TRUMP – jednak wojna!

Radość zwolenników Donalda Trumpa nie trwała długo. Antysystemowe nastawienie nowego prezydenta USA wytrwało… Niecałe trzy miesiące.

Najpierw Donald Trump nakazał zbombardować syryjską bazę wojskową (co jest należy traktować jako nieoficjalne, ale jawne wypowiedzenie wojny). Następnie USA zaatakowało syryjski konwój wojskowy. Później, w reakcji na testy broni nuklearnej Korei Północnej, amerykański prezydent wysłał w rejon zachodniego Pacyfiku dwa lotniskowce i rozpoczął słowne pogróżki w stosunku do Kim Dzong Una. Dwa dni temu Donald Trump ogłosił, że Amerykanie wyślą kolejnych żołnierzy do Afganistanu, zwiększając tym samym afgański kontyngent.

W mojej opinii rozwiewa to wszelkie wątpliwości. Prezydent Stanów Zjednoczonych kontynuuje pro-wojenną politykę USA. Eskalacja światowych konfliktów, po krótkiej przerwie, nabrała ponownego rozpędu.

Nie minęło pół roku kadencji prezydenckiej, a Donald Trump zrobił to, czego bał się zrobić Barack Hussein Obama przez 8 lat, a tj.:

  1. w reakcji na prowokację, wypowiedział wojnę Syrii (zbombardowanie bazy wojskowej i atak na konwój). Bo to, że domniemany atak chemiczny przeprowadzony rzekomo przez wojska Asada jest jedynie fałszywą prowokacją i wymówką dla USA, jest dla mnie niemal pewne*,
  2. rozlokował wojska USA na tzw. Wschodniej Flance NATO,
  3. zagroził de facto Korei Północnej wojną,
  4. ponownie zwiększa obecność wojskową w Afganistanie.

Donald Trump, podobnie jak wcześniej Barack Obama, zapowiedział pivot na Pacyfik (czytaj: walka z Chinami), a wcześniej zamknięcie wszystkich innych frontów. O ile ten drugi próbował zakończyć wojny w Azji poprzez wycofanie sił USA i sfinansowanie różnych militarnych i paramilitarnych ugrupowań, które walczyły w interesach Amerykanów za ich pieniądze, o tyle obecny Prezydent Stanów Zjednoczonych najwyraźniej poprzez zamknięcie frontów rozumie wojnę na dużą skalę, z użyciem wszelkich dostępnych środków w celu doprowadzenia do szybkiej kapitulacji przeciwnika.

Mimo różnic w wykonaniu, efekty są podobne. USA znów mocno angażuje się na Bliskich Wschodzie. Ponownie wysyła wojska do Afganistanu. Ponadto doczekaliśmy się amerykańskiej, militarnej obecności na wschodniej flance NATO (czego nie było nigdy w przeszłości). Po drugiej stronie globu Trump postawił na stanowcze działania w rejonie zachodniego Pacyfiku. USA zwiększa już i tak wysokie napięcie w układzie USA – Chiny – Rosja, przy czym o ile Rosjanie i Chińczycy grają na swoich wycinkach frontu, o tyle Amerykanie starają się złapać wszystkie sroki za ogon na raz.

W mojej ocenie w chwili obecnej konkurenci USA postanowili dorzucać do puli (sprawdzając siłę i determinację obrońcy systemu globalnego i aktualnego lidera). Rosjanie szykują się do  ZAPAD 2017, a Chińczycy zwiększają napięcie poprzez szczucie Kim Dzong Una. Na takie ruchy Donald Trump nie tylko nie powiedział pass, ale i podwaja stawkę gry ( którą jest międzynarodowy ład – układ sił). Rozgrywka staje się coraz bardziej zacięta, ale zauważyć należy jedno. USA z każdym dniem ma coraz słabsze karty. W przeciwieństwie do Chin.  Putin natomiast blefuje, próbując groźną miną i agresywnym zachowaniem nadrobić słabość tzw. „ręki”.

Co z tego wyniknie? Zobaczymy w przeciągu kilku najbliższych lat.

 

Krzysztof Wojczal

 

*Krótkie uzasadnienie tezy, że „atak chemiczny” był fałszywym pretekstem.

W jakim celu Asad miałby atakować kogokolwiek bronią chemiczną w sytuacji, w której opanował sytuację w Syrii, w końcu ma realne szanse na wygranie wojny, jego wojska posiadają inicjatywę i znajdują się w natarciu? Ja nie widzę tutaj korzyści z takiego działania, a uprzejmie dla syryjskiego przywódcy zakładam, że nie otacza się idiotami, ani sam idiotą nie jest.

 

tekst został pierwotnie opublikowany w dniu 12.04.2017r. na:
http://niepoprawni.pl/blog/krzysztof-wojczal/trump-jednak-wojna
http://www.prawica.net/7119
źródła informacji:
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/trump-wysyla-wiecej-zolnierzy-do-afganistanu-szykowanie-planow,766365.html

Dodaj komentarz