Taliban – nowe rozdanie w Azji Środkowej

Wysyłka książek i ebooka w przyszłym tygodniu. Ilość egzemplarzy ograniczona. Zamówienia: sklep/książki.

W nocy z 22 na 23 października pentagon ogłosił, że amerykańskie lotnictwo – przy użyciu drona taktycznego MQ-9 Reaper – zlikwidowało jednego z liderów Al-Kaidy. Terrorysta przebywał na terenie Syrii, gdzie dzień wcześniej dokonano ataku na amerykańską bazę sił specjalnych. Sugeruje się, że zabicie Abdula Hamida al-Matara mogło być działaniem odwetowym. W opinii pentagonu, dzięki tej akcji znacząco osłabła możliwość planowania napaści terrorystycznej, które zagrażałoby obywatelom USA.

Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że jest dokładnie odwrotnie. Ryzyko rychłego wszczęcia kampanii zamachów terrorystycznych w Europie i Stanach Zjednoczonych znacznie wzrosło. Bowiem wymiana ciosów pomiędzy USA i Al-Kaidą może się okazać objawem nakręcania kolejnej spirali: wet za wet. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że ugrupowania terrorystyczne uzyskały nową bezpieczną przystań, dzięki której ich działania mogą nabrać tempa i rozmachu. I to jest dobry zaczątek do rozważań na temat tego, co się wydarzyło tego lata w Azji Środkowej.

 

Taliban – początek nowej ery w Azji Środkowej?

W sierpniu 2021 roku – po wycofaniu się Amerykanów z Afganistanu  – Talibowie odzyskali kontrolę nad krajem. Po dwudziestu latach prowadzenia wojny partyzanckiej przeciwko najpotężniejszemu mocarstwu świata. Tym samym cały świat otrzymał jasny sygnał:

„Możecie z nami walczyć przez dekady, ale nas nie zwyciężycie”.

Skoro do kapitulacji talibów nie doprowadziły same Stany Zjednoczone, to – jak można zbudować narrację – nie powinien próbować tego nikt inny.

Tego rodzaju przekazu nie należy traktować jako przesadnego. Bowiem żadne z mocarstw posiadających interesy w regionie z pewnością nie będzie próbowało zaprowadzać swoich porządków w Afganistanie przy użyciu siły. Byłoby to mało rozsądne, mając na względzie doświadczenia USA. Dlatego też, jak tylko Amerykanie wycofali się z Kabulu, w Moskwie i Pekinie zaczęto się zastanawiać w jaki sposób „ugryźć” temat Afganistanu. Chińczycy już wcześniej utrzymywali kontakty z talibami, z wyprzedzeniem przewidując ewentualność, w której ci ostatni znów będą stanowić kluczową siłę polityczną w afgańskim państwie. Również Władimir Putin wielokrotnie zapraszał talibów na rozmowy do Moskwy. Tak też było w przypadku międzynarodowej konferencji dotyczącej Afganistanu. 20 października w stolicy Federacji Rosyjskiej spotkali się przedstawiciele Rosji, Indii, Chin, Iranu, Pakistanu, Kazachstanu, Turkmenistanu, Uzbekistanu, Tadżykistanu oraz Kirgizji, a także właśnie talibów. Rosjanom zależy na pokojowym porozumieniu z nowymi włodarzami Afganistanu z uwagi na fakt, że Kreml nie ma siły angażować się militarnie w kolejnym zakątku świata i występować w obronie zagrożonego Tadżykistanu. Ten ostatni kraj jest małym i słabym państewkiem uzależnionym od wpływów i protekcji Kremla. Nie posiada potencjału militarnego wystarczającego do zagwarantowania swojego bezpieczeństwa. W tym przed talibami, którzy mogą przesiąkać przez granicę afgańsko-tadżycką.

Chiny tym bardziej nie są zainteresowane angażowaniem się w wojny w odległych od chińskiego centrum cywilizacyjnego regionach. Pekin dość pragmatycznie podchodzi do polityki zagranicznej i zamiast stawać po jednej ze stron konfliktu, woli poczekać na rezultat starcia i porozumieć się ze zwycięzcą. Chińczykom zależy przede wszystkim na dostępie do danego terytorium i jego surowców. To, kto ten dostęp im zagwarantuje jest sprawą trzeciorzędną. Tymczasem władze z Pekinu rozważają możliwość zbudowania jednej z odnóg Nowego Jedwabnego Szlaku właśnie przez Afganistan. Na wypadek, gdyby z jakiś przyczyn droga przez inne państwa Azji Centralnej była niedostępna.  Z pewnością nie bez znaczenia jest fakt, że w Afganistanie znajdują się ogromne pokłady surowców naturalnych, które do tej pory czekają na wydobycie. Są to m.in. żelazo, miedź, kobalt, lit i metale ziem rzadkich.

Kolejni dwaj sąsiedzi Afganistanu: Pakistan i Iran, są pochłonięci wojnami na zupełnie innych frontach. Iran wszystkie swoje siły i środki angażuje na Bliskim Wschodzie, gdzie trwa batalia o utrzymanie pro-irańskiego bloku na linii Teheran-Damaszek-Bejrut. Ajatollahowie zbudowali też silne wpływy polityczne w Bagdadzie. Dzięki czemu rywalizacja na linii Izrael – Iran, a także Arabia Saudyjska – Iran, toczą się wciąż w strefie buforowej. Głównie w Syrii. Dla władz z Teheranu utrzymanie takiego stanu rzeczy – lub nawet dalsza ekspansja wpływów na Bliskim Wschodzie – jest najważniejszym celem polityki zagranicznej. Potomkom Persów nie jest na rękę otwieranie nowego frontu na wschodzie.

W podobnej sytuacji znajdują się decydenci z Islamabadu, którzy są zaprzątnięci rywalizacją ze znacznie większymi i potężniejszymi Indiami. Warto przy tym spojrzeć na mapę regionu. Wówczas łatwo jest dostrzec, że położenie terytorium Pakistanu przypomina nieco sytuację szczupłej osoby siedzącej na kanapie, która została ściśnięta z obu stron przez krępych towarzyszy. Przy braku głębi strategicznej i tak długich granicach z niekomfortowymi sąsiadami, Pakistańczycy woleliby mieć zagwarantowane bezpieczeństwo chociaż z jednej strony. Problem w tym, że już i tak zła sytuacja może się znacznie pogorszyć, bowiem obaj sąsiedzi zamierzają jeszcze przytyć i nabrać masy, a to grozi zaduszeniem Pakistanu.

Wreszcie, ostatni sąsiad Afganistanu – Turkmenistan – nie należy do potęg militarnych i gospodarczych, w związku z czym władze z Aszchabadu również poszukują porozumienia. Zwłaszcza, że Turkmeni od niedawna wreszcie korzystają ze sprzedaży swoich surowców energetycznych dzięki gazociągowi Azja Centralna – Chiny. W związku z tym zależy im, podobnie jak Uzbekom i Kazachom – na spokojnym okresie nabierania sił oraz pozyskiwania kapitału w celu wydźwignięcia państwa z gospodarczych peryferii świata.

W konsekwencji talibowie znaleźli się w bardzo korzystnym dla siebie oknie geopolitycznym, a ich pozycja negocjacyjna jest niezwykle wysoka. Bije od nich blask zwycięstwa nad Amerykanami, a jednocześnie nie mają nic do stracenia, bowiem jeszcze wczoraj nie mieli niczego. Tak więc nie będą się bali gróźb dotyczących odebrania im kontroli nad Kabulem. Wręcz przeciwnie, to oni będą mogli grozić:

„Dajcie nam to czego chcemy, albo zgotujemy Wam takie piekło jakiego jeszcze nie zaznaliście. I nic nam nie zrobicie, bowiem w Afganistanie, to my jesteśmy władcami gór i przełęczy”.

Tego rodzaju perswazja będzie tym bardziej skuteczna, im jej adresaci będą bardziej zdeterminowani do utrzymania kruchego pokoju.

Afgańskie eldorado

Pomimo faktu, że Amerykanie pozostawili Afganistan w stanie lepszym niż go zastali, to kraj wciąż jest biedny i wydaje się nie dawać żadnego politycznego potencjału. Jednak to tylko złudzenie. Talibowie zyskali już jedno źródło kapitału, jakim są plantacje maku. Wprawdzie szariat surowo zabrania stosowania używek, niemniej interpretacja Koranu daje wyjście z każdej sytuacji. Zgodnie ze świętą księgą muzułmanów, Islam jest religią pokoju, jednak w celu jego wprowadzenia dozwolone jest prowadzenie jihadu – tj. świętej wojny. Koran zakazuje kłamstw, oszustw i innych niemoralnych działań. Niemniej, wobec wroga wolno stosować wszystko to, co zostało w Koranie zakazane. Innymi słowy, to że talibowie ponownie rozpoczęli walkę z narkomanią w kraju (m.in. zakazali produkcji narkotyków), nie oznacza, że nie będą wytwarzać heroiny lub metamfetaminy na eksport. Po to by deprawować i niszczyć zachodnie – niewierne – społeczeństwa. O ile narkomania w Afganistanie wyniszcza tkankę społeczną i przynosi jedynie straty, o tyle eksport heroiny zapewni talibom ogromne korzyści. Pokusa by ulec tego rodzaju kalkulacjom będzie tym większa, im dłużej talibowie będą rządzić i administrować krajem. Co zawsze wiąże się z kosztami.

Niemniej, narkotyki to nie jedyne potencjalne źródło przychodu. Jak wspomniano wyżej, minerały Afganistanu mogą być warte biliony dolarów, do którego to wniosku doszli najpierw amerykańscy geolodzy w 2010 roku, a następnie potwierdziły to w raporcie z 2017 roku same władze Afganistanu. Problem w tym, że dotychczas afgańskie bogactwo nie było wydobywane. Inwestowanie w kraj pogrążony w wojnie domowej, który w dodatku nie ma dostępu do morskich szlaków komunikacyjnych nie było atrakcyjne nawet dla samych Amerykanów, którzy kontrolowali Kabul. Tymczasem sytuacja może się zmienić diametralnie. Talibowie prawdopodobnie przywrócą w kraju spokój i porządek. Chińczycy z wielką chęcią zbudowaliby kopalnie surowców naturalnych, a Pakistan – również pod wpływem chińskiej presji – zgodziłby się eksport minerałów za pośrednictwem chińskiego portu w Gwadarze. Zresztą głównymi odbiorcami afgańskich bogactw z pewnością byliby sami Chińczycy. Do czego można by wykorzystać  lądową trasę Kabul-Islamabad-Kaszgar, na której niedawno powstała dość dobra – jak na górskie warunki – droga przez Kaszmir.

Podsumowując, przed talibami rysuje się perspektywa pozyskania ogromnych chińskich inwestycji, które pozwolą zabezpieczyć budżet talibów zyskami ze sprzedaży surowców. Tak więc po zbudowaniu propagandowej legendy militarnej (miano pogromców USA), uzyskaniu całkowitej kontroli administracyjnej nad Afganistanem, talibowie mogą uzyskać dostęp do sporego kapitału. To wszystko razem – przy uwzględnieniu dobrej koniunktury geopolitycznej – może sprawić, że Taliban stanie się jednym z ważniejszych regionalnych rozgrywających w zakresie polityki zagranicznej.

Przyszły regionalny rozgrywający?

Siła militarna – która w przypadku talibów wynika raczej z ich determinacji, terytorium na którym walczą i zuchwałości – wraz z kapitałem to doskonała podstawa wyjściowa do budowania siły politycznej na regionalnej arenie międzynarodowej. Talibowie mogą mieć wkrótce cały wachlarz narzędzi, które pozwolą im rozgrywać sąsiadów. Pierwszym z nich jest groźba destabilizacji granicy oraz wszczęcia kampanii zamachów terrorystycznych. Tego rodzaju lewar może być skuteczny względem sąsiednich państw sunnickich, tj. Turkmenistan, Tadżykistan i w szczególności Pakistan. W tym ostatnim talibowie prowadzili już wojnę na terror. Religijny fundamentalizm mógłby być również skierowany przeciwko Chinom, ponieważ granicząca z Afganistanem prowincja Sinciang zamieszkiwana jest przez sporą mniejszość Ujgurów. Jednak wątpliwym jest, by talibowie kąsali rękę, która może ich karmić. Jest to kolejny argument za tym, że władze z Pekinu zdecydują się pomóc rządom talibów w Afganistanie po to, by ci nie angażowali się w sianie zamętu w samych Chinach.

Tak więc przy wsparciu z Pekinu, Taliban będzie mógł prowadzić roszczeniową politykę zagraniczną względem słabych (jak Turkmenistan i Tadżykistan) lub zaangażowanych w inne konflikty sąsiadów (Pakistan i Iran). Przy czym talibowie nie będą obawiać się konsekwencji swojej polityki, bowiem nikt rozsądny nie odważy się na inwazję na Afganistan. Ta bowiem mogłaby się skończyć podobnie jak amerykańska. Być może początkowym zwycięstwem, które jednak przerodziłoby się w długotrwałą, kosztowną misję okupacyjną. I wojną z talibańską partyzantką. Na co ani Iran, ani tym bardziej Pakistan nie mogą sobie pozwolić.

W konsekwencji nowi włodarze z Kabulu będą posiadali dużą swobodę w regionie, zwłaszcza, że również Rosja ma za krótkie ręce by sięgnąć po Afganistan. Nadto, talibowie mogą również porozumieć się z Indiami, które toczą zażarte boje z Pakistanem. Wszystko to łącznie sprawia, że to ostatnie państwo może stać się celem ekspansji wpływów oraz ofiarą talibańskiej presji. Podobnie jak Tadżykistan. Chińczycy bowiem chętnie wyparliby rękami talibów wpływy Rosjan z tego małego kraju. Mając to na względzie można się spodziewać w najbliższych latach wzrostu potęgi Talibanu (jak już można zacząć określać Afganistan) i sporych problemów jego sąsiadów, głównie Tadżykistanu, Pakistanu ale i może Turkmenistanu.

Centrum cywilizacyjne Azji Centralnej. Na zaznaczonym obszarze znajdują się najważniejsze i najbardziej zaludnione aglomeracje. Reszta regionu to pustkowia.

 

Ekspansja wpływów

Oczywiście Chiny współpracują z Islamabadem i Aszchabadem, a stolice  te są w tej chwili strategicznymi partnerami Pekinu. Co może prowadzić do wniosku, że Chińczycy nie pozwolą talibom na destabilizację swoich partnerów.  Niemniej, talibowie mogą zechcieć poszerzać swoje wpływy polityczne w państwach ościennych metodą pokojową. Co może przynieść efekty w sytuacji, gdyby deglobalizacja światowej gospodarki postępowała. Kryzysy ekonomiczne sprzyjają radykalizacji społeczeństw. Co w przypadku państw muzułmańskich może oznaczać tendencję do powrotu do fundamentalizmu. Fundamentalizmu, którym kierują się talibowie. Poparcie społeczne dla ugrupowań i partii o tego rodzaju charakterystyce może promować rozprzestrzenianie się wpływów Talibanu poza granice Afganistanu. Szczególnie podatnym tej kwestii będzie Pakistan, w którym teoretycznie mamy do czynienia z ustrojem demokratycznym. Ten sprzyja rozwijaniu się opozycji. Pakistańska armia, która ma wiele do powiedzenia również w kwestiach politycznych, może nie chcieć otwierać sobie kolejnego – tym razem wewnętrznego frontu – przeciwko fundamentalistom wspieranym przez talibów. To zrodziłoby doskonałą okazję dla tych ostatnich do budowania swoich politycznych wpływów w państwie, posiadającym broń atomową. Co powinno rodzić obawy o bezpieczeństwo nie tylko wśród regionalnych graczy, ale i u innych podmiotów z szerszego gremium międzynarodowego.

Wkoło Afganistanu biegną newralgiczne dla Chin i Azji Centralnej szlaki kolejowe, a także gazociągi. Talibowie mogą rozgrywać ten fakt, poprzez groźby w zakresie bezpieczeństwa przesyłu i tranzytu.

 

Kolejna fala epidemii terroryzmu?

Spinając klamrą wstęp artykułu, należy podkreślić, że przy wzroście siły oraz dzięki napływającemu kapitałowi, Taliban niewątpliwie zyskałby potencjał do wspierania różnego rodzaju ugrupowań terrorystycznych. Nie trudno sobie też wyobrazić, że talibowie nie zaniechali kontaktów z Al-Kaidą, które przecież oficjalnie stały się przyczyną inwazji USA w 2001 roku. W tym kontekście istotnym staje się wątek powrotu do wojny pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a właśnie Al-Kaidą. Może to być przyczynek do kolejnej kampanii terroru prowadzonej na terenie USA lub Europy. Posiadająca oparcie w talibach Al-Kaida może się odrodzić i stać się na powrót niezwykle niebezpieczną organizacją dla zachodnich państw i społeczeństw. W dobie kryzysu migracyjnego i pandemii, zdążyliśmy już zapomnieć o terroryzmie, który zagrażał również Europie, co było widoczne zwłaszcza w latach 2001-2015. Można postawić tezę, że seria listopadowych zamachów w Paryżu z 2015 roku zakończyła czternastoletni okres terroru. Ostatnie pięć lat było niezwykle spokojne, jeśli chodzi o ten rodzaj zagrożenia. Jednak problem nie został rozwiązany, a komórki terrorystyczne – w tym te przynależne lub podległe do ISIS – nie zostały rozbite. Innymi słowy ugaszenie wcześniejszego pożaru zapobiegło rozprzestrzenianiu się żywiołu, jednak uniemożliwiło również dopalenie się niebezpiecznego prochu do końca. Ten rozpylony wśród zachodnich społeczeństw schnął pod bezchmurnym niebem, by w niedalekiej przyszłości znów stać się łatwopalnym zapalnikiem czekającym na iskrę. Może więc się okazać, że po pandemii COVID-19, świat może zalać kolejna pandemia. Powracającego terroryzmu.

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

3 komentarze

  1. Po ucieczce USA z Afganistanu politycy pakistańscy kpili z USA i po jakimś czasie USA odgrażały się, aby Pakistan uważał, bo może mieć problem z Beludżystanem, a to region nadmorski i zdaje się w pobliżu pakistańskiego portu Gwadar wydzierżawionego na 40 lat Chinom. To by bardzo pasowało USA i Indiom.
    Chiny maja też port w Chabahar w Iranie i bazy lotnicze – nie wiem, czy nie zaplanują rurociągów przez Afganistan do Chin, własnie stamtąd.
    Indie są na razie zajęte, bo w Kaszmirze trwa partyzanckie mordowanie wszelkich niemuzułmanów.

  2. Ciekawe tezy, logiczne, na pewno warto obserwować ten obszar. Nie mogę doczekać się ebooka, dobrze że wysyłka w przyszłym tygodniu!
    Panie Krzysztofie, prośba o komentarz (wpis, wideo) dotyczący sytuacji na granicy PL-BY w szerszym kontekście. Czy Łukaszenka tto tylko figurant a wszystkie rozkazy płyną z FR? Zdaje się że FR sprowadzi armię na granicę zgodnie z „prośbą” BY. Słyszeliśmy też o szkoleniu terrorystów spośród migrantów przez KGB. Jaka jest rola Turcji, czy zarzuty premiera wobec nich są słuszne, jaki interes ma Turcja (transakcja wymienna z FR za koncesje na Bliskim Wschodzie)? Jaka powinna być, a jakiej można się spodziewać, odpowiedziedź NATO? Itd. Pański komentarz byłby wartościowy w dyskusji!

  3. Czuję, że talibska heroina może zatrząsnąć systemem… Po tym jak Afganistani został odcięty od rezerw walutowych muszą puszczać, przynajmniej pierwsze transze, towar bez targowania się. Biorąc pod uwagę, że najlepsza (trasa via Turcja nie wydaje za pewna) forma wypchnięcia narkotyków na zachód to prawpodobnie rosyjska strefa wpływów (np. trasa przez Kazachstan-Rosja-Białoruś), a ta sytuacja może jest okazją do zadziałania na 2 kierunkach:
    – sprowokować zachodnich sąsiadów Białorusi do zbudowania muru, a następnie po okrojeniu migracji do poziomów, powiedzmy do takich jakie widuje się przeciętnie na granicy USA-Meksyk, a następnie zastosować metodę meksykańkich narcos, czyli skanalizować do kontrolowanych przez klikę Łukaszenki, tej samej co przemyca do nas papierosy, tuneli
    – narzucić Talibom warunek, że jakieś 10-15% zapłaty będze BTC co dzięki ruchom legalizacyjnym kryptowalut w latynoskiej Ameryce może się przyczynić do tworu, który roboczo nazywam narcoBTC, takie coś wydaje się najlepszym narzędziem na przychamowanie ekspansji e-CNY w regionie NJS, zwłaszcza gdy się uda zamordować waluty okolicznych krajów takich jak Ukraina czy Turcja
    Warto zauważyć, że w Ameryce tuż po aktualizji BTC pod nazwą Taproot odpalono projekt kryptowalut municypalnych… https://www.citycoins.co/ , do których do tej pory weszły najpierw Miami, które w czasie ok. miesiąca wyciągnęły 4.3 mln USD, a następnie Nowy Jork i Austin, czyli stolice stanów Nowy Jork i Texasu, a zatem ikoniczny demokratyczny i ikoniczny repubplikański co stanowi konkretny rdzeń ew. frontu oporu przed pomysłami delegalizacji kryptowalut co zwolennikom tej technologii powinno napawać optymizmem. Ponadto takowa kryptowaluta municypalna wydaje się interesującym sposobem na spożytkowanie tej masy dolarów co kartele trzymają na paletach. Przy okazji warto poczynić spostrzeżenie, że takie milionowe fundusze w budżetach metropolii, ale takich hmm… na boku bodźcem do zmiany pozycji metropolii na mapie powiązań, zwłaszcza wobec państw i organizacji lobbystycznych, w tym nielegalnych takich jak wspomniane kartele czy Jakuza, w skrajnym przypadku (np. na terytoriach należących do tzw. państw upadłych) nawet do powstania do czegoś w rodzaju Hanzy 2.0.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *