Jarosław Wolski: „Liczby nie kłamią (…) ale kłamcy liczą” – czyli o błędach S&F.

Autorem poniższego tekstu jest Jarosław Wolski – dziennikarz, analityk, publikujący w czasopismach: „Nowa Technika Wojskowa” oraz „FragOut”, a także współautor książek: „Czołgi na Ukrainie 2014-2015”, „Czołgi Wojska Polskiego”, „Pancerna potęga Rosji” i „Pancerna potęga Dalekiego Wschodu”. 

 

„Liczby nie kłamią (…) ale kłamcy liczą”[1] –  czyli o błędach S&F.

Błąd kardynalny ANW – „Armia Nieistniejącej Wojny” grająca w grę Rosjan.

 

Abstrakt:

Armia Nowego Wzoru w koncepcji S&F to Armia Nieistniejącej Wojny. Koncepcja że Rosjanie zaatakują członka NATO i UE siłami jednego okręgu wojskowego (+ wojska powietrznodesantowe) po przygotowaniu trwającym godziny jest absurdalną na wielu poziomach tezą która nie ma żadnego odbicia w tym jak wygląda sztuka operacyjna Rosjan oraz historia ich udziału w konfliktach zbrojnych. Nie ma też dowodów na istnienie „rosyjskiej koncepcji krótkiej wojny”, co gorsza – nawet gdyby takowe przypuszczenia uznać za usprawiedliwione to wizja „krótkiej wojny” do której S&F „skroili” ANW jest dokładnie grą w grę Rosjan i będącą im na rękę.  Szacowana  na „kierunku polskim” liczba batalionowych grup bojowych (bgb) których Rosja rzekomo ma mieć do  dyspozycji (64 BGT wg prezentacji Armii Nowego Wzoru) jest liczbą  nie mając nic wspólnego z tym jak naprawdę wygląda potencjał SZ FR i jak przebiega proces rozwinięcia mobilizacyjnego / operacyjnego  w Rosji i tego czym są bgb i ptgb. Nie ma też żadnych powodów by powtarzać tezy rosyjskiej propagandy o nieskutecznej pomocy NATO które już obecnie ma realne siły i mechanizmy odpowiedzi na swojej wschodniej flance.  

 

Tezy S&F:

– Rosjanie będą działać poniżej art.5 lub zanim dotrze pomoc wojskowa NATO na wschodnią flankę (M. Budzisz, TT, 28 grudnia 2021)

– całość ma wynikać z rzekomej koncepcji „krótkiej wojny” u Rosjan (M. Budzisz, TT, 21 grudnia 2021)

– „Analizy, które przeprowadzaliśmy w Strategy&Future i z których korzystaliśmy przy projekcie Armii Nowego Wzoru, a były one prowadzone w cyklu wieloletnim obserwacji jednostek rosyjskich (i gier wojennych jeszcze od 2015 roku), skłaniają nas do wniosku, że w obecnych realiach na „kierunku polskim”, określając w ten sposób generalnie wschodnią flankę NATO, w tym również biorąc pod uwagę możliwość uderzenia na Państwa Bałtyckie, Rosja ma do dyspozycji 64 Batalionowe Grupy Taktyczne (BGT)”

 

Jak jest w rzeczywistości  – pytania i odpowiedzi.

Czy pomoc wojskowa NATO dotrze na wschodnią flankę?

Rosjanie już działają poniżej art.5 – przykładem jest wysadzenie magazynów amunicji w Czechach przez GRU. Prowadzone były też operacje asymetryczne w krajach Bałtyckich. Dlatego NATO już jest obecne na wschodniej flance paktu. Ma to zapewnić podniesienie kosztów agresji dla Rosjan – ich działania czy to okołoprogowe czy też kinetyczne trafią na wielonarodowe bataliony sformowane w ramach Enhanced Forward Presence (eFP) NATO. W efekcie agresja na Bałtów lub Polskę będzie de facto agresją na kraje zaangażowane w eFP co zdecydowanie podnosi próg wejścia w konflikt dla Kremla. Utrudnia to też polityczne dzielenie krajów NATO.

źródło: https://lc.nato.int/operations/enhanced-forward-presence-efp

Z tych samych przyczyn w Polsce ma miejsce wymierna obecność amerykańska:

 

źródło: https://pl.usembassy.gov/nato_us/

 

Jej wartością jest nie tyle wielkość sił już obecnych co wymuszone przez ich stacjonowanie na terytorium RP automatyzowanie pewnych procesów reakcji oraz podnoszenie kosztów działań dla Rosjan. Agresja na wschodniej flance NATO będzie agresją na uczestników eFP i Rosjanie w swoich planach muszą uwzględniać to ryzyko. Co więcej –  należy pamiętać o NRF tj siłach odpowiedzi NATO – czyli trzech brygadach natychmiastowej gotowości.  Nie mniej istotną rolę pełnią wydzielone komponenty BAP (Bartic Air Policing) oraz sił powietrznych zdolne do minimum 200 lotów dziennie.  Przykładem: w ramach Agile Combat Employment z 2021 roku przećwiczono niezwłoczny i  jednoczesny przerzut do Krzesin 24 WSB F-15C/E i F-16 z baz RAF Lakenheath (UK) oraz Spangdahlem Air Base (Niemcy). Ma swoje miejsce również komponent morski – SNMG i SNMCMG – gotowy do natychmiastowego działania. Przy czym należy pamiętać że NATO potrzebuje tylko miesięcznego wyprzedzenia aby zakończyć jakiekolwiek marzenia Kremla o skutecznej militarnej ekspansji – a to dzięki inicjatywie 4x 30[2]  – czyli 30 batalionów, 30 eskadr, 30 dużych okrętów dostępnych w ciągu 30 dni od decyzji. Wykrycie przygotowań SZ FR do rozwinięcia operacyjnego na kierunku Bałtyków lub Polski  równa się uruchomieniu procedury 4×30 Ramy operacji obronnej krajów NATO tworzy strategia wojskowa paktu przyjęta w  2019 r. oraz opracowana w 2020 r. Koncepcja Odstraszania i Obrony Obszaru Euroatlantyckiego (DDA), połączona jest z sukcesywnie rozwijanymi planami operacyjnymi dla całego region. Za przerzut sił na flankę odpowiadają dwa nowe dowództwa: jedno USA i jedno w Niemczech (JSEC), a za ich integrację na miejscu – komórki NFIU w krajach wschodniej flanki. W dowodzeniu operacją obronną istotne rolę mają Wielonarodowe Dowództwa Północno -Wschodnie  –  Korpusu w Szczecinie oraz Dywizji w Elblągu[i].   Najważniejsze jest jednak zrozumienie że przerzut wydzielonych sił NATO ma miejsce nie w momencie wybuchu konfliktu a przed jego rozpoczęciem – w sytuacji wykrycia  przygotowań przeciwnika do przeprowadzenia agresji. Ukrycie takich przygotowań nie jest możliwe przy obecnej supremacji technicznych środków rozpoznawczych krajów NATO   – o czym szerzej w dalszej części tekstu.  W każdym razie  – NATO ma siły i środki żeby realnie przyjść z pomocą Polsce w czasie zdecydowanie szybszym niż to się wydaje laikom. To że pewne plany nie są publicznie ogłaszane nie oznacza że ich nie ma i że nie są owe ćwiczone. Już ponad dekadę temu – kiedy 10 Brygada Kawalerii Pancernej była w operacyjnym podporządkowaniu niemieckiej 7 Dywizji Pancernej –  zakładano około dwa  tygodnie[3] od decyzji o wsparciu SZ RP przez Bundeswehr  (nie mylić z wybuchem konfliktu zbrojnego) na dyslokacje 7 Pz.Div do Polski. Nic nie wskazuje na to żeby obecnie ten stan rzeczy uległ pogorszeniu względem wydzielonych komponentów US Army i BW.  Mimo działań rosyjskiej propagandy (oraz jej rezonującej krajowych pseudoekspertów) którzy twierdzą o wątpliwej pomocy paktu, fakty są takie że NATO jest  realną siłą która już odepchnęła  ostrze neoimperialnej polityki Kremla od państw bałtyckich. Trudno o lepszy przykład skuteczności – BAP oraz eFP w zasadzie zakończyły prób hybrydowych  działań wobec Litwy Łotwy i Estonii ze strony Rosji.

 

Czy Rosjanie mają koncepcję „krótkiej wojny”?

Rzekoma rosyjska koncepcja „krótkiej wojny” o jakiej mówią Panowie z S&F jest ich interpretacją na bazie  jednego opracowania RANDu[4] który zawiera wzmiankę o tym następującej treści:

„Biorąc pod uwagę konwencjonalne słabości Rosji w przedłużającej się wojnie z równorzędnym lub zbliżonym przeciwnikiem, będzie ona próbowała wykorzystywać strategie działań pośrednich i symetryczne reakcje w wielu obszarach, aby zniwelować postrzeganą nierównowagę. Rosja będzie dążyć do szybkiego zakończenia konfliktu, stosując szereg środków mających na celu kontrolę dynamiki eskalacji.”

Oraz:

„Generalnie jednak rosyjskie operacje wojskowe przeciwko konwencjonalnemu przeciwnikowi charakteryzowałyby się naciskiem na osiąganie celów operacyjnych w pierwszych dniach kampanii poprzez skoordynowane użycie sił we wszystkich istotnych obszarach działań wojennych. Skoncentrowane wysiłki miałyby na celu zaskoczenie (jeśli to możliwe), wykorzystanie przewagi w sile ognia, zajęcie celów przy użyciu wysoce mobilnych sił, a następnie zakończenie konfliktu, zanim przeciwnik dysponujący większym potencjałem militarnym zdołałby przegrupować na obszar walk odpowiednie siły.”

Czy dywagacje RANDu z 2017 roku znajdują odbicie w innych opracowaniach? Nie. Ani opracowania kongresowe[5] z 2020 roku ani krajowa literatura specjalistyczna[6] nie potwierdzają owych koncepcji RANDu.  Co więcej – w tym miejscu należy odnotować jedną fundamentalną sprzeczność w założeniach Panów z S&F. Jeżeli hipotetyczny konflikt ze strony Rosjan ma być w ich założeniu krótki i do takowego scenariusza jest przygotowywana ANW to jest to najgorsze możliwe – ponieważ idealnie wpasowujące się w rzekomą strategię nieprzyjaciela  – rozwiązanie. SZ RP w takim razie powinny być przygotowane na zupełnie inny konflikt w którym dążyć będą do wydłużenia jego trwania i dania czasu na adekwatną odpowiedź NATO. Zatem kosztem przestrzeni zyskiwać czas i nie dopuścić do rozbicia sił własnych na skutek absurdalnie płytko założonej głębi operacyjnej. Należałoby zatem w trakcie  obrony manewrowej wyhamować atak Rosjan na linii Wisły i przedpolach Warszawy zyskując czas. Im konflikt dłuższy tym Rosjanom ciężej będzie ów wygrać. W najgorszym wariancie – odbudowa zniszczonej stolicy jest i tak mniejszym złem niż pół wieku obcego jarzma lub przymusowa „finlandyzacja” Polski  z PKWN-bis. Jednym słowem – Armia Nowego Wzoru to armia grająca w hipotetyczną grę Rosjan pt. „krótki konflikt”.  Już abstrahując nawet od tego że renomowane źródła nie potwierdzają założeń RANDu przyjętych przez Panów z S&F.

