Turcja przybije gwóźdź do rosyjskiej trumny? [komentarz]

Zapraszam do lektury gościnnego tekstu dotyczącego relacji na linii Ankara-Moskwa, a zwłaszcza tego jak:

  1. Putin ograł Erdogana (lub Erdogan sam strzela sobie po kolanach),
  2. odkrycie gazu przez Turcję może fatalnie wpłynąć na gospodarkę i budżet Rosji,
  3. rosyjskie problemy z tureckim gazem mogą nałożyć się czasowo na problemy na cały gazowym rynku europejskim.

Putin ograł Erdoğana, a i tak Rosja będzie cierpieć – o rywalizacji Ankary z Moskwą

 

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

128 komentarzy

  1. Przepraszam za sceptycyzm, lecz nie „kupuję” Pana logiki w sprawach flanki i wejścia do niego krajów skandynawskich z UK i USA. Całą UE sprowadza Pan do Niemiec??? Proszę zauważyć, że główne jądro gospodarcze Europy bije w obszarze: Londyn- Paryż – Niderlandy – Zagłębie Ruhry w kierunku płn. Włoch. To jest gospodarcze i ludnościowe centrum cywilizacji europejskiej, które ściąga, czy się to Panu podoba, czy nie słabsze obrzeża. Po drugiej stronie mamy Rosję z centralnie sterowaną polityką i gospodarką opartą o węglowodory.
    Cywilizacyjnie my uczymy się i czerpiemy z jądra europejskiego.
    Na marginesie, kompletnie nie rozumiem Pana argumentacji o (…)supermocarstwa Lizbona-Władywostok(…). Jakie supermocarstwo?
    Europa konsoliduje się wokół jądra karolińskiego i chce wygrać jak najwięcej na handlu z Chinami. To naturalne. Problem ma USA bo traktuje Chiny jako rywala (UE tak nie podchodzi) To nie tylko Niemcy chcą rozwijać współpracę z Chinami, inne kraje również, wręcz widzą w tym swoją szansę. Rosja zawsze pozostanie osobnym bytem. Skąd u Pana konstrukt imperium Lizbona-Władywostok?

    Co do Euro. To nie tylko Niemcy są zainteresowane trwaniem wspólnej waluty. A gdzie Francja, Belgia, Holandia? One widzą sens wspólnego pieniądza na wspólnym obszarze gospodarczym.
    Na czym chce Pan budować osobny konstrukt? Przecież Szwedzi, Duńczycy, Norwegowie mają większe interesy we współpracy z twardym jądrem karolińskim (proszę nie utożsamiać tego od razu tylko z Niemcami) aniżeli z nami. Ile wynosi wymiana handlowa Polski z krajami skandynawskimi, a ile tych krajów z jądrem karolińskim? Londyńskie city ma nas obsługiwać? Nie ta liga. Oni chcą zachować prymat w obsłudze miedzynarodowego a nie lokalnego handlu. Brexit im tu nie służy.

    Proszę zadać sobie pytanie: czy UE przetrwa jako byt bez Francji? Czy przetrwa jako byt bez Niemiec? A teraz dwa kolejne państwa: czy UE przetrwa jako byt bez Polski? A czy przetrwa jako byt bez Węgier? Dyskutujmy na bazie realistycznej mocy każdego kraju.
    Obywatel realista.

    1. Nalezy także wspomnieć o tym ze każdy minister finansów RP jest od paru(nastu) lat przywożony w teczce z Londynu. Jeden nawet nie miał polskiego obywatelstwa i dostał je. Dokładnie Rostowski od szeregowego posła.

      Permit me to issue and control the money of a nation, and I care not who makes its laws!

      Rosja n ie bedzie eskalowac innych konfliktow niz male asymetryczne. Maja wiele problemow wewnetrznych. Watpie nawet w to, czy wejda oficjalnie na Bialorus.

      Po pierwsze Federacja Rosyjska ma problem z Kadyrowem, i tam musi inwestować. Czeczeni nie placa za gaz Gazpromowi.
      Po drugie zamrożony konflikt w Donbasie tez kosztuje.
      Po trzecie utrzymanie kontroli w Naddniestrzu także
      po czwarte ostatnio odgrzewa się konflikt azersko-ormianski
      po piate integralność terytorialna swoje kosztuje. Polityka Kremla nie za bardzo podoba sie w takiej Udmurcji czy eksploatowanej Syberii.
      po 6te ze wzgledow wizerunkowych jak i geopolitycznych Rosja jest w Syrii. To kosztuje. Do Libii juz nie weszli.

      Nie stac ich i mopim zdaniem chodzi o ot by weszli i uwiklali sie w kolejny konflikt, ale USA tez nie stac na pelnoskalowy konflikt gdziekolwiek. W przypadku Rosji USA i Chiny graja na zabieganie kota. Aby padl.

      Z mojego prywatnego punktu widzenia. Scenatiusze zawsze sa fajne, wykoananie czasami sie komplikuje. Przyklad. Wywiad Kaizerowskich Niemiec wymyslil Lenina i Strajk w Zakladach Putilowskich. Lenin dostal przynajmniej 50 milionow owczesnych marek w zlocie na sfinansowanie rewolucji.

      Celem operacyjnym bylo wycofanie carskiej Rosji z wojny, zakladano wykonanie celu operacyjnego a potem owa rewolucja podobnie jak dziesiatki innychwczesniejszych miala upasc. Nie upadla, a powiklala sie setkami milionow ofiar, uwzgledniajac Mao, Pol Pota etc.

      EU nie jest idealna, ale podobnie jak Tito w Jugoslawii przygasiła lokalne nacjonalizmy.

      Demontowanie tego to igranie z obudzeniem demonów przeszłości. W innym wydaniu, wspartych korporacjonizmem i globalizacja.

      1. O jednym wszkakże trzeba pamiętać. Rosja może pozwolić Izraelowi na rozpętnie burzy na Bliskim Wschodzie (Iran) i wykorzysta fakt skoku cen ropy. Obstawiam taki scenariusz. Bardzo by im pomógł finansowo. UE, Chiny ucierpią, My podwójnie. Zyska Rosja i USA. I zamiast ropy po 40$ będzie po 100 i więcej. Rosja wyda kasę na zbrojenia i zyska kolejny lewar nad Ukrainą a potem nad nami. Mogą mocno zatem szarpnąć cugle – my nie mamy takich możliwości…
        no chyba, że (to żart), że bez podprogowo (p. Georealista o tym chyba marzy) najedziemy na Rudym 102 Kaliningrad 🙂 Proszę mi wybaczyć, lecz strasznie poważnie na tym forum i nie mogłem się powstrzymać, by nie pożartować!

        1. a jak ma się to do Chin i faktu zmniejszania ich zaangażowania w USD? Wszak USD jest waluta rozliczeniowa w handlu ropa a Ci którzy chcieli inaczej (Saddam, Kadafi) zostali poddani działaniu dużych stężonych dawek demokracji z powietrza.

          Rozmawiamy o science fiction. Czasy kiedy zajmowano terytoria to przeszłość. To rojenia betonu militarnego. liczy się kontrola. O wiele taniej zrobić to za pomocą soft power, którego Rosja nie ma. Wejście w konflikt pelnoskalowy na Ukrainę to raczej marzenie USA i być może Chin celem osłabiania Rosji.

          Jest 2020 i nikt nie będzie umierał ani za Kijów ani za Gdańsk. To ze formalnie po modernizacji FR ma możliwość wejścia np. do PL i zmiecenia żołnierzyków w ciągu powiedzmy 72 godzin to jedno. To teoria.

          Praktyka – jakie są koszty użycia nowoczesnej broni? ile kosztuje jeden Kalibr? Bo to ze taki jeden Kalibr czy Iskander moze w takim Powidzu narozrabiać to jedno, a drugie – ze ich produkcja jest droga i są potrzebne gdzie indziej.
          Jakie byłyby koszty polityczne? A w końcu całokształt kosztów gospodarczych? A koszty okupacji i kontroli terytorium? Co z cost/efficiency?

          Po co to wszystko, jak można wzajemnie robić interesy. Wszak węgiel z Donbasu sprzedawał się nawet swego czasu na Orlenie jako patriotyczny węgiel. Wszyscy sa zadowoleni, same old, same old, business as usual.

          Wejscie na Ukraine to po pirwsze ogromne koszty finansowe i polityczne a po drugie – marzenie jastrzebi z lobby zbrojenowego USA. Jakie wtedy zakupy nie pytajac o ceny robilaby cala Europa. Iwanie, nie moglibysmy sie dogadac, ze Polsza Wasza, good deal, job done?

          Putin to oligarchia a Ci ludzie to nie sa idioci. Od zajecia kolejnego terytorium nie przybedzie ani kartoszkow ani sloniny dla szeregowego Iwana gdzies w miasteczku kolo Nowosybirska. A przypomnijmy ze Federacja Rosyjska to nie tylko Moskwa i Petersburg.

          Ukraincy, nalezacy formalnie do strefy wplywow wschodu nie kochaja obecnie Rosji. Czy to samo ma byc z Bialorusinami? Nie sadze, wiec jedyne co bedzie to dyskretne wsparcie operacyjne rezimu w bialych rekawiczkach, by nawet nie dac sie zlapac, ze operuja tam sluzby GRU czy Wagnera,

        2. Zgadza się – pisałem o tym uprzednio przy okazji kilku artykułów Pana Krzysztofa. Ale to będzie tylko przejściowy taktyczny sukces Rosji i Izraela. Który uruchomi strategiczną kontrakcję Pekinu [uruchomienie atomowego Pakistanu do marszu na zachód dla odbudowy Jedwabnego Szlaku i przesyłów strategicznych, zwłaszcza surowców lądem, dla stworzenia sobie strategicznego sojusznika, dla stworzenia sobie wyłącznego rynku zbytu, kompensującego decoupling z Zachodem. I druga rzecz w zmianie strategii Pekinu – koniec taktycznej „przyjaźni Pekin-Kreml i realny zwrot przeciw Rosji [z podniesieniem „koniecznego zwrotu 1,6 mln km2 ziem rdzennie chińskich pod tymczasową administracją rosyjską” i nasilenie żądań wolności żeglugi w Arktyce i uruchomienia Arktycznego Jedwabnego Szlaku z trasą lądową z Chin do Leny] – „odkucie” się Rosji i wzrost zagrożenia powstaneim supermocarstwa Lizbona-Władywostok będzie główną przyczyną deal’u USA-Chiny dla marginalizacji Rosji. Bo Rosja po „odkuciu” się w węglowodorach [bo konkurencja z Zatoki zostanie wycięta] – uzna, że „już pora” ustanowić supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku. To będzie pierwszy wielki napór Kremla na Wschodnią Flankę Europy. Drugi napór – skrajnie zdeterminowany – nastąpi po deal’u USA-Chiny i izolacji i marginalizacji Rosji i zduszeniu Niemiec. Ten drugi napór będzie krytyczny – podkreślam raz jeszcze – będzie skrajnie zdeterminowany wg kalkulacji Kremla: „nie mamy nic do stracenia, a wszystko do zyskania”.

  2. Panowie – ciągle patrzycie na „tu i teraz” i na stan obecnego odrętwienia naszych sterników – a także na stan obecny siły ekonomicznej Niemiec i militarnej Rosji. A to nie jest „na zawsze” – sprzeczności interesów z supermocarstwami i twarde trendy długofalowe złamią i zmienią wszystko. Odrętwienie naszych sterników minie po zajęciu Białorusi przez Kreml i dyslokacji 1 Armii Pancernej Gwardii. Obecna przejściowa taktyczna współpraca Chin z Niemcami ma sens, dopóki angażują USA i dopóki jest co wyssać technologicznie z Niemiec. A z Kremlem – tak samo obecna przejściowa taktyczna „przyjaźń” ma sens dla Pekinu – dopóki Kreml robi za darmo na rzecz Chin za angażującego „użytecznego idiotę” przeciw USA. Ale do czasu – Niemcy i Rosja to strategiczni konkurenci, a właściwie [nazywając rzecz po imieniu] śmiertelne zagrożenie dla Chin [ale i tak samo dla USA] – jako budujący supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku. Niemcy są w ostateczności na łasce US Navy w transporcie morskim i w handlu z którego żyją. A euro – na celowniku USA jako konkurent dolara, który zbytnio wyrósł. Zresztą euro jest tak samo zagrożeniem dla juana – nawet większym – o czym nikt nie mówi ani nie pisze. USA i Chiny dopiero wytoczą armaty w pole – by je wymieść i „uporządkować” do czytelnej rozgrywki w ramach G2 – i wtedy zrobi się „interesująco”. To sprawy PROGOWE i STRATEGICZNE na poziomie supermocarstw decydują – i na to możemy i powinniśmy grać w ramach Wschodniej Flanki Europy. Do której – w szerszej konfederacji „zwierania szeregów” także przeciw naporowi islamu – w kolejnym etapie [gdy ten napór islamski przekroczy krytyczny poziom zagrożenia] – dołączą państwa PIGS i bałkańskie [nieislamskie]. Jądro karolińskie zostanie same – pozbawione bazy z której czerpie siłę – handlu na świat i handlu i dominacji w obecnej, tymczasowej i przejściowej UE. Zresztą – do Europy wchodzi [i to na zaproszenie Brukseli czyli Berlina i Paryża] Japonia, także Korea Płd. I tym graczom bynajmniej nie po drodze z jądrem karolińskim [de facto konkurencją handlową] – a po drodze [choćby ze względów na bezpieczeństwo strategiczne] ze Wschodnią Flanką Europy. Doliczcie więc także w jakiejś części Japonię i Koreę Płd – i siła jądra karolińskiego stanie się W SUMIE niezbyt imponująca. A co dopiero po złamaniu handlu i bankructwie niemieckich spółek. O co łatwiej, niż się wydaje – ekspozycja Niemiec jest ogromna, a siła militarna – znikoma względem potrzeb obrony handlu.

    1. (…)Odrętwienie naszych sterników minie po zajęciu Białorusi przez Kreml i dyslokacji 1 Armii Pancernej Gwardii.(…)
      Widzę, że siedzisz w głowach naszych decydentów…

        1. Przecież dogmatem geopolityki jest, że kraj z nożem na gardle podporządkowuje się krajowi, który ten nóż trzyma… a zatem nie widzę z znikąd nadziei.

          1. No – własnie rzecz w tym, że to wywoła silnego „kopa” USA i Chin – i Warszawa obudzi się z letargu. A także pierwsze ochłodzenie na linii Pekin-Kreml, asertywne ostrzeżenia [jeszcze pod stołem] i kontrę USA – na poziomie strategicznym [w ramach NATO. I zapewne zwiększenie stanów sprzętu USA w Polsce magazynach natychmiastowego użycia zwiększenie liczby wspólnych ćwiczeń. Przypomnę, że USA stacjonują w Polsce, a ich pozycja w Europie ma centrum „grawitacyjne” w Polsce. W takiej sytuacji USA postąpią podobnie jak z Ukrainą – zapewne donacjami Bradleyów czy Javelinów – albo przebazowaniem ABCT [i dokoptowaniem brygady Strykerów] koło Kaliningradu czy na Bugu. Plus brygada artylerii rakietowej MLRS – i powidzka brygada lotnicza z Apache, Chinookami i Hawkami – tyle możemy liczyć. Plus pewnie dołożenie obrony C-RAM i plot dla Rędzikowa – ale i dla jednostek brygadowych. To nie jest tak, że jesteśmy sami – a przystawianie noża do gardła Polsce – wywołuje reakcję silniejszych od Rosji. W ich własnym egoistycznym strategicznym interesie. Przypomnę, że od roku USA mają także ładunki jądrowe małej mocy – do odpowiedzi symetrycznej w ramach kontruderzenia „deeskalacyjnego”. Zresztą – @JSC – sądzisz, że NORDEFCO będą bierne? Albo Ukraina? A Rumunia – czy chce, czy nie – dostanie z Waszyngtonu nakaz do intensyfikacji zbrojeń. Pozornie paradoksalnie – zagrożenie i Polski i Bałtów i Ukrainy – może spowodować pierwsze kroki do sojuszu z NORDEFCO – ale także „na drugą nogę” taktyczny sojusz Polski z Turcją, która już twardo i konsekwentnie wspiera Ukrainę. „Nie widzę nadziei”…dobre sobie…wieczny przekaz do wdrukowania a la: „tylko siąść, nic nie robić, głowę w kolana i płakać” – jakby tylko Rosja i Niemcy były na świecie… To nie 1939 – teraz, a jeszcze w przyszłości…sytuacja i trendy po dokładnym przyjrzeniu zupełnie inne…

          2. Bardzo mi sie takie prognozy podobają. Pan Georealista wie jak postąpią USA, pisząc – postąpią podobnie jak z Ukraina.

            Tymczasem nawet Ukraina zorientowała się, ze jest w zasadzie sama. Ze owszem, USA będzie bardzo chętnie walczyć z Rosja – ale – po pierwsze na terytorium Ukrainy, a po drugie – najlepiej za pomocą wyłącznie Ukraińców i za ich pieniądze. Chyba im trochę przeszło byc terenem proxy war.

            Bardzo dużo stwierdzeń typu :

            zapewne zwiększenie stanów sprzętu ( mój dopisek)- zapewne za polskie pieniądze

            plus pewnie dołożenie obrony ( a czemu nie dołożenie do pieca, by zarabiać na wojnie?). USA lubi sprzedawać bron i zarabiać, interes jak każdy inny.

            Przecież USA może skomlącą o pomoc Polskę za przeproszeniem olać. Na zasadzie – posłuchajcie Wy wstrętne antysemickie elementy, najpierw robimy deal. Ustawa 447 wiecie, wstręciuchy, jeszcze nie zapłaciliście za swe zbrodnie.. No i jak wyssaja to… wtedy powiedza ze np. demokracja byla niezbyt demokratyczna czy cokolwiek i po sprawie.

            USA dalo w historii wiele razy dowód, ze interesował ich tylko poziom USD na odpowiednim koncie. Jeżeli poświecenie PL przyniesie im więcej pieniędzy ( a te są im bardzo potrzebne w związku z ich zadłużeniem i postępowaniem Chin, które pozbywają się długu USA) to jedynym ich interesem (USA) będzie sprzedawać bron stronom konfliktu.

            Jak stwierdza, ze im się bardziej opłaca PL wystawić do wiatru, tzn. poklepać po plecach i zapewnić o wielkiej przyjaźni to tak zrobią. Przykładów historycznych az nadto.

            Dlaczego PL ma być potraktowana podmiotowo a nie przedmiotowo?

            Pytam powaznie, bo po tym jak Mosbacher pozwala traktowac polski Rzad (jak lokajow w podrzednym bantustanie) to mam obiekcje.

          3. Interesujące… Wróg u bram, a my liczymy na sojusznika, który utraci Ramstein i Incirlik. Czyli wschodnia flanka będzie stanowiła kocioł… siły gospodarze jakie jeszcze stracą zdolności bojowe strach pomyśleć.

            Amerykanie nie będą widzieli sensu ginięcia za Gdańsk, a w Polsce już do reszty stracą wiarę w jakiekolwiek RMA… już teraz takowa w Narew wisi na włosku… http://dziennikzbrojny.pl/artykuly/art,2,4,11422,armie-swiata,wojsko-polskie,narew-to-polska-rzeka-narew-to-polski-system-przeciwlotniczy
            A na Tytanie już dawno leży lacha.

          4. (…)Ustawa 447 wiecie, wstręciuchy, jeszcze nie zapłaciliście za swe zbrodnie.(…)
            Tu akurat sami podkładamy… a kto nam broni przeprowadzić reprywatyzację na swoich warunkach? Widząc co się dzieje z całymi dzielnicami miast nawet klasy aglomeracja, jak one niszczeją… lepiej niż nie kończyć. A do tego dorzućmy to co się dzieje w zamkach, pałacach i inny dóbr kultury narodowej. Ale do złota do pociągu co go nie było to nasza wierchuszka ścigała się niczym ruscy szabrownicy.

        2. Presja sytuacji występuje tylko u amatorów lub dyletantów (zwał jak zwał). Po to powinno przygotowywać się w zespołach eksperckich scenariusze rozwoju sytuacji i określonych działań w przypadku ich rozwoju a nie reagować na zasadzie pożar – wszystkie ręce na pokład. Na Boga (a zresztą co on ma do tego), toż to nie lot na Marsa, tylko planowanie scenariuszowe. Większe szachy… Przecież to jest do zrobienia.
          Scenariusz wydarzeń białoruskich można było wyobrazić sobie dużo wcześniej – to nie magia. Tak samo jak można rozpisać każdy hipotetyczny scenariusz. Po to ludzie grają w szachy by przewidywać ruchy przeciwnika.
          Tylko, że trzeba taki zespół/zespoły powołać i potem uwzględniać efekty ich prac…

          1. Żadnego powoływania zespołów. Przecież to tylko kolejne obciążenie dla podatnika. Wystarczy.

            Wystarcza już te zasoby eksperckie w PL co mamy. Gdyby ich pozwalniać, to Stratfor i inne prywatne firmy się przecież o nich będą wprost zabijać…

      1. z tego co podaje prasa Polska jak zwykle pokazuje pazur – pytanie tylko czy to z głupoty czy z braku suwerenności. Chodzi mi o to ze PM rzekomo chce oddać budynek na Saskiej Kępie na rzecz Domu Białorusi (rozchodzi się o budynek byłej ambasady Tunezji)

        Niemcy siedzą cicho, tak pro forma delikatnie prasa coś wspomni o Nawalnym etc. i nawet nie reagują na te zagrywki ustawki ze strona rosyjska twierdzi, ze to Niemy otruli nowiczokiem Nawalnego…Żaden z ambasadorów nie zostaje wezwany na konsultacje, teatr dla mas.
        Francuski minister stwierdza, ze Białoruś nie lezy w Europie. Wszyscy delikatnie by niedźwiedzia rosyjskiego nie urazić, zgodnie z zasada – interesy, interesy. Wielka UE (w oryginale UK) nie ma ani wiecznych wrogów, ani wiecznych przyjaciół, ma tylko i wyłącznie wieczne interesy. Cytując innego klasyka – kapitaliści sprzedadzą nam sznur, na którym ich….

        Niemcy i Francja, mające nieporównywalnie większe możliwości niż osamotniona PL (czy softpower czy gospodarcze czy polityczne) nie wychodzą przed szereg. PL jest osamotniona i izoluje się w UE samemu, ale wychodzi przed szereg jakby była wielkim mocarstwem.

        Polska pomaga tworzyć w Polsce struktury Rzadu Białorusi in Exile, mając z Białorusią wspólną granice lądową… Odważne to.

        Nie uważam polskich władz za idiotów ale za dyletantów, oni raczej doskonale wiedza co robia. Pozostaje scenariusz- telefon z ambasady – my dear friend, musisz teraz zrobić to, wykonaj. Tyle z polskiej suwerenności. Ambasador zadzwoniła lub napisała na whatsappie i muszą wykonać.

        Twierdze ze działania tego typu opierają sie o zdradę stanu. Tymczasem juz teraz wiadomo, ze Polska ma kryzys gospodarczy, ze pieniędzy dramatycznie brakuje mimo planów zwalniania kogo się da, ciecia na edukacji i wszystkim co tylko można,mimo nakładania kolejnych podatkow cukrowych, danin, kombinacji z opodatkowaniem tych co pracują zagranica (a ktorzy moga stwierdzic ze nie chca polskiego opodatkowania a wezmą zapłacą zagranica)…

        Gdy jesienią górnicy upomną sie o kolejne premie, 14 pensje, barbórkowe, kredkowe, piornikowe, i tak dalej, to zolte kamizelki moga byc przedszkolem.

        Przypominam ze polskie elektrownie pracują obecnie na rosyjskim węglu, gdyż krajowy nadaje sie tylko na hałdy. Jeżeli tego rosyjskiego węgla jesienią zabraknie, to PL szybko może poczuć konsekwencje, zwłaszcza gdyby GRU zainspirowało protesty na kolei.

        1. (…)Polska pomaga tworzyć w Polsce struktury Rzadu Białorusi in Exile, mając z Białorusią wspólną granice lądową… Odważne to.(…)
          To przecież oficjalne przyznanie, że niedawna ruchawka poniosła klęskę… zatem nie ma powodów do paniki.

          (…)Przypominam ze polskie elektrownie pracują obecnie na rosyjskim węglu, gdyż krajowy nadaje sie tylko na hałdy.(…)
          Śmiem zauważyć, że wzrost importu ma związek z Panem, którym nakręcił aferę taśmową.

          (…)Jeżeli tego rosyjskiego węgla jesienią zabraknie, to PL szybko może poczuć konsekwencje, zwłaszcza gdyby GRU zainspirowało protesty na kolei.(…)
          Kryzys węglarkowy już mieliśmy… https://www.rynek-kolejowy.pl/mobile/rzonca-pkp-cargo-brakuje-wagonow-a-w-krzakach-stoi-ich-30-tysiecy-84118.html
          Nie mogę na to znaleźć na to linku, ale wtedy pisało się, że główną przyczyną tej afery było wzmożenie remontów linii kolejowych.

  3. „Co do Euro. To nie tylko Niemcy są zainteresowane trwaniem wspólnej waluty. A gdzie Francja, Belgia, Holandia? One widzą sens wspólnego pieniądza na wspólnym obszarze gospodarczym.” – tak – to jest właśnie jądro karolińskie i ono utworzy wspólną strefę osobną od reszty Europy. Benelux jest przylepiony do Berlina i Paryża – nie tylko w rdzeniowej gospodarczo dolinie Renu. Co do powiązań gospodarczych np. Skandynawów z jądrem karolińskim – my też mamy powiązania z Niemcami i jądrem karolińskim w ogólności. Właśnie rzecz w tym, by poprzepinać te powiązania w sposób wzajemny i zbilansowany w ramach Wschodniej Flanki Europy. Oczywiście z restrukturyzacją, która i tak jest nieunikniona wobec rewolucji Przemysłu 4.0 i Internetu Rzeczy [Internetu Wszystkiego] – co bardzo wyraźnie nastąpi w 2 poł. lat 20-tych. City i norweski fundusz narodowy – to środki do inwestycji w tę ucieczkę do przodu, połączoną ze skokiem innowacyjno-technologicznym. Inaczej Europa po wyprzedaniu technologicznych sreber rodowych stanie się skansenem dla turystów z Azji. Oderwanie się od federalizacji, a właściwie centralizacji zmierzającej do likwidacji państw narodowych, robionej pod hegemonią Berlina, jest konieczne tym bardziej z tego powodu. Od 2008 Bruksela cały czas nawołuje i organizuje do zwiększenia konkurencyjności technologiczno-innowacyjnej UE – i „dziwnym-niedziwnym” trafem UE jako całość się cofa – natomiast Niemcy idą do przodu. Tak to jest zorganizowane,tak wygląda różnica między piękną ideologiczną teorią [czyli tzw. „opium dla mas”] pełną frazesów a la „wszyscy ludzi braćmi są”, a skrajnie egoistyczną praktyką hegemonii UE. A po wdrożeniu federalizacji czyli centralizacji UE – ten trend korzystny dla Niemiec, a szerzej dla jądra karolińskiego – tylko się wzmocni – tworząc ostre strukturalne nierównowagi. Co będzie zresztą jedną z przyczyn rozpadu tej scentralizowanej UE pod dyktatem Berlina. Berlin [szerzej wpięte bezpośrednio jądro karolińskie] „kombinuje” z uwspólnieniem „korona-długów” tak, że główny impuls finasowo-technologiczny pójdzie w jądro karolińskie – a koszty tego zostaną przerzucone na całą UE. Czyli tak naprawdę kontynuacja i intensyfikacja dotychczasowej, uprzywilejowanej ścieżki jądra karolińskiego na czele z Berlinem. Podkreślam – tu także trzeba myśleć o wpięciu do Nowej Europy „rozszerzenia” – czyli Japonii i Korei Płd [na bazie i wspólnego interesu bezpieczeństwa i przeciwwagi ekonomiczno-politycznej dla jądra karolińskiego] – dla budowy wspólnego innowacyjno-technologicznego „synergicznego reaktora wzrostu”. Jeszcze szerzej – także Indie, Australia, niektóre kraje ASEAN, być może RPA – i ogólnie kraje afrykańskie, które chcą się oprzeć nawale islamskiej i byłyby naturalnymi sojusznikami przeciw naporowi islamskiemu idącemu na Europę przez Morze Śródziemne. Jeszcze jedno – jak Nowa Europa „plus rozszerzenie” zyska odpowiednią siłę ekonomiczno-polityczno-technologiczno-militarną, jądro karolińskie „rad-nierad” [raczej „nierad”] dołączy pragmatycznie – ale już nie jako hegemon – a partner. Zwłaszcza jak Chiny wypchną jądro karolińskie z Chin [i pewnie bezkarnie znacjonalizują przy okazji niemieckie firmy w Chinach – z pełną bezradnością Niemiec] – jako konkurenta w handlu, który już nie jest użyteczny jako dostawca technologii. Pierwszym takim kamieniem milowym [sygnałem ostrzegawczym] będzie koniec 2025 i podsumowanie „made in China 2025” – drugim koniec dekady lat 20-tych, a ostateczny „deadline” to 2035.

  4. @Ultarsceptyk – wg Twoich kryteriów oceny sytuacji Polski, to Niemcy już mogą opracowywać nową flagę i hymn Germanistanu [bo w ciągu tej dekady liczba dzieci w wieku do lat 5 – etnicznie „niegermańskich” – przekroczy 50% – bo już jest 42% i wzrasta], podobnie Francja winna zawczasu przygotowywać instytucje pod emiraty Frankistanu [zresztą robią to – samobójczo dla „białych tubylców” – do wyburzenia wg planów Paryża 3 tys kościołów we Francji – i do postawienia 3 tys meczetów – pisałem o tym]….. Która to Francja – wg Twego podejścia – nieuchronnie wcześnie polegnie od samych tylko żółtych kamizelek. A już stwierdzenia typu „krajowy węgiel nadaje się tylko na hałdy”…no comment…czyste epatowanie emocjonalne, czysta propaganda „katastrofy” – odklejona od realu… Co do specłużb Kremla – tam jest panika i gaszenie pożarów – od Białorusi po Chabarowsk. O czym mało się mówi i pisze w Polsce. Czyli na Kremlu mobilizacja pod hasłem „wszystkie ręce na pokład” – żeby obecna władza się utrzymała we własnym kraju, a i „polska zaraza” oddolnego organizowania się na Białorusi – aby się nie rozszerzyła w Rosji…

    1. nie trzeba żadnej propagandy katastrofy, ta katastrofa juz jest. Czego się w PL władza nie dotknie to schrzani. Sasin – uwaga – chce dotować górnictwo ze środków PFR – sic – Agencji Rozwoju.

      Problem w tym, ze pieniędzy brak. Ratowanie trupa LOTu musi uzyskać zgodę UE. Co do rzeczywistości – w PL górnictwo jest taka sama swieta krowa jak i MON i inne biurwystany – polski węgiel kamienny wydobywany obecnie jest tak podlej jakości, ze żaden odbiorca go nie chce.

      Ląduje na hałdzie, bo co nas to obchodzi, papier wszystko przyjmie. Polski patriotyczny wegiel laduje na haldzie, zolnierze zamiast walczyc modla sie i miesiecznicuja i jest cool, jest Crunchips, jest impreza. Wszystko przeciez funduje tak bnogata persona jak polski podatnik. Tyle ze.. na koniec roku szykuja sie tsunami w Skarbowkach,, vide plany domiaru planow podatkowych dla firm. Od tygodnia mnie ma dnia, w ktorym Rzad nie planowalby nowych opbciazen, nowych podatkow, danin etc. tylko celem utrzymania wladzy.

      Bo jesli Rzad przestanie kupowac polski patriotyczny wegiel podlej jakości, zakamieniony i malokaloryczny to juz w Warszawie zwiazkowcy oponami, petardami, srubami i kamieniami mu wytlumacza, kto rzadzi.

      Zeby nie manipulowac – sa w PL zasoby wegla lepszej jakosci rownego energetycznie temu importowanemu – tyle ze w zaleznosci od zloza i kopalni koszty wydobycia tegoz sa okolo 40 do 60% wyzsze, gdyz poklady sa glebiej. Polskie spolki gornicze sa znowu maly kroczek przed upadloscia i uwaga – szok, niedowierzanie, jak to sie moglo stac)- znowu – droigi podatniku szykuj pieniazki na doplate do naszych tradycji bo widzisz, my mielismy dobrze i my dostaniemy co chcemy albo – pamietam jak akurat bylem w Warszawie – i slycszalem te wrzaski pijanych gornikow – zysk albo w pysk…

      Tymczasem polskie zasoby antrcytu z Zaglebia Walbrzyskiego zostaly skreslone z zasobow geologicznych Polski juz w latach 90tych a one sa w przeciwienstwie do rojen o suwalskich skarbcach, kompletnie ekonomicznie bez znaczenia ( elaboraty czytalem, czego tam naczelny geolog kraju nie powiedzial, dziekuje).

      Rzad chcac kupic spokoj spoleczny zabierze kazdemu ale z gornicza wersja polskich zoltych kamizelek zadzieral nie bedzie.

  5. @Georealista a jak w praktyce przewidujesz, że będzie wyglądał ten napór islamu na EU? Zwłaszcza mnie to interesuje z perspektywy Polski, a nie Francji czy Włoszech. Kontynuacja zamachów itd? Czy możemy się spodziewać na terytorium PL powtórki z historii, tj. nachodzenia przez żołnierzy (dowolnej nacji) w domach ludności cywilnej i masowego zabijania i torturowania ludzi? Czy raczej obecne nadchodzące konflikty będą inaczej wyglądały lub nie będzie to miało miejsca na terenie PL? Kiedy przewidujesz ten napór świata islamskiego na EU, w okolicach 2035?

    1. Myślę, że zorganizowany, trwale rosnący napór na Europę ze strony islamu zacznie się po zniszczeniu Iranu i „przy okazji” – po mocnym wyniszczeniu wojną innych państw Zatoki [czyli po osłabieniu państw grających na USA]. Jednocześnie Izrael będzie wtedy – przy okazji zniszczenia Iranu – „piekł swoją pieczeń” – czyli wymiecie przedpole [Syria, Irak, pewnie i Liban] pod uzyskanie głębi strategicznej. Oraz – to w kwestii Turcji – „napuści” Rosję na „bardzo niewygodną i zbyt ambitną mocarstwowo” Turcję [urabiając Waszyngton do zachowania „neutralności” – czyli do dania koncesji Kremlowi na uderzenie w Turcję]. To uruchomi strategiczną kontrakcję Pekinu – rękami atomowego Pakistanu, zapewne pod ponadnarodowym i jednoczącym świat islamu sztandarem Nowego Kalifatu – już nietykalnego i niezwyciężonego w swoim pochodzie – właśnie dlatego, że atomowego. „Szarogęsienie się ” Rosji, która odkuje się na węglowodorach po wykoszeniu konkurencji w Zatoce, zniszczenie południowej strategicznej nitki Jedwabnego Szlaku i bazy dla „sznura pereł” spowoduje też deal USA-Chiny. „Też” – bo są i inne przyczyny geostrategiczne dla Pekinu dla taktycznego, acz ważkiego deal’u z USA dla „właściwego ustawienia pola gry G2” – te przyczyny to m.in trwała likwidacja groźby powstania konkurencyjnego supermocarstwa Lizbona-Władywostok, Arktyczny Jedwabny Szlak, strefa Seversky’ego, odzyskanie 1,6 mln km2 „ziem rdzennie chińskich pod tymczasową administracją rosyjską” itp. W ramach tego deal’u Rosja zostanie zmarginalizowana, a Europa przypadnie jako „strefa USA”. Czyli stanie się zasobem USA. A to oznacza, że terroryzm islamski – jako asymetryczna wojna „rozproszona” nowej generacji – będzie de facto narzędziem Chin rękami islamistów – do zduszenia zasobu USA. To są najpóźniejsze czasowo i nieuchronne twarde lewary intensyfikujące presję islamu wobec Europy. Oczywiście przy pewnej WYPRZEDZAJACEJ kalkulacji Pekinu i Islamabadu – terroryzm islamski może być animowany i zorganizowany wcześniej. Wiem, że chińskie wsparcie i wręcz „uformowanie” islamu [i to aż do stworzenia z niego sojusznika strategicznego – a brak takiego sojusznika doskwiera Chinom] – wobec terroryzmu separatystów islamskich w Sincziangu brzmi to co najmniej dziwnie – ale taka jest logika geopolityki i sojuszów między silnymi i bezwzględnymi graczami. Więcej – wspieranie terroryzmu i naporu islamskiego na Europę przez Pekin, będzie w tym układzie „odszkodowaniem” dla świata islamu – za totalne bezlitosne zduszenie islamu w Sincziangu. Żeby nie było – wg tej logiki politycznej – już dzisiaj Erdogan celebruje „islamski renesans” i wizje ekspansji islamu – w oparciu o Chiny – a jednocześnie udaje głuchego i ślepego na totalne metody Pekinu w Sincziangu. Taka jest własnie polityka.

      1. Jest tylko mały problem. Nie będzie zniszczenia Iranu.
        Beda male proxy war i eskapady izraelskich F35 oraz działania Mossadu.
        Żadnego wielkoskalowego konfliktu. Donal Rumsfeld dostał wprawdzie dobry cashback od Halliburton za awanturę w Iraku, ale to nie uda sie teraz, gospodarka padla i nie da sie,

        Erdogan sobie celebruje, a popatrzmy na gospodarkę Turcji i co się dzieje z turecka lira.
        Zawsze kiedy kraj tonie w problemach wewnętrznych to szuka sobie konfliktów zewnętrznych, divide et impere, Erdogan zaczyna z Grecja i Francja ale to pomruki kocura, ktoremu pali sie pod lapkami.

        Tyle ze podobnie PL – szukanie pieniędzy na gwałt aby sie nie zawaliło, kombinowanie z podatkami dla firm (gdzie tu konkurencyjność gospodarki?) a i szukanie problemów w konflikcie białoruskim vide dzisiejsze wystąpienie oficjalnie wspierające opozycje białoruską i animacje ze my, PL pomagamy i inspirujemy przewroty.

        A jak widzicie Państwo deklaracje poniższą : ? https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/byly-posel-pis-w-pge-dystrybucja-lucjan-cichosz-o-pracy-dowiedzial-sie-od-onetu/nflp1vt,79cfc278

        Zaczynam sie zastanawiać, czy cala instalacja przez PL Rzadu Białoruskiego na uchodźstwie to nie jest czasami gra.

        Gra na zwarcie. Gra na konflikt, na to aby Białoruś zareagowała. Gry na polskie potrzeby.

        Wiecie Państwo, indolencje i nieudacznictwo trzeba ukryć.

        Zakladam ze polski minister finansow mowiacy i zapewniajacy o tym ze jako kraj PL nie bankrutuje – coz – wczesniej slyszelismy miedzy innymi od prezesa NBP ze pieniedzy w PL jest wielkie mnostwo, wczesniej jeszcze ze wystarczy tylko nie krasc…

        Zakladam ze sytuacja polskich finansow jest jeszcze bardziej tragiczna niz sie oficjalnie przyznaje.

        Kryzys to szansa. Kryzys to nasza szansa. Eskalujmy z Bialorusia, Bialorus zacznie blokowac transfery cargo do PL jak i terminal w Malaszewiczach .

        W Kurvizji bedziemy jak mantre powtarzac, ze gdyby nie my to COVID i rezim Backi spowodowalby nam spadek PKB o 90% a tak jest tylko x% wiec brawo my, premie za dobre zarzadzanie naleza sie nam jak psu miska.

        Wiec po kryzysie, mamy sukces.

        Poprosze o opinie.

  6. @Georealista (…)Podkreślam – tu także trzeba myśleć o wpięciu do Nowej Europy “rozszerzenia” – czyli Japonii i Korei Płd [na bazie i wspólnego interesu bezpieczeństwa i przeciwwagi ekonomiczno-politycznej dla jądra karolińskiego] – dla budowy wspólnego innowacyjno-technologicznego “synergicznego reaktora wzrostu”. Jeszcze szerzej – także Indie, Australia, niektóre kraje ASEAN, być może RPA – i ogólnie kraje afrykańskie, które chcą się oprzeć nawale islamskiej i byłyby naturalnymi sojusznikami przeciw naporowi islamskiemu idącemu na Europę przez Morze Śródziemne. (…)
    Jestem skłonny dyskutować merytorycznie o tym co w bliskiej przestrzeni czasowej może się wydarzyć, lecz zostawmy scenariusze fiction z dalekiej przyszłości o pochodzie Islamu. Nie widać obecnie takiego trendu w otoczeniu. Bez podbicia Turcji i Egiptu przez Pakistan nie jest wyobrażalny taki pochód. Czyta się i może łatwo, lecz to political fiction. Mogę zaproponować jako zabawę rozpatrywanie sytuacji, co by było gdyby w Czecha wylądowali Kosmici. Na ile to szansa dla Polski na marginalizację Rosji. Jest Pan gotowy na taką mentalną zabawę. Proponuję by zostać w przestrzeni czasowej do 5 max10 lat… Jeżeli co do tego zgoda, to dyskutujmy. W innym przypadku wyłączam się z dyskusji OK?

  7. Wrócę jeszcze do tezy p. Jacka Bartosiaka, którego czasami Państwo wywołujecie z nazwiska. Zgadzam się z nim, że geografia wpływa na określanie celów (przynajmniej gdy chodzi o przestrzeńi reakcje na zagrożenia/szanse). Nie zgadzam się ze spojrzeniem p. Georealisty, że to m.Bałtyckie jest spajaczem interesów krajów skandynawskich i Polski versus zagrożenia z kierunku Rosji czy tez kierunku zachodniego. Względem Rosji wspólny interes bezpieczeństwa mają w obecnych granicach: Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Białoruś i Ukraina. Inna sprawa, czy te kraje tak samo postrzegają zagrożenie ze strony Rosji. Gdyby stroną agresywną, zabawa mentalna na chwilę, były Czechy, to przestrzeń, która czułaby zagrożenie byłaby inna (już na pewno nie kraje bałtyckie). Tego chyba nie trzeba tłumaczyć. Jeżeli UE rozpadnie się (i to nie na jądro karolińskie, lecz kompletnie) – Niemcy staną się w pełni samodzielne i asertywne, obudzą się lęki w Polsce. Czy Ukraina będzie miała takie samo postrzeganie zagrożenia ze strony Niemiec, nie sądzę. Czy kraje bałtyckie będą czuły zagrożenie, mam wątpliwości). Dlatego teza stawiana przez Georealistę, wg mnie, nie jest do obrony. Norwegia nie ma interesu by swoje środki używać do walki o byt naszej części Europy. I stawiam pytanie: jaki scenariusz zachowania Polski przewiduje Pan w sytuacji odmowy Norwegii, na wejście w ten sojusz? Jak Pana scenariusz obroni się, gdy Szwecja odpowie – będziemy przyglądać się z boku, bo nadal jesteśmy neutralni.

    Analogia podwórkowa – gdy na moje osiedle przychodzi osiłek z innego osiedla to nie wołam kolegi (USA), który od czasu do czasu będzie tu przejazdem (był owszem przez dłuższy czas, lec teraz wyprowadza się a co gorsza może dogadać się z osiłekiem bo go zna i ma wspólny interes do ubicia (Chiny) nie skrzykuję kolegów w sile podobnej do swojej lub słabszej (FIN,SE NO), lecz sprawdzam kto jest najsilniejszy (UE) i próbuję do niego przyłączyć się by przetrwać czasowy napór osiłka. Oczywiście mogę się postawić i oberwać, tylko czy ma to sens? No może dla budowania idei, że jestem ważniakiem. Lecz oberwę, to pewne.
    Obawiam się jednakże, że na Białorusi nie ma postrzegania takiego zagrożenia (jak my to odbieramy). Ukraina nie należy do NATO (bez gwarancji obrony), do UE (bez możliwości, które ma PL) na rozwój gospodarczy wynikający z wspólnego obszaru gospodarczego z krajami wchodzącymi w skład UE. Kraje w tym naszym obszarze należą do różnych bytów polityczno-gospodarczych co osłabia współdziałanie, choć nie umożliwia, dla jasności. Silnych kart nie mamy na wejściu w tą rozgrywkę geopolityczną.
    Niestety obecnie wieje wiatr od Wschodu. Jestem zdania, z uwagi na powiązania z NATO i bycie członkiem UE, że należy grać zespołowo z tymi rozgrywającymi i rosnąć gospodarczo rozpychając się i absorbując środki jak tylko się da, dla ich wykorzystania do szybszego rozwoju i modernizacji. Czas ucieka. Proszę zwrócić uwagę, że przy szybko rosnących Chinach i ich apetycie, niskich cenach węglowodorów czas nie działa na korzyść Rosji. My powinniśmy kupować czas i rosnąć, najszybciej jak to tylko możliwe. Okienka możliwości powoli zamykają się.
    Czy podobnie postrzegacie Państwo sytuację?

