Wojna na Ukrainie – podsumowanie pierwszej doby walk

Inwazja na Ukrainę okazała się niestety pełnoskalowym uderzeniem, którego celem jest przejęcie kontroli nad całym krajem. Co za tym idzie, jednym z głównych jak nie priorytetowym celem jest zdobycie Kijowa. Z informacji jakie udało mi się odszukać w internetowym chaosie, wyłania się obraz zgodny z tym, jaki zarysowałem dwa tygodnie temu w tekście pt.: „Czy Rosja dokona inwazji na Ukrainę i jak może ona przebiegać?”. Zastrzegam na wstępie, że poniżej przedstawione mapki należy traktować poglądowo. Starałem się weryfikować informacje dot. wieści z frontu na tyle, na ile potrafiłem, niemniej należy brać pod uwagę możliwe omyłki.

Uderzenie rakietowe

Wojna (noc/poranek 24 lutego) rozpoczęła się od uderzenia rakietowego (ok. kilkudziesięciu, może stu pocisków rakietowych) na obszar całej Ukrainy. Celami były głównie lotniska. Zniszczono na ziemi wiele ukraińskich samolotów oraz dronów. Jednocześnie prowadzono ostrzał artyleryjski na przygraniczne pozycje ukraińskie. Pierwsze wnioski? Atak rakietowy nie był wcale imponujący. Z informacji i nagrań wynika, że pociski latały małymi grupami lub nawet pojedynczo na różne cele. Rosjanie gospodarowali więc zasobami bardzo oszczędnie. Ukraina była atakowana rakietowo prawdopodobnie z czterech kierunków (w tym podobno z Naddniestrza). Nawet gdyby Kijów dysponował systemami przeciwrakietowymi, trudno byłoby Ukraińcom wyłapać wszystko (a być może Rosjanie wystrzeliliby wówczas więcej pocisków – ale widać, że oszczędzali kosztowne i cenne uzbrojenie). Jednak gdyby to Polska była atakowana i to tylko od wschodu i północnego-wchodu (Kaliningrad) – to nie trzeba by było wiele systemów PRAK by odeprzeć taki atak (zwłaszcza przy dobrym rozmieszczeniu Patriotów).

Uderzenie z powietrza

Wstępne uderzenia lądowe były wspierane przez lotnictwo. Z nagrań wyłania się dość klarowny obraz. Rosjanie wlatywali w ukraińską przestrzeń dość swobodnie, choć nie uniknęli strat (zestrzelonych kilka maszyn). Dlaczego tak się działo? Zapewne z wielu przyczyn. Jednym z nich mogło być działanie rosyjskich systemów walki radio-elektronicznej (zagłuszanie). Przeprowadzono również misje uderzeń lotniczych na radary (przy pomocy pocisków seed). Jeden z pewnością zniszczono (okolice Chersonia), natomiast Ukraińcy by ratować radary zapewne byli zmuszeni je na moment wyłączyć. W tym czasie można było przeprowadzić ataki lotnicze na inne cele. Nadto, Rosjanie latali na bardzo niskim pułapie. Jakie można wyciągnąć wnioski? Po pierwsze, płytka penetracja (operowanie na froncie i nie wlatywanie w głąb Ukrainy) wrogiego lotnictwa na bardzo niskim pułapie jest trudna do wykrycia dla systemów obrony powietrznej średniego i krótkiego zasięgu. Zwyczajnie radary nie widzą poniżej linii horyzontu a do tego mogą być zagłuszane. Dlatego kluczowym jest, by obrona przeciwlotnicza – bardzo krótkiego zasięgu – była rozstawiona jak najbliżej frontu i wroga (i była spięta systemowo z resztą obrony przeciwlotniczej/przeciwrakietowej). Tak by można było jak najwcześniej wykryć i zestrzelić nisko lecące statki powietrzne za pomocą systemów z namierzaniem wiązką laserową lub głowicą optyczną. Obrona typu VSHORAD okazuje się równie ważna jak pozostałe warstwy obrony przeciwlotniczej. Inna sprawą jest to, że Ukraińcy dysponują dość przestarzałym sprzętem przeciwlotniczym. Choć z drugiej strony, Rosjanie również nie posiadają super nowoczesnego lotnictwa.

Warto dodać, że w ostatnich godzinach ukraińskie siły rakietowe dokonały ataku na rosyjskie lotnisko w Millerowie niszcząc wiele maszyn. 🙂

Kampania lądowa

Po uderzeniach rakietowo-lotniczych, nastąpiła inwazja lądowa wraz z akcją powietrzno-desantową (zrzut ze śmigłowców). Istnieją na razie trzy główne fronty.

  1. Północny – uderzenie na Kijów z terytorium Białorusi.
  2. Wschodni – uderzenie w kierunku Kijowa przez Głuchów i Sumy oraz na Charków.
  3. Południowy – uderzenie z Krymu na przeprawy na Dnieprze (Chersoń, Nowa Kahowka) oraz na Melitopol.

 

Front Północny

Kijów i przedmieścia

W pierwszych godzinach wojny Rosjanie przeprowadzili akcję powietrzno-desantową na lotnisko w Hostomelu na północ od Kijowa. Trasa lotu śmigłowców przebiegała nad rozlewiskiem Dniepru ciągnącym się od granicy z Białorusią aż po tamę w Wyszogrodzie na przedmieściach Kijowa. Śmigłowce lecąc na niskim pułapie uniknęły wykrycia przez obronę powietrzną ukraińskiej stolicy (a co jak co, Kijów został pod tym względem obstawiony) oraz wysadziły desant Specnazu w Hostomelu. Ukraińcom udało się zestrzelić prawdopodobnie 3 spośród 14 śmigłowców. Z pewnością jedno zestrzelenie poszło na poczet ręcznej wyrzutni typu MANPAD. W celu odbicia lotniska, siły ukraińskie wysłały brygadę piechoty wspartą artylerią rakietową. Po wielu godzinach zaciętej walki, infrastruktura została w dużej części zniszczona, jednak teren lotniska udało się odbić. Rosyjski oddział poszedł prawdopodobnie w rozsypkę. Co istotne, kluczowym było uniemożliwienie dokonania drugiego zrzutu desantu na lotnisko. Ukraińcy prawdopodobnie podciągnęli odpowiednią ilość systemów przeciwlotniczych i uniemożliwili Rosjanom przysłanie posiłków i zaopatrzenia. Prawdopodobnie zadecydowało to o sukcesie w Hostomelu.

Niemniej, Rosjanie prawdopodobnie kursowali śmigłowcami pomiędzy Homelem a północno-zachodnimi rogatkami Kijowa przez co udało im się zgromadzić tam dość duże siły. Na tyle spore, że zdecydowali się przypuścić atak na miasto od strony północnej, przez Rejon Obołoński. Początkowo odnieśli sukces i wdarli się do miasta, jednak kontruderzenie obrońców zniweczyło dalszy pochód. W tej chwili rozproszone w mieście oddziały Specnazu próbują dywersji oraz szturmów na istotne politycznie obiekty publiczne.

Poleski rezerwat

Równocześnie do desantów, w celu ich lądowego wsparcia ruszyła ofensywa przez Poleski Rezerwat Radiacyjno-Ekologiczny. Rosjanie zdobyli Czarnobyl i ruszyli w kierunku Iwankowa. W celu opóźnienia ich pochodu, Ukraińcy wysadzili most w tej miejscowości organizując jednocześnie obronę. Niemniej, na północnym-zachodzie od ukraińskiej stolicy trwają zażarte walki i wydaje się, że Rosjanie uzyskali tam efekt zaskoczenia. Dzięki temu zagrozili ukraińskiej stolicy już w pierwszej dobie walk.

Czernihowska twierdza

Ukraińcy dobrze przygotowali się natomiast na obronę kluczowej pozycji w Czernihowie. Atakowane z trzech stron miasto broni dostępu do Kijowa z najbliższego kierunku, nadającego się na przeprowadzenie dużej ofensywy pancerno-zmechanizowanej. Choć nie ma takiej informacji, należy obawiać się obejścia Czernihowa od wschodu. W tym celu Rosjanie musieliby szybko wysypać prowizoryczne drogi oraz stworzyć przeprawę przez rzekę Desna. Umożliwiłoby to późniejszy pochód na Kijów i ewentualne połączenie się z wojskami idącymi ze wschodu.

 

Front wschodni

Na wschodzie główny atak ruszył nieco później. Co może zwiastować, że jest to jeden z głównych kierunków uderzenia. Front można podzielić na trzy odcinki.

Charków

Rosjanie znaczne siły zgromadzili blisko Charkowa, być może spodziewając się, że z uwagi na trudne położenie geograficzne jak również nieprzychylność części rosyjskojęzycznych mieszkańców miasta – Ukraińcy nie będą bronili tego odcinka. Co pozwoliłoby szybko zająć miasto lub je obejść oraz wyprowadzić daleką ofensywę w kierunku Dniepru z próbą oskrzydlenia Donbasu. Tymczasem już w nocy 23 lutego, na kilka godzin przed atakiem, Ukraińcy dokonali przerzutu sił i wzmocnili Charków. W efekcie mimo ciężkich walk, Rosjanie ponoszą spore straty i nie mogą przebić się przez ukraińską obronę.

Sumy

Miasto Sumy było jednym z pierwszych zaatakowanych w wojnie. Początkowo uderzenie Rosjan się powiodło i zajęto miejscowość. Jednak Ukraińcy przeprowadzili kontratak i w tej chwili trwają prawdopodobnie walki o miasto. Jest to dość ważny węzeł komunikacyjny w drodze na Kijów. Rosjanie teoretycznie mogliby je obejść, jednak najwyraźniej stwierdzili, że są w stanie zdobyć ten punkt z marszu.

Głuchów-Konotop-Nieżyn

To  kluczowy kierunek, jeśli chodzi o obronę Kijowa. Początkowo Ukraińcy odnotowali sukces na przedpolach Głuchowa, gdzie zniszczyli kolumnę kilkunastu pojazdów. Jednak do przewidzenia było, że miasto zostanie ominięte z północy drogą na Kijów. I tak się rzeczywiście stało. Co niepokojące, Rosjanie szybko zajęli teoretycznie dogodny do obrony Park Seymskiy oraz okrążyli ważne miasto Konotop. W ostatnich godzinach ukraińskie władze podały informację, ze miasto zostało utracone. W zasadzie droga na Kijów została otwarta – pytanie czy Ukraińcy postawili obronę na wysokości Nieżyna. Tam bowiem mogłaby się już zaczynać właściwa linia obronna na północno-wschodnim odcinku, na której Ukraińcy nie musieliby obawiać się oskrzydlenia lub okrążenia z uwagi na zagrożenie z północy.

Donbas

Póki co, Rosjanie w Donbasie stoją w miejscu. Najwyraźniej nie chcą uderzać na przygotowywane latami pozycje ukraińskie. Jednak, gdyby manewr oskrzydlający Donbas (od południa) się powiódł, wówczas Ukraińcy musieliby zacząć odwrót. Byłby to dogodny moment na pogoń i zadanie obrońcom strat w czasie ruchu.

Front południowy

Tutaj sytuacja jest skomplikowana dla strony Ukraińskiej. I to na obu kierunkach rosyjskiego natarcia.

Rosjanom dość łatwo udało się w pierwszych godzinach wojny zająć kluczową tamę i most w Nowej Kachowce (desant ze śmigłowców). Przez co uzyskali dostęp do przeprawy przez Dniepr. Lepiej Ukraińcy poradzili sobie w Chersoniu. Zatrzymali rosyjskie czołówki na moście oraz twardo bronili miasta. Rosjanie obeszli je na około od strony Nowej Kachowki wysyłając prawdopodobnie zwiad aż pod Mikołajów. Szczęściem nocna kontrofensywa (z nocy z 24/25 lutego) odrzuciła agresora na chwilę w tył. W tej chwili trwają ciężkie boje o Chersoń. Od samego początku inwazji podawane są sprzeczne informacje. A to miasto zostało już zajęte przez Rosjan – a to wciąż walczy. Trudno rozeznać się w sytuacji.

Jeszcze gorzej sytuacja wygląda na kierunku wschodnim, gdzie rosyjskie uderzenie z Krymu zakończyło się powodzeniem i zdobyciem kluczowego miasta Melitopol. Rosjanie otworzyli sobie tym samym drogę na Berdiańsk i dalej na niezwykle istotny Mariupol. Gdyby ten manewr się powiódł, Rosjanie mogliby okrążyć Mariupol, zdobyć go, a wówczas cały południowo-wschodni front ukraiński musiałby zostać zwinięty i wycofany na linię Dniepru. Inaczej Ukraińcom broniącym Donbasu groziłoby odcięcie od zaopatrzenia lub nawet okrążenie.

Oczywiście z perspektywy Ukrainy, kwestią zwycięstwa lub porażki jest utrzymanie przepraw przez Dniepr (Zaporoże, Dniepropetrowsk i dalej Krzemieńczuk oraz Czerkasy).

 

Podsumowanie

Z wyłaniających się z informacyjnej mgły wojny informacji wynika, że Ukraińcy stawiają twardy opór, a Rosjanie okupują zdobycze terytorialne stratami. Niemniej, na stan z południa 25 lutego, wydaje się, że prawdopodobnie kluczowym momentem wojny będzie bitwa o Kijów. Rosjanie będą dążyć do szybkiego zajęcia miasta (vide już przeprowadzone szturmy), a gdyby to okazało się trudne to do jego okrążenia i blokady. Wzięcia stolicy jako „zakładnika” i zmuszenie jej do kapitulacji. Efekt zaskoczenia odniesiony dzięki desantowi z powietrza tuż na przedmieściach Kijowa może w tym pomóc.

Jednocześnie już wiemy, że ruszyła duża ofensywa ze wschodu w kierunku Kijowa (z okrążeniem Głuchowa i Konotopu). Należy się spodziewać również obejścia Czernihowa na północy. Co za tym idzie, może się okazać, że Ukraińcy będą mogli postawić skutecznie linię obronną zaledwie 50 km od stolicy. Na linii Oster-Kozielec-Bobrowica. Byłoby to niekorzystne, bowiem Czernihów zostałby odcięty i okrążony. Dlatego Ukraina musi starać się pilnować ewentualnych prób przeprawowych przez Desnę na wschód od Czernihowa i postawić obronę w miejscowościach Vertiivka i Nieżyn, a dalej w Pryłukach.

Kluczowym jest również utrzymanie pozycji na północnym-zachodzie od Kijowa. Obrońcy nie mogą dopuścić, by Rosjanie zdołali wejść na południe i odciąć stolicę od zachodniej części kraju. Byłaby to katastrofa.

Na południu walki o Chersoń – przy utraconej przeprawie w Nowej Kachowce – nie będą zapewne trwać długo. Kluczowym będzie utrzymanie Mikołajowa oraz Krzywego Rogu. Na tej linii można zatrzymać pochód Rosjan. Ukraińcy powinni starać się nie wypuścić Rosjan z Chersonia (jeśli zostanie zdobyty) i Kachowki. Tak by nie mogli „rozlać” się po okolicy. Kluczowym jest również utrzymanie  linii Wasyliwka-Tokmak-Berdiańsk. Choć będzie to zapewne bardzo trudne. Optymalnym byłoby wyprowadzenie kontrofensywy i odbicie Melitopolu, ale czy Ukraińcy mają w tym regionie dostateczne siły? Przy tak rozległym froncie obronnym, jest to mało prawdopodobne.

Nadto, należy pilnie przyglądać się całej granicy białorusko-ukraińskiej, bowiem wkroczenie Białorusi (od strony Brześcia, Pińska i Mozyrza) wydaje się być nie tylko prawdopodobne, ale wręcz kwestią czasu.

Krzysztof Wojczal – geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

Wartościowe? Pomóż rozwijać bloga
Twitter
Visit Us
Follow Me
RSS
YOUTUBE
YOUTUBE

19 komentarzy

  1. To nie Specnaz atakował lotnisko w Hostomelu. Widziałem przesłuchanie żołnierza na Nexta. Mówił, że jest z OMON-u i myśleli że lecą na ćwiczenia. Nic nie wiedział, że to prawdziwe zdobywanie lotniska. No chyba że kłamał na tym przesłuchaniu.

    1. Oczywiście, że kłamał , zwykle legendowanie zmniejszające swoją wartość ustalone wcześniej z reszta. Tak jak żołnierze z SAS z Iraku z patrolu bravo two zero. W ich wersji szukali zestrzelonego pilota i nie byli specjalsami.

  2. Dopiero rząd zaczął procedować zakaz lotów dla rosyjskich linii lotniczych. Biorąc spore prawpodobieństwo zajęcia Ukrainy to, by oznaczało, że lotniczo kierunek wschodni byłby obsługiwany tylko przez Chińczyków, Arabów i ew. Turków… co powoduje, że budowa CPK nie tylko traci sens ro jeszcze de facto sami budujemy sobie lewar z ich strony.

    1. Budowa CPK to ileś tam lat, a ma starczyć na kolejne 100 i więcej. Więc obecny zakaz dla lotów w polskiej przestrzeni powietrznej nie ma żadnego znaczenia. Poza tym w przypadku konieczności odebrania dużej ilości samolotów w krótkim czasie np. z USA takie lotnisko jest zbawieniem. Jeden z podstawowoych celów budowy CPK to właśnie rozbudowa zdolności militarnych…

      1. Ten plan budowy CPK wygląda na zaproszenie desantu od Putina, by okrążył Warszawę. Choć jest jeszcze Modlin.

        Ale ogólnie te wielkie projekty pis to wywalanie kasy. Potrzebna nam zdolności odpowiedzi na Kolibry, te ryskie rakiety którymi mogą ostrzeliwać Polskę z Morza Czarne go, albo na Iskandery. Homar oraz jeszcze dłuższy zasięg. Żeby, na niszczenie mostów w Warszawie rozwalać mosty w Moskwie.

      2. CPK jako Ramstein II mógłby się udać tylko wtedy, gdyby Rosyjskie S-400 czy Iskandery nie miały go pod nosem.

        (…)Budowa CPK to ileś tam lat, a ma starczyć na kolejne 100 i więcej.(…)
        Zatem poczekamy z martwić się zamknięciem całego azymutu na wschód jakieś 30 lat? Niezła logika.

      3. Ciekawa analiza, dobrze ze coraz wiecej osob zajmujacych sie armia i geopolityka bierze przyklad z dr Bartosiaka i jego teamu i zaczyna analizowac atak rosyjski na biezaco. Prosilbym jeszcze zeby podobnie jak strategy and future bazujac na tej wojnie wypunktowal pan slabe strony rosji i pana komentarz czy cos zmienilby pan w pana ostatniej wizji rozwoju polskiej armii.

        1. Dla Bartosiaka brak forsowania tempa musi być ciężkim szokiem… sądzę, że lekko zaskoczony jest i Pan Wojczal, bo też przewidywał jakieś głębokie otaczanie.

  3. Ile jest tej ruskiej armii najeżdżającej na Ukrainę? 200 tysięcy woja? Młode chłopaki w dużej mierze, część pobrowych z bidnych wiosek gdzieś z dalekiego wschodu. Wywieźli ich daleko od domu, dali rozkaz atakowania braci-Słowian piszących cyrylicą i mówiących często po rosyjsku. Część pewnie ma dyskomfort.

    Ukraińcy bronią własnej ziemi i są zmotywowani, choć przestraszeni. Oni pchani rozkazem na wojnę.

    A gdyby tak dogadała się Ukraina z UE, i poszła akcja propagadowa, ogłaszna głośnikami, w necie rosyjskim, wszędzie, po rosyjsku, że UE ma deal dla rosjskich żołnierzy. Każdy kto się podda i przejdzie na stronę ukraińską, zostanie objęty amnestią i ewakuowany do krajów UE, UK albo USA (czy do Kanady, Australii), dostanie wizę na jakiś czas, pozwolenie na pracę i trafi do lepszego, bogatszego świata. Nawet przy masowych dezercjach, UE spokojnie mogłaby połknąć nawet 100 czy 200 tysięcy młodych, chętnych do pracy, Słowian, kulturowo bliższych niż muzułmańscy imigranci z Afryki.

    To by mogło szybko rozbroić armię inwazyjną.

    Prosty plan: oddział się poddaje, jest rozbrajany, pakowany w transport i na granicę z Polską/Rumunią, tu przejmowany przez służby, rejestrowany, odciski palców, jakiś obóz przejściowy, wiza do Niemiec, UK, Kanady, ileś dolarów/euro do ręki, jakiś kwaterunek, szkoła językowa, praca od ręki, z jakimś obowiązkiem przez kilka lat meldowania się na lokalnym posterunku policji.

    Pierwszych chętnych trzeba załatwić w trybie błyskawicznym, by potem nadawali w ruskich mediach społecznościowych jak im dobrze i bogato na Zachodzie. Jakby dobrze to przeprowadzić, może armia inwazyjna stopniałaby o 1/4 czy połowę w szybkim tempie, a rozprężenie byłoby ogromne. Oczywiście Ukraina za obronę Zachodu musiałaby mieć potem szybką ściężkę do UE i fundusze na odbudowę.

    Albo nawet deal:

    Dezercja i przejście na stronę Zachodu: amnestia, transport do UE na początku (a potem może do Ameryki), 100 tys. dolarów na start (co przy 100 tys. dezerterów daje raptem 1 mld), legalne życie na Zachodzie jak w amerykańskich filmach. Całe oddziały by przechodziły, a oficer jakby chciał zatrzymać, to by zarobił kulkę w łeb. Putin na Ukrainę ściągnął większość żołnierzy z całej Rosji. Jakby mu Zachód ich podkupił, to by musiał składać nowe armie od zera. Ukraińcy wtedy na luzie odbiliby Donbas i Krym. A Putin straciłby siłowników do obrony jego reżimu.

    Trochę jak ten dowódca rosyjskiego okrętu atomowego w starym filmie „Polowanie na Czerwony Październik” co chciał uciec z ZSRR do Ameryki. Tylko tu by trzeba dać taką opcję 200 tysięcy żołnierzom. Podkupić ich po prostu kasą i biletem do lepszego świata. Z opcją ściągnięcia rodzin, jak uda się im wymknąć.

    Po prostu dogadujemy się z rosyjskimi żołnierzami, bez udziału Putina.

    Szach mat. Tańsze to niż 250 Abramsów i program Wisła. Oczywiście propozycja nie może wyjść od polskiego rządu, bo ten jest niepoważny, a Polska nie ma pensji minmalnej jak Niemcy. Takie merkelowe „willkommen” w wersji 2.0, tylko do rosyjskich dezerterów.

    1. Niewydajne mi się to do końca przemyślane. Ci chłopcy, o których piszesz mają w Rosji rodziny, dziewczyny, całe życie.

      1. Niektófrzy mają, niektórzy nie. Wielu ma ojca alkoholika którego nienawidzi, a dziewczyny nie ma, bo za biedny jest. Miejscowości na Syberii wyglądają często jak z XIX wieku, bita błotnista droga, wychodek za domem, drewniane zabudowania. Byłem kiedyś – widziałem. Swoje życie w bruździe błota mają, a tęsknią do Ameryki którą widzieli na amerykańskich filmach. Tęsknią do niemieckich samochodów. Na dalekim wschodzie Rosji sprowadzają stare auta z Japonii i jeżdżą z kierownicą po prawej stronie. Byłem – widziałem. Moskwa, Petersburg – te to wyglądają jak europejskiej miasta. Ale prowincja? Bieda z nędzą, a stamtąd rekrut pochodzi, jak zawsze (bogaty i zaradny się wykupi). Tam młody jest lokalnym królem wśród kumpli, jak ma 15-letnie niemieckie (bite) auto. Putin ściągnął oddziały z odległych stron Rosji. Biednych młodych chłopaków, którzy marzą o lepszym życiu. Oficerowie, owszem, ci mają niezłe zarobki i prestiż. Ale szeregowi, podoficerowie? Falę w wojsku, nienawidzące obywatela państwo rządzące przez despotę, biedę, dziurawe drogi, korupcję, brzydkie otoczenie… Trzeba dotrzeć do nich z handlową propozycją – rzuć w ch..j Putina i przystąp do nas, do bogatego zachodniego świata. Przyjmiemy cię, nauczymy języka, damy pracę, kasę na start oraz nowiutkiego Golfa GT (zaje…sty pomysł, taki przemawiający do wyobraźni 18-latka). Jeszczy system audio dołożymy i suboofer. Chcesz ginąć za Putina czy mieszkać wygonie przez resztę życia w lepszym świecie? W Niemczech? Może we Francji? Albo w Londynie? Albo w Ameryce? Widziałeś Hollywood i gorące amerykańskie laski?

    2. Jedno zero, nie 1 mld tylko 10 mld, co nie zmienia faktu, że przy 100 tys dezerterów z rosyjskiej armii to byłoby taniutko za taki efekt. Tańsze od sankcji. Widok miny Putina byłby wtedy bezcenną. Ciekawy pomysł, tylko czy Niemcy na przykład ośmieliłyby się pod kupić Putinowi 100 tys młodych ludzi do pracy w niemieckich fabrykach za 10 mld euro. Ja bym im jeszcze dorzucił marzenie takiego chłopaka, nowe niemiecki auto, np Golfa GT. Nadal by tanio wyszło. Trzeba to jakoś rozpropagować.

    3. Ciekawy pomysł, nawet dobry, ale 100.000 *100.000 to nie jest 1 mld tylko 10 mld, jeszcze mówimy o $ a nie PLN. Ale i tak dobry pomysł. Powiem szefowi ???? zrób gdzieś plotkę o tym, to może zmienić oblicze wojny.

      1. Przecież 10 mld dolców to dla USA pierd. Jedno przyciśnięcie klawisza „luzowania ilościowego”. Z tym golfem też pomysł, pobudzający wyobraźnie 18-latka z ruskiej wsi, 10k$ + nówka Golf GT, azyl i praca w Niemczech, Francji, Ameryce! Z dala od ruskiej zimy, błota, dziur na drogach, biedy, korupcji, awans do świąt a 1szej klasy! Pierwszych chętnych na YouTube, kwontaktie, fb, Instagram, a armia putinowska rozpad nie się w pył. Rodziny? Putin to nie Kim, piza tym nie każdy rodzinę kocha

  4. Oczywiście że kłamał. Oni wszyscy mówią na tych przesłuchaniach, że wydaje im się, że strzelają gumowymi kulami i robią z siebie idiotów co nie rozumieją gdzie są.

  5. Czy Ukraina nie ma już żadnych swoich sił zbrojnych na zachodzie? I czy te omijanie miasteczek przez Rosjan nie spowoduje, że będą mieli przez sobą Kijów a za sobą ukraińskie oddziały?

  6. Niby jest nie najgorzej, jest sobie filmik https://www.youtube.com/watch?v=qSuqQbtLBxY opisany gdzie ukraiński samolot zestrzeliwuje rakieta R73 nowszy samolot rosyjski…
    ale..

    kiedy słyszę o tym ze ludność cywilna ma dostać karabinki AK i prosi się ja o robienie koktajli molotowa to nie może być dobrze. Przecież to się skończy masakrami, zwłaszcza jak wezmą kadyrowcow…

    Jeśli obrony nie zapewni regularna armia to raczej będzie źle.

    1. (…)Jeśli obrony nie zapewni regularna armia to raczej będzie źle.(…)
      Jednak w 2015 najlepiej poradzili sobie ochotnicy, chociaż z drugiej strony dekret o nie wypuszczaniu z kraju mężczyzn w wieku poborowy pokazuje, że nie bardzo się do walki.

      (…)kiedy słyszę o tym ze ludność cywilna ma dostać karabinki AK i prosi się ja o robienie koktajli molotowa to nie może być dobrze. Przecież to się skończy masakrami, zwłaszcza jak wezmą kadyrowcow…(…)
      To jedno, a drugie to że rozdali tysiące sztuk broni każdemu kto się zgłosił, w tym członkom grup przestępczych, zwłaszcza jeśli nie zdążyli jeszcze zabrudzić sobie kartoteki. Jak dopełni się inwazja to towarzystwo urwie się z ukraińskiego dowództwo i utworzy jądro ciemności, które będzie ekspandowała na wszystkie strony, także w kierunku Polski… co może zwiastować powtórkę z lat ’90.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.