Pandemia – pozytywy, lekcje i okazje do reform Polski (audio)

Zapraszam do nagrania audio o tym:

1) jakie lekcje płyną z gospodarczego lockdownu spowodowanego pandemią,

2) jakie pozytywy z tej sytuacji będzie można dostrzec za jakiś czas,

3) Co powinien zrobić polski rząd, by Polska z lockdownu wyszła silniejsza.

 

 

Treść podcastu jest również dostępna w formie artykułów na blogu:

1) https://www.krzysztofwojczal.pl/polit… 

2) https://www.krzysztofwojczal.pl/konst…

pozdrawiam KW

33 komentarze

  1. Radzę posłuchać omówienia tarczy antykryzysowej przez Morawieckiego: https://www.youtube.com/watch?v=2IADrkKsl-w&feature=youtu.be
    Nazwałem je “omówieniem”, a nie przemówieniem – bo to jest wystąpienie merytoryczne, a nie [jak zwykle] ideologiczno-polityczne.
    Pisałem o wielu błędach strategicznych opcji rządzącej. Które muszą być poddane zasadniczej zmianie kursu.
    W tym przypadku widzę człowieka świadomego realiów świata, w których funkcjonuje Polska.
    Bez wolt i “przerzucania” się – w stylu Johnsona czy Putina.
    Szczerze mówiąc – nie przypominam sobie takiej mowy polityka i szefa rządu – nie tylko w Polsce.
    Myślę, że Morawiecki dobrze analizuje i diagnozuje sieć i wagę powiązań różnych czynników różnych poziomów w różnych dziedzinach – i to w układzie globalnym.
    Oczywiście pytanie, czy zastosowane środki będą wystarczające.
    Bo możemy być zwyczajnie za słabi ze swoimi zasobami – mimo dobrych działań – kryzys może okazać się zwyczajnie zbyt silny. Jak dobry pływak, który płynie w dobrym kierunku i prawidłowo rozkłada siły, ale burza i prąd i dystans okażą się silniejsze – i utonie.
    Wiem, że to zabrzmi górnolotnie [i na pewno na wyrost – bo dopiero w działaniach zobaczymy efekty] – ale mam wrażenie [całkowicie subiektywne] – że akurat w tym przypadku mamy właściwego człowieka u steru. Obawiałbym się tylko, aby ideolodzy-laicy w rodzaju Jarka, nie zepchnęli naszej łódeczki z kursu na mieliznę w ramach nieodpowiedzialnych partykularnych działań na krótką metę – np. pod wybory. Bo gdy sytuacja jest dynamiczna – trzeba cały czas mieć pewien zapas zasobów i cały czas czujność i przygotowanie na najgorsze [to akurat MM podkreślił] – tymczasem opcje polityczne w naszej demokracji [zresztą demokracji na całym świecie] lubią iść na tanie wytykanie i proponowanie “cudownych pomysłów”, na licytacje w obietnicach czy na zyskanie poklasku czy wylewanie dziecka z kąpielą w doraźnych ruchach na pognębienie politycznych oponentów.
    Cóż – ZOBACZYMY – piłka w grze. To równie ostry test dla opozycji. I to bardzo mocny.
    W każdym razie miałem wrażenie, jakbym słuchał nie polityka, tylko głównego chirurga, który cierpliwie i merytorycznie skupia się i tłumaczy innym, jak przeprowadzić krytyczną operację, żeby pacjent przeżył.
    Czyli – Polska i Polacy. Jedno jest pewne – dobre czasy już były i nie wrócą – teraz zaczyna się ostra i twarda gra. Dokładniej – równia pochyła – bez odwrotu. Docelowo gra o przetrwanie.

    1. JSC – właśnie takich politycznych wrzutek się obawiam. Jak zdalne głosowanie – to także dla Polaków za granicą. Ale tego z uwagi na np. 447 Jarek nie chce. Czyli z uwagi na ograniczenia COVID-19 [akurat w szczycie pandemii] – Polacy za granica zostaną realnie wycięci z tego głosowania…

  2. Każdy piecze swoje pieczenie na ogniu pandemi -ii Niemcy zaczynają handlować z Iranem poprzez INSTEX – czyli alternatywnej niezależnej platformy rozliczeń międzynarodowych, niezależnej i konkurencyjnej wobec amerykańskiego SWIFTa. Na razie handel obejmuje sprzęt medyczny – czyli pandemia służy za “szlachetną” tarczę dla niemieckiego obejścia dolara i systemu rozliczeń we władzy USA. Plus dochodzi niezbędna w tej operacji wyprzedzająca “osłonowa” kampania informacyjna Niemiec i Francji, rozdzierająca szaty nad egoizmem USA, co jest o tyle żenujące, że Niemcy same najpierw dały się poznać jako egoista nr 1 względem państw UE, konfiskując sprzęt medyczny dla Italii, Austrii i Szwajcarii. Ciekaw jestem odpowiedzi USA.

    1. No cóż… teraz polityka Trumpa, tzn. otwierania wielu frontów, jawnie obraca się przeciwko USA. Już raz tu mówiłem, że największy budowniczy Unii EuroAzjatyckiej znajduje się teraz w Waszyngtonie.

  3. Co do programu ratunkowego dla naszej gospodarki wrzucę tu swoje propozycje – bardzo kosztowne, które będziemy spłacali długie lata, ale dzięki nim szybciej podniesiemy się z upadku:

    2020 \ 100% 2023
    a) powolne przywracania życia gospodarczego począwszy od 06.2020 \ __/
    z zachowaniem obostrzeń odnośnie blokady rozszerzania epidemii: \ __/
    maseczki, odstępy, ograniczenia skupisk itp. \ __/
    b) zawieszenie składek ZUS do końca 06.2020 \ __/
    c) podwyższenie składki ZUS do 1500zł i powolne wprowadzanie jej opłacania: \ __/
    – w okresie 06.2020 do 12.06.2020 stawka 500zł (1/3 pełnej stawki) \__80%__/ 2021
    – w okresie 01.2021 do odwołania (a przynajmniej do powrotu gospodarki do
    wielkości sprzed kryzysu) stawka 1000zł (2/3 pełnej stawki)
    d) maksymalnie ściąć zbędne wydatki: obsada ambasad, nie technicznie kierunki studiów, odchudzić
    biurokrację, zmniejszyć liczbowo wybrane uzbrojenie kupowane za granicą – np. ograniczyć zakup F-35 do
    jednej eskadry czyli 16 sztuk itp.
    e) uprościć i obniżyć podatki:
    – VAT 10% (dobra podstawowe jak żywność czy kosmetyki), 20% (dobra konsumpcyjne nie niezbędne do
    przeżycia)
    – CIT 10% dla małych firm, 15% dla średnich, 20% dla dużych (kwestia dobrania kryteriów obrotów i
    zatrudnienia)
    – PIT rozbić na kilka progów:
    – 10% dla dochodów 5.000 do 50.000 zł
    – 15% dla dochodów 50.000 do 100.000zł wg. stawek 10% i 15% rozliczać się będzie 2/3 podatników
    – 20% dla dochodów 100.000 do 250.000 zł
    – 25% dla dochodów 250.000 do 500.000 zł dość szerokie progi 20% i 25% pozwolą na wzbogacenie
    – 30% dla dochodów powyżej 500.000zł się klasy średniej, zaś rozsądny próg 30% nie wypłoszy
    najzamożniejszych podatników (obecnie mamy 18% dla dochodu 85.528 zł a powyżej od razu skaczemy do progu 32%)

    f) dla 500+ wprowadzić kryterium dochodowe – im większy dochód na głowę tym niższa dopłata: 500zł, 450zł
    400zł, 350zł, 300zł, 250zł, 200zł, 150zł, 100zł, 50zł (zamożni zwyczajnie odpuszczą sobie
    składanie wniosków, więc może nawet wnioski ograniczą się do składek 500zł-200zł)
    g) deregulacja i uwolnienie przedsiębiorczości jak na przełomie lat 89/90
    h) wprowadzić program budowy nowych osiedli mieszkaniowych zaprojektowanych z wykorzystaniem
    najnowszych obecnie rozwiązań technicznych zlecanych przez państwo a realizowanych przez podmioty
    komercyjne z zapewnieniem im minimalnego zysku którego podstawowym celem jest dostarczenie na
    rynek nowoczesnych i przestronnych mieszkań po rozsądnej cenie wynikającej z rzeczywistych kosztów.
    f) po wyjściu z zapaści gospodarczej dążyć w rozsądnym tempie do osiągnięcia równowagi budżetowej
    poprzez kolejne rolowanie długu przy pomocy coraz tańszych w obsłudze obligacji.

    1. b) Może warto skończyć z podejściem czy się zarabia czy traci składka się naleźy?
      d) Najlepiej przesunąć zakup F-35 do czasu, gdy Polska będzie w stanie wykorzystać potencjał tego samolotu…
      e) (…)– CIT 10% dla małych firm, 15% dla średnich,(…)
      To się aż prosi o przekręty.
      Co do twojego PIT’u:
      To I próg do zwolnienia w całości i spora część podlejących II też do zwolnienia w całośći.
      Cała reszta powinna być opodatkowana liniowo przy czym z zachowaniem zasady, że po opodatkowaniu zostać kwota odpowiadająca maksymalnej kwocie podlegającej zwolnieniu w całości.
      f) Tu, i w przypadku pozostałych zasiłków, najlepiej wprowadzić tzw. zasadę złotówka za złotówkę… https://ksiegowosc.infor.pl/wiadomosci/717629,Zasada-zlotowka-za-zlotowke-w-swiadczeniach-rodzinnych-uchwalona.html
      h) Już ileś rządów już się w to bawiło…
      drugi f) Rolowanie długu to rozwiązanie na krótką metę… a jeśli zostało tylko to to trzeba zrobić, i to NIEZWŁOCZNIE, Argentynę.

      1. Errata do e)
        Z tym drugim progiem II przesadziłem… co do zasady pełnemu zwolnieniu powinne podlegać dochody średnio 3 tys. na miesiąc-osobę w rodzinie. Ponadto w przypadku wystąpienia szczególnych potrzeb materialnych, np. terapia trwałego uszkodzenia płuc po infekcji koronawirusa, kwota wolna powinna wzrosnąć o kwotę tej szczególnej potrzeby.

    2. Ja bym to krótko określił: zmiany winny być zasadnicze i przełomowe i wielowektorowe [ale zsynchronizowane – by wytworzyć maksymalna synergię] – pod SWOT dla Polski – dla maksymalizacji naszego wzrostu [z naciskiem na suwerenność i nadmiarowość strategicznych gałęzi] – działaniami skalkulowanymi w relacji koszt/efekt. Szczegółowe rozwiązania to na końcu – w zależności od przyjętej strategii wykonawczej.

      1. Fajny tekst z którego nic nie wynika a w. Domach opieki społecznej umieraj
        Ludzie. To państwo nie potrzebuje wojny niedługo samo upadnie w anarchii. Modlę się aby Jasnogórska Maryja dała otuchy ale za dużo zdrajców mamy i sabotażystów w rządzie było aby Polskę prowadzić .

        Bo zaraz pewnie jak nadejdzie kryzys to totalna oPOzycja znowu naszej ojczyźnie dopiecze aby się do władzy dorwać .

        Dlaczego nie ma jeszcze medycznego WOT w tych domach opieki ? Totalna opozycja szczuje na Polskę a to zle wyglada

        1. @Paweł – niestety: bardzo chaotyczne, niezborne i emocjonalne podejście – blokujące chłodną ocenę sytuacji. I pod pozorem patriotyzmu de facto podbijanie bębenka paniki w stylu: “za chwilę będzie totalny upadek Polski”. Podstawa to dobre rozpoznanie sytuacji – ale ogarniając najwyższy poziom gry. Na chłodno – racjonalnie i logicznie – żeby wszystko prawidłowo skalkulować co do wagi i sieci powiązań. Trzeba zakładać wariant drastycznych możliwych zmian i ruchów graczy – to nakazuje zasada ostrożności. Czyli skupić się nie na bieżących wtórnych sprawach skutków na poziomie operacyjnym – tylko na poziomie strategicznym – i to patrząc w przyszłość. Czyli rozpoznać i zrozumieć trendy i ich “mechanizm napędowy” [cele i zakres działań graczy] – bo to jest źródło tych zmian – i dzięki tej wiedzy działać wyprzedzająco. Z tego prosty wniosek – że trzeba skupiać się na rozpoznaniu, trzymać główny bufor zasobowy rezerw na najbardziej krytyczny okres – nie rozpraszać się zbytnio na bieżące operacyjne przeskalowane działania – bo jak zużyjemy je teraz, to potem zabraknie nam zasobów w krytycznym okresie. To nie bieg na 100 m [w dodatku na oślep i gnany strachem] na krótką metę – tylko zaczął się wieloetapowy sprzęgnięty maraton społeczno-ekonomiczno-finansowo-technologiczno-militarno-polityczno-strukturalny. Który potrwa ze względu na zasięg i siłę uruchomionego domina zmian – z kilkanaście lat – bo takie będą skutki w skali globalnej. Akurat co do Polski na poziomie strategicznym jestem spokojny na tle reszty Europy, nawet świata. Jednolitość kulturowa, nadmiarowa produkcja żywności, zasoby surowcowe, a od strony “twardej” polityki – strategiczny interes i USA i Chin – czyli obu supermocarstw – by Polska=>kluczowy przesmyk bałtycko-karpacki=>geostrategiczny styk Rimlandu i Heartlandu Eurazji – nie dostała się w ręce Kremla ani Berlina. Czyli, by nie powstało trzecie konkurencyjne supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku – silniejsze od USA i od Chin. I najważniejsze – o tym doskonale wiedzą i w Pekinie i w Waszyngtonie. Na poziomie całej Polski działanie zasadnicze [prewencyjne] względem COVID-19 jest OK – zmierza do wypłaszczenia szczytowej liczby chorych – tak by nie przekroczyć progu wydolności służby zdrowia. Plus każdy dzień to dodatkowy wyprodukowany/zakupiony sprzęt medyczny – a po okresie bezradności własnie wchodzą teraz nowe leki silnie wspomagające pacjenta, kontrujące skutki zakażenia i mechanizmu chorobowego. Czyli następuje zwiększanie wydolności i zasobów i realnych możliwości służby zdrowia. Plus słońce/ocieplenie wiosenne [UV niszczy wirusa] działa osłabiająco na współczynnik zarażeń, a to [wraz z prewencyjnymi działaniami] wypłaszcza, ale i skraca pandemię. To wszystko “kupuje” czas – kluczowy dla pozyskanie sprzętu i leków obniżających śmiertelność. Jeszcze 2 miesiące temu znajomy mi lekarze koszt “najtańszego użytecznego respiratora” oceniali na minimum 10 tys złotych. Teraz się okazało, że “respirator ostatniej szansy” dający to “absolutne minimum” można wydrukować na drukarce 3D i zmontować z elementami “z półki” o powszechnej dostępności za ca 300 zł. Oczywiście – najdalej od końca kwietnia coraz bardziej krytyczna stanie się kwestia wytrzymałości gospodarki na “wielki stop” – i konieczność “ponownego rozruchu” – ale na tym etapie działanie prewencyjne, wypłaszczanie krzywej zarażeń i “kupowanie czasu” jest prawidłowe – daje pole do decyzji – ze zwiększonymi zasobami.

          1. (…)Trzeba zakładać wariant drastycznych możliwych zmian i ruchów graczy – to nakazuje zasada ostrożności. (…)
            Skoro mówisz o ostrożności to powinieneś z niepokojem oglądać obecne harce z wyborami… bo to jest ścieżka mogąca prowadzić do wojny domowej.

          2. JSC – w Bawarii wybory zrobiono korespondencyjnie. Polecam: https://wpolityce.pl/swiat/495133-wybory-w-bawarii-i-w-polsce-czyli-obluda-niemieckich-mediow Opozycja totalna każdą zmianę będzie traktowała jako powód do histerii. A tymczasem zmiany są konieczne i nieuniknione – i to zasadnicze. Oczywiście – jest kwestia JAK się przeprowadza takie wybory korespondencyjne? – czy ogólnie: JAK wprowadza się daną zmianę – dobrze czy źle? Bo ja w tym głosowaniu korespondencyjnym widzą bardzo wyraźne manipulacje względem Polaków za granicą, [którzy znacznie mocniej, niż w Polsce, ze względu na 447 popierają Konfederację]. No i nie widzę czytelnego i wiarygodnego sposobu “kontrasygnaty” wyborczej dla danego obywatela. Np. każdy obywatel ma unikalny numer [przydział wynikałby z losowego rozdziału kart z numerami na osoby – niejako na ślepo – jak przy wyciąganiu losu z koszyka] – swoje głosowanie podpina pod ten numer – a potem w każdym okręgu publikowane są listy – gdzie będzie podane który “dany numer” na kogo zagłosował. W ten sposób by powstała informacja zwrotna “1 do 1” zabezpieczająca przed fałszowaniem. I to głosowaniem niekoniecznie korespondencyjnym – to mogłoby być robione różnymi drogami naraz [także przez aplikację smartfona] – ale warunek konieczny – system wiarygodnego potwierdzenia. Tak – by po wyborach każdy mógł [bez zdradzania swoich danych osobowych] zwrotnie stwierdzić poprawność głosów – a te listy z okręgów by się sumowało. I dopiero wtedy – po zwrotnej weryfikacji we wszystkich okręgach – dopiero wtedy wybory byłyby wiarygodne. Zresztą – zmiany w systemie głosowania w XXI w. są nieuniknione – bo będzie coraz więcej spraw do rozstrzygania w coraz krótszym czasie – nawet na poziomie konstytucyjnym – i wybory co 4 czy 5 lat to “musztarda po obiedzie” – albo de facto cedowanie spraw arcyważnych i zasadniczych dla wszystkich – na bieżącą opcję u władzy. Po prostu system głosowania rodem z XIX wieku już nie nadąża z dostosowywaniem się państwa i sterowania nim względem tempa zmian świata – jest anachroniczny. Dobrze zrobiony system wielotorowego i WIARYGODNEGO głosowania pozwoli na stworzenie mechanizmu zmian dostosowawczych – odpowiedniego do tempa zmian na świecie. Oczywiście – to tylko ta reaktywna połowa sprawy sterowania nawą państwową – druga rzecz to rozpoznanie w przyszłość i działania wyprzedzające.

          3. Między wyborami w Bawarii, a tym co się u nas szykuje jest jedna różnica… Nikt nie podważa ich legalności, a u nas to robi już na półtora miesiąca przed głosowaniem I tury. Negacji legalności głosowania nie ma nawet we Francji, gdzie chcą postawić Macrona przed Trybunałem Stanu.
            A co do postawy opozycji… zapominasz, że jakiś czas temu antyPIS wzbogacił się o ugrupowanie korwinistyczno-nacjonalistyczne. W tym nowym ugrupowaniu jest frakcja Bosaka, jednego z liderów Młodzieży Wszechpolskiej, a MW w tej sytuacji jest w stanie się posunąć do kroków pozaprawnych pod tytułem (…)rozwiązania siłowe(…) czy inne (…)kryterium uliczne(…).

          4. @JSC

            uwazam ze tak ma byc. Ze zaraz byc moze stan wyjatkowy i zawieszenie praw obywatelskich plus to my juz z PRL znamy.

            Ewentualny Polexit lub sankcje UE.

            Jesli jakies pol roku temu ktos powiedzialby, ze beda lockdowny w skali Europy i zakazy wyjscia z domu to zawolano by psychiatre.

            Uwazam ze to co jest to fasadowa proba konsolidacji kapitalu w rekach tych, co go maja. Ze bedziemy wszyscy niebawem tyrac albo dla korporacji (jednej z kilku po fuzjach i przejeciach) albo dla bankow centralnych. Ze to wersjaglobalizacji.

            Ze to maskirowka, ze to wszystko po to, aby byl balagan. Jak zrobi sie duzy wystarczajaco balagan i stres, to obywatele przejda do nowego porzadku nie zadajac pytan.

            New World Order bez jednego wystrzalu, bez oficjalnej przemocy, wojen etc.

            Tyle ze w takim ukladzie nie ma czegos takiego jak suwerennosc czy Polski czy jakiegokolwiek innego kraju. ZSRR tez mial byc wieczny, i dawno RIP.

            Na problemy z regulacja – wincyj regulacji. Na problemy z nielegalna imigracja – wincyj imigracji.

            Na problemy z socjalem – wincyj socjalu.

          5. @Strateg
            Gdyby chcieli wprowadzić stan wyjątkowy to mogli to po prostu wprowadzić to z powodu wirusa… i to na życzenie samej TotalnejOpozycji. A teraz w sytuacji, gdy w PGG wrze i samorządy de facto wypowiedziały posłuszeństwo rządowi jego wprowadzenie będzie rzucenie rękawicy… jeśli frakcja Bosaka ją podniesie to będziemy mieli wojnę.

  4. JSC – są dwa konkurencyjne projekty “Unii EuroAzjatyckiej” ten Kremla od Lizbony do Władywostoku – i ten Pekinu – pod hasłem Nowego Jedwabnego Szlaku. Oba ruszyły sporo przed Trumpem [odpowiednio oficjalnie w 2011 i 2013 – a faktycznie – biorąc pod uwagę planowanie strategiczne i działania zakulisowe – faktycznie w fazie “ukrytej” – jeszcze przed 2008 – np. umowę na Nord Stream 1 podpisano w 2006, zaś wzrost chińskiej asertywności nastąpił ok. 2005 – po “trwałym usadowieniu się” na ścieżce wzrostowej w globalizacji – po przyjęciu Chin do WTO w 2001]. Działania Trumpa zmierzają właśnie do złamania tego śmiertelnego zagrożenia procesów scalania lądowego Wyspy Świata – a generalnie na świecie – do złamania globalizacji – karmiącej wzrost Chin. Hipoteza wyjściowa Pana Krzysztofa o USA jako “nieuczciwym strażaku” to w moim pojęciu – stosując rozszerzone i zmodyfikowane podejście – docelowe podpalenie Wyspy Świata – by z globalnego konfliktu USA [otoczone oceanami] wyszły najmniej zniszczone – by zaprowadzić Pax Americana 2.0. Tzn. uważam, że USA nie tyle chce po kolei pokonać/zwasalizować UE [Europę] i Rosję – by postawić Chiny wobec przewagi sytuacyjnej USA – ile zamierza doprowadzić do “dziel-zwaśniaj- trzymaj się z dala wielkiego konfliktu – skorzystaj na końcu jako najmniej zniszczony – rządź światem”. Do tego moim zdaniem zmierza USA – nie do wielkich bezpośrednich konfrontacji USA kontra wielki gracz – tylko do wzajemnego “napuszczania” na siebie graczy w Eurazji – a wojny USA z pozycji “off-shore” mają służyć do inicjowania i intensyfikacji konfliktów między graczami. Jak katalizatory – jak koktajle Mołotowa. Gdzie “rozhuśtywanie” kryzysów w Eurazji i spychanie gospodarek i społeczeństw na skraj – przez to coraz twardsza gra o sumie zerowej – będzie w sumie prowadziło do wielkiej wojny wielkich graczy w Eurazji – tak to widzi moim zdaniem Waszyngton. Czyli USA w tej strategii ma wygrać nie dlatego, że osiągnie zwycięstwa izolując kolejnych graczy w Eurazji i ich pokonując [kinetycznie czy niekinetycznie] – tylko doprowadzając do ich wzajemnego wyniszczenia – a USA siłą rzeczy ostaną się na końcu jako najsilniejszy gracz globalny – i skorzystają wg prostej zasady “gdzie dwóch się bije – tam trzeci korzysta”. Niekoniecznie USA doprowadzą do tego przez udział bezpośredni USA w tych wojnach w strefach wpływu graczy [dla uzyskania przez USA nierównowagi w Eurazji i nakręcenia spirali eskalacyjnej między graczami Eurazji] – to może być cała paleta “wojen niekinetycznych i hybrydowych” [walutowych, finansowych, ekonomicznych, sieciowo-informacyjnych, epidemicznych itd] – w skrajnym wypadku nawet “pomoc bezinteresowna” – która i tak łamie balans między graczami i wyzwala eskalację konfliktów. Dla nas to ważne, by będąc w strefie zgniotu, w strefie kluczowej geostrategicznie i strefie rywalizacji między graczami Eurazji [Kreml, Pekin, Berlin] dokładnie patrzeć na ręce względem działań USA [i UK i Izraela] wobec Polski – analizując skutki krótko, średnio i długofalowe. Pod tym względem zgadzam się z Grzegorzem Braunem co do zasady maksymalnej ostrożności wobec graczy i analiz ewentualnościowych pod każdym względem: “Strzeżcie się Danajów nawet gdy składają dary”… Powtarzam od 2014 [i zauważam, że od 2018 przestałem być wyśmiewany] – gra dla nas idzie o PRZETRWANIE – Polaków i Polski. Zresztą – to będzie tyczyło praktycznie wszystkich graczy – dużych i małych. Bo nadzieje sterników USA na to, że przetrwają bez szwanku za oceanami – mam za płonne. Za bardzo są zadłużeni, za bardzo społeczeństwo rozchwiane [i coraz bardziej zniechęcone – a mówimy o narodzie, gdzie więcej broni w rękach obywateli, niż samych obywateli], zbyt wielki dług zaufania i dług oczekiwań, zbyt duże braki do nadrobienia [edukacja, infrastruktura, przemysł i usługi realne, motory wzrostu technologicznego]. Moim zdaniem – USA spychając świat w przepaść – to pomijając opór świata [vide memorandum Crowe’a] – USA same zostaną do przepaści wciągnięte – nie zdążą uzyskać suwerenności ekonomicznej i nawet więcej – koniecznej NADMIAROWOŚCI ekonomicznej i stabilności wewnętrznej – za bardzo zależą od świata ekonomicznie – a finansowo dolar zależy od rozpływu na cały świat [już nie ma parytetu złota – i nie ma, jak po II w.św. że USA dawało 50% PKB świata jako zastaw realny dolara – a to były dwa kamienie węgielne Bretton Woods]. No i OCZEKIWANY powrót infrastruktury i technologii do USA został zaczęty przynajmniej o dekadę zbyt późno [a faktycznie powinien się zacząć już w 2007 – po pierwszej fali kryzysu – którą na czas nie zwalczono zasadniczymi decyzjami – i kryzys uderzył z całą siłą w 2008] – a rozkład klasy średniej zbytnio posunięty, by ją w pozostałym USA “oknie czasowym” odbudować i rozwinąć do czasu Wielkiej Konfrontacji [moim zdaniem ca 2035-2040 max]. Bo budowa klasy średniej zaczyna się od edukacji, od wzajemnego sprzęgnięcia wzrostu przemysłu i technologii i specjalistów i kadr wysoko wykwalifikowanych [szczególnie w dobie IT i automatyzacji i lawiny Internetu Rzeczy i tzw. Internetu Wszystkiego] – a to sprawa min na pokolenie – rzędu 30 lat – a USA nie mają tego czasu – ba, jeszcze nawet nie weszły na tę ścieżkę, tylko o niej mówią… Która to Wielka Konfrontacja – owszem – będzie głównie w Eurazji – ale USA nie są izolowane ani bezpieczne od projekcji siły Eurazji [nawet gdyby wewnętrznie utrzymały stabilność – a moim zdaniem nie utrzymają – wewnętrzne napięcia są zbyt duże] . Moim zdaniem sternicy USA chcą powtórzyć w większej skali wariant I i II wojny światowej – gdy wkraczali na ostatku i rozdawali karty – a przedtem gracze wzajemnie się wyniszczali. Tak było w przypadku Europy – teraz plan USA dotyczy całej Wyspy Świata. Tylko, że wtedy USA były na ścieżce silnego wzrostu pod każdym względem – teraz są w fazie faktycznego kryzysu strukturalnego [i to wielowektorowego] i de facto w fazie zwijania. Dlatego Trump tak mówił i mówi jak mantrę: “zróbmy Amerykę na powrót wielką” …bo USA słabło i słabnie – a dla wygrania tej globalnej rozgrywki – winno już być na ścieżce wzrostu i po zasadniczych reformach wewnętrznych. Bo dotychczasowe wygrane USA [tak akcentowane w PR] w wojnach handlowych z Chinami czy podobne sukcesy – mają charakter taktyczny – strategicznie USA dalej się zapada i dryfuje – i dotąd nie odpaliło “strategicznego motoru wzrostu”…a na efekty i owoce dające nowa siłę [co kosztuje przecież krocie na początku – w ZAINWESTOWANIU w ów motor wzrostu]….wg mnie nie dadzą rady ich uzyskać w realnym czasie, który pozostał…

    1. USA to klasyczny przykład upadającego mocarstwa. Jakieś 50 lat temu u szczytu potęgi, teraz się sypie podgryzane przez młodych gniewnych. Co więcej pogarszająca się jakość “czynnika ludzkiego” jest efektem działania zdegenerowanych elit. A o co tym elitom chodzi?

      Patrząc na to co historycznie finansuje Wall Street i zamiłowanie głównych mediów do socjalizmu kulturowego i ekonomicznego, nie trudno zgadnąć. Stworzenie globalnego kołchozu, a przynajmniej w USA to ich cel. Zautomatyzowane fabryki, wąska garstka uprzywilejowanych, ludność pod elektronicznym nadzorem. To recepta na powszechną biedę oraz na silnie zmilitaryzowane państwo.

      To może się udać jeśli reszta świata jest słaba i da sobie narzucić warunki hegemona. Zrównoważony wzrost, depopulacja, państwo opiekuńcze, marksizm kulturowy to główny towar eksportowy USA. Teraz hegemon słabnie militarnie i technologicznie.Świat nie chce iść na dno razem z nimi z tym całym socjalizmem. Nowe mocarstwa mają jakieś 10 lat na pozbycie się reliktów przeszłości, ustalonych po 2 wś.

      Jak elity USA zareagują na nową sytuację ? Budujemy nową potęgę jak w latach 1865-1913, czy kontynuujemy dotychczasowy kurs trzymania obywateli za pysk i zmuszania sojuszników do posłuszeństwa. Działania od 2008 pokazują że w obliczu ostatecznej porażki Pax Americana, bankierzy nie zmienili kursu wewnętrznego ani na jotę. Gospodarka im się sypie, realnie USA są z 2 razy mniejsze od Chin i to na teraz. Z 3 % procent podatków w 1912 do ponad 80 % w 2000. Monopole wielkich firm kontrolują rynek. Do tego lawina kredytów dla zdychającego systemu.

      Jakie mają opcje, kiedy sami są słabi i niezdolni do reform wew. ? Może planują serię wojen na bliskim wschodzie i utworzenie kalifatu który zagrozi Azji i Europie. Może mają Wunderwaffe pod ziemią przy którym arsenał atomowy to pikuś. Plus siły kosmiczne są intensywnie rozbudowywane. Wydaje się że tajne technologie 50 lat do przodu względem teraz i taktyczne rozegranie kryzysu finansowego, podparte serią wojen i rewolucji made in CIA, to ich recepta na lata 20. Z grubsza USA gra na zwłokę i czeka na armię nowej generacji w latach 30 jak pisze Georealista.

  5. Tak na roboczo, po wstępnych owocach, które się rysują – z punktu widzenia sterników Waszyngtonu pandemia to sposób na wejście w ścieżkę zastopowania i zerwania łańcuchów globalizacji [karmiącej Chiny] – ale i zerwania tych łańcuchów z Chinami i maksymalnego ich przepięcia na USA wg zasady “ile się da – reszta na straty”. A także pandemia to wygodny pretekst i sposób na zadłużenie świata. Co w wobec obserwowanej ucieczki kapitału na rzecz dolara traktowanego jako “save haven” – daje USA maksymalizację władzy finansowej – wspartej nieograniczonym dodrukiem dolara na cały świat. Wystarczy poczytać np. https://forsal.pl/swiat/usa/artykuly/1466688,swiat-potrzebuje-slabego-dolara-ochronic-globalna-gospodarke.html I cytaty jakby pod Waszyngton: “Od momentu wybuchu epidemii COVID-19 dolar amerykański zaczął się cieszyć ogromnym powodzeniem na rynkach walutowych.”… – i stąd płynie dalej “jedynie słuszny wniosek” czyli: „Nic nie uspokoiłoby rynków światowych bardziej niż uporządkowana deprecjacja dolara amerykańskiego, przy stabilizacji i aprecjacji innych walut. Podejście wielostronne – prowadzone przez grupę najważniejszych ministrów finansów, przy wsparciu silnego przywództwa finansowego USA, z dala od mediów informacyjnych – to może uspokoić rynki globalne.”- pisze Will Hickey w artykule opublikowanym przez YaleGlobal Online.” W jaki sposób miałaby się dokonać owa deprecjacja dolara? Ano przez porozumienie G20 – gdzie USA będzie za zamkniętymi drzwiami twardo rozdawać karty światu i ustawiać “porządek dziobania”. I wykonawczo: właśnie przez maksymalną emisję dolara dla inflacyjnego obniżenia kursu. Pytanie, czy aby Chiny [pozornie potulnie przyjmujące taki New Deal] w pewnym momencie na ostro nie zaciągną “niespodziewanie” kolejnego globalnego “hamulca bezpieczeństwa” względem tego całego strategicznego działania USA ? – działania nastawionego na maksymalizację roli USA [zapewne Waszyngton chciałby coś w stylu nowego Bretton Woods 2.0]- co Pekin może zburzyć choćby samą zapowiedzią totalnego wstrzymania dostaw dla Zachodu [czy także np. surowców strategicznych dla high-tech]… Co Pekin może skalkulować jako rzecz akceptowalną w bilansie koszt/efekt [albo nawet jako rzecz konieczną i nieuniknioną w danej sytuacji] – nawet kosztem potężnego ciosu w juana. Bo wtedy może się okazać finalnie, że te biliony dolarów zaduszą USA [a na pewno UE z jej euro] – jeżeli nie rozpłyną się na cały świat. Przecież cała wartość dolara polega na ZAUFANIU, że przyjmując dolar w zapłacie, będę mógł kupić za niego dobra i usługi. Zawsze i wszędzie – na całym świecie. A to zaufanie można zwyczajnie przerwać i całkowicie zniszczyć – jak nie będzie czego sprzedawać i kupować. Moja prognoza jest taka, że obaj główni gracze ciężko sobie zaszkodzą w kilkuetapowej wojnie walutowo-finansowo-handlowej. A ta walka bardzo silnie dobije świat [który będzie obrywał od obu stron] – na pewno zepchnie świat w strukturalny kryzys. Choć w pierwszym etapie/etapach USA mogą wygrać wojnę walutowo-finansową i mocno przygiąć Chiny – to jednak długofalowo za zwycięzcę mam Chiny – które mają w ręku realne aktywa i realny wzrost technologii – prawdziwe strategiczne źródła siły.. Wszelkie działania USA moim zdaniem mają charakter jedynie tymczasowego kupowania czasu – ale ten czas musiałby zostać wykorzystany na zasadnicze przeoranie funkcjonowania USA dla odpalenia “strategicznego motoru wzrostu” – technologicznego, produkcji i twardych usług realnych. Z tym jest problem – bo Wall Street i wielka finansjera chce [dla siebie] dalej wrócić do “starego dobrego” systemu i do starej pozycji “władców świata na tronie” – mając w ręku emisję dolara i układając przydział prac reszcie świata w podziale pracy i marży – tymczasem wg wymagań powyżej [zyskania twardej realnej pozycji lidera świata] to finansjera musiałaby ustąpić miejsca nowej Ameryce, której siła brała by się z wartości realnych, technologii, produkcji – z realnego “strategicznego motoru wzrostu”. Czyli Wall Street musiałby dobrowolnie przyjąć rolę TYMCZASOWEGO USŁUGOWEGO podmiotu podrzędnego – i zejść potulnie ze sceny na rzecz nowych władców i dysponentów realnej siły technologicznej. Czyli wielka finansjera miała by wejść w rolę pt “Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść”…. co oczywista nawet dla przedszkolaka brzmi absurdalnie… Nikt “zdrów na umyśle” [przynajmniej wg mentalności WASPów] nie zamierza abdykować z TAKIEJ władzy realnej – to się nie uda, nie ma szans na taki altruizm i poświęcenie nawet teoretycznie – dlatego systemowo wysiłki USA na rzecz zmiany modelu mam za niewykonalne w takim układzie – układzie ZBYT silnej władzy finansjery. Wpadli systemowo w pułapkę, którą sami stworzyli. Tak a propos – owe wyżej wspomniane uderzeniowe wstrzymanie dostaw Chin dla Zachodu może nastąpić pod pewnymi warunkami – np. STWORZENIA sobie zawczasu wielkiego alternatywnego rynku zbytu. Tu kłania się opisana w poprzednich komentarzach idea wsparcia Pakistanu i jego pochodu dla scalenia świata islamu [po zniszczeniu Iranu i jego sprzymierzeńców] – przy okazji połączonego z odbudową Jedwabnego Szlaku i skomunikowania strategicznego Wyspy Świata lądem przez Chiny]. Taki nowy wielki prochiński osobny podmiot na świecie – nietykalny dzięki broni jądrowej z Pakistanu – i zasadniczo wrogi USA i Zachodowi – byłby idealnym lewarem dla Chin względem USA – a wraz z wpływami i z rynkiem reszty Azji [Afryki i ew. częściowo Ameryki Płd – choć ten ostatni rynek mam za bardzo niepewny dla Pekinu] i z rynkiem wewnętrznym samych Chin – dałby możność Pekinowi bezpiecznego uderzenia embargiem względem USA i Zachodu – wymuszając bankructwo dolara [i euro]…

    1. Żebym był dobrze zrozumiany: Chiny mogą zastosować prostą zagrywkę – taktycznie na niby podkulić ogon, pozornie w oczach świata “skapitulować” i “pokornie” [w oczach mediów] dostosować się do warunków Waszyngtonu i do odtrąbionego zwycięstwa USA – gdzie w takim razie USA “łaskawie” zrezygnują z zerwania łańcuchów globalizacji i podziału na świat proamerykański i prochiński – i Chiny na całego [za zgodą USA] ponownie zaleją świat towarami – a USA pozwoli na to myśląc naiwnie , że świat wrócił na stare tory sprzed 2008, oraz, że Chiny uznały trwale swoją podrzędną pozycję w porządku pracy – wtedy wystarczy Chinom poczekać na wyprodukowanie przez FED olbrzymiej puli dolarów na rynku – a potem przy rozgrzanej konsumpcji i obrocie dolarowym i napiętym do maksimum popycie na towary z Chin…wystarczy Pekinowi odmówić sprzedaży komukolwiek za dolary [np. na rzecz juana – który Pekin, wobec braku juana na rynku światowym, łaskawie zgodzi się pożyczyć w dużej ilości od ręki konsumentom – za prowizje i koncesje]. I dolar pada w hiperinflacyjnej bańce [można zielonymi banknotami tapetować ściany lub używać na podpałkę – a bilon na złom lub na podkładki] – a za nim pada euro. I pewnie jen. Na pewno taki wariant jest możliwy – skoro FED zdjął wszelkie bezpieczniki emisji [i dochodzi faktyczna likwidacja rezerw bankowych] – tak samo EBC – dość podobnie postępuje BOJ . Ta zabawa pustym pieniądzem i kreatywnymi finansami jest wyjątkowo niebezpieczna i czuła na uderzenia….a biliony z powietrza uderzają łatwo do głowy efektem pozornej [nieograniczonej] siły dolara – która w istocie trzyma się na wątłej niteczce zaufania do wymiany na inne waluty – i na towary. A gdy uderzy się w samą wymianę dolara….

      1. Ciekawa możliwość, ale widzę inną możliwość… Chińczycy nakisili tyle dolara, że nigdy nie zdołają go wykorzystać, a za chwilę kroi się uruchomienie alternatywnego SWIFTA. W takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem wydaje się przepaleniem tej forsy na kupowaniu czego się da. Powstałe przy tej operacji rozchwianie walutowe też bardziej zaboli nas (tzn. ogólnopojęty Zachód) niż ich.

  6. Ciekawy, choć pesymistyczny głos w dyskusji ze strony dra Targalskiego: https://www.fronda.pl/a/tylko-u-nas-dr-jerzy-targalski-kryzys-zlikwiduje-klase-srednia-i-demokracje,142855.html Co prawda dr Targalski niezachwianie promuje USA jako zwycięzcę konfrontacji z Chinami – co moim zdaniem jest myśleniem życzeniowym i nader słabo popartym twardą argumentacją – zwłaszcza gdy porównać oba supermocarstwa w realnych zasobach i w tempie wzrostu gospodarczego i technologicznego – ale na pewno jest to głos w wielu punktach realistyczny co do kondycji i perspektyw szeroko rozumianego Zachodu. Obecny rozdmuchany politpoprawny teatrzyk społeczno-polityczny zostanie dość brutalnie przeorany koniecznością dostosowania się do realu. Im wyżej dane społeczeństwo bujało w obłokach, im bardziej opierało się o sztucznie wytworzone [i korzystne dla nich] regulacje tapetowane “szlachetną” ideologią – które to regulacje w nowych warunkach będą już nie do utrzymania – tym twardsze lądowanie zaliczy. Politycznie, finansowo, ekonomicznie – i ideologicznie…. A co do perspektyw USA względem Chin – wystarczy posłuchać prof. Mearsheimera w https://nowakonfederacja.pl/jest-juz-za-pozno-by-powstrzymac-chiny/ albo Davida Goldmana z Asia Times w Heritage Foundation w https://www.youtube.com/watch?v=qx-7Q3HEbDM gdzie rozwija “What is China’s Grand Strategy?” w oparciu o dane bazy B+R, tempa wzrostu, liczby doktoratów nauk technicznych, czyli samych twardych danych nt źródeł budowania i wzrostu realnej siły. Przez 40 lat Chiny pilnie odrabiały lekcje i krok po kroku konsekwentnie budowały rdzeń siły i wzrostu – obecnie już na poziomie technologicznym [a nie przewagi niskich kosztów – to już nieaktualne – Chiny taki przemysł eksportują do Afryki jako ICH podwykonawcy- same walcząc o bycie centrum technologicznym i pokonanie na tym polu i USA i UE]. A USA roztrwaniały w tym czasie realną siłę i jej źródła, zapadły w świat iluzji władzy finansowej – którą w ciągu ok. 15 lat twarda siła zasobów NOWOCZEŚNIEJSZYCH Chin zroluje i zlikwiduje. Pisałem wcześniej w komentarzach – nie dość, że USA uparcie w rozkroku i “stara gwardia” chce docelowo dalej powrotu do władzy Wall Street – i Wall Street egoistycznie nie chce abdykować trwale na rzecz nowej grupy realnego przemysłu i wzrostu technologicznego [która to nową grupę, “o zgrozo”, finansiści mieliby jeszcze wesprzeć i utwierdzić u steru] – to jeszcze USA są zwyczajnie zbyt małe demograficznie i ze zbyt małą bazą B+R i infrastruktury high-tech , by pokonać Chiny – a dalej stosują krótkowzroczną metodę “maksymalnego egoizmu” wobec “sojuszników” – zamiast włączyć ich do wspólnego “reaktora rozwojowego”. Czyli strukturalny egoistyczny klincz wewnątrz USA – i strukturalny egoistyczny klincz niemocy USA co do zbudowania silnego, rozwojowego wielkiego organizmu grupy państw – gdzie USA w ramach “wspólnego worka” podzieliłyby się na starcie technologią z resztą partnersko traktowanych graczy…ale na tę słabowitość braku wielkiej spójnej i skutecznej strategii USA to nie tylko Jacek Bartosiak zwraca uwagę… Co do sprowadzania przemysłu i ośrodków B+R z Chin do USA czy ogólnie Zachodu – chcieć to jedno, a wykonać to drugie…naiwnym byłoby zakładać, że Pekin będzie na to patrzył spokojnie i nic nie robił…jestem pewien, że w tej chwili na stole Xi wraz ze sztabem speców rozważa i kalkuluje różne opcje “miękkie” i “twarde” z marchewkami i kijami – aż po nacjonalizację i przejęcie en bloc całości kapitału w Chinach…

  7. Pisałem o możliwych skutkach pandemii względem społeczeństw Zachodu i związanych z podziałami społecznymi względem stref imigrantów. Coś jest na rzeczy, na razie w “akceptowalnej” jak na Francję skali: https://forsal.pl/swiat/aktualnosci/artykuly/1470992,francja-w-ogniu-narasta-gniew-narkotykowych-gangow.html Cytuję: “Liczba incydentów wzrasta w całym kraju. Według źródeł policyjnych cytowanych w dzienniku „Le Figaro” przyczynia się do tego izolacja sanitarna z powodu epidemii koronawirusa, którą trudno respektować w miejscach, gdzie i w normalnych warunkach policjanci i strażacy są celem ataków.” – Czyli z francuskiego na nasze – w strefach “no go” – gdzie państwo się wycofało i rządzi mafia. I jeszcze znamienne: “Działaczka policyjnej sekcji centrali związkowej Force Ouvriere, Linda Kebbab w wywiadzie dla “Le Figaro” za rosnący na przedmieściach niepokój i przemoc obwinia gangi handlarzy narkotyków. Przestępcy z powodu zamknięcia granic nie mogą sprowadzać narkotyków, a epidemia utrudnia też ich dystrybucję. – “Handlarze narkotyków są wściekli i żeby zachęcić klientów, chcą pokazać, że to oni rządzą w dzielnicach. Chodzi im o całkowite wyeliminowanie obecności policji z ich stref, po to, by bez przeszkód prowadzić swój biznes” – tłumaczyła Kebbab.
    Komentator Jean Chichizola w tej samej gazecie zauważa, że “większość mieszkańców przedmieść jest ofiarą przestępczej mniejszości”. Jak na Le Figaro – stwierdzenie rażąco odbiegające od obowiązującej politpoprawności pod znakiem “ubogacenia multi-kulti”….widać przebijającą obawę o radykalizację i zgrożone bezpieczeństwo osobiste – a wtedy politpoprawność jakoś tak “dziwnie” słabnie i zanika na rzecz instynktu samozachowawczego…

      1. A owszem – “żółte kamizelki” to świadectwo buntu “białych tubylców”, którzy mają dość “schodzenia na dziady” klasy średniej i ogólnej pauperyzacji. To kryzys systemowy i strukturalny, który wraz z problemem “ubogacenia” i inwazją roszczeniowego multi-kulti – po przekroczeniu pewnej czerwonej linii biedy i obcinania socjału i bezrobocia – da zupełnie nowy poziom wewnętrznego konfliktu. Zwłaszcza teraz – w z związku z tak ostrą recesją i jej następstwami – których nie da się zasypać pieniędzmi z powietrza. Oby to nie była krwawa rewolucja… W każdym razie nałoży się wiele czynników – społecznych, ekonomicznych, politycznych i nazwijmy ogólnie “ideologiczno-religijnych” – z wojującym szariatem na czele…i reakcją na terror politpoprawności. Mam kilku znajomych we Francji – kuriozalna jest tam instytucjonalizacja życia rodzinnego – dzieci i rodzice mają się do siebie “poprawnie” zwracać tylko “rodzicu pierwszy” i “rodzicu drugi” – zaś “tata” i “mama” są passe….a właściwie zakazane…. .Gorzej, że wzorem państw totalitarnych – dzieci mogą donieść na rodziców za używanie “tata” i “mama” [albo za “przymuszanie” do tego “nazewnictwa” dzieci] – czyli zupełnie jak w sztuce Brechta o III Rzeszy – rodzice boją się donosów własnych dzieci…

        1. Straszne uproszczenie zeby nie napisac – truizmy.

          Francuzi nie zgadzaja sie na zaciskanie pasa. Pracuja tygodniowo 36 godzin, na emerytury odchodza o wiele wczesniej niz Niemcy. Konkurencyjnosc gospodarki im spada a zdobyczy socjalu nie chca oddac. Ponadto urzednicy francuscy maja takie przywileje, jakich nie ma w PL prezydent miasta. Francja obecnie ma miliony nierobow w prefekturach i innych commune ktorzy sa suto oplacani a zajmuja sie tym czym i kazdy w PL urzednik – przekladaniem papierkow z jednej kupki na druga i pisaniem raportow, ktorych nikt nie czyta i nikogo one nie interesuja. Najzwyczajniej w Europie biurokracja jest ogonem, ogonem , ktory zaczyna sterowac psem czy kotem. We francji przebywam srednio 2 miesiace rocznie i mam troszke inne spostrzezenia, zwlaszcza ze mam tam nieruchomosc.

          Pisanie o tym ze multi kulti to glowny problem Francji to takie pisanie ze w PL rządzi skrajnie nacjonalistyczna faszystowska katolicka junta. Ze narodowcy rządzą w PL.

          Owszem, wieczorem w wielu dzielnicach Marsylii lepiej nie będąc swoim nie wychodzić. W Paryzu na emigranckich gettach również.

          Ale idac dalej- w bialy dzien mozna dostac tasakiem czy siekiera od gangow pseudokibicow na krakowskich osiedlach blokowych i tam sa tez polskie no go zone. Zeby nie relatywizowac. Nie napiszemy przeciez ze kibole sa zagrozeniem dla PL bo to groteska.

          Ponadto wraz z rozwojem ekonomicznym dzietnosc w rodzinach muzulmanskich spada. Zyja po zachodniemu i sie nie radykalizuja.

          Problememe radykalizacji jest to ze… jak ktos ma algierskie pochodzenie to z urzedu jest nieformalnie dyskryminowany. Jak biora do pracy to nie zapraszaja francuskich ex algierczykow czy tunezyjczykow na rozmowy. Kryminogennosc wzrasta na wlasne zyczenie francuskich wladz, ale to nie one beda skonfrontowane, jak w kazdym kraju elity mieszkaja na strzezonych osiedlach i maja w nosie tych zwyklych.

          Co do wolania na dzieci to juz kompletna fantastyka i science fiction. Przypominam ze w Polsce jak dziecko zadzwoni na niebieska linie ze jest maltretowane bo mamusia z tatusiem nie bedzie chciala kupic nowego Iphone to tez ma sie duze problemy.

          Zajalbym sie raczej Polska, gdzie raczej juz za chwile opadnie maska. Gdzie Rzad omijajac konstytucyjne zakazy emituje obligacje i psuje walute, gdzie za chwile byc moze wladze nie zostamna uznane albo w zaleznosci od potrzeby chwili KE zrobi co bedzie uwazala. Dlug publiczny rosnie i nie rosnie on celem rozwoju czy inwestycji a rosnie on po to by utrzymac obecnych przy korycie.

          Mozna krytykowac Francje, ale :

          Nie znam żadnego państwa w Unii Europejskiej, które za posiadanie dziecka płaci 1/3 minimalnej pensji netto. Na przywileje emerytalne wydajemy aż 2,6% PKB. Według danych KE te przywileje praktycznie w ogóle nie występują w Szwecji. Szwecja, ktora byla bardziej socjalistyczna niz ZSRR. W Czechach, Irlandii, Niemczech czy na Słowacji wydatki na przywileje emerytalne nie przekraczają 0,5% PKB rocznie. Polska jest na drugim miejscu w całej Unii Europejskiej, zaraz za Grecją, która wydaje 2,7% PKB.

          Tu ewentualne bankructwo PL ( a ostatnio PL i Wegry maja rekordowa inflacje) sprawi wiecej niz ewentualne hordy rosyjskich czolgow.

          Polacy przyzwyczaili sie zyc na zachodni sposob zycia. Nie znaja biedy jaka byla jeszcze 30 lat temu.

          1. (…)Nie napiszemy przeciez ze kibole sa zagrozeniem dla PL bo to groteska.(…)
            A ja na piszę… Na niwie tego środowiska tworzą solidne grupy przestępcze.,

Dodaj komentarz