Teorie Georga Friedmana – Cz. 2.

Ciąg dalszy do wpisu: Teorie Georga Friedmana – Cz. 1

 

TEZA 5 – Japonia ponownie stanie się aspirującym mocarstwem

 Japonia – zdaniem Friedmana to druga największa potęga świata po USA. Posiada największą gospodarką na Wschodzie i najsilniejszą flotę w tamtym regionie. Pomimo tego, że gospodarka Japonii straciła tempo wzrostu, to jednak posiada silne i „zdrowe” podstawy. (tak również m.in. w wywiadzie z 2013 roku – Sydney Writers Festival session).

To właśnie Japonia (wraz z Turcją) ma wystąpić przeciwko hegemonii USA w zapowiadanej przez GF-a  III Wojnie Światowej. Stanie się tak, ponieważ Japończycy zwiększą swoje wpływy i terytorium w regionie kosztem rozpadających się Rosji i Chin. Japońska ekspansja polityczno – gospodarczo – militarna będzie nieunikniona, ponieważ bez tego, Japonia może nie przetrwać. George Friedman rysuje podobny scenariusz do tego, jaki zaistniał przed wybuchem II Wojny Światowej. Wówczas Cesarstwo Wielkiej Japonii wygrało wojnę z Imperium Rosyjskim (1905 – jeszcze przed I WŚ), a także opanowało północną część Chin wraz z wybrzeżem (1937-1945).

Tym razem jednak japońska ekspansja w regionie może przebiegać pokojowo. Po niej, Japonia stanie się konkurentem dla USA (zwłaszcza w kontekście Pacyfiku), co uwolni podobne mechanizmy jakie doprowadziły do ataku na Pearl Harbour.

 

Komentarz

Scenariusz rysowany przez GF-a dotyczący przyszłości Japonii jest niemal kalką wydarzeń historycznych z początku XX wieku. Opieranie się o historię jest zasadne wówczas, gdy zachodzą podobne (jak historyczne) warunki. Tymczasem dziś, Chiny są znacznie silniejsze niż pod koniec XIX i na początku XX wieku (w stosunku do potęgi Japonii). Należy również wziąć pod uwagę poważne problemy z demografią oraz uwzględnić przyczyny spowolnienia gospodarczego Japonii. Państwo to wydaje się mieć dziś dużo mniejszy potencjał, jeśli chodzi o dawanie podstaw klasie politycznej, do prowadzenia jakiejś agresywnej i ekspansywnej polityki. Póki co, nie zapowiada się, że będzie lepiej (problemy się pogłębiają). Nawet w przypadku rosyjskiej smuty i kryzysu chińskiego, Japonia może mieć problem z uzyskaniem decydującej przewagi nad potężnymi sąsiadami. I to na tyle wielkiej, by pozwalała na ich podporządkowanie.

Problemem ponownie może okazać się dostęp do surowców. Chińczycy działają w tym zakresie wielotorowo, zabezpieczając szlaki morskie (Sznur Pereł, budowa floty, inwestycje infrastrukturalne), budując szlaki lądowe (Nowy Szlak Jedwabny), a także prowadząc wielotorową politykę zagraniczną (umowy z Rosją, Pakistanem, Iranem, inwestycje w Afryce).

Tymczasem jedynym atutem Japonii w tym zakresie jest obecna siła floty morskiej, której możliwości i tak są bardzo ograniczone (jej siła jest duża w odniesieniu do konkurencji, ale w stosunku do zadań jakie musiałaby wykonywać w czasach „chaosu” – z pewnością brakuje liczebności).

Reasumując, nawet w obliczu problemów i słabości, jakie mogą dotknąć Chiny i Rosję, Japonia może okazać się zbyt słaba by urosnąć do miana regionalnego mocarstwa.

Kreślenie świetlanej przyszłości dla tego państwa, odczytuję jako propagandową próbę (wykorzystującą historyczne sentymenty) przekonania Japończyków do tego, że są oni wstanie wygrać konkurencję z Pekinem. Oczywiście tylko wówczas, gdy dostatecznie długo będą stać po stronie USA. To poklepywanie po plecach ma prawdopodobnie zniechęcić Tokio do ukierunkowania polityki na Państwo Środka.

 

TEZA 6 – UE się rozpadnie. Niemcy czeka kryzys gospodarczy.

Na ten temat Friedman mówi i pisze dość zwięźle i ogólnikowo. Jego zdaniem Unię czeka kryzys gospodarczy i polityczny. Mocno osłabi to Niemcy, których eksport wytwarza ½ PKB państwa. Kryzys w Niemczech będzie spowodowany właśnie tym, iż pogrążone w zapaści: reszta Europy, Rosja i Chiny przestaną od Niemców kupować. Zwłaszcza, iż jak GF stwierdził na konferencji z 2017 roku w Keynote, Niemcy dążą do upadku. Ich eksport wprawdzie rośnie, ale zyski z eksportu spadają.

Berlin znajdzie się w bardzo trudnym położeniu, z zapadającym się przemysłem, rosnącym bezrobociem i słabnącą siłą polityczną w Europie. Problemy Niemiec pociągną za sobą resztę Unii, która zwyczajnie się rozpadnie. Zwłaszcza, iż Europa nie jest jednolita (gospodarczo, politycznie i kulturowo).

W jej miejsce ma powstać sojusz – Międzymorze – pod przewodnictwem Polski i przy wsparciu USA.

 

Komentarz

O ile w/w scenariusz jest jednym z najbardziej ogólnie i zdawkowo opisanych, o tyle uważam, że jest jednym z najbardziej prawdopodobnych (w zakresie dotyczącym UE i Niemiec). Mam wewnętrzne przekonanie, że w tym przypadku GF i Stratfor bazują na konkretnych i twardych danych. A ponieważ w interesie USA są problemy konkurencji zza Atlantyku, autor celowo nie podaje konkretów. Po co uświadamiać „przeciwnika”? Zwłaszcza, że władze USA mogą wpływać na pogłębianie się problemów UE. Z analiz, które wykonaliśmy w ramach prac InstytutuPL, a które publikowałem na blogu, wynika, że kryzys gospodarczy i prawdopodobnie rozpad UE są nie tylko możliwe, ale wręcz wydają się być nieuchronne. Pytanie nie brzmi „czy”, tylko „kiedy”.

Jest to proces, który w zasadzie już się rozpoczął. Punktem kulminacyjnym będą kryzysy w: Grecji, Włoszech, Hiszpanii i Portugalii. To „południowe combo” pociągnie Unię w stronę dna. Przy związanych betonem nogach, UE nie będzie miała szansy się od niego odbić.

Jeśli nałożymy na te wydarzenia rosyjską smutę i kryzys w Chinach, to może okazać się, że cały misternie budowany przez Berlin domek z kart, runie w jednej chwili.

Wątpię natomiast, by Niemcy osłabły tak bardzo, że automatycznie Polska stałaby się nowym liderem regionu. Scenariusz kreślony przez GF-a wydaje się być nieco przekoloryzowany (podobnie jak w przypadku opisu Chin i Japonii).

Berlin z pewnością pokusi się o ucieczkę do przodu. Niemcy zwyczajnie odetną balast i przejdą do wariantu B czyli Super Państwa złożonego z RFN, Francji i państw Beneluksu (który to pomysł już wypływał na światło dzienne kilka razy).

Z pewnością gospodarka Niemiec ucierpi w wyniku ewentualnego światowego kryzysu, ale czy będzie to od razu nokaut? Wątpię.

 

TEZA 7 – Polska stanie się regionalną potęgą

No właśnie. I wreszcie wisienka na torcie. 🙂

Polska – zdaniem GF-a nasz kraj stanie się potęgą, ponieważ upadną Niemcy, a USA wesprze Polskę przeciwko Rosji.

Warto wspomnieć, że Friedman w swojej książce (2009r.) przewidział powstanie inicjatywy dotyczącej budowy tzw. Międzymorza. GF stwierdził ponadto, że Polska uzależni się od USA z powodu nacisków ze strony Niemiec i Rosji. W związku z tym, iż Stany Zjednoczone będą chciały osłabić jedność UE, w ich interesie będzie również wspieranie Polski i Międzymorza. Friedman przewidział, że około 2015 roku wyłoni się nowy blok państw pod protekcją Stanów Zjednoczonych (cóż za precyzja…).

Friedman tłumaczy (również m.in.  w wywiadzie z 2013 roku – Sydney Writers Festival session), że Amerykanie nie chcą widzieć technologii Niemiec i surowców Rosji razem. Jedynym sposobem na rozdzielenie tych sił, z przyczyn geograficznych, jest wzmocnienie Polski. USA musi wspierać Polskę, by ta blokowała powstanie mocarstwa euroazjatyckiego.

Jednocześnie nie sposób nie dostrzec, że George Friedman apeluje do nas (Polaków i naszych władz) o to, byśmy poszli wskazywaną przez niego drogą i wsparli interesy USA:

Weźcie sprawy w swoje ręce, może nie wierzycie, ale będziecie ważni, musicie być silni i podmiotowi. (Słowa z 2012 roku wypowiedziane na spotkaniu w Warszawie)

W tym miejscu rozważań najczęściej padają argumenty, które mają nas przekonać, że wsparcie USA leży w naszym interesie. Np. GF często powołuje się na przykład Korei Południowej, która w 1950 roku była biednym narodem farmerów. Dziś jest potęgą gospodarczą i industrialną. Dlaczego? Zdaniem Friedmana dlatego, że USA potrzebowało, ze strategicznych powodów, silnej Korei Płd. W związku z tym Amerykanie transferowali technologię i dali dostęp do swojego rynku. Drugim przykładem jest Izrael, który otrzymuje olbrzymią pomoc militarno – finansową od rządu Stanów Zjednoczonych. Są to, zdaniem GF-a,  przykłady tego, co może zrobić USA dla danych państw, jeśli Amerykanie są zdesperowani by te państwa urosły.

Friedman wygłasza tego rodzaju apele jak mantrę. Na konferencji w Keynote w 2017 roku również powtarzał, że Polska stanie się regionalnym graczem. Ostanie się po upadku Niemiec i Rosji, ponieważ będzie wspierana przez USA. Ponieważ bycie sojusznikiem USA popłaca (sic!).

 

Komentarz

Osobiście odnoszę wrażenie, że George Friedman najwięcej energii i przesłania umieszcza w słowach właśnie dotyczących Polski. Zupełnie tak, jakby Polska była dla Stanów Zjednoczonych kluczem do przyszłości. I tak, jakbyśmy sami jeszcze o tym nie wiedzieli (dlatego należy nas przekonać). Niewątpliwie GF wypowiada frazy, jakie chcielibyśmy usłyszeć. Z pewnością te „przewidywania” wydają się być równie piękne, co iluzoryczne. Podobne wątpliwości można mieć, co do samych intencji Georga Friedmana. Czy Stany Zjednoczone chcą nas zwyczajnie wykorzystać, czy też rzeczywiście otrzymamy dzięki ich wsparciu szansę na zbudowanie swojej regionalnej potęgi?

Jeśli przyjmiemy, iż książki i wystąpienia Georga Friedmana stanowią narzędzie amerykańskiego soft power, a jego intencją jest zwyczajnie przekonanie Polski i Polaków do działania w interesie USA, to wszytko nie oznacza, że GF się myli… Zwłaszcza, iż wiele z jego założeń na przyszłość już się spełniło.

Wcześniej wykazywałem, iż autor „Następnych 100 lat” może mylić się w kwestiach Japonii i Turcji. Jednak spróbujmy poczytać między wierszami. Dlaczego Friedman wielkość wróży właśnie Japonii? W moim przekonaniu chciał w ten sposób umniejszyć rolę Chin, a jednocześnie przekonać mniejszych graczy Zachodniego Pacyfiku by orientowali się właśnie na USA i jego sojusznika Japonię, a nie na Państwo Środka („przyłączcie się do przyszłych wygranych”).

Stworzenie obrazu przyszłego Drugiego Imperium Osmańskiego mogło z kolei służyć przeszkodzeniu Turcji w osiągnięciu tegoż statusu. Wzrost tego imperium z pewnością nie jest na rękę ani Amerykanom, ani Izraelowi (Friedman wprost określił Turcję jako przyszłego przeciwnika USA – a potęga Turcji ma wzrosnąć niezależnie od działań i woli USA). Jednocześnie groźba powstania Drugiego Imperium Osmańskiego z pewnością ma dawać do myślenia innym lokalnym graczom, jak Arabia Saudyjska, a nawet Iran. Wojna na Bliskim Wschodzie służy Stanom Zjednoczonym. Antagonizowanie stron również. Do myślenia daje również fakt, iż w kwestii Bliskiego Wschodu George Friedman zwyczajnie może nie mieć racji (co sam otwarcie przyznaje). Konflikt wciąż trwa i jego końca nie widać. Jednocześnie byliśmy świadkami nieudanej próby obalenia Erdogana. Innymi słowy, nie wszystko prawdopodobnie potoczyło się tak, jak zakładano. Jednak włączenie „opcji Kurdyjskiej” świadczy o grze nastawionej na powstrzymywanie ambicji Ankary.

 

Wracając do Polski. Jeśli George Friedman rzeczywiście działa w ramach amerykańskiego soft power i ma za zadanie wpływać na świadomość konkretnych decydentów/społeczeństw, to przynajmniej część jego zapowiedzi (zwłaszcza te najbliższe w czasie) musi się spełnić. Inaczej nikt nie będzie brał słów GF-a na poważnie (podobnie jak argumentów władz USA, które są przecież niemal tożsame). Ponieważ najważniejszą grą dla USA w chwili obecnej jest rywalizacja z Chinami, to pod właśnie tą rozgrywkę układane są działania.

W tym kontekście, „wieszczenia” związane z Polską są bliższe na linii czasowej. Innymi słowy, USA najpierw musi dać klapsa Rosji i rozbić Unię Europejską, by móc później stawić czoła największemu zagrożeniu – osamotnionym w takim scenariuszu Chinom.

Dlatego też, by uwiarygodnić „scenariusz chińsko-japoński”, w którym to Chiny mają upaść, a Japonia stać się potęgą (kosztem Chin i Rosji), w pierwszej kolejności sprawdzić się muszą przewidywania w zakresie najbliższej przyszłości Polski. To będzie świetny przykład na trafność analiz Waszyngtonu i koronny argument dla wszystkich niezdecydowanych – należy wybrać stronę USA. To popłaca.

Tego rodzaju logika może wydawać się dość karkołomna. Faktem jest jednak, że część z zapowiedzi GF-a już zaczęła się sprawdzać. Ponadto scenariusze dotyczące kryzysu w UE i Niemczech, a także smuta w Rosji są bardzo prawdopodobne. Projekt Międzymorza już został nazwany przez reprezentantów władz poszczególnych państw. W przypadku zapaści w Niemczech i Rosji, projekt ten ma szansę realnego startu. Zwłaszcza przy wsparciu ze strony USA, które przecież de facto zostało już udzielone.

Innymi słowy. Nawet jeśli traktować G. Friedmana jako propagandzistę… To już się dzieje. Jak pisałem w tekście o Wojnie o nowy ład światowy – którą stroną powinna wybrać Polska?– niezależnie od woli naszego społeczeństwa.

 

Jak to się wszystko potoczy dalej? Zobaczymy. Jednak scenariusz kreślony przez Friedmana należy traktować jako prawdopodobny, a może nawet, najbardziej prawdopodobny.

Kwestia pozostaje tylko jedna. Jaką cenę zapłacimy za działanie w interesie USA i czy cała heca zakończy się zakładamy efektem (a nie np. porażką NATO z Polską na 1 froncie, lub hegemonią Niemiec w Europie).

 

Inne wybrane stwierdzenia Friedmana

Imigracja przewidział imigrację do Europy, która będzie mierzyć się z problemem słabej demografii

Islam przykład najprawdopodobniej nietrafionej prognozy (Zgodnie z którą w 2020 roku wojna amerykańsko – islamska wygaśnie),

Pakistanzbyt podzielony wewnętrznie by przekształcić się w potęgę, blokowany przez Afganistan Chiny, Rosję i Indie nie będzie wstanie umocnić swojej pozycji. Dlatego nie stanie się dominującym krajem muzułmańskim.

Chiny nie zaatakują Syberii – granica jest długa, to pustkowie.

Zjednoczenie Korei na długo przed rokiem 2030. Później Korea w obawie przed Japonią, będzie szukała pomocy USA.

 

Konferencja z 2017 roku (Keynote):

Izrael jest w tej chwili w najlepszej dotychczasowej sytuacji geopolitycznej. Egipt jest przyjazny teraz dla Izraela. Turcja gryzie się z Iranem. Syria i Irak to chaos.

USA nie ma teraz interesów na Bliskim Wschodzie. Nadchodzi kolejny kryzys, po którym nastąpi dalszy wzrost (kryzysy w USA wybuchają cyklicznie)

III Wojna Światowawybuchnie, w każdym wieku wybuchała wojna

USA ma opcje nie wchodzenia w konflikt światowy

 

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

5 komentarzy

  1. @BlackShadowOryginal Hah, swojego też nie mogę znaleźć. Dlatego uważam z miejsca quiz za bezsensowny, bo to jest niczym zdanie się na los, tyle, że obrazki są różne.

  2. Siódmy majster, świetnie napisane. Dokładnie tak samo myślę o tym sowieckim bękarcie. Czasy się zmieniają a mentalność i metody te same. To samo się tyczy PZPNu, które te kure hołubi.

  3. Czy nie widzą Państwo, że Friedman mówi to co Polacy chcą usłyszeć – że będziemy wielcy (oj jak lubimy to słyszeć).
    Tylko, że:
    1. USA nie transferują tu swojej technologii do naszego przemysłu
    2. USA nie wspierają naszej armii pieniędzmi (proszę podać ile otrzymało WP w ostatnich latach a ile Egipt i Izrael, czy nawet Korea Pd.

    Czy nie widzi Pan, że jest zwykłe mamienie społeczeństwa bez pokrycia “bredniami”. Prosty przykład – Niemcy zapadną się gospodarczo twierdzi autor. O ile ich eksport zatrzyma się, to nasza gospodarka utonie. Co więcej kapitał spekulacyjny (niestety z USA) zatopi naszego złotego w przypadku kryzysu dużo szybciej niż Euro (wystarczy spojrzeć co stało się w 2008/2010 roku z naszą walutą).

    Upadek Rosji nie jest możliwy bez wojny, która oby jej nie było, będzie toczyć się na naszym terytorium. To zagłada dla nas jako kraju i ludzi. Powinniśmy być zainteresowani w rozwoju naszego kraju a nie ujadaniu i podgrzewaniu atmosfery.

    Sorry, że wylewam kubeł zimnej wody na lansowaną teorię o polskiej mocarstwowości regionalnej. Najlepszą rzecz jaką możemy robić, to stale wzmacniać nasz kraj – najpierw gospodarczo, potem militarnie, by nikomu nie marzyło się nas traktować jako obszar do przemarszu wojsk. Jak mawiał słynny trener Chicago Bulls – defence wygrywa. Tu potrzeba polityki Kazimierza Wielkiego – budować, budować.
    Pozdrawiam,

    1. Całkowicie się zgadzam. Co nie zmienia faktu, że w mojej opinii, Amerykanie rzeczywiście grają na scenariusz opisany przez Friedmana. Mówi co byśmy chcieli usłyszeć, ale może się również stać dokładnie tak, jak opisał. Konfrontacja z Rosją nie jest szykowana na terytorium Polski, tylko na terytorium Ukrainy.

      Dlatego jedno jest pewne. Kimkolwiek Friedman nie jest, i czegokolwiek nie twierdzi, trzeba mu przyznać rację w tym, że Polska powinna wreszcie zacząć się wzmacniać, a nie rozbrajać (jak było do tej pory). Bo nachodzą ciekawe czasy, a wówczas będzie się liczyć realna siła, a nie gwarancje czy papierowe sojusze.

      pozdrawiam
      KW

Dodaj komentarz