Rozpad ONZ zwiastuje wojnę? Gdy upadła Liga Narodów, wybuchła II WŚ [Komentarz]

Czy forsowanie Światowego Paktu w sprawie Migracji rozsadzi od środka Organizację Narodów Zjednoczonych? Podział w sprawie przyjmowania nielegalnych imigrantów staje się coraz bardziej wyraźny. Przeciwko w/w paktowi opowiedziały się już: Czechy, Węgry, Austria, Bułgaria, a ostatnio również Estonia. Jednak co najważniejsze, paktu nie podpiszą Stany Zjednoczone. Ponadto prawdopodobnie podobne stanowisko zajmą Polska, Włochy, Szwajcaria i Japonia. Sprawa masowych migracji dzieli świat i choć nie jest najważniejszym problemem do rozwiązania, to może spowodować pierwszy od dłuższego czasu, poważny rozłam w ONZ.

Czy organizacja ta podzieli niebawem losy poprzedniczki? A jeśli tak, to czy jak w tamtym wypadku, grozi nam konflikt w skali światowej?

 

Liga Narodów – geneza powstania, przyczyna klęski i rozwiązania

Liga Narodów została utworzona z inicjatywy prezydenta Stanów Zjednoczonych – T.W. Wilsona po I Wojnie Światowej i rozpoczęła działalność w 1920 roku. Co ważne, USA nigdy nie ratyfikowały paktu i występowały jako obserwator. Pomimo tego istotnego feleru, gdy w 1926 roku członkiem LN stały się Niemcy, można było sądzić, że świat zmierza ku lepszemu. Niestety już w 1933 roku Berlin zrezygnował z członkostwa w Lidze, podobnie jak Japonia. W 1937 roku Ligę Narodów opuściły Włochy. Rok później nastąpił Anschluss Austrii i przejęcie przez III Rzeszę Sudetów. W 1939 roku Hitler anektował Czechy i wywołał II Wojnę Światową atakując Polskę.

Oprócz wielu innych przyczyn, głównym powodem braku efektywności Ligi Narodów był fakt, iż główni gracze na arenie międzynarodowej bądź to nie byli członkami LN (USA), bądź szybko z niej wyszli (Niemcy, Japonia i Włochy, a w końcu w 39′ również ZSRR). Innymi słowy, członkowie Ligi Narodów mogli ustalać pewne normy tylko względem siebie, podczas gdy państwa spoza Ligi nie musiały się ani godzić, ani przestrzegać jej regulacji. Zwłaszcza, gdy były na tyle potężne, by nie obawiać się represji ze strony tej organizacji. Liga Narodów nie była w stanie utrzymać kruchego ładu wersalskiego, a jednym z pierwszych symptomów jego rozkładu, było ignorowanie postanowień Ligi przez jej członków lub całkowita rezygnacja z tegoż paktu.

 

Organizacja Narodów Zjednoczonych – nauka na błędach?

Po II Wojnie Światowej, USA rozwiązano i tak już martwą Ligę Narodów, a w jej miejsce powołano Organizację Narodów Zjednoczonych (1945r.). Tym razem, przy powoływaniu ONZ, uniknięto mankamentów poprzedniczki. Deklaracja została podpisana przez 50 państw świata, w tym przez wszystkie najważniejsze. Pięć z nich: Chiny, Francja, USA, Wielka Brytania i ZSRR otrzymało status stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, która odpowiedzialna jest za utrzymanie pokoju i bezpieczeństwa na świecie (oprócz stałych członków, w skład RB wchodzi jeszcze 10 krajów wybieranych na 2-letnią kadencję).

Jakkolwiek teza, jakoby na świecie panował pokój, jest dziś bardzo dyskusyjna, tak z pewnością można stwierdzić, że ONZ spełnia jeszcze swoją rolę, jeśli chodzi o zadanie polegające na niedopuszczeniu do wybuchu wojny globalnej (ew. III Wojny Światowej). Ta zdolność będzie utrzymywała się tak długo, jak długo Chiny, Francja, USA, Wielka Brytania i Rosja będą w tym zakresie współdziałać, a suma ich siły będzie gwarantowała narzucenie woli innymi państwom świata.

