Chiny nie są graczem w Europie Środkowo-Wschodniej [komentarz]

Coraz częściej słyszymy w dyskursie publicznym, iż Chińska Republika Ludowa stała się potęgą większą niż Stany Zjednoczone. O ile ta siła ma charakter gospodarczy, o tyle wskazuje się, że niebawem Chińczycy będą zdolni do zrównoważenia amerykańskich możliwości militarnych. Obie tezy są póki co możliwe do podważenia, choć z pewnością można znaleźć szereg istotnych argumentów dla każdej z ewentualnej strony sporu. Nie będzie to jednak przedmiotem analizy w niniejszym tekście.

Niezależnie bowiem od rzeczywistej siły Chin, dla nas najważniejsze jest, by odpowiedzieć na pytanie: czy Chiny mają na dzień dzisiejszy możliwość i chęci do gwarantowania państwom położonym na pomoście bałtycko-czarnomorskim suwerenności i bezpieczeństwa?

W tekście pt.: „Który hegemon byłby najlepszy dla Polski? A może świat wielobiegunowy?” główne argumenty dotyczące „opcji chińskiej” brzmiały:

 

„To nie Polska jest kluczem NJS, tylko jej terytorium. (…) Niepodległość czy niezależność Polski od sąsiadów nie jest dla Chin warunkiem sine qua non do stworzenia lądowego szlaku handlowego przez polskie terytorium. (…) Chińczycy dogadają się na tranzyt przez polskie terytorium z każdym, kto bezpośrednio lub pośrednio będzie kontrolować to terytorium.”

 

Tezy te uważam za wciąż aktualne, jednak kolejnym koronnym argumentem za tym, iż Chiny nie stanowią (póki co) żadnej opcji, jest to, że nie mają dostatecznej siły i wpływów by oddziaływać na kraje Europy środkowo-wschodniej. Stwierdzenie takie może wydawać się z pozoru nieuprawnione, zwłaszcza w kontekście chińskich inwestycji na Białorusi, których wartość szacuje się na 20 mld USD. Było to powodem mojej wcześniejszej powściągliwości przy podnoszeniu tego rodzaju kwestii.

Jednak począwszy od 30 października 2018 roku (wizyta Aarona Wessa Mitchella na Białorusi) obserwujemy wzmożoną grę pomiędzy Waszyngtonem, a Mińskiem, która jest odpowiedzią na determinację Rosji w zakresie wchłonięcia Białorusi. Potrzebę podjęcia amerykańskiej i polskiej „gry o Mińsk” zasygnalizowałem kilka miesięcy przed tym wydarzeniem w tekście: „Gra o Mińsk. Białoruś staje się nowym frontem. Wyzwanie dla Polski?” . Wskazywałem wówczas, że dla Polski niezależna Białoruś oraz utrzymujące się status quo za naszą wschodnią granicą (polegające na tym, iż Mińsk nie pozwala rozmieścić rosyjskiego wojska w swoich granicach) są kluczowe. I, że Warszawa winna wspierać Alaksandra Łukaszenkę nawet samodzielnie, choć priorytetem byłoby uświadomienie Amerykanom roli Białorusi. Bo tylko oni mogliby spróbować realnie przeciwważyć Kreml i dawać Łukaszence szansę na swoisty balans na linie i neutralizowanie nacisków z Moskwy.

To wszystko stało się już faktem i w tej chwili obserwujemy, jak putinowska pętla wokół szyi Łukaszenki się zaciska. Kilka dni temu, 8 grudnia 2019 roku, zakończyła się kolejna tura rozmów Putin-Łukaszenka, która odbyła się w Soczi. Reakcje obu liderów po wielogodzinnym spotkaniu wskazują, iż najwyraźniej negocjacje nie zmierzają w dobrym kierunku. Mówi się, iż Władimir Putin mocno naciskał na prezydenta Białorusi dając mu czas do zastanowienia do 20 grudnia, kiedy to odbędzie się kolejny szczyt. Następnego dnia po powrocie AŁ z Soczi, szef sztabu generalnego sił zbrojnych Białorusi – Aleh Biełakonieu oświadczył, iż:

 

 „Białoruś jest gotowa do wspólnych manewrów z NATO. Odbywają się nawet rozmowy na ten temat.”

 

Czy choćby dwa lata temu ktokolwiek mógł sobie wyobrazić, by NATO planowało wspólne manewry z białoruską armią (i vice versa)?! Próba ocieplenia relacji między zachodem i Mińskiem, została natychmiast zauważona i stała się obiektem ataku pro-rosyjskiej propagandy. Ostatnio pojawiły się głosy przestrzegające przed polskim soft-power i „miękką kolonizacją” Białorusi przez Polaków.

Pytanie jak to wszystko koresponduje z tytułem artykułu? Gdzie w tym wszystkim są Chiny? No właśnie. Dowodem na słabość i brak chęci Chińczyków do kruszenia z Berlinem i Moskwą kopii o suwerenność i niezależność państw pomostu bałtycko-czarnomorskiego jest to, że Białoruś w zmaganiach z Kremlem nie otrzymuje dostatecznego wsparcia. Nawet pomimo znacznego gospodarczego zaangażowania Chin na Białorusi. Alaksandr Łukaszenka przeciwwagi dla rosyjskich nacisków poszukuje w Waszyngtonie, a nie w Pekinie. To właśnie NATO angażuje się w dialog z Białorusią.

Jeśli władze z Pekinu nie stają w obronie Białorusi, pomimo zaangażowanych tam ogromnych środków, to jakiej gwarancji może oczekiwać od Chińczyków Polska? Przecież to przez Białoruś przechodzi cały tranzyt z Chin do Polski i dalej do Europy Zachodniej. Więc teoretycznie, z geograficznego punktu widzenia, Mińsk powinien być w tej chwili tak samo istotny dla Państwa Środka jak Warszawa. Tak chwalony za politykę międzynarodową przez niektóre środowiska prezydent Białorusi, oparł swoją dyplomację na rosyjskim kierunku całkowicie o amerykański lewar.

Okoliczności te dowodzą, jaką ułudą jest wierzenie w to, iż Chińska Republika Ludowa może zostać gwarantem bezpieczeństwa w naszym regionie. Na dzień dzisiejszy, jest to prawdopodobnie niemożliwe. Oczywiście nie należy wykluczać zmiany tego stanu rzeczy w przyszłości. Jednak Polska nie może poświęcać teraźniejszych interesów w imię niepewnego, potencjalnego scenariusza. Zwłaszcza, że w znanej historii świata nie zdarzyło się jeszcze, by Chińczycy byli gwarantem bezpieczeństwa w Europie.

Należy pamiętać, iż zwrot ku Chinom, będzie można wykonać w każdej chwili. Nigdy nie będzie na to za późno, ponieważ ten chiński kolos znajduje się po drugiej stronie Eurazji. Nie graniczy z Polską i prawdopodobnie nigdy nie będziemy dla Chin głównym rywalem, przeciwnikiem i celem. Co za tym idzie, nawet jeśli dziś zagramy w obozie przeciwnym, jutro, Pekin przyjmie nas z otwartymi ramionami. Jesteśmy tak daleko od Państwa Środka, że gdy do Warszawy dotrze powiew chińskiej potęgi, wówczas będzie pewność, iż jest to właściwy, zwycięski koń w wyścigu o hegemonię. W kwestii chińskiej, mamy czas. W przeciwieństwie np. do Rosji, Japonii, Korei Południowej czy Tajwanu. Z których to państw wszystkie, oprócz Rosji, stoją po stronie USA. Pomimo takiej bliskości i odczuwania chińskiej potęgi. Obserwujmy, zachowujmy dystans i uczmy się na decyzjach innych. Bo w tym akurat przypadku możemy tak postępować. Jest to nasz olbrzymi atut.

Tymczasem głównym zmartwieniem polskiej polityki zagranicznej powinno być rozegranie sytuacji na pomoście bałtycko-czarnomorskim zgodnie z naszymi interesami. Na to wpływ mają Amerykanie, Niemcy i Rosjanie (a także z uwagi na kluczowe położenie – my Polacy, o czym pisałem w tekście: „Polska kluczem do strategii USA?”). I tu powinniśmy podejmować największy wysiłek. Na rozważanie nieistniejącej alternatywy szkoda czasu i energii. Próba lewarowania rozmów z Waszyngtonem, sugestią ewentualnego zwrotu ku Chinom, byłaby tyleż groteskowa, co nieistotna z punktu widzenia polsko-amerykańskich rozmów i negocjacji. Z politycznego punktu widzenia, chińska karta dla nas nie istnieje. Pekin nie zagwarantuje nam ani militarnego bezpieczeństwa, ani suwerenności politycznej względem UE. Nie za bardzo mamy czym z nimi handlować (w skali istotnej dla gospodarki) i w tej kwestii możemy stać się jedynie odbiorcą towarów. Jedyną chińską propozycją mogłyby być inwestycje. Jednak jak bardzo zmieniły one sytuację geopolityczną Białorusi? W praktyce, wcale. Dlatego wizja sprowadzenia do Polski chińskiego kapitału (o co należy zabiegać), a także korzyści związanych z tranzytem towarów przez nasze terytorium, nie mogą nam przysłaniać rzeczywistości. I odciągać od prowadzenia realnej polityki zagranicznej kosztem wyimaginowanej ułudy.

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog  

 

 

44 komentarze

  1. Ciekawy tekst. Mógłby się pan odnieść do potencjalnego sojuszu Chiny – Japonia? Bardzo ciekawi mnie ten temat a o ile się nie mylę sam pan sugerował wcześniej napisanie takiego tekstu.

  2. Wchłonięcie Białorusi przez Rosję było i jest tylko kwestią czasu i opóźniania nieuchronnego. Praktycznie od 2014 – gdy Rosja “wyszła w pole” z zielonymi ludzikami i potem całkowicie “na twardo” z czołgami w Donbasie. A Chiny nie zaryzykują przegranej sprawy zaangażowania się wprost w Białoruś – to kwestia utraty twarzy i prestiżu wschodzącego pretendenta. Co innego Polska dla Chin. I nie chodzi o Nowy Jedwabny Szlak. Chodzi o supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku – SILNIEJSZE od Chin. Do tego Chiny nie mogą dopuścić pod żadnym pozorem i za żadną cenę. Kluczem w tej sprawie nie jest Białoruś – a Polska. Dlatego po ogłoszeniu przez Putina i Merkel w 2011 budowy “nowej lepszej unii euroazjatyckiej od Lizbony do Władywostoku”, Pekin zareagował błyskawiczną ofensywa dyplomatyczną w Polsce, praktycznie wymuszając podpisanie w Pekinie 20 XII 2011 traktatu o strategicznej współpracy Chiny-Polska. Tak naprawdę dla Polski Chiny są lewarem w przyszłych negocjacjach z USA – BARDZO TWARDYCH – o uzyskanie broni jądrowej. Bo jeżeli Waszyngton nie da głowic – to Pekin w sytuacji krytycznej [presji militarnej Rosji po wejściu na Białoruś] da na pewno. Powtórzę: w imię geostrategicznej racji stanu i w imię prymarnego interesu narodowego Chin. Pozycja Polski jest tak kluczowa w tej sprawie i dla USA i dla Chin, że faktycznie [będąc poza centrum konfliktu na Pacyfiku] w ogóle nie musimy wybierać. Bez rozgłosu – możemy brać wsparcie od obu stron. Vide historyczny przykład…Chin w 1940 – wspieranych – poza głównym polem konfliktu – i przez USA i UK – ale i przez Sowiety i…Niemcy [TAK]. By Japonia – trzeci gracz – nie urosła wtedy w Eurazji kosztem Chin, nie obróciła Chin na swoją stronę, a potem reszty Azji… Powtórzę – po anschlussie Białorusi [moim zdaniem nieuniknionym] Polska stanie w drastycznie niebezpiecznej sytuacji. Wszyscy gracze [Bałtowie, Polska, Ukraina] będą patrzyli na swoje zagrożenie. Dziel i rządź Kremla – w klasycznej postaci. WTEDY będzie czas dla Polski na BARDZO TWARDE rozmowy z Waszyngtonem – ale i jednocześnie z Pekinem pod stołem, o głowice asymetrycznego odstraszania jądrowego. Z przeciekami kontrolowanymi do Waszyngtonu “nie USA – to Chiny dadzą”… Co ciekawsze – może być tak, że np. po anschlussie Białorusi otrzymamy NATO Nuclear Sharing lub inną formę [np. na mocy bilateralnych uzgodnień z USA], natomiast tuż przed wyjściem USA z Europy na Pacyfik [co jest sygnalizowane na 2028-33 – wedle deklaracji z Warsaw Security Forum 2018] – będzie np. “przepięcie” na Chiny – na suwerennie dysponowane głowice z Chin [np. via Pakistan]. Bo Rosja na pewno nie zrezygnuje ze swojego supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku – im bardziej będzie słabła względem USA i Chin – tym bardziej będzie skłonna do opcji wojennej przerwania bufora na przesmyku bałtycko-karpackim. Rozumienie tych ww procesów jest kluczem dla wielkiej strategii [GEOSTRATEGII] Polski – dla jej przetrwania, a nawet uniknięcia większych strat – i zyskania mocno, gdy kurz konfrontacji opadnie. Pekin już to rozumie i dał to wyraźnie innym do zrozumienia traktatem z 20 XII 2011. Waszyngton też to rozumie – ale udaje głupiego, bo to negocjacyjnie bardzo go osłabia w rozmowach z Polską. Właściwie – gdy Warszawa uświadomi sobie naszą pozycję – w rozmowach z USA role zamienią się. Nasza rola to uświadomić Polaków, by wywarli wystarczającą presję na Warszawę…

    1. Przede wszystkim trzeba jak najdłużej asekurować Łukaszenkę. Im później Rosja wejdzie do Mińska, tym będzie więcej czasu żeby się przygotować. Potrzebujemy 4 własne dywizje by zabezpieczyć Kaliningrad i kierunek smoleński z Białorusi. Pięć, jeśli myślimy o pomocy dla Ukrainy, co w mojej opinii będzie niezbędne. Po prostu musimy mieć czym im pomóc, bo może być tak, że zwrócą się o pomoc. I wtedy będzie można postawić im tym większe żądania i wymogi im większa będzie pomoc.

      Jak widać, nie możemy zbudować 4 dywizji, a co dopiero pisać o piątek. Potrzeba czasu. Również po to, by postawić na nogi WOT. Zakupy amunicyjne i sprzętowe pozwolą nam być jako tako gotowymi około roku 2023-2024. Przy dobrych wiatrach. Dlatego potrzebny nam jest czas. Zwłaszcza, że Rosja im dłużej będzie czekać, tym będzie bardzie słabła (po zbudowaniu 1 ARmii Gwardyjskiej już wiele więcej nie zrobią, a demografia jest nieubłagana). Również w kontekście gospodarczym. Zwłaszcza, że region zaczyna grać na niezależność energetyczną.

      Potrzebujemy ugrać nieco czasu. Ten może nam kupić Łukaszenka. I choć gra o Mińsk może wydawać się nawet z góry przegrana – trzeba ją podjąć.
      pozdrawiam
      KW

      1. Zgadzam się – trzeba kupować czas. Aczkolwiek anschluss Białorusi to nie CZY? tylko KIEDY? Już podczas ćwiczeń ZAPAD2017 wydawało się [sadząc po ilości sprzętu i ludzi] – że Rosjanie do Białorusi wjadą – i już nie wyjadą. Wtedy – jesienią 2017 – Białorus uratowała zagrywka USA – opóźnili wycofanie brygady ABCT i jednocześnie przyśpieszyli przybycie nowej, rotującej stara, brygady ABCT ze Stanów. I zamiast tradycyjnie wyładowywać się w Bremenhaven i tygodniami wlec się przez Niemcy [drogi i koleje] – wyładowali się wprost w Gdańsku. Gdyby Rosjanie wtedy “zostali” w Białorusi – USA miała od razu odpowiedź w postaci 2 brygad ABCT – i podstawę do dogodnego intensyfikowania wzrostu i swoich sił i sił NATO. Dlatego Rosjanie uznali TAKĄ rozgrywkę za przegraną dla nich [także wobec opinii publicznej] – i wtedy wycofali się z Białorusi po ćwiczeniach ZAPAD2017. Niestety – Rosja może zrobić więcej, niż tylko reaktywować 1 Armię Pancerną Gwardii [ i bardzo mocno rozbudować 20 Armię Ogólnowojskową – na razie strzegącą Bramy Smoleńskiej] – może przeznaczyć cześć, nawet dużą, czołgów w składach natychmiastowego użycia [ponad 20 tys czołgów] do przeróbki masowej na czołgi-roboty w formacjach “Burza”. Polecam lekturę: https://www.defence24.pl/rosyjska-burza-formacja-czolgow-robotow
        Co do Ukrainy – to rzecz do rozegrania z USA i UK. Bo to USA i UK podpisały Traktat Budapesztański 1994 – gdzie Ukraina za bezwarunkowe i bezwzględne do dotrzymania przez gwarantów [w tym…Rosję] gwarancje nienaruszalności/integralności terytorialnej Ukrainy – oddała 1300 głowic i środki przenoszenia. Ten deal “atom za gwarancje nienaruszalności” był filarem porządku post-zimnowojennego – państwa atomowe zachowywały swój ekskluzywny status quo i zobowiązywały się do zapewnienia status quo państwom nieatomowym. Złamanie Traktatu budapesztańskiego przez jej…gwaranta – czyli Rosję – złamało porządek post-zimnowojenny. Wszystkie państwa nieatomowe odebrały dwie lekcje: 1) gwarancje państw atomowych są niewarte papieru, na którym je podpisano 2) tylko atom gwarantuje suwerenność – i to uruchomiło wielki wyścig pod stołem, z którego oficjalnie tylko wychodzą kontrolowane komunikaty strategiczne – np. Saudowie chcą kupić głowice od Pakistanu, Szwecja zastanawia się nad programem atomowym, Erdogan deklaruje konieczność atomu dla Turcji. Rosja taktycznie z Krymem i Donbasem odniosła doraźny sukces. Niestety skutek długofalowy to uruchomienie wyścigu zbrojeń po atom – państw nieatomowych. A konfrontacja globalna USA-Chiny, powstawanie stref “próżni strategicznej” i “rywalizacji regionalnej” wg pułapki Kindlebergera – tylko napina spiralę tego wyścigu wg zasady “pozyskajmy atom, nim ościenne państwa go pozyskają”. Wracając do Ukrainy – przywrócenie – zwłaszcza siłowe – status quo przed Krymem 2014 – to wyłącznie sprawa USA i UK – gwarantów i stron Traktatu Budapesztańskiego. Owszem – możemy przejąc ten “weksel” – ale nie za darmo – tu np. Wujek Sam i Ciocia Brytania winny BARDZO DUŻO zapłacić Polsce za przejęcie ICH ZOBOWIĄZAŃ. Choćby otwierając szeroko składy sprzętu – i udostępniając technologię. Racją stanu Polski jest nieustannie wytykać USA i UK, dlaczego to do tej pory nie spełnili swoich zobowiązań Traktatu Budapesztańskiego – i robić to w świetle reflektorów – do tego poklepując ich po plecach “wierzymy w Was, przecież jesteście WIARYGODNI – nie zaryzykujecie utratę wiarygodności – bo to PODSTAWOWA “waluta” w relacjach i układach międzynarodowych”. Co więcej – naszą racją stanu jest wyrażanie głębokiego ubolewania, że “bardzo chcemy pomóc Ukrainie – ale to sprawa Traktatu Budapesztańskiego i jego stron – czyli USA i UK – i NIKOGO WIĘCEJ – tu nawet NATO nie ma tytułu do wejścia na Ukrainę – no, chyba, że wchodzimy w ramach ONZ – ale Rosja raczej na 100% to zablokuje…”. Inaczej za darmo – na nasz koszt i naszą krwią – USA i UK wyjmą kasztany z ognia. A po wyjściu USA z Europy [2028-33] zostaniemy sami względem wściekłego niedźwiedzia. Czyli taki “pas ognia” – co niestety zgadza się z Pana hipoteza “nieuczciwego strażaka” – tzn. w moim rozszerzeniu tej hipotezy – że USA chca podpalić Wyspę Świata, by jej gracze nawzajem się wyniszczyli – a niezniszczone USA [działające tylko off-shore i chronione oceanami] wyjdzie z takiej globalnej konfrontacji jako najsilniejsze supermocarstwo… Owszem możemy wejść na Ukrainę – mając z 1500 Abramsów [po remoncie i modernizacji – na koszt Wujka Sama] darowanych nam ze składów Wujka Sama, mając atomowe głowice NATO Nuclear Sharing, pod stołem głowice do suwerennego dysponowania, mając rozszerzone gwarancje atomowe USA i UK – i inne przekazane zasoby – i mnóstwo technologii [bez “czarnych skrzynek” i bez zewnętrznych kodów aktywacji/dezaktywacji] przekazanej przez USA i UK. My też mamy kija na USA i UK – tylko medialnie trąbiąc na wszystkie strony, jak to “wierzymy”, że “USA i UK dotrzymają zobowiązań Traktatu Budapesztańskiego” – “no bo przecież cały świat na Was patrzy i wierzy w Wasz porządek atlantycki – przecież nie zawiedziecie zaufania – bo to byłaby katastrofa wiarygodności np. dla USA jako lidera NATO, jako gwaranta bezpieczeństwa dla Europy, jako hegemona świata…”. Tak dla zrozumienia kontekstu sprawy – mała Grecja dostała parę lat temu propozycję darowizny 400 Abramsów od USA. Grecy mieli pokryć koszta remontu i przewozu. Nie wzięli Abramsów – bo wtedy byli w tragicznej sytuacji finansowej. W przypadku Polski lewar nacisku na USA [i UK] jest tak mocny, że możemy naprawdę bardzo dużo uzyskać tylko za tę jedną sprawę. I to trzeba budować w świadomości Polaków, by wywarli powszechną presję na rząd w Warszawie [jaki by nie był za kilka lat] – bo na razie Warszawa udaje głuptaska…i grzeszy cieżko zaniechaniem..

        1. Mądry dyskurs. Co do naszych polityków, nie przypuszczam żeby mieli świadomość i umiejętności. Nie ma konsekwentnego budowania autonomicznego systemu bezpieczeństwa, stałego dla każdego rządu. Widać, że ważniejsze są synekury niż ambitna polityka. Im większy marazm, tym większa chęć bezrefleksyjnego podpięcia się pod mocniejszego gracza, żeby zdjął nam z głowy problem z naszą niepodległością. Dla jednej opcji to Niemcy, dla opcji drugiej USA. W regionie nic nie znaczymy. Ukraińcy wolą rozmawiać z Francuzami (!). Na Białorusi nie istniejemy mimo wspólnoty kulturowej i Polonii. Nie wiemy jak zachowają się państwa Bałtyckie w razie ewentualnego konfliktu. Nie mamy własnego rozeznania, na ile Ukraina jest zdolna długofalowo budować niepodległe państwo. Nie wiemy jak będą reagowali Niemcy wraz z zależnymi od nich Czechami i Słowakami. Każdy ma w tym regionie swoje interesy ale niekoniecznie w oparciu o naszą niepodległość.

        2. Akurat czytam: mała Chorwacja dostaje od USA 84 BWP Bradley. 60 bojowych i 24 “na części”: https://www.defence24.pl/bradleye-jada-do-chorwacji A u nas WP dalej na archaicznych posowieckich BWP-1 – konstrukcji z lat 60-tych… Owszem – od 2022 można się spodziewać dostaw BWP Borsuk [zresztą nader kosztownych] – niestety po 50 sztuk rocznie. A potrzebny jest masowy sprzęt pomostowy dla WP do czasu wprowadzenia przynajmniej ca 500 Borsuków. Ponieważ zapotrzebowanie na nowe BWP jest rzędu 1000 sztuk, nietrudno policzyć, że dostawy Borsuków [zresztą drogich] skończą się na początku lat…40-tych…oby nie była to przysłowiowa musztarda po obiedzie… Polska podczas szczytu NATO w Londynie zadeklarowała na ochotnika za darmo poważny kontyngent “wojsk NATO-wskich”. Oczywiście – zamiast przy tym chociaż ugrać sporo sprzętu [Bradleye, Abramsy, Javeliny, amunicja precyzyjna itd] w formie wyposażenia dla tych “sił szybkiego reagowania” – “tradycyjnie” nic nie ugrali…i chwalą się “sukcesami”… co przy podtrzymaniu veto Turcji w sprawie obrony Wschodniej Flanki [ https://www.defence24.pl/turcja-nie-zmienia-stanowiska-plan-obrony-wschodniej-flanki-bedzie-blokowany ] – brzmi niestety dość…życzeniowo…a na pewno w oderwaniu od realu…

          1. Dowodzi to tylko priorytetow – dla USA Balkany sa wazniejsze niz skamlacy najwierniejszy sojusznik. Na Chorwatach im zalezy, a o PL wiedza ze ta zawsze na kolanach przyjdzie skmlec o jankeska laske.

  3. Jeszcze taka uwaga: Białoruś to tylko jedna ze ścieżek Nowego Jedwabnego Szlaku. I to wcale nie najlepsza z punktu widzenia Pekinu. Najlepsza [najkrótsza] z punktu widzenia Chin to Chiny Zachodnie – Kazachstan – Powołże [Rosja] – Ukraina – Polska. Trasa obecnie nieczynna – przez wojnę na Ukrainie. Co bardzo irytuje Pekin od Krymu i Donbasu 2014. Nawet trasa południowa NJS, czyli Chiny-Pakistan-Iran-Turcja [tunelem pod Bosforem] – miałaby dalej w Europie bardzo silną odnogę południkową przez Bułgarię-Rumunię-Ukrainę lub ostatecznie Słowację- do Polski – w tym do Gdańska, do Zachodniej Europy, ale i do Kłajpedy – czy przez Via/Rail Baltica aż po Skandynawię [przez planowany tunel Tallin-Helsinki – bardzo irytujący Rosjan]. Bo przebijanie się przez Karpaty tunelami w granicie [omijanie Polski] do Zachodniej Europy – to bardzo kosztowna i czasochłonna sprawa. A Chiny chcą coraz więcej nitek naraz szybkiej kolei na danym szlaku. Nawet planują rozszerzenie rozstawu torów, przewóz mega-kontenerów itd. Na równinie takie przyrastanie równoległych nitek czy rozstawu to zasadniczo nie problem – ale poszerzać tunele w “twardych” górach i robić wiadukty – wielki problem w czasie i kosztach. Proszę pamiętać Chiny bardzo sprawnie robią tunele – ale w górach wapiennych.

    1. Jeszcze rozwinięcie poruszonego tematu: dla Chin najkrótsza trasa NJS wiedzie z Zachodnich Chin przez Kazachstan, Powołże, Ukrainę, do Polski. “Tylko” że nawet po uspokojeniu się sytuacji dla Ukrainy, rosyjskie Powołże będzie tym “kluczem kontroli” przez Rosję. Obstawiam na 99%, że w Pekinie , budując długofalowe plany strategiczne – prócz opanowania Syberii i Arktyki, w planach chińskiego Sztabu Generalnego jest opanowanie obszarów między Kazachstanem, a Ukrainą. Oczywiście droga do tego długa – najpierw obrócenie i całkowite “zhołdowanie” buforów Mongolii i Kazachstanu, potem, ok. 2035 prześcigniecie USA w technologiach militarnych – co rozwiąże ręce Pekinowi, który będzie mógł zaprowadzić “porządek na własnym podwórku” – czyli w Eurazji – eliminując najsilniejszego militarnie i najbardziej “awanturnego” konkurenta – czyli Rosję. Odebranie Rosji ujścia Wołgi to chwycenie Rosji za gardło – i to długofalowo. Bo dorzecze Wołgi to obszar rdzeniowy dla Rosji – więc przejęcie ujścia Wołgi za jednym zamachem zapewni kontrolę kadłubowej Rosji, a także odcięcie jej od Morza Kaspijskiego i prawdopodobnie Morza Czarnego. Proszę zauważyć: przy negatywnym wyniku dla Rosji co do konfrontacji z NATO – ze Wschodnią Flanką – Rosja może stracić nie tylko Obwód Kaliningradzki i niezamarzający Kaliningrad/Bałtijsk. W kolejnym kroku – przy uderzeniu Chin na Rosję – może stracić np. na rzecz Finlandii [Karelia] nawet dojście do Bałtyku. A rzeczą spekulatywną jest, czy Archangielsk i Murmańsk zostałyby w rękach Rosji – czy też jeden byłby np. chiński dla obsługi Arktycznego Jedwabnego Szlaki – a drugi np. fiński. W takim układzie kadłubowa Rosja stałaby się drugą Białorusią, owszem, dużo większą i ludniejszą [zapewne też raczej jednolitą etnicznie] , ale tak samo całkowicie odciętą od morza. I te właśnie negatywne scenariusze powodują na Kremlu TAKĄ determinację do użycia militarnych muskułów, włącznie z atomowymi… Moim zdaniem – bez atomu nie przetrwamy rosyjskiego naporu do budowy supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku…bo to jest plan strategiczny nr 1 Kremla – z tego planu za nic nie zrezygnują – a Polska “centralnie” stoi temu planowi na drodze – zajmując kluczowy dla trwałej obecności PO OBU stronach, przesmyk bałtycko-karpacki..

      1. Jak Pan myśli USA będą chcieli się dogadać bo same nie dadzą radę Chinom.Z kim będą chcieli ułożyć się ? z Rosją jednak??A może z Chinami??Czy każdy w pojedynkę??Pan Wojczal pisze że USA naciska na Rosję aby opowiedzieli się z kim chcą być.Zanim USA wezmą się za Chiny muszą wiedzieć z kim jest Rosja.Ale Rosja już pokazuje z kim jest , jest z Chinami

        1. Między USA i Rosja doszło już do pierwszego dealu w 2009. Dla nas ogłoszonego wyjątkowo paskudnie 17 września 2009 – zapewne na życzenie Putina – w 70 rocznicę napaści Rosji stalinowskiej na Polskę. Tyle, że Amerykanie bardzo głupio i naiwnie i ufnie, bo Z GÓRY, zapłacili Rosji pomostem bałtycko-czarnomorskim [Polską i Ukrainą], wycofaniem ciężkich sił US Army z Europy, rozwiązaniem II Floty US Navy, podwyżką cen węglowodorów [mimo kryzysu i spadku popytu!] dla dokapitalizowania budżetu FR i dla modernizacji Armii Czerwonej. Co więcej, ponieważ sami stworzyli tzw. “Strategiczną wizję” otoczenia Chin przez USA-Europę-Rosje [były jeszcze widziane Japonia i Turcja jako konieczne “łączniki” i Indie jako strażnik Oceanu Indyjskiego i “power in being” angażujące Chiny], więc naiwnie wszelkie zbliżenia Berlin-Kreml mieli za realizację działań zgodnych z ich planami. Polecam “Strategiczna wizję” Brzezińskiego opublikowaną w Stanach w 2011 [w tym samym czasie Clinton zadeklarowała otwarcie “pivot na Pacyfik”…- typowe – publikują i ogłaszają jakiś plan, gdy był już robiony od 2009]. Dopiero ciężkie upokorzenie w Syrii w 2013 wyrwało Waszyngton z bujania w życzeniowych obłokach – okazało się, że Kreml z Berlinem montują TYLKO WŁASNE supermocarstwo, od Lizbony do Władywostoku, SILNIEJSZE od USA. Wtedy odpalono Majdan, potem po Krymie sankcje, atak na rubla, obniżki cen weglowodorów itd. Rosja postawiła na harde podniesienie poprzeczki licytacji “kto kogo przetrzyma” – obracając się taktycznie na Chiny i demonstrując odporność na sankcje – aczkolwiek fundusze rezerwowe kolejno topnieją, a co ważniejsze – strategiczne projekty modernizacji Armii Czerwonej przeszły w fazę “opóźnień”, anulowania lub substytucji przez modernizacje sprzętu posowieckiego. Zaś USA stawia teraz, że nie marchewką, a kijem zmusi w końcu Kreml do przyczołgania się na kolanach i do dealu przeciw Chinom – na warunkach Waszyngtonu. Tylko za to w formie “wynagrodzenia”, że coraz potężniejsze Chiny, wobec sojuszu USA-Rosja, nie połkną Rosji. I tak “gra na przetrzymanie ” idzie między USA, a Rosją już 5-ty rok [właściwie 6-ty – licząc dokładnie kalendarzowo od “urodzin” obrotu Rosji na Chiny w 2014]. W tym układzie możemy grać – ba nawet być ważnym partnerem tej gry – jako “oddział zaporowy” – który oddzieli Rosję od wymarzonych zasobów Europy – i nie da Rosji innego wyjścia, jak tylko realizować walkę przeciw Chinom. Albo poddać się Chinom. TAKA rola Polski oczywiście wymaga BARDZO silnego wzmocnienia Polski [nie tylko militarnie – w tym koniecznie atom – grubo ponad NATO Nuclear Sharing, ale także i technologicznie i ekonomicznie], dołożenia ze strony np. UK Brytyjskiej Armii Renu [która po siłowym narzuceniu warunków Niemcom wraz z US Army , stałaby się np. Brytyjska Sojusznicza Armią Bugu], ale także np. silnego, wręcz siłowego wsparcia polskich żądań o odszkodowanie od Niemiec [ca 850 mld dolarów] dla spacyfikowania Niemiec i zepchnięcia ich z pozycji hegemona Europy. Niestety – Warszawa pod tym względem jest całkowicie bierna – tragicznie marnuje okno czasowe i okazję do zmiany statusu o dwa szczeble naraz. Kłania się wyuczona bezmyślność, bierność i bezradność, brak elementarnego rozeznania i ślepe czepianie się “tego innego – silniejszego i mądrzejszego Wielkiego Brata” w polityce międzynarodowej…to niestety spadek PRL-u… Polska mogłaby dostać np. z 1500 Abramsów, wszelkie technologie i licencje – ba, w ramach odszkodowań zwłaszcza licencje, technologie Niemiec. Włacznie z demontażem i przeniesieniem nie tylko np. zakładów zbrojeniowych, ale i laboratoriów B+R itd. Na tym polega realna Wielka Strategia, a nie na jakichś życzeniowych mglistych marzeniach o Międzymorzu, co ma nam spaść z nieba, “bo nam się sprawiedliwie wreszcie należy”… Marchewką dla USA byłoby te 350 mld dolarów, które Trump zażądał od Niemiec – czyli dla Polski 500 mld dolarów – plus technologia [także dla USA]. Akurat takie potraktowanie Niemiec [możliwy także podział na landy] wcale nie byłoby przyjęte źle przez resztę państw, zwłaszcza, gdyby USA i Polska zadeklarowały “nowe otwarcie dla Europy” i SOLIDARNE EUROPEJSKIE uwspólnienie i aktywów finansowych i technologicznych Niemiec. Czyli – pozbycie się głównego kolonizatora UE, wyzyskującego resztę jako swój rynek zbytu… No, ale do tego potrzeba także trochę myślenia i zdecydowania także w Waszyngtonie, a na razie cackają się z Niemcami np. sankcjami na NS2 – na co Niemcy już reagują jak ciężko obrażona niewinność [oczywiście przywołując “święte europejskie wartości” i takie tam zasłony dymne]… W jaki sposób niby chcą w Waszyngtonie podporządkować sobie w nowym ładzie globalnym Chiny? – skoro nie potrafią sobie poradzić regionalnie [twardo i do końca i pokazowo] z Niemcami? Przecież Niemcy to idealny chłopiec do bicia – i do przejęcia zasobów i do rozbicia na szereg słabych podmiotów…z jednoczesnym zebraniem Europy pod nowym przywództwem – uwalniając od długów w niemieckich bankach – i obdzielając niemiecką technologią i zasobami… Cóż, nie tylko wobec “polityków” Warszawy, ale także Waszyngtonu można zastosować powiedzenie dziadzi Piłsudskiego: “kury wam sz…ać prowadzać, a nie politykę robić”… Osobiście uważam, że ta “ślepota” Waszyngtonu jest spowodowana wpływem lobby izraelskiego, które po 2009 [przewrót kopernikański dla Izraela – z już wtedy realizowanym zwrotem na Pacyfik – i marginalizacja Bliskiego Wschodu] postawiło na Kreml i Berlin, a pewnie zamierza się usadzić w Polsce [z pomocą kija 447 i paktu Putin-Netanjahu z 9 maja 2018 zblatowanego na Placu Czerwonym – dla wrogiego przejęcia] – jako niezbędny, atomowy “współzałożyciel” supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku. W Izraelu od ponad dekady widzą, jak ich główny żywiciel, słabnie względem Chin i jest nieperspektywiczny, tymczasowo grają na układanie się pod nowy ład z Chinami np. w ramach NJS [choćby port w Hajfie i wyrugowanie stamtąd VI Floty US Navy] – ale na pewno na stole i w grze jest opcja “zwycięzca bierze wszystko” – czyli wejścia jako “udziałowiec” do WŁASNEGO supermocarstwa – i to od razu najsilniejszego na świecie. Stąd takie zabiegi wobec Kremla i Berlina – wybielanie Niemiec, pozornie “absurdalne” obwinianie Polski o Holocaust, wychwalanie pod niebiosa Rosji. Czyli przygotowanie do wrogiego przejęcia – zajmując kluczowy pomost bałtycko-czarnomorski, a na pewno bałtycko-karpacki. Gadanie o “nienawiści” do Polaków, o “niewdzięczności” Żydów – tylko ujawnia naszą naiwność i brak orientacji, o co idzie gra w globalnym planie. To “tylko” czysta geostrategia, a tam takie kategorie nie istnieją w chłodnych kalkulacjach i w planowaniu długofalowym…

    2. Niekoniecznie najkrótsza trasa jest tą najlepszą… na intratniejszą wygląda ta zaczynająca się w regionie Żółtej Rzeki i Jangcy (nimi można przeprawić wielkie statki na jakieś 2 albo 4 tys. km. w głąb kraju), a następnie biegnący przez Syberię z przecięciem tzw. wielkich rzek do regionu Kanału Białomorskiego.
      Dzięki takiemu kształtu NJS powinien objąć swoim oddziaływaniem jednocześnie:
      – obszar wód na wschód od Chin
      – Syberię
      – Arktykę
      – Bałtyk

  4. @Georealista

    Odpowiem najpierw na Twój post komentujący, to co umieściłem w topiku: “MITY IDEI WOLNOŚCIOWYCH i KONFEDERATÓW”

    Ja zgadzam się z Twoim wywodem, chcą nas terroryzować a nie wjechać z czołgami.
    Kwestia resetu, ogłoszenia Unii od Lizbony po Władywostok – ja to wszystko wiem. Reakcją Chin na tą “Unie” było przecież powołanie 16+1, nawet nasi generałowie jeździli do.. Chin, na jakieś spotkania. Skutkiem tego był dość ostry wjazd Amerykanów i na Ukrainę, i pomoc pewnej partii w wyborach.
    Choć Duda o dziwo zaczął urzędowanie od m.in wizyty w Chinach.

    Dlatego też nie należy poddawać się temu terrorowi, co dokładnie się dzieje. Bo stajemy się całkowicie bezbronni.
    (Tu mogę tylko powtórzyć. W tym nie pomaga, odmienianie przez wszelkie przypadki, jak to jesteśmy zagrożeni przez Rosję, że musimy wszystko zrobić dla Amerykanów, łącznie z pozwoleniem na eksploatacje gospodarczą – bo tylko oni nam pomogą.)

    I teraz jest kwestia co należy robić, aby to zmienić?
    Wydaje mi się że podałem kilka pomysłów, nie łudząc się że na jakikolwiek negocjacjach PiSowi zależy.
    Dodam tylko inną rzecz.
    Czy nie moglibyśmy teraz negocjować (skoro się uniezależnimy za chwilę) kwestii gazu od nich?
    Bo:
    -dlaczego mamy się uzależniać od innego dostawcy, chyba nie na tym dywersyfikacja polega?
    -możemy przy okazji wymusić zwrot wraku (to jest piękny symbol pozycji Polski), jak i próbę otwarcia rynku na nasze towary, deficyt za rok 2018 wg GUS to 40,5 mld zł.

    I jednocześnie bardzo ostrożnie grać z Niemcami (są wstanie pomóc wzmacniać realnie naszą armię, bo to póki co im się opłaca, i wiedzą że nie staniemy się zagrożeniem, jak i też chcą nas wykorzystywać w układach z Rosją, a my możemy pokazać Amerykanom że tak totalnie nie są bezalternatywni) i Francuzami (atom).

    Gdybyśmy mieli dzisiaj armie analogiczną do armii, z mniej więcej okolic 2000 r. (chodzi mi nie tylko o liczebność, ale i o to że większość sprzętu który mamy do dzisiaj, to jest ten sam sprzęt tylko 20 lat starszy – a więc po prostu na takim samie poziomie nowoczesności jak wówczas) to wystarczyłby pomruk Warszawy, że negocjacje w sprawie Ukrainy bez nas są trochę “bez sensu”, bo nasze wojska mogą odbyć w razie czego wycieczkę nad Dniepr jeśli coś nam się nie spodoba (oczywiście z pomocą itg zaproszenie Kijowa, a jeśli nie to części Ukraińców) i my przy tym stoliku musimy być.

    No ale do tego trzeba mieć polityków. Ostatnio dał info Waszczykowski że na początku wcale nas nie chcieli pominąć w Mińsku (przynajmniej nie wszyscy).

    Cytuje jego twitta z 10 grudnia:
    “W 2014 Łukaszenka dwa razy zapraszał Tuska do udziału w mińskim procesie pokojowym. Tusk odmówił. Dokumentacja tych rozmów jest w MSZ i Kancelarii Premiera. Nie Rosja, nie Ukraina, a Niemcy były dla Tuska wyznacznikiem jego działań i zaniechań”
    Jakieś pytania!!!?

    Analog mamy dzisiaj, tylko wskazówki są przesyłane z Waszyngtonu – tam wszystko scedowaliśmy jeśli chodzi o możliwość prowadzenia polityki, armii itp.
    A USA nie jest zainteresowane uczynieniem z Polski samodzielnego gracza (nawet jeśli chodzi o dawne terytorium wschodnie Korony i WXL).
    Inną kwestią jest, to że byłoby to zapewne wstanie zaakceptować czy stolerować, gdybyśmy my sami do tego dążyli i to osiągnęli.

    Mamy się wzmocnić jeśli chodzi o armię tam gdzie braki ma USA, jednocześnie właściwie w kluczowych zbrojeniach całkowicie uzależnić się od nich.
    Np do Himarsa mamy nie mieć możliwości wprowadzenia “ręcznego” koordynatów (taki bezpiecznik abyśmy przypadkiem nie strzelili tam, gdzie sami chcemy), jak i możemy zapomnieć o wpięciu Himarsa w TOPAZa. Nie i koniec.
    (Swoją drogą, kiedyś pytanie o tę kwestię nieźle podniosło ciśnienie Barosiakowi).

    “Co warto to wykorzystać… koncentrując wysiłki na pozyskaniu NATO Nuclear Sharing [np. B61 z Incirlik – co byłoby podwójnie korzystne – “sprzedane” jako realizacja gry i interesu USA względem Turcji, kosztem Turcji – i naszym zyskiem – przy okazji łamiąc szantaż “veto” Turcji w NATO względem obrony Bałtów i Polski] i na dodatkowych rozszerzonych gwarancjach atomowych USA na KAŻDE użycie atomu przez Rosję przeciw Polsce…”

    Oczywista, oczywistość.

    Wątek przejęcia władzy przez naszych “sowietników”.
    PSL nie ma na to szans. Lewica manewruje pomiędzy USA a UE (Niemcami), a może manewrowała i już jest wyłącznie w niemieckiej kieszeni.
    To samo tyczy się PO. – tak więc wpływ Moskwy, jest jedynie możliwy ale jako pośredni.
    Konfederacja związków z Moskwą, Berlinem, Waszyngtonem nie ma – stąd jej problematyczność dla każdej strony.

    Zieloni (a więc Moskwa) co prawda wystawili Hołownie, ale na razie nie wydaje się być zagrożeniem, tak jak póki co Kosiniak.

    _______________________________________

    A teraz kilka wątków z tego topiku.

    “Oczywiście – zamiast przy tym chociaż ugrać sporo sprzętu [Bradleye, Abramsy, Javeliny, amunicja precyzyjna itd] w formie wyposażenia dla tych “sił szybkiego reagowania”

    To jakiś plan, aby rozłożyć nam finansowo armię? (Nie ironizuje, nawet jeśli tak to brzmi.)

    Grecy nie przez przypadek czy złą sytuacje finansową nie wzięli, tych “darowanych” 400 Abramsów. Po podliczeniu kosztów wyszło im że jest to totalnie nieopłacalne. Remont też tanio nie wychodził.

    Dlaczego?

    a.) nowy typ uzbrojenie równa się wydanie miliardów na logistykę, i konieczność utrzymywania jej zróżnicowanej ->znowu dodatkowe koszty, dlatego tak dąży się do każdej możliwej unifikacji sprzętu, aby obniżyć koszty użytkowania
    b.) za każdą śrubkę do tego sprzętu płaci się jak za zboże
    c.) koszt zakupu nowego sprzętu dla wojska i koszt jego użytkowania to najczęściej proporcje 30%-70% w cyklu 30-letnim użytkowania, w przypadku Abramsów dochodzi podobno do 20%-80%

    Oczywiście nie obrażę się jeśli je dadzą za darmo, jak i będą dostarczać części i cały ten bajzel z tym związany również za darmo.
    (I fajnie byłoby wymienić turbinę na diesla).
    Wtedy faktycznie – rodzina T72, BWP-1 na kołki, i mogą na nich wisieć do momentu, gdy ludzi umiejący ten sprzęt obsługiwać, do wojska wcielić się nie będzie dało.

    A także o czym się zapomina potrzebujemy fabryk amunicji.
    A więc technologia i licencje na nie. Wyprodukowaną poza granicami kraju, także w każdych ilościach chętnie przyjmiemy.

    To samo tyczy sie technologii rakietowej (a nie działanie wszelkimi sposobami, aby uniemożliwić nam jej rozwój – a to się dzieje.)

    Zdecydowanie lepszą opcją byłoby gdybyśmy w ramach pomocy otrzymywali jak Izrael 3-5 mld dolarów rocznie, które zobowiązalibyśmy się wydawać u nich, i zakupywali sprzęt który tylko u nich można (i ma to sens) zakupić (samoloty, obrona przeciwlotnicza i antyrakietowa) – oraz oczywiście mielibyśmy możliwość samodzielnego ich użycia.

    Niestety są to opowieści z mchu i paproci, bo USA nigdy na to nie pójdzie.

    (A Trump nie chce dokładać – chodzi mu, abyśmy to my płacili, w każdej możliwej postaci).
    Nie jest im potrzebny kraj który mógłby podjąć samodzielne działania zbrojne w swoim interesie, nie patrząc na grę interesów USA, możliwość ich skomplikowania, które w którymś momencie okażą się sprzeczne.
    I ponownie przynudzę.
    Nasze siły mają być komplementarne. Dlatego mamy mieć okręty podwodne pływające po Bałtyku (Amerykanie takich nie posiadają i nie zamierzają je mieć), mamy mieć możliwość przemieszczania sił lądowych i dostarczania żołnierza, ale bynajmniej własnego samodzielnego lotnictwa mieć nie musimy.
    Z tych samych przyczyn samodzielne rozpoznanie sięgające setek kilometrów nie jest nam “potrzebne”.

    Nie bardzo rozumiem, dlaczego to podkreślasz że Borsuk jest drogi?

    Jest tańszy niż sprzęt zachodni, i będziemy do niego posiadali wszelkie prawa (a więc nie będziemy musieli płacić jak za zboże, bo coś będziemy chcieli w nim ulepszyć). Do tego nasze orły zażyczyły sobie aby pływał (dobrze że nie musi latać) – co automatycznie wymusiło osłabienie bazowego pancerza. Rosomaka podobnie załatwiono – bo ten akurat miał latać C-130 Hercules (dtąd wymóg masy maksymalnej na poziomie 21 ton. Tak więc jak np. Chorwaci czy Słoweńcy kupowali AMV to kupowali lepiej opancerzony oryginał. Zdaje się że wówczas Antonio intensywnie protestował że zwycięzcą nie został Mowag Piranha (jedną z mutacji jej jest amerykański Stryker).
    Tak czy inaczej do Rosomaka obecnie mamy “wszystko”, łącznie z przyszłościową wersją. Tradycyjnie brakuje pojazdów specjalistycznych, jak i… pomysłu jak go używać.
    Wieża do niego także jest nasza (i można i będzie “wsadzana” na Rosomaka), co nie pozwoli wyczyniać takich numerów, jak Włosi z OTO Melary zafundowali nam z Hitfistem-30P, gdzie ostatecznie zrezygnowano z integracji tych wież ze Spikami.

    “Jeszcze taka uwaga: Białoruś to tylko jedna ze ścieżek Nowego Jedwabnego Szlaku. I to wcale nie najlepsza z punktu widzenia Pekinu. Najlepsza [najkrótsza] z punktu widzenia Chin to Chiny Zachodnie – Kazachstan – Powołże [Rosja] – Ukraina – Polska.”

    Dziwna teza, bo ziemia jest kulą. 😉
    Najbardziej z wysuniętego na zachód fragmentu Chin do Warszawy, najkrótsza jest droga przez Białoruś, i jest to 4280 km w linii prostej.Droga w linii prostej biegnąca wyłącznie przez Ukrainę (i prawie zahaczająca o Białoruś) przy tej samej odległości kończy się w.. Rzeszowie. Można na google.pl/maps/ pobawić się różnymi punktami wyjścia z Chin, w przypadku Warszawy (i centrum Polski) nieważne z jakiego punktu wyruszym,y na granicy chińsko-kazachskiej, najkrótszą jest droga przez Białoruś. I im bardziej na północ jest ten punkt wyjścia, to tym bardziej zbliża się do Moskwy. Tak więc prawdopodobnie byłoby bez sensu, aby ją ta trasa omijała.

    PS.
    Wrócę do Abramsów (które już Szatkowski chciał nam wcisnąć jako vicek MONu), jeśli warunki będą takie jak dla Greków – bo dlaczego miałyby być lepsze(?) to będzie klęską finansową dla armii, bo to będą miliardy.
    Jeśli chcemy kupować czołgi dla armii to wybór jest tylko taki (przy tej promocyjnej cenie):
    http://www.konflikty.pl/aktualnosci/wiadomosci/leopard-2-pzh-2000-wegry/
    Brać należałoby cały zestaw – łącznie z armato-haubicami PzH 2000, pomimo tego że mamy Kraba. Bo jest lepsza, podwozie wywodzi się z Leo2 (unifikacja) kwestia integracji z topazem.
    I można byłoby taki zestaw prezentować sobie co roku, bez niszczenia finansów armii (bo zaplecze mamy, i rozbudowujemy przez modernizacje naszych Leo2, niezależnie od tego jakie jaja się w tym momencie z tą sprawą dzieją).
    (Nie, nie zmieniłem zdania, co do tego kim jest nasz największy wróg.)

    Swoją drogą, jeśli chodzi o stosunki z Amerykanami, może warto byłoby sprawić aby przynajmniej 16 F-16 mogło jednocześnie wzbić się w powietrze, i dokupić 3 brakujące szt. których nie da się odremontować?
    A nie napalać się na F-35 jak szczerbaty na suchary, a to robi MON w tej chwili.

    1. Muszę uzupełnić – bo wiem że zostanę źle zrozumiany (niestety ze swojej winy).

      PzH2000 miałaby być obok w WP, a nie zamiast Kraba w brygadach pancernych z Leo2, a wzięcie jej na stan nie spowodowałoby dużych problemów logistycznych.

      I teraz pozwolę sobie “odpłynąć”.
      Rheinmetall stworzył BWP-a Rysia (Lynx). Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują że po niemieckim KTO, a raczej KBWP Boxerze (nawet WB go wzięła) to będzie gąsienicowy wóz bojowy Australijczyków. Parę lat temu Rheinmetall był strasznie “napalony” na szeroką współpracę (nie tylko przy modernizacji Leo2), i gdyby bylibyśmy zainteresowani produkcja tego BWPa odbywałaby się w Polsce (wiadomo – kwestia negocjacji itd).
      Doprawdy wyposażenie 11 Dywizji Pancernej Leo2A7+Lynx+PzH2000 przy jej strukturze to byłoby coś imponującego. Byłaby to najmocniejsza DP w Europie.
      Podobnie zresztą z zakupami kolejnych Leo2A7 (licencja KMW, na inne zresztą też) mogłoby to wyglądać dość podobnie, i wtedy warto byłoby pomyśleć o doprowadzeniu do tego standardu nasze Leo2.
      I jakie byłoby pole do negocjacji z Niemcami (a ci się wsłuchują co ich biznes ma do powiedzenia).

  5. Oczywiście – negocjować ze wszystkimi, choćby po to, by lewarować pozostałych graczy samą niepewnością, co naprawdę ustaliliśmy w rozmowach bilateralnych z danym graczem. A także, by sondować danego gracza, by żądać od niego ofert. Już samo prowadzenie rozmów zmienia układ sił na stoliku. Podstawa strategicznej wielkiej gry dla Polski to jej OBROTOWA pozycja na styku Rimlandu i Heartlandu. Przy czym – pełniąc mega-ważną funkcję bufora między Rosja, a Niemcami – pełnimy równie ważną role strategicznego ubezpieczyciela i dla USA i dla Chin przed katastrofą geostrategiczną – przed powstaniem SILNIEJSZEGO trzeciego supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku. Czyli przy naszej asertywnej polityce – możemy brać od obu naraz supermocarstw – lewarując i Niemcy i Rosję. NIE MUSIMY WCALE WYBIERAĆ STRONY. A po rozpoczęciu działań miedzy supermocarstwami – możemy łatwo obrócić się na zwycięzcę. Co do np. darowizn w stylu Abramsów, czy raczej technologii i licencji i know-how i kompetencji – po prostu żądamy pod stołem bez skrępowania korzystnych warunków. Wprost i bez ogródek. Wg listy – co potrzebujemy. Jako strategicznie ważny i bezalternatywny i niezastąpiony dla USA gracz – który ma wybór. – a USA wyboru dla Polski nie mają. Wszystkiego, czego potrzebujemy dla ustanowienia całokrajowej, najsilniejszej i najnowocześniejszej na świecie sieciocentrycznej strefy A2/AD Tarczy i Miecza Polski – w tym projekcji atomowej odstraszania strategicznego – i to dużo więcej, niż NATO Nuclear Sharing. Tak samo w rozmowach z Pekinem warunki wymiany handlowej Polska-Chiny – bez deficytu – wprost jasno zażądane w 4 oczy za nader kosztowną usługę UBEZPIECZYCIELA Chin przed geostrategiczną katastrofą. I to mówiąc wprost – “nie możemy być drenowani – za NJS należy się jeszcze dopłata, żeby bilans był dodatni dla Polski, żebyśmy byli silni W WASZYM INTERESIE – chodzi o prawdziwe realne wsparcie ekonomiczno-finansowe – bo INWESTUJECIE WE WŁASNE ELEMENTARNE BEZPIECZEŃSTWO STRATEGICZNE”. Jedne i drugie rozmowy koniecznie pod stołem. I na początku pewne jest na 100%, że z drugiej strony będą identyczne głosy “wielkiego oburzenia”, głosy typu: “to nie do przyjęcia, to niemożliwe, to absurd” itd. – to należy spokojnie przeczekać jako nieunikniony etap pośredni – i bez zmrużenia oka kontynuować metodą zdartej płyty swoją asertywną, acz cały czas grzeczną narrację pt: “Proszę spełnić niniejszą listę naszych KONIECZNYCH potrzeb – inaczej Wielce Szanowne Supermocarstwo dostanie w Szanowne 4 litery od SILNIEJSZEGO supermocarstwa, jeżeli nie wzmocni Polski w SWOIM WŁASNYM EGOISTYCZNYM INTERESIE, co skończy się właśnie katastrofą geostrategiczną dla Wielce Szanownego Supermocarstwa”. A w świetle reflektorów możemy grzecznie dalej odgrywać małych szaraczków i naiwnych i gorąco dziękować i giąć się w pokłonach za “przyjaźń”, za “współpracę” i takie tam. Nawet, jakby Chiny chciały, możemy odprawiać w mediach “3 klęknięcia 9 pokłonów” w Pekinie – i odgrywać podobną rolę TEATRZYKU MEDIALNEGO w Waszyngtonie – ale tylko na pokaz…bo w REALNYCH rozmowach pod stołem zupełnie inaczej – zaś liczy się tylko rezultat dla Polski i Polaków…w końcu “minister” z łaciny ma źródłosłów od “minor” w znaczeniu kogoś mniejszego – w roli sługi…w tym przypadku względem swego narodu…

    1. Mogę się pod tym podpisać. Jako powiedzmy punkt wyjścia, o ile nie przeceniamy znaczenia Polski (a chyba nie).
      A teraz znajdź mi polityków (poza Konfederacją) potrafiących – może nawet nie tak dokładnie myśleć – ale w podobny sposób??
      Ile prywatnych biznesików i karier mogłoby upaść?

  6. @wilku – moja wina – zawsze staram się jak najkrócej, a temat NJS jest szerszy – i szlak lądowy zawsze powiązany i optymalizowany na długość i skomunikowanie RAZEM z morskim: dla Chin najlepsza i najkrótsza droga z Chin wiedzie przez Ukrainę – bo to daje lepsze połączenie z odgałęzieniem “południkowym” względem Bałkanów. No i Chiny zawsze patrzą ŁĄCZNIE na skomunikowanie morskie NJS – w tym przypadku na Morze Czarne – czyli porty Odessa i nieco w “dół” Constanza – aż po Turcję i Grecję [z Piresusem. – czyli na Morze Śródziemne. Wg tej strategii budują porty “sznura pereł” skomunikowane z trasami lądowymi południowego NJS – np. względem Oceanu Indyjskiego. Trasa przez Ukrainę ma wejście do Polski – Bramą Przemyską i do Gdańska/Szczecina lub na zachód. Natomiast osobna “północna” nitka przez Białoruś “powyżej” Polesia – to głównie Tallin [i dalej Skandynawia przez przyszły tunel do Helsinek] i na niezamarzającą Kłajpedę [o nią ostatnio starli się Chińczycy z Litwinami – bo Chiny chciały kupić port właśnie wg strategii “sznura pereł”]. Oczywiście w Polsce wszystko się koncentruje – stąd Via/Rail Baltica przez Polskę – złączenie obu tras. Generalnie Białoruś nie jest “wyłączną” i specjalnie najwygodniejszą bramą NJS, tylko jedną z tras NJS [i stąd Chińczycy nie kruszą kopii o Bialoruś – i tak mają ją za straconą, a interesy po rosyjskim anschlussie przypilnują poprzez nacisk na uległy Kreml] – a to Polska jest dla Chin “bramą nie do ominięcia”. Róznica ZASADNICZA. Przynajmniej dla naprawdę masowego i szybkiego ruchu kolejowego czy przyszłych nitek hyperloop z Chin.

    1. Dajesz gwarancję, że Ukraina utrzyma Odessę? A nie dojdzie operacji jednoczesnych uderzeń z Donbasu, Krymu i Nadniestrza… wystarczy, że Rosja zaproponuje im ten port i będą parli do niego diabli.

  7. @wilku – co do wojsk lądowych – 400 Krabów i Kryli z 20 tys amunicji precyzyjnej naprowadzanej półaktywnie lub w wiązce [najpierw Vulcano-Dardo z zasięgiem 80 km, potem od 2023 dojdzie amunicja strumieniowa Nammo o zasięgu ca 150 km] – i nie ma całego Obwodu Kaliningradzkiego – a także podstawy operacyjnej 1 Armii Pancernej i 20 Armii Ogólnowojskowej dla ataku na Polskę z Białorusi – i to na głębokość 100-150 km. Cele powyżej 150 km – dla uderzeń rakietowych. Oczywiście wymaga to “tylko” ustanowienia sieciocentrycznego kompleksu C4ISR łączącego w czasie rzeczywistym rozpoznanie i pozycjonowanie z efektorami artylerii lufowej i rakietowej. Czołgi na saturacyjnym pełnoskalowym Polskim Teatrze Wojny zwyczajnie nie mają sensu. Tłumaczę to w komentarzu do https://www.defence24.pl/rekomendacje-dla-nowego-polskiego-czolgu-raport-instytutu-sobieskiego jako “Dalej patrzący”. Musimy w trakcie pokoju zbudować A2/AD Tarczę i Miecz Polski, ustanowić już podczas pokoju zdecydowaną przewagę w naszym rozpoznaniu i pozycjonowaniu – przy jednoczesnym wywalczeniu oślepienia wrogiego rozpoznania. A przejście do wojny kinetycznej musi być tylko odcięciem kuponów w postaci wybicia fizycznego celów nieprzyjaciela – przy jego bezradności względem naszych sił – dla niego nierozpoznanych. To dłuższy temat – ale nie widzę np. miejsca dla załogowych F-16 i F-35 – przypiętych do lotnisk, czy nawet do DOL [drogowe odcinki lotniskowe]. Tylko drony bojowe stealth odpalane z mobilnych wyrzutni, lądujące na spadochronie, jak Kratos Valkyrie albo znacznie mniejsze klasy MBDA Remote Carrier. Oczyiście na poziomie odstraszania strategicznego konieczna broń jądrowa dla Polski, dużo więcej, niż NATO Nuclear Sharing – i rozszerzone gwarancje atomowe USA [i UK] dla Polski – w przypadku KAŻDEGO użycia broni jądrowej przez Rosję. Sprawy sprzętu – to powinno być w przypadku opcji naszego zaangażowania na Ukrainie [przypomnę – to sprawa tylko i wyłącznie zobowiązań USA i UK z tytułu Traktatu Budapesztańskiego 1994] przekazanie 1500 Abramsów i min 1000 Bradleyów – przekazanych do WP po remoncie i z jednostkami ognia. I otwarcie i składów dla darowizn innych systemów – ale także technologii za symbolicznego dolara. A jeżeli USA [i UK] mówią w zaparte NIE – to my budujemy naszą A2/AD Tarczę i Miecz Polski – i koncentrujemy się na asymetrycznej strategicznej obronie – a głowice pozyskujemy np. od Chin via Pakistan. Bartosiak ma rację, że musimy dbać o nasze bufory. Ale ja to widzę nie przez wpływy czy układy polityczne, czy przez ew. wejście wojsk lądowych. Podstawa to rozbudowa zasięgu “bąbla” A2/AD Tarczy i Miecza Polski. Najpierw obrona strategiczna i jądrowe odstraszanie strategiczne – dopiero poyem, pod tym “parasolem” jest w ogóle możliwa strategiczna optymalna projekcja siły – czyli przewagi WRE [oślepienie przeciwnika], saturacji uderzeń precyzyjnych artylerii lufowej i rakietowej. Rosja już zbudowała A2/AD w Obwodzie Kaliningradzkim na systemach przeciwrakietowych/plot S-400 Triumf obejmujących ca 1/3 Polski – i na projekcji ofensywnej Kalibrami i Iskanderami – na całą Polskę. Za 3-5 lat wprowadzi tam systemy S-500 Prometeusz obejmujące zasięgiem całą Polskę, a do zmodernizowanych Kalibrów i Iskanderów dołączą nowe hipersoniczne Cyrkony [ale także “morskie” Oniksy o zasięgu 800 km]. Więcej – po anschlussie Białorusi perwsza rzeczą będzie tam ustanowienie nowej strefy A2/AD – a dopiero potem przemieszczanie baz lotnictwa, wprowadzenie wojsk lądowych itd. Obie strefy A2/AD będą się wzajemnie wzmacniały ofensywnie i chroniły defensywnie – w istocie powstanie jeden tzw. “bastion”. Najgorsze, że budowa nowego A2/AD i wprowadzenie nowych systemów ofensywnych i defensywnych zbiegnie się z rewolucją w Armii Czerwonej – przejściem na systemy sieciocentryczne real-time. Co oznacza, że nie będzie , żadnych “cieni radarowych” dla rozpoznania – dane przetworzone przez rosyjski kompleks C4ISR będą spływały do wszystkich efektorów w czasie rzeczywistym – umożliwiając zmianę celu i jego pozycjonowanie real-time już po odpaleniu. Dotyczy to celów w powietrzu i na ziemi. Źródłami danych będą satelity, subsatelity HALE, drony [np. Ochotnik], systemy AEW/AWACS/WRE A-50U/A-100, radary i lidary samolotów i dronów, nowy “radar kwantowy” ROFAR na stealth, tak samo radary pozahoryzontalne, metrowe [poza typowym zakresem 6-18 GHz – dla którego zbudowano np. F-35], radary pasywne. W TAKIEJ sytuacji będziemy przegrani przed pierwszym strzałem. Aktywa strategiczne, w tym całe lotnictwo, stracimy w pierwszy kwadrans, a do końca dnia stracimy całość aktywów na poziomie taktycznym. Taka MEGA-klęska a la 1939 do trzeciej potęgi – tylko że teraz lotnictwo Rosji wejdzie do akcji w drugiej linii – po rakietach uderzeniowych – po pierwszym kwadransie wojny – gdy niebo dla sił Rosji na średnim pułapie będzie czyste i bezpieczne. Jedyny sposób to budowa własnej SILNIEJSZEJ strefy A2/AD Tarczy i Miecza Polski, która oślepi w WRE wrogi połączony “bastion” A2/AD Kaliningrad-Białoruś – już w trakcie pokoju. Zaś dzięki przewadze rozpoznania i pozycjonowania real-time – w razie przekroczenia “czerwonej linii” np. przez koncentrację sił rosyjskich na Białorusi/Kaliningradzie – to my PIERWSI wyprzedzająco możemy w zarodku zlikwidować niebezpieczeństwo. Czyli zlewarować – a dokładniej CAŁKOWICIE ODWRÓCIĆ asymetryczną przewagę strategiczną “pierwszego uderzenia” Rosji. Oczywiście – to możliwe tylko, gdy mamy atom w ręku. I tę nową sytuację – czyli odwrócenia asymetrycznie korzystnie sytuacji strategicznej na naszą stronę – wraz z saturacyjna obroną naszej A2/AD [przynajmniej 5 efektorów antyrakietowych na 1 rakietę ofensywną do przenoszenia głowic] – powinniśmy non-stop sygnalizować decydentom Kremla: “nawet nie zaczynajcie – nas nie zniszczycie – a sami dostaniecie tak, że Kreml zostanie obalony”. Chodzi o to, by w kalkulacji strategicznej koszt/efekt atak na Polskę był nieopłacalny i nieakceptowalny już na etapie planowania agresji – WTEDY i TYLKO WTEDY do wojny przeciw Polsce nie dojdzie. Powtarzam nieustanie: si vis pacem – para bellum… Co więcej – w TAKIEJ komfortowej sytuacji nie przejmujemy się Bałtami, Białorusią i Ukrainą – my będziemy bezpieczni. Zatem ewentualne nasze działania poza granice Polski – to kwestia SOWITEJ zapłaty USA i UK – wg naszych żądań. Cały obecny PMT jest do wyrzucenia. Zresztą – mimo kosmetycznych i ilościowych zmian – jest to PMT z 2013 – przywieziony nam w teczce i nakazany przez hegemona do budowy z WP podręcznej lokalnej armii ekspedycyjnej do Bałtów i na Ukrainę – ZAMIAST sił USA i UK. Ten kontynuowany ślepo PMT nawet nie próbuje strategicznie obronić Polski na atak jądrowy i konwencjonalny – nie to jest jego celem. Stad wyuczona “jedynie słuszna” narracja Warszawy, że strategiczne bezpieczeństwo zapewni nam USA. Możemy stworzyć całokrajową A2/AD Tarczę i Miecz Polski – i zapewnić sobie strategiczną suwerenność i pełną obronę – ale to wymaga przeznaczenia od 2/3 do 3/4 nakładów całego PMT na budowę A2/AD Tarczy i Miecza Polski – plus ca 20 mld dolarów na zakup głowic asymetrycznego odstraszania jądrowego. Tego nie chce Waszyngton – bo woli mieć Polskę jako bezwolny przedmiot do sprzedaży w negocjacjach ponad naszą głową. I na tym polega główny grzech zaniechania Warszawy. I okłamywanie społeczeństwa, że strategiczna obrona Polski przez USA jest trwała [zresztą narracja nieprawdziwa – do tej pory brak wyraźnych deklaracji ze strony USA co do rozszerzenia gwarancji atomowych dla Polski ]. Przecież na Warsaw Security Forum 2018 otrzymaliśmy jednoznaczny komunikat strategiczny, że USA wyjdą z Europy na Pacyfik ok. 2028 do max 2033. Czyli wg zasady ostrożności – z naszą operacyjnie sprawną strategiczną całokrajową A2/AD Tarczą i Mieczem Polski i z głowicami asymetrycznego odstraszania jądrowego – winniśmy być gotowi przed 2028.

    1. @Georealista

      Wiele piszesz o tym, jak Chińczycy w 2011 uratowwali nam tyłki. Ja nigdzie dotąd nie trafiłem na tą informację. Czy możesz opisać, jak to dokładnIe wyglądało? Jakim cudem POwcy podpisali się pod szkodliwą dla Niemiec umową?

    2. “co do wojsk lądowych – 400 Krabów i Kryli z 20 tys amunicji precyzyjnej naprowadzanej półaktywnie lub w wiązce [najpierw Vulcano-Dardo z zasięgiem 80 km, potem od 2023 dojdzie amunicja strumieniowa Nammo o zasięgu ca 150 km] – i nie ma całego Obwodu Kaliningradzkiego – a także podstawy operacyjnej 1 Armii Pancernej i 20 Armii Ogólnowojskowej dla ataku na Polskę z Białorusi – i to na głębokość 100-150 km.”

      Przeceniasz znaczenie (i możliwości) amunicji precyzyjnej.
      a) koszty
      b) wielkość głowicy bojowej – im większy zasięg tym mniejsza (co rozumie się samo przez się)

      Tania masowa artyleria rakietowa jako główna broń już od zasięgu 40km+
      Nie przypadkiem dość zacofane technicznie armie jak Iran czy nawet Korea Płn postawiły na tę broń, to samo właściwie tyczy się Rosji czy Chin.
      To jest właściwa droga rozwoju – dlatego też USA robią wszystko abyśby jej nie rozwijali (tym miał być Homar).

      “Czołgi na saturacyjnym pełnoskalowym Polskim Teatrze Wojny zwyczajnie nie mają sensu.”

      Jak najbardziej mają. Wszystkie armie po doświadczeniach m.in. Ukrainy już nie zwijają czołgów, a próbują odbudowywać jednostki z tą bronią.
      Czołg nie służy do walki z innym czołgiem, a przynajmniej nie taka jest jego główna rola. Dlatego też mam nadzieje że nasze “Meridy” nie poszły na żyletki jak się przedstawia, a są głęboko zakonserwowane.

      “koncentrujemy się na asymetrycznej strategicznej obronie – a głowice pozyskujemy np. od Chin via Pakistan.”

      Nie za, a obok.

      “Bartosiak ma rację, że musimy dbać o nasze bufory. Ale ja to widzę nie przez wpływy czy układy polityczne, czy przez ew. wejście wojsk lądowych.”

      To jest real na dzisiaj i na jutro.
      Ma się armie mogącą tego dokonać, musisz być brany pod uwagę w układance przy swoich granicach, choćby ktoś twierdził że jest inaczej.

      “Najgorsze, że budowa nowego A2/AD i wprowadzenie nowych systemów ofensywnych i defensywnych zbiegnie się z rewolucją w Armii Czerwonej – przejściem na systemy sieciocentryczne real-time. Co oznacza, że nie będzie , żadnych “cieni radarowych” dla rozpoznania – dane przetworzone przez rosyjski kompleks C4ISR będą spływały do wszystkich efektorów w czasie rzeczywistym – umożliwiając zmianę celu i jego pozycjonowanie real-time już po odpaleniu. Dotyczy to celów w powietrzu i na ziemi. Źródłami danych będą satelity, subsatelity HALE, drony [np. Ochotnik], systemy AEW/AWACS/WRE A-50U/A-100, radary i lidary samolotów i dronów, nowy “radar kwantowy” ROFAR na stealth, tak samo radary pozahoryzontalne, metrowe [poza typowym zakresem 6-18 GHz – dla którego zbudowano np. F-35], radary pasywne.”

      I to jest konkretny/pełny militarny system w armii, i trzeba go budować jak i możliwości jego zwalczania, ale jednocześnie nie zastąpi on np. sił lądowych, mogących operować w kraju i poza krajem.

      “Oczywiście – to możliwe tylko, gdy mamy atom w ręku.”
      Własnie.

      Sikorski chwalił się, że wywozimy pluton (?) albo wzbogacony uran z naszych reaktorów do… Rosji (do “utylizacji”).

      “Tego nie chce Waszyngton – bo woli mieć Polskę jako bezwolny przedmiot do sprzedaży w negocjacjach ponad naszą głową. I na tym polega główny grzech zaniechania Warszawy. I okłamywanie społeczeństwa, że strategiczna obrona Polski przez USA jest trwała [zresztą narracja nieprawdziwa – do tej pory brak wyraźnych deklaracji ze strony USA co do rozszerzenia gwarancji atomowych dla Polski ].”

      Pełna zgoda.

      I dlatego bez zmiany politycznej w Wa-wie, te wszystkie rozważania o wzmacnianiu Polski, jej armii i potencjalnych kierunkach rozwoju jej, to opowieści z mchu i paproci. :/

      Ps.
      Z tym srebrem (jak i surowcami) to wydaje mi się że coś jest na rzeczy. Też nie bardzo rozumiem dlaczego KGHM na pniu sprzedaje je Londynowi, a my tego kruszcu nie gromadzimy? Jako jeden z najważniejszych producentów na świecie, gdybyśmy odcięli od rynku to co KGHM produkuje, cena srebra powinna poszybować w górę, co automatycznie zwiększałoby wartość naszych rezerw.

      1. Panowie,
        Czytam Waszą bardzo ciekawą dyskusję z życzliwym zainteresowaniem. Zresztą tezy Georealisty znam częściowo z jego wpisów na Defence24. Mam jednak jedno zasadnicze zastrzeżenie do Waszych wpisów – nikt z Was nie poruszył konieczności szczelnego, NIEZALEŻNEGO zabezpieczenie kontrwywiadowczego naszego kraju oraz polityków. Bez niego w obecnej sytuacji naszego, poprzerastanego różnymi agenturami kraju wszelkie dywagacje będą tylko teoretyczne. Bo nawet zakładając, że znajdzie się silne, niezależne stronnictwo polityczne pragnące realizować Wasze idee szybko zostanie uwalone odpowiednią akcją. Zobaczcie jak wyglądają wybory w Polsce – nie przypomina Wam to sytuacji z wieku XVIII w walkiem stronnictw potęg na polskiej szachownicy z Polakami jako pionkami? Obecnie szansę na prawdziwy kontrwywiad i realne zabezpieczenie uznaję za nikłe… delikatnie mówiąc. Na obecną chwilę obraca nas jak chce potęga mająca najsilniejszą agenturę na naszym terenie i dopóki to się nie zmieni wszelkie plany niezależności pozostaną mrzonkami.

          1. Wiem… Niestety… I to jest najtrudniejsze w naszej sytuacji. Bez tego wszelka sieciocentryczność sił zbrojnych, rażenie przeciwnika na dalekie odległości,rozpoznanie satelitarne itp pozostaną tylko w sferze dyskusji internetowych.
            Tylko jak to zrobić? Mi przychodzi do głowy tylko jedna możliwość – powtórzenie 1918 i totalny chaos międzynarodowy powodujący rozpad wszelkich struktur agenturalnych obcych mocarstw, co może ze zgliszcz umożliwić powstanie i utrwalenie silnego słabością innych organizmu (może na bazie pozostałości którejś z uniezależnionych i zintegrowanych na naszym terenie siatek)?
            Gorzkie to konstatacje.
            Również pozdrawiam

          2. Też tak sądzę. Tylko rozpad konstruktywistycznego ładu przy jednoczesnym upadku największych naszych konkurentów (Rosja i Niemcy) uwolniłyby nas o wpływów tych państw. Pochłoniętych i skupionych na wewnętrznych problemach. Wówczas również USA nie musiałoby kotwiczyć interesów w Warszawie. I do głosu mogłyby dojść w sposób naturalny osoby i ugrupowania polityczne nieuwikłane w systemie wpływów.

            KW

          3. Problemy wewnętrzne krajów upadłych szybko stają się problemami sąsiądów… Na prawdę życzycie tego Polakom?

          4. To nie kwestia życzeń, tylko obiektywnego opisywania rzeczywistości. Nie wiem czy tego życzę Polakom, ale tak widzę obiektywne przesłanki do stworzenia warunków, w których Polska stałaby się niezależna. Kwestia kosztów i bilansu nie była tutaj poruszana.
            Natomiast w zakresie przygotowań na ewentualne scenariusze – scenariusz rozpadu ładu jest w tej chwili coraz bardziej możliwy. Czy sobie tego życzymy, czy też nie. Głupi będzie to ignorował i żył w bańce, mądry przygotuje się by w trudnych czasach móc przekuć pewne atuty w realne profity.

            W dobie niepewności geopolitycznej, która już w zasadzie się rozpoczęła, silna armia to podstawa. Nieważne, że na dzień dzisiejszy potencjalny wróg może ją zmieść atomówkami. Nieważne czy jesteśmy w stanie zbudować armię, która będzie nam odpowiadać w 100%. Trzeba zwyczajnie zrobić tyle, ile się da. Nie popełnić grzechu zaniechania. Kto wie, co przyniesie przyszłość. Sprawy mogą się potoczyć w taki sposób, że byle 4 polskie dywizje staną się w regionie ważne i kluczowe. Więc zamiast zrzędzić, czarno-widzieć, marudzić i przeklinać takie lub inne przywary narodowe (które de facto nie istnieją) – trzeba zwyczajnie robić swoje. Niezależnie od tego jaki stan rzeczy jest, jaki widzimy i jaki przewidujemy.

            Tylko głupiec znając możliwości włamywaczy, nie zamyka drzwi do domu. Tylko naiwny znając pomysłowość hackerów nie zabezpiecza komputera choćby standardowym oprogramowaniem antywirusowym. Tylko nieodpowiedzialne lub zdradzieckie władze, nie dążą do wzmacniania militarnego państwa.

            No więc jeśli przyjmujemy, że trzeba się zbroić. Bo kto wie co się stanie, to należy również założyć jak się zbroić i do czego się zbroić. Mnie nie interesują czyjeś fantasmagorie, że nie ma co się przygotowywać bo i tak wszystko będzie do bani, a w najgorszym scenariuszu zderzymy się z najbardziej wymagającym przeciwnikiem, który nas zmiecie. Mnie interesuje co się stanie, jeśli najgorszy scenariusz się nie wydarzy, a my nie będziemy nawet gotowi na taki najbardziej lajtowy przez zaniechanie.

            To by było dopiero frajerstwo, przegrać wówczas, gdy potencjał pozwalałby się obronić lub zwyciężyć.
            pozdrawiam
            KW

          5. Tyle ze rozpad istniejacych struktur oznacza raczej koniec cywilizacji poprzez WW3.

            Co za roznica czy dostanie sie MIRVem od Minutemana czy rosyjskim Avangardem.

  8. ps.
    “Obwodzie Kaliningradzkim na systemach przeciwrakietowych/plot S-400 Triumf obejmujących ca 1/3 Polski Za 3-5 lat wprowadzi tam systemy S-500 Prometeusz obejmujące zasięgiem całą Polskę”

    Przeceniasz możliwości tych systemów. Efektor może mieć taki zasięg (być może) – ale jest ograniczenie np. w postaci radaru (ziemia jest kulą;) ). Oczywiście wpięcie ich w inne źródła informacji (satelity?) czy raczej w opisywany system powinny zwiększyć ich możliwości.

    1. No właśnie na tym polega sieciocentryczność, że dane zbiera się ze wszystkich sensorów i przekazuje do wszystkich potrzebujących nosicieli i efektorów – w czasie rzeczywistym. S-500 czy rakieta ofensywna, będzie dostawał pozycjonowanie celów w locie [dosłownie] – w czasie rzeczywistym. Powtórzę: “Źródłami danych będą satelity, subsatelity HALE, drony [np. Ochotnik], systemy AEW/AWACS/WRE A-50U/A-100, radary i lidary samolotów i dronów, nowy “radar kwantowy” ROFAR na stealth, tak samo radary pozahoryzontalne, metrowe [poza typowym zakresem 6-18 GHz – dla którego zbudowano np. F-35], radary pasywne. ” Po to są choćby radary pozahoryzontalne – dla nich kulistość ziemi bez znaczenia. Samolotu klasy A-50/A-100 z talerzem radarowym – zasięg na wysokim pułapie obejmie 2/3 Polski. Z pułapu 20 km zasięg radaru to badajże 550 km. Stad np. drony z ogniwami PV – które w rozpoznaniu mają latać na tym pułapie całymi miesiącami. Albo renesans aerostatów [oczywiście zupełnie innej konstrukcji niż Zeppeliny] – np. własnie teraz Chiny realizują rządowy program strategiczny aerostatów o pułapie 40 km. Czyli z zasięgiem bezpośrednim ponad 1000 km. A dla tzw. subsatelitów HALE [np. płatowców] o pułapie ponad 20+ km – obejmie całą Polskę. No i satelity – cała gama sensorów uzupełniających. W sumie – przy nasyceniu sieciocentrycznym różnymi sensorami – jest pełne pokrycie powierzchni i powietrza w czasie rzeczywistym. Oczywiście zasada sieciocentryczności “każdy sensor – każdy efektor – każdy nosiciel” wymaga dla spięcia tego “dynamicznego organizmu” potężnego i bardzo szybkiego systemu transmisji-analizy-przetwarzania- decyzji [no i walki elektronicznej] C4ISR+WRE.

      1. Dlatego warto by mieć na Mazurach jak najwięcej artylerii o zasięgu obejmującym jak największą część (cały?) Obwodu Kaliningradzkiego. Rozproszoną, mobilną (kilka pocisków jak najszybciej w powietrze i chodu), sterowaną sieciocentrycznie. Homar, Langusta, 155mm (na kołach, taniej) z pociskami o dużym zasięgu (licencja na 155mm z silnikiem strumieniowym?). Odpala taki S300/S400/S500 rakietę, chwilę potem spada tam grad pocisków. Amunicja kasetowa i termobaryczna. Odpalany jest Iskander, za chwilę piekło w tym miejscu skąd był odpalony. A może nie na Mazurach, tylko zza Wisły jak zasięg pozwoli. Rozproszone, wytrenowane, z przerobioną całą geografią Obwodu, potrafiące szybko wystrzelić i jeszcze szybciej się ewakuować przed ogniem kontrbateryjnym.

        1. A Rosją na to ale fajnie zostaliśmy zaatakowani.

          150 kiloton w promocji na polskie miasta i ile mszy w intencji można zamówić.

          Przypominam że o ile NATO to pakt obronny to nie przewiduje się przecież ataków prewencyjnych.

          No może inaczej. Wielkim wolno więcej. Polski kundelek to może najwyżej hau hau zrobić ale tylko gdy Jankes każe.

          Silnik zwarci gotowi.

          Silni w gębie,zwarci przy państwowym korycie,gotowi do ucieczki w każdej chwili.

          P
          S. Panowie,myśleliście o przyszłości w pisaniu fantastyki?

          Pytam poważnie.

  9. Tak a propos Białorusi – w najgorszym momencie “negocjacji” – czyli przepierania Łukaszenki przez Putina do “integracji” – gdy Putin zaczął wyciągać z rękawa twarde argumenty ekonomiczne – Chiny dokładnie w tym momencie udzieliły Białorusi 0,5 mld dolarów kredytu na dowolne cele. Pekin tez gra na zwleczenie anschlussu Białorusi. Jestem w 100% pewien, że w przypadku ZASADNICZEGO zagrożenia interesu geostrategicznego Chin – przez “połknięcia” Polski przez Rosję [np. maksymalną presją militarną Kremla postawioną na ostrzu noża] Pekin błyskawicznie by udzielił Polsce wsparcia w postaci głowic. Oczywiście – trzeba chcieć – i trzeba komunikować rozumienie sytuacji pod stołem. Niestety ta ekipa zupełnie nie rozumie zasad geopolityki – ani zasad TAKICH negocjacji – opartych o siłę i interesy.

    1. Pan tak na powaznie? Czy Pan czasami czyta swoja tworczosc? Czy ma Pan, przepraszam, 12 lat?

      Coo z traktatami INF i co – moze prostytutce bez szans daje sie bron, ktora owa prostytutka moze kogos szantazowac?

      1. A to już klasyczna wrzutka – emocjonalna negacja pozytywnego przekazu merytorycznego. Jako że z przekazem merytorycznym odnośnie INTERESU CHIN w utrzymaniu Polski za wszelką cenę, ów “medyk” nie może i nie chce polemizować – Z BRAKU ARGUMENTÓW – przerzuca całość kontr-komunikatu na emocjonalne szydzenie. Jedna z podstawowych metod agentury wpływu. Dziękuję za darmową ilustrację tej metody – a z mojej strony danie mi możliwości pokazania, jak na takie wrzutki reagować. ——– Co do INF – jest zniesione, Polska nie była jako taka stroną traktatu, a dla USA nie ma znaczenia danie Polsce broni o zasięgu 500 km czy więcej – ponieważ JUŻ sprzedała Polsce JASSM-ER o zasięgu 1000 km. Z powietrza czy z lądu – bez znaczenia, nawet formalnie dla USA – po zniesieniu INF. Co – proszę zauważyć – kompromituje cały przekaz emocjonalny “medyka” o Polsce jako prostytutce – co ten “medyk” dla ekspresji zaznaczył 2 razy. Notabene, to określenie by wskazywało na pochodzenie polskojęzycznego “medyka” z rosyjskiej grupy agentury wpływu – tam im na okrągło wtłaczają w mózgi, że Polska to prostytutka USA. DLATEGO WŁAŚNIE takie reakcje, aby tylko Polska nie uzyskała atomu i realnej twardej gwarancji swojej suwerenności. Tacy to z nich “bracia-Słowianie” – zawsze zresztą zapatrzeni i zwąchani z Germanami…od przynajmniej 300 lat… Cóż – wychodzi hipokryzja takich “stroicieli mózgów głupich Polaczków”…

        1. Nie wiem, nie mam doswiadczenia z agenturami wplywu, ake Pan najwidoczniej moze cos na ten temat napisac. Cywilizacja chinska istniala tyle tysiacleci, jeszcze sie nie dowiedziala ze bez kawalka niedorzecza z fatalna struktura demograficzna,zadluzeniem, zerowym know-how oraz serwilizmen wobec jankesow nie moze istniec.

          Reszty Panskich psychotycznych wypocin nie skomentuje, co na to lekarz garnizonowy? Mowil mu Pan o tym? a przepraszam, lekarzy w jednostkach brak, kapelanami zastapiono.

          Ale jedyne co sie wybitnie zgodze – glupi Polaczkowie- zawsze byli i beda. Czy przed szkoda czy po szkodzie.

          Germanie przynajmniej maja swoja pozycje. Polczkowie maja urojenia wielkosciowe i nic wiecej. Trafil Pan w sedno z glupimi Polaczkami.

        2. Dac Polsce atom to niczym dac malpie zegarek – sparafrazuje brytyjskiego premiera, Czasy co prawda inne, ale i wtedy glupi Polaczkowie nawilzali tamtejszym elitom. Dzis zmienily sie tylko czasy – glupi Polaczkowie dalej roja sobie wielkomocarstwowe znaczenie a dalej sa malpa bez zegarka, dalej nawilzaja wiekszym. Ale Krasicki sie nie mylil. Pilsudski tez nie.

          Szwwajcaria nie ma atomu i nie potrzebuje do suwerennosci. Atom nie gwarantuje suwwerennosci. suwerennosc gwarantuja madrzy obywatele i gospodarka – a nie tepe trepy z koszar, ale co Pan o tym moze wiedziec?

          1. Człowieku, skąd twoja nienawiść i pogarda do Polski i Polaków? Cała twoja twórczość to wylewanie ekskrementów, mało konkretów, a brzmienie jak żywcem wzięte ze Sputnika. Po co wypisujesz całe długie elektroniczne stronice tekstu? Weźże wyprowadź swój sztandar z tych dyskusji, skoro nic nie ma sensu.

  10. Aecjusz : gardze tylko i wylacznie polska glupota i urojeniami. Urojeniami wielkosciowymi i mocarstwowymi.

    Glupotzs ktora od wiekow powodowala i powoduje to, ze PL jest gdzie jest. Brakiem myslenia i szukaniem wrogow. A nieudacznikami i ofuiarami losu w naturalny sposob sie pogardza, a kimze obecnie jestesmy?

    Ten parszywy kraj uwaza mnie za swoja wlasnosc. W cywilizowanymkraju zrzeczenie sie obywatelstwa to 15 minut w ambasadzie. A tymczasem ja mialbym sie prosic o to i czekac.

    Pogarda moja jest raczej co do postaw. Ze tu niektorym marzy sie wojna z Rosja. Kto normalny pragnie Iskanderow ze 150kilotonami nad np. Olsztynem czy Elkiem czy Warszawa? PL jest bez szans a podobnie jak i dziesiatki lat temu nikt nie zaryzykuje pelnoskalowego konfliktu w obronie.

    Czy ktos z tutejszych bajkopisarzy czul aromat spalonego prochu, lepkiej krwi i moczu zmeiszanego z tkanka mozgowa. Bo to jest prawdziwa wojna. Ja to czulem 2 razy i wspomnienia sa niezapomniane (co prawda byla to tylko akcja jednostki specjalnej Polizei)-.

    Uwazam ze PL ma wazniejsze problemy niz finansowanie wasatych Januszy Szwejow i ich zwiazkowcow. Polska stepowieje, pomyslow na zaradzenie nie ma zadnych, jakby nie patrzec ten kraj jest z kazdej strony w dupie. Nawet Somalijczycy do niego dobrowolnie nie chca przyjezdzac – ciekawe dlaczego.

    Gdyby komukolwiek tutaj zalezalo na dobrostanie Polski pomyslalby o tym aby szybko, juz okolo roku 1995 wybudowac dawna Berlinke czyli polaczenie Berlin- Kaliningrad. Tereny na ktorych dawna autostrada lezy sa najmniej dotkniete urbanizacja.

    Bo potega krajow wynika nie z ilosci jakiochs gowien produkowanych przez Bumar czy inne zwiazjkowe skanseny tylko z rozwoju. Rozwoju gospodarczego i prowadzeniu interesow.

    Tacy Niemcy w Sassnitz czyli Sosnicy na Rugii maja terminal promowy cargo z szerokimi torami.

    Potege buduje sie madrymi ludzmi, rozwojem gospodarczym i sieciami partnerskimi nie szwejami z IQ 90 co potrafia trafic z koszar do monopolowego.

    Takiej Szwajcarii nikt nie zaatakuje nigdy bo tu sie robi interesy. Interesy na ktorych kraina sie bogaci. A nie mysli o samobieznych haubicach strzelajacych na terytorium Rosji by sprowokowac odwet.

    Myslenie ma przystzlosc, dlatego tez Polska nie ma tejze przyszlosci. Ludzie, ktorzy mysla inaczej nie przebija sie przez tlumy trepow myslacych w kategoriach frontow pancernych i artyleryjskich.

    A te pieniadze co sie marnuje dotujac te skanseny -czy polskich trepow czy zwiazkowe PGRy, ktore na rynku uzbrojenia bez dotacji z Ministerstwa dawno by upadly – lepiej przeznaczyc na obywateli -czy na onkologie dziecieca bo dzieci umieraja na bialaczki, czy na chociazby pomoc dla unowoczesnienia gospodarki, by od pylicy i smogu nie umieralo co roku dziesiatki tysiecy Polakow.

    To sie nazywa troska o Polske a nie jakies kurcze bajania o sieciocentrycznosciach i hajze na Moskala.

  11. Wariant przejęcia Białorusi w rękawiczkach staje się coraz mniej prawdopodobny. A już na pewno odpada wariant “spontanicznego masowego i entuzjastycznego wybuchu radości na wieść o połączeniu z matuszką Rossiją”, czy “deszczu kwiatów i łez radości dla wkraczających sołdatów Armii Czerwonej. ” Konkretne dane na temat wzrostu “wstrętnej rusofobii” Białorusinów: “[..] od grudnia 2018 r. do grudnia 2019 r. liczba zwolenników związku z Rosją zmalała z 60,4 do 40,4 proc. Z kolei liczba pozytywnych opinii o UE wzrosła w tym czasie z 22,4 do 32 proc” – tak się zmieniło wg Białoruskiej Pracowni Analitycznej – polecam: https://forsal.pl/swiat/rosja/artykuly/1452532,liczba-bialorusinow-popierajacych-zwiazek-bialorusi-i-rosji-spadla-az-o-jedna-trzecia-sondaz.html Co ciekawe: “respondentom zadano również pytanie o to, jaki powinien być charakter relacji Rosji i Białorusi. 74,6 proc. badanych uznało że Białoruś i Rosja powinny być niepodległymi państwami i mieć przyjazne relacje, otwarte granice bez wiz i ceł. 6,6 proc. było zdania, że stosunki z Rosją powinny być takie jak z innymi państwami, 12,8 proc. poparło ideę połączenia się obu krajów, a 3,7 proc. – wejście Białorusi w skład Rosji.” Wniosek jest niestety pesymistyczny – gdy Kreml uzna, że nadszedł czas na działania siłowe dla odzyskania Ukrainy – wtedy aneksja Białorusi odbędzie się najprawdopodobniej siłowo i krwawo [aczkolwiek na zasadzie Blietzkriegu połączonego z działaniami miejscowej V kolumny – aby tylko skrócić maksymalnie tę operację – i protesty świata], choć oczywiście propaganda Kremla będzie robiła totalną medialną dezinformacyjną maskirowkę dla świata i pokazywała wyłącznie radosnych Białorusinów wyrażających niezmierną błogość z powodu “jedynie słusznego przywrócenia naturalnych braterskich stosunków z wielkim narodem rosyjskim”.

  12. A propos Białorusi – i narastania niechęci Białorusinów do Moskwy – trzeba intensywnie mówić Białorusinom [czyli faktycznie Litwinom w ramach Rzeczypospolitej Obojga Narodów – obecna Litwa to Żmudź i język żmudzki] – o ich wielkości i tożsamości w ramach Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Mówić – tylko z Królestwem Polskim Wielkie Księstwo Litewskie było potęgą, suwerennym narodem i kształtowało swój los. I mówić o carskim bacie po rozbiorach, a potem bolszewickim antyludzkim ucisku. Więcej – do Ukraińców trzeba mówić – popełniliśmy błąd w XVII w. że z Rzeczypospolitej Obojga Narodów nie stworzyliśmy Rzeczypospolitej Trojga Narodów. Oba narody za to zapłaciły i carską i bolszewicka niewolą i opresja. Teraz czas na naprawę starych błędów i stworzenie silnego, partnerskiego, suwerennego związku. A generalnie – pokazywać negatywną rolę Moskwy nie tylko wobec Polski, ale wobec całej Europy i jej wartości – choćby przez uznane autorytety jak Victor Hugo – wypowiadającego naprawdę wielkie słowa o Polsce w kontrze do Rosji. Polecam: http://retropress.pl/wiadomosci/victor-hugo-a-polska/ Niestety – polityka historyczna Polski jest uprawiana jedynie przez wolontariuszy – bo ta rządowa leży i kwi..czy. Dokładnie to samo z nasza agenturą wpływu. A przecież mamy same asy w ręce – niestety całkowicie marnowane. Dlaczego w rosyjskich mediach jest od ponad roku wielkie larum na temat rzekomej przewagi polskiej narracji na Białorusi? Ano dlatego, że sądząc po sobie, rosyjska agentura wpływu i ośrodki analityczne przewidywały nasza ofensywę historyczną na Białorusi. Co niestety nie ma żadnego pokrycia. Tak dla informacji – postać kapitana Nemo Juliusza Verne powstała jako protest przeciw obojętności Europy na zbrodnie Rosji w tłumieniu powstania styczniowego. Kapitan Nemo był pierwotnie genialnym wynalazcą, polskim szlachcicem-patriota, któremu Moskwa wymordowała rodzinę w powstaniu styczniowym. Stąd i np. słowa Nemo pokazującego obraz na ścianie jego salonu “Oto Kościuszko – bohater niezrównany!” w ustach kapitana Nemo oprowadzającego profesora Arronauxa po Nautilusie. Co ciekawe – w wielu wydaniach – także “polskojęzycznych” takie fragmenty się pomija… radzę sprawdzić kilka różnych czasowo wydań… Protest wydawcy Verne, który bał się sankcji [Francja już wtedy – za Napoleona III – była sojusznikiem Rosji przeciw wzrastającym gwałtownie Prusom – z wzajemnością cara, zwłaszcza po wolcie Bismarcka przeciw Rosji w wojnie bałkańskiej 1877-8] ten protest spowodował, że posłuszny Verne z polskiego patrioty zrobił…. hinduskiego księcia [któremu rzecz jasna w domyśle rodzinę wymordowali już Brytowie – czyli nielubiani konkurenci Francji i Rosji]. Notabene – dla nas Polaków – jakże znamienne jest to zrównanie Polaków z ludami poddanymi kolonizacji – ten aspekt w odróżnieniu od reszty imperialno-kolonizacyjnej Europy winien też być maksymalnie eksponowany – i to właśnie do państw i narodów, które były poddane kolonizacji i wyzyskowi. To kolejny marnowany wielki as w rękawie…który trzeba zawczasu eksponować – na czas Wielkiego Chaosu i Wielkiej Konfrontacji.

  13. Wyjaśniło się – po Soczi Łukaszenka nic nie ugrał z Putinem, podwyżki cen ropy doprowadzą do kryzysu Białorusi, Łukaszenka w takiej sytuacji będzie oddawał władzę realną [w instytucjach i w kontroli przepływów strategicznych] Kremlowi po kawałku, na koniec, gdy już opozycja i naród będą ostro przeciwne i będzie Kremlowi “groziło” siłowe narodowe przejęcie władzy na Białorusi przez Białorusinow i powrót do suwerenności – wtedy Kreml zrobi możliwie zminimalizowaną i możliwie błyskawiczną akcję siłową [specnaz w cywilu i V kolumna i “tituszki”] – oczywiście wraz z całkowicie odwrotnym totalnym przekazem medialnym w ramach “maskirowki” z obowiązkowym widokiem “łez radości” i eksponowania “jedynie słusznego powszechnego wielkiego zadowolenia z przywrócenia spokoju i połączenia z bratnim narodem rosyjskim” . Nie byłbym też zdziwiony, gdyby już teraz rosyjskie specsłużby nie kaptowały “pożytecznych idiotów” – w tym podstawione “niepodległościowe organizacje Polaków” – co będzie znakomitym pretekstem dla ostatniego etapu przejęcia Białorusi – jako “koniecznej obronnej interwencji prewencyjnej na oczywiste zamiary przejęcia bratniej Białorusi przez Polskę wspartą NATO” i takie tam stałe fragmenty tłoczenia tuby propagandy Kremla i standardowego obracania kota ogonem…

Leave a Reply