Polska & Turcja – tylko biznes czy kierunek na strategiczne partnerstwo?

O politycznym zbliżeniu polsko-tureckim w ostatnich dniach, zakupie dronów, perspektywie partnerstwa i pomyśle zawiązania osi Warszawa-Ankara.

Zapraszam:

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

48 komentarzy

  1. Dzień Dobry,

    Po przesłuchaniu najnowszego Podcastu a także na podstawie wcześniejszych artykułów na forum a także biorąc pod uwagę innych Geopolityków (Bartosiak, Sykulski) można zaryzykować tezę, że Polska stoi przed historycznym wyborem ( być może najważniejszym w swojej dotychczasowej historii, od czasu Chrztu i Unii Lubelskiej), w którą stronę w coraz bardziej zglobalizowanym świecie Polska powinna iść. Ze wszystkimi tego profitami jak i konsekwencjami.

    Są dwie dostępne opcje, albo Polska będzie częścią powstającego tworu EU-EAUE plus może docelowo Ameryka czyli EU-EAUE-USA VS Chiny , albo Polska będzie próbować stopować coraz bardziej tą tendencję opierając się na sojuszach regionalnych lub zamorskich.

    Należy sobie postawić zasadnicze pytanie co nam się bardziej opłaca i jakie byłyby profity i/lub konsekwencje wybierając ww opcje.

    W komentarzach od dłuższego czasu pojawia się opcja stworzenia Bloku Państw GIUK-Nordfeco-Polska-Ukraina-Rumunia-Turcja. Czyli strefy powiedzmy od Półwyspu Kolskiego po Stambuł, który miałby za zadanie blokować rysującą się tendencję powstania Imperium od Lizbony do Władywostoku lub też strategicznego partnerstwa UE-EAEU. Tak jak zostało powiedziane w podcaście, paliwem dla takiego sojuszu byłoby strach przed Rosją.

    Według mnie taki sojusz byłby bardzo podatny na działania podprogowe, dezinformacyjne, czyn nawet sabotażowe Rosji. A zgodnie z zasadą „divide et impera” Rosja miałaby całą paletę możliwości od szantażu, przekupstwa, działań sabotażowych dogadywania się z poszczególnymi członkami, aby ten sojusz rozbić . Zaczynając od Północy Grenlandia i Islandia nie są zagrożeniem dla Rosji. Z UK Rosje wiążą bardzo silne więzi finansowe (City obsługuję majątki rosyjskich miliarderów) i nawet po takich akcjach jak Litwinienko czy Skripal nie stało się absolutnie nic, więc się mogą z łatwością dogadać. Nordfeco faktycznie jest najbardziej prężna ale należy pamiętać że ani Finlandia ani Szwecja nie są w NATO, więc mogą bardzo łatwo wystawić się na potężny strzał od Strony Rosyjskiej Federacji i nikt nie zareaguje. Pribałtyka jest podatna na działania dezinformacyjna, mają dużą mniejszość rosyjską. Atak cybernetyczny na Estonię czy Łotwę jest możliwy. Polska jest powstrzymywana przez Białoruś czy Kaliningrad. Ukraina nawet nie wypowiedziała wojny po aneksji krymu czy działań w Donbasie. Rumunia może być łatwo lewarowana przez Węgry (odnośnie Siedmiogrodu – traktat z Trainon) – Rosja na pewno będzie na to grać. Odnośnie Turcji to Rosja wyłuskała ją z NATO sprzedając systemy S-400, czy budując South Stream. I ma na turcję również Lewary w postaci Kurdów, gdzie jest to przysłowiowa beczka prochu, dobrymi kontaktami na cyprze czy grecją + Iran i działania na kaukazie.

    Sojusz z Turcją jak zostało powiedziane na blogu jest stricte biznesowy. Turcja na razie jest zbyt problematyczna a proszę pamiętać że Turcja blokowała plany obronne dla Polski i Państw bałtyckich rok temu. Natomiast jest to jasny sygnał dla USA, żeby trochę inaczej podchodzili do niektórych kwestii.

    https://www.rp.pl/Wojsko/200619444-NATO-Turcja-nadal-blokuje-plany-obronne-dla-Polski-i-panstw-baltyckich.html

    Taki sojusz byłby bardzo podatny ze strony Rosji, natomiast należy pamiętać i zadać sobie pytanie jakie wpływy na wyżej wymienione kraje Flanki Wschodniej miałyby Państwa takie jak Niemcy,Francja, Niderlandy czy Włochy i jakich ciosów z tej strony można byłoby się spodziewać.

    Zgoda Bidena na kontynuowanie NordStream jest zielonym światłem na Powstanie strategicznego Partnerstwa miedzy Niemcami i Rosją (UE-EAUE), które w sojuszu z Ameryką bądź sam mogłyby być w stanie konkurować z Chinami.

    Skacząc trochę po wątkach chciałbym zauważyć że USA 2-3 razy wystawiły nas do wiatru jako sojusznika 17.09.2009 , ustawa 447, no i ostatnie pozwolenie na nordstream.

    Jeśli chodzi o obecność Chin czyli format 17+1 Litwa już się wycofuje. Czyli można powiedzieć że ta inicjatywa też nie jest specjalnie wiążąca (jeśli taki gracz jak Litwa nie widzi zainteresowania)

    https://ukladsil.pl/litwa_chiny/

    https://wiadomosci.onet.pl/swiat/litwa-wycofuje-sie-z-chinskiego-bloku-171-w-europie-wschodniej/l8ykqhg

    Innymi Słowy niby nasz region jest istotny z perspektywy Obu Mocarstw( Chin i USA) , praktycznie obu graczom jakoś to wszystko wymyka się z rąk. Nie ma tutaj ostrej walki czy gospodarczej, czy politycznej. Nie ma jakichkolwiek ofert. Wszystko jest jakieś nijakie.

    I znowu wracając do głównego wątku czy z polskiej perspektywy warto wystawiać się na pierwszy strzał z racji krzyżowania planów integracyjnych między EU-EAEU czy może w końcu zacząć prowadzić bardziej finezyjną grę wewnątrz Unii. I tutaj zgadzam się z Panem Georealistą czyli maksymalnie podniesienie gotowości armii o nowy sprzęt, środki antydostepowe, amunicję krążącą, drony, szkolenie ludności cywilnej itp, ale przy jednoczesnym pozwoleniem (poszanowaniem) na interesy między Starą Unią a Rosją i starając się jednocześnie na tym bogacić i na razie się nie wychylać. Np chcecie budować szybką kolej Berlin-Moskwa przez Warszawę? Ok, ale dajecie nam kasę z waszych budzetów dla naszych firm, które przygotują na naszym podwórku projekty. Chcecie u nas mieć swoje magazyny albo bazę wypadową dla misji handlowych na Białoruś lub Ukrainę? Ok ale płaćcie. Chcecie żeby wasze firmy transportowe wykorzystywały nasze drogi, koleje na wschód? Alez bardzo proszę ale takie i takie stawki od tonażu lub kilometrów. Forsowanie CPK jako lotniska Europejskiego gdzie koszty mogłyby być pokryte z UE, rozbudowa gazociągów i ropociągów z Rosji na Zachód, ale żeby trzymać w ostateczności na tym łape a nie jak Nord Stream, które jest poza naszym zasięgiem. itp.

    A jednocześnie śledzenie, podpatrywanie na czym się robi biznes, próba może zaoferowania tańszej oferty jednym lub drugim. Przy jednoczesnym wzmacnianiu własnej gospodarki, reformie edukacji, sądownictwa itd. Innymi słowy kupienie sobie trochę więcej czasu niż mamy go to umownego 2030 roku.

    Pozwalając na robienie deali między Starą Unię a Rosję NALEŻY jednocześnie nakłaniać kraje flanki wschodniej do ściślejszego sojuszu, ale w ramach jednego organizmu. Bo Polska będąca niezbędnym zwornikiem, mająca niezbędną infrastrukturę jak lotniska kolej czy drogi, trzymająca łapę na tranzycie (silna armia) wschód-zachód, północ południe byłaby znacznie szybciej zrobić projekt trójmorza czy flanki wschodniej niż obecne

    Podsumowując, należy grać dwutorowo nie oglądając się na chiny czy usa tworzyć sojusze regionalne ale tylko w ramach UE ( takie wschodni silnik Niemiecko-Francuski mający wpływ na politykę UE). Bo inaczej nas będą izolować. A to chyba juz Piłsudski mówił że Polska nie może być izolowana i jako ostatnia powinna dołączyć do wojny. Na chwilę obecną mamy wszystko na odwrót,

    Do Pana Krzysztofa Wojczala

    Wydaje mi się, że pomimo animozji z Francją można postawić na współpracę z nią z 2 powodów. Po pierwsze dla lewarowania Niemiec( Francja ma swoje powody również aby się Niemców obawiać czy jeśli chodzi o prymat w UE czy kwestie historyczne , hekatomba I Wojny Światowej), z drugiej strony kupując sobie francuskie technologie jądrowe można by spróbować zagwarantować sobie polityczny spokój jeśli chodzi o kwestie środowiskowe (Francja ma chyba najwięcej bloków atomowych i tam Energiewende tak szybko nie przejdzie). I spróbować budować taktyczny sojusz francusko-polski vs niemcy jeśli chodzi o politykę energetyczną. Jeśli nie zawsze jest możliwość jeszcze kupienia od Szwedów, chociaż dobrze wynegocjowany deal z Francją wydaje mi się byłby lepszy

    I jeszcze można byłoby postawić na kwestie związane z Armią. Wiem że Caracale nie wypaliły ale nie wiem czy ich zakup nie dałby nam mocnych koncesji politycznych, a co by nie mówić głos Francji w wszystkich urzędach EU jest silny. Może nie byłoby takiej nagonki na nasz Kraj gdybyśmy nawet wyłożyli trochę tej kasy.

    wegry-pozegnaly-mi-8-wkrotce-zastapia-je-caracale

    Wracając jeszcze do Turcji ten zakup jest też ważny z powodu teoretycznej możliwości lewarowania Niemiec przez mniejszość turecką, która tam zamieszkuje. To można byłoby również wykorzystać.

    Podsumowując zaczyna się Wielka Gra. Nasi politycy chyba budzą się pomału z letargu w którym tkwili i zaczynają myśleć w kategoriach bardziej strategicznych. Oby to była ta pierwsza jaskółka, który uczyni ta wiosnę w samodzielnym myśleniu.

    Serdecznie Pozdrawiam

    Michał

    1. Tylko z kim mielibyśmy prowadzić tą Wielką Grę:
      – Z rządem mniejszościowym co napuszcza służby specjalne na Banasia?
      – A może z dyplomacją, która doprowadziła do tego, że właściwie cały system energetyczny* jest zakładnikiem sprawy, którą wniosły Czechy (nota bene jeden z krajów tzw. Grupy Wyszehradzkiej) do TSUE? Dodajmy, że ta sprawa jest tak prestiżowa, że DobraZmiana w jej wypadku jest zakładnikiem (…)Ani kroku wstecz(…)?

      * Tak się składa, że bez Turowa to awaria, która wykluczyła z systemu 4 GW Bełchatowa, doprowadziła do blackoutu.

  2. Kontynuując z artykułu Pana Krzysztofa pt „Rosja grozi Ukrainie” – bo tu miejsce właściwsze – oraz w odpowiedzi Panu PawłowiW:
    – Też się zdziwiłem zamieszczeniem „kontrowersyjnego” komentarza artykułu Pana Repetowicza na d24 [ https://www.defence24.pl/sojusz-z-turcja-jako-alternatywa-dla-ukladu-waszyngton-berlin-niebezpieczny-pomysl-z-dronami-w-tle-opinia ] – tego w punktach – po pominięciu pierwszego komentarza. Coś chyba się zmieniło i to w jeden dzień – może jakieś sygnały z góry idą? Zachęcony – dałem następny komentarz, tez w punktach dla zwięzłości – i o dziwo – opublikowany już po 2 godzinach.
    Poniżej zamieszczam:
    „[…]- różnię się jednak zasadniczo w kilku sprawach od Pana Bartosiaka. Przede wszystkim: 1. Podstawa znaczenia geostrategicznego Polski to bycie decydującym buforem [pomost bałtycko-karpacki] rozdzielającym Rosję od Niemiec – czyli niedopuszczenie do powstania supermocarstwa Lizbona-Władywostok, silniejszego od USA i od Chin. 2. Jest to podstawa naszej wielkiej gry geostrategicznej przeciw Kremlowi i Berlinowi wykorzystując do tego OBA supermocarstwa – gdyż Polska to ABSOLUTNIE KONIECZNY dla OBU supermocarstw BEZPIECZNIK – zabezpieczający OBA supermocarstwa przed katastrofą geostrategiczną – czyli detronizacją USA – i zablokowaniem wzrostu Chin nie tylko w skali globalnej, ale nawet w Azji. 3. Oba supermocarstwa za wszelką cenę nie chcą uświadamiać Polski w naszej PRAWDZIWEJ wartości dla nich – będą jednak do tego zmuszone po zasadniczym zwrocie polityki [a właściwie geopolityki] u steru Polski. 4. W 2015-16 mieliśmy szanse na łatwe zbalansowanie USA przez Chiny – nawet były wzajemne wizyty Dudy i Xi – to zostało jednak zmarnowane. Mogliśmy wtedy łatwo rozszerzyć strategiczny układ o współpracy z 20 grudnia 2012 [wtedy Polska została zaliczona przez Chiny do jednego z 7 krajów o strategicznym znaczeniu dla Chin] – i de facto wymusić na obu supermocarstwach licytowanie „kto da więcej” – jako jedyny suwerenny kontroler kluczowego geostrategicznie pomostu bałtycko-karpackiego – decydującego od 300 lat styku Rimlandu i Heartlandu Eurazji. 5. Szanse na taki scenariusz nie są całkowicie zaprzepaszczone – wymagają jednak teraz większej determinacji u steru Polski. Pierwszym krokiem musi być przejście od biernej postawy i ślepego posłuszeństwa – na rzecz przetrzymania wszelkich nacisków i szantaży – i w kontrze wystawienia asertywnie szeregu podstawowych wymagań, związanych ze zwiększaniem siły i suwerenności Polski – zresztą koniecznych dla utrzymania się jako geostrategiczny BEZCENNY i BEZALTERNATYWNY dla obu supermocarstw bufor-bezpiecznik. 6. Od strony USA: A) anulowanie wszelkich roszczeń 447 i wycofania poparcia względem polityki Izraela i Rosji wobec Polski B) pełna kontrola kodów źródłowych amerykańskich systemów strategicznych sprzedanych Polsce C) NATO Nuclear Sharing z wyjątkowym suwerennym dysponowaniem przez Polskę D) Wsparcie finansowe [co rok rzędu min 1 mld dolarów] i transfery technologiczne dla skoku generacyjnego w produktach podwójnego zastosowania i przebicia pułapki średniego rozwoju E) przemieszczenie sił stałych US Army z rodzinami na prawy brzeg Wisły na linii Obwodu Kaliningradzkiego i Białorusi 7. Od strony Chin: A) Uprzywilejowane koncesje handlowe na rynku chińskim aż do poziomu uzyskania przynajmniej zrównoważonego bilansu wymiany handlowej B) budowa hubu Jedwabnego Szlaku na koszt Chin z kontraktami wykonawczymi dla firm polskich przynajmniej na poziomie 80% – z gwarancjami klauzul natychmiastowej zapłaty – danymi ze strony rządu Chin i banków chińskich, winno to tyczyć także CPK i szybkich kolei [z transferem technologii] 8. Wymuszenie realnego strategicznego długofalowego wsparcia ze strony USA i Chin wymaga zbudowania silnego regionalnego sojuszu Polski z NORDEFCO, Bałtami, Ukraina, Rumunia, Turcją – jest to sojusz realny, oparty zarówno o lokalną wymianę handlową i łańcuchy dostaw, jak i przede wszystkim o wspólny gardłowy interes bezpieczeństwa względem presji militarnej Rosji 9. Względem USA pierwszymi krokami [prócz budowy sojuszu regionalnego] na poziomie państwa są: A) anulowanie programu Miecznik [ewidentnie wymuszanego dla wykorzystania nas na Morzu Południowochińskim przeciw Chinom – co byłoby geostrategiczna katastrofą dla Polski] B) koniec zakupów systemów militarnych w USA – ale także zablokowanie udziału amerykańskich koncernów w programie elektrowni jądrowych Polski C) budowa własnego kompleksu C5ISR/EW spinającego sieciocentrycznie wszystkie domeny WP w jedną „wszechdomenę” D) już przy budowaniu sojuszu – wykonywanie [z negocjowaną wzajemnością – także w ramach barteru] zakupów zaawansowanych systemów militarnych [ale wyłącznie z pełnym transferem technologii, produkcji, rozwoju] od preferowaniem sojuszników regionalnych – od razu z budową interoperacyjności sojuszniczej E) zakupy [pełen transfer technologii, produkcji, rozwoju i potrzebnych technologii wspierających] od Korei Płd L-SAM, KM-SAM, HM-2C, HM-3C, technologii jądrowych oraz szerokiego spektrum technologii systemów elektroniki i sensorów – technologie jądrowe i elektroniki także od Japonii 10. Względem Chin: A) blokowanie zakupów z Chin na rzecz wspierania własnego przemysłu i własnych łańcuchów dostaw [nawet za cenę wzrostu cen] B) zakupy pełnych technologii high-tech z Tajwanu [właśnie mimo protestów Chin]. C) Podjęcie B+R i docelowej produkcji z Nokią i Sony-Erricson [bez USA – i bez Huawei] 11. Ogólnie należy wszystkich graczy traktować instrumentalnie na bazie nadrzędnych interesów i racji stanu Polski. Decyzje podejmować wg kalkulacji SWOT i koszt/efekt – w planie długofalowym. Ewentualne koncesje/ustępstwa traktować jako taktyczne i tymczasowe – podporządkowane nadrzędnej geostrategii długofalowej. Dodam, że budowany sojusz regionalny miałby wpisane wprost w cel nr1 zachowanie suwerenności regionu przed wszelkimi graczami zewnętrznymi. Prócz budowy interoperacyjności na poziomie militarnym, konieczne jest utworzenie osobnej preferencyjnej strefy regionalnej technologiczno-ekonomiczno-handlowej. Oraz podjęcie działań strategicznych – suwerennego programu jądrowego – i oczywiście środków przenoszenia. W razie groźby blokady SWIFT – tymczasowe przejście na chiński CIPS – do czasu budowy własnego systemu rozliczeń – w tym także barterowo i w block-chain. Dodatkowo – zbudowanie własnego internetu regionalnego, z naciskiem na wspólne standardy Internetu Rzeczy/Internetu Wszystkiego. 12. Silny sojusz regionalny złamie zarówno niekorzystne traktaty USA i Chin robione ponad naszą głową z Rosją i z Niemcami – wymusi rewizję polityki zwłaszcza USA – które będzie zmuszone potraktować sojusz regionalny jako „armię zaporową” do zmuszenia Rosji do ustępstw, oraz do zmuszenia Niemiec do posłuszeństwa – z odebraniem Niemcom [i Paryżowi] hegemonii w UE. Należy to przedstawić USA jako zasadę „dziel i rządź” względem Niemiec i Rosji – z sojuszem regionalnym jako siłą to egzekwującą – siłą, której USA w Europie nie ma. 13. Pozornie paradoksalnie – dla Chin „dociśniecie” Rosji jest korzystne, ponieważ Pekin kalkuluje, że Rosja stanie się podporządkowanym lennikiem Chin – w przeciwieństwie do Waszyngtonu, który kalkuluje, ze Kreml przyczołga się na kolanach za samo wsparcie i utrzymanie Rosji „w jednym kawałku” przeciw ambicjom Chin wchłonięcia Syberii i Arktyki. Co zresztą widać ze strony Pekinu, który od 2013 podniósł i nie wycofał kwestię 1,6 mln km2 „ziem rdzennie chińskich pod tymczasową administracja rosyjską, zabranych nierównoprawnym wymuszonym Traktatem Pekińskim 1860 w wieku hańby” – a także widać po oficjalnych deklaracjach Chin „jako państwa arktycznego” i po budowie wielkich lodołamaczy – a także po wzmacnianiu konstrukcji dziobnic/kadłuba nawodnych okrętów chińskich od niszczycieli w górę – co ma być także wykorzystane w „fizycznych przepychankach” z okrętami US Navy.”
    – Moja refleksja: robi się bardzo, bardzo ciekawie – jestem ciekaw, czy Warszawa [jak zwykle – „tradycyjnie”] wycofa się i będzie dalej kompradorem Waszyngtonu? – czy zacznie reprezentować NASZ suwerenny kurs i NASZĄ polską rację stanu? Bo dopiero wtedy i sąsiedzi jako gracze do sojuszu i Rosja i Niemcy zaczną z nami rozmawiać – Waszyngton i Pekin też. A tak – sami wszystko z góry bez negocjacji oddajemy ze schyloną głową – za nic.

    1. Całkowita zgoda, ale jednak nasze elity sprawiają wrażenie zupełnie niezdolnych do uświadomienia tego sobie. Od lat nie mogę tego zrozumieć w kategoriach suwerennego państwa, które realizuje swoje interesy. Czasami jednak przychodzi mi na myśl pewna teoria: a co jeżeli Polska nie istnieje? To znaczy — jest państwem oktrojowanym, tj. nadanym z góry, całkowicie ubezwłasnowolnionym i nasze elity nawet wiedzą o tym wszystkim, ale podejmowanie adekwatnego działania nie leży zupełnie w ich „domenie”? Może to brzmi skrajnie, ale jednak lepiej niż kusząca konstatacja: rządzą naszym państwem skończeni idioci.

      1. Po ostatnich posunięciach polskiego rządu muszę odwołać tą „odważną” teorię. Mamy jednak MSZ w Polsce. Pozdrawiam.

  3. Ponadto merytorycznie widziałem znaczne uproszczenia w artykule Pana Witolda Repetowicza – dlatego tytułem wyjaśnienia zamieściłem osobny komentarz: „Panie Witoldzie Repetowicz – gra Turcja-Rosja jest dużo bardziej złożona i jednocześnie – ma dużo większy potencjał otwartej wojny. Rosja gra na wyciągnięcie Turcji z NATO [to druga armia NATO – po USA] – i dlatego poświęca wiele [w jej mniemaniu – taktycznie] byle cel osiągnąć. Erdogan to rozumie – i właśnie dlatego trzyma się NATO i nie pali mostów, choć oczywiście członkostwo w NATO traktuje całkowicie instrumentalnie. Wspiera Ukrainę przeciw Rosji – w tym sprzedaje jej drony TB2 – co bardzo gniewa Kreml. I Turcja nie zrezygnuje z poparcia Ukrainy – bo idzie nie tylko o Bosfor, nie tylko o złoża gazu na Morzu czarnym, nie tylko o Krym, który swoja A2/AD całkowicie odwrócił układ sił na korzyść Rosji – i niekorzyść Turcji. Dla Turcji geostrategicznym docelowym partnerem jest Pekin – nie Kreml. I Jedwabny Szlak [po to m.in. zbudowano wielki kanał pod Bosforem] – szlak całkowicie niezależny od Rosji. Turcja ma ambicje wielkomocarstwowe nawiązujące do czasów ottomańskich. Stąd „negocjuj i walcz” ze strony Erdogana – z naciskiem na „walcz” – bo ambicje Ankary przekładają się na „tępienie” wpływów Rosji w Syrii i Libii, a po „protektoracie” Kremla wobec Kurdów – konflikt wszedł w nowa fazę strukturalną i nieusuwalną. Notabene: przejęcie Kurdów było z robione przez Kreml jako zawłaszczanie próżni po decyzji Trumpa – określonej jako „zdrada Kurdów”. Tu kwestia rozgrywki z USA była i jest ważniejsza, niż wyciąganie Turcji z NATO. Stanowi to zresztą wielką przeszkodę dla Kremla właśnie w podstawowym celu polityki Kremla wobec Ankary – wyciąganiu Turcji z NATO. Erdogan ma silne asy w ręku – mając Bosfor ma kontrolę dostaw kontyngentu rosyjskiego w Syrii, Libii, ale i rosyjskich baz Afryki Wschodniej. Erdogan „wpuścił” Kreml w Turkish Stream – bierze gaz lub nie – bo ma azerski. I biorąc azerski gaz – idzie na wschód – zaczynając właśnie od Azerbejdżanu – co widzieliśmy podczas wojny o Karabach. Celem jest ustanowienie trwałych wpływów – a zapewne i obecności wojskowej – nad Morzem Kaspijskim. Następny etap to przekroczenie Morza Kaspijskiego – i „turański świat” Azji Środkowej – czyli pas turański aż do Chin. To oznacza wypychanie Rosji z Azji Środkowej – zapewne z pełnym wsparciem Pekinu, który poprzez Turcję prowadzi w istocie „zimny proxy-war” – a na pewno konfrontację regionalną. Wystarczy spojrzeć na mapę np. Kazachstanu – który sąsiaduje bezpośrednio z ujściem Wołgi – czyli strefy rdzeniowej Rosji – by zrozumieć jak bardzo jest to groźne geostrategicznie dla Kremla. W połączeniu z rosnącymi wpływami Turcji w Czeczenii, Inguszetii, Dagestanie i Tatarstanie – po przekroczeniu krytycznego progu – moim zdaniem Kreml zdecyduje się na wojnę przeciw Turcji [i Pekinowi] w Azji Środkowej – a możliwa i wojna pełnoskalowa wprost przeciw Turcji. Oczywiście – za zgodą USA. A ta zgoda zostanie uzyskana – za zgodę Rosji na brak wsparcia Iranu – gdy USA zaatakują Iran. Atak USA na Iran mam za nieunikniony po obrocie Iranu na Pekin i przyznaniu 400 mld dolarów na infrastrukturę wydobywczą i przesyłową węglowodorów do Chin – poza zasięgiem US Navy. Azja Środkowa i Iran i Turcja – moim zdaniem staną się obiektem militarnych działań wynikających z gardłowych interesów Waszyngtonu, Kremla i Pekinu. Zaangażowanie Rosji na południu – to osłabienie jej presji na kierunku zachodnim – z Polską jako najważniejszym i najbardziej zagrożonym [prócz Ukrainy i Finlandii] graczem. I odwrotnie – angażowanie sporej części sił Rosji przez Ukrainę, Polskę, NORDEFCO – jest cenne dla Turcji. A ta obopólna korzyść jest podstawą wiarygodności i skuteczności REALNEGO sojuszu – zdolnego rozproszyć i powstrzymać Rosję – ale i zapewniającego [synergia „ilość w jakość”] suwerenność graczom w strefie zgniotu. Suwerenność tak bardzo „niemiłą” trójkątowi wielkich graczy – Kremlowi, Waszyngtonowi, Pekinowi – bo każdy z nich traktuje tę strefę instrumentalnie dla swoich interesów i jako swój przyszły zasób w grze. ” ——————- Aby rozproszyć obawy przed budowaniem sojuszu regionalnego, osobno dodałem: „Jeszcze jedno – zbudowanie sojuszu regionalnego wcale nie oznacza zerwania z NATO. Wręcz przeciwnie – dopiero wtedy NATO się „ożywi” – ponieważ będzie instytucja zmuszoną do aktywności i wykazania swej wiarygodności. Przykładem NORDEFCO – powołanie tego sojuszu Skandynawskiego spowodowało, że USA zostały zmuszone do bardziej aktywnej polityki na rzecz tego sojuszu – co zaskutkowało podpisaniem „złotych sojuszy” z Finlandią i Szwecją. Czyli wymusiło WSPARCIE i WZMOCNIENIE tego sojuszu – który też możnaby potraktować jako „konkurencyjny” i „szkodliwy” wg argumentacji w artykule – tymczasem USA to „przełknęły” – więcej – także wsparły i wspierają. Kluczem jest słabość REALNEJ siły USA na granicy zasięgu NATO w strefie już kontynentalnej. W naszym przypadku – jesteśmy jeszcze głębiej [w końcu Skandynawia to oceaniczny przylądek Europy] – więc i siła USA maleje TUTAJ – na naszą korzyść. I to jest geostrategiczna podstawa, by taki sojusz zawiązać – zresztą z NORDEFCO jako pierwszym graczem zbiorowym, do którego Polska może się podpiąć z tytułu zapewnienia „być albo nie być” Bałtom [a na tym NORDEFCO bardzo zależy dla utrzymania przewagi na Bałtyku – nie tylko w Zatoce Fińskiej] – no i z tytułu projekcji siły A2/AD Kaliningradu [który jest „niezatapialnym lotniskowcem” bardzo groźnym dla NORDEFCO] – a tylko my możemy tę A2/AD Kaliningradu zneutralizować i zlikwidować. Jakby połączeniem obu ww zagrożeń dla NORDEFCO jest przyszła [NIEUCHRONNA] rosyjska A2/AD na Białorusi. I tu też tylko i wyłącznie Polska jest remedium dla NORDEFCO – i nader cennym sojusznikiem – co winniśmy do końca wykorzystać w negocjacjach z NORDEFCO. Co oznacza – że Polska winna stawiać na lądową projekcję siły, na artylerię precyzyjną dalekiego zasięgu [lufowa i rakietową], na liczne roje dronów przełamujących rosyjskie A2/AD i rolujące podstawy operacyjne Armii Czerwonej. Mieczniki i Orki niepotrzebne – to możemy scedować na projekcję siły własnej SILNIEJSZEJ A2/AD Tarczy i Miecza Polski – i uzupełnić dronami podwodnymi, a na powierzchni z 50 CB90 i z 200-300 miniDiugoni do transportu strategicznego i do profilowanych misji z kontenerami zadaniowymi. Zresztą Mieczniki nie są z założenia przeznaczone na zbyt ciasny i saturacyjny Bałtyk w strefie zgniotu rosyjskich A2/AD [nie przetrwają pierwszego kwadransa po ataku saturacyjnym] – to jest wyciągnięcie z 20 mld zł na wsparcie US Navy na Morzu Południowochińskim – na nasz koszt, przy żadnym zysku – tylko geostrategiczna katastrofa wojny z Chinami – czego winniśmy unikać za wszelka cenę.”
    —- Znów rozszerzając powyższy temat – znam strategię i „kuchnię” spraw morskich [ulubiony temat od małego] – o ile z dużą przyjemnością słuchałem otwartej sesji Q&A Pana Bartosiaka i konkretnie spraw odnośnie zrozumienia bezsensu Mieczników na Bałtyku [wręcz powtórzył moje tezy, którymi dość zaciekle argumentuję na d24 od początku maja po zapowiedziach Pana ministra Błaszczaka – w tym Pan Bartosiak użyl i termin „białe słonie” – tradycyjnie nadawany we flotach jednostkom, które nijak nie spełniają swej roli, tragicznie więcej kosztują zachodów, niż są warte] – i cieszy mnie zrozumienie JB asymetrycznej przewagi lądowej A2/AD nad jednostkami floty na ciasnym akwenie – o tyle nie zgadzam się z tezą JB o „braku konwojów na Bałtyku” na czas wojny. Ja Bałtyku nie skreślam z transportu strategicznego – idwrotnie – uważam, że trzeba wyzyskać uzyskana przewagę na Baltyku – oczywiście w sposób dość specyficzny i przemyślany – dostosowany do strefy zgniotu wzajemnego starcia stref A2/AD i innych systemów. Właśnie dlatego promuję systemy przeciwraketowe i przeciwlotnicze L-SAM o zasięgu 250-300 km, czy roje dronów-nosicieli z efektorami prak/plot/C-RAM – i jednocześnie budowę 200-300 szybkich miniDiugoni z rampą „plaża-plaża” – by uniezależnić się od Niemiec w transporcie strategicznym – w tym i ciężkiego sprzętu [niekoniecznie czołgi – to mogą być ciężkie rakiety, duże radary, ba – generatory mobilne wielkiej mocy itp. – które zbyt ryzykownie przewozić transportem lotniczym do Polski – bo wymagały by np. potężnych „krów” C-5M. Chodzi o to, by L-SAM w ramach pełnej kontroli sieciocentrycznej naszej A2/AD Tarczy i Miecza Polski dla morskiego obszaru na 250-300 km od Polski [czyli w naszej strefie morskiej – a to praktycznie cały obszar morski od brzegu Polski do brzegu Szwecji] – zapewnić „pas kontroli” umożliwiający ten morski transport strategiczny. W trybie rozproszonym – poza portami-pułapkami. I w różnych punktach plaży wyładunek. Oraz rozproszenie sznura zaopatrzeniowego jednostek na Baltyku. W ten sposób z jednej strony maksymalna ochrona – z drugiej strony przez rozproszenie i liczność miniDiugoni – odporność na ewentualne straty – elastyczność misji – i maksymalne niekorzystne podniesienie poprzeczki koszt/efekt nieprzyjacielowi. Porównałbym to do w miarę szerokiej mrówczej ścieżki, cały czas w ruchu, a jednocześnie nawet udany atak na część jednostek byłby w efekcie – po podsumowaniu – typowym strzelaniem z armaty do muchy. Generalnie pas wybrzeża od Kołobrzegu do Świnoujścia uważam w takim układzie za bezpieczny i efektywny dla transportu strategicznego z pomocą miniDiugoni. Powtórzę – Mieczniki to absurd militarny [nawet gdybyśmy mieli doświadczenie w budowaniu takich jednostek – a nie mamy – a już tylko
    po samochwalczych zapowiedziach PGZ włos mi się jeży na głowie na myśl o tak beztroskim pojmowaniu i podejściu do tak zaawansowanego projektu – co zresztą kontrowałem przy każdym artykule o Mieczniku na d24]. Z punktu widzenia strategicznego potrzebujemy z 30 Hugin Endurance [Kormorany II już PRZESTARZAŁE – Royal Navy właśnie wycofuje załogowe niszczyciele min- dokładnie 13 jednostek – na rzecz dronów autonomicznych ] – a do celów inspekcyjnych, patrolowych, interwencyjnych i dla specjalsów – min 50 szybkich kutrów CB90, a do transportu strategicznego i profilowanych misji – z 200-300 szybkich miniDiugoni. I to koniec floty nawodnej – i podwodnej – dla naszych potrzeb strategicznych. Hugin Endurance winien być licencyjnie budowany i rozwijany przez CTM, zaś masowa produkcja dość nisko [w porównaniu do Miecznikow] zaawansowanych CB90 i miniDiugoni – nie tylko w większych stoczniach – ale także w naszych większych stoczniach jachtowych [np. z włókna szklanego na ramie metalowej – metodą infuzji próżniowej – bardzo dobrze opanowanej]. W TAKIM układzie – wystarczy sojusz z NORDEFCO dla transportu strategicznego zaopatrzenia i wsparcia dla Polski – w trybie ciągłym – bez „dobrej” [czyli realnie na 99% złej] woli Niemiec.

  4. I dopinając do końca temat sojuszu z Turcją jako początkiem sojuszu regionalnego od Arktyki po Morze Czarne – na d24 i na blogu Pana Krzysztofa – zamieszczam w odpowiedzi do zacytowanego zaraz na początku [poniżej] fragmentu artykułu Pana Repetowicza: – ” „Decyzja o zniesieniu sankcji na niemieckiego producenta Nord Stream 2 jest wyrazem dążenia USA do resetu w relacjach z Niemcami, a nie z Rosją” – dziwne, bo najbardziej fetuje Kreml – wprost traktując to jako dogadywanie się ponad Europą Wschodnią z USA – jako wynik spotkania Blinken-Ławrow. Co prawda reakcja Europy Wschodniej spowodowała „maskirowkę” rzekomego zabezpieczenia interesów Europy Wschodniej przez nałożenie sankcji na podmioty rosyjskie – ale jest to jedynie medialny gest bez znaczenia – właśnie „maskirowka” dla wprowadzenia w błąd komentatorów i dla podtrzymania ZŁUDZENIA wiarygodności USA jako sojusznika Europy Środkowej. Nord Stream 2 zostanie dokończony środkami niemieckimi, a rosyjskie statki zostaną zastąpione przez niemieckie – zapewne wydzierżawione od Allseas. Zresztą – Gazpromowi kończą się środki i coraz trudniej kredytować budowę NS2 – i przejęcie dokończenia przez Niemcy jest zwykłą operacyjną koniecznością. W kontekście propozycji AKK – by to Niemcy stały się „koncesjonowanym” przez USA hegemonem Europy – i w kontekście dążeń do geostrategicznego ponownego „resetu” USA-Rosja – dla absolutnie kluczowego sojuszu przeciw Chinom – zdrada Europy Środkowej i przygotowywanie nowej Jałty są sprawami OCZYWISTYMI. Tu żadne zaklinanie rzeczywistości i „właściwe interpretowanie” [czytaj: zamykanie oczu na oczywiste fakty] niczego nie zmieni. Tylko silny sojusz Polski z Ukraina, NORDEFCO, Bałtami, Turcją, oby Rumunia – ZMUSI do złamania ewentualnych ustaleń Waszyngton-Kreml i Waszyngton-Berlin. Rozważania nt ewentualnych repulsji Waszyngtonu są z definicji bez sensu – skoro i tak nie mamy już nic do stracenia – a wszystko do zyskania. Tu chodzi o WYMUSZENIE zmiany stolika gry i samych reguł gry KOALICYJNĄ REGIONALNĄ SIŁĄ. To nie zimna wojna – że USA miało w Europie 300 tys żołnierzy i tysiące Abramsów, samolotów itd. USA są TUTAJ bardzo SŁABE – bo co to jest 1 słaba brygada pancerna wyrywana na kredyt z USA – gdy tę słabość zobaczymy w całej pełni – pozycja i Polski i regionu – zwłaszcza w koalicyjnej zbiorowej sile – zupełnie odwróci wszelkie ustalenia na nasza korzyść. Proszę zauważyć, że te wszelkie tanie szantaże emocjonalne nt „bycia po niewłaściwej stronie historii” z rozdmuchiwanej histerii nt gender, LGBTQ, czy wmawianego w kółko w mediach „łamania praworządności i demokracji” i „odchyleń autorytarnych” – tak naprawdę KOMPROMITUJĄ politykę USA, która nie ma żadnych silnych kart w ręku w regionie, więc zastępczo posługuje się „moralno”-medialnymi szantażami za pięć groszy. Cała ta wielka ofensywa „postępu” w USA i na Zachodzie – napotyka zresztą zasadniczy protest ze strony kół wojskowych – dość wspomnieć głośne listy generałów w USA i we Francji – otwarcie ostrzegające przed dalszym rozkładem wewnętrznym. I to powinniśmy w „żywe oczy” asertywnie wprost wytykać i Waszyngtonowi i Paryżowi, a Berlin chłostać katastrofa imigracyjną 2015, której skutki Europa odczuwa do tej chwili. Mówiąc krótko – nasi decydenci powinni w cztery oczy wprost pytać bez skrępowania – czy dalej kontynuujecie tę malowaną zastępczą szopkę gry pozorów? – czy też będziemy rozmawiać na poważne tematy – w oparciu o REALNY rachunek sił i interesów? A jeżeli brak po drugiej stronie oczekiwanej zmiany kursu na real [zamiast bujania w życzeniowych ideologicznych obłokach] – trzeba to komunikować już publicznie – z bardzo krytycznym komentarzem przewidywanych skutków tego oderwania od realu. Tak czy inaczej – budowa wielkiego sojuszu regionalnego z NORDEFCO, Bałtami. Polską, Ukraina, Turcją, oby Rumunią – jest zwykłą koniecznością – i narzędziem zachowania suwerenności i bezpieczeństwa składowych graczy. Co oznacza nie tylko wewnętrzną wymianę technologiczną, interoperacyjność wojsk – ale i intensyfikację wymiany handlowej i wsparcia finansowego i budowania wewnętrznych łańcuchów wartości i łańcuchów dostaw. I jest to sojusz REALNY – oparty o wspólne interesy – w tym te gardłowe – i o budowanie synergii jako gracz zbiorowy – z którym będą musiały się liczyć i USA i Chiny i Rosja – nie mówiąc o Berlinie i Paryżu. Przy pewnej umiejętnej grze do tego wielowektorowego spójnego sojuszu dołączy na końcu PARTNERSKO UK ze swoimi siłami strategicznymi – bo City straciło rynek UE i po Brexicie UK szuka rozpaczliwie nowej platformy działania do obsługi przez funta. Co w istocie stanowiłoby alternatywne do Brukseli źródło finansowania/obsługi strefy sojuszu Europy Wschodniej. W tym układzie ten sojusz stanowiłby dla UK balans nie tylko względem Waszyngtonu [który Londynowi daje posmakować duży „kij” i bardzo małą „marchewkę”] – ale także względem Berlina i Paryża – a przez kontrolę strefy wejściowej Jedwabnego Szlaku do Europy – także względem Chin. Jeszcze jedno – Skarbiec Suwalski [tytan, wolfram, zwłaszcza lantanowce] to idealny REALNY zasób i lewar finansowy – wiarygodny dla City [oceniam wycenę lewara finansowego na ok. 2 biliony funtów] – dla zbudowania w Polsce od podstaw w pełni kontrolowanego całego łańcucha wartości produktów high-tech wysokiej marży w ramach Przemysłu 4.0. Tej szansy nie wolno zmarnować. Kontynuowanie starego kursu kompradorskiego ślepego posłuszeństwa wobec USA – to samobójstwo na własne życzenie – i co gorsza – robione naszymi własnymi rękami – bo USA TUTAJ siły i zasobów innych jak nasze – zwyczajnie nie mają. Jeszcze mamy czas, by kopnąć w stolik i całkowicie zmienić reguły gry – ale to wymaga pożegnania się ze starym fałszywym myśleniem i starą zbankrutowana polityką. A potem – bez względu na narastające naciski spod znaku „kija” i „marchewki” USA i Rosji i Niemiec z Francja – robić konsekwentnie swój sojusz regionalny i podjąć wielka grę przy stoliku nie tylko regionalnym, ale [ze względu na splot interesów supermocarstw i Rosji] – także globalną – czyli jako koalicyjny PODMIOT i SILNY GRACZ. Gracz, który na swoim podwórku jest najsilniejszy – i ustanawia regionalne reguły gry.

  5. W poniedziałek w Petersburgu z pokładu samolotu LOT rosyjskie specłużby otwarcie zabrały rosyjskiego opozycjonistę. Moim zdaniem – medialnie ma to pokazywać siłę Kremla. Natomiast realnie – pokazuje zawód z tytułu całościowej odpowiedzi UE na porwanie w Mińsku – i co więcej – na dolegliwe zabranie 3 miliardów euro pomocy UE dla Białorusi. Czyli de facto – zabrano pieniądze Kremlowi – który przecież sporo pożyczył na kredyt Białorusi [i to Kreml decyduje, komu Mińsk odda pieniądze, a komu nie]. Czyli Kreml tym aktem w Petersburgu podnosi stawkę – i eskaluje w drabinie eskalacyjnej. Pokazując „kto rządzi” ponad głową Europy Środkowej – przed spotkaniem Biden-Putin. Czyli testuje spójność NATO – i przywództwo USA w NATO. I bardzo dobrze – tylko nam daje do ręki pretekst do intensyfikacji rozmów o suwerennym sojuszu REALNYM z graczami w strefie zgniotu. Z NATO i z UE nie wychodzić, z USA nie palić mostów, wykorzystywać te podmioty instrumentalnie – a „głównym torem” konsekwentnie robić swoje i budować swój sojusz polityczno-militarno-ekonomiczno-technologiczny. Co do odpowiedzi – oczywista rzecz to postawienie sprawy na forum międzynarodowym co do łamania konwencji chicagowskiej. Plus chłosta medialna – i przyciskanie jądra karolińskiego w sprawie karygodnych skutków ich polityki wobec Rosji. Natomiast prawdziwa odpowiedź – dokładnie wyskalowana [i jako ostrzeżenie z przekazem pod stołem „możemy zrobić to dużo silniej i szerzej”] – o!, to już kwestia dokładnego, przygotowanego scenariusza, najmniej za miesiące, raczej lata. Moim zdaniem winno być to dobrze przemyślane uderzenie w cyberprzestrzeni – z częścią jawną [dla pokazania słabości Rosji] i z częścią niejawną, czyli tą właściwą – i ta odpowiedź niejawna winna mieć na pewno charakter ostrzeżenia: „możemy dużo więcej i jesteśmy przygotowani”. A najlepiej – gdyby to była skumulowana seria różnego typu ataków cybernetycznych – w różnych aspektach i w gałęziach rosyjskiej infrastruktury – i uderzenia w instytucje. Ale to moim zdaniem wymagałoby najmniej z 2, raczej 3 lata przygotowań. Decyzje muszą być podjęte teraz – i konsekwentnie wykonane. Żadnej prowizorki. Na chwilę obecną zdecydowanie bym odpuścił wszelkie doraźne akcje – bo się skompromitujemy. Generalnie – teraz przed spotkaniem Biden-Putin warto zapytać Biały Dom co z wiarygodnością USA w kwestiach bezpieczeństwa Polski i flanki? Co z kodami źródłowymi i pełną kontrolą systemów strategicznych sprzedanych Polsce? I to asertywnie – żądając odpowiedzi TAK/NIE? Tak samo przyparcie do ściany i żądanie jasnej odpowiedzi w sprawie NATO Nuclear Sharing. Wszelkie ślizganie się [czego jestem pewien] to doskonały pretekst do podjęcia współpracy z Turcją, NORDEFCO, Koreą Płd, Japonią – nad suwerennymi systemami strategicznymi – z pełnymi kodami źródłowymi, z pełnią know-how, transferu technologii, produkcji i rozwoju. To zagrożenie próba finlandyzacji i Jałty jest zarazem doskonała okazją do podjęcia działań zasadniczych na poziomie strategicznym. W tym rozpoczęcie „dogadania” z NORDEFCO, z Turcją i Ukrainą – spraw suwerennych głowić asymetrycznego odstraszania strategicznego.

    1. Nie wiem w co pogrywa Putin, ale jeśli na prawdę w powietrze powstanie żelazna kurtyna to CPK straci mnóstwo kierunku co postawi jego sens biznesowy…

      1. CPK to moim zdaniem – w nowej erze post-covidowej – przede wszystkim port towarowy dla produktów wysokiej marży na 1kg czy na 1 m3. Ą przewozy – to przede wszystkim centrum-produkcyjno handlowe Azji, z Chinami, Indiami, Japonią, Koreą, ASEAN itd – a tu Rosja ma niewielki udział. Zresztą i w przewozach pasażerskich udział ww graczy bez Rosji będzie przeważający. Plus przewozy transatlantyckie dla CPK. Gdzie trasy można w zdecydowanej większości poprowadzić poza przestrzenią FR. Zwłaszcza, gdy będziemy – w ramach szeroko rozumianego sojuszu – czynnikiem gry o Ukrainę, Morze Czarne, oraz w pasie od Turcji do Azji Środkowej. I tak samo sojusz z Bałtami i NORDEFCO to już otwarcie CPK na Arktykę i na Atlantyk. I oczywiście – otwarcie na wsparcie strategiczne – w razie eskalacji presji militarnej – dzięki CPK i innym lotniskom – będzie możliwa szybka koalicyjna kontra. W ramach wielkiej strategii Polski – winniśmy uczestniczyć w Wielkiej Koalicji Flanki Wschód-Południe w powstrzymywaniu i rozpraszaniu Rosji. Czyli od GIUK i Arktyki [NORDEFCO – a możliwy udział UK – już tłumaczyłem, na jakich warunkach], Bałtowie, Polska, Ukraina, Rumunia, Turcja, Gruzja, '”pas turański” Azji Środkowej po Chiny. W części europejskiej – z wykorzystaniem USA – w części azjatyckiej – z wykorzystaniem przez tę koalicję realnego balansu strategicznego Pekinu względem Kremla. Gdzie Jedwabny Szlak [właśnie ten południowy] – oraz 17+1 [którego format Rau potwierdził w Pekinie ze strony Polski] są znakomitymi zasłonami ekonomicznymi dla działań stricte politycznych [no i militarnych] tej Koalicji. Zresztą – GIUK i NORDEFCO – to północna część Koalicji – która siłą rzeczy będzie „membraną” kontrolną dla wymiany handlowej Arktycznego Jedwabnego Szlaku. Oczywisty jest balans tej Koalicji między Pekinem, a Waszyngtonem – de facto branie wsparcia [w danym kawałku – europejskim czy azjatyckim] od danego supermocarstwa. Dla lewarowania i Kremla – i jądra karolińskiego. Z niezmiennym nadrzędnym spozycjonowaniem się Koalicji jako GWARANT dla OBU supermocarstw, że nie powstanie trzecie SILNIESZE od każdego z nich supermocarstwo Lizbona-Władywostok. Z oczywistych względów Polska na przesmyku bałtycko-karpackim na styku Rimlandu i Heartlandu Eurazji – w tym krytycznym obszarze decydującym dla Kremla i Berlina o ustanowieniu stałej kontroli strategicznej i przez to ustanowieniu funkcjonowania jednego organizmu od Lizbony po Władywostok – tu Polska jest decydującym graczem. dla Pekinu i Waszyngtonu – i choć Biały Dom opanowali życzeniowi ideolodzy – to bynajmniej nie tyczy to Pentagonu, a i Biały Dom po kilku zderzeniach z rzeczywistością powróci do geostrategii i real-politik – czyli przyjdzie do Koalicji już bez machania flagą LGBT – i z konkretnymi ofertami – i marchewkami. Sumując – Koalicja musi być geostrategicznym graczem, a Polska musi być najpierw na tyle i silna i KONIECZNIE BEZWARUNKOWO SAMOSTEROWNA – by w tę Kolację wejść. – jako silny podmiot I używać Koalicji z jednej strony do rozpraszania Rosji od Arktyki po Azję Środkową, a z drugiej, do zbierania benefitów z przyszłego odwrócenia przepływów strategicznych i lądem i Arktycznym Jedwabnym Szlakiem. Oczywiście – w tym z CPK jako hubem strategicznych przepływów drogą lotniczą – nie tylko na Koalicję i Azję – na cały świat. Kreml działa na zasadzie wchodzenia w każdy region i wymuszania uczestnictwa przy stoliku w decydowaniu o tym regionie. W ramach Koalicji Polska może zastosować tę samą strategię wobec Kremla – oraz jednocześnie wyzyskać koalicyjną synergię ilości mobilnego przerzutu sił koalicyjnych [najlepiej rojów dronów bojowych – ale i załogowych samolotów bojowych] – oraz – jeżeli trzeba – sił aeromobilnych] – która przez szybkość reakcji przejdzie w synergię jakości .- z tytułu adekwatnej kontry wypracowanej PRZEWAGI Koalicji – w miejsce przewagi Kremla. Czyli wszelka lokalna koncentracja sił Kremla na Flance Koalicji [typowy stały fragment gry Kremla – dla izolacji i stworzenia WRAŻENIA absolutnej przewagi] – będzie kontrowana i ODWRÓCONA szybkim przerzutem lotniczym odpowiednich sił projekcji siły powietrznej i lądowej. Co rzecz jasna wymaga interoperacyjności sił Koalicji, także zgrania współpracy portów lotniczych [i reszty logistyki i zaopatrzenia, części – i standardów komunikacji i procedur itd]. W oczywisty sposób rola CPK dla Polski jest strategiczna w ramach Koalicji. Rosja – z racji swego ROZLAZŁEGO, ZBYT WIELKIEGO w obronie obszaru – postawiła na rozbudowę sił aeromobilnych [jako szybkiej „straży pożarnej” – do szybkiego przerzutu w dany region – do ok 75 tys żołnierzy. Koalicja musi wystawić przynajmniej takie same siły – oczywiście z całą potrzebna techniką i systemami dla tych wojsk – z maksymalną mobilnością także lokalnie. Sprzęt – to kwestia nie tylko Herculesów – ale przede wszystkim składnic sprzętowych Koalicji. Tak – by po wyładowaniu z samolotów, żołnierze sił Koalicji brali ten sprzęt – kompatybilny i interoperacyjny – i używali z marszu. Oczywiście przerzut sprzętu Herculesami [nawet w stylu Rosmaków i Kryli] – to też – ale min. 30% sprzętu winno być na miejscu jako „szkieletowy” zasób – a reszta może być dowieziona czy samolotami – czy np. szybka koleją. Tu kłaniają się Chiny – i budowa linii kolejowych – by powiedzmy sprzęt zawędrował szybką koleją z NORDEFCO przez Rail Baltica i umowny Rail Carpathia – aż do Turcji i tunelem pod Bosforem – np. w okolice Morza Kaspijskiego – a przeprawa promową – aż do Azji Środkowej. I w drugą stronę – tak samo. Dużo szybciej – niż rosyjskie eszelony szybkiego sprzętu. Na pewno potrzeba takich składnic sprzętowych Koalicji w Finlandii, Łotwie, Polsce, Ukrainie, Turcji, także typowałbym w przyszłości przynajmniej Kazachstan. Ogólnie – chodzi o udział Polski w wielkiej grze euroazjatyckiej – w ramach tak szeroko nakreślonego sojuszu euroazjatyckiego. Z pełnym odwróceniem na korzyść Koalicji wszystkich „tricków”, jakie używa Kreml – i z pełnym wyzyskaniem synergii polityczno-ekonomiczno-militarnej, opartej na jednym pasie przepływów strategicznych i kontroli od Arktyki po granice Chin. Jest to model maksymalny – z maksymalną optymalizacją SWOT – oczywiście trudny w realizacji ze względu na „różnorodność” uczestników. Przychylność dla akceptacji uczestnictwa i budowy Koalicji będzie wzrastała w raz za narastaniem presji militarnej Rosji. Koalicja może powstać stopniowo, małymi krokami. Moim zdaniem tu kluczem jest spinająca rola Polski. Czyli najpierw sojusz z NORDEFCO – na bazie wspólnego interesu utrzymania Bałtów – i przez to uzyskania kontroli nad Bałtykiem jako „mare nostrum” – wypierając Rosję – ale i Niemcy. I dyktując na nowo warunki „wejścia” w region „bałtycki” USA i UK. A druga rzecz – to sojusz z Turcją – i dopiero wtedy Polska jako przedstawiciel koalicyjny – dopięcie via Polska Ukrainy do Koalicji – i Rumunii – i na końcu via Turcja – państw Azji Środkowej – być może nieco szybciej [wraz z Ukrainą] – podpięcie Gruzji. Wydaje się, że w planie geostrategicznym – także Jedwabnego Szlaku i sojuszu Iran-Chiny – możliwa jest współpraca w pewnym stopniu z Iranem. Z oczywistych względów – to nie w smak USA i Izraelowi, które szykują zgniecenie Iranu. Ale – my mamy swoje NADRZĘDNE i nienegocjowalne interesy – i stworzenie WIELKIEGO KOALICYJNEGO PODMIOTU KONTROLUJĄCEGO i STABILIZUJĄCEGO tę wielką strefę zgniotu od Arktyki po Azję Środkową – jest w NASZYM koalicyjnym interesie. Jasne jest, że dla USA ciągle rozpatrywanym wariantem Wielkiej Gry dla uzyskania Hegemonii Globalnej USA w ver. 2.0 na XXI w. – jest podpalenie Eurazji [generalnie – Wyspy Świata] – bo wtedy [sami bezpieczni za oceanami] w naturalny sposób relatywnie wzrosną, gdy Wyspa Świata ostro zmarnieje wyniszczona wojną. I to jest zasadniczy geostrategiczny krytyczny rozjazd interesów i racji stanu i Polski – i całej ww Koalicji. Tu jesteśmy dokładnie po przeciwnych stronach barykady – czas to sobie uświadomić – nie tylko w Warszawie. Jedziemy na jednym wózku Wielkiej Strefy Zgniotu Euroazjatyckiego. Chodzi o zbudowanie ciągłego podmiotu koalicyjnego [wieloaspektowego – w tym ekonomicznego i technologicznego] spiętego szybkimi przepływami strategicznymi dla szybkich koalicyjnych reakcji real-time [w istocie – chodzi o działania PROAKTYWNE – dzięki większej szybkości działań – i tych politycznych i tych wykonawczo-logistycznych]. To Kreml [ i Berlin – ale i Waszyngton i Pekin] ma mieć zgryz – gdy siły Koalicji będą ćwiczyły szybki przerzut dużych sił – i demonstrowały siłę Strefy Zgniotu. Czyli udowadniały, że Koalicja jest silnym podmiotem – z którym wszyscy muszą się liczyć – i wszyscy muszą rozmawiać. I wtedy Strefa Zgniotu przejdzie od etapu biernej obrony przed zgnieceniem – do aktywnej polityki z siłą w ręku – zwłaszcza wobec Rosji. Co – pozornie paradoksalnie – w panie geostrategicznym byłoby najlepszym rozwiązaniem i dla Pekinu i dla Waszyngtonu. Bo z jednej strony – obecny niezrównoważony układ MILITARNY G3 [USA-Rosja-Chiny] zostałby po zmarginalizowaniu Rosji uproszczony do znacznie mniej ryzykownego dla obu supermocarstw formatu G2. A sama marginaliziacja Rosji jest też dla obu supermocarstw korzystna wg ich przeciwstawnych kalkulacji. Bo Pekin zobaczy w tym konkretny czynnik dla zhołdowania Rosji i zabrania jej docelowo Syberii i Arktyki – natomiast w kalkulacji Waszyngtonu – to zagrożony Kreml na kolanach przystąpi do sojuszu przeciw Chinom – za samo utrzymanie obecnej Rosji w „jednym kawałku”. Nakreślona strategia dla Koalicji i Polski jako uczestnika – jest maksymalna. Watpię, czy uda się zrealizować w 100% – ale choćby realizacja rzędu od 50% do 70% – już daje potężny efekt – i dlatego winniśmy w tym kierunku się skoncentrować – krok po kroku od teraz – na najbliższe 15-20 lat. By przynajmniej Wielki Chaos pułapki Kindlebergera przejść możliwie bez strat. A i w ramach Wielkiej Konfrontacji – możliwości takiej Koalicji są dużo większe w kwestiach zapewnienia bezpieczeństwa – niż gromady osobnych średnich i małych graczy. Jest w tym zarodek budowy przyszłej „strefy pośredniej Eurazji” – już po Wielkiej Konfrontacji – między Chinami [i Indiami i innymi „tygrysami”] – a Starą Europą. Sami nie wyjdziemy z dylematu „Polska między Rosją, a Niemcami” – ale w ramach Koalicji – to całkowicie możliwe – i na dodatek z bonusem maksymalnie korzystnego ustawienia się na przyszły porządek globalny. Tak na koniec – na podstawie powyższego – proponuję w projekcie Nowego Urządzenia Polskiego 2.0 czy w projekcie S&F Armii Nowego Wzoru – oparcie się na wysokomobilnych wojskach o charakterze [nie tylko w sensie logistycznym] aeromobilnej „wszechdomeny” spietej sieciocentrycznie – i interoperacyjnej w ramach proponowanej koalicji. Nie czołgi – tylko pozahoryzontalne efektory precyzyjne z lekkich mobilnych nosicieli powietrznych i lądowych. I działanie w rozproszeniu, w mobilności – i w ciągłym zgraniu działań real-time. A na lądzie – w pierwszej linii skalowane w wielkości i funkcjach drony bojowe. I nastawienie na wojnę elektroniczną, na uzyskanie własnej przewagi informacyjnej – i to głęboko w zaplecze wroga. NATO jest tylko formatem tymczasowym [martwym ze względu na pewna obstrukcję art.5 przez Niemcy i Francję – a i wiarygodność strategicznej odpowiedzi jądrowej USA przeciw przyszłemu NADRZĘDNEMU sojusznikowi -przeciw Chinom – czyli przeciw Rosji – jest REALNIEE ZEROWA] – a strukturalne siły narastające zagrożeniem w strefie zgniotu – wymuszają zbudowanie nowego konstruktu – właśnie tej Koalicji Strefy zgniotu. W tym – z bronią jądrową – z koalicyjnym nadzorem i przez to z wiarygodnością jako stabilny partner do rozmów]. Co z jednej strony dawałoby maksymalizację odstraszania jądrowego – ale z drugiej strony by wymuszało maksymalnie partnerskie traktowanie Koalicji. Nie chodzi o to, by atomu używać – tylko odwrotnie – by nie musieć go używać – i by zmusić innych graczy atomowych do zaniechania jego użycia wobec państw Koalicji. Szerzej – by atom Koalicji wygaszał także cudzą agresję siłami konwencjonalnymi – czyli jako realny lewar deeskalacyjny – przynajmniej poniżej progu otwartej wojny. W tym sensie atom dla Koalicji to nie pochodnia na przeciwnika – tylko raczej wielka przemożna gaśnica. A w sensie „pokojowym” – czyli gry ekonomiczno-handlowej – atom jako czynnik wyrównania pola gry i przewagi kapitałowej USA czy Chin czy jądra karolińskiego. W sensie rozwojowym – Koalicja to czynnik wymuszenia pewnej wyższej pozycji w światowym podziale pracy [z odwróceniem przekleństwa dualizmu na Łabie – wliczając to odwrócenie upośledzenia aż po Azję Środkową] – dzięki kontroli przepływów od Arktyki po Chiny. I dzięki synergii współpracy technologicznej Koalicji. Atom w tym układzie to silny czynnik zniechęcający do gry eskalacyjnej innych wielkich graczy – dla marginalizacji Koalicji. Bo na szczeblach „konwencjonalnych” będziemy mieli przewagę regionalną – a na szczeblu jądrowym – czy szerzej ABC/SPACE/CYB/EM [CYB – to infosfera z internetem i mediami i telekomunikacją wszelkiego typu, zaś EM – jako oznaczenie dla energetycznych broni skierowanych o możliwościach strategicznych] – będziemy w stanie zaporowo zniechęcić agresora w kalkulacji koszt/efekt. Chcę być dobrze zrozumiany – tak maksymalnie opisana Koalicja to twór idealny – modelowo najlepszy i zoptymalizowany w 100%. Real jest jednak niedoskonały – a sternicy danych państw niekoniecznie kierują się racjonalnym długofalowym i optymalnym rachunkiem i interesem narodowym wg SWOT. Jednak liderzy-konstruktorzy Koalicji muszą działać i maksymalnie rozszerzać i optymalizować ten format – ile tylko można. To trochę jak z klasą, gdzie dobrzy nauczyciele chcą jak najlepszych wyników całej klasy i dążą do tego – choć doskonale wiedzą, że nie uda się ze wszystkich zrobić prymusów. Co nie zwalnia ich ani o jotę z maksymalizacji wysiłków – czyli osiągniecia jak najlepszego wyniku jak największego zbioru uczniów. Alternatywa dla Koalicji – to :dziel i rząd i wykorzystuj maksymalnie” – robione na izolowanych graczach Flanki przez zewnętrzne silne podmioty. I koszt alternatywny – utraconych korzyści. Pora zerwać z patrzeniem na Waszyngton, Pekin, Kreml, Berlin – pora zacząć od budowania swej siły wewnętrznej – i skoku synergii budowy Koalicji Strefy Zgniotu – żeby to Waszyngton, Pekin, Kreml i Berlin – patrzyły na Koalicję – i rozmawiały partnersko. Parafrazując Pilsudzkiego „Polska będzie albo wielka – albo nie będzie jej wcale” – proponuje nową perspektywę – dużo bardziej realną” „Koalicja Wielkiej Euroazjatyckie Strefy Zgniotu albo powstanie i będzie sprawna i wielka – albo jej gracze upadną rozgrywani, podzieleni – i całkowicie wykorzystani przez silniejszych”. To jakby powtórka sprzed II w.św. – gdzie demontaż Austrii i Czechów, a potem wojenne zgniecenie Polski – jak domino rozsypało bezpieczeństwo i suwerenność państw strefy zgniotu – od Arktyki – po Bałkany. Rozszarpując je i niszcząc ich suwerenny byt – albo w „najlepszym razie” przymuszając do przyłączenia się jako słaby satelita – i jako mięso armatnie – w krwawej rozgrywce miedzy Niemcami, a Rosją – z dalszymi negatywnymi konsekwencjami uzależnienia aż do 1991. Teraz stawka jest moim zdaniem dużo, dużo wyższa [bo możliwości i skala i śmiertelność i straty materialne projekcji siły wielkich graczy i ich determinacja w „grze o wszystko”- jest nieporównana do II w.św.] – mamy jako Wielka Strefa Zgniotu dużo więcej do stracenia [właściwie chodzi o fizyczne PRZETRWANIE] – ale i dużo większe możliwości przeciwstawienia się niebezpieczeństwom i uniknięcia strat – i nawet wykorzystania tego konstruktu Koalicji do długofalowego awansu – politycznego, rozwojowego i ekonomiczno-technologicznego. Proszę tylko pomyśleć o potencjale całej proponowanej koalicji, nie tylko PKB, nie tylko demografii, surowcach , ale i komplementarności wszelkich zasobów -umożliwiającej budowanie pełnych łańcuchów wartości – w tym high-tech wysokiej marży – i budowanie w pełni kontrolowanych łańcuchów dostaw – i bazowego rynku wewnętrznego. W szerszym aspekcie – to może zbudować konfederacyjny, partnerski „reaktor rozwojowy – który będzie przyciągał kolejnych graczy i ze Starej Unii -ale i Azji – a w pewnym stopniu i z Afryki. Zwłaszcza jako czynnik stabilizacji Afryki – by zamiast najazdu migracyjnego [nawet zbrojnej inwazji] – dobrobytem i korzyściami z rozwoju ustabilizować demografię – i zapobiec następstwom wielkiej migracji i katastrofie humanitarnej. Bo to, co robią Chiny – to w sumie kolonializm 2.0 – i nie widzę perspektyw na chińskie DOSTATECZNIE SKUTECZNE i WYSTARCZAJ ACO SZYBKIE ustabilizowanie Afryki. Co do USA i Starej Europy – bardziej szkodzą, niż pomagają, a wszystko zarywają frazesami z pozycji besserwiserów i moralnej wyższości – zupełnie nieuzasadnionej.

        1. (…)Zresztą i w przewozach pasażerskich udział ww graczy bez Rosji będzie przeważający.(…)
          Po ew. zamknięciu granicy z Rosją to samoloty lecące na Azję musiałyby zrobić bardzo nienaturalną wycieczkę nad Morze Czarne, a to solidnie podbije cenę lotu* co spowoduje, że przynajmniej część pasażerów wybierze podróż koleją, a gdyby do tego pojawiła się konieczność międzylądowania np. w Stambule to ten sposób podróży na tych kierunkach zostanie zmasakrowana do reszty.
          Do tego dochodzą loty na kierunku Skandynawia+Pribałtyka – Ukraina+Turcja (a do tego część Afryki i spory kawał Bliskiego Wschodu), które kompletnie tracą sens.
          A zatem biorąc to pod uwagę CPK traci niemal cały ruch na wschód, a ruch północ-południe zostaje mocno poturbowany.

          * Trzeba wspomnieć, że transport cargo jest wybitnie podatny na ten czynnik.

          (…)Zwłaszcza, gdy będziemy – w ramach szeroko rozumianego sojuszu – czynnikiem gry o Ukrainę, Morze Czarne, oraz w pasie od Turcji do Azji Środkowej. I tak samo sojusz z Bałtami i NORDEFCO to już otwarcie CPK na Arktykę i na Atlantyk.(…)
          Operatorzy portów lotniczych i same linie mogą układać dowolne fikołki, ale trudno sobie wyobrazić sytuację, w której klienci włączają się w tą zabawę.

          (…)Nakreślona strategia dla Koalicji i Polski jako uczestnika – jest maksymalna. Watpię, czy uda się zrealizować w 100% – ale choćby realizacja rzędu od 50% do 70% – już daje potężny efekt – i dlatego winniśmy w tym kierunku się skoncentrować – krok po kroku od teraz – na najbliższe 15-20 lat.(…)
          Ciekawe jak… jak ty chcesz budować na sytuacji związanej z programem Prom+, którą można podsumować następująco:
          Skandynawia ma nabrzeża*, a mamy… raport Banasia?
          No powiedz: Z czym tu do ludzi?
          * W Szwecji już zaczyna być gorąco… https://www.gospodarkamorska.pl/szwedzi-straca-miliard-koron-przez-polski-prom-widmo-57454 … czyżby kolejny pretekst, żeby inne państwa rozmawiały z Polską poprzez TSUE?

          A na koniec małe PS.
          Mam prośbę i sądzę, że nie tylko z mojej strony… Jak walisz takie epistoły to rób je w punktach.

  6. Na czerwcowym spotkaniu w Genewie Biden chce „przymusić Putina do przestrzegania praw człowieka” – polecam: https://www.defence24.pl/biden-chce-przymusic-putina-do-przestrzegania-praw-czlowieka Bardzo mnie to cieszy – najlepiej, gdyby Pan Duda i Pan Rau wysłali propozycję, by Biden zaczął owo „przymuszanie” od poniedziałkowego zatrzymania opozycjonisty rosyjskiego na pokładzie samolotu LOT [w Petersburgu]. A po spotkaniu – i Pan Duda i Pan Rau – winni zapytać o REALNE efekty tegoż „przymuszania”. W razie wykrętnych odpowiedzi – mamy w kieszeni kolejny pretekst dla zdecydowanych działań na rzecz suwerennych systemów strategicznych niezależnych od USA – na rzecz własnych głowic – na rzecz budowy suwerennego sojuszu strefy zgniotu. Spodziewam się nader „dyplomatycznej” odpowiedzi Białego Domu – albo jej braku. I o to chodzi w dłuższym planie gry – będziemy mogli wyrazić głębokie rozczarowanie bezsilnością USA i z żalem poinformować o absolutnej konieczności podjęcia zasadniczych działań zgodnych z naszym nadrzędnym interesem i racją stanu. Powtórzę – ta presja na finlandyzację i marginalizację Polski i reszty graczy strefy zgniotu – to doskonała okazja do uruchomienia działań zwiększających naszą suwerenność i siłę.

  7. Po co znowu szukamy sojuszników daleko za morzem? Z mojej perspektywy PiS buduje twardo zwrot na wschód. Zachód im przeszkadza, bo jakaś tam transparencja, jakaś tam demokracja, kraść nie można tyle ile by się chciało, a może czasem władzę oddać. Standardy na Węgrzech, Turcji, Białorusi, Rosji bliższe sercu PiSowych aparatczyków. Więc najpierw zrywamy sojusze z Zachodem – odchodząc od demokracji, w oczach Niemców, Francuzów wyglądamy na dzikusów, co to przypadkiem przez pomyłkę weszły do UE, ale teraz pokazują prawdziwe oblicze. Więc obrzydzamy siebie, a za takich dzikusów nikt tam nie będzie w końcu chciał nadstawiać karku. Obrzydzanie UE w mediach rządowych od lat, więc i my się w ich oczach zohydzamy, a i UE zohydzamy w oczach konserwatywnych „patriotów”. Więc jak nie Zachód, to zostaje Wschód. Ukrainę wojującą z Rosją już olano, teraz ruchy na Białorusi też ignorowane (Litwa przejęła regionalną pałeczkę we wspieraniu demokracji na Białorusi). Kolejny krok – ochłodzenie stosunków z USA – a więc świetny pretekst by z Zachodu przestano dbać o nasze interesy, a więc dalsze oddalanie się i zohydzanie. Teraz ciepłe stosunki z Turcją (autorytarną), znów kroczek do Azji. I tak krok po kroku, gotuje się tą żabę, aż ludzie obudzą się w Białorusi-bis, pod protektoratem Moskwy.

    1. Panie „takasytuacja” – rozważania w kategoriach moralno-emocjonalnych nie mają sensu, bo w real-politik decyduje wyłącznie siła i interesy – i pozycja geostrategiczna w układzie sił. Generalnie zwrot na pragmatyczną i silną Turcję, z którą Kreml musi się liczyć, ale i z Ukrainą wiążącą Rosję, to dobry kierunek. Plus NORDEFCO – przynajmniej zagrożona Finlandia i złączona z nią Szwecja. Czyli jazda graczy ze zgodnym interesem na jednym wózku – szczególnie w kwestiach zagrożenia – ale i całego SWOT. A generalnie – to Zachód sam siebie zohydził interesowną hipokryzją przymilania się do Putina i Rosji – zwłaszcza jadro karolińskie. W tym sensie „solidarność europejska” to wręcz satyra na Zachód w każdym aspekcie. Widzę, że nie odróżnia Pan propagandowej tuby narracji Zachodu i Kremla od obiektywnej rzeczywistości. Inna rzecz, że największym sprzymierzeńcem Polski jest teraz Pekin. Nie z miłości czy przyjaźni do Polski czy dla „wartości” czy „idei” – tylko z czystego egoistycznego interesu geostrategicznego i żywotnego interesu Chin. Nasze akcje w Pekinie rosną tym bardziej – im bardziej pokazujemy samosterowność i zrozumienie sytuacji geostrategicznej – i im bardziej narasta dla Pekinu ryzyko przerwania bufora-Polski i powstania supermocarstwa Lizbona-Władywostok. Winniśmy to maksymalnie wykorzystać. Komunikując Pekinowi pod stołem, że do utrzymania się suwerennego bufora bałtycko-karpackiego, jaki zajmujemy, jest potrzebne kilkadziesiąt głowic [pod stołem – rzecz jasna – specsłużby i tak się dowiedzą – i o to właśnie chodzi] i dane „in blanco” otwarcie „just-in-time” na CIPS [wcale nie wychodząc ze SWIFT]. To kopnie w stolik układów ponad naszymi głowami – i wtedy Polska [z Turcja i Ukrainą] stanie się graczem SILNIEJSZYM w regionie od połączonych wpływów jądra karolińskiego i Waszyngtonu. Oraz dla zwiększenia budżetu i suwerenności realnej – potrzebne jest asertywne zakomunikowanie Pekinowi pilnej potrzeby otwarcia na stałe rynku chińskiego na polskie produkty, zwłaszcza w żywności [i wręcz ich promowanie z metką eko – nawet kosztem innych dostawców] dla polepszenia bilansu Polski. Jak trzeba – także pozyskane chińskie dane wywiadowcze wrażliwej infrastruktury rosyjskiej w części do Uralu. Naprawdę – odnowienie strategicznego paktu z 20 XII 2012 i ponowne rozmowy polskich i chińskich oficjeli [i jak trzeba – na odpowiednim etapie nawet oficjalnie – także generałów] – to sprawa do bardzo szybkiej „rewitalizacji” i rozwoju. A tak wracając do eksportu żywności – to jest na razie wyśmiewane jako coś wstydliwego i żałosnego spod pompowanego non-stop przekazu a la „Polacy – ich domena to buraki i cebula”, jako przykład niby marginalnego produktu [zamiast high-tech] – tymczasem przy zwieraniu się nożyc coraz większego popytu i coraz mniejszej podaży [co np. spowodowało w ostatnim okresie 1,5 roku zwyżkę globalną cen żywności o 27%] – i potencjalną kruchość systemu globalnego w tych sprawach [w tym łańcuchów dostaw i podatności na protekcjonizm – Polska ma w ręku cenny lewar strategiczny. Nawet za miedzą taka Słowacja produkuje ledwo 50% spożywanej żywności. To będzie na pewno w dłuższym czasie nieuchronnie się twardo objawiać jako awansujący w sile lewar – jak z geopolityką a la „maseczki i szczepionki”, która z taką siłą się pokazała podczas epidemii COVID-19. Tylko, że co do żywności – będzie to zjawisko stałe, długofalowe i rosnące na znaczeniu. Tak swoja drogą – więcej możemy uzyskać stałym eksportem żywności i barterem [omijając zatory płatnicze itp sprawy] z państwami Azji i Afryki – nawet muzułmańskimi – niż KE i jądro karolińskie okazjonalnymi i zwykle wymuszonymi datkami. Bo chciałbym podkreślić – nie jest ważne, co sobie o nas myślą i mówią i kolportują w Waszyngtonie, na Kremlu, w Berlinie, Paryżu, Tel Avivie. Dużo bardziej w długim biegu będzie ważne dla Polski ODCIECIE się wizerunkowe od Zachodu, USA, Rosji – o czym pisałem w narracji „jesteśmy po tej samej stronie barykady jako naród poddany kolonizacji, podbojom i wyzyskowi imperialnemu”. Ważne jest to, jak będziemy postrzegani i traktowani podmiotowo i partnersko w krajach Azji i Afryki – i wśród sojuszników na szeroko rozumianej Flance. Dlatego myślenia Pana „takasytuacja”, nakierowane na przejmowanie się „zdaniem” o Polsce ze strony starych graczy, jest zwyczajnie PRZESTARZAŁE i merytorycznie błędne i w długim biegu bez znaczenia.

      1. Ile trzeba kontenerów tych buraków i cebuli wyeksportować do Chin by dostać od nich karton chińskich smartfonów? Rozumiem, że żywność potrzebna, ale handel typu banany i kość słoniowa za paciorki to mało opłacalny jest dla eksportera żywności. Poza tym wcale takim super-hiper eksporterem żywności nie jesteśmy, sporo z tego eksportu to produkty spożywcze zachodnich firm ulokowanych u nas, Coca-Coli, Ferrero pod Grójcem i wielu innych. Nasze rolnictwo jest rozproszone, dopłaty do ziemi idą na socjal, bez dopłat z UE leży i kwiczy. A w perspektywie zmian klimatycznych będzie stepowienie kraju, bo z wodą u nas bardzo krucho i zero inwestycji w ten problem.

        1. Żywność będzie rosła w cenie – i to od lat 30-tych drastycznie. Elektronika w cenie za daną kompetencję – maleje kosztowo. Nie mówię o gadżetach i sztucznie pompowanych „flagowcach”” wszelkiego typu [na co zwykle owczym pędem łasi się młodzież – „bo to modne”]. Mówię o cenie za konkretne kompetencje, jakie mi ta elektronika daje. I ta cena nieustannie maleje. Żywność będzie rosła i tylko rosła w cenie. Szczególnie mocno ta NAPRAWDĘ ekologiczna – hodowana w układzie zamkniętym [np. szklarnie wertykalne z zamkniętym obiegiem wody, bioreaktory zasilane LED] – bez pestycydów, bez GMO – bez skażenia ABC. Powtórzę – wszelkie pieniądze łożyłbym w produkcje realna żywności. W warunkach ochrony od zmian naturalnych – i umyślnych. Inna rzecz, że Polska winna stale rozwijać swój przemysł elektroniczny. Z naciskiem na odporność na EMP w układach dla systemów cywilnych i wojskowych. Sektorowo – dla układów specjalizowanych – na najwyższym poziomie. Trzymając przy tym z najlepszymi – wystarczy powiedzieć, że Korea Płd zainwestuje 400 mld dolarów w procesory i rozwój elektroniki – w tym samym czasie USA ca 100 mld dolarów.

      2. (…)Jak trzeba – także pozyskane chińskie dane wywiadowcze wrażliwej infrastruktury rosyjskiej w części do Uralu.(…)
        Suwerenny kraj potrafiłby użyć do tego swojej diaspory… zwłaszcza takiej jak Polonia.

        (…)to jest na razie wyśmiewane jako coś wstydliwego i żałosnego spod pompowanego non-stop przekazu a la “Polacy – ich domena to buraki i cebula”(…)
        Chociaż akcja promocyjna Podlasia (…)Zasil się naturą(…) pokazuje, że nie bardzo umią w skanseny… wyrabiała ona wrażenie, że nie ma tam internetu.

        1. „Suwerenny kraj potrafiłby użyć do tego swojej diaspory… zwłaszcza takiej jak Polonia.”
          Jakiej diaspory? Polak, jak wyemigruje, po paru latach nie chce mieć z tym krajem nic wspólnego i chce jak najszybciej wtopić się w nowy kraj. Kulturowo jesteśmy tak bardzo atrakcyjni, że każdy Zachodni kraj szybko kupi duszę polskiego imigranta. A ten kato-nacjo-skansen który tu nam politycy prokurują tylko w zażenowanie takiego Polaka wprawia. Nawet Polki, jak tylko wyjadą, zaczynają się z ochotą rozmnażać w nowej ojczyźnie, bo w Polsce to jakoś takoś nie bardzo, i żadne kolejne zakazy na ich macice nie pomagają.

          1. Coś jednak spowodowało, że Olga Malinkiewicz rozpoczęła produkcję perowskitów, akurat w Polsce… stawiam jednak na sentyment, bo że dostała jakąś super ofertę biznesową to nie słyszałem.

  8. Na Kremlu brak kamikaze do wkładania kija w szprychy CHIŃSKIM przepływom strategicznym – w tym lotniczym. Kreml będzie podlegał rosnącej presji Pekinu o otwartą Arktykę, o otwartą przestrzeń powietrzną, na budowę magistrali rozcinającej Syberię [Chiny-Lena- Arktyczny Jedwabny Szlak-Europa]. Co do promu – kolejny przykład dotychczasowego „działacza” a la „mierny, bierny, ale wierny” – gdzie real pokazuje, że „wystarczy nie kraść” to dużo, dużo za mało na strefę zgniotu. Pewnie po wyborze nowego prezesa sprawa z promami ruszy z kopyta – oby nie na zasadzie szturmówki i „aby się wykazać”… Nie daję wcale z góry żadnego kredytu zaufania obecnym sternikom – najpierw muszą się ogarnąć, zmobilizować i pokazać sprawność – dopiero wtedy ocenimy po owocach.

    1. Toż to obecni sternicy sterują od 6 lat, i już nas nieźle wysterowali na kurs poza UE i USA, na kierunek Turcja-Iran obecnie biorą kurs, od czasu do czasu skręcając sterem na Białoruś.

      1. Obecna ekipa sterowała na USA – zawiesiła wszystko na Trumpie – jakby miał rządzić wiecznie – i niezmiennie. Do tego stopnia, że zamykali oczy na oczywisty antypolski 447 Act i jednoczesną aprobatę Trumpa dla antypolskiego paktu Putin-Netanjahu – zblatowanego w tym samym dniu co podpisanie 447 – 9 maja 2018. Teraz są bankrutami jednostronnej polityki – i zaczynają grać na wielu fortepianach, balansować i budować sojusz realny w regionie – i stawiać na większą suwerenność względem USA i innych graczy. Czy będą konsekwentni i odporni na naciski różnych graczy? – zobaczymy. Interesuje mnie konstruktywne działanie – i zwroty we właściwym kierunku – na budowanie naszej siły.

        1. (…)Teraz są bankrutami jednostronnej polityki – i zaczynają grać na wielu fortepianach, balansować i budować sojusz realny w regionie – i stawiać na większą suwerenność względem USA i innych graczy.(…)
          Jeszcze pamiętam jak chwaliłeś Dudę za usadzenie Trumpa… i teraz też uwierzę, że mają pułkownika Krafta.

          1. Napisałem, że Duda ROKUJE na polityka rozumiejącego interes graczy flanki – a nie ślepo zapatrzonego w Trumpa i USA. I to jest prawda. Niestety – to także napisałem – przyznając na odchodnym wysokie odznaczenie ambasador USA – skompromitował się. Jedno i drugie jest prawdą – i jedno i drugie podtrzymuję. Mam wrażenie, że Duda wie już, co musi robić dla polskiej racji stanu – z wyborem trudnej i bardzo odpowiedzialnej i wymagającej ścieżki – ale boi się i wolałby po staremu – czyli z gładkimi zdaniami i gadaniem o „przyjaźni i współpracy” i takie tam bla, bla, bla… – a tak już się nie da. To jest właśnie kwestia najważniejsza – ludzie u steru – i konieczność ZASADNICZEJ zmiany – z dotychczasowej polityki symulowanej [i to w ramach żeglowania kolektywnego „z wiatrem” – bezpiecznego dla stołków – by „nie podpaść” bez „wychylania się” i bez „narażania” na akcje dyscyplinujące] – zmiany na rzecz polityki realnej – opartej o geostrategię i długofalowe działania na rzecz twardego interesu Polski. Duda w wyborach 2015 dostał [jeżeli się nie mylę] dość trafne pseudo „Budyń” – a tu potrzeba człowieka z zupełnie innej gliny… Ta głupawa zadowolona „sweet-fotka” z Bidenem – w starym stylu przymilania się – to właśnie działanie w starym stylu – klienckim. A Duda powinien podejść do Bidena i mu spokojnie , ale dostatecznie głośno i dobitnie, by reporterzy to załapali – powiedzieć „Panie prezydencie – jesteśmy bardzo rozczarowani decyzjami w sprawie New Start, braku odpowiedzi na koncentrację Rosji przeciw Ukrainie, zaniechaniem sankcji przeciw Nord Stream 2. Wiarygodność USA dramatycznie maleje – obawiam się, że będziemy musieli sami podjąć trudne decyzje.” I po tych słowach – bez podawania ręki i sweet-fotki – powinien się odwrócić i zostawić Bidena samego. Że to fopaux? – jasne – bo chodzi o sygnał odcinania USA od koryta wszelkich koncesji i przywilejów – na czele z „punktem wejścia” USA do UE i utrzymania negocjacyjnego przeciągania liny z Rosją. Szczególnie po Brexicie. A że Biden by zastosował „menewr Trumpa” i odcięcie komunikacji z Warszawą? – tym lepiej – to by dało nam pole do własnych kroków z Turcja i Ukraina i Bałtami – i oby także z NORDEFCO. WTEDY sami zatelefonują – i to z marchewką w ręku.

    2. Kiedy to „wystarczy nie kraść” u nas zadziałało? Obecna władza kradnie więcej niż poprzednie, bo bez strachu, skoro położyli łapę na sądach, prokuraturze, policji, służbach, TK i SN (czyli też potencjalnie na Trybunale Stanu), większości mediów (TVP, Polsat spacyfikowany, prasa regionalna, 1,2 i 3 w radio…). Wcześniej wywalali za byle zegarek jak poszło w media, a teraz już „na legalu” idą dotacje do spółek polityków i ich rodziny, przewala się kasę i żadna prokuratura się ni pochyli. Do tego międzynarodowo wypchali ten kraj praktycznie już częściowo poza UE, i ostatni kierunek to mocno na wschód, Rosja-Turcja-Iran-Chiny… Ale jak się tyle kasy grabi, to kto się będzie przejmował jakie zgliszcza zostaną po tym kraju, byle w czas wywieźć tą kasę i rodzinę.

      1. @Kasia Podwiązka – Proszę o stosowanie jednakowych miarek: skoro „PiS grabi i chce pozostawić zgliszcza” – to co powiedzieć o skutkach korupcji i wszechogarniającego złodziejstwa wierchuszki Rosji? Drenaż kapitału na Zachód za rządów TuskaGMBH wyniósł 411 mld zł.
        W danych NBP:
        2005 r. – 25,8 mld zł
        2006 r. – 42,7 mld zł
        2007 r. – 75,1 mld zł
        2008 r. – 85,7 mld zł
        2009 r. – 54,2 mld zł
        2010 r. – 77,7 mld zł
        2011 r. – 81,5 mld zł
        2012 r. – 60,5 mld zł
        2013 r. – 21,0 mld zł
        2014 r. – 35,6 mld zł
        2015 r. – 11,2 mld zł
        2016 r. – 4,3 mld zł
        Zresztą – samo uszczelnienie VAT dało m.in. pieniądze na programy socjalne – dla odwrócenia pauperyzacji społeczeństwa – robionej za Tuska – robionej świadomie na rzecz kapitału zachodniego w Polsce – by koszty pracy [wynikające z koszyka utrzymania polskiej rodziny] – jak najbardziej minimalizować – oraz robione po to by odwrócić trwale rynek pracownika na rzecz rynku pracodawcy [dyktującego psie zarobki – dla zwiększenia marży obcego kapitału – i przejęć za grosze]. Większość mediów nadal w rękach kapitału zachodniego głównie niemieckiego. Kierunek na Rosję – to wyznaje Berlin i Paryż – czyżby jakieś problemy z elementarnym kojarzeniem faktów? Turcja jest w NATO – i nikt jej stamtąd nie wyrzuca – przeciwnie, w tym sensie nasze działania umacniają spójność NATO na tym bezalternatywnym odcinku powstrzymywania Rosji – skoro USA i Berlin i Paryż tak nabruździły. A może jeszcze sugerowanie „Białorusi-BIS” jak Olga Tokarczuk ? ta jakże – „wybitna” intelektualnie celebrytka, która jakoś nie może dostrzec, że to do Polski migrują nie tylko polityczni uchodźcy i sami deklarują Polskę jako kraj wolny i wspierający wolność – i uzyskują wsparcie przed prawdziwym, coraz bardziej stalinowskim reżymem – ale i młodzież, która na Białorusi nie widzi dla siebie szans? Zaś „postępowy” Zachód – z Berlinem i Paryżem na czele – jedynie przyklepuje politykę ustępstw i anschlussu Białorusi przez Kreml?…..to niby „walka o demokrację i praworządność” ze strony „wzorcowego” Zachodu? A gdzie solidarnośc europejska – wobec NS2 i ciągłych prób ustanowienia „business as usual” względem Kremla? Oraz jak ocenić różowe okulary Berlina i Paryża na imperialną politykę Kremla – i łamanie demokracji i praworządności w stopniu nieporównywalnym z tym przypisywanym na siłę Polsce? Swoją drogą, ktoś tam szydził, że PiSowi nie podoba się „transparentność” i inne OFICJALNE HASŁA Berlina i Paryża – serwowane dla naiwnych… Pytam – jest to pytanie ZASADNICZE: gdzie jest transparentność i mandat demokratyczny w wyborze KE? I to jest samo jądro UE – czyli budowanej krok po kroku w całkowicie zakłamanej narracji IV Rzeszy Paneuropejskiej – coraz bardziej opresywnej , coraz bardziej żądnej władzy i scentralizowanego, antydemokratycznego odgórnego zarządzania totalitarnego wobec nieposłusznych peryferiów, które chcą PARTNERSKIEGO i PRAWORZĄDNEGO traktowania – a nie kolonialnego wyzysku… Biorąc pod uwagę już oficjalne od 2017 wyznawanie marksizmu i wprost czczenie Marksa [i wszelkich marksistów od Spinellego po kadrowych marksistów tzw. szkoły frankfurckiej – która przeżarła elity Niemiec i nie tylko] przez najwyższe organy UE z KE na czele – jak to ma się do realnej demokracji i praworządności? W realu – nie w deklaracjach. W deklaracjach to Rosja stalinowska po przyjęciu Konstytucji w 1936 była NA PAPIERZE najbardziej postępowym, najbardziej wolnym i przyjaznym dla obywateli państwem – i to nader demokratycznym – z wyborami, praworządnością itd. Dzisiaj UE prowadzona przez Berlin – steruje ideologicznie najbliżej maoistowskich Chin – stąd takie przymilania „wodzireja elit europejskich” Klausa Schwaba do Chin i Xi. Opowiada Pani o hasłach – które nie mają ŻADNEGO pokrycia w realu – są jedynie opium dla naiwnych. Na końcu obudzi się Pani niezwykle szczęśliwa – nie mając niczego – w komunistycznym totalitarnym „raju” bez wyjścia…nie gratuluję – nie ma czego.

        1. (…)Zresztą – samo uszczelnienie VAT dało m.in. pieniądze na programy socjalne – dla odwrócenia pauperyzacji społeczeństwa(…)
          Jakiego znowu uszczelnienia? Do tej pory nie ma dowodów na winę nawet nieumyślną… a z wprowadzenia do Ministrerstwa Finansów i KAS mafii słynie nie kto inny jak Banaś.

          (…)Turcja jest w NATO – i nikt jej stamtąd nie wyrzuca(…)
          Polski z UE też… a jakoś rysuje się analogia kontraktu na F-35 do naszej awantury o Turów.

          (…)ta jakże – “wybitna” intelektualnie celebrytka, która jakoś nie może dostrzec, że to do Polski migrują nie tylko polityczni uchodźcy i sami deklarują Polskę jako kraj wolny i wspierający wolność – i uzyskują wsparcie przed prawdziwym, coraz bardziej stalinowskim reżymem – ale i młodzież, która na Białorusi nie widzi dla siebie szans?(…)
          Może i migrują… ale zaraz Terlecki pokaże, gdzie szukać pomocy. Instruktaż dla Cichanouskiej widział cały świat. I niestety okazuje się, że Pratasiewicz go nie zrozumiał, bo się okazuje, że azulu nie miał… https://oko.press/roman-protasiewicz-bez-azylu/

          (…)Zaś “postępowy” Zachód – z Berlinem i Paryżem na czele – jedynie przyklepuje politykę ustępstw i anschlussu Białorusi przez Kreml?…..to niby “walka o demokrację i praworządność” ze strony “wzorcowego” Zachodu?(…)
          A co wstawająca z kolan Polska robiła, gdy Łukaszenka ogłosił koncetrację pod Grodnem?

          (…)Pytam – jest to pytanie ZASADNICZE: gdzie jest transparentność i mandat demokratyczny w wyborze KE?(…)
          A gdzie transparentność i mandat demokratyczny rządu, na którego pokładzie jest Gowin?
          A co nielegalnym terminem wyborów prezydenckich?

          1. Panie Strzemieczny – nie odpowiada Pan na postawione ZASADNICZE pytania. A zasłanianie się DOTYCHCZASOWĄ cesją polityki wschodniej Polski – na rzecz Zachodu [USA i KE] – no właśnie widzimy zmianę – choćby po zakupie dronów bojowych od Turcji. Jeżeli Gowin [którego zresztą mam za szkodnika w polskiej edukacji i innowacyjności] nie ma mandatu demokratycznego – to jaki niby mandat demokratyczny mają jacykolwiek posłowie, senatorowie wybierani w demokratycznych wyborach w krajach UE i na świecie? Mi chodzi o organy niewybieralne demokratycznie i w sposób otwarty – właśnie jak Komisja Europejska i jej komisarze. Przecież to jest twór wprost wybierany sobie przez Merkel, Macrona i innych przedstawicieli wielkich lobby w mętnej wodzie mafijnych układów silnych – dla dyscyplinowania słabych pod swoje interesy. A marionetkowy [wystawiony na pokaz] Parlament Europejski jest klakierem bez władzy – przykrywką SYMULUJĄCĄ demokrację – we władzy i na garnuszku mianowanych przez jądro niewybieralnych demokratycznie władzy elit starej UE. Plus czwarta władza – media – opanowane przez wielkie koncerny – pompujące histerycznie i wciąż bardziej bezczelnie [i bezkarnie] od Goebbelsa – nie tylko ideologię LGBTQX-gender itd – ale od lat [ze strony „postępu”] narrację o Polakach jako „nazistach”, „budowniczych obozów śmierci,” „oczywistych sprawcach Holocaustu”, „sprawcach II wojny światowej” – w sumie ręka w rękę jak propaganda Kremla – i mamy narrację – ale co ważniejsze – DZIAŁANIA tej mafii politycznej – coraz bardziej totalne, odgórne, administracyjno-nakazowe, scentralizowane, antydemokratyczne – wprost otwarcie wzorowane na marksizmie. To że organy prawne i zarządcze UE nie zajęły się dotąd ignorowaniem i wypieraniem przez Niemcy OCZYWISTYCH odszkodowań dla Polski na 850 mld dolarów – i nie przeczołgały Niemcy za zbrodnie [Norymberga i te kilkanaście wyroków – to była namiastka sprawiedliwości – przecież w Niemczech żyło sobie spokojnie przez dekady setki tysięcy ewidentnych zbrodniarzy – i tylko awansowali – włos im z głowy nie spadł] – O! – TO JEST ŁAMANIE SAMEJ ISTOTY PRAWORZĄDNOŚCI I ELEMENTARNEJ SPRAWIEDLIWOŚCI. Proszę przeczytać „Europę mafii” Jurgena Roth’a [Wektory 2010] – i przemnożyć to wszystko przynajmniej razy 10 od totalnej mobilizacji wymuszania zmian od 2015. I inne książki tego autora – pokazująca przestępcze powiązania banksterów, elit wielkiego kapitału, sprzedajnych mediów – i totalnej instrumentalnej socjotechniki ogłupiania ludzi dla przekonania ich, ze to niby „praworządność i demokracja” – i że to ONI ją reprezentują i strzegą. Proszę zrozumieć – to kadrowi socjotechnicy III Rzeszy przekształcili się w szkołę frankfurcką, w całą tę ideologię – która miała za zadanie – i zrealizowała t- jak najbardziej w słowach i deklaracjach odróżniać się od III Rzeszy – po to – by realizować w czynach IV Rzeszę Paneuropejską. Przecież Merkel złamała w 2015 wszelkie prawa unijne – z Konwencja Dublińską na czele – a sekowane przez totalne media były państwa – które domagały się dotrzymania praworządności. I gdzie są organy prawne, które by strzegły praworządności? – same wielkim głosem zachwalały tę hucpę – i nikt – z sama Merkel na czele – nie został za to ukarany – nawet nie wszczęto postępowania. To ma być praworządność i obrona demokracji?

          2. (…)Panie Strzemieczny – nie odpowiada Pan na postawione ZASADNICZE pytania.(…)
            Mając do dyspozycji rząd mniejszościowy i rozbitą opozycję moja odpowiedź może być tylko jedna… Niech się dzieje wola nieba.

          3. (…)Jeżeli Gowin [którego zresztą mam za szkodnika w polskiej edukacji i innowacyjności] nie ma mandatu demokratycznego – to jaki niby mandat demokratyczny mają jacykolwiek posłowie, senatorowie wybierani w demokratycznych wyborach w krajach UE i na świecie?(…)
            Taki, że ci drudzy byli wybierani w wyborach… a ministra edukacji wybrała tzw. większość parlamentarna… swoją drogą istnienie pojęcia rząd mniejszościowy, który oficjalnie mamy od nie całego tygodnia jawnie zaprzecza idei trójpodziału władzy.

            (…)Mi chodzi o organy niewybieralne demokratycznie i w sposób otwarty – właśnie jak Komisja Europejska i jej komisarze.(…)
            Tia… możesz przypomnieć kiedy były ostatnio wybory na np. MON’a?

            (…)Przecież to jest twór wprost wybierany sobie przez Merkel, Macrona i innych przedstawicieli wielkich lobby w mętnej wodzie mafijnych układów silnych – dla dyscyplinowania słabych pod swoje interesy.(…)
            Wypisz wymaluj wybory obecnego Prezesa Najwyższej Izby Kontroli… do którego są udokumentowane kontakty z mafią, z resztą nie tylko z tym Kryształem DobrejZmiany, bo mamy jeszcze Biereckiego, Hoffmana czy twojego ulebieńca Macierewicza… z drugiej książki Piątka wynika, że w słusznie minionym systemie też potrafił się dobrze ustawić.

            (…)A marionetkowy [wystawiony na pokaz] Parlament Europejski jest klakierem bez władzy – przykrywką SYMULUJĄCĄ demokrację – we władzy i na garnuszku mianowanych przez jądro niewybieralnych demokratycznie władzy elit starej UE.(…)
            A nasz Parlament to żadna maszynka do głosowania… jeśli nie jest to skąd się bierze proceder blokowania poprawek ich i naszych?

            (…)Plus czwarta władza – media – opanowane przez wielkie koncerny – pompujące histerycznie i wciąż bardziej bezczelnie [i bezkarnie] od Goebbelsa – nie tylko ideologię LGBTQX-gender itd – ale od lat [ze strony “postępu”] narrację o Polakach jako “nazistach”, “budowniczych obozów śmierci,” “oczywistych sprawcach Holocaustu”, “sprawcach II wojny światowej” – w sumie ręka w rękę jak propaganda Kremla – i mamy narrację – ale co ważniejsze – DZIAŁANIA tej mafii politycznej – coraz bardziej totalne, odgórne, administracyjno-nakazowe, scentralizowane, antydemokratyczne – wprost otwarcie wzorowane na marksizmie.(…)
            Na szczęście Prawdziwi Polacy mają jeszcze do dyspozycji TeleVizję Narodową, TV Trwam, Radio Maryja i prasę polską Rydzyka. A w internecie to raczej zauważam dominację blogów takich jak Salon24, Konserwatyzm czy WPolityce.

            (…)To że organy prawne i zarządcze UE nie zajęły się dotąd ignorowaniem i wypieraniem przez Niemcy OCZYWISTYCH odszkodowań dla Polski na 850 mld dolarów – i nie przeczołgały Niemcy za zbrodnie [Norymberga i te kilkanaście wyroków – to była namiastka sprawiedliwości – przecież w Niemczech żyło sobie spokojnie przez dekady setki tysięcy ewidentnych zbrodniarzy – i tylko awansowali – włos im z głowy nie spadł](…)
            Możesz mi pokazać jakieś dowody, że Mularczyk mode nie skończył się na MaBeNie? Bo Czechy mają całą góę dowodów na to, że coś w sprawie Turowa robili.

            (…)Proszę przeczytać “Europę mafii” Jurgena Roth’a [Wektory 2010] – i przemnożyć to wszystko przynajmniej razy 10 od totalnej mobilizacji wymuszania zmian od 2015.(…)
            Jak porządki w UE się nie podobają to droga wolna… za Brytanii przewoddem. A ja na ksiązki Jurgena Rotha mam książki Piątka i Reczkowskiego czy Jadczaka… i co? Wychodzi na to, że wszyscy są umoczeni… Why not? Tylko tym, że nie cała Baranina znikła można tłumaczyć te pernamentne dziadostwo u sterów.

            (…)I inne książki tego autora – pokazująca przestępcze powiązania banksterów, elit wielkiego kapitału, sprzedajnych mediów – i totalnej instrumentalnej socjotechniki ogłupiania ludzi dla przekonania ich, ze to niby “praworządność i demokracja” – i że to ONI ją reprezentują i strzegą.(…)
            Wolałbym coś co będzie wsadem do postępowania prokuratorskiego… np. aneks do raportu z likwidacji WSI, chociaż drugiej strony… Nowaka dostali na tacy i skończyło się to na jednym wielkim NULL.

            (…)Proszę zrozumieć – to kadrowi socjotechnicy III Rzeszy przekształcili się w szkołę frankfurcką, w całą tę ideologię – która miała za zadanie – i zrealizowała t- jak najbardziej w słowach i deklaracjach odróżniać się od III Rzeszy – po to – by realizować w czynach IV Rzeszę Paneuropejską.(…)
            To oni jeszcze żyją… do tej pory powinni być wykoszeni choćby przez samą zużycie materiału biologicznego.

        2. @Georealista

          Pańskie obserwacje bardzo mi pasują do wniosków, jakie na innym forum padły:

          „(…)
          powieść SF „Wieczna wojna” Haldemanna jest niezwykle prognostyczna, by nie powiedzieć prorocza. Tam homoseksualizm jest właściwie jedyną tolerowaną „orientacją”… Że już nie wspomnę o coraz bardziej śmiałym oswajaniu pedofilii
          (…)
          Wtedy ta kwestia z powszechnością homoseksualizmu wydawała się aberracją (choć był to tylko etap pośredni – potrzebny do kontroli populacji – na drodze do społeczeństwa klonów)
          (…)
          A czy aby obecnie, w realu, również nie mamy do czynienia z etapem pośrednim, potrzebnym do stworzenia społeczeństwa nie tyle klonów, co transhumanistycznego „postczłowieka”, którym elity mogą manipulować do woli?

          Książka jest prorocza także z jeszcze jednego względu. Tam „postęp” prowadzi koniec końców do konwergencji z obcymi Taurianami i nie tyle do zawarcia „normalnego” pokoju, co do zlania w jedno cywilizacji ludzkiej i tauriańskiej. Tutaj, w świecie rzeczywistym, Zachód już właściwie od parudziesięciu lat jest wchłaniany przez neobolszewicką Sino-Rosję…
          (…)”

          1. Pisałem o transhumanizmie – czyli de facto likwidacji człowieka na rzecz „biologicznych robotów” – dowolnie przedmiotowo – i bez żadnych praw dysponowanych przez wąskie elity. Obecny etap taranów politpoprawnego zastraszania wydumanymi ideologiami „gender-LGBTQX-krytyczna teoria rasowa-postprawda itd” – to przygotowanie do atomizacji społeczeństwa – do totalnego ogłupienia i pozbawienia jakiejkolwiek sprawczości i rozumienia, co się z nimi dzieje i dokąd ich się zapędza – by w ramach scentralizowanego ponadnarodowego umownego „hipermocarstwa” sprawnie wprowadzić transhumanizm. Ba – by ludzie przyjmowali to jako coś dobrego – idąc za mamiącymi obietnicami bycia np. „nieśmiertelnym nadczłowiekiem” – co istotnie będzie mogło być wdrażane – ale tylko dla wąskich elit na samej górze. Dla reszty będzie cybernetyczny kontroler i odgórne dyspozycje do wykonania w trybie niewolniczym. Wprost w mózgu – z kontrola mózgu – więc nawet sprzeciw wewnętrzny wobec dowolnej opresji – będzie niemożliwy. Nie trzeba czytać myśli – wystarczy kontrolować wskaźniki emocjonalno-stresowe i wolitywne – a to już można robić – z nadspodziewaną skutecznością i powtarzalnością. To już nie jest s-f, po prostu przełom już się dokonał – i dlatego ludzie pokroju Klausa Schwaba i inni socjopaci – aż przebierają nogami z niecierpliwości do „ostatecznego rozwiązania kwestii ludzkiej wolności – i samego człowieka „na dole” jako takiego – myślącego, indywidualnego, tak nieznośnie krnąbrnego i uciążliwego – bo ciągle coś chcącego dla siebie -wg swojego rozumienia i woli”. Stąd takie parcie i terror wdrażania owych ww ideologii rozsadzających całkowicie wszystkie dotychczasowe struktury społeczne i cywilizacyjne – tu nie chodzi o ideologię dla ideologii [ani nawet o łatwiejszy zbyt towarów koncernów ponadnarodowych lemingom – jak sądzi np. Ziemkiewicz] – tu chodzi o wielkie przejęcie całej ludzkości jako zasobu do przekształcenia wg planów elit – chcących absolutnej władzy – absolutnej kontroli wszystkich zasobów. Oni nie chcą pieniędzy – to był etap przejściowy, który się kończy [bo sami planują kryzysy – w tym ostateczny kryzys finansowy, z rozpadem całkowitym świata finansów] – oni chcą mieć wszystko i wszystkich w bezpośredniej dyspozycji [z pomocą AI i totalnej inwigilacji – już WEWNETRZNEJ] jako ich własności, z którą mogą zrobić co zechcą. Dosłownie WSZYSTKO – przy ich zapędach wszelkie szaleństwa rzymskich cezarów i wszelkich tyranów, dyktatorów i satrapów – to były tylko drobniutkie amatorskie – i siłą ówczesnych warunków – przejściowe „wprawki”. Chciałbym powiedzieć, że to tylko s-f, że to jakiś niemożliwy absurd – ale bieg rzeczy i wyraźna ukierunkowana i zsynchronizowana presja na tak wielką skalę – wskazuje zupełnie bliski czas takich działań ZASADNICZYCH i GLOBALNYCH. Dla tych elit konfrontacja USA-Chiny jest sprawą „niepotrzebnego i szkodliwego opóźniania nadrzędnego planu nr 1” – co prawda konfrontacja daje narzędzia do wprowadzania opresyjnych zarządzeń kontrolnych – ale z drugiej strony niepotrzebnie dzieli świat, a tu chodzi o jedną elitę władzy całkowicie globalnej. Moim zdaniem – elity „post-Zachodu” od wdrażania „ultrakomunistycznego transhumanizmu” narobią gigantycznych szkód ludzkości – zwłaszcza w Europie i Ameryce – nieporównywanych do tych za Stalina i Hitlera – ale nie zdołają wdrożyć trwałej totalnej władzy „hiperimperium” – najwyżej uda im się to jedynie czasowo – bo ludzie się zbuntują, a Chiny i Indie i świat islamu nie zgodzą się NAPRAWDĘ [bo na niby – dla zmyłki o to możliwe] na ten „globalny deal” i w sumie uderzą i rozbiją ten twór.

  9. Panie Strzemieczny – „Jak porządki w UE się nie podobają to droga wolna… za Brytanii przewodem” Dokładnie odwrotnie – Europe mafii trzeba zamienić w Europę praworządności i transparentności. Karząc surowo mafie polityczne eurokratów, które pchają nas do marksistowskiego totalitaryzmu wg szkoły frankfurckiej. Co do założycieli szkoły frankfurckiej – którzy przedtem działali dla Hitlera – powtórzę: to kadrowi socjotechnicy III Rzeszy przekształcili się w szkołę frankfurcką, w całą tę ideologię – która miała za zadanie – i zrealizowała to- jak najbardziej w słowach i deklaracjach odróżniać się od III Rzeszy – po to – by realizować w czynach IV Rzeszę Paneuropejską. – Pańska odpowiedź: „To oni jeszcze żyją… do tej pory powinni być wykoszeni choćby przez samą zużycie materiału biologicznego.” – jest zupełnie bezsensowna i niemerytoryczna. Jasne, że założyciele szkoły frankfurckiej już nie żyją – tak samo jak Marks, Engels, Lenin i reszta tych totalitarystów. Tyle, że ich ideologia, dokładnie dopracowana z całą socjotechniką manipulacji i ogłupiania ludzi – funkcjonuje i rozkwita. Tu chodzi centralnie i zasadniczo o to, że Unia Europejska AD2021, to zupełne przeciwieństwo owej obiecywanej nam UE AD2004 – gdy do niej wstępowaliśmy – teraz to coraz bardziej totalitarny, scentralizowany, administracyjno-nakazowy, antydemokratyczny twór – właśnie wg szkoły frankfurckiej – realizujący IV Rzeszę Paneuropejską. Z totalnym praniem mózgów, „jedynie słuszną” [czyli łamiąca pluralizm] ideologią tolerancji dla nietolerancyjnych niszczycieli, wtłaczaną jako bat politoprawności dla uzyskania docelowej likwidacji państw, rodziny, kultury, cywilizacji europejskiej – wreszcie samego osobniczego, indywidualnego myślenia.Ja z PiSem [ani szefem NIKu – toczącym zresztą wojnę z PiSem] się nie utożsamiam – samemu ISTOTNE błędy strategiczne złego kursu systemowego wytykam. A są nimi nie jacyś Misiewicze i inne dęte medialne „sprawy” – z punktu widzenia strategicznego, a nawet operacyjnego en bloc – bez znaczenia, te błędy ZASADNICZE to brak przejścia od ekstensywnego modelu konsumpcyjnego nabijania PKB – do przejścia do inwestowania w przyszłość w oparciu o rozwój protechnologiczny od edukacji po pełne łańcuchy wartości i dostaw – brak uruchomienia lewara kapitałowego i realnego Skarbca Suwalskiego dla stworzenia bazy i łańcuchów high-tech [przebicia pułapki średniego rozwoju i wyjścia z roli podwykonawcy Niemiec], brak odpornej na kolejne szczeble drabiny eskalacyjnej – w tym na sabotaż i uderzenia – infrastruktury krytycznej, która winna być sieciocentrycznie rozproszona, zwłaszcza brak budowania [mimo wyjątkowych warunków geologicznych] rozproszonej energetyki OZE wielkiej skali – w oparciu o geotermię głęboką HTR – wreszcie bezmyślne powieszenie się na klamce Waszyngtonu w systemach strategicznych – zamiast budowania własnych systemów strategicznych, suwerennych – w pełni kontrolowanych i rozwijanych – stanowiących jądro naszej polityki – opartej przecież z konieczności [w strefie zgniotu] o hardpower. No i krytykuje ekstensywny, w „carskim” stylu, z rodzajami sił zbrojnych „każdy sobie”, nieudolny rozwój armii oparty o struktury i organizację i „punkty ciężkości” AD1970 – zamiast ucieczki do przodu w RMA, w dronizację, automatyzację, w efektory precyzyjne, w sieciocentryczność dla spięcia wszystkich sensorów, nosicieli, efektorów w jedną „wszechdomenę” – z jednym kompleksem C5ISR/EW [opartym w jak największym stopniu o AI – i kompleksem służącym także sferze cywilnej] – by stworzyć całokrajową saturacyjną, nie tylko reagującą w czasie rzeczywistym – ale proaktywną i uprzedzającą zawczasu wrogie działania A2/AD Tarczę i Miecz Polski. Musimy stworzyć oddolnie budowany system sieciocentryczny – gdzie cała podstawa piramidy Maslowa będzie pod kontrolą rodzin „na swoim”. A państwo musi tworzyć [wg zasady pomocniczości] – wszelkie standardy „interfejsów”, służebne systemy spinające poziom podstawowy w kolejne poziomy synergii – i dawać to wszystko, czego poziom rodziny, czy danego osiedla, czy klastra osiedli, czy regionu nie wytworzy – z armią na czele – i z kompleksem protechnologicznym z własnym B+R.Co nie oznacza odcięcia się od świata – wręcz przeciwnie – chodzi o maksymalne „ssanie” technologii i „know-how” ze świata – by samemu sobie robić coraz lepszą umowną wędkę do łapania rybek. Wydawanie np. setek miliardów na infrastrukturę komunikacyjna uważam za błąd – bo winniśmy oddolnie budować sieciocentryczną rozproszona „wszechinfrastrukturę” – NA MIEJSCU – lokalnie – z natury rzeczy z maksymalnie skróconymi łańcuchami dostaw i wartości. Z drukarkami przemysłowymi 3D, obrabiarkami i „efektorami” CNC w ramach Przemysłu 4.0 [w Internecie Rzeczy] na dziesiątki/setki milionów sztuk – spiętych siecią – w rozproszeniu – działających real-time wg optymalności „just-in-time” – jako wszechstronny potencjał do maksymalnie zdywersyfikowanej produkcji i usług. Nie wielkie molochy produkcyjne czy logistyczne [idealne cele cyberataku, sabotażu fizycznego 0- czy wreszcie otwartego uderzenia] – tylko zsynchronizowanie sieciocentryczne rozproszonej infrastruktury – maksymalnie elastycznej, maksymalnie odpornej na wszelkie uderzenia w drabinie eskalacyjnej. Czyli „antykruchośc” – i budowanie strategicznej przewagi w „ząb za ząb” w konfrontacji na danym szczeblu – tak, by wrogiego gracza [w starym systemie] kosztowało to dużo więcej i boleśniej – zniechęcając do dalszej konfrontacji.

    1. (…)Dokładnie odwrotnie – Europe mafii trzeba zamienić w Europę praworządności i transparentności.(…)
      Kontrolami Banasia czy jak?

      (…)Jasne, że założyciele szkoły frankfurckiej już nie żyją – tak samo jak Marks, Engels, Lenin i reszta tych totalitarystów(…)
      I kto leci w bezsens… Marks i Engels autorami Manifestu Nazistowskiego? Skąd ty to bierzesz?

      1. Widzę błaznowanie Pana Strzemiecznego zamiast merytoryki. Marks i Engels stworzyli ideologię totalitarnego systemu – można powiedzieć – absolutnego monopolu władzy, siły, produkcji, mediów, scentralizowanego odgórnego przedmiotowego zarzadzania ludźmi jak marionetkami. Czyli – zamiast wyzwolenia robotników – w istocie stworzyli najwyższy poziom imperialistycznego kapitalizmu – który miał docelowo objąć władza absolutna cały glob.. Bolszewizm Stalina i narodowy socjalizm Hitlera – to tylko dwa klony tego samego RDZENIOWO systemu. Jak się popatrzy po twardych kategoriach – i odrzuci deklaratywne „różnice” podkreślane dla zmylenia lemingów – były to systemy strukturalnie i procesowo identyczne. Scentralizowane, wodzowskie, jednopartyjne, oparte o odgórnie kontrolowany i forsowany system nakazowo-decyzyjny, wsparte totalną 'jedynie słuszną” i skrajnie agresywną propagandą i instytucjonalizacją społeczeństwa. Oba miały konkurencyjne [bo personalistyczne] chrześcijaństwo za wroga do całkowitej docelowej likwidacji -czy przez ateizm – czy przez „religię” a la Odyn, Thor pomieszaną z „religia państwową: III Rzeszy – konstruowana przez Himmlera i innych. Oba były skrajnie militarystyczne – z podbiciem całego świata na celowniku. Oba planowały i realizowały [na ile mogły w bieżących ramach gry geostrategicznej – bo zasoby są przecież ograniczone] skrajną socjotechnikę całkowitej przebudowy człowieka, prania mózgów, jego myślenia od podstaw. Oba te klony totalitaryzmu scentralizowanego poniosły klęskę – jeden w 1945 – drugi w 1991 – i oba się odrodziły. W jednym – dokładnie przemyślanym potworku szkoły frankfurckiej – gdzie skrajni ideolodzy III Rzeszy do spółki ze skrajnymi ideologami bolszewizmu [ba – zapraszano do współpracy „działaczy” komunistycznych np. z NRD – pod zasłonka tzw. teorii konwergencji – modnej zwłaszcza w latach 70-tych] – stworzyli nowy twór – pozornie odżegnujący się [na OBECNYM ETAPIE] od przemocy i fizycznej opresji [co budzi „szkodliwy” opór z uświadomienia samej opresji] – na rzecz ucieczki do przodu – w rzekomy „postęp” – co ma się skończyć całkowitym zburzeniem społeczeństwa, pozbawienia FIZYCZNIE [wewnętrznie] samej możliwości wolnego myślenia człowieka – pod absolutną władzą cybertotalitaryzmu – i dowolnym manipulowaniem i przebudowywaniem człowieka – jako marionetką transhumanizmu. W istocie wszyscy ci rewolucjoniści i ideolodzy totalnej władzy i przymusowego „postępowego” uszczęśliwiania ludzi – odwołują się do „Państwa” Platona. Wystarczy przeczytać uważnie – wszystko tam jest w postaci „startowej”. Tyle, że Platon nawet nie śnił o środkach totalnej sieciowej cyberkontroli, AI, genetyce, transhumanizmie. Obecnie – i w przyszłości – jest dużo większy potencjał i środki dla realizacji totalitaryzmu – niż to opisano w „1984 Orwella’a. Tak dla naiwnych, którym lata sypania opium dla mas wytworzyło fałszywą opozycję ideologiczną i systemową stalinowskiego i hiterowskiego systemu – proszę sobie przeczytać opracowania historyczne, jak to po pakcie Ribbentrop-Mołotow OBIE STRONY sobie kadziły w mediach nt. „wspólnej walki z kapitalistyczna plutokracją” „wspólnym burzeniem starego świata” „wspólnym budowaniem nowego sprawiedliwego świata i wyzwalania ludzkości” itd. Nawet 1 maja wspólnie obchodzono [Hitler wprowadził je już w 1933, potem w Austrii po Anschlussie – i do dzisiaj tam obowiązuje ten hitlerowski edykt – podobnie jak decyzja Goeringa o likwidacji autonomii mniejszości i przedstawicielstwa Polonii w Niemczech i w Austrii] – podkreślając swą „ideologiczną jedność” i „wspólnotę celów” i „wspólną drogę”.

        1. (…)Widzę błaznowanie Pana Strzemiecznego zamiast merytoryki.(…)
          Jeśli dla ciebie odróżnianie socjalizmu od nazizmu to błaznowanie to ręce opadają.

          (…)Jak się popatrzy po twardych kategoriach – i odrzuci deklaratywne “różnice” podkreślane dla zmylenia lemingów – były to systemy strukturalnie i procesowo identyczne.(…)
          Takim trikiem to ja zrobię z Polski Rosję… wystarczy wziąć układ wokół spółki Srebrna i porównam go do mafii sołncewskiej.

          (…)Scentralizowane, wodzowskie, jednopartyjne, oparte o odgórnie kontrolowany i forsowany system nakazowo-decyzyjny, wsparte totalną ‘jedynie słuszną” i skrajnie agresywną propagandą i instytucjonalizacją społeczeństwa.(…)
          To samo mam w TeleVizja Narodowa Info.

          (…)Oba miały konkurencyjne [bo personalistyczne] chrześcijaństwo za wroga do całkowitej docelowej likwidacji -czy przez ateizm – czy przez “religię” a la Odyn, Thor pomieszaną z “religia państwową: III Rzeszy – konstruowana przez Himmlera i innych.(…)
          Jak już lecisz w argumentum ad poganum to pokaż mi sowiecki odpowiednik Towarzystwa Thule.

          (…)Oba były skrajnie militarystyczne – z podbiciem całego świata na celowniku.(…)
          A demokracja reprezentowana przez USA zadowoli się tylko destabilizacją i podporządkowaniem…

          (…)Oba planowały i realizowały [na ile mogły w bieżących ramach gry geostrategicznej – bo zasoby są przecież ograniczone] skrajną socjotechnikę całkowitej przebudowy człowieka, prania mózgów, jego myślenia od podstaw.(…)
          Mówisz jakby taka postawa była obca narodom chrześcijańskim czy muzułmańskim… jeśli tak to zapewne nie słyszałeś o tej indiańskiej zadymy w Kanadzie, a jeśli słyszałeś to zainteresowałeś się jej genezą.

  10. @Georealista
    „(…)
    Musimy stworzyć oddolnie budowany system sieciocentryczny – gdzie cała podstawa piramidy Maslowa będzie pod kontrolą rodzin “na swoim”. A państwo musi tworzyć [wg zasady pomocniczości] – wszelkie standardy “interfejsów”, służebne systemy spinające poziom podstawowy w kolejne poziomy synergii – i dawać to wszystko, czego poziom rodziny, czy danego osiedla, czy klastra osiedli, czy regionu nie wytworzy – z armią na czele – i z kompleksem protechnologicznym z własnym B+R.
    (…)”

    Tutaj niestety – odnoszę takie wrażenie – że nie bardzo ma Pan realistyczne podejście.
    Swego czasu odbyła się mała dyskusja tutaj:
    https://rewolucjaenergetyczna.wordpress.com/2021/04/21/ile-potrzeba-ziemi-do-wyzywienia-rodziny/#comments
    Generalnie problem jest tego typu, że:
    – więszkości ludzi się po prostu NIE CHCE. Ani wkładać wysiłku intelektualnego, aby sobie taką podstawę piramidy Masłowa na swoim zbudować. Ani póżniej, aby ją utrzymywać. Bo łatwiej i szybciej jest po prostu skoczyć do „biedry” i kupić co trzeba. W swojej większości ludzie nie chcą być wytwórcami, a konsumentami. Czyż nie?

    Jeżeli zatem – z braku ludzkiego budulca oddolnego – nie zadziała to na już tym poziomie, to jak ma zadziałać na wyższym?

    Tylko proszę mi nie pisać, że jak sytuacja przymusi, to się nagle wykształcą zdolności.
    Nie, nie wykształcą się. Ludzie przeważnie będą iść ZAWSZE po lini najmniejszego oporu i opcją dla wielu, zamiast samem cokolwiek twórczego/produktywnego zrobić, będzie chodzenie na cudze. Co i niestety ma już teraz miejsce.

    Ewidentnie wszystko zmierza do tego, że będzie – jak Pan to pisze – kopana studnia do pożaru. I najwyraźniej i najprawdopodobniej – pod zwodniczym wpływem obcych i sabotujących sił – będzie to kopanie w niewłaściwym miejscu, gdzie tej wody faktycznie nie będzie.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.