Polska stanie się energetycznym hubem dla Europy środkowo-wschodniej?

Pod koniec grudnia zeszłego roku, Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na rosyjskie projekty Nord Stream II oraz Turkish Stream. Był to niejako rzut na taśmę, ostatnia chwila na przyblokowanie tych inicjatyw. Udało się. Szwajcarskie firmy wycofały swoje statki przeznaczone do budowy infrastruktury na Bałtyku, a Bułgarzy przyblokowali południową nitkę gazociągu. Dało to istotną kartę przetargową Ukrainie, która do końca 2019 roku musiała wynegocjować nowy kontrakt gazowy z Rosją. W przypadku gdyby władze z Kremla zyskały możliwość transferu gazu ziemnego na zachód Europy z pominięciem Ukrainy, wówczas miałyby możliwość szantażu energetycznego względem Kijowa. Ostatecznie, dzięki Amerykanom, Moskwa musiała jednak zawrzeć nową umowę z Ukrainą.

Niemniej, wielka energetyczna gra w Europie Środkowej się nie zakończyła. Bowiem wraz z końcem 2022 roku, wygasa umowa na transfer gazu do i przez Polskę. Z kolei w tej chwili toczą się ponadto negocjacje w zakresie gazu i ropy dostarczanych na Białoruś. Innymi słowy, brak ukończenia Nord Stream II i Turkish Stream mocno skomplikował Władimirowi Putinowi rozgrywanie uzależnionych od rosyjskich surowców państw regionu. Co więcej, okazuje się, że wydane środki na budowę dwóch ww. rurociągów mogą się nigdy nie zwrócić. Lub dokona się to znacznie później, niż pierwotnie zakładano.

Sekretarz ds. energii USA Dan Brouillette w ostatnich dniach wyraził swoje wątpliwości co do tego, by Rosja była w stanie ukończyć projekt rurociągu Nord Stream II. Choć rosyjskie ministerstwo energetyki zapowiada, że opóźnienie budowy NS II będzie niewielkie i inwestycja zostanie ukończona na przełomie 2020 i 2021 roku. Niejako odpowiadając na to, Brouillette stwierdził, że:

To będzie bardzo długie opóźnienie, ponieważ Rosja nie posiada odpowiednich technologii”.

I gdyby przewidywania Amerykanów miały się sprawdzić, byłaby to doskonała wiadomość dla Polski.

 

Polska energetycznym hubem regionu?

Jeśli uda się doprowadzić inwestycję związaną z gazociągiem Baltic Pipe w terminie (2022r.), a Rosjanie nie ukończą do tego czasu Nord Stream II, Polska po raz pierwszy w historii, zyska względem Moskwy poważny lewar energetyczny. Nie tylko będziemy mogli wynegocjować znacznie lepsze ceny rosyjskiego gazu, lub też całkowicie z niego zrezygnować, ale i również wespół z Kijowem, Warszawa zyska możliwość zablokowania transferu rosyjskiego gazu na zachód (nie całkowicie, ale w dużej części).

Baltic Pipe, źródło: wikipedia.org

Przepustowość Nord Stream I wynosi 55 mld m³ gazu rocznie. Tymczasem ukraińskie rurociągi Braterstwo oraz Sojuz mogą transportować na zachód aż 144 mld m³ gazu na rok. Przebiegający przez Polską rurociąg Jamał-Europa posiada przepustowość 33 mld m³ gazu/rok (z czego ok. 10 mld m³ pozostaje w Polsce na jej potrzeby).

Sieć gazociągów z Rosji do Europy Zachodniej

O czym już pisałem w tekście pt.: „Do 2022 Rosja wywoła wojnę w Europie lub na Bliskim Wschodzie”, Ukraina importuje z Rosji również ok. 10 mld m³ gazu rocznie, przy czym Kijów w najbliższym czasie zwiększy własne wydobycie o 5 mld m³ gazu/rok (szacuje się, że nastąpi to do końca 2020 roku). Jednocześnie planowana jest rozbudowa infrastruktury przesyłowej pomiędzy Polską i Ukrainą, która pozwoli zwiększyć możliwości transferu gazu z Polski na Ukrainę z 1,5 mld m³ gazu/rok, do 5 mld m³ gazu/rok. Innymi słowy, w ciągu najbliższego roku lub dwóch, Ukraina może stać się całkowicie niezależna od rosyjskiego gazu.

Pamiętając o rozbudowie gazoportu w Świnoujściu, a także planach wydzierżawienia lub zakupu pływającego terminala LNG, Polska mogłaby importować ilości gazu znacznie przekraczające potrzeby własne. Baltic Pipe będzie miał przepustowość 10 mld m³ gazu/rok, z czego Polska zakontraktowała już 8,1 mld m³ norweskiego gazu. Terminal w Świnoujściu, po rozbudowie, będzie mógł przyjąć 7,5 mld m³ gazu/rok (co będzie o 50% więcej niż obecnie). Planowany pływający terminal LNG w Gdańsku pozwoli z kolei na przyjęcie dodatkowych 4 mld m³ gazu. Reasumując, po zaspokojeniu własnych potrzeb (gdyby zupełnie zaprzestać importu rosyjskiego surowca), Polska dysponowałaby potencjałem eksportu 8-9 mld m³ gazu rocznie. Innymi słowy, nasz kraj mógłby stać się pewnego rodzaju hubem energetycznym dla regionu. Warszawa mogłaby zarabiać na pośrednictwie w sprzedaży LNG lub norweskiego gazu ziemnego importowanego przez Baltic Pipe.

Warto w tym miejscu wspomnieć, iż pod koniec roku Polska i Litwa uzgodniły budowę interkonektora gazowego, który ma powstać do końca 2021 roku. Dzięki temu państwa bałtyckie (ale i także Finlandia) zostałyby, za pośrednictwem Polski, połączone z unijnym rynkiem gazowym. Trzeba pamiętać o tym, że Litwini dysponują pływającym terminalem LNG w Kłajpedzie, którego przepustowość (4 mld m³ gazu/rok) mogłaby zaspokoić 80% potrzeb państw bałtyckich. Istnieje więc potencjał do przechwycenia pozostałych 20% rynku.

Gazociąg litewski po polskiej stronie, źródło: Gaz-system.pl

Z kolei we wrześniu 2019 roku rozpoczęła się budowa gazociągu łączącego Polskę i Słowację, który ma zostać ukończony do 2021 roku. Jest to część tzw. Korytarza Północ-Południe, który zintegruje Polskę, Czechy, Słowację, Węgry oraz Chorwację (gdzie również znajduje się terminal LNG). Dzięki temu połączeniu, Polska będzie mogła importować za pośrednictwem Słowacji 5,7 mld m³ gazu rocznie, lub też eksportować w kierunku słowackim 4,7 mld m³ gazu rocznie.

Gazocią PL-SK, źródło: Gaz-System.pl

Nie należy również zapominać, że od 2015 roku Gaz-System zwiększył możliwość importu gazu z Niemiec (do 5,5 mld mld m³ gazu/rok). Niemcy z kolei również zamierzają wybudować własny terminal LNG, co zdywersyfikuje ich importu gazu. Tak więc, gdyby dostawy rosyjskiego surowca zostały odcięte, to teoretycznie, Polska mogłaby odsprzedawać dla całego regionu gaz pozyskiwany z różnych kierunków (własne terminale LNG, Baltic Pipe, Niemcy) w ilości nawet do 14-15 mld m³ gazu/rok.

Co niezmierne istotne, tego rodzaju koncepcja wpisuje się w amerykańską strategię osłabiania Rosji poprzez próbę ograniczenia jej eksportu gazu i ropy naftowej do Europy. Celem jest zdobycie na Moskwę lewara energetycznego. Uniezależnienie Europy Zachodniej i Środkowej od rosyjskiego gazu (również poprzez zwiększenie eksportu amerykańskiego LNG i ropy pochodzących z łupków), a także możliwość zablokowania transferu surowca przez polskie i ukraińskie gazociągi, dawałoby Waszyngtonowi zdolność do szantażu władz z Kremla.

            To jest wielka energetyczna gra, do której hegemon właśnie przystąpił, deklarując za pośrednictwem sekretarza stanu Mike’a Pompeo, że USA przeznaczy miliard dolarów na infrastrukturę energetyczną w regionie Trójmorza. Oznacza to, że Amerykanie chcą zainwestować żywą gotówkę m.in. w połączenia rurociągowe w regionie. Po to, by uniezależnić kraje Trójmorza od Rosji. W czym dużą rolę może odgrywać właśnie Polska. Inicjatywa Trójmorza zaczyna być postrzegana przez USA coraz poważniej, w kontekście realizacji własnych zamierzeń. O czym świadczy niedawne przemówienie Iana Brzezinskiego (syna Zbigniewa Brzezińskiego) dotyczące właśnie tego projektu gospodarczo-politycznego.

 

Podsumowanie – polskie szanse

Powyższa układanka, zdaje się potwierdzać powtarzaną na tym blogu tezę, że Polska znalazła się właśnie w wyjątkowym oknie geopolitycznym, w którym jej narodowe interesy są zbieżne z interesami światowego hegemona. Czas ten należy wykorzystać jak najlepiej, bowiem nie wiadomo, jak długo potrwa. Błędem byłoby odwracanie się plecami do zaistniałych okoliczności i nie wykorzystanie tegoż momentu. Zbieżność interesów (wzmocnienie Trójmorza, obrona Ukrainy, osłabienie Rosji, hamowanie Niemiec) może długo nie potrwać. Fakt, że Stany Zjednoczone za kilka lat mogą wyjść zupełnie z Europy nie powinien nas jednak odstraszać od podejmowanych przez nich inicjatyw. Wręcz przeciwnie, należy na nich zyskać jak najwięcej, przygotowując się jednocześnie do samodzielności gospodarczej, politycznej i militarnej.

W ramach amerykańskiej strategii odcinania Europy od rosyjskich surowców, Polska ma szansę stać się jej niezwykle istotnym elementem. Nasze korzyści z uzyskania statusu hub-u energetycznego dla regionu, nie będą ograniczać się tylko do korzyści gospodarczych (zyski z odsprzedaży). Zależność sąsiadów od naszej infrastruktury przesyłowej (gazoporty, Baltic Pipe), automatycznie postawi Warszawę w roli lidera regionu. Energetyczna zależność państw ościennych od Polski może dać nam szeroki wachlarz możliwości politycznych. Zdolność do kreowania polityki w regionie, wytworzenia własnego środka ciężkości w Unii Europejskiej, a także wzmocnienia na każdej innej płaszczyźnie. To niewyobrażalna szansa, której realność ziszczenia się, powinna docierać nawet do największych sceptyków.

 

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

19 komentarzy

  1. Za jakies dziesiec lat EU wycofa sie z paliw kopalnych i zostaniemy z nikomu nie potrzebna infrastruktura, tak jak z weglem.

    1. I właśnie dlatego Niemcy postawili na Nord Stream i Nord Stream II o łącznej przepustowości 110 mld m3 gazu/rok…

    2. I dlatego niestrudzenie od 2012 stawiam na REALNĄ suwerenność energetyczną w postaci geotermii głębokiej HTR, dla której ze względów geologicznych [styk 2 głównych i dwóch pobocznych płyt tektonicznych] mamy wyjątkowe warunki. Na 10 km głębokości mamy pokłady wody geotermalnej [realnie to przegrzana solanka] jako medium dla wymiennika ciepła. Temperatura 300-400 stC w zależności od tzw. stopnia geotermalnego w danym regionie. Czyli dla Polski to “grzałka” o mocy ca 35 TWt mocy cieplnej stałej, po konwersji do uzyskania do 5 TWe mocy stałej. Procesowanie pod ziemią, infrastruktura niewrażliwa nawet na ataki jądrowe, w dodatku rozproszona, co umożliwia tanią dystrybucję energii. Tymczasem pakujemy się w powiększanie zbiorników gazoportu – superłatwego celu dla dywersji. A eksplozja gazoportu to jak wybuch bomby paliwowo-powietrznej – szacowany odpowiednik to wybuch 20 MT bomby wodorowej. Był nawet artykuł na d24 przy okazji analizy możliwego sabotażu na Bałtyku – wobec gazowców i wobec portów i infrastruktury. Tak samo Baltic Pipe to nader łatwy cel dla dywersji podwodnej. Powinniśmy utrzymywać ASYMETRIĘ wrażliwości – to Rosja winna się bać sabotażu Nord Stream i być nader spolegliwa – tymczasem my likwidujemy asymetrię wrażliwości i w interesie hegemona sami fundujemy sobie potrójną super-wrażliwość na atak Rosji. Tak samo plany budowy elektrowni jądrowych mam za bezsens i ekonomiczny i geostrategiczny – w strefie zgniotu – gdzie leży Polska. To są bardzo łatwe i wrażliwe cele – wręcz sami sobie strzelamy w stopę – jeszcze tylko postawić przed taką elektrownią bilboard z hasłem: “Tu grozić uderzeniami Iskanderów, Cyrkonów i Kalibrów dla sterroryzowania Polski”. Elektrownia jądrowa to w istocie elektrownia cieplno-parowa – ze skomplikowanym i wrażliwym systemem wymienników ciepła i chłodzenia. Zresztą – przy naszej słabej retencji i kryzysie zasobów wodnych – elektrownia jądrowa w Polsce nie ma sensu eksploatacyjnie, toż przy niskich stanach wody w 2019 we Francji wyłączano reaktory… Na końcu zresztą i tak para idzie na łopatki turbin, jak w każdej innej elektrowni cieplnej. Czyli liczy się pierwotna moc cieplna. Ktoś chce 35 TWt mocy cieplnej stałej? – bez kosztów za paliwo czy utylizację odpadów? – bez kosztów wygaszenia elektrowni? – bez ryzyka skutków bezpośrednich [wyłączenie] i pośrednich [skażenie] uderzeń w punktowe molochy powierzchniowe? – to proszę zabrać się za geotermię głęboką HTR. Wieczną, niewrażliwą, bezpieczną użytkowo i militarnie – na dodatek aż się prosi o bicie w wielki bęben, by pozyskać na te cele wielkie środki z KE – by to Polska stała się liderem OZE, rozdawała energetyczne karty w Europie – by chłostała propagandą wstydu zapóźnione w OZE państwa UE – na czele z Niemcami – które nadal lwią część mocy mają z węgla. Każdy kij ma dwa końce…ale trzeba chcieć to widzieć – i działać w długofalowym geostrategicznym interesie Polski – a nie [po najmniejszej linii oporu naszych “polityków”] w doraźnym interesie hegemona – czyli długofalowo naszym kosztem…

      1. (…)Ktoś chce 35 TWt mocy cieplnej stałej?(…)
        Tacy się znajdą… Czukotce uruchomiono (…)Akademika Łomonosowa(…), a tam jest zimno cały rok.
        A po ograniczeniu ambicji sporo zapotrzebowania można znaleźć w okręgach przemysłowych itp. podobnej infrastrukturze np. w zeszłym roku chęć zainwestowania w tego typu inwestycję wyraziła spółka Synthos… https://inzynieria.com/energetyka/wiadomosci/56899,michal-solowow-zamierza-zbudowac-w-polsce-mala-elektrownie-jadrowa

        A jak umówiliśmy temat popytu na moc ciepłą przejdźmy do sprawy wg. istotniejszej… Bez energetyki nie ma podstawy do budowy YellowCake Industry, a zatem nie ma najmniejszej przykrywki dla budowy Bomby. A liczenie na to, że Chiny przeszlą nam te bomby przez Pakistan wg. mnie zalatuje naiwnością.

      2. Czy ta geotermia to nie jakiś mit? Pod Wwa parę lat temu robiono próbne odwierty (pod Piasecznem), poszło parę milionów z UE i efekt żaden – za niska temperatura wody.

        Pod Suwalczyzną głębiej to temperatura spada a nie rośnie, jest tam nawet wieczna zmarźlina:
        https://archeowiesci.pl/2010/08/07/mamy-w-polsce-wieczna-zmarzline/

        Mamy co najmniej jeden aquaprak postawiony hurra-optymistycznie, z założenia geotermalny, w realu trzeba dogrzewać wodę bo temperatura nie jest taka wysoka.

        A opowieści ks.Rydzyka o geotermii pod Toruniem to może być sposób na wyduszenie dotacji z państwa, w czym jest on wyjątkowo skuteczny (szczególnie za obecnego rządu który ma z nim deal: kasa za głosy wyborcze).

        Czy ta geotermia w Polsce to nie taki sam mit jak gaz łupkowy?
        Islandią to my nie jesteśmy…

        1. (…)Pod Wwa parę lat temu robiono próbne odwierty (pod Piasecznem), poszło parę milionów z UE i efekt żaden – za niska temperatura wody.(…)
          Masz na myśli Mszczonów? Może to nie błąd tylko linia programowa? Oprócz tych term i wczoraj otwartego Suntago mają też jeden z najgłębszych basenów w Europie… centrum Polski jako lokalizacja dla infrastruktury treningowej nurków głębinowych jest cokolwiek dziwna.
          Swoją drogą trzeba dodać (potencjalny motyw pójścia w wodę), że ten region słynął z wodnolecznictwa… tak od razu mogę wymienić 2 popularne w międzywojniu ośrodki:
          – (…)Zakład Hydropatyczny dla Osób z Towarzystwa(…) w ówczesnych Jordanowicach, a obecnie centrum Grodziska Mazowieckiego
          – zakład wodnoleczniczy w Olszance pod Puszczą Mariańską

          1. pod Piasecznem to raczej nie o Mszczonów chodzi, a o to:
            https://energetyka24.com/bitwa-o-geotermie-w-piasecznie
            nie Mszczonów, ale Wólka Kozodawska pod Piaseczniem, pod Warszawą.
            Ale tu chyba o biurestwo chodzi a nie już same technikalia:
            https://piasecznonews.pl/gorace-zrodla-w-zawieszeniu/

            Ja też jakoś nie wierzę w masową geotermię sięgająca na 10km w głąb,w Polskim wydaniu. My to co najwyżej jabłka w Grójcu możemy robić, a z bardziej zaawansowanych wyrobów to konie na biegunach (zdaje się w tej produkcji Polska jest potentatem), lub podobnie skomplikowane projekty.
            Masowa geotermia, uniezależnienie energetyczne, w Polsce???? Wolne żarty. To jakieś dęte megalomańskie rojenia, podobnie jak te Międzymorze i inne si-fi.

          2. (…)My to co najwyżej jabłka w Grójcu możemy robić, a z bardziej zaawansowanych wyrobów to konie na biegunach (zdaje się w tej produkcji Polska jest potentatem), lub podobnie skomplikowane projekty.(…)
            Bez przesady… nie daleko tego Grójca, bo w Błoniu mieści się renomowany producent drukarek 3D.

      3. @Georealista:
        Szukałem w internecie jakichś sensownych materiałów na temat tej “Geotermii HTR”.
        Poza dosyć oględnymi 2-3 wideo na YT nie ma żadnych sensownych materiałów, które jako technik mógłbym ze spokojnym sercem ocenić. Brzmi na chwilę obecną trochę jak Wunderwaffe 😉
        Pamiętam jak na AGH jeden profesor też cały czas o geotermii opowiadał, a jak dochodziło do detalii to wychodziłol, że infrastruktura się psuje od dużej zawartości soli…

        1. Proszę zapoznać się z biznesplanem i studium wykonalności w Rurociągi 1/2/2016 nr 70. Najlepiej poprzez jakiegoś geologa czy człowieka od rurociągów przemysłowych. Informacje o geotermii głębokiej HTR są zwyczajnie blokowane laikom przez lobby gazowe, węglowe i atomowe. A najbardziej – przez hegemona, któremu na nasz koszt budujemy wrażliwą infrastrukturę odbiorczą i uzależniamy się od niego. Tak odpowiadając zbiorczo – Suwałki jako region specyficzny [Skarbiec Suwalski] odliczam od HTR, także inne regiony “twarde”z, ale i tak zostaje 35 TWt mocy cieplnej stałej na 10 km głębokości. Rydzyk czy inni kopią płytko – to zupełnie inna technologia. Zresztą źródła płytkie są kapryśne co do wydajności ujęć i zwykle po pewnym czasie nieopłacalne. Wyjątkowość geotermiczna Polski polega na GŁĘBOKICH złożach wody geotermalnej [która do picia się nie nadaje] jako medium dla wymiany ciepła na 10 km – dzięki systemowej “gąbce” warstwy pośredniej, która się utworzyła i nasyciła przez starcie 2 głównych i 2 pobocznych płyt tektonicznych na przesmyku bałtycko-karpackim. Często mówi się np. o Islandii jako “raju” geotermalnym, tymczasem tam płytkie źródła są dość kapryśne, niestałe i to bardzo osłabia efektywność ekonomiczną tych instalacji.

          1. Rozumiem, że to pięknie brzmi – energia za darmo, tylko dwa odwierty zrobić na 1,5-2km głębokie i można ciągnąć ciepło, a może i prąd.

            Ale jak wygląda u nas w realu realizacja projektów geotermii głębokiej można sprawdzić na przykładzie odwiertu pod Piasecznem k. Warszawy:
            https://www.energetyka24.com/bitwa-o-geotermie-w-piasecznie
            zdaje się że tam papierologia zawiodła. Ale swoją drogą w tych okolicach to ciepła za dużo nie ma.

            Czy to nie aby zbyt optymistyczne podejście, bo wygląda na to że aż tak ciepłych wód nie mamy. Wg tej mapki na 2 km głębokości tylko niektóre rejony kraju dadzą jakąś cieplejszą wodę, a 100 stopni to nadal nie jest
            https://ziemianarozdrozu.pl/i/upload/rozwiazania-technologiczne/temperatura-wody-geotermia.jpg
            a koszt odwiertu na 1,5km to jakieś 10 baniek:
            http://www.umwd.dolnyslask.pl/fileadmin/user_upload/Gospodarka/SI/Pomorski_.pdf

            tu jest co nieco jeszcze:
            https://ziemianarozdrozu.pl/artykul/3570/odnawiane-zrodlo-energii-geotermia

            Jakoś ta geotermia głęboka nie wygląda na panaceum które uleczy nasze problemy energetyczne. Ale oczywiście, w niektórych regionach kraju (zachód, okolice Poznania) wygląda jakby mogła się dołożyć do energetycznego porfolio, razem pewnie z OZE, słońcem, gazem… byle by ten węgiel zarzucić.

          2. @Jurek – nie 1-5/2 km, a 10 km. Kiedyś na taką głębokość to wiercono 7-10 lat, teraz przez postęp technologii wierceń [rozwiniętych dzięki masowym wierceniom dla gazu łupkowego] to ca 3-4 miesiące. Na tym poziomie 10 km jest u nas warstwa bogatej wody geotermalnej [właściwie solanki] jako medium cyklu cieplnego – i temperatura 300-400 stC, która zapewnia przegrzaną parę [a właściwie z uwagi na ciśnienie to kondensat] – co z kolei gwarantuje efektywność cyklu termicznego. Podkreślam – analogie do typowej dotychczasowej geotermii, zasadniczo dość płytkiej i opartej tylko o lokalne “raje” geotermalne – są błędne.

        2. To samo. Równie dobrze możemy porywać się na budowę Gwiazdy Śmierci.
          Już były łupki w Polsce, wyszło z tego wielkie g…
          A, i jeszcze była Polska potentatem w produkcji grafenu. I co się stało, gdzie ten skok technologiczny?

          Ten kraj nie jest w stanie takiego projektu przeprowadzić. Geotermia na 10 km, nowoczesne technologie? Tu, nad Wisłą? My to możemy co najwyżej przepłacić za ultranowoczesne F35, które potem będą nie-latać jak obecnie F16 z których połowa jest niesprawna. Albo wybudować takie lotnisko w Radomiu z którego nic nie lata. Albo wydać prawie miliard na węglową Ostrołękę C i porzucić temat. Albo zorganizować Centralny Magazyn Węgla, tego odpadu z pracy polskich kopalni którego nikt nie chce kupić po cenie 2x wyższej. Czemu nie? Możemy zbudować też Centralny Parking Produktów Autosanu których nikt nie chce kupić a który przejęło MON za nasze podatki. Albo Centralny Port Lotniczny, Centralny Rów Na Mierzei Wiślanej, czy Centralny Port Morski w Radomiu.

          Nowoczesna geotermia tu? Chyba że Niemcy wykupią jakieś hektary i sami postawią. Za co? Kim? W jaki sposób? U nas idzie wszystko na 15-naste i 18-naste emerytury i kolejne socjale nazywane pińset plus.

  2. Jest jeden problem… deadline tuż tuż, a nie ma nawet przetargów. A ta faza ma naprawdę sporo potencjału, aby wysadzić ten hub w powietrze. Wystarczy odwołanie, które zostanie rozpatrzone przez sędziów nie uznawanych na Zachodzie, co jest podstawą do podważania wyroku… jeśli dalej pójdziemy na rympał to zabraknie popcornu.

    1. Jeszcze tylko zrezygnować z tego węgla, bo ten głównie importujemy z Rosji.
      Każdy wagon węgla z Rosji to kasa dla Putina na nowe czołgi.
      Mam wrażenie że to jakaś piąta prorosyjska kolumna, która robi kasę na imporcie węgla gra u nas rolę. Dziwne, że gość handlujący węglem z Rosją organizując podsłuchy doprowadził do zmiany rządu, a potem już za nowego rządu import węgla z Rosji wzrósł kilkakrotnie.

      Ktoś tu kasę przepala, pewnie by mieć z tego % jako koncesje, marże, albo “za konsulatacje”. Podobnie jak z tą elektrownią w Ostrołęce, gdzie utopiono już 800 mln zł, a teraz wycofujemy się z tego rakiem. Tylko ktoś te faktury na 800 milionów wystawił, ktoś podpisał przelewy, a społeczeństwo zapłaci w rachunkach za prąd.

      Pójście w OZE i technologie przechowywania prądu (a la pomysły Muska, może by ściągnąć by jakoś – przez dotacje? – fabrykę Tesli do Polski), plus rozwój motoryzacji elektrycznej i Rosja traci rynek na węgiel i ropę. OZE wspomagane nie-rosyjskim gazem i Putin nie ma dochodów.
      OZE ma takie zalety, że nie potrzebuje zakupu paliwa. Ani z Rosji, ani z USA, ani z Australi – paliwo gratis.

      Ale trzeba by odciąć od decyzyjności te lokalne lobby górnicze, gdzie grupa zawodowa licząca około 100 tysięcy ludzi wymusza by trzydzieści parę milionów innych trwale oddawało im część swoich dochodów – na dotacje do kopalń, na zawyżone ceny za węgiel i prąd, na przywileje emerytalne, na leczenie chorób zawodowych. Oraz miało gorszą jakość życia (smog, zanieczyszczenie, szkody górnicze), bo te 100 tysięcy chce by prawa rynku ich nie dotyczyły.
      A teraz wymuszono już jakieś kuriozum – centralny magazyn węgla którego nikt nie chce. To tak jakby w Polsce istniała fabryka powozów konnych i wymuszała od rządu zakupy tych powozów. Nikt ich nie potrzebuje, ale zorganizowano by w kraju centralny parking powozów konnych gdzie gromadzono by produkcję tej fabryki. PRL do kwadratu.

      1. (…)Ale trzeba by odciąć od decyzyjności te lokalne lobby górnicze, gdzie grupa zawodowa licząca około 100 tysięcy ludzi wymusza by trzydzieści parę milionów innych trwale oddawało im część swoich dochodów – na dotacje do kopalń, na zawyżone ceny za węgiel i prąd, na przywileje emerytalne, na leczenie chorób zawodowych. Oraz miało gorszą jakość życia (smog, zanieczyszczenie, szkody górnicze), bo te 100 tysięcy chce by prawa rynku ich nie dotyczyły.(…)
        A może tu nie tylko górnicy są czynni… Pamiętaj, że Śląsk jest także zagłębiem piłkarskim, a co za tym idzie ogólnie pojętą przestępczością okołostadionową.Dodam tylko, że niebezpieczne związki (…)kibiców(…), nie są zjawiskiem tylko polskim.

  3. Ja coś nie bardzo tą geotermię łykam. Nie siedzimy na gejzerach. Odwierty po 10km, masowe?
    Ile odwiertów potrzeba do elektrowni? Dwa pewnie to minimum, jednym woda gorąca śmiga, drugim zimna wraca. Ale pewnie dwa to mało, trzeba więcej. Ile taki odwiert na 10km kosztuje?

    Tak na szybko goglując, najłębszą dziurę w Polsce wiercono zdaje się na 7km:
    https://www.gramwzielone.pl/trendy/101483/najglebszy-odwiert-geotermalny-w-kraju-siegnie-7-km
    szacując koszt na 45 milionów złotych.
    A tu mowa o dziurach na 10km, a pewnie koszty nie rosną liniowo tylko w pewnym momencie wykładniczo. OK, załóżmy że wystarczą te 7km dziury, powiedzmy za 50 milionów, dające wodę jak w artykule powyżej 120 stopni.
    Ile takich dziur trzeba na sensowną elektrownię o jakiejś znaczącej mocy?

    Weźmy jakiś przykład sensownej elektrowni geotermalnej.
    Przykładowo – The Geysers Geothermal Complex:
    https://en.wikipedia.org/wiki/The_Geysers
    ma to moc 1,5TW, co jest już sensowne – Bełchatów ma zdaje się łącznie ponad 5TW, a Ostrołęka C miała mieć koło 1TW chyba. Tyle że ten kompleks Geysers to ma łącznie 327 otworów produkcyjnych, średnio na głębokość 2,6km a najgłębszy 4km. Takie 2,6km dziury pewnie sporo tańsze od tych 7km za 50 milionów sztuka albo hipotetycznych 10-kilometrowych. Tam na 2,6km mają średnio wodę o temperaturze 190 stopni a u nas 7km to tylko 120 stopni.
    https://globenergia.pl/magazyn/najwieksze-elektrownie-geotermalne-na-swiecie/

    To ile by kosztowało w Polsce wykonanie 327 otworów do temperatury wody 190 stopni? To by dało te 1,5TW.
    Albo skromniej, 327 otworów powiedzmy 7km do temperatury 120 stopni?
    327 x 50 milionów czyli jakieś ponad 16 miliardów złotych? Ile by to dało mocy? Chyba nie 1,5TW bo przecież 120 stopni to nie 190 stopni. OK, może 1TW – nie mam pojęcia. Ile miała kosztować węglowa Ostrołęka C? 8-9 miliardów? Całość. Tu mówimy o 16 miliardach tylko na dziury w ziemi, bez budynków, turbin, itd.

    Coś źle szacuję?

    1. @”real ista” – technologie głębokich wierceń bardzo się rozwinęły dzięki masowych odwiertom dla tzw. szczelinowania hydraulicznego [pozyskiwanie gazu łupkowego]. Koszt wierceń tymi technologiami jest o rząd wielkości mniejszy [ok. 13-14 razy – zresztą tu dochodzi też o efekt skali w przypadku zakupu i cyklu życia infrastruktury wiertniczej], niż starymi technologiami, którymi dotychczas w Polsce wierciliśmy. Zaś prędkość wiercenia nowymi technologiami jest ponad 30 krotnie większa [co przekłada się na ZASADNICZE skrócenie inwestycyjnego cyklu i zamrożenia kapitału]. Na głębokości 10 km w Polsce temperatura jest ca 300-400 stC, a to znacznie podwyższa sprawność cykl termodynamicznego [decyduje stopień przegrzania pary – a właściwie kondensatu wodnego] – cyklu przepływowego – w danej warstwie.. No i technologicznie nie chodzi o wydobywanie przegrzanej wody – tylko procesowanie jej na głębokości 10 km – głębokości polskich pokładów wody geotermalnej, która jest czynnikiem kluczowym. Kluczowy jest ROI dla danego kompleksu – wynosi 1,5 roku [!]. Co oznacza, że po 1,5 roku mamy zwrot kosztów inwestycyjnych – i od tego momentu zyski z eksploatacji danej lokalnej elektrowni geotermalnej – idą w inwestowanie w kolejne odwierty i elektrownie. Kapitał początkowy dla uruchomienia ca 5 elektrowni naraz [żeby potem zyski powodowały ich powielanie – w tempie wykładniczym] to wg moich rozmów z prof. Michałowskim [zresztą najlepszym przyjacielem prof. Żakiewicza] – ten kapitał początkowy [w tym początkowe koszty stałe związane z zakupem “know-how” i wdrożeniem i wydatkami powiązanymi, wyszkoleniem kadr itd] to ok 6 mld złotych. Wtedy co 2 lata następuje podwojenie liczby tych elektrowni [zakładając transfer 3/4 zysków w inwestycje] – i to bez zewnętrznego dostawcy kapitału. Czyli np. w 2021 mamy 5 elektrowni lokalnych, w połowie 2023 mamy ich 10, w 2025 mamy ich 20, w 2027 mamy ich 40, w 2029 mamy ich 80, w 2031 mamy ich 160, w 2033 mamy ich 320, a w 2035 mamy ich 640 Każda taka lokalna elektrownia HTR to ca 50 MWt mocy termicznej stałej i po konwersji w cyklu termodynamicznym 10 MWe mocy efektywnej elektrycznej stałej. Czyli np. AD 2035 mamy 640 x10 MWe czyli 6,4 GWe mocy efektywnej elektrycznej stałej. W 2037 mamy 12,4 GWe, w 2039 mamy 24,8 GWe, w 2041 mamy 49,6 GWe – czyli więcej, niż teraz cała nasza elektroenergetyka systemowa [i OZE] razem wzięta [czyli ca 43 GWe]. Gdyby Zamiast kapitału początkowego 6 mld zł kapitał wyniósł 7,5 mld zł, wtedy w pierwszym cyklu początkowym było by nie 5, a 10 elektrowni HTR naraz, cały cykl liczności i mocy NA KAŻDYM KROKU byłby x2 – czyli na końcu 2041 mielibyśmy nie 6,4 GWe tylko 6,4 GWe x 2 do potęgi 9. Czyli 512 X 6,4 GWe co dałoby 3 276,8 GWe mocy stałej dysponowanej – taka jest potęga uruchomienia wzrostu wykładniczego. Czyli ponad 3 TWe mocy stałej elektrycznej dysponowanej – a to by starczyło z dużym naddatkiem na całą Europę – i to całkowicie zelektryfikowaną – w tym z elektromobilnością. Czy już wszyscy już rozumieją, dlaczego tak usilnie hegemon dławi wszelkie próby geotermii głębokiej HTR w Polsce? I dlaczego także UE [czyli Niemcy – związani interesem gazowym z Rosją] nie chce dać na technologię HTR ani euorocenta? Niedomyślnym podpowiadam – bo polski prąd – w 100% z OZE – by wypchnął i USA z ich LNG i Rosję z jej gazem [i wszystkich innych dostawców paliw kopalnych, w tym także elektrownie jądrowe – np. stanowiące trzon elektroenergetyki Francji] – wypchnął by z całej Europy. A Polska by stała się liderem UE i rozdawała ekonomicznie i politycznie karty na światowym stole. Jeszcze uwaga do @”real ista” – Bełchatów ma 5GWe nie 5 TWe. 1 TWe to 1000 GWe – oj, spora “różnica”. W sumie Twe kalkulacje @”real isto” były oparte o błędne założenia [stara b. droga technologia długotrwałych wierceń] i o liniowy układ przyrostu mocy – i to w 100% z zewnętrznego finansowania [które tym sposobem staje się astronomicznie kosztowne], bez własnego finansowego wewnętrznego z lewarowania zyskami z poprzedniego WYKŁADNICZEGO etapu inwestycyjnego.Cóż – to chyba najlepiej pokazuje zasadność powiedzenia “pieniądze robią pieniądze” – o ile wprzęgnie je się w odpowiedni układ “generatora wykładniczego”. Oczywiście – proszę “czuć” też drugi koniec kija – gdyby sprawność konwersji cieplno-elektrycznej zamiast 20% była tylko 10% [czyli 2 razy mniejsza] – to moc końcowa w 2041 byłaby nie 3,2 TWe, tylko właśnie 6,4 GWe. Co i tak by nie zmieniło ani o jotę faktu, że po kolejnych 9 cyklach wykładniczego przyrostu mocy w odstępach 2-letnich – mielibyśmy i tak te 3,2 TWe. To jest właśnie siła wzrostu wykładniczego “samopowielającego”… Z naszych wyliczeń z prof. Michałowskim wynikało, że “do wzięcia” z całej Polski [bez terenów zbyt “twardych” jak skarbiec Suwalski i wliczając też inne jako “zajęte”] jest technicznie sensowne ca 35 TWt mocy cieplnej stałe [z całej Polski teoretycznie 52 TWt] j i odpowiednio ca 5 TWe mocy elektrycznej stałej dysponowanej – po konwersji. Czyli sprawność konwersji ciepło/elektryczność to 14,2% – moim zdaniem niewygórowana i realistyczna. Dawne parowozy miały [w najlepszych ciężkich parowozach o wysokim przegrzaniu i ciśnieniu] sprawność rzędu 11-12%, nowoczesne silniki parowe mają sprawność rzędu 22-25%. Jako “ciekawostkę” ilustracyjną polecam artykuł nt silnika parowego VW ZEE 50 KW z…2001 roku, który na próbę zamontowano w…Skodzie Fabii. Sprawność VW ZEE to 23%. [ https://autokult.pl/15327,samochod-na-pare-to-moze-byc-przyszlosc-motoryzacji ] Taka uwaga: cykl w HTR jest nieco inny niż w “zwykłym” [nawet udoskonalonym] silniku parowym, przypomina bardziej cykl STIG skrzyżowany ze zmodyfikowanym ORC , a związany jest także z rekuperacją kondensacyjną i odzyskiem mocy z przepływu pary/wody, ale i powietrza [w tym z przepływem eżektorowym i dyfuzyjnym] – w sumie termodynamicznie są to 3 cykle główne i 3 pomocnicze nałożone na siebie w jeden synergiczny [i zamknięty]. Generalnie odsyłam raz jeszcze do Rurociągi 1-2/2016 nr 70, tam jest i biznesplan i kalkulacje dla HTR.

Dodaj komentarz