8 najważniejszych wydarzeń dla Polski w 2019 roku

Przedstawiam osiem najważniejszych dla Polski wydarzeń, które miały miejsce w 2019 roku. Kolejność przypadkowa 🙂 Zachęcam do wpisywania własnych typów w komentarzu pod tekstem.

 

Zwiększenie obecności wojskowej USA w Polsce

12 czerwca 2019 roku Prezydenci Andrzej Duda oraz Donald Trump podpisali w Warszawie wspólną deklarację o pogłębianiu współpracy obronnej. Deklaracja ta została uzupełniona deklaracją z dnia 23 września 2019 roku podpisaną przez obu prezydentów w Nowym Jorku. Amerykanie zdecydowali się zwiększyć stacjonujący w Polsce kontyngent US Army, z kolei polska strona wzięła na siebie koszty zbudowania infrastruktury (koszary, poligony etc.etc.).

Całość wydarzenia należy umieścić w odpowiednim kontekście. Wskazać bowiem należy, iż w dobie, gdy każdy niemal analityk przewiduje rychły reset z Rosją, Waszyngton wciąż zwiększa presję na władze z Kremla. Jak podkreślałem już kilkukrotnie (a czego wielu zdaje się nie dostrzegać), Donald Trump to najbardziej antyrosyjski prezydent USA od czasów Ronalda Reagana. Może to dziwić, gdyś jego osobisty stosunek i wypowiedzi względem W. Putina i Rosji były zawsze niezwykle przyjazne. Łatka przyklejana D. Trumpowi przez mainstreamowe media zupełnie nie koreluje z rzeczywistymi działaniami amerykańskiego prezydenta i jego administracji, podczas gdy USA:

  1. wciąż przedłuża sankcje,
  2. zwiększa obecność wojskową na granicy NATO-Rosja,
  3. sprzedaje uzbrojenie dla Polski, która miała wcześniej stanowić rozbrojony bufor między Niemcami, a Rosją (trzeba pamiętać wycofanie się B. Obamy z tarczy antyrakietowej w Polsce),
  4. dozbraja i dofinansowuje Ukrainę,
  5. odtworzyło Drugą Flotę na Atlantyku (w jej kompetencjach leży przeciwdziałanie rosyjskiej Flocie Północnej),
  6. potępiło zakup surowców energetycznych od Rosji przez Europę, a ostatnio wprowadziło sankcje przeciwko Nord Stream II oraz Turkish Stream o czym dalej,
  7. zerwało traktat o INF (2 sierpnia 2019 roku).

Oczywiście wszystkie te działania są prawdopodobnie elementem negocjacji między Waszyngtonem, a Rosją, jednak w mojej opinii żadna „Nowa Jałta” czy „drugi reset” nie dojdą do skutku. Co dość obszernie uzasadniłem w analizie: „USA zamierzają pobić Rosję. Nie będzie resetu”.

Deklaracja o zwiększeniu obecności sił USA w Polsce nie tylko wpisuje się więc w szerszą strategię, ale przede wszystkim wysyła mocny sygnał do Warszawy (ale i Moskwy). Co w perspektywie wydarzeń związanych z Białorusią, nabiera coraz większego znaczenia. Jeśli bowiem Łukaszenka przegra grę o Mińsk i ugnie się, lub straci władzę, wówczas Białoruś przestanie być neutralnym buforem bezpieczeństwa. A rosyjskie bazy wojskowe nad granicą polsko-białoruską staną się faktem. Geostrategiczne konsekwencje z tym związane opisywałem m.in. w tekście sprzed półtora roku: „Gra o Mińsk… Białoruś staje się nowym frontem. Wyzwanie dla Polski?”. Gdzie tłumaczyłem, iż postawienie 1 Pancernej Armii Gwardyjskiej na Białorusi byłoby ogromnym problemem dla USA i jego sojuszników (Bałtowów, Polski i Ukrainy).

 

Sankcje USA przeciwko Nord Stream II i Turkish Stream

Od kilku lat w polskiej przestrzeni medialnej pojawiało się pytanie: „gdzie są amerykańskie sankcje na Nord Stream II?”. Oczywiście zadawane półgębkiem. Nieoficjalne. Na forach. Bo żadne mainstreamowe media nie chciałyby wywołać skandalu, poprzez żądanie nałożenia sankcji na projekt naszego najważniejszego partnera gospodarczego, współsojusznika w NATO i głównego rozdającego karty w Unii Europejskiej. Gdy w grudniu 2019 roku USA nałożyło w końcu obostrzenia, pojawiło się kolejne pytanie: „czy nie jest już za późno?”. Dla Polski, prawdopodobnie tak (choć kto wie?). Do ukończenia rurociągu pozostało niespełna 200 km. Jednak Ukraina już zdążyła wygrać swoje negocjacje z Rosjanami dotyczące dostaw i przesyłu gazu ziemnego. Warszawa będzie zmagać się z tą kwestią dopiero w 2022 roku. Siła naszej pozycji negocjacyjnej zależy jednak wciąż od nas samych. Wystarczy zdążyć z budową Baltic Pipe, a sytuacja przy podpisywaniu kontraktu przez Waldemara Pawlaka się nie powtórzy.

Warto również podkreślić, iż amerykańskie sankcje dotyczą także Turkish Stream, który miał ominąć Ukrainę od strony południowej (przez Turcję, Bułgarię i Serbię). O ile turecki i serbski odcinek jest już ukończony, o tyle Bułgarzy wciąż nie zbudowali swojego rurociągu. I nie wiadomo, czy i kiedy tego dokonają.

W kontekście polskich interesów, samo opóźnienie budowy obu rurociągów jest dla nas korzystne. Ponieważ jeszcze bardziej obniża opłacalność inwestycji rosyjskich spółek. Co za tym idzie, w kwestii czysto biznesowej, transfer przez Jamał wciąż powinien być dla Rosjan korzystny. Zwłaszcza, iż każdy gazociąg po uruchomieniu, potrzebuje kilku lat by móc korzystać z pełnej jego przepustowości. Tym samym im później NS II zostanie ukończony, tym bardziej Rosjanie i Niemcy będą potrzebowali transferów gazu przez Jamał.