    1. „Ukraina nie należy do NATO (bez gwarancji obrony)” – w 1994 podpisano Traktat Budapesztański, w którym za oddanie 1300 głowic jądrowych i środków przenoszenia, USA, UK i…Rosja zagwarantowały swymi siłami nienaruszalność i integralność terytorialna Ukrainy. Rosja – gwarant dla Ukrainy – pogwałciła ten traktat w 2014. USA i UK są zobowiązane do wypełnienia zobowiązań i przywrócenia wszelkimi środkami, w tym siłą, stanu sprzed aneksji Krymu i oderwania Donbasu. Nie jest to sprawa NATO – to sprawa USA i UK. Co powinniśmy zgodnym chórem z Ukrainą – podnosić publicznie międzynarodowo non-stop, dzień za dniem. Wtedy ewentualne zaangażowanie Polski czy innych państw Wschodniej Flanki Europy – będzie WYRĘCZENIEM USA i UK z tych zobowiązań. Nie za darmo, z dużym wszechstronnym wsparciem [np. technologicznym] – i na pewno z parasolem atomowym USA i UK. Generalnie do czasu zniszczenia Iranu ii „odkucia” się zaraz potem Rosji w węglowodorach – uważam, że mamy strategiczny stan dość niskiego zagrożenia militarnego [kinetycznego]. Natomiast wzrost cen węglowodorów, przejęte przez Rosję wielkie wolumeny dostaw weglowodorów – przełamanie sankcji i brylowanie Rosji jako „energetycznego zbawcy” – to zachęci Kreml do pierwszych poważnych prób przerwania Wschodniej Flanki Europy. Drugi, znacznie powazniejszy [bo skrajnie zdeterminowany] okres naporu siłowego Rosji nastąpi po zawarciu dealu USA-Chiny, który zostanie zawarty, by zmarginalizować Rosję, która po wojnie w Zatoce zbyt ambitnie [dla geostrategicznych planów supermocarstw] podniesie głowę. Przy czym właśnie próby przerwania Wschodniej Flanki Europy w okresie przejściowej prosperity Rosji w weglowodorach – te „zbytnie mieszanie szyków” przez Kreml i zbytnie ryzyko powstania konkurencyjnego supermocarstwa Lizbona-Władywostok, to [z innymi przyczynami wcześniej analizowanymi] doprowadzi do dealu USA-Chiny. Którego celem będzie w założeniu uporządkowanie spraw Tajwanu i Korei – ale również „ostateczne rozwiązanie kwestii ryzyka powstania supermocarstwa Lizbona-Władywostok” – czyli względem i Rosji i jądra karolińskiego.. Rosja, Niemcy i Francja – zostaną zmarginalizowane. Berlin i Paryż odpowie zapewne większą integracją jądra karolińskiego z Beneluxem i zamknięciem granic i polityka protekcjonistyczną – w tym momencie stara UE się rozpadnie. Kreml [po szoku „zdrady” Chin] nie zrezygnuje wcale z planu supermocarstwa Lizbona- Władywostok. Wręcz przeciwnie – w optyce Kremla maksymalne wyzyskanie siły – czyli podstawowego zasobu Rosji – będzie uznane za priorytet i jedyną „sensowną” ścieżkę postępowania – z postawieniem na zgarnięcie maksymalnej puli gry globalnej – utworzenia najsilniejszego supermocarstwa. Poprzeczka ryzyka zostanie na Kremlu podniesiona i zaakceptowana. Ta druga próba przerwania Wschodniej Flanki Europy – będzie nieporównanie groźniejsza i zdeterminowana. Co oznacza, że Wschodnia Flanka Europy – po odparciu pierwszej fali naporu Kremla – wcale nie może spocząć na laurach – odwrotnie – musi zintensyfikować wysiłek zbrojeniowy, interoperacyjność i przejście na wyższy poziom „sprawności” militarnej. Tak samo dużo większą determinację muszą wtedy – przy drugiej fali naporu Rosji – okazać USA i Chiny. Ta druga kontrakcja supermocarstw będzie połączona z już otwartym przejściem Chin do żądania zwrotu 1,6 mln km2 „ziem rdzennie chińskich pod tymczasową administracją rosyjską” i otwarcie rewizjonistyczną wobec Rosji [jako „białego kolonizatora w Azji”] propagandą medialną Chin. A to zwiąże trwale coraz większe siły Rosji na południowo-wschodniej Syberii. Klęska całej polityki „zwrotu na Chiny” stanie się widoczna i oczywista [mimo propagandy i całej maskirowki] dla wszystkich Rosjan- co uderzy wtedy pełną siłą w Kreml. To będzie naprawdę wielka smuta – zapewne połączona z walką o władzę resortów siłowych i innych grup- które zechcą wykorzystać wewnętrzne wrzenie. W skrajnym wypadku będzie wojna domowa.

  8. Co do pochodu atomowego Kalifatu – z Pakistanu. TERAZ nie ma takiego trendu [aczkolwiek Trump już zdjął bezpieczniki współpracy z Pakistanem, co wiązało Islamabad] – zgoda. Ale to nie Islamabad zdecyduje o pochodzie i scaleniu świata islamu – tylko Pekin to uruchomi [i osłoni strategicznie Pakistan od wschodu względem Indii – co będzie warunkiem koniecznym dla uruchomienia ekspansji na zachód] – a Pekin ten pochód uruchomi po zniszczeniu Iranu i zniszczeniu najważniejszej nitki Jedwabnego Szlaku [i dostaw węglowodorów z Zatoki i w pewnym stopniu surowców z Afryki. Pekin zrobi to – by odtworzyć Jedwabny Szlak [niezależny od Rosji], by przywrócić dostawy weglowodorów [i to najlepiej lądem lub strefa przybrzeżną w zasięgu ciągu „sznura pereł”, by zapewnić sobie strategicznego sojusznika – którego teraz nie ma, a jest to poważna słabość Pekinu – no i dla uzyskania wielkiego [i realnie niemal wyłącznego] rynku zbytu dla wzrostu gospodarki Chin – co [wraz z rynkiem wewnętrznym Chin] skompensuje z naddatkiem utratę rynków Zachodu. Izrael będzie tu głównym animatorem ataku USA na Iran, Rosja [dogadana w Waszyngtonie za pośrednictwem Izraela] będzie się przyglądać biernie [faktycznie Kreml nie może się doczekać tej wojny] – nie broniąc Iranu i zachowując „neutralność” – bo ta wojna wykosi Kremlowi konkurencję i przywróci [czasowo] wpływy Rosji. Turcja – zbyt ambitna i zbyt „przeszkadzająca” wg optyki i Izraela i Kremla – zostanie napuszczona atakiem Rosji przez Izrael – w tym przypadku to USA będzie patrzył „biernie umywał ręce” i z satysfakcją patrzył na pokazową lekcję [wobec NATO i reszty graczy] zgniecenie krnąbrnego gracza, który oddalił się „na własny rachunek” od stada NATO zarządzanego przez Waszyngton. A Egipt – pomijając coraz większe zaangażowanie w Libii i upadek dochodowej turystyki w czasach chaosu – tam ruchy radykalne islamistów same mogą od wewnątrz obalić „świecką” dyktaturę wojskową i z radością powitać przyłączenie do ponadpaństwowego Kalifatu – który tak naprawdę od czasów Mahometa jest „jedynym właściwym” sposobem zorganizowania całego świata islamu. Co jest oczywiste dla wszystkich muzułmanów. Przypominam – w islamie na pytanie „Kim jesteś?” każdy odpowie najpierw: „Muzułmaninem”, potem skonkretyzuje – JAKIM jest muzułmaninem [np. sunnitą, wahabitą, czy może szyitą itd], dopiero potem idzie „rasa” [np. „Jestem Arabem”], potem często umowny klan, plemię, czy ród, a dopiero na końcu w szeregu tożsamości jest państwo, w którym ten muzułmanin żyje. Zaś granice podziałów wielu tych państw [nieraz wykreślonych linijką na mapie – i to w spadku z układów kolonialnych i postkolonialnych białych mocarstw] są w dużym stopniu sztuczne – wystarczy pod tym względem przeanalizować mapę. W analizie liczy się nie tylko odczytywanie bieżących trendów – ale przede wszystkim – tych przyszłych, wynikających z rozgrywki na poziomie geostrategicznym. A ta rozgrywka też ma swoje reguły – stanowione i siłą i zasobami i interesami i układem i powiązaniami graczy i ich celów. I parametrami „brzegowymi” – ktoś dochodzi do ściany, ktoś musi zadziałać, inni na to zareagują. Nie jest to z góry zdeterminowane jak nakręcany zegar – ale w bardzo dużym stopniu prawdopodobne – ze względu na SWOT i na kalkulację koszt/efekt w osiąganiu celów. To są te silne, nadrzędne lewary, wobec których politycy są tylko albo właściwymi wykonawcami – albo prowadzącymi wbrew kalkulacji w innym kierunku – co skutkuje stratami i skrajnie – klęską i zgubą. Ja po prostu opisuję scenariusze najbardziej prawdopodobne – tzn. oparte o te przemożne kalkulacje i siły – na najwyższym poziomie – bo one najbardziej wpływają na mniejszych graczy. Przykład – jestem pewien siłowego naporu Rosji na Wschodnią Flankę Europy [od Arktyki po Morze Czarne, a faktycznie także wschodnią część Morza Śródziemnego] – gdy inne plany zawiodą – a konkretnie, gdy zawiedzie obecny [od 2009] plan „kto da więcej?” realizowany przez Kreml względem supermocarstw. Oczywiście – on jest realizowany i teraz – ale ze znacznie mniejsza siłą i determinacją. Natomiast po upadku planu „licytacyjnego” – Kreml będzie w sytuacji „nie mamy nic do stracenia – a wszystko do zyskania” – i wtedy zdecyduje się na maksymalną MOŻLIWĄ eskalację wobec Wschodniej Flanki Europy. „MOŻLIWĄ” – w kalkulacji ryzyka kontruderzenia obu supermocarstw. Co oznacza w praktyce – przynajmniej tak to widzę – różne poziomy wojny – asymetrycznej – ale i konwencjonalnej – w tym i pełnoskalowej. Oczywiście po „odkuciu” się po zniszczeniu konkurencji w Zatoce – Kreml też podejmie podobne próby – ale bez takiej skrajnej determinacji „albo-albo”… Natomiast, gdy deal USA-Chiny zdusi Rosję – wtedy Kreml będzie skłonny do podniesienia poprzeczki ryzyka. To nie znaczy, że zerwie wszystkie bezpieczniki – ale postawi na siłę konwencjonalną [a dokładniej – na taki stopień użycia tych sił, jaki uzna za potzrebny do przerwania Flanki] – i na maksymalną dezinformacje i wojnę propagandową „na całego”. Rzeczą państw Flanki jest przygotować się – głównie do obrony – połączonej z aktywna obroną. Tarcza i miecz. Atomowy młot powstrzymujący Rosję przed użyciem jej atomu – to da Flance USA, UK, ale i….Chiny [te ostatnie pewnie zrobią to pod stołem, aczkolwiek nie wykluczam otwartego komunikatu Pekinu, który zmrozi Kreml]. Ale siły konwencjonalne [z niewielką relatywnie pomocą USA i UK ]- to musi zapewnić koalicyjnie Wschodnia Flanka Europy. Nie zgadzam się z Bartosiakiem, że taka wojna na pewno będzie ograniczona – tzn. że będzie ograniczona przez Kreml w skali środków konwencjonalnych ze względów politycznych. Moim zdaniem – w ostatecznym zdeterminowanym ataku na Wschodnią Flankę – musimy liczyć się z najgorszym scenariuszem – czyli z maksymalnym użyciem sił konwencjonalnych, jakie tylko będzie mogła „wyskrobać” i wydzielić Rosja – oczywiście po odliczeniu sił Armii Czerwonej związanych na innych kierunkach – związanych np. przez…Chiny. Przypomnę tylko, jak to było w samym szczycie „przyjaźni” Pekinu z Kremlem, gdy Chiny rozmieściły rakiety [bodajże DF-41] blisko granicy Rosji. Kreml najpierw udawał, że nic nie widzi, potem wydał komunikat w stylu, że „to działanie Chin jest nieistotne” – a na końcu… sam rozmieścił rakiety po swojej stronie…

    1. Bartosiak nie powiedział „z przyczyn politycznych”, tylko praktycznych, a mianowicie: „Rosja jest słaba i ma braki kadrowe spowodowane demografią; musi jeszcze zabezpieczać granice wschodnie, które wiążą Chiny. Rosja nie jest w stanie na naszej flance wystawić wojska potrzebnego do pełnoskalowgo konfliktu”.

      1. Zagrożenie polityczne dla Rosji zawsze istnieje – w konsekwencjach politycznych agresji konwencjonalnej czy użycia atomu. To zawsze musi być kalkulowane – tyle tylko, że w zależności od stopnia determinacji – podnosi się poprzeczkę „akceptowalnego” ryzyka. Jasne, że Rosja ma braki demograficzne – dlatego buduje różnego typu drony autonomiczne [bezzałogowe], już teraz tworzy formacje czołgów-robotów „Burza” [na razie zdalnie sterowane – 1 operator na 1 czołg] – docelowo autonomiczne – w tym T-14 Armata. A w powietrzu np. Rosja już testuje S-70 Ochotnik – jako dron myśliwsko-uderzeniowy – dla odciążenia/zastąpienia samolotów załogowych. Dlatego własnie musimy [najlepiej w ramach całej Wschodniej Flanki Europy i korzystając z zaplecza technologicznego USA] na całego wejść RMA, w sieciocentryczna zintegrowaną naraz we wszystkich domenach, opartą o drony, autonomizację, przynajmniej elementy AI, masowo wdrożone operacyjnie bronie precyzyjne.

  9. @ultrasceptyk (…)żadnego powoływania zespołów (…)
    Mam nadzieję, że takowy zespół analityczny od dawna pracuje i przygotowywane są scenariusze ewentualnościowe i to nie agencja zagraniczna tylko nasza krajowa a krąg decyzyjny w tym kraju je zna i wybiera najlepszy z możliwych scenariuszy. Gdyby nie, to strach się bać… wówczas znów scenariusz – kupą mości panowie…
    Studenci MBA rozgrywają gry symulacyjne, wojskowi zapewne też. Oby nie było jak w 1939, że nie mieliśmy przez lata opracowywanego i aktualizowanego scenariusza na wypadek gdyby Niemcy hitlerowskie chciały nas podbić. Sarkastycznie… przecież Niemcy Hitlera są na Pacyfiku a nie za naszą granicą.
    A teraz już poważnie – tak jak szachista widzi swoją szachownicę i przewiduje różne scenariusze zachowania drugiego gracza, tak państwa i ich biurokracja ma obowiązek przygotowywać różne scenariusze wydarzeń by wybierać najlepsze rozwiązania. To nie piaskownica. To real. Obudźcie się.

    1. (…)Studenci MBA rozgrywają gry symulacyjne, wojskowi zapewne też.(…)
      Studenci MBA mają dostęp tylko do jawnych dokumentów, a zatem wiele nie z działają… A wojskowi składają raporty, że nie przetrwamy nawet tygodnia.

      1. Podałem ich jako przykład podejmowanych działań scenariuszowych z życia wziętych. Zespoły eksperckie czy analityczne mogą i mają dostęp do informacji. Planowanie scenariuszowe pomaga wygrać.

        1. Gdyby poważne instytucje nagle zapotrzebowały z jakiegoś powodu studenta MBA czy innego kierunku to z miejsca wystawiłyby zlecenie na sfałszowanie dyplomu sfałszowania tychże studiów.

          1. A jak Pan wpadł na pomysł zatrudniania studentów MBA? Fałszowanie dyplomów? O czym Pan pisze? Podałem 2 przykłady, w których wykonuje się symulacje scenariuszowe. Odpowiedzi powinny być u poważnych ludzi ad rem.

  10. Sorry, lecz to powieściopisarstwo. Chiny zrobią to, tamci tamto, Pakistan, Egipt z góry Pan wie co kazdy kraj zrobi. Nie ma nawet zarysu takiego trendu, więc może Pan pisać co chce.
    A Covid 19 też Pan przewidział???
    Kończę dyskusję w tym wątku bo nie ma w niej merytoryki.

    1. @krzysztof s. – Afganistan jest już kuszony przez Chiny, że po wyjściu wojsk USA, Chiny wejdą z infrastrukturą. Nie kijem, a marchewka Chiny wezmą „grobowiec imperiów” – i źródło cennych surowców – które nie dostanie się Zachodowi przy globalnym decouplingu. Tworząc przy tym pomost dla ekspansji Pakistanu pod flagą Kalifatu Talibów [ci wywodzą się przecież z Pakistanu] – gdy Iran zostanie zniszczony i powstanie dogodna próżnia strategiczna dla tej ekspansji. A los Iranu został przesądzony obrotem na Chiny za ówczesne [jesień 2019] inwestycje na 400 mld dolarów. Pakt o współpracy długofalowej jest własnie domykany w irańskim parlamencie. Zaś Pakistan od momentu wycofania się USA ze wspierania Islamabadu [decyzja Trumpa – ma wolne ręce – czyli tym bardziej obróci się na wyższy poziom współpracy strategicznej z Pekinem. Gdy Afganistan obróci się na Chiny – te na pewno będą chciały transportować surowce z Afganistanu lądem przez Pakistan. Gdy Iran zostanie zniszczony – podbój Iranu [zapewne krwawy – bo tu chodzi o podział na sunnitów i szyitów] na rzecz Pekinu w rękawiczkach Kalifatu będzie logicznym konsekwentnym krokiem Pekinu [rękami Talibów] do uzyskania ropy i gazu z Iranu lądem do Chin – i do kontroli Zatoki. Co uruchomi kolejne odrywanie przez Kalifat nowych terenów z Zatoki i dalej [z Afryką „islamską” – w ramach ladowego skomunikowania Wyspy Świata] – czyli z punktu widzenia Pekinu – „aktywny” re-decoupling i odwojowywanie strefy prochińskiej – per proceura [w tym sensie bezkosztowo] – z jednoczesnym osłabieniem Zachodu, zwłaszcza USA. Nowy Kalifat będzie izolowany na Zachodzie – więc wymiana towarowa [zapewne w juanach pod zastaw złota] będzie na zasadzie „węglowodory za produkty wysoko przetworzone z Chin” – wypychając z tego rynku Zachód. Pakistan jest jedynym państwem islamskim, które pozwala sobie na rozmowę z Izraelem jak równy z równym. Atom i rakiety w rekach Pakistanu – to daje Pakistanowi zupełnie wyjątkowa pozycję – demografia [200 mln] – też daje zasób do pierwszej fali ekspansji – szczególnie gdy zmiany klimatyczne i trudności z żywnością staną się problemem w pasie państw islamu. COVID-19 nie przewidziałem – ale mieści się w użyciu rozproszonej asymetrycznej broni biologicznej. COVID-19 nie jest ostatni – to zaledwie przedsmak użycia skalibrowanych [„nacechowanych”] genetycznie na wybrane haplogrupy wirusów i bakterii. Co było dla mnie jasne od momentu technicznego opanowania sekwencjonowania ludzkiego DNA – co domknięto w 2003 technicznie. Po 2010 pojawiły się dopracowane „przemysłowe” techniki „cięcia” fragmentów DNA i przenoszenia – także z gatunku na gatunek. Reszta to kwestia czasu KTO? i KIEDY? Nie chcę straszyć – ale w pesymistycznym scenariuszu liczba ofiar tych wojen „skierowanych genetycznie” – wojen biologicznych – może być ogromna, nawet w miliardach. I wtedy COVID-19 będzie wspominany jak czarny proch w korkowcu na jarmarku – w czasach wodorówek. Myślę, że najbliższe 10, góra 12 lat przyniesie zniszczenie Iranu – a potem uruchomienie pochodu Talibów – pod ponadpaństwową, jednoczącą islam flagą Atomowego Kalifatu. Czyli pochodu nie do zatrzymania. Czas wszystko zweryfikuje – wystarczy poczekać. Gdyby komuś przed 1914 opowiedzieć do przodu zmiany Europy i świata tak do 1950 – uznałby to za stek bzdur i „absolutnie niemożliwe”, wręcz niemieszczące się w głowie, nawet logicznie sprzeczne. Obecnie postzimnowojenny „liberalno-zachodni” status quo jest nie do utrzymania – a siły prące do zmian mają zasięg globalny. Oczywiście większy zasięg powiązań powoduje większą bezwładność – ale z drugiej strony – jak już zmiany ruszą – to jak lodowiec, są nie do zatrzymania. A Chiny [czy świat islamu] nie chcą jakiejś drobnej korekty – ale zasadniczego odwrócenia 500 lat ery pokolumbijskiej dominacji Zachodu. W przypadku islamu – ten chce wrócić do jeszcze wcześniejszych czasów świetności pierwszych kalifów – i wielkiej ekspansji pierwotnego Kalifatu. Ogłoszenie ISIS jako Kalifatu w 2014 wywołało wielką zmianę w świadomości świata islamu. Dla nich to przełom – choć na razie symboliczny. My to lekceważymy – bo ten Kalifat na bazie ISIS dogorywa i mamy go za mało ważny epizod przejściowy. Zupełnie inna jest optyka i rozumienie tego faktu w świecie islamu. Zniszczenie owego Kalifatu nie oznacza podcięcia skrzydeł – ale przeciwnie – intensyfikację chęci zemsty – zemsty na Zachodzie i na państwach islamskich, które do tego przyłożyły rękę – głównie z obecnej amerykańskiej sfery wpływów. Gdy powstanie nowy Kalifat – z atomem jako gwarancją nietykalności i zwycięstwa jego pochodu – odzew w świecie islamskim będzie olbrzymi. A los proamerykańskich czy prozachodnich państw islamskich – będzie miał „prognozę ujemną” – do likwidacji – i to z dużą pomocą ich własnych mieszkańców, gdy armia Kalifatu będzie u bram. Czy muszę tłumaczyć słabość armii Saudów? – która tak jaskrawo wyszła podczas wojny w Jemenie?

      1. Errata: nie „Zaś Pakistan od momentu wycofania się USA ze wspierania Islamabadu [decyzja Trumpa – ma wolne ręce ” a „Zaś Pakistan od momentu wycofania się USA ze wspierania Islamabadu [decyzja Trumpa z 2018] – ma wolne ręce”. Dodam, ze Pakistan, prócz siły demografii [200 mln ludzi] ma silną armię zawodową [600 tys ludzi] i dość nowoczesne i liczne jak na region uzbrojenie…z USA, Rosji, Turcji, Ukrainy, Francji, Chin… i swojej produkcji Teraz jest związana przez Indie – ale gdy Chiny zapewnią strategiczne związanie sił Indii i bezpieczeństwo dla Pakistanu od wschodu – wtedy ta armia [oczywiście po islamskiej rewolucji Talibów przejmujących Pakistan i tworzących zalążek atomowego Kalifatu – zresztą radykalizacja islamska w Pakistanie postępuje od dwóch dekad] – będzie do dyspozycji do pochodu „zjednoczeniowego świata” w ramach ponadnarodowego Kalifatu na zachód z Iranem jako pierwszym celem – i to razem z siłami Afganistanu. Czyli dla włączenia obecnie wrogich „rudowłosych szyitów” – gdy tych złamie USA za namową Izraela – przy bierności Rosji, która niecierpliwie przebiera nogami do czasów „raju” wykoszonej konkurencji i ekstremalnie wysokich cen węglowodorów…

    2. Jeszcze uwaga: geostrategia to gra, a w grze ważne jest, żeby przewidywać ruchy graczy. Generalnie mamy decouplig globalny. Jeżeli nie utworzy się ośrodka siły – który zdeeskaluje konfrontację USA-Chiny – to świat zostanie podzielony z grubsza na część proamerykańską i prochińską, z „wyspami” trzymającymi się w pewnej neutralnej izolacji – jak Rosja czy Indie. Chiny mają wielki problem braku silnego sojusznika strategicznego. Świat islamu jest na razie podzielony i wzajemnie skonfliktowany, zależny w dużej części od USA i Zachodu, w dużej części jest strefą proamerykańską i prozachodnią. Z punktu widzenia Pekinu konieczne jest rozszerzenie swej siły – a tu świat islamu z węglowodorami i innymi bogactwami, a także z łatwą do „instytucjonalizacji” niechęcią i wręcz nienawiścią do USA i Zachodu ze strony „dołów” w biednych państwach islamu, ogarniętych „wieczną wojną”. Nie mówiąc o wprost radykalnych ruchach, które właściwie wszystkie są anty-USA i antyzachodnie. Pekin ma dwie drogi – albo przy zaprowadzaniu „porządków” względem separatystów islamskich Sicziangu – skonfliktować się z islamem „zewnetzrnym” – albo zrobić z niego antyzachodniego i antyamerykańskiego sojusznika, wielki rynek zbytu i preferencyjnego dostawce surowców – i to z wyrwaniem wielu tych zasobów ze sfery proamerykanskiej i prozachodniej. Gdy deal USA-Chiny rozstrzygnie, że Europa [po marginalizacji Rosji] będzie dominium amerykańskim – wtedy tym bardziej wrogość islamu wobec Europy będzie na rękę Pekinowi dla zniszczenia tego zasobu per procura [bezkosztowo] – tym bardziej, że jednoczesny decoupling odetnie Chiny od rynku Europy – więc Pekin nie będzie miał dylematu w tej sprawie. Rozumiem, że to wszystko jest szokujące – ale niestety geostrategia to gra, w której moralność [poza sprawami propagandowo-medialnymi – jako przykrywką] w ogóle nie istnieje przy podejmowaniu decyzji. Robert Kaplan nazywa to immoralizmem geopolityki. Powtarzam – w tej grze – podobnie jak w szachach – trzeba przewidywać na jak największa liczbę ruchów do przodu – i budować do tego stosowne plany ewentualnościowe. Dla nas takie skrajnie pragmatyczne podejście jest szczególnie potrzebne – bo przez ostatnie 300 lat oderwaliśmy się od geostrategii na rzecz polityki życzeniowo-moralnej – straciliśmy niepodległość, a potem płaciliśmy za ten brak trzeźwego i konsekwentnego podejścia – olbrzymią daniną krwi i zniszczeń. A obecna konfrontacja supermocarstw zmierza na razie [jeżeli nie zostanie zdeeskalowana] do pierwszej prawdziwie globalnej wojny. Na skalę i ze środkami zniszczenia na miliardy ofiar. Dlatego – mimo, że Europa pierwszy raz od 500 lat będzie peryferium konfliktu – sama tylko „wstępna” kotłowanina „regionalna” pułapki Kindlebergera może zmieść Polskę – jeżeli nie będziemy rozumieli reguł i procesów geostrategicznej gry – w konkretnym układzie globalnym. Nie „tylko” regionalnym – a globalnym. Nie ma , że „nasza chata z kraja” – jest dokładnie odwrotnie – ZWŁASZCZA z punktu widzenia obu supermocarstw i Rosji i jądra karolińskiego – i innych graczy [np. Izraela]. Ich interesy krzyżują się we Wschodniej Flance Europy – ze szczególną koncentracją w Polsce. Dlatego MUSIMY budować predykcje długofalowe rozwoju sytuacji – i nie jest to s-f – bo inni gracze np. Chiny – już to robią w planowaniu i konsekwentnie realizują – gdzie Chiny „na teraz” mają już rozpisany zestaw działań krok po kroku przynajmniej do 2049. A my musimy się dostosować do gry wielkich graczy – ZAWCZASU przewidywać i jednocześnie cały czas aktualizować te przewidywania – pod nasze kontr-posunięcia. I to, że mogą być nietrafne, ani na włos nie zwalnia nas od kontynuowania przewidywania długofalowego. I od doskonalenia warsztatu tegoż przewidywania – i od rozwijania scenariuszy ewentualnościowych.

      1. I tu się z Panem w pełnej rozciągłości zgadzam. Rozważać różne scenariusze i wybierać przy uwzględnieniu swoich silnych stron/atutów te warianty działań, które dają nam najlepsze wyniki. Cel narodu=> przetrwać; Gdy to zapewnione => rozwijać się (w pojedynkę lub w grupie) szybciej niż sąsiednie ośrodki.
        Nie wolno dopuścić byśmy zostali zmiecieni przez „Wiatr historii”, kóry znów zaczyna wiać. Tak grać, by po konflikcie globalnym nadal być na scenie jako naród=>podmiot.

        Widać różnimy się w zakresie jak do tego dojść (Pan optuje za budowaniem Flanki Wschodniej, ja widzę szansę w rozwoju przez zbliżenie do jądra karolińskiego, lecz cel mamy podobny => wygrać jako naród.

        1. Ja bardzo bym chciał, żeby Polska mogła w ramach UE budować niezależną od USA i NATO siłę polityczno-militarną. To by pozwoliło na scalenie od razu i interesu ekonomicznego i interesu bezpieczeństwa – na tej samej podstawie. Sęk w tym, że Berlin i Paryż wolą współpracę i supermocarstwo z Kremlem. Przykład pragmatycznych Skandynawów z NORDEFCO pokazuje, że trzeba się opierać Rosji bez patrzenia na jądro karolińskie – a jeżeli Berlin z Paryżem kombinują z Kremlem – to w istocie są WROGAMI. Ta prosta prawda – zwykła oczywistość – jakoś nie może się przebić do świadomości „zwykłych ludzi” – ale co gorsza – nawet do przywódców politycznych WSZYSTKICH partii politycznych. Żeby była jasność – chodzi mi o drabinę eskalacyjną. Czyli, jeżeli Kreml zmierza do agresji militarnej – to SYMETRYCZNIE musimy wspiąć się na ten sam poziom eskalacji – być gotowymi do aktywnej obrony militarnej. Jeżeli Berlin i Paryż atakują politycznie i ekonomicznie i propagandowo – to my musimy odpowiadać symetrycznie i skutecznie na tym samym poziomie. Względem Kremla musimy doprowadzać swoją gotowością militarną [to w najlepszym wariancie] do takiego poziomu, by Kreml po kalkulacji koszt/efekt zaniechał ataku już na etapie planowania. I tak samo względem Niemiec – musimy doprowadzać Berlin i Paryż do takich kosztów, by taka polityka im się nie opłacała. Kreml rozumie politykę siły militarnej – a Berlin i Paryż rozumieją politykę lewarów finansowych i ekonomicznych i presji nazwijmy „ideologicznej” – mając media w ręku. A Berlin i Paryż przekładają sprawy „ideologiczne” wprost na „praworządność” – i na mechanizm przyznawania funduszy unijnych jako lewar na Polskę. Stąd musimy na każdym kroku sekować i Berlin i Paryż, ich zakłamanie [np. ideologii LBGTQX] i klęskę polityki multi-kulti i „tolerancji”, obnażać w istocie zdradziecki wobec UE projekt NS2 i kumanie się z Kremlem, czy uznawanie Białorusi za rosyjską strefę wpływu. Moim zdaniem trzeba zacząć od przejęcia mediów w Polsce – ale to za mało – chodzi o zbudowanie ROZWOJOWE nasze wszelkie media, które będą na okrągło w danych językach graczy – tłoczyły nasza narrację. I w to trzeba „wpompwać” miliardy – w stacje TV, kanały radiowe, internetowe portale. Tu chodzi o „projekcję siły propagandowej” – na terytorium przeciwnika. Tak, by każdy antypolski akt sprzedawany pod cnotliwym pod szyldem „obrony praworządności w Polsce” – był natychmiast demaskowany i wyszydzany jako skrajna hipokryzja. Co akurat jest łatwe – bo za cnotliwymi deklaracjami Berlina i Paryża [i Brukseli robiącej za listek figowy strefy karolińskiej] kryje się w istocie działanie wrogie, oparte nie tylko o ich partykularne interesy finansowe i ekonomiczne – ale o zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa – planami najpierw budowy podporządkowanej Mitteleuropy, a potem supermocarstwa TOTALITARNEGO Lizbona-Władywostok, gdzie miejsca dla Polski nie ma. Krytyka federalizacji UE jako projektu totalitarnego, skrajnie antydemokratycznego i antywolnościowego upiora orwelllowskiego rodem z „1984” – winna być filarem naszej propagandy medialnej – na każdym kroku – w każdym państwie UE i Europy – ale i świata. Co nie oznacza jakiego obrażania się i działania emocjonalnego -względem jądra karolińskiego – tylko właśnie działania na chłodno, pragmatycznie skalkulowane co do celów i efektów. Właśnie o to chodzi, by stawiać Berlin i Paryż w rozkroku środowisk politycznych i ekonomicznych – bo przecież oni tu inwestują w przemysł w Polsce nie z dobrego serca, ale dla niższych kosztów pracy, a także [np. Airbus, Siemens] dla wykształconej kadry. Czyli robią to tylko dla zysków. A zrolowanie roszczeń Berlina i Paryża i obnażenie hipokryzji względem „praworządności” [co swoją drogą, na tle tego co się wyprawia w stylu żółtych kamizelek czy przez gangi imigrantów, jest sprawą dziecinnie łatwą na zasadzie „źdźbło w naszym oku widzicie – a belek w swoich oczach nie dostrzegacie”]. Więcej – dobrze jest porozliczać i Berlin i Londyn za niedotrzymane zobowiązania 1939 – i wystawić rachunek. A Niemcom – wystawić rachunek za zbrodnie i zniszczenia w II w.św. na 850 mld dolarów. Zresztą Kremlowi też. Chłostać na każdym kroku Niemcy jako faktyczne przedłużenie III Rzeszy – bo przecież denazyfikacja była tam fikcją, a różni zbrodniarze wojenni – zajmowali poczesne stanowiska, robili karierę – także polityczną – i 99,99% zbrodniarzy włos z głowy nie spadł, a wszelkie oskarżenia były oddalane – i byli traktowani jako szanowani i zasłużeni obywatele – stąd mówienie o Niemczech jako „wzorcowej demokracji” zasługuje na Monthy Pythona i tzw. „Himalaje hipokryzji”. Obrócić „polskie obozy śmierci” w dowód przed sądem – choćby w Hadze – mataczenia i wrogiej manipulacji dla osłony zbrodni Niemiec -co wymaga – prócz rachunku głównego – osobnego odszkodowania – ale i „komisarycznego” zbiorowego przeglądu „praworządności” w Niemczech. Mamy takie asy w ręku – same tematy samograje – a gramy, jakbyśmy mieli najwyżej walety… I w tych sprawach musimy mieć własne plany i działania – nie oglądając się np. na USA. Czyli na interes USA, które nadal obstawiają skaptowanie Niemiec do swojego obozu – i tłumią nasze roszczenia – co jest amerykańskim elementem przetargowym rozmów pod stołem – czyli Jałty USA-Niemcy – kosztem Polski. Żeby była jasność – nie jestem zdeklarowanym przeciwnikiem „na sztywno” czy Rosji, czy Niemiec czy Francji – ani ślepym zwolennikiem USA. Uważam, że innych graczy musimy wykorzystywać do swoich celów ze względu na ich ograniczenia, ich cele, w których możemy powiedzieć wyskalowane „TAK” albo „NIE” albo zachować neutralność. Mogę sobie wyobrazić np. taką sytuację, w której – już w toku wojny globalnej – cała Wschodnia Flanka Europy dokona deal’u z Rosją- względem agresji Chin na Rosję [choćby przez układ pod stołem o nieagresji i przekazanie np. danych wywiadowczych – co pozwoli Rosji na przerzut sił z zachodu i skoncentrowanie sił na odparcie agresji na wschodzie] – by zachowała się wystarczająco duża europejska część Rosji [bo Syberię mam za straconą] – jako strefa buforowa względem Chin. Gdzie takie stanowisko Wschodniej Flanki Europy wobec Rosji będzie w pełni zgodne ze stanowiskiem np. jądra karolińskiego. I mogę sobie wyobrazić sytuację, gdy Polska dalej formalnie w NATO pod przywództwem USA, będzie nominalnie wrogiem Chin w konflikcie – a faktycznie ograniczy się do symbolicznego zaangażowania – i po rozstrzygnięciu, że Chiny wygrają – obróci się z resztą Europy na Chiny. Co wcale nie będzie np. oznaczało hołdu lennego względem Pekinu – bo taka Europa będzie pod stołem wspierała przegrana Rosję – jako strefę buforową. I cała Europa z Rosją – będzie wspólnym graczem względem Chin – na tyle silnym, by Chiny musiały zaakceptować „osobność” tej nowej Europy. Oczywiście upraszczam sprawy [np. pominąłem sprawę naporu islamu na Europę], żeby przedstawić pewien model postępowania. Nasze zadanie strategiczne to właśnie po pierwsze i najważniejsze – nr 1 = przetrwanie – a potem – by jak najmniejszym kosztem i stratami – zająć jak najwyższe miejsce w nowym podziale świata. Akurat i Polska i Wschodnia Flanka Europy są w takim położeniu – w którym obrót na zwycięzcę jest najłatwiejszy – szczególnie, gdy stworzy się szersza europejską siłę koalicyjną, z którą nawet wygrany będzie się musiał liczyć. Więcej – nie wykluczam, że w nowym układzie cała Europą z pozostałą Rosją – stworzy wspólną koalicję konfederacyjną i przestrzeń gospodarczą – ale i interoperacyjność militarną – by wystąpić jako liczący się zewnętrzny gracz wobec zwycięzcy. Nie stworzy koalicję scentralizowaną – ale w układzie XXI w. – czyli nowoczesne sieciocentryczne spięcie aktywów rozproszonych miecza i tarczy – np. zarządzanych przez AI. Może się okazać , że Polska w trakcie Wielkiego Chaosu i potem Wielkiej Konfrontacji [czyli pułapek Kindlebergera i Tukidydesa – i wynikłej wojny globalnej] będzie kilkukrotnie zmieniała różne sojusze – w zależności od przebiegu gry. Gdzie część tych sojuszy będzie strategiczna [na pewno sojusz ostatni], a część tylko taktyczna i przejściowa. Wracając do „tu i teraz” – musimy kalkulować na jak największą liczbę kroków do przodu – bo jeżeli tego zaniechamy, to dobrowolnie strzelamy sobie w stopę i przegrywamy na starcie – nie możemy bać się żadnej kalkulacji i żadnej decyzji – nie możemy traktować jako „świętych” sojuszy – tylko nasz interes przetrwania i minimalizacji strat. Oczywiście nie za wszelką cenę [w sensie, że Polska stałaby się np. totalitarną i ludobójczą jakąś III Rzeszą Bis] – bo pewne wartości są tym umownym dzieckiem, którego nie wolno wylać z kąpielą [czyli środki nie mogą przedrukowywać i unieważniać celów]. Pytanie zasadnicze – czym są te wartości? Moim zdaniem – w bardzo, bardzo ciężkich czasach: to zachowanie tradycyjnego – obecnie tak zwalczanego – modelu rodziny [mama+tata+dzieci], prawo rodziców do wychowania [w tym edukacji] dzieci wg ich wartości [bez odgórnej kontroli i instytucjonalizacji rodziny], no i zasada dania przez państwo niezbędnego minimum bezpieczeństwa dla tej rodziny. Czyli – dach nad głową, żywność, środki utrzymania – i bezpieczeństwo osobiste – fizyczne. I te wartości winny być zachowane dla każdej rodziny – polskiej czy niepolskiej.

