36 komentarzy

    1. To kwestia zarządzania cyklami generacyjnymi. Antyrakieta przestaje być skuteczną antyrakietą – ale nadal jest super-rakietą do zwalczania większych płatowców, „wiatraków” i dronów. Zaś pocisk kppanc czy jakiś efektor precyzyjny czy amunicja krążąca – niezdolna do pokonania nap. czołgu – dalej będzie zdolna zniszczyć słabiej opancerzone BWP, KTO i inne „słabsze” cele. Itd… Nie ma sztywnego przepisu „co ile lat?” – bo tym rządzi generacyjny postęp techniczny – i „złoty środek” między utrzymaniem przewagi technicznej, a kosztami wyścigu „tarczy i miecza”…

  1. Nie mogę się oprzeć narzucającej się refleksji nt szczytu NATO, gdzie okazało się, że głównym zadaniem NATO jest powstrzymywanie…Chin. USA usilnie chcą skaptować Rosję do tego antychińskiego sojuszu – zatem Rosja tak jakby miała być [formalnie czy nie – ale de facto] członkiem…NATO pod przewodem USA. A same USA chcą czym prędzej wyjść z Europy na Pacyfik. W Europie Niemcy mają stać się numerem 1 dla USA i NATO-Europa. Zatem mamy dokładną odwrotność 3 celów założycielskich NATO w Europie – sformułowanych przez Lorda Ismaya – pierwszego sekretarza NATO: „USA in, Russia out, Germany down”. Teraz jest „USA out, Russia in, Germany up”. Czyli dokładnie biorąc – NATO, do którego tak ochoczo wstąpiliśmy – zamienia się w „Anty-NATO”. Ta samo odwrócenie mamy względem UE, do której kiedyś wstąpiliśmy – jako zupełnego przeciwieństwa partnerskiego [przynajmniej nominalnie] względem obecnej, już totalnej centralizacji imperialnej IV Rzeszy Paneuropejskiej. Stąd tym bardziej potrzeba równego dystansu do Waszyngtonu i Pekinu – oraz budowy WŁASNEGO regionalnego sojuszu – z NORDEFCO [w oparciu o rolę Polski dla utrzymania Bałtów i południowej flanki Bałtyku – oraz dla neutralizacji A2/AD Obwodu Kaliningradzkiego – a niezadługo w planie strategicznym – także dla neutralizacji A2/AD na Białorusi], z Bałtami, z Turcją i Ukrainą, być może z Rumunią. Bo silni – a kolektywnie w ramach szerokiej Flanki – jesteśmy TUTAJ silni – i złamiemy każdy podpisany traktat ponad naszymi głowami. W szczególności pakt Waszyngton-Kreml i Waszyngton-Berlin. O ironio – zrobimy to ratując sam Waszyngton przed samobójstwem geostrategicznym [i to zrobimy jeszcze ze wsparciem…Pekinu] – bo zaraz po wyjściu USA z Europy na Pacyfik – Kreml z Berlinem natychmiast by zawarli pakt Ribbentrop-Mołotow-BIS – już bez żadnych drobnych kroczków, jak podczas resetu 2009-2013. W 1939 po ogłoszeniu paktu Hitlera ze Stalinem, pewien brytyjski dziennikarz zawołał na konferencji prasowej – „To koniec Imperium Brytyjskiego” – i maił rację w 100%. Teraz USA jako następca Imperium Brytyjskiego – sam pcha strony do tej katastrofy geostrategicznej dla USA. Trudno o wymowniejszy przykład upadku geostrategii i real-politik USA. Podobno Pan Bóg, jak chce kogoś pokarać, to mu rozum odbiera – chyba coś w tym jest w przypadku USA. Doczekaliśmy się spełnienia parodii absurdu z Seksmisji – gdy dzielny „odmrożeniec” po ucieczce czyta strzęp gazety wyjętej z gumowca: „USA najmłodszym państwem socjalistycznym świata”… Miał to być szczyt absurdu absurdów – a właśnie budzimy się z pięknego snu – w TAKICH czasach… To już nie jest tylko zajęcie dla geostrategów – ale dla psychiatrów – zwłaszcza tych obeznanych z krańcowymi „wynikami” eksperymentu Calhouna…polecam samodzielne zapoznanie z tematem… Gdyby kto pytał pytał, co bym robił na miejscu naszych sterników – cóż – wbrew pozorom, najskuteczniejsze byłoby sygnalizowanie i punktowanie całej tej absurdalności sytuacji – wręcz w sposób otwarty – w tonie bicia na alarm „czy w Ameryce są jeszcze myślący ludzie?”. Przy okazji wręcz wyśmiewając i topiąc na dzień dobry „postępowy” bełkot nowomowy „wartości” a la Obama i Biden – jakim zamierzają nas „pacyfikować”. Pół żartem – pół śmiertelnie serio – Pan Duda – zamiast robić z głupawym uśmiechem przymilne „sweet-focie” z Bidenem – powinien mu [poklepując po plecach dla otuchy] wręczyć karteczkę z adresem psychiatry od ostrych urojeń – a potem publicznie to oznajmić wszystkim mediom w poczuciu zadowolenia z „dobrej roboty” – wynikającej z pomocy choremu człowiekowi na zbyt odpowiedzialnym stanowisku – kończąc deklarację właśnie skrajnym zadowoleniem z ratowania świata przed szaleńcem. Moim zdaniem – potrzebny będzie krok szokowy – taki czy inny – ale dobitny – po pierwsze byśmy udowodnili samosterowność dla wszystkich – z Chinami i państwami Flanki na czele – ale i dla włodarzy Kremla, Paryża, Londynu – i Waszyngtonu. A po drugie – ludzie z Pentagonu, którzy z przerażeniem i z włosem zjeżonym patrzą na rujnowanie pozycji i siły USA przez bolszewików Bidena animowanych głównie przez Kamalę Harris [szczególnie wobec wdrażania tzw. krytycznej teorii rasowej – wprost zmierzającej w skutkach do wywołania katastrofy walk na wielką skalę w USA] – pierwsi by przybiegli do Warszawy rozmawiać z naszymi sternikami [rzecz jasna – pod stołem] – którzy wykazują elementarna logikę i zdrowy instynkt samozachowawczy- przyszli by z bardzo, ale to bardzo konkretnymi propozycjami realnej kontry tych szaleńczych planów i wsparcia Polski – poczynając od głowic i transferów finansowych – a mogą sporo, po to są „black projects” i cała kreatywna potrójna księgowość] – ale i danych wywiadowczych – ale i transferów technologicznych – czy sprzętowych. Nie z miłości do Polski – tylko dla ratowania własnych stołków i żywiących ich instytucji. Bo nie wierzę, by Pentagon i specsłużby USA siedziały biernie czekając na ścięcie…moim zdaniem pod stołem aż wre od sondowań, spotkań i układów [poza Białym Domem i oficjalnym obiegiem]. Logika jest prosta i maksymalnie motywująca: „nie mamy nic do stracenia – a wszystko do zyskania – działajmy, póki jeszcze możemy”…

  2. Georealista komentuje obficie słowotokiem, który jest dłuższy niż artykuły które komentuje. Cały czas to samo, tarcza i miecz, jakieś marzenia, sny o potędze, si-fi, jakieś sny bez szans na realizację w tym kraju impotencji. Człowieku – przestań smarować te metry tekstu n-ty raz.
    W tym kraju władza, szczególnie obecna, myśli tylko jak tu się nachapać, ile to szwagrowi kontaktów załatwić, ile żonie stanowisk ustawić, ile premii dla siebie z państwowego urwać, i komu posmarować by ten prywatny bal trwał. Cytat Michała Sałtykow-Szczedrina z XIX wieku „Kiedy władze zaczynają mówić o patriotyzmie, to znaczy że będą kraść”. A ciemny lud daje sobie wciskać opowieści o potędze i niezależności, i przeżywa te swoje tarcze-miecze, i inne si-fi.

    1. Komentarz @Janos powinien znaleźć się na stronie GW i nie posiada żadnej wartości merytorycznej.

      Dla mnie komentarze @Georealista są typu „eye opener” chociaż rzeczywiście niektóre pomysły są z dziedziny si-fi. Ale świat wchodzi w okres post-Fukuyama i wszystko może się zdarzyć na naszych oczach.

    2. Komentarze Georealisty są szalenie ciekawe i często w samo sedno. Trzeba odrobinę drobnej woli, żeby przeczytać je ze zrozumieniem. Nie znaczy to, że automatycznie mają napełniać treścią Twoje poglądy.

      P.S. Większość zjawisk odbywa się pod stołem albo między wierszami. Prawdopodobnie nawet nie zauważysz tego, co dla niektórych było widoczne już parę lat temu, jeżeli będziesz się zadowalał prostymi stwierdzeniami o „złodziejach”, rodem spod budki z piwem.

  3. Konstruktywnie – skoro Waszyngton jest zwyczajnie słaby TUTAJ w regionie – a i Chiny mają TUTAJ tylko instrumenty pośrednie wsparcia – to pozostaje na tylko Polska – plus budowanie sojuszu regionalnego – opartego o twardy, gardłowy interes bezpieczeństwa przeciw Rosji [i innym graczom]. Czyli sojusz Strefy Zgniotu. Bo NATO, do którego wstępowaliśmy – jest w zamierzeniach Waszyngtonu – dokładnym przeciwieństwem co do planów geostrategicznych. Zamiast „USA in” ma być „USA out” z Europy, zamiast „Russia out” z Europy – ma być „Russia in” – i to na poziomie globalnym współdziałania przeciw Chinom , z doczepioną do rydwanu Europą. Zamiast „Germany down” ma być „Germany up” jako koncesjonowany hegemon na Europę. Wszystko po naszym trupie – i de facto – w dalszym biegu – po trupie całej Strefy Zgniotu. Czyli powtórka [oczywiście w nieco innej odsłonie w XXI w] z likwidacji Polski 1939 – co przyniosło domino siłowej presji, wojen dominacyjnych [np. z Finlandią i Rumunią, zajęcie Bałtów] i docelowej likwidacji suwerenności państw pasa wschodniej Europy od Arktyki po Morze Czarne – za wyjątkiem Szwecji. I to musimy twardo mówić innym graczom Strefy Zgniotu pod stołem w negocjacjach nt sojuszu: „jak my zostaniemy zlikwidowani jako gracz – wy też stracicie suwerenność i samosterowność – przytroczeni do cudzego rydwanu”. Czyli nie interoperacyjność z siłami USA – a interoperacyjność z siłami sojuszu Strefy Zgniotu. Czy raczej Strefy Kontr-Zgniotu. Można to ładnie nazwać jako „De-Crush Zone Alliance” – DCZA – czy „De-Crush Belt Alliance” – DCBA – podkreślając obronny charakter sojuszu. Sama tylko Turcja-Ukraina-Polska – to już jest ponad 160 mln ludzi – więcej jak Federacja Rosyjska [145 mln – gdzie trzeba odliczyć – niejako w trybie V kolumny – ludność nie-rosyjską – która nie pali się wcale do poparcia Kremla, a wręcz stanowi problem wewnętrzny dla Kremla]. Turcja – to druga armia NATO [co istotne – gracz realizujący swoja agendę – a nie Waszyngtonu] – i gracz rozgrywający Rosję na południu – z ambicjami wyparcia Rosji z Bliskiego Wschodu, Azji Środkowej, ba – infiltrującego islamskie tereny południowej Rosji – zagrażając strefie rdzeniowej Rosji. Ukraina to główny gracz w roli bezpośredniego „power in being” wiążącej Rosję. Możemy wykorzystać instrumentalnie w negocjacjach sojuszowych lewary uczestnictwa Polski w UE i NATO naraz – i zbudować sojusz z Turcją i potem Ukrainą [lewarując Turcją roszczenia Ukrainy w „porządku dziobania”] – i dokonując wymiany technologicznej dla skoku generacyjnego i interoperacyjności z budowaniem synergii systemowej – a jednocześnie na północy – grając kartą uzależnionych od Polski Bałtów i kontroli Bałtyku od południa i neutralizacji A2/AD Kaliningradu – zawrzeć sojusz z NORDEFCO i Bałtami – a jeżeli nie z całym NORDEFCO – to z Finlandią [która wojskowo ma nóż na gardle względem Rosji] i ze wspierającą ja Szwecją. I koniecznie w ramach interoperacyjności – budowa pasa stref A2/AD jako podstawy kontr-zgniatania. Oraz budowa „dynamicznych/mobilnych” stref operacyjno-zadaniowych A2/AD – opartych o roje dronów – i podpinanych interoperacyjnie do danej „stacjonarnej” A2/AD – i przerzucanych dla kontry lokalnej presji siły Rosji względem gracza Sojuszu. Przejście od spóźnionej reaktywności – do reagowania w tempie SZYBSZYM od koncentracji Armii Czerwonej. De facto z przejściem do świadomej proaktywności własnej realizacji planów – i koalicyjnego rozgrywania Rosji. Oraz dla utrącenia wszelkich zabiegów innych wielkich graczy, którzy chcą Polskę i państwa Strefy Zgniotu – przytroczyć do swego rydwanu. W planie globalnym – balans Sojuszu Flanki miedzy Waszyngtonem i Pekinem – jako konieczny dla obu supermocarstw – i dla nich bezalternatywny silny gracz w regionie – wspierany przez OBA supermocarstwa – by nie doszło dla OBU supermocarstw do katastrofy geostrategicznej – czyli powstania trzeciego, SILNIEJSZEGO supermocarstwa – od Lizbony do Władywostoku. Czyli w planie globalnym – Polska i Sojusz Flanki – jako bezalternatywny konieczny BEZPIECZNIK dla gry G2. Z własnym atomem [ewentualny NATO Nuclear Sharing to tylko pomostowy ersatz], z pasem pokrywających się A2/AD, silniejszych i nowocześniejszych od Rosji – z dynamicznymi wydzielonymi relokowanymi A2/AD w rojach dronów z precyzyjną tarczą i mieczem [i własnym C5ISR/EW – do natychmiastowej interopercyjności z C5ISR/EW i całym potencjałem danego gracza] – jako siły prawdziwie szybkiego reagowania – i działań proaktywnych. Plus rozwój szerokiej gamy precyzyjnej projekcji siły – przynajmniej po Ural. Z cała strefa rdzeniową FR w zasięgu. Liczy się przełamująca saturacja precyzyjnej projekcji średniego/dalekiego zasięgu – artylerii rakietowej i lufowej, masowych pocisków manewrujących, amunicji krążącej, dronów. Precyzja i mały ładunek bojowy – i taniość i masowość danego efektora i nosiciela – i spięcie sieciocentryczne całej Flanki – „każdy sensor-każdy efektor-każdy nosiciel” – plus interoperacyjność sieciocentryczna real-time wszystkich C5ISR i EW – de facto nadrzędny kompleks całej Flanki – ale sieciocentryczny – czyli NIE-SCENTRALIZOWANY. Jest to osiągalne i technicznie i politycznie – i finansowo. W planie długofalowym Wielkiego Chaosu i Wielkiej Konfrontacji i potem długotrwałego ustawiania globalnego i regionalnego nowego balansu i „porządku dziobania” – moim zdaniem Sojusz Flanki [we wszystkich sferach – nie tylko militarnych] ma sens „jazdy na jednym wózku” do ok. 2070. Synergia współpracy w sferze ekonomicznej, wewnętrznych łańcuchów dostaw [pewnych – bo zapewnionych pasem lądowym i mórz wewnętrznych], technologicznej – generalnie na zasobach i kompetencjach realnych. Czyli maksymalna „antykruchość” – i maksymalny potencjał łączny w dyspozycji do uruchomienia natychmiast – w razie „czarnych łabędzi” i ostrej gry. I proaktywność – kopnięcia cudze stoliki nad naszymi głowami – i ustanawiania naszych reguł gry w regionie. Nie s-f, nie mrzonki, ale mapa drogowa do realizacji. A coraz twardsza rzeczywistość i gardłowa presja na Strefę Zgniotu – będzie najlepszym motywatorem do Sojuszu. Real jest tu nieubłagany – i po naszej stronie. Oczywiście – tylko w pewnym oknie czasowym – inaczej będzie katastrofa i „sprucie” całego pasa graczy. Parafrazując Piłsudskiego – „Strefa Sojuszu Kontr-Zgniotu będzie albo wielka i silna – albo nie będzie jej docelowo wcale”.

