Indie vs Pakistan. Czy wybuchnie kolejna wojna o Kaszmir? [Komentarz]

W dniu wczorajszym (26.02.2019 r.) o godz. 3:30 lotnictwo Indii przeprowadziło skoordynowany nalot na bazy terrorystów wzdłuż granicy Indii z Pakistanem (niedaleko miejscowości Balakot w Kaszmirze). Była to odpowiedź na zamach z 14 lutego, w którym zginęło ponad czterdziestu członków indyjskich sił bezpieczeństwa. Tak zdecydowanej reakcji, z użyciem lotnictwa, Indie nie wykonały od ponad 10 lat. To pokazuje, jak poważna stała się sytuacja w regionie. Narodowy Komitet Bezpieczeństwa Pakistanu odrzucił wyjaśnienia Indii i zapowiedział, że Pakistan wybierze czas i miejsce odpowiedzi na atak sąsiada. Przez cały wczorajszy dzień trwały manewry lotnicze po obu stronach granicy. Jednocześnie rozpoczęto intensywną wymianę ognia artyleryjskiego w spornym regionie, gdzie wyłączone zostały usługi telekomunikacyjne (telefonia komórkowa). Administracja indyjska zawiesiła lekcje dla szkół państwowych i prywatnych, znajdujących się w promieniu 5 kilometrów od miejscowości Rajouri (Kaszmir). Jednocześnie wyłączono światła w lokalnych bazach wojskowych, tak by utrudnić Pakistańczykom ewentualny odwet na obiekty militarne. Pod wieczór obie strony rozpoczęły eliminację poszczególnych posterunków granicznych przeciwnika, przy ciągle trwającej wymianie ognia artyleryjskiego i moździerzy wielkiego kalibru. Liczba ofiar śmiertelnych wśród żołnierzy nie jest jeszcze dokładnie znana, jednak wiadomo już, że takie ofiary były. Wydaje się, że najbardziej ucierpieli cywile, ponieważ liczba rannych Pakistańczyków i Hindusów rosła z godziny na godzinę. Około północy (czasu w PL) w Islamabadzie przeprowadzono test syren alarmowych. Jednocześnie w sieci pojawiło się kilka nagrań świadczących o tym, że zarówno Pakistan, jak i Indie ściągają do Kaszmiru ciężki sprzęt z głębi kraju, w tym m.in. czołgi.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że dzień wcześniej (25.02.2019r.) rząd Indii zapowiedział, że postawi tamę na rzece Ravi i odetnie wschodnią część Pakistanu od wody z tegoż źródła. Ravi jest rzeką, której wody zasilają m.in. 11-milionowe miasto Lahaur. To pokazuje wagę groźby.

W dniu dzisiejszym, prawdopodobnie po interwencji Mike’a Pompeo, który rozmawiał z ministrami spraw zagranicznych Indii i Pakistanu, zdecydowano się na wstrzymanie ognia. Zawieszenie broni nie trwało jednak długo i wkrótce zostało zerwane. Niedługo później Pakistańczykom udało się zestrzelić indyjski śmigłowiec (lub Mig-21). W strefie granicznej zawieszono wszelkie loty pasażerskie, a w powietrzu doszło do próby przekroczenia przez pakistańskie samoloty bojowe granicy z Indiami. Indyjskie lotnictwo zareagowało jednak w porę i odstraszyło potencjalnych agresorów. Tymczasem Hindusi oświadczyli, iż zestrzelili pakistański F-16…

Eskalacja konfliktu trwa. Czy jest to początek wojny, czy po prostu seria, tym razem nieco poważniejszych, incydentów w Kaszmirze?

O co naprawdę toczy się spór? Dlaczego Kaszmir jest taki ważny?

W dużej mierze odpowiedziałem na to pytanie w analizie napisanej prawie równo rok temu. Kaszmir to terytorium sporne, do którego prawa roszczą sobie Pakistan, Indie, a także w pewnej mierze Chiny. Region ten stał się jednak znacznie bardziej istotny od momentu wybudowania drogi z chińskiego Kaszgaru do Islamabadu (biegnącej właśnie przez Kaszmir). Pokonanie Himalajów miało olbrzymi wymiar strategiczno-geopolityczny, bowiem Chiny połączyły w ten sposób swoje terytorium z pakistańskim portem morskim w Gwadarze (budowany jest także rurociąg). Portem, za pośrednictwem którego Chińczycy mogą pozyskiwać gaz i ropę naftową z Bliskiego Wschodu.

Szlak lądowy przez Pakistan, jest krótszy i łatwiejszy do kontrolowania przez Chiny, niż morski szlak przez Cieśninę Malakka i wybrzeża Indii.

Wymiernie skraca to długość trasy, jeśli chodzi o transport, a także omija łatwe do zablokowania szlaki morskie przez Cieśninę Malakka, które wiodą wzdłuż wybrzeży Indii. Droga z Kaszgaru do Islamabadu (i dalej do Gwadaru) daje również opcje dla projektu OBOR (One Belt One Road – inaczej Nowy Jedwabny Szlak). Z tego względu współpraca Chin z Pakistanem od pewnego czasu nabiera tempa. Pekin inwestuje znaczne środki w pakistańską infrastrukturę w ramach inicjatywy gospodarczej pod nazwą CPEC (China-Pakistan Economic Corridor). To wszystko wpływa również na relacje Islamabadu z Waszyngtonem, które od ponad roku są co najmniej chłodne (co opisywałem w analizie dot. Pakistanu). Z tego też powodu przewidywałem, iż Pakistan może stać się kolejnym celem agresywnej polityki USA. W prognozie napisałem, iż Waszyngton albo przyzna się do porażki w Afganistanie i wycofa wojska – co da możliwość przeprowadzenia różnego rodzaju operacji przeciwko Pakistanowi, albo będzie musiał wojnę z talibami wygrać. Po to, by stworzyć Afgańsko-Indyjski lewar przeciw Pakistanowi. Dziś już wiemy, że Donald Trump zamierza wynegocjować pokój z talibami i wycofać z Afganistanu amerykańskie wojska. To sprawi, że Waszyngton przestanie być już zależny od Islamabadu (trudno jest zaopatrywać wojska w Afganie, omijając Iran, Pakistan i Chiny jednocześnie…). Gdy amerykańscy żołnierze przestaną być zakładnikami Pakistanu, USA będzie miało całkowicie wolne ręce jeśli chodzi o podjęcie działań przeciw Islamabadowi, mających na celu odcięcie Chin od portu w Gwadarze (bo cała gra toczy się przecież między USA i Chinami o dominację nad światem). A pole manewru jest spore, bowiem:

  1. Amerykanie mogą posłużyć się talibami w celu destabilizacji Pakistanu (część terytorium tego państwa kontrolowana jest wciąż właśnie przez talibów),
  2. Indie/USA mogą wesprzeć dążenia niepodległościowe Beludżystanu, a to na terytorium tegoż właśnie regionu położony jest Gwadar,
  3. Indie mogą powrócić do destabilizowania Kaszmiru, przez który przebiega wspomniana trasa z chińskiego Kaszgaru,
  4. USA i Indie mogą prowadzić operacje polityczne mające na celu destabilizację Pakistanu, wykorzystując do tego liczne mniejszości narodowe.
CPEC – droga, kolej i planowane rurociągi do Gwadaru biegną przez terytoria sporne (Kaszmir , Gilgig-Baltystan), a także przez region Beludżystanu, który dąży do niepodległości

Jak widać możemy mieć do czynienia z pełnym spektrum działań określanych dziś mianem hybrydowych. Wszystko po to, by doprowadzić do destabilizacji regionu i odciąć Chińczykom kolejną nić łączącą ich z bliskowschodnimi surowcami oraz europejskim rynkiem zbytu. Jest to element większej amerykańskiej strategii, o której pisałem m.in. w tekście: Szlak handlowy, czy wojenna ścieżka? Strategii, w której Indie najwyraźniej zgodziły się wziąć udział, widząc w destabilizowaniu regionalnego przeciwnika również w swój interes.

Należy ponadto pamiętać o grze, która toczy się wokół Iranu. Teheran otrzymuje bowiem pomoc nie tylko od Rosji, ale i także z Chin. Z jednej strony Iran może zarabiać na sprzedaży Chińczykom gazu i ropy, z drugiej, Pekin poprzez terytorium Pakistanu może dostarczać Persom broń, zaawansowaną elektronikę i niezbędne zaopatrzenie (co jest istotne w czasie gospodarczej izolacji). Uderzenie w Islamabad ma więc również znaczenie w strategii okrążania Iranu.

Z tych wszystkich względów Pakistan jest tak ważny w chińskich kalkulacjach, jak również w kalkulacjach światowego hegemona. Oczywiście cała zawierucha nie musi sprowadzić się do militarnych rozwiązań na szerszą skalę czy wojny domowej. Byłoby to niezwykle ryzykowne z uwagi na fakt, że Pakistan, podobnie jak sąsiednie Indie oraz Chiny dysponują bronią jądrową. Dlatego najkorzystniejszą i chyba najtańszą opcją dla Amerykanów byłoby obalenie rządów Imran Khana i wprowadzenie administracji stawiającej na współpracę z USA i blokowanie Chińczyków.

Walki graniczne z Indiami – dlaczego tak i dlaczego teraz?

Skoro Waszyngton i New Delhi posiadają w zanadrzu tak wiele opcji uderzenia w Pakistan, to dlaczego doszło nagle do starć militarnych pomiędzy armiami Pakistańczyków i Hindusów? Dlaczego konflikt eskaluje? I czy grozi nam wojna między atomowymi mocarstwami regionu?

Być może ma to wszystko związek ze spotkaniem na linii Donald Trump – Kim Dzong Un w Wietnamie. Korea Północna od lat wspierana jest przez Pekin, a groźby ze strony koreańskiego dyktatora skierowane w stronę USA przeważnie były elementem politycznego nacisku Chin na Stany Zjednoczone. Obecnie D. Trump prowadzi dwustronne rozmowy z Kim Dzong Unem, co musi niepokoić władze z Pekinu. Być może wybuch starć w Kaszmirze jest elementem politycznej układanki i pewnego rodzaju sygnałem dla Chin? Zwłaszcza, że obecnie trwają negocjacje związane z cłami handlowymi.

A być może, po prostu w ramach strategii destabilizacji Pakistanu, USA i Indie postanowiły skupić całą uwagę władz i armii z Islamabadu na zagrożeniu zewnętrznym i starciach granicznych w Kaszmirze. Po to, by ułatwić innego rodzaju przedsięwzięcia podejmowane wewnątrz Pakistanu. Kto wie?

Pomimo narastającego napięcia i widocznego efektu kuli śnieżnej, uważam, że nie dojdzie do wojny w pełnej skali między Indiami i Pakistanem. Choćby z tej przyczyny, że obie strony nie są na nią gotowe (o czym świadczą ściągane w pośpiechu wojska i sprzęt w rejon konfliktu). Jednocześnie groźba konfliktu atomowego z pewnością otrzeźwi w krytycznym momencie gorące głowy generałów. Niemniej być może obserwujemy początek długiej, ograniczonej wojny w okopach na terenie samego Kaszmiru. Tak jak to ma obecnie miejsce choćby w Donbasie.

Z pewnością, tak jak pisałem wielokrotnie wcześniej, Pakistan staje się polem walki między Chinami, a USA, na którym to polu swoje interesy rozgrywać chcą również Indie. Warto śledzić uważnie ten region, bowiem w mojej ocenie, ma on kluczowe dla świata znaczenie. Być może będzie to najważniejszy front starcia pretendenta z hegemonem.

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

45 komentarzy

  1. A najlepsze jest to że za czasów gdy Indiami władała WB to był jeden kraj (łącznie z Bangladeszem) i jedyne co ich różni to religia.
    No ale ta religia to “religia pokoju”, no jest jak wszedzie gdzie ona sie pojawia.

    Jest to też dobra lekcja dla wszystkich wielbicieli mniejszości.

    Kaszmir jest niezwykle trudnym do działąń zbrojnych terenem. Główne wojny (bo zalezy jak liczyć) czyli 3 Pakistan przegrał z Indiami, natomiast Indie przegrały tylko jedną z Chinami, i jest to dla Hindusów ogromna trauma.

    W kaszmirze wojna jest non-stop, ciągle sa ostrzały artyleryjskie, zmachy, pojedynki snajperów – taka codziennosci, natomiast co pewien czas zwieksza sie sklala – jak obecnie.

    Gdy nie ma wojsk na potencjalny teatrze działań mamy sytuacje o której pisze gospodarz – trzeba je dopiero sciągać. Niech to też da do myślenia krytykom aktualnego przenoszenia jednostek WP na Wschód z Zachodu Polski + pomyślmy co by sie działo gdyby spod Szczecina miały one iść pod ostrzałem Rosyjskiego lotnictwa i rakiet przez zburzone oczywiscie mosty.

    Wojny atomowej oczywiscie nie bedzie. To tylko proxy war miedzy Indiami i Chinami oraz
    miedzy USA i Chinami.

    Najbardziej wykorzustuja oba mocarstwa Pakistan i troche mniej USA Indie.

    Dla Nas to tez tylko nauczka by wiedziec do czego sie potriafia posunac mocarstwa i jak sie posługuja pionkami…

  2. Z tym komentem akurat sie zgadzam, szkoda ze admin zablokowal moja odpowiedz w poprzednim temacie… no ale jezeli obowiazuje cenzura to w ogole przestaje sie tu wypowiadac.

    1. Blog jest prywatny i to czy umieszczę dany komentarz zależy tylko i wyłącznie ode mnie.
      pozdrawiam
      KW

      1. No wiec tlumacze, ze rozmowa na takim poziomie (brak informacji o edycji/usunieciu komentarza, brak podania powodu) to czysta cenzura i nie ma sensu prowadzic dyskusji na takim blogu.

        1. A ja tłumaczę, że komentarze z tekstami o “kochaniu czyjejś mamy” to nie poziom tego bloga.
          pozdrawiam
          KW

  3. Zamiast komentarza. Recenzja.

    Artykuł zaczyna się od bicia w dzwony na trwogę. Tylko po co? Skoro kończy się uspokajającym: “Pomimo narastającego napięcia i widocznego efektu kuli śnieżnej, uważam, że nie dojdzie do wojny w pełnej skali między Indiami i Pakistanem.” – tu się można zgodzić, o ile w zamian autor zgodzi się, że larum wszczęte na wstępie było niepotrzebne.

    Po drodze musiała być oczywiście jeszcze geografia (a jakże, geopolityka, bez geografii?). A że z tym było krucho, wybór padł na drogę łączącą chiński Kaszgar z Islamabadem. Według twierdzenia autora, rola Kaszmiru wzrosła po wybudowaniu owej drogi. Podobno chodziło o połączenie z pakistańskim portem nad Oceanem Indyjskim. Tymczasem owa droga została wybudowana jeszcze w 1966 r. a obecnie jedynie wyremontowana przez Chińczyków i to tylko na odcinku przy granicy z Pakistanem, czego autor nie sprawdził ulegając chińskiej (?) propagandzie.
    Sama droga, owszem, ma pewne znaczenie, ale polityczne i tylko dla Chińczyków. Polityczne to tak, ale większego znaczenia gospodarczego nie ma. Wystarczy rzut oka na mapę, w tym w najnowocześniejszej wersji (czyli street view), aby skonstatować, że droga ta, to zwykła droga jedno-jezdniowa, po jednym pasie ruchu w każda stronę. Na drodze obecne są serpentyny, co wyklucza na nich obecność dużych, wysoko ładownych ciężarówek czy cystern, a bez tego transportu towarów energetycznych nie ma. Droga może być nieprzejezdna w okresie zimowym (i na ogół nie jest), w czasie wiosennych roztopów – zalewana, czy wręcz rozmywana. To też widać na zdjęciach. A to czyni z niej szlak transportowy wysoce zawodny, już nie drugiej a trzeciej kategorii utrzymania, jako nie nadający się do przewozu masowych towarów, które miałby być wyładowywane dla chińczyków w Gwadarze.

    Wszystko to wynika z mapy (a częściowo ze zdjęć), do której geopolitycy tak chętnie się odwołują. Zabrakło autorowi chęci, aby popatrzeć na mapę i zweryfikować to i owo u źródła. Zabrakło, bo rozbiłoby to tezę o strategicznym znaczeniu transgranicznej drogi, rozbiłoby tezę o strategicznym znaczeniu Kaszmiru dla Chin, upadłaby teza o Pakistanie jako terenie rywalizacji Chiny-USA i z artykułu geopolitycznego zostałaby notatka prasowa o kolejnych starciach na granicy pakistańsko-indyjskiej.
    A tak, to z takim “drobnym zaniedbaniem” dostajemy ciekawy artykuł. Ale ciekawy tylko na pierwszy rzut oka. Potem przychodzi głębokie rozczarowanie. Ale co się dziwić, taka jest geopolityka. Najpierw uwodzi jak panna na wydaniu, podsuwając co rusz kolorowe, efektowne obrazki, które mają wszystko tłumaczyć. Uwodzi wzrokiem, Kusi, zachęca do zagadania. I cóż z tego, że panna urodziwa, skoro roztropnością nie grzeszy a jej śmiech bardziej przestrasza, niż cieszy. – przepraszam, że wierszem ale to niechcący.

    1. Dziękuję za recenzję. Warto jednak pamiętać, że wraz z drogą jest również budowany węzeł kolejowy. A w planach jest rurociąg (o czym pisałem bodaj w analizie dot. Pakistanu), którego nie dałoby rady postawić, bez zrobienia wcześniej infrastruktury. Droga to był pierwszy element pokonania Himalajów. Połączenie Kaszgaru z Gwadarem za pomocą 1) drogi 2) kolei 3) rurociągu daje Chinom potężne okno na surowce w z Bliskiego Wschodu, bez których nie może się rozwijać gospodarka.

      Ponadto najwyraźniej nie przeczytał Pan analizy dot. Pakistanu, gdzie w sposób bardziej obszerny tłumaczyłem, że walki o Kaszmir, wcale nie muszą już być powodowane chęcią przejęcia tego regionu, a być doskonałym elementem szerszej kampanii przeciw Chinom.

      pozdrawiam
      KW

      1. Przeczytałem. W kwestii konfliktu o Kaszmir odsyłam do Wikipedii.

        Cyt. z artykułu: “Chiny otrzymały możliwość pozyskiwania surowców z Bliskiego Wschodu i Afryki z pominięciem szlaku morskiego przez Cieśninę Malakka. Jest to niewątpliwie największy dotychczasowy sukces Chin, jeśli chodzi o dywersyfikację kierunków transportu handlowego.”

        Ad 1) Droga jest ledwo, ledwo.
        Ad 2) Nie sztuka wybudować dworzec. Sztuką jest wybudować linię kolejową, która na odcinku niecałych 60 km (w linii prostej) ma do pokonania 2000 m przewyższenia. Przez dolinę, w której nie ma miejsca na kolejne dwa pasy drogowe. Tam można sobie wybudować kolejkę górską, ale nie magistralę kolejową do przewozu towarów masowych. Takich trudności to nawet Malinowski w Andach nie miał. Na marginesie budowa kolei nie wymaga uprzednio wybudowania infrastruktury drogowej.
        Ad 3) Jeszcze nie zostało zasadzone drzewo, z którego będą zrobione trzonki do łopat dla budowniczych rurociągu.

        Ad 1), 2) , 3) I po co to wszystko, skoro równie łatwo jak cieśninę Malakka, można zablokować wejście do jednego portu?

        1. Panie Krzysztofie. Proszę w takim razie wyjaśnić to wszystko Chińczykom, bo bardzo mocno zaangażowali się w CPEC i chyba nie przejmują się ograniczeniami o których Pan Pisze 🙂 Równie dobrze kilkanaście lat temu można było pisać o drodze przez Himalaje, że to nierealne i dopiero myśli się o jej zbudowaniu. Dziś już ona jest. Tory w drodze, a rurociąg ma zostać ukończony z tego co pamiętam za kilka zaledwie lat (jeszcze w latach 20-tych).

          Myślę, że perspektywa transportu z Gwadaru do Chin 1 miliona baryłek ropy dziennie, to nie jest coś, co można ignorować.
          https://tribune.com.pk/story/1712888/2-gwadar-kashgar-crude-oil-pipeline-requires-10-billion-investment/

          Konflikt o Kaszmir to nie jest kwestia tej czy innej drogi tranzytowej, zgoda. Pakistan i Indie kłóciły się o to terytorium już znacznie wcześniej. Problem w tym, że spór już praktycznie wygasał, a jego ponowne wzniecenie, ma w mojej ocenie duży związek z większą, globalną grą. Pakistan odwraca się na Chiny, za co hegemon próbuje go ukarać. Jednocześnie podgrzewanie konfliktu w Kaszmirze ogranicza bezpieczeństwo w całym regionie.

          Ponadto Pakistan to nie tylko Gwadar, to również granica z przyjaznym Chinom Iranem. Chińczycy myślą wielowektorowo.
          A co do zablokowania wejścia do Gwadaru. Jeśli wszystkie chińskie inwestycje i plany się powiodą, Amerykanie będą musieli:
          1) blokować cieśninę Beringa,
          2) wpływać na morza arktyczne, ponieważ dostęp do Północnego Szlaku Morskiego Chiny uzyskają przez Jarkuck i Lenę,
          3) kontrolować cieśninę Malakka,
          4) bronić Tajwanu i Pierwszego Łańcucha Wysp
          5) blokować Bangladesz,
          6) przejąć Sri Lankę i przeciwdziałać Sznurowi Pereł wkoło Indii,
          7) blokować Gwadar i Pakistan,
          8) chronić cieśninę Ormuz przed blokadą Irańską (pomoc dla Arabii Saudyjskiej),
          9) udrażniać Morze Czerwone i Zatokę Adeńską (piraci z Somalii, oraz Huti w Jemenie), po to by mieć możliwość przepływania zaopatrzeniem dla floty ze Śródziemnomorza na Ocean Indyjski,
          10) trzymać flotę na M. Śródziemnym w rejonie Izraela, Libanu i Syrii (gwarancje dla Izraela, równowaga dla floty rosyjskiej),
          11) wpływać flotą na Morze Czarne w celu prezentowania siły w regionie dla sojuszników (Rumunia i Ukraina) oraz odstraszania Rosji,
          12) kontrolować ruchy floty rosyjskiej na Morzach Barentsa i Norweskim,
          13) zachować zdolność patrolowana wybrzeży własnych przez wrogimi okrętami podwodnymi.

          Wiele zadań jak na flotę złożoną z grup bojowych podpiętych pod 11 superlotniskowców. To są potężne jednostki, ale wciąż jest ich tylko 11 i wszystkie na raz nie mogą pływać. W tym samym czasie, gdy połowa patroluje oceany, druga przechodzi remonty w stoczniach i robi przerwy dla załogi.

          pozdrawiam
          KW

          1. 9) Atak piratów łatwo odeprzeć… solidniejsza seria z rkm’u przed dziobem motorówki i będą opowiadać o ucieczce z piekła
            11) Do tego czasu to już może być morze wewnętrzne sojuszu Rosja-Turcja
            1, 2 i 12) Zanim tam wpłyną lotniskowce trzeba zadziałać lodołamaczami, a USA mają ich tyle kot napłakał, a na zmiany tego stanu rzeczy się nie zanosi

          2. Ad 11) Jeśli tak, to USA będą miały problem z przepływaniem przez Suez. Sojusz Rosja-Turcja (który uważam za raczej mało prawdopodobny) kontrolowałby nie tylko M. Czarne, ale i wschodnią część M. Śródziemnego. Bez Suezu Amerykanie mogliby się zapuszczać na O. Indyjski tylko przez ogromny Pacyfik… W przypadku konfliktu, raczej z dala od operowania Chińskiej floty, lotnictwa i systemów A2AD. Wody Oceanu Indyjskiego są dla USA najmniej dostępne. Albo inaczej. Najbardziej odległe. Jeśli Chińczycy gdzieś będą mogli pływać to właśnie tam. Dlatego zbudowali port w Dżibuti (który przy okazji pozwala kontrolować ruch przez Suez).

            AD. 1,2 i 12. Nie wszędzie będą pływać lotniskowcami. Morza arktyczne to raczej tylko OP.
            pozdrawiam
            KW

          3. 11) Dodać do tego i mamy niezły kawał bieguna geopolitycznego, w którym kierunki ekspansji partnerów zgrabnie się rozkładają… Co zatem przemawia przeciwko temu triumwiratowi?

            1, 2, 12) OP mają mocno ograniczony zakres zastosowań.

          4. Turcja i Rosja to naturalni konkurenci w rejonie M.Czarnego. Rosja może ekspandować tylko na zachód i płd. zachód. A to są “plecy” Turcji. Jakiś sojusz taktyczny jest oczywiście możliwy, ale trudno tutaj o stabilny i trwały konstrukt.

            OP mają ograniczony zakres zastosować, ale do blokady transportów morskich się akurat nadają 🙂
            pzdr
            KW

          5. Niczego Chińczykom nie będę wyjaśniał. Są inteligentni, już wiedzą. Poza tym, sami wiedzą najlepiej, do czego im ta Karakorum (właśnie!) Highway potrzebna. A potrzebna jest im z powodów politycznych. Oni chcą być w Pakistanie po prostu obecni. Tyle, że jakoś to wpraszanie się muszą uzasadnić. Tą linię kolejową mogą nawet pakistańczykom zbudować. Stać ich. I stać ich też na to, żeby na tej trasie wozić powietrze. Byleby mogli tej trasy doglądać, bo wiadomo rejon zapalny 😉 i byleby mogli trochę pomieszkać w domu gospodarza. Bo wyprosić to już się nie pozwolą.

            Co do listy zadań, które postawił Pan Amerykanom, to ja bym połowę tych zadań wykreślił. Bo zbędne. Z różnych powodów. Ponieważ to Pan pisze swojego bloga, nie ja 🙂 pozwolę sobie na szczegóły tylko co do zadania 1).

            Załóżmy, że Chińczycy kierują się na PSM, który załóżmy jest przepływny. Płyną w stronę cieśniniy Beringa, przepływają. No i co dalej? Najbliższy port jest w Murmańsku, do którego nie ma powodu zawijać, a za Murmańskiem jest północny Atlantyk. I tam będzie czekać flota USA.

            Pytanie: W jaki sposób Islandia, która nie ma ani jednego żołnierza (powtarzam, ani jednego!) wzmacnia potencjał sojuszu NATO? To tak na marginesie dealów, transakcji, wystawiania rachunków w polityce międzynarodowej i temu podobnych hasłach, które do polityki międzynarodowej pasują jak pięść do nosa.

            Więc po co Usiakom blokować cieśninę Beringa, jak mają północny Atlantyk?

            Na koniec krótko kilka kwestii.
            Wierzy Pan, że USA będą siedzieć z założonymi rękami i czekać aż “wszystkie chińskie inwestycje i plany się powiodą”? Chińskie plany mają się nie powieść. Chińskie plany nie mogą się powieść.

            Lotniskowce nie służą do blokowania portów. Do tego służą inne okręty wspomagane przez łodzie podwodne, a tego Usiaki mają trochę więcej. Lotniskowce służą do bombardowania portów. Po wykonaniu zadania mogą odpłynąć na nowe miejsce.

            Dostęp do PSM przez Lenę? Próba odwrócenia uwagi, nic więcej.

            W artykule, który Pan przywołał jedno zdanie jest tylko ważne: “had requested the Petroleum Division to sign a memorandum of agreement that would assure the investors that Pakistan government would not take over the planned investment.” Rurociąg nie powstanie, bo Pakistańczycy nie są aż tak naiwni.

            Pozdrawiam i życzę więcej dociekliwości.

          6. A słyszał Pan o Kanale Białomorsko-Białtyckim? Wymaga nieco doinwestowania, ale jak sam Pan zauważył, jeśli będzie potrzeba – Chińczyków stać na to. Więc kontrola Atlantyku może nie wystarczyć.
            Co do niedopuszczania chińskich inwestycji do realizacji. W końcu zgadzamy się w najważniejszym punkcie. I wracając do Kaszmiru, od czego zaczęliśmy dyskusję —> wykorzystywanie konfliktu w Kaszmirze, jest doskonałym narzędziem dla USA by dociskać Pakistan i psuć plany Chińczyków związane z tym państwem. To jest sedno, które Pan na wstępie wykluczył, a do którego ponownie doszliśmy 🙂

            O tym właśnie jest komentowany przez nas tekst. Szersze spojrzenie, na lokalny konflikt i jego wagę dla globalnej gry.
            pozdrawiam
            KW 🙂

          7. Rosja ma jeszcze północ, czyli Arktyke i okolice, a ta pochłonie tyle sił, że Bałkanach zadowoli się regionem prawosławia (po schizmie z Kijowem te aspekt jest wręcz bezcenny).

            Dość powiedzieć, że już do samego zagospodarowania Syberii, co jest wstępem do gospodarczego wkroczenia na Arktykę, trzeba natrzaskać następców Akademika Łomonosowa zapewnić im dostawy paliwa charakterystycznego dla marynarki wojennej (z nowymi broniami Putina to daje bezprecedensowy wzrost zapotrzebowania na wysokowzbogacony uran/pluton) albo tor, co z kolei jest młodą technologią.

          8. “A słyszał Pan o Kanale Białomorsko-Białtyckim?”

            Słyszałem. Czekam na wyjaśnienie po Chińczycy mieliby wpływać na Bałtyk. Musieliby założyć, że przejście przez cieśniny duńskie będzie łatwiejsze niż przez północny Atlantyk.

            “Co do niedopuszczania chińskich inwestycji do realizacji. W końcu zgadzamy się w najważniejszym punkcie.”

            Dziękuję. 😉 Nigdy nie twierdziłem niczego przeciwnego. Z tym, że to nie jest najważniejszy punkt.

            “I wracając do Kaszmiru, od czego zaczęliśmy dyskusję —> wykorzystywanie konfliktu w Kaszmirze, jest doskonałym narzędziem dla USA by dociskać Pakistan i psuć plany Chińczyków związane z tym państwem. To jest sedno, które Pan na wstępie wykluczył, a do którego ponownie doszliśmy”

            Pan twierdzi, że USA chcą wojny z Chinami, ja twierdzę, że nie.
            Ze swojego założenia wyprowadza Pan wniosek, że destabilizacja Pakistanu leży w interesie USA, ja twierdzę, że jest wprost przeciwnie. Amerykanie w Pakistanie już są i nie potrzebują zamiany tegoż w drugi Afganistan. To Chińczycy świetnie odnajdują się w każdej sytuacji, nawet bardzo niestabilnej. Płacą haracz za nieprzeszkadzanie i reszta ich nie interesuje.

            To jest najważniejszy punkt. A tu się nadal nie zgadzamy.

            “O tym właśnie jest komentowany przez nas tekst. Szersze spojrzenie, na lokalny konflikt i jego wagę dla globalnej gry.”

            Lokalny konflikt można rozdmuchać, ale można też wygasić. Pan się zajmuje tylko tym pierwszym, bo tylko to pasuje do Pana wcześniejszych założeń.

            Blogi rządzą się swoimi prawami, ale proszę nie przesadzać. Albo zmienić motto swojego bloga. Ok, wiem – to było złośliwe.

            Pozdrawiam

          9. Przy wejściu na Bałtyk, nie trzeba już forsować cieśnin duńskich. Wyładunek/Przeładunek towarów można zrobić w wielu bałtyckich portach.

            Skąd Pan wyczytał, że USA chce wojny z Chinami? 🙂 Pisałem wiele artykułów i jako chyba jedyny twierdzę, że taka wojna nie wybuchnie, a jeśli już, to będzie elementem już toczącej się wojny światowej. Raczej stawiam na taktycznie porozumienie Chiny – USA w celu dociśnięcia i zneutralizowania Rosji.

            Wracając do Pakistanu. Jeśli Pakistan stanie się pro-chiński, co w zasadzie już obserwujemy, USA przegra rywalizację z Chinami w regionie. Znacznie łatwiej jest zdestabilizować Pakistan i nie dopuścić do realizacji planów Pekinu. I wcale nie grozi to Amerykanom drugim Afganistanem. Amerykanie, o czym również pisałem wielokrotnie, nie muszą nigdzie walczyć i nic robić. Wystarczy, że zdestabilizują wszystkie graniczne regiony leżące na NJS i Chiny będą ciągle uzależnione od Waszyngtonu jeśli chodzi o szlaki morskie.

            To nie Amerykanom powinno zależeć na światowej stabilizacji, tylko Niemcom i Chińczykom, których gospodarki opierają się o eksport. USA jest samowystarczalne bez globalnego handlu. Chiny jeszcze takie nie są.

            Lokalny konflikt oczywiście można wygasić. Tylko z jakiś przyczyn, obecnie na granicy pakistańsko-indyjskiej zestrzeliwane są samoloty. Więc piszę o tym,co może być tego powodem. Jak ma Pan inną ciekawą koncepcję, chętnie przeczytam.

            pozdrawiam 🙂
            KW.

          10. Nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której Usiaki przepędzają chińskie statki z NA a Bałtyckie porty te statki obsługują. Bo to oznacza całkowitą zmianę układu sił światowych tak, że NA jest dostępny dla Chińczyków.

            “Pisałem wiele artykułów i jako chyba jedyny twierdzę, że taka wojna nie wybuchnie”

            To znaczy, że pisze Pan bardzo dużo o wojnie, która nie wybuchnie
            https://www.krzysztofwojczal.pl/category/geopolityka/iii-wojna-swiatowa/

            I której Pan nie chce. I której nie chcą Stany, ale które chcą zdestabilizować świat, który jest względnie stabilny od 70+ lat, dzięki tymże Stanom. No dobra, niech będzie, chociaż ja tej logiki nie łapię.

            “a jeśli już, to będzie elementem już toczącej się wojny światowej.”

            Gubię się. To w końcu jest ta wojna według Pana, czy nie? I kto ją toczy? I o co?

            “Raczej stawiam na taktycznie porozumienie Chiny – USA w celu dociśnięcia i zneutralizowania Rosji.”

            Usiaki nie potrzebują. Rosja jest problemem dla Europy ale nie dla Stanów. Dopóki Rosja trzyma swoje czołgi w swoich granicach, Stany mogą czekać, aż Rosja się sama rozleci. Pierwszym problemem Stanów są Chiny. To już chyba ustaliliśmy?

            “To nie Amerykanom powinno zależeć na światowej stabilizacji, tylko Niemcom i Chińczykom, których gospodarki opierają się o eksport. USA jest samowystarczalne bez globalnego handlu.”

            USA – największy importer ropy. Muszę przemyśleć to, co Pan napisał.

            “Lokalny konflikt oczywiście można wygasić. Tylko z jakiś przyczyn, obecnie na granicy pakistańsko-indyjskiej zestrzeliwane są samoloty. Więc piszę o tym,co może być tego powodem. Jak ma Pan inną ciekawą koncepcję, chętnie przeczytam.”

            Były, już nie są.
            Nie wiem, czy Pan zwrócił uwagę, że na zestrzelenia pierwsze zareagowały Stany. Pekin odezwał się z apelem, kiedy już było po strzelance. A wystarczyłoby, aby Stany poparły Islamabad. I komu tu zależy na stabilności Pakistanu?

            A w kwestii konfliktu o Kaszmir to moja koncepcja jest taka https://en.wikipedia.org/wiki/Kashmir_conflict. I nie widzę powodu, dla którego miałbym jeszcze tu wymyślać proch – cytując klasyka.

            Pozdrawiam

          11. Cóż, nie widzę przeciwwskazań byśmy mieli odmienne poglądy na różne sprawy. 🙂
            Ponieważ wiele Pana pytań/argumentów dotyczy kwestii które opisałem gdzie indziej, nie będę w komentarzu powielał tekstów.

            Wracając do Kaszmiru. Pozostaje tylko jedno proste pytanie. Dlaczego teraz?
            Sprawa Kaszmiru została już dawno uspokojona do znośnego dla wszystkich stron status quo. Nagle się komuś odwidziało?

            pozdrawiam
            KW

          12. “Cóż, nie widzę przeciwwskazań byśmy mieli odmienne poglądy na różne sprawy.”

            Byłem przekonany, że dyskutujemy o faktach, a nie o poglądach. Pastafarianizm nie leży w kręgu moich zainteresowań.

            “Autor zastrzega, iż treści tutaj zamieszczone są jedynie odzwierciedleniem jego wiedzy (lub niewiedzy).
            Tym samym autor zachęca do krytycznej oceny wpisów wyrażanej w komentarzach. Publikowane będą komentarze tylko i wyłącznie posiadające merytoryczne argumenty. Nic tak nie rozwija człowieka, jak dyskusja.”

            Dziękuję za to zaproszenie, skorzystałem i ośmielony tymże zaproszeniem, zasygnalizuję Panu, iż bardzo odpychające jest to, że w sytuacji, w której ujawnia się niespójność Pana wywodów a nawet sprzeczność z faktami – ucieka Pan w formułkę “mamy odmienne poglądy”. Nie raczy Pan zauważyć, a właściwie to próbuje Pan ignorować fakt, że Pana, poczynione na wejściu założenia, prowadzą do wniosków niezgodnych z rzeczywistością – czytaj, nieprawdziwych. A to oznacza, że przynajmniej jedno z Pana założeń jest fałszywe i wymaga korekty. I wiem, że Pan to wie (dowiedział się Pan tego studiując prawo).
            A jeśli zamierza Pan zastępować to podstawowe prawo logiki swoją formułką i dalej trwać przy swoich założeniach, to cały dialog będzie bardziej przypominał grę w trzy kubki, w której Pan jest rozgrywającym, niż dyskusję, do której Pan zaprosił.

            “Wracając do Kaszmiru. Pozostaje tylko jedno proste pytanie. Dlaczego teraz?
            Sprawa Kaszmiru została już dawno uspokojona do znośnego dla wszystkich stron status quo. Nagle się komuś odwidziało?”

            Dlaczego pyta Pan o poglądy? Bo fakty są takie, że tam już nastąpił powrót do znośnego dla wszystkich stron status quo.

          13. Fakty są takie, że obaj bazujmy na przypuszczeniach, bowiem nikt nie zna postanowień/uzgodnień międzynarodowych pomiędzy konkretnymi stronami. 🙂 Wobec czego należy spekulować na podstawie wiedzy, logiki i przypuszczeń. Ponieważ z tych samych faktów, można wyciągnąć różne przypuszczenia, więc nie rozumiem Pańskiego ataku co do sformułowania “poglądy”. Moja interpretacja faktów jest taka,a nie inna. Pan ma prawo do własnej. Zwłaszcza, że nie podważa Pan faktów – droga przez Himalaje jest? Jest. Tory są budowane? Są. Rurociąg w planach? Jest. Port w Gwadarze z całą infrastrukturą podciągniętą już pod Himalaje również jest. Chińczycy wchodzą do Pakistanu politycznie i gospodarczo (CPEC)? Wchodzą. Opisałem w artykule zdarzenia związane z incydentami w Kaszmirze? Opisałem. Pan wnioskuje, że wydarzenia te nie mają związku z niczym innym, jak z samym konfliktem o Kaszmir trwającym od lat. Na jakiej podstawie Pan to wnosi? Skąd ta pewność? Siedzi Pan w głowie decydentów z New Delhi czy Islamabadu? Ja nie 🙂 Ale chętnie wysłucham merytorycznych odpowiedzi na pytania:
            1) Dlaczego Indie na zamach terrorystyczny odpowiedziały niesymetrycznie, uderzając siłami zbrojnymi na terytorium Pakistanu? Używając lotnictwa po raz pierwszy od wielu lat?
            2) Dlaczego ma to miejsce tuż przed szczytem Trump – Kim Dzong Un oraz przed negocjacjami dotyczącymi ceł i handlu na linii USA-Chiny?
            3) Dlaczego tak mocne napięcie między Indiami i Pakistanem wybucha niedługo po wyborze nowego prezydenta Pakistanu – Imram Khana?

            Pan może ignorować wszystko, co się dzieje wokół i twierdzić, że to był incydent lokalny. Ja mam prawo wiązać to z w/w faktami.

            No chyba, że podzieli się Pan ze mną jakąś wiedzą, której tutaj nie zawarłem. Chętnie poszerzę horyzonty.

            Pozdrawiam
            KW.

          14. (…)3) Dlaczego tak mocne napięcie między Indiami i Pakistanem wybucha niedługo po wyborze nowego prezydenta Pakistanu – Imram Khana? (…)
            MoJak Kim obejmował władzę urządził ostał artyleryjski Południa… to była metoda pokazać komuś, zapewne z kręgu pretorian, że ma przysłowiowe cojones. Teraz może być podobnie.

          15. Otóż to. Zamrożenie konfliktów lokalnych służy m.in. temu, by je w odpowiednim momencie odmrozić – po to by zasygnalizować pewne kwestie. Jest to rodzaj prowadzenia twardej dyplomacji poprzez niewypowiedziane sugestie. Często stronom wpływającym na dany konflikt (lub go prowadzącym) nie zależy wcale na jego całkowitym wygaszeniu. A tym bardziej, na przerodzenie go w pełnoskalowy konflikt zagrażający istnieniu państwa i władzy.

            Niedawne starcia w Kaszmirze mogą być spowodowane wieloma czynnikami. Mógł to być sygnał na linii Pakistan – Indie, ale równie dobrze mogło to się wpisywać w szerszą politykę mocarstw. Tego nie wiadomo, obie wersje są równie prawdopodobne. Ja obstawiam, że Indie nie dałyby tak mocnej odpowiedzi na zamach terrorystyczny bez konsultacji z Waszyngtonem. A Waszyngton mógł takiej nieformalnej zgody na atak udzielić, choć oficjalnie Amerykańska dyplomacja robiła niby wszystko, by deeskalować incydenty.

            Po to by dać PAK sygnał – nie skaczcie, bo w każdej chwili możemy Wam zrobić kuku. Ale nikt przecież się nie przyzna w mediach, że zarządza bombardowania by komuś pogrozić. Oficjalnie wszyscy miłują pokój i nawołują do zgody.

            Nie wiem jak było tym razem, ale swoje przypuszczenia opisuję na blogu. Są tak samo prawdopodobne jak każde inne w tym zakresie.
            pozdrawiam
            KW

          16. (…)Ja obstawiam, że Indie nie dałyby tak mocnej odpowiedzi na zamach terrorystyczny bez konsultacji z Waszyngtonem.(…)
            Bo ja wiem… ogłoszenie się Prezydentem Wenezueli przez Guido zostało szybko uznane przez USA co rodzi podejrzenie o koordynację… Tylko, że w perspektywie już ponadmiesięcznej (…)kadencji(…) ten Pan wychodzi raczej na błazna czego ukoronowaniem była próba wjazdu białym konwojem do kraju.
            A przecież mówimy o sytuacji kiedy można w 2 dni uruchomić naloty na pozycje Chaveza!!!

          17. Nie porównywałbym obu sytuacji. Kto miałby atakować Maduro? (Bo zakładam że o niego chodzi, a nie o Chaveza) Bezpośrednio USA? Przecież nie chodzi o to, by stać się agresorem. Lepiej wikłać/wykorzystywać innych. Zwłaszcza w Ameryce Południowej, gdzie Amerykanom trudno było namierzyć i zwalczyć kartele narkotykowe i komunistów chowających się po dżunglach, a co dopiero mówić o walce z prawdziwą partyzantką. Jeden Wietnam już mieli. Tymczasem ja nie widzę na razie możliwości, by np. Kolumbia w interesie USA atakowała Wenezuelę. Może zaangażuje się Brazylia, ale to potrwa. Potrzeba by było solidnego casus belli i jeszcze solidniejszych przygotowań. Granica między Wenezuelą, a Brazylią to dżungla. Logistycznie dla Brazylii byłoby to niezwykle trudne zadanie, o ile w ogóle możliwe.
            Amerykanie podbijali Amerykę Południową finansami, naciskami gospodarczo-politycznymi i korupcją. Gdy to nie wychodziło, do gry wchodzili ludzie od czarnej roboty i organizowali zamach/przewrót.
            W przypadku Pakistanu sytuacja jest zupełnie inna. Konflikt z Indiami o Kaszmir ciągnie się od czasu powstania obu państw. Wojska siedzą praktycznie na miejscu i w okopach. Wystarczy nacisnąć spust i pocisk już leci. Bardzo łatwo zarządzać taką sytuacją.
            Należy sobie zadać pytania:
            1) dlaczego Pakistan miałby wspierać organizację zamachu terrorystycznego?
            2) A jeśli nie wspierał, to co chcieli zyskać sami terroryści? Lub kto namówił ich do zamachu i eskalacji napięcia?
            3) Dlaczego Indie zamiast współpracować z Pakistanem, lub skupić się na symetrycznej odpowiedzi przygotowali nalot bombowy? Zwłaszcza, że było do przewidzenia, że zmusi on Pakistan do twardej odpowiedzi, a sytuacja konfliktowa może eskalować.

            Myślę, że sytuację udało się załagodzić dlatego, że PAK wyszedł z twarzą z tej konfrontacji, strącają dwie maszyny Indii. Innymi słowy: wy zbombardowaliście obiekty na naszym terytorium, a my zestrzeliliśmy Wam samoloty – mamy remis, możemy siadać do stołu.
            Oczywiście ten remis jest dość umowny, bo prawdopodobnie PAK stracił w walce powietrznej F-16, do czego nie chcą się przyznać (a już na pewno taka maszyna brała w walce udział).

            Niemniej niezależnie od rozmów dwustronnych, nie widzę korzyści dla Pakistanu z zaistniałej sytuacji. W Indiach mógłby teoretycznie zyskać Modi, bowiem zbliżają się tam wybory w tym roku. I to jest jedyny moim zdaniem argument za tym, że incydent miał podłoże jedynie lokalne. Jednak zbieżność z tymi wydarzeniami innych wydarzeń światowych podpowiada, że Indie i USA mogły chcieć upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Modi pokaże się jako mąż stanu, a Trump będzie miał lepszy lewar na Imram Khana i Xi.

          18. “Zwłaszcza, że nie podważa Pan faktów – droga przez Himalaje jest? Jest.”

            Ignoruje Pan fakt, że parametry tej drogi są takie, że droga ta nie nadaje się do szerokiego gospodarczego wykorzystania, co Pan twierdzi.

            “Tory są budowane? Są.”

            Gdzie? Linia kolejowa kończy się 50 km za Islamabadem i zaczyna w Kaszgarze. Brakuje 600 km w linii prostej. Linia kolei tybetańskiej na odcinku Golmud – Lhasa, w nieporównywalnie łatwiejszym terenie, razem z projektowaniem była budowana 9 lat.

            Ignoruje Pan fakt, że przez góry Karakorum na odcinku granicznym Pakistan-Chiny trudności techniczne dla poprowadzenia linii kolejowej przerastają nawet Chińczyków. Jeżeli ta linia przez przełęcz Khunjerab w ogóle powstanie, to najwcześniej za 20-25 lat. Pomijam taki “drobiazg” jak to, że to teren sejsmiczny. Dla mnie to też fakt.

            Rurociąg w planach? Jest.

            W planach jest. Papier wszystko zniesie. Czekam na rozpoczęcie budowy.

            “Port w Gwadarze z całą infrastrukturą podciągniętą już pod Himalaje również jest.”

            Nie ma infrastruktury “podciągniętej pod Himalaje [Karakorum – przyp. wł.]” pozwalającej na przewóz towarów masowych. Kolejny fakt, który Pan ignoruje. Nie sztuka podciągnąć infrastrukturę pod pasmo górskie. Sztuką jest przeprowadzić tą infrastrukturę przez to pasmo. Ale tego może Pan nie wiedzieć. Dla mnie to jest fakt.

            “Chińczycy wchodzą do Pakistanu politycznie i gospodarczo (CPEC)? Wchodzą.”

            Próbują. Pomijając port Gwadar – co w ramach projektu CPEC faktycznie zostało zrobione? Poza wykreśleniem kilku kresek ma mapie?

            Co do reszty przez Pana poruszonych tematów – teorie spiskowe, to nie moja domena.

            Faktem jest też i to, że najkrótsza droga z Chin do Iranu wiedzie przez Tadżykistan, Uzbekistan, Turkmenistan. A tam Amerykanów nie ma. Najwyżej FR. Jest za to droga, która umożliwia transport towarów masowych. Kolej? Proszę bardzo, da się. Rurociąg? Żaden problem.

            Miłego studiowania mapy.

          19. Cieszę się, że z analiz dot. celowości mojego bloga i psychologii mojej osoby, wrócił Pan do tematu. 🙂

            Nie podważam w żaden sposób tego co Pan napisał. I to co Pan napisał nijak nie kłóci się z tym co ja napisałem. Różnica polega na tym, że w moim przekonaniu budujący na morzach wyspy Chińczycy podejmują się ogromnych inwestycji i je realizują tak jak nikt inny obecne na świecie. Dla Pana to plany na papierze. Zapewne w latach 80-tych mówił/mówiłby Pan to samo o planach Pekinu dot. początku XXI wieku.
            Ja nie wiem czy inwestycje zaplanowane w ramach CPEC w Pakistanie powstaną czy nie powstaną. Jest wiele trudności. Jednak po coś Chińczycy ten port w Gwadarze budowali. Gdyby inwestycja w CPEC i trasę Gwadar – Kaszgar była papierowa, to szkoda było inwestować choćby dolara w w/w port. I podpisywać zobowiązania warte miliardy dolarów. Chińczycy działają tak, jakby wierzyli w powodzenie tego projektu. Osobiście uważam, że Amerykanie mają szansę przekreślić ich plany na wielu frontach, również na froncie pakistańskim. Jak będzie zobaczymy i właśnie o to toczy się gra.

            Widzę, że posiada Pan własną teorię, a jak fakty (podpisywane umowy, uzgodnienia, przeprowadzane już po części inwestycje) się z tą teorią nie zgadzają – tym gorzej dla faktów. Albo fakty te to działania “pozorowane” (kto tutaj szerzy teorie spiskowe?)

            Co do drogi przez Tadżykistan – ona też wiedzie przez Himalaje i nie pozwala na masowy przewóz towarów (proszę postudiować mapę 🙂 ). Do tego nie chodzi o najkrótszą drogę do Iranu, tylko najkrótszą drogę do irańskich gazu i ropy. A te wydobywane są nad Zatoką Perską. Również proponuję zerknąć na mapę, gdzie to jest (jak już się wyzłośliwiamy 🙂 ) Być może dlatego Chińczycy zbudowali port w Gwadarze, a nie np. nad Morzem Kaspijskim? (Choć i tam chcą inwestować, ale nie na kierunek Irański, tylko w stronę Zakaukazia i dalej do Europy).

            Pakistan jest dla Chin ogromnie ważny. Nie tylko z uwagi na budowaną infrastrukturę pod dostęp do gazu i ropy (CPEC), ale i ze względu na geostrategiczny sojusz, który dawałby przewagę przeciw Indiom. Czyli przeciw jedynemu państwu, które ma jakieś szanse w regionie by opanować/zastopować ekspansję chińskiego Smoka. Nie można tego faktu lekceważyć. Pan natomiast ignoruje wszelkie warunki polityczne i skupia się na tym, że coś (jak budowa rurociągu), pańskim zdaniem, jest niewykonalne.

            Nawet gdyby planowane inwestycje były niewykonalne, to jaki to ma wpływ na to co się dzieje w Kaszmirze? Pańskim zdaniem to zatarg tylko i wyłącznie lokalny z tego względu, że CPEC to działanie pozorowane?

            Jak pisałem wcześniej, pańskie prawo do wiary w to, że dokładnie wie Pan o co chodziło w ostatnich wydarzeniach w Kaszmirze. W czym pomogła Panu zresztą wikipedia. Ja taki pewien nie jestem, nie siedzę w głowach pakistańskich, indyjskich i amerykańskich decydentów. Więc mam prawo do wyciągania własnych wniosków. Nie twierdzę, że są one prawidłowe, ale z pewnością posiadają logiczne podstawy i oparcie w faktach.

            pozdrawiam i życzę miłego dnia 🙂
            KW

          20. “Cieszę się, że z analiz dot. celowości mojego bloga i psychologii mojej osoby, wrócił Pan do tematu.”

            Sprowokował mnie Pan. 😉 Choć nie ukrywam, że pytanie po co Pan pisze tego bloga absorbuje mnie coraz bardziej. Usiłuję zrozumieć.

            W przeciwieństwie do Pana wiem, że od listu intencyjnego do pierwszego wbicia łopaty droga daleka. Na razie mamy tylko deklaracje polityczne. Nawet jeśli Pekin zaciągnął jakieś zobowiązania, to kto ich zmusi do wywiązania się? Stąd mój sceptycyzm.

            “Jednak po coś Chińczycy ten port w Gwadarze budowali. Gdyby inwestycja w CPEC i trasę Gwadar – Kaszgar była papierowa, to szkoda było inwestować choćby dolara w w/w port.”

            Na dzień dzisiejszy i jeszcze minimum z 10 lat (i to pod warunkiem, że Stany nie będą przeszkadzać) nie będą mieć do tego portu dostępu inaczej niż drogą morską. Obecny dostęp lądowy jest szczątkowy. Co więcej, ten port, to raptem 500m nabrzeża, co pozwala na przyjęcie jednego statku. Infrastruktura (sądząc ze zdjęcia satelitarnego) pozwala na przyjmowanie jedynie kontenerowców. Ani tankowiec, ani masowiec nie zawinie to tego portu. Ale zgoda, ża jakiś cel w budowie tego portu mieli.

            “Pan natomiast ignoruje wszelkie warunki polityczne i skupia się na tym, że coś (jak budowa rurociągu), pańskim zdaniem, jest niewykonalne.”

            Niewykonalna jest tam kolej, co do rurociągu, to powtórzę – czekam na rozpoczęcie budowy. Budowę kolei można ostatecznie przerwać w dowolnym miejscu a i tak linia będzie mogła być eksploatowana. Ale rurociąg, aby miał sens musi być zbudowany do końca.
            Jeżeli coś jest niewykonalne, to żadne uwarunkowania polityczne nie mają znaczenia. Można narysować na mapie kreskę między Japonią i USA (prosto przez ocean) i powiedzieć: Tu zbudujemy autostradę. Tylko jaki to ma sens? A politycznie taka autostrada jest “wykonalna”.

            Dwa. Niby jak Indie miałyby przeciwstawić się ekspansji Chin w Azji środkowej? Najechać Pakistan? Bo przecież nie zaproponują własnego odpowiednika CPEC, ani nie przekupią Pakistanu oddając Kaszmir.

            Nasza dalsza dyskusja o Kaszmirze mogłaby mieć sens, jeśli udałoby się uzgodnić, komu zależy na destabilizacji Pakistanu. Pan twierdzi, że w tym kierunku działają Stany. A czy bierze Pan pod uwagę to, że Islamabad posiada głowice atomowe? I że jest krajem muzułmańskim? A odpowie Pan na pytanie, kto i w jaki sposób, zapewni kontrolę nad głowicami w sytuacji destabilizacji tego kraju? Osobiście znam tylko jedno państwo, które miałoby do tego środki i co więcej byłoby bardzo chętne – Chiny.

            Dla mnie teza, że to USA dążą do destabilizacji Pakistanu, aby powstrzymać Pekin, jest kuriozalna. Jeżeli Pan podtrzymuje tą tezę, to podpowiadam Panu temat następnego wpisu: Dlaczego Stanom zależy na destabilizacji Pakistanu i jak mogą do tej destabilizacji doprowadzić nie ryzykując przejęcia głowic atomowych przez islamskich terrorystów.

            “Więc mam prawo do wyciągania własnych wniosków. Nie twierdzę, że są one prawidłowe, ale z pewnością posiadają logiczne podstawy i oparcie w faktach.”

            Pozwolę sobie powtórzyć. Wnioski prawidłowe może Pan wyciągnąć tylko z prawidłowych założeń (faktów, domysłów, przekonań itp.). Jeżeli w Pana wnioskach pojawia się wniosek fałszywy – sprzeczny z rzeczywistością (faktami), to przyczyna leży w błędnych założeniach. Szansa, że za błędne wnioski odpowiada nieprawidłowe rozumowanie (poprowadzone przez inteligentnego człowieka) jest mała. Z założeń nieprawidłowych (fałszywych), np. takiego: na oceanie można wybudować autostradę, może Pan wyciągnąć wnioski, które mogą być prawdziwe np., że taka autostrada między USA a Japonią powinna przebiegać najkrótszą trasą albo nieprawdziwe, np. ten, że USA i Japonia to wrogie kraje (skoro nie ma między nimi autostrady). Pomijam okoliczność wyciągania błędnych wniosków w wyniku niedostatecznej wiedzy. Bo zakładając uczciwość wobec samego siebie, człowiek uświadomiony, że budowa autostrady na oceanie jest niemożliwa, wycofa się ze swoich błędnych wniosków.

            Jedno Panu oddam. 😉 Przekonał mnie Pan, że Pekinowi najbardziej zależy na rurze do pól ropo- i gazonośnych w Iranie (z tym, że niekoniecznie przez Pakistan). I są gotowi za to naprawdę dużo, bardzo dużo zapłacić. Pod warunkiem, że to będzie ICH rura.
            Stawiam, że jeżeli Stanom nie uda się powstrzymać Pekinu w Pakistanie, odetną Chiny do pól, ruszając na Iran.

          21. Tezę, że USA zależy na przejęciu regionu (Pakistanu, Afganistanu) opisywałem w tekście o Pakistanie oraz Wojennych Ścieżkach (szlakach handlowych), a także po części w wielu innych analizach. Z moich obserwacji wynika, że USA chce odciąć Chiny od surowców (Bliski Wschód) i od rynku zbytu (Europa). Albo nawet nie tyle odciąć, co uzależnić kierunki importu/eksportu od decydentów z Waszyngtonu.

            Tam gdzie Amerykanie tracą wpływy, lub nie mogą ich pozyskać lub walczą o ich dominację, już panuje wojna (m.in. Syria,Irak, Ukraina) lub region/kraj jest izolowany (Rosja, Iran).

            Pakistan był do pewnego momentu sojusznikiem USA (w czasie wojny w Afganie). USA sprzedawali Pakistańczykom broń (choćby F-16). Mieli kontrolę nad tą częścią świata (wpływy w Indiach, Pakistanie, interwencja i destabilizacja Afganistanu). W tej chwili wycofują się z Afganu, a Pakistan skręcił ostro ku Chinom.

            W mojej ocenie, na razie nie chodzi o destabilizacje państwa atomowego, a o pewnego rodzaju “klapsy’ wychowawcze. Jeśli te nie pomogą, kto wie jak daleko Amerykanie będą w stanie się posunąć (lub będą lekkomyślni). Metoda kija i marchewki stosowana jest nad wyraz często za kadencji Trumpa. Względem Pakistanu doskonałym kijem jest Kaszmir.

            Pamiętajmy że broń Pakistanu zagraża w zasadzie jedynie sąsiadom (którzy sami dysponują bronią jądrową – Indie i Chiny). Pakistan nie posiada zdolności by zaatakować Europę, a co dopiero mówić o Ameryce Północnej. Nie posiadają odpowiednich środków przenoszenia i technologii by coś takiego szybko opracować.

            Rola Pakistanu w ewentualnym transferze surowców z Bliskiego Wschodu jest bardzo istotna. Kolej i droga (OBOR) już mniej. Mnie osobiście wydaje się, że infrastruktura transportowa była i jest budowana głównie z uwagi na surowce (jak jest droga, można dowozić sprzęt i materiał na budowę rury). Szlak handlowy planowany jest niejako przy okazji. Może to być cena jaką Chiny zgodziły się zapłacić Pakistanowi za transfer surowców (pamiętajmy, że Pakistan już raz odciął Chiny od Gwadaru i przejął praktycznie port zbudowany przez Chińczyków). “MY ściągamy gaz i ropę, Wy zarabiacie na szlaku, dostajecie od nas finansowanie na infrastrukture i sprzedajemy Wam broń”.

            Co do celów jeśli chodzi o bloga.
            1) geopolityka, pol. międzynarodowa – to dla mnie fascynujące hobby,
            2) blog służy mi za narzędzie samodyscyplinujące, które narzuca mi dalszy rozwój (jak piszę artykuł, zawsze okazuje się, że jest coś czego wcześniej nie wiedziałem i co poszerza moje horyzonty, a czego bym nie poznał nie pisząc na bloga)
            3) mam pewne przemyślenia i chciałbym się z nimi dzielić,
            4) bloga uważam za mój mały wkład społeczny, im więcej ludzi złapie bakcyla (takiego jak ja) tym mądrzejsze będziemy mieli społeczeństwo, a tego bym sobie życzył,
            5) lubię tworzyć, pisanie bloga jest bardzo twórcze co daje mi wielką satysfakcję.
            6) zapewne gdzieś tam z tyłu głowy zasiane jest ziarno pychy i satysfakcji, które pragnie kiedyś powiedzieć: “A nie mówiłem?” 🙂 Ale to chyba dotyczy wszystkich, który piszą blogi, nagrywają na YT, wygłaszają publiczne wykłady/wystąpienia etc.etc.

            pozdrawiam
            KW

        2. (…)Bezpośrednio USA? Przecież nie chodzi o to, by stać się agresorem. Lepiej wikłać/wykorzystywać innych.(…)
          Agresja? Wystarczy, że (…)Prezydent(…) poprosi o pomoc i nie ma o niej mowy.

          A sproxować tej zadymy się nie da, bo po poparciu wystąpienia Guido i tak Trump będzie oskarżany o wszystko co najgorsze.

          1. Temat Wenezueli to jest już lekki offtopic 🙂 Kończąc ten wątek, USA postąpiłoby głupio pakując się tam militarnie.
            pozdrawiam
            KW

          2. Kończąc OT mogę tylko pokornie prosić o jakąś analizę tej afery z dwoma Prezydentami.

          3. Zapewne kiedyś ruszę Amerykę Łacińską. Bo zaczyna się tam znów kotłować. Ale region ten jest raczej słabo spięty z globalną sytuacją, więc nie będzie to w najbliższej przyszłości. W tym roku będę dopinać Europę, bowiem nasz kontynent będzie bohaterem planowanej książki.
            pozdrawiam
            KW

            P.S.
            Polecam natomiast książkę Johna Perkinsa: “Hitman. Ekonomista od brudnej roboty”. Wprawdzie bardziej dot. Ameryki Środkowej i Indonezji, ale mechanizmy opisane przez autora były stosowane wszędzie, w tym w Ameryce Łacińskiej i u nas.

  4. Ten cytat nie pochodzi z mojego komentarza, no wlasnie przez cenzure nie ma mozliwosci obrony bo panska wersja jest “najsluszniejsza” i nie mozna tego w zaden sposob sprawdzic dla osoby postronnej/pobocznej.

  5. No, już lepiej 😉

    “Tezę, że USA zależy na przejęciu regionu (Pakistanu, Afganistanu)…”

    USA jest tam obecne. O tym, kto jest faktycznie obecny w Pakistanie i Indiach rozstrzyga to, kto jest w stanie przywrócić “znośne dla wszystkich stron status quo.” Jak na razie są to Amerykanie i zrobili to bardzo szybko. Chińczycy próbują wchodzić z “biznesem”. Dotąd zrealizowali projekty energetyczne (tak w każdym razie sami piszą), no i niech będzie Gwadar. Droga – może w planach, linia kolejowa – poza planami, port w Gwadarze – pisałem, kupa śmiechu jeśli chodzi o możliwości przeładunku surowców.
    Ale nie wątpię, że USA trzyma w rejonie pakistańskim rękę na pulsie.

    “Tam gdzie Amerykanie tracą wpływy, lub nie mogą ich pozyskać lub walczą o ich dominację, już panuje wojna (m.in. Syria,Irak, Ukraina) lub region/kraj jest izolowany (Rosja, Iran).”

    A jednak powtarza Pan swoje. Konflikt w Donbasie zamyka drogę Ukrainie o staranie się o członkostwo w NATO. Nie mówimy o członkostwie – do samego starania się! Proszę zwrócić uwagę, jak szybko RPM (Macedonia) weszła (prawie) do NATO, po uregulowaniu sporu z Grecją.

    “Co do celów jeśli chodzi o bloga.”
    Zapytałem retorycznie. Interesuje mnie coś innego. Poprzyglądam się dalej.

    1. Konflikt w Donbasie zamyka drogę Ukrainie do NATO – prawda. I ten konflikt został wygenerowany przez Rosję, właśnie w tym celu. Ale wszystko zaczęło się od chęci politycznego przejęcia tego kraju przez USA. Z jednej strony uderzało to w Rosję, wciąż asertywną wobec planów wspólnej rosyjsko-amerykańskiej konfrontacji z Chinami, z drugiej – Ukraina była do pewnego momentu bardzo ważnym punktem branym przez Pekin pod uwagę jeśli chodzi o NJS/OBOR. Odwrócenie Kijowa załatwiało Amerykanom dwa tematy + zwiększało wpływ w regionie międzymorza. Rosjanie przeciwdziałali siłowo. Efekt jest taki, że Chińczycy całkowicie porzucili plany dot. Ukrainy, zainwestowali mocno w Białoruś, a Rosja postawiła na armię i wygenerowanie groźby uderzenia na wschodnią flankę NATO. Wszystko łącznie w efekcie wpływa bardzo niekorzystnie na stabilność regionu. A więc również niekorzystnie jeśli chodzi o jego wykorzystanie jako jednej z nitek OBOR.
      Generalnie jakiego tematu by nie ruszyć, wszystko jest ze sobą związane. Globalizacja ma również miejsce w myśli i możliwościach geostrategicznych.
      pozdrawiam
      KW

      1. “Odwrócenie Kijowa załatwiało Amerykanom dwa tematy”

        W Moskwie też nie wierzą, że ludzie mogą spontanicznie wyjść na ulicę.

        Jeśli mam podsumować Pana przekazy, z tekstów, z komentarzy, to wyłania mi się z tego taki obraz, że aksjomatycznie traktuje Pan swoje twierdzenie, że dla powstrzymania Chin, USA w różnych miejscach globu wprowadzają niestabilność, w przekonaniu, że jest to obecnie najlepsza/najwłaściwsza/jedyna (niepotrzebne skreślić) metoda działania przeciwko Chinom. Czy ja Pana stanowisko prawidłowo opisałem?

          1. No to chyba ma Pan świadomość, że przy takim stanowisku Pana blog wpisuje się w nurt propagandy płynącej z Kremla?

          2. Wątpię 🙂
            Zwolennicy nurtu, który wpisuje się w propagandę Kremla postrzegają mnie jako zwolennika nurty wpisującego w się w propagandę Waszyngtonu 🙂
            Więc chyba nie jest tak źle 🙂
            pozdr
            KW

          3. Panie Krzysztofie

            Informuję, że był to Pański ostatni komentarz nie na temat komentowanego artykułu. Ten z dzisiaj usunąłem do kosza. I gwoli ścisłości nic nie ustaliliśmy. Chyba tylko tyle, że dokonuje Pan ocen mnie i bloga, nie czytając treści tutaj zamieszczanych. Oceny osoby anonimowej, która dokonuje insynuacji i manipulacji bez poparcia rzeczowymi argumentami, oceniam jako trolling. Sprytny, inteligentny, ale jednak.

            Szkoda mi czasu na takie bezwartościowe dyskusje. Jeśli popieranie polityki sojuszu z USA uważa Pan za wpisujące się w nurt propagandy z Kremla, to znaczy, że nie czyta Pan bloga, a pańskie prowokacyjne komentarze mają cele inne, niż merytoryczna dyskusja dotycząca konkretnych wydarzeń na świecie.
            Pańskie przemyślenia, filozofie i podejrzenie proszę zachować dla siebie. Mnie one nie interesują.

            pozdrawiam
            KW

      2. Ciekawe, czy Ameryka ma wystarczająco długie ręce, by dosięgnąć Mińska? 😉
        Wydawałoby się, że nie. Ale…

Dodaj komentarz