Wojna na Ukrainie – pierwsze wnioski dla Polski [Armia Ukraińskiego Wzoru]

Chroniczny brak czasu uniemożliwił mi opisywanie sytuacji na froncie – dzień po dniu. Niemniej, uważam za arcyważne wyciąganie wniosków (co już można zacząć robić) z trwającej wojny. Zwłaszcza w kontekście przygotowań, reform i modernizacji Sił Zbrojnych RP.  To na co warto zwrócić uwagę, a co wiedzieliśmy już przed wojną – to model armii jaki przyjęło ukraińskie dowództwo na bazie doświadczeń z trwającej od 2014 roku wojny. Już teraz możemy również dostrzec przyjętą przez Ukraińców doktrynę wojenną, rozmieszczenie początkowe sił oraz założenia taktyczne, a także ocenić czy przyjęte założenia się sprawdzają.

 

Armia Ukraińskiego Wzoru

Zarówno Rosjanie jak i Ukraińcy stanęli do konfliktu z tradycyjnymi armiami opartymi o związki pancerno-zmechanizowane. Znając siłę i przewagi przeciwnika, Ukraińcy zdecydowali się na:

  1. dwukrotne powiększenie liczebności sił zbrojnych (w roku 2013 roku było to ok. 130 tys. żołnierzy aktywnych). Ukraińska armia w dniu wybuchu wojny liczyła sobie ok. 240 tys. żołnierzy, wcześniej skupiono się na „odgruzowywaniu” post-sowieckiego sprzętu wojskowego tj. czołgi czy wozy opancerzone, spore zlecenia otrzymał ukraiński przemysł ciężki,
  2. nałożenie bardzo mocnego akcentu na rozwijanie WOT-u,
  3. przywrócenie w 2014 roku powszechnej służby wojskowej,
  4. rozwój wojsk pancerno-zmechanizowanych (zwiększenie brygad pancernych z 2 do 5, a zmech. z 6 do 14, dot. lat 2014-2017), rozwój artylerii, a także podwojenie liczebności wojsk aeromobilnych (z 4 do 8 brygad),
  5. w momencie wybuchu wojny postanowiono na masowość i przeprowadzono mobilizację. Do WOT zgłosiło się w ciągu 10 dni ok. 100 tys. ochotników. Prezydent wezwał do walki wszystkich, nawet osoby w cywilu, które mogłyby stawiać opór przy pomocy koktajli mołotowa. Jest to obraz obrony totalnej (po stronie Ukrainy) kompletnie różny od tego, jaki przedstawiało S&F (konflikt niemal hermetyczny, czysto wojskowy, gdzie walczą tylko żołnierze skupieni na niszczeniu techniki wojskowej).

 

Ukraińcy postawili na masowość, jednak siły WOT-u i lekkiej piechoty złożonej z poborowych zostały wkomponowane i oparte o silny pancerno-zmechanizowany kręgosłup armii zawodowej. Ukraina postawiła na tradycyjny model armii, w którym masa lekkiej piechoty pozwala odpowiednio nasycić pole bitwy, a liczna regularna armia stanowi oparcie i daje stosowna „ciężkość”.  Należy pamiętać, że ukraińskie samodzielne brygady zmechanizowane – co do zasady – posiadają w swoim składzie trzy bataliony zmechanizowane oraz batalion czołgów (brygady czterobatalionowe). Tak więc są to dość ciężkie zgrupowania.

Ku podziwie i zaskoczeniu wielu komentatorów oraz analityków, powyższa mieszanka – dzięki wysokiemu morale i zawziętości obrońców – stawiła zaciekły opór w pierwszych dniach inwazji. Strona rosyjska – nie spodziewając się tego – poniosła znaczne straty. Mało tego, Ukraińcy – wykorzystując siły pancerno-zmechanizowane – przeprowadzili na wielu odcinkach kontrataki, które wyczerpały rosyjski potencjał do kontynuowania natarcia w dotychczasowym tempie.

Nie ulega wątpliwości, że gdyby Ukraina nie rozwinęła liczebności sił zbrojnych oraz nie wykorzystała masy (WOT + mobilizacja), wówczas albo byłoby już po wojnie, albo władze z Kijowa zwyczajnie musiałyby skapitulować jeszcze przed jej wybuchem. Powyższa konstatacja wynika głównie z jednego aspektu. Ukraińcy nie byliby w stanie obsadzić tak rozległej granicy, a tym samym Rosjanie mogliby ich z łatwością flankować i okrążać wykorzystując przewagę liczebną. Strona Ukraińska – z przyczyn politycznych – zamierzała bronić każdego metra ukraińskiego terytorium. I potrzebowała do tego dużej armii. Co jednak chyba najbardziej zaskakujące dla komentatorów, rozmieszczone wzdłuż granic siły zbrojne nie tylko nie uległy przeciwnikowi, nie zostały rozbite, ale wręcz w wielu miejscach utrzymały pozycje obronne, a w innych wycofały się bliżej stolicy, gdzie podjęto jeszcze bardziej zaciętą walkę.

Rosyjski Blitzkrieg

Po drugiej, rosyjskiej stronie konfliktu również postawiono na tradycyjną armię pancerno-zmechanizowaną uzupełnioną przez ludzi z poboru. Nie zdecydowano się na „zaskakujący atak idący prosto z poligonów” tylko niemal przez 10 miesięcy przerzucano siły i środki na granicę z Ukrainą. Mimo tego – wg wielu analityków, którzy sądząc po przebiegu kampanii mieli rację – Rosja nie zgromadziła wystarczającej ilości wojsk do dokonania inwazji na tak duże państwo bronione przez tak liczne siły zbrojne.

Najwyraźniej lekceważono Ukraińców, przez co nie użyto całego możliwego potencjału. Niemniej, choć Rosja przed konfliktem nie ogłosiła pełnej mobilizacji, to i tak Putin wystawił około 120 batalionowych grup bojowych.

Na co należy zwrócić szczególną uwagę to fakt, że Rosjanie podeszli do inwazji na Ukrainę w taki sposób, jakby uwierzyli we własną propagandę (i chyba tak się stało). Zaniechano stosowania metod walki, które towarzyszyły rosyjskim wojskom tak na poligonach jak i w warunkach wojennych np. w Syrii. Nie chcąc zrażać do siebie ludności cywilnej – na której ciepłe powitanie liczyli Rosjanie – zdecydowano się na szybki pochód wojsk pancerno-zmechanizowanych bez uprzedniego, odpowiednio intensywnego przygotowania lotniczo-artyleryjsko-rakietowego. W efekcie, w pierwszej dobie wystrzelono zaledwie ok. stu kierowanych pocisków rakietowych na kilkadziesiąt celów położonych we wszystkich zakątkach Ukrainy (w 9 dni wystrzelono zaledwie ok. 500 pocisków rakietowych, co może świadczyć o małych zasobach tego rodzaju amunicji). Ataki rakietowe cechowała nie tylko skromność użytych środków, ale i brak koordynacji. Pociski latały czasem po dwie, trzy sztuki – to tu, to tam (choć być może wynikało to z faktu, że nie trzeba było przeciążać ukraińskiej obrony przeciwrakietowej – bo ta nie istnieje). W konsekwencji nie osiągnięto spodziewanego efektu niszczącego (neutralizacja ukraińskiego lotnictwa i dronów).

Rosyjskie lotnictwo nie wykonało masowego nalotu na newralgiczne cele obrońców. Zamiast tego, rosyjskie siły lotnicze dokonywały płytkich, taktycznych uderzeń za pomocą co najwyżej kilku maszyn. Dając Ukraińcom szansę podjęcia walki powietrznej. Nie wykorzystano więc miażdżącej przewagi powietrznej (zapewne chcąc uniknąć zbędnych i kosztownych strat w krótkim – jak liczono – konflikcie).To z kolei pokazuje, że wykonanie precyzyjnego ataku saturacyjnego czy to na dobrze broniony pkt lądowy czy np. na okręt leży poza możliwościami Federacji Rosyjskiej.

Siły artyleryjsko-rakietowe Federacji Rosyjskiej nie dokonały zmasowanego ostrzału pozycji obronnych Ukraińców. Ataki te były – jak można wnioskować z dotychczasowego obrazu wyłaniającego się z informacyjnej mgły wojny – punktowe. Unikano ostrzałów obszarowych. Co wskazywało na to, że na wojskowych nałożono wynikające z politycznych względów ograniczenia. Chodziło prawdopodobnie o utrzymanie wizerunku Rosjan – przez zachodem i ukraińskim społeczeństwem – wg którego wkraczają oni jako wyzwoliciele ludności cywilnej, podejmując walkę z „banderowskim reżimem”.

Już w trakcie działań wojennych zlekceważono lotnictwo i drony Ukrainy (Rosjanie zapowiedzieli po kilku godzinach od ataku, że zniszczyli wszystkie wrogie maszyny i drony jeszcze na lotniskach – co mogło wprowadzić w błąd ludzi odpowiedzialnych za bezpieczeństwo kolumn marszowych i zaopatrzeniowych). Rosyjskie kolumny wojskowe poruszały się bez odpowiedniego zabezpieczenia przeciw-lotniczego, bez zachowania procedur bezpieczeństwa (małe odległości między pojazdami), a także bez rozeznania zwiadowczego w okolicy. Niektóre jednostki zupełnie beztrosko wkraczały do większych miejscowości nie zachowując często minimum ostrożności. Wszystkie te niedociągnięcia były wykorzystywane przez stronę ukraińską, która niszczyła całe kolumny jednostek wroga. Co ciekawe, zniszczenie całej kolumny w jednym momencie jest mało prawdopodobne lub niemożliwe, jeśli chodzi o użycie środków ppanc lekkiej piechoty. Rozstawione równo w jednej linii widziane na zdjęciach wraki najczęściej wskazują porażenie atakiem lotniczym lub artyleryjskim. Tylko taki atak mógłby zniszczyć całą kolumnę w jednej chwili. Gdyby atakowała np. lekka piechota, wówczas po zniszczeniu pierwszego celu, reszta pojazdów bojowych szukałaby osłony, rozjeżdżając się na boki. Obraz po bitwie (rozstawienie wraków) byłby zupełnie inny.

Warto podkreślić, że prawdopodobnie w pierwszym rzucie atakujących – mowa o froncie północno-wschodnim – użyto słabo wyszkolonych, gorzej wyposażonych oraz mało zmotywowanych jednostek, w których służyli poborowi pochodzący z całego rosyjskiego kraju. Co poskutkowało licznymi taktycznymi sukcesami obrońców, co z kolei znacznie podniosło morale Ukraińców już w pierwszych godzinach wojny. Po stronie rosyjskiej odnotowano liczne przypadki porzucenia sprzętu i najprawdopodobniej dezercji (lub poddawania się).

Dopiero po kilku – najwyraźniej zaskakujących dla Rosjan – dniach, agresorzy przystąpili do działań wojennych z należytym respektem do przeciwnika oraz zachowaniem założeń taktyczno-doktrynalnych. Rozpostarto bardziej szczelną ochroną przeciwlotniczą i przeciw-dronową. Kolumny zaopatrzeniowe doczekały się eskort, a siły frontowe odpowiednio zmotywowanych sił drugiego rzutu.

Skuteczna taktyka obrońców i sytuacja na froncie

W kontekście doświadczeń mogących posłużyć jako punkt odniesienia dla Sił Zbrojnych RP, warto dostrzec założenia operacyjno-taktyczne Ukraińców. Ukraina na niemal wszystkich frontach broniła się w zasadzie począwszy od samej granicy. W oparciu o większe miasta i przeprawy. Główny ciężar walk i odpowiedzialność utrzymania linii frontu spoczywa na siłach pancerno-zmechanizowanych. Lekka piechota operuje głównie w miastach i terenie zabudowanym (zgodnie z zasadami sztuki wojennej), często na zapleczu (wypełniając luki). Co istotne, jednostki lekkie operują w bliskiej odległości od regularnej armii. Ta ostatnia nie pozwala przeciwnikowi na okrążanie miast oraz wspiera lekką piechotę artylerią. 

Wojnę na Ukrainie można podzielić na kilka odrębnych frontów, na których działania przybrały inny charakter. Co ciekawe, przebieg wojny pokrywa się w ok. 90% z tym, jaki opisałem w tekście sprzed miesiąca pt: Czy Rosja może dokonać inwazji na Ukrainę i jak może ona przebiegać?

Północny-zachód (Czarnobyl – Aleksandrowka)

Tu walki początkowo toczyły się w terenie leśno-bagnistym Polesia. Atakujący oraz broniący używali przede wszystkim jednostek lekkich. Rosjanie zaskoczyli ponadto desantem powietrznym (śmigłowce) tuż na przedpolach Kijowa (Hostomel). Śmigłowce nadleciały na niskim pułapie od strony granicy z Białorusią, poruszając się tuż na taflą wody rozlewiska Dniepru. Szczęściem Ukraińcy – co pokazały kolejne dni – zgromadzili wokół stolicy spore odwody. Walki na opisywanym odcinku były zażarte ze zmiennym szczęściem. Strona Ukraińska długo trzymała kluczowy Iwanków, gdzie wysadzono most przez rz. Teterew. Jednak przelewające się przez granicę masy wojska, a także uzupełniane siły powietrznodesantowe zdołały uzyskać połączenie, a także wyprowadzić dalsze ofensywy (wdzierając się momentami do samego Kijowa). Kolejne desanty jednostek aeromobilnych zajmowały miejscowości na zachód, a nawet na południe od stolicy. Wydawało się, że miasto zostanie odcięte od zachodu, jednak kontrofensywa ukraińskich sił pancerno-zmechanizowanych uniemożliwiła zamknięcie się rosyjskiego pół-pierścienia.

 

Północ (Czernihów)

Obronę Czernihowa można porównać do polskiej obrony Częstochowy. Tam 1 Brygada Pancerna z Ukrainy do dziś broni się przed ogromną nawałnicą, która nadeszła z trzech kierunków. Z zachodu (Poleski Rezerwat Radiacyjno-Ekologiczny), północy (Homel) oraz północnego wschodu (pograniczne białorusko-rosyjsko-ukraińskie). Rosjanie nie sforsowali pozycji obronnych Ukraińców w tym miejscu, a nadto – z uwagi na działania zaczepno-kontrofesywne – mieli problem z obejściem miasta. Co się wreszcie jednak udało. Niemniej, Czernihów wciąż stanowi ukraińską twierdzę.

Wschód (Sumy i Charków)

Zacięte walki toczone są w mieście Sumy, w którego okolicy Ukraińcy kontratakowali kilkukrotnie. Wreszcie Rosjanie zdecydowali się obejść miasto i ruszyć dalej na zachód w kierunku Kijowa.

Jeszcze większa batalia toczy się o Charków, gdzie Rosjanie nie złamali obrońców, a jednocześnie przez wiele dni nie mogli okrążyć miasta – z uwagi na sprawne działania ukraińskich wojsk pancerno-zmechanizowanych. W ostatnich dobach, na przedpolach Charkowa, w wyniku ukraińskiego kontrnatarcia, miała miejsce spora bitwa pancerna, która prawdopodobnie uprzedziła rosyjski atak sił II rzutu.

Donieck

W Doniecku ofensywa w zasadzie nie została wszczęta w pierwszych dniach wojny. Strona rosyjska ograniczyła się tam do wojny pozycyjnej, czekając jak się rozwinie sytuacja na północy, a zwłaszcza na południu. Niemniej to właśnie w Doniecku najpierw wybrzmiały armaty, zapewne po to, by skupić uwagę Ukraińców na tym odcinku frontu. Dopiero później ruszyły główne uderzenia na Kijów oraz z Krymu w kierunku Dniepru i Melitopola.

Po początkowym przestoju, siły ukraińskie zagrożone oskrzydleniem i okrążeniem, rozpoczęły miarowy odwrót w stronę Dniepru. Co z kolei zachęci rosyjskie siły z Donbasu do ruszenia w pogoń. Może to być krytyczny moment dla Ukraińców na tym odcinku.

Południe (k. krymski)

W pierwszych dniach Rosjanie nieśmiało zaczęli ostrzeliwać Mariupol. Następnie próby ataku z północy i wschodu kończyły się niepowodzeniami. Sytuacja obrońców miasta stała się jednak dramatyczna w momencie, gdy miasto zostało okrążone.

 

Bowiem najpoważniejsze uderzenie przyszło z Krymu. Agresorowi udało się zająć Melitopol, a następnie Berdiańsk co umożliwiło okrążenie Mariupola. Próba podejścia Rosjan pod Zaporoże została powstrzymana przez ukraińskie siły pancerno-zmechanizowane. Należy jednak pamiętać, że gdy tylko Rosjanie zajmą Mariupol, będą mogli przerzucić całość sił z tego odcinka na atak na linię Dniepru.

 

Z kolei na odcinku walk o przeprawy na Dnieprze, Rosjanie długo nie mogli zająć Chersonia. Tam Ukraińcy wyprowadzali kontrataki pancerno-zmechanizowane, które zrywały okrążenie miasta oraz wypychały Rosjan nawet aż za Dniepr. Wydaje się, że dopiero wyczerpanie ukraińskich sił pancerno-zmechanizowanych sprawiło, że Rosjanie mogli wreszcie okrążyć Chersoń i go zdobyć. Podprowadzając siły pod Mikołajów.

 

Na wszystkich ww. odcinkach frontu, operująca w miastach ukraińska lekka piechota była wspierana przez regularne pancerno-zmechanizowane jednostki (wraz z artylerią). To uniemożliwiało Rosjanom okrążanie i izolowanie miast, przez co lekka piechota mogła liczyć na dostawy zaopatrzenia, a także wiedziała, że posiada wsparcie – co z pewnością budowało morale oraz umacniało opór. Na froncie południowym oraz w Donbasie, bronią się głównie jednostki pancerno-zmechanizowane. Dlatego relatywnie niewiele filmów i informacji pochodzi z tegoż odcinka. Cywile nie podchodzą w pobliże starć jednostek ciężkich, a żołnierze mają zakaz filmowania i wrzucania nagrań do sieci. Niemniej można było natrafić na materiały ukazujące zniszczone kolumny czołgów i wozów opancerzonych. Tak ukraińskich jak i rosyjskich. Należy jednak pamiętać, że w wielu przypadkach – nawet jeśli w nagraniu znajduje się ukraińska piechota wśród rosyjskich wraków – zniszczenia dokonywała artyleria, drony, czy siły pancerne. Dopiero później przychodzili cywile czy np. żołnierze WOT-u zrobić sobie zdjęcie (niemal 99% zdjęć i nagrań to wypalone już wraki, a nie jeszcze płonące pojazdy). Tak więc powszechne wyobrażenie o walkach na Ukrainie (lekka piechota ws zagony pancerno-zmech.) jest w znacznej mierze wypaczone (trudno określić jak bardzo). Oczywistym jest, że w dogodnych warunkach (miasta, zasadzki) lekka piechota spełnia swoją rolę. Jedna w polu główną rolę odgrywają siły panc-zmech i zwyczajnie nie mogło być inaczej.

 

Północny-wschód (z k. Orła i Kurska)

Tylko na jednym odcinku Ukraińcy z rozmysłem postawili na taktykę wpuszczania przeciwnika w głąb kraju, przy zastosowaniu punktowej obrony kluczowych miast – opartej głównie o lekką piechotę. Jest to kierunek z Orła i Kurska w stronę Kijowa przez miejscowości: Głuchów, Krolewec i Baturyn. Na tym odcinku Rosjanie z łatwością obeszli i okrążyli kluczowe i bronione miejscowości (Głuchów oraz duży Konotop). Co pokazuje, że zostawianie w miastach osamotnionej lekkiej piechoty nie odstraszyło przeciwnika od oblegania miejscowości a jednocześnie nie spowolniło znacząco jego pochodu.  Rosjanie wdarli się na tym odcinku w krótkim czasie na kilkaset kilometrów zagrażając Kijowowi od wschodu.

 

Ukraińcy nie mieli w tym miejscu jednak wielkiego wyboru. Rozstawienie regularnej armii w opisywanym rejonie groziło bowiem jej odcięciem, okrążeniem oraz zniszczeniem. Dlatego postawiono na działania opóźniające, co polegało również na wysadzeniu mostów na autostradzie M02 np. na w okolicach miejscowości Baturyn.

Nie zmienia jednak to w niczym podstawowego wniosku. Na tym odcinku Rosjanie zrobili największe postępy oraz wjechali w szybkim tempie w głąb ukraińskiego terytorium na ponad sto kilometrów okrążając i zdobywając po drodze duże miejscowości (jak Konotop).  Lekka piechota nie miała szans wytrzymać impetu nawet pierwszego, dość słabego rosyjskiego rzutu wojsk pancerno-zmechanizowanych. Pochód zatrzymał się dopiero na wysadzonym moście koło miejscowości Baturyn, choć należy również pamiętać, że mimo zniszczonego mostu Rosjanie nie posunęliby się dużo dalej z uwagi na brak paliwa.

Dopiero po pauzie operacyjnej, zbudowaniu przeprawy przez rz. Sejm, uzupełnieniu zaopatrzenia, Rosjanie ruszyli dalej. Ich natarcie zostało opóźnione  dopiero przez kontratak pancerno-zmechanizowany Ukraińców koło miejscowości Niżyn. Co na krótko uratowało Czernihów od odcięcia i okrążenia.

ANW a wojna na Ukrainie

Nie sposób nie odnosić się w tym kontekście do najbardziej popularnej w przestrzeni publicznej koncepcji Armii Nowego Wzoru stworzonej przez zespół S&F. Choć dobry zwyczaj i zasady fair play stanowią, że leżącego się nie kopie, to jednak interes Polski jest ważniejszy i wymaga uwypuklenia pewnych kwestii, które – mimo bezlitosnej weryfikacji przez rzeczywistość – wciąż są bezrefleksyjnie promowane przez autorów ANW (którzy deklarują, że nawet dziś niczego by nie zmienili w koncepcji).

Weryfikacja założeń geopolitycznych

Pełnoskalowa inwazja na Ukrainę przekreśliła w praktyce cały scenariusz opisany na 430 stronach raportu o ANW. Przypomnijmy, przygotowując się do napisania tegoż raportu oraz promując projekt ANW, zespół S&F z namiętną konsekwencją powtarzał, że zanim określimy jakiej armii potrzebuje Polska należy odpowiedzieć na pytanie: „Do jakiej wojny się szykujemy?”. Odpowiedzią na to był scenariusz, w którym Rosja zaatakowałaby Polskę (NATO) bez uprzedniego podporządkowania sobie Ukrainy oraz państw bałtyckich.  Szykując się tylko i wyłączenie na taki scenariusz – bowiem zdaniem S&F należy się szykować tylko na jeden najbardziej prawdopodobny wariant wojenny – zespół S&F doszedł m.in. do wniosku, że:

  1. Siły Lądowe nie wymagają rozbudowy (a jedynie rozwinięcia), a istniejące cztery dywizje wystarczy ukompletować, co pozwoli zabezpieczyć kierunek białoruski i kaliningradzki (ewentualny kierunek ukraiński kompletnie zignorowano),
  2. Należy zrezygnować z ok. połowy sił pancernych (z uwagi na ich wiek i resurs czołgów o PT-91 oraz T-72) – pamiętajmy, że Ukraińcy wręcz wyciągali co mają z magazynów byleby tylko stworzyć jak najwięcej batalionów pancernych,
  3. Należy „spieszyć” brygady powietrznodesantowe, tworząc z nich jednostki eksperymentalne,
  4. Polsce nie potrzebny jest rozwój Marynarki Wojennej (zwłaszcza w kierunku okrętów podwodnych i fregat),
  5. Siły Lotnicze również nie wymagają inwestycji, ponieważ przewaga Rosjan w powietrzu będzie tak ogromna, że polskie lotnictwo odegra marginalną rolę podczas wojny.

 

Dziś już chyba nikt nie ma wątpliwości, jak bardzo chybione były powyższe założenia a możliwe warianty zakończenia wojny na Ukrainie kompletnie rozmijają się z założeniami dotyczącymi ewentualnego konfliktu polsko-rosyjskiego, bowiem:

  1. gdyby Rosjanie przejęli kontrolę nad całą Ukrainą, wówczas po odbudowaniu potencjału militarnego przez Moskwę mielibyśmy za 2-3 lata sytuację, w której groziłyby nam uderzenia nie tylko z Białorusi, Kaliningradu, Bałtyku (pomocnicze), ale również z Ukrainy.
  2. gdyby Rosjanie wojnę przegrali –  czyli ponieśliby znacznie straty, a Ukraina pozostałaby niezależna z Kijowem jako stolicą – wówczas ostatnią rzeczą o jakiej myślano by na Kremlu to kolejna wojna ze znacznie silniejszym i zmobilizowanym już paktem NATO,
  3. gdyby Rosjanom udało się odnieść zwycięski „remis taktyczny” i przejęliby np. wschodnią część Ukrainy, a kraj w okrojonej formie zostałby rozbrojony i „sfinlandyzowany” , wówczas wciąż wisiałoby zagrożenie ponowienia inwazji i zajęcia całej Ukrainy – co skutkowałoby dla Polski wariantem opisanym w pkt. 1.

Jednak fakt, że S&F kompletnie przestrzeliło ze scenariuszem w raporcie ANW, wcale nie musi oznaczać, że proponowany przez autorów koncepcji model armii, a także taktyka jej użycia są błędne (choć rzeczywiście są błędne co wykazałem w polemice do raportu pt.:  „ARMIA NOWEGO WZORU A RZECZYWISTOŚĆ ). Warto w tym kontekście zobaczyć, jak Ukraińcy podeszli do obrony kraju oraz jak to się ma do założeń ANW.

Ukraińskie doświadczenia

Jak wskazano na wstępie, ukraiński model armii jest podobny do tego, jaki budowany jest aktualnie w Siłach Zbrojnych RP. Co za tym idzie, zespół S&F mógłby z powodzeniem krytykować przyjętą ścieżkę ukraińskich reform oraz strategię (i taktykę) obronną, gdyby Ukraińcy sobie nie radzili. Problem w tym, że ku zdziwieniu większości ekspertów – Ukraina dobrze sobie na wojnie radzi. Być może dlatego autorzy S&F (którzy ignorowali wcześniej stawiany zarzut, że m.in. Ukraińcy budują armię zupełnie inaczej niż ANW) w tej chwili starają się przekonywać, że armia ukraińskiego wzoru i jej sukcesy potwierdzają słuszność kompletnie sprzecznej z nią koncepcji ANW…

Na płaszczyźnie strategiczno-operacyjnej, Ukraińcy przegrywają z uwagi na fatalne położenie geograficzne oraz atak prowadzony z 3 stron. Jednak na poziomie taktycznym notują liczne sukcesy. Można pokusić się wręcz o spekulację, że gdyby Ukraina miała tylko jeden front do obrony (podobnie jak Polska) wówczas Rosjanie nie posunęliby się z ofensywą dalej jak na kilka km w głąb bronionego terytorium. Biliby jak głową w mur (jak to ma miejsce w okolicach: Czernihowa, Charkowa czy Mariupolu).

Mimo fatalnej sytuacji wyjściowej, liczebność ukraińskiej armii pozwoliła zabezpieczyć wszystkie kierunki natarć. A tych nie brakowało.

Lotnictwo oraz drony przetrwały atak rakietowy, podobnie jak lotniska. Walka w powietrzu trwa.

Główny ciężar walk spoczywa na siłach pancerno-zmechanizowanych. Lekka piechota operuje przeważnie w miastach frontowych lub na tyłach, jako uzupełnienie głównych sił, a nie jako samodzielne, rozstawione przed głównymi siłami, samotne jednostki pozostawione w kluczowych miasteczkach lub w zagajnikach w tzw. „strefie nękania”.  Ukraińcy rozbudowywali ponadto własne siły aeromobilne, a nie je „spieszali”. Zresztą przykład rosyjskich desantów wokół Kijowa pokazuje, że operujące na niskim pułapie śmigłowce mogą z powodzeniem przetransportować powietrznodesantowców nawet w rejon, w którym Ukraińcy mieli postawioną najbardziej szczelną obronę przeciwlotniczą jaką mogli zmontować. Przypomnijmy, że działając w defensywie, wojska powietrznodesantowe transportowane byłyby głównie nad przyjaznym terytorium, a nie nad wrogim. Co znów pokazuje, że warto taki wysoce mobilny odwód posiadać.

Co istotne, widać, że Rosjanie notują wysokie straty właśnie w elitarnych jednostkach powietrznodesantowych. Dlaczego? Ponieważ użyli ich niezgodnie z przeznaczeniem. Rosyjscy powietrznodesantowcy – lekko uzbrojeni – ścierali się z kontratakującymi jednostkami pancerno-zmechanizowanymi, które posiadały wsparcie własnej artylerii. Zwłaszcza ta ostatnia dokonywała często wręcz masakry przeciwnika.  Przypomnijmy, że np. w Hostomelu czy Wasylkowie to rosyjscy powietrznodesantowcy się bronili, a Ukraińcy atakowali. Skutecznie. Tymczasem w projekcie ANW zakłada się rozproszenie i rozmieszczenie w małych zagajnikach sił powietrznodesantowych, które operowałyby na terytorium atakowanym przez zagony pancerno-zmechanizowane wspierane przez artylerię i lotnictwo. Dziś już chyba każdy może sobie łatwo wyobrazić efekt takiego – niezgodnego z przeznaczeniem – użycia lekkiej piechoty powietrznodesantowej.

 

Wszystko co zostało opisane powyżej, zostało oczywiście oparte na pierwszych wrażeniach i wnioskach wyłaniających się z dość niepełnego obrazu dotyczącego przebiegu działań wojennych. Jednak dwie kwestie nie ulegają żadnej wątpliwości. To, jak Ukraińcy budowali własną armię po 2014 roku oraz fakt, że armia ta zdaje egzamin na polu bitwy w roku 2022. Należy bowiem podkreślić, że front nie został utrzymany dlatego, że dron lub lekka piechota zniszczyły jeden czy drugi czołg, a dlatego, że w polu walczy 240-tys. armia. Z drugiej strony autor niniejszego opracowania jest bardzo ciekawy, jakie straty ponieśliby Rosjanie, gdyby dodatkowo Ukraińcy dysponowali setkami lub tysiącami sztuk amunicji krążącej. W pierwszych dniach strona rosyjska nie używała potencjału WRE (z uwagi na problemy z własną łącznością) i nie była ostrożna jeśli chodzi o obronę powietrzną. Można więc przypuszczać, że np. polskie WARMATE mogłyby zebrać swoje żniwo. Wielka szkoda, że dotychczas nie widzieliśmy w użyciu tego rodzaju środków bojowych. Nadto liczne nagrania pokazują, że drony sprawdzają się doskonale jako środek rozpoznania i jako taki, winny być wprowadzane na stan armii masowo. Zwłaszcza w kontekście poszukiwania celów dla artylerii. Programy zbrojeniowe wojska polskiego od wielu lat zakładają pozyskanie sporej ilości dronów rozpoznania (na różnych zasięgu) , amunicji krążącej oraz dronów uderzeniowych. Jednak mimo szumnych zapowiedzi z 2015 roku, programy te posuwają się niestety bardzo wolno. Tymczasem nie można lekceważyć tego nowego środka bojowego, który jest doskonałym uzupełnieniem i może być wzmocnieniem potencjału bardziej tradycyjnego uzbrojenia.

Dotychczasowe informacje z ukraińskiego pola bitwy pokazują, że żadna ze stron nie dysponuje większą ilością bezzałogowców (raczej śladowe ilości, których użycie jest bez wpływu na przebieg całej kampanii), a jednocześnie wydaje się, że obie strony (a zwłaszcza Rosjanie) nie zawracały sobie głowy obroną przeciw-dronową. Przynajmniej w pierwszych dniach walk.

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

Źródła:

https://www.konflikty.pl/technika-wojskowa/na-ladzie/sily-zbrojne-ukrainy-struktura-wyposazenie/

https://forsal.pl/swiat/ukraina/artykuly/8372871,100-tys-osob-w-10-dni-tylu-chetnych-wstapilo-do-ukrainskiej-obrony-terytorialnej.html

 

 

94 komentarze

  1. Panie Krzysztofie, dziękuję za wartościowe analizy.

    Przyznam się – zagłębiam się zarówno w lekturę tekstów Pańskich, jak i Pana Bartosiaka, starając się samodzielnie dokonywać ocen odnośnie tego, co jest odpowiedniejsze dla polskiego wojska. Mam z tym problem, ponieważ przebrnięcie przez całość tych głosów, jak choćby przez pełen raport ANW, nie jest łatwe. A już wyciąganie wniosków bez posiadania wiedzy eksperckiej z zakresu wojskowości – jest już zupełnie karkołomne.

    Według mnie kluczowe jest, żebyście Panowie rozmawiali ze sobą bezpośrednio, w szczególności jeśli w pewnych aspektach się Panowie nie zgadzacie. Może trochę idealistycznie, ale mam wrażenie że cele macie Panowie podobne, nawet jeśli wnioski po części (lub nawet w dużej części) różne.

    Dla mnie Panów rozmowa byłaby wartościowa. Jakkolwiek to górnolotnie nie brzmi – dla Polski według mnie również byłaby wartościowa.

    Za wiele razy widziałem w Polsce ludzi, których łączyło wiele, i którzy chcieli zdziałać coś dobrego dla Polski, ale zamiast rozmawiać kopali między sobą jeszcze większe rowy.

    Podkreślę tylko – jeśli Panowie się nie zgadzacie, to według mnie bardzo dobrze, bo nie chodzi o to żeby na ślepo iść za czyjąś wizją. Ważne, żeby prawda wygrała, a nie któryś z Panów.

    Jeśli jakkolwiek mogę pomóc w zorganizowaniu takiej rozmowy – bardzo chętnie pomogę.

    Pozdrawiam i dziękuję

  2. Mam kilka uwag:
    1. Nie porównujmy Ukrainy z Polską ponieważ w wypadku ataku na Polskę na Kremlu i sztabie od razu założą, że nikt z kwiatami witać Rosjan nie będzie. Spodziewajmy się niszczenia wszystkiego i to bez jakichkolwiek skrupułów.
    2. Rosjanie wybrali sobie dość specyficzny moment na rozpoczęcie działań wojennych. Pogoda zmusza rosyjskie wojska do korzystania z bitych dróg. Nie ma warunków do prowadzenia oskrzydlających manewrów.
    3. Rosjanie wyciągają te same wnioski co my i na 100% będą mądrzejsi i bardziej przygotowani.
    4. ANW moim zdaniem kuleje w wielu kwestiach ale odnoszę wrażenie, że to taki program modernizacji wojska w oparciu o czas spokoju kiedy utrzymanie liczebnej armii jest mało ekonomiczne. Oczywiście obecnie mamy czas wojny więc ten projekt należy znacząco zmodyfikować, jednak nie należy go skreślać.
    Pozdrawiam.

  3. Ostrzegałbym z wyciąganiem wniosków z tej wojny. To nie jest typowa inwazja (jak we wrześniu ’39 roku Niemiec na Polskę). To jest inwazja w „białych rękawiczkach”. Co by było gdyby Rosja uderzyła z całą siłą bombardując i niszcząc infrastrukturę nie tylko wojskową ale i cywilną? Rosja powstrzymuje sie (coraz mniej) z brutalizacją wojny, bo boi się że „wykopie rowy” nie do zasypania między Rosjanami a (bratnimi) Ukraińcami. Wątpię czy z pro-amerykańską Polską postępowałaby podobnie „delikatnie”.

    1. To jest trochę dziwna wojna.
      Zachód wspiera UKR a RUS nie ogranicza przesyłu gazu na ów Zachód.
      Ten konflikt wygrały Chiny.
      Ideologicznie na własnym podwórku Wladimir nie może się cofnąć, bo jego carskość zostanie poddana probie.

      Co jest pewne. Pewne jest, ze umierają ludzie oraz ze na tym konflikcie strony zainteresowane zarabiają ogromne pieniądze..

      To co jest zakulisowo tego nie wie nikt. Bo przecież Chiny wynajęły 5% powierzchni upraw Ukrainy co stanowi powierzchnie Belgii …na 50 lat i … deal został popsuty wywaleniem Janukowycza.

      Albo Wladimir windykuje to, co mu kazano windykować od stronników USA..albo to bardzo dziwna wojna proxy USA -Chiny.

      Tyle ze windykacja tegoż raczej przypomina powoli biznes z poskim Get Back…

    2. Z Polską by się nie patyczkowano, zero złudzeń co do przywitania. Polska nie ma takiej głebi strategicznej. Polska ma lepsze drogi którymi można pędzić aż na zachodni brzeg Wisły.
      Polska nie miałaby takiej woli walki – oni walczą, bo chcą na Zachód, do UE. Nam UE i Zachód od 7 lat obrzydza się propagadą przypominającą w 100% putinowską, aż sporo Polaków w nią uwierzyło, jak Rosjanie w państwową telewizję Putina. Polacy zmiękli i uciekaliby na Zachód szybciej, 20 milionów na drugi dzień byłoby w Niemczech. Widać co dzieje się w biurach paszportowych. Przygotowanie armii – kiepskie – lata ruskich wpływów zrobily swoje – modernizacje się ślamazarzą w nieskonczoność, zbrojeniówka jak PKP, szwagry i znajomki w zarządach, korupcja coraz większa, zakupy w ilościach defiladowych, firmy które coś umieją (WB Electronics) są praktycznie ignorowane. Mamy więcej szczęścia niż rozumu, że Trumpa nie ma u władzy, że Marine Le Pan i Salvini nie zdominowali debaty w UE, że poszło na Ukrainę i ta – o dziwo – broni się skutecznie.

      1. (…)Mamy więcej szczęścia niż rozumu, że Trumpa nie ma u władzy, że Marine Le Pan i Salvini nie zdominowali debaty w UE, że poszło na Ukrainę i ta – o dziwo – broni się skutecznie.(…)
        Jeśli pozamykanie się w miastach to skuteczna obrona to już wolę złożyć bezwarunkową kapitulację… Jeśli nawet ktoś nazwie mnie zdrajcą to i tak będę w miarę możliwości krytykował każdego Okulickiego chcącego przekształcić Warszawę w nowe Sarajewo.

      2. W zasadzie zgadzam się z Pana wypowiedzią. Oczywiście nie mamy pewności co do hipotetycznego przebiegu samych działań, choć należy raczej założyć zmasowany atak wszystkimi środkami. Uważam też, że morale to możemy im pozazdrościć. Z opisu ANW zapamiętałem jak duży nacisk położony był właśnie na morale, tylko czy można wytworzyć je w sposób stabilny i długotrwały, a potem w razie W, pobrać jak towar z półki ?. Co do naszej armii, pełna zgoda. Nie przygotowali nas, ani ci obecni, ani ich poprzednicy. Tyle że poprzednicy działali jednak w innych realiach, także finansowych.
        A teraz ?, …nagle „polskesbaf” ogłasza zwiększenie nakładów nawet do 4%, a wcześniej wpuścił na ministrowanie Antoniego, który zaczął od uwalania przetargów na BSL. Zaś minister B. będzie kupował granatniki !. Czyli co, teraz zrozumiał że nasze „narodowe” RPG-7, to nieco za mało..?. 264 (dwieście sześćdziesiąt cztery), to ilość jedynej realnej i w miarę nowoczesnej broni p-panc w Wojskach Lądowych – czyli ppk Spike, panie „ministrze”. Nooo, ale fregaaaty !, idą pełną parą !!!
        Na koniec, zgadzam się również z ostatnim zdaniem Pana wpisu, ale nie zapominajmy o „najlepszym przyjacielu Polski”, czyli Orbanie, Ta pamięć mu się należy !
        P.S.
        Przestrzegam przed używaniem formuły „ruskie wpływy” – wielu, służy to do wytłumaczenia naszej własnej bylejakości.

        1. (…)Oczywiście nie mamy pewności co do hipotetycznego przebiegu samych działań, choć należy raczej założyć zmasowany atak wszystkimi środkami.(…)
          Po co Rosjanie mają się ładować w walne bitwy jak całą robotę mogą odwalić generałowie ogień (od bombarowań) i głód (osłabienie psychofizyczne nim spowodowane w końcu przekracza granice, za którymi jest totalna apatia).

        2. ” opisu ANW zapamiętałem jak duży nacisk położony był właśnie na morale, tylko czy można wytworzyć je w sposób stabilny i długotrwały, a potem w razie W, pobrać jak towar z półki ?.”

          Ukraińcy chcą na Zachód, do UE, pojeździli do Polski do pracy i zobaczyli że może być lepiej niż w ruskim mirze. Mimo naszych wad, dla nich to „Zachód”. Tymczasem u nas polityka od wielu lat polega na kopaniu rowów i podziałów, obrzydzaniu UE, prób nacjonalizacji amerykańskich inwestycji (TVN24), jakiegoś bezsensownego obrażania się na wybranego prezydenta USA, nagłaśnianiu kremlowskiej narracji na podział Zachodu, całe lata dzielenia Polaków. Do tego ostatnio korupcyjno-rodzinne układy a la Rosja i rozwalanie zasad państwa prawa, oraz pierwszy raz w historii UE – doprowadzenia do zablokowania funduszy z UE. Skoro podzielono społeczeństwo, to część myśli „ja mam się bić za ten kraj? za nieruchomości Obajtka? wolę paszport w rękę i chodu do prawdziwej UE”. Trole Kremla zrobiły u nas skuteczną robotę. … O samej bylejakości oraz, jak podejrzewam, sabotazu Sił Zbrojnych, nie wspominając. Co by daleko nie szukać, teraz w czasie wojny, tlumaczem żony prezydenta okazuje sie być kremlowski agent wpływu podejrzany o szpiegostwo, a jego była żona ma wpływ na cyberbezpieczeństwo w Polsce. Jesteśmy przeżarci ruskimi wpływami.

      3. Za co mają ludzie umierać w Polsce ?
        Młodzi ludzie, którzy mają pod górke żeby cokolwiek mieć i jakoś przetrwać. Korupcja i niszczenie klasy średniej, zostaną biedaki albo bogole.
        Sory ale Polska to jedna wielka dziura i uważam, że nawet jakby nie 20 a 30 mln uciekło na zachód to mieliby racje! Ludzi trzyma tylko to, że mają tu rodziny i znajomych.

        1. Zapomina Pan ze tak mniej-więcej od rozpadu ZSRR Europa ma zjazd.
          Przywykliśmy do luksusu. PL po efektach gospodarki postsocjalistycznej zaczęła się (nie bez traum) rozwijać. Dystans miedzy zachodem a PL się zmniejszał.

          Czasy, w których student załatwiał sobie dzięki kolegom ojca w SB paszport, jechał do Danii na wakacje na budowę czy fermę drobiu, przyjeżdżał i kupował sobie dom i poloneza oraz był królem w gminie/księciem powiatu odeszły w niepamięć.

          Ludzi trzyma tez rozsadek -na emigrantow z PL nikt na zachodzie nie czeka, a Ci, na ktorych ktos czeka maja na tyle unikalne umiejetnosci, ze to oni dyktuja warunki i wcale nie musza rywalizowac o prace z autochtonami na zachodzie, tylko korporacje o nich rywalizuja.

          To co Pan napisal pasowaloby moze jeszcze jakies 30 lat temu,ale czasy sie zmienily.

  4. Bartosiak na kilku stronach uzasadnia, że nie mamy demografi i zaplecza szkoleniowego i sprzętowego na myślenie o zwiększenie armii do 250 tys. -> Wojczal pokazuje, że na Ukrainie się zmieniły cyferki w tabelach -> Bartosiak to amator, nie kopie się leżącego, ANW ostatecznie poległa

    1. Demografia się zmienii. Przyjechało właśnie ponad 1 mln, a może 1,5 mln, a może wiecej kobiet z dziećmi. Jak się ta wojna nie skończy, sporo z nich zostanie, dojadą mężowie. Wtedy z ukraińskich żołnierzy antyrosyjskich można by budować dywizje by bronili nowej ojczyzny. O ile ta, na dłuższą metę, godnie ich przyjmie.

      1. Nie przyjmie ich godnie – po swoich wojennych doświadczeniach przyjadą w części weterani z PTSD, oraz inwalidzi. Zaczną konkurować o zasoby z autochtonami.

        Solidarność jest dzisiaj w fazie ostrej. Gdy zaczną się rywalizacje o żłobki, szkoły, lekarzy to zacznie się hejt.

        1. Pytanie, ile społeczeństwo polskie wytrzyma. Czy wytrzyma dłużej niż rok? Bo jeśli nie, to może się okazać, że następne wybory wygra nie PiS, a Konfederacja. Wypowiadał się niedawno profesor zajmujący się migracjami, że godnie to jesteśmy w stanie przyjąć maks. 700 tys. ludzi.

      2. Ekhem… tylko podaj chociaż jeden powód dlaczego ci Ukraińcy mieliby poddawać się dowództwu, które nic nie robiło o realną pomoc dla Ukrainy? Magicznie zapomną o tych myśliwcach co mieli je dostać?

      3. PS. Jeszcze dojdzie efekt psychologiczny przegrania wygranej partii… ukraińska propaganda drze z Rosjan takiego łacha, że przegranie tej wojny będzie czymś czego nazwanie będzie wymagało słownictwa więziennego.

  5. Panie Krzysztofie. Jak podziwiam Pana analizy odnośnie innych spraw, rzetelność, logika, spójność, tak polemiki z ANW są, delikatnie mówiąc, tendecyjne. Są OK, ale widać w nich chęć znalezienia kruczka, a nie rzeczywistych problemów. Nie rozumiem tych osobistych animozji, ale wiem, że nie służy to ani dyskusji ani Polsce.
    Pozwolę sobie uargumentować poniżej.
    O powierzchni kraju, długości granicy, ukształtowaniu terenu, założeniach taktycznych, umiejscowieniu miast i przeszkód terenowych już pisali inni.
    Ja chciałbym zwrócić uwagę na kilka innych nieścisłości i… powiedzmy brak woli do powtrzymania się od komentarza o ANW skoro jeszcze nic nie wiadomo. Dużo tekstu, żeby na końcu dopiero napisać „Wszystko co zostało opisane powyżej, zostało..”. To nie są zasady fair play, na które się Pan powołuje. To powinien być pierwszy akapit. Komentarze poniżej.

    „Mało tego, Ukraińcy – wykorzystując siły pancerno-zmechanizowane”
    Nie wiemy ani w jakiej ilości, ani z jaką taktyką użycia, jakie związki taktycznie, ani nawet dokładnie gdzie. Do tego czy w ANW nie ma czołgów wcale?

    „niemal przez 10 miesięcy przerzucano siły i środki na granicę z Ukrainą. ”
    Czyli obserwacje S&F, że Rosja nie będzie w stanie zmobilizować „w krótkim czasie” więcej niż 70 BTG jest w miarę spójna. Pytanie czy Polskę i NATO też by mogli tak „grilować” przez rok i wzmacniać siły wokół naszych granic? Nie wiem. Owszem, zmobilizowali około 120, ale widzimy na nagraniach kim je obsadzili. Poborowymi z wyszkoleniem, sprzętem i morale poniżej pewnego poziomu.

    Nie wykorzystano więc miażdżącej przewagi powietrznej (zapewne chcąc uniknąć zbędnych i kosztownych strat w krótkim – jak liczono – konflikcie).To z kolei pokazuje, że wykonanie precyzyjnego ataku saturacyjnego czy to na dobrze broniony pkt lądowy czy np. na okręt leży poza możliwościami Federacji Rosyjskiej.”
    Jak można wywnioskować, że skoro „Nie wykorzystano więc miażdżącej przewagi powietrznej” to „wykonanie precyzyjnego ataku saturacyjnego… leży poza możliwościami”? Nie wiemy czy leży poza możliwościami, czy nie chcieli, czy oszczędzali, sam Pan to sugeruje. Wyżej jest napisane, że
    „Zaniechano stosowania metod walki, które towarzyszyły rosyjskim wojskom tak na poligonach jak i w warunkach wojennych np. w Syrii. ” Czyli odpowiedź tam daliśmy, ale w tym akurat miejscu pasuje to do tezy „ANW jest złe” więc „wnioskujemy”, że ponieważ nie chcieli to leży to poza ich możliwościami. W żadnym innym Pana opracowaniu nie ma takich nieścisłości i braku logiki jak w polemikach do ANW. Rozumiem jednak, że chodzi o aluzję do nieszczęsnych korwet i braku p-lot dużego zasięgu, pytanie czy słuszna.

    „Ukraina na niemal wszystkich frontach broniła się w zasadzie począwszy od samej granicy. W oparciu o większe miasta i przeprawy. ”
    Dokładnie, mają miasta przy granicy i w nich się bronią (wyjątek to umocnienia i były front w Donbasie), no, ale ANW jest złe, bo nie chce bronić się na granicy. Jakie Polska ma możliwości obrony granicy opartej w miastach i na przeprawach?

    „Lekka piechota nie miała szans wytrzymać impetu nawet pierwszego,”
    Skąd wiadomo, że próbowała, ile jej tam było, jaki był zamysł taktyczny jej użycia na tamtym terenie?

    „Lekka piechota operuje głównie w miastach i terenie zabudowanym (zgodnie z zasadami sztuki wojennej)”
    Zapomniał Pan dodać „przy danym ukształtowaniu terenu, bo w terenie lesistym czy bagnistym również, jak Polesie”, o czym zresztą sam Pan pisze niżej.

    „zasady fair play stanowią, że leżącego się nie kopie”
    Zasady fair play stanowią, że nie sugeruje się, że ktoś leży zanim się tego nie udowodni, a na końcu pisze Pan coś o „pierwszych wrażeniach… z dość niepełnego obrazu”

    „Należy zrezygnować z ok. połowy sił pancernych (z uwagi na ich wiek i resurs czołgów o PT-91 oraz T-72) – pamiętajmy, że Ukraińcy wręcz wyciągali co mają z magazynów byleby tylko stworzyć jak najwięcej batalionów pancernych,”
    Nie mylić rosyjskich/ukraińskich T-72 z naszymi T-72M. To są inne wozy pod względem możliwości i podatności na modyfikacje. Do tego „wyciągali co mają” oznaczało w praktyce wyciąganie również T-64, który mimo mniejszego numerka był bardziej zaawansowanym czołgiem niż T-72. To na podstawie T-64 powstał T-80/84. Do tego Ukraina odziedziczyła po ZSRR zakłady produkujące te czołgi, zdolności i plany, więc modernizacje są prostsze i tańsze. Oni mają ciężki przemysł zbrojeniowy, produkują silniki i skrzynie, itd. Utrzymywanie naszych starych T-72 byłoby drogie, a nie dawało praktycznie nic. Na twitterze piszą przy rozbitych czołgach, że nawet lepsze od naszych T-72A są „archaiczne”. Można się o to kłócić, ale robić z tego zarzut jakiejś zbrodni to przesada. Chodzi o pieniądze, które można wydać lepiej.

    „Lotnictwo oraz drony przetrwały atak rakietowy, podobnie jak lotniska.”
    Czy byłoby tak samo, gdyby Rosja w Polsce zdecydowała się na atak pełnoskalowy? A przecież nawet Pan zakłada, że cytuję: „U nas Rosjanie weszliby bez litości i na pelnej…”

    „Główny ciężar walk spoczywa na siłach pancerno-zmechanizowanych.”
    Jak by one sobie radziły, gdyby Rosja zdecydowała się na atak pełnoskalowy i wywalczyła przewagę w powietrzu?

    „Dziś już chyba nikt nie ma wątpliwości, jak bardzo chybione były powyższe założenia ”
    To manipulacja. Nic nie wiemy jeszcze na pewno i sam Pan przyznaje o „pierwszych wrażeniach… z dość niepełnego obrazu”, i że w Polsce byłoby inaczej (na twitterze 🙂 )

    „Jednak fakt, że S&F kompletnie przestrzeliło ze scenariuszem w raporcie ANW”
    Tak, ANW zakładało, że Ukraina jest niezależna, bo Ukraina jest za duża dla Rosji do zajęcia. Jak widać Rosja była innego zdania, ALE, czy czasem się nie przeliczyła? Założyli najlepszy, wg. nich, scenariusz dla Rosji, i w tym akurat się chyba za bardzo nie pomylili patrząc na to jak wygląda ta wojna. Również wg. mnie scenariusz ataku tylko z Białorusi był nieprawdopodobny, ale to nie powód, żeby krytykować inne założenia. Okaże się.

    „gdyby Ukraina miała tylko jeden front do obrony (podobnie jak Polska) wówczas Rosjanie nie posunęliby się z ofensywą dalej jak na kilka km w głąb bronionego terytorium. ”
    Spekulacja. Rosja inaczej koncetrowałaby wojska, być może inaczej podeszła do ostrzału, nie traciła WDW na szybkie zajęcie Kijowa tylko metodycznie posuwała do przodu. Może, może, może.

    „Zresztą przykład rosyjskich desantów wokół Kijowa pokazuje… w którym Ukraińcy mieli postawioną najbardziej szczelną obronę przeciwlotniczą jaką mogli zmontować”
    Za daleko idący wniosek. Wszystko zależy od ukształtowania terenu, a tamci lecieli doliną Dniepru. Do tego nie wiemy nic o obronie UA w tym miejscu i czasie. Obrona Kijowa to nie to samo co obrona Hostomelu. Moim zdaniem to przegapili to.

    „Co znów pokazuje, że warto taki wysoce mobilny odwód posiadać.”
    Pokazuje, ale jak to się ma do ANW? Bo w ANW to nie chcą? Po pierwsze to dlatego ANW chce postawić w niektórych jednostkach na trakcję kołową, bo jest szybsza i tańsza. Mniej paliwa, u nas więcej dróg i mniej błota. Jeśli przeanalizował Pan ANW to pewnie również zauważył, że jest to koncepcja do wypracowania w określonym czasie i przy założeniu jakiegoś określonego budżetu, czyli możliwości jakie mamy. S&F, z tego co mówią, chcieliby wszystko dla polskiego wojska, korwety, śmigłowce, samoloty, czołgi, artylerię, obronę p-lot, rakiety balistyczne itd. Wszystko, ale uważają, że nie damy rady tego zgromadzić w odpowiednim czasie i ukompletowaniu, a czas nagli (naglił?). Jakby Pan napisał, że to nie prawda, że nie mamy czasu, albo polski przemysł jest w stanie, albo mamy odpowiednio wysoki budżet… to wtedy rozumiem polemikę, inaczej jest to manipulacja, wyciąganie z kontekstu.

    „Rosyjscy powietrznodesantowcy – lekko uzbrojeni – ścierali się z kontratakującymi jednostkami pancerno-zmechanizowanymi”
    A mamy wiedzę z kim walczyli w Hostomelu i czy ze zmechem?

    „Tymczasem w projekcie ANW zakłada się rozproszenie i rozmieszczenie w małych zagajnikach sił powietrznodesantowych”
    Używając funkcji ctrl-f w raporcie ANW znalazłem tylko 2 odwołania do słowa „zagajnik” i w żadnym nie było mowy, że mają być tam rozmieszczane wojska. Wojsko ma je znać, i są tam zagajniki. Powtarzanie jak mantrę, bo nie tylko przez Pana, że ANW zakłada rozmieszczanie wojsk w zagajnikach jest delikatnie mówiąc… nieprofesjonalne.

    „a dlatego, że w polu walczy 240-tys. armia. ”
    Dywagacje. Nie wiemy ilu walczy, gdzie, ile jest odwodów i gdzie rozmieszczonych.

    Grafika porównawcza jest również tendencyjna. Gdzie ANW mówi, że mamy bronić się „w głębi” kraju? „Strefa śmierci” zaczyna się mniej więcej 100km od granicy. Że Ukraińcy bronią się „od granicy” wynika z tego, że mają tam duże miasta to i tam bronią. Do tego nie chcą oddawać Putinowi terenu żeby nie chciał negocjować pokoju i go zatrzymać, szczególnie korytarza na Krym. Zupełnie inna sytuacja strategiczna. Sam Pan to pisał w swoim opracowaniu, a teraz co?

    Ukraińcy od 9 lat są w stanie wojny, łatwiej im wprowadzić pobór (politycznie). Do tego morale urosło, bo jak przez 9 lat słyszysz, że ostrzał, ktoś zginął, zagrożenie itd, to urosło. Do tego pewnego rodzaju upokorzenie (zabrano Krym) i rozgoryczenie iluzoryczną pomocą zachodu.

    Reszta cóż, zobaczymy.
    Pozdrawiam

    1. Odpowiadając. Oczywiście, że Ukraina to inna geografia i uwarunkowania. W moim tekście krytycznym do ANW sprzed miesiąca nic nie wspominałem o Ukrainie. Wszystko opisywałem na przykładzie Polski i to bardzo dokładnie. I moje uwagi zwyczajnie się potwierdzają na przykładzie Ukrainy choć oczywiście nie można wszystkiego przekładać 1:1. ALE PEWNE ELEMENTARNE ZASADY SZTUKI WOJENNEJ ZNANEJ OD TYSIĘCY LAT DZIAŁAJĄ ZAWSZE. I Ukraina je jedynie potwierdza.

      Jednocześnie nie widzę konsekwencji w tym, że zwolennicy ANW (podobnie jak autorzy) twierdzą, że Ukraińska walka dowodzi słuszności ANW – a w momencie jak się wskazuje, że jest zupełnie odwrotnie – to nagle pojawia się argument, że Ukraina to nie Polska , nie można przekładać i w zasadzie to nic nie wiadomo…
      To albo nic nie wiadomo, a więc ANW nie znalazła zupełnie potwierdzenia, albo jednak już coś można wywnioskować, a jeśli tak – to należy przeanalizować uwagi przeze mnie wskazane. 🙂

      Co do poszczególnych uwag. Oczywiście, że wiemy jak wyglądały Siły Zbrojne Ukrainy przed konfliktem i znamy schemat ich brygad (mówił o tym ostatnio również szeroko Damian Ratka). Oczywiście można zamknąć oczy i stwierdzić :”nic nie wiemy!”, ale fakty są takie że Ukraina miała 240 tysięczną armię , zwiększyła liczbę brygad pancernych z 2 do 5, w brygadach zmechanizowanych a nawet lekkich (jak górskie) również funkcjonują bataliony czołgów.

      Jak ktoś chce udawać Greka i twierdzić, że Ukraińcy wszędzie mają pełno czołgów ALE ICH NIE UŻYWAJĄ BO CZYTALI ANW – to proszę bardzo. Tyle, że to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

      W zakresie uwag do sił Pancernych. Moja krytyka była jasna. Nie twierdzę, że w ANW czołgów nie ma, tylko podnosiłem, że ANW zakłada ograniczenie sił Pancernych O POŁOWĘ. W tym wycofanie brygad czołgów z dywizji zmechanizowanych. Także ja tu widzę bardziej złą wolę w stosunku do mojego tekstu – gdzie fałszuje się moje uwagi krytyczne by łatwo je zbić 🙂

      Narracja S&F o tym, że Rosja zaatakowałaby Polskę 64 bGT nie jest spójna. W żadnej mierze. Wiedzielibyśmy o mobilizowaniu takich sił i rozstawianiu zaplecza logistycznego na granicy. Pisałem o tym szerzej w moim raporcie dot. raportu ANW. Tutaj temat opisałem w skrócie, poniewaz bez sensu byłoby w każdy artykuł wklejać 80 stron analizy.

      Potencjał rakietowy Rosjan jest ograniczony. I to jest fakt. Można tłumaczyć, że nie chcieli siać grozy w pierszych 2-3 dobach. Minęło jednak 15 dni, a łączną ilość pocisków rakietowych wystrzelonych na cele na całej Ukrainie szacuje się na 500-600… Nawet niech to będzie liczba o 2/3 zaniżona, to nawet 100 pocisków na dobę to jest bardzo mało. Dla dobrej obrony rakietowej żaden problem.

      Co do obrony na granicy. Czemu Pan ma do mnie pretensje że Ukraińcy mają miasta przy granicach i się tam bronią? 🙂 To jest fakt, którego Pan nie kwestionuje. Przypominam tylko – o czym pisałem w moim raporcie dot. ANW – że przy granicy z Białorusią mamy położony w głębokich puszczach Białytystok i w zasadzie 2/3 naszej granicy z Białorusią to lasy. Po ich „oddaniu” , teren przechodzi następnie w zagajniki. To że w raporcie ANW pominięto fakt, że gdzie miałaby się bronić lekka piechota i WOT są małe zagajniki i jedno z najmniejszych zalesień w Polsce to nie moja wina. I to nie zmienia kwestii, że takie są fakty. Ale dobrze, że Pan wyszukał 430 stronicowy raport o ANW w tym zakresie. Proszę napisać do autorów raportu i im wytknąć, że nic na ten temat nie napisali i nie przeanalizowali uwarunkowań terenu – bo nic nie ma o zagajnikach, które widać nawet na mapie googla (pokazywałem grafikę w swoim raporcie). 🙂

      Co do przebiegu walk. Obraz oczywiście jest niepelny. Ale widzimy z grubsza rezultaty oraz wiemy z jakim modelem armii Ukraińcy startowali. Z pewnością to nie była ANW. 🙂 Więc oczywiście można spekulować, że być może całej Ukrainy broni WOT, a armia stoi gdzieś koło Lwowa i się przygląda – ale znów. Ja mam prawo do innych – bardziej racjonalnych w mojej ocenie wniosków. I je opisałem. Moje prawo 🙂

      Co do tego, czy ukraińskie drony i lotnictwo przegrałyby, gdyby Rosjanie uderzyli mocniej siłami rakietowymi. Być może nie (choć nie wykluczone że tak).

      Natomiast proszę pamiętać, że ja postuluję posiadanie odpowiedniej ilości systemów przeciwrakietowych i z takim potencjałem jak Rosjanie pokazali na Ukrainie przez 15 dni, to my spokojnie możemy myśleć o skutecznej obronie P-RAKT naszych lotnisk. Zwłaszcza, że po zdjęciach „trafień” widać, że większość pocisków miała problem z wycelowaniem w NIERUCHOME OBIEKTY na lotnisku lub nawet w samą płytę lotniska. PRECYZJA ROSYJSKIEJ BRONI RAKIETOWEJ OKAZAŁA SIĘ DALEKA OD PRECYZJI BRONI ZACHODNIEJ. Jeśli Oni nie mają czasem nawet 50% skuteczności celując w nieruchome obiekty wielkości budynków, to teza o ZATAPIANIU OKRĘTÓW W 15 MINUT JEST TYM BARDZIEJ CHYBIONA.

      W kontekscie chybionych założeń. Jeśli Pan nie dostrzega, że S&F przestrzeliło ze scenariuszem (nie uwzględniło konfliktu na Ukrainie) to nic na to nie poradzę 🙂

      Oczywiście, że w tekście trochę spekuluje (co by było gdyby). Ale czy to jest słuszny zarzut w kontekście tego, że CAŁY RAPORT ANW TO JEDNA WIELKA SPEKULACJA CO DO SCENARIUSZA (nie trafiony) ORAZ ZAŁOŻEŃ TAKTYCZNYCH A TAKŻE UŻYTECZNOŚCI AWANGARDOWYCH POMYSŁÓW KTÓRE NIGDZIE SIĘ JESZCZE NIE MIAŁY OKAZJI SPRAWDZIĆ? (np. założenie, że lekka piechota walcząca sama w zagajnikach, przy pomocy amunicji krążącej zdoła odwrócić losy batalii – to nie zostało przetestowane w warunkach wojny pełnoskalowej).

      Podchodźmy symetrycznie do argumentacji obu stron. S&F spekuluje przez 430 stron o ANW, może tam też warto zadawać na każdym kroku pytania do co drugiego zdania? Zwłaszcza, że to projekt ANW miałby być wdrażany, więc w naszym interesie jest , by to tam poszukać jak najwięcej dziur – a nie udawać, że wszystko jest ok. „bo to prywatna inicjatywa, JB jest taki fajny i trzeba to wspierać”. Nie, własnie trzeba krytykować , szukać dziur i testować czy się ta koncepcja broni, skoro mielibyśmy ją wdrażać.

      Co do budżetu. Moja krytyka dotknęła tego wątku. Żeby planować model armii, trzeba znać możliwości budżetowe. S&F nie zna i nie zrobił takich analiz. A priori założono na co nas stać (drogie bunkry których nawet nie wyceniono) a na co nas nie stać (duża ilość czołgów i BWP-ów). Wszystko to zostało przedstawione na słowo honoru. Chyba właśnie tutaj powinien się Pan czepiać ANW, a nie mnie, że wytykam nieuwzględnienie w ANW potrzebnego Wojsku Polskiemu sprzętu, KTÓRY JEST KUPOWANY (więc pieniądze chyba są, bo F-35 i fregaty mają być).

      Mam nadzieję, że zadośćuczyniłem Pańskim i wielu innym uwagom do tekstu 🙂
      pozdrawiam serdecznie i dziękuję za merytoryczny wpis.
      KW

      1. (…)Jak ktoś chce udawać Greka i twierdzić, że Ukraińcy wszędzie mają pełno czołgów ALE ICH NIE UŻYWAJĄ BO CZYTALI ANW – to proszę bardzo. Tyle, że to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.(…)
        Zwłaszcza, że podawane straty jakie rzekomo ponieśli Rosjanie są po prostu kosmiczne… https://globalnagra.pl/ukraina-kto-wygra/
        (…)Szacunki pozwalają na ostrożne przypuszczenie, że Rosjanie z różnych powodów utracili między 30 a 40% ciężkiego sprzętu.(…)
        Czyli 1/3 co chyba jest progiem, za którym zaczyna się desperacka ucieczka autostradą śmierci.

        (…)Co do tego, czy ukraińskie drony i lotnictwo przegrałyby, gdyby Rosjanie uderzyli mocniej siłami rakietowymi. Być może nie (choć nie wykluczone że tak).(…)
        Przy przygotowaniu rakietowo-lotniczym w amerykańskim w stylu to lotnictwo idzie zniszczyć, ale drony to drobnica, czyli trzebaby się z tym użerać nawet na etapie partyzantki. Zresztą wystarczy popatrzeć co się dzieje w Jemenie… Arabia Saudyjska vs. Hutti.

    2. (…)„Lekka piechota nie miała szans wytrzymać impetu nawet pierwszego,”
      Skąd wiadomo, że próbowała, ile jej tam było, jaki był zamysł taktyczny jej użycia na tamtym terenie?(…)
      Mam nadzieję, że nie sugerujesz, że wojsko świadomie wystawiło niezliocze ilości cywili na odstrzał. Chociaż z drugiej strony ponoć przy oblężeniu Sarajewa było coś na rzeczy…
      (…)Zdaniem Philippe’a Morillona, byłego komendanta UNPROFOR, muzułmańskie władze nie życzyły sobie przerwania oblężenia, gdyż informowanie o nim w mediach dobrze służyło ich celom politycznym i propagandzie. Podobną opinię zawierają dokumenty ONZ z 1994(…)

      (…)Do tego nie chcą oddawać Putinowi terenu żeby nie chciał negocjować pokoju i go zatrzymać, szczególnie korytarza na Krym. Zupełnie inna sytuacja strategiczna. Sam Pan to pisał w swoim opracowaniu, a teraz co?(…)
      Ten już praktycznie powstał… a zachodnia macka jest bliska punktu, w którym będzie można odpalić Nadniestrze.

    3. Świetne podsumowanie miałkości tego pisanego pod tezę artykułu. Autor do własnych niepopartych dowodami spekulacji, dodaje subiektywny komentarz, po czym wnioskuje, że to dowód na blamaż koncepcji ANW.
      P.S. Strona ukraińska podała jak odbijała lotnisko Hostomel. Desant wpierw został ostrzelany z Gradów, przez Gwardię Narodową, po tym weszła jednostka Alpha SBU, żeby wyczyścić to o zostało, w budynkach i okolicy.

  6. Polska dostanie wreszcie Abramsy za grubą kasę i od Pana Wojczala mamy analizę pozytywnie oceniającą działanie czołgów ukraińskich. Więc warto kupować czołgi. Gratuluję panie Blogierze, Może za kilka lat, może Pan będzie prawą ręką ministra do spraw bezpieczeństwa. Byle do przodu i życzę udanej kariery

  7. (…)Potencjał rakietowy Rosjan jest ograniczony. I to jest fakt. Można tłumaczyć, że nie chcieli siać grozy w pierszych 2-3 dobach. Minęło jednak 15 dni, a łączną ilość pocisków rakietowych wystrzelonych na cele na całej Ukrainie szacuje się na 500-600… Nawet niech to będzie liczba o 2/3 zaniżona, to nawet 100 pocisków na dobę to jest bardzo mało. Dla dobrej obrony rakietowej żaden problem.(…)
    Chyba jednak przełamali tą niemoc…:
    https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2022-03-07/rosyjski-atak-na-ukraine-stan-po-jedenastu-dniach
    (…)6 marca Siły Powietrzne FR jednorazowym uderzeniem zniszczyły port lotniczy w Winnicy. Dokonał tego operujący najprawdopodobniej nad terytorium Rosji lub nad Morzem Czarnym ciężki bombowiec strategiczny Tu-160, wykorzystując 8 z 24 rakiet skrzydlatych.(…) Wystarczyło 8 rakiet powietrze-ziemia… wynik cokolwiek imponujący.
    https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2022-03-11/rosyjski-atak-na-ukraine-stan-po-15-dniach
    (…)Siły Zbrojne FR przeprowadziły uderzenia rakietowe na dotychczas nieatakowane rejony. W godzinach popołudniowych 10 marca miał zostać zniszczony międzynarodowy port lotniczy Łozuwatka w Krzywym Rogu, z kolei nad ranem 11 marca lotniska wojskowe w Łucku i Iwano-Frankiwsku.(…)

  8. > Ukraina na niemal wszystkich frontach broniła się w zasadzie począwszy od samej granicy. W oparciu o większe miasta i przeprawy.

