PAKT OBRONNY POLSKA – WIELKA BRYTANIA – powtórka z historii, czy zasłona dymna? [komentarz]

W dniu wczorajszym (21.12.2017 r.) Polska i Wielka Brytania podpisały traktat „obronny”. Informacja ta może kojarzyć się z traktatem sojuszniczym zawartym przez te same strony tuż przed wybuchem II Wojny Światowej – tj. w dniu 25 sierpnia 1939 roku. Takie skojarzenie od razu przywołuje w myślach temat związany ze sposobem wywiązywania się z obowiązków sojuszniczych Wielkiej Brytanii wobec II Rzeczpospolitej.

To z kolei automatycznie prowadzi niejako do otwarcia „zakładki myślowej” dotyczącej naszej krytycznej oceny w stosunku do polityki prowadzonej przez Wielką Brytanię w okresie międzywojennym i w czasie drugiego światowego konfliktu. Zwłaszcza w kontekście odnoszenia się do sojuszników tj. jak II RP.

Czy te skojarzenia są rzeczywiście słuszne i mogą prowadzić do konkretnych i uzasadnionych wniosków? Takich jak ten, że ów traktat ma na celu dodatkowe zabezpieczenie Polski przed ewentualną agresją ze wschodu (Federacja Rosyjska)? I takich jak ten, że zapisy owego traktatu należy traktować w tym kontekście równie poważnie, jak zapewnienia Wielkiej Brytanii poprzedzające wybuch II Wojny Światowej?

 

W mojej ocenie tego rodzaju wnioski należy uznać za całkowicie chybione.

Obecne warunki polityczne obu państw, są skrajnie różne od tych w 1939 roku. Celem gwarancji i traktatów przed II WŚ było sformalizowanie prawne woli wspólnej walki przeciwko zagrożeniu ze strony III Rzeszy. Obecnie, istnieją już takie struktury prawne, które gwarantują obronę obu w/w państw. Mam tutaj na myśli przede wszystkim Organizację Traktatu Północnoatlantyckiego – NATO. Innymi słowy, zarówno Polska jak i Wielka Brytania podpisały traktat gwarantujący wzajemną pomoc w przypadku agresji na te państwa przez podmioty trzecie.

Tym samym zawarcie dodatkowego „Traktatu Obronnego” o podobnej treści wydaje się być bezcelowe. To z kolei oznacza, że treść nowo-podpisanego porozumienia musi wykraczać poza postanowienia traktatowe NATO (domniemanie – na razie nie dotarłem do dokumentu).

Oznaczać to może, że albo nowe porozumienie z Wielką Brytanią uszczegóławia współpracę w zakresie obrony militarnej mocno ogólne i nieprecyzyjne postanowienia traktatu o NATO, albo też wcale nie jest traktatem „obronnym” (istnieje 3 opcja – czyli obie te okoliczności występują na raz).

 

Czego można dowiedzieć się na ten temat w mediach?

Podpisany przez szefów resortów obrony – Antoniego Macierewicza i Gavina Williamsona – dokument zastąpi polsko-brytyjskie memorandum z 1995 roku i określa ramy współpracy obu krajów w dziedzinie obronności, wymiany informacji, technologii, ćwiczeń i inwestycji, a także rozwoju wspólnych projektów w branży zbrojeniowej.

http://www.stefczyk.info

Czyli de facto nie chodzi o nic fascynującego (przynajmniej oficjalnie). Jednakże moją uwagę przykuł fakt, że zgodnie z tym, co powiedziała premier Wlk. Brytanii – Teresa May, to dopiero drugi tego typu traktat, jaki Wielka Brytania podpisała z państwem członkowskim Unii Europejskiej (pierwszym był traktat z Francją w 2010 roku).

W tym kontekście należy zadać sobie pytanie, w jakim celu Wielka Brytania i Francja podpisywały podobnego rodzaju porozumienie w roku 2010? Przecież wówczas, żadne z tych państw nie było ani pośrednio, ani bezpośrednio zagrożone jakąkolwiek agresją, zwłaszcza o charakterze militarnym. Czy owy traktat „obronny” nie miał przypadkiem czegoś wspólnego z wybuchem w grudniu 2010 roku wielkiej rewolucji, zwanej dziś „Arabską Wiosną”?

Jeśli tak, to obronny charakter owego porozumienia jest kwestią dyskusyjną.

 

Jaki jest faktyczny cel porozumienia Polska – Wielka Brytania?

Celem tego porozumienia wcale nie muszą być postanowienia dotyczące kwestii „obronnych”. Zwłaszcza, iż dzień wcześniej (20.12.2017 r.)  Minister Obrony Narodowej zapowiedział przesunięcie kolejnego batalionu Leopardów 2A5 do garnizonu w Wesołej, gdzie stacjonuje 1 Warszawska Brygada Pancerna.

Oficjalnie minister Antonii Macierewicz oświadczył, że:

„To rozpoczyna realizację zmiany strategii obrony Polski, która polega na tym, żeby nie dopuścić do zajęcia terenu Polski przez przeciwnika a nie bazować na hipotetycznej możliwości kontrataku.”

Jak pisałem przy okazji decyzji o przeniesieniu pierwszego batalionu – nie znam współczesnej strategii obronnej, w której obrońca przeznacza do przyjęcia pierwszego, zwykle najskuteczniejszego, uderzenia agresora, swoich najlepszych zasobów.

Tego rodzaju tłumaczenie, z pewnością dobrze brzmi, jeśli oceniane jest przez adresata będącego cywilem. Zwłaszcza, jeśli mieszka on przy naszej wschodniej granicy. Jednakże w kontekście strategii obronnej, takie postępowanie (wysyłanie najlepszego sprzętu na 1 linię frontu, w zasięg oddziaływania wrogich systemów uzbrojenia o dalekim zasięgu – sys. rakietowe, lotnictwo), jest zupełnie nielogiczne.

Z tego powodu, przeciwnicy polityczni obecnej władzy i ministra, w sposób bardzo krytyczny odnieśli się do nowych wytycznych.

Jednakże nie należy wierzyć w to, że obecny szef MON jest osobą, która podejmuje nieprzemyślane decyzje. Zwłaszcza, gdy decyzje te są konsultowane z naszymi sojusznikami – w szczególności z mocno zaangażowanymi w naszym regionie Stanami Zjednoczonymi.

Innymi słowy. Polskie Siły Zbrojne wcale nie szykują się do obrony polskich granic. Obecne roszady służą ofensywnemu rozstawieniu najlepszych jednostek, które mają mieć możliwość operowania w kierunku wschodnim (o czym już wspominałem). I biorąc to pod uwagę, dopiero wówczas działania podejmowane przez MON nabierają sensu.

 

Dlaczego?

Ponieważ w chwili obecnej najbardziej zagrożona inwazją jest niepowiązana z NATO Ukraina. Rozważa się również możliwość działań zaczepnych („zielone ludziki”) skierowanych przeciwko słabym i trudnym geograficznie do obrony państwom bałtyckim. W tym kontekście, stacjonujące w Polsce siły (nie tylko nasze, ale i USA czy Wlk. Brytanii) muszą mieć możliwość jak najszybszej reakcji. Tak, by mogły w krótkim czasie wyruszyć bądź to na Ukrainę (w celu obrony Ukraińców, przed inwazją „separatystów”), bądź przez przesmyk Suwalski do państw bałtyckich. Oczywiście obecność silnego zgrupowania pancernego pod Warszawą, daje również możliwość zagrożenia uderzeniem w kierunku Mińska.

Biorąc pod uwagę w/w względy wojskowe, porozumienie Polska – Wielka Brytania wcale nie musi być traktatem „obronnym” jak zostało to w mediach określone. Równie dobrze, taki dokument może precyzować ustalenia i warunki współpracy w zakresie działań ofensywno-zaczepnych, lub kontrofensywnych (na terenach za wschodnią granicą Polski),  które miałyby być ewentualnie wyprowadzone z terytorium III RP.

W moim przekonaniu tak właśnie jest i jest to częścią większej gry na środkowoeuropejskiej szachownicy (o czym pisałem tutaj). Zarówno Rosja, jak i NATO rozstawiają swoje figury na pozycjach, które ułatwiają kontrolę środka pola. Miejsca, które nazywa się potocznie strefą buforową, a więc terytorium państw bałtyckich, Białorusi i Ukrainy.

Te taktyczne podchody sugerują narastanie napięcia, o czym świadczy fakt, że Amerykanie zamierzają zainwestować w  przeciwlotniczy parasol ochronny dla własnych jednostek stacjonujących na „Wschodniej Flance” NATO.

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

 

Do samodzielnego studiowania:

http://www.defence24.pl/716433,szef-mon-kolejny-batalion-leopardow-2-trafi-do-wesolej

http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/premierzy-polski-i-wlk-brytanii-w-warszawie-wola-dalszej-wspolpracy-mimo-brexitu,22004214413

https://wiadomosci.wp.pl/polska-i-wielka-brytania-podpisaly-traktat-obronny-konferencja-prasowa-mateusza-morawieckiego-i-theresy-may-6200791825647745a

http://www.defence24.pl/712333,szybki-zakup-tarczy-dla-wojsk-usa-w-europie-armaty-rakiety-i-bron-niekinetyczna-analiza

3 komentarze

  1. Pięknie się wpasowuje w tym kontekście budowa ogrodzenia wzdłuż granicy z Białorusią i Ukrainą – rzekomo przeciwko rozprzesztrzenianiu ASF. Wg Rafała Romanowskiego ma to być ogrodzenie umocowane w gruncie, podobne jak wzdłuż autostrad i ma powstać w latach 2018-2021 – choć ogniska już teraz są prawie przy samej Warszawie to będziemy grodzić się daleko na wschodzie…

  2. Odn. “nie znam współczesnej strategii obronnej, w której obrońca przeznacza do przyjęcia pierwszego, zwykle najskuteczniejszego, uderzenia agresora, swoich najlepszych zasobów.”. W kwietniu 2014 r. armia ukraińska przerzuciła 11 brygad z zachodniej części Ukrainy na wschodni brzeg Dniepru, co prawdopodobnie zapobiegło pełnoskalowej inwazji Rosji na teren Ukrainy (Rosja zgromadziła ok. 80 grup batalionowych pod granicą rosyjsko-ukraińską na całej jej długości) i w zamian wdrożono plan B – Donieck i Ługańsk.
    Źródło: raport prof. Karbera z Potomac Foundation nt. działań Rosji na Ukrainie

    1. Co oznacza “pełnoskalowej inwazji”? Czy to pojęcie uwzględnia uderzenie rakietami krótkiego i dalekiego zasięgu? Czy te 11 brygad z zachodniej części Ukrainy to były najlepsze ukraińskie brygady? No i właśnie… Nawet jeśli były najlepsze, to zostały przesunięte z ZACHODU dopiero w KWIETNIU 2014 r. Gdyby którakolwiek z tych brygad znajdowała się na Krymie w grudniu2013/styczniu2014 – zostałaby złapana z opuszczonymi spodniami… I kwietniu zwyczajnie by już jej nie było. W kwietniu 14′ Ukraińcy byli już w zasadzie po 1 uderzeniu, które praktycznie bez walk zajęło cały Krym 🙂

Dodaj komentarz