Jarosław Wolski: „Liczby nie kłamią (…) ale kłamcy liczą” – czyli o błędach S&F.

Autorem poniższego tekstu jest Jarosław Wolski – dziennikarz, analityk, publikujący w czasopismach: „Nowa Technika Wojskowa” oraz „FragOut”, a także współautor książek: „Czołgi na Ukrainie 2014-2015”, „Czołgi Wojska Polskiego”, „Pancerna potęga Rosji” i „Pancerna potęga Dalekiego Wschodu”. 

 

„Liczby nie kłamią (…) ale kłamcy liczą”[1] –  czyli o błędach S&F.

Błąd kardynalny ANW – „Armia Nieistniejącej Wojny” grająca w grę Rosjan.

 

Abstrakt:

Armia Nowego Wzoru w koncepcji S&F to Armia Nieistniejącej Wojny. Koncepcja że Rosjanie zaatakują członka NATO i UE siłami jednego okręgu wojskowego (+ wojska powietrznodesantowe) po przygotowaniu trwającym godziny jest absurdalną na wielu poziomach tezą która nie ma żadnego odbicia w tym jak wygląda sztuka operacyjna Rosjan oraz historia ich udziału w konfliktach zbrojnych. Nie ma też dowodów na istnienie „rosyjskiej koncepcji krótkiej wojny”, co gorsza – nawet gdyby takowe przypuszczenia uznać za usprawiedliwione to wizja „krótkiej wojny” do której S&F „skroili” ANW jest dokładnie grą w grę Rosjan i będącą im na rękę.  Szacowana  na „kierunku polskim” liczba batalionowych grup bojowych (bgb) których Rosja rzekomo ma mieć do  dyspozycji (64 BGT wg prezentacji Armii Nowego Wzoru) jest liczbą  nie mając nic wspólnego z tym jak naprawdę wygląda potencjał SZ FR i jak przebiega proces rozwinięcia mobilizacyjnego / operacyjnego  w Rosji i tego czym są bgb i ptgb. Nie ma też żadnych powodów by powtarzać tezy rosyjskiej propagandy o nieskutecznej pomocy NATO które już obecnie ma realne siły i mechanizmy odpowiedzi na swojej wschodniej flance.  

 

Tezy S&F:

– Rosjanie będą działać poniżej art.5 lub zanim dotrze pomoc wojskowa NATO na wschodnią flankę (M. Budzisz, TT, 28 grudnia 2021)

– całość ma wynikać z rzekomej koncepcji „krótkiej wojny” u Rosjan (M. Budzisz, TT, 21 grudnia 2021)

– „Analizy, które przeprowadzaliśmy w Strategy&Future i z których korzystaliśmy przy projekcie Armii Nowego Wzoru, a były one prowadzone w cyklu wieloletnim obserwacji jednostek rosyjskich (i gier wojennych jeszcze od 2015 roku), skłaniają nas do wniosku, że w obecnych realiach na „kierunku polskim”, określając w ten sposób generalnie wschodnią flankę NATO, w tym również biorąc pod uwagę możliwość uderzenia na Państwa Bałtyckie, Rosja ma do dyspozycji 64 Batalionowe Grupy Taktyczne (BGT)”

 

Jak jest w rzeczywistości  – pytania i odpowiedzi.

Czy pomoc wojskowa NATO dotrze na wschodnią flankę?

Rosjanie już działają poniżej art.5 – przykładem jest wysadzenie magazynów amunicji w Czechach przez GRU. Prowadzone były też operacje asymetryczne w krajach Bałtyckich. Dlatego NATO już jest obecne na wschodniej flance paktu. Ma to zapewnić podniesienie kosztów agresji dla Rosjan – ich działania czy to okołoprogowe czy też kinetyczne trafią na wielonarodowe bataliony sformowane w ramach Enhanced Forward Presence (eFP) NATO. W efekcie agresja na Bałtów lub Polskę będzie de facto agresją na kraje zaangażowane w eFP co zdecydowanie podnosi próg wejścia w konflikt dla Kremla. Utrudnia to też polityczne dzielenie krajów NATO.

źródło: https://lc.nato.int/operations/enhanced-forward-presence-efp

Z tych samych przyczyn w Polsce ma miejsce wymierna obecność amerykańska:

 

źródło: https://pl.usembassy.gov/nato_us/

 

Jej wartością jest nie tyle wielkość sił już obecnych co wymuszone przez ich stacjonowanie na terytorium RP automatyzowanie pewnych procesów reakcji oraz podnoszenie kosztów działań dla Rosjan. Agresja na wschodniej flance NATO będzie agresją na uczestników eFP i Rosjanie w swoich planach muszą uwzględniać to ryzyko. Co więcej –  należy pamiętać o NRF tj siłach odpowiedzi NATO – czyli trzech brygadach natychmiastowej gotowości.  Nie mniej istotną rolę pełnią wydzielone komponenty BAP (Bartic Air Policing) oraz sił powietrznych zdolne do minimum 200 lotów dziennie.  Przykładem: w ramach Agile Combat Employment z 2021 roku przećwiczono niezwłoczny i  jednoczesny przerzut do Krzesin 24 WSB F-15C/E i F-16 z baz RAF Lakenheath (UK) oraz Spangdahlem Air Base (Niemcy). Ma swoje miejsce również komponent morski – SNMG i SNMCMG – gotowy do natychmiastowego działania. Przy czym należy pamiętać że NATO potrzebuje tylko miesięcznego wyprzedzenia aby zakończyć jakiekolwiek marzenia Kremla o skutecznej militarnej ekspansji – a to dzięki inicjatywie 4x 30[2]  – czyli 30 batalionów, 30 eskadr, 30 dużych okrętów dostępnych w ciągu 30 dni od decyzji. Wykrycie przygotowań SZ FR do rozwinięcia operacyjnego na kierunku Bałtyków lub Polski  równa się uruchomieniu procedury 4×30 Ramy operacji obronnej krajów NATO tworzy strategia wojskowa paktu przyjęta w  2019 r. oraz opracowana w 2020 r. Koncepcja Odstraszania i Obrony Obszaru Euroatlantyckiego (DDA), połączona jest z sukcesywnie rozwijanymi planami operacyjnymi dla całego region. Za przerzut sił na flankę odpowiadają dwa nowe dowództwa: jedno USA i jedno w Niemczech (JSEC), a za ich integrację na miejscu – komórki NFIU w krajach wschodniej flanki. W dowodzeniu operacją obronną istotne rolę mają Wielonarodowe Dowództwa Północno -Wschodnie  –  Korpusu w Szczecinie oraz Dywizji w Elblągu[i].   Najważniejsze jest jednak zrozumienie że przerzut wydzielonych sił NATO ma miejsce nie w momencie wybuchu konfliktu a przed jego rozpoczęciem – w sytuacji wykrycia  przygotowań przeciwnika do przeprowadzenia agresji. Ukrycie takich przygotowań nie jest możliwe przy obecnej supremacji technicznych środków rozpoznawczych krajów NATO   – o czym szerzej w dalszej części tekstu.  W każdym razie  – NATO ma siły i środki żeby realnie przyjść z pomocą Polsce w czasie zdecydowanie szybszym niż to się wydaje laikom. To że pewne plany nie są publicznie ogłaszane nie oznacza że ich nie ma i że nie są owe ćwiczone. Już ponad dekadę temu – kiedy 10 Brygada Kawalerii Pancernej była w operacyjnym podporządkowaniu niemieckiej 7 Dywizji Pancernej –  zakładano około dwa  tygodnie[3] od decyzji o wsparciu SZ RP przez Bundeswehr  (nie mylić z wybuchem konfliktu zbrojnego) na dyslokacje 7 Pz.Div do Polski. Nic nie wskazuje na to żeby obecnie ten stan rzeczy uległ pogorszeniu względem wydzielonych komponentów US Army i BW.  Mimo działań rosyjskiej propagandy (oraz jej rezonującej krajowych pseudoekspertów) którzy twierdzą o wątpliwej pomocy paktu, fakty są takie że NATO jest  realną siłą która już odepchnęła  ostrze neoimperialnej polityki Kremla od państw bałtyckich. Trudno o lepszy przykład skuteczności – BAP oraz eFP w zasadzie zakończyły prób hybrydowych  działań wobec Litwy Łotwy i Estonii ze strony Rosji.

 

Czy Rosjanie mają koncepcję „krótkiej wojny”?

Rzekoma rosyjska koncepcja „krótkiej wojny” o jakiej mówią Panowie z S&F jest ich interpretacją na bazie  jednego opracowania RANDu[4] który zawiera wzmiankę o tym następującej treści:

„Biorąc pod uwagę konwencjonalne słabości Rosji w przedłużającej się wojnie z równorzędnym lub zbliżonym przeciwnikiem, będzie ona próbowała wykorzystywać strategie działań pośrednich i symetryczne reakcje w wielu obszarach, aby zniwelować postrzeganą nierównowagę. Rosja będzie dążyć do szybkiego zakończenia konfliktu, stosując szereg środków mających na celu kontrolę dynamiki eskalacji.”

Oraz:

„Generalnie jednak rosyjskie operacje wojskowe przeciwko konwencjonalnemu przeciwnikowi charakteryzowałyby się naciskiem na osiąganie celów operacyjnych w pierwszych dniach kampanii poprzez skoordynowane użycie sił we wszystkich istotnych obszarach działań wojennych. Skoncentrowane wysiłki miałyby na celu zaskoczenie (jeśli to możliwe), wykorzystanie przewagi w sile ognia, zajęcie celów przy użyciu wysoce mobilnych sił, a następnie zakończenie konfliktu, zanim przeciwnik dysponujący większym potencjałem militarnym zdołałby przegrupować na obszar walk odpowiednie siły.”

Czy dywagacje RANDu z 2017 roku znajdują odbicie w innych opracowaniach? Nie. Ani opracowania kongresowe[5] z 2020 roku ani krajowa literatura specjalistyczna[6] nie potwierdzają owych koncepcji RANDu.  Co więcej – w tym miejscu należy odnotować jedną fundamentalną sprzeczność w założeniach Panów z S&F. Jeżeli hipotetyczny konflikt ze strony Rosjan ma być w ich założeniu krótki i do takowego scenariusza jest przygotowywana ANW to jest to najgorsze możliwe – ponieważ idealnie wpasowujące się w rzekomą strategię nieprzyjaciela  – rozwiązanie. SZ RP w takim razie powinny być przygotowane na zupełnie inny konflikt w którym dążyć będą do wydłużenia jego trwania i dania czasu na adekwatną odpowiedź NATO. Zatem kosztem przestrzeni zyskiwać czas i nie dopuścić do rozbicia sił własnych na skutek absurdalnie płytko założonej głębi operacyjnej. Należałoby zatem w trakcie  obrony manewrowej wyhamować atak Rosjan na linii Wisły i przedpolach Warszawy zyskując czas. Im konflikt dłuższy tym Rosjanom ciężej będzie ów wygrać. W najgorszym wariancie – odbudowa zniszczonej stolicy jest i tak mniejszym złem niż pół wieku obcego jarzma lub przymusowa „finlandyzacja” Polski  z PKWN-bis. Jednym słowem – Armia Nowego Wzoru to armia grająca w hipotetyczną grę Rosjan pt. „krótki konflikt”.  Już abstrahując nawet od tego że renomowane źródła nie potwierdzają założeń RANDu przyjętych przez Panów z S&F.