Tymczasem już teraz obserwujemy istotne rozdźwięki interesów pomiędzy czterema, z pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ (USA i Wlk. Brytania tworzą wspólny blok), a dodatkowe napięcia wywołują nie tylko potężne przecież Niemcy, ale i także np. dość niezależna i silna militarnie Turcja.

Rosja została poddana sankcjom i izolacji przez cały zachód, choć nie jest to sytuacją nową (vide czasy Zimnej Wojny z ZSRR). Paryż rozpoczął z Berlinem wspólną grę o Super Państwo Europy, co stoi w sprzeczności z interesem USA. Pekin rzucił otwarcie wyzwanie Waszyngtonowi w walce o hegemonię. Jednocześnie Europa z jednej strony stara się konkurować gospodarczo z agresywną ekspansją Państwa Środka, z drugiej godzi się na sankcję przeciw Rosji. Tym samym na wielu płaszczyznach pojawiają się kolejne rozdźwięki interesów poszczególnych frakcji, przy czym konfiguracje układów sił są różne, na różnych poziomach rywalizacji.

Tak więc już dziś trudno jest mówić o tym, by stała piątka członków RB ONZ (dysponujących prawem weta) gwarantowała zgodność przy podejmowaniu decyzji. Niemniej, pojawia się jeszcze inny problem. Mianowicie taki, że aspirację na stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ przejawiają np. Brazylia, Indie, Japonia i Niemcy, których nie sposób współcześnie pomijać przy podejmowaniu decyzji mających konsekwencje o skali globalnej. Siła członków G4 jest w tej chwili tak wielka, że można pokusić się o stwierdzenie, iż struktura ONZ jest dziś już nieaktualna i nie koresponduje z realnym układem sił na świecie.

Jak bowiem utrzymać pokój i bezpieczeństwo globalne, bez największego państwa i gospodarki Ameryki Południowej (Brazylia), największej gospodarki Europy (Niemcy, które przewodzą UE), olbrzymiej, drugiej największej populacji na świecie dysponującej bronią atomową (Indie), czy gospodarczo-technologicznej japońskiej potęgi? A przecież bronią jądrową dysponuje ponadto np. Pakistan…

Jednocześnie dużą odporność na naciski z zewnątrz wykazują państwa muzułmańskie tj. Iran czy Turcja, które wcale nie muszą podporządkowywać się woli ONZ.

Wszystko to razem sprawia, iż Organizacja Narodów Zjednoczonych staje się coraz słabsza i będzie miała coraz większe problemy z pełnieniem nałożonej na nią roli.

Zwłaszcza wówczas, gdy będą pojawiać się kolejne, dzielące członków ONZ, kwestie tj. sprawa przyjmowania nielegalnych imigrantów lub inne, wymienione poniżej.

 

Hegemon podważa autorytet ONZ

Warto przypomnieć konflikt pomiędzy USA, a ONZ w kwestii palestyńskiej. 12 września Amerykanie zdecydowali się zamknąć placówkę dyplomatyczną Organizacji Wyzwolenia Palestyny w Waszyngtonie, co zostało potępione przez Międzynarodowy Trybunał ONZ. Jeśli Trybunał ONZ potępia światowego hegemona, to… Tym gorzej dla Trybunału. Odpowiedź Amerykanów była natychmiastowa i w stylu, charakterystycznym dla ich zachowań z ostatnich miesięcy. John Bolton zwyczajnie zagroził Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu w Hadze zastosowaniem wobec sędziów i prokuratorów sankcji. Widocznie w Waszyngtonie uznano, że narzędzie to nie musi służyć tylko i wyłącznie do regulacji stosunków międzypaństwowych. Co jednak o wiele bardziej istotne, Bolton stwierdził, że MTK jest dla USA martwy. Jednocześnie wcześniej Stany Zjednoczone przesłały wpłacać składki na rzecz Agendy ONZ ds. Pomocy Uchodźcom Palestyńskim, a także postanowiły opuścić Radę Praw Człowieka.

Konflikt USA – ONZ na tym się nie kończy. 3 października Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadzie nakazał Stanom Zjednoczonym zniesienie sankcji wobec Iranu. W odpowiedzi Waszyngton stwierdził, iż Trybunał nie jest właściwy do orzekania w takich sprawach i jak wiemy… Ostatecznie wprowadził sankcję, podważając tym samym powagę instytucji.

Ta jawna ignorancja wobec organów ONZ przejawiana przez światowego hegemona, założyciela tejże organizacji i państwo uchodzące za światowego strażaka, może być początkiem końca ONZ. Waszyngton daje bowiem przykład, za którym mogą podążać inne państwa. I historia z losem Ligi Narodów może się powtórzyć.

 

Absurdalne nominacje

ONZ od dłuższego czasu nie ma dobrej prasy. Przyczyniły się do tego m.in. dość dziwne nominacje z niedawnej przeszłości. W 2015 roku Arabia Saudyjska została przewodniczącym komitetu ONZ ds. praw Człowieka, którego głównym wówczas zadaniem było badanie zbrodni… Arabii Saudyjskiej w czasie konfliktu w Jemenie. Dwa lata później (2017r.) kraj ten został wybrany do komisji ONZ odpowiedzialnej za promowanie… Praw kobiet. Niewątpliwie skłoniło to władze tego tolerancyjnego, szanującego prawa człowieka państwa do przyznania kobietom prawa do samodzielnego prowadzenia pojazdów. Stało się to, przypomnijmy, dopiero w czerwcu 2018 roku.

 

Rada Bezpieczeństwa ONZ de facto nie funkcjonuje.

Jest tak, ponieważ każdy ze stałych członków posiada prawo weta. Innymi słowy, choćby 14 innych członków RB chciało przegłosować jakąś uchwałę, to w przypadku sprzeciwu: USA, Chin, Rosji, Francji lub Wielkiej Brytanii, to się nie uda. To dlatego praktycznie od 2014 roku Rada Bezpieczeństwa przestała funkcjonować, a kwestie sporne dla stałej piątki, próbuje się forsować na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. Miało to miejsce np. w przypadku nałożenia sankcji na Rosję, po dokonaniu aneksji Krymu. Procedura ta została zakwestionowana przez Kreml, który uznał, iż nakładanie sankcji ONZ z pominięciem uchwały Rady Bezpieczeństwa (gdzie Rosja mogłaby wetować) jest bezprawne.

Słabość ONZ łatwo dostrzec, śledząc historie misji pokojowych. W latach 1990 – 2012, “niebieskie hełmy” wielokrotnie wyjeżdżały na misje w wielu rejonach: Azji, Afryki, czy Bliskiego Wschodu. Nie sposób pominąć olbrzymiej operacji ONZ w krajach byłej Jugosławii. To właśnie na ten okres (lata 90-te) przypadało apogeum, jeśli chodzi o wzrost znaczenia Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wojna na Bałkanach była wówczas chyba najważniejszym światowym konfliktem, który w dodatku odbywał się na Starym Kontynencie.

Porównując tamten czas, z wydarzeniami współczesnymi, ONZ nie jest obecne ani w Donbasie lub na Krymie (Ukraina), ani w pogrążonych wojną domową: Libii, Syrii czy Iraku (a jest teraz doskonały moment na to, by ustabilizować tam sytuację, bowiem wojna z ISIS dobiegła niemal końca i walki z terrorystami toczą się zaledwie w kilku punktach).

Są to obecnie najbardziej “gorące” regiony, na których konflikt bądź to został zamrożony, bądź też się kończy. Teoretycznie jest to dobry moment na wprowadzenie tam rozjemczych sił pokojowych. Teoretycznie 🙂

 

Podsumowanie

ONZ jest organizacją, która rzadko kiedy była w stanie pełnić swoją rolę. W czasach Zimnej Wojny (czyli niemal od momentu założenia ONZ), ze zrozumiałych względów podmiot ten był w wielu kwestiach bezużyteczny i nie miał wpływu na część świata spoza Żelaznej Kurtyny. Ta ułomność minęła po 1989 roku, jednak okres 20 lat względnego spokoju już się zakończył. Rosja, po bolesnym upadku, zdołała powstać i znów ma siłę by przeciwstawiać się woli hegemona. Kreml to jednak nie jedyny gracz, który łamie dotychczasowy ład światowy. “Miękka” forma podejmowanych przez ONZ działań sprawia, że organizacja ta jest ignorowana przez kilka innych istotnych stolic (np. Teheran, Pjongjang, Islamabad, Pekin). Do tego grona mogą dołączyć kolejne. Ostatnimi czasy, ONZ jest również torpedowana przez USA.

