Turcja przybije gwóźdź do rosyjskiej trumny? [komentarz]

Zapraszam do lektury gościnnego tekstu dotyczącego relacji na linii Ankara-Moskwa, a zwłaszcza tego jak:

  1. Putin ograł Erdogana (lub Erdogan sam strzela sobie po kolanach),
  2. odkrycie gazu przez Turcję może fatalnie wpłynąć na gospodarkę i budżet Rosji,
  3. rosyjskie problemy z tureckim gazem mogą nałożyć się czasowo na problemy na cały gazowym rynku europejskim.

Putin ograł Erdoğana, a i tak Rosja będzie cierpieć – o rywalizacji Ankary z Moskwą

 

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

105 komentarzy

  1. Zgadzam się – na pewno ambicje Turcji to jeden z zasadniczych gwoździ do trumny Rosji opartej w budżecie na węglowodorach. Chiny w inwestycjach na węglowodory i infrastrukturę przesyłową postawiły na Iran, Pakistan – nie na Rosję. Siła Syberii jest projektem politycznym – ale zbyt słabym dla uzależnienia Chin, które stawiają na dywersyfikację dostaw węglowodorów [zwłaszcza z Azji Środkowej – skąd wypierają Kreml – budując swoją strefę wpływu], OZE i atom. Zresztą Siła Syberii jest projektem deficytowym ekonomicznie – i to było pewne już w 2014 przy zupełnie innych [wtedy] cenach węglowodorów, a dzisiaj, w dobie dłuższej recesji i spadku popytu… Australia sekowana przez Chiny – dusi się z LNG. Podaż globalna przewyższa popyt – i żadne zmowy OPEC+ tu nie pomagają. Rosja przegrała wojnę na węglowodory z Arabią Saudyjską, teraz może przegrać w regionach z Polską i z Turcją. Nałożyła się rewolucja łupkowa – oraz rewolucja LNG – ta ostatnia stała się konkurencją dla gazociągów – a Rosja to przespała. W takim układzie obawiam się, że Kreml przejdzie do siłowego planu wyrównania budżetu. Narzędziem będzie rozpalona wojna w Zatoce – prowadzona rekami USA [i w otoczeniu przez Izrael, który chce wymieść przedpole i uzyskać głębię strategiczną] – będzie to wojna, która wykosi Rosji konkurencję w węglowodorach. Rosja przejmie wielkie volumeny dostaw – po kosmicznych [jak na dzisiejsze warunki rynkowe] cenach rzędu 150-200 dolarów za umowną baryłkę. Będzie brylowała na czerwonych dywanach jako “energetyczny zbawca”, przełamie pewnie i sankcje i izolację polityczną – przez pewien czas będzie na Kremlu przekonanie o “odkuciu się ” i to “na całego”. Dlatego Rosja tak usilnie idzie ręka w rękę z Izraelem – który równie chętnie chce tej wyniszczającej świat islamski wojny – z Iranem na czele. Zresztą – pisałem o tym w komentarzach w poprzednich artykułach Pana Krzysztofa. Ta wojna w Zatoce oczywiście przyniesie i Rosji i Izraelowi określone bonusy krótko- i średniofalowe, natomiast długofalowo będzie oznaczało podjęcie kontrakcji strategicznej Pekinu przez uruchomienia pochodu atomowego Pakistanu na zachód – pod ponadnarodowym sztandarem Kalifatu Talibów. No i w Pekinie i Izrael i Rosja zostaną wpisane na czarną listę – “niereformowalnych” i “zbyt kłopotliwych” graczy do likwidacji w Eurazji.

    1. Podbicie cen ropy i gazu przez konflikt na Bliskim Wschodzie (też stawiam taką tezę) pozwoli przekuć te dolary w zbrojenia w Rosji a u nas w tym czasie wywoła kryzys gospodarczy, gdyż odczuje to Europa Zachodnia od której jesteśmy gospodarczo uzależnieni.
      Będąc w strefie zgniotu (i obym był złym prorokiem, USA ostatecznie odda Rosji tereny Eur. Śr-Wsch) za poparcie przy konflikcie z Chinami zostaniemy z “ręką w nocniku”. Sami w strefie zgniotu…
      Naprawdę uważa Pan, że Szwecja, Dania, Norwegia i Finlandia będą broniły Polski, gdy Rosja wejdzie na ścieżkę zgniecenia nas? Kraje, które są bezpieczne za morzem. Naprawdę Pan w to wierzy? Rozmawiamy oczywiście o sytuacji, gdy USA nie będzie gwarantowało bezpieczeństwa militarnego Europie. Uważam, że projekt opisywany przez Pana to miraż i chciejstwo a nie realizm. Proszę mi wybaczyć dosłowność określania.
      Obywatel realista.

    2. Jakoś nie widzę USA które daje się wciągnąć w kolejną wojnę w zatoce (“ręce USA”). Nie po to wychodzili żeby wracać. A i rewolucje łupkowa i LNG świat zmieniły na tyle, że pomijając inne względy (orientacja na Pacyfik) raczej to wg. mnie małoprawdopodobne.

  2. Taka szersza perspektywa od strony Kremla w całej układance Wschodniej Flanki z Rosją, do której wchodzi Turcja : atomowe ambicje Finlandii i jej ogólna “krnąbrność” w optyce Kremla – w kontrze do posłusznej…finlandyzacji z czasów zimnej wojny – stawiają Helsinki na kursie kolizyjnym z Kremlem. Chodzi o ewentualne uderzenie w Finlandię i przez to rozbicie NORDEFCO – jako jej najsłabszego elementu – ale także uderzenie per procura w NATO – w ramach rywalizacji [zwłaszcza wobec USA] w Arktyce. Tak samo Turcja – rywalizacja o Morze Czarne, Bosfor, szeroko rozumianą strefę Kaukazu, Lewant, Libię, nawet wpływy w Azji Środkowej – a teraz jeszcze jako konkurent gazowy – grożący przechwyceniem gazo i ropociągów do Europy – to kolejny “kandydat” do uderzenia przez Kreml. Postawienie przez Ankarę na faktyczną konfrontację z Rosją [niezależnie od deklaracji o “przyjaźni” i od kupowania S-400 – co Ankara traktuje jako kupowanie narzędzia do wypierania Rosji] – przy braku deeskalacji z Grecją i innymi graczami – sprawia, że Turcja będzie izolowana – a Grecja i inne kraje śródziemnomorskie [w tym też w NATO] będą w tym ewentualnym konflikcie stroną wiążącą siły tureckie jako “power in being”. Tak swoją drogą – Kreml powtarza ze sprzedażą S-400 Turcji błąd Hitlera, gdy ten sprzedał Jugosławii i Szwajcarii myśliwce Me-109 – a te potem walczyły z Luftwaffe… Na tle całej Wschodniej Flanki Europy – od Arktyki po… Morze Śródziemne – oznacza to rozproszenie koncentracji sił Kremla względem pomostu bałtycko-czarnomorskiego [Polska-Ukraina], a jeszcze konkretniej – wobec pomostu bałtycko-karapackiego – czyli Polski. De facto [niezależnie od “papierów” i deklaracji] Turcja staje się sojusznikiem Polski przeciw Rosji – sojusznikiem wiążącym siły Rosji. Z czego winniśmy wyciągać pragmatyczne wnioski np. w zakresie zakupów licencji techniki wojskowej – najlepiej wzajemnie – tak, jak to robi Ukraina.

    1. Co istotne – a dla Kremla absolutnie nie do zaakceptowania – Turcja ma wyraźnie deklarowane od jesieni 2019 plany pozyskania broni jądrowej – polecam: https://www.defence24.pl/erdogan-chce-broni-jadrowej-dla-turcji Wejście na ten szczebel drabiny eskalacyjnej przez Turcję [albo samo przeświadczenie Kremla, że Turcja uruchamia pozyskanie głowic takim czy innym sposobem] – będzie dla Kremla sygnałem “musimy koniecznie zrobić coś z tą Turcją i to zasadniczo” – z uruchomieniem scenariuszy ewentualnościowych, które w tej chwili są pisane czy aktualizowane. Im bardziej Turcja wycofuje się i izoluje względem NATO i traci realnie możność użycia głowic B61 NATO Nuclear Sharing w Incirlik – tym bardziej staje się izolowanym politycznie celem [mocno skłóconym ze światem arabskim – któremu wizja restauracji imperium ottomańskiego jest bardzo nie w smak] – a jednocześnie tracąc odstraszający atut NATO Nuclear Sharing – Turcja w optyce Kremla staje się się “łatwiejszym” celem ataku Rosji. Co wraz z coraz większym rozjazdem interesów ekonomicznych i wobec narastającej geostrategicznej rywalizacji obu graczy – doprowadzi po przekroczeniu “punktu krytycznego” do wojny – o ile kurs się nie zmieni. A to raczej wątpliwe wobec długofalowych ambicji Kremla i Ankary. I jakby nie patrzeć – w końcu Rosja wkroczyła do Syrii – żeby zabezpieczyć interesy Gazpromu – jak to wprost oświadczył generał Leonid Iwaszow w rządowym kanale TV Rossija 1 w 2016 – polecam: https://www.energetyka24.com/rosja-w-syrii-z-powodu-gazpromu Rosja wkroczyła, by zabezpieczyć swój eksport gazu, ale też po to, by kontrolować dużo większy region – w tym m.in. dostawy gazu z Zatoki – bo Syria i okolice to takie “skrzyżowanie” i “korytarz” dla gazociągów. A teraz interesy Gazpromu są potrójnie zagrożone – wypchnięciem własnego eksportu przez Turcję, utratą kontroli “gazowej” nad Turcją, utratą kontroli nad przebiegiem gazociągów – i to o zgrozo – także własnych – jak Blue Stream i Turk Stream. Dla Rosji jest to strategiczne zagrożenie jej interesów – czyli wprost jest to casus belli wg doktryny Rosji – i wedle tej doktryny [w skrajnym wypadku] nawet z użyciem atomu. Aczkolwiek sądzę, że Rosja będzie chciała rzecz rozstrzygnąć bez atomu [za duży koszt polityczny] – z maksymalnym rozmyciem i dezinformacją co do użytej siły konwencjonalnej [gdzie będzie starała się konflikt kinetyczny maksymalnie zlokalizować i skrócić czasowo] – i zapewne z jednoczesną organizacją i silnym wsparciem powstania Kurdów przeciw Turcji. Czyli Rosja uderzy pod szlachetnymi hasłami – unikając słowa “wojna” – i raczej głosząc, że to “tylko ograniczony incydent stabilizacyjny sprowokowany agresywnymi poczynaniami Turcji”. No chyba, że Turcja odda Rosji pięknym za nadobne, mimo strat nie pójdzie do stolika rokowań, a “incydent”, mimo wszelkiej maskirowki, przerodzi się w dłuższy konflikt – nazwany w końcu wojną…bo plany Kremla planami, a real pokaże swoje…

  3. Jakie jest miejsce w tym wszystkim Polski? Współpracować z krajami zagrożonymi przez Rosję. Od Arktyki po Morze Śródziemne. Gdy zagrożenie na północy wzrośnie [gra o Arktykę, GIUK, napór na NORDEFCO] – wtedy wyjść z inicjatywą [ale i z aktywami do zaoferowania] dla budowy koalicji europejskiej Wschodniej Flanki Europy na bazie rozszerzania NORDEFCO [bo w razie agresji NATO będzie zablokowane w art.5 przez Niemcy] – z Polską i od razu z Bałtami. Wciągnąć Ukrainę i UK [z atomowym odstraszaniem] do koalicji – gdzie taka rozszerzona strefa koalicyjna byłaby strefą ekonomiczną do obsługi przez City – a to da całej flance twarde, zdeterminowane egoistycznym interesem, atomowe odstraszanie UK. Bo USA – moim zdaniem może realnie “od zaraz” wesprzeć koalicję gwarancjami atomowymi [z natury słabszymi od zdeterminowanych gwarancji UK] – a w “drugim rzucie”, a i to głównie rozpoznaniem strategicznym, rakietami, lotnictwem – i wiążącym zaangażowaniem II Floty US Navy w Arktyce – najlepiej ze związaniem/neutralizacją A2/AD Siewierodwińska. No i wsparcie z USA via UK zaopatrzeniem – mostem powietrznym przez Skandynawię – i morzem przez Sund Bałtykiem [ale raczej naszym transportem] – pod warunkiem uprzedniej neutralizacji A2/AD Kaliningradu i Petersburga – dokonanych przez koalicję. Bo na lądzie “bezpośrednio” US Army – najwyżej ta jedna brygada pancerna ABCT plus ewentualnie brygada na Strykerach i powiedzmy brygada artylerii rakietowej [HIMARS/MLRS] i specjalsi – tyle możemy liczyć ze strony USA. Warto dopiąć Rumunię i “korytarz” wraz z Chorwacją do koalicyjnego sojuszu, a także Bułgarię. Z Turcją tylko współpraca transakcyjna – faktycznie tylko wymiana technologii wojskowych – bo Turcja gra na siebie – a sojusznikiem realnym [ale bez “papierów”] i tylko przejściowym, stanie się dopiero po ataku Rosji – i tylko na ten okres bedzie realnym sojusznikiem koalicji. Grecja moim zdaniem nie wejdzie w skład rozszerzonego NORDCENTRALSOUTHDEFCO [z UK] – chyba, że Rosja przegra starcie z Turcją – wtedy Grecja obróci się na koalicję europejską. Podkreślam: NATO nie jest sojuszem wiarygodnym na czas wojny – to musi być koalicja europejska państw zagrożonych i mających wspólny interes – bezpieczeństwa i współpracy – także ekonomicznej.

    1. Z aktywów “rzeczowych”, jakie USA morze “dorzucić” dla wsparcia Wschodniej Flanki Europy w “godzinie W” – realnie widziałbym ze 2 baterie THAAD, no i kilka baterii Patriot – wpiętych w IBCS – i interoperacyjnych z naszymi Patriotami. Morska obrona antyrakietowa ze strony II Floty US Navy – to raczej kilka niszczycieli z AEGIS i antyrakietami – dla ochrony [prócz USA] GIUK i Norwegii i ew. Danii. Czyli zabezpieczenie europejskiej “podstawy operacyjnej” dla Wschodniej Flanki Europy. Ani US Navy ani Royal Navy na Bałtyk nie wpłyną – nawet po neutralizacji A2/AD Kaliningradu i Petersburga. Wniosek – transport morski musimy mieć własny. Ja promuję budowę seryjną [najlepiej w ramach koalicji “bałtyckiej”] 200-300 szybkich jednostek klasy mini-Diugoń, o nośności ca 80, prędkości min. 35 w – operujących bez portów w oparciu o rampę załadowczo/wyładowczą – w trybie “plaża-plaża”. USMC ma transportowe poduszkowce LCAC i rozwija nowe LCAC-100, ale ich ewentualne realne zaangażowanie w Europie [wobec priorytetu Pacyfiku] to najwyżej 2 tuziny, a i to może zbytni optymizm.

    2. Ma Pan duże rozeznanie, ładnie Pan pisze o tych wszystkich “korytarzach” i A2/AD, ale ….. lotniskowcem AngloSasów w Europie są wyspy Brytyjskie, a ja Brytyjczykom nie ufam kompletnie ani krzty- w razie nawet najmniejszego “swojego” interesu lub żeby nawet po prostu nas sprzedać podprowadzi Polskę po czym w decydującym momencie odwróci się wyprowadzając nokautującego gonga i utopić nas we własnej krwi jak to wielokrotnie na przestrzeni ostatnich kilkuset lat bywało. I tu jest clou, nigdy nie będziemy mogli do samego końca zaufać, a lewarów i asów w talii brak. :((

  4. Ktoś może zapytać: “w takim razie, skoro NATO nie jest sojuszem wiarygodnym na czas wojny – to po co uczestnictwo w NATO dla Polski i innych graczy zagrożonych przez Rosję?” Dlatego, że NATO wiąże jądro karolińskie i ogólnie państwa Europy na czas pokoju – daje też “platformę aktywności” dla USA. Co oznacza podstawę dla obecności sił USA w Europie – i przez to daje realną presję non-stop USA na jądro karolińskie – które chce przecież katastrofalnego dla Polski i dla całej Wschodniej Flanki Europy połączenia z Rosją w supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku. Pisząc o aktywach, jakie USA może realnie wnieść na rzecz koalicji Wschodniej Flanki Europy, trzeba jeszcze dodać możliwe transfery technologiczne. Oczywiście w ramach koalicyjnej konsekwentnie sygnalizowanej presji na Waszyngton – gdy zagrożenie ze strony Rosji wzrośnie – ale to musi być zrealizowane znacznie przed “godziną W” – by móc skonsumować transfery technologii – i przetworzyć je w operacyjne systemy. Moim zdaniem dopóki USA uzgadnia sojusz z każdym państwem Wschodniej Flanki Europy osobno – nie ma większej nadziei na wywarcie presji na Waszyngton – co innego po połączeniu się tych państw w koalicję mówiąca jednym głosem – i mającą świadomość wymagań co do sprzętu i systemów i zasilających je technologii – oczywiście w sposób spójny na całym teatrze wojny. Wniosek – NATO z USA jako liderem należy podtrzymywać – ale należy jednocześnie zawczasu budować SWÓJ sojusz regionalny Wschodniej Flanki Europy. Czyli sojusz przygotowany realnie do wojny, nie będący związany przez veto ze strony Niemiec czy innych popleczników Kremla – zasadniczo po to, by siła i gotowość sojuszu…zniechęciły Kreml do agresji. Albo przynajmniej – aby ta agresja była bez atomu – i bez pełnoskalowego zaangażowania ze strony Rosji w zakresie “konwencjonalnym”. Bo to, że Rosja będzie testowała spójność koalicji Wschodniej Flanki Europy – to pewne. Natomiast wiele, bardzo wiele zależy od stopnia przygotowania koalicji do “wytrzymania” tych prób – które mam za nieuchronne [bo napędzane celem realizacji wymarzonego supermocarstwa Lizbona-Władywostok] tym bardziej – im bardziej inne plany geostrategiczne Kremla zawiodą. A na to właśnie wskazuje porażka strategii “zwrotu na Wschód – na Chiny” – czy wypieranie Rosji z Azji Środkowej – czy coraz większy rozjazd z Turcją. Nie mówiąc o skutkach recesji światowej – co przekłada się na niskie ceny węglowodorów. Przegrana wojna na węglowodory z Arabią Saudyjską jest już zapomniana na świecie – ale nie na Kremlu. Co sprawia, że sumaryczna determinacja Kremla do działań siłowych – w TAKIEJ sytuacji tylko wzrasta. Pocieszające, że Polska jest wg mnie ostatnia w kolejce do testu próby sił “na ostro” – szybciej widzę atak na Finlandię [zapewne wraz z aktami siły wobec Bałtów a la wojna gruzińska 2008], na Ukrainę [ale dopiero po realnym anschlussie Białorusi przez Kreml i trwałym usadowieniu Armii Czerwonej] , oraz na Turcję. Właśnie w kolejności “łatwości uzyskania sukcesu” – z Finlandią na czele. Aczkolwiek Turcja – choć znacznie silniejsza od Ukrainy, może w tej kolejce “do wojny” wyprzedzić Ukrainę wg “zaktualizowanego do potrzeb rozdzielnika” na Kremlu – bo aspiracje Turcji stają się bez porównania groźniejsze dla interesów i pozycji Kremla. Jeszcze taka uwaga – koalicja Wschodniej Flanki Europy z UK – moim zdaniem jako całość posiadała by razem ca 90-95% potencjału technologicznego potrzebnego dla skutecznego oparcia się Rosji – z sukcesem, bez większych strat. Te 5-10% “wsadu technologicznego high-tech” dla uzyskania koniecznej siły [defensywnej – ale i ofensywnej – co razem ma podnieść koszty Rosji do poziomu nieakceptowalnego] trzeba uzyskać od USA koalicyjnie. Bo kupowanie od USA “gołego” uzbrojenia jest zbyt drogie – i ma zbytnie opóźnienie – bo zawsze siły USA są obsługiwane priorytetowo w kolejce zamówień, a ponadto przemysł zbrojeniowy USA obsługuje dużo większą listę klientów, niż Wschodnia Flanka Europy.

    1. Dociągając sprawę pt “jak ma się odnaleźć Polska?” – konkretnie względem UE – moim zdaniem winniśmy wzmóc [koalicyjnie] nacisk na jądro karolińskie o przyjęcie Ukrainy do UE. Jeżeli będą [a będą] zastrzeżenia typu “a Ukraina jest w stanie konfliktu z Rosją” – to kontrować to argumentacją w stylu “TYM BARDZIEJ trzeba przyjąć Ukrainę do UE – by ustabilizować kraj i region”. Oczywiście – zawieszając UPRZEDNIO pod stołem zgodę na lobbowanie o przyjęcie Ukrainy do UE – od postawy Kijowa wobec Warszawy. Oczywiście ta gra nie powinna być prowadzona teraz – dopiero po realnym anschlussie Białorusi przez Kreml – gdy Ukraina poczuje się zagrożona z większości kierunków. WTEDY – owszem – Kijów będzie spolegliwy – bo czując nóż na gardle, będzie widział w Polsce jedyny “korytarz przetrwania” i jedyną bezpośrednią siłę realną mającą w ręku klucz dla wzmocnienia Ukrainy. W tym sensie UE jest potrzebna Polsce [i uczestnictwo Polski w UE] jako narzędzie krepowania Berlina i Paryża polityczną poprawnością opartą o “wartości europejskie” w tym slogany a la “wolność, równość, braterstwo” itd.

    2. skąd u Pana taki twór się bierze?
      (…) jądro karolińskie – które chce przecież katastrofalnego dla Polski i dla całej Wschodniej Flanki Europy połączenia z Rosją w supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku (…)
      I skąd “myśl”, że UE chce katastrofalnego dla nas połączenia z Rosją w supermocarstwo?

  5. NATO zostało zbudowane dla powstrzymania silnej Rosji sowieckiej przed opanowaniem Europy. Europa sama była na to za słaba – dlatego była tak silna obecność USA w Europie. Obecna Rosja jest cieniem dawnej potęgi Rosji Sowieckiej, zaś jej “demokratyzacja” stanowi usprawiedliwienie dla dążeń jądra karolińskiego do zbliżenia Europy – przy wypychaniu z niej USA, gdzie dla USA ważniejszym przeciwnikiem stały się Chiny, a w optyce Waszyngtonu Kreml może być . Jądro karolińskie zakłada naiwnie równoprawność triumwiratu “Kreml-Berlin-Paryż” [naiwnie – bo w ostatecznym rozrachunku o wszystkim zadecyduje siła – a tu Kreml jest silniejszy bez porównania] i bierze za dobrą monetę obietnice “raju surowcowego” i “otwartego rynku” roztaczane przez Kreml. W rzeczywistości Kreml dąży [po okresie przejściowym zassania technologii z UE] do jedynowładztwa w swoim wyłącznym docelowym supermocarstwie Lizbona-Władywostok – bo to gwarantuje Kremlowi maksymalną wygraną gracza globalnego nr 1 [przed USA i Chinami] uzyskaną przy minimalnym koszcie [dokładnie odwrotnie, niż gdyby Kreml opowiedział się po stronie czy USA czy Chin w sojuszu przeciw drugiemu supermocarstwu – koszty i straty i ryzyko dla Kremla wielkie – a bonusy niepewne]. Zbudowanie koalicji Wschodniej Flanki Europy może doprowadzić – RAZEM z deal’em USA-Chiny kontra Rosja [dla zmarginalizowania “krnąbrnego” i “uciążliwego” gracza] – do zdławienia zarówno pozycji Rosji – jak i jądra karolińskiego. Przy zaangażowaniu USA w Azji przeciw Chinom – może to doprowadzić do sytuacji, gdy NATO i UE się rozpadną – natomiast koalicja Wschodniej Flanki Europy doprowadzi do zbudowania konfederacyjnego organizmu europejskiego – własnie w miejsce i NATO i UE. Czyli bez wpływu “obcego” gracza w postaci USA – i bez piątej kolumny egoistycznego jądra karolińskiego. Szerzej patrząc – ta koalicja konfederacyjna Nowej Europy była by konstruktem zarówno przeciw Rosji – jak i przeciw islamskiej presji od Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu [bo to jest problem zasadniczy dla państw śródziemnomorskich i bałkańskich]. Czyli WSPÓLNY interes obrony Europy przed zewnętrzną penetracją innych graczy. Dla Chin taki układ oznaczałby w istocie warunki dla realizacji planu feudalizacji Rosji – natomiast wg kalkulacji Waszyngtonu izolacja Rosji i klęska projektu supermocarstwa Lizbona-Władywostok, zmusi ją do przyczołgania się na kolanach i zaakceptowania deal’u z USA – na warunkach Waszyngtonu. Dlatego oba supermocarstwa mogą zgodzić się na powstanie i funkcjonowanie takiego konstruktu europejskiego – tym bardziej, że odpadło by im ryzyko powstania konkurencyjnego supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku. Zaś realnie – byłoby to pragmatyczne usankcjonowanie słabości i USA i Chin w Europie. Gdyby zaś Nowa Europa skaptowała Indie, część ASEAN, część Afryki – mogłoby to zapobiec wybuchowi konfliktu globalnego. Gdyż sojusz Indii z USA jest wątpliwy wobec dominacyjnej siły USA i jednoznacznego nakierowania takiego sojuszu na konfrontację z Chinami. Natomiast sojusz z Nową Europą i innymi graczami Wyspy Świata [jako budowanie stabilności – a nie jako sojusz przeciw Chinom czy USA] – w optyce Indii dawałby dużo korzyści – a mało zagrożeń. I byłby poniekąd zgodny z zimnowojenną strategią Indii bycia uczestnikiem polityki “osobnego stolika” państw niezaangażowanych w główną konfrontację globalną. NATO [które USA chce przekształcić w sojusz przeciw Chinom] i obecna UE [zmierzająca do narzucenia centralizacji w interesie jądra karolińskiego] – dla Europejczyków winny być tylko tymczasowymi narzędziami do wygaszenia – celem strategicznym winna być konfederacyjna Nowa Europa – de facto osobny gracz – na uboczu głównego starcia supermocarstw. Nowa Europa – związana realnym “win-win” [bezpieczeństwa i współpracy, zwłaszcza technologicznej – ale i wspólnego rynku] z innymi graczami Wyspy Świata – którzy nie chcą być mięsem armatnim supermocarstw. Zbudowanie sojuszu mającego ca 3-4 mld ludzi – i mającego sumaryczny PKB i potencjał ekonomiczny i technologiczny WIĘKSZY od USA czy Chin – to jednocześnie droga dla własnej ścieżki w wyścigu technologicznym. I dla wygaszenia konfrontacji USA-Chiny. Oczywiście – droga do tego trudna, wieloetapowa, wymagająca politycznego zmysłu i przedstawiania samych korzyści obu supermocarstwom. Jak w grze w “weiqi” – dopiero ostatni ruch scalenia w “sojusz stabilizacyjny” – winien przynieść globalną stabilizację i deeskalację. Alternatywą [wg rozszerzonej koncepcji USA jako “nieuczciwego strażaka” przedstawionej przez Pana Krzysztofa] jest podpalenie Wyspy Świata przez USA [skoro USA są zbyt słabe na pokonanie Chin] – by gracze Wyspy Świata nawzajem się wybili – a USA siłą rzeczy znów stanie się najsilniejszym graczem globalnym – bo nie zniszczonym wojną. Czyli przy naszej bierności grozi nam powtórka zagrywki USA z I wojny światowej – już nie wobec Europy – ale wobec całej Wyspy Świata.