  4. Żebym nie był gołosłowny co do słabości USA – proszę przeczytać https://www.konflikty.pl/technika-wojskowa/na-morzu/niszczyciele-okrety-podwodne-mysliwce-us-navy/ Jak czytałem, najpierw mi błysnęło w głowie, czy aby nie śnię – bo wg artykułu USA Navy musi wprowadzić nowy typ niszczyciela [przy okazji przejmującego funkcje krążowników klasy Ticonderoga – czyli już widać oszczędnościową próbę „dwa w jednym”], bo potencjał modernizacyjny niszczycieli Arleigh Burke się wyczerpał, to samo z krążownikami Ticonderoga [a Zumwalty okazały się totalną klapa – 3 białe drogie słonie z krótkiej serii – i dalej właściwie nie wiadomo, do czego je użyć]. Stąd pilna potrzeba niszczycieli [z funkcją krązowników] DDG(X). Oprócz „boomerów” klasy Columbia [tu program jest właściwie pewny – bo to rdzeń strategicznej projekcji siły nie tylko US Navy – ale całego USA] – potrzebne są nowe atomowce myśliwskie umownie oznaczane SSN(X) – do zwalczania obcych atomowców [strategicznych i myśliwskich] – i chronienia własnych boomerów – i grup nawodnych. Brak następców OP klasy Virginia [które już dobiły potencjału modernizacyjnego] – dla odzyskania generacyjnej przewagi – to oddanie pola i przegranie walkowerem wojny podwodnej. Czyli w sferze, gdzie US Navy dotychczas czuła się absolutnym „rozdającym karty”. Myśliwce F-35 B/C dla US Navy i USMC – w ogniu krytyki – stad z musu „dopychane ” Super Hornetami Block III/IV. Ale to właśnie „zapychanie dziury” w zdolnościach – tym bardziej, że już się spekuluje na temat chińskiego morskiego ciężkiego myśliwca stealth – na bazie J-31 – ale i klon J-20 też możliwy. Stąd US Navy i USMC chcą nowy myśliwiec wielozadaniowy stealth – o zasięgu odpowiednim do dystansów na Pacyfiku – w czym F-35B/C mocno kuleje. Przy czym ma być to projekt równoległy do myśliwca 6-tej generacji NGAD [USAF z doczepioną US Army]. Bez tej maszyny [być może opcjonalnie załogowej, albo wręcz wielkiego drona bojowego] – US Navy i USMC nie widzi odzyskania przewagi nad Chinami. Tymczasem – wszelkie znaki zapowiadają, że pieniędzy wystarczy tylko na jeden z trzech powyższych programów. Hegemon już bardzo wyraźnie robi bokami – szuka rozpaczliwie oszczędności – i nie stać go, by „podnieść sztangę na pierś” odnośnie przeciwnika nr 1 – czyli Chin. Nie będę zdziwiony drastycznymi krokami – np. wycofaniem przynajmniej pierwszej najstarszej trójki superlotniskowców klasy Nimitz – i przy okazji sprzedaniu ich [ze skaptowaniem przeciw Chinom] do Indii. Czy podobnym krokom. Dlatego – ze zwykłego realizmu – liczmy na siebie – i budujmy Sojusz Strefy Kontr-Zgniotu. I sięgajmy po prawdziwa suwerenność strategiczną na w pełni kontrolowanych, produkowanych i rozwijanych systemach. Inwestując w transfery technologiczne i budowę własnego B+R – od kogo się da, z Koręą i Japonią na czele. I maksymalnie transferując technologię od Turcji i Ukrainy i reszty graczy „na jednym wózku”…nawet w koalicyjnej współpracy – dla podźwignięcia największych programów strategicznych – i dla zmniejszenia kosztów jednostkowych produkcją seryjną dla całego sojuszu. Pamiętajmy – okno czasowe dla Polski i Sojuszu jest ograniczone. Po Warsaw Security Forum 2018 i jasnej deklaracji gen. Hodges’a – widziałem je optymistycznie do 2033, pesymistycznie do 2028. Następstwa COVID przyśpieszyły bieg zdarzeń – prawdopodobnie o 2-3 lata. Polecam artykuł Marka Budzisza https://wpolityce.pl/swiat/554667-mamy-6-lat-na-reforme-naszego-systemu-obrony – gdzie analityk Beckley widzi potrzebę bardzo gruntownych zmian – także dla Tajwanu – które można wprost zastosować w wielu przypadkach dla WP. Gdybym miał to scharakteryzować w kilku słowach – to jest moja nieustanna mantra od 2014: „sieciocentryczność, AI, C5ISR/EW , automatyzacja/dronizacja, efektory precyzyjne, koszt/efekt, saturacja …”. po prostu: RMA. Beckley powołuje się na admirała Davidsona, który ostrzega: „zostało 6 lat, nim Chiny uzyskają przewagę na Pacyfiku nad USA”. Czyli w naszym przypadku oznaczałoby to 6 lat pozostałego nam okna czasowego na stanięcie strategicznie z Sojuszem na własnych nogach – nim USA wyjdą na Pacyfik – całością sił – przynajmniej dla kupienia sobie czasu – i powstrzymania Chin. Kreml zapewne będzie czekał DOKŁADNIE na TEN moment – dla ustanowienia supermocarstwa Lizbona-Władywostok. Co oznacza – że z każdym rokiem nasze akcje w Pekinie – jako BEZPIECZNIKA przed katastrofą geostrategiczną – rosną w trendzie stałym, a od pewnego momentu – wykładniczym. warunkiem udowodnienie naszej TRWAŁEJ samosterowności plus wybór „timingu” asertywnych rozmów pod stołem z Pekinem – to druga noga naszej wielkiej KONIECZNEJ strategii – prócz Sojuszu Strefy Kontr-Zgniotu. A operacyjnie najważniejsze względem Pekinu – nie dać się pod żadnym pozorem i za żadną cenę wciągnąć w antychińską koalicję. Nawet jednego specjalsa – zaangażowanie równe zero.

    1. W The Drive z 16 czerwca 2021 roku Joseph Trevithick napisał, że nowe rosyjskie okręty podwodne klasy Jasień doganiają technologicznie okręty podwodne USA. Policzono, że jeden atomowy okręt podwodny kosztuje USA tyle co 5-10 klasycznych , dieslowsko-elektrycznych okrętów podwodnych z AIP. Nawet zastanawiali się, czy do obrony wód przybrzeżnych nie warto by kupić właśnie od Japonii jakąs ilość okrętów podwodnych klasy Soryu z akumulatorami litowo-jonowymi.
      Piszą również, że aktualnie chińscy piloci myśliwców potykają się ze sztuczną inteligencją i przegrywają te pojedynki, co też jest wskazówką, że nie tylko czasy lotniskowców przemijają, ale i czasy załogowych myśliwców powoli, ale jednak dobiegają końca.
      Wojna będzie nieunikniona, gdyż państw Zachodu po prostu nie stać na zbrojenia, ani na program B3W – zachodnią alternatywę dla chińskiego Jedwabnego Szkalu 2.0. A Chiny stać i nie stawiają przy tym żadnych ideologicznych warunków udzielenia kredytu.
      Po rozmowach Bidena z Putinem USA zaczyna uświadamiać sobie, że wszyscy już znają anglosaski scenariusz nastawiania najsilniejszych, kontynentalnych krajów do wojny przeciw sobie, a nie chcą w nim uczestniczyć ani Rosja, ani Zachodnia Europa.
      Dlatego albo USA wesprą mocnie Finlandię, Rumunię, Ukrainę i Polskę – na co jak na razie się nie zanosi, a później nie będzie już na to czasu, albo też zaproponują teraz Chinom wspólny podział Rosji, co zajmie i osłabi na jakiś czas Chiny.
      Do tego musi przyjśc otrzeźwienie, po przekazanu pałeczki dowodzenia w Europie RFN, być może to Chiny uświadomią USA co ryzykują w ten sposób, ale ciekaw jestem reakcji Włoch, Francji i Hiszpanii na takie dictum.

  5. Oczywista – w Waszyngtonie też winniśmy podkreślać asertywnie słabość USA TUTAJ W REGIONIE. Żeby wiedzieli, jak niska jest wycena USA jako sojusznika – w dodatku strategicznie dążącego do skaptowania Rosji – i zapłaty Polską i Flanką. Trzeba non-stop podkreślać „jesteśmy jedynym dysponentem kluczowego styku Rimlandu i Heartlandy Eurazji – bezalternatywnym bezpiecznikiem przed katastrofą powstania trzeciego, silniejszego supermocarstwa euroazjatyckiego. USA nie ma alternatywy dla Polski – Polska ma alternatywę dla USA – w Pekinie – i w sojuszu regionalnym. Po Brexicie jesteście na pozycji dziada proszalnego w UE. Chcecie zmusić Rosję, by przyczołgała się na kolanach do Waszyngtonu? – za samo przetrwanie wobec smoka ze wschodu? – to zróbcie z Sojuszu pasa zaporowy – oddzielający od Niemiec. Chcecie posłuszeństwa Niemiec? – to oddzielcie je od Rosji. W obu przypadkach – Sojuszem Flanki. Z sutym wsparciem USA. Bo wasze gadanie o „wartościach” i „demokracji” – to już żenada dla Kremla, Berlina i Paryża. Wszystko obiecają, byle USA powtórzyły katastrofalny błąd „resetu” – tylko, że teraz, jak USA wyjdą z Europy – to nie będą miały do czego wracać. I od razu nawiązanie do raportu nt 4 krytycznych łańcuchów dostaw: pierwiastków strategicznych, baterii [akumulatorów], farmaceutyków, procesorów – w dwóch pierwszych obszarach jesteśmy KIMŚ BARDZO WAŻNYM – ze względu na Skarbiec Suwalski [i nie tylko] – i ze względu na koncentrację produkcji baterii w Polsce [inwestycje Korei]. Chcecie baterii? – super – zabezpieczcie transport – czyli zabezpiecczcie Poslkę. I niech Tesla przeniesie produkcję do Polski. Chcecie surowców strategicznych? – jasne – ale tylko na zasadzie dostępu do nich poprzez inwestycje high-tech [w tym w procesory i elektronikę – czyli w dodatkowy łańcuch krytyczny] – w Polsce – wg statusu pekińskiego nadrzędnej kontroli Polski. Nie chcecie? – inni zechcą. Zablokujecie SWIFT? – przejdziemy na CIPS. Odbierzecie via Berlin fundusze unijne? – to my znacjonalizujemy i przejmiemy wszystkie niemieckie [i inne – wg rozpoznania] aktywa produkcyjno-kapitałowe w Polsce. Po tygodniu Niemcy zaczną piszczeć – akcje WIELU firm niemieckich spadną do poziomu śmieciowego – a my z głodu nie umrzemy – bo mamy nadwyżkę produkcji żywności. Jak nas bardziej przyciśniecie – w jeden dzień wyląduje kilka brygad aeromobilnych Chin z systemami plot/prak [głowice dostarczone w poufności WCZEŚNIEJ – koniecznie dla naszego dysponowania – warunek konieczny obrotu na Chiny – wykonany ZAWCZASU]- i będzie po „zawodach” dla Waszyngtonu, Kremla, Berlina i Paryża – i pewnie Londynu. Mamy w ręku zarówno silne kije, jak i tłuste marchewki – i wiele fortepianów do rozgrywania. Tak to z grubsza wygląda w twardej grze – na kilka ruchów eskalacyjnych – aż do tych skrajnych.

    1. Panie Georealisto,

      Ja miałbym takie pytanie do Pana. Wszystko to co Pan opisuje faktycznie ma racje bytu. Jest to uzasadnione merytorycznie, związek logiczny w łańcuchu przyczynowo skutkowym jest zachowany.

      Jeśli Pan to wie, powiedzmy czytelnicy nie kłócą się z Pana tezami to w takim razie dlaczego US postępuje zgoła odwrotnie, stawia na Niemcy i robi miękki reset z Rosją?

      Może nasz kraj z perspektywy amerykanów jest spisany na straty aby uzyskać większe profity?

      Jak Pan uważa, czemu amerykańska polityka jest zgoła odwrotna do tego co Pan pisze?

      1. Moja hipoteza na ww sprzeczności [wręcz ocierające się o utratę i podstawowej logiki działania i interesu narodowego – i instynktu samozachowawczego] jest taka, że elity „deep state”, a raczej kilka takich elit bardzo szeroko rozumianego Zachodu – robi ucieczkę do przodu. Czyli taki szczyt Davos czy G7 czy podobne sprawy – to jedynie teatrzyk dla naiwnych. Agenda „postępu” ma doprowadzić do zburzenia państw jako graczy – i powstania umownego globalnego już nie super, a raczej hipermocarstwa świata Zachodu. Skoro na sztandary przymusowej religii postępu wkłada się PONADNARODOWE i GLOBALNE sprawy jak klimat i sprawy LGBTQX-gender itp. – to jasne, że w tej narracji miejsca dla państw [czyli dla gniazd „białego suprematyzmu”] miejsca nie ma. Gra jest delikatna – chodzi o zasadniczo równomierne rozkładanie struktur państw – by zlać je w jeden umowny twór hipermocarstwa. Z obywatelami poddanymi totalnemu praniu mózgów – by móc nimi dowolnie sterować odgórnie. Stąd – w ramach rozkładu i atomizacji społeczeństwa – takie zaprzeczanie wszelkim sprawom TOŻSAMOŚCIOWYM i stanowiącym o samoświadomości personalnej u ludzi – z niszczeniem rodziny, poczucia płci, wreszcie poczucia indywidualizmu. Ludzie mają się stać przedmiotami totalnej kontroli – [przez odebranie im logicznego myślenia i oparcia w realu- niezdolnymi nawet WEWNĘTRZNIE do wyrażenia w słowach swego sprzeciwu – a co dopiero do zorganizowania się do jakiegokolwiek oporu. Po co to wszystko? – ano dla maksymalizacji władzy i zysków włodarzy na samej górze. Przypomnę Klausa Schwaba i ostatni główny przekaz z Davos: „W 2030 nie będziesz miał niczego i będziesz szczęśliwy”. Czyli w sumie – dla postawienia Chin w sytuacji – albo do nas dołączycie globalnie na naszych warunkach – a my możemy dowolnie dopasować FORMĘ np. na bazie „wspólnoty marksizmu” – albo będziecie mieli do czynienia z całym światem przeciw wam – a my będziemy mieli dowolne pole manewru – i dowolny poziom scentralizowanej decyzyjności – oraz będziemy w stanie pójść na dowolne koszty ludzkie i materiałowe – bo dla nas ludzie są bez znaczenia i nie mogą się zbuntować. Tak porównując do „1984” Orwell’a – to sytuacja, gdy pozostały [z grubsza – i w optyce tych elit] tylko dwa totalitarne bloki – które stają do rozstrzygającego zwarcia – albo dogadania. Pytanie, czy ludzie na stołkach, np. w Pentagonie, ale i w innych NARODOWYCH PAŃSTWOWYCH instytucjach [np. w specsłużbach], mający realne zasoby i realną sprawczość – zorientują się, jak się cały Zachód powoli gotuje jak raki w garnku. Albo zostaną kupieni – albo będą organizowali kontrę. Jeżeli zostaną kupieni – to może oznaczać przeniesienie sprzeciwu i kontry na niższe szczeble tychże instytucji – i wysyp Snowdenów z poparciem społeczeństwa. Generalnie ów dogadany zestaw elit z ich „deep states” [a raczej „deep centers” – bo słowo „state” już nie pasuje z definicji] najpierw osłabia i wręcz niszczy stare struktury państwowe – i Zachód jako całość – ale po to, by zbudować jedno hipermocarstwo – silniejsze od Chin. Silniejsze – bo mające do dyspozycji wszystkie zasoby [ludzie nie będą mieli nic – i będą szczęśliwi] – oraz pełne totalitarne pole manewru – będą mogli zrobić WSZYSTKO, dosłownie WSZYSTKO – bez patrzenia na jakieś „prawa człowieka” „prawo do życia” itp. przeszkody w zarządzaniu miliardami ludzi. Mam wątpliwości, czy elity Indii czy Japonii czy innych graczy [w tym Kremla – który ma swoją „partykularną” totalną agendę supermocarstwa Lizbona-Władywostok] – czy na ten „deal” pójdą. Bo świat islamu – bardzo wątpliwe. Opcja B tych elit – to stworzenie przynajmniej tak dużego hipermocarstwa – by [jeżeli nie wygra z Chinami i światem islamu – który – jak gdzie indziej tłumaczyłem – mam za przyszłych dwóch wielkich graczy w sojuszu] to hipermocarstwo zbudowane z Zachodu miało pozycję najsilniejszego gracza. Hipoteza na pewno w pierwszej chwili wydaje się zbyt fantastyczna – ale pamiętajmy, że „1984” Orwella’ został napisany w 1948 – a od tego czasu świat niestety bardzo poszedł „do przodu” z totalitaryzmem, z socjotechnikami – i z ambicjami elit – pozbawionych jakiejkolwiek moralności – dla osiągniecia totalnej władzy i dysponowania WSZYSTKIM co się da przechwycić… Najgorsze – dla mnie samego – że ten najczarniejszy scenariusz niestety nasuwa mi nieuchronnie – przez zgodność przedstawionego planu z realizowanymi ruchami właściwie w każdej sferze – i z prostą ekstrapolacją – do czego to prowadzi nieuchronnie w przyszłości w makroskali… Drzewo poznać po owocach – a działania REALNE tychże elit są w sumie już teraz [w stadium pączkowania] jednoznaczne…jak by nie patrzeć…nawet przez bardzo różowe okulary… Jeżeli ktoś uzna tę hipotezę za absurd – proszę bardzo – bardzo bym tego chciał [proszę o logicznie spójne kontrargumenty] – tylko pozostaje proste pytanie: co z tak totalnym powszechnym i zgodnym niszczeniem społeczeństw i wpieraniem taranów terroru politoprawności – i totalnym ogłupianiem społeczeństw i ich rozkładaniem – już na poziomie osobniczej tożsamości – nie mówiąc o rodzinie, a o państwie jako jednostce tożsamości narodowej i jednostce cywilizacji – nie wspominając? Prosta zasada ostrożności każe podejrzewać, że elity bynajmniej nie płoną deklarowanym altruizmem dla poświęcania się dla ludzkości – tylko raczej zamierzają interesownie i pragmatycznie wykorzystać jak największą część ludzkości dla swoich celów…obym się mylił… Tak w refleksji z punktu widzenia elit – skoro NARZĘDZIE jakim było USA ze swoją hegemonią, okazało się za Trumpa nieskuteczne – to z punktu widzenia tych elit „deep centers” – czas na wdrożenie ucieczki do przodu. Żebym był dobrze zrozumiany – to nie znaczy, że winniśmy co prędzej na kolanach pielgrzymować do Kremla i „zbawcy-Putina” – bo tam potraktują nas po stalinowsku – albo [biorąc pod uwagę postęp w technologii i socjotechnikach] – dużo gorzej. Jak jeden jest diabłem – to nie znaczy, ze drugi jest aniołem. Stąd wszelkie pomysły na budowę pragmatycznej koalicji Strefy Kontr-Zgniotu – mam względem powyższej hipotezy za jak najbardziej do realizacji – i to z tym większym priorytetem. Liczę na pragmatyzm GARDŁOWEGO PRZETRWANIA i wykorzystanie synergii ilościowej i jakościowej z tytułu „jazdy na wspólnym wózku”. Ostatnio Duńczykom przejadło się multi-kulti i „postępowe ubogacanie” – i przyjęli odgórnie dozwoloną deportację imigrantów poza UE. I nie widzę wcale wielkiego wzburzenia reszty Skandynawów – ani wyrzucania Danii z NORDEFCO itp ruchów. Priorytet widzę niezmienny – budowanie realnej suwerennej siły Polski – i budowanie pragmatycznej do bólu Strefy Kontr-Zgniotu – czyli koalicyjnego Sojuszu regionalnego – wystarczająco silnego dla PRZETRWANIA w Wielkim Chaosie i Wielkiej Konfrontacji. A to całkowicie możliwe – bo TUTAJ najsilniejsi jesteśmy MY. Lokalnie nad Wisłą – i szerzej – od Arktyki po Morze Czarne, nawet Wschodnie Śródziemne [nie tylko Adriatyk] i Kaspijskie. Taki konfederacyjny Sojusz Pięciomorza – mający twardy wspólny interes przynajmniej do 2070. Oczywiście – taka Turcja może odpaść w pewnym momencie [ale wcale nie musi – biorąc pod uwagę ambicje Turcji odtworzenia Imperium Ottomańskiego – bardzo nie w smak światu arabskiemu] – ale jednocześnie może do Sojuszu dołączyć np. grupa państw bałkańskich – czy nawet graczy aż po Gibraltar – czyli grupa państw śródziemnomorskich [zagrożonych parciem islamu] – z europejskiej części wybrzeża Morza Śródziemnego. Bo to, co się działo [i dzieje ] w Ceucie – jest tylko pierwszym słabym pomrukiem przyszłego parcia islamu – znacznie bardziej agresywnego – dokonywanego planowo [i pewnie ze wsparciem militarnym] z całego pasa Afryki Północnej.

      2. (…)Jeśli Pan to wie, powiedzmy czytelnicy nie kłócą się z Pana tezami to w takim razie dlaczego US postępuje zgoła odwrotnie, stawia na Niemcy i robi miękki reset z Rosją?(…)
        Brakuje jeszcze jednego pytania: Dlaczego Polska korzysta z Skarbca Suwalskiego niczym Sierra Leone na diamentach?

  6. Polska nie ma żadnych narzędzi żeby wpłynąć na USA czy Rosję. Nie ten potencjał. Nawet jeżeli Rosja wchłonie Białoruś to co im zrobimy ? Wypowiemy wojnę ? Jeżeli USA chce się dogadać z Rosją przeciw Chinom to zależy to od tej trójki ewentualnie jeszcze UE. Zresztą czy wchłonięcie Białorusi i Ukrainy jest dla nas aż tak straszne ? RFN przez kilkadziesiąt lat graniczył z NRD gotowym do ataku na sojusz i nie przeszkadzało mu to w rozwoju i bycia jedną z najsilniejszych gospodarek Europy. Więc dlaczego nam graniczenie z Rosją ma przeszkadzać ? Rosja od zawsze atakuje państwa bardzo słabe (Gruzja z konfliktem z Osetią, Ukraina w trakcie Majdanu, Białoruś i dyktatura uzależniona od ich pieniędzy, nawet w 39 czekali na efekt ataku Hitlera na Polskę i reakcję zachodu. Po drugie Białoruś i Ukraina nie przeszły jednoznacznie na zachód gdy była taka okazja co w myśleniu Rosji oznaczało pozostanie w ich strefie wpływów. Ergo agresja na Ukrainę, działania na Białorusi w myśleniu Putina to obrona nie atak.- (w przypadku Gruzji mieli świetny pretekst) Tak więc zagrożenie dla Polski z tej strony jest minimalne. Powinniśmy odpuścić krzyczenie o zagrożeniu ze strony Rosji, wspieranie tamtejszej czy Białoruskiej opozycji, budować Baltic Pipe i przestać się podstawiać poprzez te durne problemy z sądownictwem.

  7. Gdybym miał [odnosząc się do priorytetów 4 gardłowych łańcuchów dostaw dla USA] w jednym zdaniu określić priorytety rozwojowe dla Polski – chodzi o stworzenie SUWERENNYCH wewnętrznych pełnych łańcuchów wartości i dostaw:
    „żywność-energia geotermalna HTR-przemysł high-tech podwójnego zastosowania na własnych surowcach [na Skarbcu Suwalskim itp]-farmaceutyki”.
    A rozbudowa WP [w systemach strategicznych – najbardziej zaawansowanych] – winna być na końcu – gdy przez transfer technologii i uruchomienie zasobów – będziemy mieli bazę techniczną i produkcyjną i logistyczną – bo wtedy będzie to i nowocześniejsze i tańsze – i będzie miało zapewniony stały rozwój. –
    – Organizacyjnie: jeden C5iSR/EW podwójnego zastosowania – i rozproszenie i zorganizowanie sieciocentryczne wszystkiego w rozliczeniach i synchronizacji w gridzie krajowym – budowanym oddolnie – właśnie od poziomu rozproszonego. Z konieczną opcją – od razu przygotowania [i wypróbowania w praktyce] blockchainu na barterze – bo upadek systemu finansowego świata mam za nieunikniony po 2035.
    – W każdym przypadku krytycznym zasobem są ludzie – zatem skok edukacji protechnicznej/organizacyjnej – bardzo twardy i bezkompromisowy i priorytetowy – jest w sumie pierwszy w kolejności, nadrzędny- i warunkujący całą resztę. Czyli – ludzie z „głową” są tu wszystkim. Jakość tego potencjału ludzkiego wpłynie zasadniczo [jako multiplikator – in plus – lub in minus] i na pozycję Polski w budowaniu Sojuszu Strefy Kontr-Zgniotu – i na poziom gry względem reszty graczy. Trawestując Napoleona: po pierwsze ludzie, po drugie ludzie, po trzecie ludzie. Reszta jest wtedy zwykłą konsekwencją lekcji do odrobienia w ciężkiej pracy – i na końcu kuponami do oderwania z naszego SWOT.

  8. z ciekawości – czy to blog? Pana Krzysztofa czy niejakiego Georealisty, który produkuje pod każdym artykułem tonę wpisów, komentując sam siebie. Nie można by tego jakoś ograniczyć? Ktoś te wpisy czyta? Nie można by wprowadzić tu limitu słów do komentarza choćby, i limitu komentarzy pod jednym artykułem? Wartościowy blog, tylko jacyś niespełnieni komentujący rujnujący system komentarzy i wypychający innych swoją powodzią słów – może niech założą swój blog?

  9. @Jacek Strzemeczny: „Dlaczego Polska korzysta z Skarbca Suwalskiego niczym Sierra Leone na diamentach?” Bo jak przedtem za Gierka i reszty w PRLu – słuchaliśmy Kremla, a ten potraktował Skarbiec Suwalski jako SWOJE rezerwy „na później” – tak [przynajmniej do sprawy porzucenia sankcji względem NS2 przez USA – i szoku w Warszawie] – słuchaliśmy Waszyngtonu – a ten bardzo nie życzy sobie Polski jak silnego i bogatego podmiotu. A naciski na zniesienie tzw. „podatku miedziowego” [przecież bynajmniej nie w interesie KGHM] jasno pokazują chęć wejścia koncernów USA i otrzymania koncesji za grosze lub za darmo – i maksymalnej eksploatacji surowców strategicznych. Podejrzewam, że w ramach rozmów Waszyngton-Kreml ten ostatni nieustannie podnosi sprawę „wynagrodzenia za deal” w postaci przynajmniej terenów Suwalszczyzny – oczywiście za parawanem „koniecznego” połączenia Obwodu Kaliningradzkiego z Białorusią. I to jako absolutne minimum dla tego udawanego deal’u. A w rozmowach Kreml-Berlin pewnie rozmawiają o podziale kadłubowej Polski na dwie strefy – tak na linii Wisły. I taki układ chcą zapewne za darmo i Berlin i Kreml uzyskać od Waszyngtonu – za pustą OBITNICĘ bycia posłusznym USA. Oczywiście – z symulowaniem posłuszeństwa do momentu wyjścia USA z Europy na Pacyfik…i utworzenia najpierw wspólnego supermocarstwa Lizbona-Władywostok, a potem już tylko [wymuszonego gołą siła militarną i terrorem jądrowym] supermocarstwa Kremla. Wracając do Skarbca Suwalskiego – to jest zasób realny – którego wartość wzrasta z każdą chwilą – bo w pewnym momencie Chiny położą nogę na gardle eksportowi surowców strategicznych na Zachód – których rynek zdominowały [bodajże 80-85%]. Pierwszy taki krok można się spodziewać w okolicy 2025 [raczej przed 2030 najpóźniej] – w związku z programem „made in China 2025”. Czyli reaktywnie – w odpowiedzi na działania protekcjonistyczno-celne Zachodu – albo proaktywnie [w ramach zwiększającej się asertywności Chin] – dla złamania pozycji technologicznej Zachodu. Notabene – myślę, że ten argument „przyduszenia kurka z surowcami strategicznymi” – niezbędnymi dla high-tech, szczególnie elektroniki – będzie zastosowany przez Chiny przy okazji także wobec Tajwanu. Raczej nie widzę militarnego zdobywania Tajwanu – a bardziej postawienie Tajwanu w sytuacji i wielkiego kija i tłustej marchewki – by SAMI „dobrowolnie” przyłączyli się do Chin kontynentalnych. Oczywiście – w ramach wypracowanej przez Pekin nadrzędnej sytuacji wyjściowej – w której USA będą widziały sens „odpuszczenia” Tajwanu [i zjednoczenia Korei]. Np. po klęsce ekipy Bidena „nowego resetu”. Bo wtedy Biały Dom uświadomi sobie, że zrobił powtórkę z darowania wszystkiego zawczasu Kremlowi i Berlinowi za puste obietnice – czyli uświadomi sobie – że zamiast marchewki dawanej głupio z góry – potrzebny jest kij – dla spacyfikowania IV Rzeszy Paneuropejskiej – i dla dociśnięcia do ściany Kremla. Wtedy silna Polska i „pas zaporowy” od Arktyki po przynajmniej Morze Czarne – znowu będzie „kochanym sojusznikiem” dla Waszyngtonu. Bo USA Navy i Royal Navy [i pewnie NORDEFCO na Atlantyku] – położą nogę na gardle niemieckiemu eksportowi morskiemu – a „pas zaporowy” od Arktyki po Morze Czarne – odizoluje Berlin od Kremla – fizycznie i siłowo. Zmuszając Berlin do kapitulacji – z Polską i resztą „pasa zaporowego” – jako NADZORCAMI Berlina. Czyli byłby to deal USA-Chiny na zasadzie: „Pekin zgadza się na przejęcie Europy przez USA – za Tajwan i zjednoczenie Korei – w strefie Chin – a Rosja jako gracz zbyt silny i burzący równowagę i plany w układzie G2 – Rosja zostanie pozbawiona nadziei na supermocarstwo Lizbona-Władywostok – i w marginalizacji zmuszona do określenia się”. Bo Waszyngton będzie znów grał na Kreml, który przyczołga się do Waszyngtonu na kolanach – za samo przetrwanie Rosji w jednym kawałku wobec apetytów smoka – zaś Pekin będzie grał na stopniową finlandyzację Rosji i jej przejęcie jako lennika i odrywanie Syberii i Arktyki – bo wykorzystywanie Rosji jako kolonii surowcowej robi już teraz. Co WTEDY zrobi Rosja? – myślę, że dojdą na Kremlu do wniosku „nie mamy nic do stracenia i wszystko do zyskania” – i pójdą na siłowe odzyskanie Ukrainy. Zapewne z wyprzedzającym „wypróbowaniem” przedpola Pasa Zaporowego [dla osłabienia, uzyskania podziałów, izolacji samej Ukrainy] – tu typowałbym na cele Kremla słabą Finlandię – i zbyt ambitną i zbyt zagrażającą Turcję. Jeszcze uwaga: ten deal Waszyngton-Pekin spowoduje marginalizację Kremla, który stanie się już nie sojusznikiem, a rywalem Chin w Azji. Czyli USA uzyska nie tylko wyrwanie Rosji z sojuszu z Chinami – ale i coraz bardziej realną opcję na przyczołganie się Kremla na kolanach do Waszyngtonu. Czyli deal USA-Chiny co do losów Europy i Rosji – jest warunkowany losem Korei i Tajwanu. Oddanie Korei i Tajwanu [oczywiście przy medialnej oprawie odcinania kuponów mowami o „troskę o pokój na świecie i stabilizację” i takie tam..] to swoisty „zawór bezpieczeństwa” dla USA – wyjście z twarzą przed sojusznikami w Azji – kupienie sobie czasu. Bo zapewne oficjalnie Tajwan zostanie „strefą zdemilitaryzowaną” [albo z ograniczeniami co do militarnej obecności] – a zjednoczona Korea będzie sprzedana medialnie jako „państwo neutralne”. Waszyngton zrobi z musu cnotę – jak Japonia i reszta sojuszników w Azji zacznie nerwowo kręcić się na stołkach wobec wizji „mięsa armatniego” w konfrontacji przeciw Chinom [przy ZBYT SŁABYCH siłach USA] – wtedy wszystkie strony zaakceptują oficjalną narrację o „kolektywnym konstruktywnym budowaniu stabilizacji” itd. Dopóki działa szczelny pas pierwszego łańcucha wysp – dopóty w Pekinie jest syndrom „oblężonej twierdzy” – i trzymanie się „w kupie” na kontynencie z Rosją. Jak Pekin uzyska cele polityczne i „mandat niebios” [wewnętrzny] realizacji głównych celów Wielkiego Renesansu Narodu Chińskiego – oraz znaczne obniżenie izolacji przez szczelny pierwszy łańcuch wysp – wtedy Rosja przestanie być potrzebna jako sojusznik – a stanie się zasobem do „zagospodarowania”. Oczywiście – to szersza gra – bo w Waszyngtonie po „wzięciu” Europy i oderwaniu Rosji od Chin – w ich optyce wystarczy zniszczyć pokazowo Iran [czyli konieczny dla Pekinu element lądowy GŁÓWNEGO Jedwabnego Szlaku na Wyspie Świata [wliczając Afrykę] – oraz importu lądowego ropy i gazu – i w Waszyngtonie będą wtedy strzelały korki od szampana – pod hasłem „Game Over – Victory – Ameryka się utrzymała jako hegemon”. Oczywiście będzie to radość dość krótkotrwała w planie strategicznym – bo w kontrze Chiny zwiążą Indie – a bezpieczny od wschodu Pakistan, pod ponadnarodowym sztandarem Niezwyciężonego Atomowego Kalifatu Talibów, pójdzie na zachód w wytworzoną [o ironio – rękami USA i Izraela] pustkę strategiczną. Zapewne aż po Ceutę… I wtedy Chiny zbudują sobie i rynek zastępujący Zachód [co oczywista – dobije Zachód – pewnie złamie kontrakt społeczny Zachodu – wzmagając chaos] – i Chiny uzyskają przepływy lądowe surowców do Chin – i pozyskają strategicznego sojusznika – chętnego do podboju „amerykańskiej” Europy. Po 2035 [i raczej przed 2040] Chiny – mając wdrożone globalnie i w kosmosie „wszechdomenowe sieciocentryczne” RMA i wyprzedzając militarnie USA – obrócą na siebie graczy w Azji – dawnych sojuszników USA – dokonają izolacji Indii – i nie obawiając się już USA [ani rakiet i hipersoników Rosji – mając strategiczna saturacyjną przewagę środków obrony nad atakiem dzięki broniom energetycznym i szeroko rozumianej EW] – wyjdą w pole i podbiją błyskawicznie Syberię i Arktykę [strefę Seversky’ego] – przesądzając [bez bezpośredniej wojny] detronizację USA. Paradoksalnie – w tym momencie Rosja może SAMA dołączyć do Sojuszu Strefy Kontr-Zgniotu, chcąc przynajmniej uratować strefę rdzeniowa w Europie. Pytanie, czy taki sojusz będzie się nam opłacał? – przecież i bez sojuszu Rosja będzie walczyła z Chinami i będzie faktycznym naszym buforem. Tu będzie potrzebna rozwaga i kalkulacja Strefy Kontr-Zgniotu – bardzo długofalowa – nakierowana na porządek już po Wielkiej Konfrontacji. Dla Polski to będzie moment likwidacji Obwodu Kaliningradzkiego [Rosja sama opuści – koncentrując siły na wschodzie] – ale i zbudowania Konfederacji – przynajmniej z Bałtami, Ukrainą, Białorusią [rozwinięta realizacja doktryny ULB]. Podkreślam model konfederacyjno- partnerski. Z grubsza tak wygląda scenariusz „główny” [najbardziej prawdopodobny] na teraz. Warunek – nie powstanie supermocarstwo Lizbona-Władywostok. Bo wtedy będzie zupełnie inna ścieżka – nawet sojuszu USA-Chiny kontra supermocarstwo Kremla. Jeszcze jedno – Obwód Kaliningradzki może zostać przejęty przez Polskę – jeżeli dyplomatycznie ugramy to przy stole – pod warunkiem przegranej inwazji Rosji na Ukrainę [gdy Rosja – po deal’u USA-Chiny z marginalizacja i izolacja Rosji – postawi na siłowe przejęcie Ukrainy]. Oczywiście – interwencja na Ukrainie przeciw inwazji Rosji – to musi być cała Flanka – musi być przykrycie rakietowo-atomowe, lotnicze, EW i kosmiczne USA i UK – i niejakie wsparcie [a przynajmniej przychylna neutralność] reszty NATO. Co akurat WTEDY po przejęciu UE przez USA w ramach dealu USA-Chiny – będzie realne. Jak by nie patrzeć – w KAŻDYM scenariuszu musimy postawić na budowę suwerennej, wielowektorowej [nie tylko militarnej] siły Polski – i na wejście jako silny samosterowny gracz do Sojuszu Strefy Kontr-Zgniotu. Kluczem u źródła jest sprzęgnięta trójka „edukacja protechniczna i skutecznych kadr managerskich – plus idące z tej edukacji kadry techniczno/organizacyjne – plus wytworzona na bazie kadr i inwestycji i transferów technologia”, na nich budowanie pełnych łańcuchów wartości i dostaw, wykorzystanie SWOT Skarbca Suwalskiego i geotermii HTR, zbudowanie suwerennej nowoczesnej C5ISR/EW podwójnego zastosowania w modelu sieciocentrycznym – no i [w zasadzie na końcu] budowanie strategicznych suwerennych systemów WP – dla zapewnienia gwarantowanej siła suwerenności i pola manewru w regionie [a z Sojuszem – na świecie]. Droga wymagająca konsekwencji i samozaparcia i INWESTOWANIA w przyszłość [zamiast modelu ekstensywno-konsumpcyjnego]. Żeby była jasność – takie sprawy, jak totalna dronizacja z efektorami precyzyjnymi – czy konkretniej: saturacyjna aktywna wysokomobilna obrona plot/ppanc na dronach w rojach – to już możemy robić [by kupić sobie czas i pole manewru], a nie czekać za X-lat. Bo już mamy do tego kompetencje i środki – ale brak woli i konsekwencji po stronie decydentów, którzy działają zasadniczo akcyjnie w ramach marketingu politycznego dla laików – a nie konsekwentnie i merytorycznie i długofalowo. Tak samo – skoro mamy kadry techniczne dobre w IT, w software, automatyce, dronach – korzystajmy z nich już teraz – dając im do ręki środki i całe kompleksy technologiczne. Tak samo wykorzystać sprawdzone „na froncie” trudnych zaawansowanych cywilnych projektów „high-tech” – kadry managerów. Co oczywista – bardzo trudne – bo wymaga zmian systemowo-strukturalnych i odsunięcia „miernych, biernych, ale wiernych” od stołków. No i – płace dla tych kadr technicznych i managerskich – muszą być co najmniej jak na Zachodzie. Wtedy nie będzie i drenażu i kadr – a jakość produktów będzie na najwyższym poziomie. Tym, co powiedzą, że nas nie stać, odpowiem: a stać nas kupowanie od Zachodu produktów i systemów high-tech na zasadzie „czarna skrzynka=małpa-przycisk-banan” – pod obcą kontrola i z drogim serwisem? I to jeszcze wytworzonych przez kadry opłacane na Zachodzie – czyli wg zachodnich stawek? I z „przebitką” – zwykle wielokrotną? Za płace na zachodnim poziomie wytworzymy takie same – ale SUWERENNE i tylko przez nas kontrolowane – produkty i systemy u siebie – bez wielokrotnego przepłacania – bez czarnych skrzynek – bez drogiego i kontrolowanego serwisu na wiecznej smyczy/kagańcu. I z rozwojem i z eksportem. Oczywista – jest konieczny INWESTYCYJNY drogi transfer technologii „topowych” i budowy bazy B+R i produkcyjnej. Ale – to jest właśnie INWESTYCJA – która zwróci się po wielokroć i w planie przynajmniej na XXI w – przy okazji przebijając szklany sufit systemowej podrzędności i pułapki średniego rozwoju.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.