          1. Pana deklaracje to nie działania stratega – to działania propagandysty, swojej idei.
            Tym różni się strategia (m. in na tym polega gra w szachy), że zastanawia się Pan nad róznymi możliwymi wariantami działań i przewiduje Pan odpowiedzi konkurenta, decydując się na wybór najlepszego wariantu na kolejny ruch i sprawdza Pan co robi konkurent. Ponownie Pan analizuję sytuację i działa Pan dalej.

            Pan za to stawia tezę – jądro karolińskie to WRÓG, który razem z Rosją chce zbudować supermocarstwo totalitarne od Lizbony do Władywostoku. To Pańskie postrzeganie świata.

            Skoro Francja taka zła, skoro Rosja taka zła, skoro chce Pan głosić całemu światu o hipokryzji wszystkich, którzy mówią to co mówią (np. w kwestii fałszywej, że były polskie obozy śmierci -wiemy, że były to niemieckie obozy śmierci na terenach okupowanej Polski).
            To dlaczego nie pójdzie Pan do sądu/trybunału w sprawie, że Anglicy zdradzili nas w 1939? Że Szwedzi zrobili nam „Potop”. Przecież straty po potopie szwedzkim były ogromne – ludnościowa hekatomba, gospodarczo – zniszczenie. Dorzućmy jeszcze USA i Wlk. Brytanię, że sprzedalil nas Stalinowi na konferencjach pokojowych. Jak Pana koncept krajów skandynawskich w sojuszu z Polską i wspierany przez UK i pod stołem przez USA to wytrzyma?

            Powinno się zacząć od analizy celów, które stawia sobie każdy z graczy międzynarodowych i możliwości, które ma ten gracz. Nie ma czegoś takiego, że kraj ma ciągle te same cele. Dlaczego? To proste. Bo to ludzie stoją na czele tych krajów/organizacji. Prosty przykład: mieliśmy jako kraj i naród, pomimo totalnej degrengolady wewnętrznej i zapóźnienia gospdoarczegoo, pecha, że I Rzeczpospolita nie wytrzymała kilka lat dłużej na scenie politycznej. Katarzyna II zmarła w 1796. Kilka lat… a być może pochód Napoleona zmieniłby sytuację I RP. Być może… A tak, wykrwawialiśmy się na Dominikanie, w legii, itd.

            Konkludując: nie ma jednego scenariusza na lata. Są interesy, lecz je realizują konkretni ludzie stojący na czele krajów, którzy mają swoje CELE. I to jest najważniejsze, poznać ich cele, by móc przyjmować strategie działań, które pozwolą przybliżać się do realizacji swoich celów.
            Potrzebuje Pan przykładów z historii: proszę poczytać o „cudzie domu brandenburskiego”.
            Jeżeli chce Pan merytorycznie odpowiedzieć czekam.

          2. @Krzysztof S. – nie wiem dlaczego Pana tak uraziło wyartykułowanie jądra karolińskiego jako wroga [ekonomiczno-polityczno-ideologicznego dla ścisłości]? Toż to oczywistość. Propagowanie „polskich obozów śmierci” – jak już jesteśmy przy historii – niejedno państwo[np. UK] uznało sprawy dajmy na to znieważenia flagi – za casus belli. Mi nie chodzi o potrząsanie szabelka i wojowanie kinetyczne – ale o WYGRYWANIE na tym samym szczeblu drabiny eskalacyjnej – skoro mamy takie karty w ręku do rozgrywki – tylko je marnujemy. Zresztą – proszę sprawdzić – też proponuję rozliczenie UK za zdradę 1939 [a są i inne sprawy do wystawienia rachunku UK – co na pewno warto mieć jako kij na podorędziu przy negocjacjach – bo nieużycie tegoż kija nadaje „dobre notowania” negocjacjom]]. Nie chodzi też o jakieś cofanie się do potopu szwedzkiego [sic] w rozliczeniach, bo to absurd [nawiasem mówiąc – dokładnie wg tak absurdalnego podejścia jest zbudowana polityka historyczno-propagandowa obecnej Rosji – dzień zdobycia Kremla i wyrzucenia Polaków z Moskwy – przecież PRZED potopem szwedzkim – jest ze śmiertelną powagą celebrowany i jest aktualnie – w XXI w. – wybrzmiewającym świętem narodowym jako silny i AKTUALNY symbol jedności Rosjan]. – proszę mi nie przypinać takich absurdalnych pomysłów rodem z Rosji – bo w Polsce nikt nie chce rozliczać potopu szwedzkiego i temat zwyczajnie nie istnieje – natomiast dopiero rok czy dwa temu UK skończyło się rozliczać z Niemcami za I w.ś. – więc nasze rozliczenia z graczami za II w.św. mają jak najbardziej sens prawny i merytoryczny i nie są przedmiotem do przekształcania ich w absurd.

          3. Zwolennicy trzymania się kurczowo Niemiec i ogólnie jądra karolińskiego uzasadniają to naszymi powiązaniami z Niemcami i ogólnie interesem ekonomicznym, strasząc, co to będzie za katastrofa „bez Niemiec”. Zapominają, że na świecie wielki decoupling [ale i dłuższy kryzys strukturalny stąd wynikły] i tak wymuszają na Polsce szukania i nowych rynków zbytu i nowych partnerów gospodarczych – a to jest ZNACZNIE większe wyzwanie dla Polski – i nieuchronne – niż tylko wyjście z roli poddostawcy Niemiec – co nas lokuje strukturalnie w pułapce średniego rozwoju [bo marżę za produkty końcowe zgarniają Niemcy]. Nie to że, „chcemy-nie chcemy” ale musimy szukać AKTYWNIE i WYPRZEDZAJĄCO swojego miejsca w gospodarce – i to z nowymi perspektywami realnego rozwoju, które pozwolą nam przebić dotychczasową pułapkę średniego rozwoju. Co paradoksalne [ale tylko pozornie] – jeżeli Polska „przepnie” się na szeroko rozumianą Wschodnią Flankę Europy z UK – ale i z Japonią i z Koreą [i z USA jako zastępcami dla Niemiec – ale i dostawcami technologii] – szczególnie Japonia i Korea] – to gdy Polska po dajmy na to 2 dekadach wzrośnie – i WTEDY wymiana handlowa z Niemcami może znacznie WZROSNĄĆ – bo obie strony będą handlowały wzajemnie bardziej przetworzonymi produktami – których im akurat komplementarnie brakuje. Niestety – wszystko u nas sprowadza się do siania myślenia krótkofalowego na „tu i teraz” – opartego w istocie o strach przed stanięciem na własne nogi. Mentalnie jesteśmy jak zaadoptowane dziecko – które straszy się, że „zostanie same i będzie koniec”… w dodatku to myślenie ma milczące założenie oparte na skrajnościach – albo jesteśmy w feudalnym poddaństwie Berlina i cieszmy się, że nie jesteśmy mocniej kopani i obmawiani i wyszydzani {„ale przecież JAKOŚ żyjemy”] – albo w ruga stronę – tylko wizja natychmiastowego zerwania wszystkich kontraktów i powiązań [czyli, że na własne życzenie popełniamy samobójstwo przez bliżej niesprecyzowane „obrażalstwo totalne”] – natomiast brak jest wizji stopniowej transformacji i przepinania – połączonego z rozszerzeniem rynków i partnerów – a także z eksportem już posiadanego know-how i technologii – do mniej rozwiniętych krajów – np. afrykańskich. Nie, żeby robić tam neokolonializm w obecnym stylu Chin – ale żeby faktycznie postawić dane państwo na nogi – przynajmniej na podstawowym poziomie. Co wydaje mi się najlepszą realną receptą, by zatrzymać strukturalnie i długofalowo wielką falę populacyjna z Afryki do Europy – i ogólnie by ustabilizować Afrykę.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.