USA pod presją. Korea Północna ponownie testuje hegemona, Rosja sięgnie po Białoruś?

O tym, co może czekać Stany Zjednoczone przed listopadowymi wyborami prezydenckimi. Rywale hegemona poczuli krew. Czy wykorzystają chaos wewnętrzny w USA i zintensyfikują działania na różnych frontach w nadchodzących miesiącach?

Drugi tekst z serii Perspektywy Globalnej  opublikowany gościnnie na portalu bithub.pl.

Zapraszam do lektury:

USA pod presją. Korea Północna ponownie testuje hegemona, Rosja sięgnie po Białoruś?

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

63 komentarze

  1. Co do Korei Płn, a dokładniej co do zjednoczenia Korei – zdecyduje nadrzędny deal USA-Chiny, z wykluczeniem Rosji. Z Tajwanem w pakiecie – i z marginalizacja Rosji przez OBA supermocarstwa, dla których Rosja jest wyjątkowo niewygodnym graczem [w kalkulacji SWOT i z teorii gier Rosja daje każdemu z graczy-supermocarstw większą pulę ryzyka przegranej – niż wygranej]. Myślę, że zajęcie Białorusi przez Rosję zostanie potraktowane przez Chiny jako naruszenie “czerwonej linii” bezpieczeństwa strategicznego Chin. Które od razu w 2011 zdekodowały deklaracje Putina i Merkel o budowaniu “nowej lepszej unii euroazjatyckiej od Lizbony do Władywostoku” – jako budowę trzeciego supermocarstwa, SILNIEJSZEGO od Chin. Stąd wszystkie reakcje Chin [podpisanie z Polską traktatu o strategicznej współpracy 20 grudnia 2011 w Pekinie, potem w 2012 narady polskich generałów z chińskimi w Quingdao, ogłoszenie w Warszawie założenia grupy 16+1, w 2013 ogłoszenie Jedwabnego szlaku i potem konsekwentne wskazanie Polski jako głównego hubu europejskiego dla lądowego Jedwabnego Szlaku] zmierzały do utrzymania Polski – jako rdzenia bufora rozdzielającego Rosję od niemieckiej UE. Moim zdaniem właśnie zajęcie Białorusi będzie jednym z elementów skłaniających Pekin do “ostatecznego rozwiązania kwestii niebezpieczeństwa powstania konkurencyjnego supermocarstwa euroazjatyckiego Kreml-Berlin”. Co przełoży się na dogadanie z USA, dla których również – mówiąc słowami George’a Friedmana: “połączenie technologicznego, ekonomicznego i finansowego potencjału UE zdominowanej przez Niemcy, z militarnym, surowcowym i przestrzennym potencjałem Rosji – to najgorszy możliwy koszmar”. Jako że Chiny nie mają projekcji siły i zakotwiczenia militarnego w Europie – siła rzeczy będą się musiały zgodzić na kontrakcję USA w Europie. Czyli – na zdominowanie Europy przez USA [czyli pogrzebanie planów Berlina] i na siłowe powstrzymanie Kremla na Wschodniej Flance [wobec nieuniknionej w tym wypadku skrajnej determinacji Kremla – dla którego WŁASNE supermocarstwo Lizbona-Władywostok – to opcja dająca największą wygrana przy najmniejszych kosztach]. Oczywiście deal będzie miał też i marchewkę dla Pekinu – czyli po zjednoczeniu Korei siły USA wycofają się z tego przyczółka kontynentalnego w Azji – a zjednoczona Korea siłą rzeczy obróci się [mimo wszelkich papierowych paragrafów] docelowo na Chiny, zaś Tajwan [“zbuntowana prowincja”] zostanie przyłączony [co dla Pekinu ma dużo większą rolę symboliczno-propagandową przed własnym narodem – niż “obiektywnie biorąc” samo geostrategicznie ważkie przełamanie blokady pierwszego łańcucha wysp – w skali międzynarodowej]. Oczywiście – anschluss Białorusi [wg mnie nieuchronny do ca 2025 – mimo wszelkich ruchów, które dotychczas ten anschluss kilkukrotnie odwlekały od 2014] – to nie będzie jedyna przyczyna tymczasowego sojuszu USA-Chiny kontra Rosja [który to TYMCZASOWY sojusz reszta świata przyjmie z ulgą dość naiwnie za koncert supermocarstw i za zejście z kursu na zderzenie i za koniec konfrontacji USA-Chiny]. Rzecz idzie o Arktykę jako geostrategiczną Strefę Seversky’ego – o rywalizację i przewagę dla operowania boomerów i szturmowców atomowych US Navy i floty chińskiej [pewnie powstanie nowa V Flota]. To kwestia najkrótszych tras dla rakiet i hipersoników z boomerów – tłem oficjalnym będzie rozbudowa Arktycznego Jedwabnego Szlaku. Chiny będą wtedy na twardo wypierały Rosję z Arktyki – twardo będą parły do Leny – i faktycznego rozcięcia Syberii na dwoje. Najpierw spróbują “po dobremu” pod maską “przyjaźni i współpracy” – potem – bo odmowa Kremlu chyba [?] nastąpi – ze zmianą narracji z “przyjaznej” na coraz chłodniejszą – z przypominaniem i wytykaniem “białym rosyjskim kolonizatorom” największej straty Chin w “wieku hańby” – czyli zabraniem w 1860 tzw. Traktatem Pekińskim przez imperialną Rosję 1,6 mln km2 “ziem rdzenie chińskich pod tymczasową administracja rosyjską” – jak to uczą się chińskie dzieci w szkole po Ussuri 1969 – a co obecnie Kreml całkowicie wypiera… WTEDY stanie się jasne, że “Azja dla Azjatów” – a Rosja to ostatnie kolonialne imperium białego człowieka – rzecz jasna stan nie do zniesienia dla renesansu Azji – z Chinami na czele… W sumie – do sojuszu USA-Chiny kontra Rosja [z kwestiami Korei i Tajwanu – no i Europy] dojdzie zapewne także z ważkich przyczyn wewnętrznych obu graczy – obie strony przedstawią medialnie to porozumienie jako “odpowiedzialne zbiorowe przywództwo” “troskę o pokojowy rozwój świata” – przywództwa obu supermocarstw przed własnym narodem przedstawią się jako zwycięzcy [w tym ideologiczni] – i będą starali się swój obraz zwycięstwa eksportować medialnie na resztę świata… “Prozaicznie” rzecz biorąc – USA potrzebują namacalnych sukcesów dla konsolidacji Zachodu pod swoim sztandarem – zwłaszcza dla USA ważna jest Europa [w opinii geostrategów Waszyngtonu przechyli to szalę globalną na korzyść USA] – natomiast Pekin potrzebuje czasu i jeszcze raz czasu – do rozwoju [szczególnie technologicznego], do zawinięcia eksportu w rynek wewnętrzny. To będzie tylko chwilowy rozejm – obaj gracze wejdą w nową fazę konfrontacji opartej o RMA [przy czym sieciocentryczność, dronizacja, automatyzacja, AI, IoT, IoE – zaczną się zlewać w wielu sektorach w “produkt podwójnego zastosowania”]. Kalkulacje Waszyngtonu co do przechylenia szali globalnej po “EuropaNasza”, okażą się mylne – Pekin stworzy sobie nowego sojusznika-gracza – ale i alternatywny chłonny rynek zbytu- ale także strategicznego dostawcę surowców szlakami lądowymi i przybrzeżnymi. Pekin zrobi to dając Pakistanowi strategiczne zabezpieczenie na wschodzie przed Indiami – by Pakistan poszedł bezpiecznie na zachód – zapewne aż po Afrykę. Moim zdaniem stanie się to na zasadzie odpowiedniej maski [dla ukrycia sojuszu Pekinu z Islamabadem] – pod ponadnarodowym sztandarem Nowego Kalifatu – zapewne sztandarem Talibów [dla których Pakistan jest matecznikiem]. A atomowego Kalifatu – zatem nietykalnego – nikt nie powstrzyma. Ironia losu – zniszczenie Iranu [właściwie nieuchronne wobec obrotu Iranu na Pekin jesienią 2019] – zniszczy dotychczasową trwałą barierę irańskich szyitów – na rzecz niepowstrzymanego pochodu szeroko rozumianych sunnitów… Bo siły Saudów i ZEA itp. są wielkie – ale jak pokazała wojna w Jemenie – tylko na papierze i nominalnie…

    1. Wszystko pięknie z tym blokowaniem sojuszu (osi) Paryż – Berlin – Moskwa prezes USA i Chiny, ale tyko jeśli w Polsce będzie rządzić opcja pro-amerykańska. Jeśli w Polsce wygra kandydat pro-europejski(pro-niemiecki) to właściwie USA ma pozamiatane? Właściwie władza obecna zostanie zablokowana. I Rosja może bez problemu realizować swoje plany bo ze strony Eu czy Polski będą tylko stanowcze oświadczenia zaprzestania przemocy itp.
      I to będzie raczej koniec hegemona w EU i właściwie powolny koniec USA. Chociaż to tylko luźna teza, a może wyjazd do USA prezydenta to jednak będzie coś więcej.

      1. @Wiko – sam sobie odpowiedziałeś – USA nie może dopuścić, by w Polsce władzę objęła opcja kontynentalna [proniemiecka]. I to jest lewar na Waszyngton. Tak naprawdę wizyta Dudy u Trumpa winna być twardą wizytą negocjacyjno-biznesową pt. “Jeżeli nie przywiozę marchewki dla Polski – to USA zostaną de facto wyrzucone z UE – więc dajcie nam tę marchewkę w SWOIM EGOISTYCZNYM GEOSTRATEGICZNYM INTERESIE”. Czy PAD to rozumie? – to już inna sprawa – ale jeżeli nie – to zwyczajnie nie jest politykiem. A przynajmniej – nie jest politykiem na rzecz Polski. To jest właśnie kwestia geostrategicznej wagi Polski – i kwestia wykorzystania tej wiedzy dla lewarowania USA – przez NASZYCH polityków. Może wreszcie PAD coś korzystnie ugra – najlepiej z offsetem technologicznym….może… Tak dla ilustracji – ostatnio USA zdecydowały o przekazaniu [za kosztami bazowej modernizacji] małej Grecji 350 BWP Bradley…Czyli PAD powinien po pierwszym łyku herbatki zagaić sprawy od niewinnego napomknięcia: “mała Grecja dostała 350 Bradleyów – a co masz drogi Donaldzie w prezencie dla tak ważnej dla Was Polski?”. Już nie mówiąc o tym, że po zakrztuszeniu się Donalda i po uprzejmym podaniu mu chusteczki, PAD winien skromnie dodać: “bo widzisz – Polacy w Polsce – ale i silny ELEKTORAT Polonii w USA – są bardzo, ale to bardzo zniesmaczeni 447 – warto by ten tak nieszczęsny i tak bardzo psujący nasze relacje akt prawny anulować tak od ręki wobec Polski – o tu możesz właśnie na ganku to zadeklarować mediom za chwilę – i dołożyć coś dla zatarcia tego złego wrażenia – to byłoby nader korzystne dla Ciebie w wyborach za pasem – nie sądzisz?”. Swoją drogą – naprawdę ciekawe, czy PAD ma chociaż takie refleksje w głowie – inna rzecz to ich świadoma artykulacja…

        1. Mój komentarz dotyczy wyborów w Polsce to będzie (tak mi się wydaje) taki test lub papierek lakmusowy różnych teorii geopolitycznych przedstawianych na blogu o znaczeniu naszej przestrzeni dla hegemona.
          Przegrana PAD to koniec ich wpływów w Polsce w najbliższej przyszłości i koniec tej geostrategicznej gry. Więc PAD musi dostać od Trampa coś znaczącego nawet bez konieczności jakiejkolwiek gry. Fort Tramp będzie za mało, a atom to za dużo, ja bym oczekiwał deklaracji, o której kiedyś pisał J. Bartosik, że USA powinno dać gwarancję, parasol atomowy nad Polska i odpowie na jakikolwiek atak deeskalacyjny na nas. Byłby to gest bezpieczeństwa na tyle znaczący że daje szansę na wygraną w wyborach, bo żaden prezydent by czegoś takiego nie osiagnol plus jesze jakiś listy intencyjne i biznesy.

          1. (…)Mój komentarz dotyczy wyborów w Polsce to będzie (tak mi się wydaje) taki test lub papierek lakmusowy różnych teorii geopolitycznych przedstawianych na blogu o znaczeniu naszej przestrzeni dla hegemona.(…)
            A nie wystarczy ci upokorzenie Bartosiaka w związku z karierą w strukturach CPK?

          2. Taki parasol atomowy z jednoznacznymi gwarancjami dla Polski i reszty regionu jest kluczowy. Amerykanie najpierw zrobili mniejsze głowice dla symetrycznej odpowiedzi w drabinie eskalacyjnej – potem wysłali szereg sygnałów strategicznych gotowości do scenariusza kontry na rosyjskie uderzenia “deeskalacyjne”: https://defence24.pl/amerykanie-gotowi-zareagowac-na-rosyjskie-uderzenie-atomowe Ale te wszystkie działania nie są zwieńczone jasnym twardym, jednoznacznym przekazem politycznym. To powinien zrobić Trump – przylecieć PRZED wyborami do Warszawy i zadeklarować na cały świat. Charakterystyczne, że przed wylotem Dudy do USA, kancelaria PADa oficjalnie oświadczyła, że NATO Nuclear Sharing czy przeniesienie amerykańskiego atomu do Polski nie będzie przedmiotem rozmów PADa z Trumpem. No cóż – nie chcieć, to gorzej niż nie móc…

        2. Ta wizyta to pokaz nieprofesjonalizmu… Abstrahując od tzw. zwyczaju to trzeba zwrócić uwagę na to, że wystarczy że jeden z nich przegra, żeby status umowy stał się niejasny. Przecież ta umowa nie jest wiążąca dla tego zwycięzcy… nie musi jej nawet renegocjować.

          1. Pisząc komentarz na temat wyborów nie miałem zamiaru wgłębiać się w temat wew. polityki naszego kraju (bo ten blog nie na ten temat co p. Krzysztof w jakimś komentarzu przypominał) ale z punktu geostrategi. Od trzech lat wszedłem w ten temat za sprawą J. Barosiaka, K. Wojczala, B. Góralczyk i kilku jeszcze osób i mój wniosek jaki płynie z tych analiz: nasza przestrzeń jest ważna dla hegemon. Dlatego władze musieli przejąć zwolennicy proamerykańscy, tak kiedyś pisał autor tego bloga (wspominał nawet sprawę podsłuchów przez “kelnerów”) i teraz hegemon już nie będzie potrzebował mieć w naszym kraju sprzyjających władz? To byłoby zaprzeczenie całej geostrategi. I wszyscy przeciwnicy geostrategi mieli by rację że teorie geostrategicznej dobiera się do faktów dokonanych.
            Ale idąc analizami geostrategow dla hegemona najlepiej będzie jak PAD wygra i nie ma znaczenia czy obecna wizyta jest profesjonalna, czy nie, czy słowa o parasolu ochronnym padną w Warszawie czy Washington_ieto to USA musi znowu wykonać czyn gest czy też inny ruch aby znów wygrał PAD. Chyba, że w naszym kraju decyzję kto będzie miał władze decyduje suweren i hegemon musi drżeć o wynik. Albo moje wnioski są błędne jak i… cała ta geostrategia i szkoda na to czasu. Dlatego obecne wybory uważam za taki test

          2. (…)To byłoby zaprzeczenie całej geostrategi. I wszyscy przeciwnicy geostrategi mieli by rację że teorie geostrategicznej dobiera się do faktów dokonanych.(…)
            Może i tak jest… bo jak inaczej zintepretować epizod Bartosiaka w CPK… tego Bartosiaka, którego w Polsce ukuł się niemal kult. Jego wyznanie wiary to: (…)Nie masz geopolityka nad Friedmana, a Bartosiak jest jego Prorokiem.(…)

    2. I real sam dopisuje kolejny element do przyszłej realizacji opisanego wyżej scenariusza: https://kresy.pl/wydarzenia/gospodarka/wladze-iranu-zaakceptowaly-kompleksowy-plan-wspolpracy-z-chinami/ W TAKIEJ sytuacji – trwałego strategicznego związania się Iranu z Chinami – ale także dostępu do rynku kapitałowego Chin – do inwestycji [zwłaszcza tyczących lądowych rurociągów – do Chin via Pakistan] – stratedzy w Waszyngtonie uznają niszczący atak na Iran za “konieczny”… Oczywiście nie teraz – gdy US Navy dopiero buduje nowe kompetencje w oparciu o nowe systemy bojowe i logistyczne. To możliwe dopiero po odpowiednim nasyceniu i wytrenowaniu operacji F-35B/C, nowych Super Hornetów Block III, nowych rakiet, ale i antyrakiet/plot, ogólnie nowych efektorów precyzyjnych, nowych systemów sieciocentrycznych, kontroli real-time, nowych lotniskowców i desantowców. Pisałem, że najszybszy możliwy termin to ok. 2023 – ale realnie pewnie później…pewnie kilka lat, max dekadę. Sądząc po strategii Waszyngtonu względem NS2 – najpierw poczekają, aż inwestycje chińskie będą “prawie gotowe” – dopiero wtedy uderzą…by uderzyć maksymalnie dolegliwie i pokazać światu, jak się kończy współpraca z Chinami. Atak USA na Iran będzie dla Polski ciężkim czasem próby – ten atak bez zgody Rosji będzie niemożliwy – stąd trzeba zawczasu przygotować odpowiednie narracje do Waszyngtonu z Polską jako AMERYKAŃSKIM strażnikiem, żeby “Rosja zbytnio nie brykała”. W trakcie zniszczenia Iranu – Izrael przeprowadzi swoją wojnę – wymiecenia przedpola [Liban, Syria, Irak]. Cała ta destabilizacja regionu uruchomi dwie reakcje Pekinu – po pierwsze namaszczenie Pakistanu do marszu na zachód – dla stworzenia PROCHIŃSKIEGO świata islamskiego – odtworzenia strategicznej nitki południowej Jedwabnego Szlaku [niezależnej od Rosji] – ale to mało – Pekin zechce stworzyć sobie trwałe korytarze lądowe dostaw surowców – ale i jeden ciąg portów-baz “sznura pereł” z ciągłością pokrycia strefami A2/AD dla odepchnięcia od brzegu US Navy – a w dalszym etapie obrócenie “po dobremu” lub siłą – dotychczasowych sojuszników USA – czyli Saudów i ZEA – zamkniętych w Zatoce Perskiej. Zaś kontrola wyjścia Suezu przez chińskie A2/AD z Dżibuti i z innych baz [pewnie w Jemenie – po drugiej stronie] – wymusi przeważające wpływy Chin w Egipcie – kosztem USA i Rosji. W sumie – typowa chińska strategia małych przyrostowych kroków gry w “go” – otaczania i izolowania rywali – w tym Rosji – czyli strategicznego konkurenta Chin nr 1 w Azji. Bo powtarzam: jest pewne, że Chiny nie będę panem świata – nim PRZEDTEM nie staną się panem Azji – i tu nie “statyczne” i poniekąd zablokowane Indie za Himalajami – ale Rosja stoi centralnie na drodze temu planowi… . Zgoda Rosji na zniszczenie Iranu – będzie dla niej wyrokiem śmierci w Pekinie. Tak samo wielka wojna Izraela i wymiecenie przedpola po Mezopotamię – będzie oznaczała koniec chińsko-izraelskiego “romansu” Jedwabnego Szlaku, widzianego obecnie wypieraniem VI Floty na rzecz Chin w Hajfie itd. Oba państwa – i Rosja i Izrael – trafią na “czarną listę” – do likwidacji…

  2. Tak jak Powiedział Pan Bartosiak ” Covid Przyśpieszył wydarzenia światowe.” po wyborach zacznie się twarda gra USA” ” to co widzimy to dopiero błyski przed burzą”

  3. (…)Jednocześnie 16 czerwca 2020 roku prezydent Donald Trump zapowiedział wycofanie części amerykańskich wojsk z Republiki Federalnej Niemiec. To również jest przez niektórych odbierane jako przejaw słabości.(…)
    Czy ja wiem… Trump w kampanii wyborczej przyjął pozę reketiera. Zatem oznaką słabości jest to, że robi to tak późno i to, że robi to częściowo. Bo realizacja hasła (…)Kto nie płaci ten wypad(…) powinna zacząć się najpóźniej po fiasku rozmów ostatniej szansy. Przy czym te rozmowy powinne się zacząć po niezwłocznie po starcie kadencji, czyli max po roku. Zatem biorąc to wszystko do kupy przy (…)maxymalnej dobrej woli(…) po roku powinne paść rozkazy całkowitej ewakuacji US Army z danego kraju.

    1. Co do DEKLARACJI i osobno – co do literalnego REALNEGO określenia i EGZEKUCJI decyzji – tyczących wycofania części wojsk USA z Niemiec – to najpierw gra w tle z sojusznikami USA na Pacyfiku. Którzy oczekują większego zaangażowania USA w tamtym regionie. Ale i kwestia utrzymania amerykańskiej obecności w Europie – zwłaszcza w UE [obecności mocno nadwątlonej Brexitem]. Także kwestia wyborów w Polsce i w USA. Z punktu widzenia sojuszników USA na Pacyfiku – te siły z Europy winny pójść na Pacyfik. Z punktu widzenia utrzymania obecności USA w UE i kontroli/kontrakcji działań Rosji – te siły powinny pójść na Wschodnią Flankę, zwłaszcza do Polski. Ten akurat “regionalny” interes USA – pokrywa się z interesem Polski – i opcji proatlantyckiej w Polsce – zwłaszcza pod wybory. Z punktu widzenia elektoratu amerykańskiego – hasło “America First” wymaga ściągania sił do USA – a wg “populistycznych” [powszechnych] oczekiwań wyborców – przerzucania wydatków z militarnych na “wewnętrzne amerykańskie” – czyli na budżet od inwestycji przemysłowych i infrastrukturalnych, po szkolnictwo, opiekę medyczną i socjał. Jak widać – przed Trumpem bieg przez 3 płotki – każdy jakby w innym kierunku. Stąd moim zdaniem – dopiero po wyborach w USA wszelkie obietnice zamienią się w konkrety. Czyli Trump będzie w mediach prezentował mgliste deklaracje [pudrowane wzniosłymi mowami o “wartościach”] i wykonywał nieustanny “slalom” między tymi trzema sprzecznymi wymaganiami – a dopiero po wyborach w USA – nastąpi przejście do działań wykonawczych – które pewnie będą się różniły od wszystkich uprzednich deklaracji [czyli OBIETNIC] wobec ww trzech stron.