    No, niezupełnie. Rosjanie posuwają się naprzód nie malując farbkami obszary na czerwono, tylko wzdłuż dróg. Ich pojazdy, nawet ciężarówki z zaopatrzeniem, są w fatalnym stanie technicznym. Zwraca się szczególnie uwagę na opony, które zaniedbane łatwo pękają. Trzymają się szosy również po to, żeby je oszczędzać. Czołgi nie mogą odjechać daleko od dostaw paliwa. Poza tym już-już ma nastąpić razputica (roztopy; szczególnie dotkliwe na terenie Rosji, Białorusi i Ukrainy) albo tzw. błotna pora roku. Wtedy jeszcze bardziej trzeba będzie trzymać się dróg. Ukraińcy zrobili im dodatkowo pod górkę wysadzając mosty i tory kolejowe od granicy.

    Ta wojna to wojna o drogi. Sytuacja jest trochę inna na południu i wschodzie, gdzie teren jest bardziej skalisty i pojazdy łatwiej przejadą. Dodatkowo spojrzenie na mapę fizyczną pokazuje, że południe i wschód Ukrainy są pozbawione lasów i gór. Dlatego tam Rosjanie szybciej się posuwają.

    1. Gdyby to była prawda z tymi drogami to nawpadaliby na tyle zasadzek, że wialiby tymi drogami niczym po autostradzie śmierci.

    2. Tutaj drogowa mapa postępów wojsk rosyjskich z 11 marca.
      https://pbs.twimg.com/media/FNlDu88aIAMwSND?format=jpg&name=4096×4096

      Ten sam dzień z granicą kontrolowanych obszarów:
      https://pbs.twimg.com/media/FNlEMK8akAYS8x_?format=jpg&name=4096×4096

      Drogowe postępy wojsk rosyjskich z 3 marca.
      https://i0.wp.com/acoup.blog/wp-content/uploads/2022/03/image-7.png?resize=2048%2C1481&ssl=1

      Wszystkie powyższe mapki wykonane przez tego samego autora. Mapki z poszczególnych dni na jego profilu tt.

  9. > Jak wskazano na wstępie, ukraiński model armii jest podobny do tego, jaki budowany jest aktualnie w Siłach Zbrojnych RP. Co za tym idzie, zespół S&F mógłby z powodzeniem krytykować przyjętą ścieżkę ukraińskich reform oraz strategię (i taktykę) obronną, gdyby Ukraińcy sobie nie radzili. Problem w tym, że ku zdziwieniu większości ekspertów – Ukraina dobrze sobie na wojnie radzi.

    Krzysztof Wojczal zdaje się być zafiksowany na osi dronopiechota-czołgi, i zajęty dowodzeniem jak ciężka i liczna powinna być armia. Że niby skoro ukraińska armia daje radę się opierać, to właśnie takiej armii potrzebujemy. A co, jeśli inny rodzaj armii podziałałby *lepiej*?

    To nie jest zwykła wojna równego z równym. To jest „wojna przeciągnięta” czyli „protracted war”. Tylko taka strategia daje *słabszej* stronie nadzieję na zwycięstwo w długim okresie. Ma jednak poważną wadę – zakłada wzięcie wielu ciosów „na klatę”, czyli śmierć wielu cywili i zniszczenie infrastruktury. Dlatego nikt nie walczy w ten sposób, jeśli nie musi! Ta strategia stara się osiągnąć inne cele – nie bezpośrednie zniszczenie oddziałów wroga lub jego zaplecza, a zniszczenie jego woli walki.

    Artykuł pomija zupełnie takie kwestie jak dane wywiadowcze i radarowe Amerykanów, świetny Ukraiński wywiad(hartowany w boju od co najmniej 2014), otoczenie Ukrainy i dostawy broni z innych krajów, sankcje, i walkę psychologiczną.

    Te rzeczy mają duże znaczenie w dłuższym okresie. Podłamani żołnierze chętniej się poddają, lub po prostu odmawiają walki jeszcze w Rosji lub na Białorusi jeśli mają miejsce bunty i sabotaże(kolejarze na Białorusi). Informacje o zbrodniach wojennych bardziej mobilizują Zachód. Tłumy cywilów protestują w zajętych miastach, lub opóźniają zajęcie Enerhodaru. Broń cały czas płynie z zachodu, a białoruska armia ciągle nie wkroczyła.

    Co do amerykańskich danych wywiadowczych, satelitarnych, elektronicznych, zwiadu to umożliwiają one skuteczną walkę manewrową. Słabsza armia nie może skutecznie stawiać czoła silniejszej w otwartym polu, dlatego jej unika, i twardo stawia się tylko w kluczowych miejscach (ważne drogi i miasta). Walka manewrowa to atak armią (również czołgi!) we flanki przeciwnika i rozciągnięte kolumny, a potem często wycofanie się. Jeżeli spojrzymy na mapki z poszczególnych dni, to widać że ukraińskie przeciwnatarcia właśnie uderzają w boki a nie na wprost. (Nathan Ruser, na twitterze Ngr8000)

    Przestrzegam też przed przedstawianiem wojny w Ukrainie jako twardą walkę o każdy kilometr. To nie jest przeciąganie liny. Teoria wojny przeciągniętej inaczej patrzy na zajmowanie obszarów. Jak wiadomo(Clausewitz), każde natarcie ma największy impet i precyzję na początku, a potem stopniowo rozpada się, pogłębi się chaos, giną dowódcy, kończy się zaopatrzenie lub trudno je dostarczać bo wojska odjechały. Kolumny i wojsko są rozciągnięte i podatne na kontrataki. Wojska próbują oblegać miasta i twierdze, ale wytraciły impet. Następuje druga faza – impas. I myślę, że właśnie w tym punkcie jest Ukraina. TO jest właśnie to wpuszczanie przeciwnika głęboko w terytorium, przy czym z powodu różnicy sił armii Ukraina nie miaua dużego wyboru. Trzecią fazą byłaby kontrofensywa, a pierwszą – uniknięcie najsilniejszego pierwszego uderzenia. Patrzenie na mapę mogłoby sugerować, że teraz Rosjanie „mają najwięcej czerwonego”. Tak naprawdę, to teraz są najbardziej rozciągnięci. Teraz ważą się losy, ale wojna może przechodzić z jednej fazy w drugą, w obie strony.

    Elementem wojny przeciągniętej jest też oczywiście partyzantka, ale wbrew popularnym wyobrażeniom większość powstań kończy się porażką. Dotatkowo represje skupiają się na cywilach i osadach, bo tych najłatwiej złapać.

    Polecam artykuł historyka wojskowości o „wojnie przeciągniętej” („Protracted War”, pierwsze sformułowanie teorii Mao Zedong, ale innym przykładem mógłby być Fabiusz kontra Hannibal). Oprócz omówienia wojny chińskich nacjonalistów z komunistami, używa przykładów wojny w Wietnamie i Afganistanie. Jest długi, ale w porównaniu do ANW i tak o dwa rzędy wielkości krótszy!
    https://acoup.blog/2022/03/03/collections-how-the-weak-can-win-a-primer-on-protracted-war/

  10. Mam wrażenie, że autor jest rozdarty jeżeli chodzi o skuteczność dronów.

    Najpierw(w przedwojennym artykule o ANW) krytykował drony (w stylu Warmate), że są po prostu takimi wolniejszymi, łatwiejszymi do zestrzelenia rakietami. Ja się zgadzam, ale porównałbym je raczej do granatów. Mogą załatwić żołnierzy za przeszkodą zanim ci zdążą pomyśleć o działkach przeciwlotniczych. I nie wiem, czy opłaca się do nich strzelać ze Stingera.

    Teraz mamy ten artykuł, gdzie Wojczalowi marzy się duża ilość „amunicji krążącej” po stronie Ukraińców, czyli właśnie prostsze drony w rodzaju Warmate.

    W różnych częściach artykułu są jakby różne zdania na temat dronów. Że niby zlekceważono drony na początku. W innym fragmencie, że podciągnięto obronę przeciwdronową. W jeszcze innym, że drony dają radę tam, gdzie czołgi i artyleria ale JUŻ NIE lekka piechota.

    To może nie są zupełnie sprzeczne stwierdzenia, ale coś mi tu zgrzyta. Ja, uzbrojony w wiedzę z onetów, pochwalę trochę Bayraktara (turecki: „nosiciel flagi”, czy może „chorąży”).

    Fruwa na średnim pułapie, tzn 3-9km. Zasięg około 150km, prędkość maksymalna 220km/h. Przenosi do 4 bomb, które czesto są naprowadzane np. laserowo. Długość 6m, rozpiętość 12.

    Określenie „amunicja krążąca” już tu nie pasuje. To raczej mały bombowiec. Może i nie rozwali toto kolumny ciężarówek albo czołgów, wiele RADARÓW w ogóle nie może go wykryć i mylą go np z kluczem dzikich gęsi, a do tego dochodzą odpowiednie materiały. A nawet jeśli wykryje, to nie zestrzeli bo może szczelać spoza zasięgu Stingerów i „krótkiej” broni przeciwlotniczej. Potrzeba czegoś grubszego albo np myśliwca.

    Co innego zaadaptowany cywilny dron, którego uniesie dziecko – do zwiadu i do zrzucania „czernihowskiego” (kotajl mołotowa).

    Warmate (amunicja krążąca) to jakieś 5kg.

    Polskie FlyEye to „rzucany z ręki” 12-kilogramowy dron zwiadowczy ze składanym śmigłem, cichy – bo większość czasu szybuje.

    …a Bayraktar TB2 samych bomb bierze 150kg.

    Morał: aż się prosi o rzetelny i szczery artykuł o dronach. Wrzucanie ich wszystkich do jednego wora, jedno zdanie tu, drugie tam – to nie uchodzi. Nie sądzę, żeby na to wszystko dobra była jakaś „obrona przeciwdronowa”. To jest taka różnorodność, że trzeba różnych środków. Przeciwnika nie można po prostu „zadronić” – różne drony robią to na różny sposób.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.