 

Jakie siły są w stanie wystawić Rosjanie „na kierunku polskim”?

Powyższe zagadnienie wymaga zdecydowanie najdłuższej odpowiedzi ponieważ Panowie z S&F w swoich dywagacjach mieszają terminy i generalnie niestety wykazują się nierozumieniem tematu.  Przeliczanie „wielkich jednostek” o rozwinięciu „czasu pokoju” na bgb lub jak to robią Panowie z S&F na „BGT[7]” ma mały sens z wielu powodów.  Po pierwsze  w ten sposób liczy się ilość batalionów w oddziałach i związkach taktycznych (ZT).  Batalionowe grupy bojowe (bgb) to nie są struktury etatowe, a tworzone doraźnie, do określonych zadań. Po drugie: ilość bgb/ptgb jakie wstawi dana „wielka jednostka” zależy od tego jak ujęty jest w planie rozwinięcia mobilizacyjnego dany ZT. Brygada wysokiej gotowości może  wystawić dwie słabsze bgb lub jedną mocną bgb i dwie słabe do rotowania lub osłony tyłów. Może też brygada wysokiej gotowości może też w planie rozwinięcia „wypączkować” na ZT o sile dywizji, która wystawi ptgb. To ściśle tajny plan rozwinięcia mobilizacyjnego oraz to jakie wsparcie z szczebli nadrzędnych dostanie dany ZT  warunkuje zdolność do wystawienia określonych sił.  Po trzecie  – w SZ Rosji wracają pułkowe taktyczne grupy bojowe na bazie dywizji. Są one ekwiwalentem pełnej brygady zmotoryzowanej.

Inaczej rzecz ujmując  – przeliczanie wielkich jednostek w okręgach wojskowych na hipotetyczne bgb jest kompletnie jałowym i bezcelowym zajęciem ponieważ nie uwzględnia rozwinięcia mobilizacyjnego[8] i/lub operacyjnego[9] w SZ FR. Rozwinięcie operacyjne ma miejsce ZAWSZE. Mobilizacyjne – często.  Bez pierwszego z nich nie jest możliwy jakikolwiek konflikt zbrojny z  użyciem SZ FR. Kolejność przeważnie jest następująca: uzupełnienie w ramach mobilizacji, ćwiczenie i zgrywanie bojowe, przemieszczenie w rejon operacyjnego przeznaczenia.  Kiedy był ów schemat widoczny? Prawie zawsze.  W wojnie w Czeczenii – rozwinięcie mobilizacyjne i operacyjne[10], w wojnie sierpniowej 2008 roku – rozwinięcie operacyjne[11], w 2014 roku  – mobilizacyjne i operacyjne[12].

W tym miejscu należy wyjaśnić iż Panowie z S&F bardzo nieortodoksyjnie  założyli że Rosjanie siłami zaledwie jednego okręgu wojskowego (plus WDW) zaatakują członka NATO (przy stałej obecności eFP oraz wydzielonych brygad US Army) bez procesu rozwinięcia mobilizacyjnego i z rzekomo niewykrytym lub zbyt późno odkrytym rozwinięciem operacyjnym[13]. Jest to scenariusz który delikatniej rzecz ujmując jest wbrew sztuce operacyjnej Rosjan i dotychczasowej historii konfliktów zbrojnych z ich udziałem.  Ponadto w efekcie (całkowicie prawidłowego) OSINTU  Panowie z S&F policzyli  liczbę wielkich jednostek w czasie pokoju tak, by arbitralnie sobie założyć całkowicie niewłaściwe liczby bgb/BTG w czasie rozwinięcia operacyjnego.

Dlaczego owe liczby są niewłaściwe? Po pierwsze wynikają z kwestii wspomnianych wyżej a propos tego czym są bgb i ptgb (o których panowie z S&F w ogóle nie wspominają). Po drugie   – są one zaniżone. Oficjalnie wg ministra Szojgu Rosjanie dysponują 170 bgb. Czy są możliwe tej wielkości siły w SZ FR? Zdecydowanie tak. Znów cytując krajowe autorytety: „Globalnie w ramach rosyjskich sił zbrojnych gotowość do podjęcia działań całością sił w ciągu kilku godzin utrzymuje około 136 batalionowych grup bojowych uzupełnionych wyłącznie żołnierzami SK[14] Cytowany stan miał miejsce trzy lata temu. Należy też pamiętać że Rosjanie niesamowicie elastycznie podchodzą do dyslokowania jednostek między okręgami wojskowymi – COW np. służy jako rezerwuar jednostek i UiSW dla ZOW i dla DOW. Z kolei jednostki POW są regularnie przerzucane do ZOW w ramach ćwiczeń. Należy też pamiętać o rewelacyjnym systemie mobilizacyjnym w Rosji odziedziczonym jeszcze po czasach ZSRR. Jego rola została utrzymana i mimo przemian z ostatniego ćwierćwiecza należy pamiętać że w przypadku systemu rozwinięcia mobilizacyjnego SZ FR cały czas mamy do czynienia z armią której potęga to wysoce przemyślany i złożony system wystawiania jednostek dalszej kolejności formowania. Przez fachowców jest on porównywanych do „zębów rekina” – tzn  jednostki utracone dość płynie są zastępowane przez nowo formowane jednostki wojskowe. Ilości uzbrojenia i sprzętu wojskowego jest wręcz na tle armii krajów zachodnich niewyobrażalna. Mimo formowania jednostek z rezerwistów oraz mobilizowania coraz bardziej przestarzałych kategorii sprzętu wciąż pozwala to na wystawienie kolejnych związków taktycznych. W efekcie ilość jednostek bojowych może zostać podwojona a nawet potrojona – oczywiście pod warunkiem dostatecznie długiego i niezakłóconego procesu mobilizacji. Po zmianach z obecnej dekady można uznać iż praktycznie wrócił on do „formy” znanej z czasów ZSRR. Dodatkową pomocą jest sprawność aparatu państwowego – w  przeprowadzanych sprawdzianach można było zauważyć, że system AKAP (akcji kurierskiej administracji publicznej) jak i AKUP (akcji kurierskiej urzędów pocztowych) działa sprawnie i na bieżąco jest modyfikowany i dostosowany do specyfiki obszaru działania. Zapewnia to wysoką sprawność całego procesu.

Oczywiście mobilizacja wielkich jednostek wojskowych jest procesem zróżnicowanym zależnym od stopnia ukompletowania poszczególnych jednostek w czasie pokoju.   Niektóre jednostki po mobilizacyjnym uzupełnieniu wakatów i wykorzystując posiadany we własnych magazynach sprzęt kategorii A i B są w stanie błyskawicznie dokonać rozwinięcia mobilizacyjnego.  Inne zaś są obciążone wystawianiem zalążków dla nowo formowanych jednostek i z natury będą potrzebować więcej czasu do rozwinięcia. Najczęściej oparte jest ono o bazy rezerwowe techniki.  Jeszcze inaczej wygląda kwestia formowania jednostek w oparciu o bazy przechowywania i naprawy broni i techniki – w tym wypadku to one stanowią zalążek osobowy jak i są wystawcą  tzw „punkt przyjęcia wyposażenia” zarówno pod względem osobowym jak i sprzętowym. Powyższy model już w 2013 roku zaczął ulegać przeobrażeniom. Szereg pełnoskalowych ćwiczeń pokazał coś co następnie potwierdziła rosyjska agresja na Ukrainę – ugrupowania brygadowe są zbyt mało autonomiczne do tego ich batalionowe ugrupowania bojowe wymagają rotacji lub przeformowania po 30-45 dobach działań wojennych zaś ich siła nie koniecznie pozwalana odpowiednio mocne i elastyczne działania. Efektem był częściowy powrót do struktury armia – dywizja – pułk ale z zachowaniem elastyczność ugrupowań brygadowych które mają być wciąż dominujące w SZ Rosji.   Odtwarzane dywizje posiadały początkowo  strukturę dwupułkową – którą dość szybko zamieniono w strukturę trzypułkową – czyli dwóch pułków pancernych (lub zmotoryzowanych) przypadających na jeden pułk zmotoryzowany (lub pancerny). Wiele wskazuje jednak na to iż struktura ta ulegnie dalszemu rozbudowaniu aż do czteropułkowego ugrupowania dwóch  pułków pancernych przypadających na dwa pułki zmotoryzowane. Oprócz tego dywizje posiadają pułk artylerii samobieżnej, pułk rakiet plot i resztę jednostek wsparcia wielkości batalionu. Nowa struktura ma pozwolić na wystawienie wysoce autonomicznych pułkowych taktycznych grup bojowych (ptgb) zdolnych do prowadzenia działań bojowych przez okres od 60+ dób, zaś ich siła będzie odpowiadać sile pełnych brygad zmotoryzowanych.

W efekcie możliwości w/w systemu należy przyjąć że Rosjanie mogą praktycznie całość rozwiniętych ZT w tym wystawianych ptgb i bgb rzucić na danym kierunku operacyjnym ponieważ jednostki mobilizowane kolejnych rzutów zapełniają w danych okręgach wojskowych lukę po nich zaś dodatkową możliwością jest czasowa dyslokacja wybranych jednostek DOW, a zwłaszcza COW na kierunku europejskim.  W efekcie – w oparciu o system mobilizacji – Rosjanie mogą sprawnie skomasować rozwinięte „wielkie jednostki” na jednym wybranym kierunku i nie muszą pozostawiać części ZT o wysokiej wartości na kierunkach drugorzędnych a potencjalnie zapalnych (Kaukaz, rejon Donbasu itp.)

Należy też pamiętać o tym co pokazuje wzrost napięcia z 2021 roku wokół Ukrainy. W kwietniu Rosjanie pod pozorem manewrów zgromadzili 62 bgb przy granicy Zadnieprza[15] w grudniu ilość bgb oscylowała już wokół ponad 70[16] do zdaniem Amerykanów wkrótce 100 bgb[17].  A to wszystko przeciw Ukrainie nie będącej w NATO /UE i otoczonej (tj Zadnieprze) z trzech stron. Hipotetyczny konflikt  na terytorium Polski to dla Rosjan o rząd wielkości trudniejsze zadanie. Już to powinno zapalić lampkę ostrzegawczą na temat tego jak zaniżone  są  w  szacunkach S&F ilości bgb jakie mogą wystawić Rosjanie.

 

Czy możliwy jest nagły zaskakujący atak w przypadku rozwinięcia mobilizacyjnego?

Nie. W przypadku rozwinięcia mobilizacyjnego nie ma takiej żadnej, nawet najmniejszej możliwości. AKUP i AKAP nie jest możliwy do ukrycia w obecnych czasach, tak samo fakt pobrania zapasów wojennych ze składów a następnie zgrywania bojowego, lub nawet szkolenia, jeżeli jednostka jest nowoformowana.  Natomiast zasadnym pytaniem jest to czy jest możliwe zaskakujące rozwinięcie operacyjne i nagły atak na Polskę. Tutaj odpowiedź brzmi inaczej: nie jest możliwy skuteczny atak w efekcie takiego rozwinięcia. Siły w ZOW są za małe do skutecznego pełnoskalowego ataku na kraj wielkości  Polski. Dodatkowo problemem dla Rosjan jest logistyka takiej operacji – nie da się ukryć przerzutu setek tysięcy ton MPSów oraz amunicji dla bgb/ptgb i brygad artylerii oraz Sił Powietrzno – Kosmicznych.  Bez zapasów materiałowych nie ma możliwości skutecznego prowadzenia operacji. Co więcej – sam obszar Rosji rodzi dodatkowe problemy które praktycznie uniemożliwiają skryty przerzut bgb w rejony operacyjnego przeznaczenia. Cytując: Pokonanie takiego dystansu (100-1200km – jw.)  na środkach etatowych brygady zmotoryzowanej zajęłoby około pięciu dni, redukując resurs techniczny platform gąsienicowych o około 40–50%. Dlatego też zasadniczym środkiem przerzutu ciężkich i średnich taktycznych batalionowych grup bojowych będzie transport kolejowy.   (…) Łącznie załadunek batalionu zmotoryzowanego na transport kolejowy wymaga ich aż 78–80, co przekracza dopuszczalną normę przewozową o 27–25 i zmusza tym samym do przewozu taktycznej batalionowej grupy bojowej z wykorzystaniem dwóch operacyjnych transportów kolejowych. Przerzut brygady zmotoryzowanej będzie wymagał z kolei wykorzystania co najmniej 16–18 kolejowych transportów operacyjnych.[18]  Jak można zauważyć przerzut około 100 bgb będzie wymagać minimum 200 operacyjnych transportów kolejowych z wykorzystaniem około 16 000 różnych platform kolejowych  – po pierwsze nie jest możliwe wykonanie takiego wysiłku w krótkim przedziale czasu. Po drugie nie jest możliwe skryte wykonanie owego przerzutu. Nawet jeżeli założymy że około 40% ZT posiadających MSD w zachodnich obwodach Rosji samodzielnie pokona trasę do rejonów operacyjnego przeznaczenia lub zostanie skomasowana tam wcześniej pod pretekstem manewrów to wciąż piszemy o przerzucie reszty sił z użyciem przeszło 10 000 platform kolejowych i maksymalnie obciążonych magistralach kolejowych. Tego nie da się ukryć. A skutecznie zaatakować członka NATO o potencjale Polski i przy już obecnym wsparciu sojuszniczym  siłami <40 bgb nie sposób. Chociażby ze względu na brak globalnej przewagi 2:1 na TDW w takim scenariuszu  tj SZ RP z wsparciem  już obecnych NRF  plus  wydzielonych komponentów US Army stacjonujących w Polsce i Niemczech.

 

Reasumując:

  • Armia Nowego Wzoru w koncepcji S&F to Armia Nieistniejącej Wojny. Konflikt założony przez S&F nie ma prawa się wydarzyć z przyczyn niemożliwości ukrycia rozwinięcia mobilizacyjnego i niemożliwości ukrycia przy przestrzeniach Rosji wykonywania skrytego przerzutu do rejonów operacyjnego przeznaczenia nawet w ramach nagłego rozwinięcia operacyjnego. A <40 bgb nie jest w stanie skutecznie zaatakować kraju wielkości Polski będącego w NATO.
  • Nie ma dowodów na rzekomą koncepcję „krótkiej wojny” u Rosjan. Nawet jeżeli przyjąć owe założenie za aksjomat to wtedy: ANW skrojona pod krótką wojnę to gra pod dyktando Rosjan – a gra w myśl założeń przeciwnika to prosta droga do klęski. W interesie Polski jest możliwe długi konflikt.
  • NATO już teraz jest obecne na wschodniej flance paktu w ilości która mocno komplikuje potencjalne plany Rosjan oraz zdecydowanie podnosi próg wejścia w konflikt dla Kremla. Podważenie jedności sojuszniczej w ramach NATO  i mechanizmów kolektywnej obrony w ramach NRF, VJTF, 4×30 etc. to praca na rzecz    Tak też należy traktować postulaty o samodzielnym eskalowaniu konfliktu w stylu własnych uderzeń na cele w FR.

 

 

Jarosław Wolski

 

Przypisy/Źródła:

[1] Peter Kreeft, Między piekłem a niebem – dialog w zaświatach. C.S. Lewis, J.F. Kennedy, A. Huxley, Fronda 2015

[2] https://www.nato.int/nato_static_fl2014/assets/pdf/pdf_2018_06/20180608_1806-NATO-Readiness-Initiative_en.pdf?fbclid=IwAR1_4Yf-xE4CAX1Ii039Yh6E117uO8c19uw7g6YwgYgLbX8iIMe9UGADsTk

[I]Za: Marcin Terlikowski, https://twitter.com/mterlikowski/status/1476205327100039169?s=21&fbclid=IwAR24IHA2r6KYJHZupiJgboI-NxYMYDQZWUobJoOGIFPMDgjxMLnMX2gt5qU

[3] Stenogramy SKON z 2002 roku.

[4] https://www.rand.org/pubs/perspectives/PE231.html

[5] Russian Armed Forces: Military Doctrine and Strategy: https://crsreports.congress.gov/product/pdf/IF/IF11625

[6] ppłk dr Depczyński Marek, Rosyjska sztuka operacyjna w zarysie, 2020

[7] co jest zapisem nieprawidłowym ponieważ duże B to „brygada” zaś małe b to „batalion”. Zatem pisząc BGT mają na myśli Brygadowe Grupy Taktyczne

[8] Rozwiniecie mobilizacyjne w rozumieniu  przyjęcia uzupełnień (rezerw) ludzkich i sprzętu z GN do etatu czasu W oraz pobrania zapasów wojennych ze składów a następnie zgrywania bojowego, lub nawet szkolenia, jeżeli jednostka jest nowoformowana.

[9] Rozwinięcie operacyjne w rozumieniu przemieszczenia sił do rejonów przewidzianych w planie operacji

[10] Łukasz Mamert Nadolski, Martwe Miasto Sylwestrowy (noworoczny) szturm na Grozny 31 grudnia 1994 – 2 stycznia 1995 r.  MWL 2021

[11] ppłk dr  Marek Depczyński, Rosyjska sztuka operacyjna w zarysie, 2020

[12] Łukasz Mamert Nadolski, Kampania zimowa w 2015 roku na Ukrainie, MWL 2017; Jarosław Wolski, Czołgi na Ukrainie 2014–2015, Wozy Bojowe Świata 2017; ppłk dr Marek Depczyński, Rosyjska sztuka operacyjna w zarysie, 2020

[13] zresztą nie używając w swoich publikacjach żadnego z w/w terminów o których prawdopodobnie nie wiedzą że istnieją

[14] ppłk dr Marek Depczyński, Efekty transformacji, PRZEGLĄD SIŁ ZBROJNYCH nr 5 / 2019, s.122

[15] https://www.ukrinform.ua/rubric-ato/3374400-rosia-stagnula-do-kordonu-ukraini-blizko-52-bataljonnotakticnih-grup.html?fbclid=IwAR1hLtfBS-YnUwRlfM6ToNSPghS4POlHJKYRNe5J8Mu8pHzUfbN3RcL-ec4

[16] Szacunki własne autora

[17] December 3, 2021 the Washington Post

[18] ppłk dr Marek Depczyński, Zdolność do przerzutu, PRZEGLĄD SIŁ ZBROJNYCH nr 2/2015

43 komentarze

  1. Według mnie uszykowanie polskiej armii powinno być mniej więcej takie jak teraz, z tym, że dodałbym na pojezierzu mazurskim 1-2 brygady zmechanizowane do blokowania przejścia w kierunku centrum kraju od północy, na północnym wschodzie rozmieścił kolejną ciężką dywizję z kolejnymi 250 Abramsami, dywizje na zachodzie Polski odchudził do dywizji zmechanizowanych (rozbudowując je jednak do 4 brygad w tym 2 zmechanizowane) przerzucając czołgi do bardzo dużej odwodowej dywizji strategicznej (6 brygad: 2 pancerne, 2 zmechanizowane, 2 brygady aeromobilne o czasie gotowości do działania 24h) rozłożonej na północ i południe od Warszawy. Formowane dodatkowe brygady istniejących dywizji na zachód od Wisły umieszczał bym jak najbliżej Wisły i również na północ i południe od stolicy. Koncepcja obrony byłaby taka: dwie ciężkie pancerne dywizje pancerne (czas mobilizacji do 72h) umieszczone w Polsce północno-wschodniej i południowo-wschodniej przyjęłyby na siebie pierwsze uderzenie ale ich zadaniem nie byłoby wydanie walnej bitwy granicznej ale prowadzenie walk opóźniających systematycznie cofając się w kierunku Warszawy aby opóźnić postępy dywizji rosyjskich, wyszczerbić atakujące jednostki oraz zużyć ich materiały wojenne samemu zachowując jak największy potencjał – tu WOT miałby za zadanie nękanie wydłużonych linii zaopatrzeniowych przeciwnika (docierałoby do nich np. tylko 75% planowanych dostaw materiałów wojennych) ewentualnie okazyjne atakowanie i niszczenie zagubionych i odseparowanych mniejszych jednostek . Te dwie wschodnie polskie dywizje na tym etapie byłyby wspierane przez 2 brygady aeromobilne które obok lotnictwa wspierały by najbardziej zagrożone odcinki. W tym czasie mobilizowała by się już w okolicy Warszawy odwodowa dywizja strategiczna (czas mobilizacji do 96h) czekająca na mobilizację 2 dywizji na zachodzie Polski które miały by ją uzupełnić 2 brygadami pancernymi, 4 brygadami zmechanizowanymi, 2 lekkimi brygadami. Dywizję na północy pozostawiłbym do zabezpieczenia wybrzeża (wraz z marynarką) i rejonu trójmiasta od ataku z Kaliningradu. Dwie wschodnie ciężkie dywizje po dojściu pod Warszawę powinny zachować min. 75% wyjściowego potencjału (3 pełne dywizje pancerne zamiast 4 wyjściowych). Tu na przedpolach Warszawy zostały by wzmocnione świeżymi siłami w sile 4 brygad pancernych, 6 brygad zmechanizowanych, 4 lekkie brygady piechoty. I to tu na przedpolach Warszawy powinna zostać przejęta inicjatywa w wojnie. Tak widzę tę wojnę. Armia miałaby 6 dywizji (4 dywizje 4-brygadowe i 1 6-brygadowa, w sumie 22 brygady) i około 200 tyś żołnierzy. Oczywiście planowane 2,5% PKB na obronę byłoby daleko niewystarczające. Nakłady musiały by na ten krytyczny czas około 10 lat wzrosnąć nawet i do 4% PKB (Ukraina wydaje 5% PKB), lecz po przezbrojeniu i modernizacji armii można by było zejść z nakładami do 3% po roku 2030 (sąsiadując z Moskwą lepiej nie wydawać mniej niż 3%). Grecja mająca 3x mniejszą gospodarkę od polskiej wydaje na obronę tylko trochę mniej od nas: 11 mld USD vs 14 mld USD. A ma naprawdę silną armię. Jak widać nie zakładam udziału wojsk lądowych NATO ze względu na czas około 3 miesięcy potrzebny im do mobilizacji, ale bardzo użyteczny byłby parasol powietrzny NATO nad Polską.

    1. Obawiam się, że Kraina Tysiąca Jezior to region, w którym broń pancerna, a zwłaszcza tak ciężka jak Abramsy, które kupiliśmy, będzie miała zbyt niską mobilność, aby można ją efektywnie wykorzystać.

      1. Może byłem zbyt mało precyzyjny. Pisałem o rozlokowaniu na Mazurach 1-2 brygad zmechanizowanych wyposażonych w BWP które mogłyby być dodatkowo wsparte piechotą i zwłaszcza WOT które powinny pełnić rolę ANW i przy pomocy ppk oraz dronów nękać wrogie siły i paraliżować ich logistykę nie wdając się w większe starcia. Piąta dywizja pancerna na północnym-wschodzie w rejonie od rzeki Bug aż do regionu pojezierza. Patrząc na mapę to bardzo brakuje nam międzywojennego bufora na wschodzie.

  2. Proszę się nie gniewać, ale proszę edytować tekst, bo w niektórych miejscach literówki lub brakujące słowa uniemożliwiają zrozumienie tychże części tekstu, np „Podważenie jedności sojuszniczej w ramach NATO i mechanizmów kolektywnej obrony w ramach NRF, VJTF, 4×30 etc. to praca na rzecz Tak też należy(…)” Piszę z poziomu ciekawego tematu laika, doceniam konkrety zawarte w tekście i liczę na równie konkretną odpowiedź S&F.

  3. (…)W każdym razie – NATO ma siły i środki żeby realnie przyjść z pomocą Polsce w czasie zdecydowanie szybszym niż to się wydaje laikom.(…)
    Czy ja wiem… laicy, którzy takowej wiedzy nie posiadają mogą paniczną ucieczkę, dzięki której miesiąc może okazać się rokiem. A z braku stanu wojny wojacy nie będą mieli prawa wymuszać posłuszeństwa środkami przymusu bezpośredniego.

  4. Taka na szybko uwaga.
    A co, jeśli Polska zostanie poddana intensywnej i skutecznej izolacji politycznej oraz szeregowi prowokacji tak, by zaciemnić i zamydlić obraz polityczny? Przy skutecznej realizacji takiego planu i wykorzystaniu sprzyjających Rosji na Zachodzie frakcji (bo co do tego, że takowe istnieją nie ma chyba wątpliwości?) może się okazać, że tak jak w przypadku Gruzji Polska może zostać przedstawiona jako winna takiej czy innej formy agresji, co zablokuje uruchomienie Artykułu 5. Co wtedy? Czy taki scenariusz naprawdę jest nieprawdopodobny? Jak pisałem wyżej – moim zdaniem taka ofensywa już jest podjęta wobec naszego kraju i Państw Bałtyckich.
    A co, jeśli mobilizacja armii rosyjskiej będzie przeprowadzona pod pozorem wielkich manewrów na terenie Białorusi? Bo chyba nikt nie spodziewa się, że Rosja po prostu nagle zacznie bez tłumaczenia ściągać wojska. Już mieliśmy z taką sytuacją do czynienia jesienią. I co? Nastąpiła adekwatna reakcja NATO? Mam na myśli adekwatną.
    Im bardziej o tym myślę i czytam, również artykuł powyżej, tym bardziej wydaje mi się, że to JB ma rację. Z tytułu między innymi czynników wymienionych w komentowanym artykule Rosja nie będzie planowała pełnoskalowej wojny wymierzonej w całe NATO. Nie ma w tym żadnego interesu. Rosja w ogóle raczej będzie starała się straszyć i tym uzyskiwać ustępstwa. Ale straszenie musie być serio i Rosja musi być gotowa na uruchomienie siły militarnej. I to będzie właśnie ograniczone w czasie i przestrzeni po to, by przerazić Europę i uzyskać ustępstwa. Taka właśnie ograniczona interwencja jak w Donbasie uzyskana po zapewnieniu niepewności co do sytuacji i daniu państwom Zachodniej Europy pretekstu do powstrzymania się od wejścia w konflikt poprzez knowania propagandowe i polityczne. To jest moim zdaniem w obecnej sytuacji jak najbardziej możliwe. Proponuje patrzeć na sytuację z jak najszerszej perspektywy, nie tylko militarnej czy też traktatowej. To wszystko, co pan Wolski napisał jest znane Rosji i ich planowanie bierze to pod uwagę. To widać w ich zachowaniu politycznym

    1. „W interesie Polski jest możliwie długi konflikt” po mojemu to tym jakże słusznym zdaniem autorowi udało się obalić swoje tezy i przyznać rację S&F.

    2. (…)Nastąpiła adekwatna reakcja NATO? Mam na myśli adekwatną.(…)
      Wiesz co? Jak pisałem, że trzeba było wprowadzić stan pogotowia to mnie wyśmiano… nawet tutaj. Bo tam jest Aleksandr (…)Nic nie mogę(…) Łukaszenka.

    3. NATO to sojusz obronny, a nie klub przyjaciół. Nie trzeba się lubić i trzymać za rąsie by udzielić pomocy. Tym bardziej, że w razie wystawienia PL i krajów Bałtyckich Rosji na talerzu – to właśnie stara EU straci krocie, mogą zapomnieć o bezcłowym przepływie kapitału i zyskach z inwestycji jakie tu czynią ich firmy od 2-3 dekad. Nie mówiąc już o mafijnym stylu biznesowym jaki przyjdzie z Rosji… Z resztą EU i prawie wszystkie kraje NATO to kraje demokratyczne i tam doskonale wiedzą, że w perspektywie wielu dekad – będą rządy frajerów, będą rządy racjonalnych ludzi, będą rządy idealistów, będą rządy populistów, będą rządy z którymi można się lepiej/gorzej dogadać. SAMI TAKIE RZĄDY PRZERABIALI NIE RAZ U SIEBIE – o tym masa Polaków zapomina i już mają pełne gacie, bo jest spina na linii PL-EU. Taki spoiler: do 2050, 2100 roku – takich czy innych spin itp – będzie dużo, dużo więcej, nie tylko PL-EU, ale inne kraje też będą mieć pewnie spiny z EU. Bo NIE ma szans, by w każdej kwestii grupa prawie 30 krajów była zawsze jednogłośna. Na pewno też w wielu krajach będą rządy, z którymi gorzej będzie się dogadać, a będą też lepsze.
      Na pewno będą takie próby i w zasadzie nie zdziwiło by mnie, gdyby Niemcy coś zaczęli bruździć, bo staną się celem szantażu gazowego z Rosji. Na szczęście w NATO są silne kraje jak USA, UK, Francja – które nie są zależne ekonomicznie od Rosji oraz mają dobry wywiad, by takie coś wyłapać jak próba oczerniania i izolacji celu ataku. Z resztą – przecież właśnie to się dzieje od paru miesięcy przy granicy z Białorusią. Pomimo wielu błędnych decyzji PL (niedopuszczanie reporterów, organizacji humanitarnych od strony PL) – to kraje EU i NATO są po stronie PL i krajów Bałtyckich. Znają takie zagrywki i wiedzą o co chodzi.

      Gruzja, Ukraina itp – są w ciemnej … ponieważ… NIE SĄ W NATO. Gdyby te kraje wykorzystały pro-zachodni okres w Rosji i weszły na czas do EU i NATO – to by Kreml mógł co najwyżej nakręcić o nich propagandowy hejtujący filmik w reżimowej TV, bo żadna szanująca się stacja by tego syfu nie puściła. No ale wtedy oni mieli 'mundrych’ polityków, którzy wybrali 'neutralność’ i 'nie drażnienie Rosji’…

      1. (…)Na szczęście w NATO są silne kraje jak USA, UK, Francja – które nie są zależne ekonomicznie od Rosji oraz mają dobry wywiad, by takie coś wyłapać jak próba oczerniania i izolacji celu ataku. (…)
        I taki dobry wywiad nie wyłapał:
        – afery taśmowej… wszystkie tropy jakie znam wiodą do Moskwy
        – boostowanie kampanii Trumpa z 2015… co jest sprawą, która znajduje się w zakresie kompetencji nie tylko wywiadu, ale i FBI
        – dworczykleaks
        – operacji (…)Śluza(…)
        – są tacy co sugerują, że Czeczko był białoruskim agentem, zatem można wnioskować, że do tego grona można dorzucic operację (…)Dezerter(…)

        Ponadto dochodzi parę kroków, które można poczytywać nawet za współudział:
        – ignorowanie sprawy Smoleńska
        – ustawa 447
        – przejęcie TVN

    4. @Aecjusz – tak samo PL i NATO też to biorą pod uwagę. Stąd – jako 'nagroda’ za akcje Rosji – coraz większa obecność NATO i USA przy granicy Rosji. No i też np: szybki zakup i dostarczenie i wdrożenie Abramsów do PL – z jednej strony opcja by wymienić najstarsze Teciaki w WP, z drugiej – pokazanie Rosji, że USA może zalać EU i NATO swoim najnowocześniejszym sprzętem w krótkim czasie, co całkowicie wyeliminuje jakąkolwiek technologiczną przewagę jaką miała by Rosja w starciu np: z Litwą czy Polską.

      1. (…)No i też np: szybki zakup i dostarczenie i wdrożenie Abramsów do PL(…)
        To Abramsy stacjonują w docelowych jednostkach?

    1. Chodzi o to, że Rosja na długim konflikcie się wypruje z kasy, zasobów, rezerw – wszystkiego. Jak zacznie się ten czas – to wojska okupacyjne nie będą mieć czym walczyć i możliwe, że to ROSJA straci tereny nawet.
      Te 'wielkie zwycięstwa’ Rosji z ostatnich x lat to były akcje na małą skalę, małego ryzyka – wysłanie samolotów do nalotów w Syrii, desant sił specjalnych na prorosyjskim Krymie, co jakiś czas wysłanie żołnierzy do Donbasu, itp. Nie była to stała obecność wojskowa na dużą skalę na terenie, gdzie ludność okupanta najchętniej widziała by na widłach.

      1. Jeśli to jest obraz niemocy to jak nazwać obraz NATO, gdzie cała Europa bez pomocy USA nie potrafi zrobić nawet takiej drobnej operacji jak ta w Libii… a z kolei w sprawie Wenezueli to potrafi tyle co my z Białorusią tzn. uznać swój odpowiednik Cichanouskiej za prezydenta.

  5. Czy może mi ktoś wytłumaczyć – jak chłop krowie – o co chodzi z tym „ale kłamcy liczą”? Czy chodzi o to, że kłamcy posługują się liczbami?

  6. „W interesie Polski jest możliwie długi konflikt” po mojemu to tym jakże słusznym zdaniem autorowi udało się obalić swoje tezy i przyznać rację S&F.

  7. Proszę o debatę. Wygłaszanie opinii o tym co zrobili inni prowadzi do ostatniego punktu Erystyki Schopenhouera. To nie służy dobru Rzeczypospolitej, a myślę, że nam na tym zależy.

  8. Wiekszość kluczowych wniosków zbieżna z Bartosiakiem i S&F ( te same wnioski przedstawione w inny sposób) , reszta to chęć zaistnienia lub brak słuchania/ czytania ze zrozumieniem. Bartosiakiem sie juz znudzilem wiec z wielka chcecia czytam innych … niestety za kazdym razem polemika na marnym poziomie. Jedynie Sykulski daje rade, czekam na jego projekt armii.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.