 

Jakie siły są w stanie wystawić Rosjanie „na kierunku polskim”?

Powyższe zagadnienie wymaga zdecydowanie najdłuższej odpowiedzi ponieważ Panowie z S&F w swoich dywagacjach mieszają terminy i generalnie niestety wykazują się nierozumieniem tematu.  Przeliczanie „wielkich jednostek” o rozwinięciu „czasu pokoju” na bgb lub jak to robią Panowie z S&F na „BGT[7]” ma mały sens z wielu powodów.  Po pierwsze  w ten sposób liczy się ilość batalionów w oddziałach i związkach taktycznych (ZT).  Batalionowe grupy bojowe (bgb) to nie są struktury etatowe, a tworzone doraźnie, do określonych zadań. Po drugie: ilość bgb/ptgb jakie wstawi dana „wielka jednostka” zależy od tego jak ujęty jest w planie rozwinięcia mobilizacyjnego dany ZT. Brygada wysokiej gotowości może  wystawić dwie słabsze bgb lub jedną mocną bgb i dwie słabe do rotowania lub osłony tyłów. Może też brygada wysokiej gotowości może też w planie rozwinięcia „wypączkować” na ZT o sile dywizji, która wystawi ptgb. To ściśle tajny plan rozwinięcia mobilizacyjnego oraz to jakie wsparcie z szczebli nadrzędnych dostanie dany ZT  warunkuje zdolność do wystawienia określonych sił.  Po trzecie  – w SZ Rosji wracają pułkowe taktyczne grupy bojowe na bazie dywizji. Są one ekwiwalentem pełnej brygady zmotoryzowanej.

Inaczej rzecz ujmując  – przeliczanie wielkich jednostek w okręgach wojskowych na hipotetyczne bgb jest kompletnie jałowym i bezcelowym zajęciem ponieważ nie uwzględnia rozwinięcia mobilizacyjnego[8] i/lub operacyjnego[9] w SZ FR. Rozwinięcie operacyjne ma miejsce ZAWSZE. Mobilizacyjne – często.  Bez pierwszego z nich nie jest możliwy jakikolwiek konflikt zbrojny z  użyciem SZ FR. Kolejność przeważnie jest następująca: uzupełnienie w ramach mobilizacji, ćwiczenie i zgrywanie bojowe, przemieszczenie w rejon operacyjnego przeznaczenia.  Kiedy był ów schemat widoczny? Prawie zawsze.  W wojnie w Czeczenii – rozwinięcie mobilizacyjne i operacyjne[10], w wojnie sierpniowej 2008 roku – rozwinięcie operacyjne[11], w 2014 roku  – mobilizacyjne i operacyjne[12].

W tym miejscu należy wyjaśnić iż Panowie z S&F bardzo nieortodoksyjnie  założyli że Rosjanie siłami zaledwie jednego okręgu wojskowego (plus WDW) zaatakują członka NATO (przy stałej obecności eFP oraz wydzielonych brygad US Army) bez procesu rozwinięcia mobilizacyjnego i z rzekomo niewykrytym lub zbyt późno odkrytym rozwinięciem operacyjnym[13]. Jest to scenariusz który delikatniej rzecz ujmując jest wbrew sztuce operacyjnej Rosjan i dotychczasowej historii konfliktów zbrojnych z ich udziałem.  Ponadto w efekcie (całkowicie prawidłowego) OSINTU  Panowie z S&F policzyli  liczbę wielkich jednostek w czasie pokoju tak, by arbitralnie sobie założyć całkowicie niewłaściwe liczby bgb/BTG w czasie rozwinięcia operacyjnego.

Dlaczego owe liczby są niewłaściwe? Po pierwsze wynikają z kwestii wspomnianych wyżej a propos tego czym są bgb i ptgb (o których panowie z S&F w ogóle nie wspominają). Po drugie   – są one zaniżone. Oficjalnie wg ministra Szojgu Rosjanie dysponują 170 bgb. Czy są możliwe tej wielkości siły w SZ FR? Zdecydowanie tak. Znów cytując krajowe autorytety: „Globalnie w ramach rosyjskich sił zbrojnych gotowość do podjęcia działań całością sił w ciągu kilku godzin utrzymuje około 136 batalionowych grup bojowych uzupełnionych wyłącznie żołnierzami SK[14] Cytowany stan miał miejsce trzy lata temu. Należy też pamiętać że Rosjanie niesamowicie elastycznie podchodzą do dyslokowania jednostek między okręgami wojskowymi – COW np. służy jako rezerwuar jednostek i UiSW dla ZOW i dla DOW. Z kolei jednostki POW są regularnie przerzucane do ZOW w ramach ćwiczeń. Należy też pamiętać o rewelacyjnym systemie mobilizacyjnym w Rosji odziedziczonym jeszcze po czasach ZSRR. Jego rola została utrzymana i mimo przemian z ostatniego ćwierćwiecza należy pamiętać że w przypadku systemu rozwinięcia mobilizacyjnego SZ FR cały czas mamy do czynienia z armią której potęga to wysoce przemyślany i złożony system wystawiania jednostek dalszej kolejności formowania. Przez fachowców jest on porównywanych do „zębów rekina” – tzn  jednostki utracone dość płynie są zastępowane przez nowo formowane jednostki wojskowe. Ilości uzbrojenia i sprzętu wojskowego jest wręcz na tle armii krajów zachodnich niewyobrażalna. Mimo formowania jednostek z rezerwistów oraz mobilizowania coraz bardziej przestarzałych kategorii sprzętu wciąż pozwala to na wystawienie kolejnych związków taktycznych. W efekcie ilość jednostek bojowych może zostać podwojona a nawet potrojona – oczywiście pod warunkiem dostatecznie długiego i niezakłóconego procesu mobilizacji. Po zmianach z obecnej dekady można uznać iż praktycznie wrócił on do „formy” znanej z czasów ZSRR. Dodatkową pomocą jest sprawność aparatu państwowego – w  przeprowadzanych sprawdzianach można było zauważyć, że system AKAP (akcji kurierskiej administracji publicznej) jak i AKUP (akcji kurierskiej urzędów pocztowych) działa sprawnie i na bieżąco jest modyfikowany i dostosowany do specyfiki obszaru działania. Zapewnia to wysoką sprawność całego procesu.

Oczywiście mobilizacja wielkich jednostek wojskowych jest procesem zróżnicowanym zależnym od stopnia ukompletowania poszczególnych jednostek w czasie pokoju.   Niektóre jednostki po mobilizacyjnym uzupełnieniu wakatów i wykorzystując posiadany we własnych magazynach sprzęt kategorii A i B są w stanie błyskawicznie dokonać rozwinięcia mobilizacyjnego.  Inne zaś są obciążone wystawianiem zalążków dla nowo formowanych jednostek i z natury będą potrzebować więcej czasu do rozwinięcia. Najczęściej oparte jest ono o bazy rezerwowe techniki.  Jeszcze inaczej wygląda kwestia formowania jednostek w oparciu o bazy przechowywania i naprawy broni i techniki – w tym wypadku to one stanowią zalążek osobowy jak i są wystawcą  tzw „punkt przyjęcia wyposażenia” zarówno pod względem osobowym jak i sprzętowym. Powyższy model już w 2013 roku zaczął ulegać przeobrażeniom. Szereg pełnoskalowych ćwiczeń pokazał coś co następnie potwierdziła rosyjska agresja na Ukrainę – ugrupowania brygadowe są zbyt mało autonomiczne do tego ich batalionowe ugrupowania bojowe wymagają rotacji lub przeformowania po 30-45 dobach działań wojennych zaś ich siła nie koniecznie pozwalana odpowiednio mocne i elastyczne działania. Efektem był częściowy powrót do struktury armia – dywizja – pułk ale z zachowaniem elastyczność ugrupowań brygadowych które mają być wciąż dominujące w SZ Rosji.   Odtwarzane dywizje posiadały początkowo  strukturę dwupułkową – którą dość szybko zamieniono w strukturę trzypułkową – czyli dwóch pułków pancernych (lub zmotoryzowanych) przypadających na jeden pułk zmotoryzowany (lub pancerny). Wiele wskazuje jednak na to iż struktura ta ulegnie dalszemu rozbudowaniu aż do czteropułkowego ugrupowania dwóch  pułków pancernych przypadających na dwa pułki zmotoryzowane. Oprócz tego dywizje posiadają pułk artylerii samobieżnej, pułk rakiet plot i resztę jednostek wsparcia wielkości batalionu. Nowa struktura ma pozwolić na wystawienie wysoce autonomicznych pułkowych taktycznych grup bojowych (ptgb) zdolnych do prowadzenia działań bojowych przez okres od 60+ dób, zaś ich siła będzie odpowiadać sile pełnych brygad zmotoryzowanych.

W efekcie możliwości w/w systemu należy przyjąć że Rosjanie mogą praktycznie całość rozwiniętych ZT w tym wystawianych ptgb i bgb rzucić na danym kierunku operacyjnym ponieważ jednostki mobilizowane kolejnych rzutów zapełniają w danych okręgach wojskowych lukę po nich zaś dodatkową możliwością jest czasowa dyslokacja wybranych jednostek DOW, a zwłaszcza COW na kierunku europejskim.  W efekcie – w oparciu o system mobilizacji – Rosjanie mogą sprawnie skomasować rozwinięte „wielkie jednostki” na jednym wybranym kierunku i nie muszą pozostawiać części ZT o wysokiej wartości na kierunkach drugorzędnych a potencjalnie zapalnych (Kaukaz, rejon Donbasu itp.)

Należy też pamiętać o tym co pokazuje wzrost napięcia z 2021 roku wokół Ukrainy. W kwietniu Rosjanie pod pozorem manewrów zgromadzili 62 bgb przy granicy Zadnieprza[15] w grudniu ilość bgb oscylowała już wokół ponad 70[16] do zdaniem Amerykanów wkrótce 100 bgb[17].  A to wszystko przeciw Ukrainie nie będącej w NATO /UE i otoczonej (tj Zadnieprze) z trzech stron. Hipotetyczny konflikt  na terytorium Polski to dla Rosjan o rząd wielkości trudniejsze zadanie. Już to powinno zapalić lampkę ostrzegawczą na temat tego jak zaniżone  są  w  szacunkach S&F ilości bgb jakie mogą wystawić Rosjanie.

 

Czy możliwy jest nagły zaskakujący atak w przypadku rozwinięcia mobilizacyjnego?

Nie. W przypadku rozwinięcia mobilizacyjnego nie ma takiej żadnej, nawet najmniejszej możliwości. AKUP i AKAP nie jest możliwy do ukrycia w obecnych czasach, tak samo fakt pobrania zapasów wojennych ze składów a następnie zgrywania bojowego, lub nawet szkolenia, jeżeli jednostka jest nowoformowana.  Natomiast zasadnym pytaniem jest to czy jest możliwe zaskakujące rozwinięcie operacyjne i nagły atak na Polskę. Tutaj odpowiedź brzmi inaczej: nie jest możliwy skuteczny atak w efekcie takiego rozwinięcia. Siły w ZOW są za małe do skutecznego pełnoskalowego ataku na kraj wielkości  Polski. Dodatkowo problemem dla Rosjan jest logistyka takiej operacji – nie da się ukryć przerzutu setek tysięcy ton MPSów oraz amunicji dla bgb/ptgb i brygad artylerii oraz Sił Powietrzno – Kosmicznych.  Bez zapasów materiałowych nie ma możliwości skutecznego prowadzenia operacji. Co więcej – sam obszar Rosji rodzi dodatkowe problemy które praktycznie uniemożliwiają skryty przerzut bgb w rejony operacyjnego przeznaczenia. Cytując: Pokonanie takiego dystansu (100-1200km – jw.)  na środkach etatowych brygady zmotoryzowanej zajęłoby około pięciu dni, redukując resurs techniczny platform gąsienicowych o około 40–50%. Dlatego też zasadniczym środkiem przerzutu ciężkich i średnich taktycznych batalionowych grup bojowych będzie transport kolejowy.   (…) Łącznie załadunek batalionu zmotoryzowanego na transport kolejowy wymaga ich aż 78–80, co przekracza dopuszczalną normę przewozową o 27–25 i zmusza tym samym do przewozu taktycznej batalionowej grupy bojowej z wykorzystaniem dwóch operacyjnych transportów kolejowych. Przerzut brygady zmotoryzowanej będzie wymagał z kolei wykorzystania co najmniej 16–18 kolejowych transportów operacyjnych.[18]  Jak można zauważyć przerzut około 100 bgb będzie wymagać minimum 200 operacyjnych transportów kolejowych z wykorzystaniem około 16 000 różnych platform kolejowych  – po pierwsze nie jest możliwe wykonanie takiego wysiłku w krótkim przedziale czasu. Po drugie nie jest możliwe skryte wykonanie owego przerzutu. Nawet jeżeli założymy że około 40% ZT posiadających MSD w zachodnich obwodach Rosji samodzielnie pokona trasę do rejonów operacyjnego przeznaczenia lub zostanie skomasowana tam wcześniej pod pretekstem manewrów to wciąż piszemy o przerzucie reszty sił z użyciem przeszło 10 000 platform kolejowych i maksymalnie obciążonych magistralach kolejowych. Tego nie da się ukryć. A skutecznie zaatakować członka NATO o potencjale Polski i przy już obecnym wsparciu sojuszniczym  siłami <40 bgb nie sposób. Chociażby ze względu na brak globalnej przewagi 2:1 na TDW w takim scenariuszu  tj SZ RP z wsparciem  już obecnych NRF  plus  wydzielonych komponentów US Army stacjonujących w Polsce i Niemczech.

 

Reasumując:

  • Armia Nowego Wzoru w koncepcji S&F to Armia Nieistniejącej Wojny. Konflikt założony przez S&F nie ma prawa się wydarzyć z przyczyn niemożliwości ukrycia rozwinięcia mobilizacyjnego i niemożliwości ukrycia przy przestrzeniach Rosji wykonywania skrytego przerzutu do rejonów operacyjnego przeznaczenia nawet w ramach nagłego rozwinięcia operacyjnego. A <40 bgb nie jest w stanie skutecznie zaatakować kraju wielkości Polski będącego w NATO.
  • Nie ma dowodów na rzekomą koncepcję „krótkiej wojny” u Rosjan. Nawet jeżeli przyjąć owe założenie za aksjomat to wtedy: ANW skrojona pod krótką wojnę to gra pod dyktando Rosjan – a gra w myśl założeń przeciwnika to prosta droga do klęski. W interesie Polski jest możliwe długi konflikt.
  • NATO już teraz jest obecne na wschodniej flance paktu w ilości która mocno komplikuje potencjalne plany Rosjan oraz zdecydowanie podnosi próg wejścia w konflikt dla Kremla. Podważenie jedności sojuszniczej w ramach NATO  i mechanizmów kolektywnej obrony w ramach NRF, VJTF, 4×30 etc. to praca na rzecz    Tak też należy traktować postulaty o samodzielnym eskalowaniu konfliktu w stylu własnych uderzeń na cele w FR.

 

 

Jarosław Wolski

 

Przypisy/Źródła:

[1] Peter Kreeft, Między piekłem a niebem – dialog w zaświatach. C.S. Lewis, J.F. Kennedy, A. Huxley, Fronda 2015

[2] https://www.nato.int/nato_static_fl2014/assets/pdf/pdf_2018_06/20180608_1806-NATO-Readiness-Initiative_en.pdf?fbclid=IwAR1_4Yf-xE4CAX1Ii039Yh6E117uO8c19uw7g6YwgYgLbX8iIMe9UGADsTk

[I]Za: Marcin Terlikowski, https://twitter.com/mterlikowski/status/1476205327100039169?s=21&fbclid=IwAR24IHA2r6KYJHZupiJgboI-NxYMYDQZWUobJoOGIFPMDgjxMLnMX2gt5qU

[3] Stenogramy SKON z 2002 roku.

[4] https://www.rand.org/pubs/perspectives/PE231.html

[5] Russian Armed Forces: Military Doctrine and Strategy: https://crsreports.congress.gov/product/pdf/IF/IF11625

[6] ppłk dr Depczyński Marek, Rosyjska sztuka operacyjna w zarysie, 2020

[7] co jest zapisem nieprawidłowym ponieważ duże B to „brygada” zaś małe b to „batalion”. Zatem pisząc BGT mają na myśli Brygadowe Grupy Taktyczne

[8] Rozwiniecie mobilizacyjne w rozumieniu  przyjęcia uzupełnień (rezerw) ludzkich i sprzętu z GN do etatu czasu W oraz pobrania zapasów wojennych ze składów a następnie zgrywania bojowego, lub nawet szkolenia, jeżeli jednostka jest nowoformowana.

[9] Rozwinięcie operacyjne w rozumieniu przemieszczenia sił do rejonów przewidzianych w planie operacji

[10] Łukasz Mamert Nadolski, Martwe Miasto Sylwestrowy (noworoczny) szturm na Grozny 31 grudnia 1994 – 2 stycznia 1995 r.  MWL 2021

[11] ppłk dr  Marek Depczyński, Rosyjska sztuka operacyjna w zarysie, 2020

[12] Łukasz Mamert Nadolski, Kampania zimowa w 2015 roku na Ukrainie, MWL 2017; Jarosław Wolski, Czołgi na Ukrainie 2014–2015, Wozy Bojowe Świata 2017; ppłk dr Marek Depczyński, Rosyjska sztuka operacyjna w zarysie, 2020

[13] zresztą nie używając w swoich publikacjach żadnego z w/w terminów o których prawdopodobnie nie wiedzą że istnieją

[14] ppłk dr Marek Depczyński, Efekty transformacji, PRZEGLĄD SIŁ ZBROJNYCH nr 5 / 2019, s.122

[15] https://www.ukrinform.ua/rubric-ato/3374400-rosia-stagnula-do-kordonu-ukraini-blizko-52-bataljonnotakticnih-grup.html?fbclid=IwAR1hLtfBS-YnUwRlfM6ToNSPghS4POlHJKYRNe5J8Mu8pHzUfbN3RcL-ec4

[16] Szacunki własne autora

[17] December 3, 2021 the Washington Post

[18] ppłk dr Marek Depczyński, Zdolność do przerzutu, PRZEGLĄD SIŁ ZBROJNYCH nr 2/2015

34 komentarze

  1. Co do zakupu M1 (i przerzuceniu się na tą platformę lub ewentualnie K2PL) mam inne zdanie od J. Wolskiego – ale tu się zgadzam w pełni.
    Gdyby rzeczywiście NATO było nic nie warte – to Putin i Kreml nie mieli by pieczenia w pupie z powodu obecności zaledwie paru tysięcy żołnierzy USA i NATO w PL i innych krajach. Prawdopodobnie, gdyby w PL pojawiły się wojska USA w liczbie nawet połowy tego co jest w Niemczech – wszystkie toalety na Kremlu by uległy zatkaniu, a kanalizacja by nie wyrabiała 😀

  2. Polemika na temat ANW jest wskazana. Sarkastyczny ton wobec „Panów z S&F” jest zbędny i nie profesjonalny. Wystarczy wyrazić swoją opinię, wraz z uzasadnieniem i dać czytającemu samemu ocenić gdzie leży prawda, lub czyj ogląd sytuacji trafniejszy. Kibicuję Bartosiakowi ale koncepcja ANW mnie nie przekonuje. Nie przekonuje mnie również powoływanie wspomniana tutaj inicjatywa 4×30 – to jest projekt, na dodatek mający małe prawdopodobieństwo rzetelnej realizacji, o terminie nie wspominając. Obie koncepcje można podsumować krótko – oczywiście że musimy mieć jakieś założenia wojny obronnej, ale to tereny Białorusi i Ukrainy są decydujące o naszym bezpieczeństwie i o tym w pierwszej kolejności powinniśmy myśleć w swoim planowaniu. Na chwilę obecną nie widzę zagrożenia wojennego dla naszego państwa, ale zdychający niedźwiedź może narobić szkód wbrew logice. Wszyscy natomiast jesteśmy zgodni w jednym – że potrzebujemy silnej, dobrze wyposażonej armii.

  3. Ze względu na codzienne „suszenie głowy” przez znajomych – na odczepnego zasadniczo odniosę się do ANW Pana Jacka Bartosiaka i do artykułów polemicznych na blogu Pana Krzysztofa Wojczala.
    Zwięźle:
    1. Atak Rosji na Polskę – bez budowy naszego potencjału skutecznego odstraszania strategicznego [ w tym ew. sojuszu Strefy Zgniotu] – jest PEWNY.
    2. Bo Rosja chce wyjść z dylematu konfrontacji hegemonicznej USA-Chiny i stworzyć z Berlinem i Paryżem trzecie supermocarstwo Lizbona-Władywostok. Ta droga daje Kremlowi, Berlinowi i Paryżowi maksymalną wygraną przy minimalnych kosztach – i będzie forsowana coraz mocniej – z coraz większą determinacją w g kalkulacji „nie mamy nic do stracenia – a wszystko do zyskania”. Polska jako bufor stoi centralnie na drodze temu planowi. Z tego powodu veto Niemiec i Francji odnośnie art. 5 jest pewne – tu pomoc NATO zostanie zablokowana, a Niemcy moim zdaniem w decydującym momencie posuną się do maksymalnej obstrukcji czy wręcz sabotowania pomocy dla Polski. Taktyczne obecne wsparcie Polski przez Niemcy [głownie deklaratywne – ale i rewersem gazowym] w kryzysie białoruskim nic tu nie znaczy – mówię o poziomie strategicznym – w decydującym momencie gry, który jeszcze nie nadszedł
    3. Podstawą strategii Kremla, Berlina i Paryża jest wypchnięcie USA z Europy. Działają tu silnie niekorzystne trendy strukturalne – naczynia połączone teatrów pacyficznego [pierwszy łańcuch wysp, w tym szczególnie Tajwan] i europejskiego – i krótka kołdra USA wymuszająca docelowe wyjście USA z Europy na Pacyfik.
    4. Dlatego TYMCZASOWY PRZEJŚCIOWY stan sił i baz USA w Polsce [zasadniczo na lewym brzegu Wisły – de facto jako wysunięte zabezpieczenie linii Odry i Berlina] nie będzie miał WTEDY żadnego znaczenia w godzinie W – gdy USA już nie będzie w Europie. Z tego względu zakup amerykańskiego sprzętu i budowanie interoperacyjności z siłami USA ma znaczenie co najwyżej przejściowe – nieistotne, a nawet w pewnych scenariuszach bardzo szkodliwe w godzinie W.
    5. Asymetria polityczno-strategiczna powoduje, że Polska nie może być agresorem – stąd musi być przygotowana na scenariusz wkroczenia NAJPIERW przynajmniej części sił Rosji do Polski – oczywiście możliwie jak najpłycej. Jest to kwestia strategiczno-polityczna, a w naszej sytuacji nieunikniona.
    6. Natomiast osobna rzecz to zasięg i skala [saturacja] naszej precyzyjnej projekcji siły – dla likwidacji logistyki Armii Rosyjskiej, strategii – z jak najszybszą miażdżącą odpowiedzią. Także dla uzyskania strategicznego rozproszenia obrony prak/plot Armii rosyjskiej na terenie rdzeniowym [europejskim] Rosji i dla likwidacji sprzętu agresora i marginalizacji jego sił do rozbitych niezorganizowanych grup piechoty. W tym głównie sił lądowych w podstawie operacyjnej Armii Rosyjskiej – na jej dysponowanym terenie. Część „obronna” planu nie wyklucza części „ataku” [stąd zapewne w koncepcji ANW podkreślane „odstrzelenie ogona logistycznego” i nacisk na projekcję siły pocisków manewrujących i dronów]- obie są potrzebne na poziomie i operacyjno-taktycznym i strategicznym – który to atak winien być oparty o manewrujące liczne pociski uskrzydlone i drony i amunicję krążącą dalekiego zasięgu [tu system W2MPIR z zasięgiem projekcji 240 km należy uznać za zerową generację wyjściową do kolejnych – o zasięgu do strefy rdzeniowej dorzecza Wołgi]. Liczba efektorów – liczona w tysiącach – a właściwie w dziesiątkach tysięcy. Nie waga głowicy [ta może wynosić nawet 5-10 kg przy uderzeniu bezpośrednim „w punkt”] – a liczba i precyzja ataku są decydujące.
    6. Dla realizacji celu z pkt.5 potrzebna jest całokrajowa saturacyjna A2/AD Tarcza i Miecz Polski – spinająca sieciocentrycznie real-time wszystkie domeny w jedną metadomenę. Cel tej A2/AD to pokonanie rosyjskich A2/AD – zarówno w wojnie sensorowej, jak i w kinetycznej projekcji siły. Wygranie konfrontacji naszej A2/AD z rosyjskimi oznacza otwarcie rolowania reszty sił [ powietrznych, lądowych i morskich] Armii Czerwonej – i jest warunkiem absolutnie niezbędnym dla wygrania starcia konwencjonalnego.
    7. W przeciwieństwie do koncepcji ANW – widzę absolutną konieczność pozyskania przez Polskę suwerennie dysponowanych głowic jądrowych – najlepiej pod stołem [np. kupione od Pakistanu czy nawet bezpośrednio od Chin – ze względu na geostrategiczne znaczenie Polski jako bufora zabezpieczającego Chiny przed katastrofą geostrategiczną powstania trzeciego, SILNIEJSZEGO od Chin supermocarstwa Lizbona-Władywostok]. Inne metody pozyskania – transfer technologii i wybudowanie tajnego reaktora „doświadczalnego” z Koreą Płd, Japonią, pozyskanie z Finlandią, Szwecją, ewentualnie z Ukraina i Turcją. Posiadanie tego skutecznego odstraszania jądrowego [umieszczonego poufnie zawczasu przynajmniej w Moskwie i Petersburgu] – wymusi na Kremlu albo zaniechanie samej agresji konwencjonalnej, albo rezygnację z uderzeń deeskalacyjnych czy skalowanych broni jądrowej przeciw Polsce.
    8. Cały obecny PMT jest do zasadniczej zmiany – na budowę suwerennych systemów strategicznych A2/AD Tarczy i Miecza Polski winno pójść minimum 300 a realnie 400 mld zł – traktując zakupy technologii od Korei Płd , Japonii i innych dostawców jako inwestycję w skok rozwojowy Polski. Na zakup arsenału jądrowego winno pójść około 100 mld złotych. Ze względu na krótki czas pozostały do wyjścia USA z Europy na Pacyfik [5 do max 10 lat – realnie bliżej 5 niż 10]- cały nowy PMT – sprzęgnięty z planem rozwoju Polski – winien uzyskać maksymalny priorytet i finansowanie na poziomie 10% PKB. Dla nadrobienia czasu – wszystkie instytucje i zasoby winny pracować w trybie 3-zmianowym non-stop w reżymie totalnym – być może w ramach stanu wojennego. Tak wygląda to modelowo – pomijam sprawy niewydolności naszej klasy politycznej – gdzie konieczny jest zasadniczy przełom – odgórny – albo oddolny. Na obronę państw atomowych przed Rosją nie ma co liczyć – nie dają Polsce żadnych gwarancji – zresztą nawet udzielone gwarancje byłyby nic niewarte – bo USA w zaparte i na ślepo traktuje Rosję w swoich kalkulacjach jako przyszłego głównego sojusznika przeciw Chinom – a to wyklucza udział USA przeciw Rosji już na poziomie konwencjonalnym – nie mówiąc o jądrowym. Zresztą po wczorajszej deklaracji mocarstw atomowych sytuacja państw nieatomowych jeszcze się pogorszyła – oszczędzę szczegółowych analiz – czas brać sprawy we własne ręce i dźwigać sztangę na pierś – do końca – bez oglądania się na USA, NATO, EU itd. Z sojuszy – jedyny REALNY [bo zgodny interesem „jazdy na jednym wózku” co do gardłowego interesu bezpieczeństwa i suwerenności] to Sojusz Partnerski Państw Strefy Zgniotu. Czyli sojusz z NORDEFCO [z Bałtami jako „częścią wspólną”] dla kontroli flanki północnej i kontroli basenu Bałtyku. Oraz z Turcją i Ukrainą – dla kontroli basenu Morza Czarnego. W sumie – z nasza siła w centrum – dla zabezpieczenia pomostu bałtycko-karpackiego. Oraz dla rozproszenia nacisku politycznego Kremla i maksymalnego rozpraszania i wiązania Armii Czerwonej.
    Wszystkiego Najlepszego w Nowym 2022 Roku. Zwłaszcza co do pozyskania zdolności w realistycznym myśleniu geostrategicznym opartym o realne zasoby i twardą real-politik – czyli bezwzględnej gry opartej o interesy i i siłę. Co do tragicznej nieudolności polityczno-instrumentalnej naszych elit politycznych u steru [ostatnio modny staje się termin imPISsybilizmu – Klub Jagielloński, Ziemkiewicz] – zmiany w sterowaniu i instytucjach nastąpią – wymuszone zewnętrznym bezwzględnym parciem. Kwestia – czy zostaną przeprowadzone odgórnie – czy wymuszone [oby nie dramatycznie] oddolnie. I czy nie za późno.

    1. W kwestii ogromnych inwestycji w zbrojenia i rozwój (również przemysłu zbrojeniowego, pozyskiwanie know-how) się zgadzamy.

      Ale w zakres pierwszych 3 punktów geopolitycznych absolutnie nie.

      1. Atak na Polskę jest pewny? Szczerze wątpię. Gdy był reset z Rosją w 2009 roku, czy Rosjanie dokonywali inwazji na Polskę? Czy po prostu dogadali się z Berlinem i Waszyngtonem i zaczęli realizować Władywostok-Lizbona? Nawet z silną armią, jesteśmy za słabi by blokować porozumienia mocarstw. Musielibyśmy mieć atom i silniejszą armie od Rosji (oraz calkowitą ochronę przed ich arsenałem nuklearnym) by im móc powiedzieć: NIe zrobicie Nord Stream III bo Was zaatakujemy. Tego rodzaju potencjał do blokowania w obecnej sytuacji to mrzonki. Ergo , Rosja wcale nie musi nas atakować.

      2. Z tym Berlinem to jest w mojej ocenie wielkie nieporozumienie. Niemcy są zainteresowani dealem energetycznym z Rosją, ale gdyby Moskwa dokonała inwazji na Polskę, to Berlin zrobiłby wszystko by Rosjanie przegrali. Dlaczego?
      – bo Polska to strefa buforowa Niemiec, zawór bezpieczeństwa, jak padnie – to to Niemcy będą mieli rosyjskie armie 100km od Berlina na Odrze,
      – bo w Polsce jest niemiecka montażownia i biliony inwestycji,
      – bo Polska należy do zachodniej, w tym niemieckiej (gospodarczo) strefy wpływów, i Niemcy będą jej bronić nawet przed Rosjanami,
      Napiszę o tym kiedyś artykuł.

      3. Chęć wypchnięcia USA z Europy, nijak nie jest powodem dla Niemców i Francuzów do tego, by w Europie Środkowej wybuchła wojna. I by Rosja rozbijała NATO oraz UE. NATO i UE są dla Francji, a zwłaszcza Niemiec bardzo pożyteczne i wręcz niezbędne. Niemcy nie będą narażać swojego bezpieczeństwa i prosperity tylko dlatego, że Rosjanie chcą im sprzedawać gaz i ropę. To nie ten kaliber argumentów. Niemcy mogą grać na wypchnięcie USA (pokojowe) i porozumienie z Rosją (pokojowe), ale to nie znaczy , że są gotowi na realizację tych celów za pomocą scenariusza wojennego.

      4. Niemcy z chęcią widzieliby rosyjską klęskę z wojnie z Polską. Dlaczego? Bo z pobitym i słabym można wynegocjować lepsze warunki (np. na dostawy gazu i ropy).

