Polska wepchnie Łukaszenkę w objęcia Putina?

W związku z ostatnimi wydarzeniami na Białorusi, w przestrzeni publicznej zawrzała dyskusja na temat polskiej polityki wschodniej. Zwłaszcza tego, jak powinny zachować się polskie władze w kontekście wyborów na Białorusi oraz protestów społecznych związanych z ich wynikiem.

Podział w dyskursie oparł się głównie o ocenę rządów Aleksandra Łukaszenki. A konkretnie kwestię tego, na ile jego osoba gwarantowała Polsce bufor bezpieczeństwa w postaci białoruskiego terytorium.

Wskazać w tym miejscu należy, że zdecydowana większość polskiej sceny politycznej (tak rządowej jak i opozycyjnej) opowiedziała się po stronie demokratycznych przemian na Białorusi. Opozycja wysłała swojego posła – Michała Szczerbę – jako obserwatora wyborów. Ten nie szczędził słów poparcia dla opozycji, spotykając się z jej liderami. Z kolei przedstawiciele partii rządzącej, pomimo początkowej rezerwy (vide wspólne oświadczenie prezydentów Polski i Litwy), ostatecznie również zajęli anty-reżimowe stanowisko. Co objawiło się poprzez wezwanie przez premiera M. Morawieckiego do zorganizowania nadzwyczajnego szczytu Rady Europejskiej w sprawie Białorusi.

Można odnieść wrażenie, że większość polityków, ale i społeczeństwa poddała się euforii związanej z wizją, że na Białorusi może dojść do pro-zachodniego przewrotu i powtórzy się scenariusz ukraiński.

Sceptycy wskazywali natomiast, że Aleksandr Łukaszenka był do tej pory gwarantem tego, że na Białorusi nie powstały żadne stałe bazy wojskowe Federacji Rosyjskiej. Dzięki temu na granicy polsko-białoruskiej nie stacjonują dywizje rosyjskie, które stanowiłyby bezpośrednie zagrożenie dla Warszawy.

Spór o to, jaką postawę powinna zająć Polska względem sytuacji na Białorusi rozbija się więc o ocenę tego, czy A. Łukaszenka rzeczywiście gwarantuje wspomniany bufor, a jeśli tak, czy jest jedynym możliwym jego gwarantem.

Zwolennicy poparcia przewrotu na Białorusi podnoszą, że wprawdzie Łukaszenka rzeczywiście odmówił powstania baz rosyjskich na Białorusi, jednak jego kraj de facto współpracuje militarnie z Rosją. Kupuje od niej sprzęt i wymienia się informacjami. Jest więc tak naprawdę przedłużeniem ramienia Moskwy. W związku z tym w przyszłości może ulec Putinowi i zgodzić się na rozmieszczenie rosyjskich wojsk wzdłuż polsko-białoruskiej granicy. Zwłaszcza, gdy będzie musiał siłą utrzymać władzę w kraju, co może wiązać się z potrzebą pomocy ze strony Putina. Dlatego też pro-zachodni przewrót na Białorusi, który doprowadzi opozycję do władzy jest scenariuszem pozytywnym z perspektywy Polski. Bowiem nowy, pro-zachodni prezydent Białorusi byłby lepszym gwarantem bezpieczeństwa dla Polski i niezależności Mińska wobec Moskwy.

Jest to oczywiście argumentacja zupełnie chybiona. Przede wszystkim wskazać należy, że demonstracje anty-reżimowe, a być może wybuch mińskiego majdanu prawdopodobnie skłonią Łukaszenkę do wariantu siłowego. W tym kontekście utrzymanie władzy będzie wymagało użycia wielu mundurowych, a także środków. W obliczu potępienia ze strony zachodu, Łukaszenka będzie musiał zwrócić się o pomoc do Moskwy. Ta nie zostanie mu wszakże udzielona za darmo. Prezydent Białorusi będzie musiał się zgodzić na warunki W. Putina, w których może zawierać się postulat wprowadzenia rosyjskich wojsk na Białoruś. Wskazać więc należy, że im większa będzie wywierana presja wewnątrz Białorusi, a także presja zewnętrzna ze strony zachodu, tym Łukaszenka będzie bardziej skłonny zgodzić się na warunki Kremla. Co może tylko pogorszyć istniejącą sytuację Polski na płaszczyźnie bezpieczeństwa.

Wariant ukraiński jest mało prawdopodobny

Jednocześnie podnieść należy, że absolutnie żaden lider pro-zachodniej opozycji nie ma szans na Białorusi uzyskać, a następnie utrzymać władzę. Łukaszenka posiada posłuch wśród resortów siłowych (armia, milicja, służby). Następca będzie tego już pozbawiony. Tymczasem Rosjanie mogą zaoferować białoruskim generałom (których przecież znają z licznych wspólnych ćwiczeń) zachowanie posad i pozycji, w zamian za wsparcie pro-rosyjskiego lidera opozycji. Który następnie wygra w „demokratycznych” wyborach. Zachód takiej oferty przebić nie może. Zwłaszcza, że to rosyjskie, a nie polskie czołgi grożą Mińskowi interwencją. To rosyjskie gaz i ropa płyną na Białoruś i to na linii Mińsk-Moskwa odbywa się głównie wymiana handlowa. Rosjanie posiadają informacje na temat białoruskich struktur administracyjno-militarnych i kwestią oczywistą wydaje się, że posiadają tam wpływy. Polska, Litwa, Unia Europejska, a nawet USA mają ZEROWY wpływ na to, co się dzieje na Białorusi. Tak więc pro-zachodnia opozycja nie ma zwyczajnie szans na przejęcie i utrzymanie tam władzy. Liczenie na powtórkę ukraińskiego scenariusza jest naiwnością. Białoruś to inny kraj, inne warunki, inna władza oraz inne, silniejsze powiązania z Moskwą.

Podnoszony jest również argument na płaszczyźnie soft power. Zgodnie z nim, należy walczyć o „białoruską duszę” i wzniecić w Białorusinach płomień wolności i niezależności od Rosjan. Co zaprocentuje w przyszłości. Jest to bardzo szczytna idea, problem jest tylko taki, że jeśli Rosjanie przejmą kontrolę nad Białorusią, to na kraj ten zostanie nałożony całkowity lockdown informacyjno-gospodarczy. Pod presją czołgów, płomień wolności będzie musiał żarzyć się nieśmiało w domu (przy zasłoniętych zasłonach), a my Polacy będziemy mieli większe zmartwienia niż demokracja na Białorusi. Kilka tysięcy zmartwień w postaci rosyjskich czołgów i ciężkiego sprzętu stacjonującego w Brześciu i Grodnie.

Ostatni rzeczowy argument zwolenników białoruskiego przewrotu jest taki, że w wyniku protestów na Białorusi, status quo zostało już naruszone. Że Aleksandr Łukaszenka, bez względu na wszystko zwróci się ku Moskwie. Jest to wszakże jedynie założenie, na które nie ma jeszcze żadnych przesłanek, a jednocześnie należy pamiętać, że dzisiejsze protesty to nie jedyne w historii Białorusi. W 2010 roku również doszło do licznych (może nawet większych) manifestacji w tym kraju. Mimo to, przez kolejnych 10 lat Białoruś pozostała terytorium neutralnym. Mało tego, w 2015 roku Aleksandr Łukaszenka obiecywał Ukraińcom (wbrew interesom Putina), że od strony Białorusi nic im nie grozi. A jeśli Rosjanie planowaliby inwazję zmuszając Mińsk do zgody na przemarsz wojsk, to białoruski prezydent obiecał uprzedzić o tym władze z Kijowa. Takich deklaracji nie składa publicznie osoba, która jedynie wykonuje polecenia z Moskwy. Natomiast pod koniec 2018 roku Łukaszenka otworzył się na rozmowy z USA. Jednocześnie mocno zaogniły się relacje z Rosją, z którą do dziś nie ma konkretnej umowy w zakresie energetyki. Dlatego Łukaszenka ściąga gaz i ropę naftową z alternatywnych źródeł. Oczywiście, że reżim z Mińska wykorzystuje zachód do swojej gry wobec Kremla. Niemniej, fakty są nieubłagane. Do tej pory na Białorusi nie było stałych baz wojskowych Rosji, a Rosjanie nie stoją na granicy białorusko-polskiej. I powinniśmy zrobić wszystko, by tak pozostało.

Postawa UE nie powinna dziwić

Zniechęcanie do siebie Łukaszenki nie jest tutaj żadną metodą. Polska powinna zachować neutralne, wyczekujące stanowisko. Bowiem i tak nie mamy wpływu na to, co się na Białorusi dzieje. Natomiast powinno nam zależeć na kontynuacji przez Łukaszenkę dotychczasowej linii politycznej. Zwłaszcza, że w ostatnich dwóch latach na skutek amerykańskich rozmów z Białorusią (z naszym udziałem), kraj ten rzeczywiście stał się problematycznym partnerem dla Moskwy. Wydaje się, że kontynuowanie tej przynoszącej wyraźne efekty polityki byłoby celowe.

Jednocześnie nie powinna dziwić odmowa Brukseli, jeśli chodzi o zwołanie nadzwyczajnego szczytu w sprawie Białorusi. Nikt orientujący się w europejskiej polityce międzynarodowej chyba nie liczył na to, że będące w komitywie z Rosją: Niemcy, Francja i Włochy będą wspierały pro-amerykańską Polskę w tym zakresie. Choćby w Mińsku palono ludzi żywcem, nikt w Unii nie kiwnie palcem póki się to nie będzie opłacało konkretnym stolicom.

Kto może wspierać manifestacje i zamieszki?

Kwestią otwartą pozostaje, czy protesty na Białorusi były spontaniczne, czy też inspirowane. Jeśli były inspirowane, lub też ta spontaniczność została wykorzystana przez siły zewnętrzne, to należy zastanowić się, kto te protesty wspiera. Ponieważ wcale nie musi to być takie oczywiste.

Jeśli na taki krok zdecydowali się Amerykanie (przy np. naszym i litewskim udziale) , wówczas może okazać się, że zostanie uzyskany efekt odwrotny do zakładanego. Zamiast wyciągnąć Białoruś z rosyjskiej strefy wpływów, zostanie ona kompletnie zdana na łaskę Moskwy. Mogą to sugerować takie wydarzenia, jak obecność polskich polityków opozycyjnych na Ukrainie w czasie wyborów, jak również fakt, iż główna kontrkandydatka Łukaszenki uciekła na Litwę.

Natomiast protesty o pro-zachodniej twarzy mogą też leżeć w interesie władz z Kremla. Mogłoby to być działanie mające na celu skłócić Łukaszenkę z zachodem oraz podporządkować białoruskiego prezydenta Putinowi. Łukaszenka od 2 lat negocjuje z zachodem  co zaowocowało dostawami gazu nierosyjskiego na Białoruś. Pytanie, czy w takim momencie opłacałoby się jednak Łukaszenkę obalać? Czy też może to Rosji zależy na przerwaniu kontaktów Mińska z zachodem? Za tym ostatnim może też świadczyć wykryta przez białoruskie służby obecność tzw. Wagnerowców. Czyli rosyjskich najemników, którzy zostali zlokalizowani i wyłapani na terytorium Białorusi tuż przed wyborami. Gdyby to Rosjanie stali za protestami na Białorusi i je wspierali, to wielką pomyłką byłoby popieranie tej inicjatywy i wzmacnianiem pozycji Putina względem Łukaszenki. 

Stąd tak ważna jest powściągliwość i zorientowanie się w sytuacji na Białorusi. Oraz przede wszystkim nie palenie sobie mostów tak, by niezależnie od tego co się stało, Białoruś utrzymała kontakt z Warszawą i nie popadła w całkowitą zależność od Rosji. To nie jest czas na hurraoptymizm z powodu tego, że ktoś gdzieś wyszedł na ulice. I wyciąganie zbyt pochopnych wniosków.

Na koniec warto sobie zadać pytanie, na czym nam powinno bardziej zależeć. Na bezpieczeństwie Polski, czy na demokracji na Białorusi? W mojej ocenie, temat naszego wschodniego sąsiada winien być dyskutowany tylko i wyłącznie na gruncie merytorycznych argumentów związanych z kwestią bezpieczeństwa państwa. O zbawianie świata niech się biją wielcy, bo tylko oni mają po temu siły i środki. My powinniśmy kalkulować każdy ruch i oszczędnie gospodarować potencjałem. Bo mamy go mało i łatwo możemy go stracić.

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

 

150 komentarzy

  1. Proszę mi wyjaśnić:
    1. Czy stać nas jako kraj na umieszczenie własnego satelity na orbicie (można to zrobić o ile orientuję się na zasadach komercyjnej współpracy z innymi)? Bez własnego rozpoznania sytuacji poza naszymi granicami zawsze będziemy zdani na info od silniejszych, którzy przekażą nam to co oni chcą przekazać…
    2. Dlaczego Polska, która nie ma szans na pozyskanie broni atomowej nie zacznie wprowadzać jako uzbrojenia broni termobarycznej? Często zwanej „bronią atomową ubogich”?

    1. Adn. 1
      Cubesatów trochę tego już poleciało:
      – BRITE PL – radioobserwacje astronomiczne – 2 sztuki
      – PW Sat – eksperymenty z zakresu deorbitacji – 2 sztuki i kolejny jest bodajże montowany

      A z kategorii strategicznej to obecnie jest montowany satelita do obserwacji statków morskich SAT AIS PL.

  2. @ultrasceptyku – piszesz: „a to mi się podoba. Atak na Rosję, Wyposażoną w bron A. Moze tak Pan georealista da przykład i niech poświeci rodzinę – własną do wyparowania.” Poruszyłeś niezwykle ważną sprawę – właściwie najważniejszą – dlatego wprost i do końca odpowiadam.
    TAK – możemy to wszystko powyższe [co opisywałem] zrobić w ramach koalicji Wschodniej Flanki Europy [wliczając UK] – i z dogadaniem uprzednio całej operacji pod stołem z USA – ale i z Chinami – bo dla OBU supermocarstw utrzymanie i „być alb nie być” Wschodniej Flanki Europy to ich egoistyczna priorytetowa racja stanu – by nie powstało konkurencyjne SILNIEJSZE supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku. To wszystko jest realne i technicznie i zasobowo i politycznie – pod warunkiem własnego i koalicyjnego zdeterminowanego [bo broniącego własnego żywotnego interesu] odstraszania jądrowego – z odpowiednim przygotowaniem globalnej opinii publicznej – i z poparciem obu supermocarstw. Na pewno nie w ramach NATO – tylko jako NORDCENTRALDEFCO+UK. Polska sama oczywiście nie jest zdolna [bez odwetu Rosji] do takich działań – to byłoby głupie i nieodpowiedzialne. I co najważniejsze – cała akcja koalicyjna – będzie w mediach świata przedstawione jako ODPOWIEDŹ DEESKALACYJNA I STABILIZACYJNA na cały szereg prowokacji Rosji, narastających aktów siły, które trzeba będzie nagłaśniać – budując obraz KONIECZNEJ REAKCJI OBRONNEJ. I nie chodzi tylko o Obwód Kaliningradzki i Białoruś [po jej anschlussie ze strony Kremla]. A dokładniej – chodzi o A2/AD i o podstawy operacyjne do neutralizacji. To kwestia neutralizacji także A2/AD Petersburga i Krymu. Koalicyjnie. Szybkie, zlokalizowane przestrzennie i czasowo ODPOWIEDZI na tradycyjne rosyjskie działania oparte na zwiększaniu presji i „incydentach”. Metoda faktów dokonanych i ustawienia gotowego stolika negocjacyjnego do zatwierdzenia nowego układu sił. I to chodzi – o odpowiedzi zapowiedziane – z przygotowaniem opinii publicznej – po ostrej globalnej stygmatyzacji Rosji jako agresora. Przy czym przy uderzeniu prewencyjnym nie wykluczam wcale odpalenia małej [ca 1-5 kT] głowicy na pustkowiu Rosji – właśnie w celach deeskalacyjnych. Żeby było jasne – TYMCZASOWE zaangażowanie i związanie sił Rosji [ale i USA] w Europie jest korzystne dla Chin [bo tym bardziej Chiny są silne w Azji – i wobec USA – i wobec Rosji – która na dodatek sama siebie krępuje wobec Chin swoją samobójczą polityką]. Ale to jest korzystne TAKTYCZNIE dla Chin tylko do pewnego momentu. Gdy poziom zagrożenia Wschodniej Flanki Europy przekroczy poziom „akceptowalnego ryzyka” – czyli dokładnie wtedy, gdy Pekin zobaczy, że Rosja może przerwać Wschodnią Flankę Europy i zrealizować supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku – wtedy nadrzędne STRATEGICZNE względy przedrukują dotychczasowe wykorzystywanie Rosji jako „pożytecznego idioty” i „darmowego tarana” przeciw kolektywnemu Zachodowi – co jak na razie osłabia pozycje USA jako hegemona globalnego. WTEDY – przy zagrożeniu powstaniem konkurencyjnego supermocarstwa za miedzą – zupełnie inaczej będzie wyglądała współpraca Wschodniej Flanki Europy [wliczając UK] – zarówno z USA – jak i z Chinami. Kreml bardzo się zdziwi, że oba supermocarstwa zgodnie dadzą gwarancje jądrowe Wschodniej Flance Europy – i zgodnie zagrożą Rosji kontruderzeniem. Jednego dnia bezie „przyjaźń” Kremla z Pekinem – następnego wszystkie czynniki rządowe i medialne w Chinach zmienią narrację, przedstawiając Rosję jako „największe zagrożenie dla świata” i rozpoczynając kampanię roszczeń wobec Rosji – poczynając od „koniecznego i bezwarunkowego” zwrotu 1,6 mln km2 „ziem rdzennie chińskich pod tymczasową administracją rosyjską” – czyli największego upokorzenia i straty Chin w „wieku hańby” – narzuconym przez Kreml traktatem pekińskim 1860. Od tego momentu każdy Chińczyk będzie dniem i nocą uczony, że nie będzie „chińskiego renesansu” na 100 lecie ChRLD w 2049 bez zwrotu tych niesłusznie zagrabionych ziem. Do tego na pewno dojdzie narracja Pekinu kolportowana do reszty państw Azji – „Azja dla Azjatów” mająca rozkruszyć Syberię – z Chinami jako „przewodnią siłą wyzwolicielską”. Oczywiście gra idzie i o Syberię i o Arktykę. O przestrzeń demograficzną, przestrzeń geostrategiczną [w tym tzw. Strefę Seversky’ego] – i o zasoby. A także o Arktyczny Jedwabny Szlak – z Chin do Leny – z pominięciem Cieśniny Beringa – to najkrótsza droga morska do Europy – która Chiny chcą mieć na całym szlaku pod kontrolą. Myślę, że deal USA-Chiny, który z wielu względów geostrategicznych zmarginalizuje Rosję – będzie miał jako warunek konieczny ze strony Waszyngtonu względem Pekinu – twarde wysuniecie powyższych żądań Pekinu wobec Kremla – dla „spalenia mostów” Chin z Rosją. I nie tylko chodzi o narrację – ale o wspólne konkretne działania antyrosyjskie. Oczywiście pod hasłem „wspólnego konstruktywnego wsparcia deeskalacji” i „neutralizacji zagrożenia dla świata” „uciszania agresora” w „trosce o pokój globalny”. WTEDY „nagle i niespodziewanie” oba wielkie ośrodki medialne zaczną zgodnie stygmatyzować „zdradziecką i imperialną” historię Rosji, pokazywać to „ostatnie i największe kolonialne imperium białego człowieka” jako przeżytek groźny dla świata – a Rosję jako „cmentarz narodów” itd. Oczywiście trwała marginalizacja Rosji i przez to likwidacja groźby powstania trzeciego supermocarstwa Lizbona-Władywostok – zakończy zgodne współdziałanie i deeskalację w konfrontacji USA-Chiny. Owszem – to będzie ruch o znaczeniu strategicznym dla świata – ale tylko będzie etapem – bo POTEM – po odcięciu wszystkich kuponów od tego „aliansu” – globalna konfrontacja hegemonalna wróci – już w „czystym stabilnym i przewidywalnym polu działań geostrategicznych” w ramach G2. Bez Rosji – która na razie burzy wszelkie plany i kalkulacje strategiczne obu stronom – co prócz groźby powstania supermocarstwa Lizbona-Władywostok – jest i będzie drugim powodem zasadniczym dla wspólnej marginalizacji Rosji przez oba supermocarstwa – na oczach świata. No i w świadomości ludzi na świecie – dla wszystkich w grze globalnej o hegemonię – od pewnego momentu mają się przecież wyraźnie liczyć bezdyskusyjnie tylko USA i Chiny. Czyli stary schemat z zimnej wojny – konfrontacji USA-Rosja – musi zostać zastąpiony w umysłach 9 mld ludzi schematem konfrontacji USA-Chiny – z Rosją jako graczem II ligi. Dla Waszyngtonu to ważne – dla budowania narracji „wolny świat kontra Chiny” – dla Chin to równie ważne, bo nie będą hegemonem świata, nim wpierw nie staną się przynajmniej „bezapelacyjnym dominatorem” Azji – a to wymaga marginalizacji Rosji. Taka jest nieubłagana logika geostrategii. W optyce Pekinu – oczywista wg strategii „krok za krokiem”. Polska jest tylko małym trybikiem w tej potężnej grze globalnej – ale trybikiem w niezwykle ważnym miejscu – i mającym nieproporcjonalnie wielkie znaczenie dla tej gry – względem naszej demografii, obszaru, ekonomii, technologii, PKB. I co więcej – a może to jest NAJWAŻNIEJSZE – Polska jest po tej „wygranej i silniejszej stronie” – jej byt i suwerenność jest ściśle związana z egoistycznym interesem geostrategicznym i USA i Chin. Nie mówiąc o wadze dla Wschodniej Flanki Europy. Dlatego wszelkie narzekania na nasza mizerię ekonomiczną-technologiczną- ludnościową itd – nie mają znaczenia. W krytycznej sytuacji możemy pod stołem powiedzieć nader asertywnie i w Waszyngtonie i w Pekinie to samo: [najlepiej powiedzieć to w ramach bytu Wschodniej Flanki Europy] – „albo nas wesprzecie pod każdym względem wobec Rosji, która przechodzi do fazy siłowej przerwania naszego „kordonu sanitarnego” – albo będziecie mieli trzeciego konkurenta od Lizbony do Władywostoku – SILNIEJSZEGO od Pekinu – czy Waszyngtonu”. Przy okazji – OBA supermocarstwa będą musiały w swym interesie „przydusić” Niemcy – a szerzej „jądro karolińskie” – by Wschodnia Flanka Europy nie miała od tyłu zagrożenia – oraz by Rosja była poddana wszechstronnej izolacji. WTEDY Berlin nie będzie mógł się wić jak piskorz – wsparcie dla supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku już nie będzie tolerowane.

  3. Było wiele krytycznych głosów nt wyposażenia WP. Sam mam zasadnicze zastrzeżenie co do struktury i uszykowania PMT. Natomiast potępianie w czambuł T-72, Twardych, działek 23 mm na ciężarówkach [system Hibernyt], BWP-1 itd – nie ma sensu. T-72 czy Twardy nie nawiąże walki z T-90 nie mówiąc o Armacie – pełna zgoda – ale jest zabójczy dla rosyjskich BTR, KTO, BWP – i jako tzw. Wóz Wsparcia Ogniowego/Bezpośredniego. A i wobec najnowszych czołgów Rosji miałoby sens posłać w bój T-72 czy Twarde – ale w wersji czołgów-robotów bezzałogowych. Co zresztą robią już Rosjanie [tzw. formacja „Burza” – właśnie na starszych czołgach – wziętych z tzw. magazynów natychmiastowego użycia i przerabianych ] i Amerykanie. Bo wtedy poprzeczka ryzyka byłaby dla załogowych rosyjskich czołgów zbyt wysoka. No i bezzałogowe T-72 czy Twarde byłyby posyłane w sposób skrajnie zdeterminowany wg zasady „bez względu na straty” [dodatkowe zniechęcenie załóg czołgów rosyjskich do walki] – albo np. gdyby doszło do konieczności przełamania. Ale równie dobrze można by przerobić wszystkie T-72 i Twarde na ciężkie dopancerzone BWP [na wzór np. izraelskiego Achzarita – przerabianego ze zdobycznych…T-54/55] – np. z naszą wieżą bezzałogową ZSSW-30/40 z kppanc itd. Przy wyrzuceniu działa, oporopowrotnika, SKO, automatu ładowania z magazynem, przy wyrzuceniu amunicji z magazynów dennych – desant mógłby liczyć 7-8 żołnierzy. Tak samo BWP-1 jako BWP jest beznadziejny – ale po zdjęciu wieży z niskociśnieniową „armatą” 73 mm – można w kadłubie zainstalować np. „zwykły” moździerz 120 mm, który z amunicją precyzyjną i z dronowym rozpoznaniem i pozycjonowaniem celów – byłby bardzo skutecznym środkiem ppanc [ogniem pośrednim -pozahoryzontalnie – więc słaby pancerz byłby bez znaczenia]. Tak samo podwozie BWP-1 można przekształcić w transporter piechoty [nie BWP], albo w rakietowy niszczyciel czołgów [ja jestem za Brimstone 3 – ewentualnie Spike NLOS] – co zresztą jest już ujęte w propozycjach MBDA i Rafaela dla Polski w programie Ottokar-Brzoza. Albo np. podwozie BWP-1 jako nosiciel dronów rozpoznawczych i amunicji krążącej [czyli FlyEye + Warmate]. Działka plot 23 mm są nadal nowoczesne do zwalczania na bliskim dystansie i wobec przelotów na niskich wysokościach – nowa amunicja 23 mm zwiększyła zresztą zasięg praktycznie do horyzontu. Umieszczenie działek 2×23 mm na podwoziu ciężarówki ma zdrowy sens co do mobilności i kalkulacji koszt/efekt takiego systemu. Także modernizacja wszystkich Szyłek do Białych [4×23 mm plus wyrzutnie Piorunów – które stanowią GŁOWNY oręż plot Białych] ma sens w kalkulacji koszt/efekt [Białe mają sensory pasywne – w przeciwieństwie do Szyłek, które się same zdradzają detekcją aktywną]. Tym bardziej, że amunicja do 23 mm jest relatywnie tania – i nadaje się bardzo dobrze do skutecznego zwalczania dronów i amunicji krążącej – a systemy naprowadzania i SKO – są zasadniczo zmodernizowane, cyfrowe. Obrona plot [lufowa] będzie na Rosomakach i Borsukach z armatą 30/40 mm – z nową amunicją programowalną. A także będą systemy w oparciu o dedykowaną armatę 35 mm – pokłosie morskiej armaty dla Kormoranów. Generalnie – zamiast biadolić, że „nic nie warte” albo wzywać do „zezłomowania wszystkiego” – warto posiadany sprzęt dostosowywać do nowych ról i zadań. To kwestia efektywności, szybkości reakcji na zmiany, elastyczności – tak właśnie robili Niemcy podczas II w.św. – i tak robił i robi nadal Izrael od chwili powstania. Co do JASSM-ER – kolejne zakupy mają doprowadzić do posiadania 200 na stanie. Zaś co do Homara – 1 dywizjon [kupiono 20 wyrzutni – z tego 2 dla szkolenia] – to zrobiono dla uzyskania interoperacyjności z US Army – zaś kupionych 30 rakiet ATACM o zasięgu 300 km – to minimalne 1,5 jednostki ognia – i na razie nie ma sensu kupować więcej ATACMS – bo czekamy na nowsze i lepsze pociski PRiSM – o zasięgu najpierw 500 potem 800 km. I tak moim zdaniem kluczowy program obrony plot czy ppanc [ale i ofensywnej projekcji siły w przełamujących rojach dronów] to posadowienia Piorunów czy kppanc [w tym naszych Piratów i Moskitów] na dronach wszelkiego rodzaju. W tym na małych odrzutowych dronach – np. rozwiniętych na bazie ITWL JET-2A. Jak najbardziej zgadzam się i sam promuję w środowiskach militarnych amunicję precyzyjną – od Nammo-Boeing o zasięgu 150 km [na razie wg GPS], a także półaktywnie kierowaną [czyli zwłaszcza przeciw celom mobilnym] amunicje Vulcano-Dardo o zasięgu 80+ km. Generalnie doprowadzanie do „zwarcia” ogniem bezpośrednim to kosztowny [i krwawy w stratach] błąd w sztuce w czasach RMA – zwłaszcza na Polskim i Wschodnioeuropejskim Teatrze Wojny. Nieprzyjaciel musi być pozbawiany sprzętu na daleki dystans – dzięki masowo używanej amunicji precyzyjnej dalekiego zasięgu. Oczywiście po oślepieniu jego rozpoznania i pozycjonowania – i po rozkawałkowaniu jego łączności. Niedobitki nieprzyjaciela – niezorganizowane i izolowane – oczywiście finalnie trzeba już zneutralizować [zmusić do poddania się] w dużym stopniu „akcją bezpośrednią” – aczkolwiek i tutaj moim zdaniem lwią część zadania wezmą na siebie systemy precyzyjne. Miejsce EFEKTYWNEGO żołnierza w czasach RMA – to operator-kontroler robota czy drona – pracujący za linią frontu pozahoryzontalnie – wpięty w system sieciocentryczny. Docelowo oznacza to, że głównie maszyny będą walczyły z maszynami. A co do dronów lądowych Estonii [chodzi pewnie o THEMISa] – akurat co jak co, ale na końcu okaże się, że to będzie „aport wartości” Estonii – wniesiony do powszechnego użytku i „wspólnego worka zasobowego” w ramach Wschodniej Flanki Europy – w tym dla Polski. Teraz Estowie z Singapurem, BAE i innymi – dopracowują wiele spraw będących kosztownym „teething age” dla lądowej dronizacji bojowej – tym samym oszczędzają nam czas i koszty – które byśmy musieli ponosić równolegle. A Estonia doskonale rozumie, że bez dobrych układów z Polską – nie przetrwa. Czyli dopracowane klony THEMiSa – w nowej, krytycznej fazie konfrontacji Rosji wobec Wschodniej Flanki Europy – „będą nasze”. Na razie PIAP rozwija bardzo dobre drony saperskie i rozpoznania chemicznego – zrobili też robota z 2 wyrzutniami Piorunów – idealnego do skrytego długotrwałego dozoru przestrzeni powietrznej 24/7. Zaś WB współpracuje z Niemcami i Brytyjczykami – biorąc ich lądowe roboty jako platformy-nosiciele dla amunicji krążącej Warmate.

    1. Tak dla jasności – nowe pociski PRISM do Homara -[HIMARSa] będą montowane na starych wyrzutniach. Tyle, że „stara” rakieta ATACMS jest odpalana w układzie „1 rakieta z 1 wyrzutni” a PRISM będą odpalane w układzie „2 rakiety z 1 wyrzutni”. Czyli 2 krotny skok salwy rakietowej – przy tej samej liczbie zakupionych nośników-wyrzutni. Kupiono tylko 20 wyrzutni – bo czekamy na rozstrzygnięcie, czy system HIMARS [i MLRS] zostanie wpięty w IBCS, na co się zanosi. Jeżeli tak – wtedy i obrona prak/plot i ofensywne zwalczanie celów – będzie zarządzane real-time w sposób spójny w jednym systemie. Zakup większej ilości dywizjonów HIMARS z obecnym wyspowym systemem kierowania ogniem i łączności – byłby tylko wyrzucaniem pieniędzy – tak samo zakup większej ilości rakiet ATACMS. Inna rzecz, że ważniejsze moim zdaniem jest zakupienie licencji na półaktywnie naprowadzaną amunicję precyzyjną Vulcano-Dardo [zasięg 80+ km] i zbudowanie dronów pozycjonerów laserowych dla tej amunicji , a po zakończeniu testów – także na strumieniową amunicję precyzyjną Nammo-Boeing [o zasięgu 150 km]. Plus rozwijanie rojów dronów – z sensorami, rozpoznania, z pozycjonerami celów, z kppanc, z Piorunami [i MHTK], oraz jako nosiciele amunicji krążącej. Amunicja artyleryjska [lufowa] jest potrzebna do likwidacji celów „jak najszybciej” – z mobilnymi wyrzutniami rakiet na czele, zaś rakiety do likwidacji osłoniętych kluczowych celów [których „nie ugryzie” amunicja 155 mm – np. bunkier dowodzenia], natomiast drony w rojach z amunicją krążącą – do ustanawiania „krokowej fali przełamującej” dla dokładnej likwidacji wszystkich innych celów [np. czołgów, BTR, KTO] – gdzie czas nie jest parametrem krytycznym i „można poczekać” np. 1-2 godziny na dotarcie roju do celu. Oczywiście w misjach intruderskich – na terenie nieprzyjaciela. Jeszcze taka uwaga – w Norwegii we wrześniu 2019 nasza MJR ćwiczyła użycie NSM na dalekich dystansach [ca 200 km] w dwóch trybach – z przekierowaniem wg rozpoznania z samolotu – i w trybie „dojdź do sektora i samodzielnie przeszukuj i zniszcz” – czyli w trybie „wystrzel i zapomnij”. W obu wypadkach uzyskano maksymalny oczekiwany rezultat. Zaś najnowsze oprogramowanie dla NSM – pozwala na atakowanie celów naziemnych. Podobnie najnowsza wersja oprogramowania do RBS-15 Mk3 [które mamy na Orkanach]. Konsberg przygotowuje wersję NSM o dalszym zasięgu [ca 300-500 km] – wystrzeliwaną spod wody z wyrzutni torpedowych okrętów podwodnych. Na Bałtyk – zasięg aż nadto. Zaś wersja NSM dla F-35 [czyli JSM] będzie głównym „przeciwpowierzchniowym” uniwersalnym efektorem precyzyjnym dla naszych F-35A.

      1. Kupiono 20 wyrzutni, czekamy… dialogi techniczne… Obietnice setek Homarów jakie opowiadał Macierewicz. A tymczasem realnia:
        1) Wisła, zamiast 8 baterii kupiliśmy całe 2 , na więcej nie ma pieniędzy .
        2) Narew nawet nie zaczęta , więc za kilka lat dalej nie będziemy posiadali obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej która coś mogłaby obronić .
        3) Obroną ppanc – wszystko dopiero w odległych planach. Spikie noszone przez piechociarzy na plecach, Pirata nie ma, z niekierowanych stare sowieckie RPG-7, dedykowanej ppanc amunicji do artylerii brak (inteligetna albo choćby masowa-kasetowa).
        4) Miał być polski Homar w większej ilości a skończyło się na 20 wyrzutniach Himars z mizerną ilością rakiet. Biedna Ukraina ostatnio wprowadza własne rakiety o zasięgu 300km, a my?
        5) Podobnie z zakupem śmigłowców , śladowe ilości , choć wcześniej miało być kompletnie 50 sztuk Caracali. To co lata dożywa kresu.

        Mamy większy w sumie PKB niż Izrael, większy budżet na MON niż Finlandia, a efekty w armii – mizerne. Gdzie ta kasa znika?

        1. Gdzie ta kasa znika? Pomijam wszelkie sprawy [prawdziwe i wmawiane] pt „nieudolność organizacyjna”. Po pierwsze – armię dość łatwo organizacyjnie i technicznie „sprowadzić na psy” – a to niestety było „konsekwentnie” robione w długim okresie od 1989 do 2013 [bo uczestnictwo w wojnach ekspedycyjnych dało tylko wycinkowe „poprawki” – np. produkcję licencyjnych Rosomaków]. Natomiast odwrócenie tego trendu i przekształcenie go w odtwarzanie zdolności, a jeszcze rozbudowa – i to jednocześnie i organizacyjnie i technicznie – i to do całkiem nowych formułowanych zadań [taktycznie i strategicznie] – czyli z jednoczesnym burzeniem pewnej „bazy stabilności” – jest trudne, czasochłonne i kosztowne i napotyka opór [bo trzeba się uczyć nowych rzeczy, bo ścieżka kariery staje się niepewna, bo to wymaga, szczególnie od kadry oficerskiej, solidnej pracy w miejsce dotychczasowego stabilnego i wygodnego i rutynowego funkcjonowania]. Ponadto MON dźwiga ogon nie tylko uposażenia dla służby czynnej, ale i emerytur i rent dla żołnierzy w stanie spoczynku – co w sumie pożera budżetu. Przykładem budżet na 2019 [ polecam: https://www.defence24.pl/prawie-447-mld-zl-na-obronnosc-w-2019-r ] Z 44,7 mld zł zaplanowano 11,2 mld zł na uposażenie żołnierzy – i był tam największy wzrost – o 22%. Plus 7,5 mld zł na renty i emerytury plus 1,27 mld zł na świadczenia dla osób fizycznych. Czyli na różne formy świadczeń „wypłat osobowych” – 19,97 mld zł – największa część budżetu MON. Dla porównania dotacje na zadania na rzecz obronności [głownie B+R] wyniosły „aż”…1,5 mld zł [wzrost o 8,2 %]. Rozwiązaniem organizacyjnym jest przerzucenie tego balastu na ZUS czy ministerstwa od spraw socjalnych – na pewno co do emerytur i rent. Plus profesjonalizacja – połączona z automatyzacją, dronizacją i zarządzaniem [sieciocentrycznym, docelowo wszystkich domen tworzących jedną domenę w C5ISR real-time] przez AI. Bo robotom i AI ani wynagrodzeń, ani emerytur i rent płacić nie trzeba. Musi się zmienić struktura budżetu MON. Ale do tego potrzeba także znacznie głębszego i długofalowego podejścia – zwiększenia nakładów na B+R i na edukację techniczną w Polsce – jako „produkt podwójnego zastosowania”. Zresztą to jedyna droga, patrząc szerzej na infrastrukturę i potencjał technologiczny państwa [cywilny i wojskowy], by móc przebić pułapkę średniego rozwoju i awansować w łańcuchach wartości – jako wytwórca produktów high-tech wysokiej marży. Nie chodzi o zakupy gołego sprzętu i kosztownego zewnętrznego serwisu [jak to robi MON w głównych programach Wisła, Harpia, Homar – gdzie tylko Wisła ma 5% offsett]. Zakupy licencji i 100% know-how – ale tylko najnowocześniejszych – i z prawem do eksportu i do rozwoju. Czyli jako „punkt startowy” do rozwijania całkowicie własnych produktów – z własnym serwisem. Nie wszystkich rodzajów uzbrojenia, systemów i wyposażenia – ale na pewno kluczowych dla bezpieczeństwa strategicznego Polski. Nie do pomyślenia, by państwo w strefie zgniotu kupowało z „czarnymi skrzynkami” [i będąc zależnym od obcego serwisu] np. system antyrakietowy/plot. W dodatku od państwa, które z naszym głównym przeciwnikiem wiąże nadal aktualne plany sojuszu i „nowej Jałty” kosztem Polski – dla skaptowania tegoż naszego przeciwnika – dla własnej wielkiej gry przeciw Chinom. Skoro kupiliśmy licencję podwozi K9 [za 360 mld dolarów] dla Krabów – tym bardziej jest sens kupienia know-how i licencji od Korei Płd [i najlepiej wspólnego rozwijania] np. systemu przeciwrakietowego i plot L-SAM – którego efektory mają 2 razy większy zasięg i 2,5 raza większy pułap przechwycenia – niż PAC-3MSE w Patriocie. Jak przy temacie – zamiast HIMARSa w programie Homar – tak samo widziałbym licencję i zassanie know-how [i wspólny rozwój] od Korei Płd w rakietach HM-2C [zasięg 800 km] czy pociskach manewrujących HM-3C [zasięg 1500 km]. Korea Płd też jest w strefie zgniotu geostrategicznego – i też ma substytut Obwodu Kaliningradzkiego na północy [grożący i rakietami i atomem]. Pod wieloma względami współpraca technologiczna i wojskowa z Koreą Płd byłaby nader wskazana. Ale akurat zakup czołgu K2 uważam za pomyłkę – na czołgi i siły zmechanizowane Rosji musimy rozwijać pozahoryzontalne masowe środki kppanc wpięte sieciocentrycznie [rakiety i drony i amunicję krążącą i artylerię ciężką z amunicją precyzyjną dalekiego zasięgu]. K2 ma sens w Korei Płd – bo czołgi północnokoreańskie są znacznie mniej zaawansowane, lotnictwo Korei Płd góruje nad północnokoreańskim, a siły lądowe Korei Płd są bardziej oparte o ilość , niż jakość – a 40 km odległości stolicy od strefy demarkacyjnej – tworzy sytuację „noża na gardle” i konieczność własnych szybkich kontr-działań – w których w TAKICH WARUNKACH skuteczne będą siły pancerne. Na Polskim Teatrze Wojny wszystkie ww czynniki wyglądają dla nas przeciwnie – stąd inwestowanie w K2 PL mam za marnotrawstwo środków i brak elementarnego zrozumienia wymagań naszego pola walki.

          1. (…) Rozwiązaniem organizacyjnym jest przerzucenie tego balastu na ZUS czy ministerstwa od spraw socjalnych – na pewno co do emerytur i rent.(…)
            Żeby to zauważyć nie trzeba być żadnym Clausevitzem… a skoro widział tego Macierewicz, czyli najwybitniejszy MON w dziejach Polski to trzeba zauważyć, że nie chciał tego zauważyć. A więc ten tego…

  4. Ważne aby zrozumieć, że rozwijanie zdolności WP, w tym ofensywnych, nie oznacza nieuchronnej wojny i „porywania się samemu na Rosję” – to ostatnie bez sensu wpierane, skoro jest już Wschodnia Flanka NATO – a do zbudowania na bazie NORDEFCO i UK jest Wschodnia Flanka Europy. Czyli działanie Polski – tylko w ramach koalicji wspólnego interesu bezpieczeństwa i współpracy. I nie chodzi o wojowanie jako cel Polski i koalicji – tylko wręcz przeciwnie – si vis pacem para bellum – te wszystkie „aktywa” mają na celu podniesienie Rosji poprzeczki kosztów agresji – do poziomu nieakceptowalnego dla Kremla – i to już na poziomie samego planowania agresji. Tak, by Kreml zaniechał agresji – już w fazie planowania. Czyli chodzi o skuteczne odstraszanie strategiczne – dla Polski i dla całej Wschodniej Flanki Europy. Tylko będąc gotowym do wojny – można pozwolić sobie na jej uniknięcie. A bieżące braki organizacyjne i opóźnienia – ustąpią po wdrożeniu zasadniczych procedur i wzmocnienia MON i IU kadrą. Stanie się to pod presją sytuacji, która wymusi te zmiany. Pomijam wszelkie wpisy – o charakterze trollowania – o Borsukach z dykty [sic] – albo o szwedzkich OP z AIP klasy A17 – rzekomo „złomach”. O takich „złomach” marynarka rosyjska może tylko pomarzyć. Nadal podstawą konwencjonalnej floty OP Rosji są Kilo i Warszawianki – bez AIP. A OP Łada proj 677 z AIP – od 10 lat w „eksploatacji próbnej” – tymczasem już jest 6 sztuk w różnych stadiach prób czy budowy. Inna rzecz, że na Bałtyk najlepsze okręty to…rakiety [względem domen powietrze-powierzchnia], a pod wodą – skalowalne zadaniowo i w wielkości – drony. Jestem ciekaw, jak rosyjskie Warszawianki i ew. Łady [zakładając, że w końcu „eksploatacja próbna” zakończy się na rzecz eksploatacji operacyjnej] będą operowały na Bałtyku? Z zamkniętego w Zatoce Fińskiej Petersburga? Czy z równie zamkniętego Bałtijska? Albo jak wyjdą czy wejdą na Bałtyk – gdy Dania [ii Norwegia i UK] blokuje Sund? O działaniach nawodnej floty Rosji na Bałtyku – nawet nie warto wspominać… Oczywiście – to pod warunkiem działań koalicyjnych Wschodniej Flanki Europy z UK – oraz przy koalicyjnej neutralizacji A2/AD Kaliningradu i Petersburga. Rozziew między prokremlowskim jądrem karolińskim, a zagrożonymi państwami Wschodniej Flanki Europy – od GIUK i Arktyki przez Bałtyk i Morze Czarne – będzie tylko narastał – co po przekroczeniu progu krytycznego, przerodzi się w zasadniczy rozłam i w strukturalne zdecydowane działania koalicyjne zagrożonych państw – tym bardziej, że USA wychodzi z Europy. Nie będziemy sami wobec Kremla – ani wobec Berlina i Paryża. Co oznacza moim zdaniem [bo państwa PIIGS i Bałkany też mają narastający rozjazd interesów i „na pieńku” względem jądra karolińskiego], że jądro karolińskie docelowo zostanie same – izolowane wobec WIĘKSZOŚCI Europy. Obecne „korona-obligacje” jako narzędzie [uzależniającej ku federalizacji] „debt diplomacy” wcale nie zasypią podziałów – moim zdaniem tylko je pogłębią wg realnego największego zasilenia Berlina i Paryża, bo do tego zmierza kontratakujące lobby „własnego interesu” w Berlinie i Paryżu. Skończy się to zerwaniem całej tej federalizacji w szeregu gwałtownych aktów faktów dokonanych [bez patrzenia na podpisane „papiery”] – w sposób rujnujący dla jądra karolińskiego.

  5. Koncentracja na sprawach wojskowych i w ew. konflikcie z Rosją jest moim zdaniem przedwczesna. W zderzeniu z walcem rosyjskim zostanie po nas tylko mokry ślad, gdy spełni się czarny scenariusz.
    Proszę zauważyć, że wykluwają się możliwe scenariusze. Jednym z nich może być – USA wycofają się z Europy, NATO przestanie pełnić swoją funkcję (ono pozostanie wydmuszką, gdy USA przestaną zapewniać swój parasol członkom sojuszu), UE rozpadnie się na jądro karolińskie i na kraje poza twardą strefą euro). My zostaniemy ze swoimi groteskowymi walkami z lgbt, problemami z praworządnością, kontestowaniem walki z klimatem potraktowani (jako dobry pretekst) z „buta”, przez FR-DE które nie będą zainteresowane wykładaniem pieniędzy na kraje, które znajdą się w strefie zgniotu.
    Jesteśmy w strefie buforowej i geografii nie zmienimy. Mamy jeszcze krótki okres spokoju, który należy spożytkować na wzmocnienie i usprawnienie kraju. Trzeba wykorzystywać czas. który nam został, by: zaabsorbować jak największą pulę środków z UE (nie wolno dawać takich lewarów, które mogą zostać przeciw nam wykorzystane; musimy (sic!) „męczyć” Amerykanów, skoro jeszcze są w Europie o przekazywanie nam sprzętu do wzmacniania naszej obronności – asymetrycznego, którego jak wiemy nie stworzymy w krótkim okresie; koniecznie należy wzmacniać współpracę z sąsiadami na każdym możliwym polu; zbliżyć się do jądra europejskiego i kupować czas. Nie możemy zostać sami między jądrem karolińskim a agresywną Rosją. Kupować czas, wzmacniając się, inwestując w podmioty z potencjałem technologicznym (b+r), które mogą być zamiennie wykorzystane do spraw cywilno-wojskowych, rozwijając armię do ew. konfliktu asymetrycznego. Miejmy cały czas na uwadze: najważniejsze jest przetrwać jako naród, kraj. To jest nasz cel narodowy (nie chcę używać określenia racja stanu). Wszystko temu powinno być podporządkowane. Hekatombę potopu szwedzkiego a potem II wojny światowej powinny być dla nas nauczką. Zatem: czas, kupowanie czasu i wzmacnianie się!
    Obywatel realista.

    1. Spokojnie! Już spokojnie…
      Prezydentka uciekła z kraju, a do tego zrzekła się stanowiska. A protesty na Białorusi nie osiągnęły masy krytycznej, a wojska tylko blefowały… A zatem Polacy możemy się rozejrzeć taplać się Czajce, która ostatnio stała się głównym tematem tzw. debaty publicznej… http://www.ruchtrzaskowskiego.pl/

  6. Modernizować kraj, usprawniać administrację, uszczelniać u upraszczać system podatkowy; likwidować patologie i niegospodarność, nepotyzm, promować innowacyjne rozwiązania i działania usprawniające w administracji. Skończyć z marnowaniem pieniędzy… na każdym polu.
    Mottem powinno być: sprawniej i lepiej zarządzać, by budować SPRAWNIEJSZE państwo. Podpatrywać najlepsze wzorce na świecie i wdrażać je u nas. Efektywność powinna nam przyświecać.

    Postawić na działalność eksportową, jak zrobiły lata temu Korea pd. Niemcy, Holandia, Chiny. Promować innowacyjność i eksport. Stworzyć zachęty do automatyzacji i robotyzacji produkcji. Nasze marki powinny wychodzić w świat (nie tylko do Niemiec) by zarabiać na eksporcie. Tu jest potencjał i lewar rozwoju kraju.
    I męczyć w tzw. międzyczasie Amerykanów o dostawy sprzętu wojskowego z ich magazynów, ich nadwyżek. Należy sprawdzić wiarygodność USA – chcecie pomóc nam wzrastać na wschodniej flance – dostarczajcie nam broń defensywną. Stwórzcie program wsparcia naszej armii, jak Pakistanu, Egiptu, nie mówię o Izraelu.
    Nasze firmy dadzą sobie radę na rynku europejskim, bo to potrafią. Kwestii uzbrojenia nie przeskoczymy sami – rodzimy przemysł zbrojeniowy na rynkach eksportowych nie istnieje (sic!). Zatem niech nam pomagają uzbrojeniem do obrony naszego kraju – potrzeb aż nadto. I wzrastajmy w siłę gospodarczą, po niej naturalnie przychodzi większa siła głosu w sprawach politycznych i przyciągania sąsiadów. Naprawdę trzeba sprawdzić Amerykanów, gdyż oni odchodzą z kontynentu. Proszę bardzo możemy wspierać Wasze pomysły lecz chcemy otrzymywać broń defensywną. To obudzi ich i nasze elity…. obawiam się, że możemy zostać szybko oblani kubłem zimnej wody… lecz kropla drąży kamień nie siłą lecz częstym padaniem.
    Obywatel realista.

    1. Aby modernizować kraj trzeba mieć na to fundusze oraz zasoby ludzkie. PL jest w pułapce średniego rozwoju a programy socjalne zdają się nie kończyć. Takie deklaracje nic nie kosztują. Skończyć z marnowaniem pieniędzy? Fajnie, ale jak? Byl sobie taki już jeden, który PL modernizował na kredyt, nazywał sie Gierek, PL w wersji PRL zamiast spłacać kredyty eksportem zbankrutowała-

      Napisał Pan o upraszczaniu systemu podatkowego – a przecież w PL obecnie robi się dokładnie odwrotnie. Rzad planuje opodatkować CITem spółki komandytowe.

      Postawić na działalność eksportowa – bez cienia ironii czy sarkazmu czy jakiejkolwiek złośliwości pytam -co takiego w PL mamy, czego komukolwiek trzeba? Jakie nasze marki? Jakie polskie marki należą jeszcze do PL oprócz małych producentów? To można na palcach dwóch rak policzyć.

      Amerykanie nie powinni dawać PL żadnych swoich rezerw bo będzie jak z Leopardami za 1 EUR – co z tego ze darowane, jak serwis i utrzymanie generuje wartości dodane u darczyńcy?

      Dlaczego uważa Pan ze cokolwiek czy jakikolwiek apel ma budzić czy amerykanów czy rzekome elity? Co to sa polskie elity? Bo od dziesiątek lat w PL myśli się w perspektywie kadencji a nie dłużej. Amerykanie realizują w PL swoje interesy. PL zamawia amerykański sprzęt, płaci, jest na każde wezwanie, powiedziałbym ze wzorowo wspiera każde amerykańskie pomysły, dlaczego ma dostać jakiekolwiek premie? Jaki interes USA zyska wspierając PL?

      Plan pierwszy to demografia. W 2050 na jednego pracującego ma być około 7 emerytów. Dziś jest 2020, 30 lat to chwila. Ludzie nie maja dzieci nie dlatego ze nie chcą, ale najwidoczniej nie widza dla nich przyszłości. Jak wyglądają miejsca w żłobkach, przedszkolach, jak wygląda sytuacja oświaty?

      Jan Zamoyski skreślił słowa „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie – Jan Zamojski w 1600r. Chiny obecnie w 2020 zwiększyły budżet na R&D o 10% a gdzie jest Europa? Nie PL, Europa.

      Kazdy kryzys jest szansa. Gdyby Ci zwalniani urzędnicy zajęli się czymś pożytecznym PL miałaby lepsza pozycje.

      Tymczasem rankingi edukacyjne sa jakie sa, ilosc fizyki, chemii versus ilosc katechez w poslkich szkolach determinuje kierunki rozwoju.

      Polska powinna zadluzac sie celem rozwoju, tymczasem obecnie dramatycznie brakuje pieniedzy na zdobycze socjalne. PL powinna wysylac swoich absolwentow na najlepsze uczelnie swiata by oni potem budowali jej dobrobyt. W tym planie nie ma jednak miejsca dla lesnych dziadkow z PAN i calymi klikami.

      Naprawa bylaby zbyt radykalna. Przeciez obecny status quo wielu grupom pasuje.

      1. (…)PL powinna wysylac swoich absolwentow na najlepsze uczelnie swiata by oni potem budowali jej dobrobyt.(…)
        A nie prościej uruchomić Polonię? Znam blog gościa, który wiedza na temat rocket science jest na poziomie popularnonaukowym, no może trochę wyższym, ale tak się wkręcił w środowisko, że wszedł w orbitę zainteresowań FBI… nie w sensie podejrzenia, ale dość regularnie ma okazje gościć obcokrajowców z branży, więc jest wypytywany o ich sprawowanie się.

        1. Chinczycy maja 10x wiecej absolwentow kierunkow scislych niz USA.
          Najpierw Huawei ukradl Nortelowskie patenty a teraz?

          W USA cos a la wojna domowa w sposob hybrydowy, Europa zajmuje sie parytetami, w Szwajcarii chca powoli aby w szkole dziecko mowilo Rodzic 1 i Rodzic 2 (nie matka i ojciec) a cos kolo 70% dzieci w UE chce byc influencerami/modelami/youtuberami.

          Jak wyglada sytuacja w ChRL ? Chiny chca byc sinocentryczne, chca sciagac wartosc dodana do siebie, surowce i wszystko co najlepsze. Im nie potrzeba konfliktu.

          Chiny podbily nas pazernoscia i chciwoscia naszych korporayjnych akcjonariuszy.

  7. Ważne jest do czego dążymy. Cel => on ukierunkowuje działania. Lindbergh marzył o przelocie nad Atlantykiem, Martin Luter King też miał dream; Kenedy publicznie sformułował wizję lotu na księżyć; Singapur, Korea Pd- przykłady można mnożyć. Druga sprawa uwierzyć. Proszę spojrzeć, na rozwój Polski od 1989 r. wizja przystąpienie do NATO, UE była marzeniem a jednak daliśmy radę. Bo wierzyliśmy. Teraz gdy już do tych organizacji przystąpiliśmy zgubiliśmy dalszy kierunek. Zgoda co do opisu, kóry Pan podał. Sam mam w wielu sprawach podobne o ile nie gorsze zdanie. Lecz uważam, że wysiłek by tworzyć sprawniejszy kraj, w końcu będą zyły tu nasze dzieci, gdy my odejdziemy zobowiązuję. W innym przypadku wyjeźdźmy wszyscy a ostatni niech zgasi światło. Politycy niech zajmą się usprawnianiem pańśtwa, stworzenia stabilnego systemu z wolą i determinacją do jego usprawniania i korekt. Wreszcie do stworzenia warunków do działania firm na rynkach eksportowych. Przedsiębiorcy, podobnie jak w latach 90-tych wykorzystają tą szansę…
    Obywatel realista.

    1. (…)Politycy niech zajmą się usprawnianiem pańśtwa, stworzenia stabilnego systemu z wolą i determinacją do jego usprawniania i korekt.(…)
      Masz na myśli tych gości co sprowadzili na prawdę ważny problem skanalizowania Polski do cyrku wokół Czajki?

      1. Mam na myśli wszystkich polityków. To jest ich zadanie – przygotowywanie i procedowanie rozwiązań, które dadzą ramy prawne funkcjonowania tego kraju. Wciąż wierzę, że są ludzie, bez względu na opcję polityczną, którzy mają sensownie poukładane zwoje i którzy chcieliby rozwoju tego kraju.

        1. (…)Mam na myśli wszystkich polityków.(…)
          Wiesz jak to działa… ktoś z góry dał sygnał do ataku i cała Polska musi się nurzać w g…

        2. Na razie chcą tylko zachowania status quo. Świat się zmienia a najwyraźniej zmartwieniem jest ilość podatników i nieuchronne zawalenie sie znanego systemu.

          Czyli politycy chcą robić wszystko, by było jak było, gdyż wizja ze płatników netto zabraknie jest straszna.

          Tutaj https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/zamiast-polityki-migracyjnej-rzad-chce-ulatwien-dla-potomkow-mieszkancow-i-i-ii/9d05b99?fbclid=IwAR1SI3lP6nmw_bKorfPjf_373WSC58jGhe0Yug1Dim7qCkI2zoF9tPvYilk

          Fajnie uzasadnione. Beda musieli zadeklarować. Nie udowodnić. Przecież tutaj pomijając pole do nadużyć – widać słabość państwa. Wincyj, wincyj obywateli, wyludniamy sie, płacimy za każdy kilogram kandydata na obywatela….przychodźcie po polski, unijny jeszcze paszport na podstawie pewnie deklaracji ze prapraprapraprababka szwagra siostry ciotki kuzynki stryja szwagierki była Polka.

          A gdzie jakość? Jakie przesłanki za tym, ze przybysze będą respektowali kulturę kraju, jego wartości i będą pracować celem integracji a nie być beneficjentem systemu?

          To wszystko byłoby śmieszne nawet, gdyby nie było niebezpieczne.

          Chcecie nowych obywateli? To ich sobie wyprodukujcie. Zadbajcie o gwarancje pracy dla polskich rodziców, o miejsca w żłobkach i przedszkolach, o programy mieszkaniowe a nie twórzcie kolejne problemy etniczne.

          Ale ściąganie obcych kulturowo ludzi to w końcu możliwość utworzenia biur koordynatorów ds. integracji, specjalistów ds. i tak dalej. Za wszystkie fanaberie zapłaci podatnik.

          Niemcy po rozpadzie ZSRR sciagneli sobie swoich obywateli niczym PL sciagnela czesc Polakow z Kazachstanu i wcale nie unikneli duzych problemow z integracja, a sa panstwem bogatszym i organizacyjnie lepiej przygotowanym.

          1. (…)A gdzie jakość? Jakie przesłanki za tym, ze przybysze będą respektowali kulturę kraju, jego wartości i będą pracować celem integracji a nie być beneficjentem systemu?

            To wszystko byłoby śmieszne nawet, gdyby nie było niebezpieczne.(…)
            Ehhh…. zaborca rosyjski byłby taki skrupulatny, to nie byłoby komu zbudować mu Syberii.

            (…)Chcecie nowych obywateli? To ich sobie wyprodukujcie.(…)
            Uważaj z takimi życzeniami… Arabia Saudyjska ma już jedną obywatelkę nie z porodówki tylko fabryki… https://spidersweb.pl/2017/10/sophia-pierwszy-robot-z-obywatelstwem.html

    2. Niemcy mowia ze nie tyle cel jest wazny ale zielen, czyli droga do celu.
      Nie mozemy porownywac lat 90tych i 2020 i nie z perspektywy czasu.
      W latach 90tych bylo sobie PHARE. Zachod mial zywotny interes nas wzbogacic. W zadnym wypadku altruistyczny ale – wzbogacic nas w PL na tyle, abysmy byli ich rynkiem zbytu. Rynkiem produkcji i zbytu.

      Demografia byla inna. Po akcesji do UE – niektorzy mowia ze straty demograficzne Polski sa wieksze niz w efekcie drugiej wojny. Obywatele PL wyjechali i zasilaja swoimi podatkami, wartoscia wykonywanej pracy inne Panstwa.

      Dzisiaj widzimy praktycznie to samo zjawisko obserwujac rynek pracy w PL i gastarbajterow z Ukrainy etc. Tylko ze… jaka jest struktura firm? Ile tych firm to oddzialy firm z zachodu? Czy nadal jest pulapka sredniego rozwoju a ciezar opieki socjalnej zostanie per saldo w PL?

      1. Może jeszcze tego nie dostrzegamy, lecz demografia wcale nie musi być przeszkodą dla nas. Dlaczego: Nadchodzi era robotyzacji produkcji. Jeszcze tego nie widać w Europie, u nas to przyszłość, lecz trendy już się rysują. Foxcon największy dostawca podzespołów komputerowych w swocih fabrykach już postawił na roboty.
        https://spidersweb.pl/2016/05/robotyzacja-zastapi-ludzi.html
        To zacznie się też na Zachodzie. Co więcej w dającej się przewidzieć przyszłości zachodnie korporacje postawią fabryki u siebie kosztem produkcji w Chinach, Azji, Europie Wschodniej. Buty addidas będzie wykonywał robot. Zaczyna się dziać kolejna rewolucja – po przemysłowej, informatycznej. Teraz czas na pełną automatyzację i robotyzację produkcji. Pytanie czy my jako kraj znów nie zostaniemy jak poprzednio w epoce pańszczyźnianej… To kolejne dla nas wyzwanie… także szansa. Zależy jak kto spojrzy na szklankę – do połowy pusta czy pełna.

        1. Demografia jest problemem w sensie realokacji zasobow. Demograficzny problem maja Chiny czy jeszcze wiekszy Japonia.

          Moim zdaniem zachod ideologicznie walczac z instytucja rodziny ma ku temu powody stricte ekonomiczne. Dobrobyt jest na kredyt a kiedys gdy na przednowku brakowalo, wypedzalo sie z domu dziadka….

          Dzis bedzie inaczej, 15 gramow pentobarbitalu sodowego nie kosztuje zbyt wiele. Exit by Dignitas, but with or without Dignity?

          Co do robotyzacji. To sie w PL nie uda, bo nie udalo sie w DE. Kuka zostala przejeta przez Midea. Tu drogi wyznaczy zolta rasa. Tu przegralismy. ABB wprawdzie jest drugie, ale drugie na liscie.

          Znajomi z KUKA moi mowili mi, ze w firmie krazyly plotki, ze Chinczycy postawili ultimatum – te przejecie bylo wwrogie, ale na nie zgodzili sie amerykanie nawet, bo gdyby sie wtedy nie zgodzili, to nie mieliby nowego lotniskowca. Tylko laska Chin pozwolila ukonczyc lotniskoweic USA.

          Robotyzacja w PL jest moim zdaniem tak realna jak te miliony aut elektrycznych czy sukces Ursusa czy Arrinerry. Nie da sie bez zasobow a zasobow brak.

          1. „a zasobów brak” – tyle, że Wschodnia Flanka Europy – będzie atrakcyjna i dla norweskiego funduszu państwowego [a ten MUSI znaleźć sobie bazę ekonomiczną – to słoń na cienkim lodzie – odsyłam do stosownego artykułu Pana Krzysztofa] i dla City – zwłaszcza gdy perspektywa rozrostu Flanki obejmie zagrożone naporem islamu państwa europejskie Śródziemnomorza. I zasoby będą. Wczoraj rozmawiałem z pewnym znajomym, dość wysoko umocowanym „człowiekiem” od zasobów naturalnych Polski. Bo sprawa i Skarbca Suwalskiego i geotermii głębokiej mnie cały czas interesuje – i drążę temat i kontakty… Jak mówił: KGHM chce wejść w Skarbiec Suwalski, ale właśnie zasoby inwestycyjne… – zaproponowałem dla pozyskania funduszy [przynajmniej na I etap] sprzedaż zagranicznych aktywów KGHM w rodzaju Sierra Gorda [i tak w kolejnej fazie eskalacji wojny handlowej i narastania chaosu pułapki Kindlebergera, zagraniczne aktywa będą coraz bardziej narażone na utratę kontroli] – ale także fundusz norweski i głodne City. Niby pomysły „chwyciły” – ale jak znam życie – będzie się to mieliło i mieliło po różnych instytucjach i komisjach – na razie w Warszawie „restrukturyzacja” i każdy tam myśli o utrzymaniu swojego stołka…potem w kolejności operacyjne i średniofalowe „gaszenie ognia” covid-recesji, potem gimnastyka z Brukselą [czyli z Berlinem i dojadającym Paryżem], a sprawy wzrostu i budowania pełnych kontrolowanych łańcuchów wartości [i to jeszcze „high-tech”]…w dalekim miejscu ogonka priorytetów i zadań.. ale gdy presja sytuacji wymusi zasadnicze zwroty i mobilizacyjne podejście – także do surowców strategicznych i zasobów je „przetrawiających” w wartości dodane i wysokie marże [w tym produktów i infrastruktury tzw. podwójnego zastosowania]… cóż, cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość – woda drąży skałę, a ziarno wzejdzie – gdy przyjdą na nie warunki do wzrostu…do tego czasu trzeba dobrze przygotować owo „ziarno”…czyli wszelkie plany i scenariusze ewentualnościowe… Szczerze – gdy porównuję PERSPEKTYWY i SWOT jądra karolińskiego w planie długofalowym – to odpowiednio wg tych samych kryteriów wymagań na ciężkie czasy – Polska ma w większości dziedzin dużo lepsze widoki i na przetrwanie i na rozwój. i dużo lepsze umocowanie względem obu supermocarstw – dla których utrzymanie pomostu bałtycko-karpackiego dla izolacji Kremla od jądra karolińskiego – jest geostrategiczną racją stanu. Natomiast utrzymanie się Niemiec i Francji – nie jest bynajmniej konieczne, ani nawet potrzebne dla obu supermocarstw – a w zasadzie dla żadnego z nich [mówię o perspektywie STRATEGICZNEJ – nie taktycznej]. Kreml, Berlin, Paryż – w optyce planów i Pekinu i Waszyngtonu – to kłopotliwi i przeszkadzający gracze – i jeszcze „kombinujący” nad utworzeniem konkurencyjnego SILNIEJSZEGO supermocarstwa – czyli w perspektywie strategicznej to przyszli wrogowie obu supermocarstw – na celowniku i USA i Chin. Owszem – maja JESZCZE dość spore zasoby ekonomiczne czy militarne – ale to TYM GORZEJ – bo w optyce supermocarstw stawia to Kreml, Berlin i Paryż wobec alternatywy – albo konfrontacji [co bardzo kiepsko im wróży] – albo kapitulacji i stania się zasobem danego supermocarstwa. Teraz jeszcze cała gra globalna jest prowadzona w rękawiczkach – ale ta delikatność się skończy po przekroczeniu pewnego krytycznego stopnia eskalacji [wejście do polityki „gołej siły bez osłonek” widzę po etapie wojen walutowo-finasowych i potem po eskalacji wojny technologicznej] – w nowym etapie „wyciągania armat” przez supermocarstwa. Jak to napisał Szekspir – „biada temu, kto wejdzie między ostrza potężnych szermierzy”…a Kreml, Berlin i Paryż robią najwidoczniej wszystko, by się między owe ostrza dostać…cóż… pycha przed upadkiem stoi, a na dodatek chciwość i imperialne rojenia zaślepiają…

          2. no i właśnie biada PL wchodząca pomiędzy interesy UE a Rosję, bo znowu będzie po staremu.

            To co Pan piszesz to są hipotezy, gdybania i marzenia. To może ja dodam swoje. Gdyby coś w PL było interesującego to się by mocarstwa dogadały ponad PL a la konferencja Monachijska.

            Tymczasem Panska retoryka ta upadająca Francja, upadające Niemcy.. A nadal to Polacy jeżdżą do Francji i Niemiec do prac y anie odwrotnie…

            Ja wiem, juz za lat kilka kilkanaście PL bedzie mocarstwem swiatowym, tylko jeszcze zacisnijcie piesci, zeby, do roboty, placcie podatki na te wielka Polske, na te mocarstwo, waszym wnukom bedzie przeciez lepiej, w imie tych wartosci narodowych i polskosci…

            A co jest dzis? Dzis mamy rok 2020 i pchanie sie upadajacego ekonomicznie Panstwa na scene tych, co faktycznie grac potrafia i maja lepszych aktorow. To nie polskie wladze dostana lomot, lomot zawsze dostaja Ci na dole. Czyli podatnicy.

            Wycofanie sie dzisiaj niemieckich inwestycji z PL to armageddon w Polsce. Cofniecie do poziomu lat 90tych. Bez jednego wystrzalu, bez jednego zolnierza. To jest PL na kolanach. Byc może o to chodzi. Byc moze chodzi o wycofanie PL ze struktur UE w sposob mniej ostentacyjny.

            Kiedy w warszawskim Starbucks zabraknie sojowej latte dla hipsterow a w PL nie bedzie co jesc to dzisiejsi dumni beda skandowac o natychmiastowa kapitulacje i przyjecie kazdych warunkow. Z glodnymi bardzo dobrze sie dyskutuje.

            A kleska glodu w PL jest bardzo realna, krajowa agencja do interwencji na rynku rolnym ma zdolnosc porownywalna do gracji slonia czy hipopotama i tam wiele rzeczy w tym rezerw jest na papierze. Oby Polska nie miala sytuacji w ktorej polski narod powioe „_Sprawdzam„ bo wtedy polscy patrioci pojda po Eintopf od Bundeswehry na moscie do Güben z Gubina i do Görlitz ze Zgorzelca.

            Nie, nie zycze nikomu zle, ale patrzec na sprawnosc Panstwa nalezy calosciowo. Teraz np. w jednym ze znanych mi Urzedow – o dziwo dzialajacych sprawnie a mowie to o delegaturze UKE w duzym miescie wojewodzkim zostanie zwolnionych około 50% urzędników, decyzji jeszcze brak. A ilosc spraw pozostanie stala.

            To nie ma prawa sie udac. Mocarstwo przecholowalo z socjalem i nie stac go a lud chce 13 emerytur, 500 plus musi byc.

            Obligacje PIIGSow tez jakos inaczej niz PL -czyzby specjalisci sie mylili?

            Z punktu widzenia interesow obcych krajow najlepiej dac PL wpasc w duzy kryzys -poczekac, poczekac, jak zabraknie Warszawie pieniedzy na 500 i obietnice socjalne to zgodzi sie na wszystko. Zupelnie jak z wydaniem akredytacji ambasadorowi DE.

            Wiele trupow jest w szafach poukrywanych i tylko cierpliwie trzeba poczekac az to zacznie cuchnac. Te trupy wyplyna, wtedy mozna bedzie z Warszawa (ktokolwiek bedzie u steru) ugrac duzo duzo wiecej znikomym kosztem.

            Moim zdaniem Panskie wywody sa bledne juz na etapie zalozen. Po co dyskutowac z wasalem jak mozna przejac jego wloscia. Specjalistom z Chin, USA czy DE nie sa potrzebne polskie wladze do niczego. Oni moga sobie poradzic bez nich.

            Albo kupic polskie wladze obietnicami karier dla ich rodzin – dostaniecie stolek na zachodzie, wpuscimy Was na salony, jesli…. jesli wykonacie zadanie.

          3. (…)Albo kupic polskie wladze obietnicami karier dla ich rodzin – dostaniecie stolek na zachodzie, wpuscimy Was na salony, jesli…. jesli wykonacie zadanie.(…)
            U nas, żeby ustrzelić ważnych polityków wystarczy zrobić tzw. kwerendę w IPN… ileż zła narobiono w tym kraju za pomocą tej instytucji to głowa mała.

  8. Podaję trendy, które pojawiają się i które dostrzegam, jako zmieniające otoczenie. Nie dokonuję oceny, czy w PL to uda się, czy nie. W jednym kraju pójdą tą ścieżką w innym stwierdzą, że to nie dla nich (vide: Dania wybrała energywind zamiast atomu). robotyzacja będzie postępowała jak kiedys rewolucja przemysłowa.

  9. A dziś robiąc prasówkę z PL sie zdenerwowałem trochę.

    W czyim interesie pracuje tak zwany premier RP ?

    Mamy dziś wyjście smoka, wyjście polityka wielkiego mocarstwa, wielkiej siły, która pokazuje innym miejsce w szeregu ( a jak wygląda polska rzeczywistość to w PL ludzie doskonale wiedza) – czytając polska prasówkę dzisiaj:

    ——————————————————————————————————

    1. – Realistycznie wiemy, że ta walka musi się skądś toczyć, musi być prowadzona – mówił premier Mateusz Morawiecki, który na spotkaniu ze Swiatłaną Cichanouską w Warszawie wręczył jej klucze do nowej siedziby Domu Białoruskiego w stolicy. Powiedział, że będzie to „siedziba wolnych Białorusinów”. – Wkrótce przedstawimy gospodarczy plan dla Białorusi i narodu białoruskiego – dodał.

    2. Wkrótce przedstawimy gospodarczy plan dla Białorusi, by pokazać, że Polska i Unia Europejska jest otwarta na Białoruś

    3. Pomagamy w przekazywaniu prawdy na Białoruś
    ————————————————————————————————–

    Przecież tego typu deklaracja to prezent dla wujaszka Backi i Wladimira Wladimirowicza. Russia Today approves.

    Ad 1. Premier Polski W SPOSÓB OTWARTY deklaruje mieszanie się w sprawy wewnętrzne obcego kraju. Koordynacja białoruskich działań opozycyjnych będzie prowadzona z terytorium Polski. Jaki to fajny prezent dla wymienionych – protesty sobie zdusi mówiąc – nie widzicie, ze to inspiracja wrażych sil UE i NATO? Toz ci protestujący, ta cala opozycja to polscy agenci są. Kolejny sukces w trakcie powstawania, aby ewentualny rozlew krwi był legitymizowany poprzez inspiracje czynnikami zewnętrznymi.

    Mam taki dysonans bo UE zachowała dyplomatyczny dystans, wie ze BY to domena wpływów RU, czeka na rozwój wypadków. No ale mocarstwo musiało wyjść przed szereg. Pokazać swa moc i sile. Dyplomatolki mawiał jeden z wielkich to mało, twierdze ze musieli -ze USA wysłały swojego pachołka by wyszedł przed szereg, by jak kiedyś w bitwach, zaczynali harcownicy.

    Ad 2. Polski podatniku, szykuj pieniążki, powołamy sobie komitety ds. pomocy demokracji, tam wrzucimy naszych najlepszych ekspertów – moje typy to M. Suski lub Sasin i będziemy budować demokracje i dobrobyt. Tzn. nasz dobrobyt. Bowiem naszym celem jest budowanie dobrobytu na Białorusi jako polskich polityków, polski dobrobyt może wszak poczekać. Dlatego tez https://www.onet.pl/?utm_source=businessinsider.com.pl_viasg_businessinsider&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&pid=591365d5-45bc-4428-9ee6-5d4badc88f2c&sid=ca05277f-7c3f-495c-9acc-986177acd173&utm_v=2

    Ad3. A mogli siedzieć cicho. Russia Today is happy now.

    Tak najzupełniej, abstrahując od moich prywatnych opinii o polskich politykach ( uważam ich za dyletantów przyspawanych do koryt, ktorzy to bez stołków nie nadawali by sie do pracy w Biedronce) to aż tak głupi i niekompetentni oni nie są. Majac wspólną granice i w miarę normalne stosunki z sąsiadem tak otwarcie i w sposob bezpardonowy mieszać sie w ich sprawy?

    Oczywiście ze wszyscy to robią, ale dyskretnie,za pomocą specsłużb, z kurtuazja, w zaciszach gabinetów, bo chcą prowadzić interesy i mieć spokój Federacji Rosyjskiej.

    Zaryzykuje stwierdzenie ze przyszedł whatsappem rozkaz z ambasady USA wiec rozkaz bez szemrania wykonano. W razie czego jakby bylo ostro to polityk sie z rodzina ewakuuje do UK czy USA.

    Czy to jest jednak zadanie polskiego premiera? Czy to co on dziś zrobił lezy w interesie polskiej racji stanu? Czy PL jest niepodległa?

    Ja sobie na te 3 pytania odpowiedziałem. Kazdy niech sobie je tez przeanalizuje, w kontekście chociażby tego wydarzenia.

  10. @ultrasceptyk – przejmowanie Polski jako zasobu, odstawienie rządu [jaki by nie był] i „ręczne sterowanie” Polską nic Waszyngtonowi czy Pekinowi nie da – gdy polski żołnierz i polski obywatel będą postawieni wobec zagrożenia wojennego i będzie wymagana pełna, spójna i pełna poświęcenia i świadoma RZECZYWISTEGO interesu narodowego mobilizacja. To działa tylko wtedy, gdy jest wewnętrzny, krajowy autonomiczny ster państwowy – czyli Polska jako samosterowny gracz – tylko wtedy ten gracz zdobędzie się na maksymalny i zdeterminowany wysiłek – w strategicznym interesie supermocarstw – ale i w swoim interesie. Nawet Hitler to rozumiał [a i Stalin też po 1945] – dlatego pozostawił rządy w Rumunii, Węgrzech i dawał im marchewki na wschodzie itd – choć w teorii „lepiej i taniej” by było „sterować bezpośrednio” tymi państwami – jako przejętymi zasobami. Natomiast dla supermocarstw Kreml, Berlin i Paryż to „wroga zmowa” budująca ościenne supermocarstwo. Trzeba ich rozdzielić – po to będzie wsparciu OBU supermocarstw dla Wschodniej Flanki Europy. Berlin i Paryż staną się własnie zasobami – jeżeli nie użytymi – to przynajmniej zneutralizowanymi. Tak wcale żaden rząd nie jest potrzebny. Co do Kremla – po izolacji i marginalizacji przez deal USA-Chiny – w optyce Pekinu Kreml zostanie zmuszony do hołdu lennego i wejścia w sferę Chin jako kolonia surowcowa do zaludnienia – natomiast wg kalkulacji Waszyngtonu – takie dociśniecie Rosji przez oba supermocarstwa, spowoduje, że Kreml przyczołga się na kolanach do Waszyngtonu, zgodzi się na każde warunki jako junior-partner. Czyli maksymalny kij i jedyna marchewka to samo przetrwanie Rosji „w jednym kawałku”. Polska suwerenność i wynikająca stąd determinacja [idąca ODDOLNIE i POWSZECHNIE] – to jest ta kompetencja, która jest potrzebna obu supermocarstwom, by Polska jako CHRONIONY UBEZPIECZYCIEL obu supermocarstw, zapobiegła powstaniu trzeciego konkurenta. Zaś ani mobilizacja Francuzów ani Niemców nie jest do niczego obu supermocarstwom potrzebna [zresztą obie te nacje wg badań nie są chętne do poświęceń nawet dla swego państwa – co dopiero dla cudzego] – co najwyżej [po dekapitacji sterów obu tych graczy] przejęcie aktywów technologicznych i innych silnych zasobów. Różnica jest taka, że wszystkie zasoby Polski są potrzebne….Polsce – do oparcia się naporowi Rosji [ew. sabotażowi Niemiec] – i jeszcze Polska będzie sygnalizowała, że ma za mało zasobów – i supermocarstwa „dopełnią” tę lukę. W swoim własnym egoistycznym interesie geostrategicznym. Francja i Niemcy to w całości gracze do neutralizacji – a ich zasoby [teraz grające PRZECIW supermocarstwom] jak najbardziej do przejęcia – tak – tu się zgadzam.

    1. Moim zdaniem błędy i myślenie życzeniowe .

      Co to jest polskość ? Pytam poważnie? Dlaczego miałbym ja czy ktokolwiek inny oddawać życie za ten szkalujący obywateli Polskich obecny bałagan? Płacić podatki ryzykować życie etc. Skoro można żyć gdzie indziej na innym poziomie? Nie mam żadnych uczuć samodestrukcyjnych i nie oczekuje od nikogo podobnych.

      Malo tego. Nie oczekuje nawet od polskich żołnierzy obrony PL gdy wysyła się ich niczym mięso armatnie np. W 50 letnich antykach T-72 bez jakiegokolwiek środka ochrony przeciwko pociskom kumulacyjnym ze o pociskach kinetycznych APFDS nie wspomnę. Tych żołnierzy wierchuszka wysyła i ma w d… ze te 50 letnie złomy nie maja nawet pancerza reaktywnego Erawa. Bo wierchuszka życia nie będzie narażać tylko jakby co to ucieknie zanim się na dobrze coś zacznie. Jeżeli ja mam mieć jakieś obowiązki to czemu Ci, co biorą za to pieniądze ( i to o wiele większe niz np. Pensja pielęgniarki w polskim szpitalu) maja to w poważaniu?

      Gdyby coś bylo na rzeczy to obowiązkiem tych czołgistów jest wyjść z tych puszek i nie narażać życia.

      Jedyne co by się liczyło to ewakuacja moich starszych rodziców z tego obszaru i nic więcej . Prywatnie żyłem w Polsce prawie 28 lat i mam w nosie jakies mrzonki o wielkiej polskości. Miałbym oddawać czy chociażby ryzykować życie mojej rodziny aby taki Suski, Sasin, Witek zachowali swoje stołki i przywileje- nie. Nie mam zamiaru obrażać Polaków ale wypraszam sobie aby poświęcali życie dla tego bałaganu. Nie warto. Warto żyć. Co nie znaczy pogardy dla Polski ale uważam ze skoro PL nie wywiązuje się z podstawowych obowiązków wobec swoich obywateli to obywatele PL są zwolnieni z jakichkolwiek obowiązków wobec tego państwa.

      Liczy się biologiczne przetrwanie a miejsc do życia jest sporo czy w Europie czy poza nią. Świat się zmienił .

      Ci co za to biorą pieniądze maja zapewnić bezpieczeństwo i na to w Polsce ludzie płaca podatki. Ci, którzy za to bezpieczeństwo odpowiadają maja w poważaniu tych, którzy immza to płaca i patrzą tylko jak się ustawić w życiu opowiadając frazesy.

      Liczy się biologiczne przezycie I dobrostan Własnej rodziny. Brednie o honorach obowiązkach opowiadał na trzeźwo i mniej trzeźwo na przykład smigly rydz. W czasie pokoju liczyły się rauty i wódka a jak przyszło co do czego to uciekł jak szczur. Oni nie narażali życia ale do uposażeń i zaszczytów byli pierwsi.

      Nie ma
      Czegoś takiego jak Polska suwerenność.

      Jest polski wasalizm. Sanacyjna nie tylko druga RP widziała się jako podnózek UK i Francji, PRL widział się jako wasal towarzyszy z Kremla a dzisiejsze władze widza się jako wykonawcy woli Białego Domu.

      Polska jest zbyt słaba gospodarczo, politycznie,
      Militarnie, demograficznie nie ma żadnych strategicznych zasobów i skazana jest przez to na bycie proxy i wasalizację.

      Silniejsze imperia decydują o ruchach słabych i tak było , jest i będzie. Polska niestety jest słabym państwem gospodarczo skolonizowanym i nie ma
      Możliwości decyzji nawet owlasnej polityce weWnetrznej.

      Przeceniasz Pan patriotyczne uczucia. Jest wielu ludzi czujących się Europejczykami. Dla nich polskość jest tak istotna jak fakt ze jeden urodził się np. W zielonej gorze drugi we Wrocławiu trzeci
      w Gdańsku. Dzieci uczę polskiego i nawet polskiej historii ale nie identyfikujemy się jako Polacy a racZej jako bezpaństwowcy. Tak nam dobrze.

      Polskość dla nich to jest polski język i kultura a nie jakiś teren. Polskość to rodzina i równie dobrze może być sobie polskość w Bazylei czy Perpignan.

      Po drugie wiele osób w PL ma w nosie jaka będzie flaga czy cokolwiek, chcą w spokoju najzwyczajniej żyć a dla nich wrogiem jest ich polski rząd i jego agendy. Wrogiem polskich obywateli są instytucje mu nieprzyjazne typu olewajaca go ochrona zdrowia, piekielko urzedow wszelkiego rodzaju etc.

      Wielu traktuje PL jako byt administracyjno-urzędniczy i nie czuje z nią związku.

      Uważam za łajdactwo oczekiwać żeby obywatele,
      Eksploatowani jako dawcy podatków na funkcjonowanie aparatu mieli jeszcze obowiązki innego rodzaju.

      Proszę nie zrozumieć mnie zle ale zachowanie polskości to zachowanie języka i tradycji a nie terytorium. Bo gdyby było inacZej to przecież Np. Tarnopol był polski do 1945 a polskość zachowana jest bez niego.

      1. Zwracam uwagę na to, że to blog geopolityczny, a nie sentymentalny o Pańskim prywatnym stosunku do polskości. „Liczy się biologiczne przetrwanie a miejsc do życia jest sporo czy w Europie czy poza nią. ” –> podejście, że nie warto bronić państwa (ani nawet go posiadać) ponieważ najważniejsze jest przetrwanie było w historii tyle razy weryfikowane, że z całą stanowczością należy je uznać za totalną bzdurę. Jeśli nie zna Pan polskiej historii (zabory i okupacje), w której brak państwowości przyczynił się do śmierci wielu Polaków, to przypomnę tylko losy Ormian, a współcześnie Kurdów. Warto też przypomnieć co się stało z chrześcijanami czy jazydami w Syrii i Iraku, gdy rozprzestrzeniło się ISIS. Świat się nie zmienił i ludzie się nie zmieniają. Jak jest prosperity, to bezpaństwowców unaradawia się w sposób pokojowy. Germanizując, rusyfikując etc.etc. Jak są czasy kryzysu, biedy i głodu, szowinizmy biorą górę. Wówczas odmiennych (etnicznie czy religijnie) postrzega się jako zagrożenie i w wielu przypadkach przekładało się to na mord.

        My Polacy mamy taką historię, że powinniśmy o tym pamiętać szczególnie. Bajki o „zmienionych czasach” są bajkami dla dużych dzieci, które myślą ,że złapały Boga za nogi i jak teraz żyją w krainie mlekiem i miodem płynącej to już tak będzie zawsze. Już teraz rozpoczęły się pewne procesy i tendencje na podstawie których śmiało można zakładać, że za 10 lat polscy emigranci będą się przepraszać z krajem i wracać tutaj bez względu na to, kto będzie rządził i jak mocno byli obrażeni. Jak w Wlk. Brytanii za rok skoczy bezrobocie niemiłosiernie i zacznie się kryzys, to Polacy będą jednymi z pierwszych, których lokalsi będą chcieli wygnać. Bo Polacy zabierają pracę – hasło to funkcjonuje już od dziesięciolecia i dowodzi szowinizmu społeczeństw jako ogółu. A jeszcze najgorsze dopiero przed nami.

        „Sanacyjna nie tylko druga RP widziała się jako podnózek UK i Francji” –> Pisze Pan takie wierutne bzdury, że się zastawiałem czy w ogóle publikować te nic nie wnoszące do dyskusji brednie i wynurzenia rozczarowanego człowieka. Nawet przeciwnicy sanacji zarzucają jej mocarstwowe myślenie, a więc myślenie niezależnie i takie, jakby Polska była na tyle silna by decydować o sobie i otoczeniu. Żadnego podnóżka nie było. To władze emigracyjne stały się podnóżkiem UK, jeśli w ten prymitywny i uproszczony sposób chcemy już kogokolwiek określać.

        Co do stosunku Polaków do Polski. Z łaski swojej, Pan jako osoba nie mieszkająca tutaj od blisko 30 lat ma akurat słaby mandat by wypowiadać się w imieniu rodaków, którzy pozostali w kraju. Więc jak już Pan musi, niech Pan pisze w swoim imieniu.

        pozdrawiam
        KW

        BTW.
        Charakterystyka Pańskich wypowiedzi wskazuje, że pod nową nazwą „ultrasceptyka” ukrywa się ta sama osoba, która wypowiadała się na forum jako medyk. Ja rozumiem, że można się wstydzić swoich wcześniejszych wypowiedzi, a także tego, że z własnej woli, dwukrotnie się Pan stąd wypisywał.

        Widzę, że wciąż Pana korci do pisania na tym blogu. Niemniej zasady pozostają niezmienne. Rozmawiamy o geopolityce, a nie o żalach życiowych do kraju czy tych czy innych polityków.

        1. Ale dlaczego maja wracać do Polski, która na kryzysie oberwie najbardziej?

          Uwzględniając strukturę polskiej gospodarki to PL będzie miała do zaoferowania jeszcze mniej niż wrogo nastawiona UK. Co maja szukać ludzie po kilkunastu latach emigracji,zintegrowani i zasymilowani (jak już Pan mówi mi wprost – ze skoro nie mam prawa wypowiadać się w imieniu osób mieszkających w Polsce, to dlaczego Pan uzurpuje sobie prawo do wypowiadania się w imieniu emigrantów? To zadanie z logiki a nie wycieczka osobista -jakie ma Pan doświadczenie z życia na emigracji?) kiedy PL już dziś deklaruje ze chce tych, pracujących zagranica ograbiać? Jako specjalista od podatków chyba ma Pan swoje zdanie na ten temat? Do jakiej Polski maja wracać dawni emigranci i dlaczego? Kto i co ma niby na nich czekać? Przecież będą konkurować o istniejące miejsca pracy., na istniejącej infrastrukturze. Ktora nie jest z gumy a kryzys szarpnie PL przynajmniej tak samo, zwłaszcza ze PL rządzą indolenci.

          Co do historii. Znam ja – i wyciągam z niej wnioski. Kult porażek jest historyczny i ciąży właśnie w polskiej geopolityce. My na Tygrysy mamy VISy i rojem,rojem gęsiego na stanowiska z KM. Jak się skończyło to wszyscy wiemy. Na co te ofiary? Juz wtedy Kurier z Warszawy mówił, ze oceny geopolityczne są błędne, ze będzie to burza w szklance wody, którą na mocarstwach nie zrobi najmniejszego wrażenia a przecież świadomość postanowień konferencji w Teheranie była znana decydentom. Kolejny raz przekalkulowano. Poświecono droga geopolitycznych mrzonek setki tysięcy polskich istnień, co mówił o tym Anders to Pan wie…. I proszę mi nie wkładać w usta powiedzenia ze relatywizuje zbrodnie siepaczy niemieckich Dirlewangera czy RONA – ale błędne kalkulacje spowodowały hekatombę przede wszystkim cywilów. Jak wyzwolił się Paryż, Praga? (Tu porównania są z czapy bo warunki były inne)…konsekwencje decydentów ponieśli jak zwykle Ci na dole. Czy ktoś ich pytał o ich zdanie, czy chcą być mordowani przez niemieckich siepaczy na Woli etc. ? Przypominam ze założenia taktyczne na Powstanie były takie a nie inne a potem stwierdzono ze zbrodnie niemieckie maja poruszyć sumienia mocarstw… łatwo było wierchuszce decydować o cywilach Woli na bezpiecznej kwaterze, paląc cygara i popijając alkohol miedzy meldunkami. W końcu to nie ich krwią miały spłynąć ulice powstanczej Warszawy.

          Z jednej strony naród nie znający swojej historii skazany jest na jej powtórzenie – z drugiej strony Polacy robią wszystko obecnie by może nie przegrać, ale by się zmarginalizować.. Wnioski z I Saw Poland Betrayed: An American Ambassador Reports To The American People Autor Arthur Bliss Lane chyba Pan zna.

          Napisał Pan : Jeśli nie zna Pan polskiej historii (zabory i okupacje), w której brak państwowości przyczynił się do śmierci wielu Polaków,

          a ile śmierci i cierpienia przyniosły nieprzemyślane zrywy narodowe, bez jakiejkolwiek koordynacji czy przygotowane ad hoc? Napakowane mesjanizmem, rojeniami i marzeniami o wolności?

          Nie ma żadnych bajek o zmienionych czasach. Dziś procesy które dawniej trwały dziesięcioleciami trwają tygodniami. Dziś trzeba iść do przodu a nie ekscytować się historia. Historia jest interesująca i ciekawa ale o sile Państwa stanowi gospodarka i jej innowacyjność a nie historyczne pretensje. Nikogo na swiecie nie obchodzą ani ofiary polskie ani jazydzkie ani kurdyjskie (nie, nie mowie ze to jest w porządku) ale na świecie liczy sie bardziej czy nowy procesor Huawei Kirin pobije procesor Qualcomma czy nie. Nie bez przyczyny nie produkuje tego polska firma,niestety.

          Dzis geopolitycznie oczekiwania i marzenia są wielkie ale – Pani ambasador chce – polski Rzad wykonuje. Pani Ambasador pisze tweeta a już stoją w PL na baczność i Yes, we do.

          Proszę mi nie imputować rzeczy których nie napisałem i nie powiedziałem.

          Pozdrawiam Serdecznie.

          1. Proszę czytać ze zrozumieniem:
            1) Pisałem o powrocie Polaków z emigracji z uwagi na warunki społeczne, nie z uwagi na świetną gospodarkę Polski.
            2) To Pan przelewa swoje żale i wybrażenia pisząc, że tak myślą Polacy na emigracji i w kraju. Ja jedynie stwierdziłem , czemu może się zdarzyć , że będą zmuszeni wracać. Nie pisałem nic w niczyim imieniu.
            3) Co do historii, jasno panu wytknąłem błąd i brak znajomości. Zmiana tematu na powstania nie zmienia faktu.
            4) Wyciąganie błędnych wniosków z fałszywej wizji jest gorsze niż brak wyciągania wniosków z prawdziwej historii.
            5) Swoim ostatnim komentarzem, którego tutaj nie będę publikował przekroczył Pan moją cierpliwość. Jak nie potrafi Pan sam się powstrzymać od komentarzy ad personam (nie pierwszy raz) i jest Pan tak bardzo niezadowolony z administrowania przeze mnie tym forum to uwolnię Pana od przykrego obowiązku pisania tutaj.
            6) Pozdrawiam, życzę powodzenia w życiu i więcej optymizmu.

            KW

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.