Czy Polska może być drugim Singapurem? [video]

Czy Polska może być drugim Singapurem? Czyli o państwach miastach jako rajach podatkowych, ich przewagach i słabościach. Zapraszam:

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

10 komentarzy

  1. Panie Krzysztofie
    Bardzo dobry blog, duża precyzja w oparciu o dane i bardzo ciekawe analizy odnośnie do Polski, krajów europejskich i USA. Nie zawsze się z nimi utożsamiam, ale cenię Pana bardzo interesujący punkt widzenia.

    Temat, który Pan poruszył, jest mi szczególnie bliski i niestety nie mogę się zgodzić z Pana większością tez, mimo że zgadzam się z ogólną konkluzją. Nie ma możliwości kalki metod zastosowanych w Singapurze i przeniesienia ich do Polski. Temat na bardzo obszerny artykuł, który może kiedyś powstanie.

    Odniosę się jedynie do obszaru, w którym Polska i Singapur mają bardzo wiele ze sobą wspólnego w znaczeniu strategicznym, mimo pewnych różnic na poziomie samego kraju – obronność.
    W zależności od źródeł liczby się niewiele różnią, ale w 2020 Singapur wydał na obronę około US$ 11bn, czyli około 3.4% GDP. Liczba ludności w Singapurze to około 5.6m. W 2021 budżet wzrósł o około 15%. Polska w 2020 wydała US$13bn (2.1% GDP). Czyli w kwotach nominalnych Singapur wydał około 16% mniej niż Polska. W 2021 wydatki Singapuru na obronność będą zbliżone do wydatków Polski.
    Dodatkowo obowiązkowa 2-letna służba wojskowa w Singapurze dla mężczyzn oraz regularne ćwiczenia do ukończenia 40 lat są tutaj traktowane bardzo poważnie i z uznaniem na poziomach indywidualnym, firm komercyjnych, jak i krajowym.

    Powód do tak dużych wydatków na obronność jest dość prosty. Od północy Singapur graniczy z Malezją, od zachodu, południa i południowego zachodu z Indonezją. Krajami, z którymi mimo bardzo krótkiej historii Singapur miał wcześniej problemy (już 1964 roku Singapur odwiedziły zielone ludziki z Indonezji).
    Singapur nie ma możliwości obronienia swojego terytorium w przypadku pełno-skalowalnego konfliktu z którymś z sąsiadów lub prowokacji militarnej. Jedynie co może zrobić, to podnieść koszty takiego ataku na tak wysoki poziom, że najeźdźcy nie będzie się to opłacać. Dodatkowo może spowolnić zajęcie całego terytorium.

    Z racji tego, że jest to komentarz, to nie będę rozwijał w jaki sposób mogą to realizować. Mam jednak nadzieję, że analogia do sytuacji Polski jest dość oczywista. W mojej opinii Polska mogłaby skorzystać na lepszym zrozumieniu strategii odstraszania Singapuru. Ich tradycja we współczesnym świecie jest dłuższa niż Polski. Singapur od 1965 roku musi radzić sobie z sytuacją, w której Polska jest of 1990 roku po zmianie systemu ustrojowego.

    Również Pana perspektywa na infrastrukturę, środowisko pomoc społeczną jest nie do końca zgodna z realiami Singapuru, ale nie będę rozwijał tych obszarów, to jest w końcu komentarz, a nie alternatywny artykuł.

    Zachęcam do kontynuacji blogu i więcej materiałów w formie pisanej. Są naprawdę wartościowe dla wszystkich Pana czytelników, niezależnie od indywidualnych opinii.

    z pozdrowieniami

    1. W przypadku inwazji na Singapur będą dominować walki miejskie… w Polsce to będzie wojna manewrowa, a zatem ichnia strategia tu nie pasuje.

  2. Jeśli chodzi o armię to Singapurska może być wzorem co do wyposażenia dla Polskiej, nic tylko kopiować. Można porównać co mają oni i my chociażby na angielskiej Wikipedii. Kolejne co należało by skopiować to doktrynę Singapore Total Defence. Może to i mały cypelek bez głębi strategicznej ale w strategię to oni potrafią.

    1. Wydają bardzo dużo. A i tak musieliby ulec sąsiadom. Ich marynarka służy głównie do ściągania opłat/podatków (bo to miasto portowe) i ma wspierać ewentualnych sojuszników. Samodzielnie, mimo że imponująca jak na taki mały kraj – niestety niewiele by Singapurowi pomogła.

      pozdrawiam serdecznie 🙂
      KW

      1. Wydają podobnie jak my 11 mld$ choć dla nich to większy procent PKB. Ogólnie to mała armia ale dość dobrze wyposażona. Oparta o pobór przez co z dużą gotowością operacyjną mogąca się szybko się rozwinąć zapewne ok 3 krotnie. Z doktryną powszechnej obrony i podnoszenia strat nieprzyjaciela do nieakceptowalnych. Porównując zdolności sąsiednich Malezji i Indonezji to nie są wcale skazani na szybka porażkę. Co do floty to sądząc po wyposażeniu(znaczna ilość pocisków Aster na sześciu fregatach i Barak na sześciu korwetach) planują ją użyć przede wszystkim jako zabezpieczenie przed lotnictwem i desantami ze śmigłowców od strony morza a to dla nich autostrada.

        1. (…)Z doktryną powszechnej obrony i podnoszenia strat nieprzyjaciela do nieakceptowalnych.(…)
          Pod warunkiem, że wróg będzie chciał zdobywać miasto… nie po prostu obłoży go ogniem artylerii.

          1. To naturalne że nie dopuszczą większych sił w zasięg strzału, po to mają takie ilości lotnictwa i artylerii w tym rakietowej.

        1. (…)Wychodzi na to ze cały V4, grupy wyszehradzkie to mrzonka i taki blef.(…)
          To nie był blef, tlko cel dla, którego została ta grupa zawiązana został półtora dekady temu zrealizowany.

  3. Takie „azjatyckie tygrysy” mogły wyrosnąć jedynie w czasach hegemonii USA i otwartości globalizacji – dającej rynek zbytu – czy volumen przeładunkowy obrotów handlowych. A już szczególnie dotyczy to Singapur.u W czasach łamania ładu globalnego i próżni bezpieczeństwa [pułapki Kindlebergera] – takie specyficzne twory są poddane bardzo wielkiej presji i już wtedy mogą zwyczajnie zbankrutować w wyniku wojen celnych, walutowych, praktyk protekcjonistycznych, decouplingu itd. A w czasie Wielkiej Konfrontacji [pułapka Tukidydesa] ich byt suwerenny jest mało prawdopodobny – a przy słabości militarnej i nadrzędnej gry – zagrożony jest nawet ich byt fizyczny. Bo obecne środki rażenia -precyzyjnego i masowego – mają takie twory [zwłaszcza „skupione” jak Singapur] za łatwy cel… Singapur wie, że balansuje na cienkiej linie – musi iść z szeroko rozumianym Zachodem, czyli obecnym władcą oceanu i przesyłów – a jednocześnie przygotować się na wielką zmianę układu sił w Azji – w tym na krytyczny „zwrot przez sztag” i przejęcie pałeczki „kontrolera porządku dziobania” i przesyłów przez Chiny. Tym bardziej sytuacja dla Singapuru jest trudna, że w razie braku „dostatecznej współpracy” z Pekinem – ten może za ca 50 mld dolarów przekopać kanał Kra – co spowoduje zwiędnięcie roli Singapuru. Zresztą – zmiana przesyłów już się odbywa – po to Chiny obrócili najpierw Pakistan [z korytarzem północ-południe], a teraz Iran – by w dużym stopniu ominąć gardłowy dylemat Malakka. W czasie pokoju [ładu konstruktywistycznego] takie „polis” i takie „małe tygrysy” mogą rozkwitać i ekspandować w handlu i produkcji high-tech i w wyspecjalizowanych usługach [jak Singapur – czyli wielki hub komunikacyjny] – ale gdy robi się źle – są bardzo kruche…

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *