Radosław Sikorski – przyszły „wybawiciel” Polski?

Ubiegły weekend można śmiało określić weekendem Sikorskiego. Sobotę były minister spraw zagranicznych rozpoczął od przemowy na konwencji Platformy Obywatelskiego. Dalszą część dnia spędził na wywiadach w mediach. Chyba nie było w Polsce osoby, która w czasie weekendu włączyłaby telewizor i nie zobaczyłaby na ekranie oblicza Radosława Sikorskiego. Jednak, gdyby jakimś cudem, ktoś zupełnie przegapił (lub celowo pominął) omawiane wydarzenie polityczne, to w niedzielę miał szansę zobaczyć jeszcze żonę Pana eksministra – Annę Applebaum w programie śniadaniowym stacji TVN. Niewątpliwie mieliśmy do czynienia z szeroko zakrojoną kampanią medialną. Jakie mogą być jej cele?

Porażki opozycji na scenie politycznej

Pojawienie się i przemowa na konwencji PO Radosława Sikorskiego świadczy o tym, iż „totalna opozycja” znajduje się w sytuacji… Równie totalnej. Wobec czego ściągane są najwyraźniej wszelkie rezerwy partyjne, co ma chyba pomóc w nadchodzących wyborach samorządowych. Ukazuje to determinację, a może nawet desperację obecnego przewodniczącego PO – Grzegorza Schetyny. Obaj w/w panowie raczej nie pałają do siebie miłością. A z pewnością obecny przewodniczący może mieć żal do Radosława Sikorskiego, którego opinia o Grzegorzu Schetynie wypłynęła razem z tzw. „Aferą Podsłuchową”. Wg Sikorskiego, Schetyna to: „Idealny numer dwa” bez kreatywności, o knajackim stylu lwowskiego żulika, który nie nadaje się na premiera.

Oceniając relacje obu panów po tym, co przeciekło do mediów, nie należą one do najcieplejszych, a Grzegorza Schetynę raczej nie można kwalifikować do osób, które lubią zwracać się o pomoc do konkurencji. Na podstawie tych subiektywnych odczuć, wnioskuję, że obecny przewodniczący PO znajduje się naprawdę pod wielką presją i potrzebuje choćby najmniejszego sukcesu w nadchodzących wyborach.

Sondażowe słupki PIS-u nie chcą bowiem opadać, pomimo licznych i zajadłych ataków zarówno z wewnątrz jak i zewnątrz kraju (nota bene w mojej opinii są przeszacowane).

W takiej sytuacji wystąpienie Radosława Sikorskiego może pomóc Platformie, a z drugiej strony były minister miał szansę przypomnieć o sobie, z czego z pewnością skorzystał. Świadczy o tym treść jego wystąpienia, która bardziej promowała jego osobę, niż wzmacniała wizerunek partii.

 

Sonda pod przyszłe plany polityczne

Omawianie obecnej sytuacji na scenie politycznej należy jednak do procesów nie ukazujących szerszej perspektywy. O ile partie polityczne (a konkretnie ich władze) skupiają się na czasie teraźniejszym, na być – albo nie być, o tyle konkretne jednostki posiadają swoje długofalowe plany czy marzenia. Podobną perspektywa przyświeca środowiskom, które wpływają na polityków.

Obserwując karierę polityczną Radosława Sikorskiego, z całą pewnością można pokusić się o stwierdzenie, że jej szczyt jest jeszcze przed nami. Wprawdzie 55 – letni polityk zdołał osiągnąć już wiele sukcesów, jednak ambicji odmówić mu nie można. Ambicji, dla której stanowisko ministra nie jest z pewnością szczytem możliwości i zawodowych aspiracji. Nawet pomimo tego, co Radosław Sikorski już osiągnął.

Wystarczy przypomnieć, że Sikorski objął tekę wiceministra obrony narodowej już w wieku 29 lat (w rządzie Jana Olszewskiego). Następnie, po zmianie frontu, w 1998 roku został wiceministrem spraw zagranicznych w rządzie Jerzego Buzka. 7 lat później został ministrem obrony narodowej w rządzie PIS-u Kazimierza Marcinkiewicza. Po dwóch latach pełnienia tej funkcji zrezygnował i dołączył do Platformy Obywatelskiej, dzięki czemu jeszcze tego samego roku (2007) objął tekę ministra spraw zagranicznych w nowym rządzie Donalda Tuska.

Radosław Sikorski to chyba jeden z najskuteczniejszych polityków w III RP. Począwszy od 1992 roku idealnie odczytywał koniunkturę polityczną, przechodząc z obozu do obozu w idealnych dla siebie momentach. Prawdziwy wizjoner sceny politycznej, który z rozmysłem i niebywałą skutecznością kierował swoją dotychczasową karierą. Radosław Sikorski nie tylko potrafił przewidzieć, kiedy i na który okręt wskoczyć, by ciągle znajdować się na fali wznoszącej, ale doskonale wiedział, kiedy statek zaczyna nabierać wody i należy go opuścić. Tak było z PIS-em w 2007 roku i tak samo było z rządem PO w 2014 roku, kiedy to R. Sikorski zapowiedział swoją rezygnację niedługo po wybuchu afery podsłuchowej (oficjalnie opuścił urząd 22 września 2014 roku dokładnie w tym samym dniu, w którym zrobił to Donald Tusk). Dzięki temu Radosław Sikorski nie jest kojarzony z bezbarwnymi rządami Ewy Kopacz, które zakończyły się klęską wyborczą (a która tak naprawdę była pokłosiem afery nagraniowej). Sikorski zrobił dokładnie to samo, co Donald Tusk. Opuścił pokład okrętu, który pod jego wodzą wpłynął na rafę, zostawiając resztę załogi na pastwę konsekwencji swoich poczynań.

 

Okres „wyciszania”

Obecna sytuacja Radosława Sikorskiego jest zbliżona do tej, z jaką spotkał się Leszek Miller. Po zakończeniu rządów w 2004 roku, nazwisko Millera kojarzyło się z licznymi aferami, jakie wypłynęły w trakcie i po jego rządach. Wydawało się, że byłego premiera i przewodniczącego SLD czeka już tylko emerytura. Nic bardziej mylnego. Po trzyletnim okresie spokoju i wyciszenia, w którym to Leszek Miller zajął się publicystyką, szum wokół jego osoby ucichł. Już w 2007 roku Miller postanowił sprawdzić pamięć wyborców, startując sejmu z list Samoobrony RP. Było wówczas jednak jeszcze za wcześnie. Pomysł zakończył się porażką podobnie jak próba sformowania nowej partii – Polskiej Lewicy. Minęły kolejne 3 lata, a Leszek Miller wrócił ponownie na salony SLD. W 2011 roku uzyskał mandat posła, po czym kolejny raz został przewodniczącym SLD. Jego kariera ponownie nabrała tempa, aż do porażek wyborczych partii z 2015 roku.

Przykład Leszka Millera pokazuje, jak krótką pamięć posiadają wyborcy i jak sprawny jest system partyjny w obecnie obowiązującej ordynacji wyborczej III RP.

Te same słabości systemu chce w podobny sposób wykorzystać Radosław Sikorski (jak mniemam). Pamiętać należy, że tuż przed wybuchem afery podsłuchowej, były minister spraw zagranicznych posiadał bardzo dobrą prasę. Gdyby nie w/w afera, można by stwierdzić, że był jednym z najbardziej popularnych polityków z dużym poparciem (do silnej pozycji przyczyniły się jego działania w trakcie ukraińskiego euro-majdanu). Kreowany był wówczas na prawdziwego męża stanu, który wprowadził politykę zagraniczną RP do pierwszej ligi (prawda była nieco inna, ale taki szedł przekaz).

Szum wokół afery podsłuchowej oraz dymisja Donalda Tuska z funkcji premiera, okazały się ostatecznym znakiem do tego, by zniknąć. Przynajmniej na jakiś czas. Od 2015 roku Radosław Sikorski wrócił do publicystyki i często zapraszany jest jako ekspert do zagranicznych mediów. Od czasu do czasu polskie społeczeństwo częstowane jest „wrzutkami” na temat byłego ministra i jego „eksperckich” wypowiedzi za granicą. Kreowany jest wizerunek poważanej, respektowanej na całym świecie osoby. Od czasów rezygnacji minęło ponad 3 lata. Czy Radosław Sikorski swoim sobotnim wystąpieniem sonduje swój potencjał polityczny i jednocześnie stara się przypomnieć o własnej osobie?

 

Perspektywy

W chwili obecnej w PO niepodzielnie panuje Grzegorz Schetyna. To jest jego czas, w którym dzieli i rządzi w partii. Czas, na który długo czekał. Trudno jest jednak nie przyznać Sikorskiemu niezwykłej trafności, jeśli chodzi o ocenę jego partyjnego kolei. „Totalna opozycja” wydaje się być bezsilna wobec popularności PIS-u, a taktyka bezwzględnej i bezrefleksyjnej krytyki obozu rządzącego nie tylko nie pozyskuje dla PO zwolenników, ale wręcz odstręcza od tej partii. Zwłaszcza, iż jej przedstawiciele na arenie międzynarodowej, w ramach działań „opozycji totalnej” podejmują działania przeciwko własnemu państwu. Tylko głupiec nie dostrzega szkodliwości w przenoszeniu wewnętrznego politycznego sporu na zewnątrz. I właśnie dlatego notowania sondaży wyglądają tak, a nie inaczej.

Niewątpliwie jest jeszcze za wcześnie dla Radosława Sikorskiego, by wrócić do aktywnej polityki. By taki powrót okazał się skuteczny, najpierw klęskę musi ponieść obóz Grzegorza Schetyny. Dopiero wówczas pojawi się miejsce dla nowego lidera opozycji. Oczywiście za wcześnie jest by wróżyć, że klęska obecnych władz PO jest bardzo bliska. Możliwe jest, że w ramach „opozycji totalnej” partia odniesie sukces wyborczy jak nie w tych (samorządowych), to w następnych (parlamentarnych) wyborach. Być może nawet Grzegorz Schetyna zostanie premierem? Kto wie. Wówczas powrót Radosława Sikorskiego mógłby odwlec się w czasie.

O ile pozycja PIS-u przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi wygląda nadzwyczaj dobrze, to podkreślić należy, że do ponownej weryfikacji obywatelskiej dojdzie dopiero za niecałe dwa lata. To dostatecznie długo, by strzelający sobie co chwilę w kolana rząd PIS-u, zdołał powalić się na deski. Bez udziału rywala. Dlatego jest zbyt wcześnie by wróżyć, że PIS będzie rządził kolejną kadencję. Zwłaszcza, iż poparcie dla tego rządu ze strony USA może nieoczekiwanie zniknąć (z różnych względów, również niezależnych od PIS).

 

Veni, vidi, vici?

Niezależnie od tego, kto wygra przyszłe wybory parlamentarne (2019), Radosław Sikorski będzie musiał poczekać. Jeśli PIS obroni pozycję, wówczas swoją straci w partii Grzegorz Schetyna. Powstanie miejsce dla RS-a, który będzie musiał jednak czekać na porażkę PIS-u (dopiero w 2023 lub ew. w przedterminowych wyborach).

Z kolei, gdy „opozycja totalna” odniesie sukces i odsunie od władzy obecnych rządzących, wówczas R. Sikorski będzie musiał czekać na porażkę obecnych kolegów partyjnych. A ta z pewnością w końcu przyjdzie (może nawet szybciej niż by to miało miejsce w wariancie II kadencji PIS-u).

Trzeba sobie bowiem zdawać sprawę z tego, że sytuacja zarówno w kraju, jak i na świecie, wskazuje, że lata 20-te obecnego wieku będą niezwykle trudne dla klasy politycznej. Na tyle trudne, iż tylko silna i niemal despotyczna forma rządów będzie umożliwiała utrzymanie się u władzy. Tego rodzaju prowadzenie polityki wydaje się być bardziej naturalne dla PIS-u, natomiast w przypadku „opozycji totalnej” – niekoniecznie.

W sytuacji europejskiego, a może i nawet światowego kryzysu gospodarczego, trudno będzie w Polsce utrzymać poparcie polityczne. A takie właśnie turbulencje prawdopodobne wystąpią (szerzej o tym w tekstach o Włochach, Hiszpanii, a także o Portugalii, który opublikuję niebawem).

Uwzględniając tą perspektywę i wzorując się na przykładzie Leszka Millera (6 lat przerwy), można z całkiem wysokim prawdopodobieństwem przewidzieć, że Radosław Sikorski wróci do polityki najwcześniej około 2020-2021 roku po to, by rozpocząć marsz po władzę. I po to by zwyciężyć.

Sprzyjać mu będą okoliczności zewnętrzne (problemy polityczne i gospodarcze) i fakt, że posiada wizerunek faceta o twardym charakterze (odpowiednim na trudne czasy). Oczywiście ważna jest tu również przychylność mediów i „wpływowych środowisk” (wydaje się, że oba te atuty są po stronie RS-a). W każdym przyszłym scenariuszu klasa polityczna w Polsce, jak również sam demokratyczny system sprawowania władzy, będą miały bardzo słabą pozycję jeśli chodzi o poparcie społeczne. Dziś część ludzi pokłada wielkie nadzieje w rządach PIS-u (ponieważ Ci de facto jeszcze nie zdążyli dobrze porządzić i rysują się jako obrońcy „polskich interesów” oraz przeciwnicy „złodziejskich układów”). Gdy jednak zaufanie polityczne straci PIS, a następnie ponownie skompromituje się jeszcze opozycja, wówczas Polacy mogą zatęsknić za rządami „twardej ręki” i za kolejnym mężem stanu. I na takiego może kreować się właśnie Radosław Sikorski.

Ta perspektywa wydaje się być dość odległa, a rysowane tutaj scenariusze, mogą brzmieć abstrakcyjnie jednak w moim przekonaniu rzeczywiście istnieją już dziś przesłanki do tego, by móc pokusić się o przewidzenie sytuacji politycznej na polskiej scenie. Z pewnością podejmują się tego sami politycy, choćby po to, by odpowiednio kierować własną karierą.

 

Jednak, gdy zastanowić się nad tym wszystkim nieco dłużej, to nie ulega wątpliwości, że:

  1. PIS wcześniej czy później straci władzę,
  2. Opozycja władzę uzyska, ale w wyniku braku spójności, jednolitości a tym samym skuteczności w zarządzaniu, nie wykorzysta swojej szansy i zawiedzie pokładane w niej przez niektórych nadzieje.
  3. Społeczeństwo polskie kompletnie straci zaufanie do klasy politycznej i systemu sprawowania władzy (ponieważ scena polityczna stała się praktycznie dwubiegunowa, a w wyniku kompromitacji obu biegunów, Polacy zwyczajnie odrzucą cały system).
  4. W latach 20-tych wybuchnie kryzys gospodarczy i prawdopodobnie również polityczny (międzynarodowy).

 

Dla mnie są to niemal pewniki, a podejmując się intelektualnej zabawy i wchodząc w skórę Radosława Sikorskiego, celowałbym z powrotem na scenę polityczną właśnie w najbardziej kryzysowej sytuacji (porażka PIS-u i opozycji). Sprawy mogą potoczyć się różnie, jednak jestem pewien, że do 2025 roku Radosław Sikorski albo zostanie najważniejszą osobą w państwie, albo będzie na najlepszej drodze do tego by to osiągnąć. Dlaczego akurat on? (Zastrzegam, że nie jestem ani jego fanem, ani wyborcą) Wszyscy inni „gracze” są już albo skompromitowani (afery), albo przegrani (marginalizacja polityczna), albo ugrzęźli głęboko w obecnej sytuacji na scenie politycznej. Co będzie ich kosztować utratę wizerunku i poparcia. Wcześniej, lub później. Radosław Sikorski trzyma się na uboczu wojny „polsko-polskiej”, ograniczając się jedynie do incydentalnego wbijania „szpilki” obecnej władzy. RS odszedł z polityki zaraz po swoim największym sukcesie (kwestia Ukrainy), a „afera taśmowa” w gruncie rzeczy nie była niczym innym jak tylko skandalem obyczajowym (innymi słowy nie wiąże nazwiska Sikorskiego z żadną prawdziwą aferą).

W chwili obecnej, gdy wszyscy inni tracą wizerunkowo (na wojnie ponosi się ofiary), Sikorski buduje swoją pozycję eksperta na uboczu. Nie angażując się we wzajemne obrzucanie błotem, będzie miał okazje wrócić do polityki – przybywając na polityczne pobojowisko po wycieńczającej obie strony i społeczeństwo wojnie. Gdy PIS utraci władzę i przestanie podgrzewać „afery” związane z PO, kurz wokół postaci Sikorskiego opadnie zupełnie. Ludzie zapomną to, co kojarzyło się źle, a będą widzieć to, co kreuje teraz sam RS (czyli osobę nie uczestniczącą w wojnie polsko – polskiej, byłego – skutecznego ministra, eksperta o twardym charakterze, niezwykle doświadczonego polityka, który przez wiele lat obejmował kluczowe teki – MON i MSZ). I zagłosują. Niezależnie od tego, z listy którego ugrupowania wystartuje w wyborach Sikorski…

 

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

 

Linki:

http://www.tvp.info/33501890/radoslaw-sikorski-o-grzegorzu-schetynie-zulik-bez-pogladow-tchorz-nie-nadaje-sie-na-premiera
https://wiadomosci.onet.pl/kraj/radoslaw-sikorski-nie-wracam-do-polityki/cgee2v6
https://pl.wikipedia.org/wiki/Radosław_Sikorski

16 komentarzy

  1. Na ogół podzielam Pana obserwacje, ale ta…? Radek skończy tak jak Tomasz Lis, bo jest oderwany od rzeczywistości. Z ogromnym trudem panuje nad sobą gdy jest wścieķły. Wątpię czy dojrzeje. tendencje w społeczeństwie wskazują raczej, że po PISie włsdzę przejmie opcja prawicowa. Osobiście uważam że największe szanse ma Kukiz, ale je marnuje puki co.

    1. Pozwolę się nie zgodzić z Pańskim zdaniem. Po PIS-ie nie wygra opcja prawicowa, bowiem 80% społeczeństwa uważa, że PIS jest opcją prawicową… W zakresie opanowania Radosława Sikorskiego – podzielam opinię. Proszę jednak pamiętać, że wraz z czasem i doświadczeniem polityk nabiera ogłady (a piszemy o perspektywie jeszcze kilku lat). Ponadto w tej chwili RS występuje bardziej jako publicysta niż polityk i w tej roli może sobie na pewne rzeczy pozwolić. Jeśli zwietrzy polityczną szansę i rozpocznie na nowo kampanię polityczną – wówczas przyjdzie czas na odpowiednio chłodną i beznamiętną maskę. Choć pasowałby mi bardzie scenariusz, który Pan zarysował. Oby się okazało, że nie doceniam dobrej pamięci przyszłych wyborców. 🙂 Czego życzę sobie i wszystkim, którzy sobie tego również życzą 😉

      1. Jeśli chodzi o pamięć wyborców to troszkę tu namieszał internet. Proszę zobaczyć co się stało z działaniami polityków z lat 90? w pierwszej dekadzie XXI wieku nikt już o tym nie pamiętał. Jak jest teraz? wystarczy że byle jaki polityk coś palnie i od razu internet wyrzuca mu, że np. 7 lat temu mówił, że jest odwrotnie. A prostej i czytelnej hipokryzji Polacy nie znoszą.
        Analogicznie internet przechowa wszelkie sytuacje, w których (jak to ładnie Panowie ujęliście) RS „nie panował” nad sobą. I zostanie to użyte przeciwko niemu. Oszołomskie wystąpienia w mojej ocenie skutecznie burzą obraz męża stanu – niezależnie jak dobrze zagranego.

        1. Słuszna uwaga. Pytanie jaki odsetek wyborców kieruje się memami w internecie.
          Ponadto przeważnie jest tak, że w sieci większość szuka tego rodzaju informacji, jaka odpowiada ich przekonaniom. Więc mimo dostępu do „wszechwiedzy”, wiele osób i tak ogranicza się do utwierdzania we wcześniej nabytych (zaimplementowanych) poglądach.

          1. Mógłbym się zgodzić z wieloma tezami, ale właśnie wystąpienie Sikorskiego na konwencji PO je grzebie. Przecież to nic innego jak ta wojna polsko-polska i to w bardzo prymitywnej postaci

          2. > Pytanie jaki odsetek wyborców kieruje się memami w internecie.
            Mniejszy niż ten który będzie śię tym kierował za 8 lat. Jeśli RS to dlaczego nie Kwaśniewski, Komorowski, Olejniczak, Marcinkiewicz, Rokita itd. ?
            W polskiej polityce zmartwychwstania są coraz trudniejsze (vide Waldemar Pawlak). Miller miał poparcie partyjnego betonu, zmęczonego porażkami młodzieży. Budził nostalgię u działaczy ale elektorat już drugi raz go nie kupił. Moim zdaniem RS jest jak Buzek albo Krzaklewski może być przystawką ale nie głównym daniem.

          3. Pomimo krótkiej pamięci, wyborca jednak potrafi odróżnić tego „który już rządził” od tego, który jeszcze tego de facto nie robił. Kwaśniewski, Komorowski, Marcinkiewicz już byli na najwyższych stołkach. Olejniczak przegrał swoją karierę polityczną zanim się dobrze zaczęła (i to nawet nie jego wina, zwyczajnie SLD miało tendencję spadkową). Żeby wrócić, musiałby się „zbudować” na nowo. Sikorski był już ministrem. Wielokrotnie. Posiada doświadczenie. I wsparcie mediów (to ważne!). Rokita sam zakończył działalność, ponadto jest wielką indywidualnością, ale nie nadaje się na lidera.

            Zwróciłem uwagę na RS-a z tego względu, że jest zwyczajnie promowany. Nadal jest na fali, tyle że poza polityką. Nie wskazałem tej osoby z uwagi na jej szczególne predyspozycje (a może nie tylko i wyłącznie na to), ale z uwagi na fakt, jak ta postać wciąż jest „budowana” przez media. Mnie to osobiście zastanawia. 🙂

          4. RS ma pewnie jakieś lepsze dojścia do mediów niz przeciętny polityk jego opcji i pewnie ponad przeciętne parcie na władze. Ryszard Petru miał duże poparcie mediów, opinie eksperta finansowego, młodego, zdolnego, nowego itd. I jakoś nie wystarczyło. RS ma to wszystko z wyjątkiem nowości i młodości. Promowanych produktów nie tylko w polityce jest dużo i samo promowanie nie zapewni sukcesu rynkowego. Nie widzę w Sikorskim ani jakiegoś zaplecza które wiernie stałoby za nim (brak takiej frakcji pokazuje, że chyba nie jest dobry w partyjnych gierkach, daleko mu tutaj do Schetyny) ani charyzmy na miarę Tuska.
            Nie wierzę aby RS ze swoją partią skonczył lepiej od Ryszarda Petru. Inna możliwość to, że jakoś na mocy porozumienia miedzy partiami/frakcjami został kompromisowym liderem opozycji idaćej po władzę. Jednak jego osobowość jest dużą przeszkodą w czymś takim (zakładam, że opinia iż jest nadętym bufonem którego mało kto w PO lubi jest prawdziwa). Jedyna szansa bycia premierem dla niego to zostanie syndykiem masy upadłościowej coś jak Marek Belka po Millerze.

  2. Fajnie się pana czyta ,ale mała uwaga (akurat nie do treści merytorycznych )
    poprawna pisownia to NAPRAWDĘ.

  3. RS to hiena polityczna gorsza od Donalda Tuska. Ten człowiek własną matkę by sprzedał za stanowisko. Każdemu zrobił łaskę… przepraszam- laskę, żeby mieć władzę. Mam szczerą nadzieję, że już nigdy nie będzie dzierżył żadnego stanowiska.

  4. I najważniejsze, przynajmniej dla mnie. W 2017 RS uczestniczył w spotkaniu Bilderberga. I chociaż wydaje się być to teraz szalone, to obstawiam, że w przeciągu następnej dekady zostanie premierem albo przynajmniej prezydentem.

    1. Janusz Palikot również uczestniczył w spotkaniu Bilderberga. Niedługo później jego kariera polityczna (i nie tylko) się załamała. 😉

      pozdrawiam
      KW

  5. Też obserwuję aktywność Sikorskiego i podzielam spostrzeżenia, że to przyczajony kot który tylko czeka na okazję, żeby wskoczyć na pozycję lidera totalnej opozycji. Ale nie on jeden, w tej kwestii trzeba pamiętać jeszcze o Tusku, który również wróci i będzie konkurencją dla „Zdradka”. Ale nie o tym…

    Zdecydowanie nie podzielam optymizmu z jakim Pan opisuje powyższe zjawisko. Ten wpis to jest klasyczny przykład manipulacji typu „samospełniająca się przepowiednia”. Czytelnik właściwie nie ma złudzeń, że jesteśmy skazani na Sikorskiego. Brak w tekście wątpliwości i przypuszczeń, za to jest dużo twierdzeń np. „jestem pewien, że do 2025 roku Radosław Sikorski albo zostanie najważniejszą osobą w państwie”.

    Panie Krzysztofie w pozostałych tekstach stara się Pan przekazać czytelnikowi obiektywną analizę opisywanego zjawiska a miejsca w których przekazuje Pan swoją opinię, są z reguły oznaczone informacją, że to tylko pana prywatne przypuszczeni itp.. Ten huraoptymistyczny wpis na temat Sikorskiego zdecydowanie odstaje na minus w porównaniu do innych tekstów. Niestety zaleciało tu propagandą polityczną.

    1. Tekst należy traktować jako przestrogę, a nie agitację 🙂
      Niemniej dziękuję za przekazane uwagi – szczera informacja zwrotna to jest coś, na czym mi zależy 🙂
      pozdrawiam serdecznie
      KW

Dodaj komentarz