Wrogiem nr 1 Chin jest… wojna.

Pod koniec lutego 2023 roku chiński MSZ opublikował 12 punktów dotyczących kwestii wojny rosyjsko-ukraińskiej. Zostało to przedstawione w mediach jako plan pokojowy w wojnie na Ukrainie, choć tak naprawdę należy to uznać za przedstawienie chińskiego stanowiska wobec trwającego konfliktu. Zawarte w nim punkty wydają się jasno precyzować wroga numer 1 dla Chińczyków, którym wcale nie są Stany Zjednoczone… Precyzują także cel chińskiej polityki zagranicznej w kontekście wizji ładu międzynarodowego. Stanowisko chińskiego MSZ rzeczywiście można traktować jako plan pokojowy, ale nie dla wojny na Ukrainie, a dla całego świata.

Przede wszystkim jednak wskazać należy, że kontekst całości „planu pokojowego” jest dość oczywisty. Chińczycy w dość jasny sposób komunikują, że ich największym wrogiem jest… Wojna. Sama w sobie. I nic dziwnego, bowiem nic tak nie szkodzi chińskim: gospodarce i interesom, jak konflikt zbrojny, który prowadzi do dezintegracji ładu międzynarodowego. Wojna, która dzieli świat na dwa bloki, co przekłada się nie tylko na płaszczyzny militarną i polityczną, ale przede wszystkim ekonomiczną. W odpowiedzi na inwazję na Ukrainę, Zachód rozpoczął gospodarczą wojnę z Federacją Rosyjska. To prowadzi do zrywania łańcuchów dostaw, ograniczania opcji dotyczących transportu towarów, a jednocześnie utrudnia państwom trzecim współpracę z Rosją.

Jednocześnie obie strony (Zachód i Rosja) walczą na płaszczyźnie energetycznej, co z kolei uderza w zachodnie gospodarki, pogłębia i napędza sytuację kryzysową, a to wszystko jest powodem malejącej konsumpcji. Konsumpcji Zachodu, na której Chiny zbudowały swoją potęgę gospodarczą. Chiny żywiły się i wciąż żywią na eksporcie do USA i Unii Europejskiej. Trwająca wojna – wywierająca negatywny wpływ na sytuację ekonomiczną świata – psuje Chińczykom interesy.

Dlatego chiński „plan pokojowy” jest de facto publicznym oświadczeniem, że Chiny zamierzają rozpocząć walkę o światowy pokój. Fakt, że w tej sprawie Przewodniczący Chin Xi Jinping pojechał w pierwszej kolejności do Moskwy, powinno dać Putinowi do myślenia. Ponieważ, jeśli Chińczycy zaczną walczyć o pokój na świecie, to w Rosji może nie pozostać kamień a kamieniu. Zwłaszcza, że to Rosjanie są tymi, którzy wojnę rozpoczęli. W mojej ocenie oczywistym jest, że Chiny wysłały Rosji komunikat ostrzegawczy. Tak należy traktować treść 12 punktów, których realizacja oznaczałaby klęskę Federacji Rosyjskiej na Ukrainie. Putin doszedł najwyraźniej do podobnych wniosków i natychmiast zaprosił Xi Jinpinga do Moskwy w dniach 20-23 marca. By przekonać chińskiego lidera do rosyjskiego punktu widzenia. I kupić sobie jego przychylność.

 

12 punktów przeciwko Putinowi

Treść przedmiotowego oświadczenia chińskiego MSZ zawiera szereg niekorzystnych – z punktu widzenia Rosji – zapisów. Na początku jest tam mowa o suwerenności oraz integralności terytorialnej wszystkich państw. Nie ulega przecież wątpliwości, że Rosja naruszyła integralność terytorialną Ukrainy.

W drugim punkcie stwierdzono, że bezpieczeństwo jednego kraju nie powinno być realizowane kosztem innych… Takie sformułowanie uderza z kolei w rosyjską narrację, wg której Rosjanie zostali zmuszeni do inwazji z uwagi na zagrożenie ze strony NATO. Mowa jest również o tym, że bezpieczeństwo regionu nie powinno być osiągane przez rozszerzanie bloków militarnych, co z kolei odnosi się do NATO i ewentualnego poszerzania Paktu o Ukrainę. Jednocześnie Chińczycy wyrazili w tym punkcie jasny sprzeciw wobec rozwiązywania nawet skomplikowanych problemów działaniami militarnymi.

Następnie Chińczycy perswadują, że jedyną sensowną opcją jest deeskalacja prowadząca do rozpoczęcia rozmów, wstrzymania walk i zakończenia konfliktu. W kolejnych punktach zwracają uwagę na prawo międzynarodowe dotyczące prowadzenia konfliktu i traktowania jeńców, a także prawa człowieka oraz kwestie humanitarne. Są to uwagi, które niewątpliwie można uznać za próbę przypodobania się Zachodowi.

Jednocześnie w dalszej części Chińczycy przestrzegają przed atakowaniem elektrowni jądrowych oraz eskalacją napięcia poprzez grożenie bronią jądrową. Nawołują do ułatwiania eksportu ukraińskich zbóż. Co znów odnosi się do działań rosyjskich, a nie zachodnich.

Dopiero w 10 punkcie Chińczycy nawołują do zdjęcia jednostronnych sankcji. Co z kolei można odczytywać jako wsparcie dla Rosji, ale należy pamiętać, że Chiny również stoją pod amerykańską presją wywieraną cłami i różnymi regulacjami dotyczącymi technologii i produkcji.

W 11 punkcie strona Chińska uzasadniła, dlaczego uważa że wszystkie poprzednie tezy są istotne. Otóż chodzi o utrzymanie stabilności łańcuchów przemysłowych i dostaw… Zdaniem Chińczyków priorytetem jest złagodzenie skutków kryzysu oraz zaprzestanie używania mechanizmów prawno-ekonomiczno-finansowych jako narzędzia politycznego w relacjach międzynarodowych. Na koniec stwierdzono, że ważnym aspektem jest program powojennej odbudowy.

Podsumowując całość można sobie wyobrazić sytuację, jak Władimir Putin czyta chińskie oświadczenie, blednie i prosi o szklankę wody. Po pierwszym szoku, bierze telefon i wykręca numer  do Xi Jinpinga. Namawia go na przyśpieszenie wizyty w Moskwie oraz zapowiada huczne przyjęcie w dobrej atmosferze. Następnie zwołuje naradę ministrów i nakazuje im przygotować ofertę dla Chińczyków. Tak to mogło z grubsza wyglądać.

Oczywiście 12 punktowe oświadczenie nie jest całkowicie jednoznaczne. Kontrowersje – z ukraińskiego punktu widzenia – budzi pomysł zawieszenia broni i rozpoczęcia rozmów pokojowych między Rosją i Ukrainą. Bowiem konsekwencją tego byłoby utrzymanie przez Rosjan już zdobytych terytoriów. Groziłoby to również zamrożeniem – a nie zakończeniem – konfliktu, na co wskazują Amerykanie. Należy jednak pamiętać, że tego rodzaju scenariusz jest również niekorzystny z perspektywy Moskwy. Uzyskanie skrawka ukraińskiego terytorium w żaden sposób nie polepszyłoby bowiem pozycji Putina względem Zachodu. Rosja nie zyskałaby dogodnej pozycji do stawiania warunków NATO czy Unii Europejskiej. Nie przejęłaby kontroli nad Ukrainą. Jej sytuacja polityczna i gospodarcza byłaby zdecydowanie gorsza niż przed 24 lutego 2022 roku. Wiarygodność Putina by nie wzrosła, a Europa nie wróciłaby już na ścieżkę uzależniania się od rosyjskich dostaw surowców energetycznych. Rosja bezpowrotnie straciła możliwość używania szantażu energetycznego względem państw Europy. Nawet Niemcy zbudowały terminale LNG.

Tymczasem jeśli Putin nie osiągnie definitywnego zwycięstwa na Ukrainie, to jego pozycja wobec Zachodu będzie słaba jak nigdy dotąd. I o to Chińczykom chodzi. Bowiem Rosja nie mogąca narzucić swoich warunków wobec Zachodu, to Rosja, która nie będzie również chętna do przyjmowania warunków narzucanych przez NATO i UE. Taka Rosja byłaby bardziej skłonna współpracować z Chinami. Oczywiście na chińskich warunkach.

Reasumując, chiński plan pokojowy jest w zasadzie nie do zaakceptowania dla Moskwy. Putin walczy z Ukraina po to, by uzyskać od Zachodu konkretne korzyści. Dlaczego? Ponieważ potrzebuje między innymi wzmocnić swoją pozycję względem… Chin. By Pekin traktował Moskwę jako równorzędnego partnera, a nie dojną krowę. Rosjanie potrzebują zachodnich technologii – w tym militarnych – by utrzymać się w wyścigu zbrojeń na dłuższą metę. Wiedzą, że Chińczycy im takich technologii nie przekażą. Po pierwsze, część chińskich technologii została rozwinięta z tych pochodzących z Rosji. Tak więc na tych płaszczyznach, Rosjanie nie zrobią skoku technologicznego w oparciu o współpracę z Chinami. Po drugie, Chińczycy nie dzielą się własnymi odkryciami. Pilnie strzegą know-how i nie pozwalają, by uciekało ono na zewnątrz. Zgoda na chińską koncepcję pokojową oznaczałaby, że kosztowna operacja przeciwko Ukrainie trwająca od 2014 roku poszłaby na marne. W 2012 roku Władimir Putin posiadał wszystko, włącznie z niezależnością Rosji oraz realizowaną koncepcją EuroRosji od Władywostoku po Lizbonę. Wówczas to zerwał reset z USA i zalicytował wyżej, co opisywałem szerzej w książce oraz m.in. w artykule pt.: „Federacja Rosyjska już przegrała – pytanie ile szkód zdoła jeszcze wyrządzić?”.

Jeśli efektem całej tej awantury miałoby być sprowadzenie Rosji do roli wasala Chin, oznaczałoby to wszystko kompletną katastrofę polityki Władimira Putina. Putina, który jednocześnie przegrałby de facto wojnę na Ukrainę. To mogłoby oznaczać jego koniec, a koniec autokratów i dyktatorów często wiąże się również z końcem definitywnym.

 

Gra na remis

Skoro więc Putin prowadzi wojnę na Ukrainie by podyktować Zachodowi takie warunki, które wzmocnią Rosję wobec Chin, to dlaczego Chińczycy mieliby wspierać Rosjan w konflikcie? Z punktu widzenia Pekinu remis jest w tej chwili najbardziej korzystny. Pokój dałby nadzieję na powrót do koncepcji Nowego Lądowego Szlaku z nitką przez Rosję i nawet Ukrainę. Normalizacja stosunków na arenie międzynarodowej oraz brak podziałów na bloki militarno-polityczne wspierałyby system handlu światowego. Rosja, która by nie wygrała wojny, byłaby słaba i podatna na wpływy Chin. Zachód, który by Rosji jednoznacznie nie pokonał, musiałby się liczyć z politycznym blokiem rosyjsko-chińskim pod przewodnictwem Pekinu. Tak zamrożenie konfliktu jest w interesie Chińskiej Republiki Ludowej. I tylko w jej interesie. Ponieważ taki scenariusz nie byłby korzystny również ani dla Ukrainy ani dla Zachodu – z przyczyn, których tutaj chyba tłumaczyć nie trzeba.

Warto również zwrócić uwagę na wypowiedź Xi Jinpinga w czasie wizyty w Moskwie w dniach 20-23 marca 2023 roku. Chiński Przewodniczący stwierdził, że: „nasze dwa kraje skonsolidowały i rozwinęły stosunki dwustronne na zasadzie braku sojuszy, braku konfrontacji i unikania ataków na jakąkolwiek stronę trzecią”. To zdanie posiada swoją wagę, bowiem przypomina Putinowi, że budowanie przez Rosję dobrych relacji z Chinami odbywało się dotychczas między innymi dlatego, że Rosja nie atakowała państw trzecich. Oczywiście z tym „nie atakowaniem” kwestia jest dyskusyjna, natomiast wydźwięk – w mojej ocenie – jest taki, że Chińczycy budowali i chcą budować relacje z Rosją, która nie będzie wszczynała niepotrzebnych i szkodzących chińskim interesom awantur. Rywalizacja amerykańsko-rosyjska jest Chińczykom na rękę, ale wojna już nie. Nawet, jeśli Xi znał i akceptował rosyjski plan trzydniowej „specjalnej operacji” na Ukrainie (a pewnie tak było), to z pewnością nie jest zadowolony z faktu, że ta operacja trwa już ponad rok i staje się poważnym problemem dla światowego ładu gospodarczego.

 

Aktywizacja Chin

Nie można nie dostrzec, że Chińczycy rozpoczęli aktywnie działać w zakresie stabilizowania regionów i wyciszania sporów w miejscach, w których są posadowione ich interesy. Dotychczas byli określani jako freeriderzy, którzy nie brali odpowiedzialności za system, który dawał im zarabiać. Natomiast w ostatnich tygodniach wzięli czynny udział w negocjacjach między Arabią Saudyjska i Iranem. Co skutkowało trójstronnym porozumieniem. Zajęli stanowisko w kontekście wojny na Ukrainie, które to stanowisko z pewnością jest tematem rozmów pomiędzy Xi, a Putinem w czasie trwającej wizyty w Moskwie.

Co zmusiło dotychczas powściągliwych Chińczyków do takiego zwrotu w polityce zagranicznej? Przecież uczestnictwo w negocjacjach i aktywność w zakresie rozwiązywania cudzych sporów wiąże się przede wszystkim z odpowiedzialnością. I kosztami politycznymi.

Odpowiedzią na powyższe pytanie może być konstatacja, że Chińczycy są przerażeni wizją, w której polaryzacja areny międzynarodowej prowadzi do szybkiego zrywania łańcuchów dostaw, a jednocześnie negatywnie wpływa na chińskie plany ekonomiczno-społeczne. Zwłaszcza, że sytuacja wewnętrzna Chin nie jest tak różowa, jak się to przedstawia o czym pisałem m.in. w tekście pt.: „Chiny w przededniu kryzysu. Nie uderzą na Tajwan”

W Pekinie zrozumiano, że nikt już Chińczyków nie wyręczy, jeśli chodzi o utrzymywania kruchego stanu rzeczy na płaszczyźnie ekonomiczno-finansowej. Dotychczasowy „strażak” światowy sam zaangażował się w spór i konflikt, które najwyraźniej zamierza wygrać. Jeśli Chińczycy nie wezmą spraw w swoje ręce, to – podobnie jak Niemcy – staną się ofiarą nie swojej wojny. Należy również pamiętać o tym, że chińskim koszmarem jest stan, w którym gospodarka Chin przestaje być potrzeba Europie i Stanom Zjednoczonym. Chodzi nie tylko o utratę zysków, ale i o wpływy polityczne. Tymczasem pełnoskalowy konflikt zbrojny w Europie sprawił, że państwa ze Starego Kontynentu zrozumiały, że biznes to nie wszystko. Bez bezpieczeństwa nie ma prosperity, a pieniądz posiada narodowość. W tym kontekście tak samo jak budowana jest niezależność od rosyjskiego gazu i ropy, tak na wielu płaszczyznach Zachód buduje niezależność gospodarczą i technologiczną od Chin. To niekorzystny dla Pekinu trend. Oczywiście w Stanach Zjednoczonych on już trwa od jakiegoś czasu, natomiast Europa zaczęła się dopiero budzić. Pierwszym sygnałem był COVID-19, natomiast wojna na Ukrainie już kompletnie zmieniła postrzeganie ekonomii.

Paradoksalnie, to zarówno Niemcy jak i Chińczycy przyłożyli swoje cegiełki do tego, że wojna na Ukrainie wybuchła. Angela Merkel w 2014 roku – po pierwszej rosyjskiej inwazji na Ukrainę – rozpoczęła projekt budowy gazociągu Nord Stream II. Co było dla Putina sygnałem, że cokolwiek nie stanie się na Ukrainie, Niemcy będą kontynuowali strategiczne interesy z Rosją. Z kolei Xi Jinping nie wyperswadował Putinowi pomysłu o trzydniowej „operacji specjalnej”, a akceptacja tegoż przedsięwzięcia stanowiła dla Kremla zachętę.

 

Chińczycy wystawiają Putinowi rachunek

Wobec tych wszystkich rozważań jasnym się staje, że jeśli największym wrogiem Chin jest wojna, a wojnę rozpoczął Putin, to rozwiązaniem tego wielkiego chińskiego problemu jest poskromienie zaciętości Władimira Putina. Chińczycy nie posiadają bowiem wielkiego wpływu na to, jak zachowają się Ukraińcy. Mogą ich oczywiście jakoś „kupić”, ale w Kijowie raczej nie myśli się o zgniłym rozejmie w zamian za błyskotki.

Ukraińców interesuje pokonanie Rosjan raz na zawsze (lub raz na 20-30 lat by mieć czas się odbudować). Przy jednoczesnym odzyskaniu przynajmniej części  (jak nie wszystkich) terytoriów zabranych jeszcze w 2014 roku. To Zachód posiada wpływ na postawę Kijowa bo to dzięki zasobom Zachodu Ukraińcy mogą wciąż walczyć. Tymczasem Zachód deklaruje jednoznaczne wsparcie dla Ukrainy w wojnie, a część państw – jak USA/Wielka Brytania/Polska – wydają się być zdeterminowane by umożliwić Ukraińcom osiągnięcie pełnego zwycięstwa. Tak więc, to co realnie mogą zrobić Chińczycy to wpłynąć jakoś na decyzje Kremla. Tutaj istnieją dwie opcje postępowania: łagodna i drastyczna.

Znacznie łatwiejszym, korzystniejszym i tańszym politycznie rozwiązaniem jest skuteczna perswazja i zachęcanie do rozpoczęcia procesu pokojowego. Przedstawienie marchewki. Należy również pamiętać, że zarówno w interesie Chin jak i Rosji leży oficjalne demonstrowanie głębokiej przyjaźni i współpracy. Bowiem wówczas zarówno Moskwa jak i Pekin – we własnych odrębnych negocjacjach z Waszyngtonem – posiadają silniejszą pozycję. Ta demonstracja przyjaźni jest niezbędna nawet wówczas, jeśli na linii Moskwa – Pekin widnieją spory lub trwają trudne negocjacje. Nic więc dziwnego, że wizycie Xi w Moskwie towarzyszą: uśmiechy, gesty przyjaźni i wzajemne klepanie się po plecach. Tego rodzaj gesty są na pokaz. To może nie mieć wiele wspólnego z tym, co się rzeczywiście dzieje w relacjach rosyjsko-chińskich. Oba państwa pokazują nam tyle, ile chcą pokazać.

Nie ulega wątpliwości, że działania i postawa Xi Jinpinga świadczą o tym, że zamierza on rozwiązać problem wojny na Ukrainie w sposób łagodny i konstruktywny dla Putina. W tym zakresie będzie poszukiwał metod, które z jednej strony dadzą szansę na wygaszenie walk, z drugiej nie zniszczą dobrych chińsko-rosyjskich relacji. Problem polega na tym, że Władimir Putin jest zdecydowany na pokonanie Ukrainy i dalsze wywieranie presji na Zachód. Nie chce kapitulować. Nawet, gdyby akt kapitulacji oraz hołd miały być składane wobec Pekinu a nie Waszyngtonu. Władze z Kremla są zdeterminowane do walki na Ukrainie aż do zwycięstwa. Bez względu na koszty. Tyle tylko, że te koszty ponoszone są również z Pekinie.

Xi Jinping raczej nie będzie w stanie zrealizować swojego planu maksimum i doprowadzić do natychmiastowego zawieszenia broni. Natomiast w drodze negocjacji z Putinem może wyznaczyć temu drugiemu pewne ramy czasowe. Okres, w którym Chińczycy będą cierpliwie czekali, aż Rosjanie rozstrzygną konflikt na swoją korzyść. Jednak za tę cierpliwość Moskwa będzie musiała zapłacić.

 

 

Chińczycy wystawiają Rosjanom rachunek za koszty ponoszone w związku z trwającą wojną. Póki Putin będzie miał z czego wypłacać rekompensatę, póty Pekin będzie skłonny akceptować trwający stan rzeczy. Jednak chińskie tolerowanie wojny na Ukrainie z pewnością ma swoje granice i nie jest bezwarunkowe. Presja wywierana przez Xi Jinpinga może okazać się jeszcze jednym argumentem za tym, że Rosjanie będą dążyli do jak najszybszego pokonania Ukrainy.

Ponadto, w mojej ocenie, nie należy spodziewać się ze strony Chin bezpośredniego wsparcia militarnego dla Rosji. Oczywiście, że Pekin może wysyłać zaopatrzenie, a przede wszystkim dostarczać narzędzi i maszyn, które pozwolą Rosjanom na zwiększenie swojego potencjału militarnego (poprzez produkcję własną). Natomiast wątpliwym jest, by Pekin zaryzykował sytuację, w której Ukraińcy zdobyliby na polu bitwy sprzęt chińskiej produkcji i ogłosili to światu. Bowiem Stany Zjednoczone wydają się wręcz szukać pretekstu do tego, by jeszcze mocniej docisnąć Chiny i to wspólnie z Unią Europejską. Europejczycy są niechętni do konfrontowania się z Chińczykami, ale mogą się na to zdecydować, gdyby okazało się, że władze z Pekinu nie różnią się niczym od tych z Moskwy. I mogą w przyszłości stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa światowego. Dlatego wątpliwym jest, by Chińczycy – w imię „przyjaźni” z Rosjanami – obstawili wynik trwającej batalii dając w zastaw własną skórę.


Autoreklama: Zakup książkę lub ebooka: „TRZECIA DEKADA. Świat dziś i za 10 lat” i dowiedź się, co nas może jeszcze czekać w nadchodzących latach. Oprócz wojny na Ukrainie, która została opisana w rozdziałach z prognozami.

TRZECIA DEKADA. Świat dziś i za 10 lat


Dwie sroki za ogon

Chińczycy – oprócz przekonywania Putina – mogą również zagrać ostrzej przeciwko Stanom Zjednoczonym. I spowodować, by Amerykanie również zaczęli naciskać na Ukraińców w sprawie zawieszenia broni. Gdyby USA poczuły zagrożenie na Dalekim Wschodzie, wówczas byłaby nadzieja na uzyskanie takiego efektu. Tyle tylko, że nikt na Dalekim Wschodzie nie będzie rzucał wyzwania Stanom Zjednoczonym. Za wyjątkiem samych Chińczyków…

Dlatego od miesięcy obserwujemy wzrost napięcia na linii Pekin-Waszyngton, a także chińską presje względem Tajwanu. Kwestia nacisku na Tajwan jest dla Chińczyków jednak bardzo problematyczna i może być kosztowna. Jeśli Pekin wywiera presję na Tajwan, to naraża się na represje ze strony Zachodu, a inwazja na wyspę oznaczałaby katastrofę dla chińskiej gospodarki (odcięcie od rynków zbytu, problem z importem gazu i ropy, deficyt półprzewodników, ryzyko niepowodzenie militarnego i wybuchu bezpośredniego konfliktu z USA).

Na szczęście dla Pekinu, Chińczycy dysponują „narzędziem” w postaci Kim Dzong Una. I to narzędzie zostało ponownie wprawione w ruch. Intensyfikacja prób rakietowych ze strony Korei Północnej jest aż nazbyt widoczna. Niewerbalne groźby są kierowane nie tylko względem Stanów Zjednoczonych, ale i ich sojuszników: Korei Południowej i Japonii.

Tym samym, ewentualne konsekwencje wywierania presji na USA spadną na Koreę Północną, na którą nie można już nałożyć cięższych sankcji… Natomiast wywoływanie zagrożenia na Półwyspie Koreańskim ma odwracać Amerykanów od kierunku ukraińskiego. W ten sposób Chińczycy mogą grać zarówno na „remis” na Ukrainie, jak również starać się wygrać we własnych negocjacjach z Waszyngtonem.

Wydaje się, że tego rodzaju drogę wybrano w Pekinie. To założenie ma wszakże jeden słaby punkt. Co, jeśli Amerykanie uznają, że są w stanie zatrzymać Rosją na Ukrainie a jednocześnie drugą ręką spacyfikować Koreę Północną?

 

Rosja może stać się pierwszą ofiarą chińskiej walki o pokój

Co się stanie, jeśli ani Amerykanie nie zmuszą Ukraińców do zgniłego kompromisu, ani Władimir Putin nie da się przekonać do zaprzestania prowadzenia wojny? W jakiej sytuacji znajdą się Chiny, gdy polityka Waszyngtonu okaże się bezkompromisowa również wobec Pekinu?

Jeśli główny chińskim wrogiem jest wojna, a priorytetem chińskiej polityki zagranicznej jest utrzymanie pokoju oraz dotychczasowych warunków globalnej wymiany towarów i usług, to w takiej sytuacji Pekin nie będzie miał innego wyjścia jak zawrzeć deal z USA. Nawet kosztem Rosji. Co pisałem wielokrotnie, dla Chińczyków każdy kolejny rok w którym zarabiają na eksporcie i mogą importować surowce energetyczne – budując jednocześnie OZE – jest zwycięstwem. Gospodarka Chin jest tak bardzo uzależniona od warunków i podmiotów zewnętrznych, że Chińczycy muszą zrobić wszystko by zapewnić jej warunki rozwoju lub choćby utrzymania stanu rzeczy, a także zyskać czas wykorzystywany na budowanie niezależności w postaci wewnętrznego rynku. To oznacza, że losy Rosji i relacje chińsko-rosyjskie schodzą na dalszy plan.

Dlatego w chińskiej walce o utrzymanie pokoju to ostatecznie Rosja może stać się pierwszą i największą ofiarą. 12 punktów opublikowanych przez chińskie MSZ, a także wizyta Xi w Moskwie nie są deklaracją trwałej przyjaźni na dobre i złe. Są ostrzeżeniem, że to co dobre między Moskwą a Pekinem może się skończyć, ponieważ te relacje mają swoją cenę. Jeśli jej wartość wzrośnie do nieakceptowalnych dla Chin poziomów, wówczas Pekin odejdzie od stołu. Chińczycy nie zamierzają bowiem płacić za nie swoją wojnę. Wojnę Putina. Xi Jinping jest gotowy wykorzystać obecną, trudną sytuację Putina, a także być może zaryzykować próbę uzyskania czegoś od Amerykanów poprzez wydanie im niejako drugiego – koreańskiego – frontu. Natomiast na koniec dnia – po być może bardzo ostrych negocjacjach i agresywnemu podbijaniu stawki – władze z Pekinu zrobią wszystko by utrzymać warunki umożliwiające rozwój chińskiej gospodarki.

W mojej opinii Chińczycy pojechali do Moskwy w nadziei, że uda im się osiągnąć cel po najmniejszych kosztach. Jednak jeśli plan doprowadzenia do „remisu” by się nie powiódł, będą chcieli wydoić rosyjską krowę do cna. Jednocześnie w momencie, gdy Putin nie będzie już w stanie rekompensować chińskich kosztów przedłużającego się konfliktu, to Chińczycy będą zmuszeni do zawarcia porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi. Zwłaszcza, gdyby Amerykanie demonstrowali gotowość do stawienia czoła obu rywalom, a jednocześnie grozili poważnymi retorsjami wycelowanymi w Chińską Republikę Ludową.

To co obserwowaliśmy w Moskwie to nie początek wielkiego sojuszu i nowej ery związanej z powstaniem nowego bloku wschodniego. Raczej należy to interpretować jako piękny teatr, za kulisami którego obłożony sankcjami oraz nakazem aresztowania Putin obłaskawia Xi Jinpinga w zamian za czasowe tolerowanie rosyjskich ekscesów.

 

Krzysztof Wojczal

Geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

Wartościowe? Pomóż rozwijać bloga
Twitter
Visit Us
Follow Me
RSS
YOUTUBE
YOUTUBE

48 komentarzy

  1. A takie pytanko. Mianowicie, w sytuacji, gdy Chinom wojna nie jest na rękę, a Rosja okazuje się faktycznie być jedynie militarną Górną Woltą z bronią jądrową ( swoją drogą pewnie już ją rozkradziono i substancje radioaktywne sprzedano ), czy Chiny z Rosją nie będą chciały odwrócić od siebie uwagi USA poprzez wystawienie Korei Północnej i Iranu jako agresorów? Korea Północna ma już broń jądrową, a Iran podobno jest już bardzo blisko jej wyprodukowania lub uzyskania. Czy gdyby te kraje uzyskały możliwość wyprodukowania rosyjskich Posejdonów, ale takich naprawdę działających, to dla USA nie byłaby opłacalna pomoc dla Tajwanu w uzyskaniu tożsamej broni? Wówczas Chiny musiałyby powściągać swoich sojuszników, przed niepotrzebnymi pohukiwaniami, bo USA miałyby realny lewar na Chiny.
    Drugie pytanie dotyczy zaś nowo odkrytych złóż pierwiastków ziem rzadkich w Turcji, Iranie, Szwecji i Pakistanie. Nawiasem mówiąc Pakistan ostatnio ocieplił swoje stosunki z USA. Dostarcza broń Ukrainie. Iran i Pakistan są ( lub Pakistan był ) sojusznikami Chin, a Turcja jest dosyć krnąbrnym sojusznikiem USA. Czy zmiana stosunków Pakistanu z USA wiąże się z tym, że odkrycie złóż pierwiastków ziem rzadkich spowodowało, że Pakistan ma przeciwbieżne interesy w stosunku do Chin i Iranu oraz Turcji. Jakie są szanse na przeniesienie tam części przemysłu z Chin?

    1. Szanowny Panie,
      Odpowiadam na Pana pytania:
      Pytanie 1: Czy Chiny z Rosją nie będą chciały odwrócić od siebie uwagi USA poprzez wystawienie Korei Północnej i Iranu jako agresorów?

      Odpowiedź na pytanie 1: Nie

      Odpowiedź na pytanie 1 (szersza): Nie, nie będą chciały odwrócić od siebie uwagi USA poprzez wystawienie Korei Północnej i Iranu jako agresorów.

      Pytanie 2: Czy zmiana stosunków Pakistanu z USA wiąże się z tym, że odkrycie złóż pierwiastków ziem rzadkich spowodowało, że Pakistan ma przeciwbieżne interesy w stosunku do Chin i Iranu oraz Turcji. Jakie są szanse na przeniesienie tam części przemysłu z Chin?

      Odpowiedź 2: Nie. Szanse są znikome
      Odpowiedź 2 (szersza): Nie ma bezpośredniego związku między zmianą stosunków Pakistanu z USA a odkryciem złóż pierwiastków ziem rzadkich. Pakistan jest krajem złożonym, a jego stosunki z innymi państwami wynikają z wielu czynników, w tym z polityki wewnętrznej, stosunków międzynarodowych i strategicznych interesów. Odkrycie złóż pierwiastków ziem rzadkich może mieć wpływ na gospodarkę Pakistanu, ale niekoniecznie ma wpływ na zmianę stosunków z innymi państwami. Stosunki Pakistanu z Chinami, Iranem i Turcją wynikają z różnych czynników, w tym z bliskości geograficznej, interesów strategicznych i kulturowych powiązań. Zmiana stosunków między Pakistanem a USA może wynikać z różnych czynników, w tym ze zmian w polityce międzynarodowej, zmian w rządach lub z różnic w interpretacji interesów strategicznych.

      Istnieją szanse na przeniesienie części przemysłu z Chin do innych krajów, w tym do Pakistanu, ale zależą one od wielu czynników. W ostatnich latach wiele krajów, w tym USA i kraje europejskie, rozważało przeniesienie części produkcji z Chin do innych krajów z powodu różnych czynników, takich jak koszty produkcji, ochrona własności intelektualnej i polityka zagraniczna Chin. Pakistan ma pewne atuty, które mogą przyciągnąć inwestycje zagraniczne, takie jak niskie koszty pracy, bliskość do rynków azjatyckich i geograficzne położenie, co czyni go atrakcyjnym miejscem dla przeniesienia produkcji z Chin. Jednakże, w celu przyciągnięcia inwestycji, Pakistan musiałby podjąć szereg działań w celu poprawy swojego klimatu inwestycyjnego, takich jak poprawa infrastruktury, redukcja biurokracji, poprawa regulacji biznesowych i zapewnienie stabilności politycznej. Dodatkowo, przeniesienie produkcji z Chin do innego kraju wiąże się z kosztami, takimi jak koszty związane z relokacją i szkoleniem pracowników, co może wpłynąć na decyzję firm o przeniesieniu produkcji. Podsumowując, szanse na przeniesienie części przemysłu z Chin do Pakistanu zależą od wielu czynników i wymagają dalszych badań i działań, aby określić ich pełny potencjał.

  2. Najbardziej czarny sen Putina i onucy z Lublina ? Wspólny sojusz obronny Polsko-Ukrainski. Potencjał 80 mln ludzi.Własciwie bylibysmy nie do ruszenia przez nikogo w Europie. Ukraina ma jeszcze po czasach radzieckich bardzo mocny potencjał badawczy i techniczny zwiazany z atomem.Moze wspólnymi siłami budowa bomby atomowej zeby raz na zawsze powiedziec STOP ruskiemu imperializmowi ?

    1. Najpierw pokazmy swiatu Izere, ktora rozlozy Tesle na lopatki.
      Pomijajac juz to, ze PL podpisala miedzynarodowe zobowiazanie o nierozprzestrzenianiu broni A to pomysl godny rozwazenia, oligarchowie ukrainscy lubia pieniadze, przydadza im sie.

      Fajne romantyczne mrzonki, bo sam autor pisal tu, ze z Ukrasina PL musi grac ostro i w chwilach najwiekszych ukrainskich slabosci, inaczej potem UA sie na PL wypnie i otworzy na zachod, zreszta dzis juz prasa przebakuje ze USA widzi ogromne perspektywy dla swoich firm w odbudowie UA. Nie wspomniano o interesach firm z PL wiec pewnie bedzie jak z Irakiem – romantyzm, polska krew i wielka figa z makiem potem. UA rozmawia z najsilniejszymi.

      Zreszta dziwna ta wojna nadal, bo wojna ale interesy interesami – strony sie morduja, ostrzeliwuja, ale umowy ze soba podpisuja. Chyba jak zwykle chodzi o pieniadze.

      https://www.money.pl/gospodarka/wladze-ukrainy-umowa-zbozowa-z-rosja-przedluzona-o-120-dni-6878079540050720a.html

      1. Pani przegapiła że Irak był dawno temu , przez ostatnią dekadę Polska zrobiła duży skok do przodu, możemy i robimy co trzeba żeby być obecnymi przy odbudowie Ukrainy. Izera to koncepcja nowoczesności , nie przymus , pokazanie ze ma się wizję gdzie chcemy byc .Tak samo jest z CPK . Pani tego po prostu nie rozumie albo za dużo expertów TVNu pani słucha. Międzywojenna Polska miał swoja Gdynię czy COP, gdyby miała jeszcze z dekadę to też wyszlibyśmy na prostą.
        To że w czasie wojny nie sa zrywane umowy pokazuje arbitraż 5-6 krajów i firm przeciw Gazpromowi za zmianę warunków umowy na płatność w rublach. Rosja zapłaci za to górę kasy, i nie ma przebacz. Polska także w tym bierze udział.
        Obecnie Ukraina donosi taryfy za przesył ropy Drużbą bo ponieśli koszty na naprae infrastruktury a zaprzestanie przesyłu to olbrzymie problemy dla Rosji.
        Na wysyłkę ziarna cisneły panstwa afryki i ameryki południowej , gdzie rosja liczy na sympatie i dlatego ustępuje.
        jest wiele kwestii które musi pani przepracować żeby zrozumieć jak działa ten świat , a nie jak pani się wydaje;)

        1. a miałabym słuchać TVPiS i propagandy? Raczy Pan żartować. Tam się dowiem ze PL to potęga, ale to ma tyle wspólnego z rzeczywistością co nic. Przy tej inflacji CPK będzie raczej anulowany.

          Ukraina moim kobiecym zdaniem to się po konflikcie PL podetrze, zresztą już plują w twarz a PL udaje ze deszcz pada. To mnie boli.

          Przykład anegdotyczny . Przewodów. Zginęło 2 polskich obywateli – i nie ma słowa przeprosin chociażby, na polecenie wielkiego hegemona PL zamknęła temat – nie ma sprawy, nie było żadnego problemu. Gdyby to była ruska rakieta to byłby w zasadzie atak na członka NATO.

          Biden wyjaśnił dzień po. Czy były przeprosiny strony ukraińskiej ? Nie. Raczej kompletne wyparcie i dążenia do eskalacji aby uwikłać PL w konflikt z RUS.

          Nawet break słowa przepraszam za te 2 ofiary jako skutek wypadku prowadzenia działań wojennych – takie rzeczy się przecież zdarzają,to wojna. Czasami zdarzy się nawet friendly fire. Zresztą sami ruscy część swoich własnych maszyn zestrzelili w wyniku panującego tam burdelu choć to nie najlepszy przykład..

          No ale te 250.000 ton bezpłatnych paliw od PL, te miliardy PLN na stabilizacje kursu hrywny, te pomiędzy 300 a 500 starych ale zmodernizowanych T72 oraz PT91 Twardy, nowe armatohaubice Krab (bo oficjalnie nie wiadomo ile przekazano – wszystko nieodpłatnie plus na Kraby zamówienia ale jak z płatnościami? )…, zestawy przeciwlotnicze Piorun, drony i amunicja krążąca, a teraz wkrótce nawet Mig29, karabinki Groty, hełmy, żywność , amunicja i wszystko co potrzeba plus zapewne pomoc niejawna, nie uwzględniana w bilansie z wiadomych względów. No cóż, PL jest sługą narodu ukraińskiego, jak to już jeden polityk wspomniał. Nie mnie oceniać zasadność bo w sumie nie muszą ginąć polscy obywatele wiec to jest zasadniczo in plus.
          W polityce nie ma przyjaźni są tylko interesy. Interesem UA jest otrzymywanie pomocy z PL i jeśli PL nie zabezpieczy swoich interesów – to wyjdzie na tym nie najlepiej. USA nie ma żadnego interesu dzielić się tortem po zakończeniu działań wojennych – USA z chęcią przyjmą każde zamówienie, które wspomoże amerykańskie korporacje. Obawiam się ze z PL będzie dokładnie tak jak z Irakiem. Poklepanie po plecach – great job, well done, murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść. Bo na Iraku finansowo dorobiła się tylko czerwona wierchuszka z SLD biorąca łapówki za Kiejkuty i Szymany. PL musiała jeszcze ofiarom amerykańskiego wywiadu wypłacać odszkodowania i ucierpiała wizerunkowo.

          Zastanawiam sie jak osłabiono polska armie przekazaniem sprzętu do UA. Owszem -zamówienia zrobiono ale to co oddano nie jest jeszcze zastąpione a nawet jak będzie to zanim osiągnie gotowość operacyjna to trochę potrwa.

          Mam nadzieje ze rządzący wiedza co robią.

          Co robi ukraińskie zboże w polskich magazynach i czemu PL nie zabezpieczyła swoich interesów? Bo o tym ostatnio trąbi prasa ze te zboże konkuruje ze zbożem polskim i wcale nie jest eksportowane, no ale w TVPiS o tym nie mówią. Umowa z UE przewiduje brak cła ale mozna było zrobić przecież warunek, ze ma być transferowane.

          Pożyjemy zobaczymy.

    2. Sojusz obronny PL-UA to chory pomysł, z kilku powodów. Najważniejszy

      to ten, że Polska jest w sojuszu o nazwie NATO, a Ukraina NIE. Więc Twój pomysł można zrealizować na dwa sposoby: (a) NATO przyjmuje Ukrainę jako członka (NATO przyjmuje państwo toczące wojnę i z nieustalonymi granicami ??? Niby jak???) albo (b) Polska występuje z NATO i zawiera postulowany przez Ciebie pakt z Ukrainą (a teraz uzasadnij Polakom po co mamy to zrobić odrzucając ewentualną pomoc NATO gdybyśmy zostali zaatakowani…). Moim zdaniem: mission impossible X 2, a w przypadku realizacji koncepcji (b) – jeszcze na dodatek niczym nie uzasadniony idiotyzm. Twój pomysł byłby do zrealizowania pod warunkiem że byłaby to kombinacja UE + Rosją (technologia + pieniądze (UE) + surowce + mięso armatnie + arsenał atomowy (Rosją) , ale USA za pośrednictwem GB, PL i UA to storpedowały. A była szansa… Chiny kuleją pod względem technologii, USA nie da rady poświęcić tyłu żołnierzy co Rosją – więc sojusz Rosja-UE miałby szansę aby „się wybić” i dyktować warunki… No cóż… Patrzmy, starzejemy się i umierajmy z nadzieją że nasze wnuki dokonają lepszych wyborów niż nasz rząd

    3. Ukraina ma gigantyczny problem z demografią. Gigantyczny, a przez wojnę będzie jeszcze gorzej.
      Dodawanie tych milionów ludzi Ukraina+Polska należałoby skorygować o tych w wieku poprodukcyjnym którzy są obciążeniem a nie siłą dla obu krajów.

      I gigantyczny problem z korupcją, nadal. Nadal, np Urzędy Skrabowe, są tam skorumpowane (mam info od Ukraińców którym osobiście pomagamy – niewiele się zmieniło). Ma niezły PR że walczy z korupcją, ale realnie nie jest dobrze.

      Jeszcze ma jakieś resztki know-how z czasów ZSRR, ale od lat 90-tych raczej słabo o to dbano. A starzy specjaliści z ZSRR dziś są emerytami, o ile nie wymarli. Pytanie ile ze specjalistycznej wiedzy przeszło na młodszych.

      Ukraina ma potencjał surowcowy. I położenie, korzystne gdyby nie ruskie zagrożenie.
      I rewelacyjną jakość gruntów rolnych. Gdyby tym dobrze zarządzać, bez korupcji.

      A Polska? Polska od dekad nadal buksuje w miejscu jeśli chodzi o rozwój technolgiczny. Korzystamy z położenia geograficznego i z tego, że jesteśmy poddostawcą gospodarki niemieckiej, francuskiej. Ale w czasie gdy technologia rozwija się coraz szybciej (technologie kosmiczne, teraz rozwój sztucznej AI który może zmienić wszystko), my nadal robimy proste komponenty dla innych, eksportujemy jabłka z Grójca, europalety i miedź z KGHM.
      Wydajemy na R&D grosze w stosunku do PKB, edukacja to dno i pół metra mułu (a władza rozwala ją nadal).

      Chcemy się porównywać – popatrzcie gdzie jest Korea Południowa dziś, kraj podobny rozmiarowo/ludnościowo który zaczynał z gorszej pozycji od Polski.

      Poska ma również bardzo kiepską demografię, która z roku na rok się pogarsza, choć nie jest aż tak źle jak w Ukrainie.

      Mimo propagandy sukcesu i wielkich mżonek (CPK, Izera, koleje wielkich prędkości, flota promów pasażerskich, cyfryzacja) przz ostatnie 8 lat nic się nie zmieniło. Nadal energetyka na węglu (i ideologiczny zakaz najtańszego prądu z wiatraków), nadal nie mamy żadnej specjalizacji technologicznej i żadnych światowych marek. Największe firmy to nadal państwowy Orlen żerujący na obywatelach swoim monopolem, maleństwo w stosunku do firm światowych. Nauka leży, młodzi naukowcy uciekają za granicę, w edukacji więcej JP2 a mniej matematyki, a krajem od dekad rządzą te same stare dziady rodem z PRL.

      Nie widzę wielkiego potencjału tych dwóch słabiaków Polski i Ukrainy.

  3. „Tak zamrożenie konfliktu jest w interesie Chińskiej Republiki Ludowej. I tylko w jej interesie. Ponieważ taki scenariusz nie byłby korzystny również ani dla Ukrainy ani dla Zachodu – z przyczyn, których tutaj chyba tłumaczyć nie trzeba.” Jest też w moim interesie i według mojej najlepszej wiedzy w interesie Polaków i Europejczyków. Wojna trwa wystarczająco długo, dalsze cierpienia są bezowocne. Chcecie powtórki z Irak-Iran w latach 80tych? Rozpocząć negocjacje, znieść sankcje co zbije ceny surowców i zamrozić ten konflikt na linii kontaktu!

    1. Rosja nie pogodzi się z zamrożeniem i jesli do tego dojdzie to tylko po to by po odbudowie sił znowu zabijać .

      Rosja nigdy nie pogodzi się z tym ze nie udało się osiągnąć zamierzonych celów wiec albo padnie albo postawi na swoim.

      Tu racjonalne przesłanki są nieistotne oni nie liczą się ani z kosztami ani ofiarami

    2. Niby po co znosić sankcję? Surowce i tak już tanieją, zniesienie sankcji nie przyspieszy spadek cen. Wojna może nie jest w naszym interesie ale Rosja ją zaczęła i w naszym interesie jest jej przegrana!

    3. Tak i zostawić Ukrainę jako karlowate panstwo bez dostepu do ponad połowy swego wybrzeża i zagłębia przemysłowego – mokry sen putina Orbana i paru onuc z V kolumny. Wasze niedoczekanie.

  4. Jest jeszcze inny sposób na sojusz obronny Polski i Ukrainy…… to Rzeczpospolita Obojga Narodów. . Ukraina jak i Polska dobrze rozumią czym jest Rosja i czym są Niemcy. Dobrze wiemy , ze Zachód moze nas w kazdej chwili przehandlowac Rosji .Wiec ani Polska , ani Ukraina nie powinny sie oglądac na nikogo i taki sojusz zawrzec.Zostalibysmy regionalnym mocarstwem z którym bez wzgledu na jakiekolwiek okolicznosci kazdy musiałby sie liczyc . To żywotny i egzystencjonalny interes obojga narodów oraz czarny sen Putina i Scholza. Stworzenie Rzeczpospolitej Obokga narodów to równiez wejscie tylnymi drzwiami Ukrainy do NATO i UE . Mam nieodparte wrazenie , ze to po malutkimi kroczkami dzieje się na naszych oczach i nie są to mżonki. Te gigantyczne zakupy uzbrojenia czemus służą. Rozumiem , ze Białorusi praktycznie juz nie ma i jest to tak naprawde granica polsko-ruska . Jestesmy jednak w Nato i podobno nie powinnismy się niczego obawiac .Polska sama nie udzwignie tych zbrojen , ani nie poniesie kosztów utrzymania , ani obsadzenia takiej ilosci uzbrojenia.Sądze ze jest jakis plan który PIS chce wykonac by nasze dzieci za pare lat nie zaznały powtórki najazdu tym razem na Polske tej mongolskiej dziczy ze wchodu.

    1. Masz trochę racji – Polska nie da rady zapłacić za sprzęt i armię jaką wymarzył sobie Rząd RP. Dodajmy do tego znane od dawna informacje, że Ukraina nie ma pieniędzy nawet na podtrzymanie funkcjonowania państwa, nie mówiąc o prowadzeniu wojny. Dysponuje tylko tym co użebrze – euro i dolary na pensje plus broń i amunicja na prowadzenie wojny. To ma być sojusz mocarstw? Raczej pasuje powiedzenie „wiòdł ślepy kulawego”. Oczywiście nie jest to sytuacja bez wyjścia: dla nas najlepszym jest jak najszybsze odcięcię się od problemu, co straciliśmy – to straciliśmy, trudno, erratę humanum est, ale im szybciej przejdziemy z pozycji sojusznika UA na pozycję neutralne – tym szybciej przestaniemy zmuszać Polaków do finansowania marzeń p. Zełeńskiego i jego kolegów

      1. Nie do końca się z tym zgodzę. Ty ruska onuco! – usłyszysz zaraz.
        Po pierwsze post który komentujesz to takie romantyczne polskie kompleksy – Znowu będziemy wielcy, Rzeczpospolita Obojga Narodów 2.0
        a problemów jest wiele.
        1. Pomijając fakt ze nikt nie pyta obywateli ani PL ani UA czy chcą w takowym projekcie uczestniczyć?
        2. Ukraina dawno temu zadeklarowała,ze chce sama być wiodąca silą w regionie po wojnie wiec a priori zadeklarowała ze PL nie jest jej potem potrzebna.
        3. Ukraina jest zniszczona gospodarczo przez wojnę. Kurs hrywny jest stabilizowany przez UE i PL,ponadto funkcjonowanie aparatu państwowości tejże także.

        Polityka władz PL odpowiada oczekiwaniom znacznej części elektoratu wyborczego. My jesteśmy mocarstwo, to wszystko jest na użytek wewnętrzny. My nie damy rady?!!! Potrzymaj mi piwo.. Na tym kompleksie polskiej wymarzonej wielkości i ważności można robić interesy.

        Argumentacja jest nawet sensowna – ale przesadzona. Rosji połamano zęby tylko dlatego, ze USA się zaangażowało.Gdyby nie USA to granica z RUS byłaby jak za ZSRR wyłączając Słowację i Czechy. Sama pomoc PL czy nawet całej UE jest niewystarczająca. Zauważmy tylko jak ociągały się DE jak kombinowały. Teraz zaczynają coś robić, czując się bezpiecznie i wiedząc, ze powrotu do business as usual nie będzie. PL wyszła przed szereg, zareagowała od razu – moim zdaniem nie mając potencjału. Choć podejrzewam, ze i tak PL nie ma tutaj nic do powiedzenia.

        Telefon z Ambasady USA ze macie przekazać Kraby T72 PT91 i wszystko co trzeba – szczegółowa listę co przekazujecie nieodpłatnie my dear friends wysyłamy wam zabezpieczona droga komunikacji – i PL wysyła, odpowiadając Yes Sir! Bo władza widzi w tym swój prywatny interes. Jak będziemy grzecznie wykonywać polecenia to sie fucha znajdzie po przegranych wyborach ewentualnie. PL jest skazana na łaskę i niełaskę USA i musi się podporządkować. Inaczej nie będzie ani Abramsow ani F35 ani niczego. Jak się nie ma własnego przemysłu zbrojeniowego to się finansuje obcy. A popatrzmy na Turcje…ona na tej wojnie zarabia – czy ktokolwiek ma złudzenia ze transfer statków ze zbożem jest za darmo?! Przecież Turcja wytargowała swoja prowizje….Silny może sobie pozwolić na więcej,

        A tak cokolwiek się stanie – Polacy – nic się nie stało, znowu nas oszukano, znowu nam gorze, znowu nas zdradzono. A może sami się lubimy oszukiwać? USA pokazuje wielokrotnie swoja wiarygodność – tam gdzie liczą się interesy USA tam nie ma nic innego, przykładów aż nadto.

        Z partnerem trzeba negocjować wtedy, kiedy jest w największej potrzebie, bo jego elastyczność jest zdecydowanie większa, gdy alternatyw dla dealu ma mało…

        Ukrainie gratuluje mądrych polityków i dyplomacji. PR i dyplomacje maja lata świetlne przed PL. UKR wie, ze USA dyktuje warunki, UKR wie, ze USA widzi w Europie DE jako swojego partnera. Uważam ze DE dostanie do podziału lepsze kaski z UKR a PL dostanie jak w tym sucharze. Za 100 polskich pociągów towarowych z mięsem wyeksportowanym do ZSRR dostaliśmy 200 pociągów butów z ZSRR – do podzelowania i wysłania z powrotem…

        1. Wywołany do tablicy odpowiem na przemycaną w bardzo sprytny sposób przez Panią Anne Jas propagande.
          Droga Pani prosze nie spłycac mojej wypowiedzi o Ezeczpospolitej Obojga Narodów . Nie chodzi tutaj o zadne polskie kompleksy tylko o zywotne interesy Polski naznaczone hekatombami powstan przeciwko Rosji,zsyłkami na Sybir i II w.ś którą Rosja wywołała wspolnie z Hitlerem .Wzmocnienie siły Polski i Ukrainy w obopólnym interesem obu narodów które doswiadczyły podobnych cierpien ze strony Rosji.Własnie te złe doswiadczenia historyczne sa swietnym spoiwem które łączy nas a nie dzieli . Bo obecna wojna tylko dzieki bohaterstwu Ukrainy jeszcze do nas nie przyszła ,Nie powinnismy się jednak łudzic . Ona do nas wczesniej czy pozniej przyjdzie jesli sie do niej teraz odpowiednio nie przygotujemy . Nie wierze przy tym w zadne zapewnienia i gwarancje tzw.Zachodu . Łacznie z USA i jej dawkowaną pomocą .Uwazam ze wczesniej czy pozniej USA nie będą miały tyle siły i będą wyparte z Europy.Z kim wtedy zostaniemy scisnieci między Rosja a Niemcami ?

          Anna Jast pisze: ,,Nie do końca się z tym zgodzę. Ty ruska onuco! – usłyszysze zaraz ”
          Chyba cos jest na rzeczy skoro sama pani o tym wpomina ? 🙂 Czytam juz od dłuzszego czasu Pani wypowiedzi i odnosze nieodparte wrazenie , ze pisze Pani ( czy kto tam jest za tym nickiem ) w bardzo sprytny sposób . Udaje Pani zatroskaną Polke ale interpretacja Pani wypowiedzi jest jawnie prokacapska.Oczywiscie to delikatny sofcik w porównaniu do nicka Lublina który zupełnie sie nie kryje ze swą ruską propagandą ( nie mylic z pogladami ) .

          Anna Jast pisze: ,, Pomijając fakt ze nikt nie pyta obywateli ani PL ani UA czy chcą w takowym projekcie uczestniczyć? ,,
          Prosze otworzyc oczy i spojrzec wokól siebie.Kilka milionów Ukrainców którzy uciekli przed barbarzynstwem Rosjan jest juz wsród nas. Ludzie zagłosowali SAMI NOGAMI .

          Anna Jast pisze: ,,Ukraina dawno temu zadeklarowała,ze chce sama być wiodąca silą w regionie po wojnie wiec a priori zadeklarowała ze PL nie jest jej potem potrzebna.,,

          Prosze nie zapominac , ze to jest blog Wojczala , a nie propagandowy program w Rusia 1 u Władimira Rudolfowicza Sołowjowa 🙂 Uważa Pani/Pan ze zidiocenie u Polaków osiagnęło poziom kacapski i mozna kazdą absurdalna bzdure wklejac ?:-))

          Anna Jast pisze: ,, Ukraina jest zniszczona gospodarczo przez wojnę. Kurs hrywny jest stabilizowany przez UE i PL,ponadto funkcjonowanie aparatu państwowości tejże także.,,

          Pełna zgoda :-). Tym bardziej Ukraina powinna miec interes by miec oparcie oraz uzyskac głębie strategiczną w Polsce .Ukraincy to pracowici ludzie.Odbudują swój kraj. Mam nadzieje , ze będą reparacje i one w tym pomogą . Poza tym Ukraina to jeden z najbardziej potencjalnie mega bogatych panstw na naszej planecie z bogactwami naturalnymi i przede wszystkim najlepszymi ziemiami i ich unikalnym czarnoziemem. Liczba ludzkosci na planecie Ziemia rosnie i trzeba ją jakos wyzywic .Kto bedzie miał mozliwosci produkcyjne zywnosci ten bedzie w przeciągu 50 lat osiagał niewyobrazalne zyski.O metalach ziem rzadkich, inych surowcach elektrowniach atomowych na Ukrainie nie wspomne.Ukraina to bardzo bogaty kraj zle zarządzany który moze byc ,,najlepszym miejscem na swiecie|” do zycia jak w pewnej ostatnio modnej ksiazce znanego klasyka 🙂
          Potencjał wspólnych 80 mln ludzi to wspólna siła z którą MUSI sie liczyc kazdy w swiecie . Dla obu narodów to byc albo nie byc i nie ma innej elternatywy zyjąc miedzy dwoma wielkimi agresorami jakimi sa Niemcy i Rosja którzy regularnie co kilkadziesiąt lat najezdzaja i niewola swoich sąsiadów.

  5. czytam tekst Autora i znowu 100/100
    czytam komentarze i jak na forum wpolityce- jazgot i ujadanie Konfiarzy, pitolnie Pitonia z Kościeliska i innych paputczików Putina- ruskiej baby Brauna i kałmuckiego Metzena. Ciekawe ile to jadu budzi pomysł wspólnej fedracyjnej IV RP z granicami na Wałdaju i rzece Don.

    Wklejam normalnym, białym Polakom, katolikom i rycerzom Tysiącletniej Polski ku przestrodze: instrukcja Carycy Katarzyny dla jej ambasadora w Warszawie Nikity Panina:
    „Istnieją różne narody, a raczej różne narody mają różnego ducha. Jedne można podbić i
    przesiedlić w celu zagarnięcia ich ziem, a świat nie podniesie wrzasku – to małe narody,
    plemiona. Z innych można uczynić małym wysiłkiem niewolników i będą chętnie lizali
    rękę Pana – to narody o podłej duszy, od kolebki niegodne samostanowienia, w wielkich
    obszarach Azji roztopią się bez śladu. Z trzecimi wreszcie nie można zrobić ani tego, ani
    tego, przynajmniej nie od razu – to Polacy. Nie można zaanektować ich państwa, bo
    trzeba byłoby się dzielić z Prusami, Austrią, Turcją i Bóg wie jeszcze z kim; narzuca to
    europejska równowaga sił. Po drugie nie można tego zrobić od ręki, gdyż są to
    znakomici żołnierze, a cały naród gdy otwarcie zagrożony, przypomina wściekłego wilka
    w nagonce. Zbyt dużo by to kosztowało, należy więc zdemoralizować ich do szpiku
    kości. Trzeba … rozłożyć ten naród od wewnątrz, zabić jego moralność… Jeśli nie da się
    uczynić zeń trupa, należy przynajmniej sprawić, żeby był jako chory ropiejący i gnijący w
    łożu… Trzeba mu wszczepić zarazę, wywołać dziedziczny trąd, wieczną anarchię i
    niezgodę… Trzeba nauczyć brata donoszenia na brata, a syna skakania do gardła ojcu.
    Trzeba ich skłócić tak, aby się podzielili i szarpali, zawsze gdzieś szukając arbitra.
    Trzeba ogłupić i zdeprawować, zniszczyć ducha, doprowadzić do tego, by przestali
    wierzyć w cokolwiek oprócz mamony i pajdy chleba. Będą Oni walczyć długo, bardzo
    długo, nasze prochy przepadną, ale przyjdzie czas gdy sami sprzedadzą swój kraj,
    sprzedadzą go jak najgorszą dziwkę. My rozpoczniemy ten proces Panin! Korupcją
    „milczących psów”, którzy będą nimi rządzić. Bogactwem i głodem, które biednych
    podjudzą przeciw możnym, tych drugich zaś napełnią takim strachem i podłością, że
    uczynią wszystko dla zachowania swego bogactwa. Zepsujemy ich kultem prywaty,
    złodziejstwa, rozpusty, wszelaką demoralizacją i wiodącym ku niej alkoholem.
    Stworzymy tam nową oligarchię, która będzie okradać własny naród nie tylko z godności
    i siły, lecz po prostu ze wszystkiego, głosząc przy tym, że wszystko co czyni, czyni dla
    dobra ojczyzny i obywateli. Niższe szczeble tych krwiopijców będą uzależnione od
    wyższych w nierozerwalnej strukturze formalnej i nieformalnej piramidy. Trzeba będzie
    starać się, by w piramidę wpasowany był każdy zdolny i inteligentny człowiek, by
    zechciwiał w niej i spodlał. Niedopasowywalnych szaleńców, nieuleczalnych fanatyków,
    nałogowych wichrzycieli i każdą inną wartościową jednostkę wyeliminujemy operacyjnie.
    Zadanie to jest wielkie Panin, lecz i efekty będą wielkie. Polska zniknie w samych
    Polakach! Wtedy właśnie, gdy będzie wydawało się im, że mają wolność.

  6. Panie Krzysztofie,
    co Pan myśli? po Pana ostatnim komentarzy na Youtubie.

    kontrola sędziów poprzez izbę dyscyplinarną (pewnie inaczej nazwaną 🙂 ) wybieraną metodą eliminacji sędziów a nie ich wyboru na wzór eliminacji ławników w US 🙂
    najpierw losowo 80ciu, a później partie (procentowo do posiadanych miejsc w parlamencie) eliminują tych, którzy im się nie podobają, radykałów itp. pozostawiając np.1 1 „normansów”. orzekanie musiałoby być zwykłą większością glosów

  7. Jeżeli stawia się tezę (największym wrogiem Chin jest wojna) a na tej tezie buduje się kolejną tezę (Jeśli główny chińskim wrogiem jest wojna, a priorytetem chińskiej polityki zagranicznej jest utrzymanie pokoju oraz dotychczasowych warunków globalnej wymiany towarów i usług, to w takiej sytuacji Pekin nie będzie miał innego wyjścia jak zawrzeć deal z USA) to najłagodniej liczone prawdopodobieństwo, że 2-ga teza jest prawdziwa wynosi 0.5 x 0.5 = 0.25. Mało. Ale ostatnie spotkanie prezydentów Chin i USA można z dużą ostrożnością traktować jako jaskółkę potwierdzającą te 25%. Spotkanie odbyło się na wniosek Chin (!!!!) i było poprzedzone wieloma spotkaniami dyplomatów. Po spotkaniu, prace dyplomatów mają być kontynuowane. Czyli jednak mają o czym rozmawiać. Może będzie jakiś deal?

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *