Jak uniknąć płacenia roszczeń i rozwiązać sprawę ustawy 447 Just – solucja dla polskiego rządu.

W ostatnich dniach, a nawet tygodniach bardzo głośna stała się sprawa amerykańskiej ustawy zwanej 447 Just związanej z restytucją pożydowskiego mienia i wypłaty odszkodowań za to mienie. Temat ten jest wiązany z roszczeniami żydowskimi wobec państwa polskiego, dotyczącymi zwrotu majątku lub wypłaty odszkodowań za tzw. żydowskie mienie bezspadkowe. Od około roku, obserwujemy różnego rodzaju naciski oraz manipulacje w mediach (vide szopka z urodzinami Hitlera w lesie) i na arenie międzynarodowej na polski rząd. W jednym ze swoich artykułów poruszałem temat skandalicznego zachowania się amerykańskiej dyplomacji (a konkretnie Mike’a Pompeo) podczas wizyty w Warszawie przy okazji konferencji dotyczącego Bliskiego Wschodu (a konkretnie Iranu). W dniu wczorajszym, szanowny redaktor – Pan Stanisław Michalkiewicz ujawnił na swoim vlogu notatkę dyplomatyczną, z której ma wynikać, iż Amerykanie wciąż są żywotnie zainteresowani omawianą kwestią, jednak godzą się niejako odroczyć temat roszczeń do momentu jesiennych wyborów parlamentarnych w Polsce.

Stawia to oczywiście po znakiem zapytania partnerstwo Polski z USA, bowiem, jeśli wszystko, co na ten temat się mówi jest prawdą, to partnerstwo z Amerykanami będzie kosztować nasze państwo ok. 300 mld USD. Oczywiście, jeśli żądaniom ulegniemy. Jest to dość poważny argument dla przeciwników sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi i młyn na wodę dla środowisk o tego rodzaju zapatrywaniu na sprawy międzynarodowe. Z pewnością też, będzie to stanowić istotne narzędzie w rękach propagandy, służb i przedstawicieli rosyjskich wpływów w Polsce.

Sam z niepokojem obserwuję wydarzenia z tym wszystkim związane i sprawę amerykańsko-polskiego sojuszu postrzegam podobnie, jak dawał do zrozumienia szanowny Pan redaktor S. Michalkiewicz (czyli, że jest to jedyna rozsądna opcja, ale my w tym duecie ryzykujemy więcej i to Amerykanie powinni nam płacić, a nie odwrotnie). O czym zresztą napisałem ostatnio odrębną analizę.

Ponieważ tło związane z aktem 447 Just było rozrysowywane już obszernie przez innych, specjalizujących się tego rodzaju tematach, komentatorów, a z opisywanego obrazu nie płynął żaden pozytywny przekaz (nic dziwnego), to na wstępie postaram się nieco uspokoić i być może dodać otuchy wszystkim, którzy są zaniepokojeni omawianą kwestią. Trzeba bowiem podkreślić, że:

Jeśli Żydzi, a nawet sami Amerykanie tak mocno i widocznie dla polskiej opinii publicznej naciskają w kwestii roszczeń, to może oznaczać jedno. Polska do tej pory, albo nikomu niczego jeszcze nie wypłaciła, jeśli chodzi o w/w roszczenia, albo wypłaciła jakieś grosze.

Jest to bardzo pozytywna konstatacja! Ja osobiście cieszę się, iż kwestie roszczeń wypłynęły na światło dzienne, są poruszane przez media (choć nie mainstream), dyplomatów, amerykański kongres oraz nasze władze.

Dlaczego? Ponieważ dopóki rozmowy na ten temat toczyły się w zaciszu gabinetów, dopóty nie byliśmy pewni, czy przypadkiem Polska już nie płaci miliardowych odszkodowań. Zwłaszcza w kontekście tego, iż było wiele sugestii, że kolejni prezydenci i premierzy III RP składali w tym zakresie jakieś obietnice stronie żydowskiej. Dziś możemy z dużą dozą pewności stwierdzić, że nawet jeśli były składane jakieś obietnicy, to Polska tych obietnic najwyraźniej nie wypełnia. Dla mnie osobiście jest to niezwykle pocieszający wniosek.

Przechodząc do drugiego tematu związanego bardziej z geopolityką i naszym sojusznikiem. Stanami Zjednoczonymi. Trzeba podkreślić jedną istotną rzecz. To nie Polska ma problem z roszczeniami i aktem 447 Just tylko Amerykanie. No i oczywiście Żydzi (bo najwyraźniej żadne odszkodowania nie są wypłacane). Nie jest tajemnicą, że republikanie i prezydent Donald Trump byli wspierani przed wyborami przez środowiska pro-izraelskie. Zapewne zarówno od strony finansowej, jak i politycznego poparcia. Poparcie to z pewnością nie było jednak za darmo. Zresztą o taką naiwność i głupotę (darmowe wsparcie polityczne) nie śmiałbym nawet podejrzewać środowisk żydowskich. Wygląda na to, że Donald Trump lub Republikanie (albo D.T wraz partią) złożyli Izraelowi i Żydom co najmniej dwie obietnice:

  1. Że udowodnią Henremu Kissingerowi, iż ten się mylił. Innymi słowy, że Izrael wcale nie zniknie w ciągu najbliższych kilku lat, a USA wspomoże finansowo, militarnie i politycznie działania Izraela, by ten przetrwał jeszcze długo.
  2. Że niejako zwrócą fundusze zainwestowane przez środowiska żydowskie w kampanię wyborczą republikanów i DT, poprzez wyegzekwowanie roszczeń od wskazanych państw, w tym od Polski.

Po “owocach” prowadzonej przez Donalda Trumpa polityki zagranicznej oczywistym jest, iż pierwsza obietnica jest w trakcie spełniania. Wsparcie finansowe i polityczne dla Izraela trwa (a to drugie za Baracka Obamy było co najmniej dyskusyjne). Sankcje na Iran znów zostały nałożone, a państwo to zostało na powrót odizolowane, co zresztą było również w interesie USA (wyjaśniałem to w analizie dot. Persów). Jednocześnie Stany Zjednoczone uznały Jerozolimę jako stolicę Izraela, co musiało doprowadzić do furii nawet tak sprawdzonych sojuszników USA, jak Arabia Saudyjska.

W zakresie drugiej obietnicy, również obserwujemy formalne i jawne działania zarówno kongresu, jak i amerykańskiej dyplomacji. I to jest właśnie niepokojące. ALE. Tak jak napisałem kilka wersów wcześniej. Amerykańskie obietnice złożone Izraelowi i Żydom, są amerykańskim problemem. Nie polskim. Jeśli polski Skarb Państwa będzie finansował spłatę roszczeń, to winą będzie należało obarczyć nasz rząd, a nie USA. Naszych “dyplomatów” i “negocjatorów”, a nie oficjeli z Waszyngtonu. Nie można przecież obwiniać i odsądzać Amerykanów od czci i wiary za to, że nasi przedstawiciele dają się ograć przy negocjacyjnym stole.

Przecież rząd Polski może nie zgodzić się na żadne żądania. To od naszych władz zależy, czy Polska zostanie wydojona z tak wielkiego kapitału, czy też nie. Innymi słowy. Możemy powiedzieć “NIE”. I co najważniejsze. Mamy do tego ważkie argumenty.

Jakie to są argumenty? Polska pełni kluczową rolę w obecnym planie geopolitycznym Stanów Zjednoczonych. Jesteśmy w momencie historycznym, w którym Warszawa jest dla Amerykanów niezwykle istotna. USA potrzebuje Polski, a przede wszystkim jej armii (nawet takiej, jaka jest) i terytorium. Dlaczego? Rok temu poświęciłem temu tematowi wiele czasu pisząc długą analizę pt.: Polska – kluczem do strategii USA?. Polecam przeczytać ten tekst, choćby z tego względu, iż został on doceniony przez osoby profesjonalnie zajmujące się geopolityką. Co zresztą było dla mnie olbrzymią motywacją do rozwijania bloga. Ponieważ Polska posiada twarde argumenty, których może użyć w negocjacjach z Amerykanami, to tylko od polskiego rządu zależy co się dalej stanie.

A co możemy zrobić, by nie płacić i by Amerykanie wyszli z tego z twarzą?

Jeśli powiemy twarde NIE, wykorzystując ważną pozycję Polski w amerykańskiej strategii geopolitycznej, wówczas może dojść do rozmowy na temat tego, jak tą całą sprawę rozwikłać. By sztucznie nie wydłużać tekstu, ja wyobrażam ją sobie tak:

USA: “My Amerykanie musimy pokazać, że zajmujemy się sprawą roszczeń. Obiecaliśmy to.”
POLSKA: “Dobrze. Pokażcie, że się sprawą zajmujecie. Oficjalnie. Ale nieoficjalnie nam odpuście”.
USA: “Nawet jeśli się zgodzimy odpuścić. Jesteśmy od Was znacznie silniejsi, więc jak zrobić, by nasza bezsilność w tej sprawie była wiarygodna.”
POLSKA: “Racja. Wobec tego oficjalnie nas upominajcie. Może zrobimy nawet jakiś dyplomatyczny przeciek, który zaświadczy, że intensywnie działacie w kwestii roszczeń. Społeczeństwo polskie się o tym dowie i podniesie larum. Zbliżają się wybory. Będzie to wyglądać tak, że my będziemy przyparci niejako do muru. Wy natomiast zrozumiecie tą trudną politycznie sytuację i sprawę odroczymy co najmniej do wyborów. A później będziemy myśleć jak to przeciągać dalej.”

Byłoby to rozwiązanie optymalne, dla każdej ze stron. Kto wie? Może taki scenariusz właśnie się rozgrywa? Chciałbym w to wierzyć. I to przechodzimy do kolejnej kwestii. Roli w tym wszystkim nas. Polaków. Społeczeństwa. Kapitalnie się stało, że sprawa wypłynęła, że jako społeczeństwo podjęliśmy ten temat i go nagłaśniamy. Pomaga w tym również amerykańska Polonia.

Manifestacje, szum w mediach społecznościowych. Protesty. To amunicja dla naszego rządu, by nie ulec żądaniom. Dajemy im w ten sposób doskonały pretekst. Ba. Nawet, jeśli nie będą myśleć o polskim interesie, to będą musieli zadbać o swój. Wyborczy.

Dlatego nagłaśnianie sprawy i podnoszenie jak największego larum, służy Polsce. I z radością obserwuję tego właśnie rodzaju działania przez różne patriotyczne środowiska. Bo nawet jeśli rząd nie kalkuluje w sposób opisany powyżej, to my możemy zmusić władze do podjęcia takiej właśnie gry. Na przeciąganie tematu roszczeń. Było nie było, prawdopodobnie udawało się to przez ostatnich 30 lat. Zróbmy z tego obietnicę podobną do tej jaką złożyliśmy podpisując traktat członkowski Unii Europejskiej w zakresie przyjęcia waluty euro. Tak. Obiecujemy, że zajmiemy się tą sprawą. [Kiedyś. W przyszłości. I wg naszych interesów]” (i to wobec USA, bo tutaj my mamy interes, a nie wobec Izraela – tych możemy zbywać bez żadnych uśmiechów). Oczywiście niczego poza listami intencyjnymi nie powinniśmy podpisywać (a tym bardziej nie brać na siebie winy ). Kupi nam to niezbędny spokój oraz czas. A Amerykanom da również argument, by przeciągać sprawę. Choć jak widać, Izrael mocno się już niecierpliwi. I nic dziwnego. Państwo to znajduje się w trudnej sytuacji geostrategicznej i geopolitycznej i wcale nie jest takie pewne, że pomoc USA uchroni Izrael przed losem, jaki prognozował temu państwu Henry Kissinger (co opisałem z kolei w swojej analizie dot. sytuacji Izraela).

Nie mam pojęcia czy nasi rządzący myślą tak, jak opisałem to w/w solucji, czy choćby mogliby tak pomyśleć i postąpić. Jednak uważam, że są po temu warunki, argumenty i rzeczywiste możliwości. I nawet, jeśli nikt z rządzących nie kalkuluje w taki sposób i nikt z nich nie przeczyta tego tekstu, to pocieszające jest to, że my Polacy możemy ich zmusić by postąpili zgodnie z w/w schematem. Wystarczy nieprzerwanie wywoływać na rządzie presję społeczną w zakresie roszczeń i restytucji mienia. I o to niniejszym apeluję (i tego rodzaju manifestacją jest również niniejszy tekst). Bo jesienne wybory parlamentarne są z kolei naszym lewarem na rząd. Trzeba go wykorzystać, póki go mamy. Kolejna weryfikacja parlamentu będzie dopiero za 4 lata. Wykorzystajmy dobrze te kilka miesięcy.

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

Jeśli uważasz ten wpis za wartościowy i godny polecenia – przyczyń się do jego rozprzestrzeniania. pozdrawiam.

18 komentarzy

  1. podobny pomysł i w mojej głowie się urodził, więc i pewnie niejeden polityk o tym myślał, ale patrząc realnie na to sprawę… USA i Żydzi nie odpuszczą, bo:
    – USA nie są w stanie pozbyć się Żydów i wpływu jego lobby i będą z nimi odwiecznie związani
    – Żydzi są bardzo, bardzo cierpliwi, wytrzymali do upadku komunizmu, wytrzymali 30 lat po upadku komunizmu… wytrzymają i więcej dzięki swojemu lobby w USA, Francji i Niemczech odzyskają wszystko co chcą od Polski, i dostaną jeszcze wsparcie w tym ze strony Niemiec i Rosji, bo w ich interesie jest upadek naszego kraju. Nigdy z tych planów nie zrezygnują.

    1. A naszym obowiązkiem jest wykazać się większą cierpliwością. I walczyć o swoje interesy do końca świata i jeden dzień dłużej 🙂 Jeśli oni to potrafią, to my też.

  2. Nie wiem czy możemy tak grać mając mizerne możliwości koalicyjne. Poza tym USA mogą mieć skuteczne sposoby wyegzekwowania od PiS posłuszeństwa – wynieśliśmy was do władzy, grozi wam trybunał stanu, więc wicie, rozumicie ; )

    1. Mogliby tak szantażować tylko w przypadku, gdyby mieli “opcję zapasową”. “Totalna opozycja” raczej na alternatywę nie wygląda. A stworzenie od 0 pro-amerykańskiej partii i wygranie z takim nowym twroem wyborów z już ugruntowaną Koalicją Europejską i PiSem razem wziętymi – z pewnością byłoby diablo trudne.
      Duże ryzyko. Na które Amerykanie chyba nie mogą sobie pozwolić. Potrzebują naszego wsparcia tu i teraz przeciwko Rosji.

      pozdrawiam
      KW

      1. Aferę taśmową nakręcił Falenta… a był agentem raczej Rosjan. Jedyny związek tej afery z USA to taki, że wygląda ona na próbę generalną przed aferą mailową Clinton, pamiętamy, że sztab Trumpa wtedy miał ożywione kontakty z przedstawicielami Rosji.

      2. Niby opozycja jest proniemiecka i antyamerykańska, ale wytłumaczcie mi, co w takim razie robi tylu eskimosów wraz tubą GW po tamtej stronie barykady?
        Moim zdaniem wcale nie jest powiedziane, że dojście do władzy totalnej opozycji skończy się fatalnie dla Hegemona…. Nieważne kto wygra, ważne gdzie są nasi 🙂

  3. Legalizm przez pana przemawia – a co jak uroszczenia sa wlasnie splacane potajemnie przykladowo – kupowanie broni od jankesow za duzo wiecej niz powinna kosztowac, rozne przymykanie oczu na karuzele VAT itp? Co jak ten caly cyrk to tylko zaslona dymna zeby motloch mogl sie skupic nad czyms i nie drazyl za bardzo?

  4. (…)Stawia to oczywiście po znakiem zapytania partnerstwo Polski z USA, bowiem, jeśli wszystko, co na ten temat się mówi jest prawdą, to partnerstwo z Amerykanami będzie kosztować nasze państwo ok. 300 mld USD.(…)
    Wg. mnie bardziej partnerstwo podważa bardziej sprawa wiz… wiz wymaga się od przedstawicieli jeśli nie wroga to conajmniej nieprzyjaciela.

    1. Sprawa wiz oby nie została rozstrzygnięta pozytywnie. Czy naprawdę chcemy, żeby nasza młodzież uciekała z Polski aż do Stanów?

        1. I o to chodzi. Zamiast zabiegać o wizy, lepiej byłoby wykorzystać “okienko” oddechu od Berlina i zbudować przyjazne dla obywateli, silne państwo. Amerykanie siłą rzeczy nam na to pozwalają. Ale zamiast reformować, rozdajemy plusy…

    2. W polityce liczą się interesy a nie przyjazne gesty. Sprawa wiz jest absolutnie marginalna z punktu widzenia istnienia/nieistnienia naszego państwa. To wyłącznie pewien zgrzyt wizerunkowy USA i coś, co pobudza poczucie niższości jakie mamy wobec zachodu. Natomiast sprawa 447 to być lub nie być dla naszej niepodległości. Rozumiejąc ją w ten sposób, że powinniśmy być nie tylko mieszkańcami ale i właścicielami Polski, którzy mają wpływ na swój rozwój i są zdolni do generowania kapitału rozwojowego. Amerykanie mają możliwości aby wyegzekwować roszczenia bez oglądania się na to, kto ma rację i co mamy do powiedzenia (vide zasądzenie przez “niezależny” sąd amerykański miliardowych odszkodowań od Iranu za zamach na WTC, z którymi Iran nie miał nic wspólnego). Bez upublicznienia międzynarodowego, nagłośnienia sytuacji prawnej oraz rzeczywistego tła historycznego, szerokiej akcji protestów, nie rozwiążemy kwestii roszczeń zgodnie z naszym interesem. Myślę, że powinniśmy również pokazywać, że relacje polsko-żydowskie nie są zero-jedynkowe. Prezydentura Obamy wskazuje, że stosunek Ameryki do Izraela może nie być zawsze taki jak jest teraz. Przedłużenie i nagłośnienie sprawy w okresie, gdy akurat jesteśmy dla interesów Ameryki istotni (ale i dla naszych interesów relacje z USA są bardzo ważne), może przeciągnąć temat do czasu, gdy administracja amerykańska będzie dla Żydów mniej łaskawa. Trzeba próbować i wykorzystać każdą szansę bo najgorszy jest grzech zaniechania a nieobecni nie mają racji.

      1. Miłe i niemiłe gest mają wpływ na wyniki wyborów, a czasami i lepiej… np. jak narodowcy usłyszą wieść o przymiarkach do realizacji ustawy 447 to ruszą na Belweder.

  5. Tak. Obiecujemy, że oddamy. [Kiedyś. W przyszłości.]

    widze tutaj blad, nalezy przedluzac poprzez wymaganie argumentow prawnych, swiatowych konwencji etc, bron boze mowic: “Tak. Obiecujemy, że oddamy. “

Dodaj komentarz