JAPONIA – niezdobyte wyspy samurajów [ANALIZA CZ.I.]

ANALIZA GEOPOLITYCZNA JAPONII – CZĘŚĆ I

Część druga –> Analiza geopolityczna Japonii: Gospodarka, armia, ustrój i prognoza

Japonia. Ostatnia cywilizacyjna przystań Azji, za którą rozpościera się już tylko bezkres Oceanu Spokojnego. Niepodbite dotąd państwo, które rzuciło w XX wieku militarne wyzwanie największym tego świata. Rosji, Chinom, Wielkiej Brytanii, a wreszcie Stanom Zjednoczonym. W pewnym momencie Cesarstwo Japońskie walczyło z wszystkimi tymi potęgami na raz. Samotnie. To niewiarygodne, jeśli mieć na uwadze fakt, iż japońscy wyspiarze nigdy nie dysponowali na swoim rodzimym terytorium dostateczną ilością strategicznych surowców naturalnych. Nie posiadali również ani większej populacji (od żadnego z ww. mocarstw, nie pisząc już o ich sumie), ani nawet istotnej przewagi technologicznej (za wyj. przewagi nad Chinami). Jednocześnie, by dokonywać ekspansji (byli stroną agresywną), musieli rozciągać swoje linie zaopatrzeniowe na tysiące kilometrów i mil morskich. Pomimo porażki w II Wojnie Światowej, czysto militarne i strategiczne osiągnięcia Japończyków muszą budzić szacunek. Skala podejmowanych przez nich przedsięwzięć była zadziwiająca. Japończycy opanowali w pewnym monecie całą Koreę, Mandżurię, Tajwan, znaczną część Chin z Pekinem, Nankinem, Szanghajem i Kantonem włącznie, jak również: Hongkong, Filipiny, Półwysep Indochiński (Wietnam, Birma, Malezja, Singapur), holenderskie kolonie (współczesna Indonezja), część Papui i Nowej Gwinei oraz niemal wszystkie wyspy Zachodniego Pacyfiku po Wyspy Gilberta i Wake Island włącznie.

Zdobycze te zostały im jednak odebrane. Stopniowo i systematycznie, Amerykanie odbijali z rąk fanatycznych japońskich żołnierzy przyczółek po przyczółku. Wyspa po wyspie. Jednak trudno byłoby dokonać skutecznej inwazji na samą, gęsto zaludnioną Japonię (choć rzeczywiście taki plan istniał: Operacja „Downfall”). Zwłaszcza w sytuacji, gdy zaopatrzenie, ludzie i sprzęt musieli być transportowani z drugiej strony globu. Przez największy ocean świata. Dlatego właśnie Cesarstwo Wielkiej Japonii było pierwszym i ostatnim dotąd państwem, przeciwko któremu użyto broni jądrowej. Dwukrotnie. Niszcząc w praktyce niemal całą Hiroszimę i połowę miasta Nagasaki. Demonstracja amerykańskiej potęgi, która kosztowała życie blisko dwustu tysięcy mieszkańców (szacunki są różne, ale trzeba też liczyć zmarłych na choroby popromienne), okazała się skuteczna i doprowadziła do kapitulacji władz z Tokio.

I choć militarna potęga Japonii została złamana, to w okresie Zimnej Wojny powstało nowe, technologiczne imperium, które do dziś słynie z innowacyjnych technologii i nowoczesnych rozwiązań przemysłowych. Czy w obliczu narastającego napięcia na arenie międzynarodowej, słabnięcia siły USA, a także wzrostu potęgi Chin, Japonia ponownie wkroczy na ścieżkę militaryzmu? Choć tym razem w celu obrony swoich wysp przed apetytem kontynentalnego, chińskiego kolosa?

 

KRAJ WSCHODU SŁOŃCA [GEOGRAFIA]

 

Wyspy Japonii (od południa): Riuku, Kiusiu, Sikoku, Honsiu i Hokkaido

Na Japonię składa się archipelag wysp położonych na wschód od wschodnich wybrzeży Azji. Niemniej, w skład terytorium państwowego składają się również archipelagi mniejszych wysepek nienależących geograficznie do Japonii właściwej. Opisując od południa, Archipelag Riuku dzieli akweny Morza Wschodniochińskiego od Morza Filipińskiego. Jego najdalej wysunięte na południe wysepki znajdują się w niedalekiej odległości od Tajwanu, natomiast północny kraniec archipelagu sąsiaduje z trzecią największą wyspą właściwej Japonii: Kiusiu. Wyspa Kiusiu położona jest w strategicznie istotnym miejscu, przy łączniku Morza Żółtego, Morza Wschodniochińskiego oraz Morza Japońskiego – Cieśninie Koreańskiej. Po drugiej stronie cieśniny znajdują się wybrzeża Korei Południowej. Tym samym, morska brama do Morza Japońskiego strzeżona jest przez dwa przeciwlegle położone porty miast: Fukuoka (Japonia) oraz Pusan (Korea Południowa). Po środku cieśniny położone są japońskie wyspy Cuszimy, które pozwalają na kontrolę ruchu przez ten istotny morski przesmyk.

Wyspa Kiusiu należy do japońskich wysp stanowiących serce kraju i poprzez wąską cieśninę Shimonoseki sąsiaduje z największą japońską wyspą: Honsiu (siódma największa wyspa świata). Obie wyspy połączone zostały mostami. Wyspa Honsiu, na której znajdują się stolica kraju: Tokio, zamyka Morze Japońskie od strony wschodniej. Jest równocześnie połączona mostami z najmniejszą i najmniej zaludnioną wyspą Japonii: Sikoku. Na północnym krańcu Honsiu sąsiaduje, poprzez cieśninę Tsugaru, z wyspą Hokkaido (ze stolicą w Sapporo), z którą połączona została podwodnym tunelem (tunel Seikan).

Na terytorium Japonii dominują głównie góry i wyżyny, które stanowią ok. 90% obszaru wysp. Wynika to z faktu, iż Japonia położona jest de facto na olbrzymim łańcuchu górskim który wznosi się z dna oceanu (o wysokości liczonej od dna: ok 12 km),. Wyrastające ponad powierzchnie wody wyspy, to nic innego, jak górna partia tegoż łańcucha.

Japonia to głównie góry o wzgórza. Największa nizina znajduje się w okolicach Tokio.

Wyspy japońskie są poprzecinane licznymi, choć mniejszymi ciekami wodnymi, a strumienie i rzeki charakteryzują się progami, wodospadami i bystrzami. W związku z czym nie stanowią najlepszych warunków do stworzenia połączeń komunikacyjnych oraz sieci kanałowej (tj. np. ma to miejsce w Wielkiej Brytanii). Co za tym idzie, górski krajobraz wraz z licznymi rzeczkami sprzyjał w historii, podobnie jak w starożytnej Grecji, decentralizacji państwa. I tworzenia się małych, niezależnych od siebie organizmów państwowych.

Co istotne, wyspy Japońskie leżą na styku czterech płyt tektonicznych: euroazjatyckiej, północnoamerykańskiej, pacyficznej oraz filipińskiej. Co jest powodem częstych trzęsień ziemi oraz aktywności wulkanicznej. Na terytorium Japonii znajduje się aż 80 czynnych wulkanów. Podmorskie trzęsienia ziemi wywołują z kolei dość wysokie fale tsunami, które stanowią zagrożenie dla japońskich, wysoko zurbanizowanych wybrzeży.

Japonia leży na styku płyt tektonicznych.

Jak gdyby tego było mało, dość zróżnicowany klimat wynikający z sąsiedztwa z masami lądowymi zimnej Syberii, a jednocześnie z ogromem Oceanu Spokojnego, jest przyczyną występowania tajfunów, które formują się jeszcze nad Pacyfikiem i uderzają od wschodu i południowego wschodu w Japonię. Do czasami niezwykle mroźnych zim, upalnego i wilgotnego lata, dodać jeszcze należy występowanie pory „mokrej”. W której występują często cyklony tropikalne, obfitujące w opady deszczu o skali, powodujące powodzie i osuwiska.

Czyniąc długi opis, krótkim. Japonia nie rozpieszcza swoich mieszkańców.

Okoliczne akweny

Morze Japońskie

Morze to wetknięte jest niejako pomiędzy Półwysep Koreański i Półwysep Murawiowa-Amurskiego z jednej strony, a wyspy Japonii oraz Wyspę Sachalin z drugiej. Trzy z pięciu wąskich cieśnin prowadzących do Morza Japońskiego kontrolowane są przez Japonię. Cieśninę Tatarską, wetkniętą pomiędzy kontynentalną Rosję, a Wyspę Sachalin, kontrolują Rosjanie, którzy korzystają również z przejścia pomiędzy wyspami Sachalin i Hokkaido. Warto jednak nadmienić, że dzięki posiadaniu Cuszimy, Japończycy mają możliwość blokady całej Cieśniny Koreańskiej.

Morze Japońskie często stanowiło dla rosyjskiego Władywostoku niejako zamkniętą pułapkę. Z której trudno było, bez zgody Japończyków, się wydostać. Równie dużym wyzwaniem było przesłanie tam wsparcia. Warto wspomnieć, że w czasie wojny japońsko-rosyjskiej w 1905 roku, Rosjanie stracili dwie najpotężniejsze floty morskie, których zadaniem było przebicie się do władywostockiego portu. Obie próby skończyły się jednymi z największych klęsk w historii morskich bitew, czemu poświęcimy jeszcze trochę miejsca.

Morze Japońskie stanowi dla Kraju Wschodzącego Słońca strategiczny bufor bezpieczeństwa, którego kontrola jest niezbędna do zabezpieczenia zachodnich wybrzeży Japonii. Choć, co trzeba podkreślić, po drugiej stronie morza nigdy nie istniał żaden przeciwnik z potencjałem do dokonania morskiej inwazji. Terytoria Półwyspu Murawiowa-Amurskiego są mało zaludnione. Najważniejsze aglomeracje miejskie na Półwyspie Koreańskim zlokalizowane są natomiast bliżej jego zachodnich wybrzeży (przy Morzu Żółtym) lub na południu (Zatoka Koreańska). W konsekwencji, Morze Japońskie zawsze stanowiło dla japońskiej cywilizacji naturalną i skuteczną barierę obronną, a kontrola Cieśniny Koreańskiej pozwalała skutecznie zabezpieczyć cały akwen.

Cieśnina Koreańska & Cieśnina Cuszimska

Cieśnina Koreańska jest najszerszą bramą do Morza Japońskiego, wetkniętą pomiędzy Półwysep Koreański, a japońską wyspę Kiusiu. Akwen ten stanowi jednocześnie najkrótszą drogę morską z Japonii na kontynent azjatycki. Po środku wschodniej części cieśniny znajdują się Wyspy Cuszima, a przestrzeń między nimi, a japońskim lądem zwany jest Cieśniną Cuszimską, która jest częścią Cieśniny Koreańskiej.

Omawiany akwen, jest najważniejszym pod względem strategicznym, dla Japończyków. To przez Cieśninę Koreańską dokonywali oni inwazji na Koreę i Chiny. To tędy również w XIII wieku próbowali dostać się do Japonii Mongołowie. Kontrola tejże cieśniny jest priorytetem dla władz Tokio, jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa.

Morze Wschodniochińskie

To druki najważniejszy strategicznie akwen dla Japonii. O ile Morze Japońskie znajduje się niejako na uboczu cywilizacji wschodnioazjatyckich, o tyle przez Morze Wschodniochińskie wiodą najważniejsze szlaki morskie do Korei, Pekinu, Szanghaju, jak również samej Japonii. Morze to jest kolejnym dość zamkniętym obszarem, który stanowi pewnego rodzaju strefę buforową pomiędzy kontynentalnymi Chinami, a otwartymi wodami Oceanu Spokojnego. Południowy kraniec opisywanego morza opiera się o Tajwan i Cieśninę Tajwańską. Na zachodzie wody Morza Wschodniochińskiego stykają się z linią brzegową kontynentu, po to by na północy wlać się do Morza Żółtego. Na północnym wschodzie akwen sąsiaduje z Cieśniną Koreańską oraz Wyspą Kiusiu, natomiast jego zachodni kraniec wytyczony został przez łańcuch wysp Archipelagu Riuku. Z największej z nich: Okinawy, położonej po środku łańcucha, Japończycy mogą z łatwością rozpościerać kontrolę nad ruchem morskim między Morzem Wschodniochińskim, a Morzem Filipińskim.

Warto wspomnieć o grupie niewielkich Wysp Senkaku, o które toczy się spór terytorialny między Chinami, Tajwanem, a Japonią. Wyspy znajdują się aktualnie w rękach Japończyków, a spór wybuchł w latach 60-tych XX wieku, kiedy to odkryto, iż w okolicy mogą znajdować się złoża ropy naftowej.

Morze Ochockie i Kuryle

Na północ od Japonii znajduje się Morze Ochockie, które podobnie jak Morze Wschodniochińskie jest zamknięte od strony otwartych wód oceanu archipelagiem wysp. Kuryle znajdują się obecnie w granicach Federacji Rosyjskiej, jednak są przedmiotem sporu z Japonią.

Pacyfik i M.Filipińskie

Na wschód od Japonii znajduje się już tylko bezkres Pacyfiku. Stąd, Japonia jest pierwszym większym lądem nad którym wschodzi Słońce w Azji Wschodniej. W tym tkwi geneza nazwy kraju, która brzmi Nippon (Nihon) i zapisywana jest graficznie znakami rozumianymi jako Kraj Wschodzącego Słońca. Posiadanie za swoimi plecami największego oceanu świata zabezpiecza niejako wschodnie wybrzeża Japonii i pozwalało dawniej skupiać się na zagrożeniach i wyzwaniach płynących od strony azjatyckiego kontynentu. Niemniej, wraz z pojawieniem się odpowiednich technologii morskich, a w szczególności okrętów zdolnych pokonywać olbrzymie odległości, w XX wieku to właśnie na Pacyfiku Japończycy stoczyli swoje największe i najważniejsze bitwy morskie w historii. Wskazać jednak należy, że bezpośrednie podejście do japońskiego wybrzeża, od strony wschodu, wciąż jest niezwykle trudne. By zagrozić Japonii szykowaną inwazją, Amerykanie w czasie II Wojny Światowej musieli w pierwszej kolejności odbić większość wysp Mikronezji, które znajdują się na kierunku południowo-wschodnim od Tokio. Do dziś, główna baza amerykańskie w regionie znajduje się na Wyspie Guam, położonej na granicy Morza Filipińskiego i Pacyfiku.

Cesarstwo czy shōgunat? [HISTORIA]

Historia Japonii jest doskonałym przykładem na to, jak uwarunkowania geograficzne potrafią wpłynąć na sposób prowadzenia polityki zagranicznej, ale i wewnętrznej. Umiejscowienie wysp japońskich, a także trudny dostęp do nich od strony lądu, dawał cywilizacji japońskiej ogromny komfort bezpieczeństwa. Jednocześnie kontynentalna brama poprzez Półwysep Koreański, dawała Japończykom styczność ze światem dalekowschodnich imperiów i cywilizacji (przede wszystkim chińskiej). Okoliczności te tłumaczą pewnego rodzaju pętlę, w której Japończycy w pewnych okresach historii zamykali się na świat zewnętrzny zupełnie, a w innych, prowadzili szeroko zakrojoną ekspansję terytorialną. Zachowując przy tym swój konserwatywny charakter. Znamiennym jest, iż sąsiadując z ogromną i wysoko rozwiniętą cywilizacją chińską, Japończycy wytworzyli swoją własną, unikalną kulturę oraz religię: Shintō. Z drugiej strony, zdołali zaimportować np. pismo chińskie. Ta umiejętność obrony własnej tradycji przy jednoczesnym implementowaniu zewnętrznych rozwiązań pozwalających dokonywać cywilizacyjnych skoków, zachowała się wśród Japończyków po dzień dzisiejszy.

Warto powtórzyć, iż Japonia nigdy w znanej nam historii nie została podbita przez zewnętrznego najeźdźcę. Co spotkało na przykład wyspiarską Wielką Brytanię (inwazja przeprowadzona przez Juliusza Cezara w starożytności, później najazdy ludów germańskich: Anglów, Sasów i Jutów, a następnie Normanów). I to nawet pomimo faktu, iż przez długi czas Japonia była rozbita na liczne, skłócone ze sobą siogunaty. Podczas gdy na kontynencie funkcjonowały największe, znane nam imperia w historii ludzkości: Cesarstwo Chińskie i Imperium Mongolskie.

Starożytna Japonia prawdopodobnie cechowała się kompletnym rozbiciem cywilizacyjnym, w którym funkcjonował system plemienny. Podczas gdy na kontynencie formowało się i wciąż transformowało Imperium Chińskie (proces rozpadów i jednoczenia cesarstwa), na wyspach japońskich czas zdawał się płynąć zupełnie inaczej. Znacznie wolniej. Japonia pozostawała niejako na uboczu wydarzeń. Dopiero około VI wieku n.e. wykształcił się centralny ośrodek władzy, który stworzono na wzór chiński. Dzięki temu na ok. 400 lat na wyspach zapanował względny spokój, co wiązało się z centralizacją władzy wokół osoby cesarza (okres ten nazywany jest okresem Heinan).

Jednak cesarska władza nigdy nie stała się dość silna, by całkowicie podporządkować sobie podlegające jej autonomie lub rody. I definitywnie zjednoczyć Japonię. Przez co tytuł cesarza stawał się coraz bardziej symboliczny. Działo się tak za sprawą wzrostu siły wielkich rodów, które zarządzały poszczególnymi prowincjami kraju. Górzysty teren wysp z licznymi, mniejszymi ciekami wodnymi, sprzyjał procesowi decentralizacji państwa. Regiony funkcjonowały coraz bardziej niezależnie od siebie, a trudne do pokonania szlaki dawały poczucie niezależności od władzy centralnej i wpływały na łatwość obrony przed ewentualną cesarską interwencją (z podobną decentralizacją mieliśmy do czynienia w starożytnej Grecji, o czym pisałem w analizie: Grecka tragikomedia: koniec kryzysu czy greckiej gospodarki?). Z uwagi na powyższe, jurysdykcja cesarska nie była dość silna. Prawo, z uwagi na trudności w jego egzekwowaniu, stawało się martwe. Co skłaniało lokalnych posiadaczy ziemskich do walki o swoje racje (lub o poszerzenie wpływów) przy pomocy siły. To doprowadziło do militaryzacji prowincji i powstania klasy wojowników (samurajów), która skupiała się wokół danego rodu. W efekcie, w połowie XII wieku walka rodów o wpływy na cesarskim dworze przerodziła się w otwartą wojnę domową. Co zapoczątkowało długi okres rozbicia Japonii, podczas którego kraj wielokrotnie był areną wewnętrznych wojen.

Zaczęło się to w 1192 roku, kiedy to Yorimoto Minamoto zwyciężył rywali wojennych oraz został siogunem. Dzięki wcześniej zbudowanym wpływom i zależnościom feudalnym, Minamoto stał się potężniejszy od samego cesarza. Od tego momentu, pomimo funkcjonowania cesarskiego tronu, to siogun (wódz naczelny cesarstwa, zwierzchnik sił zbrojnych) sprawował de facto władzę w państwie. System feudalny siogunatu (zwany bakufu), funkcjonujący niezależnie od państwowej administracji i dworu cesarskiego, stał się dominującym w kraju. W 1221 roku cesarz Go-Toba próbował jeszcze przywrócić stary ład, jednak klęska jego armii ostatecznie wzmocniła bakufu.

Mongolskie wyzwanie

W 1274 roku wewnętrzne walki o wpływy w Japonii musiały na moment ustać. Nie niepokojeni do tej pory przez sąsiadów Japończycy zwrócili uwagę wielkiego chana Kubilaja (piątego wielkiego chana Mongolii i pierwszego cesarza Chin z dynastii Yuan). Po odrzuceniu mongolskich żądań wasalizacji, Japonia po raz pierwszy musiała się zmierzyć z tak śmiertelnym zagrożeniem zewnętrznym. Jakim niewątpliwie była inwazja Mongołów.

Chan rzucił przeciw Japończykom trzydziestotysięczną armię, która zajęła wyspy Cuszimę i Iki, a następnie wylądowała na wyspie Kiusiu. 19 listopada 1274 roku doszło do krwawej bitwy nad zatoką Hakata. Mongolska taktyka walki (prowadzenie wielkimi zgrupowaniami uderzeniowymi), a także dalekonośne łuki sprawiły, iż z początku napastnicy zadali ogromne straty Japończykom. Salwy z japońskich łuków okazywały się bezskuteczne (z uwagi na krótszy zasięg), tymczasem Mongołowie zasypywali przeciwnika gradem strzał. Jednocześnie przyzwyczajeni do walki w mniejszych oddziałach skupionych wokół rodów, Japończycy nie byli w stanie przeciwstawić się początkowej nawałnicy. Niemniej, po wycofaniu się i zmianie taktyki, obrońcy, wykorzystując znajomość terenu, ruszyli do kontrataku. Tymczasem Mongołom zaczęło prawdopodobnie brakować strzał, a zapędzone daleko w głąb lądu oddziały musiały walczyć w odosobnieniu. To pozwoliło Japończykom przetrwać do zmroku, kiedy to najeźdźcy obawiając się nocnych zasadzek w nieznanym dla siebie terenie, wycofali się w okolice plaży i miejsca desantu. Po ustaniu walk, w nocy zerwał się silny wiatr i lunął obfity deszcz. Mongołowie, prawdopodobnie w obawie przed zalaniem lub odcięciem wojsk na lądzie, zaokrętowali żołnierzy. Rankiem, gdy na brzegu zjawili się Japończycy, po najeźdźcach nie pozostał ślad. Co istotne, na Półwysep Koreański wróciła jedynie niewielka część armii, wobec czego podejrzewa się, iż mongolskie hordy zostały zgładzone na morzu przez tajfun (który na ogół nie pojawiał się o tej porze roku w Cieśninie Koreańskiej).

Wyprawy Mongolskie pod koniec XIII wieku na Japonię

Niepowodzenie w Japonii nie ostudziło zapału chana Kubilaja. Po bezskutecznych próbach dyplomatycznych, w 1280 roku utworzył specjalne Ministerstwo dla Zdobycia Japonii. Zbudowano setki okrętów, zgromadzono zapasy ryżu i zatrudniono kilkanaście tysięcy marynarzy. Wiosną 1281 roku ruszyła druga inwazja, w której wzięły udział dwie armie. Wschodnia, licząca sobie 30 tys. żołnierzy i południowa (główna) w liczebności 100 tys. wojowników. Japończycy również nie marnowali czasu i w międzyczasie przygotowywali się do kolejnego starcia. Tym razem, Cuszima i Ika broniły się niemal miesiąc przed hordami najeźdźców. Dopiero 23 czerwca wschodni rzut wojsk chana wylądował w Zatoce Hakata i rozpoczął inwazję na Kiusiu. Krwawe walki o dobrze ufortyfikowane pozycje (Japończycy zbudowali mur i sieć umocnień) przeciągały się. W końcu, 15 sierpnia trzon mongolskich wojsk (grupa południowa) dotarła do wybrzeży Kiusiu by połączyć siły z rzutem wschodnim i dokonać decydującej ofensywy. I choć przysłowie mówi, że nic dwa razy się nie zdarza, to jednak w tym przypadku, potężny tajfun ponownie zmiótł ok. cztery tysiące mongolskich okrętów. Kroniki mówią o tym, iż z wyprawy na Japonię powróciło mniej niż 20 tys. ludzi. Zbawienny tajfun Japończycy nazwali: „Boskim Wiatrem”, czyli Kamikaze.

Sakoku, czyli japoński izolacjonizm

Gdy zagrożenie z zewnątrz minęło, rody na powrót rzuciły się sobie do gardeł, dzieląc kraj na mniejsze autonomie pod zarządami kolejnych siogunów. Proces jednoczenia Japonii rozpoczął się dopiero pod koniec XVI wieku na skutek podbojów rodu Tokugawa. W 1600 roku, po bitwie pod Sekigaharą (21 X) ród ten zdobył hegemonię w Japonii, kompletnie marginalizując znaczenie dworu cesarskiego.

W międzyczasie do Japonii zaczęli przybywać Europejczycy, którzy rozpoczęli chrystianizację kraju. Z początku proces ten nie budził sprzeciwów siogunów, jednak gdy Portugalczycy, Hiszpanie, Holendrzy i Anglicy zaczęli wykorzystywać swoje wpływy do podburzania ludu przeciw władzy (dostarczając np. broń), Japończycy zaczęli krwawo tępić nową religię (począwszy od 1622 roku) oraz zdecydowali się prowadzić politykę izolacjonizmu (sakoku). Wydalono wszystkich europejskich przedstawicieli i zerwano relacje dyplomatyczno gospodarcze z przedstawicielami „zachodu”. Trwało to aż po XIX wiek, kiedy to w 1854 roku amerykański komandor Matthew Perry zakotwiczył swoją flotę w Zatoce Tokijskiej (dawna Z. Yedo). To swoistego rodzaju groźba doprowadziła do podpisania traktatu przyjaźni pomiędzy Japonią, a USA. Siogunat otworzył porty najpierw przed Amerykanami, a następnie dla: Brytyjczyków, Rosjan i Holendrów. W 1858 roku władze z Tokio podpisały szereg traktatów handlowych z państwami „Zachodu”.

Upadek shōgunatu i wielki postęp

W relacjach z Europejczykami i Amerykanami większą rolę zaczął odgrywać dwór cesarski. W zacofanym kraju rozpoczęto reformy ustrojowo-gospodarcze, modernizację, a także zaczęto pozbawiać wcześniej przyznanych przywilejów klasę wojowników. To ostatnie zwłaszcza, przyczyniło się do niezadowolenia i buntu samurajów w 1877 roku, który został krwawo stłumiony. Od tego momentu, wpływy i poparcie dla cesarza wzrosły na tyle, że w 1868 roku zniesiono urząd sioguna, władza wojskowych upadła i nastąpiła restauracja cesarstwa. Rozwój Japonii przyśpieszył. Dokonano szeroko zakrojonej reformy, która przeistoczyła gospodarkę z rolnej, na uprzemysłowioną. Zrestrukturyzowano administrację państwową, zreformowano finanse oraz system podatkowy. Utworzono armię poborową w myśl zasady: „bogaty kraj, silna armia”. Dość napisać, że w ciągu ok. trzydziestu lat, z kraju feudalnego, zacofanego i całkowicie wyizolowanego, Japonia stała się nowoczesnym i silnym państwem zainteresowanym najbliższym sąsiedztwem. Flotę zorganizowano na wzór brytyjski, natomiast armię oraz ustrój (konstytucja z 1889 roku) na wzór pruski. Jedność etniczna kraju umożliwiła zasianie i rozprzestrzenienie się dotychczas nieznanej idei patriotyzmu narodowego. Już w końcówce XIX wieku kraj był gotowy do podjęcia wyzwań na zewnątrz. Do czego przygotowywał się od lat w sposób systemowy.

Japońska matura – przełom XIX i XX wieku

W 1894 roku Japończycy postanowili wypróbować swój nowy potencjał w starciu z lokalnym przeciwnikiem. Chinami. Rok później, w wyniku wygranej wojny uzyskali: Tajwan, półwysep Liaotung i Peskadory. To była jednak zaledwie próba generalna przed prawdziwym sprawdzianem. W 1904 roku Japonia zaatakowała Cesarstwo Rosyjskie. Było to poprzedzone wieloletnim programem wywiadowczym, dzięki któremu Tokio uzyskało możliwie najbardziej dokładny obraz przyszłego przeciwnika. Nie zaniedbano również kwestii dyplomatycznych, bowiem jeszcze w 1902 roku Cesarstwo Japonii podpisało sojusz z Imperium Brytyjskim. Londyn postrzegał wówczas Moskwę jako groźnego konkurenta na Dalekim Wschodzie. Poczucie to zostało spotęgowane wkroczeniem wojsk rosyjskich do Mandżurii i na Półwysep Koreański. Co zagrażało nie tylko Japonii, ale i brytyjskim wpływom w Chinach.

Konflikt japońsko-rosyjski trwał rok i zakończył się upokarzającą klęską Rosjan. Zdawałoby się niedoświadczona w bojach japońska flota nie tylko zniszczyła rosyjską Flotę Oceanu Spokojnego, ale i również posłała na dno nadchodzącą jej z odsieczą Flotę Bałtycką (Bitwa pod Cuszimą). Przy minimalnych stratach własnych. Walki na lądzie toczyły się głównie w północnych Chinach i w Korei. Tam również Rosjanie doznali dojmującej klęski w Bitwie pod Mukdenem (Mandżuria). Gloria Japończyków nad Cesarstwem Rosyjskim zszokowała światową opinię publiczną, dla której jawili się oni jako egzotyczni i zacofani mieszkańcy wysp, położonych na krańcu świata. Tymczasem Rosja należała do grona najpotężniejszych państw globu.

Bitwa pod Cuszimą przeszła do historii jako jedna z największych i najbardziej efektownych bitew morskich

Ostatecznie władze z Kremla zgodziły się podpisać traktat pokojowy, na mocy którego Japończycy uzyskali południową część wyspy Sachalin, okręg kwantuński (z Portem Artur), koncesje we wschodniej Mandżurii, także wolną rękę w działaniach na Półwyspie Koreańskim. Dzięki czemu w 1910 roku Korea stała się japońską kolonią.

Zwycięska wojna z Rosją była pewnego rodzaju testem możliwości, który wprowadził Tokio na salony w polityce międzynarodowej i uszeregował ją jako mocarstwo na Dalekim Wschodzie. Jednocześnie japońskie elity przekonały się, iż dalsza ekspansja, nawet kosztem niepokonanych dotąd na Dalekim Wschodzie Europejczyków, jest możliwa. Co z pewnością dało wiarę we własne możliwości. Opisywane sukcesy stały się przyczyną militaryzacji kraju i przestawienia jego gospodarki na przemysł ciężki. Będący podstawą dla nowoczesnej i silnej armii.

Od obozu zwycięzców, do próżni i osamotnienia

Do I Wojny Światowej, Cesarstwo Japońskie przystąpiło po stronie państw ententy. Na co wpływ miały m.in. wcześniejszy sojusz z Brytyjczykami. Japończycy bez problemu zajęli niemieckie kolonie, a po wojnie, jako jedno z pięciu zwycięskich mocarstw uzyskali Wyspy Marshalla, Mariany i Karoliny. Wyspy te, stały się japońskim buforem bezpieczeństwa od strony Oceanu Spokojnego (za którym pojawił się duży i istotny gracz – USA), jak również pełniły rolę baz wypadowych i zaopatrzeniowych dla floty. Po Wielkiej Wojnie, Japonia podpisała szereg traktatów międzynarodowych dotyczących m.in.: praw poszczególnych mocarstw w rejonie Dalekiego Wschodu, kwestii Chin i zagwarantowania ich bezpieczeństwa, a także ograniczeń zbrojeń morskich.

Ważnym momentem w polityce międzynarodowej Japonii był rok 1920. W tym czasie Amerykanie uznali, iż wzrost siły Tokio stawia tą stolicę w roli rywala Waszyngtonu. Zwłaszcza, że USA posiadało szereg własnych interesów na Dalekim Wschodzie (kontrola Filipin). Stany Zjednoczone postawiły Brytyjczykom pewnego rodzaju ultimatum. Londyn musiał wybrać między sojuszem z Japonią, a USA. Decyzja elit wycieńczonego po wyniszczającej wojnie Imperium Brytyjskiego była oczywista. Anglicy nie byli ponadto chętni przystać na propozycję Japończyków polegającą na wspólnej walce przeciwko USA. W 1921 roku podpisano traktat czterech mocarstw (Wlk. Brytania, USA, Francja i Japonia), który niejako zastąpił sojusz brytyjsko-japoński.

Fakt ten sprawił, iż pomimo statusu mocarstwa, podpisania licznych traktatów międzynarodowych, Japonia wciąż pozostawała niejako poza światową architekturą bezpieczeństwa. W politycznej próżni. Bez jakichkolwiek pewnych sojuszników. W obliczu wrogości Rosji i narastającej presji od strony USA . Co gorsza, oba te państwa przeciągnęły niejako na swoją stronę pozostałych, istotnych graczy na Dalekim Wschodzie. Moskwa współpracowała z Francją, która kontrolowała Indochiny Francuskie (co było dodatkowym impulsem dla Londynu do zawarcia w 1902 roku sojuszu z Japonią). Z kolei Stany Zjednoczone wymusiły na Imperium Brytyjskim zerwanie sojuszu z Japonią. To oznaczało również koniec dobrych relacji ze znajdującymi się pod brytyjskimi wpływami: Chinami i Australią.

Stawiało to elity z Tokio w bardzo niepewnej i trudnej sytuacji. W całym regionie nie było żadnego istotnego gracza, z którym można było nawiązać stałą współpracę. Jednocześnie strefy wpływów były tak rozdzielone, że nie istniało pole do ekspansji bez narażania się choćby jednemu z ww. mocarstw. Co automatycznie powodowałoby napięcie z innymi. Jednoczenie Kraj Wschodzącego Słońca był wręcz odurzony korzyściami płynącymi z zerwaniem tradycji izolacjonizmu. Euforia po zwycięskich wojnach z Chinami (1895r.), Rosją (1905r.), a także z Niemcami (1918r.) nie ustała. Podobnie jak ambicje związane z dalszą ekspansją, a przynajmniej do nie rezygnowania z już zajętej pozycji w międzynarodowej hierarchii.

Z tych powodów, kolejne pokojowe traktaty tj. Pakt Brianda-Kellogga z 1928 roku (o wyrzeczeniu się wojny) oraz londyński układ o redukcji sił morskich (1930 rok) budziły silne sprzeciwy środowisk nacjonalistycznych w Japonii. Dodatkowo wielki kryzys z lat 1929-1933 doprowadził do radykalizacji społeczeństwa i elit politycznych, w których rozpsrzestrzeniał się szowinizm. Pojawiła się ideologia misji dziejowej Japonii (zaprowadzenie ładu i pokoju w Azji – oczywiście metodą podbojów). Wybrzmiało hasło „Azja dla Azjatów”. Krytyka rządu i niezadowolenie społeczne sprawiło, iż do władzy doszli zwolennicy ekspansji skierowanej na kontynent.

Podkreślenia bowiem wymaga, że oba zagrożenia dla Japonii (rosyjskie i amerykańskie) wiązały się z zupełnie innymi potrzebami, jeśli chodzi o środki zaradcze. Rywalizacja z Rosjanami o Mandżurię, wymagała licznej i silnej armii lądowej. Tymczasem wymogi gospodarki (handel morski i import ropy), a także potrzeba zabezpieczenia się przed nowym, zaoceanicznym wyzwaniem (USA) wiązały się z potrzebą zbudowania silnej i licznej floty. Z tegoż względu, o ile Japończycy doszli do wniosku, iż dalsza ekspansja jest konieczna, o tyle spór istniał co do jej kierunku. Jedni wskazywali na potrzebę podbojów lądowych na kontynencie, inni, na ekspansję kolonialną i dominację na Pacyfiku oraz Morzach Dalekiego Wschodu.

Marsz i upadek

Nowe japońskie władze nie czekały długo z realizacją swojego programu walki z kryzysem i zaprowadzaniem pokoju w Azji. Już w 1931 roku rozpoczęto działania zbrojne w Mandżurii, dzięki czemu szybko ustanowiono marionetkowe państwo Mandżukuo. Wbrew protestom ze strony Chin i Ligii Narodów. Formalne uznanie Mandżurii jako terytorium Chin przez Ligę Narodów poskutkowało wyjściem w 1933 roku Japonii z tejże organizacji. W 1936 roku w kraju doszło do próby zamachu stanu przez skrajne skrzydło nacjonalistów. Zryw się nie powiódł, a elity wojskowe wykorzystały go do wzmocnienia swojej władzy w państwie. Podobnie jak za czasów siogunów, armia zyskała siłę i zmarginalizowała wpływy władzy cywilnej. Poskutkowało to jeszcze większą militaryzacją państwa i podporządkowania wszelkich jego sfer celom ekspansjonistycznym. Również w 1938 roku Japonia przystąpiła do paktu antykominternowskiego z Niemcami.

W efekcie w 1937 roku Cesarstwo Japonii wypowiedziało wojnę Chinom, co spotkało się z potępieniem ze strony wszystkich innych mocarstw. Wojna ta na długo (aż do 1945 roku) związała Japonię w działaniach na lądzie. I to na wielu frontach, wskazać bowiem należy, iż w 1938 roku, zapewne w nadziei na odzyskanie Mandżurii lub chociażby osłabienie frontu chińskiego, zaatakowali sowieci co zakończyło się ich szybką porażką (vide walki nad jeziorem Chasan). W odwecie w 1939 roku Armia Kwantuńska zaatakowała Rosjan w Mongolii, licząc na łatwy łup. Tym razem, to Sowieci pod dowództwem gen. Żukowa zwyciężyli niszcząc całą armię przeciwnika (Bitwa nad Chałchin-Goł). Porażka ta, jak również krwawa i przeciągająca się wojna z Chinami, skłoniła władze z Tokio do zmiany kierunku ekspansji. Zwłaszcza, że zaczynało brakować surowców naturalnych.

Nowym kierunkiem podbojów miał stać się kierunek południowy, czyli strefa europejskich kolonii. Po wybuchu II Wojny Światowej, ZSRR zaangażowało się w Europie, co uspokoiło sytuację na granicy Mandżukuo i ZSRR. Z kolei porażka Francji z 1940 roku pozwoliła na zajęcie przez Japonię Francuskich Indochin. Zdecydowano się również na podpisanie z Włochami i III Rzeszą paktu trzech (wrzesień 1940r.). To wszystko wywołało ostrą reakcję ze strony USA, a w efekcie sprowadziło na Tokio karę w postaci embarga na stal i ropę. Od tego momentu, wybuch wojny na Pacyfiku stał się kwestią czasu. Japończycy zabezpieczyli się na kontynencie podpisując w kwietniu 1941 roku pakt o nieagresji z ZSRR, a po wybuchu wojny niemiecko-rosyjskiej w czerwcu 1941 roku nabrali pewności, że na kontynencie nic im już nie zagraża. Zwłaszcza, że na froncie chińskim jeszcze w 1938 roku zajęli wszystkie najważniejsze przybrzeżne miasta, wżerając się na północy w głąb kontynentalnych Chin. Japończycy kontrolowali m.in. Pekin, Szanghaj, Nankin jak również Fuzhou, Xiamen czy Kanton.

Zasięg podbojów japońskich w wojnie z Chinami – rok 1940

Uzależniona od importu ropy, gumy, bawełny, surowców hutniczych Japonia, w obliczu sankcji, zamierzała dokonać podboju Indii Holenderskich (gdzie znajdowały się bogate pokłady ropy). By jednak do tego doszło, należało w pierwszej kolejności zająć i zabezpieczyć m.in. brytyjskie posiadłości tj. Hongkong, Singapur oraz liczne wyspy na Pacyfiku należące do Brytyjczyków i Australii. Dlatego przygotowano szeroko zakrojony plan ofensywy, który zakładał równoczesne uderzenie na bazy US Navy nie tylko w regionie, ale i na dalekich Hawajach (Pearl Harbour). Atak na amerykański port z 7 grudnia 1941 roku rozpoczął Wojnę na Pacyfiku i choć początkowo Japończycy odnosili sukcesy (zajmując ww. cele, jak również Filipiny), to ostatecznie ulegli amerykańskiej potędze. Wojnę zakończyło zrzucenie dwóch bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki, a także zaskakująca Japończyków inwazja ZSRR na Mandżurię z sierpnia 1945 roku. Co wszystko łącznie doprowadziło do podpisania bezwarunkowej kapitulacji. Po której Japonia po raz pierwszy w historii dostała się pod okupację, która trwała do 1952 roku.

W objęciach hegemona

Po II Wojnie Światowej, władze okupacyjne nadzorowały proces demokratyzacji ustrojowej, a także liberalizacji gospodarczej. Rozbijano wielkie państwowe i rodowe monopole przemysłowe na mniejsze zakłady i firmy. Jednocześnie demilitaryzowano kraj, dokonując reform rolnych, fiskalnych, jak również edukacyjnych (w czasie wojny, szkoły indoktrynowały w kierunku militaryzacji i posłuszeństwa społeczeństwa wobec władz). Amerykanie szybko jednak zrozumieli, że bezwolna i kontrolowana przez nich Japonia jest bardziej obciążeniem, niż wsparciem. Zwłaszcza w sytuacji, gdy w Chinach wojnę wygrali komuniści z Mao Zedongiem na czele, który utworzył w 1949 roku Chińską Republikę Ludową. Wojna koreańska z lat 1950-1953 przekonała władze z Waszyngtonu, iż na Dalekim Wschodzie potrzebny jest silny, pro-amerykański lider, który będzie stanowił nie tylko przeciwwagę dla komunistów, ale i wzór oraz magnes dla innych pomniejszych graczy.

Amerykanie zaniechali likwidowania zaibatsu (syndykaty finansowo-przemysłowe), utworzyli w Narodową Rezerwę Policji, która ostatecznie w 1954 roku przerodziła się w Japońskie Siły Samoobrony. Do Tokio popłynęło wsparcie finansowe z Waszyngtonu, a jednocześnie obniżono wartości spłat reparacji wojennych przez Japonię. Efekt był taki, że już 1967 roku Japonia stała się trzecią (po USA i ZSRR) największą potęgą gospodarzą świata, a także eksportowym gigantem. Ekonomiczny, gospodarczy i technologiczny sukces Japończyków (vide moda na elektronikę z Japonii, która słynęła z wysokiej jakości) był tak wielki, że stał się zagrożeniem dla pozycji USA.

Japoński cud gospodarczy rozbił się jednak o kryzys z roku 1991 roku, od którego to momentu, kraj pogrążył się w stagnacji, a dług publiczny poszybował do najwyższego poziomu na świecie. Co jest już tematem kolejnej sekcji analizy.

 

KONIEC CZĘŚCI I.

