Gorące krzesło Aleksandra Łukaszenki – czyli o co chodzi z manewrami (nie tylko wojskowymi) na Białorusi.

Spodziewany rozmach manewrów ZAPAD 2017 świadczy o tym ,że Władimir Putin postanowił ukrócić smycz, na której trzyma Aleksandra Łukaszenkę, a przy okazji, pokazać realność groźby zajęcia Kijowa.

Nagłe, „spontaniczne”, marcowe rozruchy na terytorium naszego wschodniego sąsiada były początkiem końca projektu Aleksandra Łukaszenki polegającego na budowie stabilnego mostu łączącego zachód ze wschodem. Od tego czasu białoruski dyktator nawet nie zdobył się na puszczenie choćby „oczka” w stronę zachodu, a przecież jeszcze nie tak dawno chciał uchodzić za pro-zachodniego torreadora, który poskramia… Rosyjskiego niedźwiedzia.

Balans na linie nie może jednak trwać w nieskończoność. Każdy śmiałek, który odważy się na taki czyn, albo kończy na dnie przepaści, albo wreszcie dociera do bezpiecznego punktu.

I tak stanowisko białoruskiego przywódcy w stosunku do Moskwy miękło wraz z każdym dniem zbliżającym się do terminu przeprowadzenia rosyjsko-białoruskich ćwiczeń wojskowych „ZAPAD-2017”.

Jednocześnie przyjazne nastawienie Łukaszenki do zachodu, w tym do Polski, wyraźnie słabło.

Od stanowczego sprzeciwu na budowę jakichkolwiek rosyjskich baz wojskowych na terenie Białorusi po przemowy przypominające rosyjsko-białoruską przyjaźń i wspólne plany obrony 1. Ustrój KrainyPaństwa Związkowego Rosji i Białorusi.

Od przyjaznych gestów i rozmów w sprawie wspólnej współpracy z Unią Europejską i Polską, po oskarżanie III RP i Zachód o wspieranie, finansowanie i organizowanie „piątek kolumny” na Białorusi w celu wywołania protestów i obalenia legalnie wybranej przecież władzy.

Na ile zasłużyliśmy sobie na takie oskarżenia, trudno stwierdzić. Być może, na zlecenie Wielkiego Brata, rzeczywiście bierzemy czynnie (choć nie jawnie), udział we wspieraniu białoruskiej opozycji, a może nawet„majdanu”. Być może. W końcu upadek kolejnego rosyjskiego bastionu na wschodzie, byłby Amerykanom całkiem na rękę.

Być może natomiast to Kreml postanowił przypomnieć Mińskowi, że Berlin i Washington są znacznie, znacznie dalej od niego niż Moskwa.

Ostatecznie oba te scenariusze mogą być realizowane, a wyścig o to, kto pierwszy przejmie władzę na Białorusi (zachód czy Rosja), może już trwać. To dla Prezydenta Białorusi oznacza konieczność jasnego opowiedzenia się po jednej ze stron oraz poniesienia ewentualnych konsekwencji tej decyzji.

Gołym okiem widoczne jest, że niepodważalne dotąd przywództwo Aleksandra Łukaszenki, zaczyna się chwiać w posadach. Na razie delikatnie.

Niezależnie od niuansów prowadzonej przez białoruskiego wodza polityki zagranicznej i jej skutków, jednego można być pewnym. Aleksander Łukaszenko nie może być pewny… Swojego tronu. Pokazały to choćby liczne marsze opozycji, które odbyły się 25 marca. Pokazują to manewry ZAPAD 2017, które same w sobie stanowią zagrożenie przejęcia przez Rosję władzy na Białorusi.

Władimir Putin oczekuje od Aleksandra Łukaszenki jasnej deklaracji: „Jesteśmy z wami”. W tym celu postanowił pokazać „partnerowi”, kto w regionie posiada najwięcej czołgów.

Dlaczego?

W mojej opinii Putin szykuje asa w rękawie na wypadek, gdyby Donald Trump okazał się jednak mniej pro-rosyjski niż przedstawiają go amerykańskie media (a już widać, że rzeczywiście będzie trudno o porozumienie na linii USA – Rosja). Bo nikt nie powiedział, że deal USA – Rosja musi dojść do skutku. Zwłaszcza po tym, jak administracja Trumpa oficjalnie i stanowczo stwierdziła, że Krym powinien wrócić do Ukrainy (czego nie żądała oficjalnie administracja Obamy).

Należy pamiętać, że czas gra na niekorzyść Rosji. Embarga, słaba sytuacja gospodarcza, a przede wszystkim niskie ceny ropy i gazu w sposób błyskawiczny wysysają z moskiewskiego skarbca ostatnie rezerwy. Prognozy z końca 2015 i początku 2016 roku wskazywały na to, że przy braku zmian na rynku surowców (i przy kontynuacji izolowania rosyjskiej gospodarki), Rosja najpóźniej do końca 2017 roku będzie bankrutem bez grosza. Dziś wygląda na to, że prognozy te zostały zrobione na wyrost… Co nie zmienia faktu, że rosyjska gospodarka ma na prawdę ciężki okres (choć radzi sobie w tych warunkach coraz lepiej, zwłaszcza jeśli chodzi o rodzimych przedsiębiorców).

Moskwa nie posiada żadnych argumentów gospodarczych, dlatego zwróciła się ku Chinom. Jednak Państwu Środka nie zależy na tym, by finansować przyszłego bankruta. Dotychczas raczej korzystało z trudnej sytuacji sąsiada i w zamian za kapitał, zagwarantowało sobie dostęp do surowca na bardzo dogodnych warunkach. Ponadto Chiny wykorzystują spór na linii USA – Rosja i same naciskają (poprzez Koreę Północną) na Amerykanów, by wynegocjować z nimi lepszą pozycję na globalnej szachownicy. Jeśli Chinom uda się porozumieć z USA (a przecież taki jest ich cel), to Rosja zostanie na placu boju sama…

Niedźwiedź zapędzony w kozi róg, pozostawiony bez wyboru, z pewnością się jednak nie podda i nie ogłosi kapitulacji. Nie tym razem. Raczej dokona ostatniej szarży. I na tą okoliczność Putin prawdopodobnie potrzebuje właśnie Białorusi. By w sytuacji krytycznej, móc posłużyć się jej terytorium. By zagrozić atakiem, lub nawet uderzyć na Kijów.

Jedynym argumentem Putina jest siła militarna i to właśnie wykorzystania tego atutu można się spodziewać. Zwłaszcza po wydarzeniach na Krymie, w Donbasie i w Syrii.

Szybkie, chirurgiczne uderzenie na Kijów, osadzenie tam własnej administracji, może być właśnie tą ostateczną, desperacką opcją, którą Putin musi przecież założyć i do której, na wszelki wypadek, musi się przygotować.

I tu należy wrócić do Białorusi.

Jeśli informacje dotyczące „ZAPAD-2017” okażą się prawdziwe (a wszystko na to wskazuje), to na Białoruś trafią olbrzymie ilości sprzętu wojskowego i żołnierzy. Termin przewidziany na 14-20 września jest idealnym momentem na ewentualne przeprowadzenie ofensywy na Ukrainie. By blitzkrieg się powiódł, Rosjanie musieliby zaatakować Ukrainę nie tylko z południa (Krym), ze wschodu (Donbas), ale i właśnie z północy (Białoruś). Tylko ten ostatni kierunek natarcia gwarantuje szybkie zdobycie Kijowa oraz uniemożliwienie Ukraińcom postawienia obrony na Dnieprze.

Czy ten scenariusz jest możliwy? Jest. Czy jest prawdopodobny? W tej chwili ryzyko w tym zakresie ocenia się na dosyć niskie. Tak przynajmniej orzekli analitycy z amerykańskiej agencji analityczno – wywiadowczej Stratfor. I rzeczywiście wydaje się, że Moskwa w pierwszej kolejności woli zasugerować pewne „rozwiązania”, niż angażować się w otwarty militarny konflikt. Manewry ZAPAD 2017 niewątpliwie stanowią taką sugestię.

Rokowania dotyczące Ukrainy pomiędzy Trumpem, a Putinem jeszcze się na dobrą sprawę nie rozpoczęły. Dlatego wcześniejsze podporządkowanie sobie Białorusi przez Kreml i pośrednia groźba zajęcia Kijowa, może stanowić argument przy ewentualnym ustalaniu warunków nowego „resetu”.

Myślę, że warto bacznie obserwować, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Bo i tu zapowiada się na ciekawe wydarzenia. Zwłaszcza, że Aleksander Łukaszenko oficjalnie zapewnił Ukrainę, że z terytorium Białorusi nigdy nie nastąpi uderzenie w kierunku południowego sąsiada.

Wygląda więc na to, że białoruski dyktator wciąż próbuje prowadzić niezależną od Kremla politykę. Co  wobec tego zrobi Moskwa, jeśli zdecyduje się jednak na uderzenie na Kijów? W takiej sytuacji są tylko dwa wyjścia. Albo Aleksander Łukaszenko okaże się kłamcą i użyczy rosyjskiej armii swojego terytorium na potrzeby wojenne, albo Prezydent Białorusi zostanie obalony przez demokratyczne siły opozycyjne…

Jeśli Aleksander Łukaszenko straci w ten sposób władzę, możemy być pewni, że krótko po tym „ukraińscy separatyści” ostatecznie ruszą w kierunku Kijowa. Również z terytorium Białorusi.

Krzysztof Wojczal

 

Źródła:

http://zw.lt/bezpieczenstwo/litwa-otrzymala-zaproszenie-do-obserwacji-manewrow-zapad-2017/

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/manewry-zapad-2017-ukraina-i-panstwa-baltyckie-zaniepokojone,766849.html

Brutalne zatrzymania w Mińsku. Na procesy czeka ponad 50 uczestników pokojowych protestów

http://www.rp.pl/Polityka/302269942-Bialorus-ogarniaja-protesty.html#ap-1

Łukaszenka powinien zacząć się już bać! Rewolucja na Białorusi rozpocznie się 25 marca

Łukaszenka o rosyjskich żołnierzach: To nasi ludzie, razem obronimy Państwo Związkowe Rosji i Białorusi

„Piąta kolumna” i machinacje zachodnich agencji wywiadowczych: Łukaszenka komentuje protesty na Białorusi

Łukaszenka: Właśnie udaremniono zbrojną prowokację za polskie pieniądze

Niemiecki wywiad: Manewry „Zapad-2017” stanowią poważne zagrożenie

Dodaj komentarz