      Innymi słowy, nie. Atak na Polskę jest ostatecznością, jest mało prawdopodobny , a jeśli już, to może nastąpić dopiero po przejęciu kontroli nad Ukrainą. Ergo, w związku z tym, że sam fakt prowadzenia wojny obronnej na własnym terytorium to jest klęska – trzeba myśleć o Ukrainie.

      pozdrawiam
      KW

  4. Obecna faza to wypychanie USA z Europy – zgodnym wysiłkiem Kremla, Berlina i Paryża – aczkolwiek różnymi środkami. Paryż – który ma atom i może sobie pozwolić na większą otwartość – od dawna mówi wprost o „śmierci mózgowej NATO” i gra na sojusz z Kremlem – właśnie przeciw dominacji Chin. Berlin – bez atomu – musi wykonywać bardziej skomplikowane zwodzenie Waszyngtonu. Deklaratywnie przyrzeka USA wierność – w praktyce chce tym doprowadzić do wyjścia USA „po dobroci”. A następnego dnia Berlin zblatuje supermocarstwo Lizbona-Władywostok. Oczywiście Berlin z Paryżem kopią się po kostkach, kto ma być europejskim „numerem 1” – ale generalnie wiadomo, że Kreml chce się dogadać z Berlinem, a Berlin chce najpierw się wzmocnić przed wyjściem USA z Europy – i stworzyć scentralizowaną IV Rzeszę Paneuropejską. W porównaniu do 2009 i „resetu” sytuacja jest inna – wtedy szły akty polityczne i głownie siła ekonomiczna – teraz i Kreml i Berlin będą stawiały na siłę. Z tego co wiem od człowieka z MAEA – Niemcy reaktory wygaszają, ale nie demontują. Ich stan będzie pozwalał na natychmiastowe przywrócenie pracy – zapewne już pod poufną kontrolą państwa i armii. Zresztą same reaktory „badawcze” – nadal czynne – aż nadto pozwalają na budowę atomówek. Dodatkowo Niemcy bardzo mocno inwestują w badania nad antymaterią. Co oznacza z jednej strony „najczystszy” [bez skażeń wtórnych] rodzaj broni strategicznej nowej generacji – z drugiej największą możliwa skalowalność – od poziomu mikrotony do gigatony. Berlin widzi agresywność Rosji – i chce stanąć w kwestii militarnej jako silny i przygotowany udziałowiec supermocarstwa Lizbona-Władywostok. Atak Rosji na Polskę byłby tu ustawką z OBU stron – Niemcy by mogli owszem wystąpić jako „obrońca” Polski – już po tym jak Rosja by zlikwodowała nasze aktywa strategiczne stawiając nas w beznadziejnej sytuacji. Bo decydująca seria uderzeń rakietowo-hipersonicznych i tuż przedtem w wojnie sensorowej i w cyberprzestrzeni – rozegra się w ciągu pierwszego kwadransa. Celem eliminacji polskiego C5ISR/EW i całkowitego oślepienia/likwidacji naszych systemów strategicznych i dowodzenia. W tym momencie Niemcy wystąpią jako „gwarant pokoju i stabilizacji w Europie” – a Rosja zrobi „brudną robotę”. Zapewne dalszy scenariusz to marionetkowy rząd w Polsce – dużo bardziej kompradorski od Tuska – choć teraz pewnie trudno to sobie wyobrazić. Opcje dla na ten scenariusz dla Polski – wzmacnianie się „na całego” – pozyskanie atomu pod stołem – Sojusz Partnerski Państw Strefy Zgniotu. I Chiny – przynajmniej dogadanie pod stołem w ostatnim etapie tuż przed działaniami militarnymi Kremla – bo Pekin bardzo realistycznie ocenia zagrożenia – a powstanie supermocarstwa Lizbona-Władywostok to zagrożenie śmiertelne dla wielkich planów Pekinu. Wystarczy koncentracja armii chińskiej i „niezapowiedziane manewry” – a z sił przeznaczonych do pokazowego złamania Polski zostanie do dyspozycji przeciw Polsce najwyżej 30% albo mniej. Ale do tego potrzebne jest pewne minimum znajomości reguł gry w prawdziwym świecie międzynarodowych graczy – oby przynajmniej tyle przytomności umysłu dla wysłania odpowiednich sygnałów pod stołem do Pekinu wykazała ekipa u steru Polski przed godziną W – ktokolwiek u steru będzie. W sumie – całokrajowa saturacyjna A2/AD Tarcza i Miecz Polski – czyli uzyskana lokalna [regionalna] PRZEWAGA nad rosyjskimi siłami na czele z najwyższym piętrem siły Armii Czerwonej na poziomie konwencjonalnym – czyli nad rosyjskimi A2/AD. Nie musimy być silniejsi od całej Rosji – wystarczy, że będziemy silniejsi [jako „orzech nie do zgryzienia”] w naszym obszarze i w naszej strefie buforowej. I nie musimy pokonać całej Rosji – tylko musimy nie dać się TUTAJ pokonać i utrzymać swoją pozycję – i to już jest klęska Rosji – ale i Berlina. A poziom atomowy – to kwestia naszych zawczasu umieszczonych atomówek w Moskwie i Petersburgu i kilku innych miejscach. Oraz przeprowadzonej demonstracji siły naszego prewencyjnego odstraszania – gdzieś na odludziu Rosji. Rozpraszanie sił Armii Czerwonej od Arktyki po Morze Czarne i Kaspijskie przez Sojusz Partnerski Państw Strefy Zgniotu – oraz rozproszenie sił prak.plot i lotnictwa na cała strefę europejską Rosji [naszymi uskrzydlonymi pociskami manewrującymi i dronami dalekiego zasięgu] – oraz synchronizacja z Pekinem dla rozproszenia siła Armii Rosyjskiej w Azji. I wtedy Rosja okaże się zbyt wielkim i zbyt rozciągniętym strategicznie kolosem – bezsilnym wobec Polski. Oczywiście – o ile wojna poziomu informacyjnego nie rozłoży woli oporu Polski i Polaków. Obecny system bezpieczeństwa dla państw nieatomowych jest absolutnie niezadowalający – system w Eurazji już przekroczył „czerwona linię” i na pewno pęknie i zacznie się wyścig po atom państw średnich. Dlatego właśnie ta najnowsza deklaracja państw atomowych – z „cnotliwą” deklaracją doglądania nieproliferencji broni atomowej – czyli dla utrzymania własnej uprzywilejowanej pozycji. Tyle, że ta architektura bezpieczeństwa jest nie do utrzymania. Zwłaszcza po niedotrzymaniu przez wszystkich gwarantów atomowych [USA, UK i Rosję] gwarancji Traktatu Budapesztańskiego 1994. Niedawna deklaracja Bidena, że „opcja militarna udziału USA w obronie Ukrainy nie wchodzi w rachubę” – ostatecznie wbiła ostatni gwóźdź do trumny postzimnowojennego systemu bezpieczeństwa globalnego państw atomowych względem nieatomowych. W gruncie rzeczy Biden zadeklarował wprost, że żadne gwarancje bezpieczeństwa USA nie są wiarygodne i nie wiążą USA – tak to odczytały REALISTYCZNIE wszystkie państwa nieatomowe – na pewno w Eurazji. A to oznacza, że tylko własna siła – razem z atomem – jest gwarantem bezpieczeństwa i suwerenności. Jak to stwierdził sam Putin „Nikt nie grozi państwu z atomem”. Lekcja real-politik dla Polski. Pytanie, czy ją odrobimy, czy dalej będziemy bujać w życzeniowych obłokach i czepiać się ZŁUDZEŃ i pustych uspokajających nas obietnic. Pomysł Pana Krzysztofa, by rozegrać konfrontację z Rosją na terenie Ukrainy jest niewątpliwie dobry. Ale to również wymaga dla przeprowadzenia takiej „operacji ekspedycyjnej” zabezpieczenia strategicznego Polski i minimum zdolności do neutralizacji przewagi rosyjskich A2/AD pokrywających Polskę – czyli wymaga to naszej silniejszej A2/AD Tarczy i Miecza Polski. Oraz posiadania atomu – dla uniknięcia eskalacji konfrontacji na Ukrainie i uniknięcia rozlania się uderzeń Rosji na Polskę, zwłaszcza jądrowych – nie tylko uderzenia deeskalacyjnego – bo sadze, że zdeterminowana Rosja w grze o Ukrainę [o „swoją” „perłę w koronie” – bez której nie będzie supermocarstwem] będzie gotowa użyć ładunków taktycznych – ca poniżej kilotony. Bo stawka dla Rosji jest zasadnicza – „być albo nie być”. Rosja nie uderzy na Polskę w trakcie rozgrywki na terytorium Ukrainy – jeżeli nie będzie w stanie złamać naszego A2/AD i naszego kompleksu rozpoznawczo-uderzeniowego, mającego ze 100 tys dronów udoskonalonej generacji W2MPIR i ze 400 Krabów z APR dalekiego zasięgu. Który w razie potrzeby zroluje cały Obwód Kaliningradzki i całość aktywów Rosji na Białorusi. Nie uderzy też jądrowymi ładunkami taktycznymi – jeżeli będziemy mieć skuteczne odstraszanie jądrowe zainstalowane zawczasu w czułych punktach Rosji – bo jestem pewien, że w przeciwnym wypadku Kreml pójdzie na użycie atomu – a w trakcie użycia będą łgali w żywe oczy na cały świat, że to np. „tylko” duże bomby paliwowo-powietrzne itp. kłamstwa. Co więcej – tylko taka ścieżka [nasza silniejsza A2/AD plus atom] skłoni USA i innych graczy do liczenia się z Polską – i do przyjęcia NASZEJ strategii w regionie – zgodnej z naszą racją stanu. Innej drogi – na skróty i po taniości – nie ma. A „strefa śmierci” w Polsce i działania wg schematu ANW w Polsce – to po prostu w TAKIM układzie ostatni element strategicznej obrony aktywnej – skutecznego odstraszania skalkulowanego zaporowo wg koszt/efekt, by do ataku na Polskę nie doszło. Si vis pacem – para bellum… Jeszcze raz wszystkiego najlepszego w 2022 – oby był lepszy od poprzedniego. I żebyśmy skończyli ze złudzeniami i zaczęli twardo chodzić po ziemi – i liczyli najpierw wyłącznie na siebie – a dopiero potem liczyli na sojusze – ale tylko te realne – gwarantowane wspólnym interesem i jazdą na jednym wózku w sprawach gardłowych. A wszelkie deklaracje – bez zgodności interesów i spraw gardłowych – są zwyczajnie niewarte papieru, na którym je spsiano – choćby je deklarowano z największa możliwą powagą. Jeszcze jedno – taka ekspedycja na Ukrainę i konfrontacja z Rosja – nie za darmo. Wujek Sam i Wyleniały Lew Brytyjski muszą być najpierw dotkliwie wyszydzeni przez nas, Ukraine, państwa regionu – za niedotrzymanie Traktatu Budapesztańskiego. Nie chcą walczyć – to musza zapłacić cenę totalnej propagandy osłabiającej pozycję USA i UK. I musimy to robić świadomie i na całego – by wymusić otwarcie sakiewki Wuja Sama – otwarcie sezamu sprzętu i technologii – za ZASTĘPSTWO. Ktoś zaprotestuje – jak to – osłabiać pozycję USA i UK? TAK – po to by ulegli naszej presji. W sumie – nie mamy w planie strategicznym nic do starcenia i wszystko do zyskania. „Obraza” USA i UK nie wchodzi w grę – z tego powodu nie „strzelą focha” i nie zbiorą manatków i nie wycofają się z Polski czy z Flanki NATO. Są tutaj – bo mają w tym swój twardy egoistyczny interes geostrategiczny w przeciąganiu liny w „aktywnych” negocjacjach z Rosją – a my w swojej głupocie jeszcze dopłacamy za umożliwienie pobyt sił USA w Polsce i za realizację interesu USA w regionie – a to Waszyngton powinien nam płacić – słono. I taka narracja winna być non-stop w naszej propagandzie i wojnie informacyjnej. Zdaję sobie sprawę, że dla obecnej ekipy z jej starymi schematami myślenia i brakiem rozumienia geopolityki jest to powyżej ich zdolności percepcji i rozumowania – poza tym są zwyczajnie tchórzami niezdolnymi do prawdziwej twardej gry, którą zastępują pustymi deklaracjami – ale właśnie taka jest modelowo nasza sytuacja do wykorzystania tej okazji – i to winna wykorzystać skrajnie asertywnie następna ekipa. Być może – jeżeli starczy nam czasu – ta następna ekipa – wychowana na Bartosiaku – zacznie uprawiać prawdziwą realną politykę opartą o nasze interesy i siłę. Popularność ponad 3 godzinnego Hejt Parku [Bartosiak i Zychowicz u Stanowskiego] , który dobija do 2 mln wyświetleń – jest tu pewnym dobrym prognostykiem. Być może to jedyny pozytywny sygnał na nowy 2022 rok. Moim zdaniem w ciągu kilku lat system polityczny w Polsce pęknie. Być może będzie przejściowa władza obozu PO-KO – ale tylko przejściowo – bo nie sprostają bezwzględnym wymogom bezpieczeństwa narzuconym z zewnątrz. No i powrót do kompradorskiej polityki drenażu Polski przez Berlin w rękawiczkach Brukseli spowoduje bunt – i to nawet dotychczasowych zwolenników PO-KO. Którzy w większości tak naprawdę nie tyle popierają PO-KO – ile są przeciw PiS i Kaczyńskiemu. Gdy PiS i Kaczyński stracą władze – PO-KO straci poparcie błyskawicznie – gdy kieszenie wyborców zaczną być drenowane. Zapewne wyjdzie nowy układ – biorąc pod uwagę dramatycznie bolesne egzystencjalne zagrożenie bytu Polski – zapewne o charakterze radykalnym, wręcz autorytarnym – najpewniej z bazą w resortach siłowych – bo tylko te będą w stanie zapewnić sprawczość i instrumentalne zdolności organizacyjne.. Albo czeka nas kolejny długi potop sowiecki – w ramach eurokołchozu. Zobaczymy. Mam nadzieję, że przedstawiłem to wszystko, co najważniejsze do przekazania i mam święty spokój na ten rok. Radzę bardzo uważnie śledzić rozmowy USA-Rosja o przyszłości Europy – i to, co będzie się działo POTEM w całym otoczeniu [pierwszy sygnał dała już Finlandia]. Nasza postawa wobec USA winna być [prawidłowo wg modelu – bo pewnie w realu w „polityce” starej ekipy nadal będziemy z góry dawać USA wszystko za nic] – winna być lodowata i wymagająca – z przekazem: „teraz Ameryka przechodzi ZASADNICZY test wiarygodności jako silny i przydatny nam gracz – obserwujemy was uważnie – i żądamy wyników. Nie zdacie tego egzaminu i nie spełnicie naszych wymagań – pójdziemy swoją drogą. Świat nie kończy się na USA. Jaki pożytek realny na poziomie długofalowym ma Polska z USA? Pamiętajcie – do Jałty nie dopuścimy. Sięgając po wszystkie środki i grając z każdym graczem – także używając metod militarnych”. Powiem więcej – przekaz pod stołem do Waszyngtonu powinien być jasny: „to my i tylko my rządzimy na naszym podwórku – możemy wam pomóc w wybranych sprawach, gdy to zgodne z naszym interesem – ale nie za darmo”. Kiedyś to nastąpi – albo Polska zniknie. Pozdrawiam.

    1. (…)Z tego co wiem od człowieka z MAEA – Niemcy reaktory wygaszają, ale nie demontują.(…)
      Robienie sensacji na siłę… to naturalna procedura, że odłączone reaktory stoją całymi latami, bez żadnyc prac, których nie dałoby się odkręcić http://atom.edu.pl/index.php/technologia/likwidacja.html
      (…)Poziom I – zamknięcie elektrowni pod nadzorem urzędu dozoru jądrowego. Procedura sprowadza się do odstawienia bloku, wyładowania paliwa z reaktora i usunięcia materiałów eksploatacyjnych. Budynek główny reaktora zostaje zamknięty, a pozostałe pomieszczenia znajdują się pod kontrolą służb zakładowych. Przeprowadzenie tego typu działań skutkuje obniżeniem promieniotwórczości na terenie zakładu o 99,9%. Czas potrzebny na wykonanie powyższych prac wynosi od 2 do 5 lat.(…)
      Z kolei w Ignalinie usuwanie paliwa zajęło ponad dekadę… https://serwisy.gazetaprawna.pl/energetyka/artykuly/1109013,litwa-rozbiera-elektrownie-atomowa-w-ignalinie.html

      (…)Gdy PiS i Kaczyński stracą władze – PO-KO straci poparcie błyskawicznie – gdy kieszenie wyborców zaczną być drenowane.(…)
      To będzie akurat przyczyna przegranej DobrejZmiany… wydrenowali budżet na tyle, że epoka klientelizmu kończy z hukiem. Wystarczy np. wspomnieć awanturę o ceny gazy, spółdzielni mieszkaniowych, które nie są w 100% procentach mieszkalne, bo wystarczy byle sklepik osiedlowy, aby status poszedł się paść. A z kolei całą masę kredytobiorców hipotecznych dopadnie tak wzrost jaki tylko Frankowicze widzieli… z opcją na przebitkę… już teraz główna stopa NBP wzrosła z 0.1% do 2.5% co na mocy ustawy antylichwiarskiej daje podbicie oprocentowanie o jakieś 10% albo i lepiej.

      1. Tyle wiem z MAEA, że Niemcy nie demontują 6 najnowszych elektrowni jądrowych z 17 reaktorami – będą one w stand-by „zamrożone” w gotowości na włączenie w ciągu półtorej do dwóch miesięcy – z bazowym wsadem paliwowym. Tak naprawdę tylko zamrażają ich pracę w terminie nieokreślonym – do momentu ewentualnej zmiany ekonomiczno-politycznej – w nowym oknie czasowym. Co może nastąpić bardzo szybko – np. przy korekcie Zielonego Ładu na rzecz elektrowni atomowych. Deklaracje oficjalne i lansowanie się na prymusa ekologii to jedno – a pragmatyzm i real i własny interes to drugie.

        1. Żeby udowodnić, że długotrwałość rozbiórki owych reaktorów jest powiązana z planami budowy Bomby to musiałbyś przeprowadzić następujące dowody:
          – przedstawić dowody na to, że okres rozbiórki jest o wiele dłuższy niż to wymagają względy bezpieczeństwa choćby radiolologicznego rozumianego jako bezpieczeństwo samego obiektu jak i gotowość do składowisk do przyjęcia odpadów porozbiórkowych
          – przedstawić dowód na to, że reaktory sa zdolne pracować na paliwie o parametrach militarnych w sposób w jakim potrafił chociażby Czarnobyl
          – wykazać, że Niemcy przynajmniej sondują możliwość pozyskania materiałów i/lub urządzeń, z którymi można pozyskać materiał o parametrach militarnych

          1. Osobiście jestem zdania, że wyłączenie najnowszych reaktorów jest aktem politycznym dla wdrożenia Zielonego Ładu, opartego [prócz PV i wiatraków] o gaz i wodór – zwłaszcza przez Nord Streamy. Jak już Berlin wymusi swoją centralną pozycję dystrybutora rosyjskiego gazu – wtedy pewnie reaktory znów zostaną przywrócone – żeby same Niemcy zbytnio nie zależały od Rosji. Reaktory jako źródło głowic to osobna sprawa – taki awaryjny plan B na wypadek kłopotów z NATO Nuclear Sharing czy z USA. Wiem, że dwa reaktory doświadczalne miały przetestowane wzbogacanie materiału do bardzo wysokiego poziomu. Jak to się przekłada do reaktorów użytkowych – obecnie zamrożonych – nie wiem. KE sklasyfikowała podobno energię atomowa jako bezemisyjną ku wielkiemu niezadowoleniu Berlina. Czuć tu rękę Francji – która większość mixu energetycznego ma z energii atomowej. Nie wszystko idzie tak, jakby chciał Berlin. Polska winna przyjąć technologie jądrowe reaktorów od Korei Płd – bo ich reaktory są zaprojektowane pod przestawienie na produkcję materiału do głowic. Korea Płd ma już praktycznie przygotowana triadę do przenoszenia głowic – na razie konwencjonalnych – a w razie potrzeby w kilka miesięcy będą to głowice jądrowe. W tym także OP z wyrzutniami pocisków balistycznych czy uskrzydlonych pocisków manewrujących – dzięki napędowi AIP – ze zbliżonymi parametrami taktyczno-operacyjnymi do atomowców. Taki „bezpiecznik” i balans na Chiny i Japonię – i gwarant pola manewru wobec USA. Zagrożenie ze strony Korei Północnej jest tu tylko dobrym oficjalnym pretekstem i parawanem dla szerszej geostrategicznej twardej gry Korei Płd. Rozumiem, że kwestii wiele – ale na ten rok już naprawdę kończę i pozdrawiam.

    2. Posiadanie racji nie ma prostego przełożenia na realia. Co do meritum zgadzam się. Realia są takie, że polski rząd nie ma sprawczości jeżeli chodzi o nasze strategiczne decyzje. Przyczyn jest wiele. Wynikają z faktu położenia między potężniejszymi siłami silnie i destrukcyjnie ingerującymi od ponad dwustu lat w naszą przestrzeń. Zarówno w interesie Niemiec jak i Rosji jest zmarginalizowanie Polski. Nie ma też realnych konstelacji, które swoją siłą ciężkości równoważyłyby ten duet. Czasem bywa to USA, czy szerzej Anglosasi ale i oni są bezwzględni gdy ich rozumienie własnego interesu odbiega od naszego. Naszym bólem jest brak realnych sił zainteresowanych naszym istnieniem i wzmocnieniem za wszelką cenę. Nikt nie chce umierać za Gdańsk. Nawet Polacy. Tym bardziej nie będą to Chińczycy. Jakakolwiek próba zadziałania „pod stołem” oznacza obalenie rządu i osadzenie bardziej spolegliwego. Nasze działania są dla obcych wywiadów całkowicie transparentne. Służby specjalne i wywiad są zinfiltrowane. Społeczeństwo i politycy silnie spolaryzowani więc podatni na zewnętrzne intrygi. Oczywiście musimy robić co się da w tej trudnej dla nas sytuacji lecz decyzje o naszej przyszłości, w tym o posiadaniu broni A nie zapadną w Polsce.

      1. Zatem dopiero zasadnicza zmiana u steru na skrajnie zdeterminowaną ekipę jastrzębi z pełnym sterowaniem w ręku i z pełną sprawczością – wręcz dyktaturę wojskową – może zmienić stan rzeczy. A ta zmiana może nastąpić pod wpływem skrajnej presji oddolnej, która zmiecie kompradorską ekipę – przy presji powszechnej, w warunkach praktycznie przewrotu – reakcji z tytułu bezpośredniego otwartego zagrożenia Polaków – przy powszechnej aprobacie przeważającej części społeczeństwa. Zapewne wtedy nowy ster zacznie od wycięcia w pień obcych agentur – każdych. Nie wg domniemania niewinności – ale wg zasady ostrożności. To oznacza – dopiero wtedy w ostatnim momencie – otwarcie okna możliwości na zmiany zasadnicze w geopolityce. Włącznie z natychmiastowym dogadaniem pod stołem z Chinami i pozyskaniem ASAP głowic jądrowych. W sumie – jedyny realny wytrych na grę obcych wywiadów i agentur to uświadomienie społeczeństwa – wtedy zacznie dostrzegać realia, zagrożenia – i zacznie reagować przeważająco w sposób, na który już żadne agentury i specoperacje nie poradzą. Bardzo, bardzo niebezpieczna opcja – ocknięcia się i reakcji w ostatnim momencie, gdy nas zepchną na skraj przepaści. Jeżeli nie uda się – to utrata suwerenności i szybki demontaż Polski w ramach najpierw IV Rzeszy Paneuropejskiej, potem supermocarstwa Lizbona-Władywostok – a wtedy jedynym bastionem długofalowego oporu i pracy u podstaw pozostanie polska rodzina – jak za zaborów. Zobaczymy. Znając życie – USA pewnie nie pójdzie na kapitulację wobec Kremla, nie odda Europy – i będziemy niby wspierani – trochę będziemy się wzmacniali [oczywiście nieproporcjonalnie do potrzeb] – czyli model kompradorski wobec USA z pewnym quasi-bytem państwowym. Czyli – ani suwerenność – ani niewola. Tyle, że to najwyżej odwlecze nieuchronną konfrontację z Rosją – maksymalnie do umownego 2035. Bo to moment gardłowy dla Rosji – gdy Chiny przegonią USA w technologiach wojskowych – co da im wolną rękę do ustanowienia swoich porządków w Azji – z Rosją jako „numerem 1” na celowniku. W takim układzie konfrontacja z Rosja odbędzie się przed 2035 – oby na terenie Ukrainy, nie Polski. Warunkiem jest wzrost twardego działania USA i NATO [scalonego przez USA w ramach odtwarzania przywództwa Zachodu] – dla przykrycia Polski [lotnictwo, antyrakiety, C5ISR/EW, odstraszająca hipersoniczna projekcja siły jądrowej] od możliwego ataku z Kaliningradu i z Białorusi. To możliwe – aczkolwiek stawia nas w sytuacji mięsa armatniego USA [„wyciąganie kasztanów z ogniska naszymi rękami”] – a nawet nasza wygrana na Ukrainie pozostawia POTEM Polskę [bez A2/D Tarczy i Miecza Polski i bez suwerennego odstraszania jądrowego] – na łasce-niełasce USA/UK – i wobec skrajnej determinacji miotającego Kremla z atomem w ręku, czującego oddech smoka. Żadna z opcji nie jest dobra – każda jest ryzykowna. Na pewno władza w Polsce i cała scena polityczna będzie poddana już w przeciągu 5 lat bardzo silnym presjom z tytułu dramatycznej zmiany otoczenia [bezpieczeństwo, ekonomia, kryzysy] – i po dość chaotycznym i nawet drastycznym okresie przejściowym przekrystalizuje się zasadniczo – albo to będzie władza całkowicie kompradorska [obca i okupacyjno-rozkładowa dla Polaków] – albo suwerenna – ale bardzo twarda. Czas wszystko pokaże. Na pewno to ostatnia dekada względnego spokoju i względnego dobrobytu – tego akurat jestem pewien na 100%. W nowym okresie celem jednostek i społeczeństw będzie – zamiast obecnej konsumpcji i dorabiania się – z każdym rokiem coraz silniejsza i coraz bardziej gardłowa potrzeba zaspokojenie podstawy piramidy Maslowa i elementarnego bezpieczeństwa i elementarnej stabilizacji. Nie tylko w Polsce – na całym świecie. Bo cały zglobalizowany świat jest jak domek z kart – hiperwrażliwy na przerywanie łańcuchów dostaw, pandemie [najpierw naturalne, potem jako skierowane precyzyjnie na haplogrupy genetycznie bronie biologiczne], wojny handlowe i walutowe, zawirowania energii, zawirowania klimatyczne [ot. 2-3 lata suszy i np. cały świat islamu będzie wrzał] – a co dopiero mówić o umyślnych działaniach wielkoskalowych ze strony wielkich graczy…. Szkodzić i niszczyć i podstawiać nogę i wysadzać cudze gospodarki i społeczeństwa jest nieskończenie łatwiej, niż budować, rozwijać i chronić. W tym sensie wracam do nader ważkiej hipotezy „nieuczciwego strażaka” przedstawionej przez Pana Krzysztofa – gdzie USA, nie mogąc narzucić swej hegemonii Eurazji – podpali ją umiejętnie – by wzajemnie się wyniszczyła – a USA obejmą potem łatwo Pax Americana 2.0 – przez sam fakt pozostania bezpiecznym i niezniszczonym za oceanami. Na ten rok żegnam i życzę przede wszystkim długofalowego zadbania zawczasu o własną rodzinę i własny dom. To jest zawsze dobra droga dla każdego – niezależnie od zmian w regionie i na świecie.

  5. Liczy się to co jest a nie to co być może będzie. A jaki jest stan SZ RP i ich gotowość na ewentualną agresję?
    Art. 5 NATO pierwszy i ostatni raz uruchomiły USA po atakch z 11.09 więc tak naprawdę nikt tak naprawdę nie ma pojęcia jak to będzie wyglądać w warunkach realnej, konwencjonalnej wojny. Lepiej zawsze analizowć scenariusz najbardziej negatywny i tak właśnie postępują główni gracze, wspomnę tylko że w USA jest gotowy scenariusz na wojnę w WB i UE… Pokładanie zaufania w zachowanie innych podmiotów na które zupełnie nie mamy wpływu jest wyrazem infantylności, wolę nie używać bardziej dosadnych słów. Traktaty pominę milczeniem. Oczywiście wzajemna sieć interesów i powiązań jest w XXI niesłychanie istotna, ale ewentualna wojna to zupełnie inna para kaloszy. Celowo obniżyłem jak najbardziej mogłem poziom mojej wypowiedzi, co mam nadzieję mi wybaczycie.
    Na dziś – wojna z Rosja pewna, tak samo jak jej wynik…
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku dla Autora i wszystkich Czytelników.

  6. To już „prywatnie” od siebie do Pana Tytusa [ale i innych, co by zaraz chcieli odpowiedzi] – TAK – wojna Polski z Rosją pewna, ale dopiero po wyjściu USA z Europy [moim zdaniem mamy 5 do 10 lat – bliżej 5 niż 10] – oraz jeżeli nie stworzymy potencjału skutecznego odstraszania strategicznego. Rosja teraz nie zaatakuje Polski – to by mogło wywołać tylko niepotrzebną Kremlowi reakcję USA i Europy – „spalić plan” budowy supermocarstwa Lizbona-Władywostok. Kreml uważa, że czas pracuje dla niego, USA słabnie, musi wyjśc z Europy na Pacyfik – wystarczy tylko zaczekać. Rosja będzie w tym czasie robiła „podgatowkę” – czyli maksymalizować działania izolacyjne Polski na arenie międzynarodowej i rozkładowe w społeczeństwie Polski. Tak, by bez wojny [kłania się Sung Tzy] doprowadzić do ustanowienia marionetkowego rządu i pełnej kontroli Kremla naszej armii i naszego sektora energetycznego. Rzecz jasna podzieli się z Berlinem – czyli odda Berlinowi sferę cywilną produkcyjno-logistyczną jej Mitteleuropy. Zakładam, że mimo wszystko Polska utrzyma spójność wewnętrzną na tyle, że nie skapituluje i nie powstanie marionetka Kremla [i Berlina] . Wtedy od strony Kremla idzie opcja konfrontacji kinetycznej i groźba konfrontacji jądrowej. Tu już – wbrew Panu – widzę pełną wygraną Wojska Polskiego. Pod zasadniczym warunkiem, że zmienimy zasadniczo PMT do naszych potrzeb [a nie potrzeb USA] – i w ofensywnej projekcji siły będziemy mieli 100 tys dronów klasy kolejnej generacji W2MPIR – oraz minimum 400 Krabów z APR dalekiego zasięgu – oraz kompleks rozpoznawczo-pozycjonujący cele. Dla pełnej likwidacji aktywów Armii Rosyjskiej w całym Kaliningradzie – i na terenie Białorusi – oraz wybranych ważkich militarnie obiektów w części europejskiej Rosji [tu kwestia saturacji ataku amunicji krążącej dalekiego zasięgu i pocisków uskrzydlonych – powtarzam: tanie, liczne, precyzyjne w „punkt” – z głowicą liczoną w kilogramach a nie setkach kg]. Oczywiście – pod przykryciem naszej A2/AD Tarczy i Miecza Polski – i z naszym suwerennym atomem [umieszczonym w czułych punktach Rosji] dla zablokowania eskalacji jądrowej. W takich warunkach możemy nawet uderzyć prewencyjnie pierwsi [oczywiście – wyzyskując dobry pretekst – np. jakiś otwarty sabotaż czy otwartą „przeholowaną” demonstrację siły Rosji] – i Rosja nic nie poradzi. Zupełnie inne pole manewru dla Polski. Na teraz – owszem – nasze WP to armia marionetkowa Wuja Sama – ślepa i uzależniona. Nie ma nawet nowoczesnych granatników jednorazowych, a wszystkie szanse budowy silnej nowoczesnej WP zdolnej do strategicznej samodzielnej obrony Polski są celowo torpedowane przez obecnego ministra. Którego mam za zdrajcę i agenta USA – który świadomie kupuje systemy strategiczne pod kontrolą USA – by umożliwić w razie potrzeby Wujowi Samowi bezproblemową egzekucję Jałty 2.0. Pan Kaczyński jest naiwnym dyletantem-laikiem z dobrymi chęciami – jego próby ręcznego sterowania [zakup Abramsów, armia oparta o ekstensywny wzrost etatów do 300 tys zamiast podnoszenia kwalifikacji kadry i i zwiększenia nasycenia nowoczesnym sprzętem precyzyjnym i dronizacją i AI] świadczą, że myśli kategoriami entuzjasty z podstawówki z wiedzą militarną bazującą na „Czterej pancernych” – czyli grubo sprzed ponad 50 lat.

  7. Moje komentarze i wyjaśnienia wzbudziły tylko kolejna falę pytań znajomych w poczuciu ostrego zagrożenia:
    Dlatego odpowiadam max zwięźle i to już naprawdę KONIEC pro publico bono na ten rok.
    1. Ukraina będzie latami nękana i poddana wielowektorowemu rozsadzaniu i strategii salami pożerania po kawałku w konflikcie zamrożonym poniżej progu wielkoskalowej inwazji. Jest to najbardziej efektywne politycznie [kontrola eskalacji przez Kreml] w kalkulacji koszt/efekt. Jednak w pewnym momencie nastąpi punkt krytyczny – a wtedy – oby jak najpóźniej i oby z jak najlepszym przygotowaniem – będzie okno do UPRZEDZAJĄCEGO agresję na Polskę wejścia WP na Ukrainę – oczywiście na zasadzie i bilateralnego porozumienia z Ukrainą i z pomocą silnego parasola militarnego NATO i silnego parasola militarnego [i politycznego i finansowego – wojna kosztuje ] gwarantów Traktatu Budapesztańskiego – czyli USA i UK. Bez bardzo solidnego przygotowania WP [poddanego zasadniczej zmianie PMT] i tych trzech warunków polityczno-militarnych jako całościowego minimalnego pakietu – cała operacja UPRZEDZAJĄCA nie ma sensu. Moim zdaniem trzeba jeszcze więcej – minimum to NATO Nuclear Sharing dla Polski [z dalszą – ale pewną opcją własnych głowic z własnych reaktorów] dla naszych w pełni operacyjnych F-35A. I budowa A2/AD Tarczy i Miecza Polski – bo siły ekspedycyjne na Ukrainę to jedna rzecz – a zabezpieczenie Polski to druga i absolutnie konieczna i niedyskutowalna – tu nie może być ryzyka, ani podejścia „jakoś to będzie”, a gwarancje i wsparcie NATO i USA i UK na czas operacji to tylko w tym układzie sprawy przejściowe – chodzi o zbudowanie stabilnej długofalowej obrony strategicznej Polski i skutecznego odstraszania.
    2. Uważam, że w dłuższym okresie ultimatum grudniowe Kremla – razem z reakcją Ukrainy, Flanki i NORDEFCO – spowoduje jednak pewną zasadniczą mobilizację Waszyngtonu dla scalenia pozycji lidera NATO w Europie. Polska winna argumentować nieustannie: „Niemcy nie chcą walczyć, przeciwnie, chcą z Francuzami zrealizować Deauville 2010 i de facto budowę swojego supermocarstwa Lizbona-Władywostok z Kremlem. Polska i Flanka NATO winny być dozbrojone w siłach lądowych – zwłaszcza, że na Pacyfiku gros wzmacniania idzie w siły morskie i rakietowo-lotnicze – zatem przy redukcjach i reorganizacjach USA Army i USMC – sprzęt ciężki postzimnowojenny – budowany właśnie na warunki europejskiego teatru wojny – winien być przekazywany sojusznikom na Flance – a cała Flanka winna otrzymać NATO Nuclear Sharing – oraz transfery kluczowych technologii dla utrzymania Flanki. Flanka winna być traktowana jako oddział zaporowy uniemożliwiający budowę suupermocarstwa Lizbona-Władywostok, ZMUSZAJĄCY Niemcy, uzależnione od eksportu morskiego i przez to od US Navy i marynarek GIUK [głównie NORDEFCO] – do posłuszeństwa BEZKOSZTOWO, bez koncesji dla Berlina. A także stawiając Kreml w sytuacji odcięcia od możliwości realizacji tego supermocarstwa Lizbona-Władywostok – czyli dociśniętego do chińskiego smoka – co wymusi BEZKOSZTOWO pozycję junior-partnera Rosji względem USA.
    2. Za najbardziej zagrożone otwarciem konfrontacji z Rosją państwo mam Finlandię, nie Polskę, nawet nie Bałtów. Finlandia nie należy do NATO, ma granice 1400 km nie do obrony, idealny cel dla „podgryzania” i finlandyzacji [do uderzenia per procura w NATO i w GIUK] – od której Finowie wyraźnie odeszli, a taki „bunt” jest już spostrzeżony na Kremlu – z ostrzegawczymi sygnałami i wręcz groźbami. Budowa własnego suwerennego pełnego łańcucha wartości przemysłu Yellow Cakes przez Finów oznacza de facto możność pozyskania suwerennie głowic – a to wraz ze złotym sojuszem Finów [i Szwedów] z USA, wzmocnieniem NORDEFCO i de facto „frontu” arktycznego z GIUK – jest absolutnie nieakceptowalne dla Kremla. Tym bardziej, że za 5-6 lat NORDEFCO będzie dysponowało 100-120 F-35A [plus nowe Gripeny Szwecji – oraz starsze Gripeny w drugiej linii, prawdopodobnie także fińskie Hornety pozostaną przynajmniej częściowo w służbie w drugiej linii] – do tego dojdzie jeszcze ca 80 F-35B sił UK – oraz ca 50 F-35A USAAF w UK. Do tego cały zestaw broni precyzyjnych – mocno niwelujących obecną przewagę Rosji – co jest nie do zaakceptowania dla Kremla. Uderzenie w Finlandię – najpierw podprogowe i hybrydowe, dla złamania woli walki i wymuszenia ustępstw – moim zdaniem spowoduje eskalację i wejście do akcji całego NORDEFCO ze wsparciem UK i USA [przynajmniej na morzu i w powietrzu]. USA nie mogą odpuścić rywalizacji o Arktykę – czyli o geostrategicznie decydującą Strefę Seversky’ego – tym bardziej, że Chiny na całego wchodzą w Arktykę [od początku lat 30-tych będą tam liczne patrole chińskich OP klasy 095 i 096].
    3. Moim zdaniem dyktat grudniowy Rosji – plus reakcje sojuszników – spowodują terapię szokową w Waszyngtonie – USA będą musiały pozostać w Europie i skonsolidować NATO i swoje wpływy polityczne. Dylemat krótkiej kołdry zasobów USA można rozwiązać przez wzmocnienie Flanki NATO oraz NORDEFCO sprzętem postzimnowojennym USA do wojny lądowej – pozostałym po reorganizacji US Army i USMC – gdyż charakter wojny na Pacyfiku wymaga nacisku na inny sprzęt w domenie lądowej – ale i generalnie wojna na Pacyfiku wymaga priorytetu na siły morskie i lotnicze – ale akurat w siłach lotniczych NORDEFCO z USA i UK będzie miało przewagę nad Rosją. Oraz przez wzmocnienie Flanki NATO i NORDEFCO transferami technologicznymi [np. sensorów, systemów dowodzenia, rozpoznania, broni precyzyjnych]. W ten sposób USA minimalnym kosztem „magazynowym” i bez większego zaangażowania kosztów osobowych – będzie mogło odbudować swoją siłę i wpływy w Europie – jako lider NATO. Wymaga to jednak postawienia na państwa Flanki NATO, na NORDEFCO z UK. Stare państwa NATO [głównie Niemcy i Francja] winny być traktowane przez Waszyngton jako mało perspektywiczne i mało przydatne – same Niemcy winny zostać ZMUSZONE do uruchomienia swego potencjału na rzecz USA – nie dlatego, że dostaną koncesje i z wielkiej łaski – ale BEZKOSZTOWO – dlatego, że po położeniu nogi na gardle niemieckiemu eksportowi i kontaktom z Rosją – nie będą miały innego wyjścia.
    4. To wszystko winno być komunikowane w sposób skoordynowany odpowiednimi kanałami z Flanki do Waszyngtonu, także poza oficjalnymi instytucjami [np. w Polsce poprzez kanały S&F w Waszyngtonie]. Przekaz winien być pragmatyczny i biznesowy – taki model opłaca się dużo bardziej geostrategicznie USA w perspektywie i średnio- i długofalowej – natomiast przyjęcie nawet częściowe dyktatu Rosji to równia pochyła do docelowego wypchnięcie USA z Europy i powstania silniejszego konkurencyjnego supermocarstwa Lizbona-Władywostok.
    5. Jeszcze raz życzę LEPSZEGO 2022 roku i mam nadzieję, że przynajmniej pokazałem promyczek nadziei względem mrocznych scenariuszy typu „jest źle i będzie jeszcze gorzej”. Osobiście uważam, że np. cały wysiłek S&F winien iść na pragmatyczne tłumaczenie wszelkim analitykom i stakeholderom w USA [i na szeroko rozumianej Flance] powyższego schematu odpowiedzi strategicznej USA na ultimatum Kremla. Nasi krajowi sternicy są niereformowalni – tutaj walka o ANW i podobne inicjatywy uzdrowienia WP mają charakter walenia głowa w mur, nieopłacalny w kalkulacji koszt/efekt. Zmiany zasadnicze w WP i PMT nastąpią w WP dopiero po wydaniu rozkazów z Waszyngtonu. I na tym „froncie” zmiany mentalności i optyki geostrategicznej Waszyngtonu trzeba się skupić pragmatycznie i konstruktywnie. Dając LEPSZĄ marchewkę Waszyngtonowi – bo konsolidacja w Europie i pokazanie tam siły i skuteczności USA – spowoduje odbudową pozycji i wiarygodności USA wobec sojuszników w Azji. Którzy będą pewni, że USA nie będzie się miotało między Europą, a Azją – bo sprawa Europy zostanie trwale ustabilizowana – a sama Europa jako zasób produkcyjno-technologiczny [i polityczny] włączona w rydwan USA. Pewne jest jedno – obecna strategia Białego Domu w 2021 wobec Rosji i Europy przyniosła same straty i pcha USA na krawędź utraty pozycji lidera Zachodu. Kontynuacja tej drogi to samobójstwo USA na własne życzenie. Świat patrzy – bez łusek na oczach [jak nasi sternicy w Warszawie] – i wyciąga wnioski decyzyjne.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *