Państwo jak bezczelny złodziej

ZBRODNIA I KARA – CZYLI METODYKA TOTALITARNEGO SYSTEMU PODATKOWEGO W DEMOKRACJI

Państwo to bezczelny złodziej, który wymaga by ofiara sama obliczyła i dostarczyła mu w zębach grabione środki.

A przecież prawo, które dotyczy wszystkich obywateli, powinno być na tyle proste, by wszyscy mogli je zrozumieć. Ponadto, jeśli ktoś żąda od drugiej strony pieniędzy, powinien mieć obowiązek wskazania wysokości swojego żądania jak również jego zasadności (tytułu).

Oczywiście zasady te, jak wiele innych, nie dotyczą PAŃSTWA (nie tylko polskiego).

Mechanizm obliczania i poboru podatków można krótko opisać w następującym dialogu:

Państwo – Obywatelu! ZAPŁAĆ! Jeśli nie zapłacisz wymierzę Ci KARĘ, a nawet ZAMKNĘ W WIĘZIENIU!

Obywatel (przedsiębiorca) – Dobrze. Jaką kwotę mam zapłacić?

P – Nie wiem. Musisz sobie sam obliczyć.

O – Przepisy podatkowe są przecież skomplikowane, nikt ich nie rozumie, a nawet jeśli, to samo państwo (urzędy) potrafi je tłumaczyć na kilka różnych sposobów… Co jeśli zrobię to źle?

P – Jeśli się pomylisz, nałożę na Ciebie karę. Zatrudnij specjalistę.

O – Ale to podniesie koszty mojej działalności…

P – Wobec tego stworzę system informatyczny by lepiej sprawdzać poprawność Twoich obliczeń. Będziesz wysyłał mi dane z programu księgowego. Będę miał wgląd w każdą Twoją transakcję.

O – Ale do tego trzeba specjalnego programu informatycznego!

P – To sobie zakupisz…

O – Ale…

P – Ale pamiętaj, program nie potrafi sam interpretować przepisów. Licz podatki z uwagą, bo jeśli się pomylisz, czeka Cię surowa kara.

O – No dobrze [zrezygnowany]. Powiedz mi jeszcze tylko, czy delegacja służbowa właściciela firmy i związane z nią noclegi/wyżywienie mogą być kosztem uzyskania przychodu?  Dostałem wezwanie z urzędu skarbowego (z innego miasta!) i muszę tam pojechać.

P– Nie wiem. Zrób, co uważasz za słuszne, a ja Cię później za to stosownie ukarzę…

 

W powyższym dialogu różnica pomiędzy pracownikiem, a pracodawcą wygląda w ten sposób, że pracodawca nie tylko oblicza podatki za siebie, ale i za pracownika. Tym samym koszt zatrudnienia pracownika jest tak na prawdę dla pracodawcy wyższy o koszty zatrudnienia tzw. kadrowej. Co za tym idzie? Pracodawca zamiast płacić więcej pracownikowi, który generuje mu zyski, musi zatrudnia kadrową, która generuje dla firmy tylko koszty (podobnie jak księgowa).

W dzisiejszych czasach obywatel przeciętnie płaci minimum około. 60% podatku (niektórzy szacują nawet 80%, co wg mnie jest bliższe prawdy) w stosunku do zarobionych przez siebie pieniędzy. Jednak złodziejska danina nie jest jedynym problemem obywatela/podatnika/płatnika.

Państwo nie tylko zagarnia większość naszych zarobków (co jest zalegalizowanym prawnie złodziejstwem o wysokiej społecznej szkodliwości, wręcz ZBRODNIĄ), ale i obciąża podatnika kosztami związanymi z poborem tego podatku (KARA).

KTO Z NAS WIE ILE DOKŁADNIE (kwotowo) płaci podatku dla Państwa? NIKT. Nikt nie jest sobie sam w stanie tego obliczyć (przy czym przedsiębiorcy obliczają pit/cit, vat, akcyzę ale i tak nie są wstanie określić ile w cenie danego zakupionego towaru/usługi znajduje się podatków tj. jak ZUS).

Oprócz tego niewielu przedsiębiorców, bez profesjonalnej pomocy, jest wstanie obliczyć wysokość takich podstawowych danin jak pit/cit/vat.

Prawo podatkowe jest dla obywateli prawem, jeśli nie najważniejszym, to z pewnością jednym z najważniejszych. Skąd taka teza? Ponieważ podatki dotyczą niemal 100% społeczeństwa. Podatki płacimy już w momencie otrzymania wynagrodzenia (robi to fizycznie pracodawca za pracownika) i przy każdym wydawaniu pieniędzy (vat nalicza i pobiera razem z ceną sprzedawca). Śmiało można stwierdzić, że samo posiadanie/obrót gotówką jest związane z opodatkowaniem.

Podatków jest tak wiele, ich sposób naliczania jest tak skomplikowany, że bez profesjonalnej pomocy trudno jest tego dokonać. Wystarczy wskazać, że 99% prawników (adwokaci, radcy prawni) nie tyka się prawa podatkowego wcale, uważając je za „czarną magię”. Ustawy podatkowe są tak skomplikowane, że oprócz dwóch wyżej wymienionych kast powstała trzecia, zupełnie odrębna – doradcy podatkowi.

Skoro prawo podatkowe jest trudne nawet dla specjalistów z dziedziny prawa, to jak ma w tym wszystkim odnaleźć się choćby zwykły mikro przedsiębiorca tj. sklepikarz?

Współczesne demokracje w istocie należą do państw totalitarnych pod względem systemów podatkowych (choć są wyjątki). A jeśli nasza gotówka funkcjonuje w świecie totalitarnym, to należy się zastanowić, w jakim tak na prawdę systemie żyją jej posiadacze…

Istnieją wyliczenia mówiące o tym, że po opłaceniu wszelkich podatków pośrednich i bezpośrednich, w kieszeni pracownika pracującego na umowę o prace pozostaje 48% tego, ile warta jest jego praca.

Przy czym owe wyliczenie nie uwzględniło zawyżenia cen towarów i produktów z powodu podwyższonych kosztów działalności gospodarczej (koszty ZUS-ów pracowniczych i innych podatków są wliczone w cenę towarów/usług).  To nie zarzut. Takiego wyliczenia po prostu nie da się zrobić.

Jeśli doliczyć do tego jeszcze koszty utrzymania administracji z uwagi na beznadziejny system podatkowy (zatrudnienie kadrowych, księgowych, koszty wdrożenia i ciągłych aktualizacji oprogramowania wymaganego przez państwo), to można sobie tylko próbować wyobrazić, o ile taniej byśmy nabywali dobra konsumpcyjne, gdyby pozbyć się wszystkich w/w obciążeń (tym samym siła nabywcza pieniądza byłaby wyższa).

Zamiast tego niezwykle skomplikowanego i utrudniającego wszystkim życie  systemu, lepiej byłoby wprowadzić podatek pogłówny określony kwotowo. Np. PODATEK OBYWATELSKI w wysokości przykładowo 1000 zł/osobę?

To dużo? Czy na prawdę? Skoro w Twojej kieszeni pozostaje dziś 48% tego, co zarobiłeś, to odpowiedz sobie na pytanie ile tak na prawdę oddajesz miesięcznie państwu i czy zamiana tego na okrągłe 1.000zł nie byłaby korzystna? (a 1000 zł to tylko przykład, bo dziś budżet państwa potrzebuje mniej w przełożeniu na 1 mieszkańca).

Ministerstwo Finansów założyło, że wpływy podatkowe do budżetu państwa w 2017 roku wyniosą 301,1 mld zł. Czyli przeciętnie na każdego Polaka wychodzi rocznie blisko 8 tyś. zł podatku (a wiadomo, że dzieci nie płacą).

Szacunkowo, przy podatku pogłównym  1000 zł/osobę miesięcznie i 31 milionach dorosłych Polaków (nie licząc dzieci i młodzieży czyli. ok 18% społeczeństwa), dochód podatkowy do Skarbu Państwa wyszedłby w granicach 310 mld zł (czyli mamy 9 mld górki na osoby bez dochodów etc etc., przy czym emeryci dziś również płacą podatek dochodowy więc nie należy ich pomijać z pogłównego).

Z uwagi na komentarz ekonoma - wyjaśniam - wiem, że 31 mln x 1000 zł to 31 mld...
 ALE , podatki płaci się miesięcznie (co wcześniej podkreśliłem), 
więc moje założenia są zaokrąglone do dołu 
i bardzo bezpieczne. 1000zł x 10 miesięcy x 31 mln ludzi = 310 mld zł.
Jeśli to przemnożymy x 12 miesięcy, otrzymamy zawrotną kwotę 372 miliardów!
Czyli, aż o 71 mld więcej niż aktualnie potrzebujemy.

Przy odpowiedniej kwocie podatku, budżet państwa wyszedłby na 0, natomiast spora część społeczeństwa zapłaciłaby MNIEJ PODATKU! (praktycznie wszyscy pracujący i niemal wszyscy przedsiębiorcy jednoosobowi, poza tymi „młodymi”, którzy mają mniejsze składki ZUS przez pierwsze 2 lata). Skoro tak, to pytanie brzmi…. KTO DZIŚ NIE PŁACI PODATKÓW??? Skoro wszyscy pracujący na umowę o pracę, emeryci i przedsiębiorcy jednoosobowi płacą…. Otóż podatków nie płacą… Najbogatsi. Np. spółki kapitałowe (średnio osoby prawne płacą mniej niż 1% CIT). Ponadto przedsiębiorcy nie płacą VAT-u. A największe wpływy do budżetu państwa są właśnie z VAT, który obciąża TYLKO KONSUMENTA! (czyli firmy tego ciężaru nie ponoszą, one tylko obliczają wysokość vat i fizycznie go wpłacają do państwa, ale pieniądze pochodzą od konsumenta, który płaci VAT w cenie towaru/usługi).

Innymi słowy, wbrew pozorom, podatek pogłówny (ustalona sztywno kwota) byłby najbardziej sprawiedliwy i najprostszy. Obejmowałby wszystkich bez wyjątku i nie trzeba byłoby go obliczać.

Jednocześnie koszty działalności gospodarczej i koszty działalności państwa spadłby do minimum (brak księgowych, kadrowych, brak urzędów skarbowych i ZUS-u, brak kontroli skarbowych).

System byłby łatwy, prosty i przyjemny, niewymagający biurokracji. Ale czy komuś na tym zależy? Nie. Jeśli zbyt łatwo będzie można obliczyć, ile Państwo pobiera, to zbyt łatwo będzie można policzyć na co i ile wydaje… A do tego przecież politycy dopuścić nie mogą..

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, podatki – blog


Źródła:

Czy wiesz, że za państwo płacisz 2,5 krotnie więcej niż statystyczny Amerykanin?

http://www.rp.pl/Budzet-i-Podatki/301139912-Budzet-2017-Wieksze-wplywy-z-podatkow.html

http://www.rp.pl/artykul/1206125-GUS–18-proc–Polakow-to-dzieci-i-mlodziez.html

2 komentarze

  1. 31 mln Polaków razy 1000 PLN podatku to 31 mld PLN, a nie 310 mld. Czyli podatek 10000 PLN byłby nie do udźwignięcia choćby przez seniorów, rencistów itd.

    1. Drogi „ekonomie”. Celowo w tekście podkreśliłem słowo „miesięczny” w kontekście podatku pogłównego. 31 mln x 1000 zł x 10 miesięcy (prawda, miesięcy mamy 12, ale dla prostoty przykładu i dla bezpieczeństwa założeń, przemnożyłem to x 10) równe jest 310 mld.

      Zgadza się, że obliczenia są dość nieprecyzyjne, bo przy mnożniku x12, budżet Skarbu Państwa zyskiwałby rocznie zawrotną kwotę 372 mld zł czyli, aż o 71 mld więcej niż potrzeba!

Dodaj komentarz