Katalonia vs Hiszpania: wojna niemożliwa do wygrania dla żadnej ze stron – analiza


Opracowanie powstało w ramach prac InstytutuPL, autorzy: Krzysztof Wojczal & Bmen http://www.bogaty.men

Dlaczego 1-październikowe referendum może się okazać się stypą, a nie weselem?

Czy kataloński konflikt może być przyczyną śmierci EURO waluty? Okazać się początkiem rozpadu Hiszpanii, a nawet przyczynić się do wybuchu kolejnej wojny domowej?

Dla Hiszpanii utrata Katalonii byłaby podobnie dotkliwa, co dla Polski jednoczesna utrata Śląska, Dolnego Śląska i dodatkowo portu w Gdyni. Ogłoszenie niepodległości przez Katalonię wiązałoby się z wieloma problemami. Dla Hiszpanów, separatystów, ale i dla Unii. To dlatego Madryt może być zdeterminowany do utrzymania Katalonii. Nawet za wszelką cenę. Zwłaszcza, iż secesja Katalonii z pewnością zachęci do walki o swoją niepodległość Kraj Basków…

Przypomnijmy ostatnie wydarzenia.

Na początku września, w czasie gdy Irma zmierzała w kierunku Karaibów, w Hiszpanii również rozpętał się prawdziwy huragan. Polityczny. Oto chronologia zdarzeń:

  • 6 września regionalny kataloński parlament zadecydował o przeprowadzeniu 1 października referendum w sprawie niepodległości Katalonii,
  • 8 września hiszpański Trybunał Konstytucyjny zawiesił decyzję Katalończyków,
  • 9 września rozpoczynają się ogromne protesty Katalończyków, 11 września liczebność manifestacji wyniosła (jak podaje The Guardian) nawet 1 mln osób,
  • 14 września prokurator generalny Jose Manuel Maza nakazał katalońskim prokuratorom postawienie w stan oskarżenia każdego katalońskiego burmistrza, którzy będzie udostępniał lokale na plebiscyt, dotyczyło to ponad 700 z nich (pisałem o tych wydarzeniach tutaj i tutaj),
  • 15 września baskijskie organizacje społeczne poparły Katalonię oraz zapowiedziały przeprowadzenie plebiscytu w sprawie własnej niepodległości w dniu 5 listopada,
  • tego samego dnia centralne władze Hiszpanii zapowiedziały zwiększenie kontroli nad tym, na co Katalończycy wydają przydzielane przez Madryt fundusze.

Powyższe wydarzenia są bezpośrednim pokłosiem zwycięstwa stronnictw separatystycznych w wyborach do autonomicznego parlamentu Katalonii w 2015 roku. Jeszcze tego samego roku nowy parlament uchwalił tzw. deklarację niepodległości oraz oficjalnie zapowiedział odłączenie się od Hiszpanii i proklamowanie niepodległej republiki. Oczywiście akt ten został unieważniony przez Trybunał Konstytucyjny w myśl zasady, że secesja będzie legalna tylko, jeśli nastąpi w wyniku porozumienia pomiędzy Hiszpanią, a Katalonią. Od tego czasu Katalończycy zabiegali o przeprowadzenie referendum dot. niepodległości Katalonii w całym państwie. Madryt zwlekał, co było powodem opisanych na wstępie wydarzeń z września tego roku.

Odrodzenie ruchu separatystycznego

Dlaczego Katalonia nie chce być Hiszpanią? Katalończycy czują się wykorzystywanymi przez centralne władze w Madrycie, które decydują o redystrybucji środków do wszystkich 17 wspólnot autonomicznych, na które podzielona jest Hiszpania. Ale nie jest tak pięknie jak się separatystom wydaje. Katalonia, chociaż jest najbogatszą ze wspólnot, jest też wspólnotą najbardziej zadłużoną. Na koniec 2016 roku zadłużenie tego regionu wyniosło 79 mld euro „pod kreską”.

Katalończycy od dawna widzieli siebie, jako fundamentalnie różnych od Hiszpanów. Zapasy o oderwanie zaczęły się ponad dekadę temu. Powody są dwa: kulturalny i finansowy, które się łączą.

Podłoże kulturalne

Nacjonalizm Katalończyków zaczął gwałtownie narastać w czasach dyktatury Franco. Ponieważ w wojnie domowej, która wybuchła w 1936 roku, Katalończycy opowiedzieli się po stronie Republiki, po wygraniu wojny generał zdecydował ukarać niepokorny region. Wycofano kataloński język ze szkół, sądów i urzędów. Zniesiono całkowicie jakąkolwiek formę autonomii. Do 1975  roku w Hiszpanii oficjalnie panował tylko jeden język, a państwo było jedną homogeniczną/jednorodną krainą.

Po rządach Franco, represje zelżały tylko trochę. Presja na ograniczanie kultury i języka katalońskiego były wciąż silne. Dopiero w 2006 roku rząd Hiszpanii nadał Katalonii status autonomii. Status ten pozwalał na regionalny zarząd krainy, znany jako Generalitat, mający więcej uprawnień w dziedzinie podatków, spraw sądowych i silniejszego wpływu na imigracją.

Punkt zwrotny

W 2010 hiszpański Trybunał Konstytucyjny podważył istnienie narodu katalońskiego. Trybunał ten stwierdził mianowicie, iż nie ma legalnych podstaw, aby rozpoznać Katalończyków jako naród, TK dodał przy tym: “The constitution only knows one nation, Spain”.

Był to początek nowej wojny o uznanie Katalonii jako narodu. Rozpoczęły się liczne manifestacje(jak np. September 11, znana jako „La Liada”). W 2012 roku przez Barcelonę przeszedł milionowy pochód znany jako “Catalonia, a new state in Europe”. W 2013 zorganizowano ludzki łańcuch rozciągający się na 400 km, łączący granicę z Francją i nadmorski Alcanar. W 2014r. około 1,8 mln mieszkańców zebrało się, aby wspólnie utworzyć flagę katalońską, która rozciąga się po ulicach Barcelony na 11 km długości.

Katalońscy politycy szybko zwietrzyli szansę zbicia na sprawie politycznego kapitału. W listopadzie 2014, zorganizowali niewiążące referendum, w którym mieszkańcy odpowiedzieli na dwa pytania:

  • „Czy chce Pan/Pani, żeby Katalonia była państwem?”, a jeśli tak, to
  • „Czy chce Pan/Pani, żeby była niepodległa?”

Wynik? Z 2,3 mln Katalończyków, którzy wzięli udział w głosowaniu aż 80 proc. (ok 1,8 mln) wskazało podwójne „Tak”, opowiadając się za pełną niepodległością.

Głosowanie nie miało mocy prawnej, ponieważ Madryt nie wydał zgody na referendum. Jednak w konsekwencji referendum katalońscy politycy przedstawili sześciopunktowy plan, którego realizacja miała dać Katalonii niepodległość w ciągu najbliższych 18 miesięcy.

W kolejnych zapasach odbył się polityczny show, zorganizowany przez poprzedniego prezydenta Katalonii, Artur Masa i dwóch innych polityków biorących udział w organizowaniu symbolicznego referendum w 2014.

W maju 2017 El Pais opublikował fragmenty mapę drogowej katalońskiego rządu do niepodległości.

Sytuacja rozwijała się dalej. Hiszpańskie władze próbowały zamknąć stronę referendalną,  http://www.referendum.cat/, co się ostatecznie nie powiodło. Kolejnym krokiem, było ogłoszenie, że referendum jest nielegalne “beyond all doubt”. Dalsze wydarzenia z września tego roku opisałem powyżej.

Dodać należy, że policja przeszukiwała drukarnię katalońską i lokalną gazetę tygodniową podejrzewaną o drukowanie kart do głosowanie w referendum, podczas gdy Prokurator Hiszpanii w Hiszpanii wszczął postępowanie karne przeciwko urzędnikom z Katalonii.

Madryt wciąż podkreśla, że głosowanie nad referendum nie może dojść do skutku i zagroził uruchomieniu art. 155 konstytucji Hiszpanii, co umożliwiłoby skuteczne zawieszenie autonomii regionalnej Katalonii. Jednocześnie rząd hiszpański zagroził, że jest gotowy na odcięcie katalońskich finansów.

Rozpoczęto także również śledztwo w sprawie przestępstwa postawionemu całemu rządowi katalońskiemu, marszałkowi parlamentu katalońskiego, przywódcom dwóch separatystycznych stowarzyszeń komunalnych i ponad 700 burmistrzom katalońskim (reprezentującym 75% gmin Katalonii) za zgodę na współpracę z planowanym plebiscytem.  https://www.nytimes.com/aponline/2017/09/13/world/europe/ap-eu-spain-catalonia.html

Spanish Government is Poised to Seize Catalan Finances.

Rząd Hiszpanii odrzuca żądanie dialogu, co może prowadzić do rebelii. The Telegraph pisze Spain threatens to cut funding for Catalonia over the independence referendum.

Eskalacja konfliktu trwa, a przypomnieć należy, że jeszcze w 2007 r. zaledwie 14% ludności katalońskiej poparło niepodległość (zgodnie ze statystykami rządu regionalnego). Do roku 2013 liczba ta wzrosła ponad trzykrotnie, do 48%. W 2017 to już około 62%.

I tak oto na ulicach miast Katalonii liczebność demonstracji liczy nawet milion osób: https://www.theguardian.com/world/2017/sep/10/catalans-celebrate-national-day-independence-protests

Kolejnym argumentem to gospodarka i rosnące PKB krainy.

Katalończycy dostrzegają, iż otrzymują mniej środków od rządu niż inne pół-autonomiczne regiony. Generuje to frustrację, zwłaszcza, że pojawiają się problemy z wypłatami dla pracowników budżetówki (rząd Katalonii zaciąga kolejne długi).

Tymczasem rząd centralny przeznacza wysokie kwoty na niepotrzebne, zdaniem Katalończyków, przedsięwzięcia tj. Global Financial Crisis. Katalonia za to płaci bo jest najbogatszym regionem Hiszpanii i produkuje też więcej niż inni. Katalońscy podatnicy tracą 8,8 mld euro więcej niż otrzymują od rządu hiszpańskiego i tracą 8,5 procent swojego PKB rocznie,( za Bloomberg).

 

Bogactwo regionu – garść danych z pola bitew

 Blisko 7,5 mln Katalończyków (16% ludności Hiszpanii) wytwarza 20% PKB całego państwa (dane 2016 rok to poziom 223,6 mld euro). Na każdego mieszkańca regionu przypada średnio w PKB niemal 30 tys. euro (w stosunku do 24 tys. w Hiszpanii). Katalonia jest najbogatszym regionem Hiszpanii oraz drugim, pod względem zaludnienia (po Andaluzji). Jest to najczęściej odwiedzany przez turystów region na Półwyspie Iberyjskim (1/4 całej turystyki Hiszpanii), ale nie tylko z tego utrzymuje się Katalonia. Blisko 600 tyś. firm z różnych branży pracuje na rozwój regionalnej gospodarki. Dzięki temu eksport Katalonii, który osiągnął w 2016 roku poziom 65,2 mld euro stanowi aż 25,6% całego hiszpańskiego eksportu.

Poziom bezrobocia wynoszący 13,2% jest jednym z najniższych w kraju. To z kolei m.in. wpływa na wysoki poziom ściągalności podatków – 37,8 mld Euro (20,8% dochodów podatkowych całej Hiszpanii).

Nic dziwnego, że Katalończycy mają przeświadczenie, że ich region jest podporą dla całej Hiszpanii. Nie dziwi również powszechność przekonania, że Katalonia, dzięki swojej sile gospodarki, doskonale poradzi sobie jako niezależne państwo.

Finanse i zadłużenie

Na koniec 2016 roku zadłużenie Katalonii wynosiło ok. 79 mld. euro, co w stosunku do lokalnego PKB wyniosło 35,4%. Dla porównania poziom długu całej Hiszpanii wyniósł 99,4% w stosunku do PKB generowanego przez całe państwo (poziom Unii wyniósł średnio 83,5%). Wydawałoby się, że Katalończycy radzą sobie z zadłużeniem na prawdę nieźle, jednak w rzeczywistości jest inaczej.

Już w 2016 Bloomberg pisał o problemach z długiem w Katalonii.
http://www.bloomberg.com/news/articles/2016-03-17/catalonia-said-to-court-default-in-game-of-chicken-with-spain

Z kolei w tym roku agencja ratingowa Fitch obniżyła ocenę zdolności kredytowej dla Katalonii na poziom „śmieciowy”. Wszystko przez to, że region nie radzi sobie z obsługą własnego zadłużenia… Z czego to wynika?

Katalonia wpłaca do państwowej kasy znacznie więcej (37,8 mld euro), niż otrzymuje. Jej bilans z Madrytem na tym polu jest mocno ujemny. I m.in. to również jest jednym z głównych powodów pojawienia się separatystycznych nastrojów wśród Katalończyków.

Jednocześnie wierzycielem 60% długów Katalonii jest… Właśnie Madryt.

Hiszpania jest także jednym z głównych odbiorców towarów i usług z Katalonii. Eksport Katalończyków do państwa utrzymuje się stabilnie na poziomie 18-19% (ok 39 mld euro). Natomiast kataloński import z Hiszpanii jest wart 27 mld euro (co stanowi 3,1% hiszpańskiego PKB). Tym samym bilans handlowy jest tutaj dla Katalończyków dodatni.

Ewentualny potencjał militarny

Jeśli założyć, że Katalonia będzie przeznaczać 2% PKB na armię, to Katalończycy będą mogli finansować wojsko na pułapie ok. 4,5 mld euro. Czyli większym niż Dania, która przeznacza na ten cel również 4,5 mld tyle, że dolarów, a także nieco większym niż neutralna Szwajcaria (4,8 mld USD). Duńczycy posiadają małe liczebnie, aczkolwiek całkiem nieźle uzbrojone i nowoczesne siły zbrojne. Podobnie jak Szwajcarzy. To pokazuje, że za wyżej wskazane pieniądze da się zbudować przyzwoitą armię (Polski budżet obronny dla porównania, to 9,4 mld USD… Czyli nawet nie 2 razy więcej niż potencjalny budżet Katalonii…).

Wskazać ponadto należy, że Katalonia posiada długie wybrzeże śródziemnomorskie z dużymi portami w Barcelonie (jeden z największych na M. Śródziemnym) i Tarragonie. Tym samym Katalończycy to bardzo poważny gracz, jeśli chodzi o ten akwen morski.

I ostatnia, chyba najważniejsza kwestia. Katalończycy od 2008 roku całkowicie kontrolują służby policyjne na swoim terytorium. Innymi słowy, już dzisiaj Katalonia dysponuje całkiem sporą, zorganizowaną administracyjnie, służbę mundurową. Ponadto od 2015 roku katalońscy politycy otwarcie zaczęli mówić o wzmocnieniu potencjału militarno – produkcyjnego, a także o przywróceniu tradycji wojskowych w regionie. Ciekawy jestem ile udało się od tamtego czasu realnie dokonać, jeśli chodzi o te dziedziny.

Ewentualny potencjał polityczny

Secesja Katalonii z pewnością wywoła tematy uczestnictwa tego regionu w UE i NATO. Zarówno względy ekonomiczno-gospodarcze jak i militarne przemawiają na korzyść Katalończyków, jeśli chodzi o ich udział w w/w projektach politycznych. Były kataloński premier Artur Mas już w 2015 roku zapowiadał, że niepodległa Katalonia będzie ubiegać się o członkostwo w EU i NATO, które z pewnością widziałyby ją we własnych strukturach. Przecież bogaty, silny i dobrze położony geograficznie region zawsze stanowi wzmocnienie tego rodzaju inicjatyw.

Temat ten może jednak rozbić się o kwestie prawno-polityczne. Hiszpania prawdopodobnie nie pozwoli na zalegalizowanie niepodległości Katalonii, a tym bardziej nie zgodzi się na jej uczestnictwo w strukturach UE czy NATO. Jak takie veto może zablokować politycznie ubiegającego się o członkostwo kandydata, obserwujemy na przykładzie Macedonii. Grecy skutecznie zablokowali akcesję tego państwa do którejkolwiek z omawianych struktur międzypaństwowych.

 

Ewentualne skutki secesji

 Po stronie Katalonii

Hiszpański minister finansów postraszył ostatnio Katalończyków, że jeśli opuszczą oni Hiszpanię to mogą stracić nawet 30% PKB, a bezrobocie w regionie wzrośnie dwukrotnie.

Te szacunki wcale nie muszą być przesadzone, bowiem o ile dzisiaj Katalonia handluje z Europą jako członek UE, o tyle po secesji będzie musiała liczyć się z ewentualnymi cłami (przynajmniej dopóki nie przystąpi ponownie do Unii). Ponadto jak wskazałem wcześniej, ponad połowa katalońskiego eksportu to wynik handlu z Hiszpanią. Gdyby Madryt obłożył Katalonię sankcjami, ta znalazłaby się w podbramkowej sytuacji gospodarczej.

Może się okazać, że Katalonia bez Hiszpanii będzie miała równie trudno, o ile nie trudniej, co Hiszpania bez Katalonii. W przypadku secesji Katalonia nie ma co liczyć na błyskawiczną akcesję do Unii Europejskiej. Czeka ją droga każdego nowego państwa ubiegającego się o członkostwo. Separacja też raczej opuszczenie EU , i możliwe restrykcje handlowe w postaci taryf i wynikowo dedukcja inwestycji. Wytworzenie struktur krainy też będzie nie mało kosztować, ale na to podobno będzie grosz z offsetu podatkowego ( Generalitat de Catalunya).

Hiszpański Split oznaczał będzie zwiększenie długu, ponieważ zgodnie z prawem międzynarodowym, niepodległa Katalonia będzie musiała przejąć część potężnego (1,3 bln euro; dane z połowy sierpnia tego roku) długu publicznego Hiszpanii, (za The Guardian).

Po stronie Hiszpanii

Hiszpanie nie są jednak w dużo bardziej komfortowej sytuacji, bowiem mogą oni stracić co najmniej 1/5 swojej siły gospodarczej, a dodatkowo zyskają mocnego gospodarczego konkurenta w regionie Morza Śródziemnego. Mało tego, z perspektywy geografii, w przypadku utraty Katalonii oraz Kraju Basków (bo jedno może pociągnąć za sobą drugie) Hiszpania straci praktycznie lądowy kontakt z Francją… Główne trasy tranzytowe biegną tylko u wybrzeży półwyspu, a budowa nowej autostrady przez środek Pirenejów raczej nie wchodzi w grę. Ponadto ewentualne sankcje handlowe również uderzyłyby w gospodarkę Hiszpanii. Wprawdzie w mniejszym stopniu, jednak z pewnością odczuwalnym.

Zagrożenia dla obu stron

Jednocześnie podkreślenia wymaga jedna kwestia. Jeśli dzisiejszy potencjał gospodarczy Hiszpanii określić na poziomie 100%, to odseparowanie od tego państwa Katalonii nie będzie automatycznie oznaczało, że Hiszpania po secesji osiągnie pułap np. 75-80%, a Katalonia 20-25% wcześniejszej siły gospodarczej. Na podziale oba państwa stracą, zwłaszcza, że wybuch kryzysu ekonomicznego będzie wówczas niemal pewny (pytanie tylko jak będzie on głęboki).

Jednocześnie w przypadku wariantu siłowego, czyli wybuchu wojny domowej, to i Hiszpanie i Katalończycy ponieśliby ogromne straty. Nie tylko gospodarczo-finansowe.

Gdyby Barcelona odmówiła spłacać długu do Madrytu, to zarówno Katalonia jak i Hiszpania zostałyby zapewne w szybkim tempie zdeklarowane jako default, z pełnym wachlarzem konsekwencji. Jakie miałoby to ramifikacje dla banków hiszpańskich? i w dalszej konsekwencji Europu i globu?

Sytuacja przypomina tą z powiedzenia: „Złapał Kozak Tatarzyna …” Hiszpania była dość stabilnym  państwem przed kryzysem. Jednak Po 2008 stała się beczką prochu w wyniku uspołecznienia strat finansowych banków. Beczką prochu czekająca na zapalenie. W przeciągu 8 lat dług Hiszpanii spuchł z 40% do 100%, w ujęciu do PKB. Sytuacja ESP nie do pozazdroszczenia. Pomiędzy 2011 i 2015 hiszpański rząd wydał €121 miliardów– 12% rocznego PKB – na spłaty samych odsetek.

Dlaczego Hiszpania jeszcze trzyma się nad poziomem kipieli?

Dzięki ECB (Europejski Bank Centralny), który skupuje obligacje rządowe ESP (jeśli Katalonia opuści Hiszpanię i jednocześnie nie wejdzie do UE i strefy euro, ECB nie będzie mógł jej wspierać). Na żywo notowania możesz znaleźć na MarketWatchu. Dopóki ECB jest kupcem ostatniej nadziei, dopóty z hiszpańskimi finansami nic się nie stanie, because nothing else really matters. Kiedy EBC przestanie kupować hiszpańskie obligacje lub choćby zasygnalizuje ruch, że nie będzie już ich kupować, sytuacja może się zmienić. Mario Draghi (prezes EBC) kończy panowanie w 2019 roku. W kuluarach słyszy się, kto dostanie po nim schedę – Jens Weidmann. Wiele się może się zmienić za jego panowania. Jens Weidmann nie jest ulubieńcem Włochów i Hiszpanów, ale to nie oni rozdają teraz karty na fotel Prezesa EBC. Europejski rynek obligacji nie jest gotowy na EBC pod prezesurą „Bundesbank” Weidmann. Hiszpania jest zbyt duża, aby uratować ją bail-outem. Obecna strategia SuperMario “extend and pretend” działa jak na-razie. Jakiekolwiek turbulencje na rynku bondów za-triggerują rynek CDS (credit default swaps), a to wykaże, że cały ten collateral, finansowy domek z cart wyceniany poprzez mark-to-fantasy się zawali.

System hiszpańskiej bankowości trzęsie się już teraz. Banko Popular został przejęty za parę euro przez Santandera w spektakularnej akcji shotgun bail-in, a strat narobił podobno na 38 miliardów EUR. Był to de facto pierwszy przypadek, od tego z Global Financial Crisis, kiedy to akcjonariusze (shareholders) i posiadacze długu niezabezpieczonego (subordinate bondholders) nie zostali uratowali poprzez bailout od podatników.

Kolejnym bankiem na skraju belly-up jest Liberbank. Strach ogarnął inwestorów, ponieważ ten 8 największy bank w Hiszpanii powstał tak na prawdę z siłowego małżeństwa trzech failed cajas (savings banks): CajasturCaja de Extremadura i Caja CantabriaLiberbank w księgach rachunkowych posiada aż 22% pożyczek zagrożonych. Bank musi zebrać €500 milionów kapitału. Jeżeli to się uda, to wzrośnie również pokrycie toksycznych aktywów z 43% do 50%. Cuda się zdarzają, więc SuperMario&Co z pewnością myślą, jak załatwić ten problem. Poniżej warto pokazać panikę wakacyjną na akcjach. Dziś sytuacja się już uspokoiła bowiem  zabroniono Liberbankowi shortowania.

Sytuacja systemu bankowego nie jest ciekawa. Całkowite Non Performing Loans ( w skrócie NPL – pożyczki zagrożone) są na poziomie około 8% i wynoszą około €140MlD EUR. Dane historyczne o hiszpańskim NPL są pokazane poniżej, jednak to zapasy z Banco Popular pokazały prawdziwą ukrytą skalę problemu.

Ile wszystkich NPL jest w Europie możesz poczytać pod:

http://www.europarl.europa.eu/RegData/etudes/BRIE/2017/602072/IPOL_BRI(2017)602072_EN.pdf

Jakby tego mało to nasz dobry znajomy Moody’s wziął się poważnie za banki z półwyspu Iberyjskiego.

https://www.moodys.com/research/Moodys-takes-rating-actions-on-Spanish-banks–PR_366034

Hiszpania to bańka nieruchomości, która nie została jeszcze rozładowana, od niej to zaczęły się problemy ludzików od Gazpacho .  Jak się przestawia Index Nieruchomości tam możesz pooglądać na TradingEconomics:

https://tradingeconomics.com/spain/housing-index

 

Zagrożenia po stronie Unii Europejskiej

Ponieważ UE należy traktować jako państwo (posiada wszystkie cechy państwa za wyjątkiem armii), to rozpad Hiszpanii oznaczać będzie również straty dla UE. Ewentualny kryzys na Półwyspie Iberyjskim odbije się na kontynencie. To będzie oznaczało kolejny problem gospodarczy (a już UE zmaga się z kryzysami m.in. w Grecji i Włoszech) i kolejne pole do wewnętrznych politycznych sporów (jedni poprą Hiszpanię inni separatystów).

W wewnętrznie skłóconej Unii (jaką obserwujemy dziś), nowe zarzewie konfliktu i to w dodatku na spokojnej do tej pory flance, może okazać się przysłowiowym gwoździem do trumny.

Kiedy może nastąpić apogeum konfliktu? – Iskra w beczce prochu

Dotychczasowe wydarzenia pokazują, że zarówno Katalończycy jak i Hiszpanie są zdeterminowani postawić w tym sporze na swoim. Bez kompromisów. Katalonia organizując referendum wbrew woli władz z Madrytu zmusiła je do podjęcia stanowczej reakcji. Hiszpanie z kolei nieco przeszarżowali oskarżając 700 burmistrzów, którzy przecież zawsze mają poparcie lokalnej społeczności. Taki ruch musiał i wywołał masowe protesty, zaognił sytuację i jeszcze bardziej zjednoczył Katalończyków.

Obecnie mamy krótki moment odprężenia, bowiem jeśli obie strony nie pójdą po rozum do głowy, to przed 1 października (data referendum) może dojść do groźnych incydentów, a nawet mogą zapaść decyzje, które spalą mosty na przyszłość.

Istnieją dwie opcje.

Jeśli Hiszpanie zdecydują się na niedopuszczenie do fizycznego odbycia się referendum, to jedynym dla nich wyjściem byłoby wprowadzenie stanu wojennego/wyjątkowego i postawienie na ulicach katalońskich miast wojska (bowiem lokalna policja podlega formalnie Katalończykom i może nie posłuchać rozkazów Madrytu). A to już grozi, w skrajnym wypadku, wybuchem wojny domowej. Nawet jeśli do niczego by wówczas nie doszło, to Hiszpanie byliby zmuszeni do utrzymania tegoż stanu wojennego przez nie wiadomo jak długi czas, a tym samym ponosiliby duże koszty związane z utrzymaniem żołnierzy w stanie gotowości na terenie Katalonii. Z pewnością ucierpiałby na tym również biznes, a tym samym gospodarka całego państwa.

Innym rozwiązaniem byłoby nieme pozwolenie na referendum, a następnie nie uznanie jego wyników. Wówczas negocjacje i przepychanki polityczno-prawne mogą potrwać bardzo długo. W tym czasie Katalonia będzie miała szansę przygotować się do siłowego rozwiązania kwestii niepodległości, choćby po to, by mieć kolejny argument w negocjacjach.

By umożliwić sobie taką opcję, Katalończycy musieliby przestać oddawać pobierane od lokalnego społeczeństwa podatki do Madrytu. To z kolei wywołałoby odpowiednie ekonomiczne i gospodarcze reakcje Hiszpanów.

Tym samym okres napięcia równałby się z możliwością wybuchu kryzysu gospodarczego u obu stron, co niewątpliwie miałoby wpływ również na gospodarkę całej Unii Europejskiej.

 Reasumując, Hiszpanie przed 1 października (jeśli Katalończycy nie odpuszczą) będą mieli wybór. Albo siłowe załatwienie sprawy, które może wywołać tragiczne skutki już teraz, albo „miękki” wariant, który może sprawić, że przyszłości Katalończycy przygotują się na ogłoszenie niepodległości, nawet, jeśli miałoby to oznaczać konflikt zbrojny.

 

Czy wybuchnie wojna domowa?

Rząd centralny już zagrał va-bank ponieważ zagroził odcięciem funduszy centralnych, wiec Katalonia straci pieniądze na spłaty kredytów. Ten szantaż może jednak okazać się strzałem w stopę lub nawet samobójstwem.  Fundusze centralne pochodzą przecież z podatków wpłacanych przez Katalonię do Madrytu. Innymi słowy, jeśli Hiszpania odetnie Katalonię od finansowania, to ta najdalej po miesiącu przestanie odprowadzać do rządu centralnego podatki pobrane na swoim terytorium (czyli de facto, Katalonia straci jedynie finansowanie z 1 miesiąca).  Ponadto, ponieważ Hiszpanie są wierzycielami 60% całego katalońskiego długu, to Ci drudzy mogą przestać spłacać Madryt.

Jeśli chodzi o kwestie społeczne, Hiszpania również użyła argumentu siły, doprowadzając do zamieszek między służbami porządkowymi, a Katalończykami. Wsadzanie ludzi do więzień, rekwirowanie ulotek, sprzętu drukarskiego oraz rewizje, budzi olbrzymi sprzeciw społeczny.

Polityczne władze Katalonii podkręcają temperaturę, wietrząc swoją szansę na reelekcję i utrzymanie wpływów. A przecież nawet pokojowy rozwód, może przynieść  i Hiszpanii i Katalonii więcej szkód niż pożytku.

O ile samotna Katalonia nie jest jeszcze chyba gotowa na siłowe odłączenie od Madrytu, o tyle wsparcie przyszło z Kraju Basków.

http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1854588,Hiszpania-sie-rozpada-Kraj-Baskow-staje-ramie-w-ramie-z-Katalonia

Tak więc Hiszpania trzeszczy w szwach. Jedność krainy została postawiona pod znakiem zapytania. Rząd traci legitymacje to sprawowania władzy. Te wydarzenia z pewnością będą miały odzwierciedlenie w gospodarce i finansach.

Działania Madrytu i Barcelony, jak dotychczas, kierują się w jedną stronę. Rebelii i być może nawet wojny domowej. Antagonizm urósł tak bardzo, że niezwykle trudno będzie go wygasić. Wydaje się, że katalońska elita doprowadziła region do momentu, w którym nie może się on cofnąć. Jeśli politycy nie zrealizują swoich obietnic i zatrzymają proces secesji, to przy takich nastrojach społecznych, z pewnością utracą władzę w kolejnych wyborach do katalońskiego parlamentu.

Ale na razie problem ten jest niedostrzegany, bowiem o jakimkolwiek wycofaniu się z roszczeń niepodległościowych mowy nie ma. Wręcz przeciwnie. Nastroje separatystyczne narastają.

Można zupełnie realnie spodziewać się, że rebelia w Hiszpanii wybuchnie. Albo stanie się to w okolicach 1 października 2017 roku, albo zostanie przełożone na przyszły rok (będzie to 3 rok kalendarzowy sprawowania rządów przez nowy kataloński parlament, który z pewnością będzie chciał czegoś „dokonać” jeszcze przed kolejnymi wyborami).

 

 

opracowali: Krzysztof Wojczal & Bmen

Artykuł powstał w wyniku prac InstytutuPL

 

P.S. Na koniec dla zainteresowanych, poniżej krótki rys historyczny:

Katalonia to region w północno-wschodniej części Hiszpanii. Jest to region autonomicznym, z własną polityczną, prawną i kulturową strukturą sięgającą wieków. Katalończycy, których liczba estymowana jest na 7,5mln posiadają swój język Catalan, nie będący dialektem hiszpańskiego.

Historia Katalonii się sięga XII wieku i jest starsza niż historia Hiszpanii, która de facto jako naród wytworzony został poprzez małżeństwa szlachty. Katalonia  urosła w siłę gdy w 1162 kiedy hrabia Barcelony Ramon Berenguer IV poślubił księżniczkę Petronillę z Aragonii i powstało Królestwo Aragonii. Rozrosło się ono o Majorkę, Walencje, Sardynię. Do czasu odkryć geograficznych królestwo, dzięki handlowi morskiemu, było potęgą na Morzu Śródziemnym. W szczytowym momencie wpływy sięgały włoskiej Sycylii.

W XV wieku Izabela I  z Kastylii i Ferdinand z Aragonii wzięli ślub, a tym samym zawiązali unię personalną pomiędzy dwoma największymi państwami Półwyspu Iberyjskiego.

Już w 1640 Katalończycy podjęli jednak przegraną walkę o odłączenie się przeciwko królowi Filipowi IV Habsburgowi (tzw. Wojna Żeńców).

W 1705 roku wybuchła wojna o hiszpańską sukcesję, która zakończyła się zwycięstwem Filipa V  Burbona z Francji. W czasie jej trwania Katalończycy postanowili wykorzystać moment europejskiej zawieruchy i wywalczyć niepodległość. Bezskutecznie. W 1714 roku Barcelona upadła, a Filip V zjednoczył i połączył krainę znaną nam teraz jako Hiszpania. Od tego czasu Katalończycy utracili niemal wszelkie prawa, które wcześniej im przysługiwały jako autonomii.

Odbudowa lokalnej kultury i administracji rozpoczęła się pod koniec XIX wieku, jednak  w 1925 roku sny o autonomicznej Katalonii przerwała dyktatura Primo de Rivery. Dopiero po jej upadku (1930) Hiszpanie zgodzili się przyznać Katalończykom autonomię.

Jednak w 1936 nastąpił przewrót w Republice i zaczęła się wojna cywilna, wspierana przez nacjonalistów z Włoch i Niemiec. Po zwycięstwie gen. Franco w 1939 Katalońcy ponownie zostali poddani represjom, co trwało aż do 1975 roku.

Historię Katalonii możesz poczytać na Catalonia profile – Timeline, gdzie bardzo wyraźnie jak długa jest historia separatyzmu i sięga ponad 100 lat.

 

geopolityka, polityka, gospodarka, podatki – blog

Do samodzielnego studiowania:
https://www.idescat.cat/?lang=en
https://www.statista.com/statistics/327063/gross-domestic-product-in-catalonia-and-spain/
http://www.thestrategist.media/Catalan-independence-is-a-debt-bomb-for-Spain_a2179.html
https://www.ft.com/content/f9f0df04-b953-3d37-9a7b-3166c27401d1
http://www.atlanticcouncil.org/blogs/defense-industrialist/the-military-implications-of-scottish-and-catalonian-secession
http://www.businessinsider.com/economics-of-catalan-secession-from-spain-2016-2?IR=T
http://www.france24.com/en/20170916-spain-tightens-grip-catalan-spending-tensions-referendum-barcelona-rajoy-puigdemont?ref=tw_i
http://forsal.pl/swiat/aktualnosci/artykuly/1071438,hiszpania-sie-rozpadnie-baskowie-zorganizuja-referendum-niepodleglosciowe.html
https://www.theguardian.com/world/2017/sep/11/catalonia-barcelona-independence-national-day-diada
https://www.reuters.com/article/us-russia-nato-wargames-putin/putin-watches-as-russia-intensifies-war-games-that-have-rattled-west-idUSKCN1BT1E8?il=0
http://www.express.co.uk/finance/city/674092/Eurozone-Spain-meltdown-shares-plummet-EU-Spanish-banks
https://wolfstreet.com/2016/05/28/spain-banking-crisis-is-back-banco-popular-capital-npl/
http://www.catalangovernment.eu/pres_gov/AppJava/government/news/300276/catalonia-reduces-deficit-0-93.html
http://www.zerohedge.com/news/2017-09-15/spain-passes-new-laws-restrict-catalan-finances-ahead-independence-vote
https://www.ceicdata.com/id/indicator/spain/non-performing-loans-ratio
http://www.bbc.com/news/world-europe-41284764
http://www.sbs.com.au/news/explainer/why-do-catalans-want-independence-spain
https://www.spectator.co.uk/2017/07/catalonia-vs-spain-a-battle-that-neither-side-can-win/
https://graduatesofdemocracy.wordpress.com/2017/07/07/catalonia-a-new-state-in-europe/
https://www.thespainreport.com/articles/1124-170915100128-referendum-campaign-begins-for-suspended-vote-as-spanish-judges-condemn-separatist-totalitarianism

14 komentarzy

  1. Na wstępie powiem, że napisaliście super artykuł 🙂 Daje pełen obraz sytuacji na konflikt w Hiszpanii 🙂

    Tylko wkradł się chyba błąd:
    „W listopadzie 2014 […] Z 2,3 mln Katalończyków, którzy wzięli udział w głosowaniu aż 80 proc. (ok 1,8 mln) wskazało podwójne „Tak”, opowiadając się za pełną niepodległością.”
    A dalej w artykule jest
    „Eskalacja konfliktu trwa, a przypomnieć należy, że jeszcze w 2007 r. zaledwie 14% ludności katalońskiej poparło niepodległość (zgodnie ze statystykami rządu regionalnego). Do roku 2013 liczba ta wzrosła ponad trzykrotnie, do 48%. W 2017 to już około 62%.”

    Dodatkowo dwa odnośniki „(pisałem o tych wydarzeniach tutaj i tutaj),”
    nie łączą.

    Pozdrawiam

    1. Sprzeczności w tym nie ma, bo frekwencja w referendum (które rząd kataloński później nazywał „procesem udziału obywatelskiego”) wynosiła wg różnych źródeł od 37 do 42%. Kwestia tego, że referendum nie było wiążące, jak i wątpliwości dot. jego legalności spowodowały, że mogło być niemiarodajne jako narzędzie pomiaru opinii publicznej.

  2. Mnóstwo błędów – literówek. Artykuł przed opublikowaniem należy poddać korekcie. Tutaj tego zabrakło. Poza tym zapis kwot w euro jest obcy w polskiej pisowni. Ma się wrażenie, że zastosowano tutaj kopiuj/wklej.
    Jeśli autor chce pochwalić się publikacją lub chce także, aby inni się nią zainteresowali warto ułatwić zapis artykułu w formacie pdf. i nie tylko.
    I na koniec. Do tak długiego artykułu warto zrobić spis treści. Ułatwia nawigację.

    1. Dziękuję za uwagi. To był nasz pierwszy tekst pisany w dwie osoby i wszystko o czym napisałeś jest właśnie tego przyczyną 🙂 Wnioski na przyszłość wyciągnięte. pozdrawiam
      KW

  3. Fajne podsumowanie, przeczytałem do końca i miło było poukładać sobie w głowie różne scenariusze. Podziwiam za tak obszerny materiał i pomimo kilkunastu literówek jest całkiem, całkiem. Dzięki! 🙂

  4. Ciekawa analiza i przyblizajaca raczej Polakom nieznane wewnetrzne sprawy Hiszpanii.Daje takze do myslenia jak niebezpieczne sa regionalne separatyzmy.Zauwazmy ze u nas w kraju od dawna dziala RAŚ ktorego celem i pragnieniem jest oderwanie ślaska od reszty panstwa. Na szczescie tutaj ludzie nie dali sie jeszcze zwariowac i zwiazek ten cieszy sie minimalnym popraciem.Mimo to wielu jego zwolennikow piastuje urzednicze stanowiska i roznymi projektami stara sie siac propagande.Takie dzielenie i rozbjanaie panstwa jest bardzo niebezpieczne a jego wynik zawsze jest jeden i znany nam z historii( np rozbicie dzielnicowe Polski, rozdrobnione panstwa niemieckie etc).Takie rozbicie niesie ze soba zawsze trzy etapy – walki o separacje i smierc wielu ludzi w tychze,podzielona calosc jest slaba i otwarta w przypadku zewnetrznego ataku a wewnetrznie sklocona i wroga traci kolejnych obywateli w granicznych sporach, nastepnie kolejna walka o ponowne zjednoczenie i znow ofiary.Separatyzmom nalezy sie zdecydowanie przeciwstawiac.

  5. Jestem hiszpanem, dostałem lika od znajomych z pracy. W życiu nie zrozumiem skąd Polacy macie tą fascynacją wojenną. Jakby smierć i ból brakowało na świecie…

    1. Mogę pisać za siebie (nie za Polaków). To nie fascynacja. Zostaliśmy, jako naród, tak doświadczeni przez historię, że osobiście jestem wyczulony na to, co się wkoło dzieje. Próbuję rozważać różne możliwości. I zastanawiać się nad ewentualnymi skutkami. Wierzę, że dla Polski lepiej byłoby, gdyby Hiszpania była silna i zjednoczona. Jednak dzieje się to, co się dzieje i należy myśleć również o tych mniej przyjemnych skutkach. Życzę powodzenia w próbach utrzymania Hiszpanii w całości metodami pokojowymi. Szczerze. Choć na razie Wasz rząd, w mojej ocenie, oblewa egzamin z dyplomacji. Zobaczymy co z tego wyniknie.

  6. W artykule pada, że od 2008 Katalonia kontroluje policję na swoim obszarze. Jak więc możliwe, że w czasie referendum policja pacyfikowała lokale wyborcze? Madryt przysłał swoją policję do Katalonii? Co w tym czasie robiła katalońska policja?

    1. Madryt przysłał do Katalonii kilkanaście tysięcy własnych policjantów. Katalońska policja dostała wprawdzie rozkazy od Hiszpanów, ale zachowywała się bardzo biernie. Widziałem nagrania, gdzie wręcz bronili obywateli przed hiszpańskimi służbami.

  7. Katalonia posiada autonomię od 1979 r. (ponownie), jako jedna z dwóch pierwszych wspólnot autonomicznych, które powtały po uchwaleniu obecnie obowiązującej Konstytucji Hiszpanii i na jej mocy, a nie tak, jak piszesz, od 2006 r – wtedy został uchwalony nowy statut autonomiczny Katalonii, uznany przez TK w kilku punktach za niekonstytucyjny.

    Podatki pobierane przez władze lokalne, w tym wypadku Generalitat w dużej mierze zostają we wspólnocie, a nie tak jak sugeruje artykuł, wędrują w całości do skarbu państwa czyli tzw. Madrytu. (Różny procent w zależności od rodzaju podatku).

Dodaj komentarz