NORWEGIA – co czeka skandynawski raj wśród fiordów? [ANALIZA]

GEOGRAFIA

Norwegia położona jest na północno-zachodnim krańcu Półwyspu Skandynawskiego, a jej długa granica ze Szwecją biegnie wzdłuż Gór Skandynawskich. Na dalekiej północy kraj ten graniczy również z Finlandią, a także Rosją.

Jednak główne ośrodki kraju mieszczą się nad cieśniną Skagerrak, nad którą położona jest stolica państwa – Oslo, a także nad Morzem Północnym (Stavanger, Bergen). Ostatnią większą przystanią cywilizacji, w kierunku na północ, jest ponad stu tysięczne miasto Trondheim położone nad Morzem Norweskim. Oprócz dwóch w/w akwenów, Norwegię opływa również Morze Barentsa na północnym wschodzie.

Kraj tej posiada jedną z najdłuższych linii brzegowych na świecie (25 tys. km na kontynencie, a z wyspami ponad 83 tys. km), która słynie z licznych, skalistych fiordów. W skład terytorium państwa wchodzi blisko 50 tys. wysp i wysepek, które w większości są niezamieszkałe. Część terytorium Norwegii znajduje się za kołem podbiegunowym, gdzie występują noce, dnie, a także zorze polarne.

Klimat w Norwegii jest znacznie cieplejszy w porównaniu do innych, podobnie położonych lokalizacji (Alaska, Syberia). Powodem cieplejszej temperatury (średniorocznie o ok. 15ºC) są ciepłe prądy oceaniczne (Prąd Północnoatlantycki przechodzący w Prąd Norweski), które opływają brzegi Norwegii.

Norweskie terytorium to tereny głównie górskie i płaskowyże, poprzecinane dolinami i fiordami. W górach występuje wieczna zmarzlina, dzięki czemu w Norwegii wciąż znajduje się wiele lodowców. Z tego względu to właśnie w norweskim miasteczku położonym na wyspie Svalbard i będącym najbardziej wysuniętą na północ miejscowością na świecie, ulokowano tzw. współczesną Arkę Noego, czyli Globalny Bank Nasion, który w założeniu powinien funkcjonować (i utrzymywać minusową temperaturę) bez udziału człowieka.

Historyczne, głównym atutem Norwegów był dostęp do cieśniny Skagerrak, przez którą biegnie morski szlak handlowy między Bałtykiem, a Morzem Północnym. Gdy w drugiej połowie XX wieku odkryto złoża gazu i ropy, Norwegowie mocno skorzystali na dostępnie do Morza Północnego, pod dnem którego znajdują się spore pokłady gazu i ropy naftowej. Dalsze poszukiwania w/w surowców ujawniły również spore ich pokłady pod Morzem Norweskim, a zwłaszcza pod dnem Morza Barentsa.

HISTORIA

Historia Królestwa Norwegii, to historia unii, przymierzy i zależności tego państwa od silniejszych, skandynawskich sąsiadów. Norwegowie nigdy nie zdołali stworzyć samodzielnie własnej, choćby regionalnej potęgi. Być może dlatego, że dość nieprzyjazne warunki ziemi, na której zamieszkiwali nie dawały wielu przewag. Tak samo jak położenie geograficzne. O ile Duńczycy mogli żyć z handlu i kontrolować szlaki morskie między Bałtykiem, a Morzem Północnym, Szwedzi byli zdolni kontrolować sam Bałtyk, o tyle Norwegowie mieli jedynie dostęp do mało istotnych, z punktu widzenia handlu i gospodarki Morza Norweskiego i północno-wschodniej części Morza Północnego. Wprawdzie Oslo położone jest nad cieśniną Skagerrak, jednak jest to miejsce, gdzie cieśnina ta staje się już szeroka, przez co trudniej jest ją blokować. Terytorium Norwegii to tak naprawdę peryferie Skandynawii, która sama w sobie stanowi północne peryferie Europy.

Wczesne średniowiecze w Skandynawii to okres formowania i kształtowania się plemion północnogermańskich. Około VII i VIII wieku Normanowie zaczęli wyprawiać się za morza w poszukiwaniu łupów i miejsc dogodnych do kolonizacji. W latach 800-1066 Normanowie zawładnęli Wyspami Owczymi, Szetlandami, Orkadami, Hebrydami, wyspą Man, a także wybrzeżami Irlandii, Szkocji i Islandii. Kolonizacja objęła swoim zasięgiem również Grenlandię, a zamorskie wyprawy dotarły aż do Ameryki Północnej. Norwegia była wówczas podległa Duńczykom, która to zależność trwała do roku 1035. Zresztą losy obu tych państw skandynawskich były ze sobą wielokrotnie splatane. Pierwszym norweskim królem był panujący w pierwszej połowie X wieku Gorm Stary. Jego syn, Harald Sinozęby, będąc królem Danii (958-987r.) oraz Norwegii (974-985) przyjął chrzest około 965 roku i wprowadził do Danii chrześcijaństwo. Jednak z uwagi na bunty religijne, władca ten został obalony. Prawdopodobnie przez swojego syna i kolejnego króla – Swena Widłobrodego. Ten ostatni po unifikacji koron Duńskiej i Norweskiej, wyruszył na podbój Anglii, która ostatecznie uległa mu w 1013 roku. Rok później król Danii, Norwegii i Anglii zmarł, a koronę Norwegii przejął po nim Olaf II Haraldsson (król w latach 1016-1028), który wprowadził w Norwegii chrześcijaństwo (za co został uznany za świętego). Katolicki król uległ jednak w walce o koronę z władcą Danii i Anglii Knutem Wielkim. Niezależność od Danii, Norwegowie odzyskali w 1035 roku za panowania Magnusa I Dobrego, który odzyskał kraj z rąk Duńczyków, a po śmierci Kanuta Wielkiego (1042r.), przejął również tron Danii.

Ród Ynglingów panował aż do XIV wieku, kiedy to w 1313 roku Norwegia zawarła unię personalną ze Szwecją. W wyniku unii, do 1363 roku na wspólnym tronie Norwegii i Szwecji zasiadali władcy z dynastii Folkungów. Następnie w 1380 roku Norwegia zawarła unię personalną z Danią, a w 1387 roku Małgorzata I zawiązała Unię Kalmarską łączącą wszystkie państwa skandynawskie (Danię, Szwecję i Norwegię). Pomimo opuszczenia unii przez Szwecję w 1523 roku, Norwegia pozostała związana z Danią, stając się jej podległą prowincją aż do 1814 roku, kiedy to w wyniku wojen napoleońskich i starć duńsko-szwedzkich, zawarto Traktat kiloński. Na jego mocy Norwegia ostatecznie weszła pod panowanie Szwecji (unia personalna), które trwało aż do roku 1905. W tym okresie Królestwo Norwegii stało się dziedziczną monarchią konstytucyjną z uwagi na powiązanie ze Szwecją, w której wówczas panował właśnie taki ustrój.

W 1905 roku rozwiązano trwającą 91 lat unię, a królem Norwegii został duński książę – Haakon VII. Nowy władca szybko zyskał sympatię poddanych z uwagi na fakt, iż nie starał się narzucać własnej woli podległemu mu ludowi. Zamiast tego, wolał pełnić rolę męża opatrznościowego i opiekuna narodu. W czasie I Wojny Światowej Norwegia pozostała neutralna, a w 1920 roku wstąpiła do Ligii Narodów. Manewr z zachowaniem neutralności próbowano powtórzyć w czasie trwania II Wojny Światowej, jednak 9 kwietnia 1940 roku królestwo zostało zaatakowane przez niemiecką III Rzeszę. Tego samego dnia Norwegowie przystąpili do Aliantów, jednak nie zdołali obronić państwa. Król Haakon VII udał się na emigrację, nie chcąc stać się zakładnikiem Niemców.

Inwazja niemiecka na Norwegię była efektem zwiększenia wagi samego Atlantyku na mapach geostrategicznych. Odkrycia geograficznie, kolonizacja, a następnie wzrost potęgi Stanów Zjednoczonych sprawił, że ocean ten stał się platformą komunikacyjną między Ameryką Północną, a Europą. A ponieważ USA wspierały w wojnie Wielką Brytanię, to Niemcy chcieli przerwać jedyną nić podtrzymującą Londyn przy życiu. Nie dało się natomiast wpłynąć na Atlantyk bez pokonania na morzu potęgi brytyjskiej, która kontrolowała Kanał La Manche. Dlatego do czasu zdobycia Francji, Hitler potrzebował Norwegii. Po pierwsze, by zyskać możliwość flankowania Wielkiej Brytanii (z Norwegii prowadzono np. naloty w czasie Bitwy o Anglię) po drugie, by uwolnić niemiecką flotę uwięzioną praktycznie na Bałtyku i dać jej możliwość (zwłaszcza ubootom) przedostawania się na Atlantyk szlakiem na północ od Wysp Brytyjskich (poprzez GIUK). Wszystko to podnosiło strategiczną wagę mało istotnej dotychczas Norwegii. I sprawiło, że stała się ona jednym z pierwszych celów Hitlera (po Polsce i Danii).

Po zakończeniu wojny, król Haakon VII wrócił do Norwegii, gdzie rządził aż do czasu swojej śmierci, tj. do 1957 roku. W międzyczasie Norwegia została członkiem ONZ (1945 r.), stała się beneficjentem Planu Marshalla, wstąpiła do NATO (1949r.), a także przystąpiła do Rady Nordyckiej (1952r.). W 1960 roku Królestwo Norwegii dołączyło do Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA). Norwegowie dwukrotnie odmawiali jednak przystąpienia do Unii Europejskiej (w referendach z 1972 i 1994 roku), choć w 2001 roku przystąpili do strefy Schengen.

GOSPODARKA

Garść danych

Norwegia liczy sobie zaledwie 5,3 mln mieszkańców, którzy w grudniu 2017 roku wytwarzali łącznie aż 398,83 mld USD  PKB (Polska – 525mld USD przy 38 mln mieszkańców). PKB per capita wyniosło w tym okresie 91,22 tys. USD (PL – 15,75 tys. USD), a PKB per capita Ppp aż 64,8 tys. USD (Polska – 27,22 tys. USD). Norwegia to najbogatsze państwo świata, licząc majątek w ujęciu per capita. Na jednego Norwega przypada (wg raportu Bankowego z 2018 roku, analizujące poziom bogactwa państw w latach 1995-2014) ponad 1,6 mln USD (na jednego Polaka zaledwie 155 tys. USD).

Norwegia notuje stały wzrost gospodarczy w cenach stałych, z lekkimi jedynie spadkami w okolicach 2010 (efekt kryzysu z 2008 roku) i 2016  roku.

PKB liczone w dolarach zaliczyło dwa głębsze tąpnięcia w 2009 i 2015 roku związane m.in. ze znacznym osłabieniem korony norweskiej w stosunku do dolara, a także spadkami cen surowców energetycznych.

Co istotne, pomimo olbrzymich korzyści z eksportu gazu i ropy (począwszy od drugiej połowy lat 70-tych) najwyższe, roczne tempo wzrostu PKB od 40 lat nigdy nie przekroczyło 4%. Przez ten czas gospodarkę dotykała również kilkukrotnie recesja (nawet ponad -2%).

W ciągu ostatnich 5 lat średni wzrost norweskiego PKB wyniósł zaledwie 0,6%. „Zaledwie” ponieważ w tym okresie wciąż zwiększała się ilość eksportowanego gazu, a także udało się zwiększyć eksport ropy naftowej. Oczywiście w międzyczasie było tąpnięcie cen surowców energetycznych, jednak miało to miejsce na przełomie lat 2014/2015. Jest to dość istotna uwaga, którą omówię w podsumowaniu artykułu.

Poziom długu publicznego w stosunku do PKB wyniósł na koniec 2017 roku zaledwie 36,2%, jednak poziom długu prywatnego w stos. do PKB w tym samym okresie osiągnął poziom 285%. Warto w tym miejscu podkreślić, że jeszcze w 2011 roku poziom długu publicznego wynosił 27,4%, jednak począwszy od 2015 roku wskaźnik ten systematycznie rośnie.

Poziom długu publicznego do PKB, wyrażony w %

Pamiętać jednak należy, że poziom długu jest uzależniony m.in. od kursu waluty (część zadłużenia, to dług zagraniczny zaciągnięty w USD lub euro, a część dług krajowy liczony w koronach norweskich), a także przede wszystkim od wysokości PKB. Realne zadłużenie Norwegii mocno wzrosło po kryzysie z 2008 roku, jednak od tego czasu oscyluje wokół stałego poziomu.

Wartość długu publicznego Królestwa Norwegii

Z jednej strony Norwegia nie jest wolna od długu, z drugiej, posiada ogromne rezerwy walutowe (ok. 65,5 mld USD w 2018 roku co stanowi 0,52% rezerw walutowych wszystkich krajów świata).

Stopa bezrobocia w Norwegii wyniosła na koniec 2018 roku jedynie 3,7%, choć wśród młodzieży było to już 9,9%.

Wiek emerytalny w Norwegii osiągany jest w 62 roku życia (bez względu na płeć), przy średniej długości życia 81,3 lata (83,4 – kobiety, 79,2 – mężczyźni).

Królestwo Norwegii notuje stabilny, dodatni bilans handlowy, który w styczniu 2019 roku wyniósł 28,774 mld koron norweskich (ok. 3,3 mld USD).

Dane z portalu pl.tradingeconomics.com.

Podatki

Norwegia jest jednym z najbardziej opodatkowanych państw na świecie. Należy również do tzw. grona państw opiekuńczych (jak m.in. Szwecja). W 2015 roku stosunek wpływów podatkowych do PKB wynosił 38% (8 miejsce na świecie). Warto dodać, że przed obniżkami podatków w 2011 roku, wskaźnik ten przekraczał 42%. Dopiero nowy centro-prawicowy rząd wybrany w 2013 roku rozpoczął obniżki obciążeń fiskalnych, co wsparło gospodarkę norweską uderzoną obniżkami cen ropy naftowej.

Obecnie standardowa stawka podatku od towarów i usług (VAT) w Norwegii wynosi 25% (zredukowana – 15% oraz niska – 12%). Stawka podatku dochodowego od osób fizycznych i firm została niedawno ponownie obniżona, ale nadal jest uzależniona od wysokości zarobków. I tak jeśli roczny dochód nie przekracza 169 tys. koron (ok. 74 tys. zł), wówczas podatnik płaci 23% dochodu (choć są regiony gdzie jest niższy – 19,5% dla Nord-Troms i Finmarku). Istnieją jeszcze trzy progi podatkowe (237.900 NOK, 598.050 NOK, 962.050 NOK). Najwyższa stawka wynosi 38,4% przy dochodach wyższych niż ok. 423 tys. zł.

Oprócz tego firmy zatrudniające pracowników muszą uiszczać opłatę z tytułu zatrudnienia (14,1% wynagrodzenia brutto), ubezpieczenia emerytalne (2% wyn. brutto), a także ferienpenger (10,2% od wyn. brutto). Do tego dochodzą innego rodzaju opłaty związane z zatrudnieniem, które łącznie średnio wynoszą ok. 5% od wyn. brutto pracownika. Tak więc łączne składki ubezpieczeniowe wynoszą ok. 31,3% wynagrodzenia brutto pracownika.

Ciekawym podatkiem jest podatek od posiadania samochodu, który płaci się raz do roku (koszt ok. 1500 zł w zależności od modelu i wieku auta). Innym, dość nietypowym, rozwiązaniem jest możliwość sprawdzenia zarobków danej osoby, ponieważ wynagrodzenie jest jawne.

Skoro norweski system podatkowy nie sprzyja biznesowi, to dlaczego państwo i jego mieszkańcy są tak bogaci?

(uwaga, przedstawiane tutaj dane mają na celu wyrobienie sobie poglądowego obrazu stanu rzeczy, nie natomiast szczegółowej analizy systemu prawno-podatkowego państwa, w celu zaczerpnięcia bardziej precyzyjnych informacji należy zasięgnąć porady specjalisty :) )

Surowce

Bogactwo i dobrobyt w Norwegii związane jest z dwoma surowcami. Ropą naftową i gazem ziemnym. Kraj ten jest również bogaty w zasoby ryb, drewna oraz rudy metali, choć wydobycie tych ostatnich spada z uwagi na wysokie koszty pozyskiwania przy niskiej zawartości surowca w kopalinie. Skupmy się jednak na surowcach energetycznych, bowiem to one, od dziesiątek lat, gwarantują Norwegom gospodarcze prosperity.

Pierwszych ważniejszych odkryć, jeśli chodzi o złoża gazu i ropy, dokonano w latach 60-tych i 70-tych ubiegłego wieku. Miało to miejsce na Morzu Północnym, którego część przypada Norwegom. Większość odkryć dokonano jednak po brytyjskiej części morza i wydawało się wówczas, że Norwegom przypadnie jedynie ułamek udziału w wartościowym torcie.

Królestwo Norwegii rozpoczęło wydobycie ropy naftowej ok. 1973 roku, a gazu ok. 1976 roku. Z początku eksploatacja złóż była niewielka, jednak z czasem ilość wydobycia zaczęła rosnąć w szybkim tempie. Od 1993 roku Norwegia pozyskuje więcej ropy niż Zjednoczone Królestwo. W przypadku gazu, Norwegowie wyprzedzili pod tym względem Brytyjczyków w 2005 roku. Wprawdzie wydobycie ropy, od roku 2001 do 2018 r. spadło aż o ok. 40%  tj. do ok. 2 mln baryłek dziennie (u Brytyjczyków jeszcze bardziej), to jednak wskaźnik wydobycia gazu wciąż rośnie (120 bln metrów sześciennych/rok).

Ponieważ zasoby surowców na Morzu Północnym wydawały się być ograniczone, Norwegowie postanowili eksplorować dno innych pobliskich wód terytorialnych. Zwłaszcza, że Królestwo Norwegii posiada dostęp do Morza Norweskiego, Morza Barentsa i Oceanu Arktycznego.

Poszukiwania szybko przyniosły efekty w postaci zlokalizowania złóż gazu i ropy na Morzu Norweskim i Morzu Barentsa.

O ile Norwegia nie wydobywa jeszcze surowców z tego ostatniego akwenu (z uwagi na spory z Rosją), o tyle złoża z Morza Norweskiego są już pozyskiwane. Tak przedstawia się sieć rurociągów wokół K. Norwegii (czerwone/niebieskie linie – rur. gazowe, zielone – ropociągi).

W przyszłości (do 2030 roku) Norwegowie planują rozbudować Zachodni Rurociąg Arktyczny, tak by ciągnął się on wzdłuż wybrzeży państwa, począwszy od Morza Barentsa, aż po kontynentalne wybrzeża Francji, Belgii i Niemiec na Morzu Północnym. Warto w tym miejscu dodać, że planowana jest również budowa (do 2022r.) rurociągu Balic Pipe, który ma dostarczać gaz do Polski.

Norwegia eksportuje 95% pozyskiwanego przez siebie gazu, głównie na rynek UE. Dla Europy, norweski gaz stanowi 20% całego rynku. Jeśli chodzi o ropę naftową to norweski udział w światowym rynku wynosi 2%. Wartość eksportu surowców energetycznych stanowi 40% wartości całego krajowego eksportu i jest to jednocześnie ok. 17% wartości PKB (dane 2015 rok). Co ciekawe, Norwegia (podobnie jak Egipt, Meksyk, Oman i Rosja) nie przystąpiła do OPEC i posiada tam jedynie status obserwatora. Norwegowie samodzielnie więc ustalają cenę sprzedaży własnych surowców.

Pomimo faktu, iż Norwegia wydobywa ropę naftową, ceny paliw są tam dość wysokie. Natomiast wydobycie gazu nie stanęło na przeszkodzie w tym, by system energetyczny kraju oprzeć w 98% o odnawialne źródła energii (głównie elektrownie wodne i farmy wiatrowe). Jest to niewątpliwy sukces Norwegów, którzy uniezależnili się znacznie od wydobywanych przez siebie surowców (co wymagało znacznych nakładów finansowych, przezorności i odwagi politycznej).

Uwaga! Czytasz ten tekst dzięki temu, że autor bloga znajduje dość samozaparcia i mobilizacji by go dla Ciebie pisać 🙂 Dlatego, jeśli uważasz ten tekst za wartościowy – udostępnij lub poleć go znajomym. Kilka dodatkowych sekund, które na to poświęcisz nijak mają się do czasu, który już spędziłeś przy czytaniu niniejszego wpisu. Ja pisałem go znacznie, znacznie dłużej. Miło będzie również przeczytać Twój komentarz pod tekstem. Czekam również na uwagi i merytoryczną polemikę 🙂 Dziękuję. KW

Demografia

Od 2010 roku populacja Norwegii regularnie wzrastała o ok. 1% rocznie, dochodząc w 2018 roku do 5,353 mln ludności (w 2010 roku było to 4,885 mln). Jednak nie zawsze wzrost ten był tak przyzwoity.

Kryzys demograficzny przyszedł w Norwegii  w drugiej połowie lat 70-tych. 1975 rok był ostatnim rokiem, w którym na jedną kobietę w Norwegii przypadało co najmniej dwoje dzieci (równe 2,0). Jednocześnie w tym samym roku populacja królestwa odnotowała wzrost liczebności o 0,67%.  Później było już tylko gorzej. Liczba narodzin malała, przez co już w 1980 roku populacja wzrosła jedynie o 0,39% w stosunku do poprzedniego roku. W 1985 roku sytuacja wyglądała bardzo poważnie. Tempo wzrostu populacji wyhamowało do zaledwie 0,33% rocznie, a wskaźnik dzietności wynosił 1,68 dziecka/kobietę.

Norwegowie zrobili wówczas coś, co uratowało ich społeczeństwo i gospodarkę. Przyjęli imigrantów. Głównie z Polski, skąd ludność uciekała przed stanem wojennym. Okazało się, że europejscy imigranci nie tylko dobrze się asymilują, partycypują obowiązkach społeczeństwa, ale i także przyczyniają się do wzrostu poziomu dzietności w kraju. Od połowy lat 80-tych, wskaźnik dzietności drgnął wyraźnie w górę, przekraczając poziom 1,8 i dochodząc nawet do 1,93 w 1990 roku. Przyrost populacji również wrócił do tendencji rosnącej i osiągnął 0,45%. Ponieważ jednak wzrost poziomu dzietności zatrzymał się i oscylował w granicach 1,8 dziecka/kobietę, to przez całe lata 90-te, do drugiej połowy pierwszego dziesięciolecia XXI wieku przyrost populacji w państwie nie przewyższał średnio 0,6%. Tymczasem szybko rozwijająca się gospodarka potrzebowała rąk do pracy. W 2004 roku nastąpiło poszerzenie Unii Europejskiej. Norwegowie natychmiast z tego skorzystali, przyjmując kolejną falę imigrantów zarobkowych z Europy Środkowej (w tym wielu z Polski). W 2010 roku odnotowano roczny przyrost populacji rzędu 1,07% i taki mniej więcej poziom wzrostu utrzymuje się do teraz (0,89% w 2019 roku, ale 1,25% w 2015 roku).

Warto w tym miejscu odnotować, że poziom dzietności wśród rodowitych Norweżek wciąż drastycznie malał (przez co ogólny poziom dzietności wyniósł w 2018 roku zaledwie  1,56, a średni wiek kobiety rodzącej pierwsze dziecko wyniósł 28,5 lata). Dlatego też przyjmowanie kolejnych rzeszy imigrantów (np. duża fala z Pakistanu) nie wpływało już tak znacznie na roczny przyrost populacji. Niemniej, pomimo długiego kryzysu demograficznego (licząc od 1975 roku do dziś – 44 lata!), Norwegom udało się zachować przyzwoity balans w piramidzie społecznej.

Jednak wszystko ma swoją cenę. O ile po 40-latach można już z całą pewnością stwierdzić, że przyjęcie imigrantów z Europy (lata 80-te) było świetną inwestycją (brak problemów z asymilacją etc.etc.), o tyle próba wkomponowania w norweskie społeczeństwo i gospodarkę osób pochodzących z zupełnie innych kręgów kulturowo-religijnych (muzułmanie z Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji Centralnej) wydaje się być decyzją ryzykowną (o czym będzie w dalszej części analizy).

Niemniej, prognozy demograficzne dla Norwegii są dość korzystne i zakładają stabilny, coroczny wzrost populacji tego kraju aż do końca XXI wieku. Na koniec sekcji warto spojrzeć na mapę gęstości zaludnienia kraju, na której można zaobserwować ogromną różnicę pod tym względem między południem, a północą kraju:

System emerytalny

Ponieważ Norwegia zaczęła się borykać z problemem demografii dość szybko (tj. w połowie lat 70-tych, a nie jak Polska w latach 90-tych), to państwo to zdołało już wprowadzić pewne rozwiązania, które zminimalizują niekorzystny wpływ demografii na system emerytalny. W 2011 roku w królestwie wprowadzono szereg reform, na skutek czego stworzono lub zreformowano m.in.:

  • pracownicze programy emerytalne w sektorze prywatnym,
  • system elastycznego wieku emerytalnego (62-75 lat)
  • system obliczania składek i świadczeń emerytalnych, których wysokości zostały ze sobą powiązane, przy czym uwzględniono przewidywaną długość życia ubezpieczonego,
  • fundusz buforowy (Government Pension Fund, coś jak nasz Fundusz Rezerwy Demograficznej), który w 2011 roku dysponował aktywami o wartości (uwaga!) bagatela 150% PKB

W chwili obecnej wartość funduszu osiągnęła rekordowy wynik: 8.749 mld koron, a zasoby przez niego zgromadzone szacuje się na ponad 1 bln USD czyli ok. 250% wartości PKB kraju. Norweski fundusz uznawany jest za jeden z największych funduszy inwestycyjnych na świecie. Jest właścicielem 1,4% wszystkich notowanych na światowych giełdach przedsiębiorstw. Większość środków fundusz inwestuje w akcje (prawie 70%) i obligacje (blisko 30%). Nieznaczną część portfela stanowią również inwestycje w nieruchomości (3%).

Oczywiście żeby sfinansować odpowiednio duży fundusz, należało dysponować stosownymi środkami. A te, Norwegowie pozyskali ze sprzedaży surowców energetycznych. Innymi słowy. Stać ich było na to. 🙂

SIŁY ZBROJNE

Norwegia zajmuje 36 miejsce w ogólnym rankingu globalfirepower.com za 2018 rok (PL – 22). Ten mało zaludniony kraj przeznacza na siły zbrojne aż 7 mld USD, co jest 27 najlepszym wynikiem (Polska – 25 miejsce z budżetem 9,360 mld USD). Pomimo dość dobrego poziomu finansowania, Norwegowie planują zwiększyć budżet obronny na 2019 rok o kolejne 7,3%. Norweska armia liczy sobie ok. 26,5 tys. aktywnego personelu oraz 46 tys. rezerwistów. Z 5,3 mln populacji, blisko 1,8 mln ludzi jest zdolnych do służby.

Armia lądowa jest symboliczna. To 7,5 tys. żołnierzy rozbitych na różnego rodzaju niewielkie jednostki. Norwegowie dysponują 52 czołgami Leopard 2A4 i około 700 sztukami opancerzonych wozów piechoty. Za siły artyleryjskie służy głównie 56 dział samobieżnych (20 z nich znajduje się w magazynach i nie jest użytkowanych).

Królewskie Siły Powietrzne przedstawiają się już bardziej imponująco. Norwegowie dysponują m.in. 57 myśliwcami wielozadaniowymi F-16 Fighting Falcon, które są wspierane przez 6 morskich samolotów patrolowych, dwa samoloty do walki radioelektronicznej, 15 samolotów szkolnych Saab Safari, 5 myśliwców CF-Freedom Fighter i 6 baterii rakiet przeciwlotniczych NASAMS. Oprócz tego Norwegia posiada flotę śmigłowców różnego przeznaczenia. To co najważniejsze jednak, Norwegowie zainwestowali w najnowocześniejsze maszyny, tj. amerykańskie F-35A Lightning II. Pierwsze sztuki zostały już Norwegii dostarczone w 2017 roku. Do końca 2019 roku piętnaście z nich ma uzyskać zdolności operacyjne, natomiast docelowo kraj ten planuje wprowadzić na stan aż 52 sztuki tych maszyn.

Królewska Marynarka Wojenna dysponowała  pięcioma nowoczesnym fregatami typu Fridtjof Nansen , jednak należy pamiętać, że jedna z nich zatonęła po zderzeniu się z tankowcem.

Norweska flota dysponuje ponadto sześcioma korwetami przybrzeżnymi, 8 trałowcami i stawiaczem min, a także sześcioma niemieckimi okrętami podwodnymi typu 210, które nota bene słyną z wysokiej awaryjności. Właśnie z uwagi na ten ostatni czynnik, Norwegowie zamierzają podpisać w tym roku (2019) z Niemcami umowę na budowę czterech nowych jednostek typu 212 CD. Miałoby to się odbywać w ramach niemiecko-norweskiego programu budowy okrętów podwodnych, w którym Norwegowie mieliby spory udział.

POLITYKA

Ustrój

Norwegia jest dziedziczną monarchią konstytucyjną, a obecnym królem jest Harald V z dynastii Glücksburgów. Monarcha jest głową państwa, najwyższym wodzem armii, a także pełni role reprezentacyjne w dyplomacji. Posiada również prawo mianowania premiera oraz odrzucenia ustawy uchwalonej przez parlament (z czego królowie Norwegii zwykle nie korzystają – ostatni taki przypadek odnotowano w 1967 roku). Korona dziedziczona jest wg starszeństwa, bez względu na płeć.

Ponadto monarcha wybiera Radę Państwa (w skład której wchodzi premier), mianuje wszystkich urzędników cywilnych, kościelnych i wojskowych. Posiada prawo łaski, a także inicjatywę ustawodawczą (może przedłożyć rządowi projekt ustawy). Może, choć nie musi, na wniosek parlamentu zdymisjonować premiera. Jak widać, król w norweskiej monarchii posiada dość szerokie uprawnienia, choć w praktyce z wielu rzadko korzysta.

Storting jest jednoizbowym parlamentem Królestwa Norwegii, posiada władze ustawodawczą, a także kontroluje rząd, na którego czele stoi premier. Parlament wybierany jest co 4 lata, liczy 169 posłów, a w ciągu trwania kadencji nie może zostać rozwiązany. Mandaty przydzielane są wg systemu proporcjonalnego (a więc możliwe jest zdobycie przez daną partię nawet 1 mandatu, nie ma tzw. progu wyborczego jak w Polsce).

Układ sił politycznych

Od 2013 roku krajem rządzi koalicja prawicowo-konserwatywna na czele której stoi premier Erna Solberg. W skład koalicji wchodzi Norweska Partia Konserwatywna (Høyre), Partia Postępu (Fremskrittspartiet), Chrześcijańsko-Demokratyczna Partia Norwegii (Kristelig Folkeparti ) i Norweska Partia Liberalna (Vestre). Koalicja rządząca programowo jest zwolennikiem obniżania podatków, zwiększania inwestycji przemysłowych i ograniczania świadczeń socjalnych. Co ciekawe, konserwatyści są najczęściej wybieraną opcją polityczną przez imigrantów polskiego pochodzenia. Tak więc nieprawdą jest (jak twierdził jeden z komentujących moje artykuły), że imigranci zawsze głosują na lewicę. Poglądy polityczne nie zależą bowiem od pochodzenia.

Koalicja lewicy, po wyborach z 2017 roku, nadal pozostała w opozycji. Nawet pomimo tego, że Norweska Partia Pracy (Arbeiderpartiet) uzyskała najlepszy wynik w wyborach. Jednak jej mandaty, liczone razem z tymi zdobytymi przez Partię Centrum (Senterpartiet) i Socjalistyczną Partię Lewicy (Sosialistisk Venstreparti) nie wystarczyły, by zdobyć większość w parlamencie. Warto nadmienić, iż lewica rządziła Norwegią w latach 2005 – 2013r.

Polityka imigracyjna

Osoby pochodzenia imigranckiego stanowią obecnie ok. 17,3% norweskiego społeczeństwa, jednak ich odsetek wśród osób bezrobotnych wynosi aż 40%. Innymi słowy, gdyby nie uwzględniać imigrantów, bezrobocie w Norwegii wynosiłoby obecnie, uwaga, 1,7%! (choć nawet z imigrantami jest całkiem nieźle – 3,7%). Co ciekawe, wśród imigrantów, najmniejszym odsetkiem bezrobocia mogą chwalić się przyjezdni z Ameryki Północnej, UE oraz Europy Wschodniej (spoza UE). Największy procent bezrobotnych jest natomiast wśród Afrykańczyków (aż 10,6%), a także Azjatów. Przy czym imigranci z Europy stanowią 8,5% całości norweskiego społeczeństwa (w tym najliczniejsza mniejszość polska licząca 110 tys. osób), podczas gdy osoby pochodzenia azjatyckiego 5,7%, a afrykańskiego 2,4%.

Ilość osób w Norwegii mających status imigranta (bez obywatelstwa norweskiego) z podziałem na kraje pochodzenia.

Jeśli chodzi o osoby o statusie uchodźcy, to na początku 2018 roku Centralne Biuro Statystyczne poinformowało, iż jedynie 47,4% z nich jest aktywnych zawodowo. Dodatkowo 8,4% uczestniczy w różnego rodzaju programach aktywizujących, a prawie 9% zarejestrowana została jako osoby uczące się. To oznacza, że spośród 190 tys. przyjętych uchodźców, ponad 1/3 jest bezrobotna, nie uczy się i nie podejmuje innej aktywności zawodowej.

Co ciekawe, od 2008 roku (a więc już 11 lat) najczęściej wybieranym imieniem męskim dla dziecka w Oslo jest Mohammad. Ponadto, pomimo tego, że jedynie co 6 mieszkaniec Norwegii ma pochodzenie imigranckie, to na imigrantów przypada połowa udzielanej przez państwo pomocy społecznej.

W 2015 roku rząd Norwegii postanowił zaostrzyć politykę związaną z przyjmowaniem uchodźców i imigrantów, co przyniosło wymierne efekty w kolejnych latach.

Religia

Przynależność do norweskiego kościoła protestanckiego deklaruje 3,740 mln osób (70,6% ludności), przy czym pamiętać należy, iż Norwegowie nie są specjalnie religijni. Aż 22% z nich nie wierzy w Boga, 44% wierzy w istnienie pewnego rodzaju ducha lub siły życiowej, a aż 29% z nich jest ateistami (sondaż z 2010r.). Przekłada się to na ilość osób uczęszczających na nabożeństwa – jedynie 3% z wiernych.

Jednocześnie znaczną siłę w Norwegii zyskuje islam. W 2018 roku zarejestrowanych było ponad 166 tys. muzułmanów (3,13% społeczeństwa). Na trzecim miejscu pod względem ilości zarejestrowanych wyznawców znajduje się Kościół Rzymskokatolicki – 157 tys. osób (2,95%). Jednocześnie podkreślenia wymaga fakt, iż islam i katolicyzm wyznają głównie osoby pochodzenia imigranckiego (w przyp. RK – są to Polacy).

W tym miejscu warto wspomnieć o bestsellerowej książce byłej norweskiej lewicowej działaczki i feministki: Hege Storhaug o tytule: „Islam. Jedenasta plaga”. Ponoć podaje w niej mnóstwo danych statystycznych i faktów świadczących za tym, iż Norwegia ulega powolnej islamizacji (w latach 90-tych w Norwegii było zaledwie ok. 5 tys. muzułmanów, dziś szacuje się ich populację na ok. 230 tys.). Tutaj można przeczytać długi i dobry wywiad z autorką.

Przestępczość

Norwegia, podobnie jak Szwecja, uchodziła za wzór, jeśli chodzi o statystyki kryminalne. Również dziś Norwegia zdaniem niektórych, zdaje się iść śladem Szwecji, w której w dużych miastach powstają dzielnice i strefy, w których występuje podwyższony poziom ryzyka (choć nie są to jeszcze strefy no-go zone, jak powszechnie się uznaje). Norweska policja od lat notuje gwałtowny wzrost przestępczości wśród dzieci i młodzieży (z przedziału 10-17 lat). Przestępczość wśród osób nieletnich w jednej z dzielnic Oslo wzrosła w I połowie 2017 roku o 34,7% w stosunku do roku poprzedniego. Pomimo dość sporej cenzury i prób nie dzielenia sprawców przestępstw z uwagi na ich pochodzenie, do sieci, co jakiś czas wyciekają ciekawe dane. M.in. z raportu norweskiej policji z 2011 roku wynika, iż na 152 zgłoszone w Oslo gwałty popełnione przez 131 osób, aż 45,8% sprawców stanowili imigranci z trzech obszarów: Azji (11,5%), Bliskiego Wschodu (14,5%) i Afryki (19,8%). Innymi słowy, prawie połowa tego rodzaju przestępstw została popełniona przez osoby pochodzące z 13% grupy mieszkańców norweskiej stolicy. Nadreprezentacja jest aż nazbyt wyraźna. Ponadto, w 2010 roku aż 49,3% gwałtów zostało popełnionych przez imigrantów pochodzenia Afrykańskiego lub Azjatyckiego (w tym Bliski Wschód). Z raportu wynika, że problem imigrantów niezachodnich się pogłębia. Jeszcze w 2001 roku imigranci niezachodni stanowili 40% oskarżonych o gwałty. W 2004 roku już równo 50%, a w 2007 aż 61,6%. Wg raportu Norweskiego Biura Statystycznego z 2011 roku w 2009 roku imigranci z Afryki byli trzykrotnie częściej skazywani za przestępstwo niż rodowici Norwegowie. Dla Somalijczyków liczba skazanych była 4,4 razy większa niż dla Norwegów (dla Irakijczyków 3x, a dla Pakistańczyków 2,6 raza). Jednocześnie imigranci w drugim pokoleniu pochodzący z Afryki i Azji wykazywali większy współczynnik skazań za przestępstwa niż imigranci w pierwszym pokoleniu. W 2010 roku każdy przypadek gwałtu z napaścią w Oslo był popełniony przez imigranta o niezachodnim pochodzeniu. Z powyższych danych wynika, iż sprowadzanie imigracji z Afryki i Azji koreluje ze wzrostem przestępczości, zwłaszcza tych na tle seksualnym. Co nie zmienia faktu, iż ogólne statystyki przestępczości w Norwegii od wielu lat spadają. Niektórzy wiążą to z zaostrzeniem polityki migracyjnej (2015 rok), a także deportacją imigranckich przestępców (pierwsze wzmianki o tym pochodziły z 2014 roku). Faktem jest, że od 2012 do 2017 roku włącznie, przestępczość w Norwegii zmalała aż o 18%. Tymczasem już w 2014 roku Norwegia znajdowała się dopiero na 98 miejscu (Polska 92 miejsce) z pośród 132 państw, w rankingu dotyczącym wysokość wskaźnika przestępczości (1 miejsce – największa przestępczość).

Wg tych wszystkich danych można wyciągnąć wniosek, iż Norwegowie od pewnego momentu zaczęli reagować na wzrost przestępczości w kraju i wdrożyli stosowne procedury. Dzięki temu ogólna ilość przestępstw spada, co nie zmienia faktu, że odsetek kryminalistów wśród imigrantów pochodzenia niezachodniego rośnie.

Wnioski

Z różnego rodzaju statystyk wynika, iż imigracja, jako taka, nie stanowi problemu. Wręcz przeciwnie, dzięki imigrantom Norwegia (tak jak i wiele innych rozwiniętych państw Europy) była zdolna uniknąć skutków zapaści demograficznej dotykającej norweską populację. Oprócz tego szybko rozwijająca się gospodarka potrzebowała specjalistów z dziedzin technicznych. Nowoczesne społeczeństwo, którego obywatele decydowali się głównie na studia wyższe, zaczęło odczuwać braki pracownicze w technicznych dziedzinach gospodarki. W tą lukę doskonale wpasowali się imigranci, z których najliczniejsi okazali się Polacy (przybyli do Norwegii w dwóch falach – w latach 80-tych, a także po wejściu Polski do UE – 2004-2009). Dzięki uzupełnianiu rynku pracy poprzez ściąganie pracowników z różnych stron Europy (w tym większość z Europy centralnej i wschodniej), norweskie państwo mogło rozwijać silną i stabilną gospodarkę po dziś dzień. Podobnie było choćby w przypadku Szwecji, która bardzo zyskała na imigracji z Finlandii (o czym pisałem w analizie dot. Szwecji).

Warto w tym miejscu nawiązać do sytuacji w Polsce, ponieważ nasz kraj zaczyna zderzać się z problemami, z którymi borykały się bogate państwa Europy w latach 80-tych i 90-tych. Tak jak opisałem to w tekście dotyczącym programu imigracyjnego w Polsce, przez kolejne 20 lat (co najmniej!) na polski rynek pracy będą wchodzić kolejne roczniki z niżu demograficznego (poniżej 1,5 dziecka na kobietę). I choćby dziś matki Polki zaczęły rodzić nawet po tuzin dzieci każda, to i tak nie zmieni to naszej sytuacji na lata 2019-2039. Bowiem, by dzieci mogły wejść na rynek pracy potrzebują jeszcze dorosnąć 🙂 Czego wielu komentatorów i przeciwników imigracji nie dostrzega. Tak jak i tego, że by ściągnąć naszych emigrantów zza granicy z powrotem do kraju, nasza gospodarka musiałaby być bardziej konkurencyjna od tych zachodnich. A to, jak na razie, jest jedynie mało realnym marzeniem.

Oczywistym jest z kolei to, że o ile mądra polityka imigracyjna przynosi pozytywne efekty, o tyle bezmyślne ściąganie wielkich mas ludzi z odmiennych kulturowo i religijnie regionów rodzi jedynie nowe problemy, nie rozwiązując jednocześnie starych. Dziś hasło: „imigrant” kojarzy się z hordami ludzi z Afryki i Bliskiego Wschodu, którzy udając uchodźców, przyjeżdżają po zasiłki socjalne wypłacane przez bogate państwa Europy. Pamiętać jednak należy, że przed 2010 rokiem, migracja odbywała się głównie wewnątrz Unii Europejskiej przynosząc ogromne korzyści silniejszym gospodarkom takim jak: Wielka Brytania, Niemcy, Norwegia, Szwecja, Holandia czy nawet nie należąca do UE – Szwajcaria. Gdyby nie imigranci (Polacy, Grecy, Portugalczycy, Słowacy, Litwini, Czesi, Węgrzy), gospodarki tych państw dawno wpadłyby w recesję (zwłaszcza, że i tak mamy do czynienia ze stagnacją na zachodzie UE).

Obserwując doświadczenia państw rozwiniętych, można powtórzyć ich sukcesy, a także uniknąć decyzji, które okazały się błędne. O dziwo, pomimo słabości polskiego państwa i elit politycznych, Polska rzeczywiście uniknęła przyjęcia mas z Afryki i Bliskiego Wschodu, natomiast pozyskała, często wartościowych, pracowników z Ukrainy. Trzeba się jednak zastanowić nad tym, jak zarządzać imigracją, by nasz system ubezpieczeń społecznych nie był wykorzystywany, jako dojna krowa dla przyjezdnych.

Należy również przyjrzeć się problemowi wysokiego odsetka przestępczości wśród imigrantów oraz temu, że największy import przestępczości pochodzi z państw muzułmańskich Afryki i Azji. Nie bez znaczenia jest tutaj tryb wpuszczania imigrantów, ich wcześniejsze doświadczenia życiowe oraz cel, w jakim przyjeżdżają do innego kraju. Tyle w skrócie 🙂

GEOPOLITYKA

Geopolityczne wyzwania dla współczesnej Norwegii związane są głównie z morskim otoczeniem kraju wikingów oraz surowcami, które tam się znajdują. O ile tort Morza Północnego został podzielony już na kawałki, o tyle między Norwegią, a Rosją wciąż trwają spory, co do wydobywania surowców z wydzielonych wcześniej stref na Morzu Barentsa oraz Oceanie Arktycznym. Jest to o tyle istotne, że rejony te bogate są w pokłady gazu i ropy naftowej. Przypomnijmy, że w 2010 roku Federacja Rosyjska, na skutek długich i trudnych negocjacji, po 40 latach kłótni, zgodziła się oddać Norwegii część spornych terenów (które podzielono pół na pół). W strefie, która przypadła Norwegii odkryto następnie (2013r.) złoża ropy naftowej szacowane na 1,9 mld baryłek (później okazało się, że złoża są jeszcze większe). Rosjanie musieli napluć sobie w brodę.

W chwili obecnej, pomimo formalnego ustalenia granic morskich na spornych obszarach, wciąż nie rozwiązano problemu wspólnej eksploatacji złóż położonych na granicy stref. Moskwa zwleka z podpisaniem stosownych umów, co może być spowodowane tym, iż Rosjanie czerpią gaz i ropę z innych, własnych zasobów. Tymczasem Norwegowie są dla nich konkurencją na rynku. Konkurencją, której nie warto przecież wzmacniać.

Spory norwesko-rosyjskie nie mają tylko i wyłącznie podłoża surowcowego. Gdy w 2014 Rosja dokonała aneksji Krymu, państwa skandynawskie (w tym Norwegia) potępiły to działanie. Jednak prawdziwy kryzys w relacjach na linii Oslo-Moskwa miał dopiero nadejść. W 2015 roku Duńczycy wyrazili chęć przystąpienia do sojuszniczego systemu obrony przeciwrakietowej NATO. Chodziło o wyposażenie okrętów w systemy umożliwiające wykrywanie i śledzenie pocisków balistycznych. Rosjanie zareagowali na tą wieść niezwykle ostro, grożąc Kopenhadze, że duńska flota stanie się wówczas celem dla rosyjskiego uderzenia jądrowego. Blisko związana z Duńczykami Norwegia natychmiast wsparła skandynawskich krewnych i od tego czasu zaczęto traktować Kreml, jako potencjalne, militarne zagrożenie.

Polem bitwy dla politycznych i gospodarczych tarć między Norwegią, a Rosją jest oczywiście Arktyka i przede wszystkim Morze Barentsa. Okręty Federacji Rosyjskiej wielokrotnie naruszały granicę morską z Norwegią, jednocześnie Moskwa już w kwietniu 2015 roku zorganizowała manewry wojskowe na terenie Bieguna Północnego. Ponadto Norwegowie ujawnili, że co najmniej od 24 marca 2017 roku rosyjskie siły przeprowadzają regularne ćwiczenia symulujące atak na Norwegię. Z kolei od 2013 roku, na rozkaz W. Putina, Rosjanie wzmacniają obecność wojskową w całym regionie okołoarktycznym.

Norwegowie również nie zamierzają łatwo rezygnować z ukrytego, arktycznego bogactwa. Odpowiedzią na rosyjskie działania jest organizowanie międzynarodowych manewrów wojskowych tj. „Joint Viking 2017” czy „Cold Response”. W Norwegii funkcjonuje NATO Centre of Exellence for Cold Weather Operation (COE CWO), która to placówka szkoli jednostki wojskowe do działań w trudnych, zimowych warunkach pogodowych. Norweskie siły zbrojnie zacieśniają współpracę w zakresie patrolowania i nadzorowania strefy arktycznej z siłami Wielkiej Brytanii i USA (które również roszczą sobie prawa do Arktyki). Oslo inwestuje w okręty patrolowe zdolne operować w ekstremalnych warunkach, jakie panują blisko Bieguna Północnego.

Warto w tym miejscu przyjrzeć się mapie regionu, by wyrobić sobie pewien obraz, jeśli chodzi o układ sił.

Dla Rosjan Morze Barentsa jest akwenem o strategicznym znaczeniu. W Murmańsku posiadają duży port przeładunkowy, natomiast w Archangielsku i Sewerodwińsku nad Morzem Białym znajdują się główne bazy i stocznie rosyjskiej floty podwodnej. Przy tym wszystkim położona jest niewielka norweska miejscowość portowa Vardo (ok. 2 tys. mieszkańców). Z lotniskiem i stacją radarową. To najdalej położone na wschód miejsce w Norwegii idealnie nadaje się do obserwacji ruchu morskiego i lotniczego na Morzu Barentsa. To właśnie stacja radarowa w Vardo (która nota bene jest modernizowana) była celem ataku z powietrza w niedawnych rosyjskich ćwiczeniach.

O ile Norwegowie nie posiadają na niemal bezludnej północy swojego kraju wystarczającej infrastruktury, sił i środków do podjęcia rywalizacji z silną w tym regionie Rosją, o tyle norweskie wybrzeża idealnie nadają się na spoty obserwacyjne. To m.in. dlatego Norwegia jest istotnym sojusznikiem NATO, z którym USA stale współpracuje od początku Zimnej Wojny. Znacznie łatwiej jest bowiem złapać kontakt z rosyjskimi jednostkami nawodnymi i podwodnymi, gdy te opuszczają swoje porty (w celu dalszego ich śledzenia), niż szukać ich później na znacznie większym obszarze np. w rejonie GIUK-u.

Z tych właśnie przyczyn opisywany kraniec norweskiego terytorium jest tak istotny dla obu stron, o czym świadczy m.in. fakt, że Kreml posiada plany inwazji lądowej na Norwegię na wypadek wojny z NATO. I nie chodzi tu bynajmniej o zajęcie Oslo, oddalonego o ponad 2,3 tys. km od Murmańska (górskimi drogami lądowymi, wzdłuż Norwegii).

PODSUMOWANIE

Królestwo Norwegii to z jednej strony całkiem sprawne przedsiębiorstwo państwowe zarządzające produkcją i sprzedażą gazu i ropy naftowej, z drugiej dość trudny rynek sektora prywatnego, który musi borykać się z wysokimi obciążeniami fiskalno-skarbowymi. Państwo sporo inwestuje w sektor wydobywczy, z którego państwowe korporacje czerpią olbrzymie zyski. Jednak pomimo tego, w Norwegii ceny paliw są wysokie… Jednocześnie płaci się tutaj wysokie podatki (tu zawsze mam na myśli wszelkie obciążenia fiskalne łącznie z ZUS), choć przy takiej skali wpływów ze sprzedaży surowców, można by było stworzyć największy raj podatkowy na świecie zachowując w dużej mierze świadczenia socjalne. Tymczasem państwo (za pośrednictwem funduszu Folketrygdfondet) bawi się w inwestora na rynku akcji (aż 70% portfela), a jednocześnie pobiera od obywateli na ogół wyższe niż gdzie indziej podatki, które konsumowane są przez potrzeby socjalne. Cały ten konstrukt jest niebywale ryzykowny. Oszczędności emerytalne Norwegów zależą de facto od giełdy. W przypadku krachu i globalnego kryzysu, wartość Folketrygdfondet może spaść nawet o kilkadziesiąt procent. Jak wiadomo, akcje zakupywane w czasie prosperity są dużo droższe, niż te sprzedawane w czasie i po krachu. Innymi słowy, norweskie oszczędności są niezwykle podatne na “ogolenie”. Tutaj z pewnością lepiej wypowiedzieliby się specjaliści od finansów i tematu globalnej finansjery. Niemniej, o ile lepiej w mojej ocenie byłoby, gdyby dochody ze sprzedaży surowców służyły bezpośrednio na pokrycie kosztów inwestycji infrastrukturalnych, armii, czy nawet świadczeń socjalnych. Wówczas surowce służyłyby społeczeństwu w sposób bezpośredni. Przy jednoczesnym obniżeniu podatków, można by wprowadzić przepisy nakładające na obywateli obowiązek samodzielnego (oprócz i tak istniejącego już I filaru państwowego) zadbania o swoją emeryturę. Niech obywatele sami obracają swoimi pieniędzmi. Inwestują i się bogacą. Tymczasem norweskie państwo służy jako wielki redystrybutor dóbr i majątku narodowego. Zbudowane za podatki koncerny państwowe wydobywają surowce, z czego część zysków przekazywana jest na zakup akcji prywatnych firm giełdowych. O transakcjach zakupu tych lub innych akcji decydują analitycy zatrudnieni w państwowym molochu. Pojawia się tutaj ryzyko związane z powierzaniem korpo-urzędnikom zarządzania cudzymi pieniędzmi. Na ile system ten odporny jest na korupcję, manipulacje lub choćby pomyłki? Trudno stwierdzić, jednak z pewnością największy fundusz inwestycyjny świata jest również największym celem dla różnego rodzaju podmiotów, które podejmują próby manipulacji i wykorzystania środków jakimi Folketrygdfondet dysponuje.

Społeczeństwo akceptuje taki stan rzeczy z uwagi na fakt, że dzięki surowcom, Norwegia jest najbogatszym krajem świata przeliczając majątek państwa na głowę jednego mieszkańca. Zarobki są wysokie i wynoszą średnio ok. 19,5 tys. złotych brutto miesięcznie (choć nie ma ustalonej odgórnie płacy minimalnej!). Poziom życia jest również bardzo dobry o czym świadczy choćby fakt, iż w kraju istnieje więcej przyłączeń do Internetu, niż jest mieszkańców (stos. 102%). Państwo norweskie, dzięki ogromnym wpływom ze sprzedaży surowców, jest w stanie zagwarantować obywatelom wysoki standard życia, którego nie obniżają nawet znaczne obciążenia podatkowe.

Warto się w tym miejscu zastanowić, w jakim stanie znajduje się norweska gospodarka i rynek sektora prywatnego (nie uwzględniając surowców). Skoro Norwegia znajduje się praktycznie w stanie stagnacji (tak samo jak reszta państw Europy), to jak gospodarka Norwegii radziłaby sobie bez gazu i ropy naftowej? Oczywiście jest to pytanie retoryczne.

Sytuacja królestwa jest równie nieoczywista, jeśli chodzi o kwestie kulturowo-społeczne. Z jednej strony mamy do czynienia z niskim i malejącym od kilku lat wskaźnikiem przestępczości. Z drugiej, wskaźnik ten wśród imigrantów pochodzących z Afryki i Azji wciąż mocno rośnie. Wnioski? Albo poziom przestępczości wśród rodowitych Norwegów gwałtownie spada (co rekompensuje jej wzrost wśród niezachodnich imigrantów), albo oficjalne dane statystyczne nie do końca odzwierciedlają stan rzeczywisty.

Jednocześnie w Oslo i innych większych miastach Norwegii można zaobserwować podobne zjawiska, jak w Szwecji (o czym pisałem w poprzedniej analizie). Wprawdzie proces wzrostu antagonizmów społecznych jest chyba wolniejszy niż u szwedzkiego sąsiada, jednak i tutaj jest on widoczny. Ulice Oslo patrolowane są przez tzw. Żołnierzy Odyna, których organizacja rośnie w siłę w całej Skandynawii. Nikt tego oficjalnie nie liczy, jednak to, że dzieci muzułmańskich rodzi się nieproporcjonalnie więcej niż innych, jest tajemnicą poliszynela. Ilość osób pochodzenia afrykańskiego lub azjatyckiego wyznających islam zwiększa się wraz z każdym następnym pokoleniem. A to w tej grupie społecznej obserwuje się nieproporcjonalnie wysoki poziom zachowań przestępczych. Im bardziej zachowania te będą kojarzone z wyróżniającymi się karnacją imigrantami, tym większą popularność będą zdobywać organizacje anty-imigranckie i anty-muzułmańskie tj. Żołnierze Odyna. Spirala wew. konfliktu zaczyna się nakręcać, choć wydaje się, iż jeszcze jest czas, by norweskie państwo zareagowało i przeciwdziałało pojawiającemu się problemowi. Zwłaszcza, że ma po temu środki finansowe. Być może jedną z metod, dość specyficzną trzeba przyznać, radzenia sobie z tymi kwestiami było stworzenie Barnevernet. Urząd ten powstał w założeniu po to, by chronić dzieci i ich prawa przed patologicznymi zachowaniami w rodzinie. W rzeczywistości wszystko wskazuje na to, że Barnevernet służy odbieraniu dzieci z rodzin imigranckich, a następnie przekazywaniu ich do adopcji do norweskich rodzin. Skala zjawiska jest na tyle duża, a naruszenia praw rodzicielskich w tym zakresie tak wyraźne, że problem był opisywany nawet w polskiej lewicowej prasie. Warto w tym miejscu wspomnieć niedawny skandal związany z chęcią wydalenia polskiego konsula – Sławomira Kowalskiego przez władze norweskie z powodu jego licznych interwencji w sprawie odbierania dzieci polskim rodzinom mieszkającym w Norwegii. Jak widać, norweskie państwo traktuje jak swoje nie tylko wydobywane surowce, wynagrodzenia obywateli, ale i także dzieci.

Omawiając temat geopolityki, Norwegowie znajdują się w dość korzystnej sytuacji. Z jednej strony konkurują z jedną z militarnych i surowcowych potęg (Rosją), z drugiej położenie geograficzne królestwa sprawia, że Norwegia posiada silne wsparcie ze strony USA. Pomimo, że Norwegowie są dość słabi na północy swojego kraju (zresztą ogólnie 5 mln populacja nie daje podstaw do stworzenia choćby lokalnego mocarstwa), to jednak przy odpowiednio silnym i skutecznym lotnictwie (F-35) oraz flocie (wsparcie NATO), z pewnością stanowią wyzwanie dla Moskwy. Zwłaszcza, że główny kręgosłup państwa i jego serce znajdują się z dala od granicy z Federacją Rosyjską, poza konwencjonalnymi mackami Kremla.

Norwegowie są w dość komfortowej sytuacji, jeśli chodzi o wydobycie surowców. Wciąż odkrywane nowe złoża, gwarantują stabilną przyszłość w tym zakresie. Choć należy pamiętać, że znaczna część rezerw zasobów znajduje się na Morzu Barentsa, a na tym akwenie wydobycie może okazać się niemożliwe bez co najmniej tolerowania tego faktu przez stronę rosyjską.

PROGNOZA

Jak przy każdej tego rodzaju okazji, na wstępie podkreślić należy, iż wszelkie prognozowanie przyszłości nosi znamiona intelektualnej zabawy. Swoje przypuszczenia opieram na aktualnych tendencjach, które w przyszłości mogą się przecież zmienić. Staram się więc odpowiedzieć na pytanie, co się stanie, jeśli obecna sytuacja danego państwa/regionu pozostanie niezmienna. I z tym zastrzeżeniem przystępuje do czynu 🙂

Z perspektywy osoby z zewnątrz, która nigdy nie miała okazji odwiedzić Norwegii, muszę stwierdzić, że norweskie społeczeństwo wydaje się być bardzo uzależnione od państwa, a przez to jest mało samodzielne i mało zaradne/przedsiębiorcze (uśredniając i ogólnie rzecz ujmując). Tymczasem działania norweskich władz wydają się w niektórych sferach ryzykowne (jak w przyp. funduszu Folketrygdfondet), a w innych wręcz przeciwskuteczne. Mam tu głównie na myśli politykę prowadzoną przez Barnevernet, która sprawia, że Ci “pożyteczni” imigranci zaczynają uciekać z Norwegii w strachu przed utratą własnych dzieci. Jednocześnie dotychczas podjęte działania nie wyhamowały wzrostu przestępczości wśród imigrantów, którzy przysparzają na ogół więcej problemów. A których to z roku na rok, z uwagi na wysoką dzietność, jest co raz więcej.

Pomimo dobrze wyglądających statystyk związanych z poziomem przestępczości w Norwegii, ryzyko wzrostu podziałów i niepokojów społecznych jest dość wysokie. I wzrasta z każdym rokiem. A ponieważ rdzenni Norwegowie wydają się być na ogół dość bierni w tej kwestii, to nie są w stanie wymusić na klasie politycznej bardziej stanowczych i skutecznych działań. Przyszłość Norwegii może zależeć od tego, jak społeczeństwo i państwo poradzą sobie z problemem nieasymilujących się imigrantów i osób imigranckiego pochodzenia. Na razie nie wygląda to najlepiej. Norwegia podąża śladem Szwecji, Francji, Wlk. Brytanii czy Niemczech, gdzie islamizacja i podziały społeczne z uwagi na pochodzenie zaczynają odgrywać coraz większą rolę. A zauważyć należy, iż zarówno Norwegia, jak i Szwecja, z uwagi na liczebność rdzennej populacji, posiadają znacznie mniejszy margines na popełnianie błędów.

Należy zwrócić jednocześnie uwagę na fakt, że Norwegowie i Królestwo Norwegii żyją w znacznej mierze z surowców. A złoża ropy i gazu w bezpiecznej strefie Morza Północnego wyczerpują się. Tym samym Oslo musi zabezpieczyć sobie wydobycie z Morza Barentsa. W interesie królestwa jest więc zachowanie dotychczasowego ładu światowego, który od 2014 roku wyraźnie pęka. W momencie, gdy międzynarodowy konstrukt pryśnie, Norwegia straci oparcie w NATO (USA), a Rosja zachowa swoje zdolności oddziaływania na zewnątrz, to Norwegom niezwykle trudno będzie wygrać z Kremlem rywalizację o złoża na Morzu Barentsa. Będzie to w zasadzie chyba niemożliwe.

Dlatego Norwegowie sprzyjają aktualnej amerykańskiej polityce dążącej do dociśnięcia Rosji i zaakceptowania przez nią dominacji zachodu (NATO/USA) w dotychczasowych, granicznych strefach. Podobnie zresztą postępuje Polska, tylko Warszawa nie walczy o Morze Barentsa, a o strefę buforową w postaci Ukrainy i Białorusi. Oba państwa (Norwegia i Polska, ale i nie tylko) nastawiają się wobec tego na taktyczną grę z USA przeciw Rosji. Zwycięstwem będzie albo podporządkowanie Kremla woli Waszyngtonu (przy zachowaniu obecnych stref wpływów), albo wyłączenie Federacji Rosyjskiej z globalnej gry poprzez wywołanie w niej kolejnej smuty i podziału. Przy czym, będąc świadomym faktu, że Amerykanie sami grają na rozbicie dotychczasowego ładu celem destabilizacji świata, która powstrzymałaby Chiny przed osiągnięciem hegemonii, niemal wszystkim graniczącym z Rosją sojusznikom USA opłaca się bardziej ten drugi scenariusz. Tj. rozpad FR. Jest to z jednej strony ryzykowny scenariusz (nie wiadomo co się wtedy stanie i jakie będą konsekwencje), z drugiej, Rosja utraci zdolności ekspansji militarnej na zewnątrz. Co zabezpieczy jej sąsiadów w czasach, gdy USA dokonają całkowitego zwrotu przeciw Pekinowi i wyjdą z Europy.

Opierając się o nieco szerszą wiedzę oraz inne moje analizy, łatwo wyobrazić sobie następujący scenariusz dla Norwegii. W wyniku kryzysu politycznego (trwający konflikt z Rosją lub w Rosji) Norwegowie pozbawieni będą możliwości korzystania ze złóż na Morzu Barentsa i Oceanie Arktycznym. Jednocześnie w latach 20-tych strefę euro, a także całą Europę dotknie kryzys finansowy, co odbije się również na Norwegii, która eksportuje do UE surowce. Ponieważ norweski sektor prywatny jest dość zniewolony (podatki/nadzór państwowy/regulacje), gospodarka mocno odczuje europejskie problemy. W takiej sytuacji, odciętą od dodatkowych dochodów z surowców Norwegię, również dotkną: kryzys, wzrost bezrobocia i spadek średnich wynagrodzeń. Wzrost niezadowolenia w społeczeństwie nałoży się na problemy z imigrantami niezachodniego pochodzenia. Trudne czasy przyniosą radykalizację i wzrost antagonizmów w społeczeństwie, co może skończyć się zamieszkami, a nawet pewnego rodzaju rewolucją. Piszę w skrócie, ponieważ scenariusz ten jest bliźniaczy do tego, jaki opisywałem choćby w przypadku pisania analizy dot. Szwecji. Norwegia, pomimo swojego bogactwa i dostępu do surowców energetycznych, nie robi wiele (by nie napisać nic), by uniknąć problemów w przyszłości. Co należałoby zrobić?

Solucja

Norwegowie posiadają jeszcze zarówno czas jak i środki, by przygotować się na zawirowania polityczno-gospodarczo-ekonomiczne jakie najpewniej (jeśli nic się nie zmieni) czekają świat i Europę. Przy wysokim dochodzie z surowców, ogromnym majątku i niskim zadłużeniu państwa, królestwo mogłoby uwolnić potencjał sektora prywatnego poprzez znaczną obniżkę podatków. Na miejscu norweskich finansistów, uniezależniłbym państwowy fundusz inwestycyjny od giełdy. Stopniowe wyprzedawanie akcji w momencie gdy ich notowania znajdują się na szczycie byłoby dobrym ruchem. Ponieważ trzymanie gotówki w kasie nie daje żadnej gwarancji (inflacja, spadek kursu etc.), pieniądze należałoby zainwestować w norweskie obligacji państwowe i rezerwy surowców (w tym złota, które nadal ma dobrą cenę). Część środków należałoby zainwestować w siły militarne (lotnictwo, flota – w celu zabezpieczenia praw na Morzu Barentsa), a także w przemodelowanie systemu gospodarczo-podatkowego kraju (obniżki podatków). Tak, by był on przygotowany na ew. spadki dochodów ze sprzedaży surowców. Jednocześnie należałoby zaostrzyć zasady naturalizacji imigrantów. Tak, by zarówno imigranci jak i ich dzieci nie mogli łatwo nabyć obywatelstwa. Dzięki temu można by rozpowszechnić system deportacji w przypadku popełnienia przestępstwa lub niepodejmowania pracy zarobkowej. Instytucja wydalenia z kraju, to najlepsza i najtańsza metoda zdyscyplinowania imigrantów. Każda inna wymaga nakładów finansowych (resocjalizacja, pozbawienie wolności) i nie daje gwarancji, że dany przestępca nie stanie się recydywistą.

Przy znacznym obniżeniu podatków i utrzymaniu wysokości zarobków, Norwegia mogłaby przyciągnąć (jeszcze przed kryzysem) kolejnych imigrantów europejskiego pochodzenia, wspierając swoją demografię. Ściągnięcie dodatkowych pracowników, ale i pracodawców (firmy) wspomogłoby zarówno rynek pracy, jak i budżet państwa, a w trudnych czasach Norwegia mogłaby stać się bezpieczną przystanią dla kapitału i biznesu. Zwłaszcza, że kraj jest dość odizolowany od kontynentu i z łatwością mógłby uszczelnić granice (współpracując w tym zakresie ze Szwecją).

Norwegia to państwo, które zostało dotknięte niemal każdym rodzajem problemu z jakim styka się zachodnia Europa (socjalizm, imigracja, stagnacja gospodarcza, problemy demograficzne). Jest jednak jednocześnie krajem, który jako jeden z nielicznych ma szansę się z tymi problemami uporać (ze względu na majątek, dochody i poł. geograficzne). Czy Norwegowie w porę dostrzegą nadchodzące tsunami i zdążą się do niego przygotować?

Czas pokaże. Norwegia może okazać się zarówno bezpieczną przystanią/rajem jak i pułapką dla samych Norwegów. To, jak będzie wyglądała przyszłość tego kraju w dużej mierze zależy tylko i wyłącznie od jego mieszkańców (co jest dość rzadkim komfortem). Jeśli dziś nie rozwiążą trapiących ich krainę problemów, jutro będą mogli mieć pretensje tylko do siebie.

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

Pozostałe źródła:
http://www.migracje.uw.edu.pl/wp-content/uploads/2016/11/031_89.pdf
https://www.defence24.pl/rosyjski-apetyt-na-arktyke-analiza
http://worldpopulationreview.com/countries/norway-population/
http://www.npd.no/en/Maps/Map-of-the-NCS/
https://en.wikipedia.org/wiki/Demographics_of_Norway
https://www.populationpyramid.net/norway/2017/
https://en.wikipedia.org/wiki/Energy_in_Norway
http://biznesalert.pl/norwegia-ropa/
https://www.mojanorwegia.pl/biznes-i-gospodarka/gaz-z-norwegii-trafi-do-polski-podpisano-decyzje-inwestycyjne-o-budowie-baltic-pipe-15174.html
https://www.mojanorwegia.pl/zycie-w-norwegii/norwegia-to-ekologiczny-raj-chce-nim-byc-ale-nie-wszystko-idzie-jak-z-platka-11683.html
http://biznesalert.pl/spor-rosja-norwegia-o-arktyke/
https://poznajnieznane.pl/norwegia-ciekawostki3/
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103086,8386120,Rosja_i_Norwegia_koncza_spor_o_granice__I_licza_na.html
https://www.pch24.pl/wstrzasajace-dane--norwegowie-coraz-chetniej-stawiaja-na-islam,46207,i.html
https://euroislam.pl/moc-argumentacji-kontra-sila-islamizacji/
https://en.wikipedia.org/wiki/Crime_in_Norway
https://natemat.pl/141103,w-norwegii-polakom-odbieraja-dzieci-polacy-alarmuja-ale-prawda-lezy-gdzies-posrodku
https://www.pch24.pl/norweska-krzywda--panstwo-odbiera-dzieci--rodziny-uciekaja-do-polski,54020,i.html

15 komentarzy

  1. Tak duży udział energii wodnej i wiatrowej wynika przede wszystkim z warunków naturalnych i ogromnego potencjału hydroenergetycznego. Norwegia oparła swoją energetykę na elektrowniach wodnych na długo przed odkryciem węglowodorów w swoim szelfie.

    Chciałbym zwrócić też uwagę na pewną ciekawostkę:
    https://www.bloomberg.com/opinion/articles/2018-03-06/humanity-keeps-getting-smarter
    Czyli co pokolenie średnie IQ w Norwegii spada o ok 16 pkt w stosunku do średniej światowej. Moim zdaniem wynika to z miejscowego modelu edukacyjnego. Dzieci w szkole nie mogą podlegać stresowi. Piękna idea tylko po co w takim razie im te synapsy które powstają w mózgu w tym okresie skoro nie trzeba ich używać aby stawiać czoło wyzwaniem. Na nic, więc zanikają.
    Myślę, że opisane zjawisko będzie również miało swoje konsekwencje.

    Innym efektem socjalistycznego modelu jest też powszechna wiara w to, że każdy problem da się rozwiązać zgłaszając go władzom. One zawsze znajdą rozwiązanie.
    Z tym wszystkim wiąże się wysoki poziom samozadowolenia, żeby nie rzec pychy.
    Norwedzy naprawdę wierzą w to, że żyją w najlepszym państwie na świecie. Dużo by o tym pisać 🙂

    Co do Oljefondet:
    https://forsal.pl/swiat/aktualnosci/artykuly/1401444,norweski-fundusz-majatkowy-ma-najwyzsza-wartosc-w-historii.html

    Pozdrawiam z płn. Norwegii

  2. Niestety jak się korzysta z tvp jako źródła informacji to potem takie wychodzą takie “kwiatki” jak np. ten z Mohhamadem jako najpopularniejszym imieniem w Norwegii. Chciałbym zauważyć, że Oslo to nie cała Norwegia…

    1. Dziękuję za spostrzegawczość. Być może rzeczywiście chodzi o Oslo. Sprawę. Akurat linków do tej informacji było sporo, wybrałem tvp na chybił trafił. Widocznie jedni powtarzają za drugimi.
      pozdrawiam
      KW

  3. Chętnie bym zobaczył analizę dotyczącą Niemiec, ponieważ jestem ciekaw jak potoczą się losy tego państwa i jaki będzie miało to wpływ na nasz kraj. Po za tym problemy z imigracją w RFN są chyba znacznie większe niż np. w Norwegii i to też jest ciekawy temat do rozpoznania. Analiza dot. Królestwa Norwegii oczywiście jest interesująca i czekam na więcej tego typu artykuły.

  4. Dziękuję za super blog wszystko się zgadza potwierdzam sam mieszkam w Norwegii 15 lat. Wytrwalosci na pewno przeczytam kolejne wpisy na blogu z góry proszę o więcej , super forma i opis jak byś sam mieszkał w Norwegii z 20lat. Jeśli chodzi o komentarze z pierwszym (Paweł KK )zgadzam się w pełni nie którymi proponuję przewinąć jeszcze raz dziekuje

  5. Doskonały tekst.Pisał pan ,że ktoś chciał pana przekonać do tego ,że imigranci głosują na lewicę a pan wskazał,że polscy imigranci głosują na prawicowo-konserwatywne ugrupowanie Erny Solberg.Nie jest to dobry przykład.Polaków głosuję tak naprawdę niewielu bo aby wziąć udział w wyborach parlamentarnych trzeba posiadać norweski paszport.Do tego Norwegia nie uznaje podwójnego obywatelstwa,aby przyjąć obywatelstwa trzeba zrzec się własnego.Polska imigracja to tak naprawdę imigracja świerza ,typowo ekonomiczna i o silnej rotacji,co roku około 10% imigrantów opuszcza Norwegię a ich miejsce zajmują następni.Ogólna liczba imigrantów w Norwegii jest z pewnością wyższa Norweski Urząd Statystyczny za imigranta uznaje tylko osoby urodzone poza granicami kraju,dzieci imigrantów urodzone na terenie Norwegi za takie nie uważa a to potężna liczba.Liczba urodzeń w Norwegii to 55 100 dzieci(dane za 2018 rok) dzietność jak pan słusznie zauważył to 1,56 ( najmniej w stolicy Oslo,zaledwie 1,44).Jednak aż ponad 25 % tych urodzonych ma matkę imigrantkę( tak było w 2017 roku ,w tym pewno nie mniej).Oslo to miasto imigrantów w jednej z dzielnic stanowią 59 % ogółu a w dwóch innych przekraczają 50% w całym mieście 32% ,muzułmanie stanowią niemal 9%.Przestępczość rzeczywiście spada ,problem leży gdzie indziej,rośnie liczba najbardziej brutalnych przestępstw,gwałtów i morderstw z użyciem noża (szczególnie wśród małoletnich).Policja norweska jest kompletnie nie przygotowana do walki z gangami narkotykowymi,które rozrastają się jak rak.Sam koniec pana tekstu jest świetny,zgadzam się z panem absolutnie .Ps.Miłem okazję odwiedzić dwukrotnie Norwegię(Co prawda od tego czasu minęła niemal dekada) i zazdroszczę Norwegom przepięknej przyrody i widoków jak z bajki.

    1. Imigranci polskiego pochodzenia, posiadający obywatelstwo i prawo do głosowania, to pokolenie które uciekło przez stanem wojennym na początku lat 80-tych. Z tych imigrantów spora część posiada obywatelstwa norweskie i zrzekli się obywatelstw wtedy jeszcze PRL-u.

      W zakresie migracji zarobkowej jaka nastąpiła po 2004 roku, pełna zgoda. Duża rotacja, ludzie przeważnie się nie osiedlają i nie starają się o obywatelstwo. 🙂
      Źródła w tekście lub pod tekstem.

      Co do przyrody, sam mam zamiar się kiedyś wybrać. Same zdjęcia powalają 🙂

      pozdrawiam serdecznie
      KW

  6. “spośród”, a nie “z pośród”
    Poza tym przyjemnie się czytało. Norwegia wydaje sie ciekawym krajem do emigracji, ale poziom edukacji odstrasza

  7. Zaszokowała mnie informacja o 16 punktowym spadku średniego IQ na pokolenie.

    Podana w ten sposób informacja wprowadza jednak czytelnika w błąd. 16 pkt na pokolenie? To oznaczałoby totalne skretynienie społeczeństwa w przeciągu trzech pokoleń. Wyliczenie opiera sie na efekcie Flynna, który w latach 80-tych opublikował badania, które wskazywały, że średnie IQ ludzi w XX wieku rosło 3pkt na dekadę. Miało to sens od początku do póżnych lat tamtego stulecia. Duży wpływ miały na to lepsza edukacja, lepsze odżywianie, rewolucja przemysłowa, czy rozwój technologii. Jest oczywistym, że tak szybki wzrost był niemożliwy do utrzymania.

    Biorąc dla przykładu Norwegię. Doszła ona maksymalnie do poziomu 102.3pkt IQ dla mężczyzn urodzonych w 1975. Aby teraz móc napisać o niej: “Norwegia trzyma średnią światową” dzieci urodzone aktualnie powinny dorastając móc pochwalić się ilorazem inteligencji na poziomie 117. I to tylko po to by “średnie IQ nie spadało”.

    Sam Flynn w bardziej aktualnych badaniach wskazuje na to, że Norwegia nie jest wyjatkiem.
    “In the United Kingdom, a study by Flynn (2009) found that tests carried out in 1980 and again in 2008 show that the IQ score of an average 14-year-old dropped by more than two points over the period. For the upper half of the results the performance was even worse. Average IQ scores declined by six points.”

    Artykuł bardzo ciekawy.

    pozdrawiam

  8. Bardzo ciekawy artykul. Mam tylko jedna uwage. Duzo wygodniej by sie czytalo gdyby podawane wartosci w calym artykule byly ujednolicone i np. podane zawsze jako korong a w nawiasie dolary czy/i pln). Pozatym podpisanie wykresow wraz z podaniem jednostek na osi tez wiele by pomoglo.

Dodaj komentarz