JAPONIA: katastrofa i zmarnowany potencjał? [ANALIZA CZ. II]

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

 

6 komentarzy

  1. czego brakuje.

    analizy dlaczego w ogole zmuszono Japonie do ataku na USA. Japonia dostala ultimatum i nie miala wyjscia. Ryzyko Tora! Tora! Tora! bylo ryzykiem wartym podjecia, bo gdyby nie to to lezeliby wczesniej gospodarczo.

    ponadto kamikadze oznacza boski wiatr, ktory zniszczyl flote mongolska…

    1. Owszem – od lipca 1941 zamrożenie aktywów i embargo na ropę postawiło Japonię pod ścianą wyboru “albo-albo”. Więcej – US Navy otrzymała już wtedy rozkaz działania w trybie gotowości bojowej. Dlatego Pearl Harbor 7 grudnia 1941 jest żenującym przykładem amerykańskiej pychy, a przynajmniej nieudolności. Samoloty winny być rozśrodkowane na lotniska polowe, okręty osłonięte sieciami przeciwtorpedowymi, wszystkie stanowiska plot obsadzone non-stop, montaż radaru [który zresztą próbnie działał 7 grudnia i obsługa dostrzegła nadlatująca pierwsza falę uderzenia japońskiego – i zgłosiła to – a dowództwo uznało to za nadlatujące… oczekiwane B-17 ze Stanów] – montaż winien być wykonany dużo wcześniej i dużo wcześniej winno być przećwiczone i “dotarte” jego sprawne użycie z dowództwem, z lotnictwem, z plot itd. Niszczyciel “Ward” godzinę przed atakiem na Pearl Harbor zaatakował i zatopił japońską miniaturową łódź podwodną, która chciała wniknąć do portu – o czym zawiadomił bardzo wyraźnie i jednoznacznie dowództwo – i po braku reakcji ponowił meldunek…znów bez reakcji…
      Inna rzecz, że Japonia wobec ultimatum amerykańskiego [żądającego m.in. wycofania z Chin i z wcześniej utworzonego marionetkowego “cesarstwa” Mandżukuo-Mandżurii] postąpiła maksymalnie głupio – kierując się dotychczasowym “going concern” ścieżki wojennej od aneksji Mandzurii i potem wojny z Chinami na wybrzeżu – i kierując się “honorem”. Japonia mogła negocjować na zasadzie “potrzebujemy surowców – jakie opcje nam proponujecie?” – ba, mogła się nawet formalnie wycofać z Mandżurii – ale jednocześnie zawrzeć korzystne kontrakty z “prywatnymi” dostawcami z Mandżurii. Okupacja i wojna z Chinami bardzo dużo Japonię kosztowały – już w 1940 nastąpiło wyraźne obniżenie poziomu życia w Japonii. Brak było kalkulacji koszt-efekt i brak elastyczności co do obrotu nawet o 180 stopni. W I wojnie światowej udział Japonii był symboliczny – zaś zyski z dostaw broni dla Ententy [od karabinów po kontrtorpedowce] – gigantyczne. To dzięki tym zyskom można było sfinansować w trakcie wojny rozwój floty japońskiej – i dzięki temu Japonia uzyskała np. w Traktacie Waszyngtońskim realny parytet w lotniskowcach i pancernikach – względem US Navy [która przecież miała do “obstawienia” operacyjnego jeszcze Atlantyk – dla US Navy konkurentem była nie tylko flota japońska [Plan Orange] ale i brytyjska [Plan Blue] Praktycznie za nic Japonia dostała część pokajzerowskich wysp-baz na Pacyfiku. Gdyby Japonia zdecydowała się na dogadanie z USA i UK [w tym na wycofanie się z bardzo kosztownej okupacji na kontynencie] – więcej by zyskała na dostawach sprzętu i więcej by [bez walki i kosztów] wynegocjowała politycznie za samo zwolnienie US Navy i Royal Navy z kontroli Indopacyfiku. Nie mówiąc o możliwości czynnego udziału przeciw III Rzeszy i Włochom – i miałaby już na starcie wynegocjowane potężne wynagrodzenia za takie czynne opowiedzenie się. Więcej – to samo tyczyłoby także dostaw dla Rosji stalinowskiej – płaconych w złocie – i politycznych koncesji i innych bonusów ze strony Kremla. Więcej – gdyby w tej szerokiej całościowej perspektywie Japonia rozmawiała przy stoliku z USA i UK i Rosją stalinowską – mogłoby się okazać np. – że juz przy stoliku zalegalizowano by okupację Japońską na kontynencie jako “czasowe zabezpieczenie geostrategicznych zasobów koalicji”, Chinom nakazano by zaprzestanie walki z Japonią, a obniżone kontyngenty żołnierzy japońskich [już traktowanych nie jako okupantów, a jako sprzymierzone siły] by uzupełniły nieliczne – symboliczne oddziały aliantów [przecież identyczny wariant przeprowadzono wobec Iranu] – zaś w porządku powojennym Japonia miałaby “zaklepane” koncesje polityczne i ekonomiczne – np.surowcowe i np. specjalny status dla portów na kontynencie. I Czang Kaj-Szek musiałby na to pójść – zmuszony przez USA, UK i Rosję stalinowską. W sumie – dużo, dużo mniejszym kosztem Japonia bez walki by uzyskała dużo więcej przy samym stoliku rozmów – i zysków na bieżąco podczas wojny [jak podczas I wojny światowej] – i względem porządku powojennego [w tym zapewnienie sobie dopływu technologii i przestawienie ekonomii z ilości na jakość produktów wysoko przetworzonych wysokiej marży]. Niestety “going concern” pojmowany krótkowzrocznie – i źle pojęty honor – kazały zdecydować Japonii o wyborze ścieżki wojny – i końcowej katastrofy. Finansowo Japonia mogłaby liczyć już podczas wojny nie tylko na odmrożenie aktywów [to oczywiste] – ale też na szereg bonusów Anglosasów dla wsparcia sojusznika – w tym oczywiste odblokowanie embarga na technologie – co jeszcze bardziej by wsparło zyski z produkcji militarnej sprzedawanej aliantom. Wybrano wojnę z USA i UK [i z resztą: Holandią, Australią, Nową Zelandią, a finalnie z Rosją stalinowską] mimo, że cesarz Hirohito był [jak na warunki japońskie] wyraźnie przeciwny opcji wojennej [aczkolwiek tradycja zabraniała cesarzowi jednoznacznego opowiadania się, co najwyżej pozwalała na wyrażanie “życzeń” czy “trosk do rozważenia” – i to najlepiej w trybie zawoalowanym, wręcz poetyckim] – a admirał Yamamoto brutalnie wprost ostrzegał na najwyższych naradach, że może walczyć jak szalony – ale po 2-3 latach amerykański olbrzym przemysłowy nadrobi wszystko. Zaś pomysły dowódców Armii Japońskiej nt inwazji na USA sam Yamamoto kwitował jako fantastyczne – mówił wprost bezceremonialnie jak na warunki japońskie [a Japończycy unikają do dzisiaj jednoznacznego TAK i NIE, a często tzw. TAK oznacza w istocie NIE – to taka specyficzna kultura], że zna USA [był tam długo attache wojskowym] i zna powszechny stopień obeznania z bronią “tych kowbojów” i ich wolę walki – zwłaszcza na własnej ziemi. Japonia popełniła podstawowy błąd – brak długofalowej kalkulacji koszt-efekt i brak rozważenia SWOT dla wszelkich opcji. No i opowiedziała się zdecydowanie przedwcześnie [mogła najpierw stać się “neutralnym” dostawca broni dla aliantów – a od 1943 najpóźniej 1944 – stać się czynną stroną wojny] – paradoksalnie przez napór opcji wojskowego lobby [zwłaszcza ambicji armii japońskiej – która miała się generalnie za niezwyciężoną po walkach w Chinach – mimo bolesnej lekcji Chałchyn-Goł w sierpniu 1939 ze strony Rosji stalinowskiej] zabrakło tam typowej azjatyckiej cierpliwości polityczno-kulturowej i cierpliwości geostrategicznej – właściwie złamano wszelkie kanony “Sztuki Wojny”” Sun-Tzu. Z tragicznym – dość łatwym do przewidzenia [vide brutalne ostrzeżenia Yamamoto] skutkiem.

        1. A tu akurat niespodzianka – po odmrożeniu stosunków USA-Chiny [Nixon 1971] – po pewnym czasie do Mao z pielgrzymką pokutną dla unormowania relacji wyruszył premier Japonii. Bardzo się kajał. Nadmiarowo – a praktycznie: niepotrzebnie. Bo Mao wprost mu oznajmił, że Komunistyczna Partia Chin [czyli on: Mao] tylko dzięki agresji japońskiej mogła przechwycić władzę od Czang Kai-Szeka [Kuomintangu]. Oczywiście temat okrucieństw Japonii nie umiera [bo to poręczny instrument propagandowy i kijek negocjacyjny] – ale w mentalności azjatyckiej wspólny pragmatyczny interes i kalkulacja połączy największych wrogów, a wszelkie masakry pójdą ad acta. Pisałem i powtarzam: gdy zasięg i saturacja chińskiej A2/AD odepchnie US Navy i USAF od Japonii poza krytyczną granicę – Japonia obróci się na Chiny. Rzecz jasna najpierw pod stołem – co wyjdzie na jaw dopiero w “godzinie W” początku Wielkiej Konfrontacji. I dopiero wtedy Waszyngton bardzo się zdziwi. Przecież Japończycy nie odpiłują wysp od dna i nie przesuną na nowe miejsce – geografia jest nieubłagana – i równie nieubłagany jest ciągły postępujący wzrost zasięgu i saturacji chińskiej A2/AD. Chiny zgodnie z zasadami Sun-Tzu udają słabe – dlatego SIPRI co roku wykazuje potencjał strategiczny Chin na ok. 300 głowic. Obawiam się, że w momencie wybranym przez Pekin [np. ochłodzenia z Rosja i przygotowania negocjacyjnego pola do dealu z USA] – tenże Pekin oznajmi spokojnie reszcie osłupiałych graczy – że ma nie 300 sztuk głowic, tylko 3 tysiące [albo i 30 tysięcy] głowic. I spokojnie zaprosi inspektorów MAE i amerykańskich i rosyjskich specjalistów jądrowych – dla zapoznania się [z detektorami i wszelkim sprzętem] z chińskim arsenałem jądrowym.I przy okazji wyjdzie, ze każda rakieta o głowicy bojowej np. 50 kg – będzie dostosowana do atomu – nawet taktycznego – a każdy samolot bojowy czy jednostka nawodna [od korwety] czy podwodna [w tym klasyczne OP] czy nawet drony – mogą być nosicielami głowic jądrowych. To jest właśnie chiński styl działania. Przecież elektrowni jądrowych dających materiał na głowice to Chiny już teraz mają po brzegi. Sytuacja jest niestety dla Japonii “zero-jedynkowa” i jasna od początku co do finału [i nie CZY? tylko KIEDY? jest pytaniem – wg mnie obrót pod stołem najpóźniej ok. 2035 – gdy Chiny w technologiach militarnych przynajmniej zrównają się z USA – a tym wyścigu nic ich nie powstrzymuje i nie powstrzyma – a w regionie uzyskają dzięki temu bezapelacyjna dominację] -…..- no chyba, że USA zawczasu wykoleją zasadniczo Chiny i wpędzą w naprawdę wielką smutę, a faktycznie jedyne pewne zneutralizowanie Chin to ich rozpad i powrót do “epoki walczących królestw” – i to musiałby być stan kontrolowany stale, czujnie i bez końca [nie tylko off-shore] przez USA. Bez tego wszelka rywalizacja z Chinami jest moim zdaniem przegrana na starcie.

  2. W części historycznej pewien niedosyt budzi fakt pominięcia fenomenu wojowników ninja, którzy są ciekawi sami w sobie, bo ich wyszkolenie niewiele odbiegało od wyszkolenia nowoczesnych sił specjalnych, a działali już w okresie europejskiego średniowiecza… Ale wracając do meritum trzeba wspomnieć, że klany ninja były poważnym zagrożeniem wewnętrznym, którego stłumienia była od konieczna krwawa wieloletnia batalia, którą spokojnie możnaby nazwać wojną domową.

    A co do braku surowców to można zauważyć ciekawe sposoby na radzenie sobie z tym problemem… nauczyli się pozyskiwać uran z morza, poszli też w konkrecje polimetaliczne na dnie morskim. A z kolei w kosmosie to oni się specjalizują w misjach na planetoidy co może być jednym z etapów budowania programu górnictwa kosmicznego.

  3. Inwazja na Japonię [zaplanowana jeszcze przed 2 uderzeniami atomowymi w Japonię na wiosnę 1946] – czyli tzw. morska operacja desantowa “Olimpic” – przewidywała użycie największej floty wojennej w historii – głównie USA i UK [i innych państw – m.in. Australii, Nowej Zelandii, Holandii] – znacznie większej niż przy lądowaniu w Normandii w 1944 – zaś straty Marines i US Army w tej operacji oceniono na poziomie ok 0,5 mln zabitych żołnierzy. Sami Japończycy przewidywali wyposażenie dziesiątków milionów “zmilitaryzowanych” cywilów – mężczyzn, kobiety i dzieci, wyposażonych w bambusowe dzidy i opasywanych granatami – do masowych samobójczych “przełamujących” samą swoją liczbą podczas ataków na Amerykanów. W zasadzie oznaczało to wojnę totalną na niewyobrażalna skalę. I zapewne zmniejszenie populacji Japonii o rząd wielkości. Odziały samobójcze miały atakować Amerykanów już w strefie przybrzeżnej – począwszy od specjalnie konstruowanych samolotów samobójczych, przez samobójcze motorówki, po samobójcze miniaturowe okręty podwodne i samobójcze torpedy [kaiten] po oddziały płetwonurków [tzw. fukurytu] którzy mieli zatapiać przy brzegu barki desantowe wytykowymi ładunkami odpalanymi w dno. Brzmi to potwornie – ale 200 tys ofiar Hiroshimy i Nagasaki dały pretekst cesarzowi Hirohito do wydania rozkazu kapitulacji. Z pewnym maksymalnym w tej sytuacji możliwym “zachowaniem twarzy” – bo cesarz ten rozkaz uzasadniał m.in. wyższym celem “ocalenia ludzkości”.

Leave a Reply