Via Carpatia i przekop na Mierzei Wiślanej – szkodliwe dla Polski?

Oba tytułowe projekty infrastrukturalne wywołują kontrowersje. Przekop na Mierzei Wiślanej dzieli opinię społeczną (co wynika głównie z politycznych sympatii), natomiast na słabości projektu Via Carpatia wskazywali eksperci tj. dr Jacek Bartosiak (przytaczając z pamięci jego słowa z jednego z wystąpień: „Dlaczego via Carpatia wiedzie do Kłajpedy, a nie Gdańska?”). W pierwszej kolejności należy odpowiedzieć jednak na pytanie, co łączy oba projekty? Wg ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej – Marka Gróbarczyka (wywiad z 1 czerwca 2020 roku w radio WNET), przekop na Mierzei Wiślanej ma między innymi umożliwić portowi w Elblągu pozyskać profity z budowanej trasy via Carpatia. Chodzi o to, by mniejsi spedytorzy, których nie stać korzystanie z dużych i drogich portów, mogli korzystać z Elbląga jako taniej alternatywy. Czy tego rodzaju wytłumaczenie ma sens?

 

Zbędny przekop

Zalew Wiślany jest oddzielony od Zatoki Gdańskiej Mierzeją Wiślaną. Jedynym ujściem do zatoki, jest w tej chwili Cieśnina Pilawska kontrolowana przez Rosjan.

Inwestycja lokalna i marchewka wyborcza

Od samego początku inwestycja w przekop na Mierzei Wiślanej, jawiła się chyba bardziej jako projekt wspierający lokalny region. Nie zaś, jako inicjatywa państwowa, która miałaby przynosić korzyści w skali krajowej. Jednak nawet z punktu widzenia rozwoju samego Elbląga i okolic (porty w Tolkmicku czy Fromborku), wydaje się to  być sensownym rozwiązaniem, na które warto przeznaczyć środki z budżetu centralnego (skoro już mamy taki system podatkowy, że samorządy nie są w stanie samodzielnie udźwignąć finansowo tego rodzaju przedsięwzięć).

Wydanie około dwóch miliardów na omawianą inwestycję infrastrukturalną to koszt, jaki budżet Polski może ponieść, by przyczynić się do rozwoju danego regionu-województwa. Nawet, jeśli potraktować to jako marchewkę wyborczą, to jest ona stosunkowo tania.  Warto ją porównać do ograniczonego już po części pomysłu czyli bonów wakacyjnych. Co miało kosztować  7 mld zł.  Z kolei budowa CPK ma pochłonąć blisko 40 mld zł. Tak więc koszty przekopu są jak widać proporcjonalnie znacznie niższe (tak samo jak priorytet i zasięg tej inwestycji jest dużo skromniejszy niż projekt CPK). Natomiast w porównaniu do projektów socjalnych, wydanie pieniędzy na konkretną infrastrukturę (nawet lokalną), jest znacznie lepszym pomysłem, który ponadto pozwoli lokalnemu biznesowi się rozwijać i szukać nowych źródeł zarobkowania. W przypadku wydawania świadczeń socjalnych „do ręki”, pieniądze się zwyczajnie rozpływają. Innymi słowy społeczeństwo z własnych podatków finansuje sobie socjal, za pośrednictwem administracji państwowej, której utrzymanie i wykorzystanie do tego celu często pochłania znaczną część podatków (rzadko jest to redystrybucja majątku od bogatych do biednych, bowiem najbardziej opodatkowane są osoby pracujące na umowę o pracę). To jeden z najmniej opłacalnych wydatków państwowych. W przypadku przekopu Mierzei Wiślanej, wydane pieniądze będą zwyczajnie widoczne. Środki trafiają do gospodarki (do firm wykonawczych i ich pracowników), wspierając ważny sektor budowlany, a jednocześnie powstała infrastruktura może służyć latami. Tak więc, jeśli na coś przeznaczać państwowe pieniądze, to niech to będzie właśnie infrastruktura.

Port i przekop tylko dla żaglówek? [Opłacalność]

Oczywiście pojawiają się zarzuty, iż  w tym przypadku skóra nie warta jest wyprawki, a Elbląg nijak ma się do portów przeładunkowych w Gdańsku, Gdyni czy w Kłajpedzie. Więc pojawia się pytanie, po co wspierać tak mały port (oraz stosunkowo płytki przekop, który ogranicza możliwości transportowe), skoro niedaleko znajduje się Trójmiasto? Argument, na jaki powołuje się rząd jest taki, iż wspomniane wyżej duże porty przyjmują największe statki transportowe. Jednocześnie ilość przeładunków jest tak duża, że potencjał portów nie odpowiada zapotrzebowaniu i wykorzystywany jest tylko dla największych transportów (z tego powodu planowane są rozbudowy portów w Gdyni i Gdańsku). Co wiąże się wszystko z wysokimi kosztami związanymi z obsługą portową. Mniejsi przedsiębiorcy i spedytorzy, których nie stać na konkurowanie z gigantami, są wypierani z dużych portów, co ogranicza ich biznes. Wobec tego powstanie mniejszej i tańszej alternatywy jest nie tylko wskazane, ale i konieczne.  W tym kontekście bliskość Elbląga do Trójmiasta i autostrady A1 jest nawet atutem. Bowiem ośrodek ten ma być docelowo niejako dopełnieniem potencjału Trójmiasta oraz zagospodarowaniem pewnej luki.

Istnieje ponadto narracja, wg której przez przekop na Mierzei Wiślanej „pływać będą tylko żaglówki” (z uwagi na małą głębokość – 5 metrów). Jest to oczywiście mit powielany bądź to przez rosyjską propagandę, lub też przez osoby które jej uległy, a nie sprawdziły faktów. Jeszcze w 2013 roku port w Elblągu (który operował przed planowanym pogłębieniem toru wodnego do 5 metrów) był czwartym najważniejszym portem przeładunkowym w Polsce. Obsłużono wówczas 285 tys. ton towarów. W 2014 roku port imponująco zwiększył wynik do blisko 360 tys. ton (cel był nawet wyższy, szacowano osiągnąć pułap 400tys. ton). W 2015 roku zmodernizowano kanał i opublikowano Strategię Rozwoju Portu Morskiego w Elblągu, która zakładała budowę przekopu na Mierzei Wiślanej, jako niezbędnej dla rozwoju portu inwestycji infrastrukturalnej (innymi słowy, koncepcja powstała jeszcze za poprzednich rządów). Rozwój miasta i regionu zapowiadał się bardzo obiecująco. I został skutecznie zatrzymany przez Rosjan. Pomimo umów, Moskwa nałożyła bowiem cła na towary transportowane przez Cieśninę Piławską. Efekt był taki, że w 2016 roku Elbląg obsłużył jedynie 168 tys. ton towarów, a rok później poziom ten spadł do niecałych 100 tys. ton!

To wszystko dowodzi, że port w Elblągu był już mini hubem przeładunkowym (przyjmującym drobnicowce o ładowności do 1 tys. ton) nie posiadając pogłębionego toru wodnego (który ma pozwalać na korzystanie ze statków o ładowności do 3 tys. ton) oraz nie dysponując bezpośrednim dostępem do Zatoki Gdańskiej (droga morska wydłużona o 90 km, a czas jej przebycia nawet o 12 godzin). W tak niekorzystnych warunkach, Elbląg rozwijał się dość szybko, równolegle do rozwoju portów w Trójmieście (choć oczywiście w innej skali). Co potwierdza tezę ministerstwa, że istnieje na rynku luka, którą można wypełnić. Jeśli przekop przez Mierzeję Wiślaną zostanie ukończony, a tor wodny pogłębiony, to port w Elblągu na powrót może stać się największym po Szczecinie i Trójmieście, hubem portowym w Polsce (pod względem tonażu przeładunku). Wówczas tonaż przeładunków będzie mógł z łatwością przekraczać 400 tys. ton rocznie (co dawniej było założeniem maksimum) i osiągnąć poziom nawet jednego miliona ton/rok (port po rozbudowie jest zdolny przeładowywać nawet 2 mln ton rocznie). Wciąż będzie to wprawdzie niecały 1% całego potencjału przeładunkowego polskich portów, jednak dla samego Elbląga, może to oznaczać nawet 10-krotny wzrost obecnego obrotu. W skali krajowej, to okruchy, po której portowe giganty z Trójmiasta nawet się nie schylą. Dla regionu, to poważne wzmocnienie. Zwłaszcza, że nie chodzi tylko o samo używanie portu przeładunkowego, ale również o wzrost znaczenia sektora turystycznego, który może być istotnym elementem rozwoju dla całej Warmii.

Warto jeszcze sięgnąć do przykładów historycznych. Port w Gdyni został zbudowany blisko sto lat temu (1923r). Służy nam do dziś i nie wiadomo, jak długo jeszcze będziemy z niego korzystać. Być może przez kolejne wieki? Port w Elblągu dzięki przekopowi na Mierzei Wiślanej również będzie miał szansę się rozwinąć i posłużyć 100 lat, albo i dłużej (jeśli nie zdarzy się nic nieoczekiwanego). Taka perspektywa czasowa dość skutecznie osłabia argument braku opłacalności tej inwestycji. Jednocześnie należy pamiętać o inflacji. Dwa miliardy, które dziś są sumą znaczną, za dziesięć czy dwadzieścia lat mogą okazać się kwotą śmiesznie niską. Zwłaszcza w kontekście potencjalnych zysków czerpanych przez biznes i miasto Elbląg (pamiętajmy, że inflacja = podniesienie cen usług i towarów = wyższe wpływy podatkowe do budżetu). Polskę stać na taki wydatek, zwłaszcza w dobie pieniądza fiducjarnego i wyjątkowych czasów, w których doczekaliśmy się, iż Polski rząd korzysta niejako z możliwości dodruku pieniądza (co dotychczas było przywilejem zarezerwowanym tylko dla największych świata zachodu). Właśnie w takiej erze należy inwestować w infrastrukturę, bowiem co do zasady, ceny nieruchomości rosną. Tak samo jak ceny usług budowalnych i coś co dziś zbudujemy za 2 mld, jutro musielibyśmy zrobić płacąc cenę 4 mld. Zrozumieli to np. Chińczycy (aż za bardzo), którzy od dwóch dekad nie robią nic innego, tylko budują infrastrukturę (co popłaca), ale i wyrzucają pieniądze w błoto, stawiając „puste miasta” (co się im w końcu odbije czkawką). Przekop jest inwestycją infrastrukturalną, która będzie skutkowała rozwojem regionu i czerpanymi z niej zyskami. Może się to zwrócić za 30 lat, albo dopiero za 100. Jednak biorąc pod uwagę szaleństwo dodruku, jakie opanowało światową gospodarkę, inwestycja zwróci się prędzej niż później. Chyba, że nastąpi globalny krach i biznes się zwinie. Ale wówczas, z nóg wstaną szybciej Ci, którzy będą mieli już zbudowaną infrastrukturę pozwalającą na odbicie się od dna. Bez infrastruktury i bez pieniędzy (krach), gospodarka wstaje niezwykle wolno i traci do konkurencji. Także walory biznesowe tego rodzaju inwestycji są tak naprawdę niepoliczalne. Zwłaszcza w czasach, gdy pieniądz szybko traci wartość, co z kolei podnosi wartość aktywów.

 

Strategiczne przedsięwzięcie?

Oczywiście istnieje jeszcze polityczna kwestia dotycząca niezależności tej części Polski (wybrzeża woj. warmińsko-mazurskiego) od woli politycznej Rosjan, którzy kontrolują jedyne (póki co) ujście z Zalewu Wiślanego do Zatoki Gdańskiej. Przekop w istocie neutralizuje jeden z rosyjskich lewarów gospodarczych na Warszawę. Należy go traktować jako element szerszej układanki, w której Polska uniezależnia się gospodarczo od Federacji Rosyjskiej. Tak pod względem energetycznym (co opisywałem w nagraniu/podcaście na YT pt.: „Polska stanie się energetycznym hubem dla Europy środkowo-wschodniej?”), jak infrastrukturalnym (omawiany przekop). Dzięki temu budujemy własną suwerenność względem wschodu, a im mniej Rosjanie będą mieli do powiedzenia w kwestii naszej gospodarki, tym mniej będą mogli w przyszłości od nas żądać oraz mieszać się w wewnętrzne polskie sprawy. Bowiem należy pamiętać, iż władze z Kremla zawsze wykorzystują wszelkie możliwe lewary w celach politycznych. Zamknięcie ujścia na Zatokę Gdańską i dalej na Bałtyk, uderzające w gospodarkę Elbląga i okolic, może przecież wpływać na niezadowolenie społeczeństwa. I sprowokować protesty lub przyczynić się do zmiany preferencji wyborczych. Tak więc przekop ma tu znaczenie nie tylko biznesowe (uniezależnienie lokalnej gospodarki od konkurującej z nią gospodarki Obwodu Kaliningradzkiego), ale i polityczne. Również z tegoż względu, że rozwój Warmii i Mazur (graniczących przecież z rosyjską enklawą) byłoby również doskonałym elementem soft power. Mieszkańcy Obwodu Kaliningradzkiej często odwiedzają polską stronę granicy. I nic tak nie działa na światopogląd człowieka, jak jego własne spostrzeżenia i wrażenia z obserwacji tego, jak się u sąsiadów żyje. Nie ma lepszego nośnika narracji kierowanej do danego państwa, jak jego obywatele. Dysproporcje w warunkach życia i ogólnym prosperity pomiędzy woj.  warmińsko-mazurskim, a OK są i będą zauważalne przez rosyjskich obywateli. Internautów, którzy udzielają się w rosyjskiej sferze cyfrowej i wpływają także na perspektywę Rosjan z głębi kraju. Co ma dodatkowe znaczenie w kontekście zamknięcia i kontroli rosyjskiego Internetu i mediów, odciętych od zewnętrznej narracji.

Przekop znacznie skróci trasę z portu w Elblągu do Zatoki Gdańskiej i uniezależni stronę polską od rosyjskiej kontroli.

Wszystkie wymienione wyżej aspekty nie wydają się jednak tłumaczyć w pełni tak wielkiego zaangażowania rządu w lobbowanie na rzecz tegoż projektu, przedstawianego jako inwestycja państwowa (a nie tylko lokalna). Dopiero powiązanie przekopu z wątkiem via Carpatii umożliwia szersze spojrzenie na opisywany temat.

Via Carpatia przeciw interesom Trójmiasta

Odpowiedź na pytanie, dlaczego via Carpatia promuje litewski port w Kłajpedzie kosztem polskiego Trójmiasta winna rozpocząć się od odpowiedzi na pytanie, czy rzeczywiście tak jest? Trasa tegoż szlaku została wytyczona, wymieniając od południa, przez: Grecję, Bułgarię, Rumunię, Węgry, Słowację i wreszcie przez Polskę. Via Carpatia kończyć się będzie nad litewskim wybrzeżem Morza Bałtyckiego. W Polsce, droga będzie przebiegać ścianą wschodnią, przez: Rzeszów, Lublin i Białystok. W tym celu posłużą drogi ekspresowe: S12, S16,  S19 i S61. Z naszego punktu widzenia istotne będą cztery węzły komunikacyjne, a tj. (od południa):

  1. przecięcie, na wysokości Rzeszowa, ekspresowej S19 z autostradą A4, która wiedzie na zachód aż do granicy z Niemcami, przez Kraków, Katowice i Wrocław, a z której można odbić za Katowicami na A1 do Gdańska,
  2. przecięcie, na wysokości Lublina, ekspresowej S19 z ekspresową S17, która prowadzi do Warszawy, a dalej do Trójmiasta (lub w kierunku zachodnim A2 na Łódź i Poznań),
  3. przecięcie, na wysokości Międzyrzecza Podlaskiego, ekspresowej S19 z autostradą A2 (vide powyższe kierunki),
  4. przecięcie, na wysokości Ełku, ekspresowej S61 z ekspresową S16 wiodącą na zachód w kierunku S7 prowadzącej do Elbląga i Trójmiasta.
Via Carpatia (niebieska linia) na tle sieci drogowej Polski. Kolory: zielony (ukończone odcinki), czerwony (w budowie), szary (w projekcie). Różowy – trasa S17-S7 Lublin – Trójmiasto

Wszystkie cztery opcje mogą w istocie służyć (a niektóre już to robią) do transportu towarów do Trójmiasta. Warto podkreślić, iż z Lublina do Gdańska jest znacznie bliżej (nieco ponad 500 km)  niż do Kłajpedy (ponad 700 km). Po ukończeniu S17 i S7, które będą łączyć się na obwodnicy Warszawy, trasa ta będzie szybka i łatwa do przebycia dla transportu drogowego. Ba, w zasadzie nawet gdyby jadąc nad Bałtyk, odbić na zachód dopiero w Ełku (na S16), to i tak trasa do Trójmiasta będzie o ok. 80 km krótsza  (do Elbląga o 130 km) niż do litewskiego portu (do polskich portów bliżej będzie również z Rzeszowa). Innymi słowy, praktycznie na całej długości via Carpatii korzystniej będzie odbić do polskich portów niż jechać do końcowego punktu w Kłajpedzie.

Oczywiście pozostaje pytanie, po co ciągnąć Via Carpatię aż do Litwy, gdy można zakończyć ją np. właśnie w Lublinie, skąd towary w prosty sposób byłyby transportowane do Trójmiasta. Odpowiedzi na to pytanie należy szukać w dwóch płaszczyznach. Pierwsza, to kwestia wewnętrzna, gospodarcza. Via Carpatia pozwoli rozwinąć zapóźnioną i uboższą wschodnią ścianę Polski, promując Białystok, czy region Warmii i Mazur (Ełk, Olsztyn, Elbląg). Połączenie ściany wschodniej na linii północ-południe jest ogromnie ważne, tak samo, jak połączenie polski zachodniej drogą ekspresową S3. Nie znam tutaj ani jednego mieszkańca, który nie doceniałby znaczenia trasy S3. Jest ona obecnie chyba najważniejszą drogą dla województwa Lubuskiego i Zachodniopomorskiego. Wszyscy tu czekamy na ukończenie jej południowego odcinka, który połączy S3 (Świnoujście, Szczecin, Gorzów Wlkp., Zieloną Górę) z czeską siecią autostrad i kierunkiem na Pragę. Budowa na wschodzie drogi S19 jest absolutnie niezbędna, co powinni również zrozumieć wszyscy mieszkańcy Śląska, Częstochowy, Łodzi czy Torunia, skomunikowani z Trójmiastem dzięki autostradzie A1. Tak więc szlak komunikacyjny północ-południe zlokalizowany na wschodzie kraju musiał powstać ( i chyba tak był właśnie planowany) niezależnie od projektu via Carpatia.

Druga sprawa dotyczy geopolitycznego aspektu i budowania wpływów Polski w całym regionie Europy Środkowej.


Uwaga! Czytasz ten artykuł dzięki temu, że autor bloga znajduje dość samozaparcia i mobilizacji by go dla Ciebie pisać 🙂 Dlatego, jeśli uważasz ten tekst za wartościowy i wart tego, by zapoznało się z nim więcej osób – UDOSTĘPNIJ (likowanie jest miłe, ale realnie nic nie daje) lub POLEĆ GO znajomym. Kilka dodatkowych sekund, które na to poświęcisz nijak mają się do czasu, który już spędziłeś przy czytaniu niniejszego wpisu. Ja pisałem go znacznie, znacznie dłużej. Miło będzie również przeczytać Twój komentarz pod tekstem 🙂 Dziękuję. KW.

Brak wspólnoty interesów w Trójmorzu, a via Carpatia

By budować własną pozycję w regionie, a także w celu scalania danego regionu, niezbędne jest znalezienie wspólnych celów dla wszystkich graczy na wybranym obszarze. Jeśli nie zachodzi zjawisko wspólnoty interesów, nie może być mowy o żadnych politycznych projektach. Via Carpatia, podobnie jak projekt rozbudowy infrastruktury energetycznej (vide Korytarz Północ Południe, Baltic Pipe, rozbudowa LNG w Świnoujściu, interkonektor gazowy na Litwę) są elementami budowy wspólnoty interesów w ramach projektu Trójmorza. Oba przedsięwzięcia to przykłady tego, jak budowana infrastruktura może zmieniać polityczne uwarunkowania wynikające z samej tylko geografii. Dotychczas, przez praktycznie całą znaną nam historię Europy Środkowej, podmioty polityczne położone na południe od Karpat niespecjalnie interesowały się tym, co się działo nad Bałtykiem. Nasza strefa wpływów operowała głównie w ramach Międzymorza, czyli przestrzeni pomiędzy Morzem Bałtyckim, a Morzem Czarnym. Na otwartych równinach położonych na północ i wschód od Karpat. Dawniej, z Krakowa było znacznie bliżej gospodarczo do Odessy, niż do Triestu nad Morzem Adriatyckim (pomimo tego, że w linii prostej są to podobne odległości). Jak opisywałem to w analizie dotyczącej Węgier, mało jest tematów, które łączyłyby Budapeszt z Warszawą. Na dobrą sprawę, Polska i Węgry konkurują ze sobą na wielu płaszczyznach. Tymczasem chcąc budować wspólny blok współpracujących ze sobą państw, trzeba najpierw zadbać o to, by ta współpraca niosła ze sobą korzyści dla każdego z jej uczestników. Dlatego tak ważne dla projektu Trójmorza są:

  • rozbudowa sieci energetycznej w Polsce, która umożliwi transport norweskiego gazu (lub LNG sprowadzanego drogą morską) dalej do: Czech, Słowacji, Węgier, Chorwacji, na Ukrainę i Litwę oraz dalej nawet aż do Finlandii,
  • budowa szlaków transportowych na linii północ-południe, łączących Grecję, Macedonię, Bułgarię, Serbię, Rumunię, Węgry, Polskę i kraje Bałtyckie oraz Skandynawię.

Te projekty są już od dawna realizowane, więc nieprawdą jest, że projekt Trójmorza stoi w miejscu, utknął na poziomie deklaracji i nic się w jego sprawie nie dzieje. Trójmorze znajduje się w tej chwili na najważniejszym etapie procesu tworzenia. Budowana jest sieć połączeń energetyczno-komunikacyjnych, która stworzy wspólnotę interesów. Dzięki temu Polska będzie mogła re-eksportować gaz do krajów całego regionu (lub nawet importować w razie potrzeby z terminalu LNG, który ma powstać w Chorwacji), jak również będzie uczestnikiem nowego szlaku handlowego północ-południe, który pozwoli rozwijać się nie tylko nam, ale i całej Europie Środkowej (od Bałkanów, aż po Skandynawię).

Via Carpatia to projekt scalający Trójmorze

Jaki jest tu związek z odcinkiem Via Carpatii zbudowanym na potrzeby Litwy?

Wpływy… Inaczej lewary

III Rzeczpospolita, począwszy od swojego powstania, była praktycznie bezsilna w swoich strefach buforowych. Ta niemoc była wręcz namacalna w relacjach do Kijowa, Mińska czy Pragi (które zwyczajnie ignorowały Warszawę), ale rażącym objawem naszej bezsilności była postawa Wilna. Władze Litwy, małego, słabo zaludnionego i nikłego gospodarczo państwa (z całym szacunkiem do Litwinów, to są obiektywne fakty) w 2008 roku rozebrały tory prowadzące z Łotwy do wykupionej przez Polskę rafinerii w Możejkach. Uderzyło to w polskie interesy i znacząco zawyżyło koszty funkcjonowania rafinerii (z powodu powstałego, litewskiego monopolu transportowego). Warszawa nie była w stanie w żaden sposób wpłynąć na ten fakt. Jednocześnie na porządku dziennym było jawne gwałcenie traktatów międzynarodowych i rugowanie polskiej kultury i języka na litewskim terytorium. Wszelkie polskie apele pozostawały bez odpowiedzi. Wilno działało wbrew interesom Polski, ku uciesze i zachętom Berlina. Stan ten trwał aż 10 lat i dopiero w sytuacji zagrożenia ze strony Rosji oraz wejścia Amerykanów do Polski, Litwini ocieplili relacje z Warszawą oraz odbudowali wcześniej rozebrany odcinek torów. Warto sobie odpowiedzieć na pytanie, jak zachowają się Litwini, gdy wschodnie zagrożenie przeminie, a Amerykanie przestaną interesować się Europą Środkową? Co powstrzyma Wilno, przed ponowną rozbiórką ww. połączenia kolejowego?

Budowanie wpływów i pozyskiwanie lewarów na podmioty trzecie, często wymaga poczynienia pewnych nakładów. Bowiem czasami, same geograficzne uwarunkowania nie wystarczą. Zbudowanie Via Carpatii w oczywisty sposób pomoże Litwie. Wilno i Kłajpeda będą mogły spieniężyć nowe połączenie drogowe. Co za tym idzie, Litwinom zacznie zależeć. I o to właśnie chodzi. By widzieli potrzebę (a nawet się od niej uzależnili) transportu towarów przez Polskę. Wyobraźmy sobie, że „remont” odcinka Via Carpatii pozbawiłby Litwinów takich samych, a może nawet większych zysków niż te, jakie straciliby Polacy po rozebraniu torów łączących Możejki z Łotwą. Prawda, że pozycja negocjacyjna Polski byłaby zgoła inna?

By współpraca (także polityczna) między państwami układała się pomyślnie, musi się ona opłacać. Dla obu stron. Czasem nawet jest lepiej, gdy naszym partnerom wspólne przedsięwzięcie opłaca się bardziej niż nam. Ponieważ wówczas, to im bardziej zależy. Tego rodzaju mechanizm od kilku lat skutecznie wykorzystuje Donald Trump. Jego narracja: „musicie zrobić tak, jak chcemy, bo Wam bardziej zależy na korzyściach płynących ze współpracy z USA” dotychczas wydaje się być nadzwyczaj skuteczna (vide renegocjacje umów handlowych i obronnych Kanadą, Meksykiem, Koreą Południową). USA jest największym importerem na świecie, posiada ujemny bilans handlowy (co wiąże się z kosztami) i właśnie dlatego Amerykanie dyktują warunki w umowach handlowych (dają partnerom na sobie zarabiać, więc nawet i bez US Navy, każdy chciałby się z nimi dogadać).

Dlatego Via Carpatię należy traktować nie tylko jako projekt gospodarczy, ale i również polityczny. Przedsięwzięcie budujące wspólnotę interesów w regionie Trójmorza i wciągające w tą wspólnotę państwa bałtyckie, a zwłaszcza Litwę. Litwę, której interesy są zależne od postawy władz z Warszawy.

 

Synergia projektów

Mając na względzie argument dotyczący uzupełniania oferty Trójmiasta, przez tańszą alternatywę ze strony Elbląga, warto odnieść się również do konkurencji ze strony Kłajpedy. Otóż port w Kłajpedzie do niedawna miał lepszy wynik rocznego przeładunku niż port w Gdańsku. Dopiero w 2018 roku, Gdańsk stał się czwartym największym portem (pod względem rocznego tonażu przeładunkowego) na Morzu Bałtyckim (w 2017 roku był na miejscu 6). Przeładowano wówczas 49 mln ton cargo i wyprzedzono w ten sposób Kłajpedę, która osiągnęła rekordowy dla siebie wynik 46 mln ton. Oznacza to, że oba porty rozwijają się bardzo szybko, jednak wzrost potencjału Gdańska jest znacznie wyższy.

Warto jednak dodać, że cztery największe polskie porty (Gdańsk, Gdynia, Szczecin i Świnoujście) przeładowały w 2018 roku łącznie ok. 100 mln ton towarów. Innymi słowy, jeden litewski port w Kłajpedzie przeładował w tonach blisko połowę towarów, jakie przewinęły się przez cztery największe polskie porty. Co jest wynikiem imponującym, a co wynika również z faktu, że Kłajpeda obsługuje nie tylko Wilno, ale i praktycznie niemal całą Białoruś. Stanowi także koniec szlaku Odessa-Kijów-Mińsk-Kłajpeda. Można więc napisać, że Litwini konkurują z Trójmiastem już na wybrzeżu Morza Czarnego (choć w obu przypadkach infrastruktura drogowa Ukrainy jest bardzo słaba i szlaki na Międzymorzu potrzebują inwestycji).

W kontekście sytuacji Elbląga, wniosek nasuwa się jeden. Również port w Kłajpedzie nie będzie stanowił dla niego konkurencji, ponieważ należy do innej kategorii wagowej. A dzięki via Carpatii część spedytorów z południa Europy będzie mogła skorzystać właśnie z takiej tańszej alternatywy, jeśli chodzi o transport towarów. Zwłaszcza, że do Elbląga jest znacznie bliżej, niż do Kłajpedy. Innymi słowy, Via Carpatia otwiera przed Elblągiem dodatkowe perspektywy i stanowi szansę dla rozwoju miasta i całego regionu. Dlatego też istotnym jest, by rozpatrywać kwestię przekopu na Mierzei Wiślanej również w wyżej przedstawionym zakresie.

Podsumowanie

Od kilku lat możemy obserwować, jak niezbędne do realizacji koncepcji Trójmorza przedsięwzięcia infrastrukturalne zaczynają przybierać realne kształty. Rozbudowa sieci energetycznej  i infrastrukturalnej (w tym planowany CPK) oprócz doraźnych korzyści dla samej Polski, ma też znaczenie międzynarodowe. Czy realizacja opisywanych projektów wystarczy, by stworzyć blok państw, które byłyby zdolne do współpracy wbrew woli osi Paryż-Berlin lub nawet Paryż-Berlin-Moskwa? By odpowiedzieć na to pytanie, przyjdzie nam zapewne poczekać co najmniej kilka lat. Z pewnością jednak tego rodzaju szkielet, musi zostać jeszcze obudowany żywą tkanką, która pozwoli stworzyć dobrze funkcjonujący organizm polityczno-gospodarczy. Krwiobiegiem w postaci przepływów towarów, usług i ludzi. Układem oddechowym, dostarczającym kapitał, który jest niezbędny niczym tlen, dla każdej gospodarczej komórki. Technokratycznym mózgiem zarządzającym całością. Systemem nerwowym komunikującym poszczególne części międzynarodowego ciała. A także oczywiście mięśniami w postaci sił zbrojnych zdolnych oprzeć się ewentualnej agresji. Jesteśmy na początku drogi, której koniec wydaje się być dzisiaj nieosiągalny. Jednak nie dowiemy się czy tak jest w istocie, jeśli nie podejmiemy próby. A tą warto podjąć choćby z uwagi na fakt, że wszystkie opisywane wyżej projekty są tak naprawdę niezbędne do rozwoju wewnętrznego kraju, a korzyści jakie mogą z nich płynąć na arenie międzynarodowej są niejako “bonusem”.

Równolegle, realizowana jest strategia uniezależniania Polski od rosyjskich wpływów i rozbrajania lewarów zgromadzonych w rękach Kremla. Tak, by Moskwa nie mogła nas szantażować. Tu również czeka nas jeszcze sporo pracy. Niemniej, właśnie w ten koncept wpisuje się budowa przekopu na Mierzei Wiślanej, która posiada dodatkowo walory w postaci odblokowania potencjału gospodarczego Elbląga i okolic (turystyka), a także zagospodarowania pewnej części tortu, jakim będzie nowy szlak handlowy północ-południe w postaci Via Carpatii. O ile dziś trudno sobie wyobrazić, by Elbląg stał się dużym portem przeładunkowym, o tyle bez inwestowania w jego potencjał (który niewątpliwie istnieje), nie otrzyma on nawet takiej szansy. A przecież realizowana inwestycja może być jedynie jednym z wielu przyszłych przedsięwzięć. Jeśli port w Elblągu wykorzysta daną mu szansę i osiągnie maksymalny pułap przeładunku, wówczas naturalnym będzie poczynienie kolejnych działań zwiększających jego możliwości (dalsze pogłębienie toru wodnego i kanału, rozbudowa portu i zaplecza logistycznego). Co w chwili obecnej byłoby zbyt ryzykowne. Warto też pamiętać o tym, że realizacja przekopu Mierzei Wiślanej stworzy warunki do myślenia o nowych przedsięwzięciach tj. udrożnienie połączenia między Wisłą, a Zalewem Wiślanym. Wówczas Elbląg stałby się ważnym portem dla potencjalnie najważniejszej drogi rzecznej w Polsce (Wisła). Dlatego nie można się ograniczać do myślenia, iż dany program inwestycyjny jest celem samym w sobie. Punkt jest wprawdzie jedynie kropką, ale równie dobrze można go rozwinąć w odcinek/linię, a dalej w całą sieć.

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

P.S. 

I jeszcze raz przypominam. Rozwój bloga zależy od Ciebie. Jeśli przeczytałeś tekst do końca, znaczy, że był tego wart. Skoro tak, to może dobrze go jednak rozpowszechnić? 😉 

Przy okazji zapraszam na newsletter (zapisy w oknie po prawej stronie) , dzięki któremu jako pierwszy dostaniesz informacje o przedsprzedaży mojej książki. Planowany czas publikacji – jesień 2020 🙂

176 komentarzy

    1. Drobna uwaga. Przez Elblag przeplywa rzeka Elblag, ktora wpada do Zalewu Wislananego i na niej byla modernizacja portu, budowa nadbrzezy itd. NIe mylmy z kanalem, ktory jest od drugiej strony j. Druzno. Jest to ten Kanal Elblaski z pochylniami, ktorym mozemy doplynac do Ostrody.

  1. Wzorcowy artykuł geopolityczny – z szerszym i dalszym polem widzenia i analizy. Via Carpatia od strony militarnej to południkowa linia komunikacyjna dla Wschodniej Flanki NATO. Zapewniająca wsparcie dośc odciętej obecnie Rumunii [i na odwrót dla Polski ze strony Rumunii i Bałkanów]. Możliwość szybkiego przerzutu wojsk, sprzętu, zaopatrzenia w odpowiedzi np. na agresywne manewry FR [w czym manewry ZAPAD są tradycyjnie od 2009 głównym lewarem Rosji] – możliwość dania komunikatu Kremlowi – “szybko reagujemy – mamy LEPSZE drogi – lepsze linie komunikacyjne spinające Flankę w całość – jak zechcemy, to urządzimy SZYBSZE od was ćwiczenia przerzutów od Bałtyku po przedpole Bosforu – i co wtedy wy zrobicie?”. To kwestia szybkości reakcji – a jeżeli ta szybkość działania i relokacji jest większa od rosyjskiej – to de facto uzyskujemy proaktywność i przewagę koncentracji sił nad Rosją – ale także szybkość reakcji zwłaszcza na “incydenty” w wojnie “podprogowo-asymetrycznej-rozproszonej”.
    Druga Rzecz – jadąc z południa i robiąc odbicie z Via Carpatia od Rzeszowa po niemal Warszawę na zachód – to daje komunikację do/z CPK [zresztą ta komunikacja będzie wsparta też szybka koleją d/zo CPK]. Tak samo jadąc od Bałtów – z Ełku na Łomżę i dalej koło Warszawy – “trafiamy” do CPK. Gdzie CPK to nie tylko hub pasażerski, ale także towarowy – w tym dla militarnego szybkiego przerzutu strategicznego – np. z UK [a przedtem z USA do UK] – bez “łaski” Niemiec. Czyli CPK+Via Carpatia+Via Baltica [po Helsinki – po to ma być też kanał podmorski w Zatoce Fińskiej]+Rail Baltica = skomunikowanie Wschodniej Flanki NATO.

    1. (…)To kwestia szybkości reakcji – a jeżeli ta szybkość działania i relokacji jest większa od rosyjskiej – to de facto uzyskujemy proaktywność i przewagę koncentracji sił nad Rosją – ale także szybkość reakcji zwłaszcza na “incydenty” w wojnie “podprogowo-asymetrycznej-rozproszonej”.(…)
      A jakiej koncentracji ty mówisz… w Niemczech jest prawie 40 tys. US Army, z czego wg. plotek ok. 1/4 Trump miał zabrać do domu. Biorąc pod uwagę, że Brytyjczycy potrzebują, aż 20 tys. wojska do okupacji Ulster to trudno powiedzieć, że są to jakieś imponujące siły.

  2. Sam przekop oznacza, że w razie stanu zagrożenia, bez utraty zdolności do żeglugi, możemy na Zalewie Wiślanym stworzyć pełną blokadę na powierzchni i pod wodą [w tym z sieciami zagrodowymi i dronami kontrolnymi – nawet polami minowymi] – co uniemożliwi operacje dywersyjne i desantowe FR. Czyli osiągniemy ciągłość kontroli granicy – ale i własnego przedpola [przy odpowiedniej saturacji działań z naszej strony]. Tak swoja droga – aż się prosi o użycie w tym rejonie dronów podwodnych naszej firmy Spartaqs Deep Guard – specjalizowanych do długotrwałego “zalegania” na dnie – i do kontroli perymetru dozoru. Zaś przerzut sprzętu z lądu przez Zalew [w obie strony] – rozprasza nieprzyjaciela – a nam daje lepsze “pole manewru” – oczywiście przed “godziną W” dla działań kinetycznych – bo potem ten rejon będzie strefą walki…

    1. Może okręty podwodne? Zalew ma średnią głębokość 2,7 metra. Rosjanie, owszem, z Bałtijska wychodzą okrętami podwodnymi w zanurzeniu, ale oni tam wykopali tor wodny w cieśninie Piławskiej, na 12 metrów albo i więcej. Nasz planowany 5 metrowy, to sorry… A zbocz z niego to masz te 2,7 metra średnio (!!!), więc i sporo płytszych miejsc się trafi.

      Może ktoś się wypowie, ale znaczenie militarne Zalewu Wiślanego raczej za duże nie jest. Poduszkowcem tam można się przemieszczać, jakieś motorówki, ale żaden większy okręt podwodny. Chyba że coś takiego, tylko na Zalew (bo na morzu to już będzie mała dzielność) zbudujemy sami. Ale coś marnie idzie ta “odbudowa” przemysłu stoczniowego zapowiadana 2015 przez Morawieckiego. Gdzie te promy pasażerskie?

      1. Wręcz odwrotnie – w obecnej sytuacji Zalew Wiślany to raj dla rosyjskich specjalsów – i luka w polskim systemie obrony. Nie chodzi o “duże” okręty podwodne – tylko małe dywersyjne jednostki [nawodne i podwodne] – w których Rosjanie się specjalizują na Bałtyku. W tym także podwodne – aczkolwiek głównie “mokre”. Czy małe szybkie [40 w] jednostki desantowe klasy Diugoń – do przewozu ciezkiego sprzętu. Dlatego pełna blokada nawodna i podwodna – także przeciw dronom szpiegowskim i bojowym – to podstawa. Bez tego nie ochroni się ani Trójmiasta – ani ujścia Wisły [choć to bardziej skomplikowane]. Bo inaczej Rosjanie – w razie naszych zaniedbań – mogliby skrajnie zrolować obronę Polski po obu stronach Wisły. I samą Wisłą w głąb Polski też mogliby nam szybko zwijać obronę – i łączyć oba skrzydła swojego natarcia. Niby po co w Obwodzie Kaliningradzkim tak intensywnie co roku ćwiczą kombinowane operacje desantowe, w tym z rozwinięciem pancerno-zmotoryzowanym i [czasami] aeromobilnym? Dziękuję za możność dokładnego wyjaśnienia sprawy.

        1. Przy takim podejściu to w defensywie mamy jedną wielką dziurę… są nią całe Mazury. Przy naszych zapóźnieniach w wojskach inżynieryjnych, które ukazał Czajkobyl i brakach w sprawie wozów przystosowanych do pływania to siły tam ulokowane w stosunku do Rosjan jak mucha w smole.

    2. Człowieku nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz. Proponuję zmienić dilera. Kanał nie zmienia w żadnej mierze sytuacji militarnej. W razie konfliktu Rosjanie mogą, go bardzo łatwo zablokować. Wystarczy, że jedna haubica będzie w zasięgu strzału (~40km standardowa amunicja, ~80km kierowana) i nic nie przepłynie, a jak nie jedna to jedna bateria wystarczy w zupełności. Jak użyją artylerii rakietowej to ta ma zasięg nawet ~90km.

    3. Przekop Mierzei Wiślanej. Eksperci: Nie przeciśnie się prawie żadna jednostka Marynarki Wojennej

      Rząd PiS przekonuje, że przekop Mierzi Wiślanej zwiększy bezpieczeństwo miliatarne Polski. Fundacja Instytut Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego SDirect24 w opinii dla sejmiku województwa pomorskiego stwierdza, że przez nowy kanał nie będzie w stanie przepłynąć niemal żadna polska jednostka wojskowa.

      Przekop Mierzei Wiślanej jest jednym z głównych projektów rządu PiS. Utworzenie nowego kanału żeglugowego najpierw uzasadniane było względami ekonomicznymi, kiedy jednak jasne stało się, że inwestycja blisko 2 mld zł nie zwróci się przez dziesięciolecia, rząd zmienił retorykę. Obecnie tłumaczy konieczność wykonania przekopu kwestiami wojskowymi i bezpieczeństwem państwa.

      Nowy raport. Przez przekop Mierzei Wiślanej nie przeciśnie się niemal żadna polska jednostka wojskowa
      Fundacja Instytut Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego SDirect24 przygotowała dla sejmiku województwa pomorskiego opinię o nowej rządowej inwestycji. Jak informuje Radio ZET, nie jest ona przychylna.
      – Przez przekop mierzei nie przeciśnie się prawie żadna jednostka Marynarki Wojennej. Port w Elblągu nie ma jak przyjąć wojskowych jednostek. A Rosjanie mogą w moment zablokować przekop – stwierdza w swoim raporcie organizacja.

      Pod ekspertyzą podpisał się generał Bogusław Pacek, były doradca Ministrów Obrony Narodowej Bogdana Klicha i Tomasza Siemoniaka.

      Doradca Szymona Hołowni krytykuje przekop Mierzi Wiślanej
      Pacek nie jest jedynym wojskowym, który krytykuje pomysł rządu. Negatywnie na temat przekopu wypowiedział się też gen. Mirosław Różański, doradca Szymona Hołowni, kandydata na prezydenta.
      – Na akwenie Zalewu Wiślanego nie mogłaby operować żadna jednostka Marynarki Wojennej – chyba że poduszkowce, których my nie mamy – stwierdził podczas zeszłotygodniowej konferencji prasowej. Wyjaśnił też, że twierdzenie, iż dzięki przekopowi będzie można ewakuować polskie wojska w przypadku ataku Rosji, jest fundowaniem polskiej armii “drugiej Dunkierki”. Nawiązał w ten sposób do jeden z bitew II wojny światowej.

      Andrzej Duda o przekopie Mierzei Wiślanej
      Plan rządu poparł prezydent Andrzej Duda. – Kanał żeglugowy na Mierzei Wiślanej ma na celu wzmacnianie polskiej suwerenności, niezależności i wolności. Wielkie inwestycje są kołem zamachowym gospodarki, dlatego chcemy je kontynuować – stwierdził prezydent na początku czerwca prezydent Duda.

      Kanał żeglugowy na Mierzei Wiślanej ma stworzyć nowy szlak na Bałtyk. Skróci dotychczasową drogę przez Cieśninę Piławską o około 100 kilometrów.

      Ma mieć ponad kilometr długości, 20 metrów szerokości i 5 metrów głębokości. Przebiegająca przez kanał droga wojewódzka numer 501 ma zostać przerzucona na dwa mosty zwodzone. Koszt przekopu Mierzei Wiślanej szacowany jest na 80 mln euro, a dodatkowe inwestycje (budowa śluz, mostów) podniesie koszt inwestycji do 230 mln euro.

      https://next.gazeta.pl/next/7,151003,26058854,przekop-mierzei-wislanej-eksperci-nie-przecisnie-sie-prawie.html

      1. Nie wiem kto finansuje takie bzdurne raporty, ale musi mieć spory nadmiar gotówki. To, że przekop nie będzie miał W AKTUALNYCH WARUNKACH (bo może za 100 lat będzie miał, ale to akurat nie jest argument za jego budową) większego zastosowania militarnego to wiadomo po spojrzeniu na mapę. Nie trzeba do tego raportu z podpisem generała. A powoływanie się na Klicha to nie jest akurat dobry pomysł, bo to był najgorszy MON w III RP chyba.

        Bardziej sensowny byłby raport, który uzasadniałby znaczenie militarne przekopu gdyby taki istniał. Ale zdaje się, że nie istnieje, ja nie dotarłem w oficjalnych danych do takiego tematu.

        Retoryka związana z militarnym zastosowaniem inwestycji jest w mojej opinii bezpodstawna i dlatego jej nawet nie opisywałem. Zresztą oficjalnie zdaje się nikt tak nie powiedział, a już na pewno nie napisał (ja nie dotarłem).

        “Kanał żeglugowy na Mierzei Wiślanej ma na celu wzmacnianie polskiej suwerenności, niezależności i wolności. Wielkie inwestycje są kołem zamachowym gospodarki, dlatego chcemy je kontynuować” – stwierdził prezydent na początku czerwca prezydent Duda.
        Tu akurat prezydent nie skłamał. Nie ma nic o militarnym zastosowaniu, a za poparciem argumentów dotyczących suwerenności, niezależności i wolności oraz koła zamachowego gospodarki lokalnej napisałem cały artykuł. I w tym zakresie wszystko się zgadza.

        Opozycja ciśnie argument militarnego zastosowania , który jest praktycznie nie używany w oficjalnej narracji. Więc nie ma co się oglądać na deklaracje i zapowiedzi polityczne, bo każda ze stron wali skrótami by przekonać elektorat.

        pozdrawiam
        KW

        1. (…)A powoływanie się na Klicha to nie jest akurat dobry pomysł, bo to był najgorszy MON w III RP chyba.(…)
          Sądzę, ze Macierewicz był gorszy… przeciętny oglądacz wiadomości w TV będzie wymieniać przykłady jego niekompetencji na pęczki:
          – najazd Misiewicza na Cetrum Wywiadu
          – ogólnopojęta kariera Misiewicza zakończona komisją Brudzińskiego. Uzasadnienie decyzji tejże tak miażdżące, że powinno być podstawą do powołania komisji śledczej
          – tym samym powinna skutkować afera Wacława (…)To ja wykończyłem Caracale(…) Berczyński
          – a następnie był epizod z Jannigerem
          – jazdę z programem z programem śmigłowcowym najlepiej podsumowuje mem z Macierewiczem z modelem Black Hawku w ręku i robiący pyr pyr pyr… https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_2wX0UdiwrPa1ncUI0XbDrwa7x91tuVk2.jpg
          – wszystkie tzw. raporty Macierewicza nie prowadziły do niczego dobrego:
          – lustracyjny skończył się wywrotką rządu Olszewskiego
          – likwidacyjny WSI kosztował kupę kasy na odszkodowania za pomówienia… a o tym co jest w aneksie to można się domyślać. Publicznie wszystko wskazuje, że na to, że jest nie wygodny na mocodawców Komorowskiego, ale i Kaczyńskiego oraz Dudy
          – a losy ostatecznego raportu komisji smoleńskiej są… wg. wersji oficjalnej przebywa na kwaratannie w związku z COVID-19
          – biorąc pod uwagę, jak szybko ruszyła sprawa programu Wisła po objęciu stanowiska przez Błaszczaka można uznać Macierewicza za hamulcowego
          – tworzenie WOT w jego wykonaniu to też niezła komedia… Chodzi głównie o chaos koncepcyjny na temat tej formacji, z którego wybijała się wizja AntySpecnaz, czyli sugestia, że tam zrobią z ciebie Rambo
          – formacja ta zasłynęła ponadto z manewrów na wolności… Przykład z mojego miasta pokazuje, że takie praktyki przeżyły Ojca Założyciela, ale to nie jest już takie medialne… https://grodzisknews.pl/nocne-cwiczenia-wojskowe-w-grodzisku/
          A w kwestii Klicha już trzeba podrążyć.

          (…)Retoryka związana z militarnym zastosowaniem inwestycji jest w mojej opinii bezpodstawna i dlatego jej nawet nie opisywałem. Zresztą oficjalnie zdaje się nikt tak nie powiedział, a już na pewno nie napisał (ja nie dotarłem).(…)
          A jednak napisał w odpowiedzi na interpelację poselską… https://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,25871431,rzad-pis-nie-liczy-miliardow-na-przekop-mierzei-bo-zrobil-z.html
          Nawet w okrojonej paywallem wersji stoi co następuje
          (…)„Początkowo inwestycja była planowana z uwagi na potrzebę wzmocnienia rozwoju społeczno-gospodarczego, będącego głównym celem tej inwestycji, dlatego też wyliczone wskaźniki dotyczyły właśnie rozwoju społeczno-gospodarczego. Po aneksji przez Rosję Krymu zmieniła się drastycznie sytuacja geopolityczna, a priorytetem w tym regionie stało się zapewnienie bezpieczeństwa publicznego i ochrona granic” – odpisał Grzegorz Witkowski. – „Z uwagi na powyższe, przy zmianie wartości Programu nie szacowano ponownie wskaźników i stopy zwrotu z inwestycji”. (…)

          (…)Więc nie ma co się oglądać na deklaracje i zapowiedzi polityczne, bo każda ze stron wali skrótami by przekonać elektorat.(…)
          Tia… ten (dymisyjny) skrót Dudy o budowie Baltic Pipe okazał się radiem Erewań, że Armenia może nam pozazdrościć.

          1. “zapewnienie bezpieczeństwa publicznego i ochrona granic” — Tylko to nie jest pisanie o militarnym zastosowaniu przekopu. Narracja jest taka, że bez przekopu nie panujemy nad częścią swojego terytorium, bo została w praktyce odcięta. I w tym zakresie przekop umożliwia niejako odzyskanie kontroli granicy na Zalewie Wiślanym. Ochrona granic to nie jest zadanie militarne tylko właśnie z zakresu bezpieczeństwa publicznego w czasie pokoju. Generalnie ten argument jest słaby, znacznie mocniejszym argumentem jest potrzeba uniezależnienia się regionu od rosyjskiej woli. To my mamy decydować czy ktoś skorzysta z portu w Elblągu czy też nie. Niemniej zawsze w uzasadnieniu wpisuje się wszystkie, nawet najbardziej błahe czynniki.
            Także formalnie kwestii militarnych nikt nie stawiał. Choć pojawiały się w wypowiedziach, bo utkwiło mi to w pamięci. Nie wiem czy właśnie A.Macierewicz nie palnął takiej głupoty w jakimś wywiadzie.
            pozdrawiam
            KW

          2. (…)Narracja jest taka, że bez przekopu nie panujemy nad częścią swojego terytorium, bo została w praktyce odcięta.(…)
            Taką izolacją można się zająć udrażniając kanał elbląski.

            (…)Ochrona granic to nie jest zadanie militarne tylko właśnie z zakresu bezpieczeństwa publicznego w czasie pokoju.(…)
            Chodzi o zapobieganie incydentom jak ten z Saakaszwilim w roli głównej? … https://wgospodarce.pl/informacje/40321-saakaszwilego-przeniesli-przez-granice
            Jeśli tak to trzeba zająć się z tą formacją jaką taką albo jeśli co wszystko na to wskazuje to, że to była robota kogoś to trzeba go z niego wyrugować. Ale ani jedno, ani drugie nie są spektakularną inwestycją infrastrukturalną.

          3. Nie, no bez takich. Chcemy dyskutować o temacie, czy wchodzić na poziom politycznych przepychanek pod artykułami z portali w mainstreamie?
            Sprawa przekopu jest dla mnie jasna. Inwestycja lokalna. Tak była projektowana 5 lat temu i tak była z początku wdrażana. Kwestie inne są wpisane w grę polityczną i o tym mi się zwyczajnie nie chce pisać. Szanuję za chęci szukania linków i bicia się z narracją polityczną, ale w komentarzach też wolałbym by tego unikać. Ani to nie pomaga ani nie rozwija. Napisałem jaka jest polityczna narracja, a nie że się z nią zgadzam czy mnie przekonuje. Tak przedstawiają sprawę i tyle. I nie ma to nic wspólnego z militarnym zastosowaniem przekopu co jest tematem naciąganym i również podciąganym pod narrację polityczną tylko że drugiej strony. Jak ktoś chce bić pianę do tej wojenki, to zachęcam do znalezienia innego forum.
            pozdrawiam
            KW

          4. (…)Nie, no bez takich. Chcemy dyskutować o temacie, czy wchodzić na poziom politycznych przepychanek pod artykułami z portali w mainstreamie?(…)
            No dobra… A jak Pan odniesie się do pierwszej kwestii mojego ostatniego komentarza, tej z Kanałem Elbląskim? Z tego co wiem to żadne medium mainstreamowe na ten temat milczą, a lokalne… widząc jaka jest u mnie w Grodzisku polityka komunikacyjna (nawet MaBeNa siedzi cicho) to śmiem podejrzewać, że też nie ruszają tego tematu.

          5. Temat jest ważny i powinien być zrobiony. Zwłaszcza, że może współgrać z przekopem. Ja się zastanawiam czy to nie jest element projektu odbudowy dróg wodnych w Polsce. Sieci rzecznej jeszcze nie badałem, jak to wygląda, jakie są plany i czy w ogóle są realizowane (bo rzeczywiście cisza, mimo wcześniejszych zapowiedzi). Nie mam jeszcze wyrobionego zdania na ten temat (są poważne “za” , ale i przeciw).
            Niemniej, jeśli udrażniać ruch na jakiejś rzece, to właśnie na Wiśle. A jeśli na Wiśle, to trzeba połączyć pod tą drogę Elbląg.
            pozdrawiam
            KW

  3. tyle ze…jakie towary mozna transportowac przez jednostki,majace maksymalne zanurzenie 5m?

    Nie znam oplacalnego frachtu kontenerowego w tej skali. Projektowany kanal ( nie uwzgledniajac zupelnie innych polskich wlasciwosci) bedze pozwalal na transport jednostkami o maksymalnym zanurzeniu 5m..

    dochodzi jeszcze poglebienie toru wodnego i jego odmulanie. Jaka glebokosc ma Zalew Wislany?

    Komuna miala swoja Wielka Inwestycje Nowa Hute, Pislam chce miec Kanal Jachtowy do Elblaga.

    Tymczasem najwiekszymi polskimi portami morskimi sa Hamburg, Rotterdam, Antwerpia.

    1. “Nie znam oplacalnego frachtu kontenerowego w tej skali” Nie wiem co Pan zna, czego nie zna i na czym się zna i na czym się nie zna.
      Twarde dane pokazują, że port w Elblągu funkcjonował i przeładowywał przy mniejszym zanurzeniu niż 5 metrów. Więc są po prostu ludzie, którzy z tego korzystali, pomimo, że komuś się może wydawać, iż jest to niemożliwe.
      pozdrawiam
      KW

      1. Ja bym sprawdził te przewozy historyczne, kiedy to się ten port tak rozwijał dynamicznie. Podejrzewam że 95% lub więcej to był handel z Obwodem Kaliningradzkim. Płaskodennymi barkami. Węgiel tam wożono, dopóki lobby górnicze i polityczne nie ucięło tego (taka firma Halex była co swego czasu dużą kasę robiła), a może nawet jakieś służby które same chciały na węglu kasę robić? Śrutę sojową zdaje się. Drewno czasem. Materiały budowlane z Polski na budowę stadionu na mistrzostwa piłkarskie. Do tego przekop nie był potrzebny, a płaskodenne barki miały sens. A czy port w Elblągu, bez handlu z Rosją, rozwinie się? Z kim będzie handlował? Ze Szwecją? Z Niemcem? A to z Gdańska nie lepiej?

        1. Handel portu morskiego w Elblągu prawie w całości był z Obwodem Kaliningradzkim. Dlaczego?
          Ponieważ Cieśnina Piławska jest udostępniona dla statków bandery polskiej i rosyjskiej, państwa bandery trzeciej muszą ubiegać się o pozwolenie na przepłynięcie z 2 tyg. wyprzedzeniem. Natomiast strona rosyjska zastrzegła sobie prawo do odmowy na dzień przed planowanym przepłynięciem. Biorąc pod uwagę, że większość statków handlowych nie pływa pod polskimi banderami to wyklucza to realny i sensowny motyw do szerszej działalności. Pozostałe transporty to był handel z Niemcami, Danią czy Belgią na jedynym w okolicy polskim statku Tanais (wywoził produkowane i odlewane w Elblągu turbiny/silniki).

          Sprawa Halexu jest dosyć prosta, zwozili tani rosyjski węgiel dobrej jakości wydobywany odkrywkowo z okolic Syberii. Śp. właściciel zanim założył biznes w Elblągu to zdążył podpaść ludziom ze Śląska. Tak się stało, że pewnego dnia jeden z ministrów ówczesnego rządu SLD wydał nielegalnie rozporządzenie, które ograniczało ilość węgla jaki można wwieść do Polski i tym samym ubił Halex, który swój roczny limit wykorzystał w miesiąc. Dlaczego tak się stało? W tamtym momencie trwały strajki w kopalniach (pytanie kiedy w III RP ich nie było…) i trzeba było udobruchać rozjuszony tłum. Halex i jego właściciel stali się idealnym celem takiego ataku, nie dość, że było to zagranie pod publikę to jeszcze pod persony, którym wcześniej podpadł. Oczywiście import węgla z Rosji nie stanowił praktycznie żadnego zagrożenia dla polskich kopalń, ale faktem jest, że ludzie woleli kupić tańszy i lepszy niż droższy i mniej kaloryczny… Sprawa przeciwko Skarbowi Państwa prawdopodobnie trwa do dzisiaj, o ile wiem to jeszcze kilka lat temu trwały rozprawy (mowa tutaj nie tylko o roszczeniach przedsiębiorstwa, ale też setek pracowników, którzy pracowali bez wynagrodzenia).

          Co do reszty materiałów, wyraźnie widać, że po zażegnaniu kryzysu między Polską a Rosją po przystąpieniu przez nas do UE udział węgla nie był już tak istotny, za to rosły zboża czy cukier. Wszystko jest płynne i zależy od sytuacji.

          A czy port w Elblągu bez handlu z Rosją rozwinie się? A dlaczego miałby nie handlować z Rosją po wybudowie kanału? Jeśli znów się obrażą to Rosjanie i tak przyjadą kupić cukier czy materiały budowlane, nabiją co prawda kabzę zagranicznym sieciówkom ale część z tego i tak zostanie w Polsce.

          Odnośnie handlu z innymi państwami, to wystarczy spojrzeć na jakikolwiek mały port na Morzu Bałtyckim, a nawet na inne polskie porty. Pomijając okres epidemii, handel w naszym regionie cały czas się zwiększał i rozwijał. Naturalne kierunki dla Polski to Finlandia, Szwecja i Dania.

      2. Alez owszem, można. Mozna i drewno wozić do lasu.

        Nowa Huta tez w PRL funkcjonowała, a jak to Kazik śpiewa – cale życie dokładali, gdyby leżał cale życie,mniejsza czyniłby on stratę

        Port w Elblągu z racji sąsiedztwa portów na polskim wybrzeżu ma znacznie ograniczona ekonomicznie zasadność a jak w międzyczasie wspomnieli już przedmówcy powyżej (chociażby użytkownik @Juro) do działania wymaga pogłębiania.

        Czytałem na innym forum ze właśnie chodzi o to aby ów port byl, podobnie jak lotnisko w Radomiu, które w czasach lotniczego prosperity było deficytowe i jest pomnikiem ekonomicznej indolencji.

        Jak się wybuduje mierzeje to zawsze można poprzez siec państwowych spółek pogłębiać kanał wodny do Elbląga, co roku wygrywać przetargi, by płacić za nie pieniędzmi polskiego podatnika. Ten przekop ma szanse być żyłą złota dla firm stowarzyszonych z każdą obecna czy przyszłą władzą czy to obecnych pisiewiczow oraz innych pijawek, w radach nadzorczych, komisjach etc. To prawdopodobnie jego wiodąca planowana funkcja jeśli nie jedyna.

        Zalew ze średnią głębokością 2,7 metra jak wspomniał przedmówca eksperci i zdeklarowani przeciwnicy mówią ze ow przekop nie nadaje się do niczego więcej niż żaglówki i jachty oraz male jednostki, zbyt male, by mogło to byc zasadne ekonomicznie. Bo ja czepiam się tylko i wyłącznie elementu ekonomicznego. Przecież można uprawiać maliny na Grenlandii a i robić lód na równiku, niby można, ale ile to kosztuje?

        A to będzie kosztowało polskiego podatnika. Przypominam ze polskie porty na wybrzeżu nie sa nawet tyle ograniczone pierwsza nitka rurociągu Nord Stream, co głębokością cieśnin duńskich.

        https://www.gov.pl/documents/528248/541918/PROGRAM_PRPM_26112018.pdf/917baba4-8f73-1d3d-1f63-8446b0c41145

        Zanurzenie w porcie Rotterdam to 23m a w portach bałtyckich o wiele mniej.

        Kloce się tylko o sens ekonomiczny, bo na przykład transport kontenera z zewnętrznego terminala z portu w Baltijsku do terminala Mukran na Rugii jest ekonomicznie bardziej opłacalny niż wożenie go PKP Cargo.

        Tak samo korzystając jako mala plotka z DB Schenker cały transport cargo w Polsce kosztował mnie 40% taniej niż przez PKP Cargo. W Polsce, korzystając z polskiej infrastruktury. To moze zbyt anegdotyczne.

        Chodzi mi o sens ekonomiczny tego przedsięwzięcia i nic więcej. Bo w KRLD wybudowano wielki Hotel no i ?…

        1. Ja nie wnikam na tak szczegółowy poziom biznesowy, by mierzyć statkom głębokość zanurzenia. Port w Elblągu przynosił zyski. Czyli był opłacalny biznesowo. Skoro tak, to musiały być prywatne podmioty, które z niego korzystały. Prywaciarzom ludzie lubią czasem nazwymyślać, ale nikt im nigdy nie zarzuca, że działają ze szkodą dla swojej kieszeni. Ja sprawdziłem statystyki globalne i mi to wystarczy. Elbląg zarabiał w dużej mierze na współpracy z Trójmiastem i na handlu z Kaliningradem. Z przyczyn politycznych odpadły w praktyce obie opcje. Dzięki przekopowi, współpraca z Trójmiastem będzie mogła się rozwinąć. Przy okazji również Elzbląg będzie mógł szukać połączeń do Bałtów czy Skandynawii. W którymś z wywiadów dyrektor portu w Gdańsku mówił, że swojego czasu zarabiali dobrze na Ukraińcach, którzy eksportowali do Szwecji. No więc ja nie wnikam jak to robiono (czy były takie ,a takie statki). Dla mnie istotne jest to, że wszystkie strony na tym zarabiały. Teraz nie mogą.
          pozdrawiam
          KW

          1. Bardzo dobrze Pan pisze. Był dochodowy. Przynosił zyski.

            Abstrahując już zupełnie od kwestii zysków czy strat jako pochodnych instrumentów zaawansowanej inżynierii finansowej – co Pan doskonale zna z racji zawodowej – trzeba optymalizować podatki to robimy księgowo straty, trzeba pokazać zyski aby napompować kurs akcji to robimy zyski… Przykładem są kopalnie, które nie maja prawa istnieć ekonomicznie,to je wrzucimy spółkom energetycznym i na papierze gra, a podatnik zapłaci.

            To se ne vrati. Obecne władze starają się jak najmocniej skłócić z Rosja i nie ważne ile straci na tym racja stanu (Polska Racja Stanu) – ważne aby cokolwiek było przeciwko Rosji. Oficjalnie przynajmniej, bo mafia węglowa powiązana z rządowymi oligarchami importuje sobie rosyjski węgiel i mamy taka a nie inna prawdę czasu. Prokuratura przejęta wiec nasi towarzysze mogą robić co im się podoba. Nie mam na myśli towarzysza Piotrowicza bynajmniej.

            Ja z wieloma rzeczami bym się zgodził, ale problem w tym ze polskie władze to wyjątkowi idioci. Bo popatrzmy na takiego Sasina -no i stało się coś? Toz to intelektualny troglodyta ale nasz towarzysz wierny bierny choć wybitnie mierny. Wymieniać można – im głupszy tym ciekawsza robi karierę w tzw. polskim rządzie. Wymieniać można czy te chamki wiejskie oderwane od pługa granatem z tłustymi paluchami, polcy i polaki, nie niepotrafiące się wysłowić nawet po polsku,czy tez ministra tak zwanej edukacji co nauczycieli do truskawek gonić chce niczym czyn partyjny w PRL. Komuna wróciła, choć do klasy intelektualnej Urbana szelmy to im brakuje lat…

            Jak ma w PL być dobrze, skora rzada nią idioci? Intelektualne zera, a swiadectwo nota bene 38 milionowemu krajowi wystawia nawet…Minister Finansów Tadeusz Kościński zaledwie po pół roku od objęcia teki złożył CV w konkursie na fotel prezesa Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Nie tak powinien zachowywać się minister finansów kierujący się polską racją stanu. Komentatorzy już mówią, że dla niego ta posada to tylko etap w karierze.

            Jakimi intelektualnymi impotentami by oni wszyscy nie byli – to szczury pierwsze uciekają z tonącego okrętu. Oni wiedza więcej wiec te wszystkie zapewnienia o np. zapasach gotówki w NBP..pozostają zapewnieniami. Gdy rynki powiedzą sprawdzam…

            A artykuł o manipulacjach z wywiadem wkleiłem celowo. To takie Nebenabrede. W Polsce niewielu osobom przeszkadza, ze od wielu, wielu lat minister finansów jest przywożony w teczce z Londynu. Jak pisałem wcześniej to jaka to niezależność i niepodległość, skoro to jeden z najważniejszych resortów a przecież podobnie jak w republikach bananowych Ministrowie nie mieli często obywatelstwa kraju w którym mieli urzędować…

            Czy wobec powyższych można to wszystko traktować poważnie?

          2. Port przynosił zyski, bo handlował z Obwodem Kaliningradzkim. Bez przekopu. Wymiana w pewnym momencie rozwijała się dynamicznie do momentu politycznego sporu i zduszenia tego handlu. Do takiego handlu wystarczą barki o małym zanurzeniu.

            Tak samo jak dynamicznie rozwijał się drobny handel, a Biedronka w Braniewie była chyba jedną z największych w Polsce. No i ułatwienia w małym ruchu granicznym, bez viz, pomagały.

            Niestety, bez dobrych relacji z Rosją cały ten biznes leży i kwiczy. I nic tu nie zmieni połączenie z Zatoką Gdańską małym kanalikiem o głębokości 5 metrów. Bo w XXI wieku, wymiana na większe odległości wymaga dużych statków. Im większe, tym bardziej ekonomiczne w przeliczeniu na jeden kontener. A takie statki mają zanurzenie znacznie przekraczające 5m czy nawet 10m.

            Świnoujście właśnie pogłębia tor wodny do 12,5m (obecnie w najpłytszym miejscu ma 10,5m), co da możliwość zawijania statków o maksymalnym zanurzeniu 11m (maksymalna nośność większy się z obecnych 20 tys. ton do 40 tys. ton). I samo pogłębianie tam toru to 1,4 miliarda. Kanał do Świnoujścia miał 6 metrów głębokości w 1895 roku.

            A tu mowa o przekopie i torze wodnym o głębokości 5 metrów. To by było dobre w XIX wieku. A przypominam, że mamy XXI wiek. Wg medialnych informacji “przekop przez Mierzeję Wiślaną umożliwi wpływanie do portu w Elblągu jednostek o zanurzeniu do 4 m”. To są jednostki o nośności jakiś 2000 t (DWT). Mowa na przykład o takich maluchach:
            https://www.vesselfinder.com/pl/vessels/HELGA-IMO-8402577-MMSI-304010054

            2000 ton to jakieś 40 wagonów kolejowych, czyli nic imponującego. Albo powiedzmy 80 tirów. Albo taka większa barka rzeczna (na Renie pływają barki RHK o długości 85m i nośności 1350 ton). I taki statek jest mniej elastyczny niż pociąg i czy TIR. Czy to zmieni zasady gry w Elblągu? Czy dziś nie mogliby tam wysyłać setek TIRów na istniejącej infrastrukturze (zbudowanej na nowo S7)?

            Handel z Rosją, co to szedł barkami, rozumiem że opłacał się wodą.
            Co prawda S22 z Elbląga do Królewca przebudowano i otwarto chyba w 2008, ale Kaliningrad to enklawa Rosji otoczona przez UE, i zasilana przez macierz w dużej mierze przez porty. Więc jak ładunek dotarł do portu w Obwodzie, to mógł być przeładowany na barkę i płynąć do Elbląga: węgiel (bo przecież nie ma kopalni w Obwodzie Kaliningradzkim), drewno z Syberii, jakieś towary rolne z Rosji. A w drugą stronę Elbląg mógł pchać na przykład materiały budowlane, żeby barki nie chodziły na pusto. Wszystko inne, w kontenerach, może iść S22 TIR-ami. Bo te 80 TIRów – odpowiednik potencjalnego największego statku który przez przekop by przepłynął – S22 nie zapcha.

            A ta żegluga śródlądowa, wspominany kanał Elbląski do Ostródy, czy nawet kanały na Mazurach, mogły mieć znaczenie w XIX wieku, gdy dróg i samochodów nie było praktycznie, transport szedł furmankami, co najwyżej koleją jeśli były gdzieś tory. Wtedy transport wodny śródlądowy miał znaczenie na terenie dawnych Prus Wschodnich (tym bardziej że nie były przecięte granicą jak dziś). Ale zaczyna się już 3-cia dekada XXI wieku, i technologia transportowa nieco poszła do przodu. Wpakowanie 2 miliardów w kanał o głębokości 5m, nie jest jakimś game changer-em, dla transportu ma znaczenie marginalne. Co najwyżej turystyczne, jak dziś kanały na Mazurach. O ile ktoś to turystycznie wykorzysta, bo to zdaje się nie takie łatwe o czym tu pisano. Z powodów czysto geograficznych.

      3. (…)Nie wiem co Pan zna, czego nie zna i na czym się zna i na czym się nie zna.(…)
        Ja też nie wiem, ale strzelam, że nie słyszał o koncepcji portów feederowych. Przecież w Polsce mało kto o tym słyszał, nawet w dobie programu użeglownienia rzek, w ramach którego powinien powstać port feederowy Warszawa (jeśli nie w samej stolicy to na tyle blisko, że na ten przydomek zasługuje).

        A wracając do sensowności przekopu w odniesieniu do Elbląga to trzeba zauważyć, że to miasto ma już połączenie z Gdańskiem wodne nie kontrolowane przez Rosję, trzeba tylko użeglugowić Kanał Elbląski, który wpada do Nogatu, który jest odnogą Wisły.

      1. węgiel z Rosji chodził i bez przekopu: barkami

        co mają wozić te statki o zanurzeniu 4m: pamiętajmy że przekop ma mieć 5m głębokości, ale statek nie może szorować po dnie? kontenery? przy tej skali, to tu już wspominano: za mało ich zabierze by to się opłacało, łatwiej i elastyczniej koleją albo tirem. towary sypkie? w porządku, ale skala jest nieduża bo statek nieduży. Węgiel jest OK, ale ten był z Rosji, bez przekopu. Ziemniaki? Chyba nie, nie wiem ale wydaje mi się że nasypanie ich do statku to gwarancja zmiażdżenia tych na dole. Pasze? Śruta sojowa? To się nadaje, czyli możemy ściągać to dla naszych rolników. Ale skąd? Soja rośnie gdzie indziej, gdzie cieplej. Musi przyjść w dużym statku, to potem przeładowywać na mniejszy 50 km dalej, a potem znów przeładowywać na transport lądowy? Co innego gdyby była jakaś fabryka paszy w Elblągu czy wzdłuż rzeki, albo jakieś hiper-chlewnie (na co pewnie lokalnej zgody nie będzie, bo to ultra-toksyczne towarzystwo). Może drewno? Te z Syberii chodziło podobno czasem z Kaliningradu, a w Elblągu jest duża fabryka mebli i drobniejsi producenci. To może by chodziły stateczki ze Skandynawii, tam dużo lasów. Ale czy eksportują samo drewno czy już towar przetworzony? Też mają firmy meblowe i papiernicze, że pewnie szkoda im sam surowiec sprzedawać. No to co mają te małe, z zanurzeniem 4m, statki wozić z tego Elbląga?
        Gabarytowe turbiny z General Electric? Czemu nie, ale ile takich turbin rocznie tam robią?

        Co innego pewnie, gdyby ten port w Elblągu ładował coś na barki, a te mogły płynąc Wisłą na południe. Hmmm… Ale tu efektownego przekopu nie potrzeba, tylko udrożnienia Wisły, Nogatu i połączenia z Elblągiem. Projekt trudniejszy niż przekopanie rowu przez Mierzeję. I pewnie nierealny: koszty i permanentna susza hydrologiczna od lat.
        Ale załóżmy że dałoby się. To jeszcze potrzebny ten Kanał Śląski łączący Wisłę z Odrą,
        https://wyry.pl/files/5415/6760/3674/wstepny_wariant.jpg
        oraz planowany Kanał Odra-Dunaj-Łaba.
        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/97/Map_of_DOL_variants.JPG

        I takie projekty, wszystkie razem, dałyby Elblągowi możliwość transportu wodne, bez porównania lepsze niż ten wyborczy przekop.
        Z kanałem Odra-Dunaj-Łaba to nawet Śląski Kanał Elblągowi nie potrzebny, potrzeba by było drożnej E-70. A jeszcze drożna E-40…
        https://www.portalmorski.pl/images/_gfx/_morze/x_mapy/target_inland_waterways_poland_1200w.jpg

        Ale to wszystko fikcja. Bo na to kasy nie ma, bo przekop, F35, CPK, itp. No i ocieplenie klimatu i susza, która staje się już stanem ciągłym. Ocieplenie klimatu, do którego się dokładamy na miarę naszych możliwości, utrwalając energetykę opartą na węglu.

  4. Przekop. Gdyby go nie realizowano jako typową kiełbasę wyborczą, a pokazano w szerszej perspektywie jakiś plan rozwoju… Gdzie jest jakiś efekt synergii, gdzie wiele elementów spina się w całość. A tu mamy wrażenie, że to będzie coś na kształt portu lotniczego w Radomiu, który wiadomo jak działa. Zbudowano, wydano miliony, utrzymywał parę stołków, teraz jest koncepcja pt. “nic stamtąd nie lata? to rozbudujmy go dalej”. Podobnie z przekopem – całość odbywa się jak w “Misiu” Barei, czyli zaróbmy prywatnie kasę na wielkiej, drogiej, słomianej inwestycji.
    Ale gdyby to zrobić z głową?

    N razie to akcja pt. “przekopmy ten rów, a potem się zobaczy”.

    Port w Elblągu rozwijał się na handlu z Rosją, ale z Rosją – wiadomo. Polityczna zawierucha i koniec handlu.
    Koncepcja soft power, żeby pokazać tym Rosjanom w Kaliningradzie, oddzielonym od matuszki Rosji, jak tu w UE jest fajnie, sympatycznie i jak się rozwija. Ciekawy punkt widzenia, faktycznie na to warto nieco wydać. Może sami będą tęsknić za tym, by raczej bliżej UE niż Moskwy.

    Transport wodny? Najpierw musi być coś z Elbląga wożone. Jakby do tych 2 mld dołożyć kolejne dwa, i dać jakiejś firmie dopłaty by postawiła pod Elblągiem fabrykę, by potem woziła coś przez ten przekop. Czy ja wiem, ziemie żyzne na Żuławach, o może jakieś przetwórstwo rolne. Może automotive, ale ci wożą towar TIR-ami (i do Niemiec za daleko). Coś gabarytowego, by barki/statki były atrakcyjną opcją transportu, albo jakaś masówka (pasze?), i by odległość od Niemiec nie była taką przeszkodą.
    Bo sorry, ale tam po zbudowaniu S7, do Gdańska to jest pewnie z pół godziny. Do prawdziwego portu. To co takiego w tym elbląskim miałoby być by nie ładować towaru na TIR-a tylko ładować mały stateczek (w porównaniu tych olbrzymów co mogą wpłynąć do Gdańska czy Gdyni)? Czy są w ogóle takie statki? Bo samą ceną konkurować się nie da, musi być coś do wożenia, i coś co to będzie wozić.

    Gdzie jakieś pogłębione analizy jakie towary mogą tam pływać. Kto je będzie do portu dostarczał. Dlaczego w Elblągu a nie w pobliskim Trójmieście? Jakie statki będą to wozić (czy w ogóle istnieją takie jednostki, na tyle płytko zanurzone, a równocześnie opłacalne ekonomicznie)?

    OK, to może niekoniecznie transport, a turystyka? Niech się Zalew Wiślany zaroi od żaglówek. Ale co tam może pływać? Jachty morskie? Zalew za płytki niestety, zostaje bujanie się w stronę Elbląga po pogłębianym (?) torze wodnym, bo zboczenie z niego to mielizna. OK, takie jachty może mogą zimować po stronie Zalewu, bo mariny od Zatoki Gdańskiej coraz droższe. Ale zimowa marina po taniości, to chyba nie to co chcemy uzyskać pakując 2 mld? No chyba że te 2 mld przejdą przez firmę brata albo żony, poddotuje się jeszcze suto, taki minister od zdrowia wie jak się takie interesy robi.

    No dobra, to może nie jachty morskie, niech pływają jachty śródlądowe. Mazury są już zapchane, obsr…ne w sezonie, pewnie znaleźli by się chętni. Ale tu trzeba infrastruktury, tych marin, serwisu, tawern z szantami, restauracji, całego tego mazurskiego klimatu dla turysty pod żaglami. Tyle że krajobrazowo Mazury piękniejsze. A i taki mały szczegół, że po Mazurach bezpieczniej pływać. A towarzystwo turystyczne nie zawsze obeznane z żywiołem, patent robiło się 10 lat temu (albo i wcale nie), alkoholu trochę się wypije, i jak się raz na ileś lat mocniejszy szkwał nagły trafi, to łódki się wywracają. Co roku ktoś tam tonie, niejeden, w zeszłym nawet jakiś przybrany syn miliardera utonął.
    A Zalew Wiślany to już nie Mazury, akwen sporo większy niż Śniardwy, znad morza może zawiać i rozbujać, fala bywa spora (odbija się od płytkiego dna) i żygliwa, mgła może ograniczyć widoczność, a do lądu już dalej niż na jeziorach. No i jeszcze można do Rosji zabłądzić.
    Dziś nawet wpakowano jakieś tam środki na tzw. Pętlę Żuławską. Ciekawe byłoby sprawdzić jak się to rozwija (ale chyba niezbyt imponująco). I zdaje się, że są na tej Pętli czartery jachtów i houseboatów, i słyszałem, że w umowach bywa zakaz wypływania na Zalew.

    Turystycznie, chyba przekop nie ma wielkiego potencjału. Czu gdyby te 2 mld wsadzić może w samą wodną infrastrukturę Zalewu, no i ten Kanał Elbląski co to można przepłynąć (przez unikalne światowo pochylnie) na Pojezierze Iławskiej, to by było sensowniej dla turystyki wodnej. Teoretycznie to jest potencjał, kilka jezior Pojezierza i trochę łączących kanałów, unikalna droga Kanału Elbląskiego, historyczne miejscowości – nawet ten zburzony kiedyś przez Rosjan – Elbląg, Malbork oczywiście. To pewnie trudniejsze, zrobić jakiś plan rozdysponowania 2 mld na setki małych inwestycji które łącznie stworzą ofertę turystyczną. Nie takie chwytliwe wyborczo, i aż tyle szwagrów i braci to się nie ma by ich obdzielić zamówieniami.

    Jeszcze o Mazurach – tamtejsze kanały które łączą jeziora budowane były za Niemca. Większość od tego czasu nigdy nie remontowana, co widać.Tam by włożyć nieco kasy, wyremontować, wykopać brakujące połączenia do zamknięcia Wielkiej Pętli Mazurskiej. Ale to tak dobrze PR-owsko nie wygląda i nie antyrosyjsko.

    1. Dokładnie to samo mam na myśli. Mozna to zrobić i do tego dokładać, można co roku albo i dwa razy w roku pogłębiać tor wodny i pokazywać – jesteśmy mocarstwo a przy okazji pakować kasę podatnika w misia.

      Pytanie po co ?

      A swoja droga. Co do samodzielności decyzyjnej tak zwanych polskich władz…

      Nie wiem czy wszyscy rozumiecie wagę tego, co przegłosowano kilka dni temu na komisji. To jest być może najważniejsze głosowanie z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa narodowego, które może oznaczać faktyczny koniec naszej państwowości. Ta ustawa ewidentnie jest szyta pod kątem przejęcia kontroli nad polskimi służbami specjalnymi przez agentów Mossadu a docelowo całkowitą ich wymianę na kadry izraelskie.

      Przegłosowana poprawka głosami PiS, PO, PSL umożliwia pracę w Polskich służbach specjalnych obywatelom innych państw nie mających obywatelstwa Polskiego ani nie zamieszkujących terenu RP.

      Kto głosował za:

      PIS: Antoni Maciarewicz, Joanna Lichocka, Michał Jach, Waldemar Andzel, Bartosz Kownacki, Katarzyna Wojtyszek, Stanisław Bukowiec, Arkadiusz Czartoryski, Radosław Fogiel, Kazimierz Gwiazdowski, Paweł Hreniak, Ewa Kozanecka, Anna Maria Siarkowska, Wojciech Kossakowski, Piotr Kaleta, Zbigniew Hoffman, Leszek Dobrzynski, Przemysław Czarnecki, Zbigniew Chmielowiec PO: Czesław Mroczek, Adam Cyrański, Joanna Kluzik Rostkowska, Maciej Lasek, Paweł Poncyliusz, Tomasz Siemoniak, Cezary Tomczyk, Cezary Grabarczyk, Kazimierz Plocke, Bartłomiej Sienkiewicz, Andrzej Szewinski Lewica: Andrzej Rozenek, Monika Pawłowska, Paweł Krutul, Kukiz15: Paweł Szramka PSL: Paweł Bejda

      1. Akceptuję komentarz, chociaż druga część, kompletnie nie na temat i bez związku z komentowanym artykułem. Dlatego 2 razy odrzuciłem. Swoją drogą, to chyba dobrze, że można np. do wywiadu zatrudnić osobę zza granicy? Czasem to jednak jest dobre rozwiązanie…

        1. Zatrudnienie to mogłoby być dopuszczalne, ale tu zagrożeniem jest że osoby zza granicy będą kierować służbami w Polsce.

          1. Nie znam tematu. To zatrudniają jakiś obcokrajowców na podstawie tej ustawy na stanowiska kierownicze?
            Jak ktoś podeśle link do ustawy lub poda nazwę/dziennik ustaw, co sobie przejrzę w wolnej chwili o co tam konkretnie może chodzić. Bo na razie operujemy na jakiś domysłach.
            pozdrawiam
            KW

        2. a jaki problem miec swoje kontakty operacyjne?
          a tak jak wyglada sprawa zdrady stanu i inne prawne implikacje. Izrael nie wydaje swoich obywateli. Dzialania operacyjne prowadza i tak bez pytania, ale kiedy traktuja 38 milionowy kraj jakby byli u siebie to chyba granice uleglosci i wasalizmu zostaly przekroczone?

          Pisze Pan czesto na blogu o prowadzeniu samodzielnej polityki i geopolityki, ze rzekomo PL ma byc wlasnie samodzielna, niepodlegla, ma realizowac swoje interesy jak inne Panstwa i pelnoprawni gracze na swiatowej szachownicy geopolitycznej.

          Czy majac zinfiltrowane sluzby specjalne z definicji – jest to mozliwe, by polskie z nazwy sluzyb dzialaly w polskim interesie?

          Czy nie widzi tu Pan sprzecznosci,

          Pozdrawiam Serdecznie.

          1. Przecież prawna możliwość zatrudnienia obcokrajowca nie oznacza automatycznie zinfiltrowania służb.
            Pan wyciąga bardzo daleko idące wnioski na podstawie zwykłych informacji.

      2. Na kasie podatnika można się bardzo prywatnie utuczyć. Testowane, skutecznie i bezkarnie.

        Lotnisko w Radomiu, przypominam, to był PiSowski pomysł i realizacja.
        Zaczęło się od 22 milionów zapłaconych przez Radom w 2007.
        A potem już z górki poszło. W 2014 uruchomiono, w 2015 szacowano że wpompowano w nie 120 milionów.
        Przez kilka lat “funkcjonowało”, loty bywały sporadycznie, zatrudniało ponad setkę osób, co miesiąc topiąc z milion złotych.
        Do 2018 Radom wyłożył 100 milionów złotych na lotnisko, a jeszcze spłacało inwestora zewnętrznego – jakieś 70 milionów – które będzie spłacać do 2029.
        Tymczasem lotnisko bankrutuje w 2018. Państwowe Porty Lotnicze kupują bankruta (12,7 miliona).

        Teraz to dziwne lotnisko jest rozbudowywane. Rozbudowa ma pochłonąć, wg szacunków pół miliarda złotych, już wiadomo że przekroczy się budżet.
        Inne źródła mówią o “niespełna 900 milionach”.

        Ktoś tą kasę brał, ktoś wystawiał faktury, nikt nie beknął.
        I nie beknie, bo teraz partia która testowała budowę tego lotniska ma już policję, prokuraturę, wszystkie szczeble sądów, sporą część mediów obsadzoną swoimi. No to pora na większe numery.

        Teraz, z okazji koronawirusa, mamy a to miliony ma maseczkach bez atestów, a to na testach, a to na respiratorach – szkoda byłoby nie wykorzystać takiej pięknej pandemii. Wcześniej oczywiście, uchwala się szybko prawo nazywane którąś tam “tarczą”, które kupujących za kasę podatnika maseczki i inne antywirusowe towary zwalnia od stosowania przetargów, a nawet zwykłych zasad wyboru kilku ofert. Można już bezkarnie przepłacać, by różni kumple, instruktorzy jazdy na nartach i inni krewni i znajomi królika mogli robić interesy życia.

        A teraz Przekop Mierzei – 2 miliardy. Przy okazji kupę drzewa się opchnie, a może i jakiś drobny interesik na bursztynie.

        Potem już na całość – Centralny Port Lotniczy. Tam już będą dziesiątki miliardów.

        Prawdziwą kasę zarabia się na wielkich, słomianych inwestycjach. Im te porty będą droższe, tym… będzie stać na ten koniaczek panów decydentów, braci, żony i szwagrów.

        1. Mam dokładnie te same odczucia, a dodam jeszcze – żeby to oni sobie ukradli ot tak, przy okazji, a zrealizowana inwestycja służyła Polsce i Polakom to pol biedy. No potraktowałbym to jako prowizje od konsultacji.

          To co oni robią to jest jednak zwykle bezczelne chrum chrum teraz k.. przy korycie my.

          Ta słynna stępka promu nie będąca stępką a elementem morskiej turbiny bodajże to była szopka dla intelektualnie ubogich – towarzysz Gierek przyjedzie, szamponem w PGRze myjcie ogony krowom a trawę co uschła na zielono malujcie – top mi dziadek opowiadał. To zwyczajny powrót do przeszłości.

          Towarzyszki i towarzysze, gdybyśmy mieli blachę, wyprodukowalibyśmy konserwy mięsne, ale niestety nie mamy także mięsa.

          Tabliczkę z tej błazenady ukradli złomiarze a jak maja się te miliony elektrycznych pojazdów z Ursusa? Co do Ursusa to tez fajny przekręt i prokurator. Montownia chińskiego złomu ( jak się ma “polski producent elektroniki GoClever“ ?)

          Przypominam ze Ursus to przekręt z wyłudzeniami państwowych dotacji, subwencji i gwarancji. Wydmuszka. No ale nawet Anzej mógł się polansowac, poleciał sobie do Etiopii na koszt polskiego podatnika porobić parę głupich min.

          Tam kradli wszyscy – to była figura ekonomiczna o charakterze słupa. Ale do PRu i promocji użyto osoby pełniącej tymczasowo urząd prezydenta RP.

          Wpadek z próbami leczenia polskich kompleksów było więcej, bo przecież Poland stronk (nie mam tu na myśli polskiej fundacji narodowej etc. i innych pislamskich pralni i karuzel do legalizacji wyprowadzania pieniędzy polskiego podatnika z budżetu na konta polityków i ich rodzin).

          Chociażby to zdjęcie intelektualnej miernoty i co Sad 2 x kazał mu sprostować nieprawdę….

          https://moto.wp.pl/nowy-premier-chce-zrobic-z-polski-motoryzacyjna-potege-sam-nie-ma-auta-6196176862283905a

          Jak maja się sprawy odzyskanego Autosanu i czy nieprawda i szkalującą kalumnia jest to, ze kto sie miał dorobić to się dorobił a teraz niech zgnije ten mis już, napisze się protokół zniszczenia a koniaczek….
          ————————————————

          Podsumowanie

          Jeśli kradną mali złodziejaszkowie, to jest źle, ale nie jest wielki wstyd.

          Jeśli natomiast w przekręty i defraudacje związane są nota bene władzę 38 milionowego kraju, chronione przez oślepioną politycznie prokuraturę, ubezwłasnowolnione sady etc. w UE to jaka przyszłość ma taki kraj?

          W reżimowej Tivi można powiedzieć wszystko i puścić na pasku wszystko, rzeczywistość jednak nie przestanie od tego skrzeczeć.

          Zostawmy daleka przeszłość. Popatrzmy. na teraźniejszość. Pan Sasin Minister, co 12 maja 2020 zapewniał, ze wszystko pod kontrola. Co jest dzisiaj na Slasku?

          Mamy szczęście bo to właściwa osoba na właściwym stanowisku.

          Jak tam spółeczki brata Towarzysza Ministra Zdrowia, co granty dostawały. Wiecie ze one mogą swoje produkty sprzedać komu zechcą, nie maja nawet klauzuli ze prawo pierwokupu ma polska instytucja? Kolejny trup z szafy wypadł.

          https://www.rp.pl/Ochrona-zdrowia/306079968-Firma-brata-Szumowskiego-z-dotacjami-Lek-sprzeda-komu-chce.html

          Obawiam się , ze jak system się zawali, jak wygra ktokolwiek ale nie Malinowy Król, to takich trupów z szaf może wypaść więcej. Pytanie w zasadzie retoryczne.

          Czy dla Polski i Polaków mimo wszystko nie byłoby lepiej, gdyby niektóre świneczki oderwać od koryt i pokazać Polakom niewygodna i bolesna prawdę, ale prawdę, czy dalej animujemy paskami kurvizja Tivi, ze jest super, jest super, Poland Stronk, wiec o co Ci chodzi?

          Z takimi ludźmi i takim kapitałem u steru (da sie?) realizować jakiekolwiek inwestycje? Przecież oni by kiosk z gazetami po tygodniu zbankrutowali…

          Nie weryfikujemy wiedzy, nie chcemy konfrontować opinii z faktami. Stąd tyle u nas górnolotnych monologów zamiast dialogu, nierealnych wizji zamiast przetestowanych projektów działań – mówi Andrzej Zybała, profesor Szkoły Głównej Handlowej, który zajmuje się zagadnieniami polityki publicznej, dialogu społecznego, rządzenia publicznego. Ostatnio wydał książkę „Polski umysł na rozdrożu. W poszukiwaniu źródeł niepowodzeń części naszych działań publicznych”.

          https://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1122871,andrzej-zybala-o-zasobach-kapitalu-intelektualnego-panstwa-polskiego.html

          Pozdrawiam Serdecznie

    2. (…)Koncepcja soft power, żeby pokazać tym Rosjanom w Kaliningradzie, oddzielonym od matuszki Rosji, jak tu w UE jest fajnie, sympatycznie i jak się rozwija. Ciekawy punkt widzenia, faktycznie na to warto nieco wydać. Może sami będą tęsknić za tym, by raczej bliżej UE niż Moskwy.(…)
      Z czym do ludzi? Z największą biedotą w kraju czy marnym zbiorkomem z brzydkimi jak noc dworcami?

    3. Elblag ma silnie rozwiniety przemysl ciezki, prosze troche poczytac. Produkuje np. cale turbiny do elektrowni na caly swiat. W kazdej elekroni Polsce jest turbina z Elblaga. To jest jak znalazl do transprtu np taka turbina 167t wyprodukowana dla opola.

      1. Ile tych turbin się buduje rocznie? Czy dla transportu pewniej niewielkiej liczby turbin trzeba budował kanał na 2 miliardy, który oprócz kosztów budowy będzie co roku generował koszty utrzymania i pogłębiania. Dla tej fabryki turbin lepsze by było dostać 1/10 kwoty przeznaczonej na budowę w postaci grantu na badaniu czy rozbudowę linii produkcyjnej.

  5. Nie Międzyrzecza Podlaskiego tylko MiedzyrzeCa Podlaskiego. A2 krzyrzuje się z s19 na wys Białej Podlaskiej a nie wspomnianego MedzyszeCa Podlaskiego.

  6. Panie Krzysztofie, jak zawsze artykuł pierwsza klasa 🙂 Kompleksowe spojrzenie i narracja poprowadzona tak, by uwypuklić przyczynę i skutek. Uwielbiam Pańskie teksty, są bardzo merytoryczne i mocno osadzone w faktach. Także zawsze cieszy mnie kiedy na mojej poczcie pojawi się informacja o nowym Pańskim tekście 🙂 Nie mogę doczekać się książki – proszę pamiętać o formacie elektronicznym! 🙂
    Przy okazji pozwolę zadać sobie pytanie. Ewidentnie widać że rząd PiS (mimo swoich licznych wad, m.in. rozdawnictwo/przekupstwo wyborców, to, że nie wykorzystali szansy na reformę podatkowa w okresie pandemii, co Pan postulował) przyspieszył realizację strategicznych inwestycji. Jeśli chodzi o zbliżające się wybory, kandydat KO postuluje anulowanie inwestycji w przekop Mierzei i CPK, co byłoby niewątpliwie szkodliwe dla Polski. Jak Pan sądzi, jeśli może Pan zdradzić, czy to są zagrywki polityczne aby zagarnąć wyborców nieprzychylnych PiS (na zasadzie mówimy lustrzane odbicie tego co mówi PiS), czy może celowe działanie na zasadzie agentury wpływów? Czy naprawdę nie ma realnej alternatywy dla PiS, która rozumiałaby konieczność inwestycji strategicznych w Polsce? Mimo tego, że nie uważam kandydata PiS za najlepszego, kalkulując jego szanse na zwycięstwo i to że wspiera politykę rządu (m.in. w kwestii inwestycji strategicznych), jest kandydatem, na którego planuję zagłosować. Martwi mnie to że opozycja zdaje się myśleć zbyt lokalnie, niskopoziomowo i brak jej szerszej wizji rozwoju Polski.

    1. Format elektroniczny książki z pewnością będzie. Co do opozycji, jest tak beznadziejna i niewydarzona, że czasem już mam problem z określeniem, czy są tacy szczerze, czy też z innych powodów. To jest jednak duży problem, ponieważ brak alternatywy dla PiS sprawia, że rząd zupełnie nie czuje oddechu konkurencji. Nie ma więc tam motywacji do jakości i uczciwości. Ani zapału, jaki był widoczny w pierwszych latach po zwycięstwie z 15′ roku.

      1. ale o jakim zapale Pan mowi?
        Zapale Szumowinskiego do robienia programu Rodzina na swoim – ukradzionym?

        W normalnych krajach mialby juz prokuratora i od 6 tygodni bylby bylym ministrem, podejrzanym o wielomilionowe oszustwa, najwidoczniej jednak potrafi sie podzielic lub za duzo wie i dlatego… wszystko zostanie miedzy kolegami.

        1. Szumowski nie jest podejrzany o jakiekolwiek oszustwa. Tobie myli się rzeczywistość z własnymi urojeniami. Jedyna odpowiedzialność jaką może ponieść jest tylko polityczna.

          1. W jaki sposób Szumowski miałby być formalnie podejrzany? Kto mu założy sprawę? CBA obsadzone przez partyjnych kumpli? Policja i prokuratora w rękach partyjnych kumpli? Kto go osądzi? Sędziowie 1-szej instancji dyscyplinowani przez partyjną organizację do dyscyplinowania niepokornych sędziów? Sądy Apelacyjne i Najwyższy obsadzone wg partyjnego klucza wg zalecenie KRS opanowanego przez jedyną słuszną partię? A może dziennikarze TVP wyciągną mu sprawy? Ach, zapomniałem, TVP jest obsadzone przez tą samą partię i prowadzi wyłącznie partyjną propagandę.
            Zapomniałbym, przecież partyjni koledzy, z okazji “koronowirusowego zamieszenia” wyłączyli zakupy robione przez Szumowskiego “z okazji koronawirusa” z jakiejkolwiek kontroli i zasada przetargów, czy choćby wyboru ofert.

            Pamiętam, że kiedyś politycy lecieli ze stołka za nie wpisane w oświadczenie majątkowe zegarka. A Szumowski, wg oświadczenia majątkowego ma może ze 300 euro, biedaczyna. O, ale żonę ma majętną, bo wszystko na nią zapisał.

            Łącznie z firmą gdzie ma ona teraz większość udziałów, która budowała klinikę za kasę od niejakiego Daniela O., którego nawet Szumowski zrobił prezesem w swojej firmie? Skąd miał kasę Daniel O.? Z wyłudzeń, zdaje się łącznie na kwoty większe niż w słynnym Amber Gold. Czyli wygląda na to że klinika byłaby zbudowana z wyłudzonych, czyli ukradzionych przez Daniela O. pieniędzy.

            No, i brat ma firmę, co to dostała od nas (tak, pieniądze podatników), dotacje na, jak już doliczono się (kwota rośnie od 75 mln) minimum 200 milionów. Tak się składa, że nie dostawała samodzielnie tych dotacji zanim Szumowski nie trafił na stosowne stołki dzięki PiS. No i nagle, Szumowski decydentem, a bratu sypią się rządowe miliony. “na badania nad lekiem”. Oczywiście, jakby lek powstał, to podatnik który te badania finansował nic nie dostanie, bo warunków nie było żadnych. Społeczeństwo finansuje, zyski zgarnia Szumowski.

            A przepraszam, to już taki drobiazg, jak 5 milionów dla kumpla trenera narciarstwa, za przepłacone maseczki bez atestów, to drobiazg. W końcu jak się ma kumpli, i potrzebne są maseczki, to trzeba pomóc kumplom. 29 marca kolega wysyła SMSa do ministra, 30 zakłada działalność, 31 wygrywa “niezależny przetarg”, a dzień później ma 5 milionów na koncie (i za tą kasę kupuje maseczki w Chinach, bez atestów, za jakieś 900 tys. zł). Da się? Da się, wystarczy nie kraść.
            A i żonę, kumpel-instruktor ma obrotną. Sprzedała bazie rezerw 3500 przyłbic za 170 tys. zł, które kupiła tego samego dnia od właściciela straganu pod Gubałówką za 52,5 tysiąca. Grunt to mieć głowę do interesów i znajomego ministra.

            A te respiratory od firmy E&K, tej od handlarza bronią, co to miało być ich 1200 za 200 milionów, firma otrzymała 130 milionów i nie dostarczyła nic. Teraz, jak wyszło, to szybko dostarczyła 50 urządzeń, niezgodnych z umową. Producenci urządzeń, które miała ta firma dostarczyć, twierdzą że żadnych interesów z nią nie robili. Przy okazji, cena na kontrakcie rządowym za sztukę oczywiście dużo wyższa od rynkowej.

            Ja wiem że Szumowski nie jest podejrzany o oszustwa. Kaczyński go nie będzie podejrzewał, Ziobro też, ani żadni partyjni kumple. A oni trzymają twardo cały państwowy aparat podejrzewania, śledzenia, dochodzenia, oskarżania i sądzenia.
            Więc wszystko jest w porządku.

            Głosujmy na Dudę, bo inaczej tacy wartościowi ludzie jak Szumowski i jego partyjni kumple mogą stracić źródła dochodów. O przepraszam, oczywiście nie oni, tylko ich bracia, żony, krewni i znajomi, bo minister, oczywiście, biedny jak mysz kościelna wg oświadczeń majątkowych. Nawet drogiego zegarka nie ma, tylko długi.

      2. (…)Co do opozycji, jest tak beznadziejna i niewydarzona, że czasem już mam problem z określeniem, czy są tacy szczerze, czy też z innych powodów. To jest jednak duży problem, ponieważ brak alternatywy dla PiS sprawia, że rząd zupełnie nie czuje oddechu konkurencji. Nie ma więc tam motywacji do jakości i uczciwości. Ani zapału, jaki był widoczny w pierwszych latach po zwycięstwie z 15′ roku.(…)
        Nie mówcie hop do póki nie skończycie, bo te wybory dla Dudy to raczej Stalingrad, bo albo wygra w I turze, albo nie będzie mógł dobrać procentów od narodowców, gdy kontrkandydata poprze cały antyPIS, choćby to był Hołownia… swoją drogą to byłoby największe upokorzenie, bo co z tego, że wygrał z nienawidzoną POKO, skoro przegrał z Panem Nikt?

    2. (…)przyspieszył realizację strategicznych inwestycji. Jeśli chodzi o zbliżające się wybory, kandydat KO postuluje anulowanie inwestycji w przekop Mierzei i CPK, co byłoby niewątpliwie szkodliwe dla Polski(…)
      Już mija 2 i 1/2 roku od uchwalenia specustawy o CPK i jeszcze nie zaczęli wykupu gruntów, bo nadal nie wiadomo, gdzie dokładnie będzie ten cały port… na terenie gminy Baranów nadal istnieją dwie potencjalne lokalizacje. To gdzie te przyspieszenie? Pytam, bo jako mieszkaniec Grodziska Mazowieckiego stwierdzam, że pomijając baner z protestem przeciwko budowie linii kolejowych w Jaktorowie, w regionie nie ma szerszej dyskusji czy promocji… może dlatego, że w Radzie Społecznej nie ma przedstawicieli powiatów grodziskiego, żyrardowskiego i sochaczewskiego, że o województwie mazowieckim nie wspomnę.

  7. Port w Kłajpedzie jest dużym po sowieckim portem o dużych możliwościach przeładunkowych, Polskie porty dopiero teraz nadganiają zaległości i się rozbudowują. Porty w Polsce przeładowały w 2019 r 108,3 mln ton towarów bo tylko taką miały wydolność . Notabene przejmując od portów Niemieckich ok 20 % ich przeładunków, Bo o co chodzi sam przeładunek 100 mil ton to nie jest nawet jakaś wielka sprawa bo za przeładunki do skarbu państwa wpływa może 300 mil zł podatków. Jest jednak druga strona medalu towary które wchodzą do UE W TYM PRZYPADKU PRZEZ POLSKĘ muszą odprowadzić 5 % cła do Skarbu Państwa czyli ok 40 MLD zł rocznie, czyli 10 % Polskiego PKB !!! Dla tego tego rozbudowujemy zdolności wszystkich Polskich Portów do 250 mln ton rozładunków pogłębiamy , budujemy nowe doki i Porty “zewnętrzne” , co automatycznie zabierze przeładunki Europie zachodniej a nam da ok 80 MLD zł z cła czyli ok 20 % PKB (stąd min napaści na Polskę w Brukseli , a nie jakaś praworządność) Przekop Mierzei i rozbudowa Portu w Elblągu jest tylko małym ale bardzo ważnym ogniwem w pracach rozbudowy Polskich Portów i nie ma o czym dyskutować jest konieczna dla rozwoju regionu i tylko złośliwcy mogą uważać inaczej CPK jest kolejnym bardzo ważnym strategicznym projektem dla Polski kluczowym dla kraju pobudzającym rozwój Ojczyzny , jest tym czym kiedyś był …. To tyle jeśli chodzi o porty , a budowa Gdyni dla II Rzeczpospolitej . Kluczowy jest też obecnie dla nas Jedwabny Szlak działa dokładnie w ten sam sposób , do Skarbu Państwa wpływa na z razie tytułu tranzytu może ok 50 mln zł , natomiast tytułem cła za towary które jadą dalej do UE ok 7-10 mld zł !!! A w dalszej perspektywie 20 i więcej mld zł ponieważ są projekty budowy nowych mostów kolejowych min z Białorusią zwiększające przepustowość kolejowych składów. Jeśli ten szlak zablokujemy w Polsce pójdzie np przez Rosję i St.Petersburg i Niemcy , lub drogą lądową przez Węgry , lub Czechy i Słowację . Dla Chińczyków będzie drożej , ale dla Polski będzie biedniej …. Jeśli Amerykanie zaczną do nas przenosić fabryki z Chin i ulokują w kraju np z 400 mld dolarów czyli tyle co ulokowali w Polsce Niemcy to będzie o czym gadać , na razie przez 30 lat ulokowali ok 80 mld a to jest za mało. Jestem za sojuszem z USA i to bardzo ale nie za wiernopoddaństwem , ale za partnerstwem bo nie jesteśmy kolonią a sojusznikiem Jeśli chodzi o udrożnienie dla barek Odry i Wisły to również projekty są już wysoko zaawansowane , więc jak widać prace nad rozbudową nowej infrastruktury są kompleksowe dla Polski i wysoko zaawansowane. Mnie osobiście podoba się że obecna ekipa rządząca nie tworzy nowych kółek dyskusyjnych a odważnie prowadzi przebudowę Polskich portów , linii kolejowych, Via Carpatia Via Balticia i w dalszej perspektywie udrożnienie żeglowności Polskich rzek

    1. (…)Jeśli chodzi o udrożnienie dla barek Odry i Wisły to również projekty są już wysoko zaawansowane , więc jak widać prace nad rozbudową nowej infrastruktury są kompleksowe dla Polski i wysoko zaawansowane.(…)
      Widzę, że trafiłem na znawcę w temacie… Zapytam zatem skąd czerpiesz informacje o tym wysokim zaawansowaniu tych projektów?

  8. Panie Krzysztofie, jak zwykle bardzo ciekawy materiał i bardzo interesująca analiza, zwłaszcza, że ciężko o rzetelne informacje w powyższych kwestiach, które nie byłyby zniekształcone przez sympatie i antypatie polityczne. W mediach powyższe projekty nazywane są ‘inwestycjami stulecia’ lub ‘misiami na miarę naszych możliwości’, w zależności od tego gdzie przyłożyć ucho… Aż boli, że rządzący nie wykorzystują państwowych mediów do rzeczowego przedstawienia społeczeństwu kluczowych inwestycji – ich celów i potencjalnych korzyści, a zamiast tego karmią nas propagandą wątpliwej jakości. Dziwią też skrajnie rozbieżne opinie nt. ww. przedsięwzięć rządu i opozycji, skoro koncepcja przekopu zrodziła się za czasów rządów poprzedników…

    P.S. Bardzo cieszy też częstotliwość ukazywania się nowych artykułów w ostatnich tygodniach, czekamy na kolejne 🙂

    Pozdrawiam serdecznie,
    MM

  9. Świetne! Nie zaszkodziłoby podać numer konta, by wesprzeć autora, ale pomysł książki też jak najbardziej sensowny.

  10. Akurat Via Baltica jst jak najbardziej sensowna ekonomicznie – chociazby oplaty za tranzyt plus nowe miejsca pracy – te wszystkie parkingi dla TIRow, infrastruktura, restauracje, stacje paliw etc.

    Panie Krzysztofie, znowu Pan wyciął? Dziwie sie, bo o ile strong language uchodzi, to inne rzeczy cenzura?

    Pozdrawiam.

  11. Proszę również uwzględnić, że istnieje drożne połączenie wodne Elbląga z Ostródą i Iławą. Jeśli było ekonomiczne uzasadnienie by przekopać kilkadziesiąt kilometrów Kanał Elbląski z systemem śluz, przepustów i pochylni to jak ma się do tego krótki odcinek łączący Zalew Wiślany z Bałtykiem?

    Via Carpatia skanalizuje ruch towarów z południa Europy do portów trójmiejskich w pierwszej kolejności a tylko nieznaczną część przez Kłajpedę.
    Najkrótsza droga nad Bałtyk to Lublin, Warszawa, Ostróda, Elbląg, Trójmiasto czyli ekspresowe drogi S17 i S7 przy okazji coś tam z drobnicy przeładuje się w Elblągu i to ma sens.
    Jak zazwyczaj bywa K. Wojczal w dobrej formie jest.

    1. Nie wszystko co pokazuje mapa ma jakikolwiek sens, bo mapa jest niczym jakiś schemat -pokazuje wprawdzie niby dużo, ale diabeł tkwi w szczegółach. Zamawiając standardowy kontener morski 40 ft z Chin można być masochista finansowym i puścić go przez polskie porty i polski system celny ( który bywa tak upierdliwy, ze największym portem polskim jest Hamburg, a każdy polski importer kto ma lub miał resztki patriotyzmu gospodarczego to po zderzeniu się z kompetencja polskich urzędów celnych ….no jak to się mówi – bywa ze mu przechodzi i patriotyzm i wszystko, co polskie)…

      uwzględniając tylko dwa czynniki – czas i pieniądze – zakładając tez ze chce mieć solidnie i tanio 5 kontenerów 40 ft. w Zurychu z Chin to najszybciej i najtaniej jest użyć United Transport and Logistics Company – Eurasian Railway Alliance oraz kolei rosyjskich Российские железные дороги – Terminal Cargo Baltijsk do niemieckiego terminalu Mukran w Sosnicy (Sassnitz) na Rugii. Dodatkowo DB Schenker dostarczy je do terminala w Weil am Rhein skąd odbierze je szwajcarskie SBB Cargo względnie szwajcarskie BLS Cargo. Mozna tez przez Malaszewicze i wtedy zarobiłaby polska spółka PKP Cargo, jak i wpływy zgodnie z regulacjami celne byłyby w PL zamiast w DE ale….

      Chcąc kiedyś zrobić to samo za pomocą polskiego PKP Cargo okazało się po miłym kontakcie ze będzie to trwało przynajmniej 2x dłużej i kosztowało 3x drożej. W moim przypadku pieniądze zarabiają(?) koleje rosyjskie i niemieckie, bo polskie uważają ze najwidoczniej nie muszą. Problemem w PL niezależnie od ceny okazywały się sprawy formalne -ale jak to Pan chce sobie ot tak po prostu bez pośrednictwa zarejestrowanego w PL podmiotu zrobić transport Cargo przez PL, Pan musi – i na maila lista papierków co muszę aby w ogóle moc moc i chcieć chcieć, paradoksalnie spedytor po otrzymaniu dokumentów wysłał maila do rosyjskiej firmy i poszło (co korupcja w Rosji oraz biurokracja jest powiedzmy sobie o wiele większa niż w PL czy w DE a ponadto bez łapówki nie nada). Najwyraźniej tranzyt Baltijsk-Mukran jest polityczny bo problemów njet. (?) – być może cały ten transport jest dotowany i na nim nie zarabiają, jednak nie ma to znaczenia – interesuje mnie jak szybko, tanio i sprawnie mieć kontenery w Zurychu.

      Uwaga. Nie imputuje niczego więcej poza tym ze dla małych firm, importujących raz na kwartał 5 sztuk kontenerów 40 mapy są tylko mapami. Wiadomo ze dla wielkich importerów i spedytorów kontraktujących setki kontenerów miesięcznie stawki i warunki są inne. Jednak dla ploteczek maleńkich, dla drobnicy warto szukać innych rozwiązań a mapa jest tylko mapa. Liczy się efekt końcowy i koszt końcowy.

      To tak samo jak z kosztami pracy w PL -niby są niskie, ale nie każdy z inwestorów zachodu ma ochotę bić się z polskimi przepisami. Zwłaszcza ze w sektorze produkcji przemysłowej są w innych państwach inne atuty jak powiedzmy sobie ceny energii dla przemysłu.

      Do dzisiejszego dnia regularnie odbieram palety z produktami papierniczymi ex polskiego producenta – po kolejnych starciach z polska skarbówka i warunkami na polskim rynku od prawie 2 lat ów ex polski producent przeniósł się do Czech. Państwo Czeskie ma z niego korzyści, bo polskie nie było zainteresowane.

      Tak wiec mapy to tylko mapy. Dochodzi tez sprawność obsługi prawnej i wszelkie czynniki poza-geograficzne.

  12. Jako “były” (a może i aktualny) elblążanin i zwolennik kanału muszę się odnieść do kilku kwestii. Przeklejam swój komentarz z jednego forum, na którym pojawił się link do tego artykułu.

    “Od samego początku inwestycja w przekop na Mierzei Wiślanej, jawiła się chyba bardziej jako projekt wspierający lokalny region. Nie zaś, jako inicjatywa państwowa, która miałaby przynosić korzyści w skali krajowej.”
    Dla osób, które trochę interesują się tematem jest to oczywiste, niestety narracja partyjna i towarzysząca temu doniosłość robi z tego sprawę ogólnopolską. No i zwyczajna ludzka niekompetencja, pokazywanie na wizualizacjach kontenerowców ala feederów ni jak ma się do możliwości i charakterystyki portu w Elblągu. Później ludziom wydaje się, że ktoś tutaj chce robić drugie DCT.

    “Natomiast w porównaniu do projektów socjalnych, wydanie pieniędzy na konkretną infrastrukturę (nawet lokalną), jest znacznie lepszym pomysłem, który ponadto pozwoli lokalnemu biznesowi się rozwijać i szukać nowych źródeł zarobkowania.”
    Zdecydowanie się zgadzam, jest to po prostu stwarzanie nowych możliwości, a nie rozdawnictwo bez zobowiązań.

    “Jeszcze w 2013 roku port w Elblągu (który operował przed planowanym pogłębieniem toru wodnego do 5 metrów) był czwartym najważniejszym portem przeładunkowym w Polsce.”
    Czwartym portem był port Police, 1 465 tys. ton.

    “Rozwój miasta i regionu zapowiadał się bardzo obiecująco. I został skutecznie zatrzymany przez Rosjan. Pomimo umów, Moskwa nałożyła bowiem cła na towary transportowane przez Cieśninę Piławską. ”
    O ile pamiętam to nie miało nic wspólnego z Cieśniną Piławską, chodziło o normalne cła na towary wwożone do Rosji.

    “To wszystko dowodzi, że port w Elblągu był już mini hubem przeładunkowym”
    No już bez przesady, nie nazywajmy każdego portu morskiego hubem, trzeba spełnić zdecydowanie więcej warunków, żeby móc coś tak nazwać.

    “W tak niekorzystnych warunkach, Elbląg rozwijał się dość szybko, równolegle do rozwoju portów w Trójmieście (choć oczywiście w innej skali). Co potwierdza tezę ministerstwa, że istnieje na rynku luka, którą można wypełnić.”
    W latach po kryzysie cały świat odetchnął i rozwijał się bo nadrabiał straty. “Równoległości” do portów w Trójmieście nie widać, bo port w Elblągu funkcjonował na totalnie innych zasadach i warunkach. Więc nie potwierdza to tezy ministerstwa, przynajmniej nie ten konkretny argument, który według mnie nie ma racji bytu.

    “W skali krajowej, to okruchy, po której portowe giganty z Trójmiasta nawet się nie schylą. Dla regionu, to poważne wzmocnienie.”
    To akurat prawda, po prostu są różne etapy konkurencji i Elbląg jest na poziomie, który zdecydowanie nie interesuje sąsiadów z Trójmiasta. Nie ma też być portem walczącym o zaplecze w Polsce centralnej czy dalej.

    “Port w Gdyni został zbudowany blisko sto lat temu (1923r). Służy nam do dziś i nie wiadomo, jak długo jeszcze będziemy z niego korzystać. Być może przez kolejne wieki?”
    Różne miasta, regiony czy wręcz państwa przeżywają swoje lepsze i gorsze okresy. W tym momencie jesteśmy na takim etapie rozwoju cywilizacyjnego, że ogólnie rzecz biorąc nie porzucamy ośrodków, których rola się wyczerpuje, tak jak miało to miejsce kiedyś. Nie mówię, że to przypadek Elbląga, wydaje mi się wręcz przeciwnie, że jest spora szansa na pchnięcie rozwoju.

    “Zwłaszcza w kontekście potencjalnych zysków czerpanych przez biznes i miasto Elbląg (pamiętajmy, że inflacja = podniesienie cen usług i towarów = wyższe wpływy podatkowe do budżetu).”
    Co to za dziwna pokrętna logika, autor zapomniał chyba dopisać dalszej części albo traktuje inflacje jako narzędzie do mnożenia wartości. Skoro byłyby wyższe wpływy z podniesionych cen, to koszty zarządzania państwem w magiczny sposób pozostaną takie same?

    “Jednak biorąc pod uwagę szaleństwo dodruku, jakie opanowało światową gospodarkę, inwestycja zwróci się prędzej niż później. Chyba, że nastąpi globalny krach i biznes się zwinie. Ale wówczas, z nóg wstaną szybciej Ci, którzy będą mieli już zbudowaną infrastrukturę pozwalającą na odbicie się od dna. Bez infrastruktury i bez pieniędzy (krach), gospodarka wstaje niezwykle wolno i traci do konkurencji.”
    Nie upatrywałbym szansy na zwroty z powodu “szaleństwa dodruku”. Natomiast racja, infrastruktura jest kluczowa w przypadku odbudowy gospodarki. Społeczeństwo polskie przekonuje się o tym nieustannie mniej więcej od 350 lat i chyba nie wyciąga do końca wniosków.

    “cały akapit: Strategiczne przedsięwzięcie?”
    Nie jesteśmy państwem, które może zostać rozłożone na łopatki przez widzimisię Rosjan (w kwestiach gospodarczych). W mojej opinii kanał nie jest próbą zrzucenia “lewarów gospodarczych” ze strony Rosji na Polskę, bowiem są one naprawdę znikome. To co jest szalenie istotne, to charakterystyka dzisiejszego województwa warmińskiego-mazurskiego. Ten region przez udokumentowane prawie 1000 lat historii był naturalnie złączony z Półwyspem Sambijskim, z Twankstą/Koningsbergiem/Królewcem/Kaliningradem czy jak inaczej go nazwiemy. To co zrobiono z granicami po II WŚ to po prostu zbrodnia regionalna i w-m naturalnie wymiera bez swojego kluczowego ośrodka. Wpływa na to wiele rzeczy, od geografii po mentalność ludzi. I tu jest szansa Elbląga, żeby być jakimś okienkiem na świat chociaż dla części województwa.

    Z dalszą częścią artykułu w większości się zgadzam, Via Carpatia jest potrzebna i skorzystać wbrew pozorom mogą na niej wszyscy, ale trzeba być do niej należycie przygotowanym. To my tutaj u siebie mamy kontrolować ten ruch za pomocą wspomnianej już infrastruktury, a nie tylko robić za korytarz transportowy jak Rzeczpospolita na początku XVIII wieku. Do tego dochodzą też inne projekty regionalne czy to w ramach UE czy Trójmorza, z których trzeba po prostu korzystać. Podobnie jest z rozbudową kolejowych linii towarowych z Konstancy w Rumunii do Gdańska. Może być tak, że Rumunia “podkradnie” zaplecze Trójmiasta, ale równie dobrze może stać się świetnym pośrednikiem dla Gdańska i Gdyni, o ile Polska i jej infrastruktura będą na to gotowe.

    1. Ciekawy komentarz 🙂
      Ten “mini hub” rzeczywiście nieco nad wyrost, stąd słowo “mini” 🙂 Uproszczenie z inflacją zostało użyte w dużym skrócie myślowym, ponieważ tę kwestię często poruszałem i rozwijałem przy okazji artykułów bardziej do tego odpowiednich. Niemniej tak to działa. Dług Gierka był niemal nie do udźwignięcia w pewnym momencie dla Polski. Minęło kilkadziesiąt lat i te kwoty w porównaniu do dzisiejszego zadłużenia są wręcz śmieszne. Wydatek budżetu oczywiście, że będzie później zweryfikowany przez inflację i koszty nie mają tu wiele do rzeczy. Koszty utrzymania, za tego co wiem, przechodzą na region (samorząd). Zyski z portu też będzie czerpać region, a nie Państwo. Więc z perspektywy Skarbu Państwa to jest jednorazowy wydatek, który im się wcześniej zrobi, tym będzie tańszy (bo ceny rosną).
      Co do kwestii strategicznych. Nikt nie twierdzi, że Rosja może nam wykoleić całe państwo. Ale: GAZ/ROPA/RYNEK ZBYTU (pamiętamy chyba cła i sankcje na różne polskie wyroby, które służyły jako “kary” jeszcze zanim nastała wojna na Ukrainie)/ZALEW WIŚLANY/PRÓBA PRZEJMOWANIA STRATEGICZNYCH SPÓŁEK SKARBU PAŃSTWA .etc.etc. Przykładów można mnożyć. Jest wiele tematów poważniejszych (gaz/ropa) i drobniejszych, ale to wszystko składa się na jedna wielką sieć uzależnień i powiązać. Którą musimy przeciąć. I na tych regionalnych poziomach i na ogólnopolskich. Zalew Wiślany to nie Zatoka Gdańska z Trójmiastem i jego blokada całej Polski nie boli (tylko mieszkańców Warmii). Niemniej, jest to niewątpliwie jeden z elementów nacisku ze strony Rosji. Inaczej by tego nie używali 🙂
      pozdrawiam i dziękuję za ciekawy i merytoryczny komentarz
      KW

      pozdrawiam serdecznie
      KW

      1. ale chwileczkę?

        1. Jaka była relacja ówczesnego gierkowskiego długu do ówczesnego PKB?
        2. Jak wygląda realne zadłużenie PL obecnie (w tym dług ukryty )
        3. Jak wygląda demografia PL obecnie vs. demografia w czasach obecnych?
        4. Dlaczego w pewnym momencie PRL przestała to spłacać. Czy aby nie było tak, ze te pieniądze podobnie jak dziś przehulano na konsumpcje? Idea była przecież taka, ze za kredyt u zachodnich imperialistów kupujemy zachodnie licencje i budujemy polskie fabryki, dzięki którym wyeksportujemy produkty na zachód i spłacimy zadłużenie. Chciano dobrze a wyszlo jak zwykle.
        5. Dlaczego Klub Paryski umorzył gierkowskie długi…Nie zrobił tego z litości ani wspaniałomyślności

        Czy nie uważa Pan, Panie Krzysztofie, ze w obecnej sytuacji , po uwzględnieniu punktów 1-5 każdą złotówkę środków publicznych powinno oglądać się kilka razy przed jej wydaniem? Co z priorytetami i czy priorytetowe inwestycje są tymi priorytetowymi czy jest to wioska potiomkinowska i duży słomiany Mis ?

        Bo przecież wrednie można zadać pytanie…skoro ten przekop mierzei to taki zloty biznes jest, to chętnych funduszy private equity do inwestycji w tak perspektywiczny interes powinno być na pęczki, w kolejce lobbyści powinni się ustawiać.

        Tak jak z jedna z większych inwestycji infrastrukturalnych II RP, magistrala węglową

        Za wikipedia:

        Po zaistnieniu jesienią 1928 r. światowego kryzysu gospodarczego, pojawiły się trudności z ukończeniem inwestycji ze środków bieżących PKP. W tej sytuacji rząd polski rozpoczął pertraktacje we Francji, wykorzystując zaangażowanie kapitału francuskiego w różnych gałęziach gospodarki polskiej. Powiązania z Francją były istotnym elementem całokształtu stosunków gospodarczych Polski okresu międzywojennego. Ich podłożem były czynniki polityczne i gospodarcze, zdeterminowane wspólnym zagrożeniem ze strony Niemiec[2].

        Pertraktacje między Ministerstwem Komunikacji i Ministerstwem Skarbu a grupą przemysłowców francuskich trwały aż 9 miesięcy i były bardzo trudne. W ich wyniku rząd polski oddał budowę środkowego odcinka magistrali specjalnie powołanemu do życia Francusko-Polskiemu Towarzystwu Kolejowemu (fr. Compagnie Franco-Polonaise de Chemins de Fer) z siedzibą w Paryżu. Udziałowcami byli: ze strony polskiej Bank Gospodarstwa Krajowego, a ze strony francuskiej Banque des Pays du Nord i koncern metalurgiczno-zbrojeniowy Schneider et Cie[7].

        W wyniku umowy podpisanej 30 marca 1931 r. w Paryżu, spółka otrzymała koncesję na dokończenie budowy i eksploatacją magistrali Śląsk – Gdynia oraz jej odnogi Siemkowice – Częstochowa. Linia koncesjonowana obejmowała odcinek Herby Nowe – Inowrocław oraz Nowa Wieś Wielka – Gdynia (w sumie 458 km). Spółka zobowiązała się zbudować brakującą część linii od stacji Karsznice do Inowrocławia, długości 156 km, 13 łącznic na stacjach węzłowych na ogólną długość 34 km oraz rozpocząć użytkowanie linii na całej jej długości od stycznia 1933 r. Odnoga magistrali węglowej Siemkowice – Częstochowa, o długości 55 km, miała ułatwić połączenie okręgów przemysłowych: częstochowskiego, dąbrowskiego i krakowskiego z Gdynią[2].

        ————————————-

        Czyżby projekt przekopu jednak był stricte polityczny a nie ekonomiczny? Przekop im. Lecha Kaczynskiego zapisze się w historii… Wybudowałem pomnik trwalszy niż ze spiżu, strzelający nad ogrom egipskich piramid to jednak nie będzie…

        Pozdrawiam

        1. Pisze Pan dużo i nie na temat.

          Jedna ważna kwestia z tej wypowiedzi , w poruszanym temacie , jest taka: PRIORYTETY INWESTYCJI.

          No więc sytuacja wygląda tak, że:
          1) Świnoujście się rozbudowuje.
          2) Gdańsk się rozbudowuje.
          3) Gdynia się rozbudowuje.
          4) No i Elbląg będzie miał przekop.
          Jak dla mnie, jeśli prowadzimy już NAJWAŻNIEJSZE INWESTYCJE na naszym wybrzeżu portowym, a DODATKOWO starczyło na przekop, to kwestia jest klarowna.

          Gdzie Pan by wydał lepiej te 2 miliardy, jeśli chodzi o sektor morsko-handlowy, gdzie ich jeszcze brakuje? Proszę o konkrety, bez pustych frazesów, o które zawsze jest niezwykle łatwo.

          pozdrawiam
          KW

          1. Ale Szczecin nie dostaje pieniędzy na rozbudowę. Szczecin jest zapuszczony i opuszczony. A jak wygląda chociażby żeglowność Odry dziś w 2020 a jak wyglądała w 1970 roku za zlej komuny?

            Świnoujski Port nie jest rozbudowywany tak, jak powinien być. Te miliardy powinny tam trafić, czy chociażby do Gazoportu i rozwoju dywersyfikacji energetycznej. Chociażby trasę kolejowa pomiędzy Runowem Pomorskim a Białogardem, która była dwutorowa a którą to do jednotorowej downgradeowaly oddziały trofiejne Armii Czerwonej. To byłby ułamek z dwóch miliardów na przekop dla żabek i kaczuszek, ale skorzystałoby realnie PKP Cargo. PKP Cargo potrzebuje dwutorowej trasy na odcinku Szczecin Gdańsk od lat. Do ruchu Cargo, do optymalizacji kosztowej działalności. Bo przecież w Interesie Polskiej Racji Stanu powinien być rozwój polskiego Cargo.

            Chociażby dlatego ze polski kapitał przejął nawet konkurentów niemieckich.

            https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/ot-logistics,32,0,2412320.html

            Barki polskich firm pływają po Labie i części Odry, natomiast ze względu na polskość jako nienormalność nie mogą w OPL. Nie zapominajmy ze to jest biznes prywatny a wiec żaden rozmodlony zdewocialy kabotyn nie doleje im pańskich pieniędzy.

            To bardzo proste. Rozbudowałbym infrastrukturę żeglugi śródlądowej na Odrze a potem port w Świnoujściu. Miliardami, które tak ochoczo wydawane są na projekty o znaczeniu politycznym a nie gospodarczym. 2 Miliardy to zbyt mało, ale małymi krokami… Pan pisze w ktoryms poscie o równomiernym rozwoju PL a to utopia. Tak, popeegeerowskiej Warmii i Mazur nie da sie rozwijać jak Wielkopolski czy Warszawy. To naturalne i normalne. Do takich wnioskow doszli madrzejsi juz od nas, zreszta porownajmy Silicon Valley w CA i Arizone.

            Tak jak Pan mówi – kwestia priorytetów. Marginalny mikroport na przysłowiowym zadupiu ekonomicznym nie ma sensu innego niż jachtowy. Nie, nie mam nic do Elbląga (Elbing). Potrzeb w Polsce jest wiele i można przecież we Wloszczowej zbudować Kosmodrom za pieniądze podatnika, wszak Polska Agencja Kosmiczna juz dawno jest… Pytanie czy cokolwiek z tego by komukolwiek spoza kliki układu przyniosło?

            Elbląg jest bez gospodarczego strategicznego znaczenia.Przekop dla Elbląga ma taki sens jak próba osiodłania krowy ( to akurat o probie zrobienia Polski radzieckarepublika mówił zbrodniarz Soso)

            A oczywiście ze można. Gdyby to było opłacalne i sensowne to inwestorzy pchaliby się drzwiami i oknami w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego chociażby. Ale tu chodzi o stołki i frazesy i nic więcej.

            Porty w Szczecinie i Świnoujściu potrzebują pogłębienia torów wodnych i jeszcze więcej inwestycji. Jeśli ich nie dostana to będą zmarginalizowane przez porty niemieckie.

            Mozna robić przekopy bo idei fanatyków nic nie przekona. Ma być to będzie, robią to przecież i Pańskimi Pieniędzmi Panie Krzysztofie. Kogo obchodzi sens ekonomiczny? Megalomanie da się zrobić prawie zawsze wyłącznie za pieniądze podatnika.

            Za 2 miliardy PLN można byłoby rozwinąć LHS i zbudować nowe centra logistyczne i przeładunkowe, aby transport Cargo z Chin podlegał ocleniu w PL, aby te pieniądze do budżetu polskiego wracały, by się inwestycja zwracała. Chociażby po to by śródlądowe porty w Kędzierzynie Koźlu się rozwinęły. Czytałem publikacje ekspertów mówiących o opłacalności rozbudowy portu w KK i wzrostu ruchu Cargo z Chin po przedłużonej LHS do tego terminala portowego. Reszta miała iść żeglugą śródlądową. Zdominowana przez polska firmę.

            No i ?

          2. Tak, tak. Wszystkie inwestycje są realizowane źle , albo są nie potrzebne. 🙂 Pan zrobiłby to lepiej. W sumie po prostu lepiej nic by Pan nie robił, bo to nieopłacalne. Ewentualnie te inwestycje na Odrze, by było tak jak za komuny. Bo wtedy to dopiero było dobrze 🙂

            Jałowa dyskusja. Za komuny w Odrę można było pakować, bo NRD i PRL były w jednym systemie rządzone przez Moskwę, która nie patrzyła na lokalne interesy, tylko na to co jej było potrzebne. Dziś Odra to granica między RFN i III RP. Odry nie można uruchomić bez Niemców. A po co Niemcy mają płacić na rozwój Szczecina i Świnoujścia?

          3. Panie Krzysztofie, te infantylne ironiczne uśmieszki są nieco nie na miejscu poważnej dyskusji.

            Tak, podtrzymuje moje zdanie. To jest bez sensu – i zamiast infantylnie wyszydzać to jako patriota powinien Pan się zastanowić bo to tez są Pańskie pieniądze. Wyrzucane w błoto, poza tym komentarz użytkownika @Budy zaorał Pana intelektualnie.

            Z faktami dyskusji nie ma.

            Tak, są to pieniądze wyrzucone w błoto. Pieniądze którymi w imię patosu i polskich kompleksów chcą się nażreć obecne świnie przy korycie i zabezpieczyć swe lewe interesy. Rozumiem ze słomiane inwestycje tego typu mamy wszyscy popierać a pytanie o sens ekonomiczny to myslozbrodnia.

            Czy czytał Pan przed moderacja to co napisałem? Ja inwestowałbym w rozwój LHS i Kędzierzyna Koźla, bo tam poprzez drogi śródlądowe można by eksportować dalej, zwłaszcza ze w transporcie śródlądowym prywatna szczecińska firma ma ponad 1000 barek… Niestety jest prywatna i nie da się tam wrzucić Pisiewiczow.

            Polska firma działająca w żegludze śródlądowej powoli przejmuje innych na rynkach europejskich. Nawet w weekend widziałem na Renie polska barkę. Trzeba wspierać zdolnych a nie budowac pomniki intelektualnego impertynenctwa i kabotynom sie klaniac jak to obecnie jest w PL.

            Najpierw wybudujmy lotnisko w Radomiu a potem się zastanówmy czy ktokolwiek będzie chciał z niego choćby za darmo latać.

            Towarzysz Suski powie – Radom musi trwać, bo z południa bliżej na południe. Wydrukujmy wiec złota myśl Towarzysza Suskiego złotymi zgłoskami.

            Wybudujmy wiec przekop przez Mierzeje, a co to stać nas, a potem się zastanówmy po co on tak , no poszukajmy potem w Google czy ktokolwiek chce tam wpływać.

            Wybudujmy wiec CPK, co przed kryzysem Covid mial watpliwe oceny rentownosci i zasadnosci, popatrzmy na to jakim blamazem skonczyla sie budowa niemieckiego lotniska pod Berlinem ( a Niemcy to Panie Krzysztofie troszke inna kulture techniczna maja niz PL) a blamaz modelowy dali…

            Przeniesmy sie na polskie warunki -a co tam Towarzysze, niech i 50 lat bedzie opoznienia w budowie takich bezsensownych inwestycji , niech budzet bedzie przekroczony wielokrotnie, ale najwazniejsze ze my mamy procent od ogolnej sumy kosztow i na tym przekopie/lotnisku/kosmodromie to i moj wnuk sie dorobi…

            To jest przeciez wazne a nie jakis wyimaginowany interes Polski czy Polakow.¨

            a wracajac do komuny i RWPG to przynajmniej takiej propagandy nie uprawiali. Wie Pan. Kurski zawstydzil czy Urbana czy Goebbelsa wielokrotnie juz… .bez komentarza.

            Pozdrawiam Serdecznie.

          4. Proszę wybaczyć, po prostu od 40 postów na tym forum, nie napisał Pan ani jednego zdania, które by stanowiło coś innego jak krytykę realizowanych projektów. Jakichkolwiek.Dostaje Pan linki i materiały na tacy i w odpowiedzi sadzi dawno już przejadły temat o kajakach i żaglówkach. I jeszcze przemyca jakieś polityczne afisze wpisujące się w wojnę PIS-ANTYPIS. Pan oczekuje powagi? 🙂

            Ja Panu piszę o rozwoju wszystkich portów w PL i podaję, że przekop jest elementem jak widać ogólnej strategii rozwoju wybrzeża, a Pan tu porównuje piernik do wiatraka i wypisuje o infrastrukturze kolejowej. Ta też jest w planach do rozbudowania , ale to zupełnie inny temat, zupełnie inne programy i środki budżetowe.

            Programów inwestycyjnych jest od groma. To nie jest tak, że jak zrezygnujemy z przekopu, to powstanie dzięki temu LHS. Przecież to populistyczna bzdura pisana pod narrację.

            Równie dobrze mógłbym napisać, że kasa rzucona przez rząd na remont mostu w Cigacicach pod Zieloną Górą mogłaby być spożytkowana o wiele lepiej (bo jest most na s3 tuż obok). Może i by mogła. Ale ten most jest zwyczajnie tutaj potrzebny i bez dofinansowania rządu, nikt go tu nie chciał zrobić. Jest to marchewka wyborcza dla lokalnej społeczności, inwestycja się nijak nie zwróci. Nie kalkuluje się biznesowo, ale to bardzo ważny węzeł komunikacyjny dla lokalnej społeczności. I choćby mi Pan tu wyliczał koszty utrzymania tego mostu przez następne 100 lat i udowadniał , że to biznesowo się nie klei – to i tak ten most jest tu potrzebny (mimo że kilkaset metrów dalej jest większy i nowszy).

            Więc jak pisałem w artykule. Jak rząd ma wydawać pieniądze, to niech to będą właśnie inwestycje- nawet w lokalne projekty.

            A co do argumentów , które Pańskim zdaniem mnie zaorały dotyczących tego, że : dane finansowe są fałszowane etc.etc. i nie ma zysków tylko straty.
            Konkrety. Proszę o jakieś dane, linki do niezależnych badań, obliczeń etc.etc. Jak nie ma, to nie dyskutuje. Ja też mam wiele wyobrażeń na dane tematy, ale ich tu nie prezentuje, bo podejrzewam , że niewielu by one zainteresowały. Mnie też czyjeś wyobrażenia niespecjalnie interesują. I ich nie będę komentować. Interesują mnie natomiast dane, fakty, analizy i wnioski.

            Przedstawiam materiał który zebrałem, tak by każdy mógł wyciągnąc swoje wnioski niezależnie od tych, które sam przedstawiłem. A jak mnie ktoś chce przekonywać, to proponuję nie marnować czasu na paplaninę (“to spisek”, “to nieprawda” “to fałszywe dane”) tylko poszukać konkretnego materiału i go tutaj wrzucić jako link w komentarzy. Chętnie wówczas poczytam i się zapoznam. Inny czytelnicy pewnie również.

            pozdrawiam
            KW
            🙂

          5. Tu chyba chodzi o głosy wyborcze w regionie, o ten Elbląg, a nie o sam sektor morski.

            W Elblągu już firma z morskiej branży funkcjonowałą/uje, obecnie bez wielkich sukcesów. Śruby, stery strumieniowe. Pozostałość po dawnych PRLowskim ZAMECHu, potem ABB, a potem to już różnie.

            Elbląg zawsze w III RP był regionem Polski z dużym bezrobociem. Tam brakuje miejsc pracy. Zachodnią granicę Niemcy i Francuzi zabudowali fabrykami które dostarczają im podzespoły, więc tam nie ma problemu bezrobocia. Ściana wschodnia ma problem, bo raz za daleko na Zachód żeby dostarczać podzespoły, Amazon nie wybuduje tam centrum logistycznego pod niemieckiego klienta. Dwa, to za blisko do Rosji, a nuż kiedyś ruszy czołgi i dojedzie do linii Wisły? I fabryki przepadną.

            No to za 2 miliardy kupiliby Elblągowi miejsca pracy.

            Taki Śląsk dostaje co roku miliardy i miliardy, wszyscy dotujemy górników – w naszych składkach ZUS i niskich emeryturach (by oni mieli wyższe), w cenach energii elektrycznej, w składkach na NFZ (na Śląsku infrastruktura szpitali lepsza i leczymy ich choroby zawodowe). Nawet naszym zdrowiem dotujemy górników, wdychając smog każdej zimy. No i tzw. centralny magazyn węgla, czyli hałda na niepotrzebny nikomu produkt – przecież to też za naszą kasę. A górnikom zawsze mało.

            Więcej miejsc pracy dałoby wybudowanie tam czegoś co by produkowało towary na które byłby zbyt. Najlepiej takie, gdzie do produkcji potrzeba dużo ludzi. Państwu takie inwestycje raczej nie wychodzą, najlepszym przykładem te obiecane 5 lat temu fabryki samochodów elektrycznych. I stocznie promów pasażerskich. I fabtyki autobusów.
            No chyba że byłby państwowy przymus wykupu takiego towaru. Ale to mają tylko energetyka, górnictwo oraz zbrojeniówka. No i monopole typu Orlen. To jak państwo nie potrafi, to może prywatny biznes. Czyli trzeba dać komuś te 2 miliardy, albo kilku po kilkaset milionów, pod warunkiem, że pod Elblągiem postawi fabrykę/ki. Normalne jest, że jak pojawia się duży inwestor, to państwa licytują się ile mu dadzą, by u nich postawił fabrykę.

            W Kwidzynie udało się ściągnąć kiedyś inwestora (Philips, potem Jabil), w Tczewie (Flextronics), to co brakuje w Elblągu. Wszysko jedno jaka branża, może być linia montażowa. Będą robotnicy, będą mistrzowie na produkcji, będą kierownicy, będą kooperanci lokalni, będą comiesięczne pensje na konto do wydania, będzie rosła jakaś kultura techniczna i jakieś lokalne, mniejsze lub większe know how.
            Kooperanci się pożywią, urosną i zaczną rozglądać się także za innymi klientami. Ktoś tam się nakradnie w takiej fabryce i własny interesik postawi. Coś co będzie produkować, najlepiej na eksport.

            To by był konkret, konkretna ilość zatrudnionych ludzi za 2 miliardy, do przeliczenia ile za jedno miejsce pracy. Ile miejsc pracy powstanie z tych 2 miliardów wkopanych w kanał? Konkretnie.

          6. To, że przekop ma też zadanie kupić głosy wyborcze, to jest oczywiste. Wszędzie, gdzie politycy wydają środki publiczne – robią z tego duży PR i chcą za to kupić głosy.

            Niemniej nie podzielam Pańskiego zdania co do wydania tych 2 mld na budowę fabryk czy dofinansowanie prywatnej firmy. Jestem kompletnie przeciwny tego rodzaju działalności Państwa. Biznes ma robić się sam i być całkowicie prywatny. Bo tylko tak, będzie rentowny. Pisze Pan, że dofinansowanie górników jest złe, ale już dobrze by było dofinansować jakąś fabrykę w Elblągu? Gdzie tu różnica? W mojej ocenie Państwo nie powinno prowadzić biznesu. Wyjątkiem są sektory, które Pan wymienił, bo są strategicznie ważne dla państwa (chodzi o bezpieczeństwo). Czyli armia-surowce/energetyka. Bo jak będzie bieda (wojna/kryzys) to prywaciarz nagle zamknie zakład, zbankrutuje, albo zwyczajnie przekupiony zacznie działać na niekorzyść państwa. I wówczas kraj będzie i bez broni i bez prądu.

            Dofinansowywanie prywaciarzy państowym majątkiem też jest w mojej ocenie niebezpieczne. A czemu np. Panu nie dać tych 2 mld tylko komuś innemu? Kto będzie decydować o tym, kto ma dostać pieniądze? Przecież to jest piękny przepis na totalną korupcję (wiem, że ona i tak jest, ale byłoby jeszcze gorzej).

            W mojej ocenie, Państwo winno ułatwiać i nie przeszkadzać w prowadzeniu biznesu, ale nie powinno tego biznesu dotować. Czemu z publicznych pieniędzy mamy budować komuś prywatne imperium i majątek?

            Inwestycje w infrastrukturę to jest natomiast coś, co rzadko jest rentowne dla bezpośredniego inwestora. Na całym świecie : drogi, koleje, porty, lotniska – budowane były albo przez państwo, albo z pomocą państwa. Są oczywiście wyjątki, jednak co do zasady, żaden właściciel firmy nie będzie czekał 100 lat aż mu się jakiś most biznesowo zwróci… Zwyczajnie postawi fabrykę tam, gdzie most już stoi. I to jest odpowiedź na Pańskie pytanie, dlaczego w Elblągu nie ma miejsc pracy. Będzie przekop, będzie skończona droga ekspresowa, będzie funkcjonować port, to i firmy zaczną inwestować w regionie ze swoich kieszeni i to bez żadnych dodatkowych zachęt i dotacji :). Niech to nawet będą fabryki kajaków i żaglówek. Na tym też się da zarobić i stworzyć miejsca pracy 😉

            Biznes, niestety, nastawiony jest najczęściej na krótki lub średni efekt. Bo każdy chce dożyć zwrotu inwestycji i jeszcze w dobrym zdrowiu pocieszyć się zarobionymi pieniędzmi. Nawet duże koncerny wolą często dać łapówkę, by państwo zbudowało coś za nie, niż samemu budować drogie projekty infrastrukturalne. W zasadzie często tak to właśnie wygląda (rozmowa z samorzadami: “my postawimy u Was fabrykę, ale Wy nam przygotujcie najpierw teren, wytnijcie las, doprowadźcie drogę etc.etc.). Kosztów infrastruktury nikt nie chce ponosić. Szuka się miejsca dla biznesu tam, gdzie ona już stoi i jest gotowa. Więc lepie zbudować przekop, port, most czy lotnisko, niż płacić prywatnym firmom by te zechciały zbudować firmę i zatrudnić lokalną społeczność w miejsuc, gdzie tej infrastruktury nie ma.

            Sektor prywatny zrealizuje tylko te projekty, które są wysoce rentowne. Inne, te mniej rentowne, ale przecież bardzo potrzebne, zwyczajnie nie zostałyby nigdy zrobione. Dlatego państwo musi realizować inwestycje infrastrukturalne. Za jakie środki były budowane autostrady? Kulczyk w życiu nie wyłożyłby swoich prywatnych pieniędzy na budowę odcinka A2 koło Poznania, gdyby miało mu się to zwracać później z “bramek” 😉 A przecież nie można powiedzieć, że budowa A2 była bezsensu i ogólnie się nie opłacała. Opłacała się, ale ile? Jak to policzyć? Jak wycenić np. Pański czas, gdy przejechał Pan daną trasę w 2 godziny zamiast 5? Jak wycenić korzyści z przekopu, gdy turyści zamiast autem , będą płynęli statkami do Trójmiasta na zwiedzanie? Jak wycenić to, że przekop może ściągnąć np. właśnie producentów kajaków w rejon Elbląga? Jak wycenić to, o ile zyska turystyka regionu z uwagi na przekop? To są rzeczy niepoliczalne.

            To pisze już ogólnie , nie do Pana. Jak ktoś opłacalność przekopu liczy zliczając tylko przeładunek w porcie, to znaczy , że biznesu na oczy nie widział i nie liznął w swoim życiu. Bo biznes jest taki, że jak są warunki, to zawsze znajdzie się ktoś, kto je wykorzysta i zarobi. Choćby miał sprzedawać pocztówki ze zdjęciem “słynnego przekopu Kaczyńskiego”. A jak ktoś w życiu nie podjął się prowadzenia własnej samodzielnej działalności, to choćby mu biznes na czole wyrósł, to na nim nie zarobi i będzie jojczyć, jakie to wszystko wokół złe i bezsensowne. 🙂

            pozdrawiam serdecznie 🙂
            KW

          7. (…)a DODATKOWO starczyło na przekop, to kwestia jest klarowna.(…)
            Nie do końca… a dlaczego nie dać tej kasy na użeglownienie Kanału Elbląskiego?

          8. (…)Potrzeb w Polsce jest wiele i można przecież we Wloszczowej zbudować Kosmodrom za pieniądze podatnika, wszak Polska Agencja Kosmiczna juz dawno jest…(…)
            W Francji takie coś nazwano (…)TGV na dworcu w polu buraków(…)… ale czas pokazał, że ta koncepcja wypaliła. Ale u nas niestety nie było koncepcji tylko prywata Gosiewskiej. Teraz niby jest program zatrzymywania pośpiechów w miastach powiatowych… ale z czego się cieszyć skoro, w takim Grodzisku Mazowieckim jest tylko po jednej parze do Krakowa i Wrocławia, z czego pociąg do Krakowa dojedzie na miejsce docelowe w nocy co zabija sens turystyczny?

          9. (…)Jałowa dyskusja. Za komuny w Odrę można było pakować, bo NRD i PRL były w jednym systemie rządzone przez Moskwę, która nie patrzyła na lokalne interesy, tylko na to co jej było potrzebne. Dziś Odra to granica między RFN i III RP. Odry nie można uruchomić bez Niemców. A po co Niemcy mają płacić na rozwój Szczecina i Świnoujścia?(…)
            A co blokuje Wisłę?

        2. (…)5. Dlaczego Klub Paryski umorzył gierkowskie długi…Nie zrobił tego z litości ani wspaniałomyślności(…)
          Jednym z powodów były nasze operacje na Bliskim Wschodzie, które miały ciekawą odnogę w Klewkach… i nie mam na myśli bajdurzeń Leppera o Talibach, bo prawda jest jeszcze ciekawsza, bo tam funkcjonowało coś na kształt Air America.

  13. Świetny materiał, gruntownie podsumowujący sensowność projektów.

    Widać, że zwolennicy antypolscy wszędzie się znajdą i autor pozwala nawet im tutaj dodać swoje dwa grosze do pluralizmu.

    Od siebie dodam, że oba projekty zwiększają konkurencyjność, coś co jest siłą naszego kraju na pozór nie widoczną.

    W bardzo wielkim skrócie, dzisiejsze Niemcy swoją wysoką siłę gospodarki zawdzięczają historycznej rywalizacji 1800 małych państewek , które wchodziły w skład świętego cesarstwa rzymskiego. To rywalizacja buduje konkurencyjność.

    Podobnie dzisiejsze Chiny wygrywają puki co w ekonomicznej rywalizacji poprzez silną konkurencyjność na czym budują swoje przewagi.

    Tak samo nasz kraj, aby dalej się rozwijał i jeśli dalej chcemy być liderem regionu, to potrzebujemy drogi do Kłaipedy, nie możemy się bać szybszej drogi do nich, potrzebujemy lepszej infrastruktury aby zalać bałtów naszymi towarami i wspólnie z nimi i ścianą krajów wschodnich produkować jak najwięcej i jak najbardziej konkurencyjniej w oparciu o wspólne siły.

    Podobnie z portem w Elblągu, po za wsparciem regionalnym sam Elbląg to 120000 miasto, i najbardziej wysunięty port na wschód. Leży też przy S7, która nawet nie ukończona jest najszybszym połączeniem drogowym z Warszawą. Szczególnie dla małego i średniego biznesu to konkurencyjny plus.

  14. Tak z ciekawości, skąd w artykule zdanie “Jeszcze w 2013 roku port w Elblągu (który operował przed planowanym pogłębieniem toru wodnego do 5 metrów) był czwartym najważniejszym portem przeładunkowym w Polsce.”?

    Tu jest taki dokument GUS, z 2013 właśnie:
    http://eregion.wzp.pl/sites/default/files/gospodarka_morska_w_polsce_w_2013_roku.pdf
    polecam wykres 7 na stronie 6
    tablicę 6 na stronie 13
    nijak nie wychodzi wg GUS port w Elblągu na 4 miejsce w 2013…

    Od biedy mógłby być 6, ale w porównaniu do miejsca 5 (Polic) ma obroty ładunkowe 5-razy mniejsze.
    Więc te szóste miejsce nie do końca mówi o tym jak małe miał znaczenie.
    Już miejsce 5 ma wielokrotnie mniejsze obroty niż miejsce 4, a Elbląg ma wielokrotnie mniejsze obroty niż miejsce 5. Raczej jego znaczenie oddaje wspomniany wykres 7, gdzie są na miejscu 5 Police, a potem jest wielokrotnie mniejszy worek portowego planktonu nazwany “pozostałe porty” gdzie znajduje się Elbląg, gdzie już miejsce 6, 7 czy 8 nie ma znaczenia, bo “pozostałe” są pomijalne dla gospodarki.

    I teraz wspomniana tu inwestycja w tor wodny w Świnoujściu, które jest w pierwszej czwórce w raporcie GUS, ma sens. Te 1,4 miliarda które umożliwi wpływanie tam statków o dwa razy (!!!) większej nośności. Więc teoretycznie może to zdublować obroty. A tu mówimy o wydaniu 2 miliardów by mogły wpływać do Elbląga statki o nośności 20-krotnie mniejszej od tych które będą wpływać do Świnoujścia (40 000 ton vs 2 000 ton).
    Gdzie ekonomiczny sens?

    Ten hurra-optymistyczny artykuł, o polskim “Kanale Panamskim” chyba by trzeba by nieco skorygować. Port w Elblągu (handlując pewnie w 99% z Rosją) miał w 2013 mniejsze znaczenie niż mu się tu przypisuje. A teraz mówimy o 2 miliardach (na początek) by inicjować jakiś handel morski (???) bez udziału partnera z Rosji. W ten sposób zajmie lata zanim bez Rosji, dzięki przekopowi, Elbląg wróci do obrotów z 2013, gdy był notowany w GUS w worku “inne porty”, z obrotami 5-krotnie mniejszymi od kolejnego portu z zestawienia.

    Wydaje się że ten przekop to taka wodna wersja lotniczego portu w Radomiu.

    1. ten przekop jest bardzo perspektywiczny finansowo.
      jak się go już zrobi to po pierwsze zarobią Ci, co mieli zarobić…
      a po drugie będzie można zarabiać na podatniku corocznie odmulając zamulający się tor wodny.

      będzie troszkę przetargów do rozpisania i troszkę pieniędzy do wyprowadzenia.

      Szczecin to prawie Niemcy a pislamu nikt w Szczecinie nie kocha, nie będą wiec mieli pogłębienia- to ze jest to działanie krótkowzroczne na zasadzie na złość babci odmrożę sobie uszy nikogo nie obchodzi.

      Co miałaby nie Polska ale partia z pogłębienia toru wodnego do Świnoujścia? Partia nie mialaby nic. No wiec niech sobie Niemcy pogłębiają jak chcą.

      Choć nie można tylko czepiać się obecnych wielkozmianowcow, Szczecin i okolice wisiały i powiewały także poprzednikom, nikogo ten rejon nie obchodził i wcześniej. Do lat 80 tych mawiano ze wróci do DE i pewnie w mentalności tak zostało.

    2. Dane z tekstu są linkowane w samym tekście. Pan pisze o obrotach, a w linku przeze mnie podanym była mowa o przeładowanym tonażu. Może chodzi po prostu o różne dane?

      Co do porównań. Oczywiście, można wskazać inwestycje bardziej rentowne lub mniej rentowne. Ale to, że w Świnoujściu czy w Gdańsku inwestycja może być o wiele bardziej zyskowna, wcale nie oznacza, że przekop na Mierzei Wiślanej nie będzie rentowny i jest nieprzydatny.

      Proszę zwrócić uwagę, że ani inwestycja w Świnoujściu, ani w Trójmieście nie poprawi sytuacji na Warmii. To zupełnie inny region Polski, który również potrzebuje inwestycji by otrzymać szansę do rozwoju. Ok. Wschód jest biedniejszy, Elbląg to nie spięte ze Szczecinem Świnoujście. I czy fakt, że BYĆ MOŻE , Elbląg nigdy nie dogoni już Świnoujścia i Szczecina (zresztą nawet nie wiem czy są takie plany) , oznacza, że nie ma potrzeby inwestować na tamtym obszarze?

      To są trochę takie argumenty, jakby ktoś tuż po odzyskaniu niepodległości i jej obronieniu, w 1920 roku stwierdził, że należy inwestować tylko na zachodzie Polski bo tam jest największa stopa zwrotu. A w biedny wschód każda wydana złotówka będzie stracona. No nie. To jest błędne założenie. Musimy w końcu przełamać podział na Polskę A i B. Zakopać podziały po zaborach (co jeszcez po 100 latach nie zostało zrobione). Trzeba rozwijać się w sposób zrównoważony i równomierny. Chyba, że chcemy by wszyscy Polacy zostali zmuszeni do przeprowadzki na Śląsk , do Warszawy lub Trójmiasta, bo tylko tam będzie praca.

      W mojej opinii nie tędy droga. Prywatny biznes jest od tego, by wykorzystać istniejące warunki do maksymalizacji zysków.
      A państwo jest od tego, by przeprowadzać takie inwestycje, by stwarzać lepsze lub nawet nowe warunki dla biznesu.

      Co do lotniska w Radomiu to jest symbolem niewypału. Nie chcę się wypowiadać, bo nie wnikałem w ten temat. Niemniej, w przypadku Elbląga widać, że wcześniej port funkcjonował dobrze. Więc mamy oczywisty dowód na to, że przy odpowiednich warunkach, znów może tak funkcjonować.

      Swoją drogą jestem bardzo ciekawy, czy już przypadkiem jakaś stocznia nie projektuje statków , które byłyby idealnie dostosowane do pływania między Elblągiem (4m. maks. zanurzenia) , a portami skandynawskimi i w krajach Bałtów. Bo to jest akurat niezła okazja, do wbicia się na powstającą lukę na rynku.

      pozdrawiam
      KW

      1. ale jak Pan chciałby aby zarabiać na porcie w warunkach skonfliktowania gospodarczego z sąsiadami?

        Skoro przedmówcy piszą, ze port zarabiał na Rosji to wtedy sytuacja chyba była inna niż teraz. Wtedy zarabiał ale wtedy było wtedy a dzisiaj mamy dzisiaj trzeba myśleć o przyszłości.

        Przedmówcy porównują tez Port Police. Port Police ma obok dawne Hydrierwerke Politz a obecnie Zakłady Azotowe i tu zasadność posiadania portu w sąsiedztwie nie budzi ekonomicznych wątpliwości.

        Jeśli nie zmieni sie sytuacja to ten wielomiliardowy przekop będzie służył przede wszystkim jachtom. O ile mi wiadomo sytuacja gospodarczo-polityczna PL jest daleka od sytuacji Kataru czy Dubaju. Sezon jachtowy w PL to nie sezon na Seszelach. Czy aby te miliardy wydane na przekop nie są wyłącznie polityczne?

        Miliardy, które można byłoby wydać na odbudowę połączeń energetycznych z Ukraina. Połączenia te zostały celowo zniszczone na życzenie USA. A pamiętajmy ze Ukraina ma interes sprzedawać hurtowo energie PSE ale nie ma jak tego zrobić bo infrastruktury brak. Import energii tańszej, z Elektrowni Atomowej Chmielnicki i spoza UE (limity CO2) mogłyby poprawić konkurencyjność przemysłu w PL. Juz mniejsza z tym ze byłyby to filie niemieckich firm w PL korzystające z jeszcze tańszej energii, ale cokolwiek w PL by zostało.

        Biznesów nie robi się -ot, widzę tu wodę, to weźmy zróbmy tu port. Tu weźmy to i przekopmy i będzie… No dobrze, będzie kolejne miejsce dla szwagra w zarządzie, dla Mietka chłopaka córki w innym zarządzie i my się tu wszyscy ustawimy. Mazury maja inne walory i robienie z nich portu w Dalian nie wyjdzie z wielu powodów. Pytamy o zasadność ekonomiczna i wskazniki cost/efficiency bo o takiem rzeczy ma prawo zapytać każdy podatnik. Nikt nie pyta o studium wykonalności ale o priorytety.

        Przekopać i ogłosić sukces można zawsze, nadać imię prezydenta J.K. i poświecić. A potem co roku dokładać i defraudować…

        A poza tym nie sztuka jest cos zrobic. Sztuka jest utrzymac. Utrzymanie infrastruktury to sa dopiero koszty. Dlatego tez polecam wycieczke po USA i mozna zobaczyc tamtejszy stan mostow, infrastruktury jak zapory, wiadukty etc.

        A z kanalow to Kanał Białomorsko-Bałtycki – plany byly wielkie (pominmy tragizm historii) a wyszlo dla wielkiego mocarstwa jak zwykle. Ale PL nie ma takich szlakow komunikacyjnych i nie transportuje apatytow takim kanalem do Norylska. Sprawy potencjalnych zloz rud tytanu na Suwalszczyznie to jeszcze dziesieciolecia zanim ruszy eksploatacja…

        1. Z jakimi sąsiadami. Problem jest tylko z Rosją. Wszystkie inne kierunki na Bałtyku są otwarte. Handlowano głównie z Obwodem Kaliningradzkim, bo było najbliżej. Teraz jest impuls do szukania innych rynków. “Wielomiliardowe”… Wielomiliardowe to są inwestycje w Trójmieście. Bo tam one mają sens. Przekop to 2 góra 2,5 mld zł. Rozbudowują się wszystkie polskie porty, więc proszę tutaj nie wprowadzać narracji, że wybrano jakieś jedno karkołomne przedsięwzięcie by zdefraudować kasę. Bo jak wskazywałem, plan przekopu powstał znacznie wcześniej i zdaje się, że nie wyszedł z rządu tylko z samorządu. W zakresie tego, do czego Pańskim zdaniem będą wykorzystywane port w Elblągu i przekop na Mierzei, to być może Pan tam widzi tylko żaglówki i kajaki. Do mnie ten biznes plan dla omawianego regionu nie przemawia.

      2. Sytuację w Elblągu poprawiła by jedna nowa sensowna fabryka, dająca zatrudnienie 1-2 tysiącom ludzi, i wielkiej liczbie lokalnych kooperantów.
        Nie wiem jaka. Części do aut – wątpię, bo te są ulokowane wzdłuż zachodniej granicy. Niemiec patrzy jak daleko będzie je woził. Może coś innego, niekoniecznie produkujące części dla Niemca. Samorzutnie w tym Elblągu to chyba niewiele w od 1989 powstało. Elbląg chyba nie do końca się podniósł po rozpier…sze jaką miastu zafundowała Armia Czerwona po jego zdobyciu. Ale i tak potem lokalny socjalistyczny przemysł bazował w dużej mierze na poniemieckich fabrykach. Z zupełnie nowych, po 1989, to co tam powstało? Może fabryki mebli.

        Jeśli nie motoryzację, to może postawić tam fabrykę wiatraków. Trzeba modernizować energetykę, na to będzie kasa z UE, a wiatraki lokalnie można stawiać nawet na tej Mierzei – będzie wiało. I kabel który ten prąd rozprowadzi po Polsce. 2 miliardy z budżetu, drugie tyle z UE, i fabryka wiatraków (niech będą ze znaczkiem “Teraz Polska”) kupowanych przez spółki państwowe energetyczne. Za jednym zamachem pomoc dla Elbląga i tańsza energia w Polsce (na pohybel tym roszczeniowym górnikom).

        Bo gdyby te 2 miliony dać w jakieś formie dotacji jakiemuś zagranicznemu koncernowi, by postawił tam fabrykę, to region dostałby impuls. Ludzie dostaliby prace, lepiej płatną niż u polskiego prywaciarza, z normalnymi prawami pracowniczymi, jakąś pulą etatów (plus jak zawsze “temporary”). Gdyby to było 1-2 tysiące ludzi, to ci wydali by swoje pensje lokalnie. Kupili mieszkania, domy, poszli do restauracji, zapłacili za korki dziecka (może w ogóle by w końcu na dzieci się zdecydowali), itp. Zarobiłby lokalny biznes hotelarski (delegacje jakieś z koncernu), taksówkarze jacyś na kursach na lotnisko w Trójmieście, nawet miejscowe dziw… Zostałaby kasa w regionie.
        Po jakimś czasie urośli by lokalni poddostawcy, jakiś manager z logistyki zbudowałby na boku swoją firmę z TIR-ami (i przy okazji zacząłby wozić też towar spoza regionu), ktoś by robił kartony, ktoś narzędzia, ktoś robił maintenance.

        Niezła droga do Elbląga już jest – S7, można też przebić się na A1. Jest S22 do Kaliningradu. Brakuje jeszcze czegoś na Białoruś i Litwę, ale można S7 na Olsztyn i dalej się przebijać.

        Już w komentarzach tu tłumaczono, że przekop transportu nie poprawi. Statki malutkie będą zawijać, czyli nie ma premii za masowy transport morski. Kontenery które zabierze taki mały statek łatwiej wozić koleją lub tirami. Jedyna premia z takiego stateczku byłaby dla transportu gabarytowego. Czy ktoś w Elblągu na większą skalę robi jakieś wielkogabarytowe produkty, które trudno przewieźć drogą/torami?
        Podany tu przykład Polic jest dobry – najpierw zakład który coś chce transportować, a potem port dla niego. Co będą transportować z Elbląga co będzie akurat potrzebowało transportu małymi statkami?

        Jakby władza nie chciała taniego poklasku, a chciała naprawdę pomóc miastu, to by znalazła jakąś światową firmę by postawiła tam fabrykę, licząc na 2 miliardy złotych dotacji. Na 1-2 tysiące pracowników. W dodatku taka fabryka, nawet gdyby była zwolniona z CIT, i tak generowałaby dochody podatkowe (VAT, PIT pracowników).
        I dodatkowo przeniosła tam jakieś centralne urzędy, może by tak z 1-2 tysiąc urzędników finansowanych z centralnego budżetu. Czy ja wiem co? Ministerstwo jakieś. Nie wszystko musi być w Warszawie. Urzędnicy, z przyzwoitą pensją, z rodzinami, przenieśliby się do Elbląga (a na te wakaty co nie byłoby chętnych na re-alokację, zatrudniłoby się miejscowych). Wychodzili by o 16:00 z pracy, w garniturach, potem może poszli do knajpy, kina, teatru, ludzie z wyższym wykształceniem, wynajęliby mieszkania a potem może kupili swoje (albo domki). Wpadaliby inni urzędnicy na delegacje, zanocowali w lokalnym hotelu, wypili w lokalnej knajpie.

        1. Skąd Pan weźmie personel do tej nowej fabryki?

          Wykwalifikowany personel ? Nie zwykłą montownie i nie Amazon, który formalnie tworzy a nieformalnie przeprowadza destrukcje.

          Czemu nie montaż precyzyjnej elektroniki dla BMW w zakładach Avtotor w Kaliningradzie? Avtotor montuje tam BMW a jakość maja fatalna.

          Jakikolwiek Inwestor będzie chciał preferencji podatkowych. Co ma Elbląg, co jest komukolwiek potrzebne? Zamech się skończył, turbiny robi dziś Alstom czy Siemens Electric czy tez GE. Dzisiejszy następca Zamechu to nie to samo. Przerwanie łańcucha kształcenia kadr po transformacji zabiło wiele mniejszych miast. Elbląg jest ofiara ustroju i samej transformacji ustrojowej. Zresztą widzę pewne podobieństwa pomiędzy Elbing a Grünberg.

          A co do gabarytów to GE Power przecież musi jakoś eksportować swoje produkty. Convoi exceptionnel ?

          W czasach pruskich tez nie było kolorowo, Prusy Wschodnie były przecież typowo rolnicze.

          Zamech eksportował swe turbiny poprzez RWPG wszędzie przecież, a jak jest teraz…

          1. Niestety, trzeba by zacząć od montowni, gdzie by lokalny personal powoli zdobywał doświadczenie. I kształcenie też można by ustawić pod inwestora. Może ściągnąć jakiś ludzi z wykształceniem technicznym, np. z Ukrainy (oferując im lokum, dobrą pensję oraz perspektywę obywatelstwa). Z innych regionów specjalistów też można ściągnąć, dając dobre warunki płacowe.
            Wiem, że jest zaorane, z zakładów z PRL zostało niewiele. Ale jak się pakuje 2 miliardy czy więcej, to przecież nie po to by je wkopać w ziemię, tylko z głową, by powstała z tego jakaś Wartość.

            No chyba że chodzi wyłącznie o zarobek na ten koniaczek, na wielkich słomianych inwestycjach. A potem zrobi się protokół zniszczenia, jak się ten przekop zamuli, porzucony.

  15. Rozmawiałem latem 2019 z kilkoma osobami od produkcji jachtów. Przy okazji wyszła sprawa Zalewu Wiślanego i przekopu. Zalew Wiślany to idealne wybrzeże dla stoczni jachtowych [produkujemy ca 20 tys jachtów rocznie – mamy silną gałąź tego przemysłu w Europie] – i idealny akwen dla bezpiecznych prób stoczniowych [małe falowanie – osłonięty akwen]. No, ale przy “fochach” Rosjan, którzy traktują przejście pilawskie jako pałkę na polski ruch morski – a dla jachtów byłby to ruch dość liczny – dopóki nie będzie przekopu – dopóty tej naturalnego, wielkiego i bezpiecznego zaplecza stoczniowego i zaplecza dla “mariny” jachtowej nie będzie sensu wykorzystywać. Jak będzie przekop – to po próbach stoczniowych – w naturalny sposób będzie można przetransportować jacht rejsem TERMINOWO [bez opóźnień i bez kar umownych z tytułu celowych fochów Rosjan – którzy mogą założyć “szlaban” jak chcą] – no i tanio przekopem i morzem [czy nawet po krótkim rejsie Bałtykiem także w głąb ujścia Wisły “właściwej”] – dostarczyć prosto do klienta. W drugą stronę [śródlądową] – to kwestia skomunikowania z kanałami mazurskimi do jezior Pojezierza Mazurskiego. A przekopem i Bałtykiem [i dalej przez Sund] – można wtedy dostarczać jacht rejsem także do klienta zagranicznego – prosto do jego macierzystej mariny. A tak bez przekopu – pewna ilość naszych stoczni jachtowych – przez “zaklepanie” już dobrych “stoczniowych” nadbrzeży bałtyckich i slipów – buduje jachty w pewnym oddaleniu od wybrzeża Bałtyku – i musi używać drogiego transportu kołowego… W sumie – przekop na mierzei to jedna sprawa otwierająca komercyjny i rekreacyjny “otwarty zasób” Zalewu Wiślanego względem Bałtyku – ale druga rzecz – to skomunikowanie z systemem kanałów Pojezierza Mazurskiego. Co notabene jeszcze bardziej zwiększyło by stopień “trudnego terenu” dla ataku sił FR…

    1. Sensowny pomysł. Trochę firm jachtowych w Polsce jest, to co pływa na Mazurach pochodzi z polskich lokalnych stoczni. I jest trochę podwykonawców, ale trochę dlatego że robimy w kraju kadłuby laminowane. Nie dlatego że jesteśmy tacy fajni i mamy know-how (trochę też), ale głównie dlatego że te kadłuby z żywic produkowane są we wrednym niezdrowym procesie produkcyjnym, szkodliwym dla środowiska i pracownika. Stąd wyoutsorcowano to do tych krajów w UE, gdzie można się z tym nie liczyć (ze środowiskiem i z pracownikiem). Są stocznie, a jachty potem wozi się na przyczepie. Z tymi większymi to już jest sztuka przewieźć, i tu by faktycznie przydałby się przekop. Gdyby jachtowe stocznie były nad Zalewem (a na razie ich tam nie ma).

      To byłby jakiś pomysł. Tu Zalew Wiślany ma zalety, do tych prób o których Georealista wspominał. Bo na typowo weekendowo-turystyczną turystykę to już nieco zbyt wymagający jest i nie ma uroku Mazur.

      Tylko tego skomunikowania z kanałami mazurskimi do jezior Pojezierza Mazurskiego nie ma. Jest, teoretycznie, przez pochylnie, z Pojezierzem Iławskim, ale to nie Mazury. A na razie to na Mazurach są stocznie, bo tam jest największy popyt na jachty w Polsce. Teoretycznie można by kombinować jakieś połączenie, wyjście z Zalewu Wiślanego na Wisłę, potem Narwią i Pisą, ale to jest czysto teoretyczne. To by wymagało miliardów na przywrócenie tam jakiejś sensownej klasy żeglowności. Przy ociepleniu klimatu i problemami z wodą – nierealne, nawet jakby te miliardy były.

      Czyli ok, 2 miliardy na przekop, i kolejne 2 miliardy dotacji na rozwój przemysłu stoczniowego jachtów w okolicach Elbląga, i pomysł jest. Tylko skąd doświadczeni pracownicy? Trzeba by jakieś szkoły szkutnicze w Elblągu otworzyć. Taki kompleksowy plan przerasta możliwości naszych polityków. Łatwiej przekopać rów.

      Zalew komercyjny i rekreacyjny? A Georealista żegluje? 90% mazurskich żeglarzy potopiłoby się na Zalewie.

    2. Z ciekawości – czym Zalew Wiślany ma przewagę nad Zatoką Gdańską? Też częściowo osłonięta, latem pełno tam windsurferów. I mnóstwo firm związanych z przemysłem stoczniowym, powstałych na majątku i zasobach ludzkich zbudowanych przez dawne PRL-owskie stocznie.

      To takie nie to jezioro, ni to morze. Dla morskich żeglarzy za płytko i nieciekawie, dla jeziornych za trudno i ryzykownie. Infrastruktura tam leży. Już poszły jakieś setki milionów chyba na tzw. Pętlę Żuławską. Zamysł ciekawy, wykonanie jak zwykle. Wystarczy poczytać relacje, jak to (nie)funkcjonuje. To co wybudowano – niezadbane. Nawet z sanitariatami kiepskawo. Plus ostatnie decyzje skrócenia godzin funkcjonowania śluz na ten Pętli Żuławskiej chyba ją dobiło. A jeszcze, co ciekawe, plany puszczenia do Elbląga jakiś morskich jachtów przez przekop (powiedzmy że nie utkną na mieliźnie, bo będą się ściśle trzymać pogłębionego toru wodnego), jest trochę zbyt optymistyczny. Bo na drodze do Elbląga utkną na pierwszym moście. Tzw. Most Unii Europejskiej ma tam 9 metrów prześwitu. A w jachtach morskich nie składa się ot tak masztu, jak pływając jachtami po jeziorach. A już większe jachty na Mazurach mają wyższy maszt. 33-stopowe Maxusy czy Antile mają ze 13,5 metra od linii wody, i trzeba brać to pod uwagę gdy pływa się po Mazurach. Nawet linia energetyczna na Tałtach w najniższym miejscu jest ryzykowna, na na Rucianym jest zdaje się nawet 12,5m więc maszt trzeba kłaść. A do Elbląga – 9 metrów. A jachty na morze są większe z reguły od tych mazurskich i maszty mają wyższe.

      Inną drobną, acz upierdliwą rzeczą, jest na drodze wodnej do Elbląga drogowy most pontonowy w Nowakowie. Utrudnia żeglugę mocno, bo każdorazowo jak ktoś chce przepłynąć musi być rozsunięty. Tam się nie przepłynie nawet składając masz, bo tam nie ma żadnego prześwitu. To przeskalowane pływające pontony.

      Szumnie kopany rów, a mnóstwo takich upierdliwych, realnych problemów stoi na przeszkodzie wielkich planów. Czy każdy statek, nawet niech będzie miał te zanurzenie nieco ponad 4 metry, przejdzie pod 9-metrowym mostem? Ile czasu zmarnuje czekając na rozsunięcie pontonowego mostu (który pewnie zwyczajowo rozsuwa się w godzinach od… do…)? Ktoś coś z tym zrobić zamierza, po przecięciu wstęgi na zakończenie budowy przekopu?

  16. Jak słyszę że port w Elblągu zarabiał to tak samo jak słyszę, że Stadion Narodowy zarabia. W obydwu przypadkach było to stwierdzenie nieprawdziwe i te zarabianie nie pokrywał nawet 10% odsetek od kredytu na przedsięwzięcie. Geniusze ekonomiczni zarabianiem nazywają pokrywanie kosztów zmiennych. Dajcie mi takie warunki to będę zarabiał na gównie opakowanym w sreberko. Ktoś pisał, że rocznie port w Elblągu przeładowywał 400 tys ton towarów. (pewnie 50% z tego to Ruski węgiel) 2 mld (koszt inwestycji bez kosztu przebudowy portu w Elblągu) podzielone na 400 tys daje wartość 5000 /t/r. Aby miało to sens koszt tony powinien zejść pewnie do wartości 100 zł albo i mniejszej. Mamy więc 50 lat aby zwróciły się same tylko koszty inwestycji. A gdzie odsetki? A gdzie koszty serwisu i pogłębiania, a gdzie koszty remontu portu, a gdzie koszty zmienne ? To się nigdy nie zwróci ale pięknie brzmi w hasłach geopolityki. Geopolityka na płytkiej słonej sadzawce normalnie odwróci losy potencjalnej wojny? Pamiętam czasy Gierka gdzie budowano wielkie kombinaty przemysłowe które do dziś są kulą u nogi polskiej gospodarki, PIS ma ten sam tok myślenia. Wybudujemy i już będziemy zarabiali. Stawiam dowolne pieniądze, że najdalej za 30 lat przekop będzie wyglądał tak jak dziś obecnie kanał wieprz-krzna.

  17. Tak co do przekopu Mierzei Wiślanej – rozmawiałem na ten temat zaraz po [oficjalnym] rozpoczęciu prac inwestycyjnych przekopu z kilkoma Szwedami zajmującymi się, ogólnie rzecz biorąc, sprawami międzynarodowymi, w tym militarnymi. Usłyszałem od nich: “ta inwestycja powinna zostać rozpoczęta zaraz po tym, jak Putin zarządził reformy wojskowe [czyli reformy Serdiukowa – Georealista] i intensywny program modernizacji technicznej Armii Czerwonej”. I grzecznie mi wyjaśnili, że m.in. ta sprawa i i ogólna postawa naszych elit politycznych i militarnych [udawanie, że niby “pada deszcz”] to tak do 2014 budziła u nich coraz większe zdziwienie i nieufność względem Polski od Zapad 2009, gdy Putin wysłał jednoznacznie wrogi sygnał Polsce – na cały świat. Niestety – efekt międzynarodowy tego zaniechania wyraźnych reakcji ze strony “naszych” “elit” “politycznych” był taki, że realnie dopiero od 2017-2018, po dłuższej obserwacji i upewnieniu, się że postawienie się Rosji i pilnowanie podstaw racji stanu [a raczej – jak mi to powiedzieli: “wykazywanie, że mamy zwykły instynkt samozachowawczy”] – że to wszystko w Polsce ma znamiona konsekwentnego kursu politycznego z naszej strony, no i dopiero wtedy Szwedzi zaczęli nas poważnie traktować jako sojusznika bałtyckiego i jako poważnego “stabilnego” gracza Wschodniej Flanki przeciw presji Rosji. Czyli – straciliśmy z 8 lat – które mogły nam dać dużo większy progres wspólnych działań militarnych, ale i np. bonusy transferu technologii ze Szwecji [zwł. Bofors, Saab, Kockums – technologie radarowe, rakietowe, lotnicze, artyleryjskie, BMS, no i morskie]. Co oczywista dałoby nam przynajmniej silny lewar negocjacyjny przy zakupach sprzętu [Patriot+IBCS, Himars, ale i przy zakupie F-35A – ten byłby bardzo skutecznie lewarowany Gipenem E/F – moim zdaniem dużo sensowniejszym na Polskim Teatrze Wojny ze względu na dostosowanie do operacji z krótkich tymczasowych DOL i ze względu na naprawdę wielozadaniowy pakiet wyposażenia/uzbrojenia – i dużo tańszą logistykę cyklu życia maszyny]. Mówiąc krótko – pomijając kwestie skomunikowania i różnego typu bonusów gospodarczych dla rejonu – przekop Mierzei Wiślanej to konkretny jednoznaczny międzynarodowy komunikat strategiczny do reszty graczy – i to przede wszystkim militarno-polityczny. I to bezwzględnie rozstrzyga sprawę i wszelkie wydumane fochy nt przekopu. Tak co do Skandynawów – im wystarczył rok presji Putina – by rozpocząć rozmowy, potem dogadać się co do wspólnego kursu, potem zawiązać wynikowo NORDEFCO i rozpocząć intensywne rozmowy z USA nt ‘”złotych sojuszów” – po prostu DZIAŁALI i działają – gotowi do dalszych szczebli drabiny eskalacyjnej…
    P.S. Ktoś tam porównywał warunki żeglugi [i jak rozumiem – ogólnie hydrologiczne] w Zatoce Gdańskiej do warunków na Zalewie Wiślanym. Cóż – tylko “pogratulować”… Dla jasności – radzę kiedyś wybrać się podczas “brzydkiej” [tak od 6B] pogody na Mierzeję Wiślaną – usadowić się na jakiejś wyższej pozycji do obserwacji – i porównać stan po obu stronach – w Zatoce i na Zalewie…

    1. “przekop Mierzei Wiślanej to konkretny jednoznaczny międzynarodowy komunikat strategiczny do reszty graczy – i to przede wszystkim militarno-polityczny”

      A jaki to komunikat? “My Polacy mamy tyle kasy, że możemy ją utopić w zupełnie bezsensownych projektach, bez znaczenia militarnego i gospodarczego?” czyli staropolskie “zastaw się a postaw się”?

      A propos pogody, przy 6Bf to na takich Mazurach już mało kto pływa. W portach ludzie siedzą i piją. Wtedy tłok niewielki, nieliczni pływają na zrefowanych żaglach. Na morzu to co innego, szóstka to żaden straszny wiatr i się żegluje. Ale na morzu i jachty inne, i umiejętności ludzi inne, i środki bezpieczeństwa inne. Zalew, zdaje się, jest takim czymś pomiędzy jeziorem a morzem, łatwiej niż na morzu, ale już znacząco trudniej niż na jeziorach. Stąd nie widać tam za dużo żagli. Bo dla tych z jezior już za bardzo: za daleko od lądu, za trudno, za bardzo buja, za duże wymagania. Dla tych z morza za mało: nudno, słabo, za płytko na jacht morski. Za PRL to miałby urok, w jakimś programie szkoleniowym, byłby takim kolejnym krokiem szkoleniowym pomiędzy Mazurami a morzem. Ale dziś, jak ktoś robi patent i znudzą mu się Mazury, i chce zrobić kolejny krok, to ma na fejsie do wyboru rejsów na Morze Śródziemne, na Kanary, albo i dalej na Karaiby. Wynajmuje co najwyżej doświadczonego skipera i leci jak na wakacje: ciepło, miło, widoki lepsze: Chorwacja, Włochy, Grecja, Hiszpania, sezon cały rok, albo co najmniej od wczesnej wiosny. A Zalew? Sezon krótki, z czego połowa zimna i deszczowa, infrastruktury nie ma… nie ma nawet tego uroku mazurskiej podróży pomiędzy jednym jeziorem a drugim. Na wypady weekendowe taka sobie oferta – tu Mazury lepsze. Na dłuższe: samolot i świat otwarty. Jak ktoś chce wakacje i ciepło – na południe, jak chce zimno i coś dla twardzieli, to najbliżej ma Bałtyk, albo Skandynawię i fjordy.

      Ja tu nie widzę jakiegoś potencjału Zalewu Wiślanego.

      Turystycznie: słabo. No chyba że COVID zamknie granice na całe dekady. Żeglarsko to można by mieć lepszy efekt ułatwiają komunikację z Jeziorakiem, i coś tam dotując rozwój infrastruktury. Ale potencjału tu nie ma.

      Transport przemysłowy: słabo, bo tylko 4 metry zanurzenia.
      2 miliardy dotacji na jakąś działalność lepszy przyniosły by skutek. Z pewnością lepszy niż budowa Centralnego Zwałowiska Węgla które nam obecny rząd zafundował.
      A jeśli na transport, to może w kolej albo w drogi na kierunek Białoruś. Albo szybsze dokończenie S7 do Warszawy.

      Militarnie: to śmiech jakiś, przekop żadnego znaczenia nie ma. Lepiej byłoby za te 2 miliardy nakupić haubic Krab i skandynawskich pocisków z silnikiem strumieniowym by mieć zasięg ze 100km. I takim sprzętem szachować ten mini-region. Albo chociaż skandynawskie pociski rakietowe ziemia-woda.

      Wygląda na to że pompujemy w tą dziurę 2 miliardy podatnika, bez większego sensu. Opowiadając przy tym jakieś mocarstwowe gadki, a po cichu po prostu chodzi o uszczknięcie z tego strumienia jakieś % prywatnie dla siebie. I, skuteczne od wielu lat, sprawdzone, “ciemny lud to kupi”.

      1. Zrobi się coś a pa Państwowe PTTK, Narodowy Polski Instytut Turystyki im. błogosławionego… doleje obficie pieniędzmi Orlenu, KGHM, do zarządu wrzuci wybitnego eksperta od turystyki Suskiego ( Egipt jest na południu a Polacy lubią latać do Hurghady) i szybciej zrobione niż pomyślane.

        Przypadkiem się okaże ze Minister Szumowski oprócz kumpla narciarza ma kumpla surfera i się kupi bez żadnego trybu czy przetargu kilka czy kilkanaście tysięcy chińskich desek z Aliexpress z przebitka 1000% i wszyscy będą szczęśliwi.

        Bądźmy optymistami i miejmy trochę wiary w ludzi !

  18. Ten kanał powinien być już teraz budowany z zapasem – czyli powinien być już na wstępie szerszy i mieć możliwość dużego pogłębienia do 10-15m aby w przyszłości w miarę jak będzie wzrastał ruch towarowy systematycznie powiększać tonaż obsługiwanych jednostek.

  19. (…)Te projekty są już od dawna realizowane, więc nieprawdą jest, że projekt Trójmorza stoi w miejscu, utknął na poziomie deklaracji i nic się w jego sprawie nie dzieje. Trójmorze znajduje się w tej chwili na najważniejszym etapie procesu tworzenia. Budowana jest sieć połączeń energetyczno-komunikacyjnych, która stworzy wspólnotę interesów.(…)
    Najlepszym tego dowodem jest konferencja Dudy z 4 maja, na której wyszła taka Mabena, że Erewań może im pozazdrościć. A ostatnio błysnął pomysłem budowy mostów przez Wisłę… tylko, że już o tym słyszałem, że DobraZmiana je zbuduje tak dawno, że już o tym zapomniałem… po sprawdzeniu wychodzi, że o Mosty+ mówiono w 2018…. https://www.money.pl/gospodarka/22-miesiace-temu-premier-morawiecki-obiecal-nam-22-nowe-mosty-sprawdzamy-co-sie-dzieje-ze-slynnym-programem-6510022343816833a.html
    Za przeproszeniem kadencja już minęła i mam prawo nie dać się zbyć gadką w stylu (…)Już za parę dni na plac budowy Baltic Pipe wchodzi wykonawca(…), zwłaszcza gdy po głębszym zapoznaniu się z tematem okazuje się, że te parę dni to na jesieni, a wykonawca to Saipem, czyli firma była wykonawcą gazoportu w Świnoujściu.

  20. Autor bloga napisał jednemu z komentatorów “Pisze Pan, że dofinansowanie górników jest złe, ale już dobrze by było dofinansować jakąś fabrykę w Elblągu?”

    Dorzucę swój komentarz do tego.
    Dlaczego górnicy mają być w Polsce tą świętą krową do której wszyscy mają się dorzucać?
    Topienie kasy w górnictwie tolerujemy, a niby czemu. Z perspektywy nie-górników, czyli 99% obywateli, ci górnicy to pasożyty, które się do nich przyssały. Topi się w to górnictwo setki miliardów przez 3 dekady, bez sensu. Utrwala się tylko stan, generuje wysokie ceny prądu, uzależnia od importu bo cały system bazuje na węglu, nie modernizuje się go, a polski węgiel jest ultra-nieopłacalny. Stąd import z Rosji rośnie dając Putinowi kasę na czołgi. Przez 3 dekady utopiono tam tyle, że dałoby się za to wybudować kilka elektrowni atomowych. A dodajmy do tego okradanie wszystkich nie-górników na emeryturach, bo muszą płacić wyższe składki na górniczych czterdziestoparoletnich emerytów, za których kopalnie często nie płacą ZUS. I okradanie na zdrowiu, bo kopalnie generują nadmierną ilość chorób zawodowych, wypadków i wszyscy się na to zrzucają. I bezpośrednie okradanie na zdrowiu, bo spalanie węgla to smog, a smog (szczególnie ten PM2,5) to choroby krążenia, udary a nawet większa ilość chorych na Altzhaimera.
    Dlaczego tylko Śląsk i górnictwo mają pasożytować na innych.

    Czym ten Elbląg gorszy?
    Przecież nie trzeba tam budować fabryki wozów drabiniastych. Można zbudować np. wspomnianą tu fabrykę wiatraków, albo czegoś podobnie przyszłościowego. Albo montownię części do aut. Albo coś ze spożywki.

    Można też po prostu dać dotacje temu, kto zbuduje w pełni prywatną fabrykę. Spełni jakieś warunki – dostanie 2 miliardy. I popchnie do przodu lokalną gospodarkę, kooperantów, rynek pracy. Nawet jakby nie płacił podatków, a większość towarów eksportował, to podatki płacić będą pracownicy i jego kooperanci. I dostawcy.

    1. (…)Dlaczego tylko Śląsk i górnictwo mają pasożytować na innych.

      Czym ten Elbląg gorszy?(…)
      Bo tak się złożyło, że Śląsk to zagłębie nie tylko wydobywcze, ale i piłkarskie… a wokół stadionów działają jedne z najgroźniejszych grup przestępczych (angażują się one między innymi narkotykami, prostytucją czy wymuszeniami i rozbojami).

  21. Jeszcze taka uwaga do zrozumienia istoty sprawy: przekop w czasach pokoju ma pełnić m.in. funkcję lewara na Rosję – także w szerszych sprawach ekonomicznych. W czasie pokoju nie chodzi wcale o odgrodzenie się “żelaznym murem” od Obwodu Kaliningradzkiego i ogólnie od handlu z Rosją – chodzi o to, by do ewentualnych negocjacji przystępować przynajmniej z korzystnej pozycji. I to przystępować do rozmów nie z Kremlem – ale z “władzami” lokalnymi Obwodu Kaliningradzkiego. A faktycznie – z miejscowymi oligarchami i grupami interesów. Bo wtedy – w takim maksymalnie asymetrycznym formacie rozmów – będziemy szanowani jako SILNY partner – który może – ale nie musi. Nie rozmawiać z gubernatorem Okręgu Kaliningradzkiego – bo to człowiek Kremla – ale z kołami biznesowymi, z ludźmi, którzy piją wódkę z “władzą”, a faktycznie nieraz ich opłacają – którzy żyją z lokalnych interesów – i cały czas patrzą na złote lata współpracy transgranicznej i ogólnie handlowej z Polską. A wtedy firmy rosyjskie w Obwodzie Kaliningradzkim – i ludność Obwodu Kaliningradzkiego – będą postawione w rozziewie ich lokalnych interesów – możliwych ze współpracy z Polską – względem dokładnie odwrotnych i dokładnie sprzecznych dalekiego interesu Kremla. Tak przecież np. Rosja rozgrywa lokalnymi interesami [dokładniej: propagowanym kosztem alternatywnym utraconych korzyści] ludność Spitsbergenu – względem centralnej władzy w Oslo. Kto powiedział, że tej samej strategii nie może użyć Polska? Długofalowo prowadzona polityka kija i marchewki i różnicowania ekonomicznych interesów lokalnych Obwodu Kaliningradzkiego z geostrategicznymi celami Kremla – których ofiarą jest przecież ludność Obwodu Kaliningradzkiego – to moim zdaniem najlepszy sposób na zbudowanie w tych ludziach poczucia odrębności [jako “nowych Bałtów” – ludzi żyjących z morza – w opozycji do “ludzi głębi lądu” – czyli w sumie względem odrębnego i dalekiego Kremla] i poczucia możności wyboru własnej drogi. Czyli jak radzi Sun Tzu – zwyciężyć bez walki – sprawić, by dotychczasowy oponent przyłączył się sam do naszego obozu – z uwagi na SWOT i kalkulację koszt/efekt. Przykład Rosjan, którzy na Łotwie i w Estonii stanowią ważką mniejszość, ale bynajmniej do “matuszki Rossiji” tak bardzo się nie kwapią [jak to wmawia propaganda Kremla] – i wolą w większości być obywatelami państwa UE i mieć otwarte pole obywatelskie i gospodarcze – jest tu bardzo znamienny – i wskazuje mocno na dobry dla Polski skutek tak “skalibrowanej” lokalnej polityki. Oczywiście korzyści ekonomiczne to zbyt mało, by oderwać Obwód Kaliningradzki od Kremla – DOPÓKI jest tam siła wojskowa. Ale [to pisałem już w innych komentarzach] – obecny ciężki kryzys koronawirusa uruchamia domino eskalacyjne na skalę globalną. Chinom brakuje przynajmniej 5 SPOKOJNYCH lat prosperity, by wdrożyć w planowanym kształcie “made in China 2025” – a aż 15 lat spokojnego rozwoju brakuje [do ca 2035] – by osiągnąć przewagę w technologiach wojskowych nad USA. W tej sytuacji priorytetem dla Xi i Pekinu staje się kupienie czasu na wzrost i na przebudowanie Chin [technologiczne – i z przekierowaniem eksportu na rynek wewnętrzny – i na zbudowanie sobie “zastępstwa” dla Europy – ]światem islamu. Stąd pojawia się pole do dealu z USA – oczywiście “tylko” taktycznego [choć na wielką skalę – która wielu zwiedzie, że idzie o działania strategiczne] – w którym USA by “dostały” Europę, a Chiny Tajwan i zjednoczoną Koreę – zaś bardzo niewygodna i obrotowa Rosja [która burzy balans gry – a tą swoją “przyrodzoną” zdradliwą obrotowością podmywa wszelkie plany supermocarstw i rujnuje w sposób nieakceptowalny poziom pewności realizacji tych planów – zatem uniemożliwia w istocie prowadzenie planowej geostrategii] – ta Rosja stanie się obiektem wspólnego [USA-Chiny] “sprowadzenia do parteru” – by ustabilizować pole gry do G2 – bez Rosji. JEŻELI ten zwrot i deal USA-Chiny [kosztem Rosji] nastąpi PRZED wyjściem USA na Pacyfik [tak by nakazywał rachunek geostrategiczny przynajmniej wg kalkulacji Pekinu] – cóż – wtedy Chiny mogą realnie ugrać kilka lat – a świat będzie przekonany, że niebezpieczeństwo globalnej konfrontacji USA-Chiny zostało zażegnane. Oczywiście będzie to przekonanie całkowicie mylnie – bo oba supermocarstwa w ramach zwiększania swej KONFRONTACYJNEJ siły tylko wzmocnią swoją pozycję – w tym zwłaszcza kosztem Rosji. WTEDY – gdy “przyjaźń” Pekin-Kreml zostanie zastąpiona ochłodzeniem stosunków [i wschód Rosji trzeba będzie wzmacniać “na gwałt”]….wg mnie Obwód Kaliningradzki przestanie być WTEDY tak ważny dla Kremla – i prawdopodobnie większość aktywów wojskowych zostanie np. przerzucona pilnie na Daleki Wschód – gdy Pekin zmieni narrację względem Kremla – i powieje mrozem stosunkach obu tak nierównych “przyjaciół”. Zaś wystarczy, by w Rosji zaczęło wrzeć wewnętrznie miedzy siły i interesów – tytułem bankructwa polityki Kremla opartej na “sojuszu” z Pekinem – a w razie Smuty takie izolowane enklawy jak Obwód Kaliningradzki – pierwsze odpadną. Jeżeli do tego zawczasu przygotujemy “podkład” ekonomiczny i odpowiednią narracje trafiającą do mieszkańców Obwodu Kaliningradzkiego – będziemy mogli np. w latach 30-tych sparafrazować Putina z 2014: “Królewiec nasz”.

    1. To jest niegłupia argumentacja. Tylko czym ta buraczano-jabczana Polska ma Rosjan z Kaliningradu zachęcać, żeby przeszli mentalnie na naszą stronę? Sąsiedztwem jednej z najbiedniejszych części Polski? Niemcy mogliby kusić, porządkiem, infrastrukturą, poziomem życia. Francuzi mogliby kusić. Szwedzi mogliby. A Polska? Oprócz przynależności do UE i nieco większej swobody i wolności (ciekawe jak długo jeszcze, dziś już aparat siłowy aresztuje i przetrzymuje profilaktycznie byle obywatela co to niesłuszny plakat o ministrze zdrowia powiesi), niewiele mamy do zaoferowania. Gdyby jeszcze graniczyli z takim Krakowem, Wrocławiem, Warszawą, Trójmiastem… ale Elblągiem, okolicą z największym bezrobociem i najniższymi płacami? Co ty przekop zmienia?

      Gdyby ktoś chciał faktycznie jakiś soft power budować, wpompował coś w ten region by mieć takie okno wystawowe dla Obwodu Kaliningradzkiego, promował mały ruch graniczny, jakąś wymianę młodzieży, czy ja wiem – niech będą wspólne regaty żeglarskie na Zalewie, szkółki żeglarskie dla młodzieży z Obwodu, właśnie wymiana handlowa. Jakieś propagandowe fajne miejsca, takie ładne dla oka i gdzie się miło żyje, żeby taki Rosjanin z Kaliningradu chciał wpaść do Elbląga na weekend. A tam odbudowana Starówka jak za Niemca (kiedyś podobno była konkurencyjna z gdańską, ale jak ją Armia Czerwona rozwaliła w drobny mak to do dziś nie odbudowano całości), jakaś lokalna turystyka dla Rosjan (może jakieś wycieczki rowerowe dla młodzieży, tam zdaje się jest jakiś szlak rowerowy Green Velo)? Jakaś kasa na napisy, ulotki, menu po rosyjsku, by nie czuli się wyobcowani. Takie miękkie uwodzenie.

      Technologii nie mamy, nie zaimponujemy Rosjanom. Mocy, władzy, armii też nie bardzo i ciężko imponować. To może taką przyjemnością i fajnością życia w UE. Tylko ci sąsiedzi obwodu muszą mieć nieco lepiej, by nie mieli smutnych min i walczyli do pierwszego. Żeby jakieś knajpy były, żeby ten Rosjanin miał po co jechać. Żeby gdy Putin czy jego następca rozkaże najechać sąsiada czołgami, to oni zastanowią się “a po co? tam jest fajnie, tylu mam znajomych, interesy, wpadam na weekendy”. Łatwo najechać nieznanych barbarzyńców, co to im propaganda dorobi gębę diabła. Jakby się uzależnili gospodarczo, to każde zerwanie więzów powinno być dla nich bolesne.

      Do takich działań trzeba by jednak strategicznego myślenia, długofalowego planu i ciągłego finansowania, bez pewności sukcesu. To nie przy naszych miernych politykach.

      1. @Roszpun

        Nasi politycy mogliby zabezpieczyć za pomocą kwoty kilku do kilkunastu milionów chociażby cześć polskiej populacji.

        https://www.rp.pl/artykul/1429591-Bez-osocza-leku-nie-ma.html

        Jestem daleki od twierdzeń ze elektroforeza osocza to coś przełomowego. Nie, nie jest niczym nowym, ale mając własne laboratorium osocza ma się własne czynniki krzepnięcia. Własne czynniki krzepnięcia, własne produkty typu czynniki układu dopełniacza w obrzęku naczynioruchowym etc. Kosztujące na rynkach ogromne pieniądze.Własne oznacza brak przerwania łańcuchów dostaw jakby cokolwiek się stało, obecnie Bundeswehra zaczyna produkcje leków po tym jak 95% dostaw było z prowincji Hubei czyli Wuhan.

        Mozna bez laski kogokolwiek być samowystarczalnym – a czynniki krzepnięcia są potrzebne czy przy wypadkach komunikacyjnych, czy przy oparzeniach czy innych chorobach… posiadanie takich zasobów jest w interesie Państwa.

        Jak ma się kilka milionów do prognozowanych 2 miliardów, z których znając udolność władz zrobi się x3 albo i x 5 ?

        Polsce mniej zagrażają ruskie tanki czy taktyczne głowice na Iskanderach jak polscy idioci w polskim rządzie. Dyletanci na stanowiskach patrzący tylko na swoje kieszenie są zguba PL i nie ważne czy to Pislam, PO czy inni.

        Swoja droga dobra reklamę do pozostania w PL i robienia w niej kariery oraz wiązania swojej przyszłości z PL jako kraju perspektyw pokazała córka pełniącego obecnie funkcje prezydenta PL. Nawet ona nie kontynuuje kariery i przyszłości w PL. Interesujące i zastanawiające. Czyżby nie było dla niej w PL perspektyw?

  22. Zawsze z ciekawością czytam artykuły na tym portalu. Można się zgodzić/nie zgodzić ale zawsze widać solidną, merytoryczną robotę i przejrzystą strukturę. Niestety (dla mnie) od jakiegoś czasu obserwuję zalew komentarzy powiedzmy typu publicystycznego, eksponujący stan emocjonalny piszącego. Cóż, pisać każdy może..
    Co do zwrotu inwestycji. Rozumiem, że pewnie można zyskowniej wydać pieniądze niż w przekop. Była nawet taka koncepcja rozwoju w oparciu o duże aglomeracje, gdzie jest już infrastruktura, odpowiedni, chłonny rynek z uwagi na skupienie populacji itd. Każda wybudowana droga byłaby efektywniej wykorzystana, każdy metr kwadratowy mógłby przynieść więcej wpływów. Ekonomicznie na krótki i średni dystans sensowne jednak w dłuższej perspektywie jest to model prowadzący do wyssania i zapaści prowincji, utratę jej potencjału, wysokich kosztów społecznych oraz rozluźnienia więzi międzyludzkich i narodowych.
    Przekop to nie tylko ekonomia. To pokaz, że mamy wolę, żeby panować nad własną przestrzenią, że nie godzimy się na to aby inne państwo dyktowało nam warunki na naszym terenie. Albo podejmiemy drogę do uzyskania podmiotowości albo doprowadzimy do sytuacji, że obce rządy czy grupy interesów będą nami zarządzały. Albo udowodnimy, że mamy pomysły, ambicje i lokalny potencjał do uruchomienia, albo uznamy, że nie ma sensu niczego robić jeżeli to już jest w jakiejś formie w Berlinie, Moskwie czy Paryżu.

    1. (…)To pokaz, że mamy wolę, żeby panować nad własną przestrzenią, że nie godzimy się na to aby inne państwo dyktowało nam warunki na naszym terenie.(…)
      Aby pokazać panowanie nad przestrzenią wystarczy, aby nasz F-16 namierzył ich MIG, gdy przekroczy granicę.

    2. Panie Jacku, bardzo mi się podoba Pański wpis.

      Cytując:

      Ekonomicznie na krótki i średni dystans sensowne jednak w dłuższej perspektywie jest to model prowadzący do wyssania i zapaści prowincji, utratę jej potencjału, wysokich kosztów społecznych oraz rozluźnienia więzi międzyludzkich i narodowych.
      ——

      Jakie wyssanie prowincji? Tam nie ma czego wysysać. Tam jest Polska B przechodząca w Polskę C. Ładne rolnicze krajobrazy. W sam raz na jakaś agroturystykę i nic więcej. Od dziesiątek lat młodzi z braku perspektyw opuszczają te prowincje ze względu na jej właśnie prowincjonalny charakter. Jeśli ktoś chce coś osiągnąć to ma obok Gdańsk i Warszawę niżej. O jakim potencjale mówimy? Warminsko-Mazurskie zostało zniszczone przemarszem Armii Czerwonej i jej trofiejnymi oddziałami. Dobite polityka realnego socjalizmu do 1989 – jego rola byla produkcja rolna dla RWPG i nic wiecej. Z historii – Jest sobie nawet atrakcja turystyczna – wysadzony wiadukt https://mazury.info.pl/atrakcje/most-kruklanki/. Polscy patrioci wysadzili wiadukt kolejowy, którego to z niewiadomych przyczyn nie wysadził cofający się Wehrmacht… Ta prowincja była przez cale lata powojenne ignorowana, poza nielicznymi ośrodkami przemysłowymi (Zamech) był to PGR-land. Po transformacji ustrojowej i upadku PGRow dalej wszyscy mieli Warminsko-Mazurskie w miejscu gdzie plecy swa szlachetna nazwę tracą. Nie bylo pomyslu na ten rejon . Bezrobocie i alkoholizm już wtedy wywindowało koszty społeczne. Pamiętam jak w Warszawce spotkałem się kiedyś ze znajomymi i oni – z politycznych domów mi mówili – nasi rodzice w Rzadzie maja ten rejon w dupie, ważne aby Ełk Mikołajki Węgorzewo zostały dla nas na imprezy a resztę mogą ruscy wziąć i utrzymywać.

      Co oznaczają więzi narodowe? Co to za konstrukt ?. Pytam poważnie. Co oznacza polskość? Zwłaszcza w kontekście tego, ze ja sobie mogę pracować we Francji Niemczech Szwajcarii, nikt mi nie zabrania mówić w polskim języku? Gdybym był katolikiem to nikomu nie przeszkadzałoby moje wyznanie. Co to oznacza w kontekście zjednoczonej Europy? Kojarzy mi się tylko z nacjonalizmem i przywarami. Proszę nie zapominać ze to gdzie jest Polska dziś a gdzie mogłaby być to jest tez nie tylko wina tragicznej historii ale polskiej mentalności i krótkowzroczności. Nie, nie mam tu na myśli polskiej woli przetrwania i nadzwyczajnych zdolności improwizacji i prowizorki.. Mam na myśli zrywy i ura, hura, w dziurawych spodniach, na boso, w zasikanych majtkach ale z Ostrogami, kapelanie, prowadź nas na Moskala.

      Co oznaczają więzi narodowe? Nie wiem. Duzo się o nich mówi, ciągle przywołuje, ale kiedy prosi się o ich definicje…. ? Przecież Polacy nie potrafią wytrzymać mentalnie sukcesu innych Polaków. Moi znajomi śmieją się ze nikt tak nie jest zawistny sukcesu jakiegokolwiek Polaka jak inny Polak.

      Na takiej emigracji mammy powiedzenie – jeżeli Polak Tobie nie zaszkodził, to już Ci pomógł. Albo – Jeżeli gdzieś pracuje dwóch Polaków na podobnym stanowisku, to każdy z nich robi tak, żeby szef zobaczył, ze jest o jednego za dużo. Czy mógłby Pan uprzejmie zdefiniować wartości narodowe? Bo na pewno nie miał Pan na myśli zdewocialego intelektualnie zaścianka i chętnie dowiedziałbym się co to jest.

      Dalej napisał Pan:
      ——————————
      To pokaz, że mamy wolę, żeby panować nad własną przestrzenią, że nie godzimy się na to aby inne państwo dyktowało nam warunki na naszym terenie. Albo podejmiemy drogę do uzyskania podmiotowości albo doprowadzimy do sytuacji, że obce rządy czy grupy interesów będą nami zarządzały. Albo udowodnimy, że mamy pomysły, ambicje i lokalny potencjał do uruchomienia, albo uznamy, że nie ma sensu niczego robić jeżeli to już jest w jakiejś formie w Berlinie, Moskwie czy Paryżu.
      ——————————————————————————————————————————————
      Przecież Polacy nie panują nad własnym państwem. Udowadniają to na każdym kroku a nawet się z tym nie kryją. Taśmy Sowy…To Państwo istnieje tylko teoretycznie…powiedział Minister Polskiego Rzadu.

      Co pokazał obecny Rzad w Kryzysie? Pokazał chamstwo, butę, defraudacje, PR i nic więcej.

      O jakim nie dyktowaniu warunków Pan mówi? Zawsze było tak, ze Pan każe a sługa musi. Dawniej towarzysze PZPR wykonywali polecenia Towarzyszy z Kremla. Dziś Pani Mosbacher pisze list czy maila i zrobione. Szwajcarskie Roche chce wpisania swojego leku na listy refundowane a Minister Zdrowia wykonuje. Pani Ambasador to Pani Namiestnik Priwislanskiego Kraju. Bo gdyby cokolwiek Polska miała do powiedzenia to Pani Mosbacher po napisaniu takiego listu byłaby persona non grata. Gdyby Polska była niepodległa to Pani Mosbacher wiedziałaby jak się zachować. Niestety musimy widzieć, ze Polska traktowana jest niczym bananowa republika a “polskim wladzom“ pluja w twarz a one mowia ze deszcz pada. Ja mam mniejsze pretensje do stylu Mosbacher – ona wykonuje swoja prace dobrze -lobbuje i załatwia amerykańskie interesy…mam pretensje jednak do “polskich władz“ którym takie wasalne i służbo-poddańcze traktowanie odpowiada.

      Jaka to podmiotowość proszę Pana, kiedy od lat -niezależnie kto jest u steru politycznego -decyzje co do obsady Ministerstwa Finansów zapadają w Londynie a nie w Warszawie? Przecież czy Rostowski czy inni to towarzysze przywiezieni stamtąd, z londyńskiego City, mający reprezentować czyje interesy? Rostowski jak wspomniałem nawet polskim obywatelem nie był. Bylo polecenie mocodawców, ze miał dostać stołek i obywatelstwo, to wola niepodległej i niazaleznej Rzeczypospolitej została wykonana.

      Czy dawniej, atrakcyjny Kazimierz vel Dyzma z Gorzowa, co swoim intelektem mógłby zasłużyć na stołek młodszego rewidenta w lubuskim oddziale Kuratorium Oświaty byl potrzebny w Goldman Sachs? Za jakie ustępstwa PL dostał ten stołek? Obecnie to syn pewnego ułaskawionego pracuje w Banku Światowym. Dlaczego?

      Obecny Minister Finansów tez traktuje swoje stanowisko jako dorywcza fuchę trampolinę do lepszej pracy. To jest Polska Racja Stanu? Czy inwestorzy kupujący polskie papiery dłużne maja mieć zaufanie? Jak wygląda wiarygodność kraju w którym Minister tak postępuję (i notowania obligacji dłużnych?)

      Polska to kraj w pułapce średniego rozwoju. Kolonia europejska w Europie. Tania montownia eksportująca przede wszystkim sile robocza do krajów bardziej rozwiniętych. Nie ma nic do powiedzenia we własnych sprawach a kreuje się na Mocarstwo bardziej niż regionalne. Niczym Polska Liga Kolonialna i Madagaskar. Przespano jednak jedno – ten Madagaskar to dziś Polska.

      Jeżeli sprawy się przegrało to trzeba wstać, przemyśleć i po podniesieniu się iść ina droga. A nie szarżować w pijackim amoku na oślep. Pan Wojczal pisze na twitterze, ze Świat ucieka (w kontekście COVID2019 i dzialan PL bodajze)… Ma racje.

      Problemem Polski dziś nie są o tyle pieniądze, bo cala ekonomia od likwidacji Bretton Woods opiera się na długu. Ten dobrobyt zachodu jest na kredyt a Chińczyk mówi sprawdzam.

      Problemem Polski jest brak elit. Nie nazywajmy elitami tych, co są u koryta. Nie porównujmy nieporównywalnych. Nie ma w PL ludzi typu Merkel, a my potrzebujemy w PL kogoś pokroju żelaznej Margaret. Potrzebujemy kogoś jak Adenauer. W dyplomacji ani Fotyga, Ani Waszczykowski od San Escobar, ani Czaputowicz ani Schetyna ani Hrynkiewicz to nie jest liga która mogłaby Siergiejowi Lawrowowi buty czyścic, nawet intelektualnie nie dorastają wspólnie Steinmeierowi czy Fischerowi.

      To nie ta liga intelektualna, ale nic sie dziwić, w zdecydowanej większości jesteśmy potomkami pańszczyźnianych chłopów a nie husarii.
      Dlatego tez w obecnej sytuacji kryzysu i załamania się rynków, w sytuacji gdy 20 lat temu trzeba było działać, i wtedy inwestować, by dziś być w innym miejscu – w obecnej sytuacji wyrzucanie 2 miliardów PLN na przekop tylko po to by PRowo pokazać Poland stronk my som mocarstwo San Escobar approved- w sytuacji gdy w czasach prosperity przejedzono na socjal środki, ktore trzeba było trzymać na lata chude, w obliczu prognoz, co do spadku PKB..lepiej mieć u steru ludzi mądrych… Kiedy faktyczny stan finansów PL ukrywa sie sztuczkami księgowymi i kiedy obchodzi sie zakazy Konstytucji zadluzajac PL w NBP za pomoca tricków…. Co mamy myśleć? Czy rządzą nami mężowie stanu , elity?

      A kogo ma dziś u steru PL?

      Pozdrawiam Serdecznie

      1. Cholernie to prawdziwe. Kiedyś towarzysze z Moskwy dyktowali warunki, a dziś Pani Mosbacher jest najważniejszą osobą w Państwie, jak tupnie nogą to wszyscy politycy potulnie wykonują polecenia. A PR w TVP rozpływa się w zachwytach nad każdym pierdnięciem Trumpa, choćby drugiego dnia mówił dokładnie odwrotnie niż pierwszego. Polskich przedsiębiorców się dusi (co sprytniejsi rejestrują firmy w Czechach, w Estonii, w Luksemburgu) a niemieckie/francuskie/amerykańskie koncerny całuje w d… Z armii i zbrojeniówki w ogóle już zrezygnowaliśmy, bo wszystko kupimy w USA, USA nas obroni, USA wystawi rachunek.

        Co do Elbląga i okolic, jest jak wspomniano. Polska od 1945 nie ogarnęła poniemieckich ziem. Elbląga, warmińsko-mazurskiego w całości (prócz prywatnych interesów na Mazurach), Koszalina, Słupska, Szczecina. Te tereny to nadal dzicz, dróg porządnych nie ma, poniemieckie domy sypiące się i łatane byle jak, każdy gospodarz łata inaczej. Jak Niemiec tam przyjeżdża, to czuje się jak w filmie o Mad Maxie, albo jakby jacyś pasterze z kozami rozgościli się na ruinach Imperium Rzymskiego i próbowali coś tam, przy swojej mizernej technologii, klecić.
        Jest taki dziennikarz – Ziemowit Szczerek – co to bardzo barwnie opisuje w stylu gonzo. Objeżdżał “ziemie odzyskane” i opisywał wrażenia. MadMax i postapokalipsa.

        A tu, na blogu, Liga Polska i Kolonialna, kolonie na Madagaskarze, plany husarii i mocarstwowości. Ch, d, i kamieni kupa.

        1. (…)Polska od 1945 nie ogarnęła poniemieckich ziem.(…)
          Ale jak na 65 km. znaleźli Złoty Pociąg to od razu zleciało się wojsko… jak w latach ’40.

          1. Nie, wojsko do 1945 roku przynajmniej chroniło Polaków – nawet Ci opluwani przez obecnych znawców realiów i kontekstu historycznego Berlingowcy.

            Od 1945 roku LWP najczęściej chroniło Polaków przed wolnością czy to Poznań 1956, czy wydarzenia na wybrzeżu w 1970 czy później.

            Chlubna tradycje będą zapewne kontynuować chłopcy ze oddziałów szturmowych Pislamjugend czyli terytorialni bowiem w przepisach maja prawo tłumic zamieszki społeczne. Byłbym bardzo zdziwiony gdyby odmówili wykonania ewentualnych rozkazów.

          2. (…)Nie, wojsko do 1945 roku przynajmniej chroniło Polaków – nawet Ci opluwani przez obecnych znawców realiów i kontekstu historycznego Berlingowcy.(…)
            Ale po wojnie zaczął się regularny szaber…

      2. Serdecznie współczuję wylewających się kopleksów – przykro mi, że musi się Pan odreagowywać na tak wartościowym blogu. Pozdrawiam serdecznie

      3. Dziękuję za Pana opinię. O ile dobrze zrozumiałem, nie ma sensu niczego robić, bo za co tylko Polak się nie weźmie to albo schrzani albo zdefrauduje a w najlepszym wypadku zgubi. Ja tylko zwrócę uwagę, że za obecny stan prowincji (i generalnie kraju) odpowiada nie jedna dekada. Od czasów rozbiorów był to zaniedbany region o znaczeniu głównie strategicznym. Pod takie cele realizowano inwestycje, projektowano linie zaopatrzeniowe itd. Na to nałożyła się wojna z jej całą destrukcyjną brutalnością, powojenne wysiedlenia i zasiedlenia. Następnie komunistyczna gospodarka z jej podporządkowaniem celom sowieckiej polityki imperialnej bez wpięcia w światową gospodarkę, zakończona totalnym bankructwem. Wydaje mi się, że każda inwestycja przełamująca niemoc i będąca częścią planu konsolidacji kraju jest godna poparcia. Również odbudowa dumy narodowej w pozytywnym rozumieniu ma sens. Elity i rozumienie racji stanu nie biorą się znikąd. Póki co siedzi w nas dusza z przetrąconym kręgosłupem. Oczywiście można z tym żyć, o czym świadczą wypowiedzi niektórych polityków i liczne wpisy nie tylko na tym forum.

        1. (…)Wydaje mi się, że każda inwestycja przełamująca niemoc i będąca częścią planu konsolidacji kraju jest godna poparcia.(…)
          Racja… pod warunkiem, że to nie jest tak jak z planem kolejowym… https://nowyobywatel.pl/2020/05/20/plusy-ujemne-kolei-plus/
          Istotą całego wicu to:
          (…)Szybko jednak okazało się, że zapewnienia o gotowym do wdrażania programie Kolej Plus były tylko propagandowym zabiegiem na potrzeby kampanii przed wyborami samorządowymi rozpisanymi na 21 października 2018 r. Program ogłoszono cztery dni przed wyborami, a dopiero potem nieśpiesznie zabrano się za jego tworzenie.(…)
          i
          (…)Większe transze zaczną być przekazywane przez skarb państwa dopiero od 2024 r., a więc tak się składa, że po zakończeniu obecnie trwających kadencji parlamentu, rządu i samorządów. Zgodnie bowiem z kalendarzem wyborczym, jesienią 2023 r. mają odbyć się zarówno wybory parlamentarne, jak i samorządowe. Program Kolej Plus ma więc rozkręcić się dopiero za kilka lat – po przetasowaniach na różnych szczeblach władzy: od parlamentu i rządu po województwa, powiaty i gminy.(…)

          Jeśli to mają być przełamywanie imposyblizmu to ja już wolę być impotentem.

        2. @Jacek

          Byłbym wdzięczny za odpowiedz na moje pytania zadane w odpowiedzi.

          Polska jest zdemolowana nie tyle przemarszem czy to Wehrmachtu czy sowieckimi tankami. Przyczyn szukałbym wcześniej. Jak wyglądały straty demograficzne po etapie szwedzkiego potopu?

          Socjalizm przywieziony na radzieckich T-34 i PKWN dopełniły tylko dzieła zniszczenia.

          Uważam ze dynamika obecnych procesów jest tak szybka i złożona, ze inwestować trzeba gdzie indziej a nie w wyludniające się prowincje bez znaczenia strategicznego. Wolałbym miliardy na odbudowę Berlinki i połączeń kolejowych – 51% akcji Polskich, reszta Niemcy i Rosja. Dogadać się z sąsiadami, by zarabiać na eksporcie neo-pruskiego kolonializmu. Sprawiać by DE infiltrowała gospodarczo RU i by na tym zarabiać.

          Pisze to całkiem poważnie lecz jest to mrzonka, bo nie w tej sytuacji geopolitycznej i nie z tymi ludźmi u sterów.

          PL moim zdaniem będzie się dalej marginalizować – będą wielkie deklaracje niezależności i ekspansji, ale gdy skończą się pieniądze to pamiętajmy, ze armatohaubic Krab nie da się zjeść,

          1. “Wolałbym miliardy na odbudowę Berlinki i połączeń kolejowych – 51% akcji Polskich, reszta Niemcy i Rosja. ”

            To jest bardzo, bardzo niegłupie.
            My “Polaczki” nie jesteśmy jakimś wzorem dla Rosjan, czujących zawsze wyższość wobec nas (w końcu zarządzali przez stulecia Nadwiślańskim Krajem). Ale Niemcy są.
            No to skomunikować te Niemcy maksymalnie z Obwodem Kaliningradzkim, niech ich infiltrują. Rozmiękczają mentalnie Rosjan Daleko od Ojczyzny, otoczonych krajami UE, i niech oni wolą być Europejczykami niż Rosjanami. Niech uzależnią się od Niemców gospodarczo, a my najwyżej będziemy z tego uzależnienia coś tam skubać jako pośrednicy.

            2 miliardy co prawda na dużo autostrady nie wystarczy, tak chyba na jakieś 50 km. Gdyby jednak przyśpieszyć tą ekspresówkę S6 przez całe Pomorze i podłączyć pod Kalinigrad przez S7 i poszerzoną “Berlinkę”.
            http://ssc.siskom.waw.pl/
            I linię kolejową od Malborka przez Elbląg, Frombork, Braniewo do Kaliningradu odbudować, w jakimś konsorcjum z Niemcami by skłonili Obwód do budowy części po swojej stronie… lepszy byłby z tego interes niż te rów przez Mierzeję.

          2. (…)I linię kolejową od Malborka przez Elbląg, Frombork, Braniewo do Kaliningradu odbudować, w jakimś konsorcjum z Niemcami by skłonili Obwód do budowy części po swojej stronie… lepszy byłby z tego interes niż te rów przez Mierzeję.(…)
            Za to mają się wziąć z kolei przy budowie CPK i to ponoć ma być CMK Północ z prawdziwego zdarzenia.

        3. Zawsze się tak w tym kraju tłumaczy chaos i bałagan. I prywatę.
          Rozbiory, okupacja, Rosja, Niemcy, położenie geograficzne… brakuje jeszcze uchodźców i LGBT.

          Sorry, taka Korea Południowa, miała koniec wojny nie w 1945 a w 1950, a wcześniej za II wojny miała okupację japońską. A dziś jest lata świetlne od nas, rozdaje globalnie karty w tylu branżach, armię ma tak rozwiniętą, że to zupełnie poza naszym zasięgiem.

          A rozbiorami tłumaczy się dzisiejszą sytuację, jakby to pierwsza Rzeczypospolita była takim miodem i mlekiem płynącym krajem, świetnie zorganizowanym, na którego uwzięli się nagle sąsiedzi. Jakby taka była, to I RP by rozbierała innych, a nie była przedmiotem rozbioru. Poza tym obecne społeczeństwo w Polsce nie ma prawie żadnego związku ani z I RP, ani niewiele z II RP. To były organizację gdzie wąska grupa (szlachta, potem w dużej części powstałe z niej ziemiaństwo i inteligencja) rozporządzała krajem wyłącznie w swoim prywatnym interesie, klasowym albo jeszcze węziej: rodzinnym, prywatnym. A całe 95% reszty była półobywatelami, albo podludźmi, albo inwentarzem domowym. Chłopstwo było przecież praktycznie niewolnikami – mógłby dziś Smarzowski takie “Django” nakręcić w tamtejszych realiach, bez samostanowienia, bez możliwości dorobienia się, bez wolności. Były jakieś warstwy pośredniczące pomiędzy szlachtą a chłopstwem (rachityczne mieszczaństwo oraz Żydzi), ale rewolucja przeprowadzona przez Hitlera i Stalina, rewolucja społeczna, zmieniła ten układ.
          I wtedy te 95% społeczeństwa, nagle, dostało jako taką wolność (bo nawet pod sowieckim zarządem była ona większa niż wcześniej pod szlachecko-ziemiańskim), i nie wie co z nią zrobić. A wzorce ma w głowach, odziedziczone, z dawnych czasów, gdy pradziad-chłop podpatrywał pana – prywata, korupcja, nepotyzm, chaos.

          I powtarzamy wzorce sprzed stuleci, gdzie lokalny oligarcha budował sobie system wiszącej u nóg klienteli, oraz niewolnego chłopstwa. Teraz politycy robią to samo: klientela zależna od jakiś tam ochłapów (nazywanych na przykład plusami), część niewolna która przyjmuje dobrowolnie obostrzenia, podatki, zakazy, nakazy, itp. A na tym bałaganie zagraniczne siły realizują swoje interesy. Jak to było “Polska nierządem stoi”. Pod koniec I RP mieliśmy u siebie wojska rosyjskie, za PRL radzieckie, a z III RP tymczasowo amerykańskie (aż się wycofają i znów wejdą rosyjskie).

          A tymczasem inne kraje, z lepsza kulturą, które uległy innym potęgom, potrafiły mimo ot stanąć na nogi: Japonia, Korea Południowa… Szczególnie ta druga – tez miała zabory, okupację, wojnę.

  23. Widzę strasznie dużo emocjonalnego wpierania, jak to niby Polska jest “be”. I wychwalanie Zachodu – a dokładniej WYOBRAŻENIA Zachodu – wyobrażenia, które było kiedyś prawdziwe, ale dzisiaj odeszło w cień. I jest FAŁSZYWĄ kalka myślenia. Jak dzisiaj sami Niemcy nazywają obiegowo Berlin [i to nie tylko “kolorowe” dzielnice muti-kulti] ? – ano po polsku brzmi to najbliżej “sr..alnia”. Betonowe choinki ustawiane prewencyjnie do stopowania akcji “ubogacenia kulturowego” za pomocą ciężarówek wjeżdżających w tłum – to nowa “normalność”. A Paryż – KIEDYŚ istna ikona życia kulturowego, tętniącego zwłaszcza nocą – a OBECNIE który z białych tubylców wyjdzie niby na spacer sam po zmroku? Samobójca? I tu nawet nie chodzi o strefy “no go” – tylko o “normalne” dzielnice. A Londyn? sam byłem świadkiem kilku “dziwnych” scen , przy których dawny Monthy Python “wysiada” [jeżeli można to tak delikatnie określić językiem młodzieżowym]. O krajach PIIGS – nie wspominam, tam od 2008 sprawy idą raczej w tył, niż w przód, a społeczeństwa czują się jak słoń na cienkim lodzie. Zresztą – bunt “żółtych kamizelek” we Francji – że koronawirus to przytłumił, to nie znaczy, ze zlikwidował ŹRÓDŁO zamieszek – a zatem, jak się znowu te sprawy skumulują, to wybuchną z podwójna siłą. A USA? – raczej słabo klei się obraz “american dream”. Obserwuję też ze strony pewnych komentatorów na blogu próby zrównywania wszelkiego rodzaju gardłowych [dosłownie] niebezpieczeństw na Zachodzie [idących głownie od strony skutków REALNYCH “ubogacenia” multi-kulti] – np. ze środowiskami “kiboli” w Polsce. jest zwyczajnie śmieszne – jeżeli porówna się skalę wszelkiego rodzaju przestępstw na Zachodzie – i ze strony owych demonizowanych “kiboli” w Polsce. Wystarczy zresztą postawić proste pytanie – co będzie na Zachodzie, gdy kryzys i recesja naprawdę ostro dociśnie? – i socjał się skończy? Jak WTEDY zareagują środowiska “ubogacenia kulturowego” w Zachodniej Europie? – czy tez Murzyni w USA? No i jak się sytuacja rozwinie w Rosji w razie kryzysu i recesji? Nie mówię przy tym o Moskwie i Petersburgu – bo to państwa w państwie – mające specjalny status [Moskwa zbiera haracz z reszty Rosji, a Petersburg żyje jako główny hub handlu międzynarodowego dla Rosji] – chodzi mi o “normalność” rosyjskiej prowincji – TAM to dopiero prowincja przedstawia sobą obraz nędzy, beznadziei i rozpaczy – jak któryś komentator pisał: ” Ch, d, i kamieni kupa.” – to właśnie określenie najlepiej pasuje do rosyjskiej prowincji – czyli znakomitej WIĘKSZOŚCI Rosji [demograficznie i terytorialnie]. Skoro notowania Putina są TERAZ na poziomie 26% [a po Krymie były rzędu 85%] – to jaka przyszłość czeka Rosję i rosyjskie społeczeństwo – skoro nawet rządowe think-tanki wierne Kremlowi obawiają się recesji GORSZEJ niż w 1998? W TYM własnie układzie – Polska na przyszłość może być całkiem atrakcyjnym, stabilnym i bezpiecznym miejscem – i dla ludzi z Zachodu – i dla tych ze Wschodu. Oczywiście – to jest sprawa lat pracy i konsekwentnej woli i decyzyjności ludzi u steru [i na każdym szczeblu – ale także zorganizowania środowisk biznesu] – ale z drugiej strony – powtórzmy dla porównania opinię dra Lubiny nt Rosji [nie tylko na Syberii] – “tam nic się nie zmieniło”. To znaczy – owszem – silne koncerny [nie tylko Gazprom czy Rosnieft] mają swoje nowoczesne lotniska itd, swoje miasteczka robotnicze, ludzi do wydobycia transportują śmigłowce – ale ta “strefa rozwoju i kariery” to jest w istocie “obszar eksterytorialny” dla “miejscowych” – bo tam karierę robią owszem – ale głównie fachowcy z “zewnątrz”. Nawet nie ma mowy o zahamowaniu trendu wyludniania się Syberii z Rosjan… A co do Zachodniej Europy – moim zdaniem szersze rozlanie się ruchów radykalnych typu “żółtych kamizelek” – jest nie CZY? tylko KIEDY? Pauperyzacja klasy średniej, coraz bardziej niepewne życie z podtrzymaniem kroplówką socjału, rosnąca roszczeniowość środowisk “multi-kulti” – a faktycznie rosnące poczucie siły wobec słabych państw pogardzanych “białych ludzi” – to wszystko buduje nieuchronnie zwierające się nożyce konfrontacji wewnętrznych – pytanie zasadnicze – jak bardzo destabilizujących? – i jak bardzo krwawych? A już wpieranie straszliwej cenzury w Polsce [wręcz zmierzającej do totalitarnej] – no cóż, trochę znam środowiska tzw. “dziennikarzy” na Zachodzie – to są zwyczajni zadaniowani odgórnie przez koncerny medialne wyrobnicy ideologicznej politpoprawności – o tzw. wolności słowa tam już dawno zapomniano – mniej więcej od połowy dekady lat 2000-nych… W tym układzie wpieranie na siłę wydumanej nowomowy [typu “Pislamjugend” – gdy to akurat tzw. “Antifa” – z bejsbolami w rękach, w czarnych koszulach, w maskach na twarzy – i ze szkoleniami do tzw. “grupowych akcji bezpośrednich” – ta “Antifa” stosuje żywcem metody szturmówek SA] – i jednoczesne wpieranie rzekomych rozważań na blogu typu: “Liga Polska i Kolonialna, kolonie na Madagaskarze, plany husarii i mocarstwowości” – to zwyczajne odklejenie się od realu – i od realnie toczonej dyskusji na blogu. Co nie ośmiesza bynajmniej blogu i rzeczowych komentatorów – a jedynie tanich propagandystów wpierających uparcie NIEAKTUALNE kalki myślenia. Które po dokładnym przyjrzeniu – ośmieszają tylko i biją z podwójną siłą w owych propagandystów…

    1. 1. Po pierwsze bardzo dobra i merytoryczna analiza autora blogu-serdecznie dziękuję i rozpowszechniam
      2. W komentarzach bardzo duży udział tzw. “polskich hejterow”. Dużo podróżują po Europie i pracując także poza granicami poznałem taką grupę Polaków z gigantycznymi kompleksami, którzy cały czas podkreślają jak w Polsce jest fatalnie. Udzielają się na facebokach i twitterach ale też widzą tutaj na blogu. Nic im się nie podoba swój lęk, ze jednak źle wybrali i zostali na zachodzie gdzie żyje im się “so-so”maskują nie kłamaną pogardą i nie uzasadnionym poczuciem wyższości do Polski takiej jaka jest bo to proces dynamiczny. To jest ten gatunek, który plułby na budowę COP i Gdyni w Polsce międzywojennej i nie ma zahamowań w krytyce tzw Polski B. Robią to w sposób, który ujawnia ich “słoikowatość” i “pierwszo – pokoleniową europejskość” chociaż ich zachowanie z Europą nie ma nic wspólnego. Uwielbiają być chwaleni zazwyczaj przez cudzoziemskich szefów i prezentują pogardę za swoich współziomków skąd zresztą zazwyczaj pochodzą. mają dużo czasu stąd ich wielokrotne wpisy.
      3. Specjalnie pozwoliłem sobie na wtręt nie na temat ponieważ przy analizie sensowności mierzei rozkwitli w pełnej krasie. Były minister spraw zagranicznych uznawał taką cechę charakteru za pewną na m….no ale on był “z tych dobrych i europejskich”
      4. W USA w zarządach spółek nadzorczych lubią zatrudniać byłych medalistów olimpijskich i woskowych. Nie dla ich głębokiej wiedzy – ale dlatego są są przyzwyczajenie aby wyznaczyć sobie cel i dążyć do niego zamiast cały czas tracić siły kręcąc się na zebraniach tak aby nic nie zrobić. Więc mam nadzieję że dla równowagi też zostanę opublikowany

      1. 1. Analiza życzeniowa. Autor optymistycznie zakłada ze się uda. No podziwiam za optymizm i nie jest to cyniczna ironia.

        2. Aha -czyli tylko wolno chwalić i tylko pisać dobrze, a jak się pojawia wątpliwości i krytyka to jest to hejt.

        Zaiste ciekawa interpretacja. No i dalsza Panska teoria o tym kto jak wybrał to już jest troszkę zbyt daleko idąca interpretacja.

        Ja wybrałem jak wybrałem i nigdy do PL nie wrócę. Ponadto – uprzedzając – zatrudniam 28 obcokrajowców na Zachodzie i sam jestem sobie szefem – wywód jest błędny.

        Kolejna sprawa – czy ktokolwiek z przedmówców napisał cokolwiek o wartościowaniu wyborów. Przecież tu nie padły takowe stwierdzenia – kto chce siedzieć na zachodzie to sobie siedzi (być może musi podlizywać się swoim szefom i ma kompleksy tak jak Pan pisze) – kto siedzi w PL to niech sobie szczęśliwie w niej siedzi. Nie każdy na zachodzie jest nikim proszę Pana, tak samo jak nie każdy który jest w PL jest idiota,ponieważ są w PL ludzie, którzy w Polsce żyją powyżej poziomu Polaków emigrantów i nawet potrafią ten uwaga – upadający kraj zmieniać. Ale indywidualnych wyborów innych ludzi nie mam jakiegokolwiek prawa oceniać – a Pan to robi? A kto Panu owe prawo dal?

        3. Obecni politycy to zakala tego Narodu. Cytując Marszałka – Naród wspaniały, tylko ludzie… no na przykład od respiratorów jest obecnie kolega od produkcji flaków wołowych.

        https://gazetaplus.pl/130-milionow-zaliczki-na-wirtualne-respiratory-dla-firmy-handlujacej-flakami-wolowymi-dokumentow-zakupu-nie-ma-bo-pracownik-ma-je-w-domu/16512/

        Klękajcie Narody, Europo, popatrzcie jak można pięknie żyć. To jest 38 milionowy kraj.

        Ano można. Ukradniemy pieniądze podatnikowi i będziemy sobie pięknie żyć, Zachód może tylko takiego Bantustanu tylko zazdrościć.

        Ale szczególnie podoba mi się Panski punkt 4. No właśnie. W PL ciągle tylko plany, strategie, nowe programy i taksie żyje tu na tej europejskiej prowincji. Teraz, co w Europie wszyscy zajmują sie problemami gospodarki postCovid ( i tak de facto przerwaniem łańcuchów dostaw, kryzysami bankowymi i tak dalej, ) to w PL największym problemem jest LGBT. Głowa Państwa ubiegająca się o reelekcje mobilizuje wszystkich celem ….wygrania kolejnych wyborów na rozdawnictwie pieniędzy tych Polaków zaradnych na rzecz roszczeniowego lumpenproletariatu.

        Na forum są w zasadzie dwie nazwijmy to frakcje.

        Frakcja pierwsza, pisząca o wielkiej Polsce i kryzysie zachodu. Mi się te fantasmagorie podobają. Moi znajomi, studenci wojskowych uczelni nazywają to pierdoletami (od oficerskich epoletów) albo wysrywami starych trepów. Zero w tym logiki. Oraz frakcja druga/ dyżurnych malkontentów i skrajnych sceptyków, do której i należę ja osobiście.

        Dowód i nie anegdotyczny: Zachód ma upaść, bo to degrengolada, syf, socjal i w ogóle. Proszę zresztą poczytać.

        Chwileczkę, zawsze było tak, ze kiedy wielki dostawał katarku, to mały dostawał zapalenia płuc. Zaraz, Polska będzie wielka, pod ochrona polskości, zachód upadnie..ale jak to ma niby być,. skoro Polska totalnie przez Niemcy, Francję gospodarczo skolonizowana a socjal w PL na głowę bije rekordy… Tymczasem takie Niemcy maja rezerwy budżetowe w czasach chudych, a PL kombinuje jak by tu zrobić cokolwiek, by nie utonąć…. przecież w tym stopniu powiązania gospodarek Europy to zwykła zapaść produkcji motoryzacyjnej w DE to w PL kilkaset tysięcy miejsc pracy…

        Jeśli Europa walnie to PL moim zdaniem będzie po zwinięciu się zachodnich inwestorów produkować Europalety i krasnale ogrodowe (i nie mam tu ani złośliwości, ani przekonania czy wobec ogromnych problemów z cenami energii w PL i biurokracja nawet to będzie realizowane -ale ja jestem pesymista). To jest oczywiście metafora – gdyby padł przysłowiowy Zachód to w PL jest Armageddon. Tymczasem socjal w PL jest na kredyt – na pieniądze których nie ma (Niemcy tez nie maja a ich pozycja gospodarcza, polityczna i znaczenie troszkę inne)

        Demografia w Polsce jest fatalna, linkowałem tutaj artykuł profesora SGH

        https://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1122871,andrzej-zybala-o-zasobach-kapitalu-intelektualnego-panstwa-polskiego.html

        o tym ze w Polsce brak jest kapitału intelektualnego. Polska jest krajem ludzi starych i Eurosierot, obok mnie jest starsza babcia, opiekują się na zmianę nią 4 Polki, każda wyjeżdża i wraca, żyjąc na dwa kraje i mając w PL swoje nastoletnie dzieci. Dwie z tych Polek za pol roku (maja prawie 60 lat przyjeżdżają tu z rodzinami, bo im PL nie oferuje niczego prócz szykan – one nie są specjalistami od cybernetyki). Polska wymiera i przecież od lat planuje się ściągać ludzi z Indii czy Nepalu czy Bangladeszu

        https://www.money.pl/gospodarka/16-godzin-dziennie-za-pensje-minimalna-tak-leasinguje-sie-pracownikow-z-bangladeszu-6458065698035841a.html

        Nie, nie ściąga się wybitnych i rzadkich specjalistów bo specjalistom nie ma się niczego do zaoferowania. Ściąga się polniewolnikow do Januszexow. To jest Polska.

        Ciągle słyszę ze będą przyjeżdżać do PL – ale z PL właśnie się z reguły wyjeżdża. Nawet uchodźcy uciekli z PL pierwszego tygodnia pobytu widząc to mocarstwo. Wybrali upadające Niemcy. Dlaczego? Mieli nadzieje na lepsze życie a nie szukali ochrony. Cyniczne, ale…prawdziwe. Co przyjeżdża do PL – do Polski przyjeżdżają toksyczne śmieci z całej UE i średnio raz w tygodniu plonie jakieś wysypisko lokalnego cwaniaczka oraz zatruwa Polaków dioksynami. Co robią polskie służby celne i sanitarne?

        W PL latami zaniedbuje się wszystko. Mądrzy ludzie w PL od lat mówili o suszy hydrologicznej i budowie zbiorników retencyjnych. Teraz, gdy problem staje się palący – kandydat na reelekcje opowiada farmazony o oczkach wodnych, kiedy przestaje animować nienawiścią wobec urojonych spisków LGBT.

        Ekonomia PL to kreatywna księgowość i jeszcze niejedne trupy z szaf wypadną. Rzad deleguje na samorządy coraz więcej zadań nie dając na nie środków. Jak wygląda rzeczywiste zadłużenie PL, długi samorządowe, szpitalne etc.? Same długi to pestka bo żyjemy w cywilizacji długu, ale mądre długi- długi na rozwój a nie na socjal. Tymczasem PL ze swoim 500+ to przykład (pomińmy kwestie słuszności lub nie) – ale na kredyt.

        500+ to przykład korupcji politycznej i łapówki wyborczej. Gdyby chodziło o wzrost dzietności i przyszłość demograficzna PL dano by ja pracującym Polakom, w postaci rozbudowy infrastruktury ( przedszkoli, żłobków, miejsc pracy) -ale nie byłoby tej namacalności.

        Urbanizacja polskich miast to porażka. Komunikacja wspomniana przez @JSC również. Nie, PL to nie tylko Warszawa, Wrocław, Poznań, Gdańsk, Aglomeracja Sląska (i kto to mówi?) – ale pieniądze należy wydawać z sensem.

        Polska czy się to komuś podoba czy nie należy do Europy. Historycznie, politycznie, ale czy kulturowo? Czy Polacy się czegokolwiek nauczyli? Polska dziś po tej całej transformacji 1989 jest na kolanach a mrzonki tutaj mocarstwowe.

        Demograficznie wspomniałem. Gospodarczo wspomniałem. Innowacyjny Przemysł? Darujmy sobie. Know-how? Popatrzmy na rankingi i listę szanghajska… bez komentarza. Politycznie – PL nie istnieje. Militarnie LWP chroni leni i obiboków przed bezrobociem zmieniając ich w alkoholików i degeneratów ( nikt mądry nie idzie po przyszłość do polskiej Armii, tylko cynicy karierowicze lub nieudacznicy). Ci patrioci, ktorych jest mniejszość po krótkiej służbie (bo kalumnia byłoby mówić, ze tam są wyłącznie idioci – Ci, którzy popatrzą, ze awansuje się miernych,biernych wiernych odchodzą ułożyć sobie życie)

        Nadchodzą ciężkie czasy. Gdyby ktoś 3 lata temu powiedział, ze amerykańska ropa będzie płynąc na białorus to by go skierowano do doktora na Tworki.)

        Na ciężkie czasy trzeba mieć przywództwo, ludzi mądrych i zdecydowanych. Nie nazywajmy tych co po 1989 roku kierują tym krajem elitami. Nie ma znaczenia czy szefem rządu jest skazany 2 krotnie przez Sad kłamcą ,a ministrem spraw wewnętrznych kryminalista ułaskawiony przez konstytucyjnego przestępce. Ma natomiast znaczenie ze Minister Finansów nota bene 38 milionowego kraju traktuje swój urząd jak fuchę u Mietka aby zahaczyć się na tym upadającym zgniłym dekadenckim zachodzie. Szczury uciekają z tonącego okrętu. Wiedza więcej i nie wierzą w PL. Bo to ze kiedyś w teczce przywieziono sekretarza z Kremla zmieniło tylko to ,ze dziś przywozi sie Ministra z Londynu i on realizuje to, czego chca Banki w UK oraz BIS w Bazylei.

        To dlaczego ja mam wierzyć w to, ze się PL wyrwie z tego dziadostwa, jak to dziadostwo jest na każdej płaszczyźnie? Proszę mnie przekonać, ale nie pierdoletami bo plany pisze się po to, by udawać, ze coś się robi, żeby brać za pierdzenie w urzędniczy stołek pensje..
        Rzekłbym -nie po owocach ich poznacie. Urzędników, admirałów, generałów, doradców, specjalistów w PL pełno, a rzeczywistość skrzeczy. Robić nie ma komu.

        Pozdrawiam Serdecznie.

        1. do @ nierealny strateg
          Jak to zrobiłeś że tak wiele kompleksów w tobie się uchowało? Czy to wpływ emigracji czy wcześniejszy jeszcze okres?
          Napisałeś powiedzenie jakoby z emigracji “jak polak ci nie zaszkodzi to już ci pomógł”. Wiele wskazuje na to że to taki z ciebie właśnie Polak.

          1. Dyskutujmy z faktami a nie próbujmy zdyskredytować oponenta próbując go obrazić . Stawiam zarzuty nie dyskutantom na forum ale skrzeczącej rzeczywistości i prosiłbym o obalenie moich zarzutów a nie wycieczki osobiste, które nic nie wnoszą do dyskusji.

            Poproszę o twarda polemikę ze moje spostrzeżenia są błędne i ze np. Kierunek orbanizacji systemu prawnego w Polsce czy zawłaszczanie struktur państwowych przez jedna z partii w sposób mafijny to jest tylko mój wymysł nie mający pokrycia w rzeczywistości .

            Dziękuje i pozdrawiam

        2. (…)Nie ma znaczenia czy szefem rządu jest skazany 2 krotnie przez Sad kłamcą ,a ministrem spraw wewnętrznych kryminalista ułaskawiony przez konstytucyjnego przestępce.(…)
          To nie takie pewne… bo to jest akurat falanszyzacja prawa. Gdy po ew. upadku DobrejZmiany powstanie coś na kształt Norymbergii to ta sprawa będzie wnikliwie zbadana, zwłaszcza że służyła ona do budowy układu represji.

        3. “nie ściąga się wybitnych i rzadkich specjalistów bo specjalistom nie ma się niczego do zaoferowania. Ściąga się polniewolnikow do Januszexow. To jest Polska.”

          Święta racja. Pięknie sobie marzyć o Polsce od morza do morza, Międzymorzu, potędze, armii, lewarach na Rosję i Niemcy, tylko że to czyste Si-Fi. Bo nasi politycy do tego nie dążą. A obecni to już wybitnie postanowili na gruzach się dorobić, po czym pewnie przez jakieś Zaleszczyki z kasą uciekną.

          Realnie to ja widzę, że faktycznie specjaliści stąd uciekają. Jeśli ktoś cokolwiek osiąga i ma jakiś potencjał, to często właśnie ewakuuje się do “lepszych krajów”. Do tych z reguły, którym potem ci co zostali, z powodu kompleksów, wróżą upadek, Sodomę i Gomorę, wyolbrzymiają problemy z mniejszościami. Tylko że tam faktycznie zarobki 2-4 razy większe (te realne), i często nasza “średnia klasa” ucieka tam by żyć sobie wygodniej i lepiej jako tamtejsza “klasa niższa”.
          A ci co mają już jakieś uznane międzynarodowo kompetencje, robią sobie tam kariery tamtejsze kraje wzbogacając.

          My faktycznie nie ściągamy specjalistów: lekarzy, naukowców, inżynierów, chemików, informatyków… kogo tam jeszcze. My ściągamy z Ukrainy ludzi do budowlanki na rusztowania, do zbioru truskawek i jabłek, na kelnerowanie do restauracji i na kasę w markecie. Bo u nas nie ma dla nich stanowisk lepszych, bo nie ma takich w dużej mierze nawet dla Polaków.

          Jakie zaawansowane produkty w Polsce się produkuje? Nawet te fabryki zachodnich koncernów robią z reguły te prostsze podzespoły. Bo te bardziej zaawansowane, często przy zrobotyzowanej produkcji, robią u siebie. Jakie marki z Polski są znane na świecie? Poziom wiedzy technicznej w tym kraju widać np. po zbrojeniówce. Zwykle to jest branża mocno zaawansowana technologicznie – co u nas potrafi wyprodukować? Nawet Serbowie czy Ukraińcy są tu lepsi. O Niemczech czy Francji, UK czy nawet Włoszech nie wspominając.

          Po odcięciu od UE i zamówień od koncernów-matek do polskich poddostawców, cała Polska gospodarka leży i zdycha. Już teraz poczujemy, co oznacza spowolnienie w niemieckiej motoryzacji. Pracownicy automotiv już czują: zwolnienia, ograniczenia płac (tzw. short-time), mają realnie mniej w portfelu, a inflacja pędzi. Niemieccy pracownicy mają 100% pensji, bo państwo pokrywa dziurę w zarobkach. W Polsce wszystko poszło na uspokajanie górników, naste-emerytury i różne socjalne “plusy”.

          Że też ci katolicko-konserwatywni miłośnicy obecnej władzy nie pamiętają biblijnej przypowieści o siedmiu krowach tłustych i siedmiu chudych. Tam faraon posłuchał rady Żyda i w latach dobrobytu gromadził zapasy na kryzys. Nasi z Izraelem się pożarli, starożytnej żydowskiej lekcji ekonomii nie zapamiętali (mimo oficjalnego przesiadywania po kościołach), no i teraz obudziliśmy się bez gaci, a siedem krów chudych chce nas pożreć.

        4. Odp: Nierealny strateg pisze:
          15 czerwca, 2020 o 8:00 am
          Dyskutujmy z faktami a nie próbujmy zdyskredytować oponenta próbując go obrazić
          Podejmę z panem dyskusje jak Pan przestanie linkować strony do gazet z pierwszej linii frontu ideologicznego – GW, WP i der Onet (money jest częścią WP) a prześle jakieś fakty merytoryczne przemawiające przeciw inwestycji, a nie Pana oceny typu cytuję Pana wypowiedź: “jakie wyssanie prowincji? Tam nie ma czego wysysać. Tam jest Polska B przechodząca w Polskę C. Ładne rolnicze krajobrazy. W sam raz na jakaś agroturystykę i nic więcej. Od dziesiątek lat młodzi z braku perspektyw opuszczają te prowincje ze względu na jej właśnie prowincjonalny charakter. Jeśli ktoś chce coś osiągnąć to ma obok Gdańsk i Warszawę niżej” – rozumiem, że to + cytowanie “gazet walczących” to jest Pana merytoryka? Wydaje mi się, że takie oceny jak powyżej do wstyd-zero faktów czysta niechęć do rządzących i niemerytoryczne emocje. Serdecznie pozdrawiam

    2. (…)i ze strony owych demonizowanych “kiboli” w Polsce.(…)
      Przy brytyjskich (…)The Hooligans(…) to wymoczki i co z tego? U nas też było gorąco i to (…)normalnych(…) dzielnicach stolicy. Wojna Pruszkowa z Wołominem pozamykała lokale na Starówce… to były klimaty z 2 pierwszych odcinków (…)Ekstradycji(…).

  24. W dyskusji nad przekopem [czy względem CPK, czy ogólnie – nad przyszłym miejscem Polski w Europie i na świecie] – na końcu zawsze dochodzi do rozważań zasadniczych na gruncie twardej polityki realnej – z geopolityką jako rdzeniem. Podczas dyskusji dra Bartosiaka z dr Targalskim w Realu24 [ https://www.youtube.com/watch?v=2VYbPm9gr9A ] , dyskusji dość rzeczowej i twardej, opartej własnie [bez “owijania w bawełnę”] o politykę realną [a zatem opartą o siłę] – padło [56m:50s] wprost stwierdzenie dra Bartosiaka: “musimy zbudować siłę – i problem polega na tym SKĄD wziąć tę siłę?”. To jest moim zdaniem pytanie absolutnie najważniejsze dla przetrwania [a jeszcze lepiej: dla awansu w nowym rozdaniu świata] – i Polski i Polaków – i w Wielkim Chaosie i w Wielkiej Konfrontacji – i na przysłowiowy “koniec dnia, gdy kurz opadnie” – gdy “po wszystkim” ustali się nowy “porządek dziobania”. Oczywista jest postulowana przez dr Bartosiaka zwartość polityczna samego rdzenia centrum politycznego – tych kilku osób trzymających razem umowny radar, nawigację, maszynownię, uzbrojenie i ster nawy państwowej w ręce. Realizujących konsekwentnie i w sposób zsynchronizowany dokładnie przeanalizowany i przemyślaną strategię [z planami ewentualnościowymi – ułożonymi zawczasu i modyfikowanymi na bieżąco] – budowy Polski jako suwerennego rdzenia siły – docelowo bez opierania się o graczy zewnętrznych. Czyli – co postulowałem i postuluję od 2014 – a co dr Bartosiak pierwszy raz publicznie i jednoznacznie wyartykułował – by Polska wyłącznie TYMCZASOWO [tylko “pomostowo]” wykorzystała USA – by docelowo zbudować swój suwerenny region. Oczywisty jest wymieniony przez dr Bartosiaka postulat szczelnego kierownictwa państwa, działającego jak palce jednej ręki, nie dającego się rozgrywać żadnym innym graczom, nawet [a może szczególnie] “przyjaciołom” – bo w polityce przyjaciół nie ma – jest tylko siła do realizacji interesów – a wspólne interesy realnej polityki są przedstawiane w teatrzyku medialnym jako “przyjaźń”. Ale to warunek konieczny [obecnie nie jest spełniony] – ale nie jest to warunek wystarczający – to nie jest samo ŹRÓDŁO [czy raczej motor] siły – tylko raczej układ sterujący, który umie realną siłę przekierować owa tak potrzebną siłę na rzecz interesów Polski. Dr Bartosiak wymienił lewar położenia geostrategicznego i kluczowej roli Polski [na styku Rimlandu i Heartlandu Eurazji] – który to lewar na razie całkowicie jest marnowany – i głównie dlatego np. USA rozgrywa Polskę, zamiast Polska USA. Siłą – jest technologia, gospodarka, w ślad za tym silna i nowoczesna SUWERENNA [technicznie i decyzyjnie] armia – gdzie PMT jest uszyty pod nasze potrzeby – a nie pod potrzeby hegemona [który to hegemon TUTAJ – na Polskim Tetrze Wojny jest SŁABSZY od Polski – zatem to Polska winna dyktować warunki współpracy – realizując interesy USA – ale tylko takie, które pokrywają się z naszymi – no i za sowita zapłatę – uiszczaną Z GÓRY]. Tego TERAZ wszystkiego nie mamy. Ale możemy mieć – przy wybraniu poniższej ścieżki: 1. Uruchomienie Skarbca Suwalskiego gardłowych dla Zachodu [USA-UE-Japonia] surowców strategicznych – w tym przez rygorystyczne dopuszczenie do tych surowców kapitału obcego – ale na zasadach konsensusu pekińskiego – czyli nadrzędnej kontrolnej roli państwa polskiego. Z dyktowaniem warunków, w których ten kapitał jest poddany pełnej kontroli państwa, bezwarunkowo i bez wyjątków, pełnemu zaangażowaniu i podporządkowaniu pod uaktualniony Plan Mobilizacji Gospodarczej [w tym z prawem pierwokupu po wyznaczonych zawczasu cenach umownych]. Czyli stworzenie pełnych łańcuchów dostaw “well to wheel” produktów high-tech wysokiej marży – gdzie państwo bardzo pilnuje, by duża, właściwie przeważająca część tej marży – szła na rzecz Polski. Więcej – państwo wymusza [jak Chiny] transfer tych wszystkich technologii na rzecz umownego Nowego Polskiego Sieciocentrycznego Okręgu Przemysłowego , za udostępnienie tych gardłowych surowców strategicznych. Specjalnie używam tego określenia “gardłowe” – bo to jest RZECZYWIŚCIE “być albo nie być” dla szeroko rozumianego Zachodu – wobec wyraźnie sygnalizowanej przez Chiny chęci postawienia nogi na gardle Zachodowi na rynku surowców strategicznych – które kontrolują w 85%. Oczywiście warunkiem jest wpierw mobilizacja społeczeństwa i uzyskanie twardej spójności kierownictwa państwa. Nawet więcej – wyraźne wzajemne zakomunikowanie, przedyskutowanie i zgoda społeczeństwa – na negocjacyjne “przetrzymanie”okresu ewentualnych kijów i nacisków [np. USA]. Z jasno określonym sposobem działania – im bardziej USA nas trapi – tym bardziej otwieramy się na Pekin [ale i w pewnym stopniu na Bruksele – czyli Berlin]. Z jasnym zakomunikowaniem społeczeństwu, że i USA i Chiny to strategiczni PRZYMUSOWI sojusznicy Polski – którzy mogą robić fochy i straszyć – ale w swoim własnym żywotnym, skrajnie egoistycznym interesie [a to najlepsza gwarancja] MUSZĄ wspierać Polskę – inaczej wyrośnie im trzecie supermocarstwo, silniejsze i od USA i od Chin. Czyli, by społeczeństwo rozumiało działania rządu, rozumiało, że wszelka współpraca czy z USA, czy z Chinami ma charakter wzajemnego lewarowania obu graczy – i jest tylko tymczasowa – a celem długofalowym i ostatecznym jest własny suwerenny region rozwoju. 2. Uruchomienie rozproszonej, odpornej na wszelkie oddziaływania kinetyczne i sabotażowe, suwerennej infrastruktury energetycznej – wyzyskującej wyjątkowy bonus układu geologicznego Polski – czyli geotermię głęboką HTR prof. Bohdana Żakiewicza [do ewentualnej dyskusji MERYTORYCZNEJ – a nie emocjonalnego wpierania “s-f i fantazji” polecam biznesplan i studium wykonalności i kalkulacje ROI w Rurociągi nr 70 1-2/2016]. Czyli SUWERENNOŚĆ energetyczna – a faktycznie – po zaspokojeniu zapotrzebowania krajowego – WYPIERANIE innych dostawców energii [bo nasza będzie najtańsza i coraz bardziej obfita – i co więcej w 100% z OZE – ZIELONA – zatem to my będziemy ekologicznym kijem bili w elektrownie atomowe i wszelkie paliwa kopalne, ba – nawet w wiatraki i i PV – bo te są w PEŁNYM rachunku cyklu życia produktu – wcale nie tak ekologiczne – jak to się wmawia]. Tak, by każdy kolejny GWe mocy stałej z HTR – dawał lewar wpływów na państwa Europy – i na dostawców spoza Europy – w tym i Rosję i USA [i Saudów i generalnie dostawców węglowodorów czy węgla czy uranu – czy technologii atomowych]. 3. Warunkiem dla obu poprzednich punktów jest moim zdaniem przekroczenie pewnego progu siły Wojska Polskiego – co nastąpi ok. 2025 z tytułu przekroczenia “masy krytycznej” obecnego [moim zdaniem bardzo niedopasowanego do potrzeb Polski] Programu Modernizacji Technicznej Wojska Polskiego. Mimo, że ten PMT jest uszyty głównie pod interesy hegemona [który przywiózł nam w teczce ów NAKAZANY PMT w 2013 – planując wykorzystanie WP na Ukrainie i u Bałtów – ZAMIAST USA i UK] – mimo to przyniesie Polsce wzrost siły i suwerenności. To kwestia modernizacji Leo 2 PL [z nowym SKO/SKW i nową amunicją – w tym programowalną] – kwestia wyprodukowania przynajmniej 200 Borsuków i doposażenie Rosomaków [w wieże bezzałogowe ZSSW-30 ze Spike], kwestia skompletowania podstawy plot – Popradów, Pilicy, Piorunów, uruchomienie wreszcie Noteci – i zintegrowanie sieciocentryczne z nowymi polskimi radarami [ze skanowaniem fazowym – ale i z radarami pasywnymi – do detekcji stealth]. Specjalnie nie wymieniam w obronie nieba Patriotów [I etap Wisły] z efektorami PAC-3MSE – bo zarządzający nim system IBCS jest de facto w rękach Amerykanów – zatem nie jest to NASZ system suwerenny. Lotnictwo uzyska pewne podstawowe i już ważkie nasycenie nowymi rakietami AMRAAM i Sidewinder – ale także realizacją dostaw JASSM/JASSM-ER. Obrona ppanc zostanie na pewno wzmocniona – ok. 2025 w linii będą już nasze nasze kppanc Pirat i prawdopodobnie [na 80%] Moskit. Zapewne coś konkretnego się urodzi z programu niszczycieli rakietowych czołgów Ottokar-Brzoza [w efektorach rywalizuje głównie Brimstone 3- moim zdaniem najlepszy – i rodzina Spike]. Na razie jako “ersatz” [głównie dla ratowania PGZ w koronawirusie] MON sygnalizuje przeróbkę gotowych 60 Rosomaków bazowych [bazowych – czyli bez uzbrojenie – bo co roku bez rozgłosu produkujemy o. 45 podwozi – różnie potem wyposażanych] na transportery dowozowe dla drużyn Spike – operujących z zasadzek w polu. Decyzja o dokupieniu kolejnej, 3 transzy Raków, da nam w 2025 te 122 Raki razem – i to już mających amunicję precyzyjną [rozwinięta równolegle z głównym programem APR Szczerbiec]. Nasycenie wyposażeniem i uzbrojeniem podstawowym żołnierza WP [od Grotów i ręcznych granatników, w tym ppanc – po nowoczesne, kurtki kuoodporne, hełmy, środki łączności] – osiągnie zadowalający poziom. Tutaj “elitą” stanie się żołnierz wg programu Tytan [wpięty sieciocentrycznie w C4I – a docelowo w C4ISR] – ok. 14 tys żołnierzy. Notabene – prawdopodobnie od końca 2021 lub w 2022 ruszy produkcja Rosmaka 2 [też fińska licencja] – znacznie lepiej dopancerzonego – bardziej sensownego na Polski Teatr Wojny. Co do 1 dywizjonu Himars [program Homar] – użycie 30 rakiet średniego zasięgu ATACMS może zostać zablokowane przez hegemona, ale wątpliwe, by zablokowali użycie efektorów mniejszego kalibru i zasięgu. Wreszcie w 2025 będziemy mieli 120 Krabów 155 mm/L52 w linii – i to przynajmniej z nasza amunicją precyzyjną Szczerbiec. Co do tańszego kołowego Kryla 155mm,/L52 [który uważam za bardziej sensowny ze względu na mobilność i kalkulację koszt/efekt]- tez przynajmniej z APR Szczerbiec – produkcja seryjna winna rozpocząć się w 2023. Czyli realnie na koniec 2025 w linii winny być 2 dywizjony – ok. 48 Kryli. Są i inne bonusy wzmocnienia WP – ale słabiej określone [na tapecie modernizacja Dany i Goździka – w tym wpięcie sieciocentryczne w C4ISR i danie APR], czy zwiększenie ilości Bielików – które można nawet teraz w ograniczonym stopniu używać jako “bojowe” – a faktycznie przed nami decyzja o modernizacji zamówionych [czy nawet dodatkowo zamówionych] Bielików do myśliwsko-szturmowej wersji FA.”Modernizacja T-72 ma charakter pomostowy – tu najbardziej sensowne byłoby wykorzystanie ich jako czołgi-roboty zdalnie sterowane [jak to robią Rosjanie formując jednostki “Lawina”] – choć osobiście uważam, że najsensowniejsze byłoby zdemontowanie armaty, SKO, magazynów amunicji – i przeznaczenie ich na ciężkie BWP klasy Super-Achzarit… 4. W pesymistycznej ostrożnościowej wersji hegemon [z wykorzystaniem różnych kijów – od SWIFT po 447] chciałby cofnąć wzrost suwerenności Polski z pkt.1-3. Dlatego za podstawowy czynnik “game changer” dla ustawienia stolika i reguł gry na nowo – uważam uzyskanie pod stołem głowic jądrowych. Zwłaszcza wobec geostrategicznego układu sytuacji – od Pekinu za pośrednictwem Pakistanu. Czyli ruch nie do cofnięcia – zrobiony pod stołem – i zakomunikowany najpierw hegemonowi pod stołem. Co wymusi “robienie z musu cnoty” – i zgodę USA na OFICJALNE NATO Nuclear Sharing. 5. W tym momencie Polska powinna zacząć twardę grę o interes Polski – uwzględniając interesy innych graczy – ale tylko przy zgodności z długofalowa racją stanu i interesem Polski – i biorąc za każdym razem zapłatę z góry i stosując zasadę Piłsudskiego “brać – nie kwitować” – czyli nie brać na siebie żadnych zobowiązań na przyszłość z tego tytułu. A WTEDY – podstawowym krokiem odnośnie modernizacji WP – powinien być nowy PMT – oparty o produkowane w Polsce i kontrolowane przez Polskę systemy high-tech [w tym podwójnego zastosowania – wzmacniające ekonomiczną konkurencyjną pozycję Polski. W tym nowym PMT – priorytetem winna być asymetryczna strategiczna obrona Polski – z “konwencjonalną” całkowicie suwerenną integracją ssieciocentryczna wszystkich domen i wszystkich rodzajów sił zbrojnych w jednej saturacyjnej – całokrajowej strefie A2/AD Tarczy i Miecza Polski – co zabezpieczy drabinę eskalacyjną od poziomu wojny rozmytej-hybrydowej – po poziom wojny konwencjonalnej – poniżej progu użycia atomu. Zaś na poziomie drabiny eskalacyjnej użycia atomu – musimy mieć jako odpowiedź własne głowice – do asymetrycznego odstraszania atomowego – specoperacjami na terenie wroga. Co przy specyficznej strukturze nielicznych “punktów siły” [a raczej SŁABOŚCI] Rosji [z Moskwą i Petersburgiem na czele – ale nie tylko] pozwoliłoby nam tak podnieść poprzeczkę kosztów dla Rosji – że Kreml zrezygnuje z ataku czy konwencjonalnego [- na to remedium jest A2/AD Tarcza i Miecz Polski] – czy atomowego [na to remedium jest asymetryczne odstraszanie atomowe – wyrównujące “pole gry”] na etapie planowania – jako NIEOPŁACALNEGO w kalkulacji koszt/efekt. Czyli nasz atom nie po to, by go używać – tylko po to, by obronić niepodległość i suwerenność – i by NIE MUSIEĆ używać atomu…na czym zresztą polega SKUTECZNE i efektywne odstraszanie strategiczne… Te 4 punkty są do zrealizowania – i organizacyjnie i politycznie i technicznie i społecznie i militarnie – pod warunkiem odpowiedniego stopnia uświadomienia i determinacji oddolnej – i wywarcia odpowiedniego nacisku na “górę” u steru. Szczególnie, gdy UE zacznie się sypać pod naporem USA – zwłaszcza, gdy deal USA-Chiny wejdzie w fazę przynajmniej rozmów – z Tajwanem i zjednoczona Koreą, ale i i Rosją i UE jako przedmiotami negocjacji obu supermocarstw. Pozostaje stare pytanie: CO ROBIĆ? – moim zdaniem podstawa to maksymalizowane uświadomienie społeczeństwa[praca u podstaw – bez oglądania się na rząd – i na massmedia “głównego nurtu”] – tłumaczenie i głoszenie wszelkimi środkami z wyprzedzeniem nadciągającej burzy i opcji przed nami – zagrożeń do ominięcia i szans do wykorzystania. A sam rozwój sytuacji sprawi, że wobec narastającego zagrożenia, sprawdzania się tych przewidywań i ostrzeżeń, cała dotychczasowa “polityka” rządu i opozycji [czyli jak to mówi Ziemkiewicz: “okładanie się łopatkami przez przedszkolaków w grajdołku krajowej piaskownicy”] – ustąpi miejsca twardej, długofalowej, NASZEJ polityce realnej – na czele z geopolityką ustawiającą przynajmniej sprawy między graczami międzynarodowymi…ale i sprawy autonomizacji państwa: czyli żywność, surowce strategiczne, energetyka powiązana z transportem, przemysł high-tech, telekomunikacja, kontrola wewnętrzna krajowych łańcuchów logistycznych – w tym podmiotów kapitału obcego – de facto i de jure twardo kontrolowanego przez Polskę wg konsensusu pekińskiego, wreszcie suwerenność militarna – a za tym wszystkim – idzie w następstwie suwerenność polityczna. W tym suwerenność w zakresie maksymalnego “zwleczenia” z udziałem w siłowej konfrontacji [a najlepiej bez zaangażowania militarnego po stronie któregokolwiek z supermocarstw – zaznaczam – to osobna rzecz o d lokalnych, zwykle limitowanych akcji zbrojnych czy siłowych na własnym przedpolu] – i suwerenność decyzyjna co obrotu na zwycięzcę globalnego w stosownym dla nas momencie [ani za szybko – ani za późno – dopiero, gdy rzecz się wyjaśni – kto wygra] – ktokolwiek by nim był… Mówiąc krótko – “tylko Polska i Polacy”[a reszta wg “porządku miłosierdzia i obowiązków stanu” – jak mawia Grzegorz Braun] – i budowanie NASZEGO rdzenia siły, na którą zorientują się sąsiedzi, zorganizowanie rodzaju nowej Rzeczypospolitej Wielu Narodów – zorganizowanej partnersko – z Polską jako naturalnym “primus inter pares” co będzie wynikało z naszej pozycji geostrategicznej, z naszego potencjału demograficznego – ale i decydującego skrupulatnego wyzyskania SWOT – zwłaszcza wg 4 punktów powyżej. Mamy lepszą pozycję geostrategiczną niż Ukraina – więc przy twardych rozmowach przy stole – JEŻELI się ZAWCZASU przygotujemy, to WTEDY my będziemy rozdawali karty przy budowie szczelnego pomostu Międzymorza [co odetnie Rosję od Europy i automatycznie Polska awansuje w Europie]. to też jest sprawa dobrego momentu, by usiąść do stolika negocjacyjnegp. Moim zdaniem zdecyduje szybkość “regeneracji” gospodarki Polski względem Ukrainy – ale i nacisk Rosji na Ukrainę. Który jest nieunikniony – bo Kreml ma za punkt nr 1 w swym “dekalogu politycznym”, że nie ma silnej Rosji bez Ukrainy. W tym sensie starcie Rosja-Ukraina jest nieuniknione – i to PRZED starciem z Polską. I to właśnie decyduje o naszej lepszej sytuacji negocjacyjnej w rozmowach z Ukrainą. Gdy Ukraina poczuje nóż na gardle [bo zajęcie Białorusi zagrozi zrolowaniem Ukrainy od północy – po obu stronach Dniepru naraz – a w raz z rosyjskim Nadniestrzem – oznaczać będzie de facto pełne okrążenie Ukrainy z 4 stron – WTEDY Ukraińcy sami zduszą banderowców – i sami przyjdą po prośbie do Polski. Ale do tego czasu musimy się maksymalnie wzmocnić, by mieć siłę przetargową – cenna dla Ukrainy – najlepiej wg 4 punktów powyżej. A jeżeli Międzymorze powstanie – to poszerzy się zapewne w ramach przejmowania “schedy” po UE – z rozpadu UE na kilka stref: czyli A. “karolińską”= DE+FR+Benelux, B. “skandynawską” – zapewne z UK i Islandią [to w ramach GIUK i w ramach rozszerzonego NORDEFCO] i prawdopodobnie z Estonią, [ale Litwa i Łotwa raczej będą bliżej polskiego rdzenia siły], C. “słowiańską” – czyli Międzymorze rozszerzające się do pewnego stopnia na Trójmorze – w tym z Rumunią,a najkłopotliwsza nowa “strefa” to będzie szerzej rozumiana, głównie śródziemnomorska C. “PIIGS” – no i pozostanie z UE tez kilka odłamków – jak Irlandia [teoretycznie w PIIGS – ale w nieco innej sytuacji geostrategicznej – Irlandia pewnie z racji przewagi morskiej czy lądowej dominacji grup graczy – wybierze UK lub jądro karolińskie]. Reszta, która się nie załapała do UE – wybierze jedna ze stref – przy czym bardzo możliwa strefa D. “turecka” – przyłączająca Albanię i Bośnię i Hercegowinę… Taka uwaga – atom da nam wyjątkową pozycję [jak Pakistanowi w świecie islamskim] – zaś A2/AD Tarcza i Miecz Polski – prócz bezpieczeństwa i suwerenności – da nam realne wpływy przy dalekiej projekcji siły i kontroli A2/AD [na czele z C4ISR] za granicami Polski – a to są bardzo twarde lewary polityczne na bezpośrednich sąsiadów Polski…które mają też wprost przełożenie ekonomiczne – w bezpośrednim [lub tranzytowym] eksporcie i imporcie – a to znacznie rozszerza “pole manewru” i elastyczność autonomii Polski…
    JEŻELI konsekwentnie zrealizuje się te 4 ww punkty i realnie zdusimy A2/AD Kaliningradu i przyszłą A2/AD na Białorusi [a ta ostatnia strefa antydostępowa powstanie ca 2025 – po anschlussie Białorusi przez FR – co mam za rzecz nieuniknioną, tylko odwlekaną] – WTEDY nastąpi skokowy wzrost pozycji Polski – kosztem FR i DE – ale także zyskamy zupełnie inną pozycję dla USA i UK [otwarcie Polski dla transportu strategicznego – zwłaszcza mostów powietrznych], dla Chin – nawet dla Francji. Pisałem osobno o bardzo kiepskich długofalowych perspektywach Niemiec i Rosji – zwłaszcza przy kwestii dealu USA-Chiny – gdzie Chiny za Tajwan i zjednoczoną Koreę, za bezcenny dla Pekinu czas na wewnętrzne zmiany i reorganizację ekonomiczno-technologiczną, no i za ukrytego przyszłego sojusznika islamskiego [o czym nie wspomną USA przy negocjacyjnym stoliku] – to Chiny sprzedadzą aroganckiego i zdradliwego konkurenta polityczno-militarnego za miedzą [Rosję] i najgroźniejszego konkurenta w handlu światowym [Niemcy]. Taka własnie jest i będzie optyka[ i wycena] ze strony Pekinu względem Kremla i Berlina – niezależnie od wewnętrznych [złudnych] kalkulacji Kremla i Berlina. No i Chiny – W 100% ZGODNYM INTERESIE Z USA – zlikwidują za jednym zamachem priorytetowe zagrożenie geostrategiczne powstania trzeciego supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku – SILNIEJSZEGO od Chin – i dlatego tak groźnego – …[od USA też silniejszego – stąd tak silny i tak zgodny wspólny interes nowej Jałty USA-Chiny – kosztem Rosji i Europy]. Moim zdaniem Niemcy już za 2-3 lata zaczną płacić [i my niestety TEŻ – jako podwykonawca Niemiec] cenę siedzenia przez Niemcy okrakiem na płocie i lawirowania [de facto cenę zerwania Westbindung] – tak jak to od 2014 Rosja płaci cenę siedzenia okrakiem na płocie [bo tak w istocie jest – tzw. “zwrot Rosji na Chiny w 2014” – to jedynie agresywne podbicie negocjacyjne ceny ze strony Kremla wobec Waszyngtonu]. WTEDY [najlepiej ZAWCZASU] musimy twardo żądać od USA rekompensaty strat z tytułu pognębienia Niemiec [czyli także uderzenia w Polskę – wpiętą gospodarczo w system niemiecki]. I nie zadowalać się tanimi wykrętami – zadać twardo i dużo i do skutku – z jednoczesnym zdecydowanym lewarowaniem Waszyngtonu Pekinem i Brukselą [Berlinem]. Czyli przedstawiając USA perspektywę WYMUSZONEGO przez same USA – przejścia Polski na stronę Chin – z efektem wyparcia USA z UE i z kontynentu. Czyli byłby to “game over” i wynik 1:0 w globalnym meczu Chiny-USA… Dla Rosji ta sytuacja długotrwałego płacenia ekonomicznie kosztów politycznych – od 2014 – może stać się tak dotkliwa [przynajmniej po 2025] przy kiepskich perspektywach ekonomiczno-finansowych [i społecznych] Rosji , że zacznie grozić wewnętrznym wrzeniem, a w dalszym etapie nawet smutą i rozpadem wielonarodowej Federacji Rosyjskiej. Na co też musimy być naprawdę przygotowani – bo WTEDY powstanie bardzo, ale to bardzo niebezpieczna sytuacja – Kreml może być skrajnie zdeterminowany i dla scalenia Rosji może “uciec do przodu” w wojnę zewnętrzną dla zwarcia szeregów i wywołania efektu “Krymnasz” – na skalę nieporównanie większą, niż w 2014 – pójść w wojnę prowadzoną wszelkimi środkami, nawet atomowymi [taki otwarty międzynarodowy terroryzm atomowy – seriami uderzeń “deeskalacyjnych” dla wymuszenia kapitulacji państw np. w limitrofach] – bez “hamowania się” – stawiając wszystko na jedną siłową kartę. Moim zdaniem – musimy być wtedy przygotowani – z asymetrycznym odstraszaniem strategicznym atomem i z A2/AD Tarczą i Mieczem Polski do dyspozycji. Tam gdzie dr Targalski widzi nader “radosną” perspektywę rozpadu FR – ja widzę strategiczne niebezpieczeństwo – skrajnie nawet [w razie serii “nieszczęśliwych” decyzji i zbiegu spraw] ziszczenia się czegoś a la “atomowej pustyni” Żyrinowskiego w miejsce Polski…

    1. Polska silniejsza od kraju, którego pojedyńcze okręty (a dokładniej klasa Nimitz i Ohio) mają siłę ognia zdolną cofnąć Polskę do średniowiecza?

      1. ale jakiego w ogóle średniowiecza?

        Amerykańskie sankcje na wszystkich kontaktujących się z PL i Bundeswehra pilnuje granic przed przemytem. Hegemon ma wiele opcji nacisku na PL a PL nie ma, nie miała i moim zdaniem nie będzie miała niestety żadnego. Imperium Wolności zawsze może powiedzieć – Iwan, pomóż nam z Ustawa 447 wchodząc do nich a nasze sankcje …cancelled.

        Zastanawia mnie zawsze pomijalna we wszystkich fantastykach rola Watykanu. Watykan ma interes aby w PL było jak było a jego siec wywiadowcza jest imponująca.

        Wyłączenie TW i Facebooka i PL ogłasza natychmiastowa bezwarunkowa kapitulacje bo w polskich miastach majdan.

        1. (…)ale jakiego w ogóle średniowiecza?(…)
          Weż z 20 tridentów z głowicami nuklearnymi i przywal w najważniejsze miasta… i jesteśmy pozamiatani.

      2. TAK – TUTAJ na przesmyku bałtycko-karpackim – na krawędzi zasięgu wpływu USA – jesteśmy znacznie silniejsi od USA. Żeby było jasne do końca – to my mamy siłę TUTAJ w regionie – tylko Warszawa [i większośc Polaków] patrzy własnie FAŁSZYWIE wg “lotniskowców i atomowców” – które są DALEKO. Lotniskowce i boomery są – ale daleko od Polski. Boomery operują powyżej progu użycia atomu na ostatnim szczeblu drabiny eskalacyjnej – a lotniskowce w razie prawdziwego starcia z Rosją [nie mówię o ćwiczeniach] nawet nie zbliżą się do GIUK. W Polsce USA mają 1 brygadę pancerna z 87 Abramsami. To my jesteśmy najsilniejszym graczem atlantyckim w regionie [cennym i bezalternatywnym dla USA zwłaszcza po Brexicie] – i powinniśmy za to dostawać 2x tyle co Izrael. A co do strategicznego odstraszania jądrowego – równie dobrze [zamiast USA] możemy mieć je [wręcz głowice do lokalnego użycia] ze stron Chin – które nas uratowały w 2011 – i doskonale rozumieją rolę i wagę Polski w geostrategii globalnej – zwłaszcza wobec śmiertelnego zagrożenia dla Chin [ale i dla USA] powstania trzeciego supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku. Kwestia REALNEJ wyceny siły w konkretnym miejscu – a nie bujania w ogólnikowych obłokach FAŁSZYWEJ kalki myślenia o “superpotędze wszędzie i zawsze”. Dziękuję za możność naprostowania tego skrajnie fałszywego schematu myślenia – przez który Polska tak wiele traci.

        1. (…)W Polsce USA mają 1 brygadę pancerna z 87 Abramsami.(…)
          A Polska ma całe 5 dywizji i to wg. specjalistów starcza… na niecały tydzień obrony. I to ma być ta siła?

          1. TAK – w relacjach miedzynarodowych liczy się siła WZGLĘDNA. Powtarzam: USA są SŁABSZE od Polski TUTAJ – w NASZYM regionie. A i Rosja nie jest w stanie [przy obłożeniu i związaniu względem tak długich granic i tak wielkiego terytorium – z samymi punktami zapalnymi i nieżyczliwymi sąsiadami] wystawić większych sił TUTAJ przeciw Polsce – niż ma je Polska. I ta dysproporcja będzie się jeszcze pogarszała i dla USA i dla Rosji – na korzyśc Polski. Dla słabej demograficznie Rosji [słabej WZGLĘDEM jej terytorium i granic i rozciągłości] coraz większym problemem jest utrzymanie status quo – od Arktyki [a tam rywalizacja – którą Kreml sam rozpoczął – dopiero narasta] po Azję Środkową [gdzie wypierają ich Chiny], Kaukaz, Syrię, Libię – Rosja ma otwarte pola konfrontacji, rywalizacji – czy wręcz walki, która wiąże jej siły. A Chińczycy wyśmiewają Rosję – publikują w dziennikach zdjęcia na pół strony, jak to Rosjanie ustawiają na budkach wartowniczych manekiny ubrane w mundury sołdatów. Jak Rosja zwiększa aktywność w Syrii czy Libii – automatycznie musi deeskalować na “mniej ważnym” chwilowo odcinku – np. w Donbasie. Jej “rozciągnięcie imperialne” jest jeszcze bardziej dotkliwe niż USA. Tego nie widać dla laików – bo Rosja sprytnie wyprzedzająco prowadzi różne akcje i bardzo się tym chwali, jakby była wszechpotężna – zaś WYMUSZONĄ do tej akcji deeskalację na innym odcinku – zawsze sprzedaje medialnie jako “dobrą wolę” jako “dążenie do pokoju” i takie tam…czyli z musu robi cnotę…

          2. To, że w Donbasie nie szarpią tempa to nie znaczy od razu, że deeskalują… przecież w zeszłym roku zablokowali Kercz. Takie salami nie wygląda na imposybilizm tylko na zastosowanie Sztuki Wojny.

          3. @JSC- akcje jak Kercz – to właśnie maskirowka taktyczna [lokalna i ograniczona w środkach i czasie – za to rozdmuchiwana medialnie] dla “impossybilizmu” zdolności strategicznych Rosji co do prowadzenia wielu konfliktów naraz. Oczywiście zgoda – to także działanie przypominające metodę salami – ale też incydentalne – a nie stałe – jak to metoda salami wymaga. Tak przy okazji: proste pytanie – jak zmieni się układ sił na morzu, gdy Ukraina wprowadzi do służby wystarczającą liczbę baterii rakiet przeciwokrętowych Neptun? Czy czasem powtórka z Kerczu nie zakończy się tym razem udawaniem ze strony Rosji, że “pada deszcz”? To tak odnośnie możliwości Rosji – REALNYCH – a nie tych medialnie pompowanych, jakby Rosja miała owe 100 m wysokości…

          4. (…)Tak przy okazji: proste pytanie – jak zmieni się układ sił na morzu, gdy Ukraina wprowadzi do służby wystarczającą liczbę baterii rakiet przeciwokrętowych Neptun?(…)
            Pytanie czy zdążą… swoją drogą pamiętam jeszcze podniecenie jakie wywołała dostawa 400 Javelinów.

          5. Czy mi się zdaje, czy Abramsy w Iraku rozstrzeliwały T72 których u nas w armii nadal sporo (o ile w ogóle nie przerdzewiały).

            Czy mi się zdaje, że obecne rosyjskie wersje T72 (czyli T90) zjadłyby na śniadanie nasze T72 i tzw. “Twarde”, a i byłyby tą mocniejszą stroną przy spotkaniu z naszą wersją Leoparda.

            Czy mi się zdaje że każdy pluton amerykański ma na wyposażeniu przeciwpancerne Javeliny, a nasze plutony nie, i mamy raptem nieco ponad 2 tysiące izraelskich Spikeów odpalanych ręcznie? Że w rosyjskiej armii każdy BWP, OT i nawet mnóstwo samochodów 4×4 ma zintegrowane przeciwpancerne rakiety kierowane, a my nie potrafimy z kilkanaście lat zintegrować Spików z wieżą Rosomaka?

            Zdaje się że wyszkoleniem przeciętny szeregowiec US Army góruje nieporównywalnie od przeciętnego szeregowca Polskiej Armii. Na papierze to my mamy te dywizje, ale tak się składa że dziś większość zawodowych żołnierzy o 16:00 kończy robotę i idzie do domu, i po tej godzinie ruski Specnaz mógłby spokojnie wejść do koszar i wyjechać naszymi czołgami czy innym post-sowieckim sprzętem (którego obsługę dobrze znają w Specnazie).

            Podejrzewam, że czary bojowe naszych kapelanów nie wystarczą na ostrzał rosyjskiej artylerii, która od II W.Ś. ma potężną siłę, a na Ukrainie i w Syrii od ładnych paru lat testują zgrywanie jej z dronamii.

            Oczywiście, jeśli lotnictwo NATO by się nie włączyło, to by rosyjskie Suchoje bombardowały bez przeszkód, bo nasza rachityczne obrona plot przestałaby istnieć w jeden dzień i zostałyby co najwyżej odpalane z ręki Gromy na niski pułap. F16 już by nie było, bo udałoby się im wykonać, przy optymistycznych założeniach, jakieś jeden lot bojowy. Śmigłowców oczywiście nie mamy, bo Caracale były francuskie i pachniały serem.

            Ciekawie na który dzień żołnierze doszli by do wniosku, że kolejne Powstanie Warszawskie nie ma sensu, i nie ma co się rzucać z kałaszem na rosyjski walce.

            Tydzień obrony to mocno optymistyczne, moim zdaniem. Przy pełnoskalowym konflikcie, to wydaje mi się że doba by nie minęła a by Rosjanie stali na linii Wisły, ostrzeliwali Warszawę i Trójmiasto. Desant by lądował pewnie też gdzieś pod Słupskiem, a Krzesiny pod poznaniem w pierwszych minutach zaorane były Iskanderami, podobnie jak podpalony gazoport w Świnoujściu.
            W tym momencie granica polsko-niemiecka zapchana byłaby naszymi uchodźcami, podobnie jak polsko-czeska, ale pewnie w ciągu paru dni by ją zamknięto. Oczywiście rząd by się nowymi VIP-owskim Boeingami szybko ewakuował by podjąć “walkę na uchodźctwie”.
            Tego dnia 1 euro kosztowałoby pewnie jakieś 100 złotych spokojnie, o ile te złote ktoś by jeszcze przyjmował.

            Ja nie widzę jakiejś budowy naszej armii. Już Francuzi przebąkują że trzeba się zbroić, a oni razem z UK to jedyni mają sensowne armie w UE, w dodatku produkują uzbrojenie od A do Z. Niemcy pewnie się ockną, już ruszają nowe francusko-niemieckie programy zbrojeniowe. Za parę lat będą już mieli jako taką armię, a u nas nadal będą “dialogi techniczne” i może jakieś pojedyncze sztuki uzbrojenia z USA w ilościach defiladowych. Z zapasem amunicji na godzinę walki.

    2. (…)Co wymusi “robienie z musu cnoty” – i zgodę USA na OFICJALNE NATO Nuclear Sharing.(…)
      O ile dobrze zrozumiałem to te głowice mają przybyć do polski na trasie lecącej przez strefę wpływów amerykańskich, strefę wpływów rosyjskich, a do tego okolicach Turcji i Iranu… Za dużo chętnych, żeby przejąć ten towar przy czym USA może nas sprzedać Rosji. Z konwojentów głowic łatwo zrobić terrorystów.

      (…)WTEDY Ukraińcy sami zduszą banderowców(…)
      Kto to są ci banderowców… znowu mordują Polaków na Wołyniu czy co?

  25. Jeszcze taka uwaga co do źródeł siły Polski – JEŻELI zrealizuje się 4 punkty proponowane wyżej – nastąpi skok synergii – i skokowy awans Polski. A co do wzrostu ekonomicznego – gracze stracą lewary na Polskę – my zyskamy silne lewary na innych graczy. Polska może się stać centrum high-tech – trzymając w ręku wszystkie łańcuchy dostaw “well to wheel” – i zgarniając wysoką marzę końcową. Po zbudowaniu CPK – zyskujemy towarowy eksportowy hub NASZEGO Polskiego Lotniczego “Jedwabnego Szlaku” – chronionego [także sporo za granicami – obejmując sąsiadów – zwłaszcza mniejszych] saturacyjną A2/AD Tarczą i Mieczem Polski dalekiego zasięgu [przynajmniej 500 km poza granice Polski]. A to oznacza swobodę przepływów strategicznych. W sumie chodzi o to – by do Polski szła technologia i kapitał – a z Polski produkty high-tech wysokiej marży. W tym układzie CPK to hub wylotowy polskiego eksportu – taka Gdynia XXI w. Szczerze – dobrze wykorzystana negocjacyjnie marchewka gardłowych surowców strategicznych – plus nasza szczelna i bezwzględnie egzekwowana kontrola [wg konsensusu pekińskiego] nad całością funkcjonowania kapitału w Polsce i nad łańcuchami logistycznymi – to rzecz znacznie bardziej perspektywiczna i długofalowa [i elastyczna – zdywersyfikowana] – niż niemiecki rdzeń siły ekonomicznej – czyli przemysł motoryzacyjny. TERAZ JESZCZE 1/5 samochodów idzie z Niemiec lub z niemieckich “kolonii motoryzacyjnych” w Europie, a 4 z 5 samochodów luksusowych też idzie z szeroko rozumianych Niemiec – ale po rewolucji elektromobilności [przy sile kapitałowej i koncentracji wysiłków Chin i USA] – to się może bardzo zmienić na niekorzyśc Niemiec. Polecam: https://forsal.pl/motoforsal/aktualnosci/artykuly/1483133,niemiecki-przemysl-motoryzacyjny-upadek-branzy-moto-niemcy-opinia.html Zresztą – nad luksusowymi samochodami zbierają się chmury globalnej recesji – zaś masowy eksport Niemiec [czyli eksport morski] – po zerwaniu Westbindung – zostanie praktycznie na pewno zastopowany na oceanie światowym przez US Navy i Royal Navy [i pewnie Skandynawów z NORDEFCO i generalnie przez Five Eyes]. Nie twierdzę, że realizacja ww 4 punktów jest łatwa i szybka – odwrotnie – jest trudna i wymaga wysiłku, konsekwencji i czasu. I dopiero napór zagrożeń wymusi zmiany “na górze” i konsekwentne twarde działania. Ale realizacja tych 4 punktów jest możliwa – więcej – właśnie teraz, gdy nadchodzą czasy wielkich zmian i praktycznie wszystko będzie “płynne”- dla tego planu otwiera się okno realizacji. Przy dobrym zgraniu i dobrym dla Polski biegu spraw międzynarodowych – w 10 lat. Przy kłodach pod nogi – 20-30 lat. I szczerze mówiąc – każdy inny plan jest dużo gorszy. No chyba, że ktoś ma lepsze pomysły? Bo jeżeli nie [albo proponuje tylko programowe biadolenie w kółko i “nic-nie-możenie”] – to sprawa jest jasna.

  26. Temat RELATYWNEJ siły – wywołany przez JSC – jest dla nas ważny szczególnie względem Rosji: – pisałem o kiepskich perspektywach Rosji – wygląda, że będzie jeszcze gorzej: polecam https://www.fronda.pl/a/tylko-u-nas-marek-budzisz-krew-pot-i-lzy-o-sytuacji-gospodarczej-federacji-rosyjskiej,145772.html Tegoroczny deficyt finansów publicznych [8,9 bln rubli] nie pokryje nawet płynna część rezerw Funduszu Pomyślności Narodowej [114,5 mld dolarów]. W dodatku katastrofa ekologiczna w Norylsku jest tylko zapowiedzią znacznie większych problemów, związanych z rozmarzaniem Syberii – cofaniem wiecznej zmarzliny: https://biznesalert.pl/maksymowicz-katastrofa-ekologia-syberia-wyciek-ropa-zbiornik-zmiany-klimatyczne-energetyka/ Cytat: “W rosyjskich mediach (Russia Insider 8.05. 2020) pojawiają się sygnały o stratach, które poniesie z tego powodu rosyjska gospodarka. Ich skalę oblicza się na ok. 300 mld dolarów.” Te 300 mld dolarów “nieplanowanych” strat – to może być czynnik krytyczny dla Rosji – oczywiście wraz z innymi czynnikami. Warto zadać pytanie – co będzie, gdy zaczną zapadać się rurociągi i infrastruktura wydobywcza? – wg mnie WTEDY zrobi się naprawdę “gorąco” na Kremlu. Zresztą w artykule dr Budzisza są sygnalizowane oznaki “dociskania do ściany” społeczeństwa rosyjskiego – a to grozi wrzeniem wewnętrznym. A już na Syberii – gdzie mieszkańcy są zostawieni praktycznie sami sobie bez wsparcia i pomocy i bez infrastruktury – a jednocześnie dochody regionów są wysysane przez budżet centralny do Moskwy – tam [przy coraz większym ekonomicznym panowaniu Chińczyków – na co Kreml przymyka oczy – ale Sybiracy widzą to na co dzień] widzę pierwszy zapalnik Rosji wobec obecnej polityki Kremla [którą “zwykli” ludzie zaczną postrzegać jako samobójczą dla Rosji – i dla nich] – i to będzie szło nie od “obcych” – ale od Rosjan – którzy na Syberii czują coraz mniejszą siłę Kremla – a coraz większe ambicje Pekinu. Oczywiście – to nie jest kwestia “już zaraz” – ale długofalowo – to rzecz stale narastająca i NIEUCHRONNA. W końcu nastąpi przekroczenie “czerwonej linii” cierpliwości ludzi – choć władze na Kremlu cały czas liczą na tę cierpliwość… Żeby było jasne – nie ma się z czego “cieszyć” w związku z pogarszaniem się sytuacji w Rosji. Kreml może łatwo zawczasu dojść do wniosku, że skonsoliduje wokół siebie “naród” [czyli Rosjan] – przez ucieczkę do przodu w zewnętrzną wojną – rzecz jasna zwycięską – i obliczoną na ponowny [ale ustokrotniony] efekt “Krymnasz”. Przy tylu otwartych polach konfrontacji i zamrożonych konfliktów – to może być Finlandia, Ukraina. Turcja, nawet “zbuntowany” Kazachstan – ale i Polska winna być na to przygotowana – czyli Wojsko Polskie. Bo Rosja uderzy na najsłabiej przygotowanego. A na razie “nasz” PMT budujemy pod dyktando hegemona [de facto – ów PMT przywieziono nam w teczce w 2013] z WP armię ekspedycyjną [do wypełniania zobowiązań USA i UK wobec Ukrainy – i wobec Bałtów – naszym kosztem]. To błąd strategiczny – należy obecny PMT CAŁKOWICIE przestawić na pełną asymetryczną obronę strategiczną. To nie znaczy, że mamy czekać biernie w razie np. dyslokacji 1 Armii Pancernej Gwardii. Od dalekiego widzenia real-time jest kompleks C4ISR – a od działań – projekcja siły precyzyjnych efektorów – konkretnie całość spięta sieciocentrycznie w A2/AD Tarczę i Miecz Polski. Bo pomysł na wchodzenie na wschód z wojskami i ciągnięcie jeszcze za sobą ogona logistycznego – to moim zdaniem świadome rezygnowanie z przewagi asymetrycznej obrony w oparciu o własną podstawę operacyjną – pod PRZEWAŻAJĄCYM parasolem naszej A2/AD – którą to strefę antydostępową mam za priorytet nr 1 w prawdziwym PMT – do uzyskania kompetencji do REALNEJ obrony Polski. Atom Rosji może zrównoważyć atom USA [choć i w tym musimy być docelowo suwerenni] – ale poniżej progu atomu – w wojnie konwencjonalnej – wojnie niezwykle szybkiej i skoncentrowanej czasowo – możemy liczyć wg mnie wyłącznie na siebie. Zanim NATO by doszło do konsensusu [o ile w ogóle – przy obstrukcji Berlina i Paryża] – było by dla nas dużo za późno. A i konwencjonalna pomoc USA będzie zapewne ograniczona . Pozostaje mądre przygotowanie WP – na prawdziwą wojnę “błyskawiczną” – celem uzyskania zdolności realnej skutecznej i saturacyjnie uszykowanej obrony. A dokładniej – do takiego podniesienia poprzeczki kosztowej Kremlowi – by ten zaniechał agresji wobec Polski na etapie planowania.

    1. Jeśli do przejęcia Syberii dojść w kontekście rozmarzani wiecznej zmarzliny to Chińczycy muszą mocno poprawić swoją epidemiologię, bo tego syfu trochę jest… np. w 2016 wąglik tego pochodzenia przetrzebił fińskie stada reniferów.

      1. Generalny problem – nieuchronny, choć na razie stopniowo narastający, to uwolnienie się metanu z wiecznej zmarzliny Syberii ,ale i z pokładów tzw. klatratów osadów Arktyki. A metan [w zależności od miary klasyfikacji porównawczej] jest 20-70 razy groźniejszy z efektem cieplarnianym, niż CO2. Jestem pewien, że gdy Chiny zmienią podejście do Rosji, sprawa nieudolności i bezradności Kremla wobec zmian w Arktyce i na Syberii, będzie [prócz innych spraw pod znakiem “Azja dla Azjatów] bardzo nagłaśniana przez Pekin w propagandzie globalnej – z Chinami, które będą się przedstawiane jako jedyny “zbawczy” gracz zdolny do rozwiązania problemu i zdolny zapobiec globalnej katastrofie ekologicznej. Myślę, że ten argument zacznie być podnoszony na przełomie lat 20/30tych. Co do Polski – przesuniecie stref klimatycznych z południa na północ też jest nieuchronne. Dlatego ZAWCZASU trzeba rozbudowywać wszelką retencję wody [która w Polsce jest zasobem krytycznym], w tym obszary zalewowe [bo i w drugą stronę będzie coraz radykalniej – susze będą przeplatały się z gwałtownymi powodziami] ale i np. trzeba zawczasu wycinać zrębowo słabe lasy [zwłaszcza te ze sztucznie “pompowaną” sosną i trochę świerkiem] i nasadzać masowo drzewa nowych gatunków, bardziej dostosowanych do zmian stref klimatu, ale także dość odpornych na huragany itp. “radości” – nieuchronne przy zmianach klimatu. Drzewo rosnie długo – a tu tempo zmian wyprzedzi tempo rośniecia drzew – dlatego trzeba wycinać stare i sadzić nowe drzewa ZAWCZASU. Rozmawiałem o tym kilkukrotnie z ludźmi z polskiego GreenPeace – totalny beton, zero zrozumienia i tylko zaporowe podejście typu “będziemy się łańcuchami skuwać, nie pozwolimy na wyrąb” itd. Tego, że zbyt “północne” drzewa zmarnieją w cieplejszym klimacie [wywołując przy tym zalew ekosystemu szkodnikami] – tego NIE CHCĄ zrozumieć. Ani tego, że w miejsce wyciętego drewna [czyli surowca dla produkcji i użytkowania w naturalnej gospodarce cyklicznej – zwłaszcza zamiast plastyku] – będzie się nasadzać nowe drzewa – które ze względu na szybki wzrost – będą akumulować dużo szybciej od starych drzew ów znienawidzony CO2 [zresztą dawniej nazywany powszechnie “gazem ŻYCIA” – bo bez niego niemożliwy jest przecież wzrost roślinności i “produkcji biomasy” oparty na fotosyntezie…- widać przy tym, jak łatwo można przylepionymi etykietkami i bębnem propagandowym manipulować ludźmi…]. Ideologiczne zaślepienie całkowicie odbiera rozum [przynajmniej wśród szeregowych członków GreenPeace] – ewentualnie to świadoma polityka zarządu GreenPeace, który swym planowym ekoterrorem wyciska z wielu firm haracze co rok. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze…

          1. Bynajmniej – nie takie rzeczy się dzieją – np. w 2017 podczas szczytu w Davos dokonała się rewolucja – USA z lidera globalizacji [dotychczas wręcz utożsamianej z amerykanizmem] – stały się największym hamulcowym, zaś Chiny “wskoczyły w buty” USA, stając się liderem globalizacji. Co wręcz komiczne – większość ajentów wpływu ze strony Kremla tak dalece się zaspawała w starej narracji – że zupełnie się gubią po zwróceniu im uwagi na nieaktualność starego przekazu – oraz tego, że Rosja [nominalnie od 2014 w “przyjaźni” i “sojuszu” z Chinami kontra USA] TEŻ siłą rzeczy “niechcący” dokonała tego zasadniczego zwrotu o 180 stopni…. A oni dalej samobójczo nadają swoje o “okowach złej globalizacji” – mimo, że sami są teraz wiernym sojusznikiem – i to w pierwszym szeregu – lidera globalizacji… Co do katastrofalnej skali trucia przez Chiny – pełna zgoda TERAZ – ale właśnie się dokonuje nowy zwrot, równolegle towarzyszący przejściu od gospodarki ekstensywnej – do gospodarki high-tech – opartej o innowacje. Już od pewnego czasu Chiny eksportują swój mało zaawansowany przemysł do Afryki [np. odzieżówka, buty itp “gadżety” produktów słabo przetworzonych, pozycjonowanych pod konkurencyjność uzyskiwaną z tytułu niskiej marży z niskich kosztów pracy] – a kolejny konsekwentny krok, to zamiast wozić surowce do Chin – to surowce pójdą bezpośrednio do wybudowanych/przeniesionych hut i zakładów w Afryce [oczywiście kapitału chińskiego i pod silnym chińskim parasolem militarnym – dopiero wtedy – dlatego m.in. taki napór Pekinu na zwiększanie baz i obecności wojskowej w Afryce]. Czyli “swoje” dotychczasowe zatruwanie Chiny wyeksportują w znacznej mierze do Afryki – czyli poza Chiny. Elektrownie węglowe u siebie zastąpią w dużej części OZE [gdzie są liderem wzrostu liczonego bezwzględnie w GW – a i względnie są bardzo wysoko] – a w dużej części elektrowniami jądrowymi. Bodajże od 2016 do 2030 ilość reaktorów elektrowni jądrowych ma się zwiększyć o 110 sztuk [ https://www.energetyka24.com/chiny-ponad-100-reaktorow-atomowych-powstanie-do-2030-roku ] – czy te plany zmarniały, czy też odwrotnie – czy zostały przyśpieszone – nie wiem. Zresztą – Chińczycy – niekonwencjonalni wobec myślenia na Zachodzie – nie myślą długofalowo tylko o redukcjach zanieczyszczeń – chcą przejścia do gospodarki ZWIĘKSZAJĄCEJ “bio-potencjał” terenów – czyli najpierw odrobić straty pierwszego okresu zanieczyszczeń – i potem kumulatywnie BUDOWAĆ “netto” potencjał ekologiczny: polecam znakomity artykuł prof. Góralczyka https://www.obserwatorfinansowy.pl/bez-kategorii/rotator/chiny-zielona-rewolucja-przemyslowa/ Takie podejście jest potrzebne także w Polsce – nie ekstensywny przemysł – a high-tech. I troska o wyprzedzenie działaniami prewencyjnymi zmian klimatu – zwłaszcza co do retencji wód, świadomie przyspieszanej i sterowanej wymiany flory [zwłaszcza lasy] – notabene od lat [a dokładnie od planów ogłoszenia reaktywacji 1 Armii Pancernej Gwardii – przed szczytem w Walii] – jestem zwolennikiem, by obecne “idealne czołgowe pole” od granicy obecnej Białorusi w kierunku na Warszawę – mocno urozmaicić właśnie i lasami i zbiornikami retencyjnymi i wszelkiego rodzaju “rowami i wałami przeciwczołgowymi” – np. idealnie do tego nadaje się permakultura. Skoro układ geostrategiczny nam nie sprzyja – to warto nieco [w sposób opłacalny w kalkulacji koszt/efekt] zmienić niekorzystną geografię dla zlokalizowania i opóźnienia nieprzyjaciela – co wymusi niekorzystną dla niego rekalkulację planów. To tylko mała część podnoszenia poprzeczki kosztowej agresorowi – ważne, że można to zrobić zyskując choćby na retencji – ale i bijąc w bębny “postępu” pod zielonym sztandarem [i z funduszami unijnymi] – który to zielony sztandar dotychczas był stosowany przez Brukselę [czyli Berlin] jako kijek do szturchania Polski. No, ale każdy kij ma dwa końce…o ile się widzi takie okazje w SWOT – i jeżeli umie się je wykorzystać…

          2. (…)Bodajże od 2016 do 2030 ilość reaktorów elektrowni jądrowych ma się zwiększyć o 110 sztuk [ https://www.energetyka24.com/chiny-ponad-100-reaktorow-atomowych-powstanie-do-2030-roku ] – czy te plany zmarniały, czy też odwrotnie – czy zostały przyśpieszone – nie wiem.(…)
            Skoro przemysł ma się przenieść do Afryki to gros zapotrzebowania na EJ powinien też tam się przenieść… może zbudują jakieś chińskie odpowiedniki Akademika Łomonosowa. Swoją drogą to byłby ciekawy timing dla testowania technologii torowej w reaktorach okrętowych.

            (…)Skoro układ geostrategiczny nam nie sprzyja – to warto nieco [w sposób opłacalny w kalkulacji koszt/efekt] zmienić niekorzystną geografię dla zlokalizowania i opóźnienia nieprzyjaciela – co wymusi niekorzystną dla niego rekalkulację planów.(…)
            Trzeba tylko uważać, aby zdezorganizowało to naszego rozstawienia obronnego, bo przy obecnym stanie wojsk inżynieryjnych i pływalności pojazdów bojowych to dla Ruskich takie pomysły to raczej w to mi graj.

  27. Panowie, nie wiem jak z tematów Via Carpatia, przekopu na Mierzei Wiślanej, infrastruktury przeszliście do rozliczania II Wojny Światowej, Bandery, Łupaszki etc.etc. , ale to jest grubo nie na temat 🙂 Nieco się zagapiłem, ale już naprawiłem swój błąd 😉

    1. Tutaj akurat jest wspólny mianownik – sila narracji historycznej zależy od realnej siły państwa i lewarów jakie posiada na innych. Dlatego znamy różne opowieści filmowe o historii Anglosasów i jesteśmy poddani intelektualnej indoktrynacji niemieckiej, której przekaz w skrócie sprowadza się do tego, że tu nic nie warto bo h….d…i kamieni kupa- zacytuję klasyka:). mamy unikalny okres kiedy kości się rzucane na nowo więc za 30 lat ktoś zostanie bohaterem (Łupaszka albo Bandera) a ktoś rezunem (obiektywna prawda jest tutaj najmniej ważna (jak powiedział Bartosiak na wojnie pierwszą ofiarą jest prawda- chyba cytował Clausewitza. Pozdrawiam

  28. Taka uwaga – dla kontynuacji ważnego tematu dyskursu z JSC – huty i zakłady ekstensywnego i energożernego przemysłu kapitału chińskiego mogą być przeniesione czy wybudowane od podstaw w Afryce – ale elektrownie w Chinach i tak będą musiały przyrastać, by zaspokajać rosnący popyt konsumencki na energię dla budowanego rynku wewnętrznego w Chinach. A także dla zaspokojenia lawinowo rosnącej elektromobilności – suwerennymi źródłami energii elektrycznej [elektrownie jądrowe, OZE]. Zaś elektrownie jądrowe [i rozbudowa strategicznego arsenału jądrowego Chin] to kwestia uranu – czyli Kazachstanu – i tu konfrontacja Rosja-Chiny [miękka i pod stołem – ewentualnie z proxy wojną hybrydową Kazachstan-Rosja [pod pretekstem obrony mniejszości Rosjan w Kazachstanie – czyli wg modelu bałtyckiego] i z cichym wsparciem Chin dla Kazachstanu – czy konfrontacja twarda, otwarta, nawet kinetyczna] jest moim zdaniem nieuchronna. Pełna zgoda, że pływające elektrownie jądrowe będą na pewno na stole priorytetowych projektów Chin w swoim czasie – nie tylko jako zapewniające w kontrolowany sposób energię dla chińskiego przemysłu w Afryce [trzymając państwa Afryki w uzależnieniu od Chin] – to samo będzie zapewne w przypadku Arktycznego Jedwabnego Szlaku. Gdzie w razie blokady Cieśniny Beringa – na pewno wtedy Pekin wzmoże maksymalną presję na Kreml o odnogę Jedwabnego Szlaku z Chin do Leny – i przez porty rzeczne i u ujścia Leny – zapewnią sobie bazę i hub Arktycznego Jedwabnego Szlaku. Pływające elektrownie atomowe – albo przepłyną Cieśniną Beringa – albo na bardzo szerokich torach dojadą w sekcjach z Chin do portów rzecznych Leny – i dalej na Arktyczny Jedwabny Szlak. Zresztą – taki sam “trick” z pływającymi elektrowniami jądrowymi będzie zapewne zastosowany w ramach portów “sznura pereł” Oceanu Indyjskiego – Chiny będą mogły skokowo zwiększać potencjał tych portów – spodziewałbym się również pomysłów w stylu gotowych pływających sekcji portowych do montażu i rozbudowy w danych portach. Oczywiście – to dopiero po przekroczeniu pewnego nasycenia chińską projekcją siły i po powstaniu pasa pokrywających się zasięgiem stref A2/AD od Afryki po Pakistan – Korytarzem Południe-Północ – do/z Chin. Także z faktyczną pełną kontrolą przepływów strategicznych przez Kanał Sueski i przepływów strategicznych z Zatoki Perskiej. Takie pływające elektrownie jądrowe będą wręcz konieczne dla zamorskiej obecności Chin [ale i USA] – gdy nastąpi rewolucja militarna RMA od początku lat 30-tych – przejścia na skierowane bronie energetyczne dużej mocy – czyli przejścia od antyrakiet na megawatowe lasery i generatory wiązek dużej mocy. Jak widać – infrastruktura to podstawa. W tym sensie wątpliwości co do przekopu Mierzei Wiślanej nie mają racji bytu – powody podawałem – ale tak naprawdę dopiero łączenie z Via Carpatia i z CPK i z pasem kanałów otaczających od Mazur Obwód Kaliningradzki po Zalew Wiślany – dopiero to daję nam synergię skokową – lewarów ekonomicznych i militarnych. Prosty przykład – okręty desantowe i barki desantowe [np. USMC] będą mogły w raz ze sprzętem wyładowywać się w ramach np. balansowania kolejnych ćwiczeń ZAPAD – przez przekop – prosto pod nosem Rosjan. Ba – barki desantowe zapewniałyby wsparcie i zaopatrzenie dla wzmocnienia batalionowej grupy bojowej [która teoretycznie ma siedzibę w Orzyrzu]. Gdyby jeszcze zapewnić pas “czystego terenu” blisko przekopu – wtedy i poduszkowce desantowe USMC mogły by bardzo szybko zmieniać balans sił w regionie. I wtedy ulubiona zabawa Kremla – czyli koncentrowanie i pokazywanie swej siły i demonstrowanie “i co nam zrobicie?” byłoby dla Rosji samobójcze – bo uruchomione reakcje byłyby ryzykowne dla Kremla – dane siły szybko w czasie kryzysu by zbalansowały Rosję – a Rosja by ponosiła ryzyko – że jak Amerykanie [czy Brytowie] przyjechali – to nie odjadą – tylko zostaną zrotowani. Taki wariant wypróbowali Amerykanie podczas ćwiczeń ZAPAD 2017 [gdzie Rosja zaangażowała olbrzymią liczbą ludzi i sprzętu – i była obawa, że jak sołdaty wjadą do Białorusi – to nie wyjadą] – wtedy Amerykanie, zamiast “tradycyjnie” wyładowywać się przez porty niemieckie [co z eszelonami i konwojami drogowymi przez Niemcy zabiera 2 tygodnie], zrobili niemiła niespodziankę i wyładowali brygadę pancerną wprost w Trójmieście – i nie wycofali poprzedniej brygady. I wtedy Kreml podkulił ogon – i zrezygnował z działań metodą faktów dokonanych – na które USA miały od razu gotową odpowiedź [i w takim układzie USA nie musiały by prosić NATO o legalizację i decyzje co do skontrowania działań Rosji – co wątpliwe dla jednomyślnego poparcia – ze względu na Berlin i Paryż] – miały odpowiedź “do dyspozycji” – też w faktach dokonanych. Kluczowa jest szybkość reakcji – praktycznie w czasie rzeczywistym, na pewno liczonym w dniach. Tu przekop Mierzei Wiślanej jest wbrew pozorom ważnym elementem dla tego rodzaju militarnych przepływów strategicznych. To nawet nie muszą być poduszkowce – wystarczą kołowe [np. nowe ACV] i gąsienicowe [np. stare AA7V] transportery i BWP morskie USMC – które mogą się rozładować ze statków desantowych [nawet dużych” z morza na całej długości Mierzei Wiślanej – i przepłynąwszy Zalew Wiślany – mogą wzmocnić siły dla skontrowania obwodu Kaliningradzkiego. Potencjalnie jest to silny komunikat strategiczny do Kremla – odwracający jego “kanon” PR polityki siły i demonstracji przewagi. Powtarzam: każdy kij ma dwa końce – kluczem do strategicznego dysponowania siłami i uzyskania dynamicznie przewagi dzięki mobilności – są właśnie przepływy strategiczne, w tym konkretnie dla naszego tematu – także ogólne [nie tylko sam przekop] zagospodarowanie Mierzei Wiślanej.

    1. (…)Taka uwaga – dla kontynuacji ważnego tematu dyskursu z JSC – huty i zakłady ekstensywnego i energożernego przemysłu kapitału chińskiego mogą być przeniesione czy wybudowane od podstaw w Afryce – ale elektrownie w Chinach i tak będą musiały przyrastać, by zaspokajać rosnący popyt konsumencki na energię dla budowanego rynku wewnętrznego w Chinach. A także dla zaspokojenia lawinowo rosnącej elektromobilności – suwerennymi źródłami energii elektrycznej [elektrownie jądrowe, OZE].(…)
      Masz na myśli te wielkie metropolie? Takie zgromadzenie ludności ma ciekawy wpływ na energetykę:
      – jeśli wpadną na pomysł na to, aby montować elektrownie w okolicach tych aglomeracji to będą mogli uniknąć strat na przesyle i będą mieli idealne warunki dla gospodarki ciepłem i zimnem o ile będą to instalacje triogeneracyjne
      – miejscowe spalarnie śmieci będą miały całe góry paliwa, a do tego oczyszczalnie ścieków będą produkowały całe masy gazu, a jeśli pójdą ostro w pewne kierunki rolnictwa to ich biogazownie naprodukują tyle tego, że nawet miasta 50 mln. (głowa mała, ale takie się przewiduje się ludności) będą miały z tego spory udział w miksie energetycznym

      (…)To nawet nie muszą być poduszkowce – wystarczą kołowe [np. nowe ACV] i gąsienicowe [np. stare AA7V] transportery i BWP morskie USMC – które mogą się rozładować ze statków desantowych [nawet dużych” z morza na całej długości Mierzei Wiślanej – i przepłynąwszy Zalew Wiślany – mogą wzmocnić siły dla skontrowania obwodu Kaliningradzkiego.(…)
      Tylko, że takich sprzętów nie ma nawet w PMT…

      1. JSC – zgadza się – nie mamy ani poduszkowców [oprócz lekkich i tylko patrolowych Straży Granicznej] do przewozu ciężkiego sprzętu – ani AA7V ani ACV [które dopiero wchodzą do służby w USMC]. Tu chodzi o Amerykanów i ewentualnie Brytów – o działanie w CZASIE RZECZYWISTYM – kontrujące wszelkie możliwe działania demonstracji siły Rosji – ale i narzucające Rosji koszty stałej gotowości na nasze działania – czyli przejście od reaktywności [siłą rzeczy stawiającą nas na przegranej pozycji] do proaktywności [łamiącej plany Rosji i podnoszącej koszty i rozpraszającej jej siły]. Praktycznie co roku Rosjanie ćwiczą latem desanty – w tym na swoją część Mierzei Wiślanej – jako jasny komunikat strategiczny – że w warunkach wojny zagrożona takim desantem będzie cała Zatoka Gdańska [ale i wybrzeże Bałtów]. Ćwiczenia USMC i UK po pierwsze pokazywałyby Rosji, że w “te klocki” desantów morskich Rosjanie są dużo słabsi od ludzi morza – po drugie kontrowałyby słabość USA i UK jako “atlantyckiego rdzenia NATO” względem Polski i zwłaszcza Bałtów – na krawędzi ich wpływów morskich. A także byłyby czytelnym sygnałem dla Niemiec – że nie są wcale tacy ważni – i że ich akcje [i lewary na USA i UK] osłabły. W sumie – chodziłoby o większe zaangażowanie USA i UK [i Skandynawów – NORDEFCO] – na tle szerszego “przejęcia kontroli” Bałtyku i wybrzeży Bałtyku przez proatlantyckie siły NATO + NORDEFCO. Przy czym ze względów PR warto, by np. w ćwiczeniach Baltops uczestniczyły duże okręty desantowe [wywierające wrażenie na laikach] – natomiast ćwiczyć i desanty i przerzut zaopatrzenia – możliwie małymi jednostkami – wprost na brzeg – na całej długości brzegu [a dla zaopatrzenia powiedzmy na linii Szczecin-Kołobrzeg] – w rozproszeniu – w dużej ilości. Tak, by użycie dużych i kosztownych rakiet – było zwyczajnie nieopłacalne w kalkulacji koszt/efekt dla Rosji. Tu kłania się jak zwykle problem podstawowy – likwidacji A2/AD Kaliningradu. Pisałem jak to zrobić – nie będę się powtarzał. W sumie przepisy są dwa: 400 Krabów i Kryli z 20 tys APR Nammo-Boeing z naprowadzaniem aktywnym pozycjonowanym real-time – oraz roje dronów amunicji krążącej – które przełamią każdą A2/AD. To samo zresztą względem rosyjskiej A2/AD, która powstanie moim zdaniem na Białorusi ca 2025. Z jednoczesną likwidacją aktywów i podstawy operacyjnej ataku 1 Armii Pancernej Gwardii. Swoja drogą polecam upubliczniony wywiad dr Bartosiaka z gen. Hodgesem https://www.youtube.com/watch?v=DT2HoB3CpkU . Tam padła nader ważna deklaracja [którą rozumiem jako “kontrolowany przeciek” ze strony Pentagonu] – że już nie 10-15 lat na wyjście USA z Europy [czyli od Warsaw Security Forum 2018 – byłby to przedział lat 2028-33] – ale 5-7 lat na wyjście z Europy. Czyli 2025-2027. Akurat tu uważam, że daje to nam doskonały pretekst do intensyfikacji PMT – pod kątem budowania strategicznej obrony Polski – w tym także podniesienie kwestii NATO Nuclear Sharing [pozyskiwanie suwerennie dysponowanych głowic – tylko poufnie i ew. specoperacjami pod stołem]. W tym przypadku zakup F-35A winien być oficjalnie “z automatu” anulowany [wstępną gotowość bojową tych F-35A kalkuluje się na…2028 – musztarda po obiedzie]. Żeby LM nie biadolił przed Trumpem i kongresmenami – te kwoty winny pójść w zakupy PAC-3MSE [z NASZYMI kodami] i w zakupy MHTK [system C-RAM – można powiedzieć – aktywna obrona “hit-to-kill” tzw. ostatniej szansy]. I generalnie w zakupy technologii licencji i rozwoju najnowszych systemów – i w inwestowanie we własny przemysł – podwójnego zastosowania. W wywiadzie padło wreszcie to, co mówię od X lat – CPK to nie jest projekt “pasażerski” – to przede wszystkim projekt budowy strategicznych przepływów – w tym dla transportu – w tym militarnego. Czyli jako to Hodges ujął – “podwójnego zastosowania”. I to jest kolejny lewar i rozwinięcie “dylematu obstrukcji komunikacyjnej Niemiec” – w razie stanu zagrożenia na CPK lądują transporty strategiczne C-5M i C-17A i ew Super Herculesów – i w czasie rzeczywistym likwidują dysproporcję działań Rosji – narażając ją na to, że siły interwencyjno-balansujące – zostaną w Polsce [czy u Bałtów]. To wszystko kwestia mobilności i czasu reakcji – i faktycznie przejścia do działań proaktywnych i narzucających koszty Rosji.

        1. Dlaczego piszę o wyjściu USA z Europy na Pacyfik jako o “pretekście” do zwrotu polskiego PMT na rzecz strategicznej obrony? Bo moim zdaniem – z jednej strony na 2025 nie zdążymy się przygotować strategicznie [najwyżej szybko dokupić kppanc, MANPADS – i oby “rzutem na taśmę” atom pod stołem – ale na pewno nie zbudujemy całokrajowej saturacyjnej A2/AD Tarczy i Miecza Polski]. Z drugiej – bo Rosja tylko czeka na wyjście USA z Europy – by stworzyć supermocarstwo Lizbona-Władywostok. Czyli USA będzie chciało wyjść z Europy – ale zamiary Rosji i Berlina zmusza je do pozostania. I wtedy pewnie wyjdzie deal USA-Chiny kosztem Rosji – dla “ostatecznego rozwiązania kwestii groźby powstania trzeciego, silniejszego konkurenta”.

        2. (…) w razie stanu zagrożenia na CPK lądują transporty strategiczne C-5M i C-17A i ew Super Herculesów(…)
          Tu będę jak zdarta płyta… ale zwracam uwagę na 3 kwestie:
          – w razie stanu zagrożenia to ten region będzie leżał na trasie głównej trasy, którą będą się poruszali uchodźcy… oczywiście te wszystkie transportowce może zabrać iluś do innych krajów sojuszu, ale wtedy cała operacja nabierze elementów z operacji (…)Upadek Sajgonu(…)
          – usunięcie milionów pasażerów i wszystko co z nimi związane (bagaże, taksówki i inne pojazdy cywilne, samoloty pasażerskie) to na prawdę kupa czasu
          – do wyprowadzenia ruchu w kierunku zagrożenia to lokalizacja grodziska jest jedną z najgorszych… tu bym rekomendowałbym region Legionowo-Nowy Dwór Mazowiecki… gdzie te całe siły nie będą musiały się przewalać przez Warszawę, przy okazji cały sprzęt wodny może zrobić prawie od razu chlup do Wisły czy Narwi, a jeśli do tego czasu powstanie port feederowy Warszawa to cała infrastruktura na potrzeby tego transportu będą już na miejscu.

          1. Załóżmy, że CPK obsługuje planowane 50 mln pasażerów rocznie. Czyli dziennie ca 136 tys pasażerów. To nie są “miliony pasażerów” ani dantejskie sceny. Tak naprawdę sprawa może ograniczona do obsłużenia “odkręcenia” lotów najwyżej 1/3 tej liczby pasażerów – czyli odpraw w zakresie najbliższych max 10 h. Bo reszta lotów zostanie i tak zawczasu odwołana [a loty “inter” – przekierowane] – i pasażerowie się nie zjawią. Gdy pójdzie rozkaz do USA czy UK “ładujcie sprzęt i zaopatrzenie i kontyngent do przelotu i rozładunku na CPK” – i gdy fizycznie zostanie dokonany załadunek – plus jeszcze wykonany zostanie sam przelot – to w tym samym czasie akurat uporządkuje się już w pełni CPK pod “przekwalifikowanie” na spokojne przyjęcie masowych transportów wojskowych. Zresztą – zapewne rozładunek będzie na większej ilości lotnisk [zwłaszcza C-17A i Super Herculesy] – tyle, że CPK będzie miało najlepszą komunikację lądową do dalszego przerzutu tych środków – zwłaszcza ciężkich [koleją]… Oczywista, że WTEDY podobne “przesuniecie kolejki obsługi” nastąpi dla transportów cywilnych – bocznice zostaną oczyszczone pod podstawione wagony-lory dla Abramsów itd. Kwestia synchronizacji sieciocentrycznej – real-time… Natomiast przy składnicach sprzętowych w Polsce – transport z USA czy z UK – ograniczałby się w istocie do transportów ludzkich [może z pewnym uzupełnieniem najnowszego wyposażenia sprzętowego głównie szeroko rozumianej elektroniki – ale to zupełnie inna rzecz w gabarycie, masie i ilości, niż transportować brygadę pancerną…] – czyli rzecz do wykonania dużo łatwiej i szybciej – tu zaryzykuję stwierdzenie, że w ramach “nadmiarowości” CPK – mogłoby się obyć i bez wstrzymywania lotów cywilnych. Zresztą – to już powtarzałem – w razie napięć politycznych i stanu zagrożenia w regionie – regułą jest, że ograniczeniu ulega, czy wręcz zamiera ruch pasażerski [ale i w części towarowy] – więc potencjał CPK [i innych lotnisk w Polsce] mam za niezagrożony dla szybkich reakcji w postaci przerzutów strategicznych.

          2. (…)Zresztą – to już powtarzałem – w razie napięć politycznych i stanu zagrożenia w regionie – regułą jest, że ograniczeniu ulega, czy wręcz zamiera ruch pasażerski [ale i w części towarowy] – więc potencjał CPK [i innych lotnisk w Polsce] mam za niezagrożony dla szybkich reakcji w postaci przerzutów strategicznych.(…)
            Jak nie zapewnisz zorganizowanej ewakuacji uciekinierów to będą ci ładowali czym tym tylko się da.

  29. Tak dla pocieszenia [że nie mamy sprzętu USMC] – KTO Rosomaki i przyszłe BWP Borsuki – mają i będą miały zdolność pływania. Oczywiście desant morski to dla nich hazard – ale już rzeki, jeziora, nawet Zalew Wiślany – to OK. Inna rzecz, że ponieważ w swoim czasie [za Układu Warszawskiego] mieliśmy “przydzieloną” Danię do opanowania desantem [konkretnie chodziło o Jutlandię na czele z kontrolą Cieśnin Duńskich] – wiec z tych czasów zostało nam trochę Topasów [nadal na chodzie] – ale i np. Goździki-M [naszego “chowu” zmarynizowane Goździki 122 mm – do desantów morskich]. Co do nowego prototypowego BWP Borsuk – do dzisiaj trwają ostre dyskusje – czy zachowanie pływalności kosztem pancerza [mimo jego modularyzacji – czyli teoretycznie po przeprawie można go dopancerzyć] jest słuszne. Niemcy poszli na pancerz – stąd Puma czy Lynx. Jakimś sensownym rozwiązaniem byłoby przeznaczenie wszystkich T-72 na ciężkie BWP – wzorem izraelskiego Achzarita [przerabianego ze zdobycznych T-54/55]. Wtedy ciężkie BWP przerobione z T-72 [a może i z Twardych] można przeznaczyć dla ciężkich związków pancernych z Leo 2 PL [przeprawianych mostami i środkami pontonowymi], natomiast KTO Rosomak i BWP Borsuk – do szybkich działań opartych o manewr i szybkość forsowania przeszkód wodnych. Tym bardziej, że skoro produkcja BWP Borsuk ma wynosić 50 sztuk rocznie – to osiągniecie stanu 1000 sztuk [w tym wersji pochodnych na jego podwoziu] potrwa od momentu rozpoczęcia produkcji 20 lat – czyli na chwilę obecną od 2022 – zostanie “sfinalizowane” w…2042. Tu również wygląda rzecz na musztardę po obiedzie – stąd moim zdaniem warto się pochylić nad przeróbką T-72 na ciężkie BWP – w tym np. z wieżą bezzałogową ZSSW-30/40.

  30. Pozwolę sobie na małe OT… Niedawno Duda na wiecu nazwał rządy PO, że dla gospodarki były gorszym wirusem niż corona. Biorąc to pod na poważnie, to musiałbym stwierdzić, że nie ma potrzeby wprowadzania tarcz antykryzysowych, ponieważ po skończeniu tych rządów DobraZmiana nie wprowadzała, żadnego wsparcia, które miałoby charakter ekstraordynaryjny.
    To tak dla przykładu co potrafi się wydarzyć gdy MaBeNa wyciera sobie gębę biedą.

    1. Na wiecach wyborczych króluje propaganda dla laików. Tu na portalu trzeba się nam zastanawiać nad wymaganiami nadrzędnymi dla naszego PRZETRWANIA [to minimum] i rozwoju – przynajmniej od momentu “gdy kurz opadnie” [to cel bardziej ambitny – ale też w sumie z punktu widzenia elementarnej gry o “porządek dziobania” – cel NIEUNIKNIONY] – które to wymagania NADRZĘDNE muszą być spełnione przez sterników nawy państwowej – niezależnie od opcji. Szczerze – niech sobie Pan X lub Pani Y u steru wyznaje różne ideologie [ale najlepiej deklaratywnie – bez marnowania zasobów i czasu] – ale w sprawach strategicznych na poziomie SKUTECZNEJ gry między państwami – nie ma eksperymentów ideologicznych i życzeniowości w ramach “postępu” – liczy się wyłącznie stara odwieczna zasada siły i interesu. Dobrym przykładem są tu Skandynawowie – o ile w “cywilu” idą w skrajne rozwiązania “postępowe” i w bujanie w życzeniowych różowych obłokach ideologicznych – o tyle w sprawach wojskowych i grze międzynarodowej – zwłaszcza wobec Rosji – są trzeźwi, pragmatyczni i “konserwatywni” i wręcz “prawicowi” aż do bólu…dużo bardziej, niż w Polsce…

      1. (…)o tyle w sprawach wojskowych i grze międzynarodowej – zwłaszcza wobec Rosji – są trzeźwi, pragmatyczni i “konserwatywni” i wręcz “prawicowi” aż do bólu…dużo bardziej, niż w Polsce…(…)
        Nie bardzo lubię tych określeń jak konserwatywni i prawicowi… zwłaszcza gdy mówimy w kontekście tego, że sowiety tak się nawróciły na prawosławie, że strach. Takiego sojuszu tronu z ołtarzem jak w Rosji nie ma nigdzie indziej Europie (pomijając oczywiście teokracje takie jak Watykan czy Wlk. Brytania), na Ukrainie były Prezydent dla podbicia poparcia wyborczego był gotowy rozpętać wojnę cerkiewną, zaś ostatni (…)bohaterowie(…) Serbów zasłynęli z ludobójstwa muzułmanów.

        A co kwestii prawo-lewo to trzeba zauważyć, że przykładowo tacy homoseksualiści nie czują potrzeby nie czują potrzeby sekować ludzi o innych orientacjach seksualnych czy nawet w ogóle nie posiadającej takowej co nie powoduje, że przystępowanie do struktur tolerujące osoby niehereseksualne nie jest swego rodzajem deklaracji ideologicznej czy politycznej (tak jak twierdzenie, że w Smoleńsku był/nie było zamachu), a zatem nie pojawia się zagrożenie infiltracją przez określone środowiska… w przy polskiego WOT będą to środowiska nacjonalistyczne.

  31. JSC – myślę, że w kategoriach międzynarodowych rządzi twardo teoria gier [zasadniczo jest to gra o sumie zerowej – “mój zysk kosztem twojej straty”] – wygraną [celem] jest przetrwanie lub wzrost lub przynajmniej utrzymanie pozycji – zaś wszelkiego rodzaju siła [miękka i twarda] – jest “efektorem” realnych “reguł” tej gry. Podmiotami [i przedmiotami] gry są państwa – cokolwiek by się twierdziło wg nowomodnych teorii wieszczących “przestarzałość” czy “zaściankowość” bytów państwowych. Najlepiej pokazał to COVID-19 – wszystkie państwa na wyścigi i bez skrępowania [posuwając się nawet do złodziejstwa – jak “wzorcowe” Niemcy względem Włoch i Austrii i Szwajcarii] patrzyły na swój interes, za nic mając [w w ramach UE] ustanawiane administracyjno-nakazowo ponadnarodowe “święte nienaruszalne zasady”. Każdy byt państwowy w warunkach zagrożenia działa na siebie i tylko na siebie. To kwestia instynktu samozachowawczego – alternatywą jest samobójstwo na własne życzenie. Co do ustroju wewnętrznego – jest jak tabela priorytetów przerwań i reakcji i oprogramowania systemowego w komputerze. O jakości i wartości danego ustroju [“oprogramowania”] na samym końcu decyduje test “czarnej skrzynki” – tj. gdy kurz opadnie – czy dany podmiot przetrwał, czy nie, czy awansował, czy spadł w rankingu. Jest to test bezwzględny – ABSOLUTNY – którego w żaden sposób nie można przykryć czy “zagadać” jakąkolwiek relatywną ideologią tak nagminnie – lecz tylko POZORNIE przysłaniającą rzeczywistość w polityce czy w mediach. Tak naprawdę jako “fizyczna ideologia” rządzi cybernetyka – z konkurującymi państwami jako bytami-homeostatami. Zresztą doskonale rozumiała to od samego początku lewica, szczególnie komunistyczna – stąd tak bezwzględne zwalczanie od samego początku “wyklętej” cybernetyki podczas stalinizmu – a potem marginalizowanie i zupełnie nieskuteczne próby poddania ideologii komunistycznej. Cybernetyka to zupełnie inny obraz rzeczywistości – WERYFIKOWALNY – nie zaś DEKLARATYWNY. W przypadku komunizmu – zawsze zwyciężała WERYFIKACJA – pokazująca, że dobrymi chęciami to piekło wybrukowane…

    1. (…)Każdy byt państwowy w warunkach zagrożenia działa na siebie i tylko na siebie.(…)
      Widzę, że wchodzimy na tematy zbyt podstawowe… ale skoro tak, to taki pogląd podważa de facto sens sojuszy obronnych.Swoją drogą już NATO też okazało się (…)bezzębne(…) i to dwukrotnie… najpierw po Smoleńsku, a następnie przy sprawie Skrippala (która w mediach miała obraz jakby rozpylono nad miastem sarin co np. planowała zrobić kiedyś Najwyższa Prawda w stosunku do Tokio. Swoją drogą… gdyby dobrze trafili to wytruliby tyle ważnych osobistości, także zagranicznych, że powstałby ferment rodem z (…)Sumy wszystkich strachów(…)).

  32. Egoizm narodowy wcale nie wyklucza sojuszy. Wręcz przeciwnie – po pierwsze sojusze silnych kosztem słabych – zaspokajają ten egoizm silnych. Dobrym przykładem rozbiory Polski. Po drugie – sojusze obronne – gdzie ilość przechodzi w jakość nowej siły [efekt synergii] – powstrzymującej agresora [a nawet – przy przekroczeniu pewnego progu wystarczającej siły – pozwalające na jego pokonanie] – to też jak najbardziej realizacja egoizmu narodowego – czyli interesu narodowego i tzw. racji stanu. W polityce działa wyłącznie siła dla realizacji interesów narodowych – sojusze tylko multiplikują tę grę o sumie zerowej. A ideologia – w ostatecznym rozrachunku to taki teatrzyk medialny – znajdowania dobrych moralnych i szczytnych celów [pomijam, że różne ideologie mają różne zdanie co jest dobre, moralne i szczytne…] do przesłonięcia generalnie niemoralnej gry opartej o prawo Kalego… W Polsce od XVIII w. mamy wielką trudność ze zrozumieniem prawdziwych reguł gry – stąd i rozbiory, niewola, miotanie się w powstaniach opartych o próżne nadzieje składane względem Zachodu, ale i katastrofa 1939 – gdzie Polska postawiła swój byt w interesie świata – ale nie swoim… Na pewno deklaratywny idealizm wszelkiej maści “postępowców” jest w naszym przypadku w strefie zgniotu samobójstwem [zwłaszcza głoszenie likwidacji państwa, narodu, poświęcanie się dla interesu globalnego], ale także romantyzm i walka o cudzą wolność – kosztem swojej.

    1. (…)W polityce działa wyłącznie siła dla realizacji interesów narodowych – sojusze tylko multiplikują tę grę o sumie zerowej.(…)
      Pod warunkiem, że reakcje są automatyczne… bo gdy po Smoleńsku zostały oficjalnie podniesione przez Macierewicza w roli ministra obrony NATO miało do wyboru:
      – pójść drogą jaką poszło Trójprzymierze po Sarejewie
      – albo pokazać, że bezkarnie można odstrzelić głowy państw członkowskich

      1. Akurat w sprawie Smoleńska 2010 zadecydował NADRZĘDNY “reset” USA z Rosją – dla nas wyjątkowo upokarzający anulowaniem tarczy antyrakietowej 17 IX 2009 – co ogłoszono dokładnie w 70 rocznicę napaści Rosji stalinowskiej na Polskę. Smoleńsk był zdarzeniem w TYM układzie raczej oczywistym – jak Gibraltar 1943 po kompromitującej Stalina [ale i zachodnich aliantów – którzy tak wspierali i wybielali partykularnie Rosję stalinowską] sprawie Katynia. Pomijam “kto-jak-gdzie-co” – to już sprawa czysto wykonawcza, a dokładne zaangażowanie takich czy innych specsłużb poznamy zapewne dekady po “opadnięciu kurzu” konfrontacji globalnej – wg mnie nie wcześniej, niż za 50, może 70-80 lat. Wg ówczesnej instrukcji HEAD dla państw NATO – Smoleńsk był objęty kontrolą satelitarną już dwa tygodnie przed przylotem. Ten monitoring jest zwijany dopiero po powrocie oficjeli państwa NATO na własne lotnisko. W takim układzie brak dostarczenia przez USA szczegółowych zdjęć bardzo wysokiej jakości [dzień za dniem, godzina za godziną] – i to z urzędu – dla AM jako szefa MON od 2015 [gdy “reset” został już zastąpiony twardymi negocjacjami USA z Rosja przez odebranie Ukrainy] – mówi sam za siebie. Zresztą – oprócz sprawy “bluźnierczej” wobec hegemona deklaracji AM co do uzyskania suwerenności w zakresie obrony strategicznej Polski przez WP do 2033 [a zatem NIEPOTRZEBNOŚCI USA po osiągnięciu tejże suwerenności], oprócz wymogu min. 50% offsetu [co bardzo się nie spodobało koncernom amerykańskim z LM i Raytheyronem na czele], to własnie AM jako szef MON – i jednocześnie jako szef komisji smoleńskiej – był stale nader niewygodny dla Amerykanów. Był zbyt silnym lewarem wobec USA – dlatego “AM musiał odejść”. Sprawy “Misiewiczów” i tym podobne – to medialne bańki napompowane dla uzasadnienia wyrzucenia AM z szefowania MON. Wobec tych 3 ww spraw strategicznych – owi “Misiewicze” to sprawy 4-rzędne, ale w polskim krótkowzrocznym piekiełku uważane za najważniejsze… Cóż, jak widać – sami się pozbywamy usłużnie lewarów na USA… Przypomina mi się pewna anegdota jaką Kisielewski opisał w swoich wspomnieniach z pobytu w UK podczas wojny – opowiedział mu to pewien Bryt oddelegowany do “przypilnowania” środowiska polskiego: – otóż podczas wojny nastąpił wzmożony napływ grzeszników do piekła. Trzeba było ustawiać awaryjnie dodatkowe kotły, robić dyżury i służby nadliczbowe itd. Podczas inspekcji wysoki dostojnik piekła dostrzegł, że przy kotle z napisem POLAND nie ma żadnego dyżurnego diabła. Natychmiast zażądał raportu od szefa lokalnej placówki, a ten ze spokojem i pewną dumą wyjaśnił: “Do Polaków nie musimy przydzielać żadnej straży – jak tylko któryś próbuje zorganizować ucieczkę z kotła, to zaraz reszta w kotle ściąga go z powrotem…” …

        1. Nie mówimy o sytuacji o 2010 tylko 2015, kiedy wersja zamachowa nie była wizja szaleńca tylko oficjalnym stanowiskiem rządu… a to już jest stwierdzenie, że Rosja dokonała aktu wojny co uruchamia artykuł 5, ale jak widać jest zarezerwowany tylko dla Amerykanów. Bo w październiku 2018 kiedy to GRU dokonało (…)zamachu terrorystycznego(…) na Wlk. Brytanię, ten z noviczokiem, akurat żadnego resetu nie było… Ba! To okres rakietowania Assada!

          1. A skąd wiadomo ze to było GRU a nie operacja fałszywej flagi czy to MI6 Czy CIA?

          2. Nie wiadomo… ale zobowiązania zapisane w artykule 5 NATO są jawne… skoro rząd Państwa członkowskiego twierdzi, że doszło do aktu wojny to pozostali są zobligowani do udzielenia pomocy dla odparcia agresora.

          3. Dla jasności – moje zupełnie prywatne zdanie w kwestii “katastrofy lotniczej” jest takie, że GRU dostało wtedy [za czasów “resetu”] pozwolenie na akcję, CIA zabezpieczała pole “po swojej stronie”, a reszta [BND, Mossad i inni] czujnie rzecz monitorowali. Ale może się mylę i było zupełnie inaczej…aczkolwiek szanse takiej innej drogi widzę poniżej 5%… Tyle, że te rozważania są zupełnie bez sensu – musimy patrzeć w przód i grać kartami, jakie mamy do dyspozycji i jakie możemy sobie “załatwić” [choćby głowice pod stołem] – a robienie wewnętrznego piekła polsko-polskiego – tylko wzmacnia innych graczy i daje im lewary na Polskę wg klasyki “dziel i rządź”. W sumie – to biadanie nad rozlanym mlekiem – zupełnie niekonstruktywne. Powtarzam: niezależnie od tzw. opcji politycznej u steru nawy państwowej – wymagania zewnętrznej, coraz ostrzejszej gry międzynarodowej dla Polski pozostaną niezmienne co do koniecznych reakcji Polski jako gracza. I musimy je spełnić – i za każdym razem rozpoznawać je i przygotowywać się do nich zawczasu – inaczej łatwo wpadniemy na minę i zatoniemy jako państwo. WTEDY zostaniemy do cna wykorzystani przez obcych graczy – z zupełnym zmarnowaniem ludzi i zasobów. Znacznie gorzej niż w II w.św. – bo i siły i środki graczy będą nieporównanie większe – a sama konfrontacja nieporównanie bardziej bezwzględna – bo po raz pierwszy naprawdę globalna.

          4. Tylko ze sam artykuł 5 nie musi oznaczać przecież jakichś automatycznych reakcji czy militarnych czy …ograniczyć się do wydania oświadczeń o zaniepokojeniu i potępieniu… nikt nie będzie umierał za Gdańsk.

            Co do sprawy Skripala.. Cui bono?

            Nie żebym wybielał FSB czy GRU, bo powiedzmy wprost -dowody Bellingcata to tez mogą być dowody ale nie muszą…

            Sami Brytyjczycy maja niezłe know-how w związkach fosforoorganicznych a same Salisbury i Porton Down…

            Ruskim tylko brakowałoby kolejnej afery. Litwinienko dostal Polonem a tu mieli tak schrzanic… pachnie mi tu false flag operation.

  33. @JSC i @Nierealny Strateg – to, że USA najpierw zdradziły Polskę 17 IX 2009 i sprzedały nas Rosji, nie oznacza, że będą się do czegokolwiek poczuwały po zresetowaniu “resetu”. “Żadnych złudzeń panowie!” – niejako wzorem Aleksandra I taki jest przekaz Waszyngtonu. Raczej odwrotnie – fakt, że AM nie wykorzystał lewara na USA, spowodował, że Trump podpisał 447 jako lewar na Polskę. To nie jest ani przyjaźń, ani jakieś dotrzymywanie prawnych artykułów, ani jakakolwiek lojalność wobec “sojusznika” [czytaj: junior-partnera wykorzystywanego maksymalnie instrumentalnie i przedmiotowo]. POWTARZAM po raz 1000-ny: liczy się tylko siła i lewary dla realizacji interesów. A interesy USA i Polski są generalnie rozbieżne choćby wobec zupełnie innej geografii – usadowienia na różnych kontynentach. Tym bardziej, że moim zdaniem rozwinięta hipoteza Pana Krzysztofa o USA “nieuczciwym strażaku” – który nie może pokonać Chin – więc doprowadzi do wzajemnie wyniszczającej wojny na Wyspie Świata – a sam za oceanami stanie się najsilniejszy – bo inni zmarnieją w wojnie – ta hipoteza każe traktować i USA i tzw. inicjatywę morskich państw Five Eyes z najwyższa ostrożnością. To jak najbardziej wyjaśnia zdziwienie Bartosiaka – że USA nie inwestują czy w Trójmorze czy w sojuszników w Eurazji – po prostu nie inwestują w coś, co planują podpalić. To nie jest “poważny błąd strategiczny USA” – jak uważa Bartosiak – tylko KONSEKWENTNA i SPÓJNA linia geostrategii Waszyngtonu – realizowana wg chłodnej kalkulacji dla osiągnięcia celu Pax Americana 2.0. To nie znaczy, że mamy się obrażać jak przedszkolak na USA czy UK i szukać innego “rodzica adopcyjnego” [niby Berlin nas utuli?…taka kalkulacja świadczyła by o skrajnej naiwności], by kto inny nas wziął pod opiekę. Musimy grać z takimi graczami jacy są – i maksymalnie ich wykorzystywać, jak najpóźniej [albo najlepiej w ogóle] wejść do walki, chronić zasoby, zwłaszcza ludzi – a korzystając z idealnie obrotowej pozycji na styku Rimmlandu i Heartlandu Eurazji – w stosownym momencie bez żadnego skrępowania obrócić się na zwycięzcę. I wykorzystać atut bycia za zasłona Alp i Karpat [bo region Śródziemnomorski Europy od Hiszpanii po Grecję to będzie wielka projekcja siły islamu – właściwie już jest – hybrydowo]. Brak “ubogacenia” i multi-kulti” [czytaj: przyszłej V kolumny] wyjdzie nam bardzo na zdrowie – tak jak i integralność etniczna i kulturowa. Na razie władze mamy nieudolne [czytaj: uzależnione od tzw. kompromatów obcych specsłużb] – ale w sumie efekt [NIECHCIANY ale jednak REALNY] jest taki, ze realizujemy zasadę Deng Xiaopinga o wzrastaniu w cieniu. Jesteśmy lekceważeni – to źle, bo wiele tracimy – ale także dobrze – bo wyraźny deklarowany i świadomie kierowany wzrost pozycji Polski spowodowałby nieporównanie większą reakcją na “przygaszenie” Polski. Ważne, aby w momencie, gdy zacznie się gra naprawdę na ostro [np. gdy USA założy blokadę morską niemieckiego handlu – to o ten poziom “twardości” mi chodzi] – by WTEDY zmobilizować się – choćby nawet akcyjnie – choćby nawet na zasadzie pospolitego ruszenia wedle sienkiewiczowskiego “kupą mości panowie”…i nadać zupełnie nowy bieg polskiej TWARDEJ polityce. O ile praca u podstaw społeczeństwa ma niestety dość nikły wzrost i poziom [względem wymagań – dla stworzenia lewara społeczeństwa obywatelskiego – świadomego swych interesów – umiejącego wymusić na “górze” konkretne spójne zmiany – i balansującego wzrastającą twardość “góry”] – o tyle mobilizacji Polaków w godzinie zagrożenia jestem pewien na 95%.

    1. (…) Waszyngtonu. Raczej odwrotnie – fakt, że AM nie wykorzystał lewara na USA, spowodował, że Trump podpisał 447 jako lewar na Polskę.(…)
      Na prawdę nie wiem na czym miałaby polegać ten lewar… Z jednej strony nigdy nie słyszałem, żeby Macierewiczowi wymsknął się choćby cień insynuacja, że zamachowi jest winny ktoś po za Putinem i Tuskiem, a z drugiej strony powierzył kierowanie człowiekowi, który budzi uzasadnione podejrzenie na boku prowadził działalność agenturalną na rzecz Amerykanów. Jak się wczyta w pamiętny artykuł Gazety Prawnej… https://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1035116,komisja-smolenska-berczynski-wywiad.html
      (…)Minister Macierewicz obsadził pana na stanowisku prezesa rady nadzorczej WZL, by pan miał ułatwioną pracę w podkomisji? By mógł pan przeprowadzać badania?

      A więc opowiem, jak do tego doszło. Nie wiem, czy pani wie, ale to ja wykończyłem caracale. Znam się na tym, znam się na śmigłowcach, znam się na lotnictwie. Pamiętam, jak przeczytałem o tych caracalach, o tym, że polski rząd zamierza je kupić, to mi włosy stanęły dęba. Markowi Pyzie w piśmie „wSieci” powiedziałem, że to jest przekręt, że Polska nie może tak strasznie przepłacać – i się zaczęło. To był kwiecień 2015 r., jeszcze rządziła PO. Potem wybory wygrał PiS, ministrem obrony został Antoni Macierewicz, który powiedział: „Bądź moim pełnomocnikiem w sprawie śmigłowców”. I tak, krok po kroku, zaproponowano mi, bym włączył się w pracę w WZL w Łodzi, w których powstają właśnie helikoptery. I powiem pani, że z przyjemnością się zgodziłem.

      Macierewicz pana mianował?

      Formalnie zostałem wybrany na prezesa rady nadzorczej.

      Zarabia pan dobre pieniądze?

      3 tys. zł miesięcznie. Wracam właśnie z Łodzi. I nie byłem tam w sprawie katastrofy smoleńskiej, tylko zatwierdzenia budżetu. Jesteśmy zaawansowani w rozmowach w sprawie silników do wszystkich polskich helikopterów z ukraińską firmą. Jeśli to się uda, to będziemy mieli śmigłowce ze zdecydowanie lepszymi osiągami. Nie jestem papierowym prezesem. I zaręczam pani, że nie robię tego dla pieniędzy. W Boeingu zarabiałem 100 dol. za godzinę, więc w zasadzie nie ma o czym mówić. Kilka lat temu w Stanach przeszedłem na emeryturę.(…)
      To przebieg całej tej afery śmigłowcowej, od je wrzaskliwego początku po jej żałosną agonię…

      W moim komentarzu są 2 poważne poszlaki wskazujące na to, że to Amerykanie mają na Macierewicza haka, a nie na odwrót, a na podparcie twojej tezy nie widziałem ani jednej.

    2. pierwszy raz się z Panem zgodzę. USA nie inwestują w banana republik, która zamierzają poświecić, dla własnych partykularnych interesów. Beda walczyć o interesy USA do ostatniego Polaka.

      AM to żaden lewar na USA, to przecież kryptogej ze skłonnościami do dorastających chłopców. Vide Janniger. AM to być może raczej TW GRU, nikt tak osłabionej polskiej Armii nie osłabił a to wyrzucaniem kompetentnych oficerów, to de facto likwidując wywiad ( o dziwo wierchuszka WSI ma się cały czas dobrze) a polski kontyngent w Afganistanie był ślepy…

      Mokre mocarstwowe polskie sny oparte na kompleksach… Tak przypominam ze Bartosiak umoczył wizerunkowo promując Misia 4.0 – projekt CPK.. Te polskie mitologie z ponad 100 milionami rocznie pasażerów gdy… LOT od lat upada …te plany ekspansji, gdy LOT jest od lat na dnie a teraz indolencja pislamu go dobije…No owszem, może da sie paru Klamteuszom Moradzieckim spieniężyć wcześniej kupione działki na rzecz wykupu przez SP ale od tego nie przybędzie PL wiele… a ile było przed Coronakryzysem portów powyżej 100 milionów rocznie? Atlanta, Pekin ,….

      Nie, nie mam nic do pracowników LOTu, poza wierchuszka pislamskich miernot na stanowiskach zarządu i prezesa, który nawet kury prowadzać do defekacji by pogubił. Nie… ale o kierunku rozwoju firmy decydują ne szeregowi pracownicy a jej kierownictwo.

      Lufthansa dostała 9 miliardów EUR i niestety organizacyjnie zmiecie po kryzysie swe konkurencyjne firemki. Choć dla niemieckiej racji stanu istnienie deficytowego LOTu jest o wiele sensowniejsze niz jego upadek ( niech PL się wykrwawia na te zwiazkowe skanseny i dziadostwo, przy okazji walnie się jakaś kare amatorom z PL za niedozwolona pomoc publiczna i niech bedzie). Trochę tylko szkoda i historii firmy i etosu jej pracowników, ale cóż, to jest Polska.

      Bartosiak mi się podoba. Potrafi ze swoim płatnym kontentem dotrzeć do niedouczonych polskich inceli marzących o Poland stronk. Sprzedawać im remedium na te piwniczne kompleksy urojonej wielkości, te wyimaginowana ważność, a tymczasem nawet Węgier Polak dwa bratanki mieli w du…dzie polskie tanki.

      Węgrzy kupili zamiast Krabów produkty niemieckie i francuskie śmigłowce. Węgier Polak dwa Bratanki sprzeda Lacha za dwa franki.powiedziałbym. Obecna Polska to jest pośmiewisko a proszę popatrzeć na komentarze dyplomatyczne – Pan kandydat na re-elekta ubzdurał sobie ze jedzie popłaszczyć sie u POTUSa w imieniu całej grupy wyszehradzkiej a nikt takiej miernocie i przestępcy nie dal takiego mandatu.

      Napisze z przykrością – trochę powagi, mniej fantazji i trochę ciszej nad ta trumna. Polska intelektualna trumna.

      Na ciężkie czasy najważniejsze jest przywództwo – taki Adenauer, taka Margaret T. Tymczasem takich osób w PL brak. PL została intelektualnie zdekapitowana czy to Sondernaktion Krakau czy Wzgorza Wuleckie a tu nie będzie żadnego pospolitego ruszenia -ono jest już teraz – do kiełbasy w niemieckim Lidlu na promocji i Harnasia – to ma szanse się udać.Ale nie więcej.

      Podoba mi sie Panski wpis o kotłach w piekle. Problem tylko w tym , ze to każdemu pasuje. Piszesz Pan fantasmagorie o organizacjach, o projekcjach siły. Litości. Pospolite ruszenie mialo sens 17 wieku. A Teraz w drodze dronizacji, sieciach 5G, łączności satelitarnej? Litości, Bangladesz ma swojego satelitę….czasy się zmieniły a trepy jak dawniej pompują sobie wojskowe emeryturki wysługą lat w ludowym wojsku polskim.

      W Polsce to nie ma szans bo problemem w Polsce są Polacy. Zacznijmy od początku. Takie sieci handlowe. Sieci handlowe to nie jest produkcja procesorów w 5nm z azotkiem galu. Tymczasem Polak nawet tego nie potrafi. PSS Społem do dziś nie ma wspólnej centrali zakupowej i jest rozproszona i rozdrobniona, bo musi być po polsku, nie będzie mi przecież żaden inny prezes mówił…a nie zapominajmy ze taka PSS Społem od lat ma coś, czego nie ma Lidl, Kaufland i inni.

      PSS Społem ma wyśmienite lokalizacje i co z tego? Guano za przeproszeniem, bo Polacy tam rządzą a wiec jest syf, nepotyzm, korupcja, skansen i…nie będzie lepiej.

      Bez autorytetów, bez know-how, bez władzy otwartej na perspektywę czegoś więcej niż nachapania się przez jedna kadencje będzie tylko syf.

      W Polsce oddano rynek detaliczny, nie potrafi się zając czymś tak trywialnym jak handlem detalicznym ( a niech taki polski biznes spróbuje w Niemczech sobie wejść, to szybko pozna uroki sloganu kapitał nie ma narodowości…) a mamy produkować cokolwiek c da projekcje sily? Kim? Za co? Incelami mieszkającymi do 40 roku życia z rodzicami, co nie maja szans na M2? Budżet PL jest pudrowany a zaraz się okaże ze …gdy Niemcy dotknie kryzys to przy tym poziomie integracji gospodarek w PL sobie będą amortyzować… Rynek wewnętrzny w PL jst zbyt slaby, to konsumpcja oparta o tani kredyt, PL jst nawet bardziej konsumpcyjna niz zachód i nie do końca zgadzam sie z Panem Wojczalem co do wyliczeń z poprzedniego artykulu… Jaki odsetek produkcji w polskim PKB ma Produkt Narodowy Brutto, bo to ze w PL sobie korzystajac z taniej i dobrej sily roboczej produkują niemieckie filie firm optymalizując koszty to chyba patriotow raczej mierzi niz dumy przysparza?

      Na odchodne ustępujący prezydent nie do końca pewny swojej reelekcji podpisze zapewne umowę z kolegami na inwestycje z upadłym Westinghousem. Westinghouse to skansen technologiczny i jest ze swoimi reaktorami w 20 wieku. Francuzi ze swoimi są w 21 choć maja problemy z technika cały czas vide realizacja siłowni dla Finów.

      Tymczasem tak zwane polskie władze licytują się kto bardziej padnie u stop POTUS i kto mu bardziej nawilży, kto więcej ściągnie amerykańskich żołnierzy do PL i kto będzie naszym przyjacielem. Juz dziesiątki lat temu PL to przerabiała – sojusz polsko-radziecki. Co z tego pozostało?

      Polacy maja problem ze swoimi chłopskimi władzami -kiedy nawilżano gensekom z Kremla, dziś nawilża się Jankesom. Zawsze musimy mieć w PL Pana, my zawsze jasniewielmoznemu służyć będziemy i bić się i płacić za wolność wasza, i za wasze interesy , interesy radzieckie, amerykańskie etc… byleby nie interesy polskie….niewolnictwo i wasalizm to stan umysłu i polskie władze maja to we krwi, one nawet nie udają samodzielności.

      Ciszej troszkę nad ta trumna polskiej racji stanu i polityki. Ciszej, wracać do szeregu i uprawiać realpolitik albo bataty, bo niestety wszystko inne to z tymi zasobami kapitału intelektualnego to mrzonki.

      Niestety nie tylko z obecna hołotą u koryta, ja nie widzę na scenie polskiej kogokolwiek, kto mógłby ten stan zmienić.

      Pozdrawiam Serdecznie.

      1. Jedyny rodzaj niewolnictwa i wasalizmu jaki widzę to w takich wypowiedziach jak Pana, a słowo -cytuję “hołota” odbija się i wraca do mówiącego. Pan mówi o nas “hołota” a my- o takich “ruski troll”. A merytorycznie dlaczego nie kopać Mierzei to Pan nie odpowiedział, jednego słowa merytorycznego nie wykrztusił. tylko z wpisami poleciał dalej. Serdecznie pozdrawiam i sugeruję wrócić do szparagów u bauera skoro wysyła Pan nas do batatów. Wściekły bo blokada granic wypłoszyła robotników i samemu trzeba robić? Pozdrawiam serdecznie ale bez szacunku. I sugeruję Panie Krzysztofie – wyłączyć Trolla.

        1. (…)A merytorycznie dlaczego nie kopać Mierzei to Pan nie odpowiedział, jednego słowa merytorycznego nie wykrztusił. tylko z wpisami poleciał dalej.(…)
          A z waszej dajecie jakąś merytorykę? Pytam się, bo tak się składa, że jedyna jaką po stronie zwolenników to ten wpis… bo i poszukiwania w dokumentach rządowych zakończyły się fiaskiem. Zatem zapodaj coś więcej niż te gadki o Targowicy.

          1. 1. trzeba pojechać na początek i poczytać wpis autora blogu ze zrozumieniem. To wystarczy na początek, bo to bardzo dobra i merytoryczna analiza jedna z lepszych jaką czytałem.
            2. Nie pamiętam żebyśmy wódeczkę pili wspólnie – chyba jesteśmy na Pan?
            3.https://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/instytut-morski–budowa-szlaku-wodnego-wisla–dniepr-ruszy-po-2020-roku-52216.html
            4.O Targowicy nie mówiłem
            Serdecznie pozdrawiam

          2. 1) Szkoda, że tylko tutaj… bo jest wpis za przeproszeniem blogu geopolityka amatora, a nie dokument rządowy.
            3) Pozwolę sobie zrobić cytat:
            (…)Do niedawna nic nie wskazywało na to, aby interesy żeglugi śródlądowej znalazły się w centrum uwagi. Urszula Kowalczyk widzi jednak światełko w tunelu. – Spodziewamy się pozytywnej zmiany, wychodzącej ze szczebla rządowego. Utworzone bowiem zostało nie tylko Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, ale i osobny departament, dedykowany naszemu projektowi – podkreśla przedstawicielka IM w rozmowie z portalem „RynekInfrastruktury.pl”.

            Urszula Kowalczyk zaznacza, że komitet, który został utworzony na rzecz projektu Dniepr – Wisła, w chwili obecnej stawia sobie za zadanie przede wszystkim zainteresować inwestycją władze. – Kładziemy nacisk na aktywizację polityków. Udrożnienie Wisły jest konieczne, jeśli chcemy mieć status drogi międzynarodowej. Transport wodny jest także najbardziej ekologicznym środkiem transportu. Zbyt wiele towaru przerzucamy bowiem na drogi – komentuje Kowalczyk.(…)
            Zatem nie sposób uznać tych treści za merytoryczne stanowisko rządu. Do wyrażenia woli politycznej też im daleko.
            4) Dla Pańskiego towarzystwa Targowica, ruski troll, komuchy czy inne gorsze sorty to jeden pies… nie są Prawdziwymi Polakami.

  34. Dobry artykuł
    Moje poglądy były podobne.
    Przekop Mierzei Wiślanej to ponadto rozwój techniczny Elbląga. W Elblągu są duże zakłady – Alstom, Mcgear i inne z dużymi maszynami i halami produkcyjnymi. W przypadku budowy dużych elementów do farm wiatrowych czy innych konstrukcji morskich lub stalowych (elementy mostów itp.) to transport na barkach jest bardzo wygodny. Tak więc przekop Mierzei pomoże w rozwoju Elbląga i okolic (także Olsztyna dzięki drodze S7): rozwój portu przeładunkowego, rozwój turystyki (promy Hel – Krynica – Elbląg – Kanał Elbląski i Mazury), żaglówek i jachtów oraz rozwój technologiczny Elbląga pod kątem branży offshore.
    Co do Via Carpatii to oczywiście budowa tej drogi ożywi Polskę wschodnią tak jak słusznie zauważono autostrada A1 bardzo ułatwia ruch na osi Trójmiasto – Toruń, Łódź, Częstochowa, Katowice oraz S3 łączy Świnoujście, Szczecin, Gorzów, Zieloną Górę i Wrocław.
    Dla obu tych inwestycji mam duże poparcie i popieram takie myślenie i działanie wśród polityków – myślenie jak gospodarz a nie najemnik.

  35. Tekst autora ciekawy. Ale w komentarzach zaczyna sie jazda.Około 90-95% komentarzy to bełkot pomieszanych umysłów ,pozostałe 5% ma wartość złota.Wielu komentujących nie wie, że około 80% Zalewu Wiślanego miało zostać osuszone i przeznaczone na pola uprawne.A pozostałe 20% miało tworzyć zatoke z drogą wodną do Królewca.Miały też powstać dwa kanały żeglugowe z Elbłąga na Bałtyk i drugi mijający Tolkmicko ,Frombork i Braniewo prowadzący do Królewca. Te kanały miały mieć głebokość 6 metrów. Wśród przeciwników kanału dominuje przekaz dnia – Kanałem przepłyną tylko kajaki. Kiedy podano parametry śluzy i głebokość kanału 100x20x5 i 4 metry ,przekaz dnia sie zmienił – Kanał i tor wodny muszą mieć głebokość 12 metrów. “Fachowcy nie wiedzą że tor wodny tej głebokości maja tylko porty Gdynia-Gdańsk i Świnoujście-Szczecin.Może ci “Geniusze” podadzą głebokość torów wodnych i basenów portowych w portach lezących nad otwartym morzem ,takich jak Kołobrzeg ,Darłówek ,Ustka ? Też mają 12 metrów czy 5 do 6 metrów ? Nikt nie wspomniał że śluza na Mierzeii bedzie miała głebokośc 6,5 metra. ,a głebokość toru wodnego wzrośnie do 5 metrów.Czyli do Elbląga bedą mogły wpływać takie same statki morskie ,jak do na przykład Kołobrzegu leżącego nad otwartym morzem.Oczywiście przekaz dnia zaraz powie – Wielkie kontenerowce nie wpłyną do Elbląga. Od przyjmowania kontenerowców jest Gdynia -Gdańsk ,natomiast rolą Elbląga jest być portem pomocniczym i tańszym.

    1. Przekazy dnia DobrejZmiany są równie finezyjne… zrobimy na złość ruskim.

      (…)natomiast rolą Elbląga jest być portem pomocniczym i tańszym.(…)
      W tym wątku jako pierwszy zwróciłem na to, że Elbląg ma być portem feederowym, ale chcę zwrócić uwagę na 2 kwestie:
      Porty takie jak Elbląg są interfejsem między żeglugą morską, a rzeczną, a zatem inwestycja ta powinna wbić wpisana w program użeglownienia rzek… bo na razie sprawa wygląda jak pospieszny w Włoszczowej. Tam nie było realizacji koncepcji nazwanej z francuska (…)TGV na dworcu w polu buraków(…) tylko prywata Gosiewskiej.

      1. Zgadzamy się ,jaka powinna być rola portu w Elblągu ,podobna zgoda panuje co do funkcji Elbląga ,jako portu rzeczno-morskiego. Problem z żegluga śródlądowa zaczął się 30 lat temu ,kiedy zaniedbano transport rzeczny i kolejowy ,na rzecz transportu drogowego ,który odpowiada aż za 75% transportu w Polsce. Na drugim miejscu jest kolej z 24,8% udziałem w rynku i na samym końcu transport rzeczny z zaledwie 0,2 % udzialu. W najlepszej sytuacji znajduje się kolej której infrastruktura jest obecnie modernizowana i rozbudowywana. Natomiast rzeki są najbardziej zaniedbana częścią transportu w Polsce. Na Odrze swobodnie płynącej i Odrze granicznej da się dość łatwo przywrócić III klasę żeglowności ,problem z tym że podpisane umowy zobowiązują Polskę do doprowadzenia ODW do co najmniej IV a najlepiej V klasy żeglugowej. Ostatni stopień wodny Malczyce oddano do użytku w 2018 po …20 latach budowy a poprzedni w 1959 w Brzegu Dolnym. Jeszcze gorzej jest na Wiśle gdzie jedyny stopień wodny na Górnej Wisle zbudowany został we Włocławku bodajże z 1973 r. Budowa stopni wodnych powinna być w Polsce priorytetem z uwagi na wytwarzanie czystej ekologicznej energii wykorzystującej przepływ wody do wytwarzania prądu ,przy okazji można spiętrzyć wodę i podnieść klasę żeglowności rzeki.Tymczasem obserwujemy wszędzie działania Ekoterrorystow nazywających siebie ekologami ,którzy działają w interesie państw ,którym rozwój Polski przeszkadza. Jak trafnie napisał jeden z komentujących powyżej ,żeby wzrosły obroty w Polskich portach ,to jakieś.inne porty muszą stracić klientów. Pewne odcinki drogi wodnej zamiast rzekami warto poprowadzić kanałami np.na odcinku Odry granicznej ,Kanale Śląskim lub Kanale Odra-Dunaj. Można w ten sposób ograniczyć ryzyko żeglugi przy niskim stanie wody w rzece ,zmniejszyć ilość sluz potrzebnych do żeglugi , zbudować od razu kanał o parametrach V klasy oraz uniezależnić się od widzimisię sąsiada.

Dodaj komentarz