      1. (…)Czyli Trump będzie w mediach prezentował mgliste deklaracje [pudrowane wzniosłymi mowami o “wartościach”] i wykonywał nieustanny “slalom” między tymi trzema sprzecznymi wymaganiami – a dopiero po wyborach w USA – nastąpi przejście do działań wykonawczych – które pewnie będą się różniły od wszystkich uprzednich deklaracji [czyli OBIETNIC] wobec ww trzech stron.(…)
        Po wyborach to nie wiadomo co będzie… u nas zarówno Duda, Trzaskowski jak i Hołownia przyjmą te wojska, no może bez nuclear sharing to jeśli przegra Trump (Co w obecnych okolicznościach nie jest to takie pewne. A co do czynienia mglistych zapowiedzi… to on już nie jest kandydatem tylko Prezydentem, a zatem nie będzie rozliczany z zapowiedzi tylko realizacji. A przy tej ocenie na pewno wezmą pod uwagę książkę autorstwa Boltona, wg. którego Trump zapomniał o Fort Trump… https://wiadomosci.onet.pl/swiat/ksiazka-johna-boltona-pokoj-w-ktorym-to-sie-zdarzylo-donald-trump-o-forcie-w-polsce/sf64kpy
        (…)Potem ponownie opowiedział nam o swej pierwszej rozmowie z Angelą Merkel. (…) Następnie zapytał: “Czy naprawdę chcemy Fort Trump [w Polsce]?” Powiedziałem mu, że zgodził się już na to w kilku rozmowach z prezydentem Polski Andrzejem Dudą, że Polacy zapłacą za budowę, a także, że wyjeżdża do Polski 1 września, aby upamiętnić 80. rocznicę inwazji nazistów, ale to go nie uspokoiło. Powiedział, że nie pamięta, by zgodził się na Fort Trump, co wiele mówi albo o jego pamięci, albo o jego zdolności do ignorowania tego, czego nie chce pamiętać.

        Esper próbował wytłumaczyć, że wojska w Polsce będą rotacyjne, a nie stałe, ale Trump był już gdzie indziej i krytykował trwające gry wojenne w Korei Południowej.”(…)) to zostaniemy na lodzie, bo to będzie klasyczne odbijanie do drugiej ściany, a do tego te uwielbienie dla Trumpa woła o ukaranie.

        1. Sumując: Duda ani nikt inny [np. z kandydatów na prezydenta RP] nie jest w stanie uzyskać twardych deklaracji od Trumpa – jako “szefa” USA. Natomiast po wyborach w USA – niezależnie od tego, kto wygra – na pewno będzie pewne wzmocnienie sił USA w Polsce [czy szerzej – na Wschodniej Flance]. Ale to raczej nie będzie kwestia charakteru czy deklaracji ideowych tego czy innego prezydenta USA – tylko kalkulacji sił, środków, możliwości – ale i potrzeb geostrategicznych USA – względem Europy [wliczając GIUK i Arktykę – ale i Morze Śródziemne i Bliski Wschód i Afrykę Północną] i Pacyfiku. Zaś wygrana opcji “nie-Duda” wcale moim zdaniem nie oznacza zerwania kierunku na USA. Co najwyżej będzie jakieś stonowanie “bezalternatywności” USA i próba zwrotu na Berlin. Przecież gdy na jesieni 2013 nastąpiła zamiana “resetu” na twarde przeciąganie liny USA-Rosja na Ukrainie – w Polsce była u władzy opcja proberlińska [“kontynetalna”] PO z PSL – która ze względu na presję USA – musiała “nagle” i “niespodziewanie” zmienić swoją narrację o 180 stopni – żywcem powtarzając dotychczas “wyklęte” tezy “wrogiego” PiS. A teraz i stopień konfrontacji [i zagrożenia] wyższy – i obecność wojsk USA bez porównania większa. Rząd dalej byłby PiS [tzw. Zjednoczonej Prawicy]. Gdyby ci wszyscy “nasi politycy” mieli pewne doświadczenie i zrozumienie swej roli dla realizacji interesu Polski – to taki dwugłos Prezydent-Premier mógłby nader korzystnie służyć Polsce do gry w dobrego i złego glinę względem Berlina [Brukseli] i Waszyngtonu. Niestety – “nasi politycy” z dowolnej opcji do tego nie dorośli – nadal są kompradorami cudzych interesów – za które dostają partykularne bonusy dla utrzymania się przy władzy – w postaci zakulisowych gier specsłużb i wszelkiego poparcia zagranicy. W tym względzie jedynym remedium jest opcja zerowa naszych specsłużb i twarde wyrugowanie specsłużb obcych – dopiero wtedy odzyskamy kontrolę u steru. No chyba, że ktoś ma inny pomysł – ale proceduralny, a nie życzeniowo-deklaratywny… Zaznaczam – niezależnie od opcji i ideologii – w polityce zagranicznej od starożytności niezmiennie liczy się tylko kalkulacja sił [obecnie rozwinięta w teorię gier] i działanie siłą i sojuszami dla realizacji własnego i ew. wspólnego interesu. A jeżeli chodzi o krajowe podwórko – tylko konsensus pekiński zapewnia “twardą membranę” na wrogie naciski – i przynajmniej wyrównanie pola kapitałowego i biznesowego dla naszych podmiotów. A co do ideologii – cóż, w takich GARDŁOWYCH razach, jakie nas czekają w ciekawej przyszłości, niezawodnie działa zasada “gdy trwoga to do Boga” – albo jak to się ukuło: “w okopach nie ma ateistów”. A rozważania nt rodziny, wartości czy spory dajmy na to o LGBT czy gender – i tak ustąpią miejsca narracji nakierowanej na żywność, pracę, dach nad głową, bezpieczeństwo swoje i rodziny – a szerzej – bezpieczeństwo wspólnego statku miotanego falami – czyli Polski. Żeby było jasne – pod prasą ciśnienia wszelkich zagrożeń, wymagań, determinacji itd. – wiele struktur nie wytrzyma tego ciśnienia. Od prawicy [np. moim zdaniem “padnie” skostniała hierarchia KK i jego struktura pionowa – natomiast KK przetrwa “na dole”] – po lewicę [z jej życzeniowo-deklaratywnym obrazem świata – który coraz twardszy real rozbije na kawałki]. Co zostanie? – pewnie rodzina, lokalna społeczność. Władza na pewno stwardnieje pod zewnętrznym ciśnieniem międzynarodowym – inaczej Polska zniknie. Jeżeli przerodzi się w totalitarną dyktaturę – a to niestety możliwe wobec braku odpowiedniego uświadomienia i zorganizowania oddolnego społeczeństwa – zresztą ludzie pokroju Maxa Kolonko już jako remedium zachwalają dyktaturę – z suflowaniem następcy Kościuszki, Traugutta czy Piłsudskiego…. – to w TAKIM wypadku wszelkie niepaństwowe struktury będą traktowane jako co najmniej konkurencyjne, wręcz wrogie. To będzie niestety [przy obecnych i przyszłych środkach kontroli i inwigilacji] dyktatura raczej Wielkiego Brata – niż Kościuszki. Polecam do uważnego przeczytania i rozważenia jako trendu, który będzie przybierał na sile: https://kresy.pl/wydarzenia/jedna-piata-polakow-woli-silnego-przywodce-niz-demokracje/

  4. Jeszcze taka uwaga: Duda zdecydował się na dość ryzykowna zagrywkę – nie poddał się naciskom Trumpa [który użył przetargowego szantażu “maybe” co do kwestii przeniesienia sił z Niemiec do Polski] – i podczas konferencji prasowej realizował zdecydowanie swoja spójna agendę i praktycznie stanął zdecydowanie okoniem wobec Trumpa i wobec wycofania 1/3 sił USA z Europy [wykorzystał tu słabą pozycję Trumpa,, który aż do końca wyborów w USA wisi okrakiem na 3 płotach naraz – który MUSI lawirować między 3 stronami – o czym pisałem]. W efekcie Trump wyszedł na nieprzygotowanego do spotkania i chwiejnego przywódcę supermocarstwa, mającego problem ze zdefiniowaniem polityki USA wobec nie tylko Polski, ale przede wszystkim wobec Wschodniej Flanki – a zatem – także wobec Europy. Natomiast Duda zaprezentował się jako lider interesu całej Wschodniej Flanki. Więcej – jako odpowiedzialny lider interesu UE – dbający o kontrolę perymetru i bezpieczeństwo UE. Tu oczywiście opozycja prędzej padnie, niż to przyzna – ja patrzę i oceniam po reakcjach i komentarzach analityków zagranicznych. Nawet gdyby Duda przegrał – i tak “ubierze” opozycyjnego prezydenta w “buty” wg pewnej nadrzędnej linii politycznej. Czyli długofalowo – Duda może teraz nawet przegrać wybory – ale w czasie “interregnum” może wojażować i lobbować i konstruktywnie działać jako dalekowzroczny i odpowiedzialny mąż stanu po całej Europie – zwłaszcza po krajach Wschodniej Flanki – i budować to, czego raczej na pewno nie uda się Tuskowi – czyli “powrót na białym koniu” – np. w kolejnych wyborach. Ba – nie byłbym zdziwiony, gdyby Duda stał się następca Stoltenberga – jako szef NATO. To całkiem możliwe – obecnym mocnym wystąpieniem w interesie EUROPEJSKIEJ organizacji, jaką jest NATO – “kupił” sobie poparcie i Bałtów i NORDEFCO – ale i reszty krajów Wschodniej Flanki na południe od Polski. Co charakterystyczne – biadolenie opozycji o “sprzedaniu” Polski na 50 mld dolarów [kwestia bloków elektrowni jądrowych] – nie ma sensu – bo ta deklaracja to mniej, niż niewiążący list intencyjny między podmiotami biznesowymi. Sumując: taktycznie Duda nie ugrał POZORNIE nic – w rzeczywistości nie poniósł kosztów alternatywnych zaniechania twardej linii SKALKULOWANIA, co się opłaca, a co nie. Natomiast strategicznie i długofalowo Duda odniósł na pewno duże zwycięstwo – od tej pory państwa Wschodniej Flanki będą patrzyły zupełnie inaczej na Polskę. To jest jasny sygnał nie tylko do Waszyngtonu – ale właśnie przede wszystkim do ośrodków politycznych Wschodniej Flanki: “znamy swoja pozycję i wartość jako rdzeń siły w regionie”, Efekt będzie taki, że Waszyngton będzie musiał to zaakceptować mimo różnych dąsów i “gniewań” – natomiast państwa Wschodniej Flanki zaczną się coraz bardziej orientować na Polskę – jako REALNĄ KONSEKWENTNĄ siłę w regionie.Oczywiście – jest kwestia utrzymania takiego kursu politycznego – i kwestia jasnego przekazu w “cztery oczy” z każdym z ośrodków politycznych Wschodniej Flanki. Faktycznie nastąpi efekt zwiększenia pozycji Polski – i zmniejszenia pozycji USA w całym regionie. Co znowu wyda owoc w postaci lewara Polski na USA. Nie dzisiaj, nie zaraz – to wszystko kwestia mrówczej pracy i konsekwencji latami – ale moim zdaniem droga została otwarta. W najbardziej kłopotliwej sytuacji są Niemcy – którzy przyjęli narrację – że wycofanie sił USA z Niemiec świadczy o braku odpowiedzialności USA za losy Europy. Co więcej – Niemcy grający “dobrego glinę” na rzecz UE – sami zastawili na siebie pułapkę. Heiko Maaas przed wizytą Dudy dał kontrpropozycję – integracji europejskiej i końca polityki traktowania Europy Wschodniej jako obszaru II kategorii. Niemcy oczekiwały wiernopoddańczej i “ślepo” proamerykańskiejn wizyty Dudy u Trumpa – i zamierzały mocno skrytykować Dude i Polskę za przedkładanie interesu USA nad EU. Teraz będa musieli wypić piwo, które sobie nawarzyli – i “rad-nierad” [raczej bardzo “nierad”] będą musieli pochwalić i Dudę i Polskę. Szczególnie, że własnie wojowniczy Pompeo oznajmił w dość przymilnym tonie [jak na niego], że przyjął propozycję UE [konkretnie Josepha Borella] stworzenia wspólnej platformy UE-USA “względem” Chin. Rosja – jako nominalny sojusznik Chin [od “zwrotu na Chiny” w 2014] – staje się w tym układzie “wrogiem u bram” Europy – a Duda – liderem obrony EU względem ekonomicznego [Chiny] i militarnego [Rosja] naporu szeroko rozumianej Azji. Na opozycję [zwłaszcza “totalną”] nie liczę, że podniesie to wszystko w imię interesu Polski – ale sam układ sytuacji działa tu na korzyść Polski – i to w układzie UE-USA.

    1. Mrzonki. Maliniak to jest kiep, który mógłby jako kierownik BHP w PGR wydawać gumofilce a nie zadem mąż stanu. Malo nie padł ów kiep do stop wielkiego POTUSa bo Memdrzej chce poparcia w PL aby go wybrano. Bo nie znajdzie roboty – UJ go nie chce (pomijając juz jego ranking na liście szanghajskiej) i nie bez znaczenia jest dla Pislamu wygrana na Jackowie. Propagandowo w obliczu odwiecznego polskiego kompleksu wielkosci USA wyglada super – patrzcie, ostry cien mgly wygral na Jackowie!

      Ani Czechy ani Słowacja, Ani Węgry – nikt nie upoważniał takiego marnego intelektualnie elementu jakim jest obecny Memdrzej do występowania przed hegemonem w ich imieniu. Europa nie zauważyła ze takie coś jak Duda poleciało się płaszczyć i podlizywać – raczej -ano tak, znowu chcą do USA tam nawilżać, a jak chcą tak se robią. W Europie rozmawia się dziś o realnych problemach a nie o poziomie afrykańskich pacynek co chcą władzy i władzy i władzy w swoim lokalnym bałaganiku.

      Pisze Pan : Natomiast Duda zaprezentował się jako lider interesu całej Wschodniej Flanki. Więcej – jako odpowiedzialny lider interesu UE – dbający o kontrolę perymetru i bezpieczeństwo UE.

      —–

      Odlot zupełny. Gdyby UE potrzebowała pośrednictwa takiej persony jaka jest AD to byłoby już z nią zupełnie źle. Powtarzam. Polska dużo straciła w Grupie Wyszehradzkiej w momencie kiedy właśnie uzurpatorsko ogłosiła, ze wybiera sie do USA w imieniu całej Grupy Wyszechradzkiej. To była nowość, bo nikt z członków tejże grupy tego nie chciał, nie oczekiwał, a jeśli już to – powiedzmy z pokora – lepiej byłoby wysłać tam kogokolwiek, tylko nie Memdrzeja. W imieniu UE? Czyli Memdrzej przed Merkel, Macronem, dobre sobie…

      W UE sa dziesiątki dyplomatów na poziomie, których można byłoby wysłać na rozmowy do USA – jeśli nie setki a samozwańczy mediator UE z PL ubiegający się o reelekcje to najgorsza z opcji.

      Oglądając TV miałem wrażenie ze ostry cień mgły padnie do stop POTUSa i mu zacznie całować buty.

      Błagam Cie Donaldzie, pogłaszcz swojego najwierniejszego kundelka, przyjechałem tu w desperacji, pogłaszcz, zagwizdz a zamerdam ogonkiem, pieniędzmi polskiego podatnika kupie od Ciebie F35, HIMARSY, wszystko co zechcesz, byleby tylko mi poparcie wzrosło, błagam, bo będę bezrobotny… Błagam Cie Donaldzie, pomóż mi zachować stołeczek, choć pewnie nie wiesz gdzie PL lezy, nie ważne, zrobimy deal.. Daj mi te Herculesy z pustyni w Arizonie i wszelki złom US ARMY a ja będę kupował części i będzie deal…

      Tymczasem POTUS poklepał pacynkę po plecach w słynnych nic nie znaczących amerykańskich teatralnych gestach przyjazni i tyle. Żadnych konkretów, nawet złomu nie wytargowal Memdrzej, ostry cień mgły polansowal sie troszkę, troszkę głupich min porobił i powrót.

      To ma być maż stanu? Powagi trochę. To jest zero. Wybryk wyborczy. Dowód, ze demokracja działa.

      Tymczasem realnie w Europie Polska racja stanu ucierpiała. USA nie da PL nic, prócz rachunków za reanimacje np. Westinghousea i koszty, a Europa widzi, ze z PL nie ma sensu iść dalej.

      Skoro Wladze PL szukają oparcia w USA ,to dlaczego mimo wyimaginowanej wspólnoty ( słowa tego zera) odwołują się przy każdej niemal okazji do solidarności europejskiej?

      Fundusze od wyimaginowanej wspólnoty wszak nie śmierdzą nikomu.

      Dlaczego jednak UE ma wspierać USA, skoro geopolitycznie maja rozbieżne interesy? Bedzie pewnie jak to w życiu. Ani partnerstwa z USA ani z UE, a jedyne co pozostanie to rachunki za fantazje do płacenia. PL jest zbyt cienka na gry na tym poziomie złożoności, nie z tymi intelektualnymi tuzami. Czy obecnymi czy tzw. opozycja.

      1. @Nierealny Strategu – “Mrzonki” “Maliniak” “Odlot zupełny”, “To jest zero. Wybryk wyborczy.” itd . To się fachowo nazywa bodajże przeniesienie. Manifestacja czysto emocjonalna – wbrew faktom. Ja sądzę MERYTORYCZNIE wg reakcji ludzi spoza Polski, którzy siedzą w tematach strategii i polityki. A ta reakcja jest zgodna – Duda zaprezentował asertywnie stanowisko Polski – jako stanowisko Wschodniej Flanki – ale – paradoksalnie – z tytułu nieszczęśliwej zagrywki Berlina przed wyjazdem Dudy – zaprezentował się jako obrońca interesów Europy. POTUS nie “”poklepał pacynki – to Duda powiedział dokładnie to, czego POTUS i Waszyngton en bloc absolutnie nie chciał usłyszeć. Więcej – zapewnienia Dudy o wszelkiej przyjaźni i współpracy – były w istocie tanim bezkosztowym poklepywaniem POTUSA w ZASTĘPSTWIE twardych bonusów, które POTUS chciał uzyskać za kilka słów poparcia pod wybory. Duda na konferencji prasowej zupełnie odkleił się od POTUSA i narzucił zdecydowaną WŁASNĄ narrację -i zaprezentował stanowisko odwrotne do oczekiwań USA – w istocie zrobił to silny jako głos Europy. Co do funduszy unijnych – Polska bez żadnego skrępowania powinna brać jak najwięcej – i być w UE jak najdłużej [do granicy skalkulowanej opłacalności] – by przeorientować gospodarkę [pisałem o tym dużo uprzednio – więc odsyłam do wcześniejszej dyskusji] – ale także, by politycznie wiązać Niemcy. I lewarować nawzajem Berlin Paryżem i Paryż Berlinem. Nasze uczestnictwo i głos w UE jest cenny dla USA po Brexicie – stąd i w tym względzie Polska jest cenna dla USA. Proponujesz samobójcze działania i pozbywanie się lewarów – trudno o gorszą “strategię” dla Polski. “USA nie da Polsce nic” – mylisz się, po prostu nie zapłaciliśmy za coś, co i tak USA MUSI NAM DAĆ, by wzmacniając Polskę – wzmocnić swoją pozycję. Nie chodzi tu o działania krótkookresowe [kilka miesięcy, rok-dwa] – ale o działania strategiczne – długofalowe. Pisałem – USA bardzo chcą wyjść z Europy [już raz to zrobiły w okresie 2009-13] – ale presja Rosji ZMUSI PONOWNIE USA [jak w 2013] do odwrócenia tego procesu – gdy Rosja przejdzie do twardych działań [aneksja Białorusi, presja militarna na Ukrainę, na Finlandię, na Bałtów, – także na Polskę. I USA będą musiały wzmocnić i Wschodnią Flankę i szczególnie centrum – czyli Polskę. Sprawa jest bardzo prosta – Rosja i Berlin nie zrezygnują z supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku – dlatego redukcja sił USA wywoła docelowo efekt odwrotny – WYMUSZONY powrót i zwiększenie tych sił USA dla skontrowania twardych działań Kremla. Koniec końców na pewno skończy się to [minimum ] próbą siłowego przejęcia Ukrainy – bo bez Ukrainy Rosja na dłuższą metę nie będzie mogła być mocarstwem. O ile anschluss Białorusi przez Kreml nie spowoduje wojny – to działania dla wrogiego przejęcia Ukrainy [które na pewno będą maksymalnie rozmywane informacyjne pod hasłem, że “na Ukrainie żadnej wojny nie ma”] – na pewno spotkają się z odporem na twardo i USA i związanego z nim UK – ale zapewne z odporem jakiejś koalicji Wschodniej Flanki NATO [z Polską i Rumunią, ale i innymi kontyngentami] – bo będzie to potraktowane jako bezpośrednie zagrożenie dla tych państw. Tak sumując – po ocenie Morawieckiego w Senacie – teraz widzę, że i Duda potrafi zachować się jako polityk – z szerszym i dalszym widzeniem spraw – na rzecz polskiej racji stanu. Dotychczas była to poprawna, ale dość ustępliwa i koncyliacyjna prezydentura. Teraz – na koniec – Duda pokazał zupełnie inna twarz – rasowego polityka. Nie wiem, czy Duda wygra, ale jeżeli wygra – to nikt nie będzie mógł twierdzić, że zawdzięcza to USA – a właściwie jasne będzie – że nową kadencję będzie zawdzięczał sobie – a właściwie WBREW USA. A nawet jeżeli nie zostanie prezydentem – to będzie miał bilet polityczny do reprezentacji Polski, Wschodniej Flanki – ale i Europy – ZWŁASZCZA wobec USA. Co na pewno da mu wtedy silne miejsce na “górze” NATO – ale niewykluczone – że i w instytucjach UE.

      2. Grupa Wyszehradzka czy państwa hipotetycznego Międzymorza wcale nie chcą żadnego polskiego pośrednictwa wobec USA. Oni nawet za bardzo się do tego USA nie garną. Tylko Polska ma takie desperackie zamiłowanie do Trumpa i taką desperacką antyniemieckość, i antyrosyjskość.

        Nikt tam też nie życzy sobie jakiegoś polskiego przewodnictwa. To nasi niedorozwinięci politycy roją sobie jakieś Międzymorze którego nikt z tego Międzymorza (prócz Polski) nie chce. Przecież nas tam mają za takich zachodnich Ruskich, półbarbarzyńców, rozmodlonych katolicko, kulturalnie stojących niżej. A naszym się wydaje, iż tylko dlatego że Polska jest nieco większa od średniej krajów Międzymorza, należy nam się jakaś rola przywódcza.

        Czesi – ci mają Polaków za chłopów-ciemniaków, a sami czują się bardzo niemiecko. Wiadomo, kultura mieszczańska a nie polsko-chłopska, dystans do religii (nie dają sobie wchodzić na głowę), zawsze technologicznie byli lepsi, a Polska co najwyżej kupowała zachodnią kulturę-technologię via Czechy. Już od chrztu Polski…

        Litwini – ci Polaków nie lubią i dają temu wyraz, bo w ich oczach jesteśmy jakimś kolonizatorem Litwy, nie lepszym od Rosjan (albo i gorszym).
        Łotwa, Estonia, a i Litwa, bardziej patrzą w stronę Skandynawii niż Polski.

        Słowacja – też im bliżej będzie do Czechów, choć akurat z Polską kulturowo bliżej niż Czesi.

        Węgry – ci to w ogóle uważają się za wyższą kulturę niż ta chłopsko-katolicka Polska. Kultura zachodnia pełną gębą. Jeszcze nie tak dawno partner w dualistycznym imperium Austro-Węgier. Stolicę mają o kilka klas lepszą niż Warszawa. Polak-Węgier dwa bratanki? To Polacy to powtarzają, Węgrzy się dystansują. Oni jeszcze płaczą po rozbiorze po I wojnie, gdy stracili większość kraju, rozebraną przez Rumunów, Czechów, Słowaków i obecną Chorwację. Nawet Polska wzięła mały kawałek. Oni nadal nie pogodzili się ze statusem kraju i bardzo, bardzo chcieliby wrócić do granic z czasów Austro-Węgier. Stąd m.in. flitr z Rosją, bo w UE do tego nie doprowadzą. Ale jakby Rosja lokalnie rozdawała karty, to czemu nie. Z Hitlerem w końcu się nie udało, to może z Putinem?

        Rumunia – ci to może jeszcze to polskie Międzymorze jakoś akceptowali, ale też już pozbywają się kompleksów. Wzrost gospodarczy ostatnio lepszy od tego w Polsce, rozmiar podobny, też “ważni” dla USA albo nawet ważniejsi. No i było nie było, kultura romańska po trochu, a nie jacyś barbarzyńscy Słowianie.

        Kraje byłej Jugosławii? Kto? Słowenia to już gospodarczo poziom życia Zachodu. Chorwacja to już kultura śródziemnomorska. Gdzie im do chłopo-katolickich Słowian znad Wisły?

        Wielu woli trzymać z UE, z Niemcami, i nie bardzo pasują im te nasze ultra-pro-amerykańskie sojusze na pohybel Niemcom. Tu leżą, tu są ich interesy, w UE, a i także z Rosją (które USA psują). A wobec Niemców czują szacun i wcale, wcale nie chcą z nimi konfliktów.

        Oni nawet historycznie nie mają do Niemców za dużo do zarzucenia, w 2-giej wojnie spora część Międzymorza to byli sojusznicy Hitlera i wspólnie szli na Moskwę. No i wiadomo, Niemcy mają soft power, kulturę wyższą, know-how, kasę, a Polska co? Niemieckie montownie u siebie? I murzyńskość wobec USA, dla którego jest takim odległym Bangladeszem pomiędzy gospodarczo znaczącymi Niemcami i silną militarnie Rosją.

        Ten kraj nie ma nic: własnego przemysłu, własnej zbrojeniówki, własnej polityki zagranicznej, żadnej podmiotowości. Tylko na rynek wewnętrzny jakieś bajania o potędze, Międzymorzu, duma, husaria, szlachta… a to potulni potomkowie pańszczyźnianych chłopów, we krwi mają uległość wobec mocniejszych.

  5. “Skoro Wladze PL szukają oparcia w USA ,to dlaczego mimo wyimaginowanej wspólnoty […] odwołują się przy każdej niemal okazji do solidarności europejskiej?” – bo po pierwsze i najważniejsze, solidarność europejska nie polega na dominacji ekonomicznej Berlina i militarnej Paryża kosztem reszty państw UE, jak to Berlin i Paryż w swoim PARTYKULARNYM interesie forsują, Solidarność europejska polega na partnerskim wkładzie i budowaniu CAŁOŚCIOWEJ SYNERGII – z której skorzystają wszyscy uczestnicy. Czyli zamiast gry o sumie zerowej – chodzi o grę o sumie dodatniej. UE w pierwszym przypadku to statek z Niemcami przy sterze i Francją, która z batem usłużnie pogania niewolników [resztę społeczeństw UE] przy wiosłach. Tymczasem jesteśmy w sytuacji, gdy wszyscy – jak na polinezyjskiej łodzi rodzinnej [ z danego “klanu”] – musza przepłynąć z jednej wyspy na drugą. I każdy daje otwarcie swoje zasoby i kompetencje i maksymalne zaangażowanie do tego WSPÓLNEGO celu. Co oznacza w przypadku UE – że wszystkie państwa UE zrzucają się do wspólnego reaktora rozwojowego – zwłaszcza dotyczy to technologii, patentów, know-how. I wszystkie – nawet najmniejsze mają do tego reaktora dostęp. A wszystkie badania podstawowe, B+R, mają charakter otwarty i w dostępie i w wynikach dla wszystkich uczestników. Dopiero taki systemowy układ dałby skok technologiczny UE, która staje się skansenem – przez egoistyczne podziały zasobów, narzucane przez silnych, z Berlinem i Paryżem na czele. A budowanie silnej scentralizowanej UE tylko zabetonuje ten obecny niewydolny układ administracyjno-nakazowy, gdzie urzędnikom się wydaje, że nakazami robią “postęp”. Biurokratyczny moloch nie wygeneruje żadnego postępu – prędzej UE z tytułu przeregulowania zapadnie się wewnętrznie sama w sobie – i to bez presji zewnętrznych graczy – którzy nie będą tracili czasu i zasobów na organizm odklejony od realu, który i tak się rozpadnie. Urzędnicy żadnego postępu nie stworzą – co najwyżej “postęp” ZASTĘPCZY i tylko PROPAGANDOWY, gdzie mają pełne usta frazesów o gender, LGBT, multi-kulti, “ubogaceniu” – bo tu każdy urzędnik może lać wodę godzinami i pławić się w swej “postępowości”. Z punktu widzenia biologii systemowej – to, co proponuje Berlin i Paryż to zwykłe pasożytnictwo – a chodzi o zbudowanie symbiozy – ale i dynamicznych struktur zadaniowych – odpowiednio do zmian na świecie – a to jest podstawowa cecha prawidłowo zbudowanego funkcjonalnie homeostatu – tu decyduje cybernetyka, a nie jakieś “widzimisię” różnych ideologów, którzy zawsze forsują swoje tezy na zasadzie “jeżeli fakty przeczą naszym tezom, tym gorzej dla faktów”. Sumując – kłamstwem jest, że Berlin i Paryż chcą budowy silnej i rozwojowej [i bogatej] UE dla wszystkich uczestników – chcą tylko dalszego wzmocnienia swej pozycji kosztem reszty. A i to w długim trwaniu doprowadzi do takich nierównowag i jednocześnie takiego skostnienia – że obecne protesty “żółtych kamizelek” będą niczym wobec ogólnoeuropejskiego ODDOLNEGO wybuchu społecznego, który rozwaliłby w drobny mak ten biurokratyczno-centralistyczny twór. No chyba, ze w ramach państwa biurokratyczno-nakazowego, uda się stworzyć taki aparat przymusu jak za Stalina [albo system jeszcze bardziej “postępowy” w inwigilacji i opresywności], że społeczeństwo poddane takiej totalitarnej kontroli, zwyczajnie przekształci się w zatomizowaną, zastraszoną i bezwolną masę. Ta “szczytna” wizja, suflowana przez Berlin z Paryżem, jest w istocie ich egoistyczną drogą do unicestwienia wszystkich pozytywnych motorów wzrostu, które kiedyś dały Europie pierwsze miejsce na globie. Chciwość i żądza władzy zaślepia i Berlin i Paryż – realizacja ich propozycji daje same złe, bardzo złe i wręcz tragiczne opcje. Zamiast scentralizowanego, zhierachizowanego i zbiurokratyzowanego społeczeństwa totalitarnego – należy budować struktury otwarte, sieciowe, zadaniowe – oparte o sieciocentryczne i dynamicznie zmienne przydziały zasobów do zadań. Ze wspólnym reaktorem rozwojowym – dającym prawdziwy wzrost technologiczny [i przez to i ekonomiczny – i bogate i rozwojowe społeczeństwo]. Taki reaktor rozwojowy dawałby każdemu uczestnikowi wielokrotność tego, co sam włożył. Czyli dawałby tym mniejszym i słabszym sposobność do wyrównania względem silniejszych. I taki model uważam za dużo bardziej sprawiedliwy – i pozbawiony kija nacisku – jaki jest przy rozdzielaniu [przez silnych] funduszy strukturalnych – służących przecież z definicji do wyrównywania różnic rozwojowych miedzy państwami UE. Pozornie paradoksalnie – najwięcej by skorzystały państwa małe i słabe – i własnie dlatego Berlin i Paryż tak bardzo hałaśliwie suflują swój model – skrajnie egoistyczny. Więcej – sam układ “reaktora rozwojowego” powodowałby, że państwo, które wzrosło dzięki temu reaktorowi, w kolejnej fazie będzie brało coraz mniej- relatywnie do WKŁADU. Czyli w “reaktor rozwojowy” jest wbudowany niejako “zawór bezpieczeństwa” – który wzmacnia słabych, ale i wyhamowuje RELATYWNIE silnych – dając balans całemu układowi. Ale Berlin i Paryż mają wielka ochotę na scentralizowany ultrakomunistyczny twór [który ja klasyfikuję jako IV Rzeszę Paneuropejską], w którym opór państw i społeczeństw zostanie zlikwidowany przez likwidację samych państw i likwidację różnic kulturowych i tożsamościowych społeczeństw narodowych. Właściwie od momentu, gdy narracja oparta o chrześcijańskich twórców zjednoczonej Europy – została zastąpiona przez otwartą gloryfikację i stawianie za wzór “postępu” Karola Marxa i jego następców – sprawa jest jasna. Dla każdego myślącego człowieka [zwłaszcza mającego pewne doświadczenie z czasów komuny] jest jasne, że doprowadzi to do ultratotalitaryzmu – a przy obecnych środkach kontroli – wszelkie opresje za Stalina i Mao – będą tylko przygrywką przed przyszłym totalnym wielkoskalowym praniem mózgów i totalnym zniewoleniem i uprzedmiotowieniem ludzi – bez żadnych praw. Wszystko w imię chciwości i żądzy władzy specyficznych “elit” – pod skrajnie zakłamaną maskirowką “postępu”.

    1. (…)Urzędnicy żadnego postępu nie stworzą – co najwyżej “postęp” ZASTĘPCZY i tylko PROPAGANDOWY, gdzie mają pełne usta frazesów o gender, LGBT, multi-kulti, “ubogaceniu” – bo tu każdy urzędnik może lać wodę godzinami i pławić się w swej “postępowości”.(…)
      Całkiem jak niektóre państwa narodowe… tylko idące w ideologie tylko lewicową, ale i prawicową. Np. u nas rząd Dobrej Zmiany co i raz wywoływał jakieś gównoburze, a na poważne kadencje i pełna kadencja okazała się za krótka… może dlatego, że Niebieska Teczka to była pusta? I co? Jakoś nie zapowiada się na rozpad Polski… mimo tego, że swego czasu Kaczyński ze swoją ukrytą opcją niemiecką budził demony, które miałyby odstrzelić Śląsk.

      1. ale po co Niemcom Slask? Na co niby? No chyba ze Dolny Slask, a to i owszem. Bo Gorny to studnia bez dna. Niech zostanie przy PL aby za szkody spoleczno-srodowiskowe placil polski a nie niemeicki podatnik.

        Ale Wielkopolska to co innego. No i Gdańsk by się przydał ,ale raczej bez Pomorza Zachodniego. Trójmiasto i Żuławy by chętnie wzięli gdyby im oddano.

        Wszystko oczywiście w sensie prawno-administracyjnym ale to co jest wystarcza. Wystarcza z powodu UE i po co cokolwiek zmieniać, co wyśmienicie działa i realizuje niemieckie i polskie interesy. Bo nie oszukujmy się – Polacy zawdzięczają dużo Niemcom.

        JSC … mimo tego, że swego czasu Kaczyński ze swoją ukrytą opcją niemiecką budził demony, które miałyby odstrzelić Śląsk.

        Bo to jest polityk myślący kategoriami XIX wieku i biada PL mająca takie władze. Świat poszedł do przodu, ale kraje mające takich polityków jak wspomniany zostaną nie tylko światopoglądowo w XIX wieku.

      2. Po pierwsze – koszt alternatywny: czyli w jakiej sytuacji była by Polska – gdyby nie zmiany od 2015? Po drugie – dlaczego Niemcy mają taki zgryz z elektromobilnością [a przemysł motoryzacyjny to ich rdzeń ekonomicznej siły] – i już mówią o “nowym, lepszym wodorze dla mobilności”? Bo to w Polsce ulokowały się i rozbudowują się docelowo największe zakłady na świecie produkcji baterii – lepszych niż niemieckie [LG Chem pod Wrocławiem] – zaś pod Berlinem konkurencyjna Tesla chce usadowić się i wypierać Niemców na ich podwórku. Gdzie w razie dalszych fochów Berlina [który utrudnia co sił tę inwestycję] Tesla ma na stole zupełnie inne środowisko inwestycyjne… Morawiecki po raz pierwszy przy okazji “stanu nadzwyczajnego” związanego z COVID-19 – wykorzystał sytuację i na wielką skalę zaczął korzystać z instrumentów finansowych i własnej waluty – czyli czynników dotychczas “zarezerwowanych” dla silnych graczy. To akurat na pewno kwestia “parasola” ze strony USA – i to parasola rynku finansowego – bez niego taka operacja była by niemożliwa. Sam mam wielką pretensję do MON o brak planu i działań dla strategicznej suwerennej obrony Polski – dla pozyskiwania know-how do produkcji i rozwoju we własnych fabrykach. Czy o brak spójnego planu dla budowy “high-tech” obejmującego NASZĄ kontrolą ustawiony przez nas ogonek kapitałowy pod WSZYSTKIE łańcuchy logistyczne [w tym marżę] w naszym ręku – w oparciu o Skarbiec Suwalski – czy o brak mobilizacji do prawdziwej suwerenności [ale i EKSPANSJI] energetycznej w oparciu o geotermię głęboką HTR prof. Bohdana Żakiewicza. Ale – gdyby od 2015 rządziła poprzednia proberlińska ekipa…no comment… Jest wiele zaniechań – ale i tak jak patrzę na Wschodnią Flankę [nie mówiąc o Bałkanach czy PIIGS]….jest zdecydowanie lepiej. Generalnie – trend wygaszania Polski został zahamowany. Oczywiście co do działań prowzrostowych sam mam wiele zastrzeżeń [co opisałem wyżej – na poziomie STRATEGICZNYM względem SWOT Polski] i mam wielkie zastrzeżenia co do instrumentalnej sprawności – ale dostrzegam postęp [ogólnie wzrost sprawności instytucji państwa i współpracy z biznesem i ze społeczeństwem – to jest rzecz wymagająca cierpliwej pracy przez dekady] – a przemówienie/analiza MM w Senacie, czy wizyta AD w USA i jego kontra względem POTUSA – dają podstawy pod pozytywne rokowania co do tendencji rozwoju i wzrostu siły Polski. Porównajmy np. zakup Patriotów w Polsce i w Szwecji i w Rumunii – nie odstajemy zbytnio w cenie i w zwrotnym offsecie, a w elektronice mamy nawet spore możliwości do wzrostu wraz z Raytheyronem. Oczywiście – offsett powinien być 50% a nie 5% – ale RELATYWNIE “nie odstajemy” od Szwecji i Rumunii. Szwedzi mieli wielkie nadzieje na deal’e dla szwedzkiego przemysłu zbrojeniowego – skończyło się na wielkich obietnicach. Gdzie konsorcjum Saab-Boeing T-7A Red Hawk wygrało konkurs na nowy samolot szkolno-treningowy USAF – ale bez związku z zakupem Patriotów. Zresztą – jaki zysk miałby Raytheyron – żeby to Boeing wygrał z Saabem? Zakup F-35A mam za bezsensowny na Polskim Teatrze Wojny – bo brak nam głębi strategicznej dla ich skutecznego operowania – przynajmniej SAMODZIELNIE. Ale przy szerszej podstawie operacyjnej i szerszym sojuszu Wschodniej Flanki [zwłaszcza z USA trzymającym twardo Niemcy pod butem – i przez to dającymi nam głębię strategiczną i zaopatrzenie] – to W TAKIM układzie sytuacja jest na korzyść dla sensownego użycia naszych przyszłych F-35A – i przy tym będziemy praktycznie jedynym [oprócz Norwegii – i tak mającej tylko 40 km granicy na samej północy z Rosją] frontowym państwem Wschodniej Flanki – mającym F-35A. Które to F-35A akurat na dniach certyfikowano pod najnowsze skalowalne bomby jądrowe B61. Dalej uważam, że wszystkie środki i cały “konwencjonalny” PMT winny być uszykowane priorytetowo pod budowę sieciocentrycznej całokrajowej A2/AD Tarczy i Miecza Polski – z rakietami i amunicją krążącą jako efektorami [z celem nr 1 zgniecenia A2/AD Kaliningradu – a za kilka lat – nowej rosyjskiej A2/AD na Białorusi – która powstanie na 100% po jej anschlussie] – ale i F-35A mogą się mocno przydać w pewnych okolicznościach – aczkolwiek pod powyższymi warunkami [ogólnie: wojny koalicyjnej i razem z USA]. Dalej uważam, że Polska winna pod stołem pozyskać suwerennie dysponowane głowice [zwłaszcza od Chin – zainteresowanych żywotnie “polskim buforem – via Pakistan] – ale przecież nie znam. co robią polskie specsłużby. Kupiono [bez offsetu – to jak Rumunia] “aż” 1 dywizjon HIMARS z…. 30 rakietami ATACMS [konstrukcja z …1989] o zasięgu aż…300 km [co uważam za mniej sensowne, niż zakupy JASSM o zasięgu 370 km [dla F-16] – nie mówiąc o zakupach JASSM-ER o zasięgu 1000 km] – ale z drugiej strony mamy dzięki temu “skrótowi” zaklepane nosiciele z wyrzutniami i z BMS – pod najnowszej generacji rakiety PrSM o zasięgu 500 km – a pewnie i więcej [bo po skończeniu z fikcją INF – Amerykanie planują osiągnąć zasięg 800 km dla PrSM]. Polecam: https://www.defence24.pl/przeciwko-iskanderom-s-400-i-okretom-nowe-rakiety-taktyczne-us-army-analiza Oczywiście bardzo źle, że program Homar nie został skonsumowany przez polski przemysł zbrojeniowy [najlepiej – tak uważam niezmiennie – przez kupno licencji i rozwoju na bazie HM-2C i HM-3C z Korei Płd] – ale RELATYWNIE do reszty graczy na Wschodniej Flance – nie odstajemy. A nawet WYRAŹNIE wysuwamy się do przodu – zwiększamy relatywną siłę w regionie – co “chciał-nie chciał” realnie stopniowo lewaruje też nawet USA. Swoją ocenę wzrostu siły i wpływów Polski w regionie opieram nie o naciągane chciejstwo życzeniowe – ale o oceny zagranicznych analityków – zwłaszcza trzeźwych aż do bólu Skandynawów. Taka uwaga: o ile ATACMS to 1 rakieta na 1 wyrzutnię – o tyle PrSM – 2 rakiety na 1 wyrzutnię. Kupiliśmy na razie 20 wyrzutni – zatem salwa 20 ATACMS zamieni się w przyszłości przy tych samych nosicielach i wyrzutniach na salwę 40 PrSM. Jeżeli dokupimy kolejne [minimum] 2 czy więcej dywizjonów [mam nadzieję, ze jednak z offsetem] to będziemy mieli przynajmniej 56 wyrzutni [2 są nominalnie kupione do szkolenia – w czasie wojny – do wojsk operacyjnych] – a to by dawało naraz np. salwę 112 PrSM. Do tego Kraby z amunicją precyzyjną dalekiego zasięgu [np. Nammo-Boeing 150 km] i roje dronów przełamujących [ w tym amunicji krążącej] – i sytuacja bardzo się zmienia – na niekorzyść Rosji. Ale także i Berlin [o rzut kamieniem od granicy] “nagle” i “niespodziewanie” zacząłby bardzo grzecznie odnosić się do Polski…nie żeby Polska groziła Niemcom, po prostu ze zwykłej przezorności…

        1. (…)Po pierwsze – koszt alternatywny: czyli w jakiej sytuacji była by Polska – gdyby nie zmiany od 2015?(…)
          Jeśli raczyłeś wejść na temat elektromobilności Morawieckiego to… pewnie w tym samym tylko nie byłoby rozczarowania, gdy sobie człowiek orientuje się, że 1 milion polski elektrowozów się rozmył. Te koszty alternatywne można porównać do kosztów alternatywnych dla Wałbrzycha… braku (…)znalezienia(…) Złotego Pociągu. Jak dla mnie niesmak i rozczarowanie to wątpliwe straty.

          1. To jest fantastyka. Jak miliony mieszkań etc. A już te lewary na USA to odlot zupełny (nie imputuje choroby duszy w żadnym wypadku ale myślenie życzeniowe).

            USA i inni przewidzieli sobie PL jako Wasala. Nie partnera. Partnerem są te Państwa, które mogą USA coś dać.

            Partnerem dla USA jest Izrael, który dostaje pieniądze na amerykańskie ofensywne uzbrojenie. Uzbrojenie dostaje za półdarmo, na dodatek ze wszystkimi opcjami, transferami technologii…i swoje F16 czy F35 modyfikuje jak chce,nie pytając o pozwolenia bo opcje dostępu do firmware ma w pakiecie.

            Dlaczego? Bo brak poparcia pro-izraelskiego lobby to śmierć polityczna w USA. Lobby izraelskie ma media i władzę oraz pieniądze.

            Czy kraj, który USA daje robotników z Jackowa na azbestowe dachy ma prawo oczekiwać podobnego traktowania? Amerykańska Polonia jest bez znaczenia. Na pokrzepienie polskich serc i leczenie polskich kompleksów można sobie pisać wymyślone teorie jacy to niezastąpieni są… Czytałem gdzieś na forum ze turecki pilot F16 próbował nad Syria namierzyć izraelski F16 – nie było możliwości opromieniowania wiązką radarowa izraelskiej maszyny a jednocześnie kierując nahelmowy celownik na owa maszynę awionika dezaktywowała działko. Brzmi interesująco.

            PL jest przewidziana jako petent a wiec kupując ofensywne F35 przydadzą sie na jankeskie awantury – to dla USA dobry deal. Sprzedać petentowi maszyny drogo, poklepać po plecach za dobry deal a potem wysłać na przykład polskich pilotów w polskich maszynach na Jemen i kazać i wykonywać zadania na rzecz amerykańskich interesów. Wtedy zyski nasze, a koszty znowu Wasze.

            Koszty resursu polskie, koszty polskie, wszystko po bilansie winien – PL a ma – USA. A jeszcze wladze PL z radoscia pomerdaja ogonkiem, tak wieki hegemonie rob tak dalej my tak chcemy.

            W Iranie po upadku rezimu Szacha doszli do wladzy Ajatollachowie. Wtedy sabotaz czy AMRAAM czy F15 wymagal dostepu fizycznego. Aktualnie stare AMRAAMY sa niesprawne bo amerykanski personel je sabotowal… (mimo braku od lat know how i przegladow etc.)

            Dzis uziemienie czy polskich F16 czy przyszlych F35 to kwestia software. A nie ejstem pewien czy kupione pociski manewrujace, ktoryymi sie tak niektorzy ekscytuja ze w PL one sa…czy one moga zostac wykorzystane przeciwko komukolwiek bez zgody USA.

            W poprzednim wpisue Panie @JSC pisal Pan o glowicach na PL – amerykanskich. Ale po co ? Blokada ekonomiczna, PL to nie Chiny. PL to nie Rosja. PL moze sie na forach prezyc i Poland stronk..ale zwykla blokada systemu Swift, oraz sankcje USA na PL gdyby PL zaczela za bardzo hegemonowi fikac i pozamiatane,

            PL to nie jest Turcja ze moze byc samowystarczalna chociazby zywnosciowo. PL dzis bez wymiany lezy. Na przyklad sruta sojowa do PL dochodzi transportem morskim i jest rozladowywana w Gdansku czy Szczecinie aby robic z niej pasze… blokada ciesnin dunskich i PL ma problem z glodem ..a z glodem to probowal sie zmierzyc i Kiszczak i Jaruzel i przegrali a mieli troche inne zasoby niz dzis.

            Panie Wojczal, przeprszam za poprzedni wpis, dobrze ze go Pan zmoderowal, byl ponizej jakiegokolwiek poziomu.

          2. Nie wchodzę w temat elektromobilności Polski – tylko w temat elektromobilności w Niemczech – która zaczyna się wywracać – m.in. dzięki ulokowaniu docelowego światowego centrum produkcji baterii [nie-niemieckich] w Polsce.W sumie – wygląda na to, że elektromobilność w Polsce wystartuje dużo później – ale za to z dobrze przygotowaną ekonomicznie bazą. W tym sensie “smaki” czy “niesmaki” są bez znaczenia. Lepiej elastycznie dopasować się z planami do realiów rynkowych i ekonomicznych – niż forsować plan wg “jedynie słusznej” mentalności “bo uchwalono i tak ma być”. Liczą się długofalowe działania – i ich sensowność i bilans w całym “cyklu życia produktu”. Ostatnio byłem w OBR KOMEL. Testują tam nowe innowacyjne silniki elektryczne – do instalacji w …kołach pojazdów [podobnie jak w rowerach] . Co skróci zasadniczo przeniesienie mocy i pozwoli na całkowicie niezależny napęd na wszystkie koła – każde z osobno sterowaną mocą – odpowiednio do nacisku i tarcia. Konstrukcja oparta o silne magnesy stałe – neodymowe. Aż się prosi, co podkreśliłem w rozmowie, by wydobywać suwerennie te WŁASNE neodymy ze Skarbca Suwalskiego – zamiast kupować od Chin. Co do kosztów alternatywnych – nie ma wątpliwości, że kontynuowanie starej drogi z lat 2007-15 byłoby dużo gorsze dla Polski – a zwłaszcza dla Polaków. W zasadzie od 2015 dopiero zaczyna się odbudowywać zapaść z 8 lat systematycznego zwijania Polski. Byłem w Poznaniu w WZM Centrum Silników Wojskowych – oni tam zbierają ludzi, zasoby i kompetencje – które są potrzebne choćby do napraw silników czołgowych T-72 i PT-91, a które zostały świadomie doprowadzone do ruiny i bankructwa w PZL-Wola w 2011.Tak samo w Łabędach – w pewnym momencie “postępowość” doprowadziła do tego, że Łabędy straciły kompetencje do zwykłych “cywilnych” robót spawalniczych – co dopiero mówić o spawaniu czy obróbce pancerzy czołgowych – i to nawet zwykłych pancerzy monoloitycznych [RHA]. To wszystko jest dopiero mozolnie odtwarzane. Rozmawiałem o tym z Panią Wawrzynkiewicz, która energicznie odbudowuje i polski przemysł silnikowy dla wojska i Łąbędy i ich kompetencje – jej opinia na temat działań poprzedniej “ekipy” nie nadaje się do publikacji, a le zapewniam, że jest dużo, dużo gorsza, niż słynne “ch..j, d..pa i kamieni kupa”… Tak dla uświadomienia – polecam faktograficzną pozycję “Wygaszanie Polski 1989-2015” – pokazującą kompradorskie działania większości “elit” tzw. Okrągłego Stołu. Za wyjątkiem epizodu z rządem Olszewskiego [traktowanym przez te “elity” za “wypadek przy pracy”] i za wyjątkiem 2005-7 [“Terrible Twins”] – była to równia pochyła dla Polski. Ze stałym nadzorem GRU i BND [i od 2009 do 2013 także z “pomocą” CIA]…

          3. To jest straszna fantastyka. Na poważnie nie mam tu na myśli wycieczek osobistych bo wycieczki osobiste niczego do dyskusji nie wnoszą wiec proszę bez urazy.

            Kazda władza przy korycie patrzy tylko o tym by się nachapać a reszta to piarowe pierdolety niczym lans kłamcy przy stępce tak zwanego promu nie będącej stępka – jak wygląda ta słynna odbudowa przemysłu stoczniowego oprócz defraudacji milionów z kieszeni podatnika? Jak wygląda ten łańcuch wirtualnych spółek słupów zarejestrowanych po dzień dzisiejszy na ulicy Twardej w w Warszawie w wirtualnych biurach? To jest sprawa dla prokuratury i CBA, ale momencik, zaraz, prokuraturę i CBA odzyskali nasi koledzy, napijemy się z nimi wódeczki i sprawie łeb ukręcimy.

            To fantastyka jest z tymi projekcjami. Bumary, Labedy i inne istnieją po to tylko aby dawać zatrudnienie tam zatrudnionym. Pożytek z nich jest żaden… gdyby zaorać te skanseny to nikt nie odczułby upadku tego dziadostwa. Bumar mógłby produkować Taczanki bo i tak za pomocą MONu kupiłby to ktoś z ludowego wojska polskiego. Gdyby PZW Wola były komukolwiek potrzebne to istniałyby do dziś. Upadły bo ? (spiski wrażych sil, imperialistów, kompradorów, okultystów reptilian, etc.) – nie – upadły bo były związkowym skansenem bez przyszłościowych produktów. Podobnie jak upadły Zakłady Kasprzaka na warszawskiej Woli . Podobnie Andoria – czy ktoś płacze za ich produktami dziś? Nie, a dlaczego? Spójrzmy na fakty a nie fantastykę. A FSO? Czy znowu wraże siły? Zachowujmy powagę a nie mitologie i polskie moralne zwycięstwa. Zaoranie dziadostwa mogłoby dac przynajmniej pieniądze na to w czym PL jeszcze jest dobra czy to producentowi amunicji krążącej (niestety on jest prywatny i zeby tam swoich wrzucić trzeba będzie go najpierw zbankrutować) albo chociażby dofinansować producenta polskich stacji radarowych. Swoja droga bardzo mi sie “podoba“ polski wasalizm – wiernopoddańcza służebność -i wysyłanie za ocean polskich zestawów PIT-Radwaru czy Teldat.

            Raytheon jako przedstawiciel hegemona czerpie sobie korzyści z polskiego know-how i ma dostęp do efektow pracy takich firm jak bydgoski Teldat czy wlasnie PIT-Radwar. Czyli jak to w życiu będzie – w PL coś ludzie wymyśla, Amerykanie dostana to za darmo, albo użyją inżynierii wstecznej, po czym sprzedadzą to na świecie a Polacy usłyszą, Well, good job, done.

            Dobra Zmiana ma wyjątkowy talent do antymidasowania. Cokolwiek nie zrobi, czegokolwiek się nie dotknie, zamienia się w guano. Nie ma żadnego zahamowania wygaszania PL – jest tylko pijarowe pustosłowie i sukcesy jak obecna sytuacja ze stadninami koni w Janowie czy sukces PLL LOT ( owszem, Covid dal im popalić, ale to co zrobiono obecnie od 2 miesięcy to wola o pomstę do nieba ale rządzi tam Sasin i koledzy, wiec..).. prawdę poznamy gdy neokomuna upadnie i trzeba będzie za mocarstwowe mrzonki zapłacić.

            Co do przemówienie/analiza MM w Senacie, – od przemówień to się nic nie zmienia, piękne przemówienia można sobie pisać i przemawiać, ale to jest taka mniej więcej różnica jak chcieć a moc.

            LG Chem buduje w PL owszem, ale co będzie w tych bateriach polskiego? Jaki transfer technologii? Budują tu bo tu jest taniej i dobra jakość polskich kadr, zwykła kolejna montownia i nic więcej.

            Tak samo można się zachwycać polskim eksportem silników spalinowych (od Toyoty)- co jest w nich polskiego ? One są produkowane w Polsce, co nie znaczy ze są polskie.

            Albo takie MESKO. Mozna uprawiac propagande i mowic ze to jest poteznby prezny zaklad. Produkuje przeciez Spike… Ale momencik, przeciez najwazniejsza i najistotniejsza czesc czyli uklady kierowania glowica przychodza zmontowane i nie ma w PL mozliwosci ingerencji w nie.. czyli kolejna montownia, montownia ale produkcja, papier przyjmie kazdy sukces.

            Co do kolejnych mitów i polskich mocarstwowych mrzonek. Skarbiec Suwalski. Toz to jest dopiero fantastyka. W sam raz ku polskiemu serc pokrzepieniu i budowaniu urojeniowej wielkości i mocarstwowości – ale dalej fantastyka. Podobna do tej z zasobami gazu łupkowego – pamiętam histerie prasy ze PL będzie drugim Kuwejtem no i co- ano a miało być tak pięknie a wyszło jak zwykle…

            W latach 70 odkryto złoża rud tytanu i rud żelaza. Z domieszkami wanadu. Wykonano próbne odwierty. Gierek pożyczył od Niemców 750 milionów ówczesnych marek niemieckich. Suwałki miały być miastem 300.000 – a z ciekawostek obecny szpital wojewódzki w Suwałkach to były budynki dyrekcji kopalni odkrywkowej.

            Wszystko się spsulo bo towarzyszom radzieckim nie pasowała taka koncepcja ze ktoś oprócz nich miał mieć tytan i na tym zarabiać. Niemcy chcieli mieć udziały w wydobyciu za swoje kredyty i technologie.

            Ocena geologiczno-gospodarcza złóż wanadonośnych rud tytanomagnetytowych masywu suwalskiego

            tutaj jedno streszczenie – https://min-pan.krakow.pl/wp-content/uploads/sites/4/2017/12/tom19zeszyt2.pdf

            Uznano te złoża za pozabilansowe i nieperspektywiczne. Same rudy tytanu są przemieszane z rudami żelaza i ich eksploatacja jest ekonomicznie nieopłacalna. Dzisiaj i w niedalekiej przyszłości. Japończycy maja złoża metali ziem rzadkich oceaniczne i lada chwila przełamią monopol Chin. Nawet PL ma swoje podmorskie działki gdzie te podmorskie złoża na dużej głębokości są bardziej perspektywiczne niż te Kamionki i inne złoża geologiczne. Nawet eksploatacja podmorska z głębin dziś wydaje się bardziej ekonomicznie uzasadniona niż malo-inwazyjne kopalnie w okolicy Suwałk. Nikt nie wyklucza sensowności tychże ale -może kiedyś a skoro w RPA jest ruda tytanu o lepszej jakości na głębokości 300metrow to ta z Suwałk ….nie opłaca się ..z naciskiem na słowo – dzisiaj. Dzisiaj się nie opłaca. Przypominam ze ogromne rezerwy metali ziem rzadkich ma Korea Polnocna i tam chętnie POTUS by demokratyzował ich, ale to strefa wyłącznej kontroli Chin.

            Owszem, złoża są. Ale obecnie ekonomiczna eksploatacja tychże jest mniej niż sensowna. Gdyby była sensowna to te złoża już dawno nie byłyby w polskich rekach – polskie władze by na kolanach udzieliły licencji na ich eksploatacje chociażby amerykanom – Amerykanie bez chińskich metali ziem rzadkich nie byli w stanie ukończyć budowy swojego ostatniego lotniskowca. Chetnie przygarneliby polski niob, skand,dysproz, prazeodym etc. No chyba ze tenmetale sa jak polskie elektyryki i polskie miliony mieszkan. Na papierze w politycznych przemowieniach i deklaracjach.

            Ale od rudy do produkcji droga daleka. Kim miałaby PL to robić jak nie potrafi nawet ogarnąć rynku detalicznego dla zwyklej spożywki? Produkcja metali ziem rzadkich to jest technologia, której PL nie ma wiec musi ja kupić. Co do talentów dyplomatycznych i dealów polskich władz to wypowiadałem się wielokrotnie i oni mogą kury prowadzać jak Piłsudski mówił..

            Gdyby faktycznie w tych złożach Suwalszczyzny było coś co ma znaczenie geostrategiczne to już dawno za obietnice poklepania po plecach te złoża byłyby pod amerykańska kontrola i byłyby eksploatowane. Glejt na koncesje wydobywcze by tak zwany polski prezydent (jakikolwiek ) samodzielnie zawiózł do Białego Domu i ogłosiłby to jako wiekopomny sukces…Lub USA samo by już się zatroszczyło chociażby o reperacje za art. 447 – przejmujemy to w ramach odszkodowania za polski antysemityzm i jesteśmy kwita, no, jeszcze tylko wybudujcie nam infrastrukturę.

            Gdyby faktyczne zasoby były w zasięgu ekonomicznej eksploatacji to nie widzę powodów aby KGHM wraz z Orlenem powołali spółkę Polish National Rare Elements zajmującą sie eksploatacja, także powiedzmy z udziałem kapitału zagranicznego. Byłoby nawet parę miejsc w zarządach dla pisiewiczow, mógłby sie znowu mocarstwowo polansowac w Kurski TV Pan Mateusz opowiadając farmazony ciemnemu ludowi.

            Jednak z nieznanych powodów ani KGHM ani Orlen nie chcą się w to bawić, dlaczego? Ano dlatego, ze te złoża to mit, to równie dostępne zasoby jak planetoida z platyny. Owszem, jest sobie planetoida z platyny,. palladu etc. ale na orbicie… można trochę od inwestorów wyciągnąć pieniędzy na start-upy….

            Podobnie z geotermia głęboką. Dlaczego KGHM i Orlen nie powołuje spółek celowych?

            Podejrzewam ze w tym wszystkim jest zbyt dużo jeżeli,jeśli, najprawdopodobniej etc. Ze w tym wszystkim jest dużo gdybań i fantastyki, podobnie jak oceny – wróćmy do wypowiedzi ekspertów jakie były szacunki zasobów gazu łupkowego i jaka to miała być potęga. Wszyscy z obecnych piewców zasobności czy w rare elements czy HTR chca najlepiej siedzieć w PANSTWOWYCH komisjach do spraw tychże i planować, planować, publikować i byle do emerytury… Tworca Ammono S.A. jest teraz na państwowym uniwersyteckim etacie i z wielkich planów nie zostało nic…a miał być polski Azotek Galu i polskie technologie radarów opartych na azotku Galu. No i co z tego zostalo? Syndyk masy upadłościowej i nic więcej.

            A przecież na wybitnych specjalistów czekają prywatni inwestorzy pragnący tylko pomnażać swe zyski, no chyba ze to sa wszystko bujdy, szklane domy…

            No chyba ze należy przyznać – PIS wrzucił podobnie jak poprzednicy do strategicznych spółek SP beton bez wizji, bez pomysłu, bez ambicji… Bo pieniądze są, ale jakoś ochoty nikt nie ma…

            Pozdrawiam Serdecznie.

          4. (…)Amerykańska Polonia jest bez znaczenia.(…)
            A Polonia znaczy coś, nawet cała, u nas? No właśnie… jak można zmarnować taką diasporę jak nasza?

          5. (…)W sumie – wygląda na to, że elektromobilność w Polsce wystartuje dużo później – ale za to z dobrze przygotowaną ekonomicznie bazą.(…)
            Co mi po Tesli jak przewalilyśmy Solarisa… który przy naszym głodzie PKS’ów miałby tyle zamówień, że nie wiadomo gdzie włożyć w ręce. Założono nawet Fundusz Autobusowy!!! Jedyny namacalny sukces o jakim słyszałem tego funduszu jest niestety lokalny… https://grodzisknews.pl/doplata-dla-powiatu-na-przewozy-autobusowe/
            Przy czym to jest akurat powiat, który powinien być akurat ostatni w kolejce.

            (…)W tym sensie “smaki” czy “niesmaki” są bez znaczenia. Lepiej elastycznie dopasować się z planami do realiów rynkowych i ekonomicznych – niż forsować plan wg “jedynie słusznej” mentalności “bo uchwalono i tak ma być”. Liczą się długofalowe działania – i ich sensowność i bilans w całym “cyklu życia produktu”.(…)
            Niestety niesmaki mają znaczenie… bo raz sparzeni do następnych projektów będą podchodzić z mimimalnym kredytem zaufania co będzie skutkowała stratę kupy czasu na śledztwa wywiadowni, szukanie zabezpieczeń na wszelki wypadek, nieufne negocjacje itp. A jak konsumenci będą pamiętali losy poprzedniej elektromobilności to będzie krucho z zaufaniem do produktu, co przełoży się na sprzedać… a do tego jest zagrożeniem odruchem (…)Robota Misiewiczy(…).

  6. Pisałem o negocjacyjnym nacisku na sojuszników w Europie [Wschodnia Flanka – na czele z Polską] – ale i w Azji [pierwszy łańcuch wysp, Korea, Australia, ale wchodzą w to i Indie w ramach szerszego Indopacyfiku]. Trump i Waszyngton w ogólności, próbuje przehandlować licytacyjnie wycofywane siły względem sojuszników i i używa znamiennego “może” w odniesieniu do relokacji sił USA z Niemiec – teraz Pompeo używa “może” [przenieść wycofywane z Niemiec siły] w stosunku do Indii – jako marchewkę wzmocnienia przeciw Chinom: https://kresy.pl/wydarzenia/pompeo-amerykanskie-wojska-z-niemiec-moga-byc-wyslane-do-indii/ Jak pisałem – wraz z “wewnętrznym frontem” roszczeń elektoratu USA [chcącego powrotu sił do USA – a najlepiej rozwiązania tych sił i przekierowania środków na sprawy wewnętrzne] – ten teatrzyk medialny [ w istocie miotanie się między 3 sprzecznymi wymaganiami] będzie si\ę odbywał aż do wyborów – a decyzje zapadną dopiero PO wyborach w USA – po przedstawieniu nowemu [czy “staremu”] POTUSOWI strategicznego raportu – z zaleceniami działań, co jest opłacalne po kalkulacji geostrategicznej dla USA. Potwierdza się, że kołdra zasobów USA jest krótka – że trzeba negocjacyjnie przetrzymywać USA [“strategiczna cierpliwość”] – bo USA i tak dadzą wojska i środki i wsparcie na danym kierunku – nie wg jakichś przysług i ustępstw – tylko wg ICH EGOISTYCZNEJ KONIECZNOŚCI GEOSTRATEGICZNEJ USA. Zrozumienie ograniczeń USA – i naszej CORAZ WIĘKSZEJ RELATYWNIE siły i wpływu TUTAJ w regionie wschodniej Europy i Wschodniej Flanki NATO – względem malejącej relatywnie siły i wpływów USA na krawędzi ich projekcji siły – to podstawowy lewar Polski na Waszyngton.W gruncie rzeczy ukryty przekaz geostrategiczny Warszawy do Waszyngtonu w środę/czwartek był z naszej strony taki: “na co nam taki sojusznik, który coraz bardziej słabnie w regionie?” – a to rzecz jasna tnie u podstaw wszelką roszczeniowość i wpływy Waszyngtonu względem Warszawy i Wschodniej Flanki – na korzyść Polski..

  7. Nierealny Strategu – po Brexicie geostrategicznie USA nie ma alternatywy dla Polski – natomiast Polska ma alternatywę dla USA i w Chinach i w UE. Oczywiście w UE – dopiero po wywarciu presji na bardziej partnerski model [i w ramach przywództwa Polski z pozycji zbiorczej siły Europy Wschodniej] – a nie oparty o hegemonię Niemiec z usłużnym siłowym “zakapiorem” Francji. Zresztą – dogadanie się ze sterem “całej” UE to jedno – natomiast w żaden sposób nie jesteśmy blokowani i mamy alternatywę dla USA [i UE i Chin] w sojuszach bilateralnych i w sojuszu regionalnym. Np. po dogadaniu się z Bałtami – by stworzyć rozszerzone NORDEFCO [także ekonomiczno-technologiczne] – czyli NORCENTRALDEFCO. Pisząc “alternatywa” chodzi mi o wiele spraw – miękkich i twardych – w tym i ekonomicznych i finasnowych i technologicznych i także militarnych. Nie model “zero-jedynkowy” – ale raczej “dobieranie” potrzebnych nam kompetencji, przepływów strategicznych – model rozproszony kilku siatek powiązań dających nam sumaryczna alternatywę. Od Chin [via Pakistan] – głowice pod stołem – w zamian za [patrząc w układzie “win-win”] NIEBLOKOWANIE Jedwabnego Szlaku przez Polskę [a patrząc geostrategicznie – za rolę bufora – rozdzielającego Kreml od Berlina]. Który to Jedwabny Szlak przez Polskę się rozwija – wystarczy porównać liczbę pociągów w obie strony kilka lat temu i teraz. USA jest SŁABE na krawędzi swego zasięgu – to Polska i ogólnie region – zwłaszcza jako sojusz – są silne. Tym bardziej – im bardziej USA wycofuje swe siły z Europy. Pisałem o Finlandii – nie dość, że buduje reaktory – to jeszcze uruchamia pełen łańcuch logistyczny “well to wheel” dla wydobycia i przetwarzania uranu. Konsekwencje są oczywiste – w razie przejścia do wyższego szczebla drabiny eskalacyjnej – suwerennie dysponowane głowice przez Finlandię. Która [patrząc np wg programów Patrol 2020 i HX Fighter Program] – nie zamierza ponownie poddać się “tradycyjnej”….finlandyzacji wobec Rosji – jak to było podczas Zimnej Wojny. To, że pewne rzeczy uparcie wypierasz i wręcz wyszydzasz jako fantastykę itd – nie oznacza, że jest to jakieś moje myślenie życzeniowe. Na pewno NORDEFCO stwardnieje -w Arktyce – zresztą nie ma wyjścia – już rzuciło rękawicę Rosji w Arktyce – a to oznacza jednocześnie sojusz z UK w ramach GIUK. Zaś USA bez tego NORDEFCO+UK nie obędzie się w rywalizacji geostrategicznej w Arktyce – najpierw z Rosją – a potem o dominację nad Strefą Severskyego – z flotą chińską boomerów i szturmowców atomowych. To już się dzieje – i jest nie do zatrzymania. Bez Bałtów NORDEFCO nie utrzyma kontroli nad Zatoka Fińską – nie utrzyma PRZEWAGI nad Rosją. A Bałtowie nie utrzymają się bez Polski. Tu sprawa jest twarda i Prosta – NORDEFCO i Bałtowie [i w tle UK i USA] POTRZEBUJĄ Polski. Tylko dla tej jednej sprawy. A Ukraina? – a wsparcie dla Rumunii? Oba kraje są zablokowane od strony Morza Czarnego przez Bosfor [ale i przez projekcję siły A2/AD Krymu]. Tu USA nie ma wyboru – bez Polski nie utrzyma swojego wpływu na Rosję. Ale i na Turcję – bo wsparcie Polski dla Rumunii i Ukrainy – od razu lewaruje Turcję. Zaś Turcja – to Syria, ogólnie Bliski Wschód [ale także szeroko rozumiany Kaukaz – ale i Azja Centralna] – i Libia. I znowu – Rosja jako gracz, który chce rozciągnąć pokrywającą się siatkę A2.AD i wypchnąć USA jak najdalej do zachodniego Morza Śródziemnego. Polska jest kluczowym lewarem dla wielu geostrategicznych sieci powiązań – od Arktyki – po Kaukaz i Libię. Wystarczy, że nasz dywizjon rakietowy NSM będzie ćwiczył koło Constanzy – albo koło Odessy [to ostatnie w ramach np. wielodomenowych połączonych ćwiczeń LITPOLUKRBRIG] – a nasze F-16 z JASSM-ER będą operowały np. pod parasolem antyrakietowym/plot Patriotów Rumunii – i już nastąpi zwijanie krótkiej kołdry rosyjskiej w Mediteranie. A gdy Polska będzie miała F-35A – które są en bloc certyfikowane do przenoszenia B61? Zresztą – stan na 2026 – Norwegia 52 F-35A, Dania 27 F-35A, Szwecja – dodatkowe 60 Gripenów E. Plus UK – 48 F-35B na 2 lotniskowcach + ca drugie tyle F-35A w RAF. Tarcze antyrakietowe/plot [Patriot] Szwecji, Polski, Rumunii – w Polce jeszcze Aegis Askore z SM-3 IIA. Plus mobilność i synchronizacja tych sił – i wtedy KAŻDA demonstracja siły Rosji [obojętnie – czy pod granicą Finlandii, czy na Białorusi – czy w basenie Morza Czarnego] spotka się natychmiast w czasie rzeczywistym z co najmniej symetryczną odpowiedzią sojuszu regionalnego. Jest oczywiste, że im bardziej USA będą słabły w Europie i wycofywały siły – tym bardziej będzie wzrastała siła i spójność w wyżej opisanym sojuszu – który ani nie będzie sojuszem NATO [pod przywództwem USA] – ani też armią europejską pod dowództwem Berlina [z pomocnictwem Paryża]. Taki prosty przykład – Nammo [z Boeingiem, który się dokoptował po sukcesie I generacji pocisków strumieniowych Nammo] rozwija precyzyjną amunicję strumieniową o zasięgu 150 km. Co oznacza, że np. Obwód Kaliningradzki będzie mógł zostać w KILKA MINUT całkowicie obezwładniony w każdym punkcie – samą tylko nawałą artyleryjską naszych Krabów [i od 2023 produkowanych] Kryli. I nawet nie musimy wchodzić na Litwę. Taka jest perspektywa – NIEWESOŁA – dla Rosji po 2025. A to ZUPEŁNIE zmienia pozycję Kaliningradu i jego wartość jako bąbla A2/AD. To samo wobec anschlussu Białorusi [który mam za nieuchronny do ca 2025] – mając takie środki możemy zlikwidować “u źródła” podstawę operacyjną 1 Armii Pancernej – na 150 km w głąb. O ile Polska osamotniona i izolowana tego na pewno nie zrobi – to już w ramach rozszerzonego NORDCETRALDEFCO+UK…o to ZUPEŁNIE INNA sprawa. I to bez USA. Przecież UK po Brexicie się miota – wejście w taki wielowektorowy [także ekonomiczny] sojusz europejski to dla UK odzyskanie pozycji – także baza dla rynku kapitałowego City [funta]. Po fiasku finansowania Jedwabnego Szlaku przez City – i po Brexicie odcinającym funta od UE – UK z City na czele MUSI znaleźć sobie obsługiwaną przez funta bazę ekonomiczną- inaczej funt stanie się pustą walutą. Albo City pozostanie kapitulacja – i wchłonięcie przez Wall Street…ale na pewno Brytowie najpierw będą chcieli stworzyć “swoje” pole. Bo choćby po sprawie Huawei widać, że Brytowie bardzo pilnują swego interesu…a tu idzie o interes zasadniczy dla UK – gdzie City jest tym samym dla UK , co Wall Street dla USA… Czyli do projektu 17+1 [Chiny] czy do projektu Trójmorza [USA] dojdzie moim zdaniem projekt [także strefy ekonomicznej-technologicznej – i finansowej] oparty o twarde jądro NORDCENTRALDEFCO+UK. Który dość łatwo może zostać rozciągnięty [choćby ze względów militarnych – ale i budowy nowego tworu ekonomicznego] o Ukrainę i “most” aż do Chorwacji – dając NORDCENTRALSOUTHDEFCO+UK. W każdym z tych 3 tworów geostrategicznych Polska jest w centrum – absolutnie niezbędna dla ich EFEKTYWNEGO spięcia w przepływach strategicznych. Geografia – łuk Karpat plus przesmyk bałtycko-karpacki plus centralna pozycja dla spięcia 3 mórz – gra po stronie Polski.Tak przy okazji – to własnie City może dać kapitał pod uruchomienie Skarbca Suwalskiego i pełnych łańcuchów high-tech – a naszym zastawem [lewarem kapitałowym] jest tu sam Skarbiec Suwalski. A to tym bardziej zwiąże INTERESEM UK z Polską – i z regionem.

    1. Tym razem krotko. Więcej napisałem w innym poście i proszę nie brać tego długiego elaboratu za atak, to mój punkt widzenia.

      Pan pisze sensownie ale życzeniowo. W Europie PL nie ma soft power aby być traktowana jako ktoś z kim trzeba sie dogadać. Ani Węgry, Słowacja, Rumunia nie wyobraża sobie ze w hipotetycznym projekcie trojmorza ma być proxy wobec Warszawy. A w PL tworzy się kreacje Trojmorze – projekt pod POLSKIM kierownictwem. Powiedzmy wprost – w krajach które maja je tworzyć sama myśl o polskim kierownictwie wywołuje reakcje alergiczne. Oni sobie nie życzą PL jako wiodącej siły niezależnie od faktów. PL nie ma mandatu do reprezentowania innych Państw, nie ma tego softpower. Węgrzy orientują sie czy na Niemcy czy na Rosję. A Bułgaria jest kulturowo i historycznie prorosyjska ( pamiętajmy ze Rosja ich wyzwoliła spod panowania osmańskiego) Innymi słowy czy w Grupie Wyszehradzkiej oprocz rozbieżnych interesów są także rozbieżne oceny co do definicji przyjaciel wróg (abstrahując od polityki i znaczenia przyjaciel wróg wieczne egoistyczne interesy )

      Jakim cudem PL miałaby rozmawiać z kimkolwiek jak PL kieruje do dyplomacji osoby o specjalnych kompetencjach typu Waszczykowski, Fotygi, Czaputowicze czy inni dyletanci ? Kto ma reprezentować PL i dlaczego USA ma rzekomo patrzeć na samodzielność PL jak władze PL od dziesięcioleci umizgują sie o to by być wasalem USA?

      Streszczając. PL nie chce być samodzielna i nie chce prowadzić własnej samodzielnej polityki. A zwłaszcza polityki nie będącej 100% zgodnej z interesami USA. Sama myśl o samodzielnej polityce, która mogłaby być zgodna z interesami PL a niekoniecznie zgodna z robieniem dobrze USA budzi w PL dreszcze strachu.

      1. Dokładnie na odwrót – dla NORDEFCO+UK jesteśmy niezbędni – i od tej grupy trzeba zacząć sojusze. Plus Ukraina – którą słaba Rumunia nie wesprze, a zamknięcie Morza Czarnego i dominacja A2/AD Krymu skazuje Ukrainę [ale faktycznie także Rumunie] na Polskę. I dopiero wtedy NA KOŃCU grupa V4 zacznie inaczej postrzegać Polskę. Kluczowe [militarnie] będzie uzyskanie krytycznej “masy” projekcji siły – także poza granicami Polski. Budowa A2/AD Tarczy i Miecza Polski – moim zdaniem w strefie zgniotu nieuchronne – to także zupełne zdystansowanie reszty państw Europy Środkowej. Co oznacza orientowanie się na źródło siły ze strony sąsiadów. Zaś ekonomiczny awans z tytułu uruchomienia Skarbca Suwalskiego i skok high-tech – także spowoduje, że już nie Niemcy będą jedynym hegemonem ekonomicznym dla regionu. City nie ma wyjścia – po odcięciu Brexitem od instytucjonalnego “przydzielonego” dla City funkcjonowania w UE – i po klęsce finansowania Jedwabnego Szlaku – ostatnio doszedł kolejny cios dla “ekspozytury” City, jaką dotychczas był Hongkong – po niedawnej decyzji Xi o faktycznym zakończeniu autonomii Hongkongu. Propozycja UK obywatelstwa brytyjskiego dla obywateli Hongkongu to w tym układzie spalenie mostów… To wszystko są bardzo twarde, interesowne sprawy – które są przed nami do wzięcia. Oczywiście można twierdzić, że City nie będzie pilnowało swego interesu, że nie jest zainteresowane nowym polem ekonomicznym dla obsługi finansowej – jednym słowem, że skapitulowali i zwijają interes i czekają na wyprzedażowe przejęcie przez Wall Street . Ja jednak twierdzę przeciwnie – że UK zawalczy dla City o nowe pole biznesowe dla finansów. Szczególnie, że surowce strategiczne są dalej w 85% zdominowane rynkowo przez Chiny. Raczej nie wierzę, by analitycy biznesowi City nie dostrzegali tych oczywistych powiązań i lewarów i SWOT w przypadku Polski – decydujących w strategicznej rywalizacji w najważniejszym polu wyścigu technologicznego – i dla spraw militarnych – i dla spraw ekonomicznych w “cywilu”. I nie mówię tu o sprawach regionalnych – tylko o globalnych. A co do tezy: “Sama myśl o samodzielnej polityce, która mogłaby być zgodna z interesami PL a niekoniecznie zgodna z robieniem dobrze USA budzi w PL dreszcze strachu.” – no własnie analiza sytuacji real-politik Morawieckiego w Senacie [ale i komunikat strategiczny przy oficjalnym rządowym przyjmowaniu w świetle kamer An-225 z Chin z maseczkami – w zupełnej kontrze REALNYCH DZIAŁAŃ względem np. twitterowej wojny USA wobec Chin ambasad w Warszawie] – czy ostatnia wizyta Dudy w USA – gdzie stanął zupełnie o 180 stopni względem Trumpa i jego wycofywania sił z Niemiec – to wszystko pokazuje zupełnie inny kierunek, raczej nastawiony najpierw na wzrastanie w cieniu, ale od momentu krytycznego – czyli od wielkiego lockdown’u koronawirusa – nastąpił moim zdaniem zwrot na patrzenie, “która koszula bliższa ciału” – coraz bardziej nakierowany na własny interes, coraz mocniej różnicowany względem USA. A państwa NORDEFCO i UK mają swój REGIONALNY żywotny interes we współpracy z Polską – tu w ramach Europy. Myli się Bartosiak – że mamy tylko wybór między Berlinem [opcja kontynetalna] a Waszyngtonem [opcja proatlantycka]. Jest trzecia opcja – półkontynetalna-półmorska – z sił europejskich, które nie chcą dominacji Berlina – i które mogą stworzyć wystarczającą masę krytyczną siły i wpływów – owszem – jeżeli korzystnie – to z USA – ale w razie potrzeby – także samemu. A to siłą rzeczy będzie lewarowało i Niemcy i USA i Kreml [ale i Pekin] – zwłaszcza USA przy osłabieniu obecności USA w Europie. Bo drugim przekazem strategicznym Dudy do Trumpa w Waszyngtonie było konsekwentne wskazanie, że osłabienie USA w Europie wpływa na bezpieczeństwo Polski – i że Polska będzie musiała działać w swoim interesie – dla zbalansowania niekorzystnej decyzji USA. To jest jasny “zero-jedynkowy” przekaz – grzeczny, polityczny, ale nader asertywny – oczywisty dla wszystkich analityków, a znam ich nieco. Sojusze regionalne – poczynając od NORDEFCO [ze wspólnym polem Bałtów – dla których jesteśmy absolutnie niezbędni dla przetrwania] – są tutaj oczywistym kierunkiem dla Polski – ale i dla tej drugiej strony. I moim zdaniem – dopiero po zabezpieczeniu “kierunku północnego” i Bałtyku [ale i mostu powietrznego przez Skandynawię – i dostaw przez Sund] – będzie pora na rozmowy z Ukrainą – ale z korzystnej pozycji negocjacyjnej. Czyli spięcie Międzymorza i izolacja Rosji od Europy. Zaś dopiero potem – przyjdzie wzrost wpływów w V4, Rumunii, Chorwacji itd. Czyli docelowe Trójmorze. A faktycznie – biorąc pod uwagę zasięg NORDEFCO [Morze Północne – Arktyka] – byłby to sojusz Pięciomorza. To są sprawy na lata, dekady. Które wymusi rozwój sytuacji – i ogólny SWOT i kalkulacja koszt/efekt w układzie gry. Zresztą – wystarczy porównać np. sytuację WP na jesieni 2013 – i teraz latem 2020 – ale także w perspektywie realizacji programów PMT przynajmniej do 2025. Nawet stan obecny wydawałby się “czystym s-f” z TAMTEJ perspektywy 2013 roku…gdy tylko mówiło się, a praktycznie wszystko “leżało”…

        1. Przeanalizujmy szybko czy jest z kim gadać:
          Czechy – proniemieckie
          Słowacja – proniemiecka, niemiecki sojusznik w 2WŚ
          Węgry – proniemieckie (fabryki samochodów) oraz prorosyjskie, niemiecki sojusznik 2WŚ
          Bułgaria – prorosyjska, ale też proniemiecka, w czasie 2WŚ sojusznik Niemiec
          Chorwacja – proniemiecka, 2 WŚ z Hitlerem
          Rumunia – proniemiecka, 2 WŚ z Hitlerem
          Litwa – antypolska
          Estonia & Łotwa – proskandynawskie, proniemieckie, oraz ostrożnie z Rosją

          Czy te kraje mają nie chcieć dominiacji Berlina? To my nie chcemy. Im ona nie przeszkadza wcale, biznes jest biznes. Nord Stream im nie przeszkadza. Dlaczego mieliby wybierać droższy amerykański gaz z Polski niż tańszy rosyjski z Niemiec?

          Żaden z tych krajów nie uznaje polskiego kierownictwa. Gdyby te całe zbiorowisko krajów uznać za jedna rodzinę, to oni polskie rozpychanie postrzegają, jakby prosty, zdewociały i głupawy kuzyn ze wsi chciał podejmować jakieś decyzje w imieniu rodziny. Bo uważa że “ma rozum”, no i gabaryty ma nieco większe. Tylko kuzynowi się tak wydaje, bo głupi. I wydaje mu się że ma jakieś kontakty z największym mafiozem z odległego miasta, więc chce z nim gadać w imieniu całej rodziny.

          Polskie softpower w tym regionie? Jakie? Gospodarcze wpływy? Kulturalne? Ekonomiczne?
          A może polskie wpływy w USA? Może nasze silne lobby naszej polonii w USA? A może ten szacunek jakim nas USA darzy i wsparcie jakiego nam udziela? Bo na przykład Izraelowi, ale też Pakistanowi czy Egiptowi to USA sypały kasą na armię i uzbrojenie. Ile kasy USA przelały na polskie konta byśmy mogli się antyrosyjsko wzmocnić?

        2. Raczy Pan żartować.

          Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak Skarbiec Suwalski. To Twór fikcyjny i literacki. Złoża owszem są. W obecnych czasach pozabilansowe. Zresztą nawet gdyby istniały zasoby cenne do eksploatacji to uruchomienie ich trwa latami nawet ze specustawa. W warunkach polskiego nieudacznictwa pewnie kilkanaście lat.

          Po drugie od przynajmniej dwóch lat powtarza Pan te same teorie o Tarczy mieczu aż do znudzenia. Nie żebym chciał Panu ubliżyć bo staram się dyskutować z argumentami a nie deprecjonować adwersarza.

          To mrzonka. Te wszystkie dronizacje sa w LWP symboliczne ilościowo. Chodzi tylko o to by zgraja wojskowych alkoholików miała podkładki papierowe pod swoje fuchy i doczekała mundurowych emerytur, by mnożyć departamenty i nowe biurwy w mundurze zatrudniać. Podobnie jak cala obrona rakietowa PL – sami wojskowi mówią otwarcie ze jest bez sensu, ze jest za mało, za mało, za mało.

          Mamy w przybliżeniu 1 lipca 2020. Obrona przeciwlotnicza PL to śmiech na sali. Marynarka wojenna to żenada a okręty podwodne polskiej marynarki sieja grozę…ale uwaga – dla własnych załóg.

          Wojska obrony radioelektronicznej to skansen PRL z lat 70 tych i 80tych. Przydatność bojowa obecnie zero. Macierewicz próbował wyprowadzić i defraudować publiczne pieniądze dla swoich kolegów biznesowych tworząc szumnie nazywane ochrony cybernetyczne, choć to kolejny blamaż i śmiech na sali.

          Co do dalszych – VATeusz to jest człowiek skazany prawomocnymi wyrokami. Przypominam ze rzekome maseczki to defraudacja pieniędzy KGHM przez kolegów MM miedzy innymi powiązanych z WSI. Wrażenie jakiekolwiek taniego lansu to mógł zrobić na osobnikach pozbawionych jakiejkolwiek inteligencji. To żaden komunikat strategiczny. A komunikatów w PL wiele zawsze było. W normalnym Państwie trybunał stanu, podobnie jak dziś skazany premier Francji. Ale PL to nie jest normalne Państwo, to propagandowy stan umysłu, socjalu na kredyt. Taka trochę Rosja ( mentalnie i politycznie obecnie, ale bez rosyjskich zasobów i głębi strategicznej)

          To wszystko byłoby nawet śmieszne, gdyby nie było straszne. Ale jak już w polskiej historii – było sobie takie pismo Kuryer Codzienny i bodajże 9 września 1939 pisał o rzekomym polskim bombardowaniu Berlina i masowych kapitulacjach Niemców na zachodzie… A co było w rzeczywistości?

          Dziś dokładnie taka sama propaganda ale rządowa. Silni zwarci gotowi, więcej niż mocarstwo regionalne. Nie oddamy ani guzika. A jak jest realnie?

          1 lipca 2020 . Realnie to po pierwszych atakach Iskanderów na stacje radarowe, infrastrukturę kluczowa, działalności specgrup dywersyjnych GRU to gdyby trzeba było to Rosjanie są na Odrze i Nysie w około 3 doby. Nie ma to sensu, choć NATO nie zaryzykowałoby wojny nuklearnej z FR. Ale PL jest bez przypisywanego tu mesjańskiego i kluczowego znaczenia dla RU. Nie będzie żadnej wielkiej konfrontacji. Frakcje z Kremla kochają dobrobyt a eskalacja to sankcje zachodu i dalsza izolacja.

          Kreml wie, ze cala Europa przegrała. Kreml wie tez, ze chińskie pieniądze stymulują potok migracyjny z Maghrebu do Europy. Chiny kolonizują Afrykę a nie maja przeciwnika – Europa pogrążona jest w postkolonialnej traumie a neomarksiści pokolenia posorbonowego nie potrafią jej prowadzić.

          Bylem w stolicy Etiopii – tam kolej miejska jest chińska, podobnie jak drapacze chmur. Bylem w Luandzie, tam jest drożej niż w Zurychu.

          Chiny destabilizują Europe, bo chcą przejąc możliwie tanio jej zasoby. Nie – nie będzie żadnych wielkich konfrontacji – to są wymysły ograniczonych trepów z 19 wieku. Przeciwnika dziś się podporządkowuje a nie atakuje frontami. Przeciwnik ma swymi calymi zasobami ludzkimi, gospodarczymi i innymi robić na to czego od niego wymagamy. Niemcy w UE kontrolują o wiele więcej i taniej bez jednego wystrzału.

          Mulla Omar powiedział kiedyś – Wy wprawdzie macie zegarki, ale my mamy czas.

          Pasuje mi to bardziej do Chin i wiąże to z filozofia Sun Tzu. Chiny poczekają na efekty demografii iw Europie. Poczekają na to, co stanie się w Europie po przerwaniu łańcuchów dostaw. Poczekają na efekty luzowania ilościowego, na hiperinflacje i np. na to ze w 2050 na 10 pracujących ma być 50 emerytów…

          https://serwisy.gazetaprawna.pl/emerytury-i-renty/galerie/836738,duze-zdjecie,1,prognoza-gus-do-2050-na-10-pracujacych-ponad-50-emerytow.html

          Uważam ze eutanazja będzie przymusowa z urzędu. Tu już jest zbyt późno aby cokolwiek zmienić, czas powojennego spokoju nas rozleniwił. Przegraliśmy jako kontynent, dronizacji i maszyn kwantowych nie zatrzymają starcy na balkonikach.

          Patrząc na potencjał gospodarczy PL to cóż, zatrzymanie dziś, 1 lipca transportu statków ze śrutą sojowa przez cieśniny duńskie oraz europejska blokada granic i … jest po zawodach. Nałożenie sankcji na wszystkich sprzedających do PL ropę naftowa w dzisiejszych czasach jest łatwiejsze do wyegzekwowania niż się wydaje. W warunkach tak usieciowanych gospodarek byloby to nieco pyrrusowe zwycięstwo bo na przykład ucierpiałaby gospodarka niemiecka ale nie jest to niewyobrażalne. Równoczesne odcięcie przelewów, izolacja informacyjna, ścisła izolacja granic przed przemytem a internetowo wycięcie polskiej części sieci i … 3 tygodnie do 4ech i PL bezwarunkowo prosi o przyjecie bezwarunkowej kapitulacji. Ludzie w PL przyzwyczaili sie do kawy ze Starbucksa.

          Amerykanie nigdy nie opuszcza DE – sa tam aby kontrolować DE. To wystarczająca motywacja wizerunkowa już bez B61. USA zawsze moze przypomnieć DE ze czasy samodzielności Europy sie skończyły. Małym nakładem środków.

          Duda to sobie może – wystąpić w TVPIS ale nic więcej. Czy Duda czy Morawiecki sobie mogą coś powiedzieć infantylnego… Pani Mosbacher zadzwoni lub napisze maila i będą stali na bacznosc słuchając, co maja wykonać. Bo tak już w życiu bywa. Sa Ci od rozkazów wydawania (np. USA) i Ci od rozkazów wykonywania ( miedzy innymi PL).

          Przesłanek do zmiany obecnej sytuacji raczej brak. A już na jesieni będzie wesoło, choć może być wcześniej,gdy wiodąca partia odwoła wybory prezydenckie jeśli nie wygra ten, kto ma wygrać.

          Pozdrawiam Serdecznie.

          1. Europa przegrała, bo zamiast zjednoczyć się a la USA, bawią się w regionalizmy. Multum kraików, każdy gada po swojemu, każdy ma swój malutki lokalny rząd dbający o swoje lokalne posadki. A tymczasem Chiny pędzą, Afryka rozmnaża się na potęgę i powoli migruje do UE, USA próbuje ratować swoją byłą hegemonię, ale to coraz bardziej przypomina schyłem Imperium Brytyjskiego.

            Gdyby Europa się zjednoczyła, nie ważne czy pod niemieckim panowaniem, czy jakimś wielonarodowym, wprowadziła realne te same prawa i obowiązki dla 100% obywateli UE, jakis program wspólnego języka dla kolejnych pokoleń, miała jeden rząd i centrum decyzyjne, pilnowała swojego przemysłu i zbudowała własną armię, to mogłaby coś jeszcze znaczyć za 10-20 lat.
            A tak?

            Chiny. Jak wspomniano – kolonizują Afrykę, a Afryka będzie miała za parę dekad więcej ludności niż obecnie dziś ma Azja. Afryka jest olbrzymia – mapy Merkatora nas zwodzą, bo rozciągają kraje na dużych szerokościach geograficznych. Proponuje popatrzeć lepiej na mapy Petersena. Oraz spojrzeć na świat przez inne mapy, gdzie Europa nie jest w centrum. Wtedy Europa jawi się jako maleńki półwysep Eurazji, gdzieś na dalekich obrzżach. Ale Chiny mają wizję, dezyzyjność, plany rozpisane na dekady które uparcie realizują. To inna kulktura zupełnie. Proponuję poczytać choćby chińską Si-Fi – tam jak naukowcy dowiadują się, że Obcy przybędą za 300 lat, to dla Chin nie ma problemu – rozpisują harmonogram działań na 300 lat i realizują. Tam jest taka perspektywa.
            Teraz Afrykę kolonizują, ale za dekadę-dwie zaczną kolonizować kosmos. USA postawiło swojego człowiek na Księżycu dla pokazówy, ale potem zapomniało o tym kierunku na pół stulecia. A Chiny już mają rozpisany scenariusz. Dziś Elton Musk zmienia zasady gry, coś się zaczyna dziać. Robi ten Starlink, który na zawsze odmieni nam widok nieba. Biznes idzie w tym kierunku. Ale Chińczycy już patrzą i już kopiują.

            Wkrótce zacznie się prawdziwa chińska ekspansja kosmiczna. Może dołączą USA. Może ktoś jeszcze? Indie? Chyba nie bo ludność to nie wszystko.
            Dojdzie do sytuacji jak sprzed wieków – ci co mieli okręty i kolonizowali nowe lądy, dostali gospodarczego hiperwzmocnienia. Aż wszystko pozajmowano i porozdzielano, a ci co się spóźnili, mogli potem jak II Rzeczypospolita tworzyć jakieś Ligi Morskie i Kolonialne i żebrać o jakiś Madagaskar. Ci co spóźnią się na kosmiczną ekspansję, prawdziwą, gdzie będzie górnictwo i przemysł, nigdy już nie wydobędą się ze swojej nory, bo ci co będą pierwsi przejmą zasoby, zbudują technologie i potem dystans już będzie do nich za duży (kosmiczny).

            Europa miałaby potencjał, gdyby się zjednoczyła w pełni, i podjęła ukierunkowane decyzje rozpisane na dekady.
            Polska do tego kompletnie się nie nadaje, ale już takie Niemcy czy Francja potrafią patrzeć dalej niż do wyborów.

            Sensowną przyszłość obywatele kraju na Wisłą mogliby mieć jedynie w ramach wielkiego organizmu UE, jeśli by mieli te same prawa co Niemiec, Francuz, Holender. Mogliby dowolnie przenosić się za robotą, wedle chęci i zdolności. Coś jak dawni obywatele Imperium Rzymskiego. Ale Polska gdzieś tam na peryferiach, przy nie-zjednoczonej EU, to będą peryferie peryferii świata, które na samym końcu stojący gospodarczo-technologicznie 10-100 razy dalej Chińczycy, skolonizują jak dawniej Europejczycy jakieś Kongo, albo raczej Pigmejów.

            Dziś Polska się degraduje, z dekady na dekadę. Rządy coraz gorsze, i coraz bardziej skupione na sobie i chwilowym zapewnieniu dochodów bratu, szwagrowi, kumplowi-instruktorowi od nart, itp. Ciąć te sukno by z niego sobie skarpetki wykroić. Gdyby tak oddać tą niepodległość za równe prawa obywateli UE, to czemu nie. Mądrzejsi by tym terenem zarządzali, jakoś tam uważali za swój, a każdy miałby prawo przenieść się na inny obszar UE (co już 2,5 mln dawnych polskich obywateli zrobiło).
            Dzieciom i wnukom byłoby lepiej, niż w tej przyszłości do której nas dziś Duda-Kaczyński-Morawiecki-Szumowski prowadzą.

          2. (…)Nałożenie sankcji na wszystkich sprzedających do PL ropę naftowa w dzisiejszych czasach jest łatwiejsze do wyegzekwowania niż się wydaje.(…)
            Do nie dawna DobraZmiana chwaliła się likwidacją mafii paliwowej… to się zmieniło się wczoraj, gdy dieselciąg wylał do Jeziora Rogowskiego.

        3. Większość wpisów Pana Georealisty czytam z lekkim przymrużeniem oka (chociaż wszystkie są ciekawe), ale ten wpis naprawdę mi się podoba. Nawiązanie ścisłej współpracy z grypą Nordefco ma naprawdę sens i może dać nam wiele korzyści.
          Aby współpraca w dziedzinie bezpieczeństwa miała realne podstawy trzeba spojrzeć, które kraje mają podobne poczucie zagrożenia ze strony Rosji co my. Są to: Norwegia, Szwecja, Finlandia, Estonia, Łotwa, Litwa, Białoruś, Ukraina i Rumunia. Nie Niemcy, czy kraje V4 czy Bałkany.
          Rozpoczęcie współpracy najpierw z krajami Nordefco jest logiczne, gdyż nie musimy w tej grupie występować w pozycji lidera. Z uwagi na słabość innych państw niestety tą rolę lidera musielibyśmy przejąć, przy czym my również jesteśmy jeszcze za słabi aby taką rolę sprawować. Potrzebujemy jeszcze około 15 lat przyzwoitego rozwoju aby osiągnąć masę umożliwiającą nam poważniejszą grę. Tyle że najbliższe 10 lat może być kluczowe dla naszej dalszej egzystencji.
          Do tej pory raczej nasz główny kierunek zainteresowania widziałem na wschodzie, bo utrzymanie niepodległej Ukrainy uważam za klucz do utrzymania też naszej, a także Białoruś jest niezwykle istotna w tych układankach, więc konsolidacja tego regionu to jakby nasza historyczna powinność. Ale jesteśmy wciąż za słabi, żeby się obecnie tego podejmować.
          Potrzebujemy zatem dalszego cichego wzrastania zwiększając poziom bezpieczeństwa od wschodu. A wejście najpierw we współpracę z Nordefco dobrze się do tego nadaje, bo koordynacja działań oraz ich ćwiczenie na północnej flance frontu wschodniego daje jakościowy wzrost systemu bezpieczeństwa. Sama grupa Nordefco jest strukturą, która wnosi wysoki poziom tej współpracy, więc możemy również z tego czerpać naukę jak takie struktury tworzyć i w nich pracować. Ale najistotniejsze są obszary tej współpracy, bo dotyczą prowadzenia połączonych operacji, ale też standaryzacji uzbrojenia i współpracy przemysłu zbrojeniowego, w co dosyć łatwo możemy wejść bo już mamy przetarte szlaki z Patrią czy Konsbergiem. Nawet współpraca w dziedzinie energetyki jest obszarem, który już prowadzimy, więc dalsze kroki powinny być łatwiejsze.
          Nie ma jednak co utyskiwać, jak co poniektórzy komentatorzy, że nic nie znaczymy, więc nikt nie chce naszego przewodnictwa, tylko krok po kroku robić swoje i wzmacniać ten kraj. I trzeba być niewidomym lub tendencyjnie nastawionym, żeby nie zauważyć istotnej zmiany w podejściu do armii od 2015 r. Nie chcę komentować sposobu pracy Macierewicza, ale wprowadził zasadnicze przewartościowanie myślenia do jakiego celu ma być użyta polska armia. Ze zwijania, rozpoczął jej zwiększanie, z zadań głównie ekspedycyjnych, przestawił na ćwiczenie obrony przed wschodnim sąsiadem. A główny element to znaczące zwiększenie nakładów, bo bez tego ani rusz. Wcześniej corocznie budżet MON był okradany do łatania dziur budżetu państwa, od 2015 nastąpiła całkowita zmiana. Też mam wiele zastrzeżeń do obecnie rządzących bo pod wieloma względami to nie moja bajka, ale nie można udawać, że nie widać różnicy na lepsze w podejściu do armii w porównaniu z poprzednikami.

          1. No ale budżet to nie wszystko i tutaj najprawdopodobniej zapomina Pan o tym że kupowanie tysięcy ton nikomu niepotrzebnego węgla kamiennego nie zmienia zasad. To dalej latanie dziadostwa budżetu tylko inaczej , kreatywnie zaksięgowane. Podobnie jak łatanie dziur w drogach prowincjonalnych gmin. To subwencja którą można.zaksiegowac na koszt obronności i tak ładnie mizerię przykryć .

            Można nawet z budżetu MON robić latryny w mysichkiszkach małych zakoscielnych i uzasadniac to obrona przed dywersja bronią biologiczną. Papier wszystko przyjmie w nie takie absurdy w Kurski TV przechodziły.

            Propaganda jednak nie zmieni rzeczywistości

          2. (…)To subwencja którą można.zaksiegowac na koszt obronności i tak ładnie mizerię przykryć .(…)
            Amerykanie też w takie coś bawią… bo finansują DARPA, która fundusze kieruje na granty na projekty, które mają związek z wojskowością często i gęsto jest pośredni i prace Korpusu Inżynieryjnego Armii Stanów Zjednoczonych, które obejmują między innymi:
            – planowanie, projektowanie, budowa i utrzymanie tam oraz innych obiektów budownictwa lądowego,
            – projektowanie oraz zarządzanie budową obiektów dla agencji federalnych

          3. JSC, amerykański przykład z DARPA nie jest do końca dobry i odpowiedni.

            jak się czyta projekty wprost i nieuważnie to DARPA prawie ludzkość zbawia. Tam ogrom projektów to bron biologiczna, ekonomiczna etc. Bo to ze zajmują się roślinami i ich modyfikacjami genetycznymi by były niewrażliwe na jeden rodzaj szkodników…trzeba czytać, ze..maja być wrażliwe na inne szkodniki…

            badanie genomu roślin uprawnych celem znalezienia słabych punktów – to defensywa i ofensywa w zależności od udziału w rynku.

          4. Analogia jest wyolbrzymiona, ale trafiona… chodzi mi o to, że amerykańska definicja obronności to nie tylko defensywa militarna, ale i obrona interesu Państwa jako takiego. Ale żeby to rozumieć trzeba trochę wyjrzeć z tego kraju, dla którego pojęcie Obrona Cywilna (taka formacja powierzona pieczy Komendanta Państwowej Straży Pożarnej) właściwie, że nie istnieje.

          5. a z tym to się zgadzam, jakieś 3 late temu okazało się ze w USA nie było żadnego producent uwaga -tak technologicznie zaawansowanego produktu nowoczesnych technologii – gwoździ.

            Wszystkie rodzaje byly z Chin, brandowane markami USA ,ale designed in USA, Made in China.

            W Europie Bundeswehra zaczyna powoli produkować leki. Tak, Bundeswehra, bo w prowincji Hubei były fabryki. Tu ne trzeba najazdu, nalotu, rakiet, bomb..wystarczy ze nie przypłynie kontener z nakrętkami i leżymy.

          6. Że tak z ciekawości, jak nasza armia wzmocniła się za Macierewicza-Błaszczaka? Z tego co kojarzę, to nie zrealizowano opowieści o dostawach śmigłowców, zestawów rakietowych Homar, tysiącach dronów, współpracy zbrojeniówki z Ukrainą, a nasza zbrojeniówka zaczęła coś sensownego produkować?
            Owszem, są opowieści o jakiś zakupach HIMARS w ilościach defiladowych, F35 za ileś tam lat (dekad?), zestawach Patriot kiedyś tam (w nieistniejącej jeszcze wersji). Ogólnie mimo pięknych dla ucha zapowiedzi polską zbrojeniówkę już chyba zaorano, bo MON będzie miał pieniądze wyłącznie na zakup 100% amerykańskiego sprzętu, wg listy zakupów którą nam dostarczy pani ambasador.

            Zdaje się że pogoniono iluś tam oficerów z jakimś doświadczeniem bojowym (fakt że z misji, ale innych wojen niż amerykańskie nie toczyliśmy ostatnio). I obsadzono wiernymi-miernymi swojakami, gdzie sztandarowy stażysta z apteki niedokończony student ze szkoły Rydzyka obsadzany po zarządach zbrojeniówki (i któremu salutowali generałowie) był najbardziej znanym przykładem.

            O, tak, idzie jeszcze kasa na tzw. Obronę Terytorialną, czyli zabierana jest regularnemu wojsku i idzie na weekendowych amatorów, w większości zbliżonych ideowo do partii rządzącej.

            A przepraszam, były poważne zakupy MON, zrealizowane w 100%. Samoloty dla VIP, kupione z ręki bez przetargu (dobre do ewakuacji decydentów w razie W, bo w XXI wieku uciekać samochodem do Rumunii to już trochę przestarzałe). Jeszcze hałdy węgla, bo to “zapasy strategiczne”, i dobrze robi na nerwy deficytowym górnikom. I po parę sztuk amerykańskich śmigłowców, zamiast kompleksowego zakupu 50 Caracali, ale te były, tfu… europejskie, i mieli pod nie postawić w ramach offsetu jakieś zakłady w Radomiu i Łodzi.

            A ile to tysięcy dronów z WB kupiono? Tam akurat polska PRYWATNA (!!!) zbrojeniówka robi sensowne nowoczesne wyroby, drony WARMATE. No, ale tam nie ma Misiewiczów w zarządzie, bo prywatne jest be.
            Oni jakby dostali duże kontrakty z MON, choćby porównywalne do kasy jaka idzie na zakupy hałd węgla, toby pewnie szybko rozwinęli produkt i mielibyśmy roje dronów wystrzeliwane z jakiś pojazdów mobilnych (niechby były nawet te siermiężne Jelcze czy autobusy Autosanu).

            Opowieści rządowe to ja słyszę, choć Błaszczak już takiej fantazji i licencia poetica jak Macierewicz nie ma. Ten był barwniejszy. Może mu te powiązania z Rosją które opisywano dodawały fantazji?
            Przed wrześniem 1939 też naród słyszał jak to “nie oddamy ani guzika”. Gdy przyszła weryfikacja, po paru tygodniach nie było państwa.

  8. Errata: nie Aegis Askore, a Aegis Ashore [Redzikowo] – na razie 24 antyrakiety SM-3 Block IIA, Notabene anulowanie INF oznacza, że i systemy Aegis mogą być całkowicie dowolnie lokowane – niekoniecznie “Ashore” – co dotychczas stanowiło pewnego rodzaju “marynarską zasłonkę” dla tych instalacji. Realnie – ze względu na opóźnienia – polski Aegis Ashore z SM-3 IIA będzie operacyjny ok. 2025. Dla jasności – rumuńska instalacja Aegis Ashore [już uruchomiona] jest wyposażona w starsze SM-3 Bloc IB – gorsze od obecnie testowanych i rozwijanych SM-3 IIA dla Redzikowa. Poza znacznie większą szybkością, zasięgiem i pułapem przechwycenia – SM-3 IIA jest dedykowany do tzw. przechwytu wielogłowicowego z jednego nosiciela [MKV – Multiple Kill Vehicle – w układzie hit-to-kill operuje każda osobna pod-głowica – program miał dwa restarty, przekształcił się w MOKV – polecam https://www.militaryaerospace.com/computers/article/16726313/raytheon-and-lockheed-martin-refine-mokv-missile-defense-to-kill-several-warheads-with-one-launch sprawa jest szersza i ulega zmianom pod jak największa liczbę nosicieli – łączy się zwłaszcza z obroną rakietową USA H-MFI – polecam https://www.csis.org/analysis/new-generation-homeland-missile-defense-interceptors ].

    1. ale jakie polskie? Przecież Redzikowo to miała być a może nawet będzie baza amerykańska, pod amerykańską kontrola, służąca ochronie amerykańskich interesów . Pro forma niby polskie prawo miało tam obowiązywać i nie miała być eksterytorialna, ale przecież nie byłoby możliwości kontroli tychże instalacji przez polskie służby.

      Polskie tak samo jak “`polski` Fiat Auto Poland, “polskie“ silniki Toyoty, wspomniany “polski“ LG Chem.

      Amerykańska Stacja nasłuchu elektronicznego na Obwód Kaliningradzki. Za taka usługę normalne suwerenne Państwo to dostałoby troszkę więcej niz PL ale abstrahując od slow tak zwanego dziennikarza w Afganistanie, z nadania CIA Radosława S… mówił on coś o murzynieniu i robieniu laski.

      Co do amerykańskich rakiet to przecież ich doktryna zakładała zawsze pełną kontrole i panowanie w powietrzu po wcześniejszym rozpoznaniu satelitarnym, radiowym i lotniczym i.. ta technika owszem jest obiecująca, ale w programach na przykład obrony opl rakietowej maja takie sobie doświadczenie. Zawsze byli strona atakująca a nigdy nie zakładali sytuacji musu rozwoju kontyngentu opl. innej niz bazy i przyczółki na świecie.

      Taka Rosja z racji Rozmiaru i kryzysu jest skazana na rozwój defensywnych technik rakietowych bo tylko na to ja z wielkimi problemami stać.

      1. Aegis Ashore – ale i Patriot – to sprawy POMOSTOWE. Docelowo czeka nas rewolucja RMA – oparta także o megawatowe lasery i emitery wiązek energetycznych wielkiej mocy. To zmiana zasadnicza – bo antyrakieta kosztuje więcej od rakiety [asymetria kosztowa] – natomiast “strzał” energetyczny to grosze [zupełny obrót na rzecz obrony]. I co więcej – najbardziej rozsądny dla Polski jest układ oparcia się o sojusz europejski [“niekaroliński”] – który nazywam NORDCENTALSOUTHDEFCO+UK. Gdzie bardzo prawdopodobne, że do tego ww sojuszu dołączą Włochy – silnie najeżone politycznie po koronawirusie względem Berlina – zawiedzone też wobec Pekinu – ale także wyraźnie odstające militarnie od “jądra karolińskiego” – Włosi ze Szwedami przystąpili do Brytów z myśliwcem Tempest – nie przystąpili do niemiecko-francuskiego [z dokoptowaną Hiszpanią] myśliwca “europejskiego”. W TAKIM układzie Polska by pogodziła konieczność lokalnego regionalnego sojuszu – z proatlantyckim, zbalansowanym sojuszem z USA . Czyli – sojusz “2-stopniowy” z UK i państwami GIUK jako “łącznikiem”. BEZ Niemiec i Francji – także co do technologii i współpracy ekonomicznej – bez biurokracji Brukseli. Na końcu może się okazać, że Niemcy i Francja [ewentualnie z przylepionym Beneluxem] zostaną same – i tak się skończy ich projekt hegemonalny rządzenia Europą. Jeszcze jedno – dla reszty graczy europejskich z tego nakreslonego sojuszu -też jest jasne, że Polska to bufor rozdzielający Kreml od Berlina – czyli uniemożliwiający powstanie trzeciego supermocarstwa – które by całkowicie zdominowało te państwa – nawet UK. Nasza pozycja geostrategiczna jest cenna nie tylko dla supermocarstw – ale i dla graczy europejskich. I to winniśmy maksymalizować przy wszelkich sojuszach – na korzyść Polski. Proszę pamiętać – nic nie dzieje się w próżni – wychodzenie sił USA z Europy niepokoi nie tylko Polskę – ale także państwa GIUK, NORDEFCO, Wschodniej Flanki, nawet Gruzję. Jasne stanowisko Polski względem USA wyrazone w Waszyngtonie – to sygnał przede wszystkim do tych wszystkich państw – pierwszy sygnał, w którym będą widzieli Polskę jako świadomego gracza i sojusznika EUROPEJSKIEGO – w centralnym, kluczowym geostrategicznie styku Rimlandu i Heartlandu Eurazji. Bo myślenie geostrategiczne to nie tylko Kreml, Berlin, Paryż, Waszyngton, Pekin. – nie inaczej kalkulują w Londynie, Sztokholmie, Oslo, Helsinkach, Rzymie, ale na pewno i w Budapeszcie itd..ale i w Tallinie [czego dowiodła pewna “skandaliczna” uwaga estońskiego polityka w zeszłym roku]…WSZYSTKIE te państwa – znajdują się w wielkim europejskim pasie “zgniotu geostrategicznego” – jak Polska – i wszystkie mają żywotny interes we wspólnej multiplikacji siły i kompetencji i wpływów i współpracy… Proste pytanie – gdy napór – i to militarnie demonstrowany – Turcji na Grecję będzie przybierał – do kogo zwróci się Grecja? Czy do USA, które na odczepnego dało 350 Bradleyów – ale generalnie najpierw wycofało się z Bliskiego Wschodu, a teraz wycofuje się z Europy? Czy raczej do silnego militarnego bloku regionalnego? Oczywiście – może przeważyć opcja obrotu na Rosję – ale jeżeli blok NORDCENTRALSOUTHDEFCO+UK miałby odpowiedni potencjał militarny [i technologiczno-ekonomiczny] – i z Ukrainą zacznie izolować Rosję – to moim zdaniem korzystniejsza [także ekonomicznie] byłaby dla Grecji [ i dla Bałkanów] – opcja obrotu na ten sojusz EUROPEJSKI. Paradoksalnie – ten sojusz został niejako przygotowany w postaci NORDEFCO i w ramach Wschodniej Flanki – przez agresywną politykę Kremla… Bartosiak mówi o Europie jako trofeum wprzęgniętym do rydwanu USA lub Chin – z kontrą imperium europejskiego – de facto scentralizowanej IV Rzeszy Paneuropejskiej [“karolińskiej]”. Moim zdaniem jest opcja europejska – zasadniczo proatlantycka – ale pilnująca swego interesu tu w Europie – opcja bez Niemiec i Francji. Owszem – po pewnym czasie i Niemcy i Francja by spuściły z tonu – i być może grzecznie PARTNERSKO dołączyły bez pychy do tego sojuszu. Sojuszu europejskiego – nie zaś dyktatury Berlina z pomagierem Paryżem. Myślę, że kluczem dla powstania tego sojuszu jest sytuacja UK [wymagająca zasadniczej ucieczki do przodu – pod każdym względem, zwłaszcza ekonomiczno-finansowym – ale i geostrategicznym i militarnym]- i presja wywierana na GIUK, na NORDEFCO i na Wschodnią Flankę.A także fakt wychodzenia USA z Europy – każący wziąć tym państwom europejskim sprawy bezpieczeństwa i współpracy strategicznej we własne ręce.

      2. TAK – w przeszłości absolutne panowanie w powietrzu było warunkiem sine qua non w amerykańskiej strategii. Ale już nie teraz – i nie w przyszłości. Nie tylko Marines – ale i US Army jest ćwiczone do wojny w warunkach symetrycznej wojny – ba, nawet przewagi w powietrzu przeciwnika. Inna rzecz, że prócz wielowarstwowej obrony przeciwrakietowej/przeciwlotniczej [obie zlewają się w jedno – a na krótkich dystansach dochodzi zwalczanie hit-to-kill pocisków artyleryjskich, moździerzowych i wszelkich rakiet krótkiego zasięgu tzw. C-RAM] – USA zmierza dość szybko do przejścia w obronie [ale i częściowo w ataku [na lasery dużej mocy [nowej generacji – po to rozwijają lasery na tzw. wolnych elektronach – bo te światłowodowe dobijają już kresu możliwości]. Co do obrony antyrakietowej – została niejako zalegalizowana TEORETYCZNIE po 1991 na zasadach układu z zimnej wojny – Rosja skoncentrowała się na obronie Moskwy jako centrum politycznego – Amerykanie na obronie stacjonarnych wyrzutni rakietowych na kontynencie. Tyle, że było to TEORETYCZNE – bo już w końcówce zimnej wojny Rosjanie zaczęli od S-300 rozwijać systemy mobilne – co umożliwiało im budowanie stref A2/AD i stref lokalnej kontroli nieba – a Amerykanie w odpowiedzi zaczęli budować Patrioty – też mobilne – jako odpowiedź. Rosjanie generalnie uznają, ze Rosja jest nie do obrony ze względu na rozległość terytorialna i bardzo nierówne nasycenie infrastruktury. Dlatego systemy antyrakietowe/plot maja charakter swoistych bastionów dla kontroli przedpola i wypychania przeciwnika – w istocie maja charakter ofensywny. Stricte defensywna jest tylko obrona przeciwrakietowa Moskwy. Co więcej – odebrali lekcję od McNamary z konfliktu kubańskiego – zrozumieli, że środki obrony nieba zapewniają bezkarny i skuteczny własny atak rakietowy. W istocie systemy S-300/350/400/500 ale i Pancyry mają za zadanie chronić systemy ofensywne. A gdy 1 marca 2018 Putin urządził wielki “military show” – pokaz RusHiperWunderwaffe – to koncentrował się przecież [za wyjątkiem Piereswieta] na systemach ofensywnych – od supertorpedy z napędem atomowym [Status-6 – przezwany potem Neptun] z ładunkiem 100 MT dla niszczenia wielkich połaci wybrzeża sztucznym tsunami – po superrakiety Sarmat [jak się chwalił – jedna rakieta z wieloma głowicami jest zdolna do zniszczenia Francji] – po rakiety nieograniczonego zasięgu z napędem atomowym – czy hipersoniki Awangard 20+ mach – których “nie powstrzyma żaden system antyrakietowy”. To był pokaz OFENSYWNY – zupełnie jak Hitler obiecywał Niemcom Wunderwaffe. Inna rzecz, że system Nptun spowodował, że wszystkie państwa Rimlandu światowego – na czele z Chinami – które żyją przecież z morza – uznały to za sm iertelne zagrożenie – dlatego Kreml zaczął tonować wojowniczy hurraprzekaz i zmniejszać deklaratywnie ładunki Neptuna – do 5 nawet “tylko” 1 MT. Tyle – ze jak to mawiał Mao – Rosjanie zawsze kłamią – więc nikt Kremlowi nie wierzy – tu Putin przeholował – stworzył na własne życzenie zbyt dobra superbroń – która wrzuciła wszystkie państwa Rimlandu światowego do wspólnej koalicji przeciw Rosji. I tego się nie odkręci za nic – a na pewno ani w Pekinie – ani w Waszyngtonie. To zresztą będzie jedną z przyczyn taktycznego sojuszu USA-Chiny dla zdławienia Rosji… No i Putin myli się [a własciwie – moim zdaniem świadomie okłamuje zwykłych Rosjan-laików] co do skuteczności Awangardów i innych superrakiet. Żaden hipersonik [choćby miał 100 Mach] nie przegoni przecież uderzeń wiązek energetycznych wielkiej mocy ani uderzeń laserów megawatowych – które da generacja RMA od lat 30-tych… Zresztą – reakcją strategiczną USA jest zbudowanie Space Force – i wyścig militarny w kosmosie. Dla uzyskania obrony [z orbity – rakiet i hipersoników w studni grawiitacyjnej lub już na orbicie – po to właśnie są programy reaktorów kompaktowych – dla orbitalnych laserowych i energetycznych systemów zwalczania rakiet i hipersoników] – ale i dla uzyskania przewagi ataku. Zmasowanego – precyzyjnego – niekoniecznie atomowego – bo sama energia kinetyczna wystarczy do dużych zniszczeń przy powiedzmy 30-50 Mach. W tym względzie Rosja, mimo wysiłków odstaje coraz bardziej w kosmosie – i właśnie dlatego USA zdecydowały się na pójście w totalny wyścig kosmiczny. Także dla uzyskania globalnej projekcji siły – i zwolnienia zasobów marnowanych na utrzymanie zamorskich baz i floty nawodnej. Pod tym względem USA zamierzają wdrożyć nie tyle strategię balansowania i punktowych akcji “off-shore” – ile bardziej “off-earth”. To jak testowali w Afganistanie i de facto w Hindukuszu Pakistanu połnocnego – drony sprawiały, że ludzie bali się zbierać i patrzyli w niebo. Teraz dominacja w kosmosie USA ma za zadanie rozciągnąc sieciocentrycznie real-time przewagę i możliwość “ukarania” krnąbrnego gracza – prosto z orbity – w przeciągu minuty – a w razie uderzeń np. PEM albo laserami albo wiązkami energetycznymi [oczywiście lasery to przy lepszej pogodzie] – w ciągu sekund. Oczywiście – Chiny ani myślą ustąpić w tym wyścigu – za drugie miejsce bonusów nie ma – wszystko zgarnia pierwszy. Oczywiste, ze w tym wyścigu pierwszym przegranym będzie Rosja – RMA w latach 30-tych złamie zarówno jej atomowy młot rakietowo-hipersoniczny – jak i tarczę antyrakietową -także Moskwy. A pod wodą – systemy boomerów i Neptunów – zostaną poddane WSPÓLNEJ myśliwskiej nagonce wszystkich państw morskich – z USA i Chinami na czele [ale też Japonii, Korei, Indii, Kanady, UK, Norwegii – ba – nie wykluczałbym nawet Pakistanu czy Francji. Brzmi to pozornie bardzo dziwnie – ale wynika z twardej żywotnej opozycji interesów państw światowego Rimlandu – względem Rosji zalegającej Heartland.. Rosjanie sami sobie strzelili geostrategicznego samobója – na siłę wrzucając państwa Rimlandu w przymusową “gardłowo” koalicję przeciw heartlandowej Rosji. A wojna pod wodą jest szczególnego rodzaju w przeciwieństwie do incydentów na powierzchni – jest skryta, w odpowiednich warunkach łatwo staje się anonimowa i hybrydowa – i nader bezwzględna w skutkach.

        1. (…)Co więcej – odebrali lekcję od McNamary z konfliktu kubańskiego – zrozumieli, że środki obrony nieba zapewniają bezkarny i skuteczny własny atak rakietowy.(…)
          A wg. mnie kryzys kubański był wyreżyserowany przez Rosjan… chyba, że na prawdę wierzysz, że pomysł wycofania Pershingów z Turcji JP II po prostu wymodlił.

          (…)stworzył na własne życzenie zbyt dobra superbroń(…)
          A Amerykanie budują Starshipa, która ma mieć ponad 150 nośności na LEO… przelicz sobie ile to głowic wysłanych lotem balistycznym (dla którego powstaje ciekawy mnożnik masowy). Wg. mnie będzie tego tyle, że przełamie wszystkie tarcze antyrakietowe razem wzięte… a nie jest to jedyne zastosowanie pojazdu pojazdu o takich parametrach.

          (…)W tym względzie Rosja, mimo wysiłków odstaje coraz bardziej w kosmosie – i właśnie dlatego USA zdecydowały się na pójście w totalny wyścig kosmiczny.(…)
          Wbrew pozorom w kosmosie słabi też mogą nieżle namieszać… do wywołania tzw. efektu Kesslera teoretycznie wystarczy wysłanie parę złomowisk na kluczowe punkty orbity.

          1. Chodzi mi o rozmowy rozbrojeniowe już po kryzysie kubańskim [a te rozmowy były spowodowane właśnie przesileniem kryzysu -wycofaniem flot – i postawieniem na rozmowy] – to wtedy Rosjanie odebrali lekcję od McNamary jak ściśle splecione są środki obrony przeciwrakietowej i rakiet ofensywnych. Żeby efekt Kesslera zaistniał – trzeba wspiąć się na orbitę. Albo mieć już na orbicie przygotowany efektor. Zbrojenia USA i Chin i postawienie na militaryzację kosmosu – mają na celu uzyskanie takiej kontroli globalnej – by do obu opcji nie doszło. Czyli w latach 30-tych USA i Chiny będą wybijały satelity [np. unieszkodliwiały wiązkami energetycznymi – albo strumieniami pocisków kinetycznych bardzo malej masy – żeby wyglądało na “wypadek” spowodowany przez mikrometeoryty]. Najpierw rosyjskie – by “wyczyścić” i ustalić pole gry tylko dla G2 i przy okazji potraktować rosyjskie satelity jako poligon doświadczalny dla militarnych systemów orbitalnych – a potem stopniowo zabiorą się do zwalczania/unieszkodliwiania/przechwytywania satelitów wrogiego supermocarstwa. Zapewne najpierw punktowo i ostrożnie testując przeciwnika – i starając się kontrolować drabinę eskalacyjną. I zbierając coraz większy potencjał do totalnej “rozstrzygającej” wojny na orbicie. To także oznacza, że Europa [ale i Indie i Japonia] będzie musiała wybrać stronę w kosmosie. Albo zadowolić się subsatelitami HALE. Nie będzie “wolności orbitowania” w przestrzeni wokół Ziemi. Pod tym względem moim zdaniem nie będzie analogii do “wolności żeglugi” oceanu światowego. Powód – zbytnie postawienie na ostrzu noża wagi projekcji siły z orbity. Taki “overkill” geostrategiczny – czy raczej kosmostrategiczny.

          2. (…)Chodzi mi o rozmowy rozbrojeniowe już po kryzysie kubańskim [a te rozmowy były spowodowane właśnie przesileniem kryzysu -wycofaniem flot – i postawieniem na rozmowy] – to wtedy Rosjanie odebrali lekcję od McNamary jak ściśle splecione są środki obrony przeciwrakietowej i rakiet ofensywnych.(…)
            Uruchomienie Papieża może oznaczać tylko 2 rzeczy: Albo nie mieli innej rozsądnej drogi deeskalacji albo to była zwyczajna gra w cykora.
            I opcja wydaje się wyjątkowo małowiarygodna, bo wchodzi tu kilka karkołomnych okoliczności:
            – zainstalowanie agentów np. SB w bliskim otoczeniu Papieża to długotrwała operacja… żeby to poszło szybko to blok wschodni musiałby ustawić Konklawe, tylko ciekawe jak.
            – następnie trzeba ustalić czy Karol Wojtyła na prawdę ma dojścia do Amerykanów… to też trwa kupę czasu
            – przy ustalaniu własnych żądań trzeba wiedzieć co przeciwnik uzna za granicę rozsądnych ustępstw… a czasu na ich uznanie jest mało, cholernie mało. A sam przyznasz, że wycofanie Pershingów z Turcji to ustępstwo idące na prawdę daleko.

            (…)Żeby efekt Kesslera zaistniał – trzeba wspiąć się na orbitę. Albo mieć już na orbicie przygotowany efektor.(…)
            Niekoniecznie… na orbicie jest masa stopni rakiet, które nie do końca się pozbyły paliwa, zatem wystarczy wziąć jakiegoś ileś na prawdę zdezelowanych trupów i systematycznie podświetlać im zbiorniki paliwa. Inne opcje to użycie potężnej bomb nuklearnych i megatonowych mocach w stratosferach, który dzięki EMP obezwładni systemy nawigacyjno-manewrowych satelitów przynajmniej cywilnych czy przeprowadzenie ataku hakerskiego i zamienić w pociski tego co już jest na orbicie.

  9. Taka uwaga: OCZYWIŚCIE Redzikowo nie będzie “polską” instalacja antyrakietową – ale nie będzie niemiecką czy rosyjską. To samo LG Chem, czy Toyota itd. A cel główny to niwelowanie Rosji w sferze militarnej – i uwalniane się od zależności podwykonawcy Niemiec. W tym sensie nie są “polskie” ale służą naszym interesom i polskiej racji stanu w grze względem Rosji i Niemiec. Tak samo LNG z USA [czy Kataru – czy nawet Australii – jak Chiny przestana przyjmować transporty z Australii] – nie jest “polskie” – ale lewaruje zależność od Gazpromu. Prawdziwa suwerenność to zbudowanie pełnych kontrolowanych konsensusem pekińskim, łańcuchów logistycznych high-tech od Skarbca Suwalskiego – po dystrybucję końcowa z marzą – dystrybucję np. poprzez CPK. A zamiast LNG z USA czy od innych dostawców – geotermia głęboka HTR, całkowicie OZE, całkowicie suwerenna, niewyczerpana, odporna na ataki kinetyczne, rozproszona na ataki cybernetyczne i sabotażowe – pod strefę zgniotu – i na tyle nadmiarowa, że to Polska wypchnie dostawców paliw kopalnych z Europy – mając lewar energetyczny w reku. Proszę o odróżnianie rozwiązań pomostowych – od docelowych. Nie da się życzeniowo od razu uzyskać wymarzonego finiszu – powtarzam — to są sprawy jak w polityce – wymagające wielu lat, właściwie dekad ciężkiej, świadomej, konsekwentnej pracy. Nie ma drogi na skróty – ani miejsca na słomiany i roszczeniowy zapał na zasadzie : “jak od razu nie dostanę na tacy wymarzonej Wielkiej Polski Idealnej – to się nie bawię i mam wszystko w nosie”. A co do “murzynienia” itd – no właśnie rzeczony dziennikarz z Afganistanu to uprawiał – Polska nic nie dostała za kontyngenty ekspedycyjne – prócz zagrożenia zamachami – i osłabienia czy zamrożenia programów modernizacyjnych WP dla wojny pełnoskalowej – co drastycznie wyszło w 2013 – wtedy hegemon przywiózł nam w teczce PMT do wykonania bez dyskusji – oczywiście PMT uszyty pod wykorzystanie WP u Bałtów i na Ukrainie – dla wypełniania zadań zamiast USA [i zamiast UK]… I własnie porównuję tego typu “zasługi” z wizytą Dudy w USA – gdzie Duda NIE KUPOWAŁ sobie “poklepania po plecach przez Trumpa pod wybory” np. kontraktem na Apache lub Vipery – tylko pokazał działanie długofalowe – na polską rację stanu – ostro zarysowaną jako odmienną od amerykańskiej. I z jednoznacznym naciskiem na REGIONALNĄ EUROPEJSKĄ rację stanu – która to deklaracja polityczna [wraz z zasobami: realizacją PMT – niedoskonałego, ale dającego siłę – czy z projektami jak LNG gazoport – czy tez przekop Mierzei Wiślanej czy z CPK] jest TESTEM WIARYGODNOŚCI Polski – politycznej i co do wniesienia realnych liczących się zasobów – do potraktowania Polski jako cennego sojusznika dla aliansów europejskich. Tak przy okazji – wysiłki KE dla skaptowania Japonii do strefy wolnego handlu UE – mogą mieć nie tyle skutek w osłabieniu USA – bo Japonia moim zdaniem na razie [do czasu obrotu na Chiny] będzie trwała twardo przy USA – natomiast skutek może być taki, że Japonia wypchnie Niemcy z pozycji hegemona ekonomicznego UE- ale także może wprowadzić jen jako kontrę dla niemieckiego euro… czyli może się okazać, że na własne życzenie wpuścili silniejszego konkurenta… Proste pytanie: gdzie chętniej będą inwestowali Japończycy – w Niemczech? – czy w Polsce? Paradoksalnie – nasycenie Czech czy Węgier niemieckim przemysłem [zwłaszcza motoryzacyjnym] – promuje w takiej sytuacji Polskę…

    1. (…)Tak samo LNG (…) Kataru(…)
      To już blokada została zdjęta?

      (…)A co do “murzynienia” itd – no właśnie rzeczony dziennikarz z Afganistanu to uprawiał – Polska nic nie dostała za kontyngenty ekspedycyjne – prócz zagrożenia zamachami – i osłabienia czy zamrożenia programów modernizacyjnych WP dla wojny pełnoskalowej(…)
      Afera z (…)Talibami(…) w Klewkach pokazuje, że byliśmy w to zamieszani w tą wojnę i jeszcze przed 11/09. Otóż cała prawda o tych Talibach Leppera jest taka, że byli Tadżycy, którzy urządzili sobie w tej okolicy hub przemytniczy heroiny, szmaragdów na zachód i broni do Afganistanu. Tadżycy to śmiertelni wrogowie rzeczonych Talibów, sprzymierzonej z nimi Al Kaidy. Kolejny puzzel do układanki jest fakt, że ich szef Ahmad Szach Masud zginął na ok. 2 miesiące przed zamachami rozpoczynające wojną z terroryzmem.

      Jak widać wydaje się, że Polska była cennym łącznikiem USA – afgańscy lokalsi… pozycję tą zajęliśmy zapewne po wniesieniu cennego wkładu w przygotowania do Pustynnej Burzy. Najbardziej znany epizod tych przygotowań to oczywiście operacja Samum (była na tyle głośna, że na jej kanwie nakręcono film), ale ona swoją sławą kryję operację, która wniosła dużo więcej, szczegółowe plany Bagdadu… https://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/610471,mapa-bagdadu-pustynna-burza-deubekizacja.html

      1. “(…)Tak samo LNG (…) Kataru(…)To już blokada została zdjęta?” – polecam: https://www.portalmorski.pl/zegluga/45369-najwieksza-w-historii-umowa-na-budowe-nowych-statkow-katar-zamawia-wstepnie-ponad-100-metanowcow Katar ma plany stać się największym eksporterem LNG na świecie. Uiścił haracz USA w postaci zakupu 36 wielozadaniowych F-15QA, a teraz na wszelki wypadek zwiększa zamówienie do 48 sztuk [ https://www.defence24.pl/katar-rozszerzy-zakup-f-15qa ] – i już Katar jest “cacy” w Waszyngtonie. Generalnie stan AKTUALNY dostawców, a perspektywa DŁUGOFALOWA to dwie różne rzeczy. Tu chodzi o dywersyfikację od wszystkich mozliwych w danym okresie dostawców poprzez ocean światowy. Nie tylko z USA. To samo odnośnie ropy – zawsze mieć kilku dostawców do dyspozycji. Jak nie od Saudów czy ZEA to z Nigerii itd. Bo ropa Urals coraz bardziej pada jakościowo z zasiarczeniem [a jednocześnie idą coraz większe normy względem zasiarczenia] – zeszłoroczna afera, która tak wzburzyła Putina, to nie jest sprawa “incydentu” – tylko strukturalnych kłopotów rosyjskich złóż – przynajmniej tych “starych” – bo z nowymi jest problem [pisałem osobno]. To powoduje, że przy zwrocie na Chiny Rosja dostarcza ropę lepszej jakości Chinom, a gorszą – usiłuje wciskać na Zachód – na krawędzi parametrów zasiarczenia – a często je przekraczając. To już rok przed ta głośną aferą Orlen sygnalizował, że dywersyfikuje dostawy ropy przez wzrastające zasiarczenie rosyjskiej ropy – https://biznesalert.pl/ropa-rosja-zasiarczenie-pkn-orlen-dywersyfikacja/

  10. Nierealny strategu – piszesz, że kupowanie węgla nie zmienia zasad [jak rozumiem – ogólnego podejścia]. Tyle, że kupowanie węgla to margines. Właśnie o to chodzi, że zasady wobec WP się zmieniły. Za poprzedniej ekipy nie było faktycznie żadnych liczących się zakupów uzbrojenia – za wyjątkiem Rosomaków – które były koniecznym sprzętem ekspedycyjnym [koniecznym – bo żołnierze “wyposażani” w Honkery obkładane blachami i kamizelkami kuloodpornymi i inne wynalazki zastępcze typu BRDM “zmodernizowany” – byli na krawędzi morale]. A i to Rosomaki były sprzętem zubożonym – bo limit 20 ton do przewozów lotniczych – ograniczał ich opancerzenie i potencjał modernizacyjny. Dlatego musieliśmy PONIEWCZEŚNIE zbudować Rosomaka-M – z masą powiększona do 24,5 tony… A ekspedycyjne potraktowanie wieży Hitfist z działkiem 30 mm – bez integracji kppanc [co zaniechano jako rzeczy “niepotrzebnej” – no bo uważano, że WP będzie walczyło tylko przeciw bojówkom z Kałachami…] – odbija nam się do dzisiaj – bo Leonardo chciało i chce kosmiczne kwoty za integrację Spike – więc taniej wyszło zaprojektować i zbudować…. własną wieżę bezzałogową ZSSW-30 [i dla Rosomaków i dla Borsuka] – gdzie możemy integrować, co chcemy – bez żadnej “łaski”.. Nie ma żadnego porównania między WP do końca 2013 – i nowym okresem. Owszem -ta modernizacja jest robiona wg PMT przywiezionego pod wymagania i potrzeby hegemona [a nie dla potrzeb Polski] – ale i tak porównanie jest miażdżące. Tak co do wykonania budżetu MON – dopiero po “inwentaryzacji zaniechań i bałaganu” po poprzednikach, od 2015 zaczęła się modernizacja WP na poważnie – czyli: “potrzebujemy – kupujemy – a nie udajemy, że nie trzeba”. Jeszcze jedno – inwestycje infrastrukturalne dające mobilność komunikacyjną – jak Via Carpatia, czy CPK, czy przesmyk Mierzei Wiślanej – na pewno w jakiejś mierze winny być traktowane jako “produkty podwójnego zastosowania” – czyli de facto – jak to oceniał gen. Hodges w wywiadzie z Bartosiakiem – można ich część wliczać REALNIE do wydatków wojskowych. Nie chodzi mi o jakieś krakowskie targi czy 20% czy 40% – ani nawet o nominalne pompowanie budżetu MON – tylko o przyrost REALNY – konkretnych ważkich zasobów mających znaczenie militarne. A te kwoty na infrastrukturę ważną także militarnie – na pewno są o rząd wielkości większe, niż zakupy węgla. Który to węgiel zresztą się nie zmarnuje – w razie np. ataków sabotażowych na polskie kopalnie, czy na porty itp. – zapas na powierzchni jest. Nie byłbym zdziwiony, gdyby w ramach “odbicia” Polska jeszcze zaliczyła mroźną zimę – i wtedy “na gwałt” ten węgiel się przyda. Ludzie nie rozumieją podstaw fizyki i przemian fazowych – np. jak w Arktyce lód topnieje – to ciepło topnienia dla lodu jest pobierane z powietrza – a ochłodzone masy [przy niżach w Europie] tego powietrza Arktycznego schodzą potem wyżem na Europę – i ludzie pukają sie w głowe “jakie ocieplenie?”. Oczywiście mechanizm “lód-woda-powietrze-ląd” i interakcje tworzą różne konfiguracje – ale na pewno można się spodziewać zmienności i tzw. anomalii pogodowych. Wniosek – zapasy musza być – a węglem napalę w najprostszym piecu.

    1. Rosomaki były w wersji odpancerzonej, bo takie są ciągle wymagania naszego MON. W głowach siedzą im stare doktryny Układu Warszawskiego i większość sprzętu rozważanego w tzw. “dialogu technicznym” musi mieć zdolność pływania. Rosomak miał pływać, Borsuk tez ma pływać. Bo Wisła, bo Mazury… A to oznacza kiepskie opancerzenie. Cały świat od tego odchodzi, bo woli solidne opancerzenie by chronić swoich żołnierzy, ale u nas nadal pokutuje doktryna Żukowa, gdzie można szturmem piechoty rozminowywać pola minowe.

      A integracji z PPK wieży do Rosomaka nie potrafimy zrobić od kilkunastu lat. Tak jak nie potrafiliśmy zrobić podwozia pod brytyjską wieżę do Kraba, by przy strzałach ze 155mm haubicy nie pękało. Jak w końcu wnerwieni politycy kupili od ręki podwozia z Korei Południowej, dało się sklecić Kraba w parę miesięcy. A nasza zbrojeniówka nie potrafiła kilkanaście lat.

      Fakt, że podlizywaliśmy się od lat 90-tych Amerykanom, stąd te nasze zamiłowania do podpinania się pod amerykańskie wojny i sprzęt pod ekspedycje. Rosomaki, projekt Kryla, byle by to można było Herkulesem przewieźć i przypodobać się USA w kolejnej amerykańskiej awanturze. Ale faktem jest też że wojskowe studia w Moskwie wpłynęły na punkt widzenia generałów i ich następców, i taktykę. I że wielki wpływ na decyzje wojskowe ma episkopat, i że w obronie przeciwlotniczej bardziej niż na sprzęt musimy liczy na kapłańskie czary rzucane na samoloty przeciwnika. Oraz to że zbrojeniówka ma status na poziomie PKP – drogo, kiepsko, przestarzale, sensowni ludzie odpłynęli i nikt lepsiejszy tam swojej kariery nie widzi (prócz takich Macierewiczów). A jak ktoś ma sensowny pomysł na zbrojeniówkę i trochę wiedzy, to zakłada takie WB Electronics i żyje z zagranicznych kontraktów. Drony WARMATE w Donbasie całkiem dobrze sobie radzą.

      1. Tu akurat Rosomaki mają do dyspozycji modernizacyjnej zmodernizowaną wersję Rosomak-M o masie zwiększonej o 4,5 tony. A od 2022-3 w produkcji będzie Rosomak XP – o masie maksymalnej 32 tony [nie pływa]. Krab to kwestia WSI=GRU, które całkowicie kontrolowały Łabędy, żeby nic nie poszło do przodu – zakup licencji podwozia K9 z Korei Płd był jednym z elementów PMT, jakie Waszyngton przywiózł nam w teczce w 2013 po “resecie resetu” z Kremlem. Zresztą WSI kontrolowało, by zakłady silników czołgowych na Woli zbankrutowały i zostały zlikwidowane w 2011. Dopiero od 2015 mozolnie odtwarza się kompetencje utracone przez 8 lat rządów pod kontrolą GRU i BND. Curiosum: “[..] wielki wpływ na decyzje wojskowe ma episkopat” – może konkretny przykład, gdzie episkopat zablokował jakiś program modernizacyjny WP? Co do OPL – na ziemi jest dobra, nawet bardzo dobra w obszarze bardzo krótkiego/krótkiego zasięgu – natomiast w powietrzu zdolności średniego/dalekiego zasięgu – po zakupach od czasów “resetu resetu” kupiliśmy najnowsze dostępne AMRAAMy [w uzupełnieniu do posiadanych 126 sztuk AIM-120 C-5 zrobiono zakup 95+150 sztuk AIM-120-C-7 w dwóch kontraktach – dostawy od 2020] i Sidewindery-X Block II [zakup 93 sztuk w 2017 – realizacja 2020 – jako uzupełnienie 178 Sidewinder-X kupionych wraz z F-16] ] do F-16 – uzupełniające starsze AIM-120C-5 i Sidewinder X Block I. Dla Migów-29 dokupiono 40 sztuk najnowszej wersji R-27 średniego/dalekiego zasięgu [od Ukrainy – z najnowszym układem naprowadzania] – jako uzupełnienie posiadanych R-60 i R-73 [notabene: ze zmodernizowaną głowicą naprowadzania dzięki pracom nad Gromem/Piorunem]. No i rozwijamy i kupujemy własne radary trójwspółrzędne naprawdę dobrej klasy Odra-S, PIT-RADWAR na 2021 buduje Sajnę w technologiii AESA GaN, Ponadto budujemy radary aktywne P-18PL do wykrywania Stealth [na pasmach metrowych] i pasywne PET-PCL. Pierwszy etap Wisły – czyli zakup 4 radarów i 4 jednostek ogniowych z 208 antyrakietami – zapewni także przeciwlotnicza obronę nieba. System IBCS zepnie zarówno Wisłę jaki Narew. Na stole dla OPL jest system CAMM/CAMM-ER – zintegrowany z IBCS – zasięg odpowiednio 25/45 km – natomiast druga opcja [wobec oporności USA na zakup NISKOKOSZTOWEGO efektora do II fazy Wisły – to zakup rozszerzony PAC-3MSE – co dałoby unifikację i wysokie parametry obrony prak/plot. W segmencie PLOT mamy też zakup 420 wyrzutni MANPADS Gromów, 1300 pocisków Grom do tych wyrzutni – a osobno 79 Popradów z radarami dla baterii mobilnych – każdy Poprad z wyrzutnią 4 Gromów. Ponadto zmodernizowano Szyłki do standardu Biała [z optoelektronika pasywna nowej generacji]- z nową amunicja 23 mm pozwoliła zwiększyć zasięg do 3 km, a dodatkowo każda Biała ma wyrzutnię 4 rakiet Grom/Piorun – do aktualnie modernizacji na Białą przeznaczono razem ok. 40 sztuk Szyłek. Ponadto mamy 6 wyrzutni S-200 Wega [zmodernizowany cały układ wykrywania/naprowadzania/dowodzenia – zasięg 250 km] i 51 wyrzutni S-125 Newa-SC [też zmodernizowany cały ww układ kontroli/naprowadzania]. Do obrony dookólnej lotnisk jest w produkcji 6 baterii Pilica z radarami – 72 działka 23 mm i 72 wyrzutnie Gromów. Mamy także 64 zestawy Osa [zasięg 15 km] i 20 gąsienicowych wyrzutni KUB [po 3 rakiety każda – zasięg 24 km]. Polskie Osy i Kuby zostały głęboko zmodernizowane – w zasadzie pozostał bez zmian nośnik mobilny i sam efektor napędowy. W sumie – razem z możliwościami lotnictwa Polska ma dobrą POŁĄCZONĄ obronę przeciwlotniczą – która zostanie wzmocniona I etapem Wisły [obrona przeciwrakietową – czego brakuje] – i decyzją co do drugiego etapu Wisły [czy CAMM/CAMM-ER i Narwia osobno – czy też dodatkowe PAC-3MSE – i wtedy eden system Wisła/Narew]. Dlatego dziwaczne uwagi typu “od laików dla laików” w rodzaju: “w obronie przeciwlotniczej bardziej niż na sprzęt musimy liczy na kapłańskie czary rzucane na samoloty przeciwnika.” traktuję jako przejaw życzeniowości…ale obcych graczy. Notabene – Polska jest wpięta w NATOwski system radarów wczesnego ostrzegania – ma 3 włoskie radary dalekiego zasięgu Selex RAT 31 DL i 3 radary PIT-RADWAR RST-12ME. BACKBONE współpracuje m.in. z NATOwskimi AWACSami [Boeing E-3 Sentry – w Europie służy 16 sztuk – Polska jest zawsze w zasięgu kontroli przynajmnieij jednego E-3A] – ale także będzie docelowo współpracować z Aegis Ashore w Redzikowie.

  11. JSC – zupełne odklejenie od realu z papieżem JPII w kryzysie kubańskim [sic]. Curiosum. Chyba jesteś jedynym człowiekiem na świecie, który nie wie że JPII był papieżem tak od 1978 – a kryzys kubański był przecież w…. 1962. Ponadto ja w ogóle papieża [wtedy był nim Jan XXIII] nie mieszam do negocjacji “deeskalacyjnych”, na których ustalono w kolejnej fazie kwestię obrony przeciwrakietowej USA i Rosji – i tego lekcja McNamary dotyczy – i o tym piszę.

      1. Zupełnie Nierealny Strategu – niczego nie zaprzeczam, bo nie mam czego zaprzeczać – to ty z wielkim uporem wstawiasz papieża do kryzysu kubańskiego – a ja piszę o lekcji ze strony McNamary jaka udzielił Rosjanom w kwestii powiązania systemów rakietowych i antyrakietowych. Swoją drogą – po moim wpisie już wiesz, że WTEDY w 1962 Jan XXII był papieżem? To świetnie – bo twój wpis “A wg. mnie kryzys kubański był wyreżyserowany przez Rosjan… chyba, że na prawdę wierzysz, że pomysł wycofania Pershingów z Turcji JP II po prostu wymodlił.” po prostu “wymiata”…i tak samo kolejny wpis z 1 lipca 11:16 z całą rozbudowaną teorią Karola Wojtyłły jako papieża [!] w 1962 i jego powiązań z wycofanymi Pershingami w Turcji [!] – po prostu pomieszanie i poplątanie dat, ludzi, okoliczności…doradzam gruntowne korepetycje z historii…

        1. A teraz ty mylisz użytkownika JSC z użytkownikiem Nierealny Strateg, ale nie bez obawy… nie będę kręcił beki pod tytułem (…)oderwanie od rzeczywistości(…)
          A teraz wracając do meritum to pomijając większe i mniejsze błędy to pośrednictwo Papieża i wycofanie rakiet z Turcji to nie moje wymysły…
          https://www.szkolnictwo.pl/szukaj,Kryzys_kuba%C5%84ski
          (…)Współcześni historycy podkreślają istotny wpływ papieża Jana XXIII i dyplomacji Watykanu na pomyślne zakończenie sporu.(…)
          https://wiadomosci.wp.pl/bezradnosc-zachodu-wobec-wojowniczych-zapedow-moskwy-6038680770208897g/4
          (…)Ale Stany Zjednoczone też musiały zapłacić swoją “cenę” i zgodzić się na wycofanie części swych rakiet Jupiter rozlokowanych w Turcji.(…)

          1. A tak zgadza się – przepraszam bardzo Nierealnego Stratega za pomyłkę. Co nie zmienia faktu, że ja w ogóle nie odnoszę się do udziału papieża [pomijając kto nim był] w rozmowach związanych z kryzysem kubańskim. Cały czas powtarzam: McNamara nauczył Rosjan, że obrona przeciwrakietowa multiplikuje możliwości ataku rakietowego. I tę lekcję Rosjanie realizują w wysuniętych strefach A2/AD – które sami nazywają “bastionami”. Ich charakter w strefach nadgranicznych jest zawsze ofensywny – po to antyrakiety [zawsze z funkcją plot począwszy od S-300] wymiatają niebo i chronią swoje aktywa bojowe – by móc tym silniej i skuteczniej uderzyć z “bastionu” ofensywnie rakietami, rozwinąć atakujące lotnictwo – i wyprowadzić chronione z powietrza uderzenie lądowe. Dlatego Polska już została ZMUSZONA przez Rosję – do budowy SILNIEJSZEJ A2/AD Tarczy i Miecza Polski. Bo do A2/AD Kaliningradu – po anschlussie Białorusi – który mam za nieuchronny do ca 2025 – dojdzie jeszcze rosyjska A2/AD na Białorusi. WTEDY rozważania o utrzymaniu “przesmyku suwalskiego” będzie można odłożyć ad acta jako nierealne. Tym bardziej, gdy Rosja wprowadzi [pesymistycznie dla nas w 2021, optymistycznie w 2023] systemy S-500 Promietiej – sieciocentryczne – z zasięgiem 600 km – czyli wymiatające całe niebo Polski…no i nowe hipersoniczne Cyrkony i zmodernizowane Iskandery i Kalibry…

Dodaj komentarz