    1. Nie dokończyłem: “a w optyce Waszyngtonu Kreml może być użytecznym SOJUSZNIKIEM przeciw Chinom – jak nie pod dobremu – to z musu, gdy Kreml poczuje oddech smoka na karku”.

  6. Tak podsumowując – droga Polski i Europy z NATO i z Ameryką jako liderem – to droga prowadząca docelowo do kosztownego starcia i wykrwawienia z Chinami. A droga z jądrem karolińskim w scentralizowanej Europie – to droga prowadząca finalnie do totalitarnego supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku – z likwidacją Polski i większości państw narodowych. Dlatego ani opcji amerykańskiej, ani opcji karolińskiej nie możemy brać DOCELOWO pod uwagę [najwyżej instrumentalnie – przejściowo – taktycznie]. Żadna z tych opcji nie ma legitymacji prawnej do rozpatrzenia – bo żadna nie kwalifikuje się do spełnienia realizacji choćby minimum polskiego interesu narodowego i polskiej racji stanu. I rozpatrując je na poziomie państw Europy [państw spoza jądra karolińskiego] – tak samo żadna z tych opcji nie ma sensu. Wyjściem jest trzecia droga – rekonstrukcja konfederacyjna Europy – we własnym sojuszu regionalnym [militarno-ekonomicznym] – NIEKAROLIŃSKIM. Ze “startem” tej koalicji na bazie rozbudowy NORDEFCO – o Polskę i Bałtów w pierwszym kroku – gdy nowy poziom eskalacji i presji Rosji [i coraz większa słabość USA w Europie] zmusi po przekroczeniu mentalnego progu krytycznego [poczucia zagrożenia] do szukania sojuszników przez NORDEFCO. Do tego czasu wzmacniajmy się w cieniu – i wysyłajmy komunikaty strategiczne do reszty graczy europejskich o konieczności wspólnej obrony Europy przed Rosją i o nadrzędności tego wspólnego interesu europejskiego nad interesem i planami USA – tak jak to ostatnio zrobił W KOALICYJNYM INTERESIE EUROPEJSKIM [wbrew Trumpowi – i faktycznie go ostro krytykując] Duda w Waszyngtonie.

    1. Niezwykle ciekawe spostrzeżenia i koncepcje. Pana blog byłby obok materiałów Wojczala i Bartosiaka w Top 3. My w ministerstwie czytamy.

        1. Myślę, że woda drąży skałę, a zmiana paradygmatów jest najtrudniejsza – zwłaszcza w rękach sterników – bo nawa państwowa ma swoją skumulowaną bezwładność. Obserwuję dyskusję “stronnictwa Bartosiaka” z dawnym i obecnym gremium ekspertów i opiniodawców nt polityki i geopolityki wobec Białorusi. Bartosiak pyta wprost – czy Berlin i Paryż obsługują czy nie obsługują polskie interesy i polską rację stanu z bezpieczeństwem na czele? – a oni się tylko wykręcają frazesami o unijnej solidarności, o “wyższych” wartościach itd. Zupełny brak zrozumienia, że Berlin i Paryż realizują swój interes i swoją rację stanu – kosztem polskiej. Tak samo w geostrategii: ci ludzie zupełnie nie rozumieją, że zajęcie Białorusi zmienia sytuację Polski na poziomie strategicznym, a nie taktycznym. Nie rozumieją, że po zajęciu Białorusi Armia Czerwona będzie narzędziem polityki siły Kremla – w asymetrycznie dogodnej pozycji “dziel, izoluj, naciskaj siła i rządź” wobec Bałtów [a przez to także oddziaływując na NORDEFCO z Finlandią na czele], wobec Polski, wobec Ukrainy. Obwód Kaliningradzki przestanie być izolowanym kotłem, a wspólny bastion rosyjski A2/AD z Obwodu Kaliningradzkiego i z Białorusi – całkowicie REALNIE podda kontroli Przesmyk Suwalski [odcinając Bałtów i stawiając spójność NATO na przegranej pozycji]. Polska będzie nakrywana kontrola A2/AD z północy i wschodu, zagrożona rajdem czołgów w dogodnych warunkach dla rozwinięcia 1 Armii Pancernej Gwardii w ataku na Warszawę [odległość 180 km – bitą drogą z wymiecionym przez desant linią ataku – rosyjskie T-72B3/B3M i klony T-90 – mogą Warszawę osiągnąć w…3 godziny] – po to zresztą odbudowano tę armię pancerną. Rajd byłby wspomagany i faktycznie umożliwiany – przy absolutnym panowaniu na niebie i powierzchni [dzięki A2/AD ] – przez wojska aeromobilne [które działania z czołgami mają za rdzeń operacyjny – rosyjskie wojska aeromobilne mają zresztą swoje integralne jednostki pancerne] – co oznacza w skrajnym przypadku w TAKICH warunkach groźbę dojścia do Warszawy takich sił kombinowanych w 1 dzień i narzucenie nam kapitulacji, zaś Ukraina będzie w faktycznym okrążeniu [od wschodu Donbas-Ługańsk i Kursk, od południa Krym, od zachodu Nadniestrze, a z północy rolowana po obu stronach Dniepru – który straci walor obronny, a może stać się dogodną dla Rosji “drogą” ataku z użyciem szybkich jednostek śródlądowych [mają takie, dostosowane także do działań rzecznych – od Raptorów po Diugonie] wraz z wojskami aeromobilnymi [znów pod absolutnym panowaniem w powietrzu i na ziemi dzięki A2/AD z Białorusi] i dla izolacji wojsk ukraińskich po obu stronach Dniepru – i dojścia w skrajnym przypadku Dnieprem tych sił desantowych do Kijowa – też w 1 dzień – odległość z Białorusi po wodzie – dosłownie w linii prostej wynosi…76 km. Niedowiarkom radzę popatrzeć na mapę… Dla Raptorów [o prędkości 50 w] to mniej niż godzina – dla Diugoni [przewożących po 2-3 czołgi lub 4-5 BWP, KTO – o prędkości 40 węzłów] – to godzina z kwadransem… WTEDY KONIECZNE są reakcje i Polski i NATO i NORDEFCO i Ukrainy – na poziomie strategicznym. Zmiany zasadnicze, głębokie, długofalowe, wielowektorowe, koalicyjne – powtarzam, wszystko na poziomie strategicznym – w tym wielki koalicyjny nacisk wszystkich zagrożonych państw na UK i zwłaszcza USA [gwarantów Traktatu Budapesztańskiego 1994 – gdzie USA, UK i …Rosja gwarantowały za oddanie 1300 głowic i środków przenoszenia – absolutną nienaruszalność Ukrainy]. Co oznacza koniec przytakiwania Waszyngtonowi i Londynowi – koniec wygodnej dla nich ciszy w tym temacie – i w blasku i w skumulowanej presji reflektorów wszelkich mediów – przypominanie o tych BEZPOŚREDNICH ZOBOWIĄZANIACH USA i UK – zobowiązaniach zupełnie osobnych od NATO [względem Ukrainy tylko USA i UK mają bilet prawny i wręcz zobowiązanie do interwencji bezpośredniej]. Rzeczą całej Wschodniej Flanki Europy będzie żądanie transferu technologii wojskowych, wypychanie USA i UK [z twardymi aktywami militarnymi] na pierwszą linię konfrontacji z Rosją – i jednoznaczny przekaz: “Albo udowadniacie, że jesteście wiarygodni – albo organizujemy się sami bez patrzenia na Waszyngton i Londyn”. Z asertywnym przekazem pod stołem do hegemona – gdyby się wykręcał i po wszelkich negocjacjach “ostatecznie i nieodwołalnie” odpiął się od zobowiązań i w ramach NATO i w ramach Traktatu Budapesztańskiego: “to ZWRÓĆCIE całej Wschodniej Flance Europy te 130 głowic i środki przenoszenia – wtedy sami się obronimy”. A gdy wtedy będzie “NIE” Waszyngtonu – to w ostateczności [w sytuacji wyraźnego militarnego zagrożenia ze strony Rosji – z konkretnym uszykowaniem ODB] już zupełnie twardy komunikat Wschodniej Flanki Europy: “Skoro Waszyngton nie jest zainteresowany powstrzymaniem budowy supermocarstwa Lizbona-Władywostok – to Pekin na pewno będzie tym zainteresowany – i wtedy zamiast Trójmorza a la USA – będzie 21+1 a la Chiny”. Z jednoznacznym przekazem, że przyjęcie wsparcia np. wojsk aeromobilnych Chin i wyładowanie i koalicyjna operacyjność chińskich systemów antyrakietowych/plot i innych systemów – to kwestia max 2 dni mostem powietrznym z Chin. Podkreślam stopniowalność i etapowość rozmów [co liczę na lata – jako proces] z Waszyngtonem i z Londynem [tym ostatnim kaptowanym marchewką dla City] – przy jednoczesnym formowaniu się koalicji Wschodniej Flanki Europy – jako silnego gracza mówiącego jednym głosem – wypierającego obecne de facto bilateralne relacje “dziel i rządź” Waszyngtonu.

          1. Errata: nie ““to ZWRÓĆCIE całej Wschodniej Flance Europy te 130 głowic” a ““to ZWRÓĆCIE całej Wschodniej Flance Europy te 1300 głowic”.

          2. Powoływanie się na Bartosiaka przestało być już śmieszne… Człowiek, który nie potrafił zagrzać miejsca w spółce od CPK, nie bardzo się nadaje na wyrocznię polskiej geopolityki.

          3. @JSC – argumentacja bez sensu. Gdybym miał poświęcić z 10 lat na zarządzanie tak rozbudowanym projektem infrastrukturalnym – co oznacza “harówkę” 24/7/365 – praktycznie całkowicie kosztem swej pasji, a mógłbym spełnić swoją pasję [pieniądze pewnie mniejsze – ale można z tego wyżyć godziwie] – wybrałbym to drugie. Zresztą – prezesowanie czy “nieprezesowanie” CPK [a swoją drogą taka prezesura to gorset polityczny dla geopolitycznych wypowiedzi] – to sprawa poboczna i chybiony argument ad hominem. Jakoś nie widzę u Bartosiaka cienia żalu za prezesurą CPK [który został uruchomiony – bo wg mnie to Bartosiak przekonał Amerykanów, że warto] – natomiast widzę duże zadowolenie z rozwoju S&F. Ale to sprawa poboczna – w sumie niemerytoryczna dla casusu Białorusi i geostrategii. Liczy się tylko MERYTORYCZNA odpowiedź wprost – czy rację ma Bartosiak, że Białoruś to sprawa strategiczna dla Polski i dla Wschodniej Flanki Europy? – czy też rację ma “stara szkoła” myślenia, że Białoruś to sprawa drugorzędna, taktyczna? I tak samo MERYTORYCZNA odpowiedź – czy Niemcy i Francja jako sternicy UE obsługują [wg “starej szkoły”] – czy nie obsługują [wg Bartosiaka] – polskie interesy i polską rację stanu?

          4. (…)Zresztą – prezesowanie czy “nieprezesowanie” CPK [a swoją drogą taka prezesura to gorset polityczny dla geopolitycznych wypowiedzi] – to sprawa poboczna i chybiony argument ad hominem.(…)
            Z jednej strony gorset, a z drugiej strony umocowanie w strukturach, które mają wprowadzić jego wizję geostrategiczną w życie. Czujesz to? To byłoby jego Opus Magna.

          5. @JSC – myślę, że dla Bartosiaka opus magna to wdrożenie geostrategii w Polsce. A CPK to tylko element tej geostrategii – zapewniający Polsce hub strategicznych przepływów drogą lotniczą [zresztą pisałem w innych komentarzach – chodzi głównie o hub towarowy, a w razie “czerwonego alarmu” – o most powietrzny C-5M Galaxy] – co zresztą “przepchnął” pokonując obiekcje Amerykanów. W tym sensie osiągnął, co zamierzał – i przeszedł do szerszego, zasadniczego planu działania szerzenia i wdrażania geostrategii. Patrząc po roku działalności S&F – moim zdaniem wybrał słusznie.

          6. Przy takim podejściu do sprawy to od samego początku powinien założyć S&F na jego podstawie budować grupę nacisku, a nie wchodzić w zabawy z zarządem spółki od CPK… której koniec kładzie podejrzenia wobec kompetencji zawodowych.

          7. @JSC – gdyby Bartosiak najpierw założył S&F – z wieloma propagowanymi teraz przekazami geostrategicznymi, w schematach myślenia, które na razie się nie rymują z myśleniem sterników nawy państwowej – to by nie został [jako “obrazoburca”] prezesem CPK. A bez argumentacji geostrategicznej Bartosiaka [bo tylko on, mając kontakty w Pentagonie i think-tankach – miał odpowiednie kompetencje do uzyskania “namaszczenia”] – CPK nie uzyskałby owego “namaszczenia” Waszyngtonu i przejścia w statusie z życzeniowego planu wewnętrznego – do projektu międzynarodowego ze zgodą USA. Będą prezesem CPK Bartosiak bardzo wyraźnie “zwinął” swoją działaność w propagowaniu geostrategii. Gdyby trwał te 10 lat z prezesurą i przeciął wstęgę CPK – oczywiście od strony “tradycyjnej” komercyjnej i wąsko pojmowanej kariery – byłby to “finis coronat opus” – tyle, że geostrategia w Polsce – i to w najważniejszym i w przełomowym mentalnie i decyzyjnie dla nas okresie – by “leżała odłogiem”. Moim zdaniem Bartosiak pogodził obie sprawy optymalnie – a i z punktu widzenia perspektyw “kariery” jego “wielowektorowa” sieć kontaktów i wpływów w S&F bardziej się powiększa i będzie powiększać – niż w razie prezesowania w CPK.

          8. (…)Będą prezesem CPK Bartosiak bardzo wyraźnie “zwinął” swoją działaność w propagowaniu geostrategii.(…)
            Ale za było komu dopilnować, aby przynajmniej ruszył wykup ziemii… bo wygląda na to, że będę musiał w Sylwestra położyć lachę.
            Swoją drogą przy w tym dniu minie ważniejsze ultimatum… brak podziału Mazowsza ponoć oznacza niekorzystny podział funduszy unijnych dla tego województwa. Tak się składa, że projekt ustawy miał być złożony już w lipcu.
            To nie do końca kompetencja szefa spółki od CPK, ale każdy kto spojrzy na mapę to zauważy, że węzeł komunikacyjny zostanie rozcięty granicą województw, a to dla lokalnych kolei oznacza masakrę. A zatem było nie było, ktoś kto nie jest bezwolnym wykonawcą woli Kaczyńskiego, a ktoś kto na prawdę walczy o tę inwestycję, powinien interweniować, gdzie się da…

          9. @JSC – krótko, żeby temat zakończyć. Bartosiak w Waszyngtonie przepchnął zgodę na CPK – zadziałał na poziomie geostrategicznym. A wszelkie operacyjne i administracyjne sprawy są… no własnie operacyjne – Bartosiak do tego nie jest potrzebny, niech sobie z tym radzi Wild. Którego zresztą uważam za właściwego człowieka na właściwym miejscu. Pisałem już – przy minimum kilkuletniej recesji w lotnictwie pasażerskim i przy rwaniu łańcuchów dostaw i decouplingu – projekt CPK musi zostać głęboko zrewidowany i dostosowany do trendów długofalowych. z naciskiem jako baza wojskowa i hub logistyczny dla C-5M – i jako hub towarowy. Jako uniwersalne okno na świat – w razie wszelkiego typu barier i blokad przepływów lądowych i morskich. Nie ma jakiegoś “deadline’u” dla wykupu ziemi, rozpoczęcia prac – to musi ustąpić rewizji projektu. Czas tylko zwiększa wagę CPK – zatem [jak pisałem] – może dojść do sytuacji np. szybkiego przymusowego wykupu ziemi – w ramach projektu o zasadniczej ważności dla interesu i bezpieczeństwa państwa. I np. ci spryciarze, co spekulacyjnie pokupowali grunty pod przewidywany teren CPK, by odsprzedać z wielokrotną przebitką i zrobić “interes życia”, mogą się mocno przewieźć na własne życzenie. Tak samo w trybie nadzwyczajnym mogą zostać zmienione wszelkie granice i kompetencje administracyjne – np. z podporządkowaniem MSW.

          10. (…)Bartosiak do tego nie jest potrzebny, niech sobie z tym radzi Wild. Którego zresztą uważam za właściwego człowieka na właściwym miejscu.(…)
            Podam pewien fakt, który przeczy temu stwierdzeniu… i to z strony administrowanej przez podmiot, której ten Pan jest Prezesem.
            Otóż na podstronie o tytule (…)Otoczenie inwestycji(…)… https://cpk.pl/pl/inwestycja/otoczenie-inwestycji stoi co następuje…
            (…)Społeczności lokalne, ”małe ojczyzny”, samorządy szczebla wojewódzkiego, powiatowego i gminnego, inne lokalne instytucje publiczne, lokalne organizacje pozarządowe, biznes, to kluczowi partnerzy CPK. Współtworzą dziś społeczno-gospodarcze życie przyszłych obszarów inwestycji: lotniskowej, kolejowych i drogowych, zaś wkrótce staną się beneficjentami sąsiedztwa nowobudowanej infrastruktury transportowej.

            Dobrosąsiedzka współpraca z otoczeniem inwestycji związanych z Centralnym Portem Komunikacyjnym to priorytetowe założenie projektu. Trwające obecnie analizy, służące określeniu dokładnego położenia inwestycji lotniskowej, kolejowych i drogowych pozwolą precyzyjnie osadzić projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego w przestrzeni. Zacieśnienie współpracy z partnerami społecznymi i samorządowymi będzie postępować wraz z kolejnymi etapami prac lokalizacyjnych. Osadzanie infrastruktury w przestrzeni pozwoli odpowiedzieć na pytanie, które miejscowości będą podlegały bezpośredniemu oddziaływaniu budowy, a następnie eksploatacji lotniska, sieci kolejowej i drogowej.(…)

            (…)Inwestycje związane z budową lotniska przesiadkowego wpłyną na dynamiczny rozwój obszaru funkcjonalnego zlokalizowanego między miastami: Sochaczew, Błonie, Grodzisk Mazowiecki oraz Żyrardów.(…)

            Powyższe stwierdzenia stoją w jawnej sprzeczności ze składem Rady Społecznej, którą można znaleźć na podstronie… https://cpk.pl/pl/inwestycja/otoczenie-inwestycji/rada-spoleczna
            Gdzie w składzie widać przedstawicieli trzech gmin tzn. Baranów, Teresin i Wiskitki.
            A zatem mamy przesłankę do podważania kompetencji Wilda nr. 1: Niezdolność do zidentyfikowania głównych interesariuszy projektowanego przez niego węzła komunikacyjnego.

            Przesłanka numer 2 to brak stanowiska w sprawie wpływu wydzielenia Województwa Warszawskiego na obszar funkcjonalny oraz poprowadzenia przez niego zachodniej granicy tegoż Województwa
            Przesłanka nr. 3
            Jak sam napisałeś… (…)Pisałem już – przy minimum kilkuletniej recesji w lotnictwie pasażerskim i przy rwaniu łańcuchów dostaw i decouplingu – projekt CPK musi zostać głęboko zrewidowany i dostosowany do trendów długofalowych.(…)
            Nie dość, że takowe nie są prowadzone, to w narracji na ten temat króluje tępy keynesizm.

            (…)Nie ma jakiegoś “deadline’u” dla wykupu ziemi, rozpoczęcia prac – to musi ustąpić rewizji projektu.(…)
            Skoro jak napisałem w przesłance nr. 3 nic nie wskazuje na plany rewidowaniu projektu całkiem logiczne wydaje się, że dotrzymają terminu, który sami sobie wyznaczyli… http://wpr24.pl/w-tym-roku-dobrowolny-wykup-gruntow-pod-cpk/
            (…)Jak dodaje, w tym roku ruszą także badania środowiskowe i dobrowolny wykup gruntów. Pytany czy jest to możliwe, jeśli nie znamy jeszcze dokładnej lokalizacji lotniska, odpowiada:
            Mówimy o nabywaniu gruntów, ponieważ tego oczekują od nas zgłaszający się mieszkańcy z regionu przyszłego lotniska. Chodzi o tereny w granicach, które były już przedstawione mieszkańcom i które wynikają z analizy lokalizacyjnej firmy ARUP. To duża powierzchnia, prawie 70 kilometrów kwadratowych.(…)
            To nie jest deadline, ale przesłanka nr. 4 do podważania kompetencji Pana Wilda.

            Jak widać nawet bez ostatniej przesłanki ocena (…)właściwego człowieka na właściwym miejscu.(…) jest miażdżąca. De facto powinien on wylecieć z tego właściwego miejsca i to z hukiem.

          11. CPK nie ma szans powstać. To jest projekt polityczny tylko i wyłącznie po to, by go zacząć , by swoim dać stołki w radach nadzorczych, by gonić króliczka, gonić, a nie złapać go. Nikt w PL poza super optymistami i fanami science fiction nie rozważa w ogóle ukończenia CPK.

            Dowody. Dowody to koszty. Fantastyka kosztowa w PL.

            W UK robia sobie super-inwestycje kolejowa. No to sobie porównajmy – jedna nowa linia, ca. 300 km ma kosztować Brytyjczyków 100 mld funtów, czyli ok. 500 mld zł, a nasi fantaści opowiadają, że lotnisko plus linie (układ szprych) do Rzeszowa, Gdańska, Krakowa, Poznania, Wrocławia i gdzie tam jeszcze, w sumie 1600 km nowych i 2400 zmodernizowanych rzekomo ma kosztować “sto kilkadziesiąt” mld złotych. Nawet jeśli polska robocizna stanowi 20% brytyjskiej (ale jak długo tak będzie?) i koszty wykupu gruntu powiedzmy też, materiały już są sporo droższe, powiedzmy 75 procent brytyjskich, nawet przy takich kosztach “sto kilkadziesiąt miliardów złotych” wystarczy może na pas, wiatę i może trochę działek budowlanych na trasie do Warszawy. Nie starczy nawet na spychacze do nasypów. No, może jakąś kolejkę podepną do istniejącej, taką co pojedzie w 1h15min na Centralny z wszystkimi przystankami a powiedzmy 40-45 min. bez zatrzymania. Do Łodzi już nie starczy.

            Kosztorysowo przekop mierzei miał kosztować 880 milionów, a obecnie prawie 2 miliardy https://www.money.pl/gospodarka/przekop-mierzei-wislanej-w-rok-kosztorys-poszedl-w-gore-o-ponad-miliard-zlotych-a-to-nie-koniec-6482817845155457a.html

            W kontekście zadłużenia na 1,5 biliona nie sadze, ze będzie inaczej. Zwłaszcza ze najprawdopodobniej ciecia dotkną tez administracje plus odbija sie na planach.

            W kontekście gospodarczego kryzysu o rozmiarze globalnym nie sadze, aby taka inwestycja była możliwa w kontekście polskiego New Deal.

            Jedynym inwestorem, który mógłby taka inwestycje wykonać szybko i sprawnie są Chiny. Tylko ze nie zrobiłyby tego za darmo. Tak zupełnie abstrahując od kontekstów politycznych.

          12. A w samym raporcie bardzo często występuje fraza (…)Proponowane rozwiązania są sprzeczne z obowiązującymi w Polsce rozwiązaniami prawnymi(…). Dla rządu, którego łącznikiem Pan Horała jest ona bardzo znamienna.

  7. Tak “suma sumarum” wielkiej strategi dla Polski – wykorzystać instrumentalnie i taktycznie UE, NATO, deal USA-Chiny kontra Rosja. Ten deal pozwoli na zmarginalizowanie Rosji [która od tego momentu zacznie bardziej patrzeć na Chiny jako bezpośrednie zagrożenie za miedzą] – ale także – ze względu na “oddanie” w deal’u Europy przez Chiny – jako strefy USA – spowoduje to zmarginalizowanie Niemiec – ekonomiczne i polityczne. Czyli zrealizowane były by dwa główne cele dla Polski względem obu ościennych sąsiadów. Warunek – wytrzymanie koalicyjne przez Wschodnią Flankę Europy siłowych prób przerwania się Kremla dla ustanowienia supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku. Nie tylko z uczestnictwem UK [szerszym, niż obecnie tylko w GIUK i w Arktyce – chodzi o zdeterminowaną obronę [z odstraszaniem atomowym] koalicji – jako własnej sfery obsługi finansowej dla City] – ale z wyraźnym i bardzo asertywnym jednobrzmiącym przekazem i Waszyngtonu i Pekinu do Kremla: “NIE POZWOLIMY NA UTWORZENIE KONKURENCYJNEGO SILNIEJSZEGO SUPERMOCARSTWA LIZBONA-WŁADYWOSTOK”. Przekazem pod stołem – ale twardym – by Kreml czuł, że obaj główni gracze są zdeterminowani – SKRAJNIE ZDETERMINOWANI – i gotowi do użycia wszelkich środków – w tym atomu. WTEDY – w sytuacji “albo-albo” – Kreml będzie zupełnie inaczej kalkulował ryzyko użycia atomu i innych środków przez oba supermocarstwa. Pozornie paradoksalnie – realizacja deal’u USA-Chiny – zakończy żywot i karolińskiej UE – ale i NATO. “Zduszone” Niemcy z Francja przestaną być liderami UE – ta się rozpadnie. Tak samo zneutralizowanie Rosji spowoduje przejście do stanu, w którym tylko państwa “frontowe” [i z NATO i spoza NATO] względem Rosji, utrzymają koalicję [która może się rozszerzyć o państwa śródziemnomorskie zagrożone naporem islamskim]. Samo NATO jako takie podzieli się na 3 obozy – obóz państw “frontowych” względem Rosji [które w ramach szerszej koalicji – niejako “pozanatowskiej” i bez USA – będą trzymały aktywną straż dla utrzymania status quo – czyli Rosji w stanie marginalizacji], – obóz państw “zbuntowanych” wobec USA i NATO [na pewno jądro karolińskie – pewnie z doczepionym ze względów ekonomicznych Beneluxem], oraz obóz państw, które dołączą z USA do sojuszu antychińskiego. Wyjście USA z sojusznikami na Pacyfik sprawi, że faktycznie jedynym wielkim europejskim konfederacyjnym sojuszem militarno-ekonomiczno-politycznym będzie maksymalnie rozszerzona Wschodnia Flanka Europy, czyli z grubsza NORDCENTRALSOUTHDEFCO+UK. Dobra wiadomość jest taka, że Polska i kraje Wschodniej Flanki Europy – związane strażowaniem Rosji – nie pójdą w takim układzie na Pacyfik. A jeszcze lepsza wiadomość – blok Wschodniej Flanki Europy – ze względu na położenie “stykowe” w Eurazji – i ze względu na posiadany stale utrzymywany potencjał militarno-ekonomiczno-polityczny – będzie mógł obrócić się dość łatwo na zwycięzcę w konfrontacji hegemonicznej. To taki Plan B – na wypadek, gdyby się nie udało z Indiami i innymi zainteresowanymi na Wyspie Świata [tzn. zainteresowanymi, by nie być mięsem armatnim dla supermocarstw] – zmontować wielkiej koalicji deeskalacyjnej [do wygaszenia konfliktu hegemonicznego] – koalicji silniejszej i bardziej rozwojowej technologicznie i ekonomicznie w “synergicznym reaktorze wzrostu” [i przez to docelowo silniejszej militarnie i politycznie] od USA i od Chin.

  8. Na czy opiera Pan swoje “marzenia” o Wschodniej Flance? Na potencjale: ekonomicznym, społecznym, politycznym, społecznym, militarnym? Nie przeskoczy Pan potencjału jądra karolińskiego. O jakim marginalizowaniu Niemiec czy Rosji Pan myśli? Jest Pan w stanie udowodnić tą tezę, że jesteśmy jako kraj są do tego zdolni (sami lub w koalicji zainteresowanych krajów – które z nich chcą takiej marginalizacji NIemiec). Zwrócę Panu uwagę na aspekt, którego nikt nie poruszył. Otóż w jednym ze scenariuszy, po wyjściu USA z Europy, wzrostu agresywnych zachowań Rosji, i nie daj Boże upadku koncepcji jądra karolińskiego i postawienia na aspiracje narodowe poszczególnych państw zdarzyć może się bardzo groźna dla nas sytuacja. Niemcy obudzą w sobie nacjonalistyczne nastawienie. Po odwróceniu się Niemiec od konceptu europejskiego mamy odrodzenie rewizji granic POL-DE. Wystarczy, że dostaniemy po uszach od Rosji a Niemcy zabiorą nam siłą tereny utracone po II w.św!!! To wcale nie takie niewyobrażalne. Proszę pamiętać, że weszliśmy w posiadanie tereny, które gdy dojdą do głosu upiory nacjonalistyczne i narodowe będą oczekiwana do zwrotu. Jak wówczas Pana koncepcja krajów skandynawskich w sojuszu z Polską się utrzyma? Fikcja. Zostaniemy ściśnięci i co? Znów: Generalne Gubernatorstwo? Tyle zostanie nam z ziem obecnej RP. Sojusz taktyczny samodzielnych Niemiec z Rosją jest dla nas końcem bytu jaki mamy obecnie. Pamiętajmy, że mówimy o sytuacji, gdy USA odeszły na Pacyfik.
    Zatem to my jako kraj najbardziej powinniśmy być zainteresowani w trwaniu: NATO, EU. Tylko mechanizmy trzymania Niemiec w układach większych jako EU daje nam szansę na rozwój gospodarczy, polityczny bez konfrontacji. Dlatego takie sztubackie wybryk polskiej polityki są dziecinadą a nie widzeniem spraw w dłuższej perspektywie.
    Wykorzystujmy fakt bycia w UE do wzrostu naszego kraju. To nasza szansa.
    Obywatel realista.

    1. Malo realnym jest scenariusz rewizji granic. Nie ze sie tego nie da, bo sama dyskusja o odszkodowaniach te demony otwiera. IMHO nie będzie tego z powodu niemieckiego pragmatyzmu.

      Niemcom wystarczy dominacja gospodarcza, na militarnym, pruskim Drang nach Osten wielokrotnie połamali sobie zęby i nogi. Ponadto zawsze kiedy graniczyli z Rosja bezpośrednio były problemy.

      Z punktu widzenia niemieckiej racji stanu o wiele lepiej mieć państwo buforowe, czyli PL. Państwo na tyle słabe, by nie zagrażało niemieckiej dominacji w UE a na tyle silne, by nie trzeba było zbyt wiele inwestować w ochronę swoich wschodnich granic.

      Patrząc na ostatni “incydent“ z ambasadorem, gdzie najpierw było duże prężenie mięśni i dumy a następnie po cichutku podkulenie ogona i przyjecie warunków niemieckich to zastanawiam się jaki lewar był/jest na PL.

      Nie chce być złym prorokiem ale PL z sytuacja budżetową nie wygląda najlepiej. O wiele lepiej Niemcom poczekać, nie robić niczego, jako wiodąca siła gospodarcza i polityczna w UE maja wystarczający softpower, by Warszawa zamilkła i zaczęła słuchać oraz wykonywać po cichu niemieckie polecenia.

      Jeśli Niemcom będzie się opłacała eskalacja to się w kuluarach dogadają – na zasadzie – my zażądamy przyjęcia uchodźców, Wy sie nie zgodzicie, my w ramach retorsji zrobimy polexit i wszyscy będą zadowoleni. Wy zachowacie twarz a nasze wzajemne interesy będą po staremu. Same old, same old, business as usual.

      Z pewnością pewnych faktów nie podaje sie do publicznej wiadomości, tak samo jak nie podaje sie rzeczywistych powodów przyjęcia jakiegoś stanowiska. W obecnej sytuacji PL wycofanie się inwestycji DE z PL bardziej zaboli PL niz DE, wiec jest czym szantażować PL.

    2. (…)Na czy opiera Pan swoje “marzenia” o Wschodniej Flance?(…)
      Zakładam, że chodzi o wizję Georalisty… Otóż on opiera te marzenia na Depozycie Suwalskim, który dałby nam wielkie wpływy gospodarcze… Brakuje tylko dotacji z UE.

      1. Czytanie tych odpowiedzi na pół strony przypomina czytanie tej samej książki już n-ty raz tylko inaczej zredagowanej… a zatem ja już dziękuję, postoję.

  9. Rzecz w tym, że wojskowe wyjście USA z Europy na Pacyfik musi być z nawiązką “nadrabiane” zawczasu – wzrostem wspólnej siły koalicji Wschodniej Flanki Europy. Zaś samo wyjście militarne USA z Europy nie oznacza, że USA dalej będą prowadziły ostrej gry dolara z euro, czyli de facto z jądrem karolińskim. Tak samo wychodzenie sił USA z Europy może być kontrowane przez USA większym transferem technologii i donacji sprzętowych i wsparcia finansowego dla Wschodniej Flanki Europy. Co do potencjału technologicznego Wschodniej Flanki Europy – ten jest głównie w UK i państwach skandynawskich – to od nich w pierwszym rzędzie trzeba zassać technologię [wg “coś za coś”] – choć wcale nie wykluczam transferów technologii od Ukrainy [technologie rakietowe, systemów obrony aktywnej czołgów, silników turbinowych] czy od Turcji. Potencjał ekonomiczny Wschodniej Flanki Europy to z grubsza zliczenie PKB UK, Skandynawów, Bałtów, Polski, Ukrainy, Słowacji, Rumunii, Bułgarii, Chorwacji, a w dalszym etapie nawet Węgier i Italii. O Turcji i Grecji pisałem – ich dołączenie do Wschodniej Flanki Europy jest “przeciwstawne”, na pewno jednak realnie już teraz Turcja wiąże siły Rosji. Co do potencjału finansowego Wschodniej Flanki Europy – to głownie City [funt] i norweski fundusz narodowy. Stawiam tezę, że im bardziej USA będzie zmuszone likwidować obecność wojskową w Europie – tym bardziej będzie starało się zrównoważyć to osłabienie wszystkimi wyżej wymienionymi “aktywami”. Nie z dobrego serca – tylko we własnym egoistycznym interesie geostrategicznym. Oczywiście “kopanie studni do pożaru” i jakieś akcyjne “pospolite ruszenie” państw Wschodniej Flanki Europy – gdy USA już wyjdą z Europy militarnie – to oczywiście samobójstwo – pełna zgoda. dlatego PROCES wzmacniania i “koalicyjnego zorganizowania” Wschodniej Flanki Europy musi być stopniowy – i tak jak pisałem – z nawiązką wyrównujący komplementarnie osłabienie militarnej obecności USA. Niemcy wyraźnie łamią Westbindung i orientują się na Chiny [wystarczy poczytać https://www.auswaertiges-amt.de/en/aussenpolitik/regionaleschwerpunkte/asien/german-government-policy-guidelines-indo-pacific/2380510 i komentarze Heiko Maas’a – wyrażnie nakierowane na rozszerzanei współpracy z Chinami – bo Indie i Vietnam sa tam tylko listkiem fogowym dla rozmycia odmowy Niemiec decouplingu z Chinami] – czyli za nic mają strategię USA globalnego decoupling’u z Chinami. Jako że Chiny deklarują wyzbywanie się obligacji amerykańskich [dolarowych], co już stopniowo postępuje [polecam: https://businessinsider.com.pl/finanse/waluty/chiny-pozbywaja-sie-amerykanskich-obligacji-to-juz-uderza-w-dolara/wn5mh7z ] a beneficjentem tego procesu jest euro – czyli Berlin – moim zdaniem kontrakcja Wall Street, FEDu i administracji amerykańskiej – jest nieunikniona. Im późniejsza – tym gwałtowniejsza. W tym wojna walutowa, odcinanie przepływów finansowych [nie tylko SWIFT], a w skrajnym przypadku – blokada morska Niemiec [w czym by uczestniczyła na Morzu Północnym II Flota US Navy, Royal Navy – a niewykluczone, że i Norwegowie – a w razie prób “obejścia” handlu morskiego Morzem Śródziemnym – VI Flota US Navy i pewnie flota włoska] – i w razie potrzeby także blokada Beneluxu i twarde rzucenie Niemiec na kolana. I żadne cnotliwe i pełne “świętego oburzenia” zaklinanie Berlina na “unijną suwerenność” nie da żadnego rezultatu – zdecydowana większość państw UE [a i Paryż też – tyle, że oficjalnie “zasmucony”] będzie z satysfakcją obserwowała upadek egoistycznego hegemona, który ich gniecie. Zresztą – opisywałem już uwarunkowania deal’u USA-Chiny dla marginalizacji skrajnie uciążliwej i niewygodnej geostrategicznie Rosji – tam w pakiecie marginalizacja Rosji będzie połączona ze zgodą Chin na “przejęcie” UE [ogólnie Europy] jako dominium USA. To wtedy – gdy Kreml przekalkuluje, że “zwrot na Chiny” poniósł całkowitą klęskę, a jądro karolińskie słabnie – WTEDY Kreml będzie gotów i będzie zdeterminowany na siłowe, militarne akty przerwania Wschodniej Flanki Europy. Wg kalkulacji: “nie mamy nic do stracenia, a wszystko do zyskania”. Kluczem dla bezpieczeństwa Wschodniej Flanki Europy jest timing konsolidacji i budowania interoperacyjności – ale także zwiększania nacisku [jako jeden silny gracz] na USA o wspierające bonusy technologiczne i nie tylko. I przetrwanie krytycznego naporu militarnego Rosji – prącej do ustanowienia supermocarstwa Lizbona-Władywostok. Oczywiście przy izolacji jądra karolińskiego, Berlin może porzucić obecną maskirowkę “cnotliwej odrazy względem militaryzacji” i dać “cała naprzód” dla swojego programu zbrojeń Bundeswehry. Ale to już kwestia i naszego przytomnego rozpoznania sytuacji i zagrożenia – i naszego przygotowania militarnego – w tym skonsolidowania koalicyjnego w ramach Wschodniej Flanki Europy – no i uruchomienia strategicznych lewarów USA i UK względem Niemiec. Przecież WTEDY Chiny – zagrożone realizacją budowy konkurencyjnego supermocarstwa – również twardo zdeklarują się i wobec Rosji – i wobec jądra karolińskiego z Berlinem na czele. Bo wtedy względy taktyczne [OBECNE] – ustąpią względom strategicznym. Na pewno sami i na dodatek izolowani – nie “damy rady” – natomiast koalicyjnie [z pełną interoperacyjnością] – i z supermocarstwami “na zapleczu” ze strategicznymi, zdeterminowanymi aktywami – o! – to już zupełnie inna gra. Jeszcze taka uwaga: z powyższego wynika, ze Polska nie powinna rozwijać priorytetowo interoperacyjności z siłami USA [bo te w krytycznym momencie będą słabe w Europie – co już wyliczałem, na co możemy realnie liczyć “na froncie”] – tylko ten priorytet jest konieczny w rozwijaniu interoperacyjności z państwami Wschodniej Flanki Europy. Dla MON i IU – rzecz do zasadniczej zmiany.

    1. (…)Co do potencjału finansowego Wschodniej Flanki Europy – to głownie City [funt] i norweski fundusz narodowy.(…)
      To ma być potencjał? wystarczył Soros, aby Bank of England się wykrwawił.

      (…)W tym wojna walutowa, odcinanie przepływów finansowych [nie tylko SWIFT], a w skrajnym przypadku – blokada morska Niemiec [w czym by uczestniczyła na Morzu Północnym II Flota US Navy, Royal Navy – a niewykluczone, że i Norwegowie – a w razie prób “obejścia” handlu morskiego Morzem Śródziemnym – VI Flota US Navy i pewnie flota włoska] – i w razie potrzeby także blokada Beneluxu i twarde rzucenie Niemiec na kolana.(…)
      Tia… i te wszechpotężne Stany nie potrafią rzucić na kolana karteli, które są rywalem dużo gorszej klasy… Za przeproszeniem, ale ten scenariusz to fantastyka.
      A co do Morza Śródziemnego to dziwnym trafem hub gazowy nie buduje zaprzyjaźniony kraj Trójmorza tylko Włochy. Mało tego firma z tych Włoch ma nam budować firma, która sławiła się blamażem z gazoportem Lecha Kaczyńskiego. I gdzie tu jest ręka Trumpa?

      1. Ja już prędzej defetystycznie widzę – blokady cieśnin duńskich i izolacje PL – a to może się im w UE nie spodobać czy praworządność, czy łamanie praw człowieka (LGBT) etc.

        Powodów do rozkręcenia antypolskiej histerii można znaleźć dużo.

        Wtedy szybciutko Warszawa zgodzi sie na kazde warunki bezwarunkowej kapitulacji, bo niestety jesteśmy zachodem. Gdy w Starbucks zabraknie sojowej latte…

        A skad Lotos/Orlen ma surowiec ?

  10. Moi oponenci w dyskursie zapominają, że siła polityczna polityczna Niemiec wynika z siły ekonomicznej – a ta jest zawieszona na coraz cieńszej nitce. W ostateczności i polityka i ekonomia ustępuje brutalnej sile. A w tej Niemcy są graczem II ligi. To nie jest Monachium 1938, gdy Luftwaffe brylowała jako największa ówczesna projekcja siły [wręcz przeceniana]. Teraz Niemcy wobec samych Brytów słabo wyglądają w aktywach strategicznych, a już wobec USA…no comment. Dlatego Niemcy tak potrzebują atomowej Francji [a raczej jej aktywów atomowych] – ale przy zgrzytach jądra karolińskiego i ambicjach Paryża – Niemcy mają słaba pozycję. No i uzależnienie Niemiec od transportu morskiego w eksporcie – gdy US Navy kontroluje ocean światowy… Niemcy zdają się wierzyć, że idąc w poprzek polityce USA [porzucenie Westbindung, zaakceptowany 5G Huawei, odrzucony decoupling z Chinami na rzecz intensyfikacji handlu, sabotowanie pozycji USA w Europie, konkurencja euro dla dolara] – nie poniosą konsekwencji. Mylą się, w kwestiach własnego interesu i UK i USA nie bawią się z tymi, którzy im podpadną… Jak mówią – kropla przepełnia czarę… Drugi błąd, jaki dostrzegam u moich oponentów, to przekonanie “konstruktywistyczne” z POPRZEDNIEJ epoki, że UE i NATO są dalej gwarantami prosperity i bezpieczeństwa. Czyli “mamy siedzieć cicho” i być posłusznym wykonawcą rozkazów Berlina i Waszyngtonu. Tyle, że to niemożliwe – bo drogi Berlina i Waszyngtonu weszły na kurs kolizyjny. Stary porządek UE i NATO jest nie do utrzymania – trzeba szukać nowej bazy ekonomicznej i bezpieczeństwa. I to spójnej – by koalicja prosperity dawała technologiczną podstawę pod bezpieczeństwo i była jednocześnie koalicją militarną zabezpieczającą prosperity. Żeby nie było dylematu “bezpieczeństwo czy prosperity”… Owszem, sam podkreślam konieczność TYMCZASOWEJ współpracy i z UE i z NATO – ale tylko do momentu zbudowania własnej docelowej konfederacyjnej strefy ekonomiczno-militarnej. Z NASZYM sterowaniem – a nie sterowaniem z Berlina czy Waszyngtonu. A jaka będzie siła euro i gospodarki niemieckiej po zduszeniu przez Anglosasów? Jak będzie wycena niemieckich spółek na giełdach? Zresztą – czy Chiny w momencie strategicznego deal’u z USA nie odwrócą się od Niemiec? – np. nacjonalizując zakłady niemieckie w Chinach? Na poziomie taktycznym Pekin może odciągać Europę od USA przez kokietowanie Berlina [z jednoczesnym podbieraniem Berlinowi technologicznych przewag – vide Kuka] – ale na poziomie strategicznym w ostatecznym rozrachunku Niemcy to konkurent technologiczny i handlowy. Z grubsza – deal USA-Chiny od strony Pekinu będzie polegał na sprzedaży Rosji i Niemiec [dwóch konkurentów Chin – militarnego i ekonomiczno-technologicznego] za wypchniecie USA ze zjednoczonej Korei i za połknięcie Tajwanu. Co w sposób zasadniczy zlikwiduje strategiczne zagrożenie Chin – powstanie silniejszego, konkurencyjnego supermocarstwa Lizbona-Władywostok. Pekin wspiera taktycznie ambicje Kremla i Berlina, bo to angażuje USA i kupuje Pekinowi najważniejszy zasób – czas. Ale własnie – tak taktyka ma sens tylko do czasu… Bo im silniejsza Rosja i Niemcy – tym bardziej jednocześnie narasta ryzyko powstania konkurencyjnego supermocartswa w Eurazji. Wracając do Polski – ze względu na rozjazd interesów i polityki – nie jest możliwe, by Polska długofalowo trzymała i z UE i z NATO. Zaś wybór UE [Berlina] to droga do likwidacji Polski, najpierw przez Mitteleuropę, potem przez supermocarstwo Lizbona-Władywostok. Zaś trzymanie z całością NATO w dotychczasowej postaci [wraz z Niemcami w NATO] to sojusz nieskuteczny w zablokowanym art. 5 [czego można być pewnym – nie miejmy złudzeń] , natomiast trzymanie z liderem NATO [czyli z USA] to droga do wprzęgnięcia Polski w wojnę z Chinami. Tylko zbudowanie własnej koalicyjnej i konfederacyjnej bazy ekonomicznej i militarnej gwarantuje nam bezpieczeństwo – zresztą i innym krajom Wschodniej Flanki Europy – tak samo. Taki koalicyjny silny gracz – jako strażnik rozdziału jądra karolińskiego od Kremla – jest potrzebny i akceptowalny dla obu supermocarstw. W grze globalnej chodzi o utrzymanie się Polski i koalicyjnej Europy [najlepiej większości Europy] z dala od zwarcia na Indopacyfiku. Z tych samych powodów, dla których po zdecydowanych działaniach Anglosasów [i Chin], gospodarka, handel i akcje firm niemieckich będą dołowały, tak gospodarka, handel i akcje firm koalicji konfederacji europejskiej będą zwyżkowały. Sprawa jest prosta – na poziomie taktycznym i jądro karolińskie i Kreml mogę prowadzić przez pewien ograniczony czas swoją grę w II lidze – ale [tylko pozornie paradoksalnie] zbytnie zbliżenie się tych graczy do możności ustanowienia supermocarstwa Lizbona-Władywostok – przerwie te sukcesy taktyczne zdecydowana kontrakcja supermocarstw – czyli sukcesy taktyczne będą dla jądra karolińskiego i dla Kremla źródłem strategicznej marginalizacji.

    1. no tak, siła ekonomiczna Niemiec to druga liga. A PL – niestety przyjmując te kryteria to jakaś 5 liga (porównując wskaźniki ekonomiczne). Niemcy są słabiutcy i maja mizerna pozycje, chylą się ku upadkowi, za to PL skonfliktowana ze wszystkimi, obrażona na wszystkich ma pozycje zapewne mocarstwowa, zwiększoną moralnymi zwycięstwami w stylu 27:1.

      Bardzo długi wywód jak to upadną Niemcy. Co mnie obchodzą Niemcy ? Rodzinę mam w PL, w której jeśli upadną Niemcy to będzie naprawdę kruchuteńko, gdyż porównując potencjał gospodarczy DE do PL to troszkę porównywać nieporównywalne. Nie można porównywać pierwszej gospodarki UE do kraju tak skolonizowanego gospodarczo jak PL. A wspomnę sprawę z ostatniego tygodnia. Takie to było polskie prężenie muskułów wobec akceptacji ambasadora, niczym w 1939 Kuryer Codzienny pisał o bombardowaniach Monachium, Berlina i Hanoweru przez polskie lotnictwo w 1939 roku…

      Tak nieustępliwi, ze nagle wszystko w porządku, akceptujemy ambasadora, Jawohl Frau Merkel, wir haben alles verstanden, wir bleiben ruhig, Jawohl, es wird sofort gemacht.

      Podejrzewam ze rozeszło się o pieniądze. Polski Rzad musi ratować LOT a żeby go uratować musi się na dotacje zgodzić “wyimaginowana wspólnota“

      Jest rok 2020 i NIESTETY – Niemcy maja ogrom lewarów na PL a PL na Niemcy ma znikome. Warszawa zorientowała sie, ze igranie z pierwsza gospodarka UE może się nie opłacić, zwłaszcza, kiedy rezerwy z czasów prosperity wydano na socjal a państwowe kasy puste.

      W grze globalnej PL się nie liczyła i nie liczy a jeśli jej władze będą robić to co dotychczas to i nie będzie się niestety liczyć.

      Dowód: jaka rentowność od miesięcy maja obligacje PIIGS a jakie PL ?

      Życzyć źle Niemcom to życzyć źle PL ( wystarczy popatrzeć na transfery i ilość miejsc pracy)

    2. (…)Tylko zbudowanie własnej koalicyjnej i konfederacyjnej bazy ekonomicznej i militarnej gwarantuje nam bezpieczeństwo – zresztą i innym krajom Wschodniej Flanki Europy – tak samo.(…)
      Interesująca teza… Tak się składa, że to Orban ratował w Brukseli DobrąZmianę, a nie na odwrót a do tego oni też tworzą CPK dla Międzymorza… https://fundacjarepublikanska.org/hub-budapesztenski-jako-konkurencja-dla-centralnego-portu-komunikacyjnego/ I jak widać w artykule oni już mają osiągnięcia w materiale, gdy my… nie mamy dokładnej lokalizacji tego portu.
      A z kolei jest prawdziwym liderem ekonomicznym Międzymorza jest Rumunia, która ponadto nie ma żadnych programów z realizacją planów modernizacji armii, która u nas… jest jednym wielkim pasmem skandali.

      1. O żałości sytuacji wokół naszego PMT jeden mały cytat z bloga branżowego… http://dziennikzbrojny.pl/artykuly/art,2,4,11422,armie-swiata,wojsko-polskie,narew-to-polska-rzeka-narew-to-polski-system-przeciwlotniczy
        (…)Poturbowany zmianami kadrowymi i szukaniem organizacyjnego Eldorado polski państwowy przemysł zbrojeniowy upatruje w rakietowej Narwi swojej największej i ostatniej już szansy na zdobycie kompleksowego, rozpisanego na dekady, wysoce nowoczesnego, ale i ambitnego programu zbrojeniowego.(…)
        A zatem muszę rozczarować Georalistę… na Tytanie położono już lachę.

        1. A co zabawniejsze… wg. zalinkowanego artykułu systemem klasy ICBS już dysponujemy, a zatem postępowanie w sprawie Wisły zakrwawa na dywersję.

      2. A dzisiaj na wykop.pl poruszona sprawa CPK i okazuje się ze według zarządzających projektem opóźnienie jest minimum 3 letnie. https://businessinsider.com.pl/polityka/czy-centralny-port-komunikacyjny-cpk-zostanie-otwarty-w-terminie-w-2027-roku/2j9167s?utm_source=browser_viasg_businessinsider&utm_medium=push&utm_campaign=allonet_00d_7131656871ec42e&srcc=ucs&utm_v=2

        Proponuje humorystycznie urealnić opóźnienie na podstawie następującego wzoru

        Opóźnienie realne = Planowane opóźnienie razy współczynnik k

        Gdzie k wyznaczamy na podstawie ilorazu wydatków realnych przez wydatki planowane.

        Jeśli mówią 3 lata to może
        Mniej humorystycznie zapytajmy – od kiedy? A to taka fajna fucha niczym ta od planowania elektrowni atomowej, tyle lat, setki milionów i nawet lokalizacji brak.

        Wszystko fajnie jest gdy za największa gospodarnosc płacisz pieniędzmi podatnika i przy okazji możesz się
        Dorobić

    3. @Georealista – już chyba kiedyś zadałem to pytanie, ale nie pamiętam, czy uzyskałem odpowiedź – opinie, które tu głosisz są bardzo zbieżne do opinii użytkownika “Dalej patrzący” z Defence24. Tak bardzo, że nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że to ta sama osoba.
      Z zainteresowaniem śledzę wpisy i tezy i wiele do mnie przemawia. Tylko frapuje mnie jedno – poziom spojrzenia geostrategicznego i szczegółowość przemyśleń sugeruje, by zająć się nimi w bardziej zorganizowany i systemowy sposób. Jeżeli działalność ogranicza się do samych wpisów na blogach czy Defence24 to znaczne zmarnowanie potencjału graniczące z działalnością intelektualnie bezpłodną. Sugeruję poważny udział w którymś z think tanków, jak S&F czy Nowa Konfederacja. To think tanki, ale mają na pewno duży pośredni (a nie zdziwiłbym się, gdyby i w jakiś sensie bezpośredni) wpływ na to co się dzieje. Samo robienie wpisów pod różnymi nickami licząc, że ktoś znaczący i decyzyjny je przeczyta i wdroży to za mało. Raczej na to bym nie liczył.
      Oczywiście może być tak, że wpisy są działalnością dodatkową, że za tym kryje się konkretna aktywność w realu. To przepraszam, bo zwyczajnie nie mam jak tego wiedzieć.
      Lekturę całości wątku zostawię sobie na wieczór. Niestety nie mogę sobie pozwolić na tak długą przerwe w pracy.
      Pozdrawiam

  11. Przepraszam za sceptycyzm, lecz nie “kupuję” Pana logiki w sprawach flanki i wejścia do niego krajów skandynawskich z UK i USA. Całą UE sprowadza Pan do Niemiec??? Proszę zauważyć, że główne jądro gospodarcze Europy bije w obszarze: Londyn- Paryż – Niderlandy – Zagłębie Ruhry w kierunku płn. Włoch. To jest gospodarcze i ludnościowe centrum cywilizacji europejskiej, które ściąga, czy się to Panu podoba, czy nie słabsze obrzeża. Po drugiej stronie mamy Rosję z centralnie sterowaną polityką i gospodarką opartą o węglowodory.
    Cywilizacyjnie my uczymy się i czerpiemy z jądra europejskiego.
    Na marginesie, kompletnie nie rozumiem Pana argumentacji o (…)supermocarstwa Lizbona-Władywostok(…). Jakie supermocarstwo?
    Europa konsoliduje się wokół jądra karolińskiego i chce wygrać jak najwięcej na handlu z Chinami. To naturalne. Problem ma USA bo traktuje Chiny jako rywala (UE tak nie podchodzi) To nie tylko Niemcy chcą rozwijać współpracę z Chinami, inne kraje również, wręcz widzą w tym swoją szansę. Rosja zawsze pozostanie osobnym bytem. Skąd u Pana konstrukt imperium Lizbona-Władywostok?

    Co do Euro. To nie tylko Niemcy są zainteresowane trwaniem wspólnej waluty. A gdzie Francja, Belgia, Holandia? One widzą sens wspólnego pieniądza na wspólnym obszarze gospodarczym.
    Na czym chce Pan budować osobny konstrukt? Przecież Szwedzi, Duńczycy, Norwegowie mają większe interesy we współpracy z twardym jądrem karolińskim (proszę nie utożsamiać tego od razu tylko z Niemcami) aniżeli z nami. Ile wynosi wymiana handlowa Polski z krajami skandynawskimi, a ile tych krajów z jądrem karolińskim? Londyńskie city ma nas obsługiwać? Nie ta liga. Oni chcą zachować prymat w obsłudze miedzynarodowego a nie lokalnego handlu. Brexit im tu nie służy.

    Proszę zadać sobie pytanie: czy UE przetrwa jako byt bez Francji? Czy przetrwa jako byt bez Niemiec? A teraz dwa kolejne państwa: czy UE przetrwa jako byt bez Polski? A czy przetrwa jako byt bez Węgier? Dyskutujmy na bazie realistycznej mocy każdego kraju.
    Obywatel realista.

    1. Nalezy także wspomnieć o tym ze każdy minister finansów RP jest od paru(nastu) lat przywożony w teczce z Londynu. Jeden nawet nie miał polskiego obywatelstwa i dostał je. Dokładnie Rostowski od szeregowego posła.

      Permit me to issue and control the money of a nation, and I care not who makes its laws!

      Rosja n ie bedzie eskalowac innych konfliktow niz male asymetryczne. Maja wiele problemow wewnetrznych. Watpie nawet w to, czy wejda oficjalnie na Bialorus.

      Po pierwsze Federacja Rosyjska ma problem z Kadyrowem, i tam musi inwestować. Czeczeni nie placa za gaz Gazpromowi.
      Po drugie zamrożony konflikt w Donbasie tez kosztuje.
      Po trzecie utrzymanie kontroli w Naddniestrzu także
      po czwarte ostatnio odgrzewa się konflikt azersko-ormianski
      po piate integralność terytorialna swoje kosztuje. Polityka Kremla nie za bardzo podoba sie w takiej Udmurcji czy eksploatowanej Syberii.
      po 6te ze wzgledow wizerunkowych jak i geopolitycznych Rosja jest w Syrii. To kosztuje. Do Libii juz nie weszli.

      Nie stac ich i mopim zdaniem chodzi o ot by weszli i uwiklali sie w kolejny konflikt, ale USA tez nie stac na pelnoskalowy konflikt gdziekolwiek. W przypadku Rosji USA i Chiny graja na zabieganie kota. Aby padl.

      Z mojego prywatnego punktu widzenia. Scenatiusze zawsze sa fajne, wykoananie czasami sie komplikuje. Przyklad. Wywiad Kaizerowskich Niemiec wymyslil Lenina i Strajk w Zakladach Putilowskich. Lenin dostal przynajmniej 50 milionow owczesnych marek w zlocie na sfinansowanie rewolucji.

      Celem operacyjnym bylo wycofanie carskiej Rosji z wojny, zakladano wykonanie celu operacyjnego a potem owa rewolucja podobnie jak dziesiatki innychwczesniejszych miala upasc. Nie upadla, a powiklala sie setkami milionow ofiar, uwzgledniajac Mao, Pol Pota etc.

      EU nie jest idealna, ale podobnie jak Tito w Jugoslawii przygasiła lokalne nacjonalizmy.

      Demontowanie tego to igranie z obudzeniem demonów przeszłości. W innym wydaniu, wspartych korporacjonizmem i globalizacja.

      1. O jednym wszkakże trzeba pamiętać. Rosja może pozwolić Izraelowi na rozpętnie burzy na Bliskim Wschodzie (Iran) i wykorzysta fakt skoku cen ropy. Obstawiam taki scenariusz. Bardzo by im pomógł finansowo. UE, Chiny ucierpią, My podwójnie. Zyska Rosja i USA. I zamiast ropy po 40$ będzie po 100 i więcej. Rosja wyda kasę na zbrojenia i zyska kolejny lewar nad Ukrainą a potem nad nami. Mogą mocno zatem szarpnąć cugle – my nie mamy takich możliwości…
        no chyba, że (to żart), że bez podprogowo (p. Georealista o tym chyba marzy) najedziemy na Rudym 102 Kaliningrad 🙂 Proszę mi wybaczyć, lecz strasznie poważnie na tym forum i nie mogłem się powstrzymać, by nie pożartować!

        1. a jak ma się to do Chin i faktu zmniejszania ich zaangażowania w USD? Wszak USD jest waluta rozliczeniowa w handlu ropa a Ci którzy chcieli inaczej (Saddam, Kadafi) zostali poddani działaniu dużych stężonych dawek demokracji z powietrza.

          Rozmawiamy o science fiction. Czasy kiedy zajmowano terytoria to przeszłość. To rojenia betonu militarnego. liczy się kontrola. O wiele taniej zrobić to za pomocą soft power, którego Rosja nie ma. Wejście w konflikt pelnoskalowy na Ukrainę to raczej marzenie USA i być może Chin celem osłabiania Rosji.

          Jest 2020 i nikt nie będzie umierał ani za Kijów ani za Gdańsk. To ze formalnie po modernizacji FR ma możliwość wejścia np. do PL i zmiecenia żołnierzyków w ciągu powiedzmy 72 godzin to jedno. To teoria.

          Praktyka – jakie są koszty użycia nowoczesnej broni? ile kosztuje jeden Kalibr? Bo to ze taki jeden Kalibr czy Iskander moze w takim Powidzu narozrabiać to jedno, a drugie – ze ich produkcja jest droga i są potrzebne gdzie indziej.
          Jakie byłyby koszty polityczne? A w końcu całokształt kosztów gospodarczych? A koszty okupacji i kontroli terytorium? Co z cost/efficiency?

          Po co to wszystko, jak można wzajemnie robić interesy. Wszak węgiel z Donbasu sprzedawał się nawet swego czasu na Orlenie jako patriotyczny węgiel. Wszyscy sa zadowoleni, same old, same old, business as usual.

          Wejscie na Ukraine to po pirwsze ogromne koszty finansowe i polityczne a po drugie – marzenie jastrzebi z lobby zbrojenowego USA. Jakie wtedy zakupy nie pytajac o ceny robilaby cala Europa. Iwanie, nie moglibysmy sie dogadac, ze Polsza Wasza, good deal, job done?

          Putin to oligarchia a Ci ludzie to nie sa idioci. Od zajecia kolejnego terytorium nie przybedzie ani kartoszkow ani sloniny dla szeregowego Iwana gdzies w miasteczku kolo Nowosybirska. A przypomnijmy ze Federacja Rosyjska to nie tylko Moskwa i Petersburg.

          Ukraincy, nalezacy formalnie do strefy wplywow wschodu nie kochaja obecnie Rosji. Czy to samo ma byc z Bialorusinami? Nie sadze, wiec jedyne co bedzie to dyskretne wsparcie operacyjne rezimu w bialych rekawiczkach, by nawet nie dac sie zlapac, ze operuja tam sluzby GRU czy Wagnera,

        2. Zgadza się – pisałem o tym uprzednio przy okazji kilku artykułów Pana Krzysztofa. Ale to będzie tylko przejściowy taktyczny sukces Rosji i Izraela. Który uruchomi strategiczną kontrakcję Pekinu [uruchomienie atomowego Pakistanu do marszu na zachód dla odbudowy Jedwabnego Szlaku i przesyłów strategicznych, zwłaszcza surowców lądem, dla stworzenia sobie strategicznego sojusznika, dla stworzenia sobie wyłącznego rynku zbytu, kompensującego decoupling z Zachodem. I druga rzecz w zmianie strategii Pekinu – koniec taktycznej “przyjaźni Pekin-Kreml i realny zwrot przeciw Rosji [z podniesieniem “koniecznego zwrotu 1,6 mln km2 ziem rdzennie chińskich pod tymczasową administracją rosyjską” i nasilenie żądań wolności żeglugi w Arktyce i uruchomienia Arktycznego Jedwabnego Szlaku z trasą lądową z Chin do Leny] – “odkucie” się Rosji i wzrost zagrożenia powstaneim supermocarstwa Lizbona-Władywostok będzie główną przyczyną deal’u USA-Chiny dla marginalizacji Rosji. Bo Rosja po “odkuciu” się w węglowodorach [bo konkurencja z Zatoki zostanie wycięta] – uzna, że “już pora” ustanowić supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku. To będzie pierwszy wielki napór Kremla na Wschodnią Flankę Europy. Drugi napór – skrajnie zdeterminowany – nastąpi po deal’u USA-Chiny i izolacji i marginalizacji Rosji i zduszeniu Niemiec. Ten drugi napór będzie krytyczny – podkreślam raz jeszcze – będzie skrajnie zdeterminowany wg kalkulacji Kremla: “nie mamy nic do stracenia, a wszystko do zyskania”.

  12. Panowie – ciągle patrzycie na “tu i teraz” i na stan obecnego odrętwienia naszych sterników – a także na stan obecny siły ekonomicznej Niemiec i militarnej Rosji. A to nie jest “na zawsze” – sprzeczności interesów z supermocarstwami i twarde trendy długofalowe złamią i zmienią wszystko. Odrętwienie naszych sterników minie po zajęciu Białorusi przez Kreml i dyslokacji 1 Armii Pancernej Gwardii. Obecna przejściowa taktyczna współpraca Chin z Niemcami ma sens, dopóki angażują USA i dopóki jest co wyssać technologicznie z Niemiec. A z Kremlem – tak samo obecna przejściowa taktyczna “przyjaźń” ma sens dla Pekinu – dopóki Kreml robi za darmo na rzecz Chin za angażującego “użytecznego idiotę” przeciw USA. Ale do czasu – Niemcy i Rosja to strategiczni konkurenci, a właściwie [nazywając rzecz po imieniu] śmiertelne zagrożenie dla Chin [ale i tak samo dla USA] – jako budujący supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku. Niemcy są w ostateczności na łasce US Navy w transporcie morskim i w handlu z którego żyją. A euro – na celowniku USA jako konkurent dolara, który zbytnio wyrósł. Zresztą euro jest tak samo zagrożeniem dla juana – nawet większym – o czym nikt nie mówi ani nie pisze. USA i Chiny dopiero wytoczą armaty w pole – by je wymieść i “uporządkować” do czytelnej rozgrywki w ramach G2 – i wtedy zrobi się “interesująco”. To sprawy PROGOWE i STRATEGICZNE na poziomie supermocarstw decydują – i na to możemy i powinniśmy grać w ramach Wschodniej Flanki Europy. Do której – w szerszej konfederacji “zwierania szeregów” także przeciw naporowi islamu – w kolejnym etapie [gdy ten napór islamski przekroczy krytyczny poziom zagrożenia] – dołączą państwa PIGS i bałkańskie [nieislamskie]. Jądro karolińskie zostanie same – pozbawione bazy z której czerpie siłę – handlu na świat i handlu i dominacji w obecnej, tymczasowej i przejściowej UE. Zresztą – do Europy wchodzi [i to na zaproszenie Brukseli czyli Berlina i Paryża] Japonia, także Korea Płd. I tym graczom bynajmniej nie po drodze z jądrem karolińskim [de facto konkurencją handlową] – a po drodze [choćby ze względów na bezpieczeństwo strategiczne] ze Wschodnią Flanką Europy. Doliczcie więc także w jakiejś części Japonię i Koreę Płd – i siła jądra karolińskiego stanie się W SUMIE niezbyt imponująca. A co dopiero po złamaniu handlu i bankructwie niemieckich spółek. O co łatwiej, niż się wydaje – ekspozycja Niemiec jest ogromna, a siła militarna – znikoma względem potrzeb obrony handlu.

    1. (…)Odrętwienie naszych sterników minie po zajęciu Białorusi przez Kreml i dyslokacji 1 Armii Pancernej Gwardii.(…)
      Widzę, że siedzisz w głowach naszych decydentów…

        1. Przecież dogmatem geopolityki jest, że kraj z nożem na gardle podporządkowuje się krajowi, który ten nóż trzyma… a zatem nie widzę z znikąd nadziei.

          1. No – własnie rzecz w tym, że to wywoła silnego “kopa” USA i Chin – i Warszawa obudzi się z letargu. A także pierwsze ochłodzenie na linii Pekin-Kreml, asertywne ostrzeżenia [jeszcze pod stołem] i kontrę USA – na poziomie strategicznym [w ramach NATO. I zapewne zwiększenie stanów sprzętu USA w Polsce magazynach natychmiastowego użycia zwiększenie liczby wspólnych ćwiczeń. Przypomnę, że USA stacjonują w Polsce, a ich pozycja w Europie ma centrum “grawitacyjne” w Polsce. W takiej sytuacji USA postąpią podobnie jak z Ukrainą – zapewne donacjami Bradleyów czy Javelinów – albo przebazowaniem ABCT [i dokoptowaniem brygady Strykerów] koło Kaliningradu czy na Bugu. Plus brygada artylerii rakietowej MLRS – i powidzka brygada lotnicza z Apache, Chinookami i Hawkami – tyle możemy liczyć. Plus pewnie dołożenie obrony C-RAM i plot dla Rędzikowa – ale i dla jednostek brygadowych. To nie jest tak, że jesteśmy sami – a przystawianie noża do gardła Polsce – wywołuje reakcję silniejszych od Rosji. W ich własnym egoistycznym strategicznym interesie. Przypomnę, że od roku USA mają także ładunki jądrowe małej mocy – do odpowiedzi symetrycznej w ramach kontruderzenia “deeskalacyjnego”. Zresztą – @JSC – sądzisz, że NORDEFCO będą bierne? Albo Ukraina? A Rumunia – czy chce, czy nie – dostanie z Waszyngtonu nakaz do intensyfikacji zbrojeń. Pozornie paradoksalnie – zagrożenie i Polski i Bałtów i Ukrainy – może spowodować pierwsze kroki do sojuszu z NORDEFCO – ale także “na drugą nogę” taktyczny sojusz Polski z Turcją, która już twardo i konsekwentnie wspiera Ukrainę. “Nie widzę nadziei”…dobre sobie…wieczny przekaz do wdrukowania a la: “tylko siąść, nic nie robić, głowę w kolana i płakać” – jakby tylko Rosja i Niemcy były na świecie… To nie 1939 – teraz, a jeszcze w przyszłości…sytuacja i trendy po dokładnym przyjrzeniu zupełnie inne…

          2. Bardzo mi sie takie prognozy podobają. Pan Georealista wie jak postąpią USA, pisząc – postąpią podobnie jak z Ukraina.

            Tymczasem nawet Ukraina zorientowała się, ze jest w zasadzie sama. Ze owszem, USA będzie bardzo chętnie walczyć z Rosja – ale – po pierwsze na terytorium Ukrainy, a po drugie – najlepiej za pomocą wyłącznie Ukraińców i za ich pieniądze. Chyba im trochę przeszło byc terenem proxy war.

            Bardzo dużo stwierdzeń typu :

            zapewne zwiększenie stanów sprzętu ( mój dopisek)- zapewne za polskie pieniądze

            plus pewnie dołożenie obrony ( a czemu nie dołożenie do pieca, by zarabiać na wojnie?). USA lubi sprzedawać bron i zarabiać, interes jak każdy inny.

            Przecież USA może skomlącą o pomoc Polskę za przeproszeniem olać. Na zasadzie – posłuchajcie Wy wstrętne antysemickie elementy, najpierw robimy deal. Ustawa 447 wiecie, wstręciuchy, jeszcze nie zapłaciliście za swe zbrodnie.. No i jak wyssaja to… wtedy powiedza ze np. demokracja byla niezbyt demokratyczna czy cokolwiek i po sprawie.

            USA dalo w historii wiele razy dowód, ze interesował ich tylko poziom USD na odpowiednim koncie. Jeżeli poświecenie PL przyniesie im więcej pieniędzy ( a te są im bardzo potrzebne w związku z ich zadłużeniem i postępowaniem Chin, które pozbywają się długu USA) to jedynym ich interesem (USA) będzie sprzedawać bron stronom konfliktu.

            Jak stwierdza, ze im się bardziej opłaca PL wystawić do wiatru, tzn. poklepać po plecach i zapewnić o wielkiej przyjaźni to tak zrobią. Przykładów historycznych az nadto.

            Dlaczego PL ma być potraktowana podmiotowo a nie przedmiotowo?

            Pytam powaznie, bo po tym jak Mosbacher pozwala traktowac polski Rzad (jak lokajow w podrzednym bantustanie) to mam obiekcje.

          3. Interesujące… Wróg u bram, a my liczymy na sojusznika, który utraci Ramstein i Incirlik. Czyli wschodnia flanka będzie stanowiła kocioł… siły gospodarze jakie jeszcze stracą zdolności bojowe strach pomyśleć.

            Amerykanie nie będą widzieli sensu ginięcia za Gdańsk, a w Polsce już do reszty stracą wiarę w jakiekolwiek RMA… już teraz takowa w Narew wisi na włosku… http://dziennikzbrojny.pl/artykuly/art,2,4,11422,armie-swiata,wojsko-polskie,narew-to-polska-rzeka-narew-to-polski-system-przeciwlotniczy
            A na Tytanie już dawno leży lacha.

          4. (…)Ustawa 447 wiecie, wstręciuchy, jeszcze nie zapłaciliście za swe zbrodnie.(…)
            Tu akurat sami podkładamy… a kto nam broni przeprowadzić reprywatyzację na swoich warunkach? Widząc co się dzieje z całymi dzielnicami miast nawet klasy aglomeracja, jak one niszczeją… lepiej niż nie kończyć. A do tego dorzućmy to co się dzieje w zamkach, pałacach i inny dóbr kultury narodowej. Ale do złota do pociągu co go nie było to nasza wierchuszka ścigała się niczym ruscy szabrownicy.

        2. Presja sytuacji występuje tylko u amatorów lub dyletantów (zwał jak zwał). Po to powinno przygotowywać się w zespołach eksperckich scenariusze rozwoju sytuacji i określonych działań w przypadku ich rozwoju a nie reagować na zasadzie pożar – wszystkie ręce na pokład. Na Boga (a zresztą co on ma do tego), toż to nie lot na Marsa, tylko planowanie scenariuszowe. Większe szachy… Przecież to jest do zrobienia.
          Scenariusz wydarzeń białoruskich można było wyobrazić sobie dużo wcześniej – to nie magia. Tak samo jak można rozpisać każdy hipotetyczny scenariusz. Po to ludzie grają w szachy by przewidywać ruchy przeciwnika.
          Tylko, że trzeba taki zespół/zespoły powołać i potem uwzględniać efekty ich prac…

          1. Żadnego powoływania zespołów. Przecież to tylko kolejne obciążenie dla podatnika. Wystarczy.

            Wystarcza już te zasoby eksperckie w PL co mamy. Gdyby ich pozwalniać, to Stratfor i inne prywatne firmy się przecież o nich będą wprost zabijać…

      1. z tego co podaje prasa Polska jak zwykle pokazuje pazur – pytanie tylko czy to z głupoty czy z braku suwerenności. Chodzi mi o to ze PM rzekomo chce oddać budynek na Saskiej Kępie na rzecz Domu Białorusi (rozchodzi się o budynek byłej ambasady Tunezji)

        Niemcy siedzą cicho, tak pro forma delikatnie prasa coś wspomni o Nawalnym etc. i nawet nie reagują na te zagrywki ustawki ze strona rosyjska twierdzi, ze to Niemy otruli nowiczokiem Nawalnego…Żaden z ambasadorów nie zostaje wezwany na konsultacje, teatr dla mas.
        Francuski minister stwierdza, ze Białoruś nie lezy w Europie. Wszyscy delikatnie by niedźwiedzia rosyjskiego nie urazić, zgodnie z zasada – interesy, interesy. Wielka UE (w oryginale UK) nie ma ani wiecznych wrogów, ani wiecznych przyjaciół, ma tylko i wyłącznie wieczne interesy. Cytując innego klasyka – kapitaliści sprzedadzą nam sznur, na którym ich….

        Niemcy i Francja, mające nieporównywalnie większe możliwości niż osamotniona PL (czy softpower czy gospodarcze czy polityczne) nie wychodzą przed szereg. PL jest osamotniona i izoluje się w UE samemu, ale wychodzi przed szereg jakby była wielkim mocarstwem.

        Polska pomaga tworzyć w Polsce struktury Rzadu Białorusi in Exile, mając z Białorusią wspólną granice lądową… Odważne to.

        Nie uważam polskich władz za idiotów ale za dyletantów, oni raczej doskonale wiedza co robia. Pozostaje scenariusz- telefon z ambasady – my dear friend, musisz teraz zrobić to, wykonaj. Tyle z polskiej suwerenności. Ambasador zadzwoniła lub napisała na whatsappie i muszą wykonać.

        Twierdze ze działania tego typu opierają sie o zdradę stanu. Tymczasem juz teraz wiadomo, ze Polska ma kryzys gospodarczy, ze pieniędzy dramatycznie brakuje mimo planów zwalniania kogo się da, ciecia na edukacji i wszystkim co tylko można,mimo nakładania kolejnych podatkow cukrowych, danin, kombinacji z opodatkowaniem tych co pracują zagranica (a ktorzy moga stwierdzic ze nie chca polskiego opodatkowania a wezmą zapłacą zagranica)…

        Gdy jesienią górnicy upomną sie o kolejne premie, 14 pensje, barbórkowe, kredkowe, piornikowe, i tak dalej, to zolte kamizelki moga byc przedszkolem.

        Przypominam ze polskie elektrownie pracują obecnie na rosyjskim węglu, gdyż krajowy nadaje sie tylko na hałdy. Jeżeli tego rosyjskiego węgla jesienią zabraknie, to PL szybko może poczuć konsekwencje, zwłaszcza gdyby GRU zainspirowało protesty na kolei.

        1. (…)Polska pomaga tworzyć w Polsce struktury Rzadu Białorusi in Exile, mając z Białorusią wspólną granice lądową… Odważne to.(…)
          To przecież oficjalne przyznanie, że niedawna ruchawka poniosła klęskę… zatem nie ma powodów do paniki.

          (…)Przypominam ze polskie elektrownie pracują obecnie na rosyjskim węglu, gdyż krajowy nadaje sie tylko na hałdy.(…)
          Śmiem zauważyć, że wzrost importu ma związek z Panem, którym nakręcił aferę taśmową.

          (…)Jeżeli tego rosyjskiego węgla jesienią zabraknie, to PL szybko może poczuć konsekwencje, zwłaszcza gdyby GRU zainspirowało protesty na kolei.(…)
          Kryzys węglarkowy już mieliśmy… https://www.rynek-kolejowy.pl/mobile/rzonca-pkp-cargo-brakuje-wagonow-a-w-krzakach-stoi-ich-30-tysiecy-84118.html
          Nie mogę na to znaleźć na to linku, ale wtedy pisało się, że główną przyczyną tej afery było wzmożenie remontów linii kolejowych.

  13. “Co do Euro. To nie tylko Niemcy są zainteresowane trwaniem wspólnej waluty. A gdzie Francja, Belgia, Holandia? One widzą sens wspólnego pieniądza na wspólnym obszarze gospodarczym.” – tak – to jest właśnie jądro karolińskie i ono utworzy wspólną strefę osobną od reszty Europy. Benelux jest przylepiony do Berlina i Paryża – nie tylko w rdzeniowej gospodarczo dolinie Renu. Co do powiązań gospodarczych np. Skandynawów z jądrem karolińskim – my też mamy powiązania z Niemcami i jądrem karolińskim w ogólności. Właśnie rzecz w tym, by poprzepinać te powiązania w sposób wzajemny i zbilansowany w ramach Wschodniej Flanki Europy. Oczywiście z restrukturyzacją, która i tak jest nieunikniona wobec rewolucji Przemysłu 4.0 i Internetu Rzeczy [Internetu Wszystkiego] – co bardzo wyraźnie nastąpi w 2 poł. lat 20-tych. City i norweski fundusz narodowy – to środki do inwestycji w tę ucieczkę do przodu, połączoną ze skokiem innowacyjno-technologicznym. Inaczej Europa po wyprzedaniu technologicznych sreber rodowych stanie się skansenem dla turystów z Azji. Oderwanie się od federalizacji, a właściwie centralizacji zmierzającej do likwidacji państw narodowych, robionej pod hegemonią Berlina, jest konieczne tym bardziej z tego powodu. Od 2008 Bruksela cały czas nawołuje i organizuje do zwiększenia konkurencyjności technologiczno-innowacyjnej UE – i “dziwnym-niedziwnym” trafem UE jako całość się cofa – natomiast Niemcy idą do przodu. Tak to jest zorganizowane,tak wygląda różnica między piękną ideologiczną teorią [czyli tzw. “opium dla mas”] pełną frazesów a la “wszyscy ludzi braćmi są”, a skrajnie egoistyczną praktyką hegemonii UE. A po wdrożeniu federalizacji czyli centralizacji UE – ten trend korzystny dla Niemiec, a szerzej dla jądra karolińskiego – tylko się wzmocni – tworząc ostre strukturalne nierównowagi. Co będzie zresztą jedną z przyczyn rozpadu tej scentralizowanej UE pod dyktatem Berlina. Berlin [szerzej wpięte bezpośrednio jądro karolińskie] “kombinuje” z uwspólnieniem “korona-długów” tak, że główny impuls finasowo-technologiczny pójdzie w jądro karolińskie – a koszty tego zostaną przerzucone na całą UE. Czyli tak naprawdę kontynuacja i intensyfikacja dotychczasowej, uprzywilejowanej ścieżki jądra karolińskiego na czele z Berlinem. Podkreślam – tu także trzeba myśleć o wpięciu do Nowej Europy “rozszerzenia” – czyli Japonii i Korei Płd [na bazie i wspólnego interesu bezpieczeństwa i przeciwwagi ekonomiczno-politycznej dla jądra karolińskiego] – dla budowy wspólnego innowacyjno-technologicznego “synergicznego reaktora wzrostu”. Jeszcze szerzej – także Indie, Australia, niektóre kraje ASEAN, być może RPA – i ogólnie kraje afrykańskie, które chcą się oprzeć nawale islamskiej i byłyby naturalnymi sojusznikami przeciw naporowi islamskiemu idącemu na Europę przez Morze Śródziemne. Jeszcze jedno – jak Nowa Europa “plus rozszerzenie” zyska odpowiednią siłę ekonomiczno-polityczno-technologiczno-militarną, jądro karolińskie “rad-nierad” [raczej “nierad”] dołączy pragmatycznie – ale już nie jako hegemon – a partner. Zwłaszcza jak Chiny wypchną jądro karolińskie z Chin [i pewnie bezkarnie znacjonalizują przy okazji niemieckie firmy w Chinach – z pełną bezradnością Niemiec] – jako konkurenta w handlu, który już nie jest użyteczny jako dostawca technologii. Pierwszym takim kamieniem milowym [sygnałem ostrzegawczym] będzie koniec 2025 i podsumowanie “made in China 2025” – drugim koniec dekady lat 20-tych, a ostateczny “deadline” to 2035.

  14. @Ultarsceptyk – wg Twoich kryteriów oceny sytuacji Polski, to Niemcy już mogą opracowywać nową flagę i hymn Germanistanu [bo w ciągu tej dekady liczba dzieci w wieku do lat 5 – etnicznie “niegermańskich” – przekroczy 50% – bo już jest 42% i wzrasta], podobnie Francja winna zawczasu przygotowywać instytucje pod emiraty Frankistanu [zresztą robią to – samobójczo dla “białych tubylców” – do wyburzenia wg planów Paryża 3 tys kościołów we Francji – i do postawienia 3 tys meczetów – pisałem o tym]….. Która to Francja – wg Twego podejścia – nieuchronnie wcześnie polegnie od samych tylko żółtych kamizelek. A już stwierdzenia typu “krajowy węgiel nadaje się tylko na hałdy”…no comment…czyste epatowanie emocjonalne, czysta propaganda “katastrofy” – odklejona od realu… Co do specłużb Kremla – tam jest panika i gaszenie pożarów – od Białorusi po Chabarowsk. O czym mało się mówi i pisze w Polsce. Czyli na Kremlu mobilizacja pod hasłem “wszystkie ręce na pokład” – żeby obecna władza się utrzymała we własnym kraju, a i “polska zaraza” oddolnego organizowania się na Białorusi – aby się nie rozszerzyła w Rosji…

    1. nie trzeba żadnej propagandy katastrofy, ta katastrofa juz jest. Czego się w PL władza nie dotknie to schrzani. Sasin – uwaga – chce dotować górnictwo ze środków PFR – sic – Agencji Rozwoju.

      Problem w tym, ze pieniędzy brak. Ratowanie trupa LOTu musi uzyskać zgodę UE. Co do rzeczywistości – w PL górnictwo jest taka sama swieta krowa jak i MON i inne biurwystany – polski węgiel kamienny wydobywany obecnie jest tak podlej jakości, ze żaden odbiorca go nie chce.

      Ląduje na hałdzie, bo co nas to obchodzi, papier wszystko przyjmie. Polski patriotyczny wegiel laduje na haldzie, zolnierze zamiast walczyc modla sie i miesiecznicuja i jest cool, jest Crunchips, jest impreza. Wszystko przeciez funduje tak bnogata persona jak polski podatnik. Tyle ze.. na koniec roku szykuja sie tsunami w Skarbowkach,, vide plany domiaru planow podatkowych dla firm. Od tygodnia mnie ma dnia, w ktorym Rzad nie planowalby nowych opbciazen, nowych podatkow, danin etc. tylko celem utrzymania wladzy.

      Bo jesli Rzad przestanie kupowac polski patriotyczny wegiel podlej jakości, zakamieniony i malokaloryczny to juz w Warszawie zwiazkowcy oponami, petardami, srubami i kamieniami mu wytlumacza, kto rzadzi.

      Zeby nie manipulowac – sa w PL zasoby wegla lepszej jakosci rownego energetycznie temu importowanemu – tyle ze w zaleznosci od zloza i kopalni koszty wydobycia tegoz sa okolo 40 do 60% wyzsze, gdyz poklady sa glebiej. Polskie spolki gornicze sa znowu maly kroczek przed upadloscia i uwaga – szok, niedowierzanie, jak to sie moglo stac)- znowu – droigi podatniku szykuj pieniazki na doplate do naszych tradycji bo widzisz, my mielismy dobrze i my dostaniemy co chcemy albo – pamietam jak akurat bylem w Warszawie – i slycszalem te wrzaski pijanych gornikow – zysk albo w pysk…

      Tymczasem polskie zasoby antrcytu z Zaglebia Walbrzyskiego zostaly skreslone z zasobow geologicznych Polski juz w latach 90tych a one sa w przeciwienstwie do rojen o suwalskich skarbcach, kompletnie ekonomicznie bez znaczenia ( elaboraty czytalem, czego tam naczelny geolog kraju nie powiedzial, dziekuje).

      Rzad chcac kupic spokoj spoleczny zabierze kazdemu ale z gornicza wersja polskich zoltych kamizelek zadzieral nie bedzie.

  15. @Georealista a jak w praktyce przewidujesz, że będzie wyglądał ten napór islamu na EU? Zwłaszcza mnie to interesuje z perspektywy Polski, a nie Francji czy Włoszech. Kontynuacja zamachów itd? Czy możemy się spodziewać na terytorium PL powtórki z historii, tj. nachodzenia przez żołnierzy (dowolnej nacji) w domach ludności cywilnej i masowego zabijania i torturowania ludzi? Czy raczej obecne nadchodzące konflikty będą inaczej wyglądały lub nie będzie to miało miejsca na terenie PL? Kiedy przewidujesz ten napór świata islamskiego na EU, w okolicach 2035?

    1. Myślę, że zorganizowany, trwale rosnący napór na Europę ze strony islamu zacznie się po zniszczeniu Iranu i “przy okazji” – po mocnym wyniszczeniu wojną innych państw Zatoki [czyli po osłabieniu państw grających na USA]. Jednocześnie Izrael będzie wtedy – przy okazji zniszczenia Iranu – “piekł swoją pieczeń” – czyli wymiecie przedpole [Syria, Irak, pewnie i Liban] pod uzyskanie głębi strategicznej. Oraz – to w kwestii Turcji – “napuści” Rosję na “bardzo niewygodną i zbyt ambitną mocarstwowo” Turcję [urabiając Waszyngton do zachowania “neutralności” – czyli do dania koncesji Kremlowi na uderzenie w Turcję]. To uruchomi strategiczną kontrakcję Pekinu – rękami atomowego Pakistanu, zapewne pod ponadnarodowym i jednoczącym świat islamu sztandarem Nowego Kalifatu – już nietykalnego i niezwyciężonego w swoim pochodzie – właśnie dlatego, że atomowego. “Szarogęsienie się ” Rosji, która odkuje się na węglowodorach po wykoszeniu konkurencji w Zatoce, zniszczenie południowej strategicznej nitki Jedwabnego Szlaku i bazy dla “sznura pereł” spowoduje też deal USA-Chiny. “Też” – bo są i inne przyczyny geostrategiczne dla Pekinu dla taktycznego, acz ważkiego deal’u z USA dla “właściwego ustawienia pola gry G2” – te przyczyny to m.in trwała likwidacja groźby powstania konkurencyjnego supermocarstwa Lizbona-Władywostok, Arktyczny Jedwabny Szlak, strefa Seversky’ego, odzyskanie 1,6 mln km2 “ziem rdzennie chińskich pod tymczasową administracją rosyjską” itp. W ramach tego deal’u Rosja zostanie zmarginalizowana, a Europa przypadnie jako “strefa USA”. Czyli stanie się zasobem USA. A to oznacza, że terroryzm islamski – jako asymetryczna wojna “rozproszona” nowej generacji – będzie de facto narzędziem Chin rękami islamistów – do zduszenia zasobu USA. To są najpóźniejsze czasowo i nieuchronne twarde lewary intensyfikujące presję islamu wobec Europy. Oczywiście przy pewnej WYPRZEDZAJACEJ kalkulacji Pekinu i Islamabadu – terroryzm islamski może być animowany i zorganizowany wcześniej. Wiem, że chińskie wsparcie i wręcz “uformowanie” islamu [i to aż do stworzenia z niego sojusznika strategicznego – a brak takiego sojusznika doskwiera Chinom] – wobec terroryzmu separatystów islamskich w Sincziangu brzmi to co najmniej dziwnie – ale taka jest logika geopolityki i sojuszów między silnymi i bezwzględnymi graczami. Więcej – wspieranie terroryzmu i naporu islamskiego na Europę przez Pekin, będzie w tym układzie “odszkodowaniem” dla świata islamu – za totalne bezlitosne zduszenie islamu w Sincziangu. Żeby nie było – wg tej logiki politycznej – już dzisiaj Erdogan celebruje “islamski renesans” i wizje ekspansji islamu – w oparciu o Chiny – a jednocześnie udaje głuchego i ślepego na totalne metody Pekinu w Sincziangu. Taka jest własnie polityka.

      1. Jest tylko mały problem. Nie będzie zniszczenia Iranu.
        Beda male proxy war i eskapady izraelskich F35 oraz działania Mossadu.
        Żadnego wielkoskalowego konfliktu. Donal Rumsfeld dostał wprawdzie dobry cashback od Halliburton za awanturę w Iraku, ale to nie uda sie teraz, gospodarka padla i nie da sie,

        Erdogan sobie celebruje, a popatrzmy na gospodarkę Turcji i co się dzieje z turecka lira.
        Zawsze kiedy kraj tonie w problemach wewnętrznych to szuka sobie konfliktów zewnętrznych, divide et impere, Erdogan zaczyna z Grecja i Francja ale to pomruki kocura, ktoremu pali sie pod lapkami.

        Tyle ze podobnie PL – szukanie pieniędzy na gwałt aby sie nie zawaliło, kombinowanie z podatkami dla firm (gdzie tu konkurencyjność gospodarki?) a i szukanie problemów w konflikcie białoruskim vide dzisiejsze wystąpienie oficjalnie wspierające opozycje białoruską i animacje ze my, PL pomagamy i inspirujemy przewroty.

        A jak widzicie Państwo deklaracje poniższą : ? https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/byly-posel-pis-w-pge-dystrybucja-lucjan-cichosz-o-pracy-dowiedzial-sie-od-onetu/nflp1vt,79cfc278

        Zaczynam sie zastanawiać, czy cala instalacja przez PL Rzadu Białoruskiego na uchodźstwie to nie jest czasami gra.

        Gra na zwarcie. Gra na konflikt, na to aby Białoruś zareagowała. Gry na polskie potrzeby.

        Wiecie Państwo, indolencje i nieudacznictwo trzeba ukryć.

        Zakladam ze polski minister finansow mowiacy i zapewniajacy o tym ze jako kraj PL nie bankrutuje – coz – wczesniej slyszelismy miedzy innymi od prezesa NBP ze pieniedzy w PL jest wielkie mnostwo, wczesniej jeszcze ze wystarczy tylko nie krasc…

        Zakladam ze sytuacja polskich finansow jest jeszcze bardziej tragiczna niz sie oficjalnie przyznaje.

        Kryzys to szansa. Kryzys to nasza szansa. Eskalujmy z Bialorusia, Bialorus zacznie blokowac transfery cargo do PL jak i terminal w Malaszewiczach .

        W Kurvizji bedziemy jak mantre powtarzac, ze gdyby nie my to COVID i rezim Backi spowodowalby nam spadek PKB o 90% a tak jest tylko x% wiec brawo my, premie za dobre zarzadzanie naleza sie nam jak psu miska.

        Wiec po kryzysie, mamy sukces.

        Poprosze o opinie.

  16. @Georealista (…)Podkreślam – tu także trzeba myśleć o wpięciu do Nowej Europy “rozszerzenia” – czyli Japonii i Korei Płd [na bazie i wspólnego interesu bezpieczeństwa i przeciwwagi ekonomiczno-politycznej dla jądra karolińskiego] – dla budowy wspólnego innowacyjno-technologicznego “synergicznego reaktora wzrostu”. Jeszcze szerzej – także Indie, Australia, niektóre kraje ASEAN, być może RPA – i ogólnie kraje afrykańskie, które chcą się oprzeć nawale islamskiej i byłyby naturalnymi sojusznikami przeciw naporowi islamskiemu idącemu na Europę przez Morze Śródziemne. (…)
    Jestem skłonny dyskutować merytorycznie o tym co w bliskiej przestrzeni czasowej może się wydarzyć, lecz zostawmy scenariusze fiction z dalekiej przyszłości o pochodzie Islamu. Nie widać obecnie takiego trendu w otoczeniu. Bez podbicia Turcji i Egiptu przez Pakistan nie jest wyobrażalny taki pochód. Czyta się i może łatwo, lecz to political fiction. Mogę zaproponować jako zabawę rozpatrywanie sytuacji, co by było gdyby w Czecha wylądowali Kosmici. Na ile to szansa dla Polski na marginalizację Rosji. Jest Pan gotowy na taką mentalną zabawę. Proponuję by zostać w przestrzeni czasowej do 5 max10 lat… Jeżeli co do tego zgoda, to dyskutujmy. W innym przypadku wyłączam się z dyskusji OK?

  17. Wrócę jeszcze do tezy p. Jacka Bartosiaka, którego czasami Państwo wywołujecie z nazwiska. Zgadzam się z nim, że geografia wpływa na określanie celów (przynajmniej gdy chodzi o przestrzeńi reakcje na zagrożenia/szanse). Nie zgadzam się ze spojrzeniem p. Georealisty, że to m.Bałtyckie jest spajaczem interesów krajów skandynawskich i Polski versus zagrożenia z kierunku Rosji czy tez kierunku zachodniego. Względem Rosji wspólny interes bezpieczeństwa mają w obecnych granicach: Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Białoruś i Ukraina. Inna sprawa, czy te kraje tak samo postrzegają zagrożenie ze strony Rosji. Gdyby stroną agresywną, zabawa mentalna na chwilę, były Czechy, to przestrzeń, która czułaby zagrożenie byłaby inna (już na pewno nie kraje bałtyckie). Tego chyba nie trzeba tłumaczyć. Jeżeli UE rozpadnie się (i to nie na jądro karolińskie, lecz kompletnie) – Niemcy staną się w pełni samodzielne i asertywne, obudzą się lęki w Polsce. Czy Ukraina będzie miała takie samo postrzeganie zagrożenia ze strony Niemiec, nie sądzę. Czy kraje bałtyckie będą czuły zagrożenie, mam wątpliwości). Dlatego teza stawiana przez Georealistę, wg mnie, nie jest do obrony. Norwegia nie ma interesu by swoje środki używać do walki o byt naszej części Europy. I stawiam pytanie: jaki scenariusz zachowania Polski przewiduje Pan w sytuacji odmowy Norwegii, na wejście w ten sojusz? Jak Pana scenariusz obroni się, gdy Szwecja odpowie – będziemy przyglądać się z boku, bo nadal jesteśmy neutralni.

    Analogia podwórkowa – gdy na moje osiedle przychodzi osiłek z innego osiedla to nie wołam kolegi (USA), który od czasu do czasu będzie tu przejazdem (był owszem przez dłuższy czas, lec teraz wyprowadza się a co gorsza może dogadać się z osiłekiem bo go zna i ma wspólny interes do ubicia (Chiny) nie skrzykuję kolegów w sile podobnej do swojej lub słabszej (FIN,SE NO), lecz sprawdzam kto jest najsilniejszy (UE) i próbuję do niego przyłączyć się by przetrwać czasowy napór osiłka. Oczywiście mogę się postawić i oberwać, tylko czy ma to sens? No może dla budowania idei, że jestem ważniakiem. Lecz oberwę, to pewne.
    Obawiam się jednakże, że na Białorusi nie ma postrzegania takiego zagrożenia (jak my to odbieramy). Ukraina nie należy do NATO (bez gwarancji obrony), do UE (bez możliwości, które ma PL) na rozwój gospodarczy wynikający z wspólnego obszaru gospodarczego z krajami wchodzącymi w skład UE. Kraje w tym naszym obszarze należą do różnych bytów polityczno-gospodarczych co osłabia współdziałanie, choć nie umożliwia, dla jasności. Silnych kart nie mamy na wejściu w tą rozgrywkę geopolityczną.
    Niestety obecnie wieje wiatr od Wschodu. Jestem zdania, z uwagi na powiązania z NATO i bycie członkiem UE, że należy grać zespołowo z tymi rozgrywającymi i rosnąć gospodarczo rozpychając się i absorbując środki jak tylko się da, dla ich wykorzystania do szybszego rozwoju i modernizacji. Czas ucieka. Proszę zwrócić uwagę, że przy szybko rosnących Chinach i ich apetycie, niskich cenach węglowodorów czas nie działa na korzyść Rosji. My powinniśmy kupować czas i rosnąć, najszybciej jak to tylko możliwe. Okienka możliwości powoli zamykają się.
    Czy podobnie postrzegacie Państwo sytuację?

    1. “Ukraina nie należy do NATO (bez gwarancji obrony)” – w 1994 podpisano Traktat Budapesztański, w którym za oddanie 1300 głowic jądrowych i środków przenoszenia, USA, UK i…Rosja zagwarantowały swymi siłami nienaruszalność i integralność terytorialna Ukrainy. Rosja – gwarant dla Ukrainy – pogwałciła ten traktat w 2014. USA i UK są zobowiązane do wypełnienia zobowiązań i przywrócenia wszelkimi środkami, w tym siłą, stanu sprzed aneksji Krymu i oderwania Donbasu. Nie jest to sprawa NATO – to sprawa USA i UK. Co powinniśmy zgodnym chórem z Ukrainą – podnosić publicznie międzynarodowo non-stop, dzień za dniem. Wtedy ewentualne zaangażowanie Polski czy innych państw Wschodniej Flanki Europy – będzie WYRĘCZENIEM USA i UK z tych zobowiązań. Nie za darmo, z dużym wszechstronnym wsparciem [np. technologicznym] – i na pewno z parasolem atomowym USA i UK. Generalnie do czasu zniszczenia Iranu ii “odkucia” się zaraz potem Rosji w węglowodorach – uważam, że mamy strategiczny stan dość niskiego zagrożenia militarnego [kinetycznego]. Natomiast wzrost cen węglowodorów, przejęte przez Rosję wielkie wolumeny dostaw weglowodorów – przełamanie sankcji i brylowanie Rosji jako “energetycznego zbawcy” – to zachęci Kreml do pierwszych poważnych prób przerwania Wschodniej Flanki Europy. Drugi, znacznie powazniejszy [bo skrajnie zdeterminowany] okres naporu siłowego Rosji nastąpi po zawarciu dealu USA-Chiny, który zostanie zawarty, by zmarginalizować Rosję, która po wojnie w Zatoce zbyt ambitnie [dla geostrategicznych planów supermocarstw] podniesie głowę. Przy czym właśnie próby przerwania Wschodniej Flanki Europy w okresie przejściowej prosperity Rosji w weglowodorach – te “zbytnie mieszanie szyków” przez Kreml i zbytnie ryzyko powstania konkurencyjnego supermocarstwa Lizbona-Władywostok, to [z innymi przyczynami wcześniej analizowanymi] doprowadzi do dealu USA-Chiny. Którego celem będzie w założeniu uporządkowanie spraw Tajwanu i Korei – ale również “ostateczne rozwiązanie kwestii ryzyka powstania supermocarstwa Lizbona-Władywostok” – czyli względem i Rosji i jądra karolińskiego.. Rosja, Niemcy i Francja – zostaną zmarginalizowane. Berlin i Paryż odpowie zapewne większą integracją jądra karolińskiego z Beneluxem i zamknięciem granic i polityka protekcjonistyczną – w tym momencie stara UE się rozpadnie. Kreml [po szoku “zdrady” Chin] nie zrezygnuje wcale z planu supermocarstwa Lizbona- Władywostok. Wręcz przeciwnie – w optyce Kremla maksymalne wyzyskanie siły – czyli podstawowego zasobu Rosji – będzie uznane za priorytet i jedyną “sensowną” ścieżkę postępowania – z postawieniem na zgarnięcie maksymalnej puli gry globalnej – utworzenia najsilniejszego supermocarstwa. Poprzeczka ryzyka zostanie na Kremlu podniesiona i zaakceptowana. Ta druga próba przerwania Wschodniej Flanki Europy – będzie nieporównanie groźniejsza i zdeterminowana. Co oznacza, że Wschodnia Flanka Europy – po odparciu pierwszej fali naporu Kremla – wcale nie może spocząć na laurach – odwrotnie – musi zintensyfikować wysiłek zbrojeniowy, interoperacyjność i przejście na wyższy poziom “sprawności” militarnej. Tak samo dużo większą determinację muszą wtedy – przy drugiej fali naporu Rosji – okazać USA i Chiny. Ta druga kontrakcja supermocarstw będzie połączona z już otwartym przejściem Chin do żądania zwrotu 1,6 mln km2 “ziem rdzennie chińskich pod tymczasową administracją rosyjską” i otwarcie rewizjonistyczną wobec Rosji [jako “białego kolonizatora w Azji”] propagandą medialną Chin. A to zwiąże trwale coraz większe siły Rosji na południowo-wschodniej Syberii. Klęska całej polityki “zwrotu na Chiny” stanie się widoczna i oczywista [mimo propagandy i całej maskirowki] dla wszystkich Rosjan- co uderzy wtedy pełną siłą w Kreml. To będzie naprawdę wielka smuta – zapewne połączona z walką o władzę resortów siłowych i innych grup- które zechcą wykorzystać wewnętrzne wrzenie. W skrajnym wypadku będzie wojna domowa.

  18. Co do pochodu atomowego Kalifatu – z Pakistanu. TERAZ nie ma takiego trendu [aczkolwiek Trump już zdjął bezpieczniki współpracy z Pakistanem, co wiązało Islamabad] – zgoda. Ale to nie Islamabad zdecyduje o pochodzie i scaleniu świata islamu – tylko Pekin to uruchomi [i osłoni strategicznie Pakistan od wschodu względem Indii – co będzie warunkiem koniecznym dla uruchomienia ekspansji na zachód] – a Pekin ten pochód uruchomi po zniszczeniu Iranu i zniszczeniu najważniejszej nitki Jedwabnego Szlaku [i dostaw węglowodorów z Zatoki i w pewnym stopniu surowców z Afryki. Pekin zrobi to – by odtworzyć Jedwabny Szlak [niezależny od Rosji], by przywrócić dostawy weglowodorów [i to najlepiej lądem lub strefa przybrzeżną w zasięgu ciągu “sznura pereł”, by zapewnić sobie strategicznego sojusznika – którego teraz nie ma, a jest to poważna słabość Pekinu – no i dla uzyskania wielkiego [i realnie niemal wyłącznego] rynku zbytu dla wzrostu gospodarki Chin – co [wraz z rynkiem wewnętrznym Chin] skompensuje z naddatkiem utratę rynków Zachodu. Izrael będzie tu głównym animatorem ataku USA na Iran, Rosja [dogadana w Waszyngtonie za pośrednictwem Izraela] będzie się przyglądać biernie [faktycznie Kreml nie może się doczekać tej wojny] – nie broniąc Iranu i zachowując “neutralność” – bo ta wojna wykosi Kremlowi konkurencję i przywróci [czasowo] wpływy Rosji. Turcja – zbyt ambitna i zbyt “przeszkadzająca” wg optyki i Izraela i Kremla – zostanie napuszczona atakiem Rosji przez Izrael – w tym przypadku to USA będzie patrzył “biernie umywał ręce” i z satysfakcją patrzył na pokazową lekcję [wobec NATO i reszty graczy] zgniecenie krnąbrnego gracza, który oddalił się “na własny rachunek” od stada NATO zarządzanego przez Waszyngton. A Egipt – pomijając coraz większe zaangażowanie w Libii i upadek dochodowej turystyki w czasach chaosu – tam ruchy radykalne islamistów same mogą od wewnątrz obalić “świecką” dyktaturę wojskową i z radością powitać przyłączenie do ponadpaństwowego Kalifatu – który tak naprawdę od czasów Mahometa jest “jedynym właściwym” sposobem zorganizowania całego świata islamu. Co jest oczywiste dla wszystkich muzułmanów. Przypominam – w islamie na pytanie “Kim jesteś?” każdy odpowie najpierw: “Muzułmaninem”, potem skonkretyzuje – JAKIM jest muzułmaninem [np. sunnitą, wahabitą, czy może szyitą itd], dopiero potem idzie “rasa” [np. “Jestem Arabem”], potem często umowny klan, plemię, czy ród, a dopiero na końcu w szeregu tożsamości jest państwo, w którym ten muzułmanin żyje. Zaś granice podziałów wielu tych państw [nieraz wykreślonych linijką na mapie – i to w spadku z układów kolonialnych i postkolonialnych białych mocarstw] są w dużym stopniu sztuczne – wystarczy pod tym względem przeanalizować mapę. W analizie liczy się nie tylko odczytywanie bieżących trendów – ale przede wszystkim – tych przyszłych, wynikających z rozgrywki na poziomie geostrategicznym. A ta rozgrywka też ma swoje reguły – stanowione i siłą i zasobami i interesami i układem i powiązaniami graczy i ich celów. I parametrami “brzegowymi” – ktoś dochodzi do ściany, ktoś musi zadziałać, inni na to zareagują. Nie jest to z góry zdeterminowane jak nakręcany zegar – ale w bardzo dużym stopniu prawdopodobne – ze względu na SWOT i na kalkulację koszt/efekt w osiąganiu celów. To są te silne, nadrzędne lewary, wobec których politycy są tylko albo właściwymi wykonawcami – albo prowadzącymi wbrew kalkulacji w innym kierunku – co skutkuje stratami i skrajnie – klęską i zgubą. Ja po prostu opisuję scenariusze najbardziej prawdopodobne – tzn. oparte o te przemożne kalkulacje i siły – na najwyższym poziomie – bo one najbardziej wpływają na mniejszych graczy. Przykład – jestem pewien siłowego naporu Rosji na Wschodnią Flankę Europy [od Arktyki po Morze Czarne, a faktycznie także wschodnią część Morza Śródziemnego] – gdy inne plany zawiodą – a konkretnie, gdy zawiedzie obecny [od 2009] plan “kto da więcej?” realizowany przez Kreml względem supermocarstw. Oczywiście – on jest realizowany i teraz – ale ze znacznie mniejsza siłą i determinacją. Natomiast po upadku planu “licytacyjnego” – Kreml będzie w sytuacji “nie mamy nic do stracenia – a wszystko do zyskania” – i wtedy zdecyduje się na maksymalną MOŻLIWĄ eskalację wobec Wschodniej Flanki Europy. “MOŻLIWĄ” – w kalkulacji ryzyka kontruderzenia obu supermocarstw. Co oznacza w praktyce – przynajmniej tak to widzę – różne poziomy wojny – asymetrycznej – ale i konwencjonalnej – w tym i pełnoskalowej. Oczywiście po “odkuciu” się po zniszczeniu konkurencji w Zatoce – Kreml też podejmie podobne próby – ale bez takiej skrajnej determinacji “albo-albo”… Natomiast, gdy deal USA-Chiny zdusi Rosję – wtedy Kreml będzie skłonny do podniesienia poprzeczki ryzyka. To nie znaczy, że zerwie wszystkie bezpieczniki – ale postawi na siłę konwencjonalną [a dokładniej – na taki stopień użycia tych sił, jaki uzna za potzrebny do przerwania Flanki] – i na maksymalną dezinformacje i wojnę propagandową “na całego”. Rzeczą państw Flanki jest przygotować się – głównie do obrony – połączonej z aktywna obroną. Tarcza i miecz. Atomowy młot powstrzymujący Rosję przed użyciem jej atomu – to da Flance USA, UK, ale i….Chiny [te ostatnie pewnie zrobią to pod stołem, aczkolwiek nie wykluczam otwartego komunikatu Pekinu, który zmrozi Kreml]. Ale siły konwencjonalne [z niewielką relatywnie pomocą USA i UK ]- to musi zapewnić koalicyjnie Wschodnia Flanka Europy. Nie zgadzam się z Bartosiakiem, że taka wojna na pewno będzie ograniczona – tzn. że będzie ograniczona przez Kreml w skali środków konwencjonalnych ze względów politycznych. Moim zdaniem – w ostatecznym zdeterminowanym ataku na Wschodnią Flankę – musimy liczyć się z najgorszym scenariuszem – czyli z maksymalnym użyciem sił konwencjonalnych, jakie tylko będzie mogła “wyskrobać” i wydzielić Rosja – oczywiście po odliczeniu sił Armii Czerwonej związanych na innych kierunkach – związanych np. przez…Chiny. Przypomnę tylko, jak to było w samym szczycie “przyjaźni” Pekinu z Kremlem, gdy Chiny rozmieściły rakiety [bodajże DF-41] blisko granicy Rosji. Kreml najpierw udawał, że nic nie widzi, potem wydał komunikat w stylu, że “to działanie Chin jest nieistotne” – a na końcu… sam rozmieścił rakiety po swojej stronie…

    1. Bartosiak nie powiedział „z przyczyn politycznych”, tylko praktycznych, a mianowicie: „Rosja jest słaba i ma braki kadrowe spowodowane demografią; musi jeszcze zabezpieczać granice wschodnie, które wiążą Chiny. Rosja nie jest w stanie na naszej flance wystawić wojska potrzebnego do pełnoskalowgo konfliktu”.

      1. Zagrożenie polityczne dla Rosji zawsze istnieje – w konsekwencjach politycznych agresji konwencjonalnej czy użycia atomu. To zawsze musi być kalkulowane – tyle tylko, że w zależności od stopnia determinacji – podnosi się poprzeczkę “akceptowalnego” ryzyka. Jasne, że Rosja ma braki demograficzne – dlatego buduje różnego typu drony autonomiczne [bezzałogowe], już teraz tworzy formacje czołgów-robotów “Burza” [na razie zdalnie sterowane – 1 operator na 1 czołg] – docelowo autonomiczne – w tym T-14 Armata. A w powietrzu np. Rosja już testuje S-70 Ochotnik – jako dron myśliwsko-uderzeniowy – dla odciążenia/zastąpienia samolotów załogowych. Dlatego własnie musimy [najlepiej w ramach całej Wschodniej Flanki Europy i korzystając z zaplecza technologicznego USA] na całego wejść RMA, w sieciocentryczna zintegrowaną naraz we wszystkich domenach, opartą o drony, autonomizację, przynajmniej elementy AI, masowo wdrożone operacyjnie bronie precyzyjne.

  19. @ultrasceptyk (…)żadnego powoływania zespołów (…)
    Mam nadzieję, że takowy zespół analityczny od dawna pracuje i przygotowywane są scenariusze ewentualnościowe i to nie agencja zagraniczna tylko nasza krajowa a krąg decyzyjny w tym kraju je zna i wybiera najlepszy z możliwych scenariuszy. Gdyby nie, to strach się bać… wówczas znów scenariusz – kupą mości panowie…
    Studenci MBA rozgrywają gry symulacyjne, wojskowi zapewne też. Oby nie było jak w 1939, że nie mieliśmy przez lata opracowywanego i aktualizowanego scenariusza na wypadek gdyby Niemcy hitlerowskie chciały nas podbić. Sarkastycznie… przecież Niemcy Hitlera są na Pacyfiku a nie za naszą granicą.
    A teraz już poważnie – tak jak szachista widzi swoją szachownicę i przewiduje różne scenariusze zachowania drugiego gracza, tak państwa i ich biurokracja ma obowiązek przygotowywać różne scenariusze wydarzeń by wybierać najlepsze rozwiązania. To nie piaskownica. To real. Obudźcie się.

    1. (…)Studenci MBA rozgrywają gry symulacyjne, wojskowi zapewne też.(…)
      Studenci MBA mają dostęp tylko do jawnych dokumentów, a zatem wiele nie z działają… A wojskowi składają raporty, że nie przetrwamy nawet tygodnia.

      1. Podałem ich jako przykład podejmowanych działań scenariuszowych z życia wziętych. Zespoły eksperckie czy analityczne mogą i mają dostęp do informacji. Planowanie scenariuszowe pomaga wygrać.

        1. Gdyby poważne instytucje nagle zapotrzebowały z jakiegoś powodu studenta MBA czy innego kierunku to z miejsca wystawiłyby zlecenie na sfałszowanie dyplomu sfałszowania tychże studiów.

          1. A jak Pan wpadł na pomysł zatrudniania studentów MBA? Fałszowanie dyplomów? O czym Pan pisze? Podałem 2 przykłady, w których wykonuje się symulacje scenariuszowe. Odpowiedzi powinny być u poważnych ludzi ad rem.

  20. Sorry, lecz to powieściopisarstwo. Chiny zrobią to, tamci tamto, Pakistan, Egipt z góry Pan wie co kazdy kraj zrobi. Nie ma nawet zarysu takiego trendu, więc może Pan pisać co chce.
    A Covid 19 też Pan przewidział???
    Kończę dyskusję w tym wątku bo nie ma w niej merytoryki.

    1. @krzysztof s. – Afganistan jest już kuszony przez Chiny, że po wyjściu wojsk USA, Chiny wejdą z infrastrukturą. Nie kijem, a marchewka Chiny wezmą “grobowiec imperiów” – i źródło cennych surowców – które nie dostanie się Zachodowi przy globalnym decouplingu. Tworząc przy tym pomost dla ekspansji Pakistanu pod flagą Kalifatu Talibów [ci wywodzą się przecież z Pakistanu] – gdy Iran zostanie zniszczony i powstanie dogodna próżnia strategiczna dla tej ekspansji. A los Iranu został przesądzony obrotem na Chiny za ówczesne [jesień 2019] inwestycje na 400 mld dolarów. Pakt o współpracy długofalowej jest własnie domykany w irańskim parlamencie. Zaś Pakistan od momentu wycofania się USA ze wspierania Islamabadu [decyzja Trumpa – ma wolne ręce – czyli tym bardziej obróci się na wyższy poziom współpracy strategicznej z Pekinem. Gdy Afganistan obróci się na Chiny – te na pewno będą chciały transportować surowce z Afganistanu lądem przez Pakistan. Gdy Iran zostanie zniszczony – podbój Iranu [zapewne krwawy – bo tu chodzi o podział na sunnitów i szyitów] na rzecz Pekinu w rękawiczkach Kalifatu będzie logicznym konsekwentnym krokiem Pekinu [rękami Talibów] do uzyskania ropy i gazu z Iranu lądem do Chin – i do kontroli Zatoki. Co uruchomi kolejne odrywanie przez Kalifat nowych terenów z Zatoki i dalej [z Afryką “islamską” – w ramach ladowego skomunikowania Wyspy Świata] – czyli z punktu widzenia Pekinu – “aktywny” re-decoupling i odwojowywanie strefy prochińskiej – per proceura [w tym sensie bezkosztowo] – z jednoczesnym osłabieniem Zachodu, zwłaszcza USA. Nowy Kalifat będzie izolowany na Zachodzie – więc wymiana towarowa [zapewne w juanach pod zastaw złota] będzie na zasadzie “węglowodory za produkty wysoko przetworzone z Chin” – wypychając z tego rynku Zachód. Pakistan jest jedynym państwem islamskim, które pozwala sobie na rozmowę z Izraelem jak równy z równym. Atom i rakiety w rekach Pakistanu – to daje Pakistanowi zupełnie wyjątkowa pozycję – demografia [200 mln] – też daje zasób do pierwszej fali ekspansji – szczególnie gdy zmiany klimatyczne i trudności z żywnością staną się problemem w pasie państw islamu. COVID-19 nie przewidziałem – ale mieści się w użyciu rozproszonej asymetrycznej broni biologicznej. COVID-19 nie jest ostatni – to zaledwie przedsmak użycia skalibrowanych [“nacechowanych”] genetycznie na wybrane haplogrupy wirusów i bakterii. Co było dla mnie jasne od momentu technicznego opanowania sekwencjonowania ludzkiego DNA – co domknięto w 2003 technicznie. Po 2010 pojawiły się dopracowane “przemysłowe” techniki “cięcia” fragmentów DNA i przenoszenia – także z gatunku na gatunek. Reszta to kwestia czasu KTO? i KIEDY? Nie chcę straszyć – ale w pesymistycznym scenariuszu liczba ofiar tych wojen “skierowanych genetycznie” – wojen biologicznych – może być ogromna, nawet w miliardach. I wtedy COVID-19 będzie wspominany jak czarny proch w korkowcu na jarmarku – w czasach wodorówek. Myślę, że najbliższe 10, góra 12 lat przyniesie zniszczenie Iranu – a potem uruchomienie pochodu Talibów – pod ponadpaństwową, jednoczącą islam flagą Atomowego Kalifatu. Czyli pochodu nie do zatrzymania. Czas wszystko zweryfikuje – wystarczy poczekać. Gdyby komuś przed 1914 opowiedzieć do przodu zmiany Europy i świata tak do 1950 – uznałby to za stek bzdur i “absolutnie niemożliwe”, wręcz niemieszczące się w głowie, nawet logicznie sprzeczne. Obecnie postzimnowojenny “liberalno-zachodni” status quo jest nie do utrzymania – a siły prące do zmian mają zasięg globalny. Oczywiście większy zasięg powiązań powoduje większą bezwładność – ale z drugiej strony – jak już zmiany ruszą – to jak lodowiec, są nie do zatrzymania. A Chiny [czy świat islamu] nie chcą jakiejś drobnej korekty – ale zasadniczego odwrócenia 500 lat ery pokolumbijskiej dominacji Zachodu. W przypadku islamu – ten chce wrócić do jeszcze wcześniejszych czasów świetności pierwszych kalifów – i wielkiej ekspansji pierwotnego Kalifatu. Ogłoszenie ISIS jako Kalifatu w 2014 wywołało wielką zmianę w świadomości świata islamu. Dla nich to przełom – choć na razie symboliczny. My to lekceważymy – bo ten Kalifat na bazie ISIS dogorywa i mamy go za mało ważny epizod przejściowy. Zupełnie inna jest optyka i rozumienie tego faktu w świecie islamu. Zniszczenie owego Kalifatu nie oznacza podcięcia skrzydeł – ale przeciwnie – intensyfikację chęci zemsty – zemsty na Zachodzie i na państwach islamskich, które do tego przyłożyły rękę – głównie z obecnej amerykańskiej sfery wpływów. Gdy powstanie nowy Kalifat – z atomem jako gwarancją nietykalności i zwycięstwa jego pochodu – odzew w świecie islamskim będzie olbrzymi. A los proamerykańskich czy prozachodnich państw islamskich – będzie miał “prognozę ujemną” – do likwidacji – i to z dużą pomocą ich własnych mieszkańców, gdy armia Kalifatu będzie u bram. Czy muszę tłumaczyć słabość armii Saudów? – która tak jaskrawo wyszła podczas wojny w Jemenie?

      1. Errata: nie “Zaś Pakistan od momentu wycofania się USA ze wspierania Islamabadu [decyzja Trumpa – ma wolne ręce ” a “Zaś Pakistan od momentu wycofania się USA ze wspierania Islamabadu [decyzja Trumpa z 2018] – ma wolne ręce”. Dodam, ze Pakistan, prócz siły demografii [200 mln ludzi] ma silną armię zawodową [600 tys ludzi] i dość nowoczesne i liczne jak na region uzbrojenie…z USA, Rosji, Turcji, Ukrainy, Francji, Chin… i swojej produkcji Teraz jest związana przez Indie – ale gdy Chiny zapewnią strategiczne związanie sił Indii i bezpieczeństwo dla Pakistanu od wschodu – wtedy ta armia [oczywiście po islamskiej rewolucji Talibów przejmujących Pakistan i tworzących zalążek atomowego Kalifatu – zresztą radykalizacja islamska w Pakistanie postępuje od dwóch dekad] – będzie do dyspozycji do pochodu “zjednoczeniowego świata” w ramach ponadnarodowego Kalifatu na zachód z Iranem jako pierwszym celem – i to razem z siłami Afganistanu. Czyli dla włączenia obecnie wrogich “rudowłosych szyitów” – gdy tych złamie USA za namową Izraela – przy bierności Rosji, która niecierpliwie przebiera nogami do czasów “raju” wykoszonej konkurencji i ekstremalnie wysokich cen węglowodorów…

    2. Jeszcze uwaga: geostrategia to gra, a w grze ważne jest, żeby przewidywać ruchy graczy. Generalnie mamy decouplig globalny. Jeżeli nie utworzy się ośrodka siły – który zdeeskaluje konfrontację USA-Chiny – to świat zostanie podzielony z grubsza na część proamerykańską i prochińską, z “wyspami” trzymającymi się w pewnej neutralnej izolacji – jak Rosja czy Indie. Chiny mają wielki problem braku silnego sojusznika strategicznego. Świat islamu jest na razie podzielony i wzajemnie skonfliktowany, zależny w dużej części od USA i Zachodu, w dużej części jest strefą proamerykańską i prozachodnią. Z punktu widzenia Pekinu konieczne jest rozszerzenie swej siły – a tu świat islamu z węglowodorami i innymi bogactwami, a także z łatwą do “instytucjonalizacji” niechęcią i wręcz nienawiścią do USA i Zachodu ze strony “dołów” w biednych państwach islamu, ogarniętych “wieczną wojną”. Nie mówiąc o wprost radykalnych ruchach, które właściwie wszystkie są anty-USA i antyzachodnie. Pekin ma dwie drogi – albo przy zaprowadzaniu “porządków” względem separatystów islamskich Sicziangu – skonfliktować się z islamem “zewnetzrnym” – albo zrobić z niego antyzachodniego i antyamerykańskiego sojusznika, wielki rynek zbytu i preferencyjnego dostawce surowców – i to z wyrwaniem wielu tych zasobów ze sfery proamerykanskiej i prozachodniej. Gdy deal USA-Chiny rozstrzygnie, że Europa [po marginalizacji Rosji] będzie dominium amerykańskim – wtedy tym bardziej wrogość islamu wobec Europy będzie na rękę Pekinowi dla zniszczenia tego zasobu per procura [bezkosztowo] – tym bardziej, że jednoczesny decoupling odetnie Chiny od rynku Europy – więc Pekin nie będzie miał dylematu w tej sprawie. Rozumiem, że to wszystko jest szokujące – ale niestety geostrategia to gra, w której moralność [poza sprawami propagandowo-medialnymi – jako przykrywką] w ogóle nie istnieje przy podejmowaniu decyzji. Robert Kaplan nazywa to immoralizmem geopolityki. Powtarzam – w tej grze – podobnie jak w szachach – trzeba przewidywać na jak największa liczbę ruchów do przodu – i budować do tego stosowne plany ewentualnościowe. Dla nas takie skrajnie pragmatyczne podejście jest szczególnie potrzebne – bo przez ostatnie 300 lat oderwaliśmy się od geostrategii na rzecz polityki życzeniowo-moralnej – straciliśmy niepodległość, a potem płaciliśmy za ten brak trzeźwego i konsekwentnego podejścia – olbrzymią daniną krwi i zniszczeń. A obecna konfrontacja supermocarstw zmierza na razie [jeżeli nie zostanie zdeeskalowana] do pierwszej prawdziwie globalnej wojny. Na skalę i ze środkami zniszczenia na miliardy ofiar. Dlatego – mimo, że Europa pierwszy raz od 500 lat będzie peryferium konfliktu – sama tylko “wstępna” kotłowanina “regionalna” pułapki Kindlebergera może zmieść Polskę – jeżeli nie będziemy rozumieli reguł i procesów geostrategicznej gry – w konkretnym układzie globalnym. Nie “tylko” regionalnym – a globalnym. Nie ma , że “nasza chata z kraja” – jest dokładnie odwrotnie – ZWŁASZCZA z punktu widzenia obu supermocarstw i Rosji i jądra karolińskiego – i innych graczy [np. Izraela]. Ich interesy krzyżują się we Wschodniej Flance Europy – ze szczególną koncentracją w Polsce. Dlatego MUSIMY budować predykcje długofalowe rozwoju sytuacji – i nie jest to s-f – bo inni gracze np. Chiny – już to robią w planowaniu i konsekwentnie realizują – gdzie Chiny “na teraz” mają już rozpisany zestaw działań krok po kroku przynajmniej do 2049. A my musimy się dostosować do gry wielkich graczy – ZAWCZASU przewidywać i jednocześnie cały czas aktualizować te przewidywania – pod nasze kontr-posunięcia. I to, że mogą być nietrafne, ani na włos nie zwalnia nas od kontynuowania przewidywania długofalowego. I od doskonalenia warsztatu tegoż przewidywania – i od rozwijania scenariuszy ewentualnościowych.

      1. I tu się z Panem w pełnej rozciągłości zgadzam. Rozważać różne scenariusze i wybierać przy uwzględnieniu swoich silnych stron/atutów te warianty działań, które dają nam najlepsze wyniki. Cel narodu=> przetrwać; Gdy to zapewnione => rozwijać się (w pojedynkę lub w grupie) szybciej niż sąsiednie ośrodki.
        Nie wolno dopuścić byśmy zostali zmiecieni przez “Wiatr historii”, kóry znów zaczyna wiać. Tak grać, by po konflikcie globalnym nadal być na scenie jako naród=>podmiot.

        Widać różnimy się w zakresie jak do tego dojść (Pan optuje za budowaniem Flanki Wschodniej, ja widzę szansę w rozwoju przez zbliżenie do jądra karolińskiego, lecz cel mamy podobny => wygrać jako naród.

        1. Ja bardzo bym chciał, żeby Polska mogła w ramach UE budować niezależną od USA i NATO siłę polityczno-militarną. To by pozwoliło na scalenie od razu i interesu ekonomicznego i interesu bezpieczeństwa – na tej samej podstawie. Sęk w tym, że Berlin i Paryż wolą współpracę i supermocarstwo z Kremlem. Przykład pragmatycznych Skandynawów z NORDEFCO pokazuje, że trzeba się opierać Rosji bez patrzenia na jądro karolińskie – a jeżeli Berlin z Paryżem kombinują z Kremlem – to w istocie są WROGAMI. Ta prosta prawda – zwykła oczywistość – jakoś nie może się przebić do świadomości “zwykłych ludzi” – ale co gorsza – nawet do przywódców politycznych WSZYSTKICH partii politycznych. Żeby była jasność – chodzi mi o drabinę eskalacyjną. Czyli, jeżeli Kreml zmierza do agresji militarnej – to SYMETRYCZNIE musimy wspiąć się na ten sam poziom eskalacji – być gotowymi do aktywnej obrony militarnej. Jeżeli Berlin i Paryż atakują politycznie i ekonomicznie i propagandowo – to my musimy odpowiadać symetrycznie i skutecznie na tym samym poziomie. Względem Kremla musimy doprowadzać swoją gotowością militarną [to w najlepszym wariancie] do takiego poziomu, by Kreml po kalkulacji koszt/efekt zaniechał ataku już na etapie planowania. I tak samo względem Niemiec – musimy doprowadzać Berlin i Paryż do takich kosztów, by taka polityka im się nie opłacała. Kreml rozumie politykę siły militarnej – a Berlin i Paryż rozumieją politykę lewarów finansowych i ekonomicznych i presji nazwijmy “ideologicznej” – mając media w ręku. A Berlin i Paryż przekładają sprawy “ideologiczne” wprost na “praworządność” – i na mechanizm przyznawania funduszy unijnych jako lewar na Polskę. Stąd musimy na każdym kroku sekować i Berlin i Paryż, ich zakłamanie [np. ideologii LBGTQX] i klęskę polityki multi-kulti i “tolerancji”, obnażać w istocie zdradziecki wobec UE projekt NS2 i kumanie się z Kremlem, czy uznawanie Białorusi za rosyjską strefę wpływu. Moim zdaniem trzeba zacząć od przejęcia mediów w Polsce – ale to za mało – chodzi o zbudowanie ROZWOJOWE nasze wszelkie media, które będą na okrągło w danych językach graczy – tłoczyły nasza narrację. I w to trzeba “wpompwać” miliardy – w stacje TV, kanały radiowe, internetowe portale. Tu chodzi o “projekcję siły propagandowej” – na terytorium przeciwnika. Tak, by każdy antypolski akt sprzedawany pod cnotliwym pod szyldem “obrony praworządności w Polsce” – był natychmiast demaskowany i wyszydzany jako skrajna hipokryzja. Co akurat jest łatwe – bo za cnotliwymi deklaracjami Berlina i Paryża [i Brukseli robiącej za listek figowy strefy karolińskiej] kryje się w istocie działanie wrogie, oparte nie tylko o ich partykularne interesy finansowe i ekonomiczne – ale o zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa – planami najpierw budowy podporządkowanej Mitteleuropy, a potem supermocarstwa TOTALITARNEGO Lizbona-Władywostok, gdzie miejsca dla Polski nie ma. Krytyka federalizacji UE jako projektu totalitarnego, skrajnie antydemokratycznego i antywolnościowego upiora orwelllowskiego rodem z “1984” – winna być filarem naszej propagandy medialnej – na każdym kroku – w każdym państwie UE i Europy – ale i świata. Co nie oznacza jakiego obrażania się i działania emocjonalnego -względem jądra karolińskiego – tylko właśnie działania na chłodno, pragmatycznie skalkulowane co do celów i efektów. Właśnie o to chodzi, by stawiać Berlin i Paryż w rozkroku środowisk politycznych i ekonomicznych – bo przecież oni tu inwestują w przemysł w Polsce nie z dobrego serca, ale dla niższych kosztów pracy, a także [np. Airbus, Siemens] dla wykształconej kadry. Czyli robią to tylko dla zysków. A zrolowanie roszczeń Berlina i Paryża i obnażenie hipokryzji względem “praworządności” [co swoją drogą, na tle tego co się wyprawia w stylu żółtych kamizelek czy przez gangi imigrantów, jest sprawą dziecinnie łatwą na zasadzie “źdźbło w naszym oku widzicie – a belek w swoich oczach nie dostrzegacie”]. Więcej – dobrze jest porozliczać i Berlin i Londyn za niedotrzymane zobowiązania 1939 – i wystawić rachunek. A Niemcom – wystawić rachunek za zbrodnie i zniszczenia w II w.św. na 850 mld dolarów. Zresztą Kremlowi też. Chłostać na każdym kroku Niemcy jako faktyczne przedłużenie III Rzeszy – bo przecież denazyfikacja była tam fikcją, a różni zbrodniarze wojenni – zajmowali poczesne stanowiska, robili karierę – także polityczną – i 99,99% zbrodniarzy włos z głowy nie spadł, a wszelkie oskarżenia były oddalane – i byli traktowani jako szanowani i zasłużeni obywatele – stąd mówienie o Niemczech jako “wzorcowej demokracji” zasługuje na Monthy Pythona i tzw. “Himalaje hipokryzji”. Obrócić “polskie obozy śmierci” w dowód przed sądem – choćby w Hadze – mataczenia i wrogiej manipulacji dla osłony zbrodni Niemiec -co wymaga – prócz rachunku głównego – osobnego odszkodowania – ale i “komisarycznego” zbiorowego przeglądu “praworządności” w Niemczech. Mamy takie asy w ręku – same tematy samograje – a gramy, jakbyśmy mieli najwyżej walety… I w tych sprawach musimy mieć własne plany i działania – nie oglądając się np. na USA. Czyli na interes USA, które nadal obstawiają skaptowanie Niemiec do swojego obozu – i tłumią nasze roszczenia – co jest amerykańskim elementem przetargowym rozmów pod stołem – czyli Jałty USA-Niemcy – kosztem Polski. Żeby była jasność – nie jestem zdeklarowanym przeciwnikiem “na sztywno” czy Rosji, czy Niemiec czy Francji – ani ślepym zwolennikiem USA. Uważam, że innych graczy musimy wykorzystywać do swoich celów ze względu na ich ograniczenia, ich cele, w których możemy powiedzieć wyskalowane “TAK” albo “NIE” albo zachować neutralność. Mogę sobie wyobrazić np. taką sytuację, w której – już w toku wojny globalnej – cała Wschodnia Flanka Europy dokona deal’u z Rosją- względem agresji Chin na Rosję [choćby przez układ pod stołem o nieagresji i przekazanie np. danych wywiadowczych – co pozwoli Rosji na przerzut sił z zachodu i skoncentrowanie sił na odparcie agresji na wschodzie] – by zachowała się wystarczająco duża europejska część Rosji [bo Syberię mam za straconą] – jako strefa buforowa względem Chin. Gdzie takie stanowisko Wschodniej Flanki Europy wobec Rosji będzie w pełni zgodne ze stanowiskiem np. jądra karolińskiego. I mogę sobie wyobrazić sytuację, gdy Polska dalej formalnie w NATO pod przywództwem USA, będzie nominalnie wrogiem Chin w konflikcie – a faktycznie ograniczy się do symbolicznego zaangażowania – i po rozstrzygnięciu, że Chiny wygrają – obróci się z resztą Europy na Chiny. Co wcale nie będzie np. oznaczało hołdu lennego względem Pekinu – bo taka Europa będzie pod stołem wspierała przegrana Rosję – jako strefę buforową. I cała Europa z Rosją – będzie wspólnym graczem względem Chin – na tyle silnym, by Chiny musiały zaakceptować “osobność” tej nowej Europy. Oczywiście upraszczam sprawy [np. pominąłem sprawę naporu islamu na Europę], żeby przedstawić pewien model postępowania. Nasze zadanie strategiczne to właśnie po pierwsze i najważniejsze – nr 1 = przetrwanie – a potem – by jak najmniejszym kosztem i stratami – zająć jak najwyższe miejsce w nowym podziale świata. Akurat i Polska i Wschodnia Flanka Europy są w takim położeniu – w którym obrót na zwycięzcę jest najłatwiejszy – szczególnie, gdy stworzy się szersza europejską siłę koalicyjną, z którą nawet wygrany będzie się musiał liczyć. Więcej – nie wykluczam, że w nowym układzie cała Europą z pozostałą Rosją – stworzy wspólną koalicję konfederacyjną i przestrzeń gospodarczą – ale i interoperacyjność militarną – by wystąpić jako liczący się zewnętrzny gracz wobec zwycięzcy. Nie stworzy koalicję scentralizowaną – ale w układzie XXI w. – czyli nowoczesne sieciocentryczne spięcie aktywów rozproszonych miecza i tarczy – np. zarządzanych przez AI. Może się okazać , że Polska w trakcie Wielkiego Chaosu i potem Wielkiej Konfrontacji [czyli pułapek Kindlebergera i Tukidydesa – i wynikłej wojny globalnej] będzie kilkukrotnie zmieniała różne sojusze – w zależności od przebiegu gry. Gdzie część tych sojuszy będzie strategiczna [na pewno sojusz ostatni], a część tylko taktyczna i przejściowa. Wracając do “tu i teraz” – musimy kalkulować na jak największą liczbę kroków do przodu – bo jeżeli tego zaniechamy, to dobrowolnie strzelamy sobie w stopę i przegrywamy na starcie – nie możemy bać się żadnej kalkulacji i żadnej decyzji – nie możemy traktować jako “świętych” sojuszy – tylko nasz interes przetrwania i minimalizacji strat. Oczywiście nie za wszelką cenę [w sensie, że Polska stałaby się np. totalitarną i ludobójczą jakąś III Rzeszą Bis] – bo pewne wartości są tym umownym dzieckiem, którego nie wolno wylać z kąpielą [czyli środki nie mogą przedrukowywać i unieważniać celów]. Pytanie zasadnicze – czym są te wartości? Moim zdaniem – w bardzo, bardzo ciężkich czasach: to zachowanie tradycyjnego – obecnie tak zwalczanego – modelu rodziny [mama+tata+dzieci], prawo rodziców do wychowania [w tym edukacji] dzieci wg ich wartości [bez odgórnej kontroli i instytucjonalizacji rodziny], no i zasada dania przez państwo niezbędnego minimum bezpieczeństwa dla tej rodziny. Czyli – dach nad głową, żywność, środki utrzymania – i bezpieczeństwo osobiste – fizyczne. I te wartości winny być zachowane dla każdej rodziny – polskiej czy niepolskiej.

          1. Pana deklaracje to nie działania stratega – to działania propagandysty, swojej idei.
            Tym różni się strategia (m. in na tym polega gra w szachy), że zastanawia się Pan nad róznymi możliwymi wariantami działań i przewiduje Pan odpowiedzi konkurenta, decydując się na wybór najlepszego wariantu na kolejny ruch i sprawdza Pan co robi konkurent. Ponownie Pan analizuję sytuację i działa Pan dalej.

            Pan za to stawia tezę – jądro karolińskie to WRÓG, który razem z Rosją chce zbudować supermocarstwo totalitarne od Lizbony do Władywostoku. To Pańskie postrzeganie świata.

            Skoro Francja taka zła, skoro Rosja taka zła, skoro chce Pan głosić całemu światu o hipokryzji wszystkich, którzy mówią to co mówią (np. w kwestii fałszywej, że były polskie obozy śmierci -wiemy, że były to niemieckie obozy śmierci na terenach okupowanej Polski).
            To dlaczego nie pójdzie Pan do sądu/trybunału w sprawie, że Anglicy zdradzili nas w 1939? Że Szwedzi zrobili nam “Potop”. Przecież straty po potopie szwedzkim były ogromne – ludnościowa hekatomba, gospodarczo – zniszczenie. Dorzućmy jeszcze USA i Wlk. Brytanię, że sprzedalil nas Stalinowi na konferencjach pokojowych. Jak Pana koncept krajów skandynawskich w sojuszu z Polską i wspierany przez UK i pod stołem przez USA to wytrzyma?

            Powinno się zacząć od analizy celów, które stawia sobie każdy z graczy międzynarodowych i możliwości, które ma ten gracz. Nie ma czegoś takiego, że kraj ma ciągle te same cele. Dlaczego? To proste. Bo to ludzie stoją na czele tych krajów/organizacji. Prosty przykład: mieliśmy jako kraj i naród, pomimo totalnej degrengolady wewnętrznej i zapóźnienia gospdoarczegoo, pecha, że I Rzeczpospolita nie wytrzymała kilka lat dłużej na scenie politycznej. Katarzyna II zmarła w 1796. Kilka lat… a być może pochód Napoleona zmieniłby sytuację I RP. Być może… A tak, wykrwawialiśmy się na Dominikanie, w legii, itd.

            Konkludując: nie ma jednego scenariusza na lata. Są interesy, lecz je realizują konkretni ludzie stojący na czele krajów, którzy mają swoje CELE. I to jest najważniejsze, poznać ich cele, by móc przyjmować strategie działań, które pozwolą przybliżać się do realizacji swoich celów.
            Potrzebuje Pan przykładów z historii: proszę poczytać o “cudzie domu brandenburskiego”.
            Jeżeli chce Pan merytorycznie odpowiedzieć czekam.

          2. @Krzysztof S. – nie wiem dlaczego Pana tak uraziło wyartykułowanie jądra karolińskiego jako wroga [ekonomiczno-polityczno-ideologicznego dla ścisłości]? Toż to oczywistość. Propagowanie “polskich obozów śmierci” – jak już jesteśmy przy historii – niejedno państwo[np. UK] uznało sprawy dajmy na to znieważenia flagi – za casus belli. Mi nie chodzi o potrząsanie szabelka i wojowanie kinetyczne – ale o WYGRYWANIE na tym samym szczeblu drabiny eskalacyjnej – skoro mamy takie karty w ręku do rozgrywki – tylko je marnujemy. Zresztą – proszę sprawdzić – też proponuję rozliczenie UK za zdradę 1939 [a są i inne sprawy do wystawienia rachunku UK – co na pewno warto mieć jako kij na podorędziu przy negocjacjach – bo nieużycie tegoż kija nadaje “dobre notowania” negocjacjom]]. Nie chodzi też o jakieś cofanie się do potopu szwedzkiego [sic] w rozliczeniach, bo to absurd [nawiasem mówiąc – dokładnie wg tak absurdalnego podejścia jest zbudowana polityka historyczno-propagandowa obecnej Rosji – dzień zdobycia Kremla i wyrzucenia Polaków z Moskwy – przecież PRZED potopem szwedzkim – jest ze śmiertelną powagą celebrowany i jest aktualnie – w XXI w. – wybrzmiewającym świętem narodowym jako silny i AKTUALNY symbol jedności Rosjan]. – proszę mi nie przypinać takich absurdalnych pomysłów rodem z Rosji – bo w Polsce nikt nie chce rozliczać potopu szwedzkiego i temat zwyczajnie nie istnieje – natomiast dopiero rok czy dwa temu UK skończyło się rozliczać z Niemcami za I w.ś. – więc nasze rozliczenia z graczami za II w.św. mają jak najbardziej sens prawny i merytoryczny i nie są przedmiotem do przekształcania ich w absurd.

          3. Zwolennicy trzymania się kurczowo Niemiec i ogólnie jądra karolińskiego uzasadniają to naszymi powiązaniami z Niemcami i ogólnie interesem ekonomicznym, strasząc, co to będzie za katastrofa “bez Niemiec”. Zapominają, że na świecie wielki decoupling [ale i dłuższy kryzys strukturalny stąd wynikły] i tak wymuszają na Polsce szukania i nowych rynków zbytu i nowych partnerów gospodarczych – a to jest ZNACZNIE większe wyzwanie dla Polski – i nieuchronne – niż tylko wyjście z roli poddostawcy Niemiec – co nas lokuje strukturalnie w pułapce średniego rozwoju [bo marżę za produkty końcowe zgarniają Niemcy]. Nie to że, “chcemy-nie chcemy” ale musimy szukać AKTYWNIE i WYPRZEDZAJĄCO swojego miejsca w gospodarce – i to z nowymi perspektywami realnego rozwoju, które pozwolą nam przebić dotychczasową pułapkę średniego rozwoju. Co paradoksalne [ale tylko pozornie] – jeżeli Polska “przepnie” się na szeroko rozumianą Wschodnią Flankę Europy z UK – ale i z Japonią i z Koreą [i z USA jako zastępcami dla Niemiec – ale i dostawcami technologii] – szczególnie Japonia i Korea] – to gdy Polska po dajmy na to 2 dekadach wzrośnie – i WTEDY wymiana handlowa z Niemcami może znacznie WZROSNĄĆ – bo obie strony będą handlowały wzajemnie bardziej przetworzonymi produktami – których im akurat komplementarnie brakuje. Niestety – wszystko u nas sprowadza się do siania myślenia krótkofalowego na “tu i teraz” – opartego w istocie o strach przed stanięciem na własne nogi. Mentalnie jesteśmy jak zaadoptowane dziecko – które straszy się, że “zostanie same i będzie koniec”… w dodatku to myślenie ma milczące założenie oparte na skrajnościach – albo jesteśmy w feudalnym poddaństwie Berlina i cieszmy się, że nie jesteśmy mocniej kopani i obmawiani i wyszydzani {“ale przecież JAKOŚ żyjemy”] – albo w ruga stronę – tylko wizja natychmiastowego zerwania wszystkich kontraktów i powiązań [czyli, że na własne życzenie popełniamy samobójstwo przez bliżej niesprecyzowane “obrażalstwo totalne”] – natomiast brak jest wizji stopniowej transformacji i przepinania – połączonego z rozszerzeniem rynków i partnerów – a także z eksportem już posiadanego know-how i technologii – do mniej rozwiniętych krajów – np. afrykańskich. Nie, żeby robić tam neokolonializm w obecnym stylu Chin – ale żeby faktycznie postawić dane państwo na nogi – przynajmniej na podstawowym poziomie. Co wydaje mi się najlepszą realną receptą, by zatrzymać strukturalnie i długofalowo wielką falę populacyjna z Afryki do Europy – i ogólnie by ustabilizować Afrykę.

  21. Jeszcze taka uwaga – dla USA uderzenie w Turcję przez Rosję – to idealna pokazowa lekcja, jak się kończy wychodzenie REALNE z NATO i spod kurateli Wuja Sama. Co więcej – wg optyki Waszyngtonu uderzenie Rosji w Turcję oznaczać będzie skonfliktowanie Kremla z Pekinem – bo będzie to uderzenie w niezależny od Rosji łącznik Jedwabnego Szlaku z Europą. Chyba nie muszę tłumaczyć jak bardzo Izrael współpracuje z Kremlem – czego mieliśmy dowody choćby 9 maja 2018 na Placu Czerwonym. To Izrael występuje w roli aktywnego pośrednika między Kremlem a Waszyngtonem. Ambicje Turcji są dla Izraela nie do zniesienia – i wprost kolizyjne z planami Izraela uzyskania głębi strategicznej i wymiecenia przedpola. A na pewno punktem krytycznym są ambicje atomowe Turcji. Jeżeli Turcja wejdzie w program atomowy tak, że Kreml czy Waszyngton czy Izrael uzna go za drogę do produkcji głowic – wtedy klamka zapadnie – za największą namową Izraela. Interes Rosji w uderzeniu na Turcję to odcięcie Ukrainy od wsparcia Turcji, dominacja na Morzu Czarnym, Bosfor, wreszcie Syria i Libia. A także – Kreml liczy na skaptowanie Grecji i Cypru na stronę Rosji [albo przynajmniej osłabienie ich więzi z NATO na rzecz balansowania z przewaga Kremla] – i na zbudowanie potem krokowo “południowego obejścia” dla opanowania wpływami Bałkanów, skaptowania Italii i generalnie – docelowo – zbudowania supermocarstwa Lizbona-Władywostok. Bo Rosja będzie próbowała siłowo przerwać Wschodnią Flankę Europy i na północy [Finlandia] i na południu – i Polską jako lądowym najkrótszym łącznikiem “równiny” przesmyku bałtycko-karpackiego. Gdy Rosja uderzy – wtedy Waszyngton de facto w pierwszym momencie “umyje ręce” – przy czym art.5 NATO o kolektywnej pomocy zapewne zawetuje jądro karolińskie – zwłaszcza Berlin mający z Ankarą na pieńku. Z punku widzenia Waszyngtonu Grecja utrzyma się mimo wszystko w NATO, zaś rozpalenie wojny na linii Jedwabnego Szlaku – osłabia i Pekin i relacje Kreml-Pekin. Kalkulacja Waszyngtonu byłaby taka, że będzie miał karty w ręku wobec Ankary – w pierwszym dniu konfliktu “umyje osobiście ręce” i zda się na kolektywną decyzję NATO [z wiadomym rezultatem, czyli veto Niemiec czy Grecji] – a pod stołem od razu zakomunikuje Turcji: “owszem, pomożemy wam bilateralnie – nie w ramach NATO, bo niemieckie czy greckie veto to zablokuje -ale właśnie bilateralnie – ale musicie spełnić warunki: pokazowy “powrót syna marnotrawnego na łono NATO”, hołd lenny względem Waszyngtonu, przekazanie S-400 dla inżynierii rewersyjnej, dane wywiadowcze – w zamian odblokujemy dostawy F-35, pozwolimy BAE i RR i innym uczestniczyć w kluczowych elementach programu TF-X, sprzedamy Patrioty, zapewnimy wszelki serwis zachodniego wyposażenia, przywrócimy rozszerzoną obecność NATO Nuclear Sharing – a także możemy [w ramach US Army] zainstalować w Turcji rakiety średniego zasięgu z głowicami – przeciw Rosji.” Z punktu widzenia Waszyngtonu tak “wytworzona” sytuacja strategiczna – zagrożenia Turcji przez Rosję, jest powtórką sytuacji po 1945, gdy zagrożenie ze strony Rosji skłoniło Turcję do obrotu na USA i wejścia do NATO. Na razie wszystko wskazuje na to, że Turcja sama się izoluje [bo Pekin za daleko – i w razie konfliktu nawoływałby tylko do załatwienia sporu droga dyplomatyczną – jak w przypadku Krymu] – a Rosja zmierza do “patriotycznej” wojny z Turcją [mając już zapewne za sobą wstępne sondowanie w Waszyngtonie via Izrael] – czyli wg “tradycji” ponad 300 letniej konfrontacji – co wg kalkulacji Kremla by wywołało ponowny wybuch radości, odbudowania, scalenia i ekstremalnego wzrostu poparcia dla Kremla – jak w 2014 przy “krymnasz”… Wg mnie – punktem krytycznym jest uznanie przez wywiad Rosji czy Izraela czy USA, że Turcja weszła na militarna ścieżkę atomową – co pewnie będzie niejawne – więc ewentualny konflikt będzie dość “zaskakujący” dla opinii publicznej….

  22. Kto i do jakiej trumny przybije gwóźdź nie wydaje mi się dzisiaj klarowne.
    Z jednej strony wielka gra Rosji o uzależnienie Europy od swoich surowców napotyka na trudności. Jednak Rosja mimo to stara się ugrać co może. Stosunkowo niedużym kosztem doprowadziła do sytuacji, że może wspierać niemal każdego samej nie angażujac się zbytnio, żeby w efekcie konflikty nie osłabły ale i nie rozpaliły się tak, żeby wykreować nową rzeczywistość niezależną od Rosji. Sprzedaz S400 była posunięciem znakomitym. Połechtała próżność Erdogana jako władcy absolutnego a jednocześnie skofliktowała go z USA. Jednak Rosja słabnie i musi znaleźć odpowiedź, co zapewni jej przetrwanie.
    Z drugiej strony Turcja zaczęła rozpychać się w regionie tak, że wszystkich to zaczęło uwierać. Odkryte ogromne złoża gazu na Morzu Czarnym może są faktem a może pewną mistyfikacją na potrzeby wizerunkowe. Jeżeli to jest prawda to pozostaje pytanie, kto ten gaz kupi, gdy potencjalni kupcy nie są zainteresowani wzmocnieniem Turcji. Turcja jest jak na dzisiaj osamotniona. Gospodarka turecka dołuje i może nie udźwignąć ambicji Erdogana. Dlatego Erdogan gra o przywództwo w świecie Islamu a nie tylko w Turcji. Jednak i tutaj interesy krajów muzułmańskich są różne. Przy rosnących wewnętrznych problemach rozwiązaniem mógłby być jakis malutki konflikt na tle podziału stref gospodarczych na morzu śródziemnym mobilizujacy patriotycznie Turków i poprawiający notowania Erdogana. Jednak to jak zabawa zapałkami na beczce z prochem. Wszak zabójstwo arcykcięcia w Sarajewie wydawało się być tylko medialną bombą. Jednak przy okazji niektóre państwa postanowiły zamach wykorzystać jako pretekst do załatwienia swoich lokalnych interesików. I tak krok po kroku uruchomiła się reakcja łańcuchowa, która rozpoczęła I WŚ.

  23. @Georealista – nie wiem dlaczego Pana tak uraziło wyartykułowanie jądra karolińskiego jako wroga [ekonomiczno-polityczno-ideologicznego dla ścisłości]? Toż to oczywistość. (…)

    To Pana postrzeganie świata i opinia, z którą nie zgadzam się. Polska nie ma wroga w kimkolwiek, kto nam nie zagraża. Definiowanie na starcie, że jakieś państwo/grupa państw jest naszym wrogiem, to błąd. Mogą być Niemcy, Francja, inne kraje UE naszym konkurentem, mieć inne interesy narodowe, lecz nie słyszałem, nie czytałem by Merkel lub Macron definiowali, że nasz kraj trzeba zniszczyć, ludność anihilować lub zniewolić. Czy coś pominąłem?

    Po co społeczeństwo parło i wyraziło wolę w referendum, by wejść do UE? Zbiorowy amok? Jakoś nie widzę, by poparcie dla uczestnictwa w UE spadało w naszym kraju. Chyba jest Pan w mniejszości.

    To by szukać możliwości sprzedaży produktów/usług przez polskie firmy szerzej na świecie – popieram i widzę jako konieczność. To Państwo powinno wręcz wspierać działania proeksportowe, lecz realnie nie gadaniem. Wspierać działalność B+R, by uzyskiwać z zaawansowanych produktów wyższe marże – lecz to zadanie firm. Państwo powinno tworzyć klimat i zachęty do działań B+R. Polskie firmy potrafią, jeżeli im się nie przeszkadza wykorzystywać szanse rynkowe.

    1. Ależ @Krzysztof S. – jądro karolińskie zamierza utworzyć z Kremlem supermocarstwo, w którym likwidacja Polski jest przesądzona, zaś “nazistów” – czyli Polaków – ma spotkać zasłużona kara – co usprawiedliwi wszelkie ruchy wobec ludności. Mitteleuropa jest tylko etapem przejściowym. A także obecna pozycja Polski jako podwykonawcy Niemiec – co z punktu widzenia i Kremla i Berlina jest zbytnią hojnością – bo przecież na zimno i pragmatycznie kalkulując – taniej jest mieć siłę robocza za darmo – zwłaszcza w ciężkich czasach. Czy muszę tłumaczyć, w ciężkich czasach wszelkie skrupuły i maskowanie znika, liczy się tylko siła, a silni rosną kosztem słabych? Toż i przed II w.św. nie brakło zwolenników twierdzeń, że z III Rzeszą “można się dogadać” – na tym przecież bazowała cała polityka ustępstw Zachodu. Powiem więcej = przed 1939 gdyby Niemiec tak opluwał Polaków,jak pewien znany biznesmen, w sprawie którego wydano szokujący wyrok [dziwnym trafem ta sprawa nie trafiła pod obrady “praworządności” w Polsce – bo “problemy z praworządnością w Polsce” są rozumiane wyłącznie w jeden – bardzo korzystny dla Berlina sposób] – to w takim samym przypadku ale przed 1939 – podkreślam za Hitlera, same ówczesne media hitlerowskie uznałyby ODPOWIEDNIO WYSOKI wyrok dla takiego Niemca skazujący za słuszny, a pewnie i sam kanclerz Hitler by złożył kurtuazyjne oficjalne przeprosiny wobec rządu i narodu polskiego. Niestety – czasy zmieniły się bardzo na gorsze, a co jeszcze bardziej alarmujące – niewielu to widzi i na to reaguje WŁAŚCIWIE. Wszyscy ci polscy zwolennicy współpracy z Niemcami nie chcą zrozumieć, że obecne w miarę “ludzkie” podejście do polskich firm przez Berlin, jest wynikłe nie z dobrej woli i “praworządności” i “demokratyczności” Berlina, ale tylko i wyłącznie z musu wynikłego z JESZCZE istniejącej osłonowej siły państwa polskiego. Więcej – ci wszyscy zwolennicy współpracy z Niemcami zwyczajnie wypierają, że decoupling zdusi eksport Niemiec do Chin, a jeżeli Niemcy będą dalej krnąbrne – to krąg handlowy dla Niemiec będzie się konsekwentnie zawężał. Można oczywiście do końca być podwykonawcą dla Niemiec, można nie rozglądać się za przepinaniem, za dywersyfikacją, a przede wszystkim za budowaniem pełnych łańcuchów wartości – to w momencie uderzeń handlowych i politycznych w Niemcy – te firmy oberwą najwięcej. I pewnie ci wszyscy “optymistyczni zwolennicy feudalizmu proberlińskiego” będą wtedy najgłośniej z wielkim bółem gardłować i protestować “jak to?” “dlaczego?” “było przecież tak pięknię” “niech ktoś przywróci stare czasy” i jednocześnie jako pierwsi ustawią się w kolejce z ciężkimi pretensjami i żądaniami wsparcia do rządu. Ja tylko w planie strategicznym i długofalowym oceniam rozwój sytuacji. Przy czym “lubienie- nielubienie” Niemców przez Polaków, czy jakieś animozje, czy nawet wzajemne konkretne roszczenia – i tak to wszystko jest w drugim planie strategicznym wobec skutków rywalizacji USA-Chiny, wielkiej wojny handlowej, finansowej, decouplingu globalnego i blokad przepływów – ustanawianych przez supermocarstwa. Zwolennicy bycia poddostawcami Niemiec zwyczajnie łudzą się, że nic się nie zmieni, ze rozejdzie się po kościach, że “jakoś to będzie” – co jest dziecinną naiwnością i krótkowzrocznym bujaniem w chmurach wydumanego uporządkowanego konsumpcyjnego świata liberalnego – który właśnie łamany jest siłą – i to coraz mocniej w trendzie nie do zatrzymania. Niemcy zostaną złamane – nadrzędnymi zmianami w świecie handlu, finansów, przepływów strategicznych – wreszcie brutalną siłą blokującą im rozwój całej machiny ekonomiczno-politycznej. Co więcej – próba bycia “sprytnym” – czyli przyśpieszenia budowy scentralizowanej UE pod hegemonią Berlina, zbudowania euro jako konkurenta dolara, a wreszcie zbudowania z Kremlem supermocarstwa Lizbona-Władywostok…to wszystko tylko PRZYŚPIESZY i WZMOCNI kontr-reakcję na wielką skalę ze strony i USA i Chin. I to już bez bawienia się w ceregiele – na całego.

    2. Uderzyła mnie nieadekwatność i anachroniczność argumentu “Po co społeczeństwo parło i wyraziło wolę w referendum, by wejść do UE?”. No – właśnie – do JAKIEJ UE społeczeństwo polskie parło WTEDY? Bo WTEDY była jakoś inna narracja w stylu hymnu UE, że “wszyscy ludzie braćmi są”, ludzie chcieli się zachłysnąć wolnością przemieszczania się i ekonomiczną w całej UE, a teraz mamy narrację wyraźnie wrogą i oparta o “moralność Kalego”, otwarte dążenie do centralizacji zmierzającej pod maskirowka “nowoczesności” i “praworządności” bocznymi drzwiami do totalitaryzmu administracyjno-nakazowego, zaś polskie firmy [nie tylko transportowe] są na siłę sekowane – wyraźnie naruszając zasadę równości podmiotów gospodarczych. I generalnie – czy ktokolwiek WTEDY spodziewał się dzisiejszego całościowego obrachunku przyznanych dotacji UE dla Polski, z których z każdego 1 euro aż 83 eurocenty przechwytują firmy niemieckie? I ten obłęd “jedynie słusznego myślenia” rodem z Orwella, łamiący wprost demokrację przez łamanie pluralizmu, który jest ZASTĘPOWANY ukierunkowaną namiastką pluralizmu – w postaci zinstytucjonalizowanego, planowo zarządzanego strategicznie jako konkretna siła – mult-kulti, LGBTQ, gender, wielbienia wprost Marksa i komunizmu, wprost niszczenia kulturowej podstawy Europy, jaką jest chrześcijaństwo – a wszystko pod maseczką terroru politycznej poprawności – z “walką z mowa nienawiści” jako narzędziem, które zapewne budzi w zaświatach zazdrość Goebbellsa i innych speców od prania mózgów. Przy czym mamy do czynienia z czysto totalitarną instytucjonalizacją rodziny, która już przekroczyła poziom w hitlerowskich Niemczech i stalinowskiej Rosji. W Holandii w ramach “postępu” pedofile wprost domagają się legalizacji ich prawdy i zaspokojenia ich “słusznych żądań” i zadośćuczynienia za “wyrządzone krzywdy i fobie społeczne” [sic]. Zaś w Danii wchodzi legalizacja stosunku płciowego jedynie za uprzednią zgodą – podobnież pisemną – żeby sąd miał czarno na białym. WSZYSTKIE pozytywne wartości zastępowane są ich maskami – pod którymi kryją się antywartości. Cel prosty – zdegenerowanym i zdemoralizowanym i zatomizowanym i zantagonizowanym społeczeństwem – na dodatek składającym się z ludzi, którym nawet praniem mózgu odebrano prawidłowe kryteria oceny i elementarnej logiki dla wyartykułowania choćby w głowie PRAWIDŁOWEJ oceny – zgodnej choćby z elementarnym instynktem samozachowawczym. Ot choćby to roztkliwianie się nad zwierzętami [czego początkiem były krokodyle łzy HGW nad mityczną umęczona wiewiórką], z wielkim oburzeniem dla np. odstrzału dzików ze względu na ASW, ze łzami i żarliwą obroną szkodników w rodzaju kornika drukarza [“bo to też przyroda”] – przy jednoczesnej wprost totalitarnej propagandzie cywilizacji śmierci – z aborcją [pod sztandarami “aborcja dla życia” – SIC] i eutanazją – jako wyznacznikami “postępu” i “nowoczesności” i “obrony praw kobiet” [bo dzieci to przecież coś dużo gorszego od zwierząt, w końcu właśnie we Francji właśnie uchwalono prawo, które daje prawo kobiecie prawo zabicia jej dziecka nawet w 9 miesiącu ciąży – choćby dzień przed urodzeniem, a już trwają prace nad propagowaniem następnego etapu dehumanizacyjnego postępu – czyli ograniczenie prawa do życia – oczywiście w imię dobra społeczeństwa i tak ciężko obciążonych rodziców – dla dzieci do lat 3, 5, a mówi się i o 12 i 18 roku życia. Oczywiście docelowo wszystkie te “prawa” do dysponowania życiem ludzkim przejmie jakaś wysoka rada komisarzy – wyłącznie dla dobra społeczeństwa. To już się dzieje – już jest propagowane, najpierw różnymi sondami próbnymi różnych profesorów i “autorytetów”, potem wchodzi w obieg przez środowiska “postępowych” celebrytów [w razie ostrej reakcji jest to obracane w żart albo w event albo wręcz w happening pod przykrywką “artystycznej swobody”] – a jak już zacznie się to obracać i przyjmie u celebrytów – to reszta bezmózgich owieczek wzoruje się na tych idolach na świeczniku antykultury – staje się to modne, upowszechnione, a w końcu – staje się obowiązująca NORMĄ pod presją mediów – na końcu idą zmiany prawodawcze. Tak idzie ten wielki socprojekt totalitaryzmu XXI w. – który w pewnym momencie – gdy wielcy macherzy uznają, ze społeczeństwo już nie będzie zdolne do skutecznego oporu – zostanie wsparty totalną inwigilacją i kontrolą elektroniczną wdrożona wg odgórnych zasad w ramach AI. Z kontrolą nawet grymasów na twarzy, “nieprawidłowych” emocji, na końcu z transhumanizmem, który całkowicie zlikwiduje społeczeństwo i samego człowieka, nawet samo pojęcie istoty ludzkiej – co własnie promują różni “luminarze nauki” i “tytani i geniusze postępu” w projektach Człowieka 2.0 i 3.0. Oczywiście pod maseczką obiecanek “nieograniczonych możliwości” i nawet nieśmiertelności. Jak bolszewicy – którzy najpierw obiecywali żołnierzom pokój, a chłopom ziemię – a zafundowali najpierw 5 letnią krwawa wojnę [dłuższą i bardziej bezwzględną i krwawą, niż ta 1914-1917] potem wieczną wojnę wewnętrzną i ludobójczą walkę z kułactwem [największe ludobójstwo XX w – prócz rewolucji kulturalnej] – a docelowo wszystko za Stalina wg jego doktryny o narastaniu walki klasowej w miarę wdrażania komunizmu – zmierzało konsekwentnie “prawidłowo” i ściśle logicznie wg tejże doktryny do sytuacji, w której po wdrożeniu pełnego komunizmu – w Rosji stalinowskiej zostałby tylko sam Stalin – no może z garstką wiernej opryczniny i służby. No, ale ci byliby przynajmniej ludźmi z krwi i kości – a przy projektach Człowieka 2.0 i docelowego 3.0 – jest to przynajmniej pod znakiem zapytania. Polecam choćby wykłady Sykulskiego o zagrożeniach transhumanizmu – na youtube – albo książkę Jana Białka “Tech. Krytyka rozwoju środowiska technologicznego.”.

      1. Bardzo ciekawie Pan pisze. Dużo w tym racji. Rzymsko-chrześcijańska cywilizacja europejska właśnie się zwija na własne życzenie. Uwzględniając ten dekadencki etap oraz wszechobecny hedonizm jako miarę postępu społeczeństw wplecioną w marksistowską ideologię prymatu ciągłego postępu (który wymaga wykreowania nowego typu człowieka i społeczeństwa), mam wątpliwość czy Niemcy są w stanie w nieskończoność konsekwentnie realizować swoje plany. Plany które są planami biznesu niemieckiego idącego, to prawda, ramię w ramie z polityką ale nie mające społecznego poparcia w sytuacji pogorszenia się warunków życia. W przypadku gdy emigrant lub syn emigranta będzie się ubiegać o te same niskopłatne miejsce pracy z rodowitym Niemcem, Holendrem, Duńczykiem, maska poprawności politycznej opadnie. A w ślad za tym powstaną demony, które teraz są uśpione. Na razie budowane są społeczeństwa zatomizowane, podatne na manipulacje, pozbawione społecznego instynktu przeżycia. Przebudzenie z tego snu będzie bolesne i nie wiadomo co przyniesie.
        Póki co Niemcy kolonizują Europę za pomocą bizantyjskich metod – biurokracji, rozdmuchanych instytucji, rozbudowanej inżynierii finansowej, tzw wartości europejskich oraz poza-traktatowych systemów ich wymuszania itd. To system ociężały i nieskuteczny w przypadku następujących szybkich zmian. W dodatku nie tworzy sojuszu “wdzięcznych”, bezpiecznych i zadowolonych. Raczej wszyscy czują się w tym klubie na górze lub na dole i tylko czekają żeby komuś powinęła się noga aby zmienić pozycję na grzędzie.
        Jednak Niemcy jak do tej pory z sytuacji beznadziejnych powstawali jak Fenix z popiołów. A my nie jesteśmy silni, zwarci, gotowi. Elity nie potrafią zdefiniować co jest racją stanu. Agentura działa jak chce. Jedynie siła zewnętrzna może ewentualnie wymusić zmianę tej sytuacji. Pytanie, czy będzie to siła konsolidująca społeczeństwo czy pogłębiająca destrukcję. Odpowiedź jest równie prosta jak to, czy jesteśmy dumni z własnej historii, kultury, języka, tradycji czy jest to powodem do wstydu.

        1. @Jacek – moim zdaniem ewolucja świata liberalnego, opartego na poczuciu bezpieczeństwa i konsumpcji, nieuchronnie prowadzi do schematu eksperymentu Calhouna [polecam choćby najprostsze opracowanie od ręki – https://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Calhouna ]. Powstanie społecznego prymatu zachowań w stylu gender i LBGTQX jest w takim systemie praktycznie nieuchronne – z tragicznym finałem [co potwierdziły wielokrotne powtórzenia tego eksperymentu]. I ten trend zachowań społecznych, trend naturalny i nieuchronny w takim UKŁADZIE cybernetycznym – jest wykorzystywany przez naprawdę wielkich macherów świata liberalnego – pozostających w cieniu. To naturalna baza degeneracyjnego procesu społecznego – która jest świadomie ukierunkowana przez zaplanowane i rozbite na szereg drobnych kroków [włos za włosem – by zminimalizować reakcję] czyli na spójne wynikowo psych-soc-operacje na społeczeństwie. Cel: uzyskanie absolutnej kontroli i możność dowolnego dysponowania społeczeństwem. Wg potrzeb i wg wymagań kierowniczej elity – bez oglądania się na cokolwiek innego, poza ich własnymi celami. Patrząc globalnie – Chiny wykorzystały te plany – które przecież OSŁABIAJĄ Zachód i jego społeczeństwo – i wprowadziły konkurencyjny model – który z jednej strony jest opresyjny wobec społeczeństwa z cyberkontrolą – ale z drugiej strony traktuje przynajmniej społeczeństwo jako cenny zasób rozwojowy i strategiczny. W długim planie oznacza to, że albo Zachód porzuci osłabianie społeczeństwa – albo przegra. I to jest rozdarcie zasadnicze w elitach realnej władzy na Zachodzie – dotychczasowa grupa, która miała i jeszcze ma władzę, chce kontynuować stary plan, jakby Chiny były tylko taktycznym problemem – natomiast wzrasta nowa grupa, która mówi, że Chiny to problem egzystencjalny dla ich planu – i że trzeba całkowicie [przynajmniej na razie go porzucić] – i ze świata specoperacji i ekonomii coraz bardziej wirtualnej i opartej o kontrole pieniądza – przejść na powrót do ekonomii realnej, realnych zasobów i odbudowy kompetencji społeczeństwa – traktowanego oczywiście już jako zasób. Jest widoczna konfrontacja hegemoniczna USA-Chiny – i niewidzialna konfrontacja hegemoniczna “buldogów pod dywanem” wedle obrazu Churchill’a – tocząca się w ramach całego Zachodu. Co zresztą jest przyczyną tak wolnych reakcji strategicznych wobec Chin. W USA widać to choćby pośrednio “publicznie” – przez tarcia i rywalizację Wall Street i “grupy teksańskiej”. W sumie – działania Chin są spójne wewnętrznie na poziomie strategicznym – natomiast Zachód nadal tkwi w strategicznym wewnętrznym rozkroku. Zdecydowaną przewagę elita liberalna [czyli elita planu totalnej kontroli społeczeństwa] ma w UE [z jądrem karolińskim na czele] – choć i w USA jest ta elita bardzo silna [choćby pokazał to ruch BLM – ewidentnie ukierunkowany i sterowany]. Myślę jednak, że rzeczywistość jest nieubłagana – i konfrontacja z Chinami – liczona i oparta na technologii i na zasobach i na kompetencjach – wymusi przejście do “starego” modelu [czyli budowania realnego wzrostu “namacalnego” wzrostu] – opartego o gospodarkę realną i społeczeństwo budujące przynajmniej postęp technologiczny. Żeby było jasne – to nie oznacza powrotu do “starych dobrych czasów” – gdy klasa średnia kwitła itd. – raczej do modelu zbliżonego [przez konwergencję wymagań rywalizacji hegemonicznej] do Chin – w tym z rozbudowaną cyberkontrolą.

  24. News z Israel Defense: Chiny ograły Indie, które zainwestowały w irański port Chabahar tylko w 2019 roku 21 mln dolarów. Chiny z Rosją założą tam ośrodek wywiadowczy zbierania i przetwarzania danych, samych chińskich specjalistów będzie tam ponad 1000, wspieranych przez irańskich i rosyjskich, sprzęt będzie chiński i rosyjski, ma współdziałać z podobnymi [mniejszymi] ośrodkami rosyjsko-irańskimi w Syrii [Tartusie, Latakii]. Widać, że w próżnie po Amerykanach wchodzą nie tylko Rosjanie, ale i Chiny – na razie w sojuszu taktycznym przeciw USA. Zasięg monitoringu ośrodka – w tym przestrzeni powietrznej i morskiej – 5 tys. km – czyli od Tajlandii po Grecję. Wedle Israel Defense ma być tam centrum walki radiowo-elektronicznej, w tym zakłócania pracy systemów obrony powietrznej – a także ma być centrum cyberataków. Gdyby to było zrealizowane rzeczywiście w pełnej skali [bo równie dobrze informacja z Israel Defense może być “podpuszczeniem” Amerykanów do ataku na Iran] – to bardzo zmienia sytuację i to w skali strategicznej [tu nie tylko chodzi o Zatokę] i przyśpiesza uderzenie USA na Iran. Przy czym udział Rosjan w tym ośrodku w Chabadar odczytuję jako kolejne agresywne podniesienie poprzeczki własnej wyceny wobec Waszyngtonu. Który będzie musiał czymś [albo KIMŚ] zapłacić za neutralność i “umycie rąk” przez Kreml, gdy USA uderzą w Iran. Podejrzewam, że jedna z opcji na stole wg priorytetów Kremla będzie z kolei danie “wolnej ręki” Rosji i bierność USA co do uderzenia Rosji w Turcję. Na co Waszyngton by poszedł – bo ambicje Turcji bardzo USA [i Izraelowi] dolegają…czyli Waszyngton potraktowałby uderzenie Rosji w Turcję – w trakcie lub tuż po uderzeniu USA w Iran – jako prewencyjne zabezpieczenie się przed ambicjami Turcji co do rozszerzenia strefy wpływów kosztem rozbitego Iranu. Bilans tego gambitu byłby taktycznie wygraną Izraela, USA, Rosji – kosztem Iranu, Turcji, Chin. Strategicznie byłby to wyzwalacz dla strategicznej decyzji Pekinu, by związać Indie [by zabezpieczyć Pakistan od wschodu – od Indii] – po to, uruchomić marsz atomowego Pakistanu pod sztandarem Kalifatu w rękach Talibów – na zachód – dla odwojowania i Iranu i i okolic [np. części Iraku] i odbudowy przesyłów strategicznych [i rozwinięcia – zwłaszcza tych lądowych – ale także korytarzy morskich i powietrznych], odbudowy Jedwabnego Szlaku, a potem dla krokowego połykania lub obracania na rzecz Pekinu – oczywiście rękami Kalifatu – kolejnych proamerykańskich sojuszników – w tym wliczając potem i Afrykę. Izrael zostałby wpisany na “czarną listę” w Pekinie [graczy do likwidacji], tak samo Rosja – która w obu przypadkach – uzgodnionej bierności wobec ataku USA na Iran, oraz aktywnej agresji wobec Turcji [czyli działań wobec obu tych tak ważkich dla planów Pekinu graczy i elementów Jedwabnego Szlaku] – Rosja zostanie uznana za zdrajcę w dotychczasowym sojuszu. Pekin uzna postępowanie Kremla za podwójną zdradę – i skończy się “przyjaźń” od 2014. Kreml niedługo nacieszy się owocami obu wojen i wykoszenia konkurencji w węglowodorach, przejęciem wielkich wolumenów dostaw po cenach rzędu 150-200 dolarów za baryłkę, bo arogancja i panoszenie się Kremla na arenie międzynarodowej, skłonią Pekin ostatecznie do deal’u z USA – do wspólnej marginalizacji Rosji [bo ta tym bardziej po takim “odkuciu” się, nie będzie chciała poddać się woli Waszyngtonu – zresztą dla OBU supermocarstw Rosja jest graczem zdradliwym, burzącym wszelkie strategiczne plany w układzie G2 – więc G2 dojdzie do wniosku, że pole gry trzeba ustabilizować]. Sądzę, że w takiej sekwencji do deal’u USA-Chiny kosztem Rosji [i Europy oddanej jako dominium USA – za Koreę i Tajwan] dojdzie najpierw – a dopiero potem, gdy stratedzy amerykańscy w Waszyngtonie będą sobie gratulowali i skakali z radości, że oto wygrali już konfrontacje z Chinami – dopiero POTEM uruchomią marsz atomowego Pakistanu na zachód – pod PONADPAŃSTWOWĄ flagą Kalifatu w rękach Talibów. Dla zbudowania sobie jednego strategicznego gracza wrogiego Zachodowi – bo po deal’u USA-Chiny i po przypadnięciu Europy w dominium USA – ogólnie Zachód będzie wrogiem Chin. No i dla zbudowania sobie praktycznie wyłącznego rynku zbytu – i wyłącznego dostawcy węglowodorów i innych surowców. Co pozwoli na rozwój Chin – już bez rynku Zachodu. Technologię zbudują sobie WTEDY sami Chińczycy.

    1. Jeżeli to prawda z tym ośrodkiem w Chabadar – to stratedzy i planiści i USA i Izraela mają teraz pełne ręce roboty nad różnymi, bardzo twardymi scenariuszami działań. Wystarczy, że Chiny przemieszczą do Chabadaru dywizjon niszczycieli klasy 052D czy 055 – już powstaje silna strefa A2/AD. Wraz z chińskim lotniskowcem i jego grupą – powstanie rozszerzona i mobilna projekcja siły. A uderzenie USA w Iran – widzę w takim układzie najpóźniej do 2025 – bez czekania ze strony USA na to, że Chiny zbudują wpierw Iranowi infrastrukturę wydobywczą i przesyłową węglowodorów, co by pokazowo “puściło z dymem” chińskie inwestycje [pierwotnie planowane na 400 mld dolarów jesienią 2019, ale COVID-19 na pewno to zweryfikował w dół].

      1. Dla jasności – wysłanie dywizjonu niszczycieli rakietowych do Chabadar jako portu “macierzystego” – widzę możliwe za rok, a raczej dwa lata w przypadku 052D – i za ca 3-4 lata w przypadku 055, który na razie w służbie operacyjnej jest w 1 egzemplarzu, a następne są na pochylniach. Niszcycieli 052D jest więcej – ale trudno spodziewać się ich detaszowania poza Morze Południowochińskie i akweny bezpośrednio przyległe, nim masowa produkcja i przyjęcia do służby nie stworzą odpowiedniej “nadwyżki” do dyspozycji na “dalekie” wody. Gdyby potwierdziło się z Chabadar – to widać fiasko strategii zwijania obecności USA i koncentrowania na Pacyfiku – bo w próżnię wchodzą Chiny, ponownie angażując USA. Przy “krótkiej kołdrze” zasobów USA, stratedzy Waszyngtonu postawią na krótki, skumulowany atak powietrzno-morski – ale bez angażowania sił lądowych. Z musu zrobi się cnotę, przy okazji ćwicząc po raz pierwszy sieciocentryczne dowodzenie kosmos-powietrze-powierzchnia – czyli Iran jako “proxy-war” dla dania sygnału siły i determinacji USA – skierowanego do Chin – i świata. Patrząc szerzej – ten casus wchodzenia w pustkę strategiczną po USA – winien dać do myślenia Waszyngtonowi względem Wschodniej Flanki i presji Rosji. To może pomóc [szczególnie przy zorganizowaniu się do rozmów Wschodniej Flanki w jeden koalicyjny konfederacki podmiot] do przekonania USA: “nie macie sił i się wycofujecie – OK, rozumiemy – ale jeżeli chcecie utrzymać wpływy USA w Europie – dajcie nam transfery technologiczne, NATO, Nuclear Sharing dla Wschodniej Flanki [przynajmniej tej NATOwskiej – ale to mogłoby być rozszerzone], przydzielcie UK jako gracza atomowego do Wschodniej Flanki [traktowanej jako rozszerzenie frontu arktycznego i GIUK] – i dajcie wyraźne gwarancje strategiczne z atomem w ręku – w całej drabinie eskalacyjnej.

Leave a Reply