Paradoks Korwina – Zbyt kontrowersyjny by wygrać, zbyt ważny by odejść?

Ostatnie wydarzenia związane z kolejnym rozłamem w partii Szanownego Pana Prezesa Janusza Korwin-Mikkego skłaniają ponownie do refleksji.

Ugrupowania JKM-a z jednej strony wydają się cechować silnym poparciem dla lidera, z drugiej, paradoksalnie, procesowi ich „rozwoju” nieodłącznie towarzyszą rozłamy, przekształcenia i rozpady. Wprawdzie do „Wolności” dołączył ostatnio bardzo szanowany przeze mnie poseł Jacek Wilk, jednak nie świadczy to o sile „Wolności”, a o słabości politycznej bodaj najbardziej wartościowego przedstawiciela prawicy (przynajmniej w mojej ocenie).

Można z tego wyciągnąć taki wniosek, że silna pozycja Prezesa w środowisku prawicowym (wolnościowym) świadczy jedynie o słabości tegoż środowiska. Z jednej strony Pan Prezes jest zbyt kontrowersyjny by przekonać do siebie większość wyborców i zacząć realizować zapowiadane przez siebie postulaty (ba, jego ugrupowania nie mogą przekroczyć choćby progu wyborczego do sejmu), z drugiej, jest jedynym magnesem, który to środowisko spaja. Bez JKM, ugrupowania prawicowe zwyczajnie umierają politycznie (przykład Kongresu Nowej Prawicy).

Taki stan rzeczy niewątpliwie musi być nadzwyczaj frustrujący dla osób, które popierają gospodarcze pomysły JKM-a i środowiska pro-wolnościowego.

 

Na czym opiera się fenomen Sz.P. Janusza Korwina-Mikkego?

Z czego właściwie wynika pozycja JKM-a i dlaczego osoba ta jest w zasadzie na dzień dzisiejszy nie do zastąpienia?

W mojej ocenie najważniejsza dla lidera jest odpowiednia legenda. I Prezes jest bohaterem takowej. 28 maja 1992 roku na wniosek parlamentarzystów UPR (Unia Polityki Realnej) Sejm przegłosował słynną już tzw. uchwałę lustracyjną. Co ciekawe była to jedyna skuteczna inicjatywa sejmowa tegoż ugrupowania. Wniosek o głosowanie nad tą uchwałą osobiście sformułował na mównicy sejmowej właśnie Sz. P. Janusz Korwin-Mikke, pełniący funkcję Prezesa UPR.

Uchwała została wykonana przez ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Antoniego Macierewicza. Tym samym, ta jedna majowa noc wyłoniła dwóch (a nawet trzech – uwzględniając premiera Jana Olszewskiego) bohaterów. Bowiem również AM stał się takowym tyle, że dla środowisk wspierających Prawo i Sprawiedliwość (legendę swoją AM umocnił rozwiązaniem WSI – ale to odrębny temat).

Kto inny, spośród zwolenników pro-wolnościowej prawicy, może chlubić się podobną postawą i efektami swoich działań? Jak na razie nikt. Choć zastrzec należy, że dzięki ugrupowaniu KUKIZ15’ do sejmu dostało się kilku pro-wolnościowych posłów, którzy po raz pierwszy od wielu lat mają szansę zaistnieć w sferze politycznej i być może nawet coś osiągnąć.

Oprócz dobrej legendy, lider winien się cechować charyzmą, inteligencją, wiedzą oraz powinien być osobą wyrazistą, a także dobrym mówcą. Nie sposób jest odmówić tych cech liderowi Wolności. Ponadto, co jest również niezmiernie istotne, Pan Prezes jest niezależny finansowo i na brak funduszy nie narzeka (przynajmniej ja nie słyszałem). Innymi słowy, jest w stanie zorganizować finanse na własne projekty polityczne, a od strony prywatnej, zwyczajnie stać go na uprawianie polityki. A to jest przecież kluczowa kwestia.

 

Nie jest to jednak lider idealny.

Dlaczego? Nie wypada mi krytykować ani samej osoby ani jej poczynań, jednak… Jedno nie ulega żadnej wątpliwości. Prezesowi brak jest skuteczności. Jedna udana inicjatywa sejmowa w przeciągu kilkudziesięciu lat uprawiania polityki, to zdecydowanie zbyt mało. Natomiast mówienie o sukcesie w kontekście przekroczenia progu wyborczego, świadczy o zbyt nisko zawieszonej poprzeczce. Chyba każdy wyborca oczekuje, że wspierany przez niego polityk/partia, posiada plan, który umożliwi wygraną w wyborach i pozwoli na REALIZACJĘ konkretnego programu. Nadziei na realizację całkiem rozsądnych, gospodarczych postulatów JKM-a – wciąż brak.

Już wielokrotnie okazywało się, że JKM nie jest wstanie wypromować w społeczeństwie prowadzonych przez siebie ugrupowań w taki sposób, by te osiągnęły sejmowy próg wyborczy, nie wspominając już o zwycięstwie. Mało tego, Prezes nie jest wstanie utrzymać jedności zakładanych przez siebie partii, co nienajlepiej świadczy o jego zdolnościach związanych z zarządzaniem.

Takie są fakty.

Jednocześnie wielokrotnie okazywało się, że bez Prezesa Wolności, ugrupowania prawicowe zwyczajnie umierają politycznie. To niestety nasuwa pewne smutne wnioski. Prawica nie ma innego lidera.

 

Perspektywy

Ponieważ wśród osób już doświadczonych życiowo, próżno szukać lepszych (niż Ci, których już mamy) i jednocześnie wiarygodnych kandydatów na lidera prawicy, pozostaje z nadzieją wypatrywać takich wśród młodszego pokolenia… Ryzykownym byłoby stwierdzenie, że mamy tutaj do czynienia z bogactwem wyboru. Niestety.

Nie wynika to jednak z faktu, że młodsze, pro-wolnościowe pokolenie nie wypuszcza na „rynek” dostatecznej ilości osób o odpowiednich atrybutach. Ogromną zasługą JKM-a jest to, że niejako wychowuje on wciąż nowe, młode pokolenia osób, o postawach anty-socjalistycznych. Część z nich zapewne porzuca swoje idee z biegiem czasu, część jednak pozostaje im wierna. Problem widnieje gdzie indziej. Ta praca u podstaw, jaką wciąż prowadzą m.in. Szanowni Janusz Korwin-Mikke i Stanisław Michalkiewicz, może przynieść efekty dopiero w perspektywie kilkunasto-kilkudziesięcioletniej. Młodsze pokolenie pro-wolnościowe musi zwyczajnie dorosnąć. Nabrać doświadczenia życiowego. Część z tego pokolenia będzie miała swoje szanse, a kolejny ułamek je wykorzysta. Osiągnie coś. To będą przyszli liderzy prawicy. Tylko pytanie, kiedy to będzie?

W chwili obecnej to młode pokolenie osiągnęło wiek 30-kilku lat. Jest więc jeszcze na dorobku. W pierwszej kolejności osoby z tej generacji będą starały się zaspokoić potrzeby własne i rodziny. Dopiero po ustabilizowaniu się sytuacji rodzinno-materialnej, człowiek zaczyna realnie myśleć o czymś więcej. Tym samym wśród sympatyków środowiska prawicowego potrzebna jest cierpliwość. Rozłożona tak mniej więcej na kolejnych 10 lat.

 

Co robić teraz?

Życzyć przedstawicielom starszego pokolenia długiego życia w zdrowiu 🙂 A także wspierać nielicznych przedstawicieli środowiska pro-wolnościowego z pokolenia „przejściowego” (może niefortunne sformułowanie, ale dla prawicy jest to okres przejściowy) tj. Sz. P. Jacek Wilk. Być może już im, uda się wyciągnąć prawicę na nieco inny pułap?

Należy zdać sobie sprawę z faktu, że wśród starszych pokoleń nie wyłoni się już nikt nowy, kto mógłby w sposób znaczący wzmocnić prawicowe formacje. Natomiast pokolenie młodych wilków potrzebuje jeszcze czasu, by nabrać sił i okrzepnąć.

Dlatego tak istotne jest, by wyborcy i działacze prawicy nie zniechęcali się porażkami. By cierpliwie, niczym kropla, drążyli skałę. Nie chodzi w tym tekście przecież o to, by zgasić czyjś zapał. Wręcz przeciwnie, chodzi o wzmocnienie, ale ze świadomością, że nie liczy się tylko i wyłącznie aktualna wielkość płomienia. Najważniejsze jest, by podtrzymać ogień przez całą, długą noc (jakkolwiek może się to kojarzyć 🙂 ). Tylko wówczas można dotrwać do blasku wschodzącego słońca. I obudzić się silniejszym.

Rozłamy, rozłamy, kogo popierać? Kto ma rację?

 I tak na koniec, jeszcze jedna krótka myśl. Lepiej jest rozliczać konkretne osoby z działań w stosunku do ich deklaracji, niż zwracać uwagę na to, kto się z kim rozstał i kto w jakiej formacji występuje. Niech lojalność partyjną oceniają koledzy partyjni. Nas wyborców nie powinno to interesować wcale (ktoś może okazać się nielojalny wobec partii, ale lojalny wobec wyborcy).

Prawica, poglądy pro-wolnościowe – to nie partia. Obyśmy doczekali się wielu partii prawicowych, które znajdą się w sejmie.

Dla nas wyborców powinna liczyć się przede wszystkim uczciwość. Tylko to jesteśmy wstanie zweryfikować (bo ilu z wyborców zna się na prawie, gospodarce, ekonomii i wielu innych państwowych dziedzinach?). Jeśli dany polityk działa wbrew swoim obietnicom/zapowiedziom, głoszonym przekonaniom, wówczas absolutnie nie powinien liczyć na nasze wsparcie.

Jeśli natomiast dana osoba jest konsekwentna w tym, co mówi i robi, wówczas nieważne jest, czy należy do KUKIZ15’, Wolności, Narodowców czy nawet PIS-PO-PSL. Ważne jest, że działa na rzecz postulatów, dzięki którym na tą osobę zagłosowaliśmy.

To jak dany poseł/partia głosuje, jesteśmy wstanie zweryfikować. I powinniśmy robić to minimum, które pozwoli nam – obywatelom – wyeliminować z polityki osoby nieuczciwe (wiem potrzeba jest jeszcze zmiana systemu partyjnego w ordynacji wyborczej). Już samo to, będzie ogromnym sukcesem społeczeństwa.

Krzysztof Wojczal

 

geopolityka, polityka, gospodarka, prawo, podatki – blog

Dodaj komentarz