Xi – Trump deal – Korea za Tajwan?

Świat obiegła właśnie informacja o tym, że w zasięgu międzykontynentalnych rakiet balistycznych Korei Północnej znajduje się całe terytorium Stanów Zjednoczonych. Takie oświadczenie ze strony koreańskiego dyktatora można (słusznie) traktować, jako otwartą groźbę.

W odpowiedzi USA przeprowadziło test systemu obrony rakietowej THAAD.

Wcześnie Trump nakazał koncentrację amerykańskiej floty na zachodnim pacyfiku.

Jaki będzie kolejny krok obu stron? Strach pomyśleć, ponieważ test międzykontynentalnej rakiety balistycznej zdolnej przenosić ładunek jądrowy wydaje się być jednym z ostatnich, jak nie ostatnim etapem demonstracji siły oraz stopniowania presji na USA.

Czemu to stopniowanie ma służyć? Opisywałem to już szerzej w jednym z wcześniejszych wpisów.

Argumentacja tam zawarta nie straciła wiele na aktualności, przy czym dzisiaj jeszcze bardziej widoczna jest śmiałość i determinacja Chińskiej Republiki Ludowej, która nie chce odpuszczać amerykańskiemu hegemonowi.

Chiny najwyraźniej zamierzają wreszcie w sposób kategoryczny i oficjalny upomnieć się o Tajwan.

Co w zamian? Czy Prezydent Xi rozbroi bombę w postaci Korei Północnej i pozbędzie się „terrorysty” Kima Dzong Una?

Czy w efekcie rokowań Chiny-USA, Korea wreszcie zostanie zjednoczona?

Być może opinia społeczna nie uzyska szybkiej odpowiedzi na te pytania, ale jestem pewien, że w końcu doczekamy się widocznego rozwiązania problemu.

Prawdopodobne jest zawarcie tajnego układu, w ramach którego proces jednoczenia Korei będzie postępował wolno i zakończy się dopiero wraz ze śmiercią obecnego dyktatora Korei Północnej (który wszakże może nie dożyć późnej starości i to nie tylko ze względu na słaby stan zdrowia Kim Dzong Una). W takiej sytuacji przejmowanie Tajwanu przez Chiny również może okazać się długotrwałym, pokojowym procesem – podobnym do tego, który dotyczy Hong-Kongu.

Niemniej do dealu USA-Chiny z pewnością dojdzie. Pomimo tego, że Stany Zjednoczone szukają sposobu by zatrzymać Chińskiego Smoka w drodze ku potędze, na chwilę obecną z pewnością nie jest im na rękę wywoływanie otwartego konfliktu. Przecież jest jeszcze tyle mniejszych pożarów do ugaszenia i tylu niepokornych „sojuszników” do zdyscyplinowania…

Krzysztof Wojczal

geopolityka, polityka, gospodarka, podatki – blog


Źródła:
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/kim-dzong-un-cale-terytorium-usa-w-naszym-zasiegu,760660.html
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/usa-pomyslna-proba-systemu-obrony-przeciwrakietowej-thaad,760956.html
https://www.rt.com/usa/397990-us-thaad-test-missile/

2 komentarze

  1. Chiny nie potrzebuja skupienia amerykanskiej sily i uwagi u swoich granic aby kiedys tam przejac Tajwan czy zwasalizowac Koree-WRECZ PRZECIWNIE-Chiny potrzebuja skupienia amerykanskiej uwagi gdzies daleko(im dalej tym lepiej).
    Takiego skupienia amerykanskiej uwagi u granic Chin potrzebuje Rosja ktora w ten sposob raz ze zderza ze soba Chinczykow i Amerykanow juz teraz to jeszcze odciagacja w ten sposob amerykanskie sliy z naszego regionu zapewniajac sobie tu pewna swobode manewru.Jak chcesz odwrocic od siebie uwage swiatowego zandarma to nie robisz awantury na wlasnym ogrodku tylko w odleglej czesci miasta-i to wlasnie robi Rosja przy okazji pokazujac Chinczykom ze ciagle liczy sie w tej grze.Stad przecieki ze to Rosja pomogla Kimowi zbudowac te rakiety balistyczne i stad niezadowolenie Chinczykow z wybrykow Kima(ostatnio ucieli mu dostawy paliwa).
    Trzeba patrzec kto korzysta na tej sytuacji-korzysta tylko Rosja i dlatego twierdze ze Kim to ruski pionek-oczywiscie oszukiwany i oklamywany jak kazdy pionek.

    1. Być może tak właśnie jest. Trudno stwierdzić, kto tak na prawdę wspiera Kima. Jednak pewne jest jedno, że to Chiny mają zdolność polityczną, gospodarczą i militarną by spacyfikować Koreę Północną. Dlatego Trump zwracał się z tym właśnie do Xi. I dlatego pakt Xi-Trump moim zdaniem dojdzie w końcu do skutku.
      pozdrawiam
      KW

Dodaj komentarz