Oczywiście wszystko to nie jest skutkiem słabości Organizacji Narodów Zjednoczonych, a stanowi jedynie objaw pewnych procesów zachodzących w polityce międzynarodowej i zmianie układu sił w globalnej grze. Objaw który warto dostrzec i dołączyć go do reszty puzzli, które od dłuższego czasu składają się w pewną całość.

Przykład ONZ doskonale odzwierciedla rzeczywistą zależność między prometeizmem i konstruktywizmem (tak podkreślanymi przez krytyków geopolityki), a realizmem (układem sił). Pozostaje mi jedynie powtórzyć opinię wyrażoną w tekście o geopolityce. 

Konstruktywistyczne organizacje oparte o idee prometeizmu (takie jak ONZ) są de facto narzędziem w rękach mocarstw i hegemonów. Takich organizacji nie są w stanie stworzyć państwa słabe, bowiem nie posiadają realnej siły, która pozwoliłaby narzucać woli danej organizacji podmiotom trzecim.

Organizacje oparte o prometejską otoczkę (tj. jak pokój na świecie, dobro wspólne, równouprawnienie etc.etc.) mogą spełniać swoją rolę tak długo, jak długo jej założyciele (mocarstwa) pragną używać ich do stabilizacji danego ustalonego przez realny układ sił, ładu światowego. “Silnym” służy to do zbudowania wrażenia, iż dany system daje korzyści również wszystkich “słabym”. Tak, by nie próbowali oni rozsadzać go od środka z uwagi na poczucie silnej, brutalnej presji zewnętrznej (bunt wobec opresji).

Hegemonia ubrana w konstruktywistyczne organizacje (vide Bank Światowy, ONZ, NATO, UE) oparte o ideę prometejską, jest znacznie bardziej stabilna niż taka, która sprawuje władzę poprzez brutalną siłę (jak to robiło ZSRR na terenach podległych).

Co nie zmienia faktu, iż jeśli hegemon stwierdzi, że zbudowany wcześniej ład mu nie odpowiada, to narzędzia powstałe w celu obrony tegoż ładu, zwyczajnie przestają funkcjonować. I taki właśnie proces obserwujemy, przyglądając się Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Czy w wyniku redefiniowania konstruktu światowego, może dojść do globalnego konfliktu? Z pewnością takie prawdopodobieństwo niestety istnieje. Jednak jego wysokość jest niezwiązana z tym, czy i jak ONZ funkcjonuje. Bowiem organizacja ta, nie posiada żadnej mocy sprawczej, jeśli chodzi o wpływanie na istniejący układ sił na świecie. Rozpad, bądź wzmacnianie roli ONZ jest wynikową zachodzących procesów globalnych i może stanowić jedynie jeden z wielu innych wyznaczników tego, w jakim punkcie negocjacji międzynarodowych się znajdujemy.

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

 

https://wnet.fm/2017/09/18/obecnie-organizacja-narodow-zjednoczonych-zbiorowiskiem-roznych-niepotrzebnych-ludzi-wydajacym-straszne-pieniadze/
https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/estonia-nie-przystapi-do-paktu-migracyjnego-onz,884413.html
https://www.euractiv.pl/section/migracje/news/bulgaria-nie-przystapi-do-migracyjnego-paktu-onz/
https://www.wnp.pl/parlamentarny/swiat/czechy-podwazaja-uzgodnienia-onz-w-sprawie-migracji,32618.html
https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Liga-Narodow;3932501.html
https://pl.wikipedia.org/

 

11 komentarzy

  1. Oj, niedobrze.

    Tytuł sugeruje tezę, że II WŚ wybuchła, jako następstwo upadku (?!) LN. Artykuł na szczęście tej tezy nie podtrzymuje. Ale można się pogubić. W tytule powinno być np. tak: “Gdy rozpadała się LN, rozpoczynała się II WŚ.”

    Kilka komentarzy do tekstu.

    Hegemon podważa autorytet ONZ?
    1) USA nigdy nie uznała MTK w Hadze i ten stan trwa już 30 lat. O całe 10 dłużej niż działała LN.
    2) Sankcje, to jest coś, co silniejszy nakłada na słabszego. Kraj obłożony sankcjami, jeżeli ma dość siły, odpowiada retorsją (vide Rosja) lub montuje koalicję, przy pomocy której obchodzi sankcje. Oddanie sprawy sankcji do MTS to kupa śmiechu. Ciekawe, co teraz Iran zrobi z tak korzystnym dla siebie wyrokiem. Pójdzie do komornika, czy najedzie na USA?
    Sankcje należą do arsenału środków przymusu, więc jak już, to od tego jest RB. Mam wrażenie, że tym razem sędziowie MTS się nie popisali. Powinni odmówić zajęcia się sprawą. Chyba, że Iran poszedł po wyrok stwierdzający, że przestrzega podpisanej umowy i ją realizuje. A, to co innego. Niegłupie. Ale nakaz dla USA zniesienia sankcji? Ktoś ma poczucie humoru albo brak poczucia rzeczywistości.

    Absurdalne nominacje?
    A.S. znajduje się na progu rewolucji społecznej. Vide zmiany w tym kraju. Więc może te nominacje to zapłata za rozpoczęcie przemian?

    RB ONZ de facto nie funkcjonuje?
    Przez 40 lat RB funkcjonowała tak jak obecnie. Raz veto zgłaszał ZSRR, raz USA. Żadna III WŚ z tego tytułu jednak nie wybuchła.

    Słabość ONZ?
    W latach 90 XX w. była próba wykorzystania ONZ na obszarze objętym wojną domową (Bałkany). W efekcie nastąpiła kompromitacja ONZ. Przypomnę, że masakra w Srebrenicy odbyła się na oczach niebieskich hełmów. Niebieskie hełmy miały zakaz stawania po którejkolwiek stronie konfliktu. Mogli się więc jedynie przyglądać, jak popełniana jest zbrodnia przeciwko ludzkości. Była to pierwsza i ostatnia próba wykorzystania niebieskich hełmów na obszarze objętym wojną domową.
    ONZ sprawdziło się w konfliktach frontowych, rozdzielając dwie i tylko dwie strony konfliktu. Natomiast w przypadku konfliktów o charakterze wojny domowej, gdzie ogniska konfliktu mogą wybuchać znienacka w różnych miejscach, formuła niebieskich hełmów nie sprawdza się. Z tego powodu niebieskie hełmy nie zostaną wysłane ani do Syrii, ani do Libii. Do Donbasu nie zostaną wysłane z tego powodu, że niebieskie hełmy na linii demarkacyjnej utrwalają podział. To Rosja chciała widzieć niebieskie hełmy w Donbasie. Bo to przypieczętowałoby podział Ukrainy. Więc nieobecność niebieskich hełmów wcale nie świadczy o słabości ONZ. Zwracam uwagę, że do Afganistanu nie zostały wysłane niebieskie hełmy (które szybko zostałyby wystrzelane), ale samodzielne wojska krajów koalicji, z prawem do aktywnej obrony.

    Podsumowanie, LN a ONZ.
    Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której stały członek RB rezygnuje z członkostwa w ONZ. Najpierw będzie wojna, a następnie pozbawienie przegranego stałego członkostwa. Więc nie szukałbym analogii między LN a ONZ.

  2. Pisałeś o tym:
    Atak terrorystyczny na chiński konsulat.
    Co najmniej cztery osoby zginęły w ataku na chiński konsulat w pakistańskim Karaczi – donosi Reuters. Świadkowie mówią o potężnej eksplozji i wymianie ognia. Do zamachu przyznała się grupa separatystów Armia Wyzwolenia Beludżystanu, która użyła samochodu pułapki i pasów szahida.

    1. Hm… Z jednego przypadku trudno jest wyciągnąć daleko idące wnioski, ale rzeczywiście może to być to, o czym pisałem w analizie dot. Pakistanu. Pro-chiński premier może skłonić amerykańską “demokrację” do wywołania chaosu w Pakistanie. Beludżowie, jak pisałem, to dobre narzędzie. Kontrolują strategiczny region (z chińskim portem w Gwadarze), są mniejszością o silnym poczuciu odrębności narodowej i od lat starali się o własne państwo. Dziękuję za info.
      pozdrawiam
      KW 🙂

      1. No nie wiem. Destabilizacja Pakistanu oznacza, że USA może stracić dostęp do Afganistanu. Komu innemu zależy na tym bardziej niż Amerykanom.

  3. Bardzo długo nic nie było! Mam nadzieję, że będzie Pan kontynuował wypuszczanie tekstow. Zawsze czekałem z niecierpliwością.

Dodaj komentarz