Rozpatrując sprawę pod względem politycznym, reakcja Amerykanów świadczy o tym, że ich postawa względem Rosji nie tylko nie ulega zmiękczeniu, ale i wręcz przeciwnie. Stany Zjednoczone coraz bardziej naciskają na Kreml. Tymczasem dla Polski, im większy spór na linii Waszyngton-Moskwa, tym bardziej rośnie rola Warszawy w całej układance. Tym więcej korzyści będziemy mogli ugrać. Warunkiem będzie umiejętne prowadzenia rozmów z USA. Oczywiście nie oznacza to, że w naszym interesie jest wybuch konfliktu. Wręcz przeciwnie. W przypadku wojny, Polska będzie zagrożona i to my będziemy musieli zabiegać o pomoc i reakcję sojuszników. Póki jednak trwa jedynie spór polityczno-gospodarczy, póty to o nasze wsparcie winni zabiegać Amerykanie. W przypadku resetu z Rosją, rola Warszawy wróci do sytuacji sprzed 2014 roku. Zapewne wówczas na powrót Polska stałaby się rozbrajaną strefą buforową, z podziałem wpływów między Berlin i Moskwę (wasz prezydent, nasz premier, wasze służby, nasza gospodarka etc.etc.).

 

Zgoda Danii na budowę Baltic Pipe

25 października 2019 roku rząd z Kopenhagi wyraził zgodę na położenie Baltic Pipe na dnie duńskich wód Bałtyku. Przed tym, tj. 12 czerwca 2019 roku podobną zgodę wydano w stosunku do lądowego odcinka gazociągu. Wcześniej Polska i Dania zawarły porozumienie dotyczące sporu o strefę ekonomiczną na wodach wokół Bornholmu. Przez którą to strefę będzie przebiegać niewielki odcinek Baltic Pipe.

Niewątpliwie projekt budowy gazociągu łączącego norweskie złoża gazu ziemnego z polskim rynkiem, jest inwestycją o strategicznym znaczeniu dla Polski. Dlatego niezmiernie istotnym było jak najszybsze załatwienie spraw formalnych w celu rozpoczęcia budowy rurociągu. Chodzi tutaj nie tylko o możliwość dywersyfikacji źródeł pozyskiwania energii, ale i przede wszystkim o bezpieczeństwo energetyczne kraju. Bowiem jak wielokrotnie dowodziły działania władz z Kremla, Rosjanie nie wahają się używać uzależnienia od dostaw ich gazu i ropy, jako narzędzia nacisku politycznego. W obecnej sytuacji na arenie międzynarodowej (napięte relacje zachodu z Moskwą, możliwe ukończenie Nord Stream II pomijającego tranzyt gazu na zachód przez polski Jamał), wisi nad nami widmo wygaśnięcia umowy z Gazpromem na dostawy gazu. Stanie się to na koniec 2022 roku. Co oznacza, że jeśli będziemy chcieli nadal kupować gaz od Rosjan, to będziemy musieli podjąć negocjacje dotyczące nowego kontraktu. Z pewnością nasza pozycja będzie silniejsza, gdy Gazprom nie będzie jedynym możliwym dostawcą gazu ziemnego do Polski. Wówczas Warszawa będzie miała dużo większe pole manewru i argumenty do zbicia ceny za surowiec.

 

Zwycięstwo w wyborach prezydenckich Wołodymyra Zełenskiego

Wołodymyr Zełenski przebojem wdarł się na ukraińską scenę polityczną. W zasadzie w momencie ogłoszenia przez niego swojej kandydatury na prezydenta, niewiele o nim wiedziano. Gdy pojawiły się pierwsze analizy dotyczące tej postaci, wskazywano, iż jest to człowiek pro-rosyjskiego oligarchy – Ihora Kołomojskiego. Natychmiast pojawiły się sugestie, iż  były aktor może dokonać nagłego zwrotu w polityce zagranicznej oraz na powrót podporządkować Kijów pod zwierzchnictwo Moskwy. Przeciwnicy Zełenskiego obawiali się zawarcia pokoju i formalnego zrzeczenia się z Krymu i Donbasu. Czas pokazał, że obawy te były bezpodstawne. O ile rzeczywiście Ihor Kołomojski zyskał wielkie wpływy, o tyle Ukraina kontynuuje pro-zachodnią politykę zagraniczną. Nowy prezydent zastrzegł, że nie będzie dążył do pokoju na zasadzie kapitulacji Kijowa. Dzięki czemu dość sprawnie lawiruje między obłaskawianiem Kołomojskiego, a utrzymywaniem dużej popularności w społeczeństwie. Które wciąż domaga się jak najszybszego wpięcia Ukrainy w zachodni system gospodarczo-polityczny.

Dla Polski prezydentura W. Zełeńskiego rozpoczęła się nader obiecująco. Dokładnie rok temu opublikowałem komentarz pt.: „POLSKA & UKRAINA – jak naprawić relacje i wzmocnić pozycję Polski na wschodzie?” Tłumacząc potrzebę współdziałania z naszymi sąsiadami, argumentowałem, iż Warszawa nie powinna pierwsza wyciągać ręki do Kijowa. Do momentu, aż władze Ukrainy same nie zrozumieją, jak bardzo potrzebują naszej pomocy i przyjaźni. I same nie zapukają do drzwi polskiej ambasady.

Jak się okazuje, tak się rzeczywiście stało. Prezydent Zełeński przy okazji wizyty w Warszawie z okazji 80-lecia wybuchu II Wojny Światowej, zadeklarował gotowość zniesienia moratorium na ekshumację polskich żołnierzy na Wołyniu. Niewątpliwie tego rodzaju gest jest nowym otwarciem w relacjach polsko-ukraińskich. Które pomimo wspólnych interesów obu państw, cierpiały na skutek poniżających polską stronę działań podejmowanych przez Petro Poroszenkę. Podkreślenia wymaga iż stało się to po wizycie ukraińskiego prezydenta w USA, gdzie w rozmowie z D. Trumpem skrytykował postawę Francji i Niemiec, jeśli chodzi o sankcje przeciwko Rosji. Z Kijowa zaczęły również napływać głośniejsze głosy krytyki względem projektu Nord Stream II. Co pokazuje, że Ukraińcy zaczynają dostrzegać, iż ich interesy są zbieżne z polskimi, podczas gdy Niemcy grają wyłącznie swoją grę. Niekorzystną dla Kijowa.

Choć Wołodymyr Zełeński jest dopiero na początku politycznej drogi, to może okazać się, iż jego prezydentura będzie przełomowa dla partnerstwa polsko-ukraińskiego. Czego winniśmy sobie wszyscy życzyć.  Póki co, w październiku 2019 roku Ukraińcy wydali pierwsze pozwolenia na poszukiwanie i ekshumację szczątków Polaków na Ukrainie. Co jest krokiem milowym w sferze historycznego pojednania.

 

Autokefalia na Ukrainie

6 stycznia 2019 roku patriarcha konstantynopolski Bartłomiej I ogłosił, że ukraińska Cerkiew prawosławna stała się kanoniczną, niezależną i samorządną autokefalią. To czysto religijne wydawałoby się wydarzenie, jest w gruncie rzeczy niezmiernie istotne geopolitycznie. Ponieważ kijowska cerkiew od zawsze podlegała Moskwie. Był to jeden z istotnych czynników spajających Ukrainę i Rosję. Samorządność ukraińskiego kościoła prawosławnego i jego uniezależnienie od wpływów z Moskwy, wpisuje się w szerszą tendencję separacji kijowsko-moskiewskiej. Wskazać należy, iż rosyjskie działania w Donbasie osiągnęły przeciwny skutek do zamierzonego. Wojna w dużej mierze zjednoczyła ukraińskie społeczeństwo przeciwko Rosjanom, zmobilizowała kraj pod względem militarnym, a przede wszystkim wepchnęła Ukrainę na ścieżkę ku zachodowi. Autokefalia Cerkwi w Kijowie może być zwiastunem tego, iż Kreml straci władzę nad Ukrainą. Na dobre. Jest to bowiem wydarzenie o dużej wadze historycznej i symbolicznej. Choć nie należy je traktować bardziej, jako efekt lub etap pewnych procesów niż wydarzenie sprawcze.

Z punktu widzenia Polski, oderwanie się Ukrainy spod wpływów Rosji jest wydarzeniem przełomowym. Rzeczpospolita była potężna tylko wówczas, gdy białoruskie i ukraińskie bufory znajdowały się po jej stronie. Gdy Kijów i Mińsk były we władaniu Moskwy, Rosja zawsze stanowiła dla Warszawy śmiertelne zagrożenie. Wskazać należy, iż po raz pierwszy od XVII wieku, pojawia się szansa realizacji koncepcji Międzymorza (która była nierealna jeszcze w czasach Piłsudskiego – bowiem do tego trzeba woli Ukraińców, a w latach 1919-1920 takiej zabrakło). Czy los daje nam szansę na naprawienie błędów przeszłości? Jeśli tak, to trzeba to wykorzystać, bowiem tego rodzaju historie rzadko się zdarzają. Powinniśmy bacznie obserwować to, co się dzieje na Ukrainie. I być gotowym na zacieśnienie więzów z Kijowem oraz udzielenie pomocy. Przy czym wystrzegać się należy, z jednej strony bezinteresowności (bo tej nikt nie szanuje w polityce zagranicznej), z drugiej narzucania własnej woli (co zgubiło Rzeczpospolitą w przeszłości). Wspólnie, Polska i Ukraina stanowią olbrzymi potencjał. Przyszłe partnerstwo (które powinno być budowane) musi opierać się o wolę obu stron opartą o wspólnotę interesów. A przecież wydarzenia i sytuacja geopolityczna Ukrainy same prowadzą do wyciągania pewnych wniosków. I ukazują potrzebę współpracy władz z Kijowa z Polską. Czekajmy, przygotowujmy się i myślmy, jak zbudować trwałe porozumienie budujące siłę, zgodę i współpracę.

 

Porażka negocjacji w sprawie integracji Białorusi oraz umów na rosyjskie surowce energetyczne

Z dniem 31 grudnia 2019 roku wygasły umowy na dostawy rosyjskich: gazu ziemnego i ropy naftowej na Białoruś. Trwające cały rok negocjacje w tej sprawie należy jednak traktować jako część szerszych rozmów prezydentów A. Łukaszenki i W. Putina. Związanych z integracją Białorusi z Rosją.

Formalnie, rzutem na taśmę podpisano kontrakt dot. dostaw gazu, jednak obowiązuje on tylko na… Jeden rok. A cena została ustalona na kolejne dwa miesiące, co oznacza, że Mińsk będzie musiał wrócić do stołu negocjacyjnego już w lutym 2020 roku (a w zasadzie nie powinien od niego nawet wstawać).  Jednak w przypadku ropy naftowej porozumienia zabrakło. Rosja odcięła Białoruś od czarnego złota, a władze z Mińska zaczęły poszukiwać alternatywy. Wprawdzie dziś, tj. 5 stycznia 2020 roku ogłoszono informację od wznowieniu dostaw ropy na Białoruś, jednak sytuacja wciąż jest niepewna.

Gra o Mińsk (czyli o przejęcie władzy nad Białorusią i całkowite uzależnienie tego kraju od Moskwy) trwa już ponad półtora roku.  Przewidywałem taki przebieg scenariusza zanim jeszcze amerykanie wysłali pierwszych dyplomatów do stolicy Białorusi. Co zresztą wskazywałem, jako niezbędną potrzebę we wspomnianym już tekście: „Gra o Mińsk… Białoruś staje się nowym frontem. Wyzwanie dla Polski?”. Który był pierwszym, albo jednym z pierwszych sygnalizujących zbliżający się problem.

Problem, ponieważ jeśli Rosjanie postawią na swoim, podporządkują sobie Łukaszenkę lub go obalą wstawiając lojalnego względem Kremla człowieka, wówczas rosyjskie bazy wojskowe na Białorusi staną się faktem. Z drugiej strony wskazać należy, iż olbrzymia presja ze strony Putina, automatycznie każe Łukaszence szukać alternatyw. I tu mogą pojawić się okazje. M.in. dla Polski, która może wesprzeć Białoruś odsprzedając jej zakupioną od Rosjan ropę. A ponieważ paliwo to dostarczane jest do Polski przez terytorium Białorusi, na płaszczyźnie czysto technicznej nie powinno to rodzić trudności.

Niemniej, rok 2019 pokazał nam, że W. Putin jest zdeterminowany jeśli chodzi o podporządkowanie sobie Białorusi. Tymczasem asertywny wobec Kremla Aleksandr Łukaszenko jest dla nas gwarantem neutralności Białorusi. Od czego zależy polskie bezpieczeństwo. W kwietniowym nagraniu audio, podkreślałem, iż sprawa Białorusi będzie w latach 2019-2020 kluczowa dla całego regionu. I wszystko wskazuje na to, iż tak właśnie będzie.

 

Francuskie weto w sprawie poszerzenia Unii Europejskiej o Bałkany Zachodnie

W październiku 2019 roku prezydent Francji Emanuel Macron storpedował unijną politykę rozszerzenia o państwa Bałkanów Zachodnich, a konkretnie o Macedonię Północną oraz Albanię. To może zastopować ekspansję unijną również w przypadku innych państw regionu. Polska, o dziwo, poparła członkowstwo tych państw w UE. W mojej ocenie, ewentualne rozszerzenie Unii o pro-rosyjskie państwa tj. Serbia, czy Czarnogóra, ale i także o Albanię,  Macedonię Północną oraz Bośnię i Hercegowinę nie leży w interesie Warszawy. Co tłumaczyłem w nagraniu audio: „Rozszerzenie Unii to zagrożenie dla polskich interesów?”.      

            Przede wszystkim chodzi tu o fakt, iż Bałkany Zachodnie to region uzależniony od wpływów z Budapesztu. Tymczasem Węgry posiadają szereg sprzecznych interesów z Polską, czemu poświęciłem całą analizę. Przyjęcie reszty państw bałkańskich do UE, pozwoli Orbanowi stworzyć pro-węgierski blok polityczny wewnątrz Unii. Blok, który z natury będzie również pro-rosyjski, bowiem Moskwa nie tylko posiada dobre relacje z Budapesztem, ale i olbrzymie wpływy w Serbii (kluczowej dla regionu) czy Czarnogórze. Stworzenie pro-rosyjskiego bloku w UE, rozbije jedność Unii, a jednocześnie osłabi pozycję pro-amerykańskiej Polski. Węgrzy posiadając wsparcie państw bałkańskich odejdą również od odradzającej się inicjatywy V4, której przewodzi właśnie Warszawa. W tej chwili W. Orban nie posiada sojuszników w UE, przez co jest skłonny współpracować z Polską. To mogłoby się zmienić.

Dlatego uważam, iż weto Macrona, paradoksalnie, przysłużyło się naszym interesom. Wbrew postawie rządu z Warszawy.

 

BREXIT jest już pewny

Nie sposób wspomnieć o kwestii opuszczenia przez Zjednoczone Królestwo szeregów Unii Europejskiej. O ile strony podpisały już umowę brexitową, zabezpieczającą imigrantów, o tyle należy wskazać na fakt, że bez Wielkiej Brytanii, Unia Europejska może stać pod dyktatem Paryża i Berlina. Londyn był jedynym dużym i na tyle silnym graczem, by móc stworzyć skuteczną opozycję wobec zapędów kontynentalnych partnerów. Brexitowi poświęciliśmy jedną z trzech części analizy dotyczącej Zjednoczonego Królestwa.

Po opuszczeniu Unii przez Londyn, Warszawa utraci potencjalnego sojusznika i będzie musiała sama wziąć odpowiedzialność za stworzenie odpowiedniego balansu politycznego wewnątrz UE.

 

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

 

 

Źródła:
https://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1428088,duda-zelenski-ekshumacja-ofiar-rzezi-wolynskiej.htm
https://www.polskieradio24.pl/5/1222/Artykul/2360984,Rz-Ukraina-chce-resetu-relacji-z-Polska-Chodzi-o-historie-Wolynia
https://www.tvp.info/44815469/pierwsze-pozwolenia-na-ekshumacje-szczatkow-polakow-na-ukrainie
https://www.rp.pl/Kosciol/301069966-Autokefalia-na-Ukrainie-Wojna-o-wiare-prawdziwa.html
https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/baltic-pipe-zgoda-danii/kdjnknw
https://forsal.pl/artykuly/1390369,jak-polska-i-dania-podzielily-kawalek-baltyku.html
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Minsk-i-Moskwa-czesciowo-porozumialy-sie-w-sprawie-gazu-Nie-ma-umowy-ws-ropy-7797588.html
https://www.dw.com/pl/faz-berlin-zirytowany-zełenskim/a-50602380

19 komentarzy

  1. Kwestie Jedwabnego szlaku i ewentualnych hubów przeładunkowych
    co potężne gospodarczo Niemcy, bardzo się o to starają i niezależnie Węgry,
    co też było by elementem wzmacniającym naszą pozycję negocjacyjną własnie z USA,
    w kwestii bezpieczeństwa narodowego.
    By nie być środkiem do celu USA w ich egocentrycznych interesach.
    Niezależnie warto też wspomnieć o Syrii i ewentualnej naszej współpracy wojskowej z USA,
    zwłaszcza przy tak kulejącej armii, a na pewno nie można tego potraktować jak super miejsce do ćwiczeń dla wojska, nie, nie…
    MOŻE to zrobić nam tylko kolejnych wrogów a na pewno nie poprawi to relacji z Rosją.
    No a może i rozdrażnić też i Turcję a to jednak spora siła lokalnie i rośnie na małego mocarza regionu co nie żartuje.
    Oraz najważniejsze, jaki to wszystko ma wpływ na myślenie lokalnych polskich polityków i jak wpłynie,
    to jako wolność i niezależność czyli niepodległość kraju. ?

  2. Istotnym wydarzeniem w 2019 r. były wybory parlamentarne, ponieważ ustawia to naszą politykę na następne 4 lata, a która ma alternatywę na opcję niemiecką i amerykańską. Przy czym nie zgadzam się z twierdzeniem, że zewnętrzny gracz, który jest silniejszy ustala sobie wynik tych wyborów. Są pewne elementy wpływu, jak choćby w tym roku zniesienie wiz, czy wcześniej różne taśmy, ale to jednak nasz wewnętrzny żywioł decyduje i jest trochę nieprzewidywalny.

    Za istotny uważam również kolejny silny wzrost gospodarczy.
    Tyle tylko, że potrzebujemy jeszcze przynajmniej 15 następnych, żeby złapać odpowiednią wagę i w istotny sposób oddziaływać na swoje otoczenie i żeby taki przelew na 500 mln usd na dowolny cel mógł popłynąć od nas. Bez złapania odpowiedniej wagi będzie nam trudno cokolwiek trwale konsolidować na potrzeby naszych interesów. Choć postępy są już widoczne, bo w 1990 nasze pkb było 27 razy mniejsze od niemieckiego, teraz jest 6 razy mniejsze, to jeszcze wciąż za mało na poważną grę (kwestia jeszcze struktury).

    1. Zawsze należałoby korygować porównywanie PKB wg skonsolidowanej siły nabywczej, nie wg przelicznika nominalnego walut. Co wystarczy sprawdzić w kraju starej UE, gdy trzeba zapłacić za naprawę samochodu, czy wizytę u stomatologa. Wtedy okazuje się np. często, że ta sama usługa może kosztować taniej w Polsce w złotówkach – niż we Francji w euro. Ceny towarów [produktów] są faktycznie dużo tańsze na zachodzie [ok. 4 razy wg przelicznika nominalnego PLN/EUR] do płac, ale usługi…

      1. Pozwolę sobie polemizować ze stwierdzeniem, że “zawsze” należy korygować pkb do parytetu siły nabywczej. Co prawda zasadniczo należałoby tak przeliczać, jednak biorąc pod uwagę ilość sprzętu wojskowego kupowanego na zewnątrz, a nawet ilość licencji i know how jakie są jeszcze do ściągnięcia, to istotna jest również wartość nominalna.

    2. (…)Istotnym wydarzeniem w 2019 r. były wybory parlamentarne, ponieważ ustawia to naszą politykę na następne 4 lata, a która ma alternatywę na opcję niemiecką i amerykańską.(…)
      Coś mi się wydaje, że nie wszystko ustawiły… są jeszcze wybory prezydenckie, które w wypadku wygranej antPISu defacto wykoleja DobrąZmianę. A że ktoś przestawił wajchę świadczą 2 fakty:
      – afera Banasia
      – nienaturalny przebieg wydarzeń wokół fucka Lichockiej:
      1) Tuż przed początkiem kampanii wyborczej następuje podejrzany ruch w internecie w zakresie kont na Twitterze… https://oko.press/skokowy-przyrost-anonimowych-kont-dude/
      2) Fuck Lichockiej
      3) Temat jest grzany jakby to było wydarzenie conajmniej roku… https://oko.press/gest-lichockiej-przebil-putina-i-acta2/
      4) Następuje kolejny masowy ruch na Twitterze w związku kandydatami na Prezydenta… https://oko.press/dudzie-znikneli-fani-kidawa-blonska-w-gore-raport-kampania-w-sieci/

  3. Dla Rosji autokefalia patriarchatu Ukrainy to klęska polityki wchłaniania kulturowego – cofnięcie zegara historii, gdy to Moskwa odniosła tryumf, w wyniku następstw buntu Chmielnickiego doprowadziła do podporządkowania Ukrainy – zaczynając właśnie od zerwania układu funkcjonowania prawosławia w ramach Rzeczpospolitej – do przeniesienia ośrodka władzy religijnej do Moskwy. Dopiero potem Moskwa po okresie przejściowym “urabiania” zlikwidowała Sicz Zaporoską – i wszelkie objawy suwerenności Ukrainy.
    Dla WP najważniejsze było podpisanie kontraktu na poczatku 2019 na Patriota – a właściwie na I fazę programu Wisła. Co najważniejsze – z ustaleniem docelowej konfiguracji sieciocentrycznej w IBCS. Równolegle, a właściwie jednocześnie rozwijanym z US Army. To nie jest konfiguracja ani dla Rumunii [zresztą uboższa w pociski PAC-3 MSE, bo Rumuni kupili 168 – my w I fazie 208 pocisków], ani dla Szwecji. Radary będą najpierw dostarczone do obrony sektorowej – jako przejściowe, bo dopiero w listopadzie 2019 wybrano nowy radar dookólny. Cóż – te radary sektorowe można wykorzystać potem do kontroli stałych sektorów zagrożenia – np. Kaliningradu czy Białorusi. I tak całość sensorów zostanie spięta sieciocentrycznie przez IBCS. WP zamierza – moim zdaniem błędnie – kupić w ramach programu Narew osobne rakiety plot – ale też wpięte sieciocentrycznie w IBCS. Błędnie – bo to rozdziela worki zasobowe obrony nieba. A obrona nieba jest najważniejsza. Powinniśmy kupować [jeżeli od LM] tylko PAC-3mSE , ponieważ te, prócz funkcji antyrakietowych, mają funkcje plot – zwalczania samolotów i śmigłowców. Kalkulacja koszt/efekt jest po stronie PAC-3MSE – bo każdy samolot czy śmigłowiec bojowy, jest o rząd wielkości droższy od PAC-3MSE. Gdzie zestrzelenie samolotu przez PAC-3MSE, ze względu na wysokie parametry naprowadzania i dynamiki rakiety, uznaje się na przynajmniej 97%. Czyli praktycznie 1:1 [zużycie rakiet na zestrzelenie samolotu lub śmigłowca]. To kwestia takiej koncentracji antyrakiet z funkcją plot, aby cała Polska została pokryta zwielokrotnioną obrona każdego skrawka terytorium. Na co w przypadku PAC-3MSE potrzeba ca 2 tys antyrakiet. Pierwotnie cena 1 PAC-3MSE to było ca 6 mln dolarów. Ze względu na rozkręcenie produkcji cena zeszła o 20%. W przypadku bardzo dużego zamówienia Polski [czyli dodatkowe 1800 pocisków] – można by liczyć na kolejną dużą zniżkę ceny. Dla LM pieniądze to pieniądze, zamiast kupować 1 F-35A z pełnym wyposażeniem i uzbrojeniem, z kosztami związanymi z infrastrukturą, z kosztami serwisu, napraw, asysty – to powinniśmy kupować za 1 “pełny” F-35A ca 30 pocisków PAC-3MSE. Bo te 30 pocisków PAC-3MSE zestrzeli ca 29 samolotów lub śmigłowców – albo ca 15 rakiet ofensywnych FR. Natomiast 1 F-35A zestrzeli MOŻE “przy dobrych układach” 2-3 samoloty przeciwnika nim sam ulegnie. Zresztą – to wariant optymistyczny – bez A2/AD Tarczy i Miecza Polski to najbardziej prawdopodobna utrata samolotów i innych aktywów w pierwszym kwadransie wojny kinetycznej – od uderzeń rakiet ziemia-ziemia [np. w lotniska – np. Kalibry, Iskandery, Cyrkony] – albo w powietrzu [S-500, S-350, S-400 itp] – w ramach projekcji siły sieciocentrycznego bastionu A2/AD Rosji – w Obwodzie Kaliningradzkim i na Białorusi. Co do zwalczania rakiet – takich zdolności F-35A nie posiada. Używanie F-35 jako broni “pierwszego użycia”, forsującej systemy antydostępowe to popularny pogląd – ale całkowicie fałszywy. Każda bojowa grupa lotniskowcowa to mobilny system strefy A2/AD. Radary okrętowe i radary E-2D zapewniają sieciocentryczne rozpoznanie i pozycjonowanie celów kilkaset km wokół grupy lotniskowcowej. W razie uderzenia – najpierw bezpiecznie pod parasolem własnej A2/AD odpalane są rakiety ofensywne [od Tomahawków po SM-6 ERAM] TORUJĄCE uderzenie, które ma przełamać wrogą A2/AD [np. na Pacyfiku – przeciw Chinom] i zniszczyć wrogie cele strategiczne, radary, lotniska ,wyrzutnie rakiet, system C4ISR. Potem mają atakować drony stealth [marynarka już się przymieraz do Kratos Valkyrie] – a dopiero na końcu w ramach “dożynek” F-35 [B/C] – a i to wspólnie z lojalnymi skrzydłowymi [drony bojowe] i z Super Hornetami. Gdy pisze o budowie A2/AD Tarczy i Miecza Polski – to nie jest jakaś specjalna nowość, tylko implementacja lądowa [w wersji rozproszonej na mobilnych nośnikach] tego, co US Navy dawno stworzyła. Własnie dlatego wszelka trollownia tak wyzywa i usiłuje przedstawić A2/AD Tarczę Polski jako “s-f” czy wręcz jako “brednie” itd – bo taki system jest i naturalnie sensowny i konieczny w naszych warunkach w strefie zgniotu geostrategicznego – i wykonanie już przetarte przez US Navy [można wręcz skopiować układ na ląd – dając E-2D jako systemy sieciocentrycznego naprowadzania/pozycjonowania – a np. mobilne kołowe platformy – jako rozproszone nosiciele antyrakiet z funkcją plot [Tarcza] – no i osobno rakiet ofensywnych [Miecz]. Zać co do lotnictwa – wystarczyłaby modernizacja posiadanych 48 F-16 Block52+ do wersji Viper, wyposażenie ich w środki WRE i precyzyjne bronie na bogato. Plus zakupy Kratos Valkyrie – jako dronów uderzeniowych stealth – i “lojalnych skrzydłowych” tych F-16. Dodam, że tak naprawdę dla naszej A2/AD nie muszą to być koniecznie antyrakiety PAC-3MSE. Akurat Korea testuje najnowsze antyrakiety L-SAM [2 razy większy zasięg i 2,5 raza wyższy pułap od PAC-3MSE], zaś Eurosam ma pod koniec 2020 rozpocząć produkcję ulepszonego Aster 30 Block 1 NT [dostawy dla Armii Francuskiej w 2021] , zaś trzy lata później – nowego, znacznie bardziej rozwiniętego Aster 2 BMD. No i Izrael jest dociskany i wypierany przez USA [jako konkurent w przetargach] w kwestii sprzedaży zaawansowanych systemów. Dla nas negocjacyjnie super. Bo to oznacza, że po bardzo dobrej DLA NAS cenie moglibyśmy po stołem uzyskać transfer technologii strategicznych i licencje i know-how systemów Izraela. Oczywiście “prywatnie” [czyli niby firma z Izraela sprzedaje polskiej firmie – np. Mesko — bez udziału państwa Izrael] – państwa Polska – czyli rząd jest “czysty”]- i skrycie – czyli pod stołem… Ale na razie taki “spryt” Warszawy to marzenie – dopiero realne po zmianie u steru – zmianie wywołanej presją otoczenia i nieadekwatnością do potrzeb starej ekipy – dopiero WTEDY takie deal’e będą możliwe. Trudno – to trzeba wliczyć spokojnie w koszty – i na chłodno budować oddolnie i gotowe spójne plany ewentualnościowe – i kluczowy wzrost świadomości społeczeństwa. Najpierw powoli liniowo – potem wykładniczo, gdy presja zmian otworzy ludziom oczy do widzenia i uszy do słuchania.

    1. F-35 jest ok – tylko czy potrzebujemy ich aż 32 ? Może lepiej kupić ich 16, a za zaoszczędzone pieniądze dokupić 32 sztuki F16-V albo i więcej. I utrzymywać stan operacyjności na poziomie co najmniej 50%. F-35 i F-16 to w sumie wrażliwe maszyny wymagające dobrych pasów i hangarów. Nam potrzebne są również wytrzymałe maszyny frontowe – w tą rolę idealnie pasują A-10 które po oczyszczeniu nieba z wrogich maszyn oraz ziemi z systemów A2/AD polowały by na wrogie oddziały.

  4. Dobrym pomysłem byłoby wspólne z Ukrainą skonstruowanie nowego czołgu i zaproszenie do prac co najmniej Rumunii, Szwecji i Finlandii, tak aby wszystkie kraje frontowe względem Rosji dysponowały tym samym sprzętem. Ujednolicenie uzbrojenia powinno przebiegać na kolejnych typach broni. Dzięki Szwecji i Ukrainie istniałby potencjał budowy własnej broni A, oraz środków jej przenoszenia na duże odległości.

  5. Gra toczy się dalej – Teheran wykorzystał konferencję ambasadora Iranu w Warszawie do przekazu strategicznego: https://www.energetyka24.com/ropa-atom-iran-teheran-wysyla-w-polsce-komunikat-dla-swiata-komentarz – ciekawie też prezentuje się “półoficjalne” stanowisko w mediach chińskich względem zabójstwa Solejmaniego – też swoisty komunikat strategiczny dość spójnej [i odmiennej od amerykańskiej] narracji chińskiej do innych graczy: https://www.konflikty.pl/aktualnosci/wiadomosci/chiny-ukrytym-celem-ataku-na-solejmaniego/ Jak widać wszystkie strony ważą szerzej konsekwencje ewentualnego pełnoskalowego zaangażowania w Zatoce. Moim zdaniem Iran po obrocie na Chiny [de facto po zasadniczym zwrocie porzucenia Rosji jako alianta i to kluczowego – na rzecz roli “partnera”] doskonale zdaje sobie sprawę z geostrategicznej wagi położenia Polski – jako głównej bramy Jedwabnego Szlaku – ale także z roli bufora powstrzymującego powstanie supermocarstwa Lizbona-Władywostok, silniejszego od Chin. Jak to powiedział ambasador Iranu: „My zawsze radziliśmy przyjaciołom z Polski, żeby nie schodzili na dno czeluści po linie zrzuconej przez Amerykanów. Żeby Polska miała swą niezależną politykę, niewspółgrająca z agresywną polityką Waszyngtonu.”

    1. Wojna zakończyła się na irańskim rakietowaniu bazy amerykańskiej w Iraku… zatem jadąc waszą narracją po podobnych incydentach na linii USA-Rosja w Syrii stwierdzam, że Ajatallahy pokazały Trumpowi kto tu rządzi.

  6. Deklaracja MSZ Iranu jest spójna strategicznie – Iran zamierza utrzymać w regionie swą pozycję, nie wchodząc w wojnę: https://www.defence24.pl/msz-iranu-nie-dazymy-do-eskalacji-sytuacji-ani-do-wojny-bedziemy-sie-bronic Atak rakietowy był świadomie niecelny – rakiety demonstrowały, ze jeżeli Iran zechce – to będą celne dokładnie “w punkt”. Sami nie stracili twarzy – i nie dali USA powodu [przez brak strat w ludziach US Army] do podnoszenia eskalacji. Atak był czysto polityczną demonstracją siły i komunikatem strategicznym. Iran planuje więc, że utrzyma pozycję – i dzięki 400 mld dolarów chińskiego kredytu inwestycyjnego w infrastrukturę – uzyska lądowy [niezależny od US Navy] korytarz dostaw ropy i gazu do Chin [via Pakistan] – i jednocześnie w drugą stronę – niezależny korytarz wsparcia i dostaw z Chin – za węglowodory. W tym zapewne i sprzętu militarnego. I oczywiście stanie się koniecznym szlakiem Jedwabnego Szlaku – do Europy [ale i do Afryki]. Czyli strategia długofalowa stopniowego wzrostu – oparta na strategicznej współpracy z Chinami. Mogę tylko powtórzyć, co pisałem po deal’u Iran-Chiny jesienią 2019: to NIEUCHRONNIE doprowadzi do zastępczej wojny podcinającej strategię rozrostu wpływów Pekinu i strategicznych przepływów Jedwabnego Szlaku – przez uderzenie w Iran. Nie teraz – bo US Navy nie jest gotowa, tak samo nie jest USMC i USAF. Amerykanie poczekają na wchłoniecie tych kredytów chińskich w Iranie – by już przygotowani militarnie [najnowsze lotniskowce, F-35, sieciocentryczne systemy C4ISR i precyzyjnej projekcji siły, drony, nasycenie środkami precyzyjnymi – czyli pierwsza odsłona RMA w dużej skali] – by mogli “pokazowo” zniszczyć te wszystkie instalacje za kredyty chińskie i aktywa militarne Iranu – demonstrując światu, jaka jest siła USA i jaki los czeka opornych wobec hegemona – i jednocześnie demonstrując słabość i kruchość strategicznych planów Pekinu. Oczywiście to da bonusy USA [i Izraelowi – i Rosji] jedynie w średnim horyzoncie czasowym – bo po zniszczeniu Iranu – Chiny dokonają strategicznej kontry, dadzą Pakistanowi gwarancje i związanie Indii od wschodu – by atomowy Pakistan poszedł w wytworzony chaos i próżnię strategiczną – w pochód na zachód – odtwarzając lądowe łańcuchy przepływów strategicznych – i tworząc sobie strategicznego sojusznika, kluczowego dostawcę węglowodorów i rynek zbytu dla Chin. Oczywiście pod sztandarem Nowego Kalifatu – atomowego – bo to będzie nadawało całemu pochodowi charakter ponadnarodowy, łamiący opór zwykłych obywateli w zarodku – bo będzie to pochód jednoczący świat islamu w organizm idealny i wyczekiwany – jak za czasów Mahometa i pierwszych kalifów. Wojna USA przeciw Iranowi jako wojna zastępcza przeciw Chinom – przeciw ich rozszerzaniu wpływów i przepływów strategicznych pod znakiem Jedwabnego szlaku – jest moim zdanie nieuchronna. Ze względu na niedostateczny stopień gotowości US Navy, USMC i USAF [udziału US Army nie przewiduję – prócz zabezpieczenia baz] i ze względu na stan tych sił w rozkroku dopiero postępującej modernizacji i dostaw nowego sprzętu i systemu – to może nastąpić najszybciej ca 2023 – a realnie raczej ca 2025-26 – bo wtedy uderzenie spowoduje największe straty w świeżo zbudowaną infrastrukturę. I stanowiąc w optyce Waszyngtonu niejako medialną przeciwwagę dla przyćmienia efektów “made in China 2025”. Pytanie czy Pekin widzi taki rozwój sytuacji? – moim zdaniem tak – po prostu poświęca NA TYM ETAPIE geostrategicznej rozgrywki Iran dla zaangażowania USA i uwikłania w wielką wojnę zastępczą – która zwycięska dla Waszyngtonu – będzie USA bardzo dużo kosztowała w zasobach, w zaangażowaniu i w czasie [ale i w rozłamie politycznym i napiętnowaniu jako agresor] – ale także będzie powodowała dalszy rozłam na świecie względem USA. Co więcej – dla Pekinu będzie to dogodny darmowy poligon testowy, na którym będą się skupiały chińskie satelity, samoloty, drony i okręty zwiadu elektronicznego i inne środki – a po podglądnięciu i przeanalizowaniu nowego sposobu wojowania Amerykanów, Chiny będą mogły odpowiednio zmodyfikować, “przestroić” i zoptymalizować swoje siły zbrojne. Generalnie – Chiny kupują sobie czas, który działa na ich korzyść- skupiając uwagę USA m.in. na podsuwanych “wrogach zastępczych” jak Korea Płn czy teraz – już na wielką skalę – Iran. A zasoby Iranu [i reszty świata islamu] i przejęte zobowiązania względem Chin – zapewni już docelowo nowy strategiczny gracz i sojusznik Pekinu – atomowy nowy Kalifat. Mówiąc krótko – Chiny teraz średniookresowo poświęcą pionka – by docelowo strategicznie zyskać cenną wielką figurę.Teraz wydaje się to spekulatywne – aczkolwiek logiczne – dlatego najlepiej poczekać, aż czas pokaże i zweryfikuje.

  7. Patrząc geostrategicznie: za Trumpa USA straciło Pakistan, Iran i teraz Irak. Pakistan z rozkroku miedzy Pekinem a Waszyngtonem stał się 100% sojusznikiem Chin, także Iran obrócił się w pełni na rzecz Chin, a pewnie Irak pójdzie śladem Iranu. Owszem – z punktu widzenia interesu Waszyngtonu, USA powinno wyjść z Bliskiego Wschodu na Pacyfik – ale dopiero po ustawieniu i ustabilizowaniu regionu na swoją korzyść – a nie na korzyść Chin… Cóż – to mi wygląda na formowanie sytuacji, w której USA może wywołać w dogodnej chwili [i bezpiecznie – uderzeniami głównie z morza] w Eurazji pożar wielkiej wojny począwszy właśnie od Bliskiego Wschodu. Hipoteza Pana Krzysztofa o “nieuczciwym strażaku” – może być prawdziwa – i to w skali całej Wyspy Świata [co jest już moim rozwinięciem tej hipotezy]. Czyli USA będzie prowadziło do walki “wszyscy przeciw wszystkim” – a USA bezpieczne za oceanem, po opadnięciu kurzu zaprowadzą Pax Americana 2.0 – tylko z tytułu faktu – że inni będą w ruinie. W tym sensie coraz wyraźniejsze próby redefinicji NATO przez Waszyngton do zadaniowania Europy przeciw Chinom – to własnie ustawianie OBCYCH graczy w Eurazji do wzajemnej konfrontacji i wzajemnego zniszczenia – w ramach powyższej globalnej geostrategii uzyskania Pax Americana 2.0. Czyli “im gorzej na Wyspie Świata, tym lepiej dla USA za oceanami”. Prosty wniosek dla Polski – zbrojąc się i zachowując gotowość do działania – trzeba szukać własnej i tylko własnej drogi i maksymalnie budując własną siłę i autonomię na trudne czasy – licząc wyłącznie na siebie – i na chłodne wykorzystanie względem obu supermocarstw ZASADNICZEGO lewara naszej sytuacji geostrategicznej. Inaczej spełni się ostrzeżenie ambasadora Iranu, które można odczytać w nowym świetle: „My zawsze radziliśmy przyjaciołom z Polski, żeby nie schodzili na dno czeluści po linie zrzuconej przez Amerykanów. Żeby Polska miała swą niezależną politykę, niewspółgrającą z agresywną polityką Waszyngtonu.”

  8. Najważniejszym wydarzeniem dla Polski za cały 2019 jest zmarnowanie tego roku i kontynuacja starego kursu. Od późnej jesieni 2018 – od Warsaw Security Forum, gdy gen. Ben Hodges w imieniu Pentagonu zapowiedział wyjście sił USA z Europy na Pacyfik w 2028-33 – od tego momentu Polska powinna przestawić strategiczną zwrotnicę na stanięcie na własnych nogach w obronie kraju. Czyli stary PMT do kosza – w nowym PMT przynajmniej 2/3 budżetu na budowę całokrajowej sieciocentrycznej strefy antydostępowej A2/AD Tarczy i Miecza Polski. Oraz na zakup głowic jądrowych – choćby pod stołem – od kogo się da. Zwłaszcza od Chin, które BARDZO nie chcą, by Polska została zajęta przez Rosję, bo wtedy Rosja ustanowi silniejsze supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku. No i przestawienie zwrotnicy winno dotyczyć także całej gospodarki. Czyli w tydzień po Warsaw Security Forum 2018 winni być tak, że prezes z premierem w TV mówią jednym głosem “koniec modelu konsumpcyjnego pompowania gospodarki transferami społecznymi, teraz nadchodzi czas inwestowania w przyszłość na ciężkie czasy, musimy stanąć na własnych nogach, a wszelkie pieniądze ładować w wysokie technologie, w tym podwójnego zastosowania”. Aż się prosi o uruchomienie lewara kapitałowego Skarbca Suwalskiego i budowy “greenfield” [na zasadzie dopuszczenia do źródła surowców strategicznych obcych firm – na naszych warunkach] całego Przemysłu 4.0 “well to wheel” z kontrolą wszystkich łańcuchów logistycznych aż po produkty OEM “high-tech”. Tym bardziej, że Chiny na pewno postawią w którymś etapie konfrontacji nogę na gardle rynkowi surowców strategicznych, nawet możliwe pełne embargo. Sumując: konieczny jest zwrot zasadniczy całej gospodarki Polski i mobilizacji na ciężkie czasy – licząc tylko na siebie i ew. na sojusze bilateralne, ale tylko na takie, gdzie drugi gracz ma swój wspólny interes z Polską. Reszta jest nic nie warta. A podstawą polskiej strategii przetrwania winno być wykorzystanie naszej obrotowej pozycji na styku Rimlandu i Heartlandu Eurazji, by obrócić się na docelowego zwycięzcę. Do tego czasu winniśmy wykorzystywać naszą buforową pozycję GWARANTA dla USA i Chin, że nie powstanie trzecie konkurencyjne supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku. Czyli brać wsparcie od obu supermocarstw naraz. Bo alternatywa dla obu supermocarstw jest “game over” gdy Rosja zrealizuje swój supermocarstwowy plan i zepchnie w dół porządku dziobania i USA i Chiny. Brak rozumienia i asertywnego wykorzystania tych wszystkich ww lewarów i bonusów strategicznych Polski – to zwykła głupota i zbrodnia zaniechania. Polecam artykuł na nK https://nowakonfederacja.pl/polska-panstwem-nuklearnym/ – cytuję zdanie prof. John’a Mearsheimer’a , który parę spraw zasadniczych rozpoznał zawczasu na poziomie strategicznym: “Dopóki Polska ma amerykański parasol atomowy nad głową, nic jej nie grozi. Ale jeśli straci ten parasol, to powinna poważnie zastanowić się nad pozyskaniem broni jądrowej.” Tak naprawdę w tej chwili nie wiemy, czy nawet TYMCZASOWO mamy ten parasol atomowy [stąd Bartosiak nawołuje władze polskie, by żądały od USA takiej jednoznacznej i twardej deklaracji], a wyjście USA z Europy jest pewne w 2028-33. I wtedy zostaniemy sami.

  9. (…)Wystarczy zdążyć z budową Baltic Pipe, a sytuacja przy podpisywaniu kontraktu przez Waldemara Pawlaka się nie powtórzy.(…)
    Póki co wszystko idzie zgodnie za harmonogramem… tylko, że harmonogram nie ma żadnych rezerw.

Leave a Reply