8 najważniejszych wydarzeń dla Polski w 2019 roku

Przedstawiam osiem najważniejszych dla Polski wydarzeń, które miały miejsce w 2019 roku. Kolejność przypadkowa 🙂 Zachęcam do wpisywania własnych typów w komentarzu pod tekstem.

 

Zwiększenie obecności wojskowej USA w Polsce

12 czerwca 2019 roku Prezydenci Andrzej Duda oraz Donald Trump podpisali w Warszawie wspólną deklarację o pogłębianiu współpracy obronnej. Deklaracja ta została uzupełniona deklaracją z dnia 23 września 2019 roku podpisaną przez obu prezydentów w Nowym Jorku. Amerykanie zdecydowali się zwiększyć stacjonujący w Polsce kontyngent US Army, z kolei polska strona wzięła na siebie koszty zbudowania infrastruktury (koszary, poligony etc.etc.).

Całość wydarzenia należy umieścić w odpowiednim kontekście. Wskazać bowiem należy, iż w dobie, gdy każdy niemal analityk przewiduje rychły reset z Rosją, Waszyngton wciąż zwiększa presję na władze z Kremla. Jak podkreślałem już kilkukrotnie (a czego wielu zdaje się nie dostrzegać), Donald Trump to najbardziej antyrosyjski prezydent USA od czasów Ronalda Reagana. Może to dziwić, gdyś jego osobisty stosunek i wypowiedzi względem W. Putina i Rosji były zawsze niezwykle przyjazne. Łatka przyklejana D. Trumpowi przez mainstreamowe media zupełnie nie koreluje z rzeczywistymi działaniami amerykańskiego prezydenta i jego administracji, podczas gdy USA:

  1. wciąż przedłuża sankcje,
  2. zwiększa obecność wojskową na granicy NATO-Rosja,
  3. sprzedaje uzbrojenie dla Polski, która miała wcześniej stanowić rozbrojony bufor między Niemcami, a Rosją (trzeba pamiętać wycofanie się B. Obamy z tarczy antyrakietowej w Polsce),
  4. dozbraja i dofinansowuje Ukrainę,
  5. odtworzyło Drugą Flotę na Atlantyku (w jej kompetencjach leży przeciwdziałanie rosyjskiej Flocie Północnej),
  6. potępiło zakup surowców energetycznych od Rosji przez Europę, a ostatnio wprowadziło sankcje przeciwko Nord Stream II oraz Turkish Stream o czym dalej,
  7. zerwało traktat o INF (2 sierpnia 2019 roku).

Oczywiście wszystkie te działania są prawdopodobnie elementem negocjacji między Waszyngtonem, a Rosją, jednak w mojej opinii żadna „Nowa Jałta” czy „drugi reset” nie dojdą do skutku. Co dość obszernie uzasadniłem w analizie: „USA zamierzają pobić Rosję. Nie będzie resetu”.

Deklaracja o zwiększeniu obecności sił USA w Polsce nie tylko wpisuje się więc w szerszą strategię, ale przede wszystkim wysyła mocny sygnał do Warszawy (ale i Moskwy). Co w perspektywie wydarzeń związanych z Białorusią, nabiera coraz większego znaczenia. Jeśli bowiem Łukaszenka przegra grę o Mińsk i ugnie się, lub straci władzę, wówczas Białoruś przestanie być neutralnym buforem bezpieczeństwa. A rosyjskie bazy wojskowe nad granicą polsko-białoruską staną się faktem. Geostrategiczne konsekwencje z tym związane opisywałem m.in. w tekście sprzed półtora roku: „Gra o Mińsk… Białoruś staje się nowym frontem. Wyzwanie dla Polski?”. Gdzie tłumaczyłem, iż postawienie 1 Pancernej Armii Gwardyjskiej na Białorusi byłoby ogromnym problemem dla USA i jego sojuszników (Bałtowów, Polski i Ukrainy).

 

Sankcje USA przeciwko Nord Stream II i Turkish Stream

Od kilku lat w polskiej przestrzeni medialnej pojawiało się pytanie: „gdzie są amerykańskie sankcje na Nord Stream II?”. Oczywiście zadawane półgębkiem. Nieoficjalne. Na forach. Bo żadne mainstreamowe media nie chciałyby wywołać skandalu, poprzez żądanie nałożenia sankcji na projekt naszego najważniejszego partnera gospodarczego, współsojusznika w NATO i głównego rozdającego karty w Unii Europejskiej. Gdy w grudniu 2019 roku USA nałożyło w końcu obostrzenia, pojawiło się kolejne pytanie: „czy nie jest już za późno?”. Dla Polski, prawdopodobnie tak (choć kto wie?). Do ukończenia rurociągu pozostało niespełna 200 km. Jednak Ukraina już zdążyła wygrać swoje negocjacje z Rosjanami dotyczące dostaw i przesyłu gazu ziemnego. Warszawa będzie zmagać się z tą kwestią dopiero w 2022 roku. Siła naszej pozycji negocjacyjnej zależy jednak wciąż od nas samych. Wystarczy zdążyć z budową Baltic Pipe, a sytuacja przy podpisywaniu kontraktu przez Waldemara Pawlaka się nie powtórzy.

Warto również podkreślić, iż amerykańskie sankcje dotyczą także Turkish Stream, który miał ominąć Ukrainę od strony południowej (przez Turcję, Bułgarię i Serbię). O ile turecki i serbski odcinek jest już ukończony, o tyle Bułgarzy wciąż nie zbudowali swojego rurociągu. I nie wiadomo, czy i kiedy tego dokonają.

W kontekście polskich interesów, samo opóźnienie budowy obu rurociągów jest dla nas korzystne. Ponieważ jeszcze bardziej obniża opłacalność inwestycji rosyjskich spółek. Co za tym idzie, w kwestii czysto biznesowej, transfer przez Jamał wciąż powinien być dla Rosjan korzystny. Zwłaszcza, iż każdy gazociąg po uruchomieniu, potrzebuje kilku lat by móc korzystać z pełnej jego przepustowości. Tym samym im później NS II zostanie ukończony, tym bardziej Rosjanie i Niemcy będą potrzebowali transferów gazu przez Jamał.

Rozpatrując sprawę pod względem politycznym, reakcja Amerykanów świadczy o tym, że ich postawa względem Rosji nie tylko nie ulega zmiękczeniu, ale i wręcz przeciwnie. Stany Zjednoczone coraz bardziej naciskają na Kreml. Tymczasem dla Polski, im większy spór na linii Waszyngton-Moskwa, tym bardziej rośnie rola Warszawy w całej układance. Tym więcej korzyści będziemy mogli ugrać. Warunkiem będzie umiejętne prowadzenia rozmów z USA. Oczywiście nie oznacza to, że w naszym interesie jest wybuch konfliktu. Wręcz przeciwnie. W przypadku wojny, Polska będzie zagrożona i to my będziemy musieli zabiegać o pomoc i reakcję sojuszników. Póki jednak trwa jedynie spór polityczno-gospodarczy, póty to o nasze wsparcie winni zabiegać Amerykanie. W przypadku resetu z Rosją, rola Warszawy wróci do sytuacji sprzed 2014 roku. Zapewne wówczas na powrót Polska stałaby się rozbrajaną strefą buforową, z podziałem wpływów między Berlin i Moskwę (wasz prezydent, nasz premier, wasze służby, nasza gospodarka etc.etc.).

 

Zgoda Danii na budowę Baltic Pipe

25 października 2019 roku rząd z Kopenhagi wyraził zgodę na położenie Baltic Pipe na dnie duńskich wód Bałtyku. Przed tym, tj. 12 czerwca 2019 roku podobną zgodę wydano w stosunku do lądowego odcinka gazociągu. Wcześniej Polska i Dania zawarły porozumienie dotyczące sporu o strefę ekonomiczną na wodach wokół Bornholmu. Przez którą to strefę będzie przebiegać niewielki odcinek Baltic Pipe.

Niewątpliwie projekt budowy gazociągu łączącego norweskie złoża gazu ziemnego z polskim rynkiem, jest inwestycją o strategicznym znaczeniu dla Polski. Dlatego niezmiernie istotnym było jak najszybsze załatwienie spraw formalnych w celu rozpoczęcia budowy rurociągu. Chodzi tutaj nie tylko o możliwość dywersyfikacji źródeł pozyskiwania energii, ale i przede wszystkim o bezpieczeństwo energetyczne kraju. Bowiem jak wielokrotnie dowodziły działania władz z Kremla, Rosjanie nie wahają się używać uzależnienia od dostaw ich gazu i ropy, jako narzędzia nacisku politycznego. W obecnej sytuacji na arenie międzynarodowej (napięte relacje zachodu z Moskwą, możliwe ukończenie Nord Stream II pomijającego tranzyt gazu na zachód przez polski Jamał), wisi nad nami widmo wygaśnięcia umowy z Gazpromem na dostawy gazu. Stanie się to na koniec 2022 roku. Co oznacza, że jeśli będziemy chcieli nadal kupować gaz od Rosjan, to będziemy musieli podjąć negocjacje dotyczące nowego kontraktu. Z pewnością nasza pozycja będzie silniejsza, gdy Gazprom nie będzie jedynym możliwym dostawcą gazu ziemnego do Polski. Wówczas Warszawa będzie miała dużo większe pole manewru i argumenty do zbicia ceny za surowiec.

 

Zwycięstwo w wyborach prezydenckich Wołodymyra Zełenskiego

Wołodymyr Zełenski przebojem wdarł się na ukraińską scenę polityczną. W zasadzie w momencie ogłoszenia przez niego swojej kandydatury na prezydenta, niewiele o nim wiedziano. Gdy pojawiły się pierwsze analizy dotyczące tej postaci, wskazywano, iż jest to człowiek pro-rosyjskiego oligarchy – Ihora Kołomojskiego. Natychmiast pojawiły się sugestie, iż  były aktor może dokonać nagłego zwrotu w polityce zagranicznej oraz na powrót podporządkować Kijów pod zwierzchnictwo Moskwy. Przeciwnicy Zełenskiego obawiali się zawarcia pokoju i formalnego zrzeczenia się z Krymu i Donbasu. Czas pokazał, że obawy te były bezpodstawne. O ile rzeczywiście Ihor Kołomojski zyskał wielkie wpływy, o tyle Ukraina kontynuuje pro-zachodnią politykę zagraniczną. Nowy prezydent zastrzegł, że nie będzie dążył do pokoju na zasadzie kapitulacji Kijowa. Dzięki czemu dość sprawnie lawiruje między obłaskawianiem Kołomojskiego, a utrzymywaniem dużej popularności w społeczeństwie. Które wciąż domaga się jak najszybszego wpięcia Ukrainy w zachodni system gospodarczo-polityczny.

Dla Polski prezydentura W. Zełeńskiego rozpoczęła się nader obiecująco. Dokładnie rok temu opublikowałem komentarz pt.: „POLSKA & UKRAINA – jak naprawić relacje i wzmocnić pozycję Polski na wschodzie?” Tłumacząc potrzebę współdziałania z naszymi sąsiadami, argumentowałem, iż Warszawa nie powinna pierwsza wyciągać ręki do Kijowa. Do momentu, aż władze Ukrainy same nie zrozumieją, jak bardzo potrzebują naszej pomocy i przyjaźni. I same nie zapukają do drzwi polskiej ambasady.

Jak się okazuje, tak się rzeczywiście stało. Prezydent Zełeński przy okazji wizyty w Warszawie z okazji 80-lecia wybuchu II Wojny Światowej, zadeklarował gotowość zniesienia moratorium na ekshumację polskich żołnierzy na Wołyniu. Niewątpliwie tego rodzaju gest jest nowym otwarciem w relacjach polsko-ukraińskich. Które pomimo wspólnych interesów obu państw, cierpiały na skutek poniżających polską stronę działań podejmowanych przez Petro Poroszenkę. Podkreślenia wymaga iż stało się to po wizycie ukraińskiego prezydenta w USA, gdzie w rozmowie z D. Trumpem skrytykował postawę Francji i Niemiec, jeśli chodzi o sankcje przeciwko Rosji. Z Kijowa zaczęły również napływać głośniejsze głosy krytyki względem projektu Nord Stream II. Co pokazuje, że Ukraińcy zaczynają dostrzegać, iż ich interesy są zbieżne z polskimi, podczas gdy Niemcy grają wyłącznie swoją grę. Niekorzystną dla Kijowa.

Choć Wołodymyr Zełeński jest dopiero na początku politycznej drogi, to może okazać się, iż jego prezydentura będzie przełomowa dla partnerstwa polsko-ukraińskiego. Czego winniśmy sobie wszyscy życzyć.  Póki co, w październiku 2019 roku Ukraińcy wydali pierwsze pozwolenia na poszukiwanie i ekshumację szczątków Polaków na Ukrainie. Co jest krokiem milowym w sferze historycznego pojednania.

 

Autokefalia na Ukrainie

6 stycznia 2019 roku patriarcha konstantynopolski Bartłomiej I ogłosił, że ukraińska Cerkiew prawosławna stała się kanoniczną, niezależną i samorządną autokefalią. To czysto religijne wydawałoby się wydarzenie, jest w gruncie rzeczy niezmiernie istotne geopolitycznie. Ponieważ kijowska cerkiew od zawsze podlegała Moskwie. Był to jeden z istotnych czynników spajających Ukrainę i Rosję. Samorządność ukraińskiego kościoła prawosławnego i jego uniezależnienie od wpływów z Moskwy, wpisuje się w szerszą tendencję separacji kijowsko-moskiewskiej. Wskazać należy, iż rosyjskie działania w Donbasie osiągnęły przeciwny skutek do zamierzonego. Wojna w dużej mierze zjednoczyła ukraińskie społeczeństwo przeciwko Rosjanom, zmobilizowała kraj pod względem militarnym, a przede wszystkim wepchnęła Ukrainę na ścieżkę ku zachodowi. Autokefalia Cerkwi w Kijowie może być zwiastunem tego, iż Kreml straci władzę nad Ukrainą. Na dobre. Jest to bowiem wydarzenie o dużej wadze historycznej i symbolicznej. Choć nie należy je traktować bardziej, jako efekt lub etap pewnych procesów niż wydarzenie sprawcze.

Z punktu widzenia Polski, oderwanie się Ukrainy spod wpływów Rosji jest wydarzeniem przełomowym. Rzeczpospolita była potężna tylko wówczas, gdy białoruskie i ukraińskie bufory znajdowały się po jej stronie. Gdy Kijów i Mińsk były we władaniu Moskwy, Rosja zawsze stanowiła dla Warszawy śmiertelne zagrożenie. Wskazać należy, iż po raz pierwszy od XVII wieku, pojawia się szansa realizacji koncepcji Międzymorza (która była nierealna jeszcze w czasach Piłsudskiego – bowiem do tego trzeba woli Ukraińców, a w latach 1919-1920 takiej zabrakło). Czy los daje nam szansę na naprawienie błędów przeszłości? Jeśli tak, to trzeba to wykorzystać, bowiem tego rodzaju historie rzadko się zdarzają. Powinniśmy bacznie obserwować to, co się dzieje na Ukrainie. I być gotowym na zacieśnienie więzów z Kijowem oraz udzielenie pomocy. Przy czym wystrzegać się należy, z jednej strony bezinteresowności (bo tej nikt nie szanuje w polityce zagranicznej), z drugiej narzucania własnej woli (co zgubiło Rzeczpospolitą w przeszłości). Wspólnie, Polska i Ukraina stanowią olbrzymi potencjał. Przyszłe partnerstwo (które powinno być budowane) musi opierać się o wolę obu stron opartą o wspólnotę interesów. A przecież wydarzenia i sytuacja geopolityczna Ukrainy same prowadzą do wyciągania pewnych wniosków. I ukazują potrzebę współpracy władz z Kijowa z Polską. Czekajmy, przygotowujmy się i myślmy, jak zbudować trwałe porozumienie budujące siłę, zgodę i współpracę.

 

Porażka negocjacji w sprawie integracji Białorusi oraz umów na rosyjskie surowce energetyczne

Z dniem 31 grudnia 2019 roku wygasły umowy na dostawy rosyjskich: gazu ziemnego i ropy naftowej na Białoruś. Trwające cały rok negocjacje w tej sprawie należy jednak traktować jako część szerszych rozmów prezydentów A. Łukaszenki i W. Putina. Związanych z integracją Białorusi z Rosją.

Formalnie, rzutem na taśmę podpisano kontrakt dot. dostaw gazu, jednak obowiązuje on tylko na… Jeden rok. A cena została ustalona na kolejne dwa miesiące, co oznacza, że Mińsk będzie musiał wrócić do stołu negocjacyjnego już w lutym 2020 roku (a w zasadzie nie powinien od niego nawet wstawać).  Jednak w przypadku ropy naftowej porozumienia zabrakło. Rosja odcięła Białoruś od czarnego złota, a władze z Mińska zaczęły poszukiwać alternatywy. Wprawdzie dziś, tj. 5 stycznia 2020 roku ogłoszono informację od wznowieniu dostaw ropy na Białoruś, jednak sytuacja wciąż jest niepewna.

Gra o Mińsk (czyli o przejęcie władzy nad Białorusią i całkowite uzależnienie tego kraju od Moskwy) trwa już ponad półtora roku.  Przewidywałem taki przebieg scenariusza zanim jeszcze amerykanie wysłali pierwszych dyplomatów do stolicy Białorusi. Co zresztą wskazywałem, jako niezbędną potrzebę we wspomnianym już tekście: „Gra o Mińsk… Białoruś staje się nowym frontem. Wyzwanie dla Polski?”. Który był pierwszym, albo jednym z pierwszych sygnalizujących zbliżający się problem.

Problem, ponieważ jeśli Rosjanie postawią na swoim, podporządkują sobie Łukaszenkę lub go obalą wstawiając lojalnego względem Kremla człowieka, wówczas rosyjskie bazy wojskowe na Białorusi staną się faktem. Z drugiej strony wskazać należy, iż olbrzymia presja ze strony Putina, automatycznie każe Łukaszence szukać alternatyw. I tu mogą pojawić się okazje. M.in. dla Polski, która może wesprzeć Białoruś odsprzedając jej zakupioną od Rosjan ropę. A ponieważ paliwo to dostarczane jest do Polski przez terytorium Białorusi, na płaszczyźnie czysto technicznej nie powinno to rodzić trudności.

Niemniej, rok 2019 pokazał nam, że W. Putin jest zdeterminowany jeśli chodzi o podporządkowanie sobie Białorusi. Tymczasem asertywny wobec Kremla Aleksandr Łukaszenko jest dla nas gwarantem neutralności Białorusi. Od czego zależy polskie bezpieczeństwo. W kwietniowym nagraniu audio, podkreślałem, iż sprawa Białorusi będzie w latach 2019-2020 kluczowa dla całego regionu. I wszystko wskazuje na to, iż tak właśnie będzie.

 

Francuskie weto w sprawie poszerzenia Unii Europejskiej o Bałkany Zachodnie

W październiku 2019 roku prezydent Francji Emanuel Macron storpedował unijną politykę rozszerzenia o państwa Bałkanów Zachodnich, a konkretnie o Macedonię Północną oraz Albanię. To może zastopować ekspansję unijną również w przypadku innych państw regionu. Polska, o dziwo, poparła członkowstwo tych państw w UE. W mojej ocenie, ewentualne rozszerzenie Unii o pro-rosyjskie państwa tj. Serbia, czy Czarnogóra, ale i także o Albanię,  Macedonię Północną oraz Bośnię i Hercegowinę nie leży w interesie Warszawy. Co tłumaczyłem w nagraniu audio: „Rozszerzenie Unii to zagrożenie dla polskich interesów?”.      

            Przede wszystkim chodzi tu o fakt, iż Bałkany Zachodnie to region uzależniony od wpływów z Budapesztu. Tymczasem Węgry posiadają szereg sprzecznych interesów z Polską, czemu poświęciłem całą analizę. Przyjęcie reszty państw bałkańskich do UE, pozwoli Orbanowi stworzyć pro-węgierski blok polityczny wewnątrz Unii. Blok, który z natury będzie również pro-rosyjski, bowiem Moskwa nie tylko posiada dobre relacje z Budapesztem, ale i olbrzymie wpływy w Serbii (kluczowej dla regionu) czy Czarnogórze. Stworzenie pro-rosyjskiego bloku w UE, rozbije jedność Unii, a jednocześnie osłabi pozycję pro-amerykańskiej Polski. Węgrzy posiadając wsparcie państw bałkańskich odejdą również od odradzającej się inicjatywy V4, której przewodzi właśnie Warszawa. W tej chwili W. Orban nie posiada sojuszników w UE, przez co jest skłonny współpracować z Polską. To mogłoby się zmienić.

Dlatego uważam, iż weto Macrona, paradoksalnie, przysłużyło się naszym interesom. Wbrew postawie rządu z Warszawy.

 

BREXIT jest już pewny

Nie sposób wspomnieć o kwestii opuszczenia przez Zjednoczone Królestwo szeregów Unii Europejskiej. O ile strony podpisały już umowę brexitową, zabezpieczającą imigrantów, o tyle należy wskazać na fakt, że bez Wielkiej Brytanii, Unia Europejska może stać pod dyktatem Paryża i Berlina. Londyn był jedynym dużym i na tyle silnym graczem, by móc stworzyć skuteczną opozycję wobec zapędów kontynentalnych partnerów. Brexitowi poświęciliśmy jedną z trzech części analizy dotyczącej Zjednoczonego Królestwa.

Po opuszczeniu Unii przez Londyn, Warszawa utraci potencjalnego sojusznika i będzie musiała sama wziąć odpowiedzialność za stworzenie odpowiedniego balansu politycznego wewnątrz UE.

 

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

 

 

Źródła:
https://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1428088,duda-zelenski-ekshumacja-ofiar-rzezi-wolynskiej.htm
https://www.polskieradio24.pl/5/1222/Artykul/2360984,Rz-Ukraina-chce-resetu-relacji-z-Polska-Chodzi-o-historie-Wolynia
https://www.tvp.info/44815469/pierwsze-pozwolenia-na-ekshumacje-szczatkow-polakow-na-ukrainie
https://www.rp.pl/Kosciol/301069966-Autokefalia-na-Ukrainie-Wojna-o-wiare-prawdziwa.html
https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/baltic-pipe-zgoda-danii/kdjnknw
https://forsal.pl/artykuly/1390369,jak-polska-i-dania-podzielily-kawalek-baltyku.html
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Minsk-i-Moskwa-czesciowo-porozumialy-sie-w-sprawie-gazu-Nie-ma-umowy-ws-ropy-7797588.html
https://www.dw.com/pl/faz-berlin-zirytowany-zełenskim/a-50602380

19 komentarzy

  1. (…)Wystarczy zdążyć z budową Baltic Pipe, a sytuacja przy podpisywaniu kontraktu przez Waldemara Pawlaka się nie powtórzy.(…)
    Póki co wszystko idzie zgodnie za harmonogramem… tylko, że harmonogram nie ma żadnych rezerw.

Leave a Reply