5-LECIE BLOGA [ANALIZA ;)]

Czas szybko płynie, a od pierwszego tekstu opublikowanego na blogu (sierpień 2017) minęło już 5 lat. To była dla mnie niesamowita podróż. Pamiętam jak dziś, gdy umieszczałem na grupach facebookowych linki do swoich pierwszych tekstów.

Pierwszych czytelników zyskałem dzięki grupie Geopolityka, a także Geopolityka i Geostrategia. Później doszła trzecia: Geopolityka Pro. Przed lata te grupy były głównym narzędziem docierania do odbiorców. Dzięki temu zyskałem około trzy tysiące stałych czytelników, którzy towarzyszyli mi od niemal samego początku, a ich wsparcie motywowało mnie do pisania kolejnych tekstów.  Wielu z nich dokonało później przed-premierowych zamówień: „Trzeciej Dekady, dzięki czemu wiedziałem, że książka może zainteresować również szersze grono odbiorców. Jeśli dostanie taką szansę.

W tym wszystkim ważne było poczucie misji, ale i nadzieja, że publikacje niosą ze sobą jakąś konkretną wartość, a stawiane w tekstach tezy są jak najbliższe rzeczywistemu stanowi rzeczy. Przekonania o tym nabierałem zawsze, gdy odzywał się do mnie ktoś, kto posiadał wiedzę w danym temacie i gratulował artykułu.

Momentem przełomowym dla bloga był wybuch pełnoskalowej wojny pomiędzy Rosją a Ukrainą. Wówczas to tekst pt.: „Do 2022 Rosja wywoła wojnę w Europie lub na Bliskim Wschodzie” napisany jeszcze we wrześniu 2019 roku obiegł wszelkie możliwe media społecznościowe. I choć lepiej by się stało, gdyby wojna nie wybuchła, to fakty są takie, że 900 tysięcy wyświetleń ww. publikacji przełożyło się tak na rozpoznawalność samego bloga, jak i jego autora. Pojawiły się wywiady w telewizjach i na znanych kanałach na Youtube. Dopiero wówczas poczułem na własnej skórze „grę statusową” oraz pierwsze ataki trolli 🙂

7 najbardziej popularnych artykułów

Na stan z 25 sierpnia 2022r. strony bloga zostały wyświetlone łącznie 3 mln 485 tysięcy razy.

Poniżej przedstawiam listę tekstów, który dotychczas uzyskały największą ilość wyświetleń:

 

Porównując ww. tabelę z tymi, które pamiętam sprzed kilku miesięcy – dokonał się mały przewrót kopernikański. Tematyka wojny na Ukrainie zdominowała bloga. Niemniej, trudno się też temu dziwić. Natomiast bardzo długo na czele utrzymywał się artykuł historyczny pt.: „Pakt z III Rzeszą – alternatywa, czy najgorszy sen Polaków?, który uważam za niezwykle ważny (obecnie 23,6 tys. wyświetleń).

Sprawdziło się

Zarówno w tekstach jak i książce zawsze starałem się stawiać prognozy w oparciu o dane, które zostały wcześniej przedstawione w artykule. Zastrzegając przy tym, że nie należy ich traktować jako pewnika, a raczej jako intelektualną zabawę, która była jednak oparta na konkretnych przesłankach. Pisząc publikacje w pierwszych latach istnienia bloga nie podejrzewałem, że tak wiele z nich rzeczywiście się sprawdzi. Z jednej strony te sukcesy dawały satysfakcję, z drugiej, nie pamiętam wielu (a może żadnej) pozytywnej prognozy, wobec czego trudno jest się cieszyć, gdy na świecie dzieją się rzeczy niewesołe.

Niemniej poniżej zebrałem większość tych trafnych prognoz, które często dopiero po latach przysparzały danej publikacji większej ilości wyświetleń.

 

GRA O BIAŁORUŚ

Pierwszy tekst na blogu dot. tematu białoruskiego pojawił się 25.08.2017 roku przy okazji nadchodzących manewrów ZAPAD 2017. W krótkim tekście: “Gorące krzesło Aleksandra Łukaszenki (…)” tłumaczyłem do czego Putinowi potrzebna jest Białoruś i że wkrótce można spodziewać się ciekawych wydarzeń związanych z tym państwem. Wówczas jeszcze nikt nie pisał, ani nie podnosił kwestii Białorusi, która była wciąż postrzegana jako jednowymiarowy poddany Rosji. Temat ten został szerzej rozwinięty w analizie: “Gra o Mińsk. Białoruś staje się nowym frontem. Wyzwanie dla Polski.” 22 sierpnia 2018 roku. Tekst został napisany w wyniku obserwacji znacznego pogorszenia się relacji między Mińskiem, a Moskwą. Głównymi wnioskami analizy było to, że nadszedł czas, by Zachód (a konkretnie USA i Polska) zaczęły walkę o “odwrócenie” Białorusi, albo chociaż wsparcie Łukaszenki w jego walce o zachowanie dotychczasowego status quo:

„W mojej opinii najbliższe lata, a może i nawet miesiące będą kluczowe dla losów BiałorusiPowinniśmy się na to przygotować i zrobić wszystko, by obronić Łukaszenkę i pomóc mu w bronieniu terytorium swojego państwa przed armią rosyjską.

i dalej:

„Sami oczywiście nie posiadamy na takie działania odpowiedniej siły, ale przekonanie Amerykanów (a Ci mogą “przekonać” innych) do opisywanego projektu (stworzenia oferty dla Białorusi i jej odwrócenie) nie powinno być trudne. Było nie było, to amerykańsko-rosyjska gra, a oddanie Białorusi stawia w złej pozycji negocjacyjnej właśnie Stany Zjednoczone.”

Zaledwie dwa miesiące po publikacji tekstu Amerykanie wysłali 30 października Arona Wessa Mitchela do Mińska. W następstwie tej wizyty, Stany Zjednoczone podjęły próbę „wyciągnięcia” Aleksandra Łukaszenki z rosyjskiej strefy wpływów. Rosjanie zareagowali odcięciem dostaw gazu i ropy na Białoruś. Zachód zorganizował wobec tego transport gazu przez litewską Kłajpedę, a Polska zaproponowała sprzedaż ropy „rewersem”. Wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze, aż przyszły wybory prezydenckie z lata 2020 roku, kiedy to na skutek presji społecznej związanej ze sfałszowaniem wyborów Aleksandr Łukaszenka zwrócił się o wsparcie do Władimira Putina. Od tego momentu należy uznać, że los Białorusi został przypieczętowany. Przynajmniej na kilka lat.

Niemniej w tekście „wyczułem” moment, w którym należy podjąć grę o Mińsk co pokryło się najwyraźniej z obserwacjami w Waszyngtonie. Dla mnie osobiście był to jeden z ważniejszych sukcesów, jeśli chodzi o umiejętność trafnej oceny sytuacji międzynarodowej.

 

PONOWNA IZOLACJA IRANU – POWRÓT DO ZMAGAŃ

8 maja 2018 roku – “IRAN – Pers skazany na dożywotnią izolację?” – Tekst pisany 2 tygodnie i ukończony oraz opublikowany przez sławetnym wystąpieniem Donalda Trumpa, który zerwał układ atomowy z Iranem. Analiza jest wielowątkowa, do dziś pozostaje aktualna, natomiast z zamieszczonych tam prognoz warto przytoczyć jedno zdanie, w kontekście relacji USA z Iranem:

Tym samym, długotrwałe utrzymanie porozumienia z Iranem jest praktycznie niemożliwe.“

Teza ta okazała się prawdziwa tak w kontekście zerwania przez Donalda Trumpa porozumienia, jak również później. Wciąż pozostaję przy stanowisku, że długotrwałe porozumienie USA z Iranem nie zaistnieje. Bardziej prawdopodobny jest konflikt zbrojny, którego inicjatorem i stroną może być Izrael.

 

AUSTRALIA NIE WYBIERA – BĘDZIE WCIĄŻ PO STRONIE USA

Jesienią 2019 roku pojawił się na chwilę temat związany z geopolitycznymi wyborami Australii. Trwała wówczas przepychanka pomiędzy Chinami a Australią, ale głównym źródłem medialności tematu była chyba książka Kevina Rudda (byłego premiera Australii) i związana z nią promocja. Polskie środowisko geopolityczne szybko podchwyciło temat i przedstawiło sytuację Kraju Kangurów zgodnie z tezami promocyjnymi książki Rudda. Hasłem – transparentem było „Australia wybiera strony”. Problem polegał na tym, że Australia żadnej strony nie wybierała, bowiem całkowicie przynależała do frakcji amerykańskiej i o zmianie frontu nie mogło być mowy. Z bardzo wielu powodów, również czysto geopolitycznych. Dość szczegółowo opisałem to w tekście z dnia 7 października 2019 roku pt.: Australię czeka wybór między Chinami, a USA?”. Jedna z tez tekstu:

„Australia już dawno wybrała i było to jeszcze w latach 50-tych ubiegłego wieku. Pomimo faktu, iż gospodarka Australii jest mocno powiązana z gospodarką Państwa Środka, a także zwyczajnie czerpie zyski z wymiany handlowej z Pekinem, to jednak czynnik geostrategiczny jest decydujący. Australia to państwo wyspiarskie. Uzależnione od morza i handlu morskiego. Dlatego Australijczycy muszą trzymać stronę morskiego hegemona, jakim są Stany Zjednoczone.”

Z perspektywy roku 2022 temat geopolitycznych wyborów Australii należy uznać właśnie za chwyt marketingowy. Australia od 2019 roku jeszcze mocniej zacieśniła współpracę z USA, tak na płaszczyźnie politycznej, gospodarczej ale i militarnej oraz przemysłowej (vide rezygnacja z zakupu francuskich okrętów podwodnych na rzecz amerykańskich).

 

POLSKA STANIE SIĘ ENERGETYCZNYM HUBEM DLA EUROPY ŚRODKOWO-WSCHODNIEJ?

Tekst opublikowany 19 lutego 2020 roku i już sam jego tytuł był dla niektórych niezwykle kontrowersyjny. Przedstawiałem w nim, że nabywany przez Polskę potencjał oraz szeroko zakrojone inwestycje w polską energetykę zaprocentują. I pozwolą być rozgrywającym w naszym regionie. Po inwazji Rosji na Ukrainę z 24 lutego 2022 roku tezy stawiane z tekście pozostały niezwykle aktualne. W zasadzie rzeczywistość mogła nawet przerosnąć oczekiwania, bowiem w pewnym momencie nawet Niemcy negocjowali z Polską dostawy ropy naftowej przez Naftoport w Gdańsku… Nie wiadomo zresztą jeszcze, czy nie będziemy wspierać Berlina w zakresie dostaw gazu w czasie nadchodzącej zimy. Istotne tezy:

„Powyższa układanka, zdaje się potwierdzać powtarzaną na tym blogu tezę, że Polska znalazła się właśnie w wyjątkowym oknie geopolitycznym, w którym jej narodowe interesy są zbieżne z interesami światowego hegemona. Czas ten należy wykorzystać jak najlepiej, bowiem nie wiadomo, jak długo potrwa. Błędem byłoby odwracanie się plecami do zaistniałych okoliczności i nie wykorzystanie tegoż momentu. „

oraz:

„Zależność sąsiadów od naszej infrastruktury przesyłowej (gazoporty, Baltic Pipe), automatycznie postawi Warszawę w roli lidera regionu. Energetyczna zależność państw ościennych od Polski może dać nam szeroki wachlarz możliwości politycznych. Zdolność do kreowania polityki w regionie, wytworzenia własnego środka ciężkości w Unii Europejskiej, a także wzmocnienia na każdej innej płaszczyźnie. To niewyobrażalna szansa, której realność ziszczenia się, powinna docierać nawet do największych sceptyków.”

 

USA WYJDĄ Z AFGANISTANU – PROBLEMY PAKISTANU

W tekście pt.: „Pakistan – wrota geopolitycznego piekła.” wprawdzie nie prognozowałem, ale przekonywałem, że dla wyjścia USA z Afganistanu nie ma w zasadzie alternatywy. I rzeczywiście, Trump podjął taką decyzję, a Biden ją zrealizował. Poniżej fragment z publikacji:

„Stany Zjednoczone mają dwa wyjścia. Wycofać się z Afganistanu, stracić prestiż z uwagi na przyznanie się do porażki, a następnie, przy wsparciu Indii, zaangażować się mocno w sprawy wewnętrzne Pakistanu (wywrót, rewolucja, wojna domowa). Drugą opcją jest podjęcie kolejnej próby szybkiego pobicia talibów. Co nie byłoby najmądrzejszym rozwiązaniem z uwagi na fakt, że USA nie potrafiło tego dokonać od 2001 roku do dnia dzisiejszego. Zwłaszcza w sytuacji, gdy Donald Trump zapowiedział wstrzymanie pomocy finansowej dla Pakistanu i oskarżył ten kraj o kłamstwa i oszustwa.”

 

ARMIA NOWEGO WZORU A RZECZYWISTOŚĆ

Analiza jest merytoryczną krytyką raportu zespołu S&F, który przedstawił tzw. Armię Nowego Wzoru. Nie miejsce to, by się rozwodzić, jednak wystarczy przeczytać tekst: „Armia nowego wzoru a rzeczywistość” by zobaczyć, że już po dobie od jego publikacji sprawdziła się 1/3 krytyki dotycząca błędnych założeń geopolitycznych i strategicznych. Kolejne tygodnie wojny na Ukrainie dewastowały założenia ANW i potwierdzały słuszność zarzutów podniesionych w mojej analizie. Na ile ta teza jest prawdziwa przekona się każdy kto przeczyta publikację do końca.

Natomiast to co cieszy mnie najbardziej to fakt, że otrzymałem wiele gratulacji i informacji zwrotnych od wojskowych. Od majorów, przez pułkowników i  komandorów po generałów. Kto śledził uważnie choćby twittera, ten mógł to dostrzec lub się domyśleć. Wojskowość to dziedzina, w której nie czuję się tak dobrze jak w kwestiach dotyczących polityki międzynarodowej. Tym bardziej ważny był dla mnie tego rodzaju feedback. Dzięki temu wiem, że zarzuty były słuszne a tego rodzaju praca społeczna ma sens.

 

USA ZAMIERZA POBIĆ ROSJĘ – NIE BĘDZIE RESETU

Publikacja z 28 kwietnia 2019 roku powstała na skutek przekonania geopolityków, że amerykańsko-rosyjski „reset”, „druga Jałta” lub „odwrócony Nixon” (różni ludzie nazywali to inaczej) jest nieuchronny. Wskutek – jak wiadomo już błędnego założenia – wysnuwano wnioski, że Polska powinna obrać kurs na Niemcy a nie na Anglosasów. I szukać porozumienia również z Moskwą poprzez otwarcie kanałów komunikacyjnych (które wówczas wcale nie były zamknięte).

Przekonanie o nieuchronności dealu Waszyngtonu z Moskwą prowadziło do konstatacji, że NATO się rozpada, Rosja rozegra Zachód i uzyska ważne dla siebie koncesje, a Polska wobec tego pozostanie „na lodzie”. Remedium na to miało być pogodzenie się z podrzędną rolą Polski wobec Berlina,  załagodzenie sporu z Niemcami oraz poszukiwanie porozumienia z Rosją. Wskazywano na to, że Polska powinna handlować z Federacją Rosyjską i zacieśniać współpracę, ponieważ Anglosasi również to zrobią, jak tylko dopną rzekomy deal z Putinem.

Wówczas to powstawały całe eseje dotyczące „porad” dla polskiego rządu w ww. zakresie, gdzie wskazywano, że należy prowadzić „politykę realną”.

Jeden z ważniejszych fragmentów tekstu:

Amerykanie chcą, by kolejni gracze na światowej szachownicy opowiedzieli się po ich stronie. Żadna “neutralność” nie wchodzi tutaj w rachubę.

Ponadto, Stany Zjednoczone nie zaakceptują żadnego układu wprowadzającego wielobiegunowość w światowym układzie sił.

Tym samym nie może być również mowy o żadnej “Drugiej Jałcie”. Dlaczego? Ponieważ gdyby Amerykanie zaakceptowaliby niezależność Kremla w polityce międzynarodowej, zdjęli z Rosji sankcje i przywrócili jej odpowiednio ważne miejsce na politycznej arenie międzynarodowej, to wówczas Moskwa i Berlin natychmiast utworzyłyby strategiczne partnerstwo. Tymczasem powstanie osi Berlin-Moskwa byłoby równoznaczne z podjęciem przez te stolice wyzwania, polegającego na balansowaniu wpływów Waszyngtonu i Pekinu. Prowadziłoby to więc do wielobiegunowości. Czego Amerykanie chcą przecież uniknąć za wszelką cenę.”

 

NIEMCY SKAPITULUJĄ PRZED USA?

Przegranie wyborów prezydenckich przez Donalda Trumpa oraz zwycięstwo Joe Bidena miało wg wielu przynieść ogromne zmiany. Zapowiadany reset USA-Rosja nie nastąpił po spotkaniu Trumpa z Putinem w Helsinkach. Jednak Joe Biden miał być już niemal gwarantem takiego obrotu sprawy. Zwłaszcza, że rzeczywiście czuł niechęć do polskiego rządu, a jednocześnie postawił na nowe otwarcie z Niemcami i Francją. Geopolitycy odczytywali to jako politykę racjonalną prowadzącą do skutecznych dla USA rozwiązań. Wskazywano, że Polska albo się w tej sytuacji odnajdzie (np. wysyłając kilku ładnych chłopców na negocjacje do Berlina) albo przegra. Bo losy Europy Środkowej są już przesądzone. Wobec takich głosów, 20 grudnia 2020 roku opublikowałem tekst: „Jak Niemcy skapitulują przed USA?” , gdzie m.in. napisałem:

w amerykańskim interesie jest utrzymanie dotychczasowej [ostrej] linii względem Berlina oraz jego kompletna kapitulacja. Przymuszenie Niemiec do sfinansowania amerykańskich wojsk, a jednocześnie amerykańska kontynuacja współpracy z Polską i wzmacnianie jej pozycji względem Berlina.”

Argumentowałem, że Niemcy to mało wiarygodny partner, który zawsze będzie flirtował z Rosją. Wobec powyższego Stany Zjednoczone muszą szukać alternatywy.

Jak dziś wiadomo, Niemcy skompromitowały się jako lider UE, sojusznik NATO a także państwo odpowiedzialne za bezpieczeństwo w Europie Środkowo-Wschodniej. Administracja Joe Bidena – mimo niechęci do polskiego rządu – nie zarzuciła współpracy z Polską, a na skutek rosyjskiej inwazji, współpraca ta została bardzo mocno zacieśniona. To Warszawa wyrasta na lokalnego lidera i nawet niemieckie media to dostrzegają. Polska przetrwała krótki, trudny dla niej polityczny okres i teraz jest najważniejszym graczem, jeśli chodzi o wsparcie dla Ukrainy. Warszawa jest również dla Kijowa najważniejszą europejską stolicą co widać na każdym kroku. Jak by ta sprawa wyglądała, gdybyśmy przed inwazją na Ukrainę złożyli polityczny hołd wobec Berlina i być może na skutek wpływów niemieckich polityków, polskie władze zamiast wykorzystać moment, zraziłyby do siebie Ukraińców jeszcze bardziej? Co, gdyby Polska zwlekała z pomocą dla Ukrainy gdy ta ostatnia została zaatakowana przez Rosję?

Wyżej linkowany tekst nie wypełnił się jeszcze w całości, jednak patrząc na postawę Niemiec, autor jest zdania, że USA doprowadzi do całkowitej kapitulacji Berlina i jego podporządkowania. Amerykanie zapamiętają postawę Niemców w czasie wojny rosyjsko-ukraińskiej. W tym momencie nie jest na to czas (trzeba szukać zgody a nie podziałów), jednak administracja z Waszyngtonu z pewnością wyciągnie w przyszłości wnioski i konsekwencje z polityki niemieckiej.

 

ROSJA ZAATAKUJE UKRAINĘ DO 2022

Tekst z 24 września 2019 roku, jest dobrze znany więc przytoczę jedynie jeden cytat:

„W mojej opinii, Władimir Putin zamierza zakończyć sprawę negocjacji z USA i resetu jeszcze przed 2022 rokiem. Do tego czasu Rosjanom zależy na wzroście cen surowców energetycznych. Jeśli się to nie stanie w najbliższej przyszłości, decydenci z Kremla będą chcieli doprowadzić do integracji z Białorusią najpóźniej w 2021 roku. Tym, czy innym sposobem (jeśli Łukaszenko będzie dalej lawirował, to możliwe jest nawet zainspirowanie puczu). Po to, by jeszcze przed rokiem 2022 mieć możliwość siłowego szantażu Ukrainy, Polski i Bałtów (nie tylko w kontekście resetu z USA, ale i ze względu na umowy dot. dostaw gazu). Tylko w taki sposób Rosjanie zagwarantują sobie utrzymanie, a nawet wzmocnienie pozycji względem USA.”

 

KIERUNKI INWAZJI NA UKRAINĘ

Na dzień 6 lutego 2022 roku sytuacja pomiędzy Rosją a Ukrainą była już bardzo napięta. Rosjanie zostawili spore siły wzdłuż granicy z Ukrainą, jednak wydawało się, że liczba wojsk jest zbyt skromna by uderzyć. Stąd wielu specjalistów albo wątpiło w atak, albo wskazywało, że będzie on prowadzony tylko na południowym-wschodzie. W celu uzyskania lądowego połączenia Krymu z resztą Rosji.

Przyznam, że sam biłem się wówczas z myślami, byłem bowiem przekonany, że celem musi być Kijów i całkowite podporządkowanie Ukrainy. Tymczasem przecieki informacyjne świadczyły o tym, że Rosja posiada wciąż zbyt skromne siły by móc osiągnąć taki cel. Z tych powodów myślałem sceptycznie w zakresie tego, czy to jest racjonalny i odpowiedni moment dla Rosjan by ruszyć na wojnę. Niemniej nakreśliłem wówczas szeroką perspektywę – dlaczego strony znalazły się w takim a nie innym miejscu – a jednocześnie wskazałem, że wojna prawdopodobnie jest nieuchronna. Cytat z końca tekstu:

„Jednocześnie jestem przekonany, że do inwazji na Ukrainę wcześniej czy później zwyczajnie dojdzie. Ponieważ nie istnieją przesłanki do tego by sądzić, że USA i Rosja są w stanie zawrzeć korzystne dla obu porozumienie. Nadto, nawet gdyby Stany Zjednoczone okazały słabość i uległy żądaniom Rosji, to nie przesądziłoby to o automatycznym podporzadkowaniu Ukrainy pod Moskwę. Bowiem Ukraińcy mogą być zdeterminowani do obrony swojej suwerenności nawet w osamotnieniu. I wówczas Rosjanie i tak musieliby siłą sięgnąć po Kijów.”

Wobec takiej konstatacji wskazałem kierunki rosyjskich uderzeń oraz cel operacji – Kijów. Okazało się, że rzeczywistość pokryła się prawie w całości z tym, co opisałem w tekście pt.: „Czy Rosja dokona inwazji na Ukrainę i jak może ona przebiegać?

 

PODZIĘKOWANIA

W tym miejscu chciałbym podziękować Wam – czytelnikom. Wasze odwiedziny na blogu świadczą o tym, że treści tutaj zamieszczane są dla Was wartościowe. Nic nie motywuje do pisania tekstów bardziej jak świadomość owego faktu.

Szczególnie dziękuję wszystkim osobom, które kiedykolwiek i w jakikolwiek sposób przyczyniły się do promocji bloga i jego treści. Jeśli kliknąłeś „lubię to”, udostępniłeś tekst dalej, zacytowałeś jego fragment pokazując źródło lub podjąłeś jakiekolwiek inne działanie, które mogło pomóc w rozwoju bloga – dziękuję Ci! 🙂

Mam nadzieję, że moje publikacje i praca będą dalej spełniać Twoje oczekiwania, a nawet więcej. Jakość tekstów jeszcze wzrośnie.

pozdrawiam serdecznie

Krzysztof Wojczal

 

Wartościowe? Pomóż rozwijać bloga
Twitter
Visit Us
Follow Me
RSS
YOUTUBE
YOUTUBE

14 komentarzy

  1. Świetny, naprawdę świetny blog.

    Jakby kolega pisał o prawie handlowym, to by mnie zmiótł z planszy 🙂 Na szczęście jednak pisze o geopolityce i robi to fantastycznie. Uwielbiam Twoje analizy i tak dalej.

  2. Dzięki. Dobra robota! Z przyjemnością czyta się Twoje analizy i opinie, dla mnie jest to ten interesujący zaułek internetu w którym dużo się dowiaduje.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.