Geopolityka – Polska w grze mocarstw [recenzja]

Polski rynek publikacji popularno-naukowych związanych z polityką międzynarodową i geopolityką z roku na rok się poszerza. Jest to niewątpliwie renesans tych dziedzin, który w świetle przyśpieszających wydarzeń na arenie międzynarodowej, musiał się zwyczajnie w Polsce wydarzyć. Niewątpliwie osobą, która najlepiej wstrzeliła się z geopolityczną narracją w odpowiedni czas jest dr Jacek Bartosiak. Człowiek, który jako pierwszy w III RP spopularyzował wiedzę, dotąd (tj. od 80 lat) nie występującą  w publicznej dyskusji (nie sposób nie wspomnieć o publikacji prof. Leszka Moczulskiego: „Geopolityka. Potęga w czasie i przestrzeni” – jednak tytuł przeszedł niestety bez szerszego echa w społeczeństwie).

Jacek Bartosiak wyważył pewne drzwi, dzięki czemu inni mogą podążać za nim z większą łatwością. Tak właśnie jest w przypadku książki Ireneusza Piotra Piotrzkowicza pt.: „Geopolityka – Polska w grze mocarstw”. Treść tegoż tytułu świadczy o tym, iż mamy do czynienia z pozycją pisaną przez pasjonata dla pasjonatów (choć nie tylko).

 

Recenzja

„Geopolityka – Polska w grze mocarstw” jest tytułem nieco innym, niż publikacje L. Moczulskiego, J. Bartosiaka czy L. Sykulskiego. Nie znajdziemy tu wywodów naukowych, czy też definicji. Zamiast tego, autor proponuje czytelnikowi treść wypełnioną po brzegi aktualnymi faktami, danymi, ciekawostkami i historycznymi odniesieniami. Jest to więc książka czysto publicystyczna, o czym świadczy zresztą forma i sposób prowadzonej narracji. Autor operując prostym i łatwym do zrozumienia językiem, nierzadko używa dość potocznych zwrotów. Dla jednych będzie to olbrzymi atut, drudzy będą musieli czasem przymknąć oko. Jednak niewątpliwie tego rodzaju zabiegi sprawiają, iż treść jest dobra w odbiorze. Czytanie idzie szybko i nie nuży. Książkę spokojnie można przeczytać w kilka wieczorów.

I.P. Piotrzkowicz nie wyjaśnił we wstępie, do kogo kieruje swoją narrację. Zamiast tego, czytelnik wraz z pierwszymi zdaniami lektury, od razu trafia w sam środek wiru wydarzeń. Kierując się więc własnymi odczuciami, stawiam tezę, iż Geopolityka – Polska w grze mocarstw” została skierowana raczej do tych, którzy dopiero rozpoczęli swoją przygodę z geopolityką i polityką międzynarodową. Choć i osoby bardziej zorientowane w temacie, mogą w tej książce znaleźć kilka nieznanych wcześniej ciekawostek. I.P. Piotrzkowicz mocno rysuje przy tym własną interpretację zaistniałych już faktów.

Oceniając treść merytoryczną tekstu, trzeba przyznać, iż ogrom zebranych w całość i ułożonych w jedną narracje faktów, danych i informacji, może zrobić wrażenie. Widać tutaj, iż autor „odrobił” zadanie domowe, a raczej musiał odrabiać je przez dłuższy czas (poprzez zbieranie materiałów). Jednocześnie, dzięki wiedzy historycznej, I.P. Piotrzkowicz mógł stworzyć jeszcze ciekawszą narrację poprzez wplątywanie i tłumaczenie wątków z przeszłości. Porównania teraźniejszości do wydarzeń historycznych wypadają tutaj wiarygodnie i wydają się być na ogół trafne.

 

Kilka uwag

Na kilka słów krytyki zasługuje jednak forma przekazu. Ogólny odbiór jest niemal dokładnie taki sam, jak w przypadku niektórych książek J. Bartosiaka, czy też L. Sykulskiego. Nie można oprzeć się wrażeniu, że treść była pisana w dużym pośpiechu. Z czego wynikają potknięcia językowe, zbytnie skróty myślowe, czy też wielki chaos, jeśli chodzi o spójność narracji. Odniosłem wrażenie, że autor nie dość wiele razy przeczytał swój własny tekst, w celu wygładzenia zdań i ich poprawy. Oczywiście każda książka winna przejść przez odpowiednią redakcję i korektę, niemniej to na autorze spoczywa odpowiedzialność za spójność przekazu w kolejnych zdaniach czy akapitach. Być może ta przypadłość polskich geopolityków, którzy śpieszą się z wydaniem tekstów by zdążyć przed wypełnieniem się opisywanych przez nich procesów, jest nie do przezwyciężenia. 🙂

Niemniej, w mojej ocenie, autor ma skłonność do wchodzenia w dygresje. Nie potrafi utrzymać na wodzy potrzeby wyrzucenia z siebie jak największej ilości wiedzy przy danym zagadnieniu. Często rozpoczyna akapit, komentując aktualne wydarzenia, po czym w kolejnym zdaniu nawiązuje do zdarzeń historycznych. Byłby to zabieg niezwykle pożyteczny (zwłaszcza, że wszystko to jest bardzo ciekawe), gdyby nie fakt, iż dywagacje najczęściej są dłuższe niż samo sedno. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że na jednym odniesieniu się nie kończy. W jednym akapicie, czy podrozdziale, I.P. Piotrzkowicz potrafi zawrzeć tyle wątków na raz, że czytelnikowi trudno jest utrzymać w głowie spójną wizję przedstawianego obrazu.

Oczywistym jest, że w geopolityce niemal wszystko jest ze sobą powiązane. Nie oznacza to jednak, iż wszystko to winno zostać opisane na raz w jednym ciągu następujących po sobie zdań. Czytelnik może odnieść wrażenie, iż autor od pierwszego do ostatniego zdania książki strzela faktami, skojarzeniami i dygresjami jak z karabinu maszynowego. Ładowanego taśmą amunicyjną, która zezwala na prowadzenia niezwykle skutecznego ognia ciągłego, bez potrzeby zmiany magazynku. Tego rodzaju mechanizm ma jednak jedną istotną wadę. Prowadzi do przegrzania się lufy karabinu. I takie właśnie porównanie wydaje się mi odpowiednie, by podsumować styl i formę treści „Geopolityka – Polska w grze mocarstw”.

 

Podsumowanie

Siłą opisywanej książki jest niewątpliwie masa ciekawostek i istotnych wydarzeń zebranych w jedną całość, wzbogaconą historycznymi odniesieniami. Wszystko to jest przekazywane w sposób bardzo przystępny, językiem, który ułatwia czytanie. Niemniej osobom, które studiują więcej pozycji popularno-naukowych i bardziej zwracają uwagę na styl oraz formę narracji, będą przeszkadzać wpadki gramatyczno-językowe oraz potoczne sformułowania.

Najważniejszą jednak uwagą kierowaną do I.P. Piotrzkowicza jest ta, odnosząca się do skłonności odbiegania od tematu i wchodzenia w coraz to dalsze dygresje. Autorze! Nie wszystko na raz! Pozwól czasem odbiorcy na odetchnięcie, zebranie myśli i poukładanie sobie wszystkiego na spokojnie. Niekontrolowane wyrzucanie z siebie kolejnych porcji wiedzy, ciekawostek i informacji wprowadza spory chaos do narracji. Zaburza jej płynność. Jednocześnie, trzeba zwrócić uwagę na to, że o ile styl, forma, ale i treść wskazują na to, iż książka kierowana jest do szerszego grona czytelników, o tyle niektóre skróty myślowe (pozostające bez wytłumaczenia), mogą okazać się dla tego grona niezrozumiałe. Czasem warto zatrzymać się i rozwinąć myśl w dodatkowych dwóch, trzech zdaniach, zamiast uciekać do kolejnych wątków. 🙂

 

Dla kogo?

            Jak pisałem wcześniej, „Geopolityka – Polska w grze mocarstw” wydaje się być pozycją dla osób amatorsko pasjonujących się geopolityką i stosunkami międzynarodowymi. Zawiera mnóstwo informacji związanych ze współczesnością i historią najnowszą. W sposób przystępny tłumaczy międzynarodowy układ sił, zależności w nim występujące, a także sytuację Polski. Wszystko to jest opisywane na konkretnych przykładach oraz wypełnione autorską interpretacją. Niewątpliwie recenzowany tytuł jest wartościowym, jeśli chodzi o rynek o tej tematyce i z pewnością będzie się podobał osobom rozpoczynającym własną przygodę z geopolityką. Zwłaszcza, że zawiera w sobie wiele (by nie napisać tylko) krwistego mięsa (fakty, przykłady etc.etc.). Czyli tego, co “tygrysy” lubią najbardziej 😉

 

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gopodarka, prawo, podatki – blog

 

Post scriptum

Zapraszam jednocześnie do zapisywania się na newsletter, dzięki któremu będzie można otrzymywać powiadomienia o nowych publikacjach tekstów na blogu, nagrań na kanale YT, a także informacje dotyczące przyszłej książki autora bloga. 🙂 

 

 

One comment

  1. Panie Krzysztofie,

    Nie ukrywam iż Pańska recenzja skłoniła mnie do zakupienia omawianej książki i jak najbardziej zgadzam się z Pańska recenzją. Książka bardzo ciekawa i aż chce się więcej 🙂

    Czy byłby w stanie Pan polecić kilka innych pozycji, dla osoby która zaczyna stawiać pierwsze kroki w tematyce geopolitycznej?

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz