IRAN – coraz bliżej wojny [Komentarz]

Od tego miesiąca zaczęły obowiązywać zapowiadane wcześniej sankcje, nałożone przez USA na Iran. Wprawdzie Europejczycy nie poparli tego działania, jednak… Kto hegemonowi zabroni? To US Navy kontroluje szlaki morskie, a Persowie sprzedają swoje surowce (gaz i ropę) właśnie drogą morską. Dlatego 2 listopada Waszyngton przestrzegł, iż będzie karał każde państwo sprowadzające ropę z Iranu. Spod zakazu czasowo zostało wykluczonych zaledwie osiem państw: Chiny (może dziwić, co wyjaśnię dalej*), Turcja, Korea Południowa, Indie, Włochy, Grecja, Japonia i Tajwan.

Jak to możliwe, że Stany Zjednoczone w pojedynkę, mogą narzucić na państwo położone po drugiej stronie globu sankcje, które będą miały na niego globalny wpływ (również w transakcjach między innymi państwami)? Flota i blokada szlaków morskich – to jedno. Kontrola nad systemem transakcji między bankami, domami maklerskimi, giełdami i innymi systemami finansowymi (SWIFT) – to drugie. Równie ważne narzędzie blokady państwa.

Dlatego 12 listopada USA poinformowało o odłączeniu Iranu od systemu SWIFT. Od tego momentu nie można np. wykonać przelewów między bankami z Persji, a instytucjami finansowymi z reszty świata (prawda, że utrudnia to prowadzenie handlu?). Oczywiście Iran znajduje się w takiej sytuacji nie po raz pierwszy. Dotychczas radzono sobie poprzez omijanie sankcji dzięki instytucjom finansowym w Hamburgu – zwyczajnie przywożono gotówkę i wpłacano do niemieckich banków (co było nie do końca legalne, ale Niemcy przymykali oko). Gdy sankcje ustały, Hamburg stał się oficjalną siedzibą Europejsko-Irańskiego Banku Handlowego. Po prostu zalegalizowano to, co już dawno funkcjonowało. Problem w tym, że tak ujawnione, perskie oko na świat zewnętrzny, stało się łatwym celem w momencie powtórnego odłączenia Teheranu od SWIFT. Dlatego Iran planował odzyskać zgromadzone w Hamburgu środki… Wyciągając gotówkę (ponad 1600kg ładunku składającego się na 300 ml. euro).

Równie ciekawe sposoby radzenia sobie z Amerykanami, Persowie stosują na płaszczyźnie militarnej. 3 listopada zapowiedzieli wznowienie masowej produkcji myśliwców, a 5 listopada zaczęli ćwiczyć obronę przeciwlotniczą. Pomińmy na razie dość dyskusyjną wartość bojową samolotów opartych o irańską, a w zasadzie radziecką, myśl techniczną.

Przygotowania militarne związane z przestrzenią powietrzną są dla Iranu kluczowe, bowiem kraj ten może być zaatakowany przez USA i sojuszników (Izrael i Arabia Saudyjska) niemal tylko za pomocą lotnictwa. Raz, że ani Izrael, ani Arabia Saudyjska, ani tym bardziej Stany Zjednoczone nie posiadają granicy lądowej z Persją… Dwa, nawet, jeśli wykorzystać do ataku terytorium Iraku, to wojna wysokich górach z dobrze okopaną i liczną perską armią, nie byłaby najmądrzejszym rozwiązaniem.

Dlatego Iran będzie starał się przede wszystkim zneutralizować przewagę przeciwników w powietrzu (choć naprawdę nie wiem, czy to mu się uda – bez nowoczesnego sprzętu z zewnątrz np. z  Chin lub Rosji). Jednocześnie dzięki dość dobrze rozwiniętej technologii rakietowej, Teheran może grozić zarówno Izraelowi (o to toczy się teraz wojna w Syrii, by Persowie nie mogli z terytorium tego państwa odpalać rakiet w kierunku Izraela), jak i Arabii Saudyjskiej. Ten rodzaj broni może również odstraszać wrogą flotę od wpłynięcia do niezwykle wąskiej Zatoki Perskiej. Dzięki czemu irańska flota byłaby w stanie blokować państwa arabskie tak, by te również nie mogły eksportować gazu i ropy drogą morską.

Jak widać, władze w Teheranie starają się maksymalnie wykorzystywać takie karty, jakie posiadają. Czy jednak to wystarczy?

Póki co, Waszyngton starał się zdestabilizować Iran wewnętrznie, jednak osobiście uważam (po kilkudniowym pobycie w Iranie), że nie ma na to szans. Służby posiadają w Iranie tak wielką władze, a jednocześnie sprawują tak silną kontrolę nad społeczeństwem, że działania nastawione na przewrót są raczej skazane na porażkę.

 Dlatego, w mojej opinii, sytuacja zmierza do konfliktu i lotniczego uderzenia na Iran , które miałoby za zadanie zlikwidować środki badawcze związane z technologią atomową.

Jednocześnie należy podkreślić to, co pisałem już w obszernej analizie dotyczącej Iranu. Teheran ma strategiczne położenie w kontekście najważniejszej nitki Nowego Jedwabnego Szlaku (lub OBOR – jak kto woli). Dlatego w interesie Stanów Zjednoczonych jest izolowanie tego państwa i tym samym, blokowanie chińskiej inicjatywy.

Walczący o przetrwanie na Bliskim Wschodzie Izrael ( co tłumaczyłem w analizie dotyczącej tego państwa) , ma więc zbieżne interesy ze Stanami Zjednoczonymi starającymi się blokować Chińczyków na wszelkich możliwych polach.

Wszystko powyższe nie daje nadziei na “ugodowe” załatwienie sprawy. Jak na razie pozostaje mi podtrzymać prognozy z w/w analiz.

 

*  Zablokowanie transportu morskiego ropy z Iranu do Chin może być przyczyną budowy ropo i gazociągów drogą lądową (które są mało opłacalne i trudne do zbudowania z uwagi na trudny, pustynny teren między Iranem i Pakistanem) . Tych USA nie mogłoby już kontrolować.

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

 

P.S.

Jak zapowiadałem, będę prawdopodobnie rezygnował z miesięcznych podsumowań geopolitycznych, na rzecz takich właśnie, krótszych komentarzy zbierających najświeższe informacje związane z danym tematem/regionem. Czekam na uwagi 🙂

 

 

15 komentarzy

  1. Mi odpowiada taka forma, dziękuje.

    Co będzie zwiastowało/sugerowało zbliżający się konflikt twoim zdaniem? Na razie nie widać takich “militarnych” sygnałów w regionie, prawda? Potencjalnie nawet wydaje się, że sytuacja się uspokoiła względem tego co było kilka miesięcy temu.

    A dodatkowo jakbyś skomentował ostatni krach na ropie względem w/w sytuacji? Celowe działanie?

    1. Jeśli Trump zamierzał eskalować ku wojnie to stracił idealny moment po zerwaniu porozumienia nuklearnego. Teraz po tym jak Erdogan ujawnił, że Saudowie mordują dziennikarzy po konsulatach to stracił narzędzia do prowadzenia tej wojny.

    2. Dla mnie rynek ropy jest tak samo “samoregulujący się” jak rynki finansowe. Innymi słowy, gdy ceny ropy i gazu idą w dół (w obecnych czasach) to w mojej opinii jest to przygotowanie gruntu pod kolejną turę negocjacji z Putinem. Wszystko tu gra pod politykę.

      Co do konfliktu w Zatoce Perskiej… Sugestie zbliżającego się konfliktu mamy niemal co dzień. Izrael podgrzewa atmosferę jak może. W mojej opinii tendencja jest wyraźna i widoczna od jakiegoś czasu, a co może się stać bezpośrednią przyczyną? “Who knows?” W mojej ocenie, może to być nawet jakiś ostry, prowokowany lub nie, incydent, który sprawi, że obudzimy się i przeczytamy o bombradowaniu irańskich celów…
      Trzeba śledzić ruch wojsk… A konkretnie amerykańskich lotniskowców. NA razie dwa z nich są na M. Filipińskim. Więc presują Chiny tudzież Koreę Płn. Jak się flota przesunie bliżej Bliskiego Wschodu, warto wówczas obserwować czujniej co tam się dzieje.
      pozdrawiam
      KW

      1. (…)sprawa już przycichła.(…)
        I co z tego? Nie tak dawno postraszono Morawieckiego taśmami Falenty…, a Czarnecki w tym tygodniu odpalił taśmę z pożywką dla teorii smoleńskich.

  2. Bardzo ciekawy, rzetelny artykuł.My jako Polacy winniśmy wspólnie z Persami przeciwstawić się Izraelowi i USA.To są nasi wrogowie- fałszywi przyjaciele dla których Polska jest dojną krową.

    1. Nie za bardzo widzę wspólne interesy Polski i Iranu… Dla nas akurat lepiej, by Iran był blokowany i Chińczycy musieli puścić główną nić NJS głębiej na lądzie, nad północ od M. Kaspijskiego i Czarnego. Przez Polskę. Problemem jest wojna na Ukrainie, co w zasadzie póki co wyłącza nas niemal z gry (jest jeszcze wariant przez Białoruś).

      pozdrawiam
      KW

  3. “Tych USA nie mogłoby już kontrolować.” ale moze je latwo niszczyc, wsztrzymujac dostawy na wiele dni. Statkow moze byc kilka, trudniej trafic w ruchomy cel (oczywiscie jezeli beda mialy oslone floty chinskiej – na co sie w najblizszym czasie nei zanosi).

